Opowieść o Logresie, Merlinie i o innych tajemniczych siłach władających planeta Ziemia

Trzecia część trylogii międzyplanetarnej- „Ta ohydna siła” Clive’a Stape Lewisa jest chyba najważniejsza.Zawiera opowieść o walce o Człowieka o człowieczeństwo i o Miłość.Chodzi o to, że nowy wspaniały świat pozbawiony emocji pozbawiony słabych jednostek ma być zasiedlony przez tzw wyewoluowaną(czystą) formę Człowieka.Te nowy człowiek ma się nawet rozmnażać w sposób sztuczny.Książka została napisana w latach 30-tych XX wieku, ale jej przesłanie jest cały czas aktualne- wybór pomiędzy nową stechnicyzowana nieomylną formą człowieka pozbawioną uczuć , a człowiekiem który potrafi okazywać uczucia i czasami popełnia błędy.

Dla stowarzyszenia przez długi czas pozostawało zagadką, dlaczego nieprzyjaciel stara się o uzyskanie prawa do Lasu Bragdon. Teren był nieuzbrojony i jego przygotowanie do budowy obiektu o takiej skali musiałoby bardzo dużo kosztować; zresztą samo Edgestow też trudno było nazwać wygodnym miejscem. Wnikliwe studia, prowadzone we współpracy z doktorem Dimble’em, pozwoliły jednak Przewodniczącemu – mimo nieprzejednanego sceptycyzmu MacPhee – dojść do pewnej konkluzji. On sam, Dimble i Dennistonowie mieli bogatą wiedzę na temat Brytanii arturiańskiej – wiedzę daleko wykraczającą poza to, co głosiła współczesna historia ortodoksyjna. Wiedzieli, że Edgestow leży w samym sercu starożytnego Logresu, że Cure Hardy to dawne Ozana le Coeur Hardi, a w Lesie Bragdon przebywał kiedyś historyczny Merlin. Co właściwie Merlin tam robił, tego jeszcze nie wiedzieli, ale wszyscy, dochodząc do tego różnymi drogami, już dawno odrzucili popularne w świecie historyków przekonanie, że jego niezwykłe zdolności były legendą, a on sam szarlatanem; nie zadowalała ich również inna hipoteza głosząca, iż zajmował się tym, co w czasach Renesansu nazywano magią. Według doktora Dimble’a wystarczy przyjrzeć się krytycznie świadectwom literackim, by wykryć zasadnicze różnice między barwnymi opisami owych „magów” i alchemików, a tym, co wiemy o Merlinie.
– Co może łączyć takich rytualistycznych okultystów – pytał doktor Dimble – jak Faust,
Prospero czy Archimag, studiujących po nocach zakazane księgi, zgłębiających tajemnice żywiołów i korzystających z pomocy demonów, z postacią taką jak Merlin, który dokonuje niezwykłych czynów, po prostu będąc Merlinem?
Ransom zgadzał się z nim. Wszystko wskazywało na to, że Merlin był ostatnim dziedzicem
prastarej wiedzy, przyniesionej do zachodniej Europy po upadku Numinoru, a pochodzącej z epoki, w której na naszej planecie ogólne relacje między duchem a materią były zupełnie inne niż te znane dzisiaj. Prawdopodobnie wiedza ta różniła się zasadniczo od renesansowej magii. Można mniemać (choć nie jest to pewne), że była mniej grzeszna i diaboliczna, natomiast z całą pewnością – bardziej skuteczna. Paracelsus i Agryppa, jak również cała reszta alchemików właściwie niewiele osiągnęli:
sam Bacon – który przecież nie był wrogiem magii – stwierdził, że dokonania owych magów „nie są ani wielkie, ani pewne”. Cały ten renesansowy wybuch zakazanych nauk wydaje się jedynie skuteczną metodą zaprzedania duszy diabłu na wyjątkowo niekorzystnych warunkach. Skoro jednak jedyna możliwa atrakcyjność Lasu Bragdon polegała na jego związkach z ostatnimi śladami pradawnej atlantyckiej magii, miało to poważne konsekwencje dla ujawnienia prawdziwego charakteru Narodowego Instytutu Badań Skoordynowanych. Wynikało z tego, że instytut nie jest – przynajmniej w swoim kierowniczym rdzeniu – skoncentrowany na zdobyciu wyłącznie nowoczesnych, materialistycznych środków władzy. Przewodniczący doszedł do wniosku, że za
celami i działalnością NIBS-u kryje się energia i wiedza skrzywionych eldilów. Czy jego członkowie zdają sobie sprawę z tego, że służą ciemnym silom, to już inna kwestia, w dalszej perspektywie być może wcale nie najważniejsza.
– Niezależnie od tego, czy o tym wiedzą, czy nie wiedzą – mówił sobie co jakiś czas Ransom –stanie się to, co ma się stać. Nie chodzi o to, jak ludzie z Belbury zamierzają działać – ciemne eldile już o to zadbają – ale o to, co ci ludzie będą sądzić o celach swoich działań. Wiemy, że przejmą Bragdon, ale jeszcze nie wiemy, czy którykolwiek z nich będzie świadom, po co naprawdę się tam pakują, czy też wszyscy będą przekonani, że jest tam jakaś nadzwyczajna gleba, powietrze czy eteryczne napięcia. Do pewnego momentu Ransom tylko podejrzewał, że siła, do której wzdychał wróg, była w jakiś sposób powiązana z samym Lasem Bragdon; istnieje bowiem stare i szeroko rozprzestrzenione przeświadczenie, iż miejsca odgrywają w takich sprawach ważną rolę. Opowiedziany przez Jane sen o śpiącym starcu utwierdził go w tym. Pod Lasem Bragdon musi być coś, co ma duże znaczenie, coś, co należy odkopać. Wszystko przemawiało za tym, że chodzi o ciało Merlina. To, co powiedziały mu o możliwości takiego odkrycia eldile, nie był o niespodzianką ani dla niego, ani dla nich. Ziemskie formy narodzin, śmierci i rozkładu były dla nich nie mniej cudowne niż inne, niezliczone wzorce istnienia, jakie nieustannie poznawały ich rozbudzone świadomości. Dla tych wyższych istot, których aktywność tworzy to, co my nazywamy Naturą, nic nie
jest „naturalne”. Nieustannie postrzegają zasadniczą „dowolność” każdego stworzenia, nie uznają żadnych sztywnych założeń: dla nich wszystko wykwita spontanicznie jak dobry żart czy melodia w owym cudownym momencie samoograniczenia, w którym Nieskończoność, odrzuciwszy miliardy możliwości, wyrzuca z siebie ten, a nie inny pozytywny wzór. Zupełnie ich nie dziwiło, że ciało może leżeć nie zepsute przez piętnaście stuleci: znały światy, w których w ogóle nie było rozkładu. Nie
widziały też nic nadzwyczajnego w tym, że życie takiego ciała może być przez cały ten czas w fazie uśpienia: widziały niezliczone inne formy, w których dusza i materia mogą się łączyć i rozdzielać – rozdzielać również bez utraty wzajemnego wpływu, łączyć bez konieczności realnego wcielenia, w krótkotrwałej unii, niekiedy tak krótkiej, jak ślubny pocałunek. To, co przekazały Ransomowi, nie brzmiało jak zadziwiający fakt z zakresu filozofii przyrody, lecz po prostu jako rzeczowa informacja przekazana w czasie wojny. Merlin nie umarł . Jego życie zostało skierowane na boczny tor, wyłączone na piętnaście stuleci spod praw naszego
jednowymiarowego czasu. Wystarczy spełnienie pewnych warunków, aby powróciło do swego ciała. Eldile powiedziały mu to dopiero teraz, bo przedtem same o tym nie wiedziały. Jedną z największych trudności w dyskusji Ransoma z takim sceptykiem jak MacPhee (który nieustannie przeczył możliwości istnienia eldilów) było wyrażane przez niego dość popularne, choć dziwne przekonanie, że gdyby istniały takie istoty, mądrzejsze i potężniejsze od człowieka, to musiałyby być wszechwiedzące i wszechmocne. Ransom na próżno usiłował mu wyjaśnić, jak jest naprawdę. Nie ulega wątpliwości, że te istoty, które ostatnio tak często go odwiedzają, obdarzone są taką mocą, że mogłyby bez trudu zmieść Belbury z powierzchni Anglii, Anglię z powierzchni Ziemi, a być
może unicestwić cały nasz glob. Rzecz w tym, że nigdy by czegoś takiego nie zrobiły. Nie mają również jakiegoś bezpośredniego wglądu w ludzkie umysły. Stan Merlina odkryły w zupełnie innym miejscu, sięgając po wiedzę z zupełnie innej rzeczywistości – nie badały szczątków spoczywających pod Lasem Bragdon, ale zauważyły pewną wyjątkową konfigurację w miejscu, w którym przebywają byty wzięte z głównej drogi czasu, poza niewidzialnymi żywopłotami, pośród trudnych do wyobrażenia pól. Dla nich czas, który nie jest czasem teraźniejszym, nie musi być czasem przeszłym czy przyszłym. To właśnie nie pozwalało Ransomowi zasnąć w czasie tych chłodnych godzin przed świtem, gdy inni opuścili go po naradzie. Uważał, że nie ulegało wątpliwości, iż wróg kupił Bragdon, aby odnaleźć ciało Merlina, a po odnalezieniu – obudzić go do drugiego życia. Stary druid mógłby się z nimi sprzymierzyć – cóż mogłoby go powstrzymać? Połączenie dwu tak potężnych sił, dwu różnych
form władzy, mogło przynieść tylko jedno: uzyskanie całkowitego wpływu na los naszej planety. I taki był, bez wątpienia, pradawny plan czarnych eldilów. Nauki przyrodnicze, same w sobie dobre i niewinne, za życia Ransoma zaczynały podlegać subtelnym wpływom, wiodącym je w określonym kierunku. Utrata nadziei na osiągnięcie obiektywnej prawdy stawała się coraz bardziej powszechną
chorobą uczonych; rezultatem było zlekceważenie prawdy i skoncentrowanie się na poszukiwaniu energii i władzy. Paplanie o elan vital i ciągoty do panpsychizmu przybliżały odrodzenie się starej idei magów o Anima Mundi. Wizje świetlanej przyszłości człowieka pozwalały na odgrzebanie pradawnego marzenia o Człowieku jako Bogu. Doświadczenia, przeprowadzane w laboratoriach instytutów patologii, rodziły przekonanie, iż pierwszą podstawową zasadą wiodącą ku postępowi jest odrzucenie dawnych, głęboko zakorzenionych uprzedzeń i sentymentów. A teraz wszystko to
weszło w fazę, którą ciemne siły uznały za dogodną, by cały ten proces nagiąć wstecz, tak aby można było przejść do sojuszu nowej wiedzy ze starymi potęgami. Wybierały właśnie pierwszy moment, w którym powinno to się stać. Trudno było dokonać tego z dziewiętnastowiecznymi uczonymi!
Przeszkodą był ich niewzruszony, obiektywny materializm, a odziedziczona zdrowa moralność nie pozwalała na kontakt z brudem. MacPhee był spadkobiercą tej tradycji.
Teraz sytuacja uległa zmianie. Być może w Belbury tylko parę osób (a może żadna?) wie, o co naprawdę chodzi, a kiedy już to się stanie, wszyscy ulegną owym ciemnym planom jak słoma, w którą wrzucono płonącą zapałkę. Cóż może być dla nich niewiarygodnego, skoro nie wierzą już w rozumny wszechświat? Co mogą uznać za zbyt wstrętne, skoro utrzymują, iż cała moralność jest tylko subiektywnym produktem ubocznym fizycznej i ekonomicznej sytuacji człowieka? Z diabelskiego punktu widzenia cała historia Ziemi prowadziła do tego momentu. Nadszedł wreszcie czas prawdziwej szansy dla upadłego Człowieka, by otrząsnął się z ograniczeń swej potęgi, narzuconych
mu przez Łaskę dla ochrony przed wszystkimi skutkami jego upadku. Jeśli to się uda, nastąpi w końcu wcielenie piekła. Źli, skrzywieni ludzie, nadal w ciałach, nadal pełzając po tym małym globie, osiągną stan, który dotąd mogli osiągnąć jedynie po śmierci, osiągając długowieczność i moc złych duchów. Na całej Ziemi Natura stanie się ich niewolnicą, a trudno przewidzieć, czy ich panowanie osiągnie kres przed końcem samego czasu.

Logres-legendarna kraina Króla Artura
eldile -byty duchowe
Numimor-wyspa o kształcie pięcioramiennej gwiazdy
http://pl.wikipedia.org/wiki/N%C3%BAmenor

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Eksperymenty, Matrix. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

161 odpowiedzi na „Opowieść o Logresie, Merlinie i o innych tajemniczych siłach władających planeta Ziemia

  1. Maria_st pisze:

    Pycha – pojęcie i postawa człowieka, charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i możliwości, a także wyniosłością. Człowiek pyszny ma nadmiernie wysoką samoocenę oraz mniemanie o sobie. Gdy jest wyniosły, towarzyszy mu zazwyczaj agresja.

    W wielu przypadkach pycha oraz wyniosłość są spowodowane wysokimi osiągnięciami we własnym życiu lub niepowodzeniami w czyimś życiu.
    Biblia

    W Piśmie Świętym pycha i wyniosłość przedstawione są jako poważne wady charakteru i grzech prowadzący do upadku:

    „Obrzydłe Panu serce wyniosłe, z pewnością karania nie ujdzie” – Księga Przysłów 16,5
    „Przed porażką – wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek” – Księga Przysłów 16,18

    Ludzie pyszni uznani są za złe towarzystwo:

    „Lepiej być skromnym pośród pokornych, niż łupy dzielić z pysznymi” – Księga Przysłów 16,19

    Pychę potępiał wiele razy Jezus Chrystus:

    „Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi” – Ewangelia Mateusza 19,30
    „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” – Ewangelia Łukasza 14,11

    Kościół katolicki

    W Kościele katolickim pycha (łac. superbia) należy do siedmiu grzechów głównych. Nadmierna wiara w siebie, swoje możliwości, stanowi obrazę Boga i jego łaski. Zbyt wysoka samoocena jest w tym przypadku prawdopodobnie kompensacją wcześniejszego poczucia zranienia i poniżenia, o których jednak nie chce się pamiętać. Uważa się, że jest to grzech, z którego powstają wszystkie inne.

    Jak pisze Faustyna Kowalska w swoim Dzienniczku: „Dziś powiedział mi Pan: Wiele razy chciałem wywyższyć Zgromadzenie to, lecz nie mogę dla pychy jego. Córko moja, wiedz o tym, że duszom pysznym nie udzielam swych łask, a nawet udzielone odbieram”[1].

    W literaturze występują rożne rodzaje pychy, która najczęściej objawia się przez:

    bunt przeciwko Bogu – Izraelici
    bunt prometejski – Konrad z III cz. Dziadów
    bunt wynikający z niezgody na zastany świat – Rodion Raskolnikow – Zbrodnia i kara
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pycha

    • marek pisze:

      „Lepiej być skromnym pośród pokornych, niż łupy dzielić z pysznymi” – Księga Przysłów 16,19
      a te łupy to jak z polskiego na nasze tłumaczyć – DOSŁOWNIE .

      „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” – Ewangelia Łukasza 14,11 –
      I stąd wszyscy chodzimy w religijnych włośienicach , udawanej skromności i pokory określonej dość przekonująco przez Knight Jadaczyk jako psychopatię , wymuszaną przez psychopatów na świeczniku społecznym , W NADZIEI ,ŻE PRZYJDZIE I NASZ CZAS NA BYCIE W ZARZĄDZIE – konsumpcji uciech materialnego świata .

      Czym dłużej wałkujemy temat , tym mikro czarna dziura w każdej ludzkiej istocie , staje mi się coraz bardziej widoczna ..
      m.

      • toja pisze:

        I stąd wszyscy chodzimy w religijnych włośienicach , udawanej skromności i pokory…
        Czym dłużej wałkujemy temat , tym mikro czarna dziura w każdej ludzkiej istocie , staje mi się coraz bardziej widoczna ..
        ___________________________________________
        Marku, ale zauważ jaki „porządek” w chodzeniu tej pokory.
        już pisałam, że generał bez swej armii nic nie znaczy, potrzebna jest armia najemników, urzędników itd. a na taką służbę coraz więcej chętnych.
        pozdrawiam

  2. marek pisze:

    Jak pisze Faustyna Kowalska w swoim Dzienniczku: „Dziś powiedział mi Pan:

    a podała ta pani adres zwrotny na kopercie , od owego Pana .?

    bunt wynikający z niezgody na zastany świat – Rodion Raskolnikow – Zbrodnia i kara / i marek /.

    m.

  3. Ktoś pisze:

    O jaka piękna mistyczna ciemność na wykresie Shumana

    Ciekawe co na nią mówią nałukowcy jak Muki

    a i ciekawe czemu to Tajemnicze Centralne Słońce jakiejś Galaktyki co to miało „wznieść ziemię” nie odzwierciedla DALEJ swoich „energii” na tym wykresie. Czyżby ZEPSUŁO SIĘ bądź co bardziej straszliwe NIGDY NIE ISTNIAŁO? Jakie to przykre.

    • Ktoś pisze:

      Oczywiście się wkleił stary obrazek – powinienbyć 21-23 .03

      • marek pisze:

        http://sosrff.tsu.ru/?page_id=7

        Ktosiu , chociaż źle interpretujesz ale dobrze że przypomniałeś , zaćmienie , Ktosiu , zaćmienie …..

        • Maria_st pisze:

          Ktosiu , chociaż źle interpretujesz ale dobrze że przypomniałeś , zaćmienie , Ktosiu , zaćmienie …..”

          a nie Nów……?
          I……

        • Ktoś pisze:

          Ale JAKIE ZAĆMIENIE marku. Shuman jest mierzony jako drgania pomiędzy powierzchnią ziemi a jej jonosferą. Tu NIE MA CO się zaćmić, chyba że rozumy badaczy dlatego mnie tak bardzo interesuje CO OFICJALNIE mówią o tym ZANIKU Shumana i naukowcy i ci ezo-bzdeciaże jak ten Sugar z filmiku. Bo zakładam, że i jedni i drudzy mają zgryza jaki POSTANOWILI PRZECZEKAĆ cichcem zamiatając problem pod dywan.

          I ponieważ muki robi za autorytet naukowy (sam się chwalił dyplomami uczelni) to mnie interesuje jego opinia na temat tego zaniku bo ja swoją teorię mam ale wole jej nie wyjawiać by się zaraz nie rozpleniła jako kolejny „channeling”.

          Tyle i aż tyle więcf czekam na TŁUMACZENIA czemu zanikł, i skoro jak piszesz to ZAĆMIENIE to info CO GO ZAĆMIŁO a nie kolejne bajki dla dzieci.

          • Ktoś pisze:

            Shuman „zdechł” w nocy z 17 na 18. Zamienie by20. 3 dni później.

          • Maria_st pisze:

            Shuman „zdechł” w nocy z 17 na 18. Zamienie by20. 3 dni później.

            Ktos, musze sprawdzic kiedy sioli pisalam o tej mrugajacej gwiazdce…co to tak intensywnie swiecila i mnie do siebie „przyciagnela”……moze to ma jakis zwiazek?

          • Ktoś pisze:

            Pewnie ma ale kto by pamietał to takich szczegach….

            zapytaj lepiej mukiego czemu shuman zdechł i czemu nie ma jego bambulców jakie miały przylecieć w zeszłym roku.

          • Maria_st pisze:

            Pewnie ma ale kto by pamietał to takich szczegach….

            zapytaj lepiej mukiego czemu shuman zdechł i czemu nie ma jego bambulców jakie miały przylecieć w zeszłym roku.

            to bylo 15 marca
            shuman jeszcze zagra…
            a gdzie Muki pisal ze w 2014 mialy spasc bambulce na Ziemie–choc w sumie w zeszlym roku sporo smieci bylo widac.

          • Ktoś pisze:

            2013-2014 straszył 7 bambulcami i pampersem

          • Maria_st pisze:

            2013-2014 straszył 7 bambulcami i pampersem

            nie zrozumiales kochany Ktosiu

          • Ktoś pisze:

            Straszył w tym samym czasie jak leciał ISON, i w tym samym czasie jego bambulce miały zlecieć.

      • Maria_st pisze:

        a u nas juz od rana robi szachownice na niebie….ciekawe ze tych samolotw nie ma tu :
        http://www.flightradar24.com/53.37,17.42/7

  4. toja pisze:

    Ktoś, co te obrazki pokazują, czego dowodzą?

    • Ktoś pisze:

      Tu masz to dokładnie opowiedziane:

      ROK 2012_ Spokojnie – to dopiero POCZĄTEK! Twój wkład w proces wzniesienia.mp4

      • toja pisze:

        Ktoś, dziękuję za filmik, obejrzałam w całości. dziwne to ale ja to swoje wyjście z ciała miałam właśnie w 1987r. trochę przed tą datą dostałam w nazwisku „el”, wiele innych spraw też się zgadza…zastanawiające te zbieżności są
        niektóre rzeczy inaczej rozumiem ale…muszę przemyśleć zeby zbyt pochopnie w pychę nie popaść. 🙂
        pozdrawiam

  5. toja pisze:

    Ktoś pisze:
    Marzec 22, 2015 o 19:05
    Ciekawe co na nią mówią nałukowcy jak Muki
    ___________________________________________
    tu pozwolę sobie wkleić ciekawą wypowiedź Pana Muki
    „ja tam bylem -wiem. mogłem nie wracać, ale chciałem wrócić bo mi się tam na górze wcale nie podobało…….
    i po raz trzeci też będę się targował nawet grał w karty jak zajdzie potrzeba,.argumenta mam mocne. zobaczymy jak będą ważyć……

    po takich i wielu innych wypowiedziach tego zawodowego blogera dochodzę do wniosku, że ten bloger pracuje na ilość wejść i komentarzy. ten bloger zna się na swoim blogerskim fachu, to trzeba mu przyznać.
    pozdrawiam

  6. Maria_st pisze:

    tu pozwolę sobie wkleić ciekawą wypowiedź Pana Muki
    „ja tam bylem -wiem. mogłem nie wracać, ale chciałem wrócić bo mi się tam na górze wcale nie podobało…….
    i po raz trzeci też będę się targował nawet grał w karty jak zajdzie potrzeba,.argumenta mam mocne. zobaczymy jak będą ważyć……
    po takich i wielu innych wypowiedziach tego zawodowego blogera dochodzę do wniosku, że ten bloger pracuje na ilość wejść i komentarzy. ten bloger zna się na swoim blogerskim fachu, to trzeba mu przyznać.
    pozdrawiam
    Odpowiedz
    Toja skąd taki wniosek ?
    Uważasz ze Muki nie może wyciągać swoich wniosków?
    Mnie sie TAM podoba–jeśli tak to można prosto określic.
    Ja sie nie zgadzam z tym coś napisała odnośnie wejśc i komentarzy.
    Uważam, że na tym najmniej Mu chodzi—raczej o poznanie i zaznajomienie sie z wiedzą STAROŻYTNYCH.
    Rozumiem dlaczego nie pisze o pewnych sprawach.

  7. toja pisze:

    Toja skąd taki wniosek ?
    Uważasz ze Muki nie może wyciągać swoich wniosków?
    Mnie sie TAM podoba–jeśli tak to można prosto określic.
    Ja sie nie zgadzam z tym coś napisała odnośnie wejśc i komentarzy.
    Uważam, że na tym najmniej Mu chodzi—raczej o poznanie i zaznajomienie sie z wiedzą STAROŻYTNYCH.
    Rozumiem dlaczego nie pisze o pewnych sprawach.

    mnie się też tam podoba 🙂 odwiedzam i czytam, choć od długiego czasu czytam już tylko wybiórczo
    ja nie rozumiem dlaczego przez wiele lat nie napisał o tych jak określasz pewnych sprawach, skoro ty rozumiesz to mi wyjaśnij, a wtedy może zmienię zdanie 🙂
    moim zdaniem to takie mówić dużo żeby nie powiedzieć nic…wiem ale nie powiem bo nie zasługujecie, bo mi ukradniecie, ale dalej pilnie odwiedzajcie i czytajcie i pytajcie…może kiedyś zmienię zdanie dla tych najpilniejszych/najpokorniejszych itd blebleble 🙂
    pozdrawiam

    • Maria_st pisze:

      toja na blog Mukiego weszlam z bloga Livii…w ten sposob
      zaczęłam czytac i wiele z tego co Muki pisze ja znam…ze wspomniej, snów, doswiadczeń.
      Od dziecka interesowała mnie technika i tak zostałam i czytam co pisze…
      Kiedys np mialam pewne doswiadczenie…to taka odpowiedz na pewne pytanie…..pojawiłam sie w …..NICOŚCi….taka podpowiedz otrzymałam…dostałam tam też odpowiedz …..wiesz…kilka lat szukałam osoby która miałaby podobne lub takie samo odczucie po ” byciu” tam…..w zasadzie tylko Muki opisal to tak jak ja odebrałam–choc moje wnioski były inne….
      Mozłiwe ze tak jak tam……tzn odczucie bez ciala….juz miałam wcześniej i dlatego moj odbior był raczej…..obojetny…..po prostu bylam, dostalam odpowiedz i powrot.
      Niedawno czytałam u Mukiego o UNI….i byl tam Uriel jako jeden z glownych ” bogow” i to tez mi pozwolilo cos zrozumiec w mojej ukladance

      • Ktoś pisze:

        Uriel to raczej anioł i to taki „upadły” nie lubiący żydów. Nie kłuci się to z naukami twojej sekty?

        PS
        I klasyczna zrzynka z budddyzmu czy nawet feng Shui:

        „Współcześni Żydzi przed snem odmawiają modlitwę zawierającą słowa: „Winni Pana, Boga Izraela, niech Michał stanie po mojej prawicy, Gabriel po lewicy, Uriel przede mną, Rafael za mną, a ponad głową przebywa obecność Boga”.

        • Maria_st pisze:

          Uriel to raczej anioł i to taki „upadły” nie lubiący żydów. Nie kłuci się to z naukami twojej sekty?

          jesli cos pisze to nie wzoruje sie na zadnej nacji.
          nie pisze zbyt wiele o swoich doswidczeniach/przypomnieniach…wiec nie wiem co znacza slowa–naukami twojej sekty?
          moja sekta–znaczy JA…..ma swoje widzenie a ze pojawiaja sie tu okreslenia znane nie tylko mnie—to chyba dobrze?

      • toja pisze:

        Marysiu, czytać można i każdego kto chętnie pisze, ale zrozumienia trzeba szukać w sobie, analizując własne doświadczenia. takie tam bajanie o starożytnych bogach, o przepowiadaczach, a przede wszystkim wsłuchiwanie się w straszenie oddala od zrozumienia.

        wiesz…kilka lat szukałam osoby która miałaby podobne lub takie samo odczucie po ” byciu” tam…..w zasadzie tylko Muki opisal to tak jak ja odebrałam–choc moje wnioski były inne….
        Mozłiwe ze tak jak tam……tzn odczucie bez ciala….juz miałam wcześniej i dlatego moj odbior był raczej…..obojetny…..po prostu bylam, dostalam odpowiedz i powrot.

        byłaś, dostałaś odpowiedź i powrót…i nic mi to nie mówi, jaki twój wniosek z tego?
        ja też tam byłam, ale po powrocie sie nie skończyło.
        to co nie tylko Muki opisuje z tego bycia tam, jakoś mnie nie przekonuje…no nie wiem, może każdy ma inaczej.
        piszesz, że twój odbiór był obojętny, tego też nie rozumiem jak takie doświadczenie moze nieść za sobą obojętność , jakby to była bułka z masłem?
        może wasze umysły nie nadawały się do zderzania z kolejnymi doświadczeniami? nie wiem co o tym sądzić.

        Od dziecka interesowała mnie technika i tak zostałam i czytam co pisze…
        technika, ale co takiego nadzwyczajnego z tego wieloletniego czytania się dowiedziałaś?

        Niedawno czytałam u Mukiego o UNI….i byl tam Uriel jako jeden z glownych ” bogow” i to tez mi pozwolilo cos zrozumiec w mojej ukladance
        Uriel jako jeden z głównych bogów…TAM Marysiu nikt nie ma imion, nikt techniką ani liczbami, funkcjami się nie posługuje. nie ma czasu, jednostek fizycznych, tam nie ma niczego co w naszych ludzkich głowach…więc nie wiem gdzie ty i Muki byliście.
        pozdrawiam

        • Maria_st pisze:

          toja i własnie w tym rzecz ja wnioski ze swoich doświadczeń wyciągam dlatego mam do tego obojętne odczucie .
          NICOŚĆ to nie TAM–chyba ze i Ty inaczej czujesz to TAM.
          Ja nie drocze sie o czyjes doswiadczenia bo kazdy ma inny ich odbior…zalezy to od osoby doswiadczającej a nie tej która o tym czyta.
          Gdybyś czytała ze zrozumieniem lub z uważnościa to wiedziałabyś jakie jest moje odczucie odnośnie tego co JEST.

          „byłaś, dostałaś odpowiedź i powrót…i nic mi to nie mówi, jaki twój wniosek z tego?
          ja też tam byłam, ale po powrocie sie nie skończyło.”
          Byłaś w NICOŚCI ?
          To opisz odczucie Twoje bo jestem ciekawa….i po co tam byłas…
          Czym jest NICOŚĆ pisałam nieraz tutaj i jakie było moje pytanie–też.
          Po powrocie–skad i co sie nie skończyło?

          „technika, ale co takiego nadzwyczajnego z tego wieloletniego czytania się dowiedziałaś? ”
          nie wiesz?
          czy niechęć do Mukiego nie pozwala zrozumieć, tylko dlaczego?
          dowiedziałam sie o możliwosciach naszego Umysłu i tego że okłamujemy siebie samych, bo tzw naukowcy to też my–jako Całość.
          Wiedzieliśmy ale okłamująć, zakłamując…..nic nie rozumiemy z tego co doświadczamy..
          I nie pisze tu o jednostce–ja, lecz MY, bo różne tu ” role gramy”.

          „Uriel jako jeden z głównych bogów…TAM Marysiu nikt nie ma imion, nikt techniką ani liczbami, funkcjami się nie posługuje. nie ma czasu, jednostek fizycznych, tam nie ma niczego co w naszych ludzkich głowach…więc nie wiem gdzie ty i Muki byliście.”

          hmm, wyciągasz wnioski takie jakie masz w sobie.

          Ja zrozumiałam ze wszystko ” TU ” to MAYA…….
          Ja nie wiem też gdzie Ty byłaś jeśli tak sie targujesz o to BYCIE……. bo będac TAM–nie powinnaś.
          I dlatego nie rozumiem pretensji / chodzi o ten komentarz u Mukiego/ o zrozumienie jaką Matka jesteś jeśli to wszystko tylko w naszych głowach…sprzeczność w sprzeczności toja.
          Rozumiesz teraz dlaczego napisalam i użyłam słowa — „obojętność ” ?
          Walka z samym soba do niczego nie prowadzi …..

  8. toja pisze:

    Z zainteresowaniem czytam pojawiające się tu dyskusje na temat początków „ludzkości”. Niestety obarczone są one jednym fundamentalnym błędem zwanym – DATOWANIE. Cykl Marduka wnosi 3600 lat więc nie ma możliwości by ludzkość pamiętała rzeczy sprzed 2 jego cykli. Może mieć spisane ale skoro KAŻDY JEGO POBYT w bliskości Ziemi to katastrofa dla niej nikłe są też szansę na zachowanie pamiątek spisanych bo potop, bo trzęsienia ziemi, bo zapadliska …. słowem wiele czynników drastycznie zmieniających wygląd krain by coś się dało zachować z czasów poprzednich cykli ……
    już zwracałam wam uwagę na tę część wypowiedzi Ktosia…może nie zauważyłam w tym tu chaosie odzewu
    Ktoś w swym wyjątkowym komentarzu zanegował wielkość przemądrzalskich.
    Cykl Marduka (kto to jest u licha), no ale niech będzie, więc cyklu Marduka nie można określić w czasie. cykl zmian, to cykl zmian i zależy od zmian. dojdzie do krytycznego momentu to nastąpi zmiana, proste jak drut 🙂
    pozdrawiam

    • Ktoś pisze:

      „Cykl Marduka” to czestotliwość odwiedzin opiekunów na Ziemi (Bóg Prawa w Mahabharacie). Jest on dobrze widoczny w postaci „słońc” majów z ich kodeksu bo każde odwiedziny kończyły się zagładą danej pedalącej się cywilizacji. Na podstawie kalendarza majów czy greckich zapisków o potopach określono iż to jest te rzeczone 3600 lat ( tak plus minus).

      • toja pisze:

        Ktoś
        BÓG to istota duchowa, stworzył świat w miejscu gdzie nie ma ani czasu, ani materii.
        nie potrzebował do tego żadnej wiedzy, którą chełpi się umysł ludzki. nie potrzebował wiedzy matematycznej, fizycznej, żadnych wzorów ani liczb.
        my ludzie „żyjemy” w warunkach, które BÓG stworzył z „niczego”. my ludzie poprzez ciała stworzone z „niczego” żyjemy w miejscu stworzonym z „niczego”.
        czym więc jest ten wasz Kosmos, który widzicie swoimi oczami? czym ziemia, którą czujecie pod stopami? czym wy sami jesteście?
        pozdrawiam

        • Maria_st pisze:

          czym więc jest ten wasz Kosmos, który widzicie swoimi oczami? czym ziemia, którą czujecie pod stopami? czym wy sami jesteście?

          no wlasnie…..
          moze nam dasz odpowiedz jak Ty to ” odbierasz”

          • toja pisze:

            może dam, może nie dam
            najpierw chciałabym usłyszeć wasze odpowiedzi na moje pytania…jak wy to odbieracie

        • Ktoś pisze:

          Bóg jest CAŁKOWICIE materialny ale niestety by go obejrzeć trza ZMIENIĆ SKALĘ patrzenia. No i widzieć „energię” a nie tylko materię, jej zanikający przejaw.

          Dla mnie Kosmos to plac zabaw gdyż jak mówiłem „moje ciało” jest daleko daleko stąd …. za 7 górą, rzeką i galaktyką. ;p

        • Ktoś pisze:

          „stworzył z „niczego”. – to się naukowo nazywa „złamana symetria”.

          Tak naprawde to widzimy tylko jeden maluteńki zakres częstotliwości. „Parazmysłami” możemy go „powiękrzyć” ale to i tak nigdy nie obejmie całości.

          Czy na podstawie „śrubki od koła” jesteś w stanie ODTWORZYĆ samochód? Model, markę, kolor, wyposażenie, dzień produkcji, przebieg …. ???

          A człowiek zwłaszcza ten mamiący się tytułami „miszcz duchowy” sprowadza samochód do wielkości śrubki twierdząc iż ona i tylko ona jest samochodem.

          PS.
          Jak tam muki i shuman, już wiemy czemu jest z nim nie halo?

          • toja pisze:

            PS.
            Jak tam muki i shuman, już wiemy czemu jest z nim nie halo?
            _________________________________________
            Ktoś
            przeczytaj ostatni komentarz Mukiego…zobacz jakie zbiegi okoliczności na tym naszym świecie
            my wczoraj, no może jednostki z nas, pochyliliśmy się nad czterema jeźdźcami apokalipsy, a Muki obejrzał program TVN24 i…Muki mnie zadziwia w takich momentach, tzn gdy niespodziewanie robi taką odskocznię od tematów wiodących…i za to go lubię, za resztę NIE

          • Ktoś pisze:

            „Postac Jana Chrzciciela jest absolutnie kluczowa dla genezy chrzescijanstwa, a w dodatku jest on postacia jak najbardziej historyczna, o czym zaswiadcza Jozef Flawiusz”

            – Jan Chrzciciel – kolejna odtworzeniowa szopka wydażeń sprzed setek lat wcześniej.

            Jan -> Jan nus – JOWISZ

            ale także

            Jan -> Jaśniejący – LUCYFER.

            Jan CHRZCICIEL bo UWOLNIŁ WODY …. pożarte przez Tiamat żydowskiego demona. Blablanie w wodzie wymyślono później na „pamiątkę” ratującego życie obmywania w wodzie ciała z PYŁU POPROMIENNEGO. Bo jak NIE MA WIEDZY co czemu służy to się to MECHANICZNIE ODTWARZA dla dojenia „wiernych”.

            Z uwagi na mnogość dialektów i żydowskie kradziejstwo czego się dało skąd się dało te same byty figurują pod różnymi nazwami.

            Bo żydowski w odróżnieniu od słowiańskiego z jakiego KRADŁ WEDY nie ma wielu dzwięków. I na nich się wali wszelkie „odtwarzanie”.

            Tfu nawet nie żydowski, żydzi w tamych czasach pisali GREKĄ. Hebrajski powstał po 600 roku jak najechali Słowian -> Chazarie.

          • Dawid56 pisze:

            Ktosiu, na jakiej podstawie twierdzisz że Janus to Jowisz?

          • Ifryt pisze:

            Ktosiu ciekawe spostrzeżenie z tymi śrubkami i samochodem, też tak uważam, dlatego nie biorę na poważnie nawet własnych teori, bo to wszystko domysły nawet gdybym jakiegoś objawienia dostąpił 😉

            Co do Jana Chrzciciela, to mnie zaciekawił swego czasu tekst biblijny, że niema większego od niego na ziemi, ale najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest od niego.

            Przypuszczam że chodzi tu o tak zwanych „synów ognia”, któży choć są czyści, to się do zbawiania owego szamba wogóle nie nadają 😉
            Zmieniają się w demony, dlatego żydzi uważali „upadłych aniołów” za zrodzonych z czystego ognia, ja średnio wieżę w aniołki, więc myślę że chodzi o niektórych ludzi, któży mają czyste serca, z tym że niekoniecznie takie znowu łagodne i niewinne.

        • Ifryt pisze:

          Toja, intelekt nakazywał by zatem przyjąć że jesteśmy NICZYM 😀
          Jednak jeśli rozejrzymy się wokoło, to okaże się że intelekt w tym przypadku się nie sprawdza, bo nawet mrówka jest czymś, i glizda tak samo.

          Nicość jest nicością, nic w niej nie było oprucz Boga, to była tylko przestrzeń w której bytował, nagle stworzył coś z niczego, a tak naprawdę z SIEBIE, to logiczne 🙂

          • Maria_st pisze:

            NICOSC to taka biblioteka w ktorej sa nasze zapisy doswiadczen…wiec nie byla pierwsza—tak mi sie wydaje……
            cos jak twardy dysk ” kwantowy”…jesli w ogole mozna do czegos Matrixowego porownac.

          • margo0307 pisze:

            ” NICOSC to taka biblioteka w ktorej sa nasze zapisy doswiadczen…”
            ______
            Wiesz Maryś, dzisiaj w nocy, ponownie „byłam z wizytą” w bibliotece, tym razem jednak nie towarzyszył mi Mnich, ale jakaś… dziwna Istota… cała w piórach… 🙂

          • Maria_st pisze:

            ______
            Wiesz Maryś, dzisiaj w nocy, ponownie „byłam z wizytą” w bibliotece, tym razem jednak nie towarzyszył mi Mnich, ale jakaś… dziwna Istota… cała w piórach… 🙂

            cala w piorach….takich ptasich?
            a jak wygladalas INNA __TY ?

          • Ifryt pisze:

            Marysiu istnieją różne światy, niektóre są wieczne, więc nie specjalnie potrzebują histori 😉
            Jeśli zaś przenikną do innych światów, stając się ich częścią, to te inne światy zapisują ich historię, tak jaby 😉
            Moim zdaniem na dłurzszą metę niema co w to wnikać.

          • margo0307 pisze:

            ” cala w piorach….takich ptasich? a jak wygladalas INNA __TY ?”
            ______
            Dziwna, wysoka Istota, której twarzy znowu nie mogłam dojrzeć… :/
            Miała na sobie coś w rodzaju płaszcza z kapturem ale bez rękawów…, taka jakby opończa z piór właśnie…, pióra były… jakieś takie… dziwne…., na barkach zaokrąglone, wzdłuż płaszcza… proste…
            Ona, ta Istota pokazywała mi… Atlantydę… i tłumaczyła coś, co tam się wydarzyło…, a co zostało spowodowane przez jej mieszkańców…
            Nigdy nie interesowały mnie sprawy Atlantydy, tym bardziej, że tak naprawdę to… nie wiadomo czy – ona w ogóle istniała…
            Ale wiem już, że… istniała ! …
            Wiem, że to śmiesznie zabrzmi ale… kiedy rano się obudziłam, na mojej poduszce, obok twarzy leżało… piórko właśnie… 😀 , może wylazło z poduszki ? 😛
            Ale jak je zobaczyłam to… Szok !

          • Maria_st pisze:

            Wiem, że to śmiesznie zabrzmi ale… kiedy rano się obudziłam, na mojej poduszce, obok twarzy leżało… piórko właśnie… 😀 , może wylazło z poduszki ? 😛
            Ale jak je zobaczyłam to… Szok !

            dla mnie zaden szok……realnosc…
            Magos a pamietasz cos o tej Atlantydzie?

          • margo0307 pisze:

            ” Magos a pamietasz cos o tej Atlantydzie?…”
            ________
            Tą razą… co-nieco pamiętam o dziwo !…, bo coś mnie zbudziło o 3-ej 😀 i „na gorąco” zapisałam, to co zapamiętałam…, niestety nie wszystko… :rool:
            Sceneria była niemal dokładnie taka sama, jak we śnie sprzed kilku lat…, znowu ogromnie długie korytarze z ogromnymi, wysokimi regałami po obu stronach , a pośrodku obszerne korytarze… i ta peleryna z… czarno-białych piór…
            Miałam skojarzenie z Indianami ale… w życiu nie widziałam Indianina w… pelerynie… 😀
            Prawdę mówiąc, to nie jestem pewna czy to w ogóle była Istota… ludzka…
            Zapamiętałam swoje obuwie…, czarne mokasyny z białymi frędzlami…
            W tym śnie sprzed kilku lat, chodziłam po czarno-białej posadzce…, teraz nie pamiętam podłoża, za to ponownie… czarno-biały kolor… peleryny z piór tej Istoty i moje mokasyny…

          • Maria_st pisze:

            Tą razą… co-nieco pamiętam o dziwo !…, bo coś mnie zbudziło o 3-ej 😀 i „na gorąco” zapisałam, to co zapamiętałam…, niestety nie wszystko… :rool:
            Sceneria była niemal dokładnie taka sama, jak we śnie sprzed kilku lat…, znowu ogromnie długie korytarze z ogromnymi, wysokimi regałami po obu stronach , a pośrodku obszerne korytarze… i ta peleryna z… czarno-białych piór…
            Miałam skojarzenie z Indianami ale… w życiu nie widziałam Indianina w… pelerynie… 😀
            Prawdę mówiąc, to nie jestem pewna czy to w ogóle była Istota… ludzka…
            Zapamiętałam swoje obuwie…, czarne mokasyny z białymi frędzlami…
            W tym śnie sprzed kilku lat, chodziłam po czarno-białej posadzce…, teraz nie pamiętam podłoża, za to ponownie… czarno-biały kolor… peleryny z piór tej Istoty i moje mokasyny…

            Interesujace.
            Te kolory byly takie ziemskie czy jakby swiecace od wewnatrz…..tzw swietliste?
            Czarno–biale to tez jest mi znane jako szachownica…w czasie „przeskoku swiadomosci”

        • Ifryt pisze:

          Można też powiedzieć że Nicość miała w sobie Boga, czyli była jego matką, i wcale nie była taką Nicością jak to mówi umysł 😀
          W sumie mogą być tym samym, byt i niebyt.

          • margo0307 pisze:

            „… intelekt nakazywał by zatem przyjąć że jesteśmy NICZYM 😀
            Jednak jeśli rozejrzymy się wokoło, to okaże się że intelekt w tym przypadku się nie sprawdza…”

            ____________
            Prawdopodobnie umysł może… wszystko… 🙂
            Umysł każdego z nas widzi tylko to, w co wierzy, że istnieje…, logicznym więc będzie wniosek, że… widzimy to, w co wierzymy…
            Najprawdopodobniej jest też tak, że to nasz system przekonań w znaczącym stopniu decyduje o tym – kim jesteśmy i w co wierzymy…
            Obiektywna Rzeczy Istność bez umysłu nie istnieje, ale skoro 99,99 % materii to pustka – jak chcą niektórzy – to… tylko umysł może nadać jej formę…
            Wynikałoby z tego, że… Myśl + Materia = Forma…
            Nie będzie zatem dziwne, że każdy z nas widzi świat inaczej i może wierzyć w to, co chce…
            Może więc dlatego każda władza dąży do kontroli mediów, bo dzięki nim w prosty sposób może sterować wieloma umysłami… 😛

          • Ifryt pisze:

            Fajnie i sensownie piszesz Margo 🙂
            Świat myśli gdy się przedziera do świata materialnego to tworzy, tylko zależy na co się natknie w tym materialnym świecie 🙂
            Bo może napotkać na opór, właściwie zawsze tak jest, tylko w pustce niema żadnego oporu.
            Bóg jest naprawdę wszechmocny, tylko że szkopół w tym że nie on jeden 😀
            Żeby dostać się do owej przestrzeni, często trzeba rozwalić blokady.

          • margo0307 pisze:

            „… Świat myśli gdy się przedziera do świata materialnego to tworzy, tylko zależy na co się natknie w tym materialnym świecie…”
            ____
            A świat materialny to…, wg. Ciebie co to jest ? 😀
            *
            „…może napotkać na opór… tylko w pustce niema żadnego oporu…”
            ____
            W świecie energii, opór mogą stanowić, chyba tylko różnice w częstotliwości wibracji…, chociaż i to brzmi dla mnie jakoś tak… dziwnie…
            Nie wypowiem się nt. tzw. „pustki”, bo… nie rezonuję jakoś z tym pojęciem…, wydaje mi się, że we wszechświecie nie ma czegoś takiego jak „pustka”…, no ale… mogę się oczywiście mylić.. 😉

          • Ifryt pisze:

            Margo, odpowiedzi na takie pytania do niczego nie prowadzą moim zdaniem 😉
            To jest takie złudzenie że jeśli nadasz czemuś nazwę to że niby wiesz co to jest, i że zgłębiasz naturę tego czegoś, słowo „Ptak” nie jest Ptakiem, mi niewiele mówi o tym stworzeniu.

            Tak samo z tą materią, Ty powiesz że to myśl, jak Cię zapytam co to jest myśl to pewnie mi powiesz że to energia? Jak Cię zapytam co to energia to pewnie znowu się znajdzie na to jakieś określenie 😉
            Jacyś materialiści nazwą materię zbiorem elektronów i myślą że wiedzą czym ona jest, i tak jest ze wszystkim.

          • margo0307 pisze:

            „…Jacyś materialiści nazwą materię zbiorem elektronów i myślą że wiedzą czym ona jest, i tak jest ze wszystkim.”
            _____
            I pewnikiem sporo w takim podejściu jest … racji 😀

          • marek pisze:

            Wiesz Maryś, dzisiaj w nocy, ponownie „byłam z wizytą” w bibliotece, tym razem jednak nie towarzyszył mi Mnich, ale jakaś… dziwna Istota… cała w piórach… 🙂

            Przepraszam że się nie przedstawiłem
            m.

  9. marek pisze:

    KOMU TUTAJ OCZKA W NOCY ŚWIECĄ

    Za jednej nocy trzy sny ,które mogły by każdego o zawał serca przyprawić , ale jasno dające znać , że jakiejś szumowinie się tematem , dopiekło .

    I ślisztaśne zakończenie czwarty sen , ktoś krzyczy ,tylko nie ten z forum ,mieliście jej tylko krew pobrać , a nie pozbawiać energii / czy energii życia / i widzę dosyć niewyraźnie postać /chyba kobiecą / w pozycji siedzącej z opuszczoną głową , a ja w tym przedstawieniu szukam spluwy , żeby kropnąć , gapiącego się na mnie oficerka .
    Zapraszam ponownie może uda mi się Wam łby poukręcać , a w realu choćby zęby powybijać i pogonić w rejon….. już ja wiem jaki .

    Sługa uniżony – szumowiny.

    m.

    • Maria_st pisze:

      Marku o co tutaj chodzi?
      horrora miałes?
      heh ja tak wczoraj siiedziałam na ogrodku jak opis tej kobiety…..moze zlapałes moje zmeczenie?

      • marek pisze:

        Powiedz mi jeszcze Marysiu , że z Twym mężem miałem się strzelać i będzie kabaret ..
        W mistycznym zwidzie przez pomyłkę ,zabił na odległość męża śpiącej znajomej …
        Ale ja im jeszcze i tak doopy skopię ….idą czasy dla skrzydlatych …
        m.

        • Maria_st pisze:

          Marku nie wiem z kim sie miales strzelac……moj mąż jest zazdrosny–to rożnie moze być ale mam nadzieje ze nie zwycieza w Nim niskie instynkty .
          Ale masz sny….okropnośc.
          Ja jak narazie—mam miłe sny….ale wiem, ze wiele zależy od tego co na dana chwile podświadomośc nam podrzuca……może pod tym kierunkiem to rozważ.
          U nas piekna pogoda……..

          • marek pisze:

            U mnie też a ze Smoczej Jamy coś mruczy , jakby się smok , albo ruski niedźwiedź budził .

            A sny nie był z winy nadmiaru tłuszczów zwierzęcych w żołądku ,a przypominały wstawki holograficzne .
            Ten ostatni bardzo ostro widziany w konturach i fabule , przedstawiał jakieś gadziki w ludzkiej postaci eksperymentujące na ludziach .
            Najpierw mnie jakieś lalunie , parę tygodni temu na swe wdzięki naciągały , przy okazji sprawdzając , czy w sercu mam miłość , czyli wrota do 12-tki , teraz straszą , znowu będzie trzeba jakieś szumowiny pogonić w ………

            m.

          • Maria_st pisze:

            A sny nie był z winy nadmiaru tłuszczów zwierzęcych w żołądku ,a przypominały wstawki holograficzne .
            Ten ostatni bardzo ostro widziany w konturach i fabule , przedstawiał jakieś gadziki w ludzkiej postaci eksperymentujące na ludziach .
            Najpierw mnie jakieś lalunie , parę tygodni temu na swe wdzięki naciągały , przy okazji sprawdzając , czy w sercu mam miłość , czyli wrota do 12-tki , teraz straszą , znowu będzie trzeba jakieś szumowiny pogonić w ………”

            jakie szczeście ze nie mam takich przezyc –nawet sennych…

  10. marek pisze:

    NIE JESTEŚMY NIEWOLNIKAMI , NAJWYŻEJ SZCZURAMI BIEGAJĄCYMI W KÓŁKO W KLATCE .

    KRYZYS SPOWODOWALI LUDZIE I LUDZIE MOGĄ GO ZMIENIĆ .

    Motta płynące z filmu o ekonomii świata .

    m.

    • Maria_st pisze:

      KRYZYS SPOWODOWALI LUDZIE I LUDZIE MOGĄ GO ZMIENIĆ .

      to oczywiste że TYLKO LUDZIE….

      • marek pisze:

        Marysiu , odpuść temu Mukiemu , bo poglądy jak choroby – są zaraźliwe , a jemu jak pisałem , ” coś na ramieniu siedzi ” .
        to oczywiste że TYLKO LUDZIE….z ufokami z tyłu , pociągającymi ich za uszy.
        ” Wyprodukowałem se pomarańczowe krówki , które dają mi błękitne mleko i nie będę ich pilnował „- oj Marysiu , Marysiu gdzieś Ty swe nauki pobierała ?.
        m.

        • Maria_st pisze:

          ” Wyprodukowałem se pomarańczowe krówki , które dają mi błękitne mleko i nie będę ich pilnował „- oj Marysiu , Marysiu gdzieś Ty swe nauki pobierała ?.”

          oj Marku..zazdrośc puka do Twych drzwi?
          co to za pomaranczowe krówki i błekitne mleko?
          nie wiem co komu na ramieniu siedzi…a juz sobie przypomniałam—super ze siedzi…
          Marku ” czep ” sie Siebie ha ha ha
          buziak

      • marek pisze:

        to oczywiste że TYLKO LUDZIE….pociągani za uszy przez ufoki…
        m.

        • Maria_st pisze:

          to oczywiste że TYLKO LUDZIE….pociągani za uszy przez ufoki…
          m.

          tzn my siebie–sami pociagajacy za uszy, Marku

          • marek pisze:

            I ziemia w miejscu stoi Marysiu , i dlatego z niej nie spadamy .
            m.

          • marek pisze:

            Maria_st pisze:
            Marzec 23, 2015 o 19:49

            NICOSC to taka biblioteka w ktorej sa nasze zapisy doswiadczen…wiec nie byla pierwsza—tak mi sie wydaje……
            cos jak twardy dysk ” kwantowy”…jesli w ogole mozna do czegos Matrixowego porowna

            Niestety to co opisuje Małgosia , to nie żadna nicość , a uprowadzenie .
            A piórko to mi od tyłka odpadło bo się teraz pierzę .
            m.

  11. Ktoś pisze:

    „Soma uczynionym zostal Bogiem planet i gwiazd, i jako pierwszy został wyświęcony na króla i królem został. Z powodu albo za przyczyną swej sławy i urody popadł w pychę.
    Brihaspatiemu – przyrodniemu bratu, ukradł przepiękną żonę – Tarę.
    Za nic nie pomagały żadne argumenty Soma nie chciał oddać pięknej Tary prawowitemu mężowi.
    Uśanas władca planety Sukra, stanął po stronie Somy, a bogowie i sam Indra stanęli po stronie prawowitego męża Tary – Brihaspatiego.
    Rozpętała się w Niebiosach niewyobrażalna wojna pomiędzy bogami a asurami. Wojna o przepięknej urody Tarę.
    ( jak nic opowieść ta przypomina niemal w szczegółach wojnę o Heleną Trojańską). Muki.”

    – ta bajka o Troi inaczej wygląda. Helena została skradziona po upadku Troi (jej imię hetyckie w tłumaczeniu to „POŚLUBIONA BOGU” vel „BOŻA NIEWOLNICA”) a sama Troja w wykopaliskach nazywa się Dattasa. Walka o odzyskanie Helleny odbyła się jakieś 50-100 lat po upadku Troi i skończyła spopieleniem Mu/Lemurii, Mezopotamii jak i CAŁEJ Afryki bo przyleciała z kosmosu 7 „osobowa” ekipa rozbiórkowa. Teraz ma przybyć ich tyle, że NIEBO ZAKRYJĄ swoimi „ciałami”.

    Soma u greków to Hermes ale nie Trimestos. Ma on także wykopaliskowe imię ale nie chce mi się go szukać po notatkach bo przecież spisane fantazje schizofreników są ważniejsze niż zachowane historyczne dowody. Jego „władanie niebem” wynika z tego iż był intruzem z kosmosu.

    Walka Mahabharaty odbywała się na terenach wsch Turcji, płn Iraku i płn Kaukazu. Większość walk jakie można odtworzyć dopasowywując do opowieści z Mahabharaty konkretnych WYKOPANYCH i ISTNIEJĄCYCH władców. Archeologiczne acz przemilczane dowody mówią iż to tam jest pradziwe pole KUKUSZETRY.

    To co brane jest za Arka Noego na Araracie to zestrzelony pojazd głównego wodza demonów/ żydów/ achajów/ SOMY. Kazanie na Górze miało miejsce na ZACHÓD.

  12. marek pisze:

    Ktosiu , nie pękaj , pikawka ruszyła , jeszcze pożyjemy ..
    http://sosrff.tsu.ru/?page_id=7

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.