Kto się pierwszy sprzeniewierzył Najwyższemu Stwórcy – Samael czy Człowiek?

Warto zacytować następujące słowa z nag Hamadii:

[2. Ślepota stwórcy: p.86,27-87,11]
Ich najwyższy jest ślepy. [Z powodu swej] mocy, swej niewiedzy i swej wyniosłości
powiedział w swej (30) [mocy] tak: „Ja jestem bogiem i nie ma nikogo [poza mną]”2. I gdy to powiedział, zgrzeszył wobec [Pełni]. A ta wypowiedź doszła aż do (87,1) Niezniszczalności. I oto wyszedł z Niezniszczalności głos mówiący: „Ty błądzisz, Samaelu,- a to znaczy „bóg ślepych”. Bo jego myśli były ślepe. Wyrzucił z siebie (5) swą moc, to znaczy swoje bluźnierstwo, to właśnie, które wypowiedział3. I postępował za nim4 aż do chaosu i otchłani, swej matki, przez Pistis Sophia. To ona ustanowiła każde ze swoich dzieci według jego mocy

https://nnka.wordpress.com/2014/07/29/archonci2-hipostaza-wyodrebnienie-bytow/

Ciekawa opowieść na temat upadku Ziemskiego Ojarsy znajduje się również w noweli Carla Step Lewisa „Z milczącej planety” Myślę ze warto zacytować tę wypowiedź Ojarsy z Malakandry(Marsa).Tulkandra w języku malakandryjskim oznacza Ziemię.

Ojarsa przemówił. Był to najbardziej nieludzki głos, jaki Ransom
kiedykolwiek usłyszał: delikatny, odległy i niewzruszenie pewny, głos – jak
to później określił jeden z hrossów – “bez krwi, głos, w którym zamiast krwi
jest światło”. Słowa nie wzbudzały niepokoju.
– Czego się lękasz, Ransomie z Tulkandry?
– Ciebie, Ojarso, bo nie jesteś taki jak ja, i nie mogę cię zobaczyć.
– To nie są zbyt poważne powody – rzekł głos. – Ty też nie jesteś taki
jak ja, a chociaż mogę cię dostrzec, widzę cię bardzo słabo. Nie myśl
jednak, że jesteśmy całkowicie różni. Obaj jesteśmy stworzeni na
podobieństwo Maleldila. To nie są prawdziwe powody twego lęku.
Ransom milczał.
– Zacząłeś się mnie lękać, zanim postawiłeś stopę na powierzchni
mojego świata. Później przez cały czas uciekałeś przede mną. Moi słudzy
widzieli twój strach, gdy byłeś w swym statku w niebiosach. Widzieli, że ci
dwaj z twojego gatunku traktowali cię źle, chociaż nie rozumieli ich mowy.
Aby wyrwać cię z ich rąk, obudziłem hnakrę. Chciałem zobaczyć, czy
przyjdziesz do mnie dobrowolnie. Ale ty ukryłeś się wśród hrossów, a
chociaż ci powiedziały, że masz do mnie przyjść, nie uczyniłeś tego. Potem
posłałem eldila, aby cię wezwać, ale i wówczas nie posłuchałeś. Ale w
końcu ci dwaj z twojego gatunku zapędzili cię do mnie, lecz krew hnau
została przelana.
– Nie rozumiem, Ojarso. Czy chcesz powiedzieć, że to ty posłałeś po
mnie aż na Tulkandrę?
– Tak. Czy tamci dwaj nie powiedzieli ci tego? I dlaczego miałbyś tu
przybyć, gdybyś nie chciał być posłuszny memu wezwaniu? Moi słudzy nie
rozumieli, co oni mówili do ciebie, gdy wasz statek był w niebie.
– Twoi słudzy… Nie rozumiem… – wyjąkał Ransom.
– Pytaj śmiało – rzekł głos.
– Czy twoi słudzy przebywają również tam, w niebiosach?
– A gdzie jeszcze mogliby przebywać?
– Ale ty, Ojarso, jesteś tu, na Malakandrze, jak ja.
– Ale Malakandra, tak jak wszystkie światy, unosi się w niebie. A ja
nie jestem wcale “tutaj”, tak jak ty, Ransomie z Tulkandry. Stworzenia
takie jak ty muszą spadać z nieba w jakiś świat, lecz dla nas światy są
tylko miejscami w niebie. Ale nie próbuj tego teraz zrozumieć. Wystarczy,
byś wiedział, że ja i moi słudzy nawet w tej chwili jesteśmy w niebie. Moi
słudzy byli wokół ciebie w niebiańskim statku tak samo, jak są tutaj, w
Meldilornie.
– A więc wiedziałeś o naszej podróży, zanim opuściliśmy Tulkandrę?
– Nie. Tulkandra jest światem, którego nie znamy. Tylko ona jest
poza niebem i nie docierają z niej do nas żadne wiadomości.
Ransom milczał, lecz Ojarsa odpowiedział na pytanie, którego on nie
śmiał zadać.
– Nie zawsze tak było. Kiedyś znaliśmy ojarsę twojej handry – był
jaśniejszy i większy ode mnie – i wtedy nie nazywaliśmy jej Tulkandrą. To
najdłuższa ze wszystkich opowieści i zarazem najbardziej smutna. Wasz
ojarsa stał się skrzywiony. Działo się to w czasie, gdy w waszym świecie
nie istniało jeszcze życie. Jeszcze dziś opowiadamy sobie w niebie o owych
Skrzywionych Latach, gdy wasz ojarsa nie był przywiązany do Tulkandry,
lecz był wolny jak my. Chciał zniszczyć inne światy, tak jak to uczynił ze
swoim. Lewą ręką ugodził w wasz księżyc, prawą rzucił zimno na moją
harandrę. Gdyby Maleldil, posługując się moją ręką, nie otworzył
handramitów i gorących źródeł, w moim świecie nie byłoby dzisiaj życia.
Ale nie pozwoliliśmy, aby wasz ojarsa robił to, co zechce. Była wielka
wojna. Zrzuciliśmy go z nieba i związaliśmy powietrzem jego własnego
świata, tak jak chciał Maleldil. Nie wiemy nic więcej o jego planecie: jest
milcząca. Sądzimy, że Maleldil nie oddał jej w całkowite władanie
Skrzywionemu. Opowiadają, że Maleldil uczynił dziwne i straszne rzeczy,
walcząc ze Skrzywionym na Tulkandrze. Ale o tym wiemy mniej od ciebie i
oczekujemy, że nam o tym opowiesz.
Upłynęło nieco czasu, zanim Ransom przemówił, a Ojarsa uszanował
jego milczenie.
– Po wysłuchaniu twoich słów, Ojarso, mogę ci tylko powiedzieć, że
nasz świat jest bardzo skrzywiony. Ci dwaj, którzy mnie tu przywieźli, nie
wiedzieli o tobie nic. Zrozumieli tylko, że sorny chciały mnie dostać w
swoje ręce. Myślę, że uważali cię za coś w rodzaju fałszywego eldila. W
dzikich częściach naszego świata są takie fałszywe eldile; ludzie zabijają
przed nimi innych ludzi, myśląc, że eldil pije ludzką krew. Ci dwaj sądzili,
że jestem potrzebny sornom właśnie do tego albo do jakichś innych,
równie skrzywionych celów. Przywieźli mnie tu siłą, bez mojej woli. Bardzo
się bałem. Ci, którzy układają opowieści w naszym świecie, przyzwyczaili
nas do myśli, że jeśli gdzieś poza nim jest życie, to musi być bardzo
skrzywione.

Przypominają się następujące słowa z nag Hamadii:

[2. Ślepota stwórcy: p.86,27-87,11]
Ich najwyższy jest ślepy. [Z powodu swej] mocy, swej niewiedzy i swej wyniosłości
powiedział w swej (30) [mocy] tak: „Ja jestem bogiem i nie ma nikogo [poza mną]”2. I gdy to powiedział, zgrzeszył wobec [Pełni]. A ta wypowiedź doszła aż do (87,1) Niezniszczalności. I oto wyszedł z Niezniszczalności głos mówiący: „Ty błądzisz, Samaelu,- a to znaczy „bóg ślepych”. Bo jego myśli były ślepe. Wyrzucił z siebie (5) swą moc, to znaczy swoje bluźnierstwo, to właśnie, które wypowiedział3. I postępował za nim4 aż do chaosu i otchłani, swej matki, przez Pistis Sophia. To ona ustanowiła każde ze swoich dzieci według jego mocy

https://nnka.wordpress.com/2014/07/29/archonci2-hipostaza-wyodrebnienie-bytow/

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

93 odpowiedzi na „Kto się pierwszy sprzeniewierzył Najwyższemu Stwórcy – Samael czy Człowiek?

  1. Sławek Kaa pisze:

    Cała ta opowieść wydaje się złożoną i mało zrozumiałą, ale w swej istocie jest to pytanie o BOGA, o Najwyższego, o to jak Go pojmujemy.
    Dla jednych -szczególnie chrześcijan – to byt osobowy utożsamiany z Jezusem. Dla innych jest „polem” lub „przestrzenią” Światła, Świadomości czy Mocy. Zapewne znajdą się tacy, którzy mają jeszcze inny pogląd.
    Ponieważ jestem ogrodnikiem zaproponuję wyobrażenie Drzewa. Liście na tym drzewie to my – ludzie i cała natura przejawiona (w Objawieniu Jana to symbol Niewiasty). Byty wyższe np Mistrzowie, Aniołowie to gałęzie i konary tego Drzewa. Natomiast całe Drzewo to Bóg.
    Czy liść może powiedzieć: „Jestem drzewem”. Może i w jakimś aspekcie ma troszkę racji. Ale musi pamiętać, że oderwany od Drzewa natychmiast ginie, a o tym czasem, a nawet często zapominamy!

    • marek pisze:

      Witaj Sławek , uśmiechnąłem się wczoraj , czytając Twe słowa , nie nie z ich treści ,a z pojęcia „synchroniczności ” gdyż popołudniem miałem zamiar użyć w jednej wypowiedzi porównania z obłamaną gałęzią , jak ty z listkiem w temacie związku lub jego braku z Bogiem .
      Uśmiech wynikł z myśli czy synchronia istnieje , czy jestem z Tobą z pod jednej frakcji bezprzewodowo zawiadywanych biocyborgów , na planecie Ziemia .
      Jak Ci to nie pasuje , to to pomiń …
      Również jak Ty poprzez przyrodę , jej cykle i prawa próbuję zrozumieć wszechświat i życie , jednak poprzedniego roku coś stanęło mi w sprzeczności z przykładem obłamanej gałązki , czy liścia .
      Stawiałem swej Wyższej Jaźni pytania dotyczące mojej odmienności od niej , oddzielenia /coś w aspekcie totalnego rozdziału / , a w odpowiedzi od Niej otrzymałem odpowiedź która doprowadziła mnie do radosnego śmiechu .
      Ujrzałem duży okrąg /kółko rysowane kreską na papierze / a w nim małą ciemną plamkę .
      Okrąg to WJ , a plamka to ja i usłyszałem w myślach – widzisz oddzielenie .
      Teraz zainspirowany Twą wypowiedzią myślę ,że muszę zweryfikować zasadność argumentu o ułamanej gałęzi.

      pozdrawiam
      m

      • Sławek Kaa pisze:

        Witaj M
        „z myśli czy synchronia istnieje” – wg mnie bez wątpienia istnieje i nazywa się „umysł zbiorowy”. Ja zrozumiałem to pojęcie obserwując pszczoły.
        Wracając do mego porównania o liściu. Uważam, że jest ono lepsze od „gałęzi”, gdyż liść jest zielony (ma inną naturę niż drzewo – dlatego nie „widzi” drzewa), a przez to jest śmiertelny, natomiast pęd, czy gałązka jest zdrewniała, przez co nieśmiertelna (ma zdolność przeżycia zimy).
        Pozdrawiam
        Sł.

  2. Dawid56 pisze:

    To bardzo trudny dla mnie temat .Nawet nie wiem dlaczego zamieściłem ten wpis.Musiałem to zrobić bo mam wrażenie że ten Ziemski Ojarsa będący tu i teraz będący jednocześnie w czasie i poza czasem, będący na Ziemi i jednocześnie w Niebiosach, potrafiłby swoje dzieci otoczyć swoja miłością w taki sposób, aby nigdy nikogo nie skrzywdziły , nie skrzywdziły tez żadnego stworzenia żyjącego z nimi na tej planecie.Prawdę mówiąc, powiem może dosadnie nie czuję wcale tej ojarsowskiej obecności tu na Planecie Ziemia.Człowiek zagubił się w swoim istnieniu-można mu zadać pytanie Quo vadis?
    Jakie straszne tajemnice skrywają początki stworzenia Człowieka- o co w tym wszystkim chodzi?
    Nie wierzę tez żadnym channelingom- praktycznie każda duchowa istota może się podszyć pod Jezusa czy Metatrona albo Saint Germaina czy Enki.
    Prawdziwy Ojarsa, ten który kocha wszystkie swoje stworzenia nigdy nie opuścił by ich- stworzenia te wiedziałyby, że mogą na niego liczyć w trudnych chwilach.Ludzie nauki i ateiści powątpiewają w istnienie ziemskiego Ojarsy- pytają się wręcz: jakie macie dowody na to że Ojarsa istnieje?
    Nie mówię tu o Najwyższym Stwórcy – w niego wierzę i wiem że na niego mogę zawsze liczyć, ale Najwyższy ma miliardy miliardów Wszechświatów pod swoją opieką i czasami trudno od niego wymagać aby wykonywał robotę ziemskiego Ojarsy.

    • marek pisze:

      Dawid 56 , wreszcie wyartykułowałeś swoje wątpliwości które w Tobie dostrzegałem , już od dłuższego czasu . Powiedział bym : Dzięki Bogu – pół roboty za Tobą .

      Mógłbym Ci w tej chwili wskazać owego Ojarsę , ale nic by Ci to nie dało . Musisz znaleźć go sam , wtedy spełni Twe oczekiwania .

      Ja spróbuję jedynie ,przybliżyć Ci kierunek poszukiwań , lub może poszerzyć horyzont ,byś go mógł odnaleźć.

      Załóż na wstępie, bo to prawda , że on istnieje na sto procent , tylko sektor twoich poszukiwań nie dawał możliwości jego odkrycia .

      Wstęp masz na Islamiści obrócili w gruzy…. z dnia dzisiejszego godz. 7/40.

      Kontynuuję :
      Czy misja ratunkowa Tara została sukcesem zakończona , czy trwa po dziś dzień , nie wiem , co nie znaczy ,iż nie mam w tym temacie swojej opinii , ale dla rzetelności wypowiedzi warto o tym wspomnieć .

      Odnoszę wrażenie że większość Tary wraz z upadłym życiem została odzyskana , jednakże na Ziemię przeniosły się konflikty / jak choroba na kolejnego członka rodziny / i spory / Lemuria istoty gadoidalne , Atlanyda humanoidalne / które mocno zaciążył nad właściwym przebiegiem ewolucji ostatnich zasiewów ludzkości na Ziemi .
      To o czym tak pięknie wspomina Mały Budda – Słoneczni Ludzie – odeszli zapewne na Tarę – miliony lat temu – to byli owi Feniksi powstający z popiołów po wcześniejszym spopieleniu w wojnie na Tarze .
      My jesteśmy odległym echem ich świetności , jesteśmy humanoidalną formą życia , na planecie która służąc za platformę ratunkową , później nie została należycie za tą funkcję obdarzona troską i wdzięcznością , popadła w rozgrywki między różne frakcje”siewców życia ” – pośledniego gatunku w stosunku do tych którzy pierwsi inicjowali życie w kosmosie.

      Jest taka skandynawska baśń o Torze , tak okrutnej istocie , że nawet śmierć się go bała.
      Zapożyczyłem od tej postaci jej topór , by ciąć i siekać , strach , głupotę i kłamstwa z których mój światopogląd został utworzony i stopniowo na horyzoncie jutrzenka prawdy i cisza zaczęły mi się pokazywać .
      Gdy się od brązowisz , od złocisz i obmyjesz ze smrodu głupoty i strachu , zobaczysz wówczas siebie nagiego istotę z krwi i kości , takiego jakim prawdziwie jesteś . A wtedy sam siebie i otoczenie nazywaj podług zdobytej przez siebie własnej autentycznie wolnej woli . Tak jak Twój praszczur Adam z pełnym prawem do tego czynienia .
      Od tego momentu pomocników Ci już nie trzeba , bo Jesteś kim Jesteś – sam siebie nazwałeś , wiesz to i stoisz na tym jak na skale .

      m.

    • margo0307 pisze:

      „…Czy liść może powiedzieć: „Jestem drzewem”.
      Może i w jakimś aspekcie ma troszkę racji.
      Ale musi pamiętać, że oderwany od Drzewa natychmiast ginie…”

      Może nie tyle ginie, ile użyźnia podłoże…🙂
      Ale to i tak piękne porównanie Sławek Kaa, dziękuję🙂
      Ja, porównała bym ludzi nie tyle do liści drzewa, ile do jego nasion…
      W ub.roku, zapatrzyłam się na ogromne drzewo wierzby…, czy topoli – nie pamiętam już.., którego konarami kołysał wiatr zrzucając z niego liście…, oczyma wyobraźni ujrzałam też spadające nasiona, które porwane przez wiatr wędrowały w dal…, het… daleko od rodzimego drzewa…
      Pomyślałam sobie wówczas o nas – ludziach, o naszym człowieczym losie, który rzuca nami – podobnie jak wiatr nasionami – i podobnie jak one lądujemy gdzieś, zapuszczamy korzenie i… często dajemy początek kolejnym nasionom…
      W przeciwieństwie jednak do bezwolnych nasion niesionych wiatrem, my Istoty Duchowe – mamy wybór – kiedy, gdzie i w jakim celu się zakotwiczymy…🙂

      * * *

      „…Jakie straszne tajemnice skrywają początki stworzenia Człowieka- o co w tym wszystkim chodzi?…”

      Nie bardzo rozumię Dawidzie – dlaczego od razu straszne tajemnice ? 😮

      Jeśli zgodzimy się, że nie jesteśmy jedynie istotami materialnymi, o czym większość z nas nie chce jeszcze pamiętać i uświadomić sobie tego faktu, lecz że jesteśmy przede wszystkim istotami duchowymi i wcielamy się w materię by się rozwijać i ewoluować…,
      to jako krystalicznie czyste, świetliste świadomości schodzimy na Ziemię, ale nie tylko, bo także na inne planety, po to – by poznawać nas samych oraz możliwości, jakie posiadamy…, a także by doświadczać świata człowieka, będącego światem wyborów, decyzji, możliwości umysłu i serca…🙂
      Rozbudowujemy naszą świadomość istnienia – JA… 🙂
      Rozwijamy naszą komunikację…- co pokazuje historia – z człowieka koczownika staliśmy się zarządcą określonego terenu, nauczyliśmy się uprawiać ziemię, budować domy, tworzyć państwowość, rozwijać naszą twórczość, naukę.. etc…
      Nieustannie tworzyliśmy, dokonywaliśmy wyborów, badaliśmy czym jest posiadana przez nas wolna wola, czym są nasze myśli, analizowaliśmy i wyciągaliśmy wnioski…

      Obecnie – jak myślę – nadszedł czas syntezy…, łączenia tego wszystkiego, co dotychczas odkryliśmy i doświadczyliśmy…, bo nastąpiło już nasycenie tym poznaniem, i z „człowieka zwierzęcego„, który bazował głównie na przetrwaniu, rozmnażaniu w celu przedłużenia gatunku, ochronie młodych, śnie, pożywieniu, zdobywaniu środków – idziemy w kierunku duchowości.., wynika więc z tego, że… ” nadejszła wiekopomna chwila ”😉 – by ruszyć dalej… 🙂
      Pomału zaczynamy odkrywać, że mamy jeszcze większe możliwości…, zaczyna rozszerzać się nasze poznanie, pogłębia się nasza percepcja i zrozumienie…
      Można powiedzieć, że poznaliśmy świat zewnętrzny, a obecnie przychodzi czas na poznanie świata wewnętrznego, świata Ducha oraz naszych wewnętrznych, ukrytych możliwości…🙂
      Wkraczamy w Epokę Wodnika – a to oznacza czas Człowieka Duchowego 🙂❤
      Rozgrzebywanie tego, co było i trwanie nadal tylko w zewnętrzności, spowoduje jedynie nasze zagubienie się w chaosie…, bo to ślepa droga, z której nie ma wyjścia, ale… jak zwykle każdy z nas nadal posiada wolną wolę i prawo wyboru swej drogi…😛

  3. margo0307 pisze:

    „…To bardzo trudny dla mnie temat .
    Nawet nie wiem dlaczego zamieściłem ten wpis…”

    Dawidzie, może zapis wywiadu z Johnem Lashem (Archonci 3), na stronie:
    https://astromaria.wordpress.com/2012/07/08/karmapolis-wywiad-z-johnem-lashem-archonci-3/
    w czymś Tobie pomoże…?, chociaż temat ten już był poruszany na stronach MŻ…

    „…Według Gnostyków, pasożyty lub Archonci, jak je nazwali, pochodzą z najwcześniejszego etapu formowania się układu słonecznego, zanim przyłączono Ziemię jako planetarny organizm.
    Ich siedliskiem jest układ słoneczny, z wyłączeniem Ziemi, Księżyca i Słońca.
    Są nieograniczonymi formami z inteligencją elektrycznej natury cyborgów…

    Gnostycy nauczali, że Archontowie nas nie stworzyli, ale mają oni złudzenia, i myślą, że są naszymi kreatorami.
    Jednym z ich głównych celów jest przekonanie nas, że nas stworzyli, a w efekcie abyśmy myśleli tak jak oni…
    Są gorsi od nas ze swoją wolą i inteligencją, choć mają przewagę w technologiach nawigacyjnych podróży międzyplanetarnych, w telepatii oraz technikach imitacyjnych (wirtualna rzeczywistość)….

    Ludzie często porównują znaczenie odkrycia tekstów Nag Hammadi ze Zwojami znad Morza Martwego…
    Kto napisał Zwoje znad Morza Martwego a kto Kodeksy Nag Hammadi? Czy oni byli wrogami?…

    Kodeksy Nag Hammadi zostały odkryte w grudniu 1945 roku, ale ich znaczenia jeszcze wtedy nie odkryto, aż do lata 1947 roku, kiedy to znaleziono Zwoje znad Morza Martwego. Czytelnicy skojarzą to oczywiście ze sprawą lata 1947 roku, który był czasem obserwacji przez Kennetha Arnoldsa UFO (latających spodków), i incydentu w Roswell. To niesamowite, że starożytne materiały pisane o kulcie Obcych/UFO, jak również inne materiały, odsłaniające charakter tego kultu, pojawiły się dokładnie w 1947 roku i momencie incydentu w Roswell.
    To jest naprawdę kosmiczny zbieg okoliczności…”

    • marek pisze:

      „…Według Gnostyków, pasożyty lub Archonci, jak je nazwali, pochodzą z najwcześniejszego etapu formowania się układu słonecznego, zanim przyłączono Ziemię jako planetarny organizm…..

      No i znowu postawione na piedestale jakieś mądrości rodem z pod jurty na pustyni ,a gdy współczesna kobieta AD głosi urealnioną wersję tego tematu popierając to logicznymi argumentami czyli , że cała Droga Mleczna a wraz z Ziemia jest za- sy -fiona , to jest odżegnywana od czci i wiary a jej gadanie to bzdety .

      Jeżeli tym samym kursem rozumienia mówię że jesteśmy pod zarządem cywilizacji rodem z czarnej dziury / oderwanych od Źródła życia – pasożytujących na nas / i że prowadzą tą naszą głupią przez nich w szczegółach stworzoną cywilizację do rzeźni , to też jestem uznawany za idiotę .

      Brawo , brawo – będziemy użyźniać Ziemię , jak te listki które odpadły od drzewa życia i są takie szczęśliwe ,że zmieniają się w próchnicę , bo mają w swoje liściaste łepetynki wklepane i to szczęście z owej śmiercio-przemiany i ten pogląd że tak ma być .
      Więcej archaicznych śmieci z powagą rozpatrywanych , na pewno doprowadzi nas do tego ,do czego prowadzi nas przeznaczenie .
      A pod to przeznaczenie , niech każdy sobie swój idyliczny lub realistyczny obrazek wsadzi .

      Tłumaczenie albo rozumienie wypowiadającego się nieskładne bo : a tą Ziemię jak przyłączano to skąd ją wyciągnięto z koszyka ,
      a ten księżyc to był tu od początku , czy go niedawno przywleczono i ponoć pusty w środku jak piłka .
      a oni ci archonci tu są , czy nie są , bo niby w głowach są , a na planecie nie są .
      AD lepiej i składniej to idzie i całość trzyma się kupy.

      m.

      • margo0307 pisze:

        „…No i znowu postawione na piedestale jakieś mądrości rodem z pod jurty na pustyni ,a gdy współczesna kobieta AD głosi urealnioną wersję tego tematu…”

        Marek, te – jak twierdzisz – mądrości rodem z pod jurty na pustyni, przedstawione w formie wywiadu przez pana Johna Lashem;a – to nic innego, jak interpretacje znalezionych zapisów zwanych Kodeksami Nag Hammadi oraz Zwojami znad Morza Martwego… a także doświadczeń, jakie były udziałem amerykańskiego antropologa Carlosa Castanedy 🙂

        • marek pisze:

          a ja je nazywam z pod jurty kamiennej na pustyni , bo tam byłem i patrzyłem potomkom tych gnostyków w oczy .
          Co do Carlosa Castanedy , to tak jak wszyscy złapani na haczyk NWO przeczytałem jego twórczość od dechy do dechy , lecz gdy mi już zachwyt nad tym moim wyróżnieniem minął , wyczytałem / z niedowierzaniem , jednak składnie ułożone / iż ten pan to wszystko zmyślił , zarówno postacie , jak i opisywane zjawiska , a generalnie to lubił , kasę pejotyl i harem kilku jego fanek .

          m.

          • margo0307 pisze:

            ” Co do Carlosa Castanedy , to tak jak wszyscy złapani na haczyk NWO… ten pan to wszystko zmyślił… generalnie to lubił , kasę pejotyl i harem kilku jego fanek .”

            Rozumię, że pani AD na 100% wg. Ciebie – nic a nic nie zmyśliła ?
            No cóż…, w obliczu takich argumentów… – mówię pas😛

          • Maria_st pisze:

            a ja je nazywam z pod jurty kamiennej na pustyni , bo tam byłem i patrzyłem potomkom tych gnostyków w oczy .
            Co do Carlosa Castanedy , to tak jak wszyscy złapani na haczyk NWO przeczytałem jego twórczość od dechy do dechy , lecz gdy mi już zachwyt nad tym moim wyróżnieniem minął , wyczytałem / z niedowierzaniem , jednak składnie ułożone / iż ten pan to wszystko zmyślił , zarówno postacie , jak i opisywane zjawiska , a generalnie to lubił , kasę pejotyl i harem kilku jego fanek .

            m.

            dlatego ja wole uczyc sie tylko na wlasnych doswiadczeniach

    • Dawid56 pisze:

      Niby wszystko O.K ale z tym zdaniem nie potrafię się zgodzić
      „Archonci posiadają tylko ciało, nie mają duszy.”

    • Dawid56 pisze:

      Też na to kiedyś zwróciłem uwagę, na ten kosmiczny zbieg okoliczności 1947 -mamy znowu do czynienia z tymi tajemniczymi liczbami 1(9) 4,7

  4. toja pisze:

    margo0307 pisze:
    Marzec 4, 2015 o 13:33
    Gnostycy nauczali, że Archontowie nas nie stworzyli, ale mają oni złudzenia, i myślą, że są naszymi kreatorami.
    Jednym z ich głównych celów jest przekonanie nas, że nas stworzyli, a w efekcie abyśmy myśleli tak jak oni…
    Są gorsi od nas ze swoją wolą i inteligencją, choć mają przewagę w technologiach nawigacyjnych podróży międzyplanetarnych, w telepatii oraz technikach imitacyjnych (wirtualna rzeczywistość)….

    Margo, przyznam się bez bicia, że nie mam zielonego pojęcia kto to ci Archontowie.
    ale skoro tacy istnieli(?) i gnostycy nauczali, że ci Archontowie mieli złudzenie, że nas ludzi wykreowali(?)…potem twierdzisz, że są gorsi od nas ludzi ze swoją wolą i inteligencją, choć mają przewagę w technologiach nawigacyjnych podróży międzyplanetarnych, w telepatii oraz technikach imitacyjnych (wirtualna rzeczywistość
    to wytłumacz mi w czym my jako ludzie jesteśmy od nich lepsi, w jakim zakresie ta nasza wola i inteligencja zasługuje na miano lepszej od tej ich?
    pozdrawiam miło

    • marek pisze:

      …..No cóż…, w obliczu takich argumentów… – mówię pas😛

      Margoo307
      a jak już skończysz ” pas ” to sobie przeczytaj :

      http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/niezwyke-postaci/822-mroczne-dziedzictwo-castenady

      przykro mi , mnie też spotkał zawód.

      m.

      • margo0307 pisze:

        „..a jak już skończysz ” pas ” to sobie przeczytaj..”

        No i… przeczytałam…😀

        Na temat towarzyszek Castanedy, które o sobie mówiły:

        „…Amy Wallace…do spotkania doszło i nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w łóżku..
        „Czułam, że biorę udział w czymś fascynującym wraz z niezwykłą grupą ludzi. Byliśmy wyzwoleni z nudy zwykłego życia”

        – się nie wypowiem, bo ich wypowiedzi same świadczą za siebie albo… może to ja żyję w jakiejś innej przestrzeni niż one…😉

        Natomiast ostatni akapit z tego arta:

        „…Książki Castanedy nadal są sprzedawane jako literatura faktu, pomimo krytyki ze strony akademików.
        Być może osiągnąłby podobny sukces gdyby jego twórczość przedstawiana była jako alegoryczna fikcja jak np. „Niebiańskie przepowiednie” Jamesa Redfield’a.
        Jednak Castaneda do końca utrzymywał, że niczego nie zmyślił.
        Jak mówi Wallace „Gdyby nie prezentował swoich opowieści jako fakt, zapewne nie zrodziłby się swego rodzaju kult.
        Jako literatura faktu, z pewnością stało się to niebezpieczne”.

        – także – moim zdaniem – mówi sam za siebie…
        Skoro Castaneda do końca utrzymywał, że niczego nie zmyślił to… należy domniemywać, że… w tym wypadku mówi prawdę…🙂

        • margo0307 pisze:

          Dawidzie lub Maryś – bardzo proszę poprawcie ten karygodny błąd, którego nie zauważyłam 😕
          – powinno być: także 😳

        • marek pisze:

          a moja AD jest święta i prawda i jeszcze raz prawda , a nawet trzeci raz prawda że ćwierka to samo co gnostycy , tylko przystępniej i ze szczegółami .🙂

          m.

          • margo0307 pisze:

            ” a moja AD jest święta i prawda i jeszcze raz prawda , a nawet trzeci raz prawda…”

            No dobrze już dobrze – nie Tobie będzie 😀

    • marek pisze:

      Margoo307

      …..No cóż…, w obliczu takich argumentów… – mówię pas :P…

      proszę jako dowód że nie zmyślam.
      http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/niezwyke-postaci/822-mroczne-dziedzictwo-castenady
      m.

    • Dawid56 pisze:

      Dla mnie owi Archonci (Archontowie) odpowiadają Asurom z tybetańskiego koła życia.

  5. margo0307 pisze:

    ” Margo…potem twierdzisz, że …”

    Toja – miejże Ty litość – ja nic nie twierdzę 😛
    Podałam link do strony, na której jest wywiad z panem Lashem…, i jeżeli ktokolwiek ma cokolwiek do powiedzenia na temat Archontów to… właśnie ten pan..🙂
    * * *
    „…to wytłumacz mi w czym my jako ludzie jesteśmy od nich lepsi..”

    Hmm…, co prawda nie znam żadnego Archonta ale… jeśli wziąć pod uwagę wygląd zewnętrzny, to my, ludzie – bijemy ich na łeb…😀

    http://vignette2.wikia.nocookie.net/sfery/images/9/9f/Archon02.jpg/revision/latest/scale-to-width/250?cb=20110811144542

  6. margo0307 pisze:

    A tu jeszcze taka ciekawostka 🙂

    nazwa motylka:
    Archont apollinus cosmln

    Poniżej artystyczna wizja pary Archontów…

  7. toja pisze:

    Hmm…, co prawda nie znam żadnego Archonta ale… jeśli wziąć pod uwagę wygląd zewnętrzny, to my, ludzie – bijemy ich na łeb…😀
    Margo, przypomnij sobie co tu opowiadałam na okoliczność mojego wyjścia z ciiała. po chwili później czułam duży niesmak do tego ciała, które pozostawiiłam, które wcześniej uważałam za całkiem zgrabne, ładne, z którego raczej byłam dumna.
    kliknęłam w link i zobaczyłam potwory. my ludzie oceniamy to co widzimy oczami, to co odbieramy naszymi zmysłami związanymi z ciałem materialnym.
    myślę, że gdybyś się urodziła w świecie takich potworów i do takich widoków przyzwyczaiłą, to obraz człowieka odkopany gdzieś z historycznych gruzów zapewne odebrałabyś jako odrażający i szpetny, zwłaszcza gdyby do ciebie dotarło info, że ci ludzie kiedyś zjadali wszystko co się ruszało i na drzewa nie uciekało🙂
    widzisz, problem w tym, ze my ludzie mamy słabą intuicję, nie umiemy prześwietlić innego człowieka żeby odczytać co sobą reprezentuje jego wnętrze, dusza.
    oceniamy błędnie stąd np nasze niepowodzenia przy kojarzeniu się w pary.

    przepraszam, ale uznałam, ze to twoje słowa, nie zauważyłam, że kogoś cytujesz
    pozdrowionka

  8. margo0307 pisze:

    „…po chwili później czułam duży niesmak do tego ciała,…
    my ludzie oceniamy to co widzimy oczami,…
    to obraz człowieka… zapewne odebrałabyś jako odrażający i szpetny…”

    Wszystko się zgadza Toja 🙂
    Bo jak głosi słynna łacińska sentencja:
    „De gustibus non est disputandum” – Gust nie podlega dyskusji 😀

    • Maria_st pisze:

      „…po chwili później czułam duży niesmak do tego ciała,…
      my ludzie oceniamy to co widzimy oczami,…
      to obraz człowieka… zapewne odebrałabyś jako odrażający i szpetny…

      A ja nigdy nie czułam niesmaku do wlasnego ciala, nawet dzis choc nie jest juz takie jak dawniej…..lubie je.
      Ja wychodząć z ciala—zobaczyłam z ilu warstw sklada sie czlowiek.
      Oczywiscie czulam strach poraz pierwszy, nie rozumiejac tego stanu ale ciało nie bylo dla mnie odrazajace.
      Ja zadowolona jestem ze zwiazku .

      • toja pisze:

        A ja nigdy nie czułam niesmaku do wlasnego ciala, nawet dzis choc nie jest juz takie jak dawniej…..lubie je.
        Ja wychodząć z ciala—zobaczyłam z ilu warstw sklada sie czlowiek.
        Oczywiscie czulam strach poraz pierwszy, nie rozumiejac tego stanu ale ciało nie bylo dla mnie odrazajace.
        Ja zadowolona jestem ze zwiazku .
        Marysiu, ja wychodząc z ciała po raz pierwszy byłam na 1000% pewna, ze umieram. inaczej jest gdy świadomie wychodzisz z ciała by sobie pospacerować i mieć pewność powrotu.
        ja niestety żadnych warstw człowieka nigdy nie zaobserwowałam. nie wiem o czym piszesz.
        z jakiego związku jesteś zadowolona?

        • Maria_st pisze:

          z jakiego związku jesteś zadowolona?

          partnerskiego malzenstwa.
          Nawiazalam do tego zdania:
          „ze my ludzie mamy słabą intuicję, nie umiemy prześwietlić innego człowieka żeby odczytać co sobą reprezentuje jego wnętrze, dusza.
          oceniamy błędnie stąd np nasze niepowodzenia przy kojarzeniu się w pary.”

          Ja takze wtedy myslalm ze umieram.
          jesli znajde na Infrze jak to opisalam kilka lat temu to tu wkleje.

          • Maria_st pisze:

            Znalazlam i wklejam:
            ” Napisano 25 lipiec 2007 – 19:12
            Czytajac posty zauwazylam, ze sa osoby majace wiedze na temat OBE, opisze cos i prosze mi wytlumaczyc czy to wlasnie to zjawisko. Bylam bardzo zmeczona, polozylam sie aby odpoczac, ale usnelam bardzo glebokim snem / tak to nazywam, trwa on bardzo krotko ale szybko sie regeneruje/. Widze siebie lezaca na kanapie, z ciala wychodzi przezroczysta powloka / tak jakby-ja/. Najdluzej polaczona jest ze stopami od ktorych sie oddziela na samym koncu. Boje sie tego stanu, bo niewiem co sie dzieje.W jakis sposob przedostaje sie do drugiego pokoju, widze co robia, mowia.Podchodze / podplywam?/ do nich i mowie , zeby mnie obudzili / bo wiem ze spie/, oni nic nie reaguja.Szarpie ich i nic. Zaczynam myslec, ze musze pomoc sobie sama, przestaje sie bac i widze ze ta powloka zaczyna sie we mnie wtapiac / laczyc/. Zdaza to sie rowniez wtedy gdy jestem bardzo zrelaksowana.Dlaczego tak sie dzieje, niewiem! ”

            ” Napisano 28 lipiec 2007 – 10:06
            Zdarzalo sie to wiele razy, nie byl to pojedynczy epizod. Cialo i mglista powloke widzialam z pozycji lezacej glowy, tak jakby rejestrowal to moj mozg.Potem widzialam to cialo jakby z pozycji osoby spogladajacej na osobe spiaca.Poruszajac sie potem po pomieszczeniu nie widzialam siebie, robilam to jakby sila woli lub mozgu, tak to odbieram.Widocznie mozliwosci czlowieka sa nieograniczone. ”

            ” Napisano 03 październik 2007 – 09:24
            Z tego co piszesz wynika, ze nadchodzi do ludzi cos – co bedzie egzaminem ich spojrzenia poza cialo. Milosc jako energia, obejmujaca to co nieznane nie jest daleko lecz trudno ja odebrac jesli skupiamy sie na swoim cielesnym zyciu, pelnym ograniczen. Z pewnoscia bedzie to ciezkie doswiadczenie dla wielu. Rozumiem, ze jako czastka calosci musimy szukac ciagle dalej a wtedy przyjdzie wiedza i zrozumienie. ”

            ” Napisano 22 styczeń 2008 – 00:29
            Jesli w czasie OOBE potrafimy widziec, to co dzieje sie w naszym wymiarze, miec kontakt z innymi Istotami, to czy to znaczy ze jest wymiar w wymiarze? Tak mi to przyszlo do glowy.Czy to moze znaczyc, ze jesli nasza uspiona swiadomosc otworzy sie na to co jest obok, to my ujrzymy to co jest naprawde? Fajnie byloby gdyby tak moca naszego umyslu, podrozowac po calym wszechswiecie, bez pieniedzy, jedzenia, byc samowystarczalnym. Wiedziec ze jedyna kontrola jest nasza wolna wola. Eh <_< "

            " Napisano 09 lipiec 2011 – 18:36
            Moje doświadczenie wyjscia poza cialo……wyglądało jak klasyczne bycie w tej rzeczywistości tylko w innej postaci, w innym stanie —raczej coś jak….myśl….świadomość —jako laik inaczej nie potrafie tego wytlumaczyć.
            Nie było tam zadnych energii ani dziwnych bytów, po prostu weszłam/ wpłynełam,przenikłam / do pokoju w którym przebywały żywe osoby….widziałam co robią, co mowia…podobnie jak to jest podczas tzw śmierci klinicznej…..o czym pisała pani Alicja Ziętek.
            W czasie tego wyjścia myślałam że umieram….chociaz wtedy nie czytałam o przypadkach tzw śmierci klinicznej….strach był silny za każdym razem…..nie lubie tego stanu.
            Po tzw powrocie/ obudzeniu mówilam osobom z pokoju co widziałam i słyszałam —potwierdzały ze tak właśnie było…….długo starałam sie tym stanom zapobiegać—jak dla mnie……nic ciekawego, ale możliwe że ze strachu zablokowałam wyjscie dalej. "

            "

            Napisano 29 lipiec 2011 – 16:41

            dino_24, dnia 07 lipiec 2011 – 09:43, napisał:

            A gdyby tak kowalskiemu , który sobie ''wyfrunął'' ze swojego cielesnego
            ''kombinezoniku'' … schować mu go ?
            Powstaje retoryczne pytanie ?
            Kowalski trafi z powrotem czy nie ? … czy będzie się błąkał jak ''jeżdziec bez glowy'' ? …
            czy opadnie mu szczena kiedy zobaczy , że w ''piórniku'' nie leży cielesny ''kombinezonik'' ?

            Z tego co czytam to ''latający'' OOBEman ma niewyczerpalne możliwości :
            – może sobie dla przykładu ''podfrunąć'' pod bankomat … dalej już wiemy co by było
            – może sobie od tak ''frunąć'' do gabineciku , gdzie donki i bronki knują spiski …
            może tą wiadomość dobrze sprzedać …
            – grawitacja mu nie straszna … zasięg też nie … byłby bezcenny dla NASA…
            – o różnych ABEWutach i innych CiAjEjach nie wspomnę …

            I chyba najważniejsz OOBEman , może sobie grać w kotka i myszkę z Panią
            ŚMIERĆ … stając się nieśmiertelny jak Christopher Lambert w swoim Highlander'ze

            Ci co twierdzą , że opanowali technikę OOBEawiacji … opanowali do perfekcji … ale sztukę
            ''bajerowania'' .

            Wszystkie OOBE wariacje z ''powtórzeniami'' rodzą się w naszych łepetynach , tak jak to raczył
            słusznie zauważyć kolega revolt.
            Jeżeli ''coś'' sobie wbijemy w łepetynę i będziemy to ''coś'' pragnąć … to cel osiągniemy , jest to
            sprawdzalne , aczkolwiek niewytłumaczalne …

            Maria pisze :

            „Tu się z Tobą zgodzić w całości wypowiedzi nie mogę chociaz także uwazam , że wszystko co zachodzi na tzw planie fizycznym to jakby projekcja UMYSŁU, ale nie tego z planu fizycznego a tego duchowego którego nie widząc nie możemy pojąc .
            Oczywiście są osoby fizyczne umiejące to " dostrzec ".
            To jest dość trudne do wyjaśnienia i opisania.
            Ja opisując OOBE napisałam o swoich odczuciach i uważam, ze ten stan osiągany w sposób " naturalny " jest jakby przypomnieniem kim jesteśmy —–coś jak MYŚLĄ WIELKIEGO UMYSŁU – o tym pisza hermetycy .
            Wychodząc z ciała spontanicznie, widziałam ciało astralne …potem " …''"raczej coś jak….myśl….świadomość —jako laik inaczej nie potrafie tego wytlumaczyć…".
            Nie bawiłam sie w zabawe swoim umysłem….wywołalo to we mnie lęk…jakbym umierała, ale teraz wiem że jesłi czegoś nie rozumiemy to nie znaczy, że to jest czymś bez sensu czy złe.
            Mnie to uzmysłowilo ale po czasie, że nie wszystko jest takim jak widzimy i że wokół nas pełno jest wyjaśnień i im większa świadomość tym bliższe zrozumienie —wystarczy patrzeć i odbierać .
            Zrozumiałam też dlaczego czułam to jak odejście, śmierć…ale może to wyjaśnie w jakimś innym poście i innym temacie ."”

          • margo0307 pisze:

            ” Znalazlam i wklejam…”

            Maryś, bardzo, bardzo ciekawe są te Twoje doświadczenia wyjścia z ciałka…🙂
            Czemu wcześniej nic o tym nie pisałaś ?

  9. toja pisze:

    Margo, a propos tej fotki z przystojniachą
    patrząc na niego przypomniał mi się niedawny sen
    jestem na jakimś bankiecie, wokół sali stoły szwedzkie, dość sporo biesiadników, przy samym wyjściu widzę podobnego przystojniachę, para znajomych/bliskich podchodzi do mnie i pyta : kto to jest. ja sie dziwię, że nie poznają, mówię : przecież to nasz xxxxxx. ale w tym samym momencie uświadamiiam sobie, ze przecież on już nie żyje, co on tu robi wśród nas? rozglądam się po tłumie i widzę więcej gości, którzy wcześniej poumierali. hehehe, spotkanie żywych z umarlakami?
    przystojniacha zaprasza wszystkich na spacer. tłum wychodzi, ja w bliskim towarzystwie ze wspomnianą parą. idziemy polną drogą między ogromnymi połaciami wysokiego zboża(?), trzciny(?), idziemy długo, rozmawiamy, wspominamy, nagle zboża się kończą, zaczyna się las, piękny las. droga wchodzi w las. idziemy dalej, przed nami i za nami tłumy biesiadników. w pewnym momencie czuję jakiś niepokój, coś mi nie pasuje, czegoś się obawiam, czuję zagrożenie. głośno krzyczę do ludzi, że to pułapka, że trzeba wracać, uciekać z tego lasu. nikt nie słucha, jedynie towarzysząca mi para godzi się wracać ze mną, ale niechętnie, wyśmiewa moje leki/obawy. wracamy przepychając się przez tłum idący dalej w las. po jakimś czasie mijamy tłum, widzę koniec lasu i rozległe pola zbóż.
    nagle wszystko się zmienia, moi towarzysze wpadają w panikę, pytają co się stało, ja odpowiadam, że zgasło światło, ktoś wyłączył światło. jest tak niesamowicie/potwornie czarno. w tej czerni tylko czuję, słyszę, że ludzie pozostający w lesie są pożerani/porywani(?) przez jakieś „potwory”/demony/złe siły.
    ja biegnę na pamięć, kieruję się z powrotem do sali biesiadnej. za mną para bliskich/znajomych. potwory gonią nas, czuję, że przewodzi im ten przystojniacha z przyjęcia, że ta cała masakra przez niego zorganizowana. dopadają parę za mną, czuję jak są wchłaniani, teraz czuję łapy potworów blisko mnie, instynktoownie odgarniam zboże, staram się go nie połamać, nie zniszczyć i ukrywam się na samym jego brzegu. i już wiem, że to dobry ruch, że w zbożu jestem bezpieczna/uratowana. słyszę zawodzenie potworów stojących blisko mnie na drodze, za chwilę rezygnują, oddalają się. wychodze na drogę i biegnę, dobiegam po omacku do drzwi, popycham je i staje się jasno, światło znów się zapaliło na całym swiecie. wchodzę do pomieszczenia, które teraz jest jakby stacją metra, z takimi bramkami do przejścia. po lewo kilku pracowników tej stacji(?) ale to ci inni nieżyjący z biesiady. jeden z nich z uśmiechem mówi do mnie : gratuluję, tobie się udało, cieszę się, że wróciłaś. uśmiechnęłam się do nich i poszłam prosto.
    ech takie sny też miewam, niby potworne, ale ja się nigdy nie boję, nie budzę się wystraszona, zalana potem, analizuję i zawsze coś z nich wyczytam sobie
    pozdrowionka

    • Maria_st pisze:

      toja skojarzylo mi sie z 3 dniami /72 godziny/ ciemnosci…te potwory to strach, wczoraj wlasnie sobie myslalm jak to byloby gdyby ta ciemnosc jaka opisujesz zapanowala niespodzianie i na tak dlugo, bo krotkie okresy ciemnosci sa opisane.

      • toja pisze:

        Marysiu, ciemność jak smoła. i co dziwne to od razu wiedziałam, ze zgasło światło, wszędzie, że jakby ktoś wyłączył oświetlenie Ziemi. gdyby kiedyś faktycznie coś podobnego się przytrafiło to większość ludzi by zginęła, jedni ze strachu, inni dając zły krok.
        pozdrowionka

        • Maria_st pisze:

          ciemnosc i zimno, ja nigdy nie miaam o tym snu choc tsunami, „wojna” tornado straszne i najgorsze…ogien, skaly / ciemnosc ale nie taka czarna/ z nieba, trzesienie ziemi i wrozchodzenie zie ladu
          Teraz wiem ze te sny to po to by sobie uswiadomic ze wiele mozemy zmienic

          • marek pisze:

            a może musimy w miejsce możemy , mała zmiana , a zmienia wszystko , ale to Twoja wypowiedź , mnie się tylko tak wyrwało ..

            m.

          • toja pisze:

            Marysiu, wiem ze sny są bardzo ważne. ja kiedyś nauczyłam się wywoływać sny seryjne, to znaczy tekie kolejne, które są kontynuacją tych poprzednich, które mało zrozumiałe. wiem też, że liczą się symbole. ale dla każdego określony symbol mośe mieć indywidualne znaczenia, związane z twoją przeszłością i to jest droga do prawidłowej interpretacji snów.
            po tej mojej niby śmierci, którą przeżyłam, po jakimś czasie miałam na pograniczu snu i jawy taką serię spotkań z KIMŚ, kto dużo mi wyjaśniał i tłumaczył. jedna z sesji, kilka kolejnych po sobie snów, dotyczyła ich ważności i tłumaczenia. ale o ile rozumiałam śniąc, to po obudzeniu mało co zostawało w głowie. każdy następny sen zaczynał się słowami KTOSIA : nie zapamiętałaś, nie zrozumiałaś…i od nowa wykład🙂
            Marysiu, masz rację, możemy bardzo dużo zmieniać.

          • Maria_st pisze:

            „. wiem też, że liczą się symbole ”

            ja niestety rzadko mam sny symboliczne, raczej widze tak jak pozniej dzieje sie w realu.

    • marek pisze:

      no i cacy , weź go ku przestrodze ufnych , co drugi , dzień tutaj wklejaj .

      m.

    • margo0307 pisze:

      „…patrząc na niego przypomniał mi się niedawny sen…”

      A to ciekawe ? – nie sądzisz ?
      I ciekawe też…, gdybym, powiedzmy nie wkleiła tej fotki z tym facetem, to… czy też byś sobie ten sen przypomniała ?
      Pomyśl Toja…
      Co do samego snu… Hmm.., można by rzec – bardzo symboliczny i wiele mówiący ale…, wydaje mi się, że tylko Ty możesz go trafnie zinterpretować.. 🙂

      • toja pisze:

        ważne sny pamiętam na wieki, inne zapominam natychmiast.
        raczej zastanawiam się dlaczego teraz miałam na nowo przeżyć ten sen. gdyby nie twoja fotka bbardzo podobnego faceta, pewnie sen leżałby w archiwum.
        masz rację Margo, sen dotyczy mnie i tylko ja mogę go odczytać.
        pozdrawiam miło

        • margo0307 pisze:

          „…zastanawiam się dlaczego teraz miałam na nowo przeżyć ten sen…”

          I ja się zastanawiam, bo powiem Tobie, że… w tej samej chwili – kiedy zatwierdziłam mój koment z fotką tego faceta – zaczęłam tego żałować i prawdę mówiąc sama nie wiem – dlaczego – z pośród wielu innych fotek – właśnie tą wybrałam… ?, tym bardziej, że facet na fotce wcale nie jest jakimś moim ideałem męskości.. 😉
          Naprawdę to bardzo dziwne…

          • Maria_st pisze:

            Naprawdę to bardzo dziwne…

            chyba nie jest dziwne
            nieswiadome staje sie swiadomym, choc niby nie ma polaczenia w tym co chcialyscie przekazac.

          • toja pisze:

            Margo, dość często spotykam się z takimi dziwnymi zbiegami okoliczności. nie ma czego żałować, bo takie zbiegi tylko pomagają zrozumieć. tak więc dziękuję za pomoc🙂
            pozdrówka

  10. margo0307 pisze:

    „…nieswiadome staje sie swiadomym,…
    takie zbiegi tylko pomagają zrozumieć…”

    Macie słuszność Dziewuszki🙂❤

  11. margo0307 pisze:

    ” a może musimy w miejsce możemy..”

    Marek, wydaje mi się…, że jeśli byśmy coś musieli, wówczas nie byłoby mowy o wolnej woli..😛

    • marek pisze:

      to może załóżmy osobny temat , wolna wola , bo ja uważam , że to koleje hasło ” przekręt ” bo : jeżeli większości ludzi zabrana jest pamięć ich indywidualnych losów ,historia rodzaju ludzkiego , a dostarczane są bodźce wspomagające odzwierzęce zachowania ,to faktycznie mamy wolną wolę ale w teorii , bo w praktyce drobiazg wagi motyla przesuwa u większości zachowania w kierunku gadziego mózgu. A na dodatek gdy dokona się oceny zainteresowań przeciętnego x-skiego to faktycznie wolna wola wręcz się rzuca w oczy w realizacji swych wysokich lotów / bo już mam dość tych swoich dosadnych określeń – więc niech będą loty pod Taniec z Gwizdami .

      m.

      • margo0307 pisze:

        „…większości ludzi zabrana jest pamięć ich indywidualnych losów ,historia rodzaju ludzkiego , a dostarczane są bodźce wspomagające odzwierzęce zachowania ,to faktycznie mamy wolną wolę ale w teorii…”

        Marek, po części masz słuszność – wolna wola może być fikcją… 😛
        Bo postępowanie istoty, która nie posiada pełnej świadomości konsekwencji własnych poczynań – trudno nazwać postępowaniem wynikającym z… wolnej woli😉
        Jednak… jest to tylko część prawdy…, ponieważ – jak mi się wydaje – każdy z nas posiada w swoim wnętrzu tą tzw. Iskrę Bożą…, innymi słowy – Sumienie , które nam poprzez nasze uczucia podpowiada – aby coś uczynić lub aby czegoś nie czynić…, i jeśli postępujemy w zgodzie z tymi podpowiedziami, wówczas posuwamy się do przodu… 🙂
        Jeśli jednak ignorujemy w sobie te podszepty – wówczas ponosimy konsekwencje powstałe w wyniku podjęcia przez nas błędnych decyzji…
        Ja to tak widzę…🙂
        Pamięć moich indywidualnych losów…, hmm…
        Marek powiedz, ale tak szczerze – co by Tobie dała pamięć Twoich indywidualnych losów ?
        Czy gdybyś znał swoje poprzednie egzystencje, to czy coś by to zmieniło ?

        • marek pisze:

          Marek powiedz, ale tak szczerze – co by Tobie dała pamięć Twoich indywidualnych losów ?
          Czy gdybyś znał swoje poprzednie egzystencje, to czy coś by to zmieniło ?

          suma tyczących nas niedowładów składa się na to ” jak nisko latamy „.
          odzyskanie każdego elementu ma swą wartość w odzyskaniu wolności.

          m.

        • mały budda pisze:

          Marek powiedz, ale tak szczerze – co by Tobie dała pamięć Twoich indywidualnych losów ?
          Czy gdybyś znał swoje poprzednie egzystencje, to czy coś by to zmieniło ?
          Odpowiedz
          Przepraszam, że odpowiadam. Przecież nie do mnie było pytanie.
          Dla mnie dużo znaczy co w/wym. napisane.
          Pamięc jakim człowiekiem poprzedniej egzystencji byłem.
          Kontynuujemy swoją świadomość po przez różne formy życia. Nasza indywidualna pamięc o nas samych. Jest możliwością rozpoznania samych siebie w kolejnych życiach. Wówczas człowiek się rozwija, gdyż dąży do poznania samego siebie. Widzi że popełnia błędy z powodu błędnego rozpoznania własnej przyczyny tj ignorancja.
          To że rodzimy się i umieramy. Przechodząc do kolejnych żyć. Wynika z błędnego rozumienia naszej ludzkiej egzystencji. Natomiast odzyskanie pamięci dotyczącej doświadczenia z poprzedniego życia. Daję możliwość ropoznania naszego błędu, który się przyczynił do kolejnego powstania naszego kolejnego życia. Największą karą dla człowieka jest, że dał się zwieść innemu człowiekowi.
          Gdyby był przytomny i świadomy. Wiedział by, że mądrość znajduję się w nim. Przede wszystkim nie szukał by prawdy na zewnątrz. Szukał by prawdy w swoim wnętrzu.
          Aby po przez kolejnie życia mieć zachowaną pamięc, która pozwoli prawidłowo się rozwijac.
          To ma stanowić możliwość pokonania ignoracji a tym samym osiągnąc całkowite poznanie natury własnego życia.
          Wiem dlaczego się narodziłem.
          Narodziłem się aby poznać własną przyczyne tj. dałem się oszukać iluzji jaką człowiek stworzył. To stanowi błędne rozpoznanie własnej przyczyny, która jest początkiem kolejnych błędów w życiu. Bycie świadomym w życiu. To znaczy być odpowiedzialnym wobec samego siebie.
          Czy można mnie rozumiec, że gra ludzi i stwarzanie iluzji przez ludzi. Doprowadzają tych że ludzi do cierpienia w kolejnych życiach.
          Przyczyna i skutek odwieczne prawo stworzenia wszelkiego życia.

  12. margo0307 pisze:

    Toja, powrócę jeszcze na chwilkę do tego Twojego, niezwykle dziwnego snu…

    Te poniższe słowa:
    „…ja biegnę na pamięć, kieruję się z powrotem do sali biesiadnej. za mną para bliskich/znajomych. potwory gonią nas, czuję, że przewodzi im ten przystojniacha z przyjęcia, że ta cała masakra przez niego zorganizowana. dopadają parę za mną, czuję jak są wchłaniani,..”

    Jakoś dziwnie skojarzyły mi się z opisem doświadczeń Castanedy, które opisane są na „wiki-miki”:

    „…W 1960 miał on spotkać szamana z plemienia Yaqui o imieniu don Juan Matus.
    Jego doświadczenia z don Juanem rzekomo stały się inspiracją do napisania książek, z których jest znany…
    Twierdził, że odziedziczył po don Juanie pozycję naguala, przywódcy grupy widzących.
    Terminu nagual używał również jako określenia tego co jest niepoznawalne, nieznane i niemożliwe do poznania; twierdził, że dla jego grupy widzących don Juan był w pewnym sensie połączeniem z niepoznawalnym.
    Zwrot nagual jest używany przez antropologów jako określenie szamana czy czarownika, który jest zdolny do zmiany kształtów lub przybrania formy zwierzęcej, a także do określenia formy w jaką szaman może się przekształcić.
    Prace Castanedy zawierają opisy paranormalnych lub magicznych doświadczeń, kilkunastu technik psychologicznych, tolteckich rytuałów magicznych, szamanizmu oraz doświadczeń z psychodelikami (np. pejotl)…”

    Może te „potwory” z Twego snu, to żadne potwory – tylko właśnie zmarli, którzy przyszli po swoich krewnych.., znajomych.. ?
    Co o tym myślisz ?

    • toja pisze:

      Może te „potwory” z Twego snu, to żadne potwory – tylko właśnie zmarli, którzy przyszli po swoich krewnych.., znajomych.. ?
      Co o tym myślisz ?

      Margo, raczej nie. myślę, sen dotyczy pewnej przykrej/bolesnej dla mnie sprawy. kilka dni po tym śnie faktycznie umarła rodzona siostra mojej mamy. ona umarła, ja wciąż żyję. dość wymowne dla mnie sa słowa końcvzące sen gratuluję, tobie się udało, cieszę się, że wróciłaś.
      ja i ta moja już nie żyjąca ciocia miałyśmy pewien odcinek w życiu dość podobny, który niesie opłakane skutki. ona się poddała, ja zawalczyłam ze złem o siebie.

  13. toja pisze:

    marek pisze:
    Marzec 4, 2015 o 17:17

    a może musimy w miejsce możemy , mała zmiana , a zmienia wszystko , ale to Twoja wypowiedź , mnie się tylko tak wyrwało ..
    dobrze ci sie wyrwało…szkoda, ze tak nieśmiało
    to co wydaje się nam nonsensem może się okazać strzałem w dziesiątkę.
    co dziesięć głów to nie jedna, nie z przypadku takie miejsca lubisz odwiedzać

  14. toja pisze:

    Maria_st pisze:
    Marzec 4, 2015 o 18:28

    „. wiem też, że liczą się symbole ”

    ja niestety rzadko mam sny symboliczne, raczej widze tak jak pozniej dzieje sie w realu.

    ja nie przywiązuję żadnej wagi do snów czytelnych, takich odbić z realu.
    sen proroczy, albo taki z ważnym info, albo ostrzegawczy itp jest przekazem od KOGOŚ/CZEGOŚ, albo przynajmniej od ciebie samej jako duszy. ten KTOŚ/COŚ nie zna języka, którym posługuje się twój umysł. jedyne porozumienie to rodzaj telepatii, który odbierasz jako obrazy przeładowane symbolami. symbolem może być wszystko co związane z tobą, co ma wartość emocjonalną dla ciebie. przy analizie takiego snu musisz nad każdym elementem/symbolem się zastanowić dlaczego właśnie ten symbol/osoba/zdarzenie pokazało się we śnie, potem poukładać do kupy i tworzy się czytelny przekaz itp.

    • Maria_st pisze:

      ale dlaczego mam odrzucac czytelny przekaz?
      moze symbole mi sa niepotrzebne w Mayi ?

      • toja pisze:

        Marysiu, jezeli czujesz że to przekaz i czytelny to oczywiście nie odrzucaj, ale przecież nie wszystkie sny są przekazami…tak myślę, niektóre sny wynikają z naszych, oczekiwań albo obaw o kogoś, o coś itp, choć moze być i tak, ze każdy sen ma dużą wartość. musisz sny selekcjonować wg własnej intuicji na tw ważne i nie, bo inaczej to życia by zabrakło na ich analizy.

        • Maria_st pisze:

          sny wazne—wiem ktore….mam sny wyprzedzajace o wiele lat , takie na biezaco.

          • toja pisze:

            Marysiu, powiedz mi szczerze
            czy nie da się tu czegoś poustawiać w panelu zarządzania
            tak by ten blog był bardziej przyjazny dla mnie
            strasznie się gubię tu, tracę za dużo czasu na zorientowanie się kto komu, na jaki komentarz odpowiada. może jakimś rozwiązaniem byłoby wyłączenie możliwości odpowiedzi pod komentarzami, a zostawienie tylko okna na samym dole. takie zagnieżdżanie dyskusji stwarza chaos i wymusza czytanie w kółko tego samego.
            zobacz jak pięknie jest rozwiązane na Salon24. komentarze budują się jedne pod drugimi wg czasu opublikowania.
            pomyśl proszę o mojej prośbie…bo mnie cholera bierze🙂

      • mały budda pisze:

        Moim zdaniem symbole to klucze do rozumienia iluzji Matrixa.
        Twórcy religii, czyli ludzie. Stworzyli na matce ziemi barierę tj. ułudę aby ludzie nie wyzwolili się z koła życia i śmierci.
        Dlatego w religiach mnóstwo jest symboli i hologramów aby wiernych przekierować na płytki poziom umysłu.
        Religie tj. kapłani religijny przekierowują świadomość ludzi aby ich świadomość nie szła pionowo do góry, lecz poziomo.
        Więc ludzie żyją poziomo i w tym położeniu umierają. Nie mając świadomości, że błądzą w błędnym przekonaniu że urojony bóg ich przyjmie do raju.
        Teraz wiem co mówili zmufikowani mnisi. Umierać pionowo do góry.
        Jakoś tak czuję

        • mały budda pisze:

          Miało byc zmumifikowany mnich.
          Jakoś czuję, że w odpowiednim czasie mieli pokazać się ludziom.
          Ten czas już nastał.

        • marek pisze:

          I jest dobry kierunek , tylko trzeba by to sprawdzić , czy jest to przenośnia , czy należy to traktować dosłownie bo przecież mnisi też ludzie i mają prawo się mylić.
          m.

          • mały budda pisze:

            I jest dobry kierunek , tylko trzeba by to sprawdzić , czy jest to przenośnia , czy należy to traktować dosłownie bo przecież mnisi też ludzie i mają prawo się mylić.
            Odpowiedz.
            To nie jest przenośnia.
            Byłem jednych z nich. Więc wiem,że każdy z nas sam powinień przygotować na opuszczenie ciała fizycznego. Nikt tego za nas nie zrobi.
            Dlatego medytujemy aby nie tylko zachować pamięć i doświadczenia.
            Ale staramy się świadomie opuścić ciało. Zachowując spokój kierując energie przez czakre serca. Bez bólu i cierpienia.
            Zapomniałem to fakt, że w Polsce ludzie umierają w cierpieniu serca.

          • mały budda pisze:

            Pion.
            Widziałem bramę przejścia dwie kreski pionowe a trzecia kreska w poziomie.
            TT – to symbol do przejścia dwie duże litery TT połączone to brama -dają możliwość widzenia przeszłego życia. Wróciłem do wspomnień kim byłem. Stąd ta pamięc, że umierać pionowo. Ciekawie mam, że wspomnienie o dobrym życiu żyje we mnie.

          • mały budda pisze:

            Wewnętrzna brama świątyni Heirin w Japonii
            http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Zen#Artystyczne_przejawy_zen

            Pewnie mnie nikt nie zrozumie.
            Więc te przejście świadomości wygląda jak w/wym zdjęcie bramy światyni Heirin w Japoni.
            Po tsunami w Japoni. Widziałem, zdjęcie gdzieś w necie.
            Bramy której nie zniszczył żywioł.
            Wszystko wokół zniszczone a brama nietknięta.

          • Dawid56 pisze:

            o pasie T-T pisały kiedyś Nnka i Maria, ale w zupełnie innym kontekście.

        • Ifryt pisze:

          Mały Buddo, piszesz że byłeś jednym z mnichów, interesuje mnie zatem poco tworzyłeś ową iluzję?
          Może nie zdawałeś sobie sprawy z tego, że masz doczynienia z głupolami?
          No bo poco wszczepiać takie iluzje innym? Poco sprowadzać ich na płytki poziom?

        • Ifryt pisze:

          Pytam, bo nie kumam jakie można odnieść korzyści z tego że inni się nie wyzwolą z „koła życia i śmierci”?

  15. toja pisze:

    Maria_st pisze:
    Marzec 4, 2015 o 18:15

    Marysiu, ja nigdy w ten sposób nie wychodziłam z ciała, nigdy na tak krótką odległość, nigdy we śnie, może takich „krótkich” wyjść po prostu nie pamiętam. może dlatego ty byłaś w trakcie wyjść na krótkiej smyczy, stąd związek z materialnym otoczeniem. ja po wyjściu nie jestem zainteresowana powrotem, najchętniej dałabym dyla i zostawiła to wszystko tu bez żalu bez względu na czas, tzn czy miałam pokręcone życie prywatne czy Raj na Ziemi.
    ale mając takie zdolności powinnaś je rozwijać…koniecznie!

    • Maria_st pisze:

      ale mając takie zdolności powinnaś je rozwijać…koniecznie!
      Odpowiedz

      ja to uwazam za zaklocenie a nie zdolnosci.
      cos mi sie teraz przypomnialo.
      Na poczatku znajomosci z nnka opisalam/mowilam o moim pewnym doswiadczeniu i zakonczenie tego doswiadczenia skwitowalam slowami—–strukture mozna odtworzyc.
      Wtedy Jola/nnka opowiedziala mi pewne zdarzenie po smierci Jej meza.
      Przyszedl do Niej ktos z rodziny aby powiedziec ze snil sie tej osobie Jej maz i powiedzial aby przekazal Joli zdanie—–strukture mozna odtworzyc.
      Spotykamy sie nie bez powodu.
      Moglabym cos jeszcze dodac……ale byc moze to nie ma z tym nic wspolnego a tylko ja mam takie skojarzenie po napisaniu tego co wyzej.

      • mały budda pisze:

        strukture mozna odtworzyc.
        Odpowiedz.
        Strukura to pierwowzór.
        To słowa otwierania przestrzeni.
        Niech do ludzi powróci pamięc przeszłych poprzednich żyć. Aby ludzie odrzyskując pamięc stali się przytomni i świadomi swojego życia.
        Wówczas będą mogli się w tym życiu wyzwolic od gry i iluzji innego człowieka.
        Będą mogli być świadomi i przytomni w życiu aby mogli zbudować lepszą formę w innym życiu. Rozpoznanie gry i iluzji człowieka. To sens życia człowieka na ziemi.

        • mały budda pisze:

          Pierwowzór to powrót do prawdy.
          Pierwotnym wzorem jest prawda o człowieku.
          Kim byłem- kim jestem-kim będe.
          Podświadomość- zwykła świadomość- nadświadomość kosmiczna czyli Człowiek jako Istota kosmiczna.
          Kiedyś mialem sen jak umarłem poleciałem do nieba. U bram byli cudowni energetyczni świetliści ludzi, którzy mnie witali. Gratulowali tzw. impreza pozagrobowa. Uwierzycie.

          • m pisze:

            Czym jest życie? Życie to suma zdarzeń na osi czasu. Taką definicję podał jeden ze współczesnych filozofów Prof. Bogusław Wolniewicz. Czy ma rację oceńcie sami biorąc za podstawę rysowaną przez niego funkcję matematyczną. Dla mnie to co on przedstawia to EUREKA. Jego wykład nadaje się raczej dla osób dojrzałych wiekiem. BYT/NIEBYT dla mnie oznacza jedno – Ziemia/Niebo. „Jak na ziemi tak i w niebie”. Nie biorę pod uwagę części wykładu Profesora w kwestii aborcji czy eutanazji. Mam cały czas na względzie dwa punkty mistyczne; czyli narodzenie i śmierć. Wprawdzie Pan Profesor nie opowiedział się w kwestii „niebytu”, ale ja po tym wykładzie uważam, że „niebyt” istnieje i może jest piękniejszy niż byt. Czy znajdzie się kiedyś człowiek, który dorysyje krzywą „niebytu”?
            https://www.youtube.com/?hl=pl&gl=PL&spfreload=10

          • marek pisze:

            Obejrzałem 23 minuty tego filmu i odnoszę wrażenie ,że można uzupełnić sobie rozważania nad bytem , poprzez posadowienie swego istnienia na spirali o kształcie stożka .
            Można taką spiralę zrobić poglądowo z byle jakiego drut i bawiąc się nią /zgniatając rozciągając / zrozumieć – życie po spirali , życie po okręgu , życie wstępujące i zstępujące ,życie w osi poziomej i pionowej .
            Obracając ową spiralą szczytem w dół można przybliżyć sobie wyobrażenie , życie w strumieniu życia i życie zmierzające w stronę upadku , w kierunku czarnej dziury .

            m.

          • margo0307 pisze:

            „Obejrzałem 23 minuty tego filmu…”

            Mi jakoś…, hmm… brak cierpliwości do słuchania pana Wolniewicza…😕

      • Dawid56 pisze:

        Wynikało by z tego to że w nowej inkarnacji istnieje jakaś cząstka starego „ja”- czy to miałaś na myśli?

        • marek pisze:

          ……Mi jakoś…, hmm… brak cierpliwości do słuchania pana Wolniewicza…😕

          Ale wypowiadającemu należy okazać szacunek a jak mówi obcym językiem , to nawet w słownik należy się zaopatrzyć 😛

          m.

    • marek pisze:

      Mały Buddo – no to już jestem w domu ….

      …Byłem jednych z nich. Więc wiem,że każdy z nas sam powinień przygotować na opuszczenie ciała fizycznego. Nikt tego za nas nie zrobi……

      Już raz parę lat temu umierałem , i jak dotąd nikt mi nie daje wiary , gdy opisuję iż nie miałem ani odrobiny strachu czy żalu , a skupiony byłem całym sobą , na tym aby przechodzić ten proces świadomie .
      m.

      • mały budda pisze:

        Już raz parę lat temu umierałem , i jak dotąd nikt mi nie daje wiary , gdy opisuję iż nie miałem ani odrobiny strachu czy żalu , a skupiony byłem całym sobą , na tym aby przechodzić ten proces świadomie .
        m.
        Odpowiedz
        Mnie to nie dziwi. Dla mnie jest oczywiste, że można doświadczyć stanu umierania w swoim życiu. Nazywa się to wglądem w prawdziwą naturę samego siebie.
        To że Panie Marku nie miałeś ani odrobiny strachu czy żalu, a skupiony całym sobą, na tym aby przechodzić ten proces świadomie. Jak dla mnie to twój stan spokoju jest wyniku twojego doświadczenia zdobytego w innym życiu. Wynikającego z rozwoju ciebie jako istoty świadomej swojego życia. Więc masz możliwość widzenia prawdy a tym samym rozumiesz naturę śmierci.
        Ludzie nie dają tobie wiary, gdyż miałeś doczynienia z ignorantami.
        Ignorancja wynika z niewiedzy.

        • margo0307 pisze:

          „..Ignorancja wynika z niewiedzy.”

          Chyba raczej na odwrót Mały… ?
          Wydaje mi się, że ignorancja wynika raczej z głupoty…, z pychy…, bo ignorant czy nieuk lub laik – to nie są tożsame albo zamienne określenia…
          Wszystkie te określenia można zastosować do osoby, która nie posiada wiedzy, natomiast ignorant – również nie posiada wiedzy, tyle że chełpi się fałszywym przekonaniem jakoby był w jej posiadaniu i świadomie lekceważy wszystkich, którzy pragną mu tę wiedzę przekazać…

          • marek pisze:

            Coś tu Margoo307 zawęziłaś i sknociłaś :

            ignorant
            człowiek odznaczający się brakiem podstawowej wiedzy;

            i chcąc być w zgodzie z tą definicją należy zwrócić uwagę ,że jest ona ścisła i zawęża znaczenie tego słowa wyłącznie do braku posiadania wiedzy , więc Mały Budda zasadnie argumentuje swój tok rozumienia , słowem ignorant 😛

            m.

          • margo0307 pisze:

            ” Coś tu Margoo307 zawęziłaś i sknociłaś : ignorant
            człowiek odznaczający się brakiem podstawowej wiedzy..”

            Nic nie sknociłam ani zawęziłam, napisałam:
            ignorant – również nie posiada wiedzy, tyle że chełpi się fałszywym przekonaniem jakoby był w jej posiadaniu i świadomie lekceważy wszystkich, którzy pragną mu tę wiedzę przekazać…

            Człowieka, który nie posiada wiedzy, można nazwać laikiem, albo np. nieukiem…, czyli takim, który z różnych przyczyn się nie nauczył 😕
            Natomiast ignoranta nie nazwiemy nieukiem, ponieważ taka osoba – nie dość, że nie ma wiedzy, to w swoim błędnym przekonaniu – pewna jest, że tą wiedzę posiada i nie ma ochoty na poznawanie innej wiedzy…

  16. toja pisze:

    ja to uwazam za zaklocenie a nie zdolnosci.
    to ja już niic z tego nie rozumiem😦

  17. Ktoś pisze:

    1.
    „To o czym tak pięknie wspomina Mały Budda – Słoneczni Ludzie – odeszli zapewne na Tarę – miliony lat temu – to byli owi Feniksi powstający z popiołów po wcześniejszym spopieleniu w wojnie na Tarze .”

    – ostatni słoneczny człowiek odszedł z Ziemi iecałe 3400 lat (kroniki) temu a nie jakieś (wyrojone z fuhjary) „milion”. Było mu na imie Lech i pozostawił po sobie dzieci które, teraz wyjąc w niebogłosy czując wzbierające w gaciach gówna wcześniej, go ZWYCZAJNIE ZAPOMNIAŁY woląc spiskować i zdradzajać swoich z rozdającymi stołki jaki i judaszowe szekle nazistowskim, żydowskim wrogiem Słowinan. Jak się DOKONAŁO WYBORU to po co teraz ŻALE? Parafrazując Wyspiańskiego: „miałeś chamie RAJ ale wybrałeś uciechy w astralu więc się chamie baw z archontami w nim dalej…”

    2.
    „Prawdziwy Ojarsa, ten który kocha wszystkie swoje stworzenia nigdy nie opuścił by ich- stworzenia te wiedziałyby, że mogą na niego liczyć w trudnych chwilach.”

    – Ojarsa „nigdzie nie odchodził”, został wplątany w pałacowa intrygę w jakiej wymuszano na nim ślub ze śmiertelnym wrogiem BY POWIĘKSZYĆ tak MOC IMPERIUM (ciekawe dla kogo bo poprzednie kończyły sie wojnami i utratą ziemi na rzecz nazi). Nie chcąc doprowadzić do samobójczych walk wewnątrz plemiennych POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO. I po co ma wracać jak go zjeby ciągle gledzące o sumieniu chcą ponownie zaabić.

    Zresztą nawet gdybyś się potkną o swojego wyczekiwanego Ojarsę to i tak bys go nie rozpoznał bo juz dawno dawno temu OCIOSAŁEŚ go do swoich wyobrażeń o nim. Podobnie jak inni o „słonecznych ludzi”. A nawet jeśli to ZAZDROŚĆ by was żzarła jak teraz paru szmergniętych tutaj.

  18. marek pisze:

    Ktosiu ,obaj przeginamy czasem p ….. , ale wiem że mnie uleczy z takich zachowań wystarczająca ilość serdeczności – dostrzeżona wśród ludzi , a Tobie jak zaczynam to rozumieć , przydałby się chyba kałach i działania z Twej strony w określonym kierunku tym kałachem.
    Ale tak sobie myślę , ze zwykłej ciekawości , czy potem ,to odczułbyś ulgę i spokój , cz zaczęło by Cię gryźć , no choćby sumienie .
    Nie musisz odpowiadać , bo to z mej strony trochę , takie pytanie – pod piórko .

    m.

    • Ktoś pisze:

      Jakby wszystko dawało sie rozwiązywać „pieprzeniem o cukierowatościach” i wysyłaniem „serduszek” to nie wymyślono by i broni i wojen.

      Zresztą wszyscy na tej planecie biegają z „kałachem” bo wszyscy zabijają by napaść swój żoładek. Nawet jak wpierdalają „wyrośnięte” na półce w markecie to też wpierdalają ZABITE.

      A to o czym pieprzą channelingi i czy mb nie zadziewa się znikąd tylko za sprawą tych co za plecami rozmodlonych Eloji latają z tymi „kałachami” by im te wredne Morloki trzymały się od Eloji na dystans. Wiem, że to kolejna „TALEMNICA NIE DO POJĘCIA” bo przecież w świecie ROZMODLONYCH KRETYNÓW „WSZYSTKO SIĘ SAMO ZADZIEWA” ale ja już mam wyjebane czy na tej planecie ocaleje do 6 miliardów Eliji czy ZERO. Są niereformowalni i zasługijną na wyginięcie w paszczach Morloków za okazywaną niewdzięczność.

      • margo0307 pisze:

        „Jakby wszystko dawało sie rozwiązywać …”

        Ktosiu, mam już dość Twoich popisów odnośnie „łaciny z rynsztoka” :-/
        Jeśli nie potrafisz lub nie chcesz – w inny, bardziej cywilizowany sposób uzewnętrzniać swego wnętrza i własnych emocji – to po prostu opuść to forum… !

        • Ktoś pisze:

          A cóż to za przysłowiowy „ból z dupy się objawił”?

          Czyż to nie ty jesteś głosicielką „prawd objawionych” o „pozytywnej roli mistrzów skrajności w ewolucji ziemi”? Czyż to nie ty jesteś głosicielką iż ich „działalność” czyli ekonomiczny i polityczny terror, szydzenie i niszczenie świętości innych ras, wojny przez nich wywoływane TO DOBRO i WSZYSCY POWINNI IM ZA TO DZIĘKOWAĆ ?

          Skoro tak to czemu tak jęczysz jak się O TYM TYLKO MÓWI ?

          PRAWDA FARYZEUSZKĘ BOLI ?

          Szekle w kieszeni zaczynają pażyć? Te judaszowe dawane za zdradzanie swoich?

          Może pora zdjąć maskę obłudnicy?

          I uzewnętrznić to capiące WREDOTĄ „wnętrze” skrywane pod buziaczkami i uśmieszkami forumowej anielicy?

          • margo0307 pisze:

            „…I uzewnętrznić to capiące WREDOTĄ „wnętrze” skrywane pod buziaczkami i uśmieszkami forumowej anielicy?”

            Widzę Ktosiu, że Ty już obrałeś swoją drogę…, a energie Księżyca Jaguara jedynie uwypuklają to, z czym nie możesz bo nie chcesz sobie poradzić…
            Współczuję Tobie, naprawdę…😕

          • A58 pisze:

            A może Ktosiu czasem dobrze jest zastanowić się nad tym co się pisze.Twoje ataki są żałosne i dalekie od zdrowego rozsądku.

  19. margo0307 pisze:

    Jeszcze jeden ciekawy cytat z uprzednio cytowanej przez mnie strony:

    „…Dlaczego cykle upadku i degradacji powtarzają się niezmiennie?
    Ponieważ zaćmieniu uległy świadomość i wrażliwość duchowa istoty ludzkiej, co powoduje ciągle jeszcze przejawianie się instynktownego i prymitywnego oblicza u wielu osób.
    Gdy to oblicze zaczyna dominować, możemy obserwować przewrotne i niebezpieczne tendencje znajdujące się jeszcze we wnętrzu człowieka.
    Każdy z was jest jak kamień szlachetny, który musi zostać oszlifowany, by mógł zabłysnąć swoim blaskiem i przejawić w pełni całe swoje piękno.
    Taki stan uzyskuje się właśnie przywołując boską świadomość.
    Czym jest tak naprawdę boska świadomość?
    Jest to stan połączenia z Boskością przy jednoczesnej uważności i świadomości swego poziomu psychicznego i emocjonalnego.
    Dzięki temu każda myśl, słowo i emocja łączą nas z planem boskim odżywiającym nasze życie.
    To sposób życia, odczuwania i działania, który pozwala Bogu przejawiać się w naszych codziennych działaniach, jak również w świecie zewnętrznym i w naszych bliskich.
    Jest to taki poziom świadomości, w którym w pełni zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy istotą duchową znajdującą się w ludzkim ciele stanowiącym dla nas narzędzie ponownego połączenia z Bogiem…
    http://www.nameya.net/texts/przekazy/p113.htm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s