Sesja 220 -Sesja prywatna przekazu telepatycznego Zofii z Lucyną Łobos-Brown nr 220 Wrocław, dnia 11 lutego 2015 roku. .

Kiedyś napisałem, że nie będę umieszczać ani linków, ani treści sesji z Lucyną Łobos- Brwn, jednak uczynię wyjątek dla tej sesji z uwagi, na wizję „nowego Świtu” począwszy od 2016 roku. Trochę niepokojące jest mówienie o depopulacji Ludzkości do roku 2050 do liczby 500 000 milionów.Pisze się jednocześnie o ewakuacji? opuszczeniu Ziemi prze Ludzkość.Do roku 2050 zostało 35 lat – nieco więcej niż jedno pokolenie.

Na pytania odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.

.

EN-KI: Witaj Zofio, to Ja, EN-KI. Przy pomocy pośrednika – Lucyny, będziemy ze sobą rozmawiać, czyli Ty będziesz pytać, a Ja odpowiadać. Zatem, Zofio, słucham pierwszego pytania.

Zofia: Miło Ciebie ponownie słyszeć. Tak jeszcze chciałam z Tobą porozmawiać przed wyjazdem Lucyny i Bila do Stanów. Jest początek 2015 roku, na całym świecie z dnia na dzień jest coraz gorzej wszyscy to widzą – tak jak powiedziałeś…

EN-KI: Ja to widzę, Zofio i też widzę, że jest to piętnasty rok.

Zofia: Mam wrażenie Drogi Przyjacielu, że jest to dopiero „wstęp do preludium”. (Jak kiedyś powiedział EN-KI).

EN-KI: Zgadza się, zgadza się, orkiestra pod batutą Wielkiego Księcia ostrzyła, czy przystosowywała swoje instrumenty do gry, tak teraz zaczynają grać, ale tym już zajmuje się właśnie ten Wielki Wódz. Słucham.

Zofia: W „Znaku Czasu” napisane jest, że 3/4 ludności Ziemi pochodzi z tej rozbitej planety, zresztą dają się poznać wszędzie. Czy nie uważasz, że oddzielenie ziarna od plew będzie bardzo trudne?

EN-KI: Dla Was może tak Zofio, ale nie zapominaj, że zarówno My – Istoty Duchowe, Świat Duchowy, jak i Byty, które pomagają Ziemi jesteśmy na trochę wyższym poziomie rozwoju i takie rozdzielenie plew od ziarna oczywiście, że to się trochę przesunie w tym ziemskim czasie, ale wcale to nie jest takie trudne. Słucham.

Zofia: U większości ludzi jest brak kultury ogólnie pojętej. Nie używają podstawowych zwrotów grzecznościowych wtedy kiedy wypadałoby, więc co tu mówić o doskonaleniu się? Co o tym sądzisz?

EN-KI: Kiedyś istoty ludzkie na Ziemi mówiły zwroty grzecznościowe. Teraz te zwroty należą do słów w zasadzie zakazanych. Co Ja o tym sądzę? Przecież to są Znaki Czasu – postępowanie ludzkie. Dlatego też Zofio, Bóg tak naprawdę na to Oczyszczenie Planety wyznaczył czas i ten czas jest znany właściwie we wszystkich religiach. Tysiąc lat dla Was jest to długo, ale pojęcie czasu Uniwersum jest zupełnie inne u nas. W naszym Świecie Kosmicznym upłynie zaledwie jeden dzień, więc zdążysz, jeżeli chcesz zobaczyć, doczekać powitania tego millenium, zdążysz jeszcze przyjść na Ziemię, jeśli będziesz tego chcieć, ładnych kilka razy. Wszystko jest zaplanowane i choćby ludzie nie wiem jak chcieli, to tego Boskiego Planu nie da się zmienić, wszystko musi się wypełnić. Teraz przyszło Wam żyć w tym najgorętszym czasie kiedy jest ingerencja duchowa, kiedy jest ingerencja ze strony Matki Ziemi, ale po to macie tę gwarancję (nie wszyscy), żebyście mogli spokojnie żyć. A przede wszystkim Zofio, nie wzruszać się wszystkim. Po co Ci to potrzebne? – uczuciowo wchodzić a to w potyczki wojenne, a to w to co robi Matka Natura. Masz zapewnienie gwarancji? Masz, to się ciesz i spokojnie żyj, czekaj co będzie jutro. Słucham.

Zofia: Dziękuję. Zapytam Ciebie teraz o coś innego. Gdy opuściliśmy swoje ciało i jesteśmy już w innym wymiarze, czy mamy wgląd na inne Planety?

EN-KI: Macie jako istoty duchowe, macie. Możesz sobie nawet podróżować po innych wymiarach. Jest Galaktyk kilka przecież we Wszechświecie, ale to tylko dotyczy istot, które pozbędą się materii. Z materią jesteś tak, jakbyś była uwięziona w więzieniu, w jakichś murach. Rozumiesz?

Zofia: Tak, tak.

EN-KI: Tak, że jak opuścisz tę materię, wtedy będziesz decydować dokąd chcesz się wybrać i na jak długo, chyba że twoja decyzja będzie taka – wracam na Ziemię, bo tak też robią Istoty Duchowe, ale jeśli będziesz miała taką potrzebę odpocząć i trochę „pokursować” po Wszechświecie, po innych Planetach, poznać inne Światy, to jak najbardziej. Słucham.

Zofia: Przypadłością ludzką jest siwienie i łysienie. Medyków zdanie znamy. Dlaczego tak się dzieje? Ciekawa jestem twojej opinii na ten temat.

EN-KI: A czy tak naprawdę potrzebne są włosy na głowie?

Zofia: Byłoby estetyczniej.

EN-KI: To jest twoja opinia. Dlaczego to na przykład Faraonowie, kapłani golili głowy? Kapłanki też, tylko zakładały peruki. Tutaj muszę się cofnąć do momentu kiedy to myśmy przybyli na Ziemię. Istoty prymitywne, te które były pierwsze na Ziemi nie tylko miały włosy na głowie, ale były całe owłosione. Z tego owłosienia całkowitego jedynie mężczyznom coś tam pozostało i to też nie wszystkim. To jest opinia estetyki według waszego rozumowania, ale na przykład na Orionie, zarówno mężczyźni jak i kobiety owłosienia nie posiadają.

Zofia: W ogóle?

EN-KI: W ogóle. To znaczy owłosienie rośnie, ale systematycznie jest usuwane też ze względów estetycznych i wcale nie powiedziałbym, że to nie jest piękne. Piękno jest pięknem, a włosy, czy dodają urody – jest pojęciem względnym, Zofio. Dlatego ta estetyka jest tylko pojęciem w zasadzie dla istot ludzkich, żyjących tu na Ziemi. Słucham.

Zofia: Kiedy mamy w myślach ciągle tę samą osobę, to czy ta osoba odgrywała jakąś szczególną rolę w poprzednim(nich) życiu(ciach)?

EN-KI: Niekoniecznie, niekoniecznie Zofio. Ta osoba, o której na przykład myślisz, ciągle tu teraz, w tym obecnym życiu może być tak, że jesteście na tym samym poziomie energetycznym, posiadacie wspólne DNA i to już przybliża Cię do danej osoby. Rzadko się zdarza, żeby dwie osoby jednocześnie zeszły w tym samym czasie i te dwie osoby potem się ze sobą poznały, spotkały i miały ze sobą ten kontakt. Wiesz, jaka duża jest Planeta Ziemia? To znaczy, jeśli chodzi o wielkość w Kosmosie, to jest nieduża, ale jeśli chodzi o wasze zamieszkanie, to jest dużą Planetą, więc to właśnie odgrywa tę rolę, że ten wasz poziom energetyczny, nawet to DNA jest do siebie podobne, a nawet wspólne. Trudno mi dzisiaj to ocenić, bo takich ludzi, którzy lgną do drugiej osoby jest mnóstwo na Ziemi. Zofio, ciesz się z tego. Słucham.

Zofia: Dziękuję. Naukowcy twierdzą, że w 2050 roku może być nas nawet jedenaście miliardów. Twoim zdaniem, zakładając od tego roku 2015, będzie nas więcej czy mniej?

EN-KI: Według naszych obliczeń, zarówno Istot Duchowych jak i Bytów, którzy mają pieczę nad Ziemią, to w tym roku, (ten kto obliczył coś tam sobie, to jest wyssane z palca) tak naprawdę do tego roku powiedzmy 2050, to na Ziemi już powinno być pięćset milionów, nie więcej, a przez ten cały czas będą ludzie odchodzić z Ziemi. Ziemia musi się zregenerować, Ziemia musi być taka jakie było założenie pierwotne, a jest to nie do wyobrażenia jedenaście miliardów na Planecie, gdzie już Ziemia nie wytrzymuje. Przecież większość Planety to są wody, masz Pacyfik, masz Ocean Indyjski, masz Ocean Atlantycki, nie licząc do tego jeszcze innych zbiorników wody takich jak morza, jeziora, czyli tak naprawdę to takiego suchego lądu do zamieszkania aż tak dużo nie ma. Do tego masz pustynie, które można zazielenić, bo pod piaskami pustyni jest woda, więc jest to nie do wyobrażenia, żeby Ziemia utrzymała jedenaście miliardów ludzi. Pięćset milionów tak, milionów – nie miliardów – milionów Zofio. Bzdury napisał ten naukowiec. Co on tak naprawdę chciał przez to osiągnąć? – zainteresowanie, uznanie, bo na pewno nie sukces. Teraz już głośno się mówi o przeludnieniu, o regulacji narodzin. Weź Franciszka, który powiedział to co myśmy chcieli, żeby powiedział o regulacji, o przemyślanym planowaniu rodziny. To nijak się ma do tych miliardów które to niby mają być, nic takiego nie będzie Zofio. Tak jak mówię, jest to zaplanowane, ale odwrotnie, do 2050 musi być na Ziemi pięćset milionów, wtedy można mówić o dobrobycie, Zofio. Słucham.

Zofia: Przyśniło mi się ostatnio coś takiego: 1) Byłam nad ogromnym zalewem, woda była brudna. Na brzegu siedziała ratowniczka w białym stroju, przyglądała się, czułam, że mamy kontakt telepatyczny. Ponieważ było bardzo gorąco chciałam do niej wskoczyć, lecz wiedziałam, że gdy to zrobię nie wypłynę i utonę. Postanowiłam tylko zamoczyć dłonie, gdy je zbliżałam moją uwagę odwróciły ptaki na niebie, były takie nieziemskie, emanowały pozytywną energią i zmieniały się w piękne mandale, a te tworzyły następne. Nie mogłam oderwać wzroku, przepełniło mnie uczucie radości i szczęścia, widok był niesamowity, mogłabym tak patrzyć bez końca.

EN-KI: I chcesz, żebym ten sen Tobie wyjaśnił… Brudna woda, bo to była brudna woda, to jest ten świat, w którym jesteś, to czym jesteś otoczona, tymi brudnymi ludźmi. Dlatego jakieś siły Ciebie powstrzymywały, odciągały od tego, co byś się nie zanurzyła w tej brudnej wodzie, w tej energii ludzkiej, bo ta woda brudna to nic innego jak ta energia ludzka. Osoba, którą zobaczyłaś, czyli ratowniczka, kobieta w bieli – biel to czystość, była to Istota Duchowa, która też czuwała nad tym, żebyś się nie zanurzyła w tej energii. Pokazane było też Tobie, właściwie inny świat, nowy świat, czyli te ptaki takie nieziemskie, niebiańskie, pokazały Ci coś, co niebawem może się wydarzyć na Ziemi, czyli to dobro, to ciepło, tę taką radość, którą odczuwałaś patrząc na te ptaki. Z tego wszystkiego jest takie podsumowanie Zofio, podsumowanie przestrogi, nawet co byś unikała tej brudnej wody, albo tej energii ludzkiej. Ta kobieta w tej bieli to może też być twój opiekuńczy Anioł, który będzie czuwał nad Tobą, żebyś w tę brudną wodę nie weszła, bo nacisk ze strony religii, ze strony ludzi może się pojawić. Dlatego Ty masz wytrwać. Siła jakaś nawet nie pozwalała Ci ręki włożyć do tej wody, czyli czuwają nad Tobą. Jednocześnie miałaś pokazane już ten piękny świat, który zaczyna już się pojawiać, a pojawiać się zacznie od szesnastego roku. Dlatego Zofio bądź czujna i omijaj, omijaj tę energię ludzką tę złą, brudną energię i to właśnie miał oznaczać ten sen. Słucham.

Zofia: 2) Znalazłam się nad jeziorem na kładce. Na ławce siedziała moja matka, a za nią pływały ogromne krokodyle. (Odeszła dziewięć lat temu). Gdy tak szłam po tej kładce widziałam, że idzie do mnie mężczyzna, szczupły brunet. Czułam, że czegoś potrzebuje. Gdy byliśmy blisko zobaczyłam, że ma bardzo smutne oczy, a po jego twarzy spływa krew. Zapytałam: „Co się stało?”. Nic nie odpowiedział, więc skierowałam go do światła, czy dobrze zrobiłam?

EN-KI: Bardzo dobrze zrobiłaś. Takich dusz potrzebujących będzie się pojawiać więcej, ale dusz. Twoja matka to takie ostrzeżenie, za nią były krokodyle… Teraz Zofio przyjrzyj się ludziom, czy nie zobaczysz w nich przypadkiem takich krokodyli, żarłocznych krokodyli? Więc twoja matka w ten sposób pokazując Tobie tę wizję tych gadów. Chciała Ci powiedzieć: Uważaj dziecko, uważaj na ludzi odzianych w ludzką skórę, ale w środku to są żarłoczne krokodyle. Teraz popatrz Zofio, ile takich krokodyli Ciebie otacza?

Zofia: No, całe mnóstwo.

EN-KI: No i masz odpowiedź. Tylko czekają, żeby Cię ukąsić, już nie mówiąc o pożarciu, bo pożreć to Ty się nie dasz. Jesteś za silna, żeby Ciebie pożreć, ale ukąsić jak najbardziej, więc duszę odprowadzaj, a posłuchaj właśnie ostrzeżenia matki, która w ten sposób Tobie dała znak, pokazując ludzi jacy są. Słucham.

Zofia: Kiedy poznajemy daną osobę, to nieraz mamy takie wrażenie jakbyśmy ją znali całe wieki. Powiedz, skąd to się bierze?

EN-KI: Albo z poprzedniego wcielenia, albo ze Świata Duchowego gdzie poznaliście się, może przyjaźniliście się, Zofio. Chociaż Świat Duchowy jest przeogromny, to jednak bez problemu Istoty Duchowe mogą się przemieszczać. Nie ma czegoś takiego jak uwięzienie przy mieszkaniu, przy domu, Ty się poruszasz kiedy chcesz, dokąd chcesz i często się właśnie tak zdarza, że ktoś kogo poznajesz, wydaje Ci się taki znajomy, jakbyś go znała od zawsze. To może być ta znajomość właśnie z Uniwersum kiedy to jeszcze oboje byliście duchami, to nie jest żadna rewelacja, Zofio. Słucham.

Zofia: Gdy po opuszczeniu ciała znajdziemy się w Świecie Duchowym i chcielibyśmy odnaleźć kogoś bardzo ważnego dla nas, czy będzie to trudne?

EN-KI: Może być trudne, bo nie zapominaj Zofio, że tam ciągły ruch panuje. Odchodzą, przychodzą, a że takie Uniwersum jest przeogromne, to nie jest tak jak szukanie igły w stogu siana, bo często się odnajdują, albo spotykają takie Istoty Duchowe, które znały się podczas życia ziemskiego, ale relacja takiego poznania jest zupełnie inna niż na Ziemi. Nie ma już tych ziemskich nawyków, ziemskiego myślenia. Duch, Zofio, już myśli zupełnie innymi kategoriami. I co z tego, że rozpoznasz kogoś z rodziny, rodziną byliście tu na Ziemi, a z chwilą opuszczenia ciała nie ma już więzów rodzinnych, jesteście duchami Zofio. Każdy z Was zaczyna wybierać inną drogę: albo powraca na Ziemię, albo pozostaje w Świecie Duchowym, albo też zmienia Planetę. Jest to niezrozumiałe dla Was, którzy jesteście ograniczeni materią, lecz dla Istot Duchowych, które się uwolnią z materii jest to coś zupełnie normalnego. Wchodzą w zupełnie inny etap życia, a to co było na Ziemi zostawiają, tę lekcję odrobili, ta lekcja się skończyła i taką lekcję mogą sobie jedynie obejrzeć na swoim filmie. Tak to wygląda. W sumie jest to wszystko bardzo proste, bardzo uporządkowane, tylko Wam, Zofio, wydaje się to takie skomplikowane. Czy jak usuwasz z domu jakąś zużytą sukienkę, czy roztrząsasz później nad nią? Nie, wyrzuciłaś, zapominasz. To samo robi duch, Zofio, zdejmując to ubranko, zapomina, a przygotowuje się do nowego rozdziału, albo życia duchowego, albo ponownego życia na Ziemi, więc takie spotkanie kogoś bliskiego, kochanego, rodziny – to już nie jest rodzina, to są istoty ludzkie, z którymi przeżyłaś ten etap życia tu na Ziemi. Słucham.

Zofia: We Wrocławiu od jakiegoś czasu wycina się mnóstwo zdrowych drzew po to, żeby w tym miejscu postawić jakiś „bezduszny” beton. Serce mi pęka jak nikną w oczach. Jakie to przykre, że Matka Natura niestety przegrywa z mamoną, czy tak jest?

EN-KI: Nie przegrywa Zofio, nie przegrywa. To wszystko będzie ludziom oddane to co czynią Matce Naturze. Natomiast Zofio, nie przeszkadzając Matce Naturze potrafi bardzo szybko się zregenerować. Wystarczy nie przeszkadzać i w przeciągu kilku, nawet kilkunastu lat nasionka same się zasiewają i z tego rosną drzewa, warunek – nie przeszkadzajcie. Wycinają, jeszcze wycinają, ale już ta chwila jest, że Matka Ziemia zacznie wycinać, ale ludzi i wtedy nie będzie Cię serce boleć. Teraz boli, no cóż, spójrz na to inaczej – każdy pracuje Zofio na swoją własną zapłatę, oni wszyscy też i podsumowanie będzie bolesne, oj bolesne. Słucham.

Zofia: Jestem dalekowidzem, do czytania zakładam okulary. Czy w celu poprawienia wzroku można zastosować korektę laserową?

EN-KI: A dlaczego zaraz korekta laserowa? Korekta owszem, może być, bo noszenie okularów to żadna ujma. Lekarz okulista-optyk dopasuje szkła, a jak się wstydzisz nosić okulary, to mogą być szkła kontaktowe, a nie zaraz laser. Do dobrego salonu optycznego się wybrać Zofio i dopasują Tobie okulary. Słucham.

Zofia: Drogi EN-KI, wyczerpały się już moje pytania, aczkolwiek czuję niedosyt, ale już nic mi nie przychodzi do głowy. Cieszę się, że odpowiedziałeś na moje wszystkie pytania, było mi bardzo miło.

EN-KI: A jeszcze kiedy będziesz przesłuchiwać, bo to już zdążyłaś zauważyć, że rozjaśnia się umysł przy słuchaniu, bardziej zaczynasz rozumieć to co mówię. I to jest właśnie ta moja ukryta tajemnica, że pomiędzy wierszami coś jeszcze wkładam, a rozumie to dana osoba, która słucha swojego nagrania i to samo będzie i u Ciebie Zofio. Czyli nie masz więcej pytań?

Zofia: Nie mam więcej pytań, tylko teraz mi tak przyszło do głowy; gdy chcę sobie pogadać ze Światem Duchowym jest to naprawdę fajna sprawa. Często z Tobą rozmawiam, bo tego potrzebuję, codziennie czuję Twoją obecność i to jest to: miłość, bezpieczeństwo, czego nie ma w tych obłudnych, zakłamanych religiach świata.

EN-KI: Ależ Zofio, wiesz jak ogromna jest moja Energia, jaki ma ogromny zasięg i zawsze kto wzywa mnie lub Boga to natychmiast się zjawiamy. Nie zjawiamy się tam gdzie nas nie proszą, ale takich co proszą aż tak dużo nie ma, więc taka energia proszenia szybko idzie w Kosmos i szybko dociera do nas Zofio, więc kiedy poprosisz, będę.

Zofia: Tak, czuję to. Dziękuję.

EN-KI: Ja, za to spotkanie, miłe spotkanie Zofio, Tobie dziękuję i pamiętaj – przekaż swojej przyjaciółce Bożenie, że będę miał nad Wami pieczę.

Zofia: Dobrze, przekażę. I ja Tobie bardzo dziękuję.

źródło
http://misjafaraon.com/sesja-220/

Ten wpis został opublikowany w kategorii OSTRZEŻENIE, Transformacja 2012. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

268 odpowiedzi na „Sesja 220 -Sesja prywatna przekazu telepatycznego Zofii z Lucyną Łobos-Brown nr 220 Wrocław, dnia 11 lutego 2015 roku. .

  1. Dawid56 pisze:

    Pojawiają się ponownie któryś raz z rzędu lata 2015-2016 jako lata wielkiego przełomu.Z tego przekazu wynika w miarę pozytywny charakter zmian ale dopiero od roku 2016 .Co będzie w 2015 roku, oto jest pytanie.

  2. Uuuuu wiesz kto jest tu ? pisze:

    Dobrze robiłeś nie uwzględniając tych przekazów na tej stronie, proponuje dalej się tego trzymać. A sposób wysławiania się tego enki jest w moim rozumieniu wyjątkowo prymitywny🙂

    • margo0307 pisze:

      „..sposób wysławiania się tego enki jest w moim rozumieniu wyjątkowo prymitywny🙂

      Wyjątkowo prymitywny…, to – jak dla mnie – mało powiedziane… 😕
      Nie wiem jak Wy, ale ja wyczuwam w każdym niemal zdaniu – ton wyższości, pogardy i niczym nie zachwianej pewności władzy nad małymi ludzikami … 😀

    • Razdwatrzy pisze:

      Po pierwsze, to nie tego Enki… Szacunku to nikt nie nauczył?! Widać, że nie…
      Po drugie, to prymitywne jest tylko Twoje rozumowanie. Nooo ale przyjdzie zapewne jeszcze czas na nauke

      • Dawid56 pisze:

        Kiedyś istoty ludzkie na Ziemi mówiły zwroty grzecznościowe. Teraz te zwroty należą do słów w zasadzie zakazanych. Co Ja o tym sądzę? Przecież to są Znaki Czasu – postępowanie ludzkie. Dlatego też Zofio, Bóg tak naprawdę na to Oczyszczenie Planety wyznaczył czas i ten czas jest znany właściwie we wszystkich religiach. Tysiąc lat dla Was jest to długo, ale pojęcie czasu Uniwersum jest zupełnie inne u nas. W naszym Świecie Kosmicznym upłynie zaledwie jeden dzień, więc zdążysz, jeżeli chcesz zobaczyć, doczekać powitania tego millenium, zdążysz jeszcze przyjść na Ziemię, jeśli będziesz tego chcieć, ładnych kilka razy. Wszystko jest zaplanowane i choćby ludzie nie wiem jak chcieli, to tego Boskiego Planu nie da się zmienić, wszystko musi się wypełnić. Teraz przyszło Wam żyć w tym najgorętszym czasie kiedy jest ingerencja duchowa, kiedy jest ingerencja ze strony Matki Ziemi, ale po to macie tę gwarancję (nie wszyscy), żebyście mogli spokojnie żyć. A przede wszystkim Zofio, nie wzruszać się wszystkim.

        Zacznijmy od tego ,że podszywanie się pod Boga czy Bogów jest czymś karygodnym
        Tego typu mówienie mój syn, mój brat, i używanie imion Jezusa, Marduka, Kryszny, czy nawet Enki budzi bardzo wiele wątpliwości.Nie lubię słowa plan czy projekt bo to oznacza nic innego ze wszystko było z góry zaplanowane cały projekt Adam czy projekt Adam i Ziemia ( Adam rozumiany jako człowiek a nie mężczyzna)
        Pamiętam jak straszył ludzi niejaki Syriusz i pamiętam że też mówił o depopulacji- pytam się jakim prawem?
        Jahwe zakończył nieustanny monitoring ludzkości ok 700 p.n.e ( co się zbiega prawie z datą założenia Rzymu)
        Nie wiem kiedy zakończył monitoring Enki czy Enlil, fakt że teraz straszą nas z jednej czy drugiej nie powoduję żadnej radości i nie przyczynia się do szerzenia miłości.
        Już kiedyś o tym pisałem i powtórzę to po raz drugi – jak może być dobrze tutaj na Ziemi kiedy nieustannie modlimy się o drugie przyjście Chrystusa czyli Apokalipsę, czyli Koniec tej Cywilizacji no i koniec pobytu Człowieka tu na Ziemi.

        • siola pisze:

          Już kiedyś o tym pisałem i powtórzę to po raz drugi – jak może być dobrze tutaj na Ziemi kiedy nieustannie modlimy się o drugie przyjście Chrystusa czyli Apokalipsę, czyli Koniec tej Cywilizacji no i koniec pobytu Człowieka tu na Ziemi.

          Nie MY a ONI modla sie o to piszesz ,
          ale tak juz jest ztym boskim oswieconym bydlem,
          ze bije im wlasny Mist do glowy,
          widac nie dala Matka po urodzeniu dobrze klapsa w tylek,
          Wiec tewn stra Mist bije im na starosc do leba.
          No coz swinia szuka sobie jednego miejsca do srania i jszczania,
          chodz lubi sie tarzac w blocie by sie pasozydow pozbyc,
          ONI bydlo boskie oswiecone lubi robic to pod siebie,
          i tak wala w swej oborze sami we swe wlasne Gniazdo.
          Przy tym jeszcze by liczyli ze nie ujawni sie ich debilizm.

          http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/4059071,slonce-swieci-nad-kombinatem,id,t.html

          Bylem jeszcze w WOPie idac sobie na patrolu droga na przejscie Trzebon ,by pujsc pozniej pasem granicznym do Krotoszyna przechodzilem wlasnie Kolo Kombinackiego hotelu i mieszkania Marszalka .Przed budynkiem zatrzymal sie Autobus z studentami akademi rolniczej z Krakowa i wyszedl z niego stary profesor oswiecony Byk.
          Rzucil sobie paczke po papierosach na kietrzanski hodnik.Patrze a tu Marszalek wypada i rzuca w strone profesora polskie oswiecone slowa SK i K i co widze oswiecony profesorek podniusl paczke po swych kipach bo inaczej mu Alenksander powiedzial ze wsiadzie spowrotem do autobusu i pojedzie srac na chodniki w Krakowskiej stolicy a nie w Kietrzu.Coz ja nie Marszalek i slow takich staram sie nie urzywac a ta oswiecona klamcow i zlodzieji pasozydnicza banda tylko jezyk Taki zrozumie ,inaczej bedzie si z prawego czleka nasmiewac.Ale ten sie dobrze smieje kto smiac bedzie sie na koncu .
          No zobaczymy co to bedzie jak przyjada Oni ,beda sie klamliwe oswiecence smiac czy plakac ,bo tak naprawde to szacunek do zycia stracili i trza bedzie ich na nowo uczyc ze zycie swoje i innych nalezalo szanowac a nie kombinowac ze nawali jeden z drugim do cudzego gniazda i wlasny Mist ze swej stajni drugim tez podrzuci oj smuci smuci biedak smuci.

      • Maria_st pisze:

        Po drugie, to prymitywne jest tylko Twoje rozumowanie. Nooo ale przyjdzie zapewne jeszcze czas na nauke ”

        123–jaką nauke?
        wiedza jest w nas.
        Dlatego niektórzy nie wchodza w takie zabawy z czyims głosem w glowie—tzw enkim

  3. Lucifer(AlcyOne) pisze:

    Fajnie zaczyna się Gra rozkręcać, sesja 220 a data to 11 luty 2015 więc 2*1*5*2*11=220🙂
    EN-KI anagram NIKE=Grecka Bogini Zwycięstwa. W G-dyni także mamy górę pod patronem Tej Bogini: góra Św Mikołaja (Nikoli) Czyli wynik z tego, że Naszej Kociej Bogini zostaje jeszcze 8 żyć🙂

    Fajna synchronia gdyż dzisiaj w nocy obejrzało się ponownie materiał wideo z udziałem Lucy-Ny Łobos nt. resetu cywilizacyjnego.

    2012 MIRROR 2021 RESET
    2012—–>5
    2021—–>5
    A wystarczy posłuchać Zosi Piepiórki z pomorza i odkopać piramidę w G-dyni/Grobowiec na czas,.aby nie było globalnego pluskania we wodzie.

    SOPHIA=MĄDROŚĆ

    Słowo „filozofia” (PHILOSOPHIA) składa się z dwóch słów PHI
    LO I SOPHIA. Wedle rozpowszechnionej interpretacji pierwsze oznacza „miłość”, drugie – „mądrość”. A więc „filozofia” to „miłość mądrości”.❤

    • Ktoś pisze:

      ENKI to nie NIKE

      bóstwa już się wam z tych wibracji bateryjkują

    • Maria_st pisze:

      O jakiej kici piszesz?

      Po co odkopywać ?
      „wynik z tego, że Naszej Kociej Bogini zostaje jeszcze 8 żyć :)”
      kolejna 8 ?
      o kicie spytaj ” mojego męża kota „—ha ha ha , ale baje.

    • margo0307 pisze:

      2*1*5*2*11=220

      Ja to się liczy ? bo jeśli z dodawania to… 2+1+5+2 = 10 ?

      • Maria_st pisze:

        margo—wyzsza matematyka❤

        • margo0307 pisze:

          margo—wyzsza matematyka❤

          Aha…😀

          • Lucifer(AlcyOne) pisze:

            Ja to się liczy? Żarty sobie robicie, czy tylko udajecie że nie potraficie rozpoznać znaku mnożenia (gwiazdki) od znaku dodawania (plus)

            A odnośnie piramidy w G-dyni, to budowla ta zostanie odkopana czy wam się to podoba czy nie, fajnie by było jakbyście pomogli w tej kwestii.

            Dodam tylko że podczas przekazu z 2012 roku, zapodano migawkę z obrazem postaci Żeńskiej uwiezionej za kratami która bardzo cierpiała, w tym czasie jeszcze nie było mi nic wiadome nt gdyńskiej piramidy. W bliskiej odległości od Gdyńskiej piramidy znajduje się znak(coś na wzór dziurki od klucza/zamknięte drzwi? Zamknięta klatka?

            I teraz w symbolu mamy pokazane:
            Na szczycie wspomnianej góry św Mikołaja mamy dwie budowle z kratami przy czym w jednej znajduje się figurka Matki Boskiej a w drugiej Klatce/Kapliczce jest Mikołaj, przypadek?.

            Ciekawe po co takie Wielkie kraty przy tej budowli z figurką Matką Boską?

            Czy komuś zaczyna już coś świtać o co w tym wszystkim może chodzić?

            Jest jeszcze przepowiednia dotycząca Polski i udziału tego Kraju w uratowaniu Cywilizacji przed zagładą.

            DJ Livia Ether Flow | 16 Luty 2015 o 17:22 pisze:

            Tak, takie bylo wlasnie moje moje pierwsze skojarzenie.. LHC i Gwiezdne Wrota.. a takze moj pierwszy sen o studni (deep well).. doslownie sny przechodzace w jawe.. ale wracajac jeszcze do Marii.. byc moze niektorzy pamietaja zamieszczona przez nia na ST przepowiednie o kobiecie ktora wyjdzie z Baltyku i uratuje swiat.. i teraz juz wiem ze ta przepowiednia miala zwiazek z przebudzeniem szmaragdowego straznika.. takze… i jeszcze inny sen.. o dziwnej Hathor z Koszalina.. a potem skojarzenie… ahh… Matka Boska Potrzykroc PrzeDziwna!!! i w sumie calkiem blisko stad Gdynia.. od Koshalina..

          • Dawid56 pisze:

            Załączam dwie dodatkowe mamy okolic góry Mikołaja w Gdyni w celu szczegółowej lokalizacji ewentualnej piramidy🙂
            gora Mikolaja
            swieta gora Mikolaja2

          • Ktoś pisze:

            „Na szczycie wspomnianej góry św Mikołaja mamy dwie budowle z kratami przy czym w jednej znajduje się figurka Matki Boskiej a w drugiej Klatce/Kapliczce jest Mikołaj, przypadek?.”


            1. kraty bo kradną, taki żydokatolicki kraj
            2. MB i św M masz w połączeniu białego i czerwonego na fladze polski czy w SAWA i WARS (MARS) w nazwie stolicy
            3. jak twierdzi Przepiórka komuś zależało na „podrasowaniu” historii tamtego miejsca skąd jak dobrze pamiętam miała wizje spadających kamieni
            w filmiku o piramidzie o tym mówi.

          • Ktoś pisze:

            O „ukrzyżowanym aniele” miała wizję jestem i tu chodzi o KRÓLOWĄ SYREN ZAKLĘTĄ W KAMIEŃ.

            Może ktoś sprawdzi czy jest uwolniona.

        • margo0307 pisze:

          „..Żarty sobie robicie, czy tylko udajecie że nie potraficie rozpoznać znaku mnożenia (gwiazdki)..”

          Sorki, jestem starej daty i mnie uczono, ze znak mnożenia wygląda tak:
          2x1x5x2x11=220 😀 ale… znowu czegoś nowego się naumiałam – dzięki🙂

          „Ciekawe po co takie Wielkie kraty przy tej budowli z figurką Matką Boską?”

          No jak to po co ? – żeby nikt jej nie ukradł… chyba😉

          • Maria_st pisze:

            Lucus:
            „A odnośnie piramidy w G-dyni, to budowla ta zostanie odkopana czy wam się to podoba czy nie, fajnie by było jakbyście pomogli w tej kwestii.”

            dlaczego napisales G-dyni.
            Fajnie ze zostanie odkopana, przynajmniej jedna w Polsce
            a jak mozemy pomoc?
            pojechac i kopac?
            chyba trzeba miec na to pozwolenie.

            „Dodam tylko że podczas przekazu z 2012 roku, zapodano migawkę z obrazem postaci Żeńskiej uwiezionej za kratami która bardzo cierpiała,”
            przekaz Ty otrzymales?
            ciekawe z ta postacia za kratami, cierpiaca…..to metafora czy ta martwa kicia?

            „Na szczycie wspomnianej góry św Mikołaja mamy dwie budowle z kratami przy czym w jednej znajduje się figurka Matki Boskiej a w drugiej Klatce/Kapliczce jest Mikołaj, przypadek?.”
            moze i przypadek, nie znam historii tego miejsca.
            figurek MB w Polsce skolka godna, nawet u mnie jest sanktuarium MB trzykroc przedziwnej ha ha ha….chiba ze mnie sciagneli, bom ja dziwna ha ha ha

            „Ciekawe po co takie Wielkie kraty przy tej budowli z figurką Matką Boską? ”
            wiadomo kim dla katolikow jest MB, wiec to ochrona przed satanistami🙂

            „Czy komuś zaczyna już coś świtać o co w tym wszystkim może chodzić?”
            Tobie Lucyferku powinni switac dlaczego tak kolo tego chodzisz……moze gdybys wiedzial kto to thot, lucek…..moze bys szybciej sie oswiecil zarowka firmy OSRAM.🙂
            dla mnie to BA-JA
            kapi-szi

            „Jest jeszcze przepowiednia dotycząca Polski i udziału tego Kraju w uratowaniu Cywilizacji przed zagładą. ”
            ciekawe przez kogo i dlaczego wymyslona?
            mesjanizm ” wybranca” do tanca……..oberek, obereczek…

          • marek pisze:

            Mam 97 lat 7 miesięcy i 7 dni . Podaję tą informację bo nie wiem czy nie ma to jakiegoś znaczenia przy werbowaniu kopaczy , Mam też taką małą wojskową saperkę jeszcze z I-ej światowej . Jak się przydam to mogę przyjechać .

            m.

          • margo0307 pisze:

            „..Mam 97 lat… Mam też taką małą wojskową saperkę…”

            Lucuś, ja co prawda mam troszkę mniej lat niż Marek, ale.. tylko troszkę😉
            Hmm, wojskowej saperki niestety nie posiadam, ale za to mam całkiem niezły szpadelek ogrodowy – świetnie się nim kopie…, tak więc też piszę się na kopacza, a że mieszkam niedaleko, mogę też przydać się jako zaopatrzeniowiec kateringowy – gorąca kawka i te rzeczy…😀❤

  4. toja1 pisze:

    ech, zmuszasz mnie Dawidzie żebym zabrała głos w temacie przekazów telepatycznych🙂
    A sposób wysławiania się tego enki jest w moim rozumieniu wyjątkowo prymitywny
    i ja tak myślę, że prymitywny i zalatuje ostrym fałszem…a może to jakaś relacja z rozmowy telefonicznej?
    Na pytania odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.
    Opiekun Ziem EN-KI…fiu,fiu,fiu, a któż to taki?

    • Ktoś pisze:

      Te „przekazy” to klasyczna ściema głoszona przez jakiegoś upadlaka z astrala. Dwa lata temu głosił już przegraną ludzkościi kolonizację Ziemi przez obcą rasę. Teraz tylko nakłania do „odchodzenia” ale to ich trza wybić z astrala to się uspokoi.

    • Maria_st pisze:

      Opiekun Ziem EN-KI…fiu,fiu,fiu, a któż to taki?

      toja …ludzie różne głosy w glowach słysza…….no cóż……

      • siola pisze:

        Opiekunow ziemi rosnie na tysiace,
        karzdy na swej stronie w internecie,
        swoje Konto Ci podaje,
        wiec czlowieku madry ,
        pasozydow wspierac tys powinien.
        Bo inaczej to z Twej winy,
        cala ludzkosc zginie.
        Jeno czego pasozydy nie wiedza,
        ze bez pracujacych na tej ziemi ludzi,
        zdechna z goldu sami,zanim sie obudza.
        Coz narodzie tys byl wielki,
        teraz karmisz od tysiecy lat te pchelki.
        Tak tez pasozydniczym opiekunom,
        ulatwiasz ich gierki,
        bo sie jeden z drugim boisz prawde mowic.
        Niech sie slowo stanie slowem,
        wtedy stanie sie cud wielki,
        pouciekaja Ci od falszywej gierki.
        Gosci mozna przyjac sola i chlebem,
        ale czy ty czlecze karmic ciagle musisz,
        tych co Maja sie za Opiekunow,
        a na Tobie jak pasozydy od wiekow zeruja.

        • toja1 pisze:

          Siola „Opiekunow ziemi rosnie na tysiace,
          karzdy na swej stronie w internecie,……………”

          jeżeli dołożyć, ze tych „Opiekunów” równie dużo innych w realu pełno wokół nas
          to wyłoni się obraz tego o czym nie chciałam pisać relacjonując moje wizje podczas wyjścia z ciała…stąd też potem wspomniałam, że proporcje jasnej i ciemnej energii zakłócone na korzyść tej ciemnej.
          pozdrawiam

  5. Ktoś pisze:

    „Zgadza się, zgadza się, orkiestra pod batutą Wielkiego Księcia ostrzyła, czy przystosowywała swoje instrumenty do gry, tak teraz zaczynają grać, ale tym już zajmuje się właśnie ten Wielki Wódz”

    – Wielki Wódz to Wielki Książe?

    Który kacyk z wielkiego świata ma niby nim być. Osrambo nie ma tytułu, kacyki z pałaców europy armii.

    • margo0307 pisze:

      „…orkiestra pod batutą Wielkiego Księcia … przystosowywała swoje instrumenty do gry,…teraz zaczynają grać…”

      Orkiestra pod batutą Wielkiego Księcia Kłamstwa zaczyna grać… :mrgreen:
      Wniosek więc z tego prosty – zamiast słuchać fałszywych tonów orkiestry WKK, lepiej posłuchać orkiestry własnych czystych serc ❤

      • Teresa Chacia pisze:

        Czyste serce każdego
        a skąd on je ma wziąć koleżanko kolego
        jak z każdej strony mu się fałsze wciska
        bo przecież tak przepowiadają bardzo mądre ludziska
        i obce świetliste byty
        a ja widze tylko jeden cel ukryty
        wszystkich zniszczyć zmiksować zmanipulować
        żeby ze strachu mogli swoją człowieczą godność głęboko schować
        aby człowiek nigdy jej nie odnalazł
        i wszawym elitom w planach nie przeszkodził nie zalazł.

        • margo0307 pisze:

          „…Czyste serce każdego a skąd on je ma wziąć koleżanko kolego…
          a ja widze tylko jeden cel ukryty wszystkich zniszczyć zmiksować zmanipulować…”

          Czyste serce, dokładnie tak – jak głos sumienia – każdy z nas nosi w sobie i… prawdę mówiąc – kto – jak kto, ale, że to właśnie Ty – która posługujesz się czasem piękną poezją – o to pytasz ? – dziwne…
          Zajrzyj do wnętrza, wsłuchaj się w swój cichy głos – usłyszysz, jeśli… tylko będziesz chciała🙂
          Tereniu, każdy widzi to, co chce… widzieć i słyszy to, co chce słyszeć 😛

          • Teresa Chacia pisze:

            czytam czyste serce sumienie miłość
            a czuję tylko bezduszność

          • Maria_st pisze:

            czytam czyste serce sumienie miłość
            a czuję tylko bezduszność

            To niedobrze.
            Kazdy czuje to co w nim.
            Bez duszy–znaczy robory..AL ?

          • Maria_st pisze:

            Czyste serce, dokładnie tak – jak głos sumienia – każdy z nas nosi w sobie i… prawdę mówiąc – kto – jak kto, ale, że to właśnie Ty – która posługujesz się czasem piękną poezją – o to pytasz ? – dziwne…

            mnie tez to dziwi, mam wrazenie ze to nie Teresa pisze, bo slowa–zdechna..wszamy jakos mi do Niej nie pasuja.

          • Teresa Chacia pisze:

            Kiedyś Maria nie była Marią
            teraz według niej Teresa nie jest Teresą
            a gnębiciele ludzkości pasożyty fałszywe bogi
            cieszą się i to jak się cieszą

          • margo0307 pisze:

            czytam czyste serce sumienie miłość a czuję tylko bezduszność…
            Kiedyś Maria nie była Marią teraz według niej Teresa nie jest Teresą…

            Powiem tak Tereniu:
            – mam nieodparte wrażenie, że jesteś mocno przewrażliwiona i to zarówno na swoim punkcie, jak i na punkcie wszystkich tych, których postrzegasz jako tych – nie zgadzających się z – jedynie słusznym Twoim zdaniem…
            Czujesz w sobie – z jakichś tylko Tobie znanych powodów – rozgoryczenie, zawód i brak spełnienia, a w związku z tym niemal bez przerwy atakujesz…😕
            Wiedz jednak, że nikomu z nas nie jest lekko, bo wszyscy borykamy się ze swoimi osobistymi – jakimiś tam problemami – jedni z mniejszymi, inni z większymi ale… nikt za nikogo lekcji nie odrobi – każdy z nas musi to zrobić sam…
            i Ty nie stanowisz tu wyjątku😛
            Pielęgnowanie w sobie rozgoryczenia, czy innych destrukcyjnych uczuć – nie załatwi Twoich problemów, wręcz przeciwnie – jeszcze je spotęguje i w życiu zacznie Ci się sypać dosłownie wszystko…
            Dla każdego z nas więc – korzystniej jest pielęgnować w sobie pozytywne uczucia i promieniować nimi na zewnątrz, aniżeli w wypowiedziach doszukiwać się fałszu, bezduszności czy hipokryzji…
            Bo nie sztuką jest przejść przez życie, gdy wszystko sprzyja…

          • Maria_st pisze:


            Każdy z nas jest ziarnem zasianym w wibracji naszego obecnego świata.
            Kiedy podniesiemy swą własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym
            w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata. Niczym
            pojedyncza kropla barwnika w szklance wody, każda osoba zmienia cały odcień
            świata. Gdy tworzymy uczucia radości, nawet jeśli żyjemy samotnie na szczycie
            góry, emitujemy częstotliwość, która ułatwia innym bycie radosnym. Gdy
            kreujemy poczucie pokoju, rezonujemy energią, która może położyć kres
            wojnom. Kochając, pomagamy kochać innym, zarówno tym, których
            spotykamy, jak i tym, którzy nas nigdy nie poznają. To, kim jesteśmy, jest zatem o wiele bardziej znaczace niz cokolwiek co kiedykolwiek moglibysmy zrobic ”
            ftp://trans-hurt.home.pl/Ksiazki/Schwartz%20Robert%20-%20Odwa%BFne%20dusze.pdf

            ta ksiazke polecala kiedys nnka, wlasnie ja zobaczylam i zaczelam czytac

  6. siola pisze:

    Nie ma sie czym martwic ,jak z rozmowy wynika ,nie klamstwo i glupota jest problemem ludzkosci,jeno Problem w lysej pale i siwych wlosach lerzy.Coz dawniej uwazano ze siwe wlosy oznaka byly madrego co juz wiekszosc zycia przezyl.Ach to dlatego teraz wszystkie madre siwe wlosy blond farba maskuja ,jeno zapomnialy jakie o blondynach chodza ludzi kawaly.Niech se Glace posmaruja lyse paly kocim gownem moze przy okazji jak wlosy nie odrosna to troche zmadrzeja i rozwiaze sie po trosze Problem na tej Ziemi.

    • margo0307 pisze:

      „..nie klamstwo i glupota jest problemem ludzkosci,jeno Problem w lysej pale i siwych wlosach leży…”

      Nie wydaje mi się Siolu, by problem ludzkości w siwych włosach leżał…
      Znam sporo ludzi , których calusieńka głowa pokryta jest siwizną, i która świadczyć winna o mądrości a jednak… u co niektórych głupota się z ust wylewa… 😕

  7. Adrem pisze:

    Arogancja tego typka świadczy o jego rzeczywistej naturze.
    To nie władca Ziemi, tylko uzurpator- pasożyt.

    • Maria_st pisze:

      Adremto zaden ” typek” to tylko ” glos w glowie”, byc moze to manipulacja inaczej znan pod nazwa mind control.

      • margo0307 pisze:

        „..byc moze to manipulacja…”

        Najprawdopodobniej 😛
        W końcu musieli przecież w jakiś sposób uzasadnić to… „darowane i odbierane z serca złoto od ludzi by uratować świat od zagłady w 2012 😀 :mrgreen:
        „…Otrzymaliśmy ponad 180 przesyłek z Polski i od Polaków z zagranicy.
        W sumie przysłane zostało, oraz osobiście przyniesione do Biura Fundacji – 1451 gramów wyrobów ze złota.
        Ogromne… wyjątkowe podziękowania za te dary, za wasze dobre myśli i za to, co zrobiliście…”
        No, ba ! 😀

  8. mały budda pisze:

    Sesja 220 -Sesja prywatna przekazu telepatycznego Zofii z Lucyną Łobos-Brown nr 220 Wrocław, dnia 11 lutego 2015 roku. 
    Odpowiedz.
    Bzdury i brednie, które mają w sobie farmazony.
    Emocje biją z niby przekazu telepatycznego.
    Nawet się nie przebiła przez sieć eteru w Matrixie.
    Więc ma infekcję astralną.
    Dla mnie są to działania mikrofali a tej Pani mózg się ugotował od niby przekazu.
    Projekty tworzą a później serwują sobie przekazy.
    Dobrze, że własną naturę umysłu obserwowałem.
    Przynajmniej jestem ponad tymi chorymi iluzjami gry ludzkiej w sieci Matrixa.
    Dla tych oszołomów, to czas się kończy.

    • mały budda pisze:

      Krytyczne częstotliwości
      Zależność krytycznej częstotliwości jonosferze na czas lokalny.
      Czas lokalny jest wyrażony w godzinach Tomsk czas oszczędzania światła dziennego (TLDV lato). TLDV = UTC + 7chasov.
      http://sosrff.tsu.ru/?page_id=21

      Warto wiedziec.

    • Maria_st pisze:

      ” Pytania do przebudzonych i świadomych no i ziemskich aniołów rozwiniętych duchowo ponad miarę:

      Czy Państwo wiedzą, że Ziemia jest aktualnie w Sferze Cienia i tą Sferę opuszcza? Czy Państwo wiedzą, że w tej Sferze funkcjonuje coś, co nazywa sie lucyferyczną siatką świadomości, na której jest „zawieszona wasza” cywlizacja? Czy Państwo wiedzą, że ta siatka MUSI PĘKNĄĆ, bo jej struktura oparta jest na wibracji Strachu? Czy Państwo wierzą tak naiwnie w swoją MOC, że czują się Panami Żywiołów Uniwersum? I wiedzą jakie skutki przyniesie wzmocnienie TEJ SIATKI ŚWIADOMOŚCI? ”
      https://nnka.wordpress.com/2011/10/30/kiedy-slepy-slepego-prowadzi/

  9. toja1 pisze:

    ten fragment „przekazu” chyba jest najciekawszy i baardzo zastanawiający
    EN-KI: Według naszych obliczeń, zarówno Istot Duchowych jak i Bytów, którzy mają pieczę nad Ziemią, to w tym roku, (ten kto obliczył coś tam sobie, to jest wyssane z palca) tak naprawdę do tego roku powiedzmy 2050, to na Ziemi już powinno być pięćset milionów, nie więcej, a przez ten cały czas będą ludzie odchodzić z Ziemi. Ziemia musi się zregenerować, Ziemia musi być taka jakie było założenie pierwotne, a jest to nie do wyobrażenia jedenaście miliardów na Planecie, gdzie już Ziemia nie wytrzymuje. Przecież większość Planety to są wody, masz Pacyfik, masz Ocean Indyjski, masz Ocean Atlantycki, nie licząc do tego jeszcze innych zbiorników wody takich jak morza, jeziora, czyli tak naprawdę to takiego suchego lądu do zamieszkania aż tak dużo nie ma. Do tego masz pustynie, które można zazielenić, bo pod piaskami pustyni jest woda, więc jest to nie do wyobrażenia, żeby Ziemia utrzymała jedenaście miliardów ludzi. Pięćset milionów tak, milionów – nie miliardów – milionów Zofio. Bzdury napisał ten naukowiec. Co on tak naprawdę chciał przez to osiągnąć? – zainteresowanie, uznanie, bo na pewno nie sukces. Teraz już głośno się mówi o przeludnieniu, o regulacji narodzin. Weź Franciszka, który powiedział to co myśmy chcieli, żeby powiedział o regulacji, o przemyślanym planowaniu rodziny. To nijak się ma do tych miliardów które to niby mają być, nic takiego nie będzie Zofio. Tak jak mówię, jest to zaplanowane, ale odwrotnie, do 2050 musi być na Ziemi pięćset milionów, wtedy można mówić o dobrobycie, Zofio. Słucham.
    kto to ta Lucyny Łobos-Brown, kto Zofia ?

    • Ktoś pisze:

      ta 1 to medium przez jakie „enki vel samuel przemawia”

      ta 2 to osoba z redakcji jaka zadaje UZGODNIONE pytania

      medium od enkiego jest kilka (rozłam w sekcie), wielebna matka też go odbiera

      WIZJE TO SZWINDEL ale ludzie w nie wierzą ;p

      • Maria_st pisze:

        to nie jest wizja, ja nie odbieram wizji w ten sposob—widze obrazy ..cos jak film i to samo sie pojawia gdy zadaje na jakis temat pytanie, glosow nie slychac wtedy.

  10. Oualander pisze:

    Miałem bardzo przykre doświadczenie z tymi przekazami, otóż kiedy, całkowicie przestałem je czytać a potem nawet usunąłem zapisaną zakładkę z przeglądarki, w czasie snu zostałem bardzo mocno zaatakowany astralnie przez tą istotę, dlatego do dziś nie czytam, żadnych tekstów pochodzących z tego źródła. Jak mówią mądrzy „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło” od tej pory bardzo starannie dobieram czytane teksty i jak cokolwiek mi nie pasuję natychmiast się od tego mentalnie odcinam (taki astralny sekator).

    • Maria_st pisze:

      bardzo dobrze robisz….bo wiesz, czujesz

    • mały budda pisze:

      Mam swoją teorię i wynika to z częstotiwości zapisu pisma.
      Przekazy tworzą realni ludzie. Wykorzystują naiwnych ludzi aby dobierać się do podświadomści. Nieświadomych naiwnych ludzi.
      Projektują przekaz tworząc na podstawie myślokształtów.
      Kiedy człowiek nieświadomy czyta ich projekt-przekaz nie ma pojęcia, iż w piśmie są stworzone myślokształty zapisane symbole.
      Te symbole oddziałowują podświadomie na czytającego człowieka. Przekaz to próba włamania do umysłu człowieka i próba kontroli człowieka.
      Można ich poznać, gdyż nie mówią sercem.
      Ich rozmowa to ciągła gra, projekcja i ich własna iluzja bycia bardzo ważnym. Karmią własne ego.

      • margo0307 pisze:

        „Mam swoją teorię… Przekazy tworzą realni ludzie…
        Kiedy człowiek nieświadomy czyta ich projekt – przekaz nie ma pojęcia, iż w piśmie są stworzone myślokształty zapisane [ w ] symbole…”

        Tak może być MB…, ale ja – nie lekceważę też niematerialnych, energetycznych, złośliwych bytów, które czerpią z ludzi energię i którym sprawia ogromną frajdę wprowadzanie nas w błąd i pomieszanie…😕

        • mały budda pisze:

          „Mam swoją teorię… Przekazy tworzą realni ludzie…
          Kiedy człowiek nieświadomy czyta ich projekt – przekaz nie ma pojęcia, iż w piśmie są stworzone myślokształty zapisane [ w ] symbole…”

          Tak może być MB…, ale ja – nie lekceważę też niematerialnych, energetycznych, złośliwych bytów, które czerpią z ludzi energię i którym sprawia ogromną frajdę wprowadzanie nas w błąd i pomieszanie…😕
          Odpowiedz
          Bazuję na podstawie natury umysłu.
          Wiem, że niektórzy medytujący. Potrafią wykroczyć poza nasz system percepcji.
          Oznacza to, że starają się obserwować albo eter, lub własną swoją naturę umysłu.

          Piszesz Margo ,,lekceważę też niematerialnych, energetycznych, złośliwych bytów, które czerpią z ludzi energię i którym sprawia ogromną frajdę wprowadzanie nas w błąd i pomieszanie… :?”
          Odpowiedz.
          Te niematerialne, energetyczne,złośliwe byty. To rzeczywisty wytwór ludzi.
          Sterują tym realni żyjący ludzie aby mieli możliwość wpływania na nieświadomych projektu ludzi.
          Raczej kontynuacja z poprzedniego życia. Daje mi możliwość widzenia co jest grane na matce naturze.
          Sam osobiście doświadczyłem w trakcie obserwacji natury umysłu, że był jeszcze niedawno w Polsce duży hologram-hipnozy.
          Przyglądałem się hologramowi jaki był wytworzony myślokształtami ludzi.
          Normalnie masakra. Mnóstwo ludzi podłączyli w Polsce do hologramu-iluzji jaką kapłani mamią ludzi.
          Teraz przejęli rolę kapłanów inni ludzie. Tworzą różne projekty np. misja Cheops, obudzenie Ozyrysa, Metatron i inne grupy.
          To jest takie same.
          Tylko inne czasy.
          Nie mogą zrozumieć o co chodzi w zmianach na matce naturze.
          Stąd budują kolejną wierzę Babel.
          Próbują wspinać się cudzym kosztem.
          Tu chodzi o moc aby w sobie wyzwolić.
          Ta moc to paliwo do nieba.

          • JESTEM pisze:

            „Wiem, że niektórzy medytujący. Potrafią wykroczyć poza nasz system percepcji.
            Oznacza to, że starają się obserwować albo eter, lub własną swoją naturę umysłu.”

            Wiem z doświadczenia, że… można obserwować naturę umysłu.

            Te niematerialne, energetyczne,złośliwe byty. To rzeczywisty wytwór ludzi.
            Sterują tym realni żyjący ludzie aby mieli możliwość wpływania na nieświadomych projektu ludzi.”

            Tak… taki jest ten „mechanizm”.
            Jako ludzie jesteśmy jak „odbiorniki” – odbierające przez mózgi i „przekaźniki” -przekazujące dalej pewne myśli: idee, koncepcje, pomysły, projekty innym ludziom. I oczekujemy, że inni w nie uwierzą jako w prawdę, tak samo jak same „odbiorniki”.
            (to jak zabawa z dzieciństwa w „głuchy telefon”)

            W zasadzie to wszyscy tak działamy: nasze mózgi odbierają różne myśli, umysły je akceptują i część z nich przekazujemy je innym dzieląc się z innymi swoimi myślami, przekonaniami, poglądami itp.

            Ale są tacy, którzy mają ambicje i uważają, że ich myśli pochodzą od jakichś wyjątkowych istot, więc i siebie samych uważają tym samym za wyjątkowych i lepszych, mądrzejszych itp. od innych. Np. tzw. czanelingowcy, kapłani, różni wybrańcy i „nawiedzeni”… itp.

            I są tacy, co nie mają takich ambicji, ale po prostu dzielą się z innymi tym, co się przez nich przejawia w wolności od tego, jak zareagują na to inni.

          • Ktoś pisze:

            „Sam osobiście doświadczyłem w trakcie obserwacji natury umysłu, że był jeszcze niedawno w Polsce duży hologram-hipnozy.
            Przyglądałem się hologramowi jaki był wytworzony myślokształtami ludzi.
            Normalnie masakra. ”

            – czemu go NIE ZNISZCZYŁEŚ ????

            A tak, masz przecież 2 sobkowskie ręce….. normalka u „uduchowionych”…..

            Tylko po co potem ten JAZGOT w ETER że jak muchy tkwicie w gównie……

        • JESTEM pisze:

          „Tak może być MB…, ale ja – nie lekceważę też niematerialnych, energetycznych, złośliwych bytów, które czerpią z ludzi energię i którym sprawia ogromną frajdę wprowadzanie nas w błąd i pomieszanie…😕 „

          No, ale one – te byty istnieją tylko w naszych umysłach… jako nasza iluzja, a jeśli bierzemy je za prawdę, wtedy stają się prawdziwe.
          Jeśli istnieją takie „złośliwe”😉 , niematerialne byty, które czerpią z ludzi energię i którym sprawia ogromną frajdę wprowadzanie nas w błąd i pomieszanie, to tymi bytami są myśli, które zasilamy wierząc w to, iż są prawdziwe (świadomie lub nieświadomie). One są takie, jakie są. Wszystkie myśli, które są do po-myślenia. „Frajdę” co najwyżej sprawia im (myślom🙂 ) to, że uważamy je za prawdziwe.

          Ale czy myśli mogą mieć „frajdę” czy mogą być „złośliwe”?

          Myśli to „wzorki energetyczne”, które są „wibracjami energii” („światła”), które dopiero w naszych mózgach zostają „odebrane” i my za nimi podążamy. Wtedy myśli manifestują się w naszych działaniach… w tym, co tutaj piszemy lub piszą inni, a my ich zapisane myśli przytaczamy, choćby w naszym mówieniu do innych tego, co mówimy… i robimy jako konsekwencje tych myśli, które „my-śli-my” (i my-śle-my dalej, do innych ).

          A którąkolwiek myśl, ideę, koncepcję uznamy za prawdę i ją zaakceptujemy, ona przekształca się w doświadczalną rzeczywistość…

          • margo0307 pisze:

            „…No, ale one – te byty istnieją tylko w naszych umysłach… jako nasza iluzja, a jeśli bierzemy je za prawdę, wtedy stają się prawdziwe…

            Zgadza się, jeśli popatrzeć na to z tego punktu widzenia to… wszystko, co nas otacza – istnieje jedynie w naszych umysłach, bo wszystko jest energią…, nawet ten pufek, a może pufka ?😉 na którym/ej siedzę…
            Nie chodzi mi jednak o to, chodzi mi raczej o byty niematerialne, które widywałam i czasem jeszcze widuję, i… kochana Jestem – zapewniam Ciebie, że nie były to wytwory mojego umysłu 😕 …, choć przyznam, że od jakichś paru ładnych miesięcy.. już ich ani nie widuję, ani nie wyczuwam – co mnie ogromnie cieszy 😀

          • JESTEM pisze:

            „Nie chodzi mi jednak o to, chodzi mi raczej o byty niematerialne, które widywałam i czasem jeszcze widuję, i… kochana Jestem – zapewniam Ciebie, że nie były to wytwory mojego umysłu😕 …, (…) „

            Zapewniasz mnie, że nie były to wytworu Twojego umysłu? 😕 Hm…
            Ja też kiedyś widywałam różne „byty”. Też wtedy nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi powiedział, że były to wytwory mojego umysłu.
            Kiedyś miałam też inne potrzeby, inne przekonania, inne doświadczenia, inną wiedzę, inną świadomość niż dzisiaj.

            „choć przyznam, że od jakichś paru ładnych miesięcy.. już ich ani nie widuję, ani nie wyczuwam – co mnie ogromnie cieszy😀 „

            Może właśnie dlatego, że sporo zmieniło się w Tobie?
            Pamiętam, jak kiedyś było dla mnie ważne i jakie było atrakcyjne, gdy miałam różne wizje, gdy widziałam np. bąble energii i emocji… A te wszystkie wizje, sny, widzenia itp to… drogowskazy, narzędzia… też się zmieniają, gdy my się zmieniamy. Jeśli jakaś wizja lub sen były dla mnie jak zapis na drogowskazie, to w momencie, kiedy rozczytam taki napis na drogowskazie, sam drogowskaz pozostawiam za sobą. Nie będę go przecież taszczyć ze sobą w dalszą Podróż w Nieznane.😉

  11. margo0307 pisze:

    „..kto to ta Lucyny Łobos-Brown, kto Zofia ?

    Chennelerka, do której przemawia imć bóg En-ki 😉
    A Zofia ? – nie wiem🙂
    Ja Ciebie to interesuje, możesz sobie poczytać ale… ostrzegam…, są tego całe tony 😀
    http://www.projekt-cheops.com/plain.aspx?languageId=1&menuId=138&sectionId=612&cmd

  12. toja1 pisze:

    może byście się zgodzili pisać komentarze w oknie na samym dole pt Dodaj komentarz
    jednocześnie można wklejać cytat osoby, której się odpowiada poprzez wytłuszczenie, albo ujęcie w ramkę,
    _____________________________________________________________
    blebleble………………………………………..
    …………………………………………………….
    ______________________________________________________________
    albo jeszcze dowolnie inaczej
    wtedy komentarze będą układały się jedne pod drugimi zgodnie z kolejnością opublikowania
    i łatwo będzie każdemu prześledzić nowe wpisy.
    przy obecnej metodzie gubię się w tym drzewie, dyskusja strasznie się rozjeżdża, zagnieżdża🙂

  13. margo0307 pisze:

    „..Kiedy podniesiemy swą własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym
    w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata…”

    Tak Maryś… niczym kropla pigmentu w szklance czystej wody…🙂❤

    • marek pisze:

      „..Kiedy podniesiemy swą własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym
      w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata…”
      Święta prawda , jak ja podniosłem sobie wibracje na 206 ,to kielonka w ręce nie mogłem utrzymać , a jak one poszły na Janka , to go pogotowie zabrało- taki był ważny dla świata .
      m.

      • Maria_st pisze:

        „..Kiedy podniesiemy swą własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym
        w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata…”
        Święta prawda , jak ja podniosłem sobie wibracje na 206 ,to kielonka w ręce nie mogłem utrzymać , a jak one poszły na Janka , to go pogotowie zabrało- taki był ważny dla świata .
        m.

        widac tak sobie „zaplanowal”

  14. Maria_st pisze:

    Ok toja, obym tylko nie zapominala o takim pisaniu

  15. Maria_st pisze:


    -Te [dusze], które wcielają się razem, aby sobie nawzajem pomagać, kreują
    swoje osobowości i własny obraz Jona w sposób, powodujący trudności, jakie
    przyjdzie mu pokonać, pomagają mu dostrzec prawdę. (W dodatkowej wizji
    Staci Wells dla Jona anioł opowiedział o członkach jego grupy dusz, którzy
    przed jego narodzinami zgodzili się zawstydzać go w życiu, ponieważ miało to
    być częścią jego życiowych wyzwań.) To przypomina wyścig z przeszkodami.
    Im częściej napotykasz przeszkodę, tym łatwiej jest ci ją omijać, pełzać pod nią
    lub przeskoczyć, aż w końcu staje się to twoją drugą naturą. Kiedy Jon
    przestanie widzieć siebie jako osobę mniej ważną, mniej kochającą, mniej
    cudowną i świętą od innych, przeszkody znikną.
    Tymi słowami anioł opisał nam główny cel życiowych wyzwań i pokazał,
    jak nasze myśli i uczucia kreują rzeczywistość. Wyzwania odzwierciedlają
    uczucia, jakie żywimy sami do siebie. W tym sensie sa darami.Madrosc pozwala nam rozpoznac je takimi jakimi sa naprawde ”
    ftp://trans-hurt.home.pl/Ksiazki/Schwartz%20Robert%20-%20Odwa%BFne%20dusze.pdf

    • margo0307 pisze:

      „…Tymi słowami anioł opisał nam główny cel życiowych wyzwań i pokazał,
      jak nasze myśli i uczucia kreują rzeczywistość.
      Wyzwania odzwierciedlają uczucia, jakie żywimy sami do siebie…

      Wyzwania niesione przez życie są po prostu sposobem spowolnienia dusz, tak aby były w stanie uświadomić sobie piękno wokół nich…
      Ból i cierpienie są nośnikami wyboru, a niektórzy z pięknych go dokonują, ponieważ biorą na siebie ból innych, tak aby mogli oni żyć na Ziemi wolni od niego.
      Jest to jedna z najwyższych form poświęcenia ludzkiego – oddać swoje ziemskie ciało, aby inni mogli żyć życiem pełnym zmysłowej przyjemności i wolności od bólu i cierpienia.
      Nie dostajesz więcej, niż możesz udźwignąć, jednak niektóre dusze decydują się na szybsze przejście rozwoju za zasłonami świadomości w konkretnym życiu.
      Cuda się zdarzają, można dokonywać wyborów zmieniających określony stan rzeczy.
      Ziemski ból i cierpienie nie zawsze muszą dokonywać się na płaszczyźnie fizycznej, jednak ucieleśnienie myśli cechujące się pozytywnymi wibracjami, obrane przez nosiciela bólu, może się zmienić.
      Ci, którzy żyją podejmując wyzwania, są czasami bohaterkami i bohaterami, stanowią ilustrację transcendencji na Ziemi.
      Tak właśnie jest…” 🙂
      („Odważne Dusze”, str. 219

  16. toja1 pisze:

    Marysiu, ale zobacz jak się teraz układa pisanie ładnie…jak na Salonie🙂
    nie trzeba będzie w kółko czytać tego samego.

  17. toja1 pisze:

    Margo : Ja Ciebie to interesuje, możesz sobie poczytać ale… ostrzegam…, są tego całe tony
    e to szkoda czasu i zdrowia. raczej unikam wszelkich straszności, nie lubię się bać🙂

  18. toja1 pisze:

    JESTEM : A którąkolwiek myśl, ideę, koncepcję uznamy za prawdę i ją zaakceptujemy, ona przekształca się w doświadczalną rzeczywistość…
    mając na uwadze powyższe ja nie lubię być straszona, nie lubię czytać o wszelkich katastroficznych przepowiedniach, wierzę w to, ze nie znając np objawów ciężkich chorób jestem zdrowsza niż bym je znała itd,itd
    pozdrawiam miło

  19. JESTEM pisze:

    – JESTEM :
    A którąkolwiek myśl, ideę, koncepcję uznamy za prawdę i ją zaakceptujemy, ona przekształca się w doświadczalną rzeczywistość…
    – TOJA:
    mając na uwadze powyższe ja nie lubię być straszona, nie lubię czytać o wszelkich katastroficznych przepowiedniach, wierzę w to, ze nie znając np objawów ciężkich chorób jestem zdrowsza niż bym je znała itd,itd
    pozdrawiam miło

    No tak…
    Nie działa na mnie czyjeś straszenie, ponieważ wiem, że wynika ono z czyichś myśli, czyjejś projekcji, czyich przekonań…
    Jeśli czytam o jakichś katastroficznych przepowiedniach, nie daję im wiary z tego samego powodu. Gdyby nawet zdarzyła się jakaś katastrofa, to przyjęłabym to zdarzenie takim, jakie by to było. Jako kolejne doświadczenie, które ma mnie czegoś nauczyć – jeśli bym tego potrzebowała.
    Nie wiem jednak, czy „nie znając np objawów ciężkich chorób jestem zdrowsza niż bym je znała.” Wiem, że jeśli ciało czuje się źle, to z jakichś powodów tak się dzieje. I nie wiem, czy mogłabym zachorować np. na „cholerę”, jeśli nawet wiem, że coś takiego istnieje. Tego nie wiem. Ponieważ nie wiem, co w życiu może mnie jeszcze spotkać.

    I pozdrawiam.

  20. toja1 pisze:

    JESTEM, oczywiście wszystko może mnie w życiu spotkać, ale wolę by to było do zaakceptowania przeze mnie, czyli najlepiej umiarkowanie przyjemne rzeczy, bo nadmiar szczęścia też może zakończyć się źle…więc najlepiej łagodna norma, bez pzrykrych niespodzianek.

    nie znoszę być chorą, nie znoszę lekarzy, lekarstw, wiedzy medycznej.
    myślę, że kiedy będę chciała odejść stąd to po prostu odejdę. jeżeli moje ciało będzie chore, a ja sobie z tą chorobą sama nie poradzę to poddam się i odejdę dobrowolnie, bez zbędnego przedłużania przy pomocy leków czy maszyn wspomagających oddychanie.

    a propos maszyn. wymyśliłam wczoraj na szybką potrzebę taką, która ma uzdrawiać całe ciało. póki co przed snem przetestowałam…zadziałała, ale muszę ponowić testy przy kolejnej okazji żeby sprawdzić czy to zasługa maszyny czy przypadek🙂

  21. marek pisze:

    a jaaaaaa to też kiedyś miałem wizję – wymuszoną takim specjalnym patrzeniem .Patrzyłem w talerz zupy ,bo była taka ohydna że mi się jej jeść nie chciało i UJRZAŁEM :

    Owi pradawni Bogowie , zanim zostali dopuszczeni do Sali biesiady i Obrad musieli przedłożyć zaświadczenie od GŁÓWNEGO WETERYNARZA ZIEMI iż systematycznie spożywają nektar bogów zwany w tamtych czasach / co się pytasz kiedy , no w czasach tej zupy co jej nie chciałem jeść / HALOPERIDOLEM .

    Bo owi mądrzy Bogowie , już wtedy wiedzieli ,że w owym ogrodzie Eden – Ziemi ,żebyś nie srał na dywan i nie nosił królików pod sufitem – musisz zażywać ….peridol…

    Oto słowo ……

    Lecę do apteki po ten eliksir bo przyszła nowa dostawa , pare z Was też go już chyba nie ma , bo takie króliki -białe , wyzierają Wam z poza liter .
    Niech ktoś napisze jakie dawkowanie , bo w zupie o tym nie było plissss.
    m.

    • Maria_st pisze:

      Marku poniewaz nie znalam tego leku poczytałam o nim i przerazenie mnie ogarnelo—ten lek–to jedna wielka trucizna…..fluor jest trujacy, o czym juz wiadomo a dodaja do tego leku dla wzmocnienia.
      No nie dziwie sie…dzieki temu jestes jak zombi–zawieszony w czasie, bezwolny.
      I wtedy juz nie trzeba ci pomagac, bo i tak prawde mowiac jestes jak warzywo, tylko sie poruszajace.
      Bierz wiec sam, jesli chcesz sie takim stac.

  22. Maria_st pisze:

    „O „ukrzyżowanym aniele” miała wizję jestem i tu chodzi o KRÓLOWĄ SYREN ZAKLĘTĄ W KAMIEŃ.

    Może ktoś sprawdzi czy jest uwolniona.”

    napewno jest uwolniona jesli taka jej rola.

  23. marek pisze:

    No i przywieźli . Wziąłem sobie dwa wiaderka i mam w piwnicy .Od razu jak je niosłem to se chochlą prosto z wiadra niezłą porcję zapodałem .Co się działo , mówię Wam , febrę miałem taką jak Jasiek co go jesienią pochowali . Jęzor mi wywaliło długaśny jak u żmiji , oczy to mi prawie na kolana wypadły , a we łbie tak coś straśnie , mrycało – kwicało że aż se siadłem .
    Pace a tu ze łba hop , hop świnie wyskocyły i pognały …a mnie się tak cicho , tak piknie zrobiło ,że aż sie troche pobecałem .A we głowie to taki pozondek , a jak widno , nawet nie wim gdzie kończy się ten mój horyzont .
    I zobaczyłem co muszę Wam powiedzieć o tym nasym zyciu :

    …….Jako ludzie jesteśmy jak „odbiorniki” – odbierające przez mózgi i „przekaźniki” -przekazujące dalej pewne myśli: idee, koncepcje, pomysły, projekty innym ludziom. I oczekujemy, że inni w nie uwierzą jako w prawdę, tak samo jak same „odbiorniki”.
    (to jak zabawa z dzieciństwa w „głuchy telefon”)
    W zasadzie to wszyscy tak działamy: nasze mózgi odbierają różne myśli, umysły je akceptują i część z nich przekazujemy je innym dzieląc się z innymi swoimi myślami, przekonaniami, poglądami itp. …….

    Ja to już wiedziałem dawno dawno temu , ale zakazali mi o tym mówić .Do szkoły to ja nie chodziłem , ale do lasu ciągło mnie jak wilka. Jak się pokazały te ufoki co mnie zaczęły szkolić , to też coś podobnie gadali o tym ,że my nie myślimy tylko : …..nasze mózgi odbierają różne myśli, umysły je akceptują i część z nich przekazujemy…….to ja im na to /bo uparty wtedy byłem / a skąd te myśli jak nie nasze , a oni bardzo mondze ,że to taka matryca z poprzedniego świata nam zadana .
    Pamiętocie że mówiłem żem chadzał w las . Zobaczyłem we łbie te wszyskie glizdy i chroboki co to zrzerają tą starą matrycę w lesie i wrzasnąłem do nich – wiem . My są takie chroboki , gównojady co to w lesie i gnoju żyją .
    Ale mi przydzwonili , nawet teraz jak se wspomnę to mi w uszach dzwoni – powiedzieli mi że jestem głupi i mądry , ale jak będę takie rzeczy gadał to mnie wyślą do piekła , bo mam gadać ,że my są ślicne i musimy starac się o niebo .
    No to zamkłem paszcze bo byłem młody i jesce chciałem se z dziewuchami popróbować zanim zgasne.
    Ale temat przypomnieliście i powim Wom że on mnie nadal martwi . Bo jak przez to moje długie życie te miliardy pozjadały te wszystkie słowa i teoryje , to zostały tylko ochłapy :
    JA , DAJ , DEJZE , BIZNES , LACHA , CIACHO a i jeszcze SPIER…J to se myśle że te ludzkie chroboki są strasnie mizerne i g..no z nich będzie , bo nie mają z cego zbudować drabiny do raju .
    Wceśnie byli tacy co wiencyj zjedli i byli napakowani , ale ich zjadły te co ze mną gadały i po łbie mi dały .
    No moze teraz pozrecie te moje myśli co wom zucom i zrobicie się tłuści i świeconcy , ze aż przyjdą do wos ufoki.
    m.

    • margo0307 pisze:

      „…W zasadzie to wszyscy tak działamy:
      nasze mózgi odbierają różne myśli, umysły je akceptują i część z nich przekazujemy innym dzieląc się z innymi swoimi myślami, przekonaniami, poglądami itp…

      Marek napisał:
      „..Ja to już wiedziałem dawno dawno temu , ale zakazali mi o tym mówić..”

      Jakoś dziwnie skojarzyły mi się te Marka słowa z tym, co m.in.napisane jest w tych przekazach Projektu Cheops:

      „…ludzie, którym po klasycznym „wzięciu” wszczepiliście nową pamięć wmawiając im, że mają do wykonania „zadanie specjalne” – ratowanie ludzkości…” 😀

      Marek, ciekawe dlaczego zakazali Ci o tym mówić ? 😛

      • marek pisze:

        proste , bo po takim stwierdzeniu puszczonym w eter , lepiej się rybki cuci z czarów .
        Te cholerne ufoki..
        m.

    • Maria_st pisze:

      Marku chyba w Twoim wieku /97 latek/ nie potrzebujesz broma / jeden ze skladnikow leku/ po co wiecej sie ogupiac.
      Trucizny zostawmy trucicielom.

      • marek pisze:

        Ja chce mieć wielką przestrzeń pod sufitem ,żeby te jaskółki i inne ptaszki se latały , ale króliki i świnie truję .
        A na te sprawy to ja se ssam koci ogon umaczany w wiagrze.

        m.

  24. Maria_st pisze:

    tak dla przypomnienia :

    „Margo pisze:
    Maj 18, 2012 o 16:51

    Tak mi przyszło…ażeby wkleić ten fragmencik listu.. Pewnie większość go czytała, ale…

    „To co ponizej napisalam to sa moje wspomnienia i refleksje „bylej jaskolki”…
    Oj Samuelu, Kosmiczny Manipulancie…….(tu wstaw wszystkie imiona jakich uzywasz). Mam prawo tak napisac, bo doswiadczylam ja i moi przyjaciele na wlasnej skorze co potrafisz. Ty wiesz, ze Wasz czas sie konczy, stad nerwowe ruchy i mnostwo alternatywnych posuniec, aby naiwni i ci ktorzy chca zaistniec na scenie „EGO” dali sie wciagnac w Twoja gre. To tacy ludzie, ktorym po klasycznym „wzieciu” wszczepiliscie nowa pamiec wmawiajac im, ze maja do wykonania „zadanie specjalne” – ratowanie ludzkosci. To tacy, ktorymi zainteresowaliscie sie w czasie ich smierci klinicznej, robiac to, co powyzej napisalam…”

    Całość: http://www.the-awakening-time.cba.pl/Ciekawostka%20-%20List%20bylego%20czlonka%20Projektu%20Cheops.xhtml.html
    https://nnka.wordpress.com/2011/12/03/ludzie-nie-sa-swiadomi-tego-pod-kogo-sa-%E2%80%9Epodlaczeni/#comment-3833

    Margo a nie wiesz skad ta nazwa jaskólki, czy to metafora?

    Swoja droga to niezle ziółka sa wybierane do tych przekazów, i juz wiem dlaczego Sława tak odczuła ” atak glosa w glowie Lucy „, niedawno o tym pisał na Infrze Zbyszek.
    Cóz pranie mozgu robi swoje

    • margo0307 pisze:

      Margo a nie wiesz skad ta nazwa jaskólki, czy to metafora?

      Jaskółkami, Samuel nazwał swoje „ptaszki”, którym tołkował do głów przekazy…
      Co zaś tyczy się tego zdania: Cóz pranie mozgu robi swoje…, to niestety masz słuszność.., może jeszcze tylko dodam, że to pranie mózgu może odbywać się na kilka różnych sposób…😕

      • Maria_st pisze:

        „Co zaś tyczy się tego zdania: Cóz pranie mozgu robi swoje…, to niestety masz słuszność.., może jeszcze tylko dodam, że to pranie mózgu może odbywać się na kilka różnych sposób… ”

        a od czego mamy WŁASNE INSTRUMENTA?

        • margo0307 pisze:

          No tak, mamy własne INSTRUMENTA…, problem w tym, że nie zawsze pamiętamy by z nich właściwie korzystać…😕
          Zastanowiłam się nad słowami JESTEM, które wczoraj napisała w odpowiedzi na moje info dot. obecności niematerialnych bytów wokół mnie i… doszłam do wniosku, że to prawda…😉
          Kiedyś te byty dość często widywałam w różnych okolicznościach, a jeszcze częściej wyczuwałam gdzieś… niedaleko siebie, nie należało to do przyjemności ale nauczyłam się sobie z tym radzić…, najgorzej było wtedy, kiedy zaczynałam odczuwać strach 😮, ale… od dłuższego już czasu – co właściwie dopiero wczoraj sobie tak naprawdę uświadomiłam – zupełnie nic nie wyczuwam, a tym bardziej nie widzę…
          Wniosek jest wiec chyba słuszny – ja się zmieniłam, a w związku z tym zmieniło się moje postrzeganie i rozumienie tego, co mnie otacza…🙂

          • JESTEM pisze:

            <"Wniosek jest wiec chyba słuszny – ja się zmieniłam, a w związku z tym zmieniło się moje postrzeganie i rozumienie tego, co mnie otacza…🙂 "
            🙂❤

      • marek pisze:

        Przecież to Borys poleciał do Hameryki z taką jedną jaskółką , aż go wreszcie ufoki pogoniły do domu.
        m.

  25. Maria_st pisze:

    „No moze teraz pozrecie te moje myśli co wom zucom i zrobicie się tłuści i świeconcy , ze aż przyjdą do wos ufoki.”

    no to my som patyczoki ino., zjadomy sie od tylca.

  26. marek pisze:

    patyczoki a wim , takie duże chroboki , chyba modliski – podobno chłopa zjodają te ichnie baby jak skuńcy robotę .Tys mi zwycaje , ja bym przed taką uciekał gdzie piprz rośnie.
    One chyba są od ufoków – nie nase.

    m.

  27. Maria_st pisze:

    „proste , bo po takim stwierdzeniu puszczonym w eter , lepiej się rybki cuci z czarów .
    Te cholerne ufoki..
    m. ”

    Marku :

    „Dualizm, jaki obserwujemy w świecie, podział na prawdę/fałsz, dobro/zło,
    pozostaje w wyraźnej opozycji do neutralnego charakteru duszy. Chociaż
    osobowość ma skłonność do osądzania wszystkiego, co zmienne w życiu, dusza
    cicho i kontemplacyjnie, bezstronnie i bez osądu obserwuje ją z boku. Gdy
    przypomnimy sobie o tej neutralności, pojawi się głęboki spokój wewnętrzny.
    W dużej mierze celem mej książki jest ułatwienie dokonywania transformacji
    świadomości osobowości w świadomość duszy. By takiej zmiany dokonać,
    należy kultywować w sobie pełną troski bezstronność w stosunku do
    potencjalnie bolesnych wydarzeń życiowych. Ta bezstronność ich nie
    wyeliminuje, ale jest w stanie zmniejszyć cierpienie, które one wywołają. Dla
    osobowości osąd jest naturalną konsekwencją cierpienia. Dla duszy cierpienie
    jest naturalną konsekwencją osądu. Budząc się, przypominamy sobie, że
    jesteśmy nieśmiertelnymi duszami, których nie można zranić; uwalniamy nasz
    osąd o wyzwaniach życiowych. Na jego miejsce zapraszamy neutralność, która
    zmniejszy cierpienie, a zwiększy radość.
    Gdy coraz bardziej postrzegamy siebie jako duszę, a nie tylko jako
    osobowość, coraz lepiej siebie samych rozumiemy i nie koncentrujemy się już
    tak bardzo na cierpieniu wynikającym z życiowych trudności, lecz na wiedzy i
    rozwoju, jakie ze sobą niosą. Tam, gdzie widzieliśmy dotąd bezsens, zaczynamy
    widzieć cel. Tam, gdzie widzieliśmy karę, zaczynamy dostrzegać dar. Tam,
    gdzie był ciężar, pojawia się szansa. Nie godzimy się już dłużej być ofiarami życia,
    bo zaczynamy przyjmować liczne jego błogosławieństwa ”
    ftp://trans-hurt.home.pl/Ksiazki/Schwartz%20Robert%20-%20Odwa%BFne%20dusze.pdf

  28. marek pisze:

    Teraz to juz nic nie rozumiem , toś ty Maria , Mario czy Robert. Wiem ,że masz dobre serce i po całych nocach się moim zatraceniem trujesz , ale nie trzeba .
    Jo jusz trzydzieści lat z moją duszą wódkę piję , a jak bym sam bez niej ufoków wykopał .
    Ale teraz ześ mie wystrasyła i znów mi się ten peridol przypomnioł.
    A na te przemiany ,to jak ide taki odglancowany do kościoła w niedziele , to dzierlatki nawet za mną patrzają .Jedna nawet ostatnio to łebem we wrota kościelne przywaliła , tak się za mną zapatrzyła.

    m.

  29. Maria_st pisze:

    Marku ja som maria, i sie nie lubiem truc, kocham siebie i dbam o swoje cialo.

  30. marek pisze:

    aż mi szwy po ostatnim upiększaniu gęby popękały ze śmiechu , jest postęp – naucyłem Cie godać- będzie dobrze .
    m.

  31. marek pisze:

    dziękuję za miłą zabawę
    m.

  32. Ktoś pisze:

    Szajba i żydzi:

    „Dnia pierwszego lutego 2015 roku w imieniu ruchu Chabad Lubawicz, rabin Abraham Aronian przedstawiciel centralnego rejonu Kfar Saba ogłosił, że żydowski mesjasz. (tj. antychryst) żyje już na świecie. Pod kanonicznym dokumentem stwierdzającym autentyczność tej informacji podpisało się 45 czołowych rabinów z Izraela i innych części świata. Czy kandydat na żydowskiego mesjasza naprawdę istnieje, czy nie, nie jest teraz najistotniejsze. Ważne, że oni w to wierzą i będą gotowi zrobić wszystko, aby ich mesjasz został ogłoszony … i narzucony nie tylko dla nich, ale zgodnie z żydowskimi planami – dla całego świata. Jako, że ruch Chabad Lubawicz jest bardzo wpływowy, wydarzenia tego nie można pominąć, jako mało istotne.

    (http://innemedium.pl/wiadomosc/material-siewny-obcych-znaleziony-w-stratosferze-ziemskiej#comment-92661)

    • margo0307 pisze:

      ” Dnia pierwszego lutego 2015 roku w imieniu ruchu Chabad Lubawicz, rabin Abraham Aronian … ogłosił, że żydowski mesjasz. (tj. antychryst) żyje już na świecie..”

      Ktosiu, jeśli już podajesz źródło, to przynajmniej podaj właściwe…
      http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=16450

    • A58 pisze:

      No i Ktosiu został wytropiony przez swoich.W końcu od dawna prezentuje się nasz Adaś jako wybawca ludzkości .Ancychryst ? raczej nie .Niech będzie mesjasz .Musisz Ktosiu szybko wysłać mu trochę karmy nie koszernej to go załatwisz na wieki wieków jamen.

      • Maria_st pisze:

        no ja u Ktosia mam przechlapane…bo przeciez snilam bycie zydowska dziewczynka no i jeszcze na weselu zydowskim bylam…..slawetne 12 rabinow ha ha ha

        • mały budda pisze:

          Sądze,iż Mario byłaś tylko obserwatorem. Nie byłaś żydowską dziewczynką.
          Wybacz Mario za szczerość.

      • Ktoś pisze:

        Ha, ha, ha, niezły żarcik ale ja to z INNEJ BAJKI niż ich czy wasza więc się okładajcie łopatkami we własnym gronie.

      • Ktoś pisze:

        Ale jedno jest fajne: że się nie pomyliłem i teraz faktycznie są/ kończą się „DNI ELIASZA”

        a to oznacza iż to :
        http://niezaleznatelewizja.pl/2015/02/oblicza-duchowosci-12-02-2015/comment-page-1/#comment-50425

        jest PRAWDĄ a to oznacza

        IŻ BĘDZIE SIĘ DZIAŁO. I ŻE SIĘ KOŃCZY CZAS SAMOTNOŚCI ;p

        MÓJ SSSKAAARRRBBBBB niach, niach, niach, niach, niach…….

        3,5 roku ciemności pora zacząć, buahahahahahahahahahaha…….

        „i próżni będą zdeptani a pyszni złamani w swej pysza. Bałwochwałstwo wymrze jak zapowiedziano.”

        MÓJ SSSKAAARRRBBBBB , mniam, mniammmmmm ;[

        PS.
        Macie w sumie tylko 1 lato na odkopanie piramidy w Gdyni. Ciekawe kto wam da pozwolenie… o jakim mówiła Przepiórka w swoim filmie.

        • Maria_st pisze:

          matko i corko Ktos oszalal…nadszedl czas dla Niego…..oj oj oj

          • mały budda pisze:

            Jakby Ktosia obdarować Matką z rojem pszczółek.
            Może by zrozumiał, że powiela tworzy iluzję.
            Ktoś by musiał udać się na lekcję Bardo.
            Może by Ktoś zrozumiał, że jest napisanym programem.
            Zamiast gromadzić energię. Ktoś ciągle walczy, przy tym tracąc mase energii.
            Ktoś nie wzniesie się do domu słońca.
            Ktoś przejdzie do następnego życia.
            Ktoś nie jest sobą.
            Ktoś jest kierowany jak laleczka.
            Lubię rozmawiać na temat natury śmierci.
            Wiedziałem, że ktoś bardzo boi się własnej śmierci.
            Ktoś jest za bardzo przywiązany,przyspawany do swojego ciała fizycznego.
            Tacy ludzie zawsze udają i grają aby nakarmić własnego ego.

          • Ktoś pisze:

            Psia kość, znowu nici z wakacji. A już miałem zabukowane SPA … z nimfami… w ambrozji. ;/

          • margo0307 pisze:

            ” Psia kość, znowu nici z wakacji…”

            Ponoć, co się odwlecze – to nie uciecze…😀

        • margo0307 pisze:

          „..o jakim mówiła Przepiórka w swoim filmie.”

          Ktosiu – Zosia Piepiórka !
          Naprawdę tak wielką trudność sprawia Ci zapamiętanie nazwiska, czy też może celowo – złośliwie je przekręcasz 😕

          • Ktoś pisze:

            Faktycznie, mój błąd.

            Nie wiem czemu ale mi się zawsze z przepiórką kojarzyła.

    • IRMAN z Polonisza pisze:

      Stworzony zostal w sposob sztuczny” przez manipulacje gen. „, z zastosowaniem DNA kilku wybranych „rodzicow” . Rozwija sie i rosnie poza macica w „worku plodowym” znajdujacym sie na ciele mezczyzny.. Wielkie zaslugi polozyli w stworzeniu tego monstrum zdegenerowani angole .

  33. toja1 pisze:

    mały budda pisze:
    Luty 19, 2015 o 17:17

    Sądze,iż Mario byłaś tylko obserwatorem. Nie byłaś żydowską dziewczynką.
    Wybacz Mario za szczerość.

    mały buddo, dlaczego uważasz, że Maria nie mogła kiedyś być żydowską dziewczynką?

    • mały budda pisze:

      Gdyż tak czuję.
      Maria widziała upadek religii żydowskiej. To oznacza rozpad sieci Matrixa a do kapłanów wszelkich religii powraca ich własna iluzja.
      Religie tracą moc oddziałowywania a ich symbole tracą moc wpływania na ludzi.
      Obserwator widzi pewne zdarzenia i jakby miał wrażenie przyglądania się wydarzeniom.
      Maria potrafi latać. To jest doświadczenie z poprzedniego życia.
      Maria jest rozwinięta pod względem świadomości a to oznacza, iż ma rozwinięte poprzednie życie.
      Urodziliśmy się w Polsce. Przyszło nam widzieć historię Polski. Oczami duszy.
      Mam nadzieje, że Maria mnie rozumie.
      Ja tak mam,że co czuje to piszę.

  34. margo0307 pisze:

    „… Lekarz leczy – Natura uzdrawia…
    Słowem można zabić i można też wyleczyć…
    Brak wiary powoduje, że nasze perspektywy się zawężają…
    Do lekarza chodzimy dopóty – dopóki nie ufamy sobie…”

    Powyższe cytaty pochodzą z wywiadu z bardzo ciekawym człowiekiem, tym bardziej, że ten pan jest lekarzem medycyny, pan dr Krzysztof Krupka 🙂

    • Maria_st pisze:

      Psia kość, znowu nici z wakacji. A już miałem zabukowane SPA … z nimfami… w ambrozji. ;/”

      pole–wi-towac zawsze mozesz….

  35. Dawid56 pisze:

    Co tu Ktosiu prorokuje za koszmary na przełom 2015-2016? To szansa na odnowienie moralne ludzkości i oczyszczenie, ale nie czas na jakieś bezsensowne wojny.

    • Ktoś pisze:

      Co się mnie czepiasz, im to powiedz: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=16450

      Teraz jest najwredniejsza część wydażeń, odzyskiwanie planety dla ludzi.

      • Maria_st pisze:

        Ktoś być może mój sen o OSTATNIM ŻYDZIE jest proroczy ??

        • siola pisze:

          Moze tak a moze nie,zalezy jak sie na to popatrzec.Mnie wrobelki cwierkaly na parapecie ze ten Marysi Zyd to byl tylko przedstawieniem tego co ma zginac,to co wszystkim zydom jest przypisywane.Wiec to moze tylko koniec na ludziach pasozydowania,beda musiec smierc ,nedza i strach umszulung zrobic bo juz nie zarobia.Widac moze Polak w tym pomoze,by podzialow juz nie bylo i szanowal jeden drugiego.

          • siola pisze:

            Zabierze to co nieprawnie posiadali,koniec Baji.Ktos zaraz powie ze ukradnie.

          • Maria_st pisze:

            „Marysi Zyd to byl tylko przedstawieniem tego co ma zginac,to co wszystkim zydom jest przypisywane.Wiec to moze tylko koniec na ludziach pasozydowania,beda musiec smierc ,nedza i strach umszulung zrobic bo juz nie zarobia.”

            Tak Kochany siola, ja też tak to odbieram

        • Ktoś pisze:

          Kto wie, kto wie…. ;p

          myślę iż za rok powinien zrealizować się twój sen…..

          • Maria_st pisze:

            Ktos i to mnie wcale nie cieszy.
            Chlopczyk w zmojego snu za rok bedzie mial tyle latek ile mial w snie.
            Z tydzien temu widzialam foto tego chlopca, ma tu ok roku, blondynek choc nie ma lekko kreconych wloskow jak w moim snie.
            Tu nie chodzi o to dziecko a raczej w jakiej rodzinie sie urodzilo.
            Mnie jedno zastanawia, co sprowokuje jego dziadek ze konsekwencja bedzie smierc ostatniego Zyda, co w zasadzie bylo pewne juz we wszesniejszym snie ze slowami–„dlaczego z hitlerowcami, dlaczego z hitlerowcami”
            Pozostaje czekac na kroki z anglii to zapowiadajace.

  36. IRMAN z Polonisza pisze:

    Pani Lobuz Brazowy cierpi na brak synchronizacji polkol mozgowych ,co widac wyraznie po oczkach ..
    Scena wspolczucia w grobowcu to prawdziwy Rarytas !
    Obejrzyjcie jeszcze raz- niezla PARA shwbiznesowa sie dobrala.
    Przekaz cieniutki A L E ……podobno najwazniejszym jest ABY KOBIETA byla szczesliwa .
    Swiat wtedy pieknieje.i nadzieja dla Innych Samotnych i TEZ uduchowionych w sercu niesmialo zaczyna kielkowac !

    • Maria_st pisze:

      Pani Lucyna dala ludziom 6 lat zycia i az tyle…mowila o tym w 2006…..a wiec bujde na resorach powiedziala.
      Ehh te ba-je je je je

  37. toja1 pisze:

    tak naprawdę do tego roku powiedzmy 2050, to na Ziemi już powinno być pięćset milionów, nie więcej, a przez ten cały czas będą ludzie odchodzić z Ziemi……
    mnie ta część przekazu bardzo niepokoi od już dłuższego czasu. we wcześniejszym komentarzu zacytowałam cały punkt dotyczący wizji konieczności przetrzebienia liczby ludzi na Ziemi. niestety nikt z was nie podjął dyskusji😦
    zobaczcie jak EN-KI pięknie tłumaczy potrzebę pozbycia się znacznej większości ludzi na Ziemi. reszta całego przekazu to nic nie znaczące treści. tylko ten fragment ma dotrzeć ze zrozumieniem do ludzi. takie „podprogowe” info, z którym ludzie mają się oswajać.
    ten przekaz to jakieś wsparcie dla NWO.
    i jakoś jestem pewna, że może nawet wcześniej niż w 2050r znaczna ilość ludzi ubędzie.

    • siola pisze:

      Bo to tak jak z tym Mongolem,co mu Bog obiecal mocastwo zbudowac jak bedzie niepokornych mordowal,to sie co Jakis czas powtarza jakby chciano sie ludzi pozbyc bo komputer nie wyrabia przy kontroli tak duzej mysli biegu.Wiec znowu troche ludzi wytrzebic by trzeba bylo by sie pasozydnictwo nie skonczylo,Moze teraz jednak cos sie stanie ze sie skoczy duchowe pasozydowanie.Jak to by powiedziec prosto i zrozumiale dla ludzi „Strachy na Lachy” ,bo ludziska sie budza.Szkoda mi tylko tych ktorych przeklinanie ,innych obrazanie klamstwo w godce i pisanym slowie stalo sie tak modne.
      Godulla i Rokitta co to ma oznaczac,trudno bylo mi to sobie wytlumaczyc.Ale zycze szczescia wszystkim ,co w zniszczeniu rodziny udzial brali .Niech sie ciesza ze wygrali,bo sumienie dostana,nie zapomna juz nigdy ze rece krwia splamili i niewinnym swe grzeszki przypisywali.WSZYSCY co w tym interesie udzial brali nigdy nie znajda juz swej rodziny a wszystko co ich z soba wiazalo jak domek z kart sie rozpadnie.Wiec zastanow sie jeden z drugim bracie siostro ,co drugiemu czynisz .Bo juz nic nie znajdziesz pozniej nic co zastapi Ci przyjaciul i rodziny,falszywego domu juz nie zaznasz ,skonczy sie rozgardiasz.

      • siola pisze:

        Ach zapomnialem dodac,zastanow sie jeden z drugim czlecze jak dlugo klamstwo moze laczyc,jak zaslona spadnie co sie wtedy stanie co Ci pozostanie? GOLA PRAWDA!!!!!!!

        • JESTEM pisze:

          „jak dlugo klamstwo moze laczyc,jak zaslona spadnie co sie wtedy stanie co Ci pozostanie? GOLA PRAWDA!!!!!!!”

          Jak w bajce o nagim królu…
          1.

          2.

          3.

  38. toja1 pisze:

    Pani Lucyna dala ludziom 6 lat zycia i az tyle…mowila o tym w 2006
    Marysiu proszę wyjaśnij co znaczy 6 lat życia, czy chodziło o koniec świata w 2012r?

  39. JESTEM pisze:

    taka przypowieść dziś przeze mnie się przejawia:

    Ignorancja to takie…
    niewinne niezrozumienie
    natury rzeczywistości…
    i to niewinne niezrozumienie
    natury rzeczywistości
    jest przyczyną naszego cierpienia,
    nieświadomego ranienia siebie i innych.

    ‚Egotyczna świadomość’
    jest stanem, w którym
    pewna część ludzi – nas
    przebywa cały czas.
    A nasz ludzki świat jest
    manifestacją tego stanu
    ‚egotycznej świadomości’.

    Kiedy wpadamy w tę sieć egotycznej świadomości, to jakbyśmy zapadali w sen, w którym zapominamy o swojej prawdziwej naturze. Stajemy się nieświadomi swojej prawdziwej natury. A nasza natura jest czymś, czego nie można nazwać słowami, nie można jej wyjaśnić ani „definiować” za pomocą słów, ale można opisywać ją za pomocą pewnych symboli i… różnych porównań czy przenośni.

    Zwykle nawet wewnętrzną walkę, którą prowadzimy w sobie, nasze cierpienie, nasze zmagania przypisujemy czemuś pochodzącemu z zewnątrz, innym ludziom albo innym istotom, sytuacjom, systemom, wszelkiego rodzaju różnym zewnętrznym czynnikom (z pogodą włącznie). Na to zwalamy winę za nasze cierpienie, za wszelkie tzw. zło. Ale jeśli poczujemy w sobie potrzebę uczciwego wejrzenia w przyczynę cierpienia, zaczniemy dostrzegać, że spowodowane jest one pewnymi schematami myślowymi, wzorcami myślowymi. Dokładniej myślami, którym przyzwalamy myśleć się w naszych głowach, a z którymi się utożsamiamy.

    A tak zwane ego-ja czyli to, z czym się utożsamiamy (myśli, które myślą się i manifestują przez nas i tworzą przekonania) jest fikcją utworzoną w umyśle poprzez powtarzające się, myślane ciągle i ciągle wzorce, schematy myślowe, których podstawą jest… ODDZIELENIE.

    Z tym, z czym się utożsamiamy – jesteśmy połączeni, ale z tym, z czym się nie utożsamiamy – jesteśmy rozdzieleni, jesteśmy oddzieleni od tego, z czym się nie utożsamiamy. Więc ego to ta część, z którą jesteśmy utożsamieni, ponieważ od innych części Całości się oddzielamy.

    Ego to po prostu poczucie „ja” i związane z tym ja myśli, pomysły, wierzenia, przekonania, to koncepcje na temat siebie skoncentrowane na „ja”. To wszystko to, co myślimy o SOBIE i wyobrażamy sobie o SOBIE, z czym się identyfikujemy. A te myśli i wyobrażenia o sobie są tworzone w umyśle.

    To „ja”, ego zawsze szuka szczęścia, ale nigdy nie satysfakcjonuje go to, co ma, bo każdy rodzaj szczęścia znaleziony przez ego jest względnie krótki i przelotny. Kiedy ego próbuje utrzymać szczęście, które udało mu się osiągnąć, potrzebuje coraz więcej energii, by ten stan utrzymać, a nawet próbować je powiększyć.

    Nasze „ja” próbują szukać szczęścia tam, gdzie nie mogą go odnaleźć. Nie można znaleźć trwałego szczęścia na zewnątrz siebie. Jakiekolwiek by ono nie było, jeśli pochodzi tylko z zewnątrz, zawsze może zostać odebrane. I tak zawsze kiedyś zostanie odebrane, ponieważ naturą tego wszystkiego, co wokół nas istnieje jest nietrwałość, przemijalność, cykliczność, zmienność…

    Wszystkie zjawiska są nietrwałe, przychodzą i odchodzą, wszystko jest zmienne. I nawet to, co myślimy, kim jesteśmy – jest tylko tym, kim myślimy, że jesteśmy. Jest to tym, kim zostaliśmy nauczeni wierzyć, że jesteśmy – ze wszelkimi na swój temat ocenami, oczekiwaniami, wierzeniami, przekonaniami, koncepcjami, projekcjami, projektami, pomysłami itd…
    A to wszystko pochodzi z naszych umysłów…
    To, co myślimy o sobie, o innych, o świecie, o wszechświecie, o Całości, to wszystko pochodzi z umysłu. Nie jest niczym więcej jak myśleniem. Jest też uzależnieniem od tego myślenia, przywiązaniem do niego, a nawet identyfikacją z nim. I to jest przyczyną cierpienia.

    A myślenie wydarza się w tym, czym jestem…
    Identyfikacja wydarza się w tym, czym jestem…
    A to, czym jestem, nasza prawdziwa natura jest nie do opisania…

    Wszyscy jesteśmy na swój sposób świadomi. Tylko… czego jesteśmy świadomi?
    Jeśli nasza świadomość jest zidentyfikowana z umysłem, znajdujemy się w „umysłowym transie”, który tworzy ego.
    Kiedy uwalniam się od definiowania siebie przez umysł, świadomość wraca do samej SIEBIE… A nieopisana istota, którą jestem/jesteś, zaczyna stawać się świadoma… SIEBIE.

    Nie mogę nigdy przestać być tym, kim jestem, czym jestem, ale mogę przestać być tego świadomą. Nikt nigdy nie przestaje być tym, kim jest, czym jest, ale może nie być tego świadomy, może ‚zapomnieć’ o tym… Utrata tej świadomości jest spowodowana identyfikacją z „ja” – ego.

    Kto z nas był uczony, że jest świadomą obecnością, świadomym BYCIEM, świadomym JESTEM, świadomą ISTOTĄ?
    Byliśmy uczeni czegoś całkiem innego. A większość z tego, czego byliśmy uczeni powodowała coraz większe nasze oddzielenie od SIEBIE jako Całości, Jedni. To, czego byliśmy uczeni powodowało coraz silniejsze identyfikowanie się z myślami – wzorcami, pewnymi ideami, koncepcjami, przekonaniami, poglądami, postrzeganiem samych siebie jako… ODDZIELNYCH, oddzielonych od CAŁOŚCI, JEDNI. A wszyscy jesteśmy JEDNĄ ŚWIADOMĄ ISTOTĄ przejawiającą się w nieskończonej ilości form. Taka jest nasza natura… I możemy to sobie ‚przypomnieć’, poczuć w SOBIE, w naszym ciele, w naszym sercu… a potem możemy nawet po-myśleć o tym…

    • Maria_st pisze:

      Pięknie napisałas i zgadzam sie z Twoimi słowami.
      Dziękuje.
      Pamiętam gdy poznałam w ” sieci” Kogoś, kogo poznać miałam.
      On był tym, który mi przypomniał to co napisałaś wyzej…..był to dla mnie szok, gdy napisał mi—twoje dzieci to twoje marzenie.
      Jakis czas tego nie potrafilam zrozumiec poniewac Osoba ta dość enigmatycznie przekazywała mi swa wiedzę……ale dzieki Tej osobie wiele zrozumiałam…choc musiałam zrozumiec to sama.
      Dziękuje Ci za TO❤❤❤

      • marek pisze:

        a ja jak byłem w sieci to mi było strasznie ciasno i duszno , a szczególnie te małe śledzie to się darły : uciekajmy , wleką nas na mączkę rybną – no to uciekłem . Teraz zawsze mam z sobą sekator .
        m.

        • margo0307 pisze:

          „…Teraz zawsze mam z sobą sekator „

          Co Ci po sekatorze – gdy sieci energetyczne ? 😛
          Ale nie martw się…
          Ci co szukali, to znajdą, co pytali dostaną odpowiedź, inni co bogactwo swe w ziemię zakopali, do ziemi pójdą.
          A ten, który z tego cały wyjdzie, godny będzie miana Człowieka.
          Czekaj zatem końca co jest początkiem. Bo tylko martwe się rozpada.
          Co przemija, to nigdy nie żyło naprawdę.
          To co żyje, nie umrze, tylko formy i istności zmienia. Nie lękaj się niczego
          🙂

          • marek pisze:

            …To co żyje, nie umrze, tylko formy i istności zmienia…….

            Aleś powiedziała , już nie patrze , czy to Twoje ,czy nie to gadanie , ale ciarki mi aż przeszły takie zimne – po plecach .
            A jak sie dre ludziska sp…jta bo łapią do czornej dziury ,żeby Wos w g…no pozamieniać to mówicię rzem głupek i łachudra .

            Nie rozumia , bo rozumia tylko Śia .
            m.

      • JESTEM pisze:

        Mario_st, i ja dziękuję Tobie.❤❤❤

      • JESTEM pisze:

        „Wykończyć biedę?” film w 10 częściach. Polecam do obejrzenia wszystkie.

        „to znakomity dokument stanowiący przenikliwe studium światowych nierówności. Reżyser Philippe Diaz wskazuje, że globalny wymiar współczesnej biedy nie jest bynajmniej dziełem przypadku …. ”

        Ciekawe w tym kontekście są filmy z wykładami Eckharta Tolle

        „Sekret Życia”

        i
        „Dom wariatów”

        „SPACE” to „przestrzeń wewnętrzna”, która opisuje pewien stan istnienia, myślenia i działania… między innymi umysłu, w którym myśli, a więc i działania stają się czyste w tym sensie, że nie podlegają emocjom, zwłaszcza pożądaniu… Dzięki temu umysł zaczyna działać sprawniej ogarniając coraz większy zakres danej sprawy w coraz szerszym kontekście i dostrzegając prawdziwe powody problemów i dysharmonii, jaką dana sytuacja tworzy dla wszystkich osób biorących w niej udział. Widzimy wówczas bardziej klarowny obraz danej sytuacji, co daje nam możliwość znajdowania właściwych, harmonijnych rozwiązań. Taki stan pozwala przede wszystkim nie ulegać tak zwanej ignorancji na przykład.

        i
        „Dom wariatów”

  40. Maria_st pisze:

    Pani Lucyna dala ludziom 6 lat zycia i az tyle…mowila o tym w 2006
    Marysiu proszę wyjaśnij co znaczy 6 lat życia, czy chodziło o koniec świata w 2012r?”

    Toja o tym ta Pani mowi w tym filmiku, ktory zapodał Lucyfer
    Ja kiedys sprawdzalam to co ludzie pisali na temat zagrozen, katastrof podajac daty i okazalo sie ze zadne sie nie sprawdzily–wynika z tego ze swiadomosc zmienia te katastroficzne wizje i oby tak bylo z tym o czym pisze Muki.
    Chociaz w tym co pisze Muki jest duze prawdopodobienstwo ze sie ….

  41. toja1 pisze:

    Ja kiedys sprawdzalam to co ludzie pisali na temat zagrozen, katastrof podajac daty i okazalo sie ze zadne sie nie sprawdzily–wynika z tego ze swiadomosc zmienia te katastroficzne wizje i oby tak bylo z tym o czym pisze Muki.
    Marysiu, że świadomość zmienia te katastroficzne wizje to ja już dawno u Muki pisałam. przy okazji rozmów o straszeniu wizjami Nostradamusa kłóciłam się z Muki, że Nostradamus nie wizjoner, ale co najwyżej kreator przyszłości. takim samym kreatorem jest Muki, ja czy ty.
    Nostradamus coś kiedyś wykreował złego dla potomnych, inni niezadowoleni/zgorzkniali podchwycili projekty/przywłaszczali i rozpowszechniali/publikowali. dlatego chyba napisałam do JESTEM(?), że jeden nie da rady stu innym z podobnymi siłami. im więcej ludzi kreuje podobną wizję, tym większa szansa na jej zmaterializowanie.
    prawda jest taka, że my wszyscy w tym temacie mamy jednakowe zdolności. Nostradamus czy inny katastrofista to po prostu człowiek pesymista, zgorzkniały, zawistny baran, który wszystkich wokół wini za to, że świat nie układa się wg jego osobistych marzeń.
    pozdrawiam miło

    • Ktoś pisze:

      „Nostradamus coś kiedyś wykreował złego dla potomnych, inni niezadowoleni/zgorzkniali podchwycili projekty/przywłaszczali i rozpowszechniali/publikowali.”

      – to się nie dawaj kodować, patrz co planują i KREUJ KŁODY

      czy idąc za pomysłem Marka SEKATOR W DŁOŃ i prujesz „sweterek” ;p

      „Świadomość” wszystkiego za was nie odwali…..

  42. margo0307 pisze:

    „..zgorzkniały, zawistny baran…”

    Toja 1, nie obrażaj baranków – one nie mają nic wspólnego z naszą ignorancją i głupotą…😛
    A tak bardziej poważnie, to słowa JESTEM:
    …Wszystkie zjawiska są nietrwałe, przychodzą i odchodzą, wszystko jest zmienne.
    I nawet to, co myślimy, kim jesteśmy – jest tylko tym, kim myślimy, że jesteśmy…”
    są tu jak najbardziej na rzeczy…🙂
    I choć sama czuję całą sobą, że są one prawdziwe, to jednak w dalszym ciągu nazbyt często popadam w ignorancję i zapominam by właściwie, z pożytkiem dla Wszystkich wykorzystywać INSTRUMENTA, o których wspomniała Maryś…😕
    Zgadzam się również w 100% z tym zdaniem, że:
    „..Nostradamus czy inny katastrofista to po prostu człowiek pesymista…
    i w moim odczuciu – „czarnowidz”, projektujący wytwory swego umysłu na Rzeczy Istność…
    Może być też i tak, że… z jakichś sobie tylko znanych powodów, zapragnął by ludzkość została ukarana za… – tu każdy może sobie wyliczyć za co – jego zdaniem ludzkość zasługuje na karę – inwencje twórcze w tym względzie są niewyczerpane…😀
    I nie tylko Muki prorokuje i nie ukrywa swojej prawdy, że większość z nas jest nieświadomym stadem baranów😀 którzy będą gdy przyjdzie…😮 … zgrzytać zębami…
    U nas na Mistyce – też nie brakuje „proroków” i „zbawicieli ludzkości”, twierdzących, że ten i tamten zasługuje na to i tamto…😀 ale… dobrze, że potrafimy o tym rozmawiać i od czasu do czasu okrasić przykre słowa humorem…🙂❤
    Widzę, że Terenia się znowu obraziła…, a szkoda 😕 bo brakuje mi Jej pięknej poezji niosącej z sobą zarówno nadzieję jak i wiarę w lepszą przyszłość nas wszystkich…
    Pamiętam Tereniu jeden z wielu Twoich pięknych wierszy, który szczególnie mnie poruszył :

    „Dotknij perły miłości zaklętej w przeznaczeniu
    marzeń ukrytych w sercu dających sens istnieniu
    dotknij złotej nadziei budzącej się o świcie
    która jak cudowny dar buduje lepsze życie
    dotknij brylantu wiary zawieszonego w duszy
    niech cię oślepi blaskiem cierpienie i ból rozkruszy
    dotknij tych skarbów życia poczuj ich wielką siłę
    stań wysoko na szczycie i przeżyj magiczne chwile”

    • Teresa Chacia pisze:

      Margo nie obraziłam się ale smutno mi z jednego powodu że najbardziej poruszył Cię jedyny spośród setek wierszy nie mojego autorstwa.

      • margo0307 pisze:

        „..nie obraziłam się ale smutno mi z jednego powodu że najbardziej poruszył Cię jedyny spośród setek wierszy..”

        Tereniu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że się odezwałaś🙂❤
        I nie myśl sobie, że mówię jedno, a co innego myślę… NIE !
        Już dawno zrozumiałam, że mówiąc co innego, myśląc co innego i jeszcze – czyniąc co innego – nikomu nie wyrządzamy krzywdy, jak tylko sobie samym – bo sami stwarzamy w sobie, w naszym wnętrzu poplątanie z pomieszaniem…😛

        Nie smuć się też, bo nie masz ku temu powodu – przynajmniej jeśli chodzi o Twoją poezję …🙂 Na mojej stronie mam kilka z Twoich pięknych wierszy, które nie raz cytowałam na innych stronach i blogach🙂
        Wszystkie z Twoich wierszy są naprawdę piękne, lecz te – zachęcające nas wszystkich do pielęgnowania w sobie nadziei, radości, przyjaźni, miłości…, są nie tylko dla mnie, szczególnie w obecnych czasach przemian i mieszania się energii – ważne i… że tak powiem – pożyteczne, bo wiem sama po sobie, po swoich własnych odczuciach, jakie mają we mnie miejsce po ich czytaniu… 🙂
        Rozmawiamy o różnych sprawach i poruszamy różne tematy – nie zawsze dla nas wszystkich przyjemne, a te z kolei, niejednokrotnie wywołują w nas i frustrację i czasem złość, a bywa że czasami… i stan beznadziei…
        Dlatego, kiedy czytam te Twoje piękne wiersze, to radość i nadzieja we mnie wstępuje 🙂❤ , choć parę minut wcześniej pogrążona byłam w smutku…
        I jeśli wydaje się Tobie, że takie przesłanie zawarte w Twoich wierszach jak np:

        „Jesteś słońcem jesteś blaskiem
        jesteś zachodem i brzaskiem…
        jesteś serca drgnieniem
        okruchem i kamieniem
        wiarą i natchnieniem
        swoim własnym zbawieniem…
        dąż zawsze do równowagi
        trzymaj się prawdy nie blagi”

        są nikomu nie potrzebne to… według mnie – jesteś w błędzie..🙂❤

        • Teresa Chacia pisze:

          Zależy mi na człowieku każdym
          każdy jest więc dla mnie równie ważny
          a to że Was ” atakuję”
          ja tego tak nie widzę nie czuję
          chcę żebyście spojrzeli szerzej
          a nie tylko to co mnie kręci i bierze
          spojrzeli na tego zagubionego człowieka
          to że wpadł w matnię to już go nic dobrego nie czeka
          a kiedy i mnie zwątpienie nachodzi
          to wiersz podobny do moich do mnie przychodzi
          „niech słoneczko w Twoim sercu rozpromieni się od rana
          a Ty czuj sie tak cudownie i wiedz że jesteś kochana”
          albo takie „dziś dziękuję Ci za to że byłaś że jesteś że będziesz”
          a do tego słowa wiersza Taniec z czasem
          a upłynęło czasu wiele
          tyle zwykłych dni soboty niedziele
          a przychodzą kiedy się źle czuję
          wszystko mi mówi spasuj i pasuję
          i wtedy chcę znowu żyć
          nie tylko mieć ale tu naprawdę być
          być dla siebie dla bliźniego
          więc i dla Ciebie koleżanko kolego

    • siola pisze:

      Coz mnie tez juz wszystkie grzechy w liscie wyliczyl ,w tym i zazdrosc .Coz ja mam im zazdroscic mordu i pierwszej lawki w kosciele.Dlatego niech sie nikt na mnie nie gniewa jak mowia ze kazdy dostanie swoje na co zasluzyl.A ze za zabijaniem nie jestem ,wiec najlepsza kara bedzie dla nich by co noc widzieli co z niewinnymi robili.Moze zrozumia wreszcie jedni i drudzy ze ubranie nie robi z nich ludzi i nie wazne jest wcale ile kasy masz na koncie .Coz czy trudno to zrozumiec,widac trudno .Tak juz jest jak jest BARANEM co to przy oblezeniach uzywano.Coz bedzie ten tyran walil w mur glowa ,nie zmadrzeje przy tym wcale,bo wciaz jak glupiec ta swa BARANIA glowa w twardy mur wali.Coz pomysl jeden z drugim co laczy Hamburg ,MC Donald i bakterie Coli,to zobaczy wtedy czym dla tych co Bogow graja ludckie zycie znaczy.Coz niekturzy w swej madrosci przy rzucaniu kosci ,doszli do tego ze najlepiej starej mowy uzywac to sie slow znaczenie zmieni.Coz na glupote nie ma rady ,czy pochodzi z Moskwy,Waszyngtonu, Londynu czy Warszawy coz nie wiedza zjawy ze slowa i czyny tworza razem Prawdy.

  43. toja1 pisze:

    Może być też i tak, że… z jakichś sobie tylko znanych powodów, zapragnął by ludzkość została ukarana za… – tu każdy może sobie wyliczyć za co – jego zdaniem ludzkość zasługuje na karę – inwencje twórcze w tym względzie są niewyczerpane…

    Margo, właśnie o te zapędy wielu z nas do karania pozostałych mi idzie.
    motywy są z reguły podobne. jestem coraz starszy, mój czas tu się kurczy, nie docenili mnie, rzucali kłody pod nogi. ale widzę, że wielu wokół mnie z jakichś nieuprawnionych/niezasłużonych powodów ma się całkiem dobrze, nie godzę się na to, bo to niesprawiedliwe. sprawiedlwe byłoby gdyby zostali ukarani, zginęli w kataklizmie razem ze swoim optymizmem i majątkami, albo przynajmniej zaczęli żyć z tą perspektywą, ze strachem, który też niesie śmierć. mój koniec niech będzie końcem wszystkich😦
    myślę, że młodsi „wizjonerzy” snują znacznie milsze wizje, takie bardziej budujące, nasycone optymizmem, może dlatego, że jeszcze mniej związani z materią, mniej zawistni, zazdrośni, bo sporo czasu mają w perspektywie, że ich marzenia spełnią się.
    pozdrawiam miło🙂

    • Ktoś pisze:

      Po co nostradamus zakodował i pomieszał swoje centurie. Skoro to miałbyć PLAN to powinny być uporządkowane by REALIZATOR nie miał problemu ze scenariuszem. Dla mnie to ostrzeżenie które celowo przerobiono w „bełkot” by ocałały MATRIXOWĄ CENZURĘ. A to, że teraz po rozkodowaniu tego pejsate pojeby ze wszelkich sił starają się to WYKONAĆ to tylko inny odcień ich szajby.

      Musisz pamiętać iż WIZJE mają w zasadzie JEDNO ŹRÓDŁO i można się im PODDAĆ albo starać PRZECIWDZIAŁAĆ.

      Twoim wyborem jest to co zrobisz, wyborem w oparciu o własną moralność, wychowanie, chciwość…….

      Jedni próbują ich wybić
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Goa'uld
      (jako przykład pasożydów a nie imion choć treść ma duże podobieństwo,
      u nas to prawdopodobnie SERPENTY, tak ich nazywają )

      inni się ŚLINIĄ by ich do siebie przyjąć i tak uzyskać SUPER MOCE.
      WYBÓR TŁUMACZONY SUMIENIU RÓŻNYMI KRUCZKAMI…..
      także PRZYMUSEM ZEMSTY na gojach…..
      ale to wszystko to chciwość i rządza władzy. Boskiej władzy.

      Wybijając im „królowe” i nosicieli świat się oczyści bez wojny….
      ale czekaniem i „sraniem miłością po kontach” się tego nie dokona
      przykład Falung Gong jak Matrix przeciwdziała zorganizowanemu
      odzyskiwaniu świadomości przez ludzi.

      Większość „polecanych metod” to ZWYCZAJNE CELOWE ŚCIEMY.

      Teraz CAŁE ZŁO ze wszelkich sekt. także tu obecnych, czeka na WYBRAŃCA jaki wybierze swojego ZIEMSKIEGO PATRONA. Jak będzie wyglądał ten event pewnie zapisano w pismach ściśle pochowanych po „watykanach”. Zapewne będzie podobny do „NIEŚMIERTELNEGO” i może być wesoło jak mądrość ludzkości nie nawiedzi…… i da się w jego trakcie ZDEPOPULOWAĆ.

      Ale TO TEŻ JEJ WYBÓR a nie BOGÓW jakich modne jest oskarżanie o wszelkie zło z ludzkich serc.

      • Ktoś pisze:

        Kiedyś spalająć ciało w czasie pogrzebu spalano tak i unicestwiano także astralne pasożydy przyssane go danego człowieka.

        Ale sposób grzebania celowo zmieniono na „bardziej boski” więc to astralne robactwo zamiast ginąć czeka teraz na cmentarzach na nowych żywicieli jak starego przybitego krzyżem do ziemi wyssają już ze wszystkiego…..

        I też tradycja jest silniejsza niż mądrość….. jaka panowała przed wynalezieniem żydowskiego nazizmu zwanego judaizm.

        A im bardziej hipnotyczne pożywienie tym łatwiej odbierać „podpowiedzi” „płynące z głosów w głowach” szepczące te „ZABIJ dla rabe”… Kolejny „znak” dzisiejszych zakłamanych czasów.

      • marek pisze:

        …..Teraz CAŁE ZŁO ze wszelkich sekt. także tu obecnych, czeka na WYBRAŃCA jaki wybierze swojego ZIEMSKIEGO PATRONA. …..

        Też się czepiasz ” grup wybranych ” jakby Ci coś na wątrobie gniło , przecież wszyscy , będą wrzeszczeli : my chcemy Pana – my poddani .
        Bo od bachora są do tego urabiani , idolami , kretynami , modą dla małp , rytmem z piekła i cele bryyyy i bryt……kami .
        Ci poniżej trzydziestki to dopiero chórek , który ryczy MY CHCEMY , nawet w piekle się z nim liczą ….
        Takie stare zgredy jak Ty czy ja , to se możemy , wiesz co ? ze ścianą pogadać.

        m.

        • Ktoś pisze:

          E tam, trza być optymistą.

          Ja na ten czas już wiem czym jest „Zazdrosny żydowski bóg” i oczekuje z tego powodu mnóstwa świetnej zabawy.

  44. marek pisze:

    …Wszystkie zjawiska są nietrwałe, przychodzą i odchodzą, wszystko jest zmienne.
    I nawet to, co myślimy, kim jesteśmy – jest tylko tym, kim myślimy, że jesteśmy…” są tu jak najbardziej na rzeczy…🙂
    I choć sama czuję całą sobą, że są one prawdziwe, to jednak….

    I o to jednak się rozchodzi : Siedzę sobie w tym życiu samotnie jak ten stary ” kocur ” jeno z tych większych , co każdemu stworzeniu łeb ukręcić da radę – no i co -se myślę – sam se myślę o różnych sprawach .
    Czasem podkradnę się pod roślinożerców i słucham o czym gadają – i śmiech mnie bierze ,gadają zdaniami pozbieranymi od wszystkich innych roślinożerców od tych co żyją i tych co umarli i, a czasem , od wielkich dzwonów ,to nawet swoje zdanie wtrącają .
    Myślałem ,że one se tak przy tej trawie , żeby dnia ubywało a tu patrzę ,a tam , świadomośći , Bogowie , jakieś ega , jakieś mega , aż mi sierść na grzbiecie się podniosła , pogłupiały te stworzenia od tej trawy.

    Ja przynajmniej wiem że jestem i mnie nie ma /więc nie ma problemu /, przez to nie trapią mnie żadne zgagi , ani gazy. Nie szukam też ducha , ani duszy , ni miejsca mojego poczęcia bo wiem ,że mam „z ducha ” parę rodzicielską i to przez nich ,dla nich zostałem zrodzony , a nie przez trawożerców zmyślonego Boga .
    Ciekawe , czy ten kamyczek znajdą w trawie.

    m.

    • Maria_st pisze:

      Marek-ogarek :
      „Ja przynajmniej wiem że jestem i mnie nie ma /więc nie ma problemu /”
      te słowa często tu padają……nie tylko u Ciebie.

    • margo0307 pisze:

      „…Ja przynajmniej wiem że jestem i mnie nie ma /więc nie ma problemu /, przez to nie trapią mnie żadne zgagi , ani gazy….”

      Poszedł Marek na jarmarek… 🙂
      Hmm, może problemy zgagi ani gazów Ciebie nie trapią, w zamian za to, trapi Ciebie problem „…uzyskania przez ludzkość przepustki do samodzielnego opuszczenia Ziemi…” 😛
      Można więc powiedzieć, że… zamienił stryjek siekierkę na kijek.. 😛 😀 😀

      • marek pisze:

        a żeby Ziemię opuścić to trzeba się przyczaić , do skoku , ale to straśnie , trudniaśne , tylko dla starych ,mądrych , kocurów.
        m.

  45. marek pisze:

    ale moje są precyzyjniejsze , bo mówią , co pierwsze : jajko – czy kura .
    Czyli Wyższe Ja – przede mną . Ja z niego . a nie jestem z Jestem i : I nic więcej nie na wierzgam w tym prostym temacie .
    fafuśnie wyszedło …a ja jaj jaj

    m.

  46. toja1 pisze:

    ale moje są precyzyjniejsze , bo mówią , co pierwsze : jajko – czy kura .
    pierwsze czy drugie to chyba kwestia dyskusyjna skoro to w kółko się zmienia…wg twojej teorii byłeś drugim, potem będziesz pierwszym🙂
    można by przy tej okazji podyskutować kto/co mądrzejsze…jajko czy kura?
    i tu odpowiedź w zależności od punktu widzenia…hehehe

    • marek pisze:

      maruś mówi , co z czego , a nie na odwrót . To nie ja stworzyłem swoje wyższe Ja , ale ono mnie stworzyło – no i ma ten cały cyrk ze mną i Wami .bla, bla , bla.
      m.

    • margo0307 pisze:

      „…ale moje są precyzyjniejsze , bo mówią , co pierwsze : jajko – czy kura .
      pierwsze czy drugie to chyba kwestia dyskusyjna skoro to w kółko się zmienia…”

      Dla mnie się nie zmienia – uważam, że pierwsza była KURA, stworzona przez Ducha Światła, Miłości i Prawdy 🙂
      Kura, która zniosła jajo…itd… 🙂
      Pięknie ten dylemat wyjaśnia Abulafia:

      „Kto poznał tajniki prawdy, temu dylemat ów uwagi na długo nie zawróci.
      Co stworzyć pierwsze: kurę czy jajo?
      Gdy wpierw jajo stworzysz, marne twoje dzieło. Sam wszak nie wiesz, co stworzyłeś. Wpierw twemu dziełu obraz musisz nadać pełny, potem zaś, gdy forma będzie doskonała, prawo do powielania będzie miała.
      Lecz nigdy w twym dziele nie zapomnij umiaru i kurę tworząc, pamiętaj o reszcie…”
      🙂

  47. marek pisze:

    uważam, że pierwsza była KURA, stworzona przez Ducha Światła, Miłości i Prawdy🙂

    no przecież inaczej nie możesz uważać , bo taka zostałaś stworzona a ja :
    Ks.Rodz. str. taka linijka nijaka : ….To nie ja stworzyłem swoje wyższe Ja , ale ono mnie stworzyło…

    Aha opowiem Wam jeszcze kawał o niebie . No może nie kawał , tylko jak kobiety widzą niebo :
    …zawrzyj gębe , weź cycka jak Ci daję i Pij Mleko.
    alem paskuda…

  48. margo0307 pisze:

    „…może nie kawał , tylko jak kobiety widzą niebo :
    …zawrzyj gębe , weź cycka jak Ci daję…”

    A wiesz Marek, Twoje postrzeganie tych spraw wydaje się być.., hmm… nawet interesujące z punktu widzenia psychologii…, bo słowa te potwierdzają, że… dla ludzi niemożliwe jest to, czego nie widzieli i czego nie doświadczyli…😛

  49. marek pisze:

    A wiesz Marek, Twoje postrzeganie tych spraw wydaje się być.., hmm… nawet interesujące z punktu widzenia psychologii…

    przestrzelone : w analizie jednostek ludzkich /zarządzenie cxtz / do określenia ich przydatności do / inormacja gizmiz / należy stosować testy na odruch Pawłowa – inne techniki to strata czasu .

    Nieba też mają standardy / jak z hotelami / – nadaję przez siedem przekaźników , z najwyższego .

    m.

  50. Teresa Chacia pisze:

    Marku ok 11 km nas dzieli
    a wszystko inne chyba diabli wzięli

  51. marek pisze:

    a wszystko inne chyba diabli wzięli…

    gdzie diabeł nie da rady
    tam kobietę – poślij
    a gdzie i one -padły
    zostaje żart ulotny
    niczym łamacz kości .

    m.

  52. toja1 pisze:

    Pani Tereso
    Zależy mi na człowieku każdym
    każdy jest więc dla mnie równie ważny

    w tym naszym tu świecie materialnym to tylko teoretyczne, pięknie brzmiące deklaracje, ale niestety bez pokrycia. nikt z nas ludzi nie ma takiej siły by potrzeby innych stawiać na równi ze swoimi. nie ma takiej możliwości żeby kochać wszystkich, czy nawet lubić wszystkich i jeszcze tak by ci „kochani”, „lubiani” praktycznie odczuwali na własnych skórach te uczucia.
    chcę żebyście spojrzeli szerzej
    a nie tylko to co mnie kręci i bierze
    spojrzeli na tego zagubionego człowieka
    to że wpadł w matnię to już go nic dobrego nie czeka

    gdybym w tłumie zauważyła jednnego zagubionego, to bez zastanowienia biorę za rękę i próbuję przynajmniej wskazać drogę, ale jeżeli tłum samych zagubionych, to nie daję rady pomóc…pisałam już, ze proporcje się znacznie odwróciły, że trudna sprawa😦
    nie tylko mieć ale tu naprawdę być
    być dla siebie dla bliźniego

    każdy z nas jest tu przede wszystkim dla siebie samego. ale nie jesteśmy tu sami i jesteśmy tak skonstruowani, że najlepiej nam w grupie, ale nie byle jakiej, bo wtedy jeszcze gorzej niż samemu.
    z reguły na co dzień jesteśmy w towarzystwie byle jakim, więc wyglądamy na zewnątrz i tam szukamy ratunku., jednak z reguły go nie znajdujemy, bo na zewnątrz głównie podobni do nas, takze potrzebujący ratunku.
    wyjście jest tylko jedno…RODZINA i zbiór RODZIN, gdzie ludzie „podobni” najlepiej sami „urodzeni dawcy”, tacy nie dosłowni, ale specyficzni…”urodzeni biorcy” niech tworzą swoje rodziny, jak najdalej ode mnie, po jakimś czasie zeżrą się nawzajem i będzie tu piękny świat.🙂
    pozdrawiam miło

    • Teresa Chacia pisze:

      Piszę to kolejny raz
      i jeśli będzie taka potrzeba to przez cały czas
      trzeba tak słowem trafić do ludzi
      żeby wreszcie mogli swoją moc obudzić
      bez fałszywych bogów autorytetów i głosów w głowie
      będą kimś wielkim ludżmi co się zowie
      każdy taki sercem mocny
      będzie dla kolejnego pomocny
      a gdy będą nas miliony
      świat nasz będzie ocalony
      a gdy będziemy się ciągle kłócili
      to tylko tym którzy nas gnębią będziemy dobrze robili
      i czy tego chcecie naprawde moi mili

    • marek pisze:

      ale jeżeli tłum samych zagubionych, to nie daję rady pomóc…

      Ale jeżeli tłum samych zagubionych , to salwa bluzgów puszczonych nad ich głowami , w celu by spojrzeli w górę – może być , działaniem – wybaczonym.

      m.

  53. toja1 pisze:

    Pani Tereso, do siódmego roku życia wychowywali mnie dziadkowie w swoim pięknym domu z pięknym wiejskim otoczeniu. dla mnie to był raj i teraz gdy wspominam to myślę jak o raju, mimo, że nie było marketów, komórek, kart kredytowych banków itp.
    ludzie wokół pomocni dla siebie, jedni drugim pomagali przy żniwach czy innych ciężkich pracach i pomoc nie byłą za pieniądze, pomoc za pomoc, ale nikt godzin i wysiłku nie liczył, nie przeliczał na pieniądze. brakowało komuś na przednówku karmy dla zwierząt to szedł do sąsiada, a ten spod ziemi wytrzepał ile mógł i dał bo wiedział że zwierzę z głodu umrzeć nie moze. powszechne było dzielenie się chlebem, ziemniakami, mięsem. i znów nie było nawet wag, a jakoś nikt nie czuł się wykorzystany. moja babcia była okoliczną zielarką, akuszerką, jedynym dostępnym lekarzem na sporą okolicę. nigdy nie wzięłą za żadną pomoc od potrzebującego ani grosza, chyba była szczęśliwa, że jest potrzebna, że może pomóc bliźniemu…zupełnie inni ludzie niż teraz. drzwi domów stały otworem dla każdego, co najwyzej zamykane na patyk gdy w pole domownicy wszyscy szli, ale nie przed ludźmi, nie przed sąsiadami, bo żaden nie wszedłby nieproszony, bez wiedzy gospodarzy. drzwi były zamykane przed zwierzętami, kurami itp.
    we wsi był kościół, ale ksiądz głównie żył z tego co sam wyhoduje, podobnie jak gospodarze.
    moi dziadkowie mieli w domu swój kościół, czyli ołtarz ubrany kwiatami, klęcznik itp. do kościoła bardzo rzadko chodzili, ksiądz nie miał o to pretensji, często bywał wśród ludzi jako człowiek, sąsiad, równy innym.

    każdy taki sercem mocny
    będzie dla kolejnego pomocny
    a gdy będą nas miliony
    świat nasz będzie ocalony

    ech, marne szanse na zebranie setek, a co dopiero milionów.
    trzeba by chyba jakąś sektę stworzyć, odciąć się od parszywego otoczenia…raczej nierealne to jest.
    pozdrawiam miło

    • Teresa Chacia pisze:

      Więc zostańcie przy swoim bogu czy autorytecie
      w tym znośnym dla Was świecie
      odkrywajcie tylko siebie do woli
      mnie to jednak nie zadowoli
      że odważni ludzie się znajdą wierzę i wiem
      pociągną wielu za sobą bezustannie tak pisać śmiem.

    • margo0307 pisze:

      „…dla mnie to był raj i teraz gdy wspominam to myślę jak o raju, mimo, że nie było marketów, komórek, kart kredytowych banków itp.
      ludzie wokół pomocni dla siebie, jedni drugim pomagali przy żniwach czy innych ciężkich pracach i pomoc nie byłą za pieniądze, pomoc za pomoc, ale nikt godzin i wysiłku nie liczył, nie przeliczał na pieniądze…”

      To podobnie jak i ja – Toja 1 spędziłaś dzieciństwo, tyle że ja – nie u dziadków, których w ogóle nie znałam, a u kuzynki na wsi i też od 7-go roku życia, nie mogłam się doczekać wakacji, które rokrocznie od czerwca do września, do 17-go roku spędzałam na wsi … i też pamiętam ludzką szczerość, życzliwość i otwartość, ale też wzajemny szacunek – taki na co dzień…, normalny…, nie wymuszony…🙂

    • Teresa Chacia pisze:

      A ja urodziłam się na wsi i mieszkałam do 25 roku życia i jak bym żyła nie w tym kraju i nie na takiej wsi jak Wy. Może tak jak piszecie było w początkowym dzieciństwie no i znałam to z opowiadań. Resztę pominę milczeniem.

    • IRMAN z Polonisza pisze:

      Posluchaj ,tak w pamieci narodow Ziemi przetrwala pamiec o Lachitach !https://www.youtube.com/watch?v=jq2KWVrLKEM&index=37&list=RDMJucB1sf4mE
      Swiat ,ktory opisalas wroci i bedzie jeszcze piekniej , duzo piekniej .Ocalone zostana dzieci , beda powazne o smutnych oczach .Patrzec beda na nielicznych doroslych z wyrzutem i niezrozumieniem ………..jak moglismy do TYCH wydarzen dopuscic ?
      I nie znajda rozsadnej Odpowiedzi !
      Biada ” osiolkom Barabasza ” za pozno na zmiany WYBORY DAWNO DOKONANE .
      Teraz nadchodzi EGZEKUTOR – czas zaplacic rachunek za Jewroimpreze i kurwienie MATKI POLSKI !

      • Maria_st pisze:

        Teraz nadchodzi EGZEKUTOR – czas zaplacic rachunek za Jewroimpreze i kurwienie MATKI POLSKI !”

        Widzisz tylko Polske a juz innych narodow gnebionych, niszczonych–nie?
        Patrząc na to co sie dzieje na tej planecie–trudno jest to objąc rozumem, tak wiele w tym wszystkim niedorzecznosci, absurd-absurdum.
        Trudno znlezc tu jakas logike.
        Szukamy wiec pomocz u wszelkiej masci bogow, zbawicieli, wybawicieli, mesjaszy–sami wpadamy w te same pulapki uwazajac ze mamy jakies zadanie ratujace ludzkosc do wykonania.
        Pytanie…
        Dlaczego wiec wszelkie rewolucje pod roznymi postaciami, tak naprawde nic konkretnie nie zmieniaja…..daja iluzje lepszego zycia przez chwile a potem…….widac to ” golym okiem”
        Krew wciaz plynie strumieniem do Ziemi, hmm, czy ja zatruwa czy karmi?
        Znowu pytanie bez odpowiedzi.
        I jest ich bez liku.
        Po co sa religie ?
        Czy cos zmieniaja ?
        Czy oglupiaja?
        Czy tu cos sie zmieni?
        Jasne……
        Jesli TAM tego zechcemy–takich doswiadczen….no chyba że nie sa nam do niczego potrzebne, wiec moze sie zdarzyc…ze poprostu ludzie odejda stad po kolejnym resecie i dalej, gdzie indziej beda doswiaqdczac tego czego sobie zamarza.
        Tu sobie zamarzyliśmy takie a nie inne doswiadczenia–szkoda ze pamiec o tym mamy zablokowaną.
        Choc nie wszyscy, ale i tych z pamiecia nie beirze sie na powaznie……bo po co….lepiej sie uzalac nas swoim losem.
        Tych setnych małp o jakich pisze Teresa sa tu tysiące i co?
        Zmienia sie coś?
        Słowa, słowa–puste słowa….puste koke jak pisze siola.
        Bedziemy zyc swoimi wizjami,indukcjami,bo to nasze marzenia po cos nam potrzebne….tylko ze to dotyczy nas–konkretnej osoby, czyli np –mnie.
        Zrozumienie tego po co tu sie jest…to jest istotne.

        Dziekuje za piekna muzyke.

        • JESTEM pisze:

          „Zrozumienie tego po co tu sie jest…to jest istotne.”

          Dzięki, kochana Mario_st za cały Twój powyższy komentarz.❤ To są myśli "ubrane w słowa", które nie dzielą, a pomagają integrować, harmonizować nas w sobie i jak drogowskazy pokazują kierunek… dla tych, którzy uczciwie chcą znaleźć odpowiedź na pytania np. takie, jak wyżej przytoczyłaś:

          „Szukamy wiec pomocy u wszelkiej masci bogow, zbawicieli, wybawicieli, mesjaszy–sami wpadamy w te same pulapki uwazajac ze mamy jakies zadanie ratujace ludzkosc do wykonania.
          Pytanie…
          Dlaczego wiec wszelkie rewolucje pod roznymi postaciami, tak naprawde nic konkretnie nie zmieniaja…..daja iluzje lepszego zycia przez chwile a potem…….widac to ” golym okiem” [a] Krew wciaz plynie strumieniem do Ziemi, hmm, czy ja zatruwa czy karmi?”

          Ja, ja, ja-ja, ja!!!! jaja i wykluwające się z nich światy… konkurujące ze sobą, zwalczające się ze sobą i każde „ja-jo” nie tlko skacze jak jojo, ale przede wszystkim chce być mądrzejsze od kury.😀❤

        • IRMAN z Polonisza pisze:

          Poniewaz percepcja rzeczywistosci jest indywidualna dla kazdej zywej istoty (nie tylko ludzkiej) , indywidualna i autonomiczna pozostaje reakcja na naplywajace wrazenia.
          Czy dzieci bawiace sie wspolnie na wsiach nosily kastety w kieszeni albo przejawialy zwierzeca wsciekla agresje wobec siebie ? Nie …….bo ktos taki poprostu byl wykluczany z zabawy. W takiej naturalnej grupie byla owszem hiererchia ,nieformalni przywodcy ,ale ocena grupy w Jej odbiorze osobnika ,szybko prostowala zapedy zbyt dominujacego czlonka tej mikrospolecznosci. Nieszczescia Swiata biora sie z ODGORNIE narzuconego MODELU POSTEPOWANIA ,wkodowanego i propagowanego w systemach wychowawczych . Dzieje sie tak od niepamietnych czasow A ZE bylo kiedys inaczej
          swiadcza jedynie Legendy i Bajki wyszydzane celowo jako bajania i historyjki dla infantylnych glupkow ! Czymze innym jest nauka zawarta w maksymie „Pokorne CIELE
          dwie matki ssie” przy czym warto zauwazyc stosunek i intencje TWORCOW tej zlotej mysli wobec- jak by nie bylo CZLOWIEKA !!!
          Profesor plujka BYDLOSZEWSKI i Jego duchowa szkole , mnie sie kojarzy .
          Babilon i kolejno nastepujace IMPERIA z tego myslenia stworzono !
          Dziel i rzadz – promocja miernych ale wiernych cieniasow jest powszechna , wystarczy na polski zwierzyniec popatrzec ale nie tylko . Charakterystyczna cecha BENEFICJENTOW tej szkoly jest ,ze po jakims czasie rysy twarzy i zachowania socjalne -faktycznie krzyzowke swini i czlowieka przypominac zaczynaja ! Mowiac dosadnie – gnusne i zlosliwe Wieprze ! Te smutne przemyslenia sklonily mnie przed kilkunastu laty do opuszczenia ” zwierzynca ” i poszukiwania RATUNKU . Szalenczy krok , akt deperacji –
          reakcje …. kochanych moich bliskich nie wylaczajac mamy , byly druzgocace . Uwierzyc nie moglem ,ze mnie tak moga traktowac ,choc przez bardzo wiele lat korzystali z owocow mojej pracy ( nie bylem biedny) ,serdeczne Zyczenia skladali i oplatkiem sie dzielilismy na Boze Narodzenia. Nie mam zalu w sercu i wybaczylem ,choc w samotnosci ,spiac pod golym niebem ,na lawkach w parku czesto lzy mi z oczu plynely!
          Nie wstydze sie tych lez – PRAWDA ma gorzko slony smak .
          Nie ma innej drogi do POZNANIA jak -samotna ucieczka z Systemu !
          Szukanie odpowiedzi i ratunku stalo sie moim prawdziwym ZYCIEM i IDEA PRZEWODNIA , studiow w samotnosci i PRAKTYKI jakiej w normalnych warunkach nigdy nie jestesmy w stanie realizowac. Kierowalem sie jak prawdziwie WIERZACY cennymi wskazowkami ,dawnych Mistrzow. SUFI to w tlumaczeniu „spiacy na lawkach”,
          ktorzy pozostawili wszystko co SWIAT ceni .Oczekiwanie ,ze ktos NAS zbawi jest iluzja ,celowo rozpowszechniana celem trzymania swiata w letargu . I powiem Tobie MARIO , ze kiedys w zdumienie wpadlem , gdy w srodku nocy w ciemnosci zlote arabskie litery ujrzalem , drugiej Sury KORANU . Tresc przekazu brzmiala tak ……
          BOG otwiera ludzkie serca i ON decyduje o tym ,komu zostana otwarte, nie TWOJA rzecza jest czynienie TEGO , te ktore sa zamkniete zamyka jeszcze bardziej ,poszukujacych GO o czujacych sercach wzmacnia i utwierdza …. !
          Zrozumialem wtedy ,ze wszelka ewangelizacja i nawracanie sa …….BLEDEM .
          Kto z obrzydzeniem dobrowolnie , nie odstawi pokarmu Kanibali i nie zaprzestanie biesiadowania z uczniami Szatana ten SAM sobie jest winien !
          JAKI POZYTEK ze SWIADOMOSCI w naszym mniemaniu wysokiej , jesli za TA swiadomoscia nie idzie ZMIANA SPOSOBU ZYCIA ?
          SYSTEM bestialski trwa zasilany NASZA zyciowa energia – mamy do czynienia z WAMPIRAMI i to jest straszne !!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Indianie Amerykanscy o zwyciezajacych Jankesach mowili ,tlumaczac porazki …..Ze Najezcy maja lepsza Magie ! Nie odrzucajac z gory zadnej Szkoly szukalem i Znalazlem ,za co BOGU do szpiku kosci jestem wdzieczny i blogoslawie !
          Okazuje sie ,ze SILA pomiotow diabelskich wynika z NASZEJ slabosci i leku przed BRUTALNOSCIA Bestii. Prawde glosil Wieszcz piszac ….. gdybys wiedzial czlowieku zgnebiony, ze lezac skuty w kajdanach ,wieziony MOC w tobie taka ,ze Obalac mozesz lub stawiac TRONY .
          Zastanowcie sie kochani POLACY a jest w Naszym narodzie WIELU ,duchowo oswieconych – JAKI POZYTEK plynie z WASZYCH doswiadczen i umiejetnosci ?
          Czy znajac OBE jestescie w stanie ,wplywac na tzw. Real ?
          Patrzac na stan POLSKI i okolicy smie watpic w wasze relacje radosne i uwazam ,ze sa to czcze przechwalki . Przez wspolczucie i milosierdzie dla bliznich zacznijcie moze ustawiac w przestrzeni Astralnej pacynki , grajace role Mezow Stanu do ich prawidlowego poziomu ! Znajdzie sie ktos z Polskiej KRWI ,kto pokaze wezom droge do Hadesu ? Czekam na radosne RELACJE i zycze S U K C E S O W .
          Czas nagli , nie zwlekajcie z dzialaniem !
          KUPA mosci PANOWIE , jak mawiali SARMACI , moje samotne Wysilki to kropla w morzu Potrzeb i ……. Nec Herkules , contra …….i. t d
          P.s.
          ( zawolanie dotyczylo Panow ) ” osiolki” dzwigajace na coraz chudszych pleckach tlustego ZLODZIEJA BARABASZA , moga spokojnie dalej pomekiwac i sie Zalic- slac petycje na Berdyczow albo do Ruskiej Budy celem poprawy losu.
          Z dedykacja dla MARIi …… https://www.youtube.com/watch?v=e8KrgOWteVg
          Nadalem utworowi polski Tytul……. ” Nie dla PSA kielbasa „

          • Maria_st pisze:

            Dziekuje za dedykacje, choc slow nie zrozumialam , muzyka mi sie podobala.
            Napisales:
            „Nie wstydze sie tych lez – PRAWDA ma gorzko slony smak .
            Nie ma innej drogi do POZNANIA jak -samotna ucieczka z Systemu !”
            Lzy sa oczyszczajace, wiec nie ma co sie ich wstydzic.
            Samotne przemyslenia na lawce nie sa zle jesli SAM to poczules.
            Ja nie znam nauk SUFI ani innych mistrzow, nie chodzilam na zadne kursy ezoteryczne..po prostu zylam i obserwowalam siebie.
            Byc moze przyroda, bliskosc z nia pomogla mi w tym.
            Ja tez od zawsze unikalam skupisk ludzi, wolalm samotnosc, choc nie jest mi ona pisana, dlatego lubie jazde rowerem czy dlugie spacery .
            Niestety od tzw SYSTEMU nie ma ucieczki, bo sami go stworzylismy.
            Widac takie nasze wybory, czy sluszne czy nie—sa i trzeba sie umiec w nich odnalezc.
            Wiem ze walk–do niczego dobrego nie prowadzi.
            Na tej planecie gramy wiele rol…..raz na gorze raz na dole…..i mamy wplyw na to co wokol nas zaistnieje realnie.
            Po prostu jesli wiemy ze mamy wybor, skorzystamy z tego, jesli tylko jestesmy i do tego nieswiadomi dlaczego..popelniamy bledy…ale czy one sa az tak zle?
            Jesli zrozumiemy dlaczego pewne rzeczy nam sie zdarzaja, wyciagniemy z tego dobra nauke.
            Po prostu kolejne doswiadczenie ” zaliczylismy”.

          • JESTEM pisze:

            „Czy znajac OBE jestescie w stanie ,wplywac na tzw. Real ?
            Patrzac na stan POLSKI i okolicy smie watpic w wasze relacje radosne i uwazam ,ze sa to czcze przechwalki . Przez wspolczucie i milosierdzie dla bliznich zacznijcie moze ustawiac w przestrzeni Astralnej pacynki , grajace role Mezow Stanu do ich prawidlowego poziomu ! „

            Witaj IRMAN.
            Nie wiem, czym dokładnie jest OBE, ale wiem czym jest samo-(tne)-poznanie poprzez wglądy w siebie. Niektórzy podróżują po astralu i tam próbują coś majstrować, a niektórzy poprzez wgląd w siebie podczas medytacji czy świadomych snów zajmują się roz-poznawaniem siebie i uwalnianiem siebie z więzów i wzorców myślenia i działania.

            Mnie nie pociąga ani nie bawi mnie „ustawianie pacynek w przestrzeni astralnej” czy jakiekolwiek grzebanie w polach innych w owej przestrzeni tzw. astrala, bo – tak to widzę – byłoby to manipulowaniem innymi. Wolę zajmować się sobą i najbliższymi, zmieniać siebie tak, aby tworzyć harmonijne relacje z najbliższymi i wspierać tych, którzy tego chcą, potrzebują. Gdyby każdy zaczął od siebie, wszystkim nam byłoby coraz lżej i raźniej…

            Sam piszesz, że
            „Oczekiwanie ,ze ktos NAS zbawi jest iluzja ,celowo rozpowszechniana celem trzymania swiata w letargu .”

            Więc jedynie każdy z nas sam może zbawić siebie i co najwyżej wspierać innych. Ten, kto gotowy – zgodnie z tym, co napisałeś.

            „Znajdzie sie ktos z Polskiej KRWI ,kto pokaze wezom droge do Hadesu ? Czekam na radosne RELACJE i zycze S U K C E S O W .”

            Miałam kiedyś sen o paleniu wężowych jaj w jaskini. Wraz z innymi kobietami wrzucałyśmy te jaja do ognia. Może to coś podobnego, co nazywasz „pokazaniem wężom drogi do Hadesu” (choć w malutkiej skali). Dla mnie ten sen był symboliczny – palenie tych jaj znaczyło tyle, że nie będą się już wylęgać te same, stare wzorce myślowe w naszej podświadomości – jeśli je wyciągniemy na poziom świadomości, przetransformujemy w ogniu miłości i uwolnimy je… w sobie.

            W jednym miejscu piszesz:
            „SYSTEM bestialski trwa zasilany NASZA zyciowa energia – mamy do czynienia z WAMPIRAMI i to jest straszne !!!!!!!!!!!!!!!!!!”
            Czyli twierdzisz, że zasilamy swoją energią jakieś wampiry, ale przecież możemy przestać je zasilać, czyż nie?
            A w innym miejscu piszesz, że:
            „BOG otwiera ludzkie serca i ON decyduje o tym ,komu zostana otwarte, nie TWOJA rzecza jest czynienie TEGO , te ktore sa zamkniete zamyka jeszcze bardziej ,poszukujacych GO o czujacych sercach wzmacnia i utwierdza …. !”
            czyli znaczy to, że to BÓG decyduje o tym, kto jest „wampirem” o zamkniętym sercu, a kto nim nie jest?

            „Szukanie odpowiedzi i ratunku stalo sie moim prawdziwym ZYCIEM i IDEA PRZEWODNIA , studiow w samotnosci i PRAKTYKI jakiej w normalnych warunkach nigdy nie jestesmy w stanie realizowac. „

            Szanuję Twoje doświadczenie, ponieważ jest wyjątkowe w swoim rodzaju. jednkaże poczułam, że uściślić Twoją wypowiedź warto: owszem, z mojego doświadczenia wynika, że coś jak samotność jest potrzebne, by się rozwijać i „zbawiać”siebie😉 , ale też praktykę można realizować i wykonywać w różnych warunkach, także w „normalnych”. Warto mieć taką przestrzeń, w której możemy być sami wtedy, kiedy czujemy taką potrzebę. Ja jednak mam pracę i wykonuję ją najuczciwiej jak potrafię, i jest to praca w zespole z różnymi ludźmi. I ta praca jest dla mnie przestrzenią do praktykowania czy też realizowania praktyki. Przez ostatnie kilka lat moje relacje w pracy bardzo się zmieniają. I mogą dzięki temu widzieć, czy i jakich zmian już dokonałam w sobie.

            Niektórzy „rozwijający się duchowo” uciekają z „normalnych miejsc pracy” obrażeni na system i wybierają szarpanie się i biedę, ale – jak dla mnie, bo inni mogą myśleć inaczej – to jest najzwyklejsza ucieczka przed wyzwaniem i uczciwym sprawdzeniem siebie i swojego „stanu duchowego”. Jest też odpowiedzialność za siebie. Pracuję, bo po pierwsze: dzięki temu mam kontakt z ludźmi, z których wiele rozwija się podobnie jak ja, choć być może w innym tempie🙂 i po drugie: aby mieć pieniądze na życie, na opłaty, by żyć i szanować to życie.Trzeba jedynie chcieć taką możliwość dostrzec, że miejsce pracy może być miejscem realizacji naszej praktyki. Potrzebuję też od czasu do czasu wyjechać na łono natury, ponieważ to mi daje wielką radość i przebywanie w naturze, w miejscach odosobnionych zasila mnie cudowną energią. Każdy z nas ma swoją drogę i mamy rożne doświadczenia, z których możemy nawet wyciągać różne wnioski.

            I część z nas jest coraz bliżej siebie i innych… Kropla do kropli i może utworzymy kiedyś razem wspólną falę, wspólny nurt, ale bez agitacji, bez zmuszania innych do naszej „jedynej prawdy”, bez manipulacji innymi, bez presji, bez namawiania itp., lecz w całkowicie uczciwy, otwarty, szczery i naturalny, niczym nie wymuszany sposób.

          • IRMAN z Polonisza pisze:

            Niech was BOG milosierny ma w swej Opiece ! https://www.youtube.com/watch?v=BdWU_sa81Ak

          • Maria_st pisze:

            Niech was BOG milosierny ma w swej Opiece ! https://www.youtube.com/watch?v=BdWU_sa81Ak

            Dziękuje❤

          • JESTEM pisze:

            ” Niech was BOG milosierny ma w swej Opiece !”

            Dziękuję. MA NAS.🙂
            Każdego i wszystkich.❤
            I odwzajemniam.

  54. marek pisze:

    wyrosłem w podglądaniu podobnej Twej szkole , piękna i bolesna pewnie jest ta Twoja tęsknota – piszę tak bo sam ją tak przeżyłem i kawałkiem całunu me serce pokryła , gdy ostatni skrawek łąki po której dzieckiem biegałem ,betonowe miasto przykryło, a człowiek zatrzasnął swego serca wrota .

    Teraz już wiem , czemu pomyślałem toż to moje słowa czytając :

    ….nie znoszę być chorą, nie znoszę lekarzy, lekarstw, wiedzy medycznej.
    myślę, że kiedy będę chciała odejść stąd to po prostu odejdę. jeżeli moje ciało będzie chore, a ja sobie z tą chorobą sama nie poradzę to poddam się i odejdę dobrowolnie, bez zbędnego przedłużania przy pomocy leków czy maszyn wspomagających oddychanie.

    to ta sama szkoła

    pozdrawiam
    m.

  55. margo0307 pisze:

    „…nie znoszę być chorą, nie znoszę lekarzy, lekarstw, wiedzy medycznej.
    myślę, że kiedy będę chciała odejść stąd to po prostu odejdę.
    jeżeli moje ciało będzie chore, a ja sobie z tą chorobą sama nie poradzę to poddam się i odejdę dobrowolnie, bez zbędnego przedłużania przy pomocy leków czy maszyn wspomagających oddychanie.

    to ta sama szkoła..”

    Czy jeszcze nie zauważyłeś Marek, że większość osób tu piszących – wyznaje zasady dokładnie tej samej szkoły ? 😀

    • marek pisze:

      dzisiaj zauważyłem zupełnie coś odmiennego , jak stajecie w postawie zasadniczej i jako zgodny chórek śpiewacie pieśń do której ton podaje Oko Proroka .

      a przecież już o tym wiedziałem .
      m.

  56. marek pisze:

    spróbuję niektóre na nowo pooglądać , noszę dwa i pół plusy , ubiorę trójki .
    Moje łąki były najpiękniejsze wiosną , gdy wiatr roznosił zapach pierwszych kwiatów.
    dobranoc
    m.

  57. margo0307 pisze:

    „E tam, trza być optymistą.
    Ja na ten czas już wiem czym jest „Zazdrosny żydowski bóg” i oczekuje z tego powodu mnóstwa świetnej zabawy.”

    No pewnie – OPTYMIZM to podstawa 😀
    Co zaś tyczy się Boga… tak mi przyszło…

    ” Ktoś mi zabrał Boga, jakby zabrał duszę.
    Teraz ja bez niego żyć na ziemi muszę.
    Więc kto był miast Ciebie obok, tu – na ziemi,
    Pośród drzew, obłoków i pośród kamieni?

    Kto tchnienie istnienia zbierał i dawał?
    Kto cierpiał gdy człek się z dogmatem rozstawał?
    Komu ja mam teraz naprzykrzać się w wierze?
    Komu hołdy składać i klepać pacierze?

    Kogo prośby nękać i o wsparcie błagać,
    Gdzie dusze otwierać i komu spowiadać?
    Czyje słowa splamić, i krzyczeć, i bluźnić?
    Na kogo ciężary istnienia zarzucić?

    Komu harde czoło pośrodku wzburzenia
    I upadłą dusze nieść do odkupienia?
    I wołać w skruszeniu i opamiętaniu:
    Pamiętaj o dziecku Swym, Ojcze, przy konaniu!?

    Są, że jakie bogi jeszcze pond nami?
    Chyba Cię poszukam Między wszechświatami.”

  58. toja1 pisze:

    i też pamiętam ludzką szczerość, życzliwość i otwartość, ale też wzajemny szacunek – taki na co dzień…, normalny…, nie wymuszony…🙂
    ludzie pomagali sobiie przy budowie domów, gdy pożar wszyscy się zjawiali i gasili, gdy ktoś umarł każdy przyszedł i się z nim pożegnać.
    no i dzieci się wspólnie bawiły gdy czas pozwalał, nikt nikogo nie przezywał, nie było bójek, wspólne pływanie w rzeczce czy na ciepłych rozlewiskach na łąkach pełnych kaczeńcy, niezapominajek itp starsze dzieci opiekowały się młodszymi…i co dziwne bo nie było zabawek, starszym nikt z nas głowy nie zawracał, nie płakał, że się nudzi. itd, itd, itd
    chciałabym jeszcze raz urodzić się w takkim świecie, albo najlepiej za każdym kolejnym razem właśnie w takim świecie.🙂

    to żeśmy sobie powspominali dobre czasy🙂 tyle teraz naszego…wspomnienia

    • margo0307 pisze:

      „.. nie było bójek, wspólne pływanie w rzeczce…”

      I wspólne nocne eskapady na pole sąsiada na truskawki…😀

      to żeśmy sobie powspominali dobre czasy🙂

      Ano – tyle naszego i tyle też zabierzemy kiedyś ze sobą…🙂

  59. toja1 pisze:

    Margo, zobacz jak to się wszystko na złe zmieniło dla nas, bo są teraz tacy, którym dobrze po zmianach.
    wracając jeszcze do tej wioski, to nie widziałam tam nikogo kto by z pracy niepotrzebnej innym żył
    po latach wiele się zmieniło, ale pamiętam gdy skończyłam szkoły i założyłam swoją firmę to w US mieścił się w 2 pokojach, , w jednym może 4 panie, w drugim naczelnik. ZUS to jeden pokoik i chyba 3 panie…a teraz gdy systemy komputerowe to urzędnik na urzędniku w pałacach biurowych. jak na to patrzę to wyć się chce, wszystko do góry nogami, każdy młody pędzi na studia chociaż zaoczne i głównie biurowe. niedługo roboty będą z chemii jedzenie tworzyć, z plastiku odzież szyć…paranoja😦

  60. toja1 pisze:

    A ja urodziłam się na wsi i mieszkałam do 25 roku życia i jak bym żyła nie w tym kraju i nie na takiej wsi jak Wy.
    później i teraz to nowa moda weszłą do wsi. jajka, mleko, sałatę i w ogóle wszystko Panie ze wsi kupuję w sklepach, teraz w Biedronkach. mleko prosto od krowy im śmierdzi oborą. kura wiejska za długo się gotuje, rosół z brojlera smakuje. paróweczki ze zdechłych warchlaków z masowego chowu.
    mam nadzieje ,że wy tego świństwa nie jadacie, podam filmik żebyście się na to masowe żarcie nie kusili.

  61. marek pisze:

    Toja odpuść – lepiej powspominać

    a to moje w sercu jak skarb skrywane me dziecięce lata :

    RAJ

    Cichy wieczór , rozgrzany
    całodziennym upałem
    kwiaty po obmywane – rosą
    z wiatrem przygnane
    roje muszek , komarów
    nocnych duchów -motyli
    zapach białej czeremchy
    i jaskółcze pit , pit ,pit .

    Śmiech bijący w przestworza
    poryk bydła po polach
    a w oddali ta zorza – krwawa
    tam gdzie niebo się schyla.

    Kocie łby i kamienie
    rów zarosły po szyję
    rechot kumek od stawu
    piski małych dziewczynek
    słodycz świerszczy ćwierkania
    zapach trawy i ziemi
    rozkosz życia i trwania
    Miłość idzie po Ziemi .

    To tak po trosze dla każdej z Pań by wybaczyły mi moją głupotę .

    m.

  62. toja1 pisze:

    Marku, piękny ten Twój/Nasz Raj
    powiem ci w sekrecie, że moim największym marzeniem jest znaleźć takie bardzo podobne miejsce i znów zamieszkać w Raju.

    ech, o jakiej głupocie piszesz.
    dzięki Marku

  63. siola pisze:

    Coz powiedziec ja tu moge,
    jak pisanie moje takie,
    jak bym grochem w sciane walil.
    Mial ci racje moj Ojczulek,
    ze ten kraj sie nigdy nie zmieni.
    Coz wyjechac z ziemi mej rodzinej musial ja ci,
    bo o zycie szla tu gra.
    Coz pozno ja to pojal,
    ale lepiej pozno nizli wcale.
    Nie dla mnie ta walka,
    niech sie bija pryncypaly jak cymbaly.
    Nadzieje moje plonne ze cos zmienie,
    dalej Maja ludziska Boskie zasady,
    w dzien ci ladne oczka do sasiada robic,
    noca mu w truskawkach szkodzic,
    nie patrzac na te ze niszcza jego prace,
    cztery truskawki zjedza a czterdzisci podepcza.
    Oj a potem jeszcze chwala jak to dobrze kiedys bylo,
    a czy prawde mowiac jest teraz inaczej.
    Coz Duchowa boska to zasada drugiemu noca szkodzic.
    a w dzien sasiadowi powie jeden z drugim ze to tylko dzieci.
    Ale kto te dzieci tego nauczyl by sasiadowi w szkode wchodzic,
    kto do tego je podpuscil kto im w glowe podal ze to co robia to jest dobre.
    Kwiecien plecien wciasz przeplata troche prawdy ,troche klamstwa.
    Ludzi o mord oskarza co nic niekomu nie zrobili,
    nawet przy tym nie ma za Grosz kultury ,
    nie stac go nawet na to ze niewinych z gnojem mieszal.
    Sni sie kapralowi wielka armia jako niemieckiemu gefreitrowi,
    a ten biedny chlop na psozydow za pol darmo bedzie robil,
    a jak przyjdzie co do czego bedzie jeden z drugim jeszcze tego chlopa rznal.
    Coz widac Prawda nie poplaca ani wlasna praca,
    jeno temu idzie dobrze co potrafi dobrze klamac i na drugich pasozydowac.
    Biedna jest ta moja ziemia ,ze klamczuszkow nosic musi.
    Coz boskie mamy prawa ,
    wiec klamstwo ,szantarz mord to boska jest zabawa.
    Mialem ci ja ta nadzieje ze pisaniem ludzi zmienie,
    ale na proznicy wszystko bo ludziska same w pieklo wlaza.
    Walka Tereniu nic nie zmienisz ,
    by zasady owe zmienic,
    jeno Onym samym musi to przyjsc do glowy,
    ze siostra siostrze brat bratu nie ma stkodzic.
    Bo ani jeden ani drugi nie bedzie mial dobrze.
    Musza sie nauczyc jeden z drugim nauczyc sie szanowac.
    Zobaczyc swoje bledy i nie lasic sie na cudze,
    to i w klamstwie skonczy sie tu zycie,
    moze i poczatek bedzie Raju.

    • margo0307 pisze:

      „…noca mu w truskawkach szkodzic,
      nie patrzac na te ze niszcza jego prace,
      cztery truskawki zjedza a czterdzisci podepcza…”

      Nie przejmuj się Siola, bo sąsiad dobrze wiedział kto mu truskawki szabrował i przez następne 3 dni, cała nasza ferajna w liczbie osób: 3 – czyli ja, mój kuzyn i SYN właściciela truskawek😀 musieliśmy zrywać truskawki na polu przy palącym słońcu… , ale nie krzywdowaliśmy sobie 😀 , po pracy sąsiad sam częstował nas truskawkami ale… już nam tak nie smakowały jak te „zdobyte” nocą…😀

      • siola pisze:

        Coz widac czasami SYN wlasnemu Ojcu wrogiem,od te boskie manipulacje ze tez czlek sie jak Mucha na miod lapie.

        • JESTEM pisze:

          Te opowieści, wspomnienia z dzieciństwa, z młodości… też mam podobne doświadczenia, ale pamiętam i te „dobre” i te „złe”; nie robię ze wspomnień przesłodzonej widokówki. A mogłabym…

          Jeśli chcemy widzieć pewne historie negatywnie, będziemy je widzieć negatywnym „świetle”. Jeśli chcemy widzieć pewne historie pozytywnie, to widzimy je w pozytywnym „świetle” – jak np. to szczęśliwe dzieciństwo na sielskiej wsi i podkradanie truskawek w nocy… Nawet druga część tej historii – odpracowywanie podkradania truskawek – bo wyszło na jaw – też możemy postrzegać w pozytywny lub negatywny sposób.

          Gdyby jednak to podkradanie z czyjegoś ogródka (bo było to jednak pod-kradanie) nie wyszło na jaw, nie byłoby odpracowania czyli „wyrównania rachunku”, a wtedy „karma” jako potrzeba „wyrównania rachunku” pozostałaby do odpracowania w jakiejś nieokreślonej bliżej przyszłości.

          Ile jeszcze takich uczynków – przejawów naszej ‚niewinnej ignorancji’ nasze ja-ja – ego trzyma w ukryciu przed nami? Gdzie je ukrywa? W naszej „Strefie Cienia”, w naszych „Puszkach Pandory” szczelnie zamkniętych ‚wiekami’. Pozostaje nam wtedy tylko ‚nieświadoma ignorancja’ wynikająca z niewinnego niezrozumienia natury rzeczywistości, które jest przyczyną naszego cierpienia, nieświadomego ranienia siebie i innych i wzmacnianej struktury ego -ja-ja.

          Do swoich „Puszek Pandory: nie zaglądają Ci, których ego jest wielkim pięknym JA-jem…mogłoby się ono zacząć rozpadać, gdybyśmy zaczęli tracić tę ‚niewinność niezrozumienia” po zajrzeniu w naszą „Strefę Cienia”, naszej „Puszki Pandory”… Ale strach przed tą częścią SIEBIE czasem „ma wielkie oczy”. I dlatego nie chcemy w nie spojrzeć…

          Wiecie, że zaglądanie do swojej „Strefy Cienia” niektórzy nazywają „uprawianiem czarnej magii” bojąc się, że zostaną zassani do „czarnej dziury”?😀 Tylko „złe wiedźmy” ponoć to robią… Ech, te Iluzje wyrośniętych Ja-j… są imponujące.

          Ja-ja te mogą być jak wydmuszki – piękne pokolorowane pisaneczki albo jak jaja ugotowane na twardo, które tocząc się zgniatają – jak potężne głazy – wszystko, na co się napatoczą. Od czego to zależy, czy Ja-ja są wydmuszkami czy głazami? Od każdej i każdego z nas. Ponoć mamy wolną wolę, mamy wybór… hm…❤

          • marek pisze:

            Wiecie, że zaglądanie do swojej „Strefy Cienia” niektórzy nazywają „uprawianiem czarnej magii” bojąc się, że zostaną zassani do „czarnej dziury”…

            wiecie żydki ,że nie jedziecie do żadnego pieca w Oświęcimiu – jedziecie się oświecać w krematorium . Wyjdźcie z Strefy Cienia .

            m.

          • JESTEM pisze:

            „wiecie żydki ,że nie jedziecie do żadnego pieca w Oświęcimiu – jedziecie się oświecać w krematorium . „

            Tak gada „Książe Kłamstwa”…

            A połączenie tych dwóch wypowiedzi:

            1. Wiecie, że zaglądanie do swojej „Strefy Cienia” niektórzy nazywają „uprawianiem czarnej magii” bojąc się, że zostaną zassani do „czarnej dziury”…
            i
            2.
            „wiecie żydki ,że nie jedziecie do żadnego pieca w Oświęcimiu – jedziecie się oświecać w krematorium.”

            to taka gra „Księcia Kłamstwa”,
            którego sztuczek
            nie rozpoznaje tylko
            ‚niewinna’ w swym niezrozumieniu
            ignorancja.

    • Teresa Chacia pisze:

      Rację masz Siolu
      w Ameryce Europie czy naszym Opolu
      ludzie nie zmienią się
      „mam swoją prawdę więc do końca w niej tkwię
      a bliźni niech każdy rzepkę sobie skrobie
      przecież ja tyle dobrego tu na ziemi robię
      mam rzadki dar pisania rymowanym słowem pomyślałam
      to mogę do kogoś dotrzeć i dlatego wciąż pisałam
      ale na próżno moje starania
      nie mam już więc daru do nikogo zmieniania.

      • marek pisze:

        …..to taka gra „Księcia Kłamstwa”,
        którego sztuczek……

        jak świat długi i szeroki każde medium udowadnia na swój sposób że czarne to białe , a rozmowy z komputerem to nasza przyszłość .
        Zaś rozum to ” Książę Kłamstwa ” , a burczenie w brzuchu to oświecenie .
        Ten co wrzeszczy – nie leź to intruz , a ten co leź to opiekun.
        Coś mi pachnie że nieliczni przed tą ” siarką ” przestrzegają , pozostali zaś to chyba do niej namawiają .

        m.

        • JESTEM pisze:

          ‚jak świat długi i szeroki każde medium udowadnia na swój sposób że czarne to białe , a rozmowy z komputerem to nasza przyszłość .”

          A nie teraźniejszość? Nie „gadasz” w jakimś sensie z komputerem? Może to ktoś za Ciebie czyta i pisze tutaj?

          Wiele widzisz, rozumiesz po swojemu, z niektórymi się zgadzasz, a z innymi nie, taki… Tacy też jesteśmy…

          „każde medium udowadnia”

          Masz na myśli też siebie czy tylko innych?

          „Zaś rozum to ” Książę Kłamstwa ” , a burczenie w brzuchu to oświecenie .”

          Znaczy…. że Ty nie wywracasz niczego na opak, bo jak to robisz, to ktoś Ci wycina pamięć o tym? Jeśli tak, to widocznie taka Twoja rola w tej Grze.

    • marek pisze:

      Wiesz co Siola
      mam w domu samca kota , matka go urodziła jednego i miał takie pewne braki wynikające z tego jedynactwa , drapał , gryzł i przed głaskaniem uciekał
      Moja żona to anioł kobieta , kilka lat uczyła go przytulania i zabawy , teraz to wspaniały kot , z charakterem ale uspołeczniony .
      Tak bym chciał , abyś usłyszał te przejęte szepty , małych wróbelków buszujących nocą po sadach : uważaj , nie podeptaj , nie psuj , nie rwij wszystkiego , gałązki nie złam bo to grzech .
      Czasem przypominasz mi takiego starego księdza ,który miłość do bliźnich na ganienie ich psot zamienił .
      Uśmiechnij się.

      m.

  64. margo0307 pisze:

    Chyba z tych eksperymentów Hitlera coś pozostało w mózgownicach niemieckich lekarzy i mają swój ciąg dalszy…
    W sierpniu ub. Doktor Ackermann z Berlińskiego zespołu psychologów wraz z doktorami medycyny Technische Universität w Berlinie przeprowadzali eksperymenty i doświadczenia kliniczne, podczas których powodowany był stan zgonu trwającego prawie 20 minut, po czym pacjenci byli przywracani z powrotem do życia…

    Ackermann oświadczył, że:
    „…właśnie odpowiedzieliśmy na jedno z największych pytań w historii ludzkości, więc mam nadzieję, że ludzie których te wyniki wprawią w niepokój nam wybaczą, tak tak istnieje życie po śmierci, i wydaje się że to dotyczy każdej osoby na świecie…”

    http://argonauta.pl/sensacyjne-eksperymenty-niemieckich-medykow-zycie-po-smierci-istnieje/

    • margo0307 pisze:

      I jeszcze wkleję bardzo ciekawy – jak mysle koment, jednego z internautów, zamieszczony pod zalinkowanym wyżej artem”

      „…Nie potrzeba się uśmiercać, żeby wyjść z ciała. Wystarczy że nauczysz się pewnego sposobu jak osiągać wyższe wibracje i zmieniać częstotliwość fazę swojego organizmu. Nawet faraoni o tym wiedzieli, zapisane to jest w Szmaragdowych tablicach Thota.

      Fragment ze Szmaragdowych tablic Thotha:

      „Pokonaj ciszą spętanie słowami.
      Wstrzymując się od jedzenia dopóki nie pokonasz
      pragnienia jedzenia, które wiąże ducha..

      Wówczas spocznij w ciemności.
      Zamknij swe oczy przed promieniami Światła.
      Skup się na sile ducha miast na świadomości,
      strząsając z siebie więzy nocy.

      Umieść w umyśle obraz który pragniesz.
      Wyobraź sobie miejsce które pragniesz zobaczyć.
      Drgaj wstecz i wprzód ze swoją mocą.
      Uwolnij ducha od jego nocy.
      W zacięciu trząść się musisz całą swą mocą
      aż w końcu duch twój wolny będzie.”

      Nie przypomina Wam to czegoś?
      Mi przypomina wychodzenie z ciała tzw OOBE, nowa moda New Age na świadome śnienie i wychodzenie z ciała podczas snu lub w czasie zasypiania.
      Obenauta widzi dokładnie to samo co człowiek w śpiączce, co człowiek który był w śmierci klinicznej przez kilka minut, czyli tunel światło, unoszenie się nad swoim ciałem.
      Znani oobenauci to Robert Monrooe z Polskich Darek Sugier, Robert Noble na youtube mają mnóstwo filmików.
      Ciężko w to uwierzyć co oni opowiadają, ale jak się człowiek dobrze nakręci na wyjście z ciała i skupi na tym, rozluźni ciało umysł odpręży, to po tygodniu jest w stanie wywołać drgawki, wibracji będzie Tobą telepotać jak byś miał padaczkę.
      Tyle że możesz to kontrolować, rozprowadzać falę wibracji wzdłuż po swoim całym ciele, odblokowując ukryte czakry i czakramy.
      Każdy mnich religijny to praktykuje podczas medytacji w swojej pustelni, czy to z Tybetu czy zakonu Benedyktanów. W celu ochrony, wypędzeniu z ludzi złych duchów z ich ciał czy egzorcyzmów.
      Nie każdy jest jednak gotowy na to przejście i odpowiedni strażnicy robią wszystko żeby człowiek tego nie dokonał, gdyż tak naprawdę może ktoś go tam wykorzystać z tego drugiego wymiaru czy tam świata astralnego.
      Strach jest dobrym opiekunem, strach przed ciemnością, co się tam w niej czai.
      Sam wśród ciemności, ciemna postać przy twoim łóżku lub w pokoju, do tego paraliż, że nie możesz się ruszyć wiesz lub widzisz że ktoś z Tobą jest i nie jest to człowiek.
      Jakiś byt nie z tego świata, uczucie duszności, ciężaru całego ciała jak byś się wbijał w poduszkę i łóżko. 😮
      Ale gdy to przetrwasz możesz się obudzić pod sufitem własnego pokoju, patrząc z góry na swoje sparaliżowane ciało we śnie.
      Niektórzy mają naturalny taki dar, samo ich wyrzuca z ciała, inni poprzez chorobę i wysokie gorączki to odkryli skupiając się przed zaśnięciem na jednym punkcie.
      Jeszcze inni potrafili się tego wstanie nauczyć poprzez różne metody zasypiania i budzenia się 4w1.
      Powiem tylko tyle – przedsionek piekła tam istnieje, złe osoby zbiorą żniwo zła takie jakie zasiali i nie będzie to przyjemne.
      Wystrzegajcie się góry obślizgłego robactwa śliskich wijących się obślizgłych dżdżownic, eh to nie robaki to tysiące ludzkich nagich ciał cała kupa wijących się jak glizdy w swoich własnych popędach i seksualności, uzależnieni od tego tkwią w tym śluzie, różnych płynach, pocie nie wiem jak to nazwać.
      Dlatego lepiej się do tego kłębowiska nie zbliżać inaczej tam wasze dusze byty utkwicie po wieki.
      I jeszcze jedna sprawa podróżnicy astralni, nie składajcie pokłonu tej najwyższej istocie która co jakiś czas się pojawia, a wy leżycie nadzy obok siebie, jeden obok drugiego.
      To nie jest nikt święty, żaden prorok, czy anioł, on nie jest dobrą istotą, wtedy szybko wracajcie do ciała, nie wypinajcie mu podbrzusza jako akt najwyższego poddaństwa, wracajcie jak najprędzej do swoich ciał, jak kto woli kombinezonów biologicznych.
      Nie dajcie się też nabierać na Jezusów z tatuażami, dziwnymi znakami na szyi, a na grupy prześmiewców nie reagujcie.
      Życzcie im dobrze i zarażajcie miłością i dobrem wtedy same odejdą te byty, niektóre z nich nigdy nie były ludźmi pochodzą z innych miejsc, ale chcą by miejsce na ziemi się zwolniło, gdy opętają – wtedy mogą doprowadzić do depresji, samobójstwa i mają większe szanse tu się dostać.”

      • JESTEM pisze:

        Dziękuję, kochana Margo0307 za to, co powyżej przytoczyłaś.🙂❤

        ‚Ciężko w to uwierzyć co oni opowiadają, ale jak się człowiek dobrze nakręci na wyjście z ciała i skupi na tym, rozluźni ciało umysł odpręży, to po tygodniu jest w stanie wywołać drgawki, wibracji będzie Tobą telepotać jak byś miał padaczkę.
        Tyle że możesz to kontrolować, rozprowadzać falę wibracji wzdłuż po swoim całym ciele, odblokowując ukryte czakry i czakramy.”

        Dla mnie to nie jest „wychodzenie z ciała”, ale… „wchodzenie w SIEBIE”.🙂 U mnie to zadziewało się bardziej „spontanicznie”. W tzw. „medytacjach”, czymś, co nazwałabym kontemplacją – inaczej w czasie wglądów w siebie.
        A te „trzęsiawki”, „telepki” są mi dobrze znane i uczyłam się (nie wiadomo skąd, ale wiedziałam ;-)), jak sobie z nimi radzić. Najpierw pozwalałam, by moim ciałem „telepało”, potem, po pewnym czasie te energie skupiałam w sercu i przesyłałam od „czakry do czakry”. W następnym etapie (już po kolejnych wielu miesiącach) harmonizowałam i rozprowadzałam tę energię o zróżnicowanych częstotliwościach po całym ciele itd…
        Nie chodzi tu też (tak wynika z moich doświadczeń) o „kontrolowanie” tego zjawiska „telepki”, ale naukę integrowania w sobie i harmonizowania tych energii. Raczej świadomie i z ufnością poddawałam się im na początku. I w trakcie stawałam się coraz bardziej świadoma tego, czym to jest. Wiedza o tym przychodziła wtedy, gdy byłam gotowa na zrozumienie. A pierwsze takie „wyjście”-„wejście” zdarzyło mi się, kiedy miałam ze 12/13. lat:
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/powrot-do-pradomu.html

        A tu podobne doświadczenie:
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2010/02/pole-swiadomosci-buddy.html

        „Nie każdy jest jednak gotowy na to przejście i odpowiedni strażnicy robią wszystko żeby człowiek tego nie dokonał, gdyż tak naprawdę może ktoś go tam wykorzystać z tego drugiego wymiaru czy tam świata astralnego.
        Strach jest dobrym opiekunem, strach przed ciemnością, co się tam w niej czai.
        Sam wśród ciemności, ciemna postać przy twoim łóżku lub w pokoju, do tego paraliż, że nie możesz się ruszyć wiesz lub widzisz że ktoś z Tobą jest i nie jest to człowiek.”

        No własnie.🙂
        Jedni widzą jakieś potwory, demony, strażników, diabły, a inni dakinie, przewodników, anioły… każdy według swoich „preferencji”, według swoich myśli – przekonań swojego pięknego ego-ja…🙂 Też kiedyś widziałam potwory, które po swojemu „oswoiłam”…
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2010/03/o-spotkaniu-z-maskami-buddyjskich.html

        „(…)
        Powiem tylko tyle – przedsionek piekła tam istnieje, złe osoby zbiorą żniwo zła takie jakie zasiali i nie będzie to przyjemne.”

        No właśnie…🙂

        „Wystrzegajcie się góry obślizgłego robactwa śliskich wijących się obślizgłych dżdżownic, eh to nie robaki to tysiące ludzkich nagich ciał cała kupa wijących się jak glizdy w swoich własnych popędach i seksualności, uzależnieni od tego tkwią w tym śluzie, różnych płynach, pocie nie wiem jak to nazwać.Dlatego lepiej się do tego kłębowiska nie zbliżać inaczej tam wasze dusze byty utkwicie po wieki.”

        To opisywał R.Monroe. Ale nie każdy musi w ten sposób zobaczyć te „wzorce energii”.
        Na niektórych te „wzorce” działają jak magnes – przyciągają ich, ponieważ mają oni ku temu ‚tendencje”, aby takie, a nie inne energie, o danych częstotliwościach ich przyciągały.

  65. mały budda pisze:

    „…Nie potrzeba się uśmiercać, żeby wyjść z ciała. Wystarczy że nauczysz się pewnego sposobu jak osiągać wyższe wibracje i zmieniać częstotliwość fazę swojego organizmu.
    Odpowiedz.
    Zgadzam się z tym co w/wym.
    Przygotowywałem się do opuszczenia ciała. Raczej do porzucenia ciała.
    Płakałem jak małe dziecko, gdyż byłem zbyt bardzo przywiązany do ciała fizycznego.
    Zdałem sobie sprawę, że jeśli odejdę zbyt wcześnie, bez uzasadnionego powodu.
    Znów będe musiał odrobić lekcje życia w materii.
    Moim przypadku, musiałem zrozumieć swój błąd karmiczny.
    Chodziło o przypomnienie mojej drogi do samego siebie.
    Moje błędne rozpoznanie przyczyny i skutku w pierwszym życiu. Spowodowało, iż dwa razy przyszedłem na ziemie.
    Dobrze, że drugi i trzeci raz. Nie przyszedłem na ziemie w rejonie Azji. Oni mnie by zgubili ich własną grą o władzę iluzji i panowanie nad światem.

    • JESTEM pisze:

      „Płakałem jak małe dziecko, gdyż byłem zbyt bardzo przywiązany do ciała fizycznego.
      Zdałem sobie sprawę, że jeśli odejdę zbyt wcześnie, bez uzasadnionego powodu.
      Znów będe musiał odrobić lekcje życia w materii.”

      Mam podobne doświadczenie za sobą. Opisałam je nawet… jedne miało miejsce w młodości, kiedy chciałam popełnić samobójstwo, bo… tak ogólnie mówiąc „byłam przerażana tym światem”. I po kolejnej nieudanej próbie „usłyszałam”, że jestem tu po to, by zrozumieć ten świat, a potem będę wiedziała, co dalej. I że… i tak, gdyby samobójstwo się powiodło, musiałabym znowu tu wrócić.
      Drugie podobne doświadczenie opisałam w ten sposób:

      ///21.września [2013r.] w nocy przeżyłam kolejne „niesamowite” albo raczej „samo-vite” doświadczenie. Siedziałam i medytowałam. Tak wiele sobie przypomniałam, zrozumiałam i połączyłam się jakby z… – powiedzmy, że… Wszystkim, Co Jest i… „Pustką”… Gdy uświadomiłam to sobie, śmiałam się i płakałam ze szczęścia… To było – zabawne – jak oświecenie/przypomnienie, jak kolejny głęboki wgląd, w którym wnikałam w Naturę Wszechrzeczy… Tym razem jeszcze jakby jeszcze bardziej świadomie… Znów znalazłam się w „pustce”. A jednak… w pewnym momencie poczułam łzę radości, jak spływa mi ta łza po policzku i dopływa do ust. Byłam tym policzkiem i tą łzą. I poczułam jej smak. I przyszło do mnie rozpoznanie, że ta łza i mój policzek, i moje usta to wszystko… iluzja…

      Znów zaczęłam się śmiać. Czułam się wolna… pusta i połączona… Druga łza pojawiła się i poczułam ją/siebie i policzek i łza zaczęła spływać po moim policzku. Przyglądałam się… sobie – łzie na policzku jako iluzji i poczułam, jak… łza zanika. A ja pozostaję… Po prostu łza znikła. I nie dopłynęła już do ust. Wtedy przypomniało mi się, że mogę wybrać: albo pozwolić, by łzy znikły i to, co odczuwam przestało się przejawiać w tej formie, w tym ciele, w jakim jestem albo mogę w tej formie pozostać.

      Zrozumiałam, że gdybym tak po prostu zanikła tak, jak ta łza, nie mogłabym odczuwać tego szczęścia w ciele na wszystkich jego poziomach i odczuwać w nim wibracji tego, czego doświadczałam w tym momencie łącznie ze śmiechem i z płaczem,
      dotykiem łzy i policzka,
      spływaniem łzy po policzku…
      i smakiem łez…
      I przypomniałam sobie, że to jest takie piękne, że chcę „w tym doświadczeniu”, w tym „stanie” pozostać. Jeszcze jakiś czas pozostanę… /// – http://www.tonalinagual.blogspot.com/2013/09/pojawiam-sie-i-znikam.html

  66. toja1 pisze:

    Jeśli chcemy widzieć pewne historie pozytywnie, to widzimy je w pozytywnym „świetle” – jak np. to szczęśliwe dzieciństwo na sielskiej wsi i podkradanie truskawek w nocy…itd,itd
    witaj JESTEM, z tym podkradaniem to nie koniecznie tak jak piszesz. w moich wspomnieniach nie ma kradzieży. po prostu wszyscy wokół bbyli jak rodzina zwłaszcza dla dzieci, które bawiąc się u jednych sąsiadów grasowały na młodą marchewkę, czy ogórki, potem biegły do innych sąsiadów i wspinały się na drzewa z kosztelami, klapsami. wszędzie wokół było tyle różności, że nikt nie robił dramatu, że mu takich drobiazgów ubędzie, i tak dużo spadało pod drzewa, trzeba było młode marchewki przerywać, żeby inne miały miejsce się rozrosnąć, a świnki miały w diecie przede wszystkim treściwsze pokarmy i tych spadów by nie przejadły
    generalnie jestem ostrym przeciwnikiem złodziei wszelkiej maści.
    ale żeby można powiedzieć, że ktoś komuś kradnie to ten pierwszy musi mieć świadomość, że kradnie, a ten drugi musi czuć się okradany…tak sobie myślę, ale mogę się mylić
    pozdrawiam miło

    • Maria_st pisze:

      „wiecie żydki ,że nie jedziecie do żadnego pieca w Oświęcimiu – jedziecie się oświecać w krematorium . Wyjdźcie z Strefy Cienia .

      m ”

      to nie jest Strefa Cienia a raczej jej unikanie, trwanie w nieswiadomosci, chowanie pod dywan.
      Gdyby to bylo poznanie SC to wiedzialbys co czynisz i wzialbys odpowiedzialnosc za swoje ” zycie”.

    • JESTEM pisze:

      „witaj JESTEM, z tym podkradaniem to nie koniecznie tak jak piszesz. w moich wspomnieniach nie ma kradzieży. po prostu wszyscy wokół bbyli jak rodzina zwłaszcza dla dzieci, które bawiąc się u jednych sąsiadów grasowały na młodą marchewkę, czy ogórki, potem biegły do innych sąsiadów i wspinały się na drzewa z kosztelami, klapsami. wszędzie wokół było tyle różności, że nikt nie robił dramatu, że mu takich drobiazgów ubędzie, i tak dużo spadało pod drzewa, trzeba było młode marchewki przerywać, żeby inne miały miejsce się rozrosnąć, a świnki miały w diecie przede wszystkim treściwsze pokarmy i tych spadów by nie przejadły”

      Jasne: „co kraj, to obyczaj”. Byłam uczona tego, by o marchewki, jabłka, jedzenie, a nawet ciastka czy cukierki czy inne rzeczy pytać dorosłych. I zazwyczaj dostawałam. Uwielbiałam kwiaty w ogrodzie mojej babci. I tak je kochałam, że zrywałam je, chodziłam sobie z nimi i wąchałam, a potem je wyrzucałam. I mnie na przykład nauczono, że nawet kwiatów nie wolno zrywać tylko dla zabawy, by po chwili je wyrzucić.
      Ale jak ktoś potrzebował pobawić się w podkradanie czegoś, to się bawił i ryzykował, że zostanie złapany na podkradaniu albo nie. Inna sprawa, że pamiętam kilka takich epizodów z dzieciństwa, kiedy byłam świadkiem bardzo ostrych bójek między chłopakami, a czasem nawet znęcania się nad młodszymi dziewczynkami… różnie bywało. Raz robiłam zakupy i wzięłam sobie z reszty 5 złotych, bo mi się podobały i9 byłam kompletnie nieświadoma, że to była kradzież. Ale wtedy dostałam wiedzę o tym i odpowiednią lekcję. Więc trochę zastanawia mnie, czy to Twoje dzieciństwo było takie sielskie-anielskie, jak je opisujesz (co oczywiście jest możliwe), czy też właśnie jako takie sielskie anielskie Ty zapamiętałaś je… z jakichś powodów?

      • margo0307 pisze:

        „..Więc trochę zastanawia mnie, czy to Twoje dzieciństwo było takie sielskie-anielskie, jak je opisujesz ..”

        Jeśli chodzi o moje dzieciństwo to.., hmm.., mogę powiedzieć, że właściwie to było sielskie-anielskie🙂 ale…, do momentu aż nie nadeszła wywiadówka… 😮
        Po powrocie mamy z wywiadówki, kończyła się i sielskość i anielskość, bo mój tata, za każdym razem tracił cierpliwość i wykazywał daleko idący brak zrozumienia, zadając pytania typu:
        jak dziewczynka może się tak zachowywać ?
        Nie rozumiał, że nie miałam koleżanek, tylko samych kolegów, no a zgodnie z powiedzeniem „kto z kim przystaje, takim się staje…” zachowywałam się jak chłopczyk😛
        Natomiast każde moje wakacje na wsi u kuzynki – z ręką na❤ były sielskie – anielskie…, dla mnie to były najpiękniejsze lata mojego życia…🙂

        • JESTEM pisze:

          Kochana Margo0307,
          wiesz, że wszystkie swoje doświadczenia traktuję z szacunkiem?🙂

          Kiedyś, gdy miałam ze trzy latka, rodzice zostawili mnie na dłużej u dziadków. Z jednej strony było mi z dziadkami na wsi bardzo dobrze, ale z drugiej strony źle, bo na przykład wtedy jeszcze tęskniłam za rodzicami.🙂

          • margo0307 pisze:

            „..wiesz, że wszystkie swoje doświadczenia traktuję z szacunkiem?..”

            Domyślam się, że tak właśnie jest🙂
            Nie pamiętam niestety swoich doświadczeń sprzed 7-go roku życia😕
            Dopiero jak poszłam do szkoły podstawowej…, co nie co mi prześwituje…
            Ale za to pamiętam epizod z moich 7-ych urodzin, kiedy dostałam od mojego brata wielkiego żółtego misia, był tak wielki jak ja i było mi smutno, że nie mogłam razem z nim siedzieć przy stole w kuchni i jeść posiłków z uwagi na brak miejsca, wtedy uparłam się by jeść w pokoju, ale tata kategorycznie się temu sprzeciwił i… dopiero jak mama mi wytłumaczyła, że miś by się pobrudził…, jakoś to sobie poukładałam…😉

  67. toja1 pisze:

    JESTEM pisze:
    Luty 21, 2015 o 18:31 Więc trochę zastanawia mnie, czy to Twoje dzieciństwo było takie sielskie-anielskie, jak je opisujesz (co oczywiście jest możliwe), czy też właśnie jako takie sielskie anielskie Ty zapamiętałaś je… z jakichś powodów?

    myślę, że w tym temacie się nie zrozumiemy.
    róznimy się od siebie w postrzeganiu wielu rzeczy, ale to nic złego, mam siostrę, która też nie rozumiała i dalej nie rozumie mojej tęsknoty do sytuacji z tamtych dziecięcych lat, a jednak ją kocham, a ona mnie.
    widzisz ja do 7lat chyba nie widziałam pieniędzy na oczy, rzadko widywałam rodziców i wcale za nimi nie tęskniłam. później gdy poszłam do szkoły, gdy zamieszkałam w wiekszym oddalonym mieście, siłą rzeczy to się zmieniło. ale w tajemnicy tęskniłam do relacji, które miałam z dziadkami i z tamtymi dziećmi wiejskimi.
    do 7lat to dziadkowie byli moimi rodzicami. oczywiście nasze relacje były absolutnie odmienne od późniejszych czy obecnych między innymi dziadkami i ich wnukami. moi dziadkowie byli specjalni/wyjątkowi i tak zostanie w mojej głowie.
    wydaje mi się, że byłam mądrym dzieckiem, chyba nie przychodziło mi do głowy żeby bez potrzeby zrywać kwiaty by je zniszczyć. jak zrywałam to przeważnie jakieś łąkowe, których było w nadmiarze i ciągle odrastały na to by babcia plotła dla mnie wianki…no faktycznie zrywałam, wianki więdły w słońcu bez wody, czyli niszczyłam może i niepotrzebnie.

    JESTEM, pytasz czy może to moje sielsko-anielskie dzieciństwo zapamiętałam z jakichś powodów.
    powody oczywiście były i dla mnie bardzo istotne. to coś jakby zderzenie dwóch różnych światów, jeden beztroski, prosty, gdzie nic nie musioało być komplikowane, drugi zapewne bogatszy materialnie, ale poza tym okazał się absolutnym przeciwieństwem pierwszego.

    wspominałam chyba już i tu, że zachowałam pamięć z czasu urodzenia i niemowlęctwa. myślę, że to było możliwe tylko i wyłącznie dzięki miejscu i ludziom, którzy przy mnie byli, którzy od pierwszych chwil traktowali mnie jak kogoś mądrego/wyjątkowego.
    mojemu dziadkowi przyśniła się kobieta podobna z obrazów kościelnych. powiadomiła z wyprzedzeniem, że urodzi się w ich domu dziecko, któremu trzeba dać imię =kwiat wodny i że mają go wychować…no to tak w skrócie. po tym śnie dziadek praktykujący katolik jeszcze przed moim urodzeniem zbudował sobie ołtarz w domu. od księdza wymusił figurę Matki Boskiej i taką najbardziej podobną do tej ze snu + do tego obraz + klęcznik + jakieś inne gadżety. za to dał księdzu w użytkowanie sporą łąkę do wypasania koni. w umowie był jeszcze warunek, że ksiądz zgodzi się mnie ochrzcić z tym imieniem kwiatowym. z tym punktem ponoć było najwięcej przepychanek, bo ksiądz ze wsi upierał się przy imieniu jakiegoś patrona, świętej, ale dziadek dopiął swego.
    JESTEM, mogłabym jeszcze miesiąc pisać to co złożyło się na moje pamiętanie tego czasu jako Raju, rozumiem jednak, że każdy z was miał czy ma swój Raj i niekoniecznie w dzieciństwie i na wsi…bo każdy z nas jest równie wyjątkowy.
    pozdrawiam miło

  68. IRMAN z Polonisza pisze:

    Ku pokrzepieniu Serc………. teskniacych za prawdziwa POLSKA .

    • margo0307 pisze:

      Irman, choć ani w ząb nie rozumię słów tej piosenki, to jednak podoba mi ten kawałek i ta tęskna nutka w nim zawarta🙂
      Dziękuję🙂

      • IRMAN z Polonisza pisze:

        Ciesze sie ,ze moglem Tobie choc w ten sposob sprawic troche przyjemnosci. Wazne obrazy (tlo wizualne) pokazuje kawalek zdrowego swiata ,gdzie Ludzie sa serdeczni i solidarni .
        Zamieszcze jeszcze jeden utwor z innej kultury i bardzo jestem ciekaw jak TO odbierzecie – linia melodyczna jest troche nietypowa jak na wspolczesne czasy. https://www.youtube.com/watch?v=LLGWlpEpoGs

  69. margo0307 pisze:

    „…utwor z innej kultury i bardzo jestem ciekaw jak TO odbierzecie …”

    Prawdę mówiąc to… wzruszyłam się słuchając tego utworu, choć ponownie nie kapiszi ani w ząb, o czym śpiewa ta pani…😕
    Ale generalnie – lubię muzykę wschodnią…, hinduską, arabską, żydowską…
    Może… z poprzednich wcieleń… ?😉

  70. IRMAN z Polonisza pisze:

    To mila niespodzianka dla mnie osobiscie ,ze jeszcze ZYJA DUSZE w „krainie mechanicznych pomaranczy” , Ten utwor jest takim niewinnym testem …. zombie reaguja alergicznie sluchajac LOKI . Jesli nie wierzycie , dajcie do posluchania osobie , co do ktorej macie podejrzenie ,ze udaje zywa albo ozywia sie jedynie wtedy ,gdy mowa o pieniadzach !
    Tak na marginesie coraz czesciej zaczyna sie budzic we mnie podejrzenie ,ze jedyna nadzieja dla POLSKI sa …..kobiety . Meska czesc narodu zdaje sie miec glebokie kompleksy i niedorozwoj emocjonalny – rznie na falszywych tonach… ..pilkarzykow ,rambo albo inne browarem cuchnace batmany . Niedawno prowadzilem dialog z Mistrzem Duchowosci z Polski i bylem zdegustowany .
    Ocencie same moze jestem zbyt surowy i czlowieka zle odebralem , ale serio traktujac przyszlosc Ojczyzny ,mnie ciarki po plecach chodza jak widze , kto bierze sie za uzdrawianie polskiej anemii..
    http://www.braterstwo.org/niusy/158-w-polsce-nikt-nie-chce-uczciwych-wyborow
    Drugi link na Strone tego Mistrza http://lenard.biz/witam-cie-i-zapraszam
    Margoo i Mario nie mam watpliwosci co do Waszej intuicji i obiektywizmu .
    Ocencie same !

  71. toja1 pisze:

    JESTEM pisze:
    toja a co Ty czujesz? Czy czujesz miłość do siebie?
    Bo napisałaś, że siebie kochasz… Czy to kochanie siebie dla Ciebie to też jakaś teoria, czy jakieś praktyczne działania czy może jakieś od-czucie lub u-czucie?

    jakiś czas temu kliknęłam w twój login i przeniosło mnie na twój blog(?)
    wpadł mi w oczy tekst

    „I kiedyś zapomniałam, a potem… przypomniałam sobie, że każdy z nas jest Jedną i Tą Samą Istotą – Istotą przejawioną w niezliczonych, nieskończonych i zróżnicowanych między sobą wersjach samej SIEBIE”.

    nie wiem czy to twoje słowa, czy kogoś innego zacytowałaś…hehehe może umiesz czytać w moich myślach🙂

    dla jakby uproszczenia dzielę siebie na mnie jako świadomość duchową i na mnie jako świadomość umysłową. świadomość duchowa to JA/DUSZA absolutnie wolna, wszystko mogąca itp, świadomość umysłowa to też JA/CIAŁO, ale jakby we śnie, JA z ciężką kulą u nogi przemierzającą teren z przeszkodami.
    z pozycji JA/DUSZA kocham każdą swoją kombinację, która stworzyła swój odrębny świat, swoje odrębne wcielenie dla swojego JA/CIAŁA. tak więc rozumiem i kocham ciebie JESTEM, Marię, Margo, Marka, Ktosia, Małego Buddę i wszystkich innych tu na MŻ i na całym świecie tym i wszystkich innych, które były, które będą, bo kocham SIEBIE, bo nie mam nikogo innego do kochania, bo TY to też JA🙂
    inaczej jest z tą miłością z pozycji JA/CIAŁO. ta kula u nogi, którą JA/DUSZA każdemu swojemu wcieleniu serwuję zmusza JA/CIAŁO do bycia egoistą, do kochania siebie jako JA/CIAŁO…w praktyce mamy zaprogramowane przetrwanie, produkowanie emocji/energii, którymi JA/DUSZA się karmi, dzięki nim istnieje.

    mam świadomość, że ja jestem JA/DUSZA, ale wiele innych moich wcieleń tę świadomość ma „zaburzoną”, to „zaburzenie” wynika jednak ze wstepnego projektu JA/DUSZY.
    i teraz pewnie was zbulwersuję, ale co tam🙂
    JA/DUSZA = BÓG
    JA/CIAŁO = człowiek (czy inna istota zdolna produkować emocje/energię, ale dla uproszczenia zrozumienie skupmy się na człowieku)

    ta kula u nogi, o której wspomniałam, to taki symboliczny pojemnik na emocje, które w zależności od gatunku mają swój symboliczny ciężar.rodzimy się jakby z pustym pojemnikiem, z nic nie ważącą kulą. potem produkujemy sami i zbieramy od innych emocje, które zapełniaja pojemnik.
    mając powyższe na uwadze eksperymentuję w praktyce/w realu na sobie i swoich bliskich, za ich przyzwoleniem oczywiście, eksperymentuję zbijanie ciężaru tych naszych kul u naszych nóg.
    w praktyce wygląda to ogólnie tak, że unikamy kontaktów ludzi, którzy produkują tak zwane złe emocje, wchodzimy w kontakty, zapraszamy do siebie tych, którzy produkują tak zwane dobre emocje.
    oczywiście trudno się całkowicie uchronić od złych emocji, ale ich ograniczanie jest możliwe co w efekcie daje nam lepsze, spokojniejsze, dostatniejsze życie.
    będąc człowiekiem nie kocham wszystkich innych siebie, dla każdego z nas jest to niewykonalne w praktyce i absolutnie nielogiczne

    Wiesz, to trochę jak z wybaczaniem…
    ja z wybaczaniem nie miałam nigdy problemu, nie pielęgnuję do nikogo żalu i o nic. jestem ponad takie sprawy, otrzepuję się i natychmiast idę dalej. to takie doświadczenia, które uczą na przyszłość.
    roztrząsanie w sobie wszelkich wybaczeń to też nie najlepsze emocje.

    JESTEM, jestem pewna, że nie kocham ciebie, ale chyba zaczynam lubić z tobą rozmawiać. ty też nie musisz mnie kochać, będzie mi miło gdy mnie polubisz.
    pozdrowionka

    • margo0307 pisze:

      Ja już Ciebie lubię Toja 1 🙂❤
      Tak po prawdzie – to Wszystkich Was lubię 😀❤

    • mały budda pisze:

      toja1 pisze:
      z pozycji JA/DUSZA kocham każdą swoją kombinację, która stworzyła swój odrębny świat, swoje odrębne wcielenie dla swojego JA/CIAŁA. tak więc rozumiem i kocham ciebie JESTEM, Marię, Margo, Marka, Ktosia, Małego Buddę i wszystkich innych tu na MŻ i na całym świecie tym i wszystkich innych, które były, które będą, bo kocham SIEBIE, bo nie mam nikogo innego do kochania, bo TY to też JA🙂

      Odpowiedz.
      Pragnę być szczery i tylko szczery w Swoim Sercu.

      toja 1 ja ciebie nie kocham ani JESTEM, Marię, Margo, Marka, Ktosia, i wszystkich innych tu na MŻ.
      Piszę, gdyż nie czuje Ciepła-Miłości w sercu do was.
      Więc nie mogę napisać, że was kocham.
      Gdybym napisał, że was kocham.
      To bym skłamał.
      Nie chcę kłamać, gdyż oszukiwałbym Sam Samego Siebie.
      Więc nie mogę napisać, że ciebie kocham toja1 i was wszystkich,których poznałem na MŻ.
      Mogę was lubić, aby was wszystkich lepiej zrozumieć i odczytywać wasze myśli jako wibracje-energetyczne.
      Książki też czytam z przekonaniem,że poznaje myśli autorów których czytam.
      Jeśli w sercu czuję ciepło i miłość. Wówczas powiem sercem,że kocham.
      Ale powiem kocham Serem i czuję Ciepło- Miłość w Sercu.
      Powiem prawdę, bo tak czuję w Sercu-Ciepło że kocham Słońce, Matke Nature.

      Ja nie napiszę, że Ty to też Ja. Gdybym tak napisał, to bym skłamał.
      Ja od dziecka czułem, iż do ludzi nie pasuje.
      Teraz wiem, że świat ludzi to iluzja i gra. Wieczne pozory bycia kimś innym.
      Więc mogę napisać, że ja jestem inny, niż wszyscy ludzie na matce ziemi.
      Chciałem wyrazić Sam Samego Siebie.
      Prawdę wam napisałem, gdyż tak czuje.

      • mały budda pisze:

        Ale powiem kocham Sercem i czuję Ciepło- Miłość w Sercu.
        Powiem prawdę, bo tak czuję w Sercu-Ciepło że kocham Słońce, Matke Nature.

        • siola pisze:

          Male sloneczko prawde mowiac cieple i kochane ale jak mowila Matka mam patrzec na Ikara.

          • Maria_st pisze:

            „Male sloneczko prawde mowiac cieple i kochane ale jak mowila Matka mam patrzec na Ikara.”

            bardzo madra rada Twej Matki siola.

      • Dawid56 pisze:

        I to się chwali co napisałeś Mały Buddo.Ja bym napisał, że lubię się z wami wszystkimi Margo, JESTEM,Michaelą, Marią,Siolą,Teresą, Mezamirem, Markiem, Małym Buddą,Toją a nawet Ktosiem i innymi bywalcami MŻ dzielić się myślami, poglądami, tematami.Mogę włożyć wiele serca w to co chcę przekazać , ale czy to jest miłość?. Tak tego nie pojmuję.Każdy z nas jest na swój sposób inny i „nie pasuje” do otaczającej nas rzeczywistości.Każdy z nas ma za sobą pewne bardzo ważne przeżycia i jest bardzo wrażliwy na to co mu się śni ( nawet na jawie). Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że cokolwiek napiszemy, nawet o sekretach skrywanych od czasów dzieciństwa, nikt nie będzie się z tego śmiał i znajdziemy zrozumienie.
        Dzielimy się też wątpliwościami n/t choćby reinkarnacji, podróż poza ciałem, życia po śmierci,przepowiedni, osobistych przeżyć,Atlantydy , UFO, obcych wśród nas,różnych teorii spiskowych, Hodowli człowieka, „eksperymentów genetycznych, wzięć, podróży w czasie, lotów w Kosmos, problemów związanych z szeroko pojętym matrixem-globalnej sieci, zagrożeniem III wojną światową itp.

        • mały budda pisze:

          Widzisz Dawidzie.
          Mogę tobie napisać prawdę, że ciebie lubię.
          Moim zdaniem to się nazywa DRZEWO POZNANIA.
          DRZEWO POZNANIA TO WŁOŻYĆ WIELE SERCA W TO CO SIĘ ROBI.

      • toja1 pisze:

        mały budda napisał
        oja 1 ja ciebie nie kocham ani JESTEM, Marię, Margo, Marka, Ktosia, i wszystkich innych tu na MŻ.
        Piszę, gdyż nie czuje Ciepła-Miłości w sercu do was.

        ech nie zrozumiałeś😦 ja ciebie jako człowiieka też nie kocham.

        • Dawid56 pisze:

          Chyba wreszcie zrozumiałem Jestem i Ciebie.Po prostu kochasz nas wszystkich poza czasem i przestrzenią czyli kochasz nasze ciało przyczynowe?

          • toja1 pisze:

            Dawid, ja nie wiem co to jest ciało przyczynowe.
            wg mojego prostego rozumienia ja z pozycji swojej duszy mogę założyć, że kocham wszystkie inne dusze…duch kocha duchy, nie kocha ciał fizycznych, nic materialnego.
            z pozycji mnie jako człowieka kocham przede wszystkim siebie jako człowieka i swoich bliskich jako ludzi…no tak mniej więcej🙂

          • margo0307 pisze:

            „..z pozycji mnie jako człowieka kocham przede wszystkim siebie jako człowieka i swoich bliskich jako ludzi…”

            Człowiek ?
            Kim albo może czym jest Człowiek ?

            „…Zacząłem widzieć ludzi nie jako zwykłych ludzi, tylko mieszanki
            różnych, kosmicznych ras:
            człowiek–ptak, człowiek–małpa, kot, świnia, a nawet miksy ludzi z roślinami
            np. człowiek–mimoza.
            Ba,! nawet raz widziałem człowieka–elfa i kobietę–harpię, normalnie wampirzycę
            ze skrzydłami, kto by taką chciał za żonę!? Panie uchroń!
            Już nie byli w stu procentach humanoidami tylko dziwacznymi stworzeniami.
            Byli odsłonięci przede mną, a ich ciała mówiły wszystko – o ich pochodzeniu,
            osobowości, temperamencie, upodobaniach i lękach.
            Czy byli drapieżnikami, czy raczej łagodnymi stworzeniami.

            Jak mi ktoś powie, że Ziemię zamieszkują ludzie to go wyśmieję. 😀

            To są „między innymi” ludzie, raczej istoty smakujące jak to jest być człowiekiem.
            Bo taka jest prawda – nie jesteśmy ludźmi – tylko kosmicznymi stworzeniami
            doświadczającymi istnienia ludzkiego.
            Więc czym jest człowiek?
            Świadomością mającą za sobą wiele już istnień na różnych planetach, podróżującą po Wszechświecie, która właśnie zawitała z gościną na Niebieskim Globie, by doświadczyć bycia człowiekiem.
            Zdobędzie ludzkie przeżycia i wio dalej po drabinie kosmicznej ewolucji w górę lub w dół – do Światła lub w Ciemność.
            Kosmicznej tolerancji, a raczej wyrozumiałości dla innych gatunków nauczyłem się dzisiaj w momencie, gdy ujrzałem u siebie zamiast ludzkich dłoni krabie szczypce ze… Stygmatami!..”

            Fragment pochodzi z ebooka „Dzienniki Jessego”

          • Dawid56 pisze:

            Napisałem ciało przyczynowe, bo jest to najbardziej rozwinięte ciało Człowieka, które istnieje poza czasem i przestrzenią🙂 ( chociaż mogłem napisać Dusza). Bałem się jednak tego sformułowania z uwagi na to, że Duszę często kojarzy się z ciałem astralnym.
            Pozostaje ciało mentalne – myślę że właśnie tu na blogu kontaktujemy się za pomocą ciał mentalnych.Te cztery rodzaje ciał fajnie są opisane w „Fragmentach Nieznanego Nauczania” Piotra Uspieńskiego.Dla mnie ciało przyczynowe jest kimś w rodzaju ducha , który „zawiera” wszystkie nasze poprzednie wcielenia i to obecne.

      • siola pisze:

        Coz jak ktos jeszcze pamietajak opowiadalem,o szkole na Barglöwce i nauczycielce co zadala z maty zadanie.Coz oberwalo mi sie wtedy dobrze nachaja,ale zrozumialem jedno ze w ksiazkach nie tylko prawdy siedza.Wiec najlepiej sprawdzikc siebie czy bledu nie robisz zanim zdecydujesz czy wynik z ksiazki napiszesz czy tez lepiej wynik z liczenia swojego.Coz nauczyciele co to studiowali prostych zasad nie znali ,ze nie wszystko Prawda co nadrukowane.Zamiasz wciaz powtazac KOCHAM slowo lepiej czasem komus powiedziec slowo prawdy moze lepiej tej osobie pomoze.Bo inaczej wciaz szachrajic bwdzie myslac ze nikt nie widzi co w nim siedzi.Jo powozom tu wszyckich obojentnie co szrajbuja,madrosci nie ujmuja,nie godom ze karzdego miloja,jak trza to i slowa prawdy powiem, bo poznalem ze loszusty boja sie jak ludzie znoja prowdy.Jak se jeden z drugim prowda przeczyto moze mu pomoze a nie robia tego by sie zemscic jeno po to by jeden z drugim przyszol som po rozum do glowy.

    • JESTEM pisze:

      Nie odniosę się już do tego, co napisałaś między innymi o
      „JA/DUSZA = BÓG
      JA/CIAŁO = człowiek (czy inna istota zdolna produkować emocje/energię, ale dla uproszczenia zrozumienie skupmy się na człowieku).”

      I nic mnie nie zbulwersowało z tego, co napisałaś, ale po prostu nie interesuje mnie już dalsza dyskusja w tym temacie. Dziękuję.

      „JESTEM, jestem pewna, że nie kocham ciebie, ale chyba zaczynam lubić z tobą rozmawiać. ty też nie musisz mnie kochać, będzie mi miło gdy mnie polubisz.”

      Grunt to pewność😉 Fajnie, że jesteś pewna.🙂
      Wiem, że nikogo nie muszę kochać. Nic nie muszę. A jednak… kocham. Choć dla innych może nie mieć to znaczenia. Dla mnie ma. Nie potrafię wytłumaczyć Wam tego. A to, co piszę i tak każdy rozumie to po swojemu. Niech tak pozostanie.

      Nie muszę też innych lubić, by prowadzić dialog z szacunkiem i żartować z innymi i kochać wszystkich takimi, jacy są.

      Nie ma znaczenia dla mnie, czy ktoś mnie lubi czy nie lubi, bo ktoś może być mi bliższy, a ktoś dalszy z pewnych powodów. Nawet tutaj. Ktoś może mnie nie lubić, ale na przykład szanuje. Różnie może być. Szacunek człowieka do człowieka i zrozumienie jest dla mnie z jakichś powodów istotniejsze niż lubienie lub nielubienie. Tak mam..😉 Ktoś jest „bliższy” lub „dalszy”, ktoś jest bardziej rozumiejący innych, a ktoś mniej… Po prostu, jesteśmy różni.

      Byłabym nieszczera wobec siebie, gdybym napisała, że kogoś nie kocham. Ale czytając Ciebie i Małego Buddę, i Dawida56 widzę i rozumiem, że jesteśmy różni. Po prostu.

      To tyle ode mnie natenczas w”sprawie”: MIŁOŚCI.🙂❤
      Dziękuję.

      • JESTEM pisze:

        Dawid56:
        „Chyba wreszcie zrozumiałem Jestem i Ciebie.Po prostu kochasz nas wszystkich poza czasem i przestrzenią czyli kochasz nasze ciało przyczynowe?”

        Można tak powiedzieć, że „kocham wszystkich poza czasem”, ale nie poza przestrzenią.
        Dla mnie Miłość, którą coraz częściej odczuwam w sobie wobec siebie połączonej z innymi (na jakim poziomie lub poziomach, to tego nie wiem), a którą nazywam miłością wszechogarniającą, ta miłość nie rozróżnia ciała od duszy czy ducha, obejmuje każdą treść i formę.

        Dla mnie MIŁOŚĆ jest tym uczuciem, które związane jest z „wyższą” świadomością wykraczającą poza jakiekolwiek dualne postrzeganie i ze ZROZUMIENIEM również tej części RZECZYWISTOŚCI, którą nazywamy naszym ziemskim światem.

        Wielu ludzi używa takiego sformułowania jak ‚bezwarunkowa miłość’, ale do mnie przyszło inne: miłość wszechogarniająca. Miłość wszechogarniająca jest jakby… stanem istnienia pełnego zrozumienia, połączenia w Jedni z Całością, Wszystkim, Co Jest, z wszystkimi cząstkami Całości. Jest stanem istnienia, w którym dostrzegamy doskonałość w całym Stworzeniu… A co to znaczy? Nie umiem inaczej tego wytłumaczyć. Natomiast wiem, że każdy z nas sam „dochodzi” (jeśli ma dojść :-)) do tego stanu, zrozumienia, rozpoznania. Kiedy się takiej miłości doświadczy, wtedy przychodzi zrozumienie, czym jest miłość – tak wynika z mojego doświadczenia. A inni mogą mieć inne doświadczenia i inne wnioski z nich płynące.❤

    • JESTEM pisze:

      Dziękuję, kochana Margo0307 za ten filmik, za to przypomnienie.

      Tak, jesteśmy bezwarunkową miłością, powiedziałabym nawet, że jesteśmy wszechogarniającą miłością (i z niej stworzeni), a przychodząc tutaj odcinamy się od tej ‚świadomości siebie’, ograniczamy siebie poprzez odcięcie się od pewnej części swojej nieskończonej Istoty, jaką jesteśmy. Jednak nawet żyjąc tutaj, w tych ciałach, jakie mamy, możemy uwalniać się od tego, co nas ogranicza i oddziela od tego, kim jesteśmy…
      I wtedy możemy pozwolić sobie „na ekspresję całości naszej istoty”, jaką jesteśmy, która może poprzez siebie „wyrażać nieskończoność istniejącą w każdym z nas”. I Miłość, którą jesteśmy.

      Nie czuję potrzeby „zmniejszania swojej świadomości”, pomniejszania siebie ani przynależności, ani dopasowywania się, by inni mnie „kochali”, a nawet lubili, bo takie uwarunkowanie nie ma nic wspólnego z miłością.
      Tak samo system nagród: „bądź taka, jaką chcemy, żebyś była, to wtedy my cię będziemy kochali”… Akurat.😀 Miłość jest co najmniej bezwarunkowa, a jeśli ktoś ją warunkuje, to uczucie, które jest „żywione” wobec innych, przestaje być miłością. Staje się jej iluzją, namiastką, erzacem.

      „Czy w ten sposób ją dostanę – akceptując to, co mówicie, wierząc w to, w co wierzycie?
      Jeżeli będę wierzyła w to, co wy, jeżeli ograniczę się, to czy będziecie kochać mnie?”
      Nie. Mogę Was uwielbiać, adorować, przymilać się, ale nic z tego nie będzie miłością.
      Więc nie, nie będę siebie ograniczać.🙂 Inni mogą myśleć o mnie, że jestem dziiiiwna albo może nawet jakąś wariatką..🙂

      Wszechogarniająca miłość – kochanie siebie i wszystkich jako tak samo ważnych cząstek Całości – to mój naturalny stan istnienia, o którym sobie kiedyś przypomniałam i do którego udało mi się „wrócić”. Nie zawsze jeszcze udaje mi się w nim utrzymać (powrócić w całości do bycia SOBĄ), ale to… kwestia czasu.😉 I ten stan istnienia i odczuwania jest naturalny dla nas wszystkich, ale jak widać część z nas potrzebuje pozostawać jeszcze we wzorcach, które nas ograniczają i uniemożliwiają powrót do tego naturalnego stanu.

      „Nie bądź takim mądralą, nie bądź takim bystrzakiem, znaj swoje miejsce” – (…) – „jeśli chcesz otrzymać jakiekolwiek odzwierciedlenie miłości”. I niczego nie zmieniaj. Tkwij w tych uzależnieniach… zostań… Trala lala…

      Dziękuję, wystarczy. Jestem wdzięczna za wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia tym bardziej, że dzięki nim jestem tym, kim JESTEM i jestem TU, gdzie JESTEM. Powróciłam do DOMU, który jest w sercu każdej i każdego z nas – „swojej” Przestrzeni wszechogarniającej miłości.
      (Może mi kiedyś to wybaczycie…😉 )❤

      i pozdrawiam Was serdecznie z tej Przestrzeni.

  72. toja1 pisze:

    Margo, dusza człowiecza…ech kiedyś się przekonasz, że to sama dobroć
    człowiek to biologiczna, materialna maszyna, którą dusza trzyma przy zyciu w jakimś celu.
    człowiek to kupa mięsa i umysł odbierający bodźce poprzez ciało. człowiek to dzikie zwierze, niektóre egzemplarze łągodniejsze bo udomowione🙂
    wystarczy bardziej identyfikować się z duszą niż z ciałem i wtedy łatwiej żyć. bardziej świadomie tym ciałem zarządzać.

    • Maria_st pisze:

      „człowiek to biologiczna, materialna maszyna, którą dusza trzyma przy zyciu w jakimś celu.
      człowiek to kupa mięsa i umysł odbierający bodźce poprzez ciało. człowiek to dzikie zwierze, niektóre egzemplarze łągodniejsze bo udomowione🙂
      wystarczy bardziej identyfikować się z duszą niż z ciałem i wtedy łatwiej żyć. bardziej świadomie tym ciałem zarządzać.

      oooooooo, zgadzam sie
      biorobot–bateryjka –doladowanie

    • margo0307 pisze:

      „…człowiek to biologiczna, materialna maszyna, którą dusza trzyma przy zyciu w jakimś celu… człowiek to kupa mięsa i umysł odbierający bodźce”

      Poniekąd…, zgadzam się z tym twierdzeniem Toja 1🙂
      Od siebie dodam, że z tego, co zrozumiałam wynika, iż ta biologiczno-materialna maszyna jest wprost doskonale skonstruowana by nam – wcielonym w nią i ożywiającym ją duszom – idealnie służyć 🙂
      Wnioski jakie mi się nasunęły są takie, że ta doskonała maszyna, jakim jest nasze fizyczne ciało i nie nazwałabym ją kupą mięsa – posiada także swoją własną, unikalną osobowość, z którą nasza dusza – najczęściej łączy się tuż przed…, lub podczas narodzin…
      Nie bardzo jeszcze rozkminiłam, jakie znaczenie ma dla nas – czyli dla naszej duszy – ta indywidualna osobowość ciała fizycznego ?, wiem jednak, że ta osobowość ciała wywiera istotny wpływ na to, co nasza dusza planuje sobie doświadczyć w konkretnym wcieleniu…🙂

  73. siola pisze:

    Przepraszam ale moim zdaniem jest tym jakie jego wychowanie a najwiecej sam jest odpowiedzialny za to co z siebie zrobi.Bo zwierzeciem byc nie musi.
    Co do snu Marysiu to od razu mam tu kilku bochaterow bajek.
    Herr kuh les -PO POLSKU-Pan krowa las
    Pinokio skrzynia na marionetki.ktos prubowal mnie jak marionetke w skrzyni zamknac.
    Ktos co mu sie chce rozkazywac i szumluje by drugiemu swe lenistwo i klamstwo przypisac.
    Szkoda mi bylo bardzo tych koni co po kolana w wlasnym gownie staly,a o malo bym im potop zrobil choc wcale tego nie zamierzalem.Coz ja tyko chcialem troche swaitla wniesc do stajni widac komus to nie pasowalo.
    Moze zrozumie ta dzieweczka z snu mojego ze litosc to nie slabosc.
    A chlopcy nie od razu wpakuja jak kotki do wora,moze daja jej szanse na naprawe tego co narobila.
    Coz moze koniku tez zmadrzeja i zrozumia ze siedza w tej stajni w gownie po uszy,posluchaja swojej duszy i wyjda same ze zasranej stajni na wolnosc do puszczy.Na wolnosci nikt im pod nos siana nie poda za to na przecince rosnie swieza zielona trawa.

    • margo0307 pisze:

      „…Na wolnosci nikt im pod nos siana nie poda za to na przecince rosnie swieza zielona trawa.

      To ostatnie zdanie – według mnie – jest wiele mówiące na temat naszej – wprogramowanej nam przez „uprzejmie służących i podsuwających pod nos” – nieświadomości celu naszego tu zaistnienia…🙂
      Tak, jak mówił Bashar, a JESTEM powtórzyła:
      „Nie bądź takim mądralą, nie bądź takim bystrzakiem, znaj swoje miejsce” … „jeśli chcesz otrzymać… niczego nie zmieniaj. Tkwij w tych uzależnieniach… zostań… Trala lala…
      Po co myśleć samodzielnie ?
      Po co dociekać ?, eksperymentować.., próbować… ?
      Lepiej niczego nie zmieniać, dostosować się do reszty i… spać!!!…, bo to nie wymaga żadnego wysiłku…, wystarczy pod nosem podane siano…😕

  74. toja1 pisze:

    margo0307 pisze:
    Luty 25, 2015 o 10:14

    „…człowiek to biologiczna, materialna maszyna, którą dusza trzyma przy zyciu w jakimś celu… człowiek to kupa mięsa i umysł odbierający bodźce”

    Poniekąd…, zgadzam się z tym twierdzeniem Toja 1🙂
    Od siebie dodam, że z tego, co zrozumiałam wynika, iż ta biologiczno-materialna maszyna jest wprost doskonale skonstruowana by nam – wcielonym w nią i ożywiającym ją duszom – idealnie służyć🙂
    Wnioski jakie mi się nasunęły są takie, że ta doskonała maszyna, jakim jest nasze fizyczne ciało i nie nazwałabym ją kupą mięsa – posiada także swoją własną, unikalną osobowość, z którą nasza dusza – najczęściej łączy się tuż przed…, lub podczas narodzin…
    Nie bardzo jeszcze rozkminiłam, jakie znaczenie ma dla nas – czyli dla naszej duszy – ta indywidualna osobowość ciała fizycznego ?, wiem jednak, że ta osobowość ciała wywiera istotny wpływ na to, co nasza dusza planuje sobie doświadczyć w konkretnym wcieleniu…🙂

    Margo, musiałabym dużo pisać żeby przedstawić swój punkt widzenia na te wszystkie RZECZY.
    pisząc pod loginem „toja” mieszam dwa punkty widzenia, jeden z pozycji NIEREALNEJ czyli DUSZY, którą przede wszystkim jestem od zawsze. drugi z pozycji REALNEJ czyli człowieka, w którym JA DUSZA ciągle w innym bywam, a teraz i tu siedzę w „toja”🙂
    mieszanie punktów widzenia z tych dwóch pozycji prowadzi do tego, że czytający nie rozumieją, czemu ja się nie dziwię, bo sama już czasem gubię się z której pozycji piszę.

    to co napisałaś powyżej wymaga odpowiedzi z punktu widzenia NIEREALNEJ, więc chyba powinnam z takiego loginu odpowiedzieć.
    pozdrowionka

  75. Pingback: Emerald Dome | Livia FLOW Space.. WALKING GATES

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s