Cała prawda o reinkarnacji – grzech pierworodny?

Gdyby reinkarnacja została udowodniona „naukowo” , albo gdybyśmy odzyskali pamięć poprzednich wcieleń- pojęcie śmierci przestałoby istnieć. Jednocześnie przestałoby też istnieć pojęcie grzechu pierworodnego. Wiedzielibyśmy na pewno, że kraina wiecznej szczęśliwości istnieje, a pobyt na Ziemi ma po prostu na celu doskonalenie Duszy. Prawdopodobnie Świat byłby również lepszy, nikt by nikogo nie straszył, bo każdy wiedziałby, że tylko od niego zależy awans na etap dalszego rozwoju duchowego. Ważyłby swoje czyny, a żadne wojny de facto nie miałyby sensu. Człowiek odszedłby też od materii, gdyż wiedziałby o tym, że jego życie pod postacią istoty ludzkiej to zaledwie 80-letni epizod . Być może zmieniłby się także stosunek ludzi do zwierząt, jeśli w swojej pamięci mieliby, że byli kiedyś np psem. Reinkarnacyjne tybetańskie koło życia nie musi być wcale mitem, ale może zawierać owe sześć podstawowych możliwości reinkarnacji, jako:
1.Istoty Boskie
2.Półbogowie
3.Głodne duchy
4.Istoty piekielne
5 Zwierzęta
6.Istoty ludzkie
Rodzi się jednak pytanie dlaczego i w jaki sposób Ludzkość straciła możliwość pamiętania przeszłych wcieleń?

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Istota Ludzka, Matrix, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

145 odpowiedzi na „Cała prawda o reinkarnacji – grzech pierworodny?

  1. margo0307 pisze:

    Gdyby reinkarnacja została udowodniona „naukowo”… każdy… Ważyłby swoje czyny…”

    Hmm…, prawdę powiedziawszy bardzo w to wątpię😕
    Skoro dzisiaj – przy obecnym stanie wiedzy, nie potrafimy i nie chcemy ‚ważyć’ swoich myśli ani słów, nie wspominając już o czynach w stosunku do innych czujących istot, to jest mało prawdopodobnym, by mając pewność co do ponownych narodzin, ci którzy obecnie postępują – delikatnie rzecz ujmując – negatywnie – chcieli by dobrowolnie się zmienić…
    Wydaje mi się, że raczej liczyli by na to, że… ” ach, w przyszłym wcieleniu się zmienię…, poprawię”… i wszystko będzie Oki 😉
    Dla mnie, reinkarnacja jest jedynym logicznym i dydaktycznym zjawiskiem powodującym nieustanny proces wzrastania i kształtowania się naszej duszy w tyglu różnorodnych doświadczeń🙂
    Zresztą, nieustannie obserwujemy proces reinkarnacji na podstawie obserwacji roślin, a szczególnie długoletnich drzew🙂 One także każdej zimy „umierają”, by na wiosnę ponownie się odrodzić🙂
    Inną sprawą jest tzw. karma, inaczej mówiąc – powszechna zasada przyczyny i skutku, działania i następstwa, która kieruje naszym i nie tylko naszym – życiem we wszechświecie, będąc
    naturalnym prawem psychicznym, podobnie jak grawitacja jest prawem fizycznym…
    Niektórzy z nas, mylą pojecie karmy z przeznaczeniem ale karma to nie to samo, co przeznaczenie, ponieważ człowiek kieruje się w swym postępowaniu wolną wolą i sam tworzy swój los, czyli przeznaczenie…

    W Wedach jest napisane, że:
    „… zasiawszy dobro, zbierzemy dobro, a zasiawszy zło, zbierzemy zło.
    Karma odnosi się do sumy naszych czynów i ich następstw w tym i w przeszłych życiach.
    Wszystkie one determinują naszą przyszłość.
    Od tego, co nas spotyka i w jaki sposób reagujemy na dane zdarzenie zależy, czy karma przejawia się jako niszcząca czy korzystna.
    Jeżeli postępujemy rozumnie i reagujemy beznamiętnie, wtedy tworzymy „dobrą” karmę. Następstwa czynów nie zawsze pojawiają się natychmiast.
    Może zdarzyć się tak, że piętrzą się i następują niespodziewanie w tym życiu lub którymś z kolejnych.
    Karma przejawia się jako: indywidualna, rodzinna, wspólnotowa, narodowa, światowa i… kosmiczna 🙂
    Starożytni mędrcy wyróżniali trzy składniki karmy:
    – sanćita, czyli suma czynów i oczekujących następstw,
    – prarabdha – ta część sanćity, która spotka żywą istotę w obecnym życiu,
    – oraz krijamana – karma, którą tworzymy na bieżąco…”
    Tłumaczą, że:
    „Człowiek jest zbudowany z pragnień. Czego pragnie, to postanawia uczynić.
    Co postanawia, to czyni. Jaki czyn popełni, taki owoc zbierze…”🙂

    Podobnie przedstawione jest to w Biblii:
    Co zasiejesz, to zbierzesz😛
    „Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie”
    (Ga 6,7).
    Z powyższego wynika, że nasze decyzje kształtują nasze zachowanie, nasze zachowanie zaś tworzy nasze nawyki, nasze nawyki kształtują nasze ciało i charakter, a te z kolei – decydują o naszym przeznaczeniu 🙂
    Na ostateczny wynik wpływa to, jak wiele uwagi poświęcimy drobnym sprawom – drobnym, niepozornym szczegółom…🙂

    Tą część karmy, która spotka nas w obecnym życiu, świetnie obrazuje poniższa opowiastka:

    „…Młody budowniczy poproszony został przez starsze małżeństwo o zbudowanie dla nich domku, w którym mogliby spędzić jesień życia.
    Dali mu projekt oraz dokładne wytyczne, jak ma wyglądać dom, i podkreślili, żeby do budowy wykorzystał tylko najwyższej jakości materiały.
    Budowniczy zdecydował się jednak, użyć materiałów niskiej jakości i zażądać wysokiej ceny, zakładając, że starsze małżeństwo nie zauważy różnicy.
    W ten sposób liczył na większy zysk.
    W okresie trwania budowy wykonawca domu ożenił się. Świeżo upieczone młode małżeństwo często odwiedzało starszą parę.
    Na krótko przed tym, gdy właściciele domku mieli się do niego wprowadzić, poprosili budowniczego wraz z żoną, aby ich odwiedzili.
    Starszy mężczyzna powiedział, że stali się oni dla nich niemalże jak dzieci i, ponieważ wiedzieli, że mają kłopoty finansowe, postanowili podarować im nowo wybudowany dom jako prezent ślubny🙂
    Gdy budowniczy odbierał klucze od szczodrobliwego mężczyzny, czuł, że pęka mu serce a łzy cisną się do oczu…
    Przez cały okres budowy wykorzystywał najtańsze materiały. Teraz niepełnowartościowy dom należał do niego. Gdyby tylko zastosował się do życzeń starszego człowieka…
    Gdyby tylko zdobył się na uczciwość… Gdyby tylko… Niestety, było już za późno!
    Tak długo, jak mieszkał potem w tym domu, z bólem przypominał sobie wszystkie drobne decyzje, które podjął, a które ostatecznie zdecydowały o jego przeznaczeniu…” 😀

  2. marek pisze:

    Witam
    z tym ” grzechem pierworodnym ” , to doradzał bym ostrożność . Istnieje tyle jego objaśnień dotyczących zdarzeń zaistniałych na przestrzeni milionów lat , że gdyby je wszystkie uwzględnić to jesteśmy jako ludzkość ” jednym wielkim grzechem „.
    Wskazać które z tych zdarzeń jest tym dotyczącym tej ” plamy ” jest dość ryzykowne w oparciu o wiedzę jaką dysponujemy .
    Warto również zwrócić uwagę na to ile grup etnicznych i ras reprezentujemy przy czym każda ma odmienną historię zaistnienia – a to wymusza ustalenie czy temat dotyczy wszystkich Ziemian , czy którejś określonej grupy.
    Podobnie krytyczny stosunek mam do reinkarnacji : informacje o tworzeniu człowieka nigdy nie odwołują się do teorii Darwina , a tylko ona wyciąga nasze istnienie z mułu oceanów.
    Hinduizm to nadprodukcja pojęć i jest tam obecnie pomieszanie z poplątaniem , autentycznego rozumienia inkarnacji .
    Aby odejść od pojęć stworzonych przez ludzkie ” chciejstwa ” wolę widzieć reinkarnację jako cykl nurkowania bez zabezpieczeń na dno rowu Mariańskiego czyli ok. 11 km głębi z ponownym powrotem na powierzchnię .
    Ten przykład w którym pozycjonuję nas jako dobijających w swym wysiłku do owego dna , precyzuje dane fizyko -techniczne jakim jesteśmy poddawani . Ciśnienie ,ciemność , brak komunikacji z właściwym dla nas środowiskiem to czynniki kawałkujące i hartujące jednocześnie , te jednostki które z tym sobie radzą .
    Przedstawiona przenośnia odpowiada w aspektach kosmicznych , zasiedlaniu obszarów o coraz niższej wibracji , a więc będących skrajnie niekorzystnymi dla egzystencji w pełni świadomych , samo stanowiących o sobie jednostek . Ów stan zanurzenia w owe obniżone wibracje tłumaczy owo zamroczenie pamięci w aspektach naszej wielowymiarowości oraz pamięci ziemskich wcieleń.
    Tematem wiążącym oba pojęcia : braku pamięci wcześniejszych wcieleń i grzechu pierworodnego może być zdarzenie , zniszczenia kilkanaście tysięcy lat temu przez ludzkość firmamentu wodnego okalającego w tamtych czasach Ziemię .
    Spowodowało to zwiększenie promieniowania kosmicznego docierającego do Ziemi a w konsekwencji obniżenie wibracji Ziemi , skrócenie długości życia ludzi z około tysiąca lat do kilkudziesięciu i przesuniecie się naszej egzystencji z eterycznej czwarto gęstościowej do trzeciej znanej nam fizycznej obecnie zasiedlanej .

    Jako astrologiczny bliźniak mam dwojaką naturę i trudno jest mi czasem utrzymać określony klimat wypowiedzi . Stąd pozwalam sobie na żart na koniec , a może na puentę.
    Pisząc tą wypowiedź przypomniał mi się film , obraz łososi u źródeł rzek , ginących po akcie prokreacji i komentarz lektora , iż ich rozkładające się ciała karmią las otaczający te strumienie .

    W wyobraźni zobaczyłem leżące ciała , tych którym brakło sił z owego lotu ” na dno ” na powrót na powierzchnię toni , pomyślałem – nie ciekawie to wygląda , ale na szczęście drugi marek na czas podpowiedział , może to wcale nie musi być tak straszne , może w zależności od wyboru , swym istnieniem , górę i dól Wszechświata podtrzymujemy w istnieniu.

    pozdrawiam
    marek

    • margo0307 pisze:

      „…Jako astrologiczny bliźniak mam dwojaką naturę..”

      No to podobnie jak ja – astrologiczna ryba, gdzie jedna ‚ja’ ciągnie w jedną stronę – a druga w drugą i… można się rozerwać.. 😀
      Na szczęście otrzymaliśmy wszyscy w darze coś takiego jak intuicję, która pomaga nam – jeśli jej słuchamy – obierać właściwy kierunek…
      Powracając do „grzechu pierworodnego”…, dla mnie – jest to całkiem dobre określenie tak, jak każde inne, odnoszące się do faktu niewłaściwego postępowania czy podejmowania niewłaściwych decyzji i wyborów z punktu widzenia rozwoju duszy…, podobnie jak ten budowniczy z przytoczonej wyżej opowiastki😉
      Świetne porównanie wcielania się duszy w ciało fizyczne do – „nurkowania bez zabezpieczeń na dno rowu Mariańskiego… z ponownym powrotem na powierzchnię” 😀
      Używając dalej tego porównania, można by domniemywać, że nasze istnienie ‚pomiędzy’ wcieleniami jest taką swoistą komorą dekompresyjną, wspomagającą ‚dochodzenie do siebie w trawieniu – rozumieniu naszych własnych dokonań’ 😀

    • Dawid56 pisze:

      Z tą reinkarnacja jest trochę tak jak z pamięcią ludzkości jako całości.Niby wiemy że jakieś Cywilizacje istniały i żyły na Planecie Ziemia przed naszą cywilizacją ale podobnie jak my nie mamy pamięci o naszych przeszłych żywotach , podobnie nasza Cywilizacja również nie ma pamięci o swych przeszłych żywotach i wydaje się że przed nią nikogo nie było i jest pierwszą technicznie rozwiniętą cywilizacją na planecie Ziemia.

      • JESTEM pisze:

        Bo… wszystko było jest i będzie.
        A Bóg – Uniwersalny Umysł ma w swojej ofercie WSZYSTKO, co jest do pomyślenia. A każdy może wybrać to, co chce… Myśli sobie i „kreuje”. Ulega iluzji tworzenia… A lepszym określeniem tego byłoby: zwiedza, podróżuje, doświadcza… tego, co pomyśli…

        Tylko Ty wiesz, a właściwie może zgrabniej byłoby napisać, że tylko Twoja dusza wie, co jest dla Ciebie najlepsze i najprawdziwsze. I tylko ja wiem, a właściwie moja dusza wie, co jest dla mnie najlepsze. Natomiast, jeśli zechcemy dojrzeć jako istota ludzka w tym świecie, to potrzebujemy postarać się znaleźć taką prawdę, która nie będzie nam „kazała” oceniać, etykietować i segregować ludzi albo próbować ich straszyć, szantażować, oczekiwać od nich, że będą nam posłuszni itp. Ale… ponieważ mamy wolną wolę, to i tak robimy, jak, a przede wszystkim to, co niby chcemy i możemy… z powodu przywiązania do pewnych myśli, idei, koncepcji – ogólnie różnego rodzaju przekonań, które uznajemy za prawdę. To możemy nazwać iluzjami prawdy. Każdy ma swoją i niektóre z nich są sprzeczne ze sobą. Każdy dokonuje swoich wyborów…

        Zapraszam do obejrzenia filmiku, jaki zamieściłam w mojej ostatniej notce. Niestety, po angielsku (wersja z napisami może być), ale prostym językiem. A tłumaczenie pod filmikiem umieściłam. Może ktoś, kto ma możliwość mógłby umieścić ten filmik na You Tubie? (udostępniam moje tłumaczenie z prośbą o podanie autorstwa, ha, ha, ha…😉 ).

        • Maria_st pisze:

          ” Ja widzę tu dwie opcje . Ale podpinasz sie pod sztuczna inteligencję ( sieć zarządzającą którą utowrzno)

          Albo zaczynasz rozumieć że jesteś ŚWIADOMĄ ISTOTĄ a UMYSŁ to tylko narzędzie którym pracujesz bo tak to sobie zaplanowałeś /aś przed zejściem tutaj.
          Jesli nie znasz swojego Umysłu trudno… trzeba go poznać, bo używanie bez znajomości może spowodowac kraksę. Ale sztuczne sterowanie nie daje mozliwości poznawczych tego co naturalne i biologiczne ”
          https://nnka.wordpress.com/2013/01/03/natura-umyslu/

  3. Maria_st pisze:

    ” Grzech pierworodny………to genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie organizmu na wieki na zawsze nie zmywalne i nie usuwalne niczym.
    Nawet sam Bóg nie może nic z tym zrobić a nawet to usunąć.”

    wiecej TU:
    http://muki.salon24.pl/599051,grzech-pierworodny

    • margo0307 pisze:

      ” Grzech pierworodny………to genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie organizmu na wieki na zawsze nie zmywalne i nie usuwalne niczym…”

      Wow… na wieki wieków… to wprost porażające stwierdzenie, podobnie jak to, że ‚grzesznik’ będzie się całą wieczność smażył w piekle za swoje ‚grzechy’ jednego wcielenia, bez prawa do poprawy… 😮

      Dobrze by było, gdyby każdy z nas nieustannie miał na uwadze jeden prosty fakt, na który zwraca m.in. uwagę Paramahansa Yogananda:

      „Nasz Umysł jet twórcą w s z y s t k i e g o .
      Jeżeli przylgniesz do jakiejś myśli z dynamiczną siłą woli, w końcu przybierze ona fizyczną, zewnętrzną postać”

      Albo:
      ” Według wiary waszej niech wam się stanie ” 😀

      A z drugiej strony rzecz ujmując to stwierdzenie, że: ” genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie organizmu” – wiele by wyjaśniało Maryś… 😛 😀❤

      • JESTEM pisze:

        Maria_st podała cyt. z Mukiego:
        „” Grzech pierworodny………to genotyp z nasienia Węża w naszym genotypie organizmu na wieki na zawsze nie zmywalne i nie usuwalne niczym…”

        Margo0307:
        „Wow… na wieki wieków… to wprost porażające stwierdzenie, podobnie jak to, że ‚grzesznik’ będzie się całą wieczność smażył w piekle za swoje ‚grzechy’ jednego wcielenia, bez prawa do poprawy…😮
        (…)
        cytz. z Paramahansy Yoganandy:

        Nasz Umysł jet twórcą w s z y s t k i e g o .
        Jeżeli przylgniesz do jakiejś myśli z dynamiczną siłą woli, w końcu przybierze ona fizyczną, zewnętrzną postać

        „Nasienie Węża”… Wąż to symbol UMYSŁU, który jest „twórcą wszystkiego”. W tym sensie nasienie to dane nam jest na wieki wieków. „Grzech pierworodny” to co najwyżej… ten „akt zanurkowania” w tzw. SEN, który powoduje, że przylegamy do jakichś myśli i nie możemy się od nich odkleić. Proste?

        Którąkolwiek ideę, koncepcję, nawet myśl uznamy za prawdziwą i ją zaakceptujemy, ona przekształci się w doświadczalną rzeczywistość w naszym życiu. To mamy odkryć, przypomnieć sobie. A potem będziemy wiedzieć, „co dalej…”😀

        Opinie różnych osób na dany temat różnią się od siebie czasami w dużym stopniu, ponieważ zostały sformułowane w oparciu o indywidualne doświadczenia, porozumienia i nieporozumienia zgromadzone w duszy i to nie tylko w czasie tego życia, ale także wszystkich poprzednich. Zatem jedna osoba może być przekonana, że coś jest prawdą, a inna nie dostrzega tych przekonań jako prawdy. Te obie osoby nie będą w stanie zrozumieć siebie wzajemnie, ponieważ nigdy nie były sobą wzajemnie i nie dysponują zestawem takich samych doświadczeń, ani nie mają takiej empatii, by „zrozumieć” tę drugą osobę np. przez zobaczenie jej jako SIEBIE – swoje „lustrzane odbicie”. Tylko Ci, którzy są w stanie zobaczyć siebie w drugiej osobie, uwalniają siebie i transformują, poprzez doświadczenie absorbują wnioski ze swoich „lekcji” w ziemskiej „szkole życia”.
        Jedynie poszerzona świadomość jest istotnie wolna od ograniczeń wynikających z ocen, sądów, wyroków i przekonań.

        Nie tak dawno napisałam:
        I niektórzy z nas będą obejmować coraz więcej i więcej w sobie, w swojej wewnętrznej Przestrzeni Miłości – że tak to nazwę – będą obejmować swoją samoświadomością… i przenikać… i łączyć w sobie… i harmonizować… cząstki siebie z różnych „królestw, światów,równoległych rzeczywistości, epok” itd, itp… różne cząstki Siebie, coraz więcej i więcej cząstek coraz większej Całości, Jedni.
        Bo na poziomie świadomości jesteśmy Wszystkim, co Istnieje, a nie tylko tym, z czym się utożsamiamy i co sprawia, że pozostajemy w iluzji naszych ograniczeń (np. poprzez przywiązanie do przekonań).

  4. Oualander pisze:

    Naczytałem się w przeszłości o tych różnych „filozofiiiiiiijach”, o karmie, o grzechu pierworodnym, aż któregoś ranka idąc powolutku do pracy widzę jak wiele małych dzieci (kochanych szkrabów) bawi się głośno w miejskiej piaskownicy, mimowolnie nie przeszkadzając sobie na wzajem. Kiedy dotarło do mnie że te dzieci niczemu nie są winne, zacząłem się zastanawiać czy aby my dorośli, siłą nie wbijamy im do głowy tych naszych niepotrzebnych „filozofiiiiii” zaśmiecających nam mózgi przez lata, miast dać im wolność i miłość. V-.

    • margo0307 pisze:

      „…wiele małych dzieci (kochanych szkrabów) bawi się głośno w miejskiej piaskownicy, mimowolnie nie przeszkadzając sobie na wzajem…”

      Czy sobie nie przeszkadzają nawzajem ? – hmm…, na podstawie moich obserwacji, tych skądinąd kochanych szkrabów, mam trochę inne zdanie…, – każde z nich rodzi się ze swoim charakterkiem, swoimi upodobaniami i swoimi animozjami… – tak na marginesie – ciekawe skąd one to mają ?😀
      Obserwując je podczas zabawy wyraźnie widać, że kiedy coś, któremuś się nie podoba, potrafi z całą ‚brutalną’ szczerością to zademonstrować…😉

      „..Kiedy dotarło do mnie że te dzieci niczemu nie są winne..”

      Z powyższego wynikałoby, że Stwórca jest wrednym, mściwym Kreatorem, z upodobaniem wręcz przyglądającym się jak maleńkie, niewinne dzieciaczki doświadczają już na samym wstępie swego istnienia w materii, wszelkiego rodzaju cierpień do jakich tylko zdolny jest człowiek…😕

      Uważam, że w tak wspaniale uporządkowanym Wszechświecie – było by to po prostu nie logiczne !
      Dlatego też dla mnie, wielokrotne wcielenia są jak najbardziej logiczne i… sprawiedliwe🙂 z racji tego, że nie ma po prostu innego sposobu na odwrócenie warunków, które sami sobie – jako ludzie – stwarzamy, jak tylko poprzez doświadczenie konsekwencji popełnionych przez nas w poprzednich wcieleniach czynów…🙄
      Musimy sobie jednak uświadomić i zrozumieć fakt, że to, czego chcemy świadomie, nie zawsze zgodne jest z tym, do czego dążymy na poziomie nieświadomym…
      Dlatego m.in. wszystkie niemal filozofie duchowe nawołują: „Poznaj siebie” 😀
      Ale…, aby by poznać siebie – musimy wejść na jedyną ścieżkę do tego celu wiodącą – zwrócić się do naszego wnętrza i podjąć nad sobą pracę…😛
      Wówczas, jeśli zaakceptujemy, że coś jest możliwe, powoli zaczną się ku temu otwierać drzwi…🙂

      • Oualander pisze:

        W moim odczuciu grzech to koncepcja tylko i wyłącznie ludzka (ziemska) to samo myślę o karmie oraz odrabianiu naszych złych uczynków w następnym życiu, wymyślone przez człowieka, tylko i wyłącznie na jego własny użytek. Jeśli mamy siebie za grzesznych od urodzenia (bo tak nam wpoili rodziciele oraz społeczna świadomość) to dlaczego chrzcimy małe dziecko? (zaznaczam że nie wszystkie kultury i religie mają taki obrządek) żeby je obmyć z pierworodnej winy? skąd więc po obmyciu (chrzcie) u człowieka w jego dalszym życiu pojawia się grzech? przecież na tą chełpioną przez wszystkich logikę powinniśmy od tego momentu do końca swojego żywota pozostawać bez grzechu, no bo niby skąd miałby się on wziąć jeśli wszyscy w naszym otoczeniu byliby ochrzczeni ?.
        Teraz, tak nagromadzony przez lata grzech (karma) powoduję następną inkarnację tylko dlatego żeby się oczyścić? przecież mając wolną wolę możemy sobie grzeszyć ile tylko chcemy, wiedząc że odrobimy to sobie w następnym życiu, albo w którymś tam w przyszłości. Następnie powstaję pytanie co się stanie jak tego nagromadzi się tyle że trza będzie inkarnować np 1000000000 do potęgi setnej żyć?. Przecież taka istota z góry skazana byłaby na porażkę w swoich staraniach aby tą karmę kiedykolwiek oczyścić. Jeśli ktoś uważa się za grzesznego (niech próbuję do skutku odrabiać swoje wyimaginowane grzechy w przyszłych życiach😀 ) to jego sprawa, ja już dawno się z tego wyleczyłem, i nie mam zamiaru nigdy do tego wracać.😉

        • Maria_st pisze:

          ja tam jestem swiatłem a tu sobie tylko gram/biore udzial w kolejnej roli–bo tak chce, i tak doswiadczam.

        • Dawid56 pisze:

          No cóż i tak i nie, myślę.Odpowiedź po części znajduje się w Boskiej Komedii Dantego.
          Jest siedem grzechów głównych
          pycha, chciwość, nieczystość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu,zazdrość,gniew i lenistwo
          Lenistwo nie oznacza nie tylko lenistwa w potocznym znaczeniu tego słowa ale także „znużenie duchowe”- acedia

          Acedia (gr. akēdía, akedeía – „brak troski o własny byt i istnienie, obojętność”[1] od kēdía (troska) lub według Hipokratesa i Galena aciditas, czyli „kwaśność” czarnej żółci, melancholia[2]) – w teologii wypalenie religijne, apatia (psychologia) i obojętność, tzw. choroba mnichów, duchowa „depresja”, niekiedy utożsamiana również z lenistwem lub gnuśnością[3].

          Acedia, „choroba duszy” objawiająca się niemożnością zaznania spokoju, dekoncentracją i apatią znana jest w tradycji chrześcijańskiej co najmniej od czasów ojców pustyni. Opisali ją m.in. Ewagriusz z Pontu i Jan Kasjan (który nazywa acedię taedium – „przesytem”).

          Acedia objawia się przygnębieniem, smutkiem, brakiem motywacji do działania, brakiem zaangażowania i nadziei, zniechęceniem, wyczerpaniem, zobojętnieniem i wrażeniem duchowej pustki. Jest to niezdolność bycia tu i teraz, zajmowania się tym, co właśnie jest. Ewagriusz w jednym ze swoich dzieł opisuje przykład mnicha owładniętego demonem acedii. Mnich siedzi w swojej celi, jednak tam nie wytrzymuje. Ciągle wygląda przez okno, czy czasem ktoś nie przyjdzie w odwiedziny. Nie może doczekać się pory na posiłek i żali się na Boga, że czas tak wolno płynie. Potem czyta trochę Biblię, lecz wtedy robi się senny. Podkłada Biblię pod głowę, ale złości się, że jest ona za twarda, by na niej spać. Mnich staje się płaczliwy, ponieważ nie otrzymuje tego, czego chce. Problem w tym, że sam nie wie, co to jest[4]. Jan Kasjan dodaje, że charakterystyczną cechą acedii jest tzw. „horror loci”, czyli niechęć do miejsca, w którym się obecnie znajduje i czynności, którą się wykonuje. Kiedy się pracuje, najchętniej nic by się nie robiło. Kiedy się nie pracuje, odczuwa się nudę.

          Od dawna spierano się, czy acedia jest grzechem, czy też nie. Najszerzej zajmuje się tą kwestią św. Tomasz z Akwinu (Suma Teologiczna IIb 35), który przytacza argumenty za i przeciw, opierając się na takich filozofach i teologach jak Arystoteles, Jan z Damaszku, czy Jan Kasjan. Ostatecznie św. Tomasz zalicza acedię do grzechów głównych (w tłumaczeniu polskim kryje się ona pod nazwą tradycyjną „lenistwo”).

          Jako lekarstwo na acedię mnisi w dawnych czasach uważali dbałość i uważność w wykonywaniu wszystkich czynności, osiąganą poprzez medytację i kontemplację, czyli to, co buddyści nazywają satipatthāna.

          Według Dantego ludzie obciążeni grzechem acedii cierpieli aż w piątym kręgu piekieł[5]. Opierając się na wyobrażeniach Dantego treść pojęcia przybliżył nowoczesności T.S. Eliot w swoich dziełach takich jak Ziemia Jałowa czy Cocktail Party, w których za główny problem współczesności uznał zanik woli.
          źródło:
          http://pl.wikipedia.org/wiki/Acedia

          • margo0307 pisze:

            „..Jest siedem grzechów głównych
            pycha, chciwość, nieczystość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu,zazdrość, gniew
            i lenistwo… Acedia, „choroba duszy”…”

            Dawidzie pięknie to opisałeś – dziękuję🙂
            Wg. mnie, to właśnie pycha jest chyba najgroźniejsza i stoi na czele wszystkich wad ludzkich. Ludzie nią owładnięci widzą wszystko w fałszywym, skrzywionym zwierciadle.
            Nie są zdolni dokonywać prawidłowych wyborów, bo nie są w stanie zobaczyć prawdy😕
            —————————————————
            Na temat tzw. ‚grzechu’ wyraziłam już moje zdanie wcześniej🙂

            „..co się stanie jak tego nagromadzi się tyle że trza będzie inkarnować np 1000000000 do potęgi setnej żyć?. Przecież taka istota z góry skazana byłaby na porażkę w swoich staraniach aby tą karmę kiedykolwiek oczyścić…”

            Myślę, że na tak postawione pytanie, może odpowiedzieć jedynie osoba całkowicie oczyszczona z karmy, która nie wciela się w materię ze swojego powodu, lecz po to, by pomagać innym…, a która zintegrowała w sobie pamięć minionych wcieleń 😉
            Takich Istot na Ziemi – jak sadzę – jest jednak niewiele…
            Ale – jak słusznie zauważa JESTEM – to jest moja prawda😉
            Czasem odnoszę wrażenie, że naj­większą z obecnie pa­nujących epi­demii jest epi­demia bra­ku zrozumienia…😀
            Christine Thomas, w swojej książce „Tajemnice” napisała m.in. takie zdanie:

            „…Jeżeli emocje połączy się z obrazami myślowymi, to tak jak gdyby połączyło się komórkę jajową z nasieniem.
            Zaczyna się tworzyć zarodek nowego życia, które przyjdzie na ten świat, gdy dobiegnie końca właściwy okres rozwoju w łonie. I stanie się rzeczywistością…”😀

        • margo0307 pisze:

          ” W moim odczuciu grzech to koncepcja tylko i wyłącznie ludzka (ziemska) to samo myślę o karmie oraz odrabianiu naszych złych uczynków w następnym życiu, wymyślone przez człowieka, tylko i wyłącznie na jego własny użytek…”
          ___________________________________________
          W moim z kolei odczuciu, słowo – grzech symbolizuje myśl, wypowiedź lub czyn moralnie naganny, szkodzący zarówno sobie jak i innym…
          Co zaś tyczy się karmy, to… ciekawie – z punku widzenia współczesnej nauki, temat ten opisany jest na stronie:
          http://realizatorzy.prv.pl/niesmiertelnosc.html

          „… Obecnie już, z czysto fizycznego punktu widzenia, nie tylko na podstawie wiary, można śmiało powiedzieć, że śmierci nie ma – żyjemy wiecznie!
          Jeżeli tylko przyjmiemy, jako znaną i unaną prawdę fizyczną, że nic z niczego nie powstało i nic się w nic nie obróci.
          Z pracy pt. „Biologia światła” znanego biofizyka teoretyka Fritza Alberta Poppa, jasno wynika, że w DNA działa laser biologiczny.
          Fakt ten w wielu laboratoriach i ośrodkach naukowych na świecie został udowodniony – dokładnie opisuje to Fritz Albert Popp cytując wyniki prac różnych wybitnych fizyków i biologów.
          Fritz Albert Popp w swojej książce pisze między innymi:

          ” Hipotezę istnienia lasera biologicznego jako pierwszy wysunął polski biolog teoretyk ks. prof. Katolickiwego Uniwersytetu Lubelskiego Włdzimierz Sedlak.
          Od dawna już wiadomo, że masa i energia, to dwie formy istnienia świata i nie trzeba udowadniać, iż jedna forma przechodzi w drugą.
          Energia pola elektromagnetycznego, jest tak samo dobrym tworzywem jak inne formy energomaterii, a można nawet śmiało powiedzieć, że jest ona bardziej „uszlachetniona i zorganizowana”

          Człowiek nadmiernie ufa swojemu wzrokowi, słuchowi, dotykowi smakowi i powonieniu, a zapomina o najważniejszej drodze poznania – intuicji, mało tego – często nawet z niej szydzi.
          Uwidacznia się w tym przypadku wyraźnie piękno prawa przekory.
          Oczywistym jest, że żaden z wymienionych zmysłów nie może człowieka doprowadzić do całkowitej prawdy – tzn. poznania otaczającego świata i siebie.
          Takim, jakim jest – w istocie zarówno świat, jak i człowiek poznający ten świat…

          Człowiek w czasie całego swojego cielesnego życia programuje swoją elektromagnetyczną strukturę życia wiecznego i uzyskuje prawdopodobnie taką jej postać – jaką sobie zbudował swoimi czynami, myślami i uczuciami.
          Dlatego – powinien o tym pamiętać i żyć, tak aby później nie musiał żałować
          .

          Samym umysłem, który nie jest przecież doskonałym – nie możemy dokładnie przewidzieć szczegółów.
          Wiadomo jedynie, iż serce nasze pracując wytwarza prądy czynnościowe o innym kształcie niż myślący mózg i pracujące mięśnie.
          Informacja zawarta jest jak – sama nazwa wskazuje – w kształcie lub inaczej formie, stąd nazwa informacja – in forma.
          Nośnikiem informacji może być jedynie substancja materialna lub energetyczno- polowa. Bez nośnika energo-materialnego nie może być bowiem przekazywana ani magazynowana żadna informacja.
          Informacja sama w sobie nie istnieje i istnieć nie może.
          Może się ona tylko błędnie „rodzić” w umysłach poetów i filozofów oderwanych od życia i przyrody.
          W tym przypadku jednak również informacja „zrodzona” w mózgach ludzkich, o których mowa wyżej, posiada nośnik.
          Nośnikiem tym są mózgi, gdyby ich nie było – nie byłoby również informacji, która mogłaby być od mózgu oddzielona i niezależnie od niego egzystować…

          Opierając się na… prawach…Ohma, Fouriera (dotczące ciepła), prawa Ficka (dotyczące dyfuzji), prawo Poiseuille’a i Darcy dotyczące przepływu cieczy i uwidaczniające się niemal na każdym kroku powszechne prawo przekory, można wyjaśnić, że…

          choroby trawiące ludzkość, powstały z wadliwych metod poznania, wpływających ujemnie na przemianę materii i że człowiek będzie mógł zapobiegać wszelkim chorobom i uodpornić się na nie, gdy stworzy warunki życia, sprzyjające rozwojowi swej duszy, umysłu i ciała.
          Będzie mógł żyć w postaci materialnej dopóki się nie znudzi
          .

          Już w starożytności usiłowano oprzeć medycynę na tajemniczych własnościach przyrody. Trzeba było jednak kilku tysięcy lat na to, aby ludzie dowiedzieli się, że te tajemnicze własności przyrody dotyczą przede wszystkim ustroju duszy ludzkiej i jej najprawdopodobniej elektromagnetycznej natury…” 🙂

          • Dawid56 pisze:

            Śmierci nie ma ale w naszym ziemskim matrixie istnieje twarda granica pomiędzy światem niewidzialnym( subtelnym), a materialnym.

      • Dawid56 pisze:

        mam podobne zdanie na temat dzieci jak Ty Margo. One nie są tak zupełnie niewinne, każde z nich ma swój charakterek.Niektóre od maleńkości garną się do bitki i do różnych złośliwostek, a niektóre są aż za spokojne.

        • Maria_st pisze:

          Dawidzie male dzieci i zlosliwosci–to wina wychowania .

          • JESTEM pisze:

            ‚Dawidzie male dzieci i zlosliwosci–to wina wychowania .”

            Widzę to podobnie jak Maria_st.
            Margo0307 i Dawid56, wygląda na to, że opisujecie dzieci, które już zostały zdążyły zostać zaprogramowane w procesie wychowania.

          • Dawid56 pisze:

            Nie do końca, myślę że równie ważna jest matryca urodzenia.Zgadzam się jednak z tym że wychowanie może tę matrycę nieco zmodyfikować ,ale powtarzam nieco, a nie całkowicie.
            Pewnych wrodzonych cech charakteru nie da się zmienić, można jedynie je uzmysłowić sobie albo drugiemu człowiekowi i ewentualnie nad nimi zapanować.

      • JESTEM pisze:

        „na podstawie moich obserwacji, tych skądinąd kochanych szkrabów, mam trochę inne zdanie…, – każde z nich rodzi się ze swoim charakterkiem, swoimi upodobaniami i swoimi animozjami… – tak na marginesie – ciekawe skąd one to mają ?😀
        Obserwując je podczas zabawy wyraźnie widać, że kiedy coś, któremuś się nie podoba, potrafi z całą ‚brutalną’ szczerością to zademonstrować…😉 „

        No tak, a ja obserwuję jeszcze coś innego, jak maleńkie dzieci są programowane przez rodziców. Ktoś np. bierze maleńkie dziecko na ręce, dziecko robi śmieszne, dziwne miny, bo to, co widzi jest na przykład widzeniem czegoś, czego nigdy wcześniej nie widziało i przygląda się temu, a mama lub tata od razu stwierdza: ono się boi i wyrywa dziecko cioci czy babci, a ono nawet jeszcze się nie rozpłakało. A zaczyna płakać w momencie wyrwania go z rąk cioci czy babci, bo coż zbyt nagle dla niego się zadziało i przejęło strach rodzica. A ja wiem, widziałam, że ono się nie bało, ale rodzice mają w sobie nieprawdopodobną wręcz potrzebę projektowania na dzieci swoich przekonań. I tak dziecko jest programowane.

        • margo0307 pisze:

          „…ja obserwuję jeszcze coś innego, jak maleńkie dzieci są programowane przez rodziców..”

          Zgadza się🙂 , tyle że – jak sądzę – jest to jedna strona medalu…, bo ponoć sami wybieramy sobie warunki oraz przyszłych rodziców naszego wcielenia…
          Może więc wybór rodziców „programujących nasze myślenie czy naszą osobowość” jest takim swoistym „wyższym” ustawieniem poprzeczki ?😉
          Lub też, może wynikać z jakichś zaległych zależności karmicznych pomiędzy nami a rodzicami ?…

    • Maria_st pisze:

      ale jakich filozofii?
      ja nigdy nikomu nie wtlaczam, obserwuje dzieci…co mowia, robia—pewnie dlatego mam z nimi dobry kontakt.

      • margo0307 pisze:

        „..obserwuje dzieci…co mowia, robia—pewnie dlatego mam z nimi dobry kontakt”

        To podobnie jak i ja Maryś 🙂
        A że mam w rodzinie 17-cioro wnucząt mojego męża, w przekroju wiekowym od 0,8 roczku do 18-tu lat – to mam świetny ‚materiał poglądowy’😉
        Problem niejednokrotnie stanowi moja umiejętność obserwacji ich zachowań, bo te małe smyki w lot wyczuwają, że są obserwowane a wówczas na ten tychmiast zmieniają „zasady w trakcie grania gry”…😀

        • siola pisze:

          Coz dzieciaki kochane do rany przylozyc ,nie umia klamac i prawde w oczy karzde dziecko powie,dlatego grzesznikow czasami mowa dzieci zaboli ,ale One to nie ze zlosci ale po proszu dlatego ze jeszcze klamac nie umieja.Coz moze to nasz grzech pierworodny, ze jak sie rodzimy klamac nie umimy.Ale to juz nie moj pomysl lecz kochanych dziewczynek co mysl ta mi podsunely,oj przepraszam was kobitki ze z waszych mysli ciagne korzysci.

          • siola pisze:

            33 MIEJSCE W RANKINGU MACIE TO JUZ AZ ZA NADTO ;LICZBA MISTRZOW WIDAC TEN ROK TAKRZE BEDZIE DOBRY: ART.u Bialczynskiego.

          • JESTEM pisze:

            „Coz moze to nasz grzech pierworodny, ze jak sie rodzimy klamac nie umimy.”

            A może nasz „grzech pierworodny” polega na tym, że zaczynamy kłamać, bo jesteśmy tego jako dzieci uczeni?

        • JESTEM pisze:

          ‚bo te małe smyki w lot wyczuwają, że są obserwowane a wówczas na ten tychmiast zmieniają „zasady w trakcie grania gry”… :D”

          Też to zaobserwowałam. Ciekawe, prawda? Podobnie jak… dorośli.😀

          • Maria_st pisze:

            ciekawe, ja tego nie zaobserwowalam o czym piszecie.
            Dzieci sa tylko bardziej otwarte na osobe i ją wyczuwają.
            Możliwe ze to zależy od dorosłej osoby jak dzieci sie przy niej zachowują.
            Nawet starsze wiedza kogo mogą manipulowac a kogo nie.

          • margo0307 pisze:

            „..Nawet starsze wiedza kogo mogą manipulowac a kogo nie”

            To prawda Maryś🙂

          • JESTEM pisze:

            „„..Nawet starsze wiedza kogo mogą manipulowac a kogo nie”

            Z tego, co napisała Margo0307, wynika – jak dla mnie – coś podobnego.
            Jak osoba nie daję się manipulować to:

            cyt. za Margo0307: „‚bo te małe smyki w lot wyczuwają, że są obserwowane a wówczas na ten tychmiast zmieniają „zasady w trakcie grania gry”… :D”

            A jak osoba daje się manipulować, to nią manipulują. – grają i udają. Tak też bywa.

      • Oualander pisze:

        Mario, nie chodzi mi o porozumienie (kontakt) z dziećmi, ja również bardzo dobrze się z nimi dogaduję, mam na myśli to że np dziecku nadaje się imię bez jego zgody lub wspomniany wcześniej chrzest, uważamy że skoro urodziło się ono w katolickiej rodzinie, powinno być ochrzczone i kropka. Kolejnym takim przykładem jest chodzenie do szkoły z przymusu, tzn dziecko nie chcę uczęszczać do szkoły ale osiągneło odpowiedni wiek więc powinno, i tyle w temacie, nikogo nie zastanawia czego chcę dziecko. To są właśnie przykłady tych „Filozofiji” które w ogromnej większości dorośli nieświadomie wtłaczają swoim dzieciom do głów, myśląc że tak powinno być, jest to tkzw „Dziedzictwo”, tak ich nauczyli rodzice, rodziców dziadkowie, dziadków pradziadkowie itd itd, aż do Adama i Ewy ( ci to dopiero muszą mieć potężną KARMEEEEEEEEEEEE……. 😀 ) .
        Tak na marginesie słuchałem kiedyś audycji Martyny Wojciechowskiej, która odwiedziła w swoich podróżach pewną wyspę na Pacyfiku (niestety nie pamiętam nazwy) gdzie dziecko osiągając odpowiedni wiek (nauczy się, umie mówić) samo sobie nadaję imię w jakiejkolwiek formie chcę tzn jego imię fonetycznie może mieć nawet formę nijaką („ONO” – hhhmm po wysłuchaniu tej audycji zacząłem się zastanawiać, czemu wyraz dziecko w naszym języku również ma formę nijaką, ciekawe? ) poza tym istnieją na tej wyspie (ogólnie akceptowalne) 3 płci, nie dlatego że rodzi się tam więcej obojniaków niż w innych częściach świata, ale dlatego że kultura ta daje możliwość wyboru (jak widać po wyborze imiona już od samego początku życia) nawet tego, czym się czujemy w środku.

        Wielokrotnie ludzie nie zdają sobie sprawy że mówiąc (z pozoru słodkie i niewinne słowa) np „MOJA KOCHANA ŻONO” podświadomie odbierają drugiej osobie wolność, (jeśli ktoś tego nie rozszyfrował kluczem jest słowo „MOJA”) a potem dziwimy się dlaczego jest tyle rozwodów😀

        • Dawid56 pisze:

          Ale ja na przykład bardzo lubiłem kiedy dziewczyna do mnie pisała na końcu w liście Twoja Ewa, Twoja Ala czy Twoja Hania. Może oczywiście to była pewnego rodzaju „pycha” z mojej strony Może?

          • Oualander pisze:

            hehe, a może to one potrzebowały ubezwłasnowolnienia?, a ty tylko odpowiednio odczytywałeś ich intencję.😀

          • siola pisze:

            Oj Dawidzie moze powinies sie cieszyc ze twoja a nie gancej kompani,bo inaczej nie mogl bys powiedziec moja tylko kompanijna.Moja nie musi oznaczac zlego,samo slowo nie jest zle .Czyny i zamiary daja dobra lub zla wartosc slowu.Gliwicka Baska tez narzekala na slowa ,jakby slowa mialy tu najwieksze znaczenie,jest jedno slowo po kturym sie burza dwa razy juz rozpetala.Obojetnie jakie slowa biedna bedzie dobierac w swej zabawie ,jak zamiary beda zle to i zle sie odbije.Powoli juz zaczyna szukac slow w staropolskim,jakby to pomoc w czyms moglo.Wiec Dawidzie powinienes sie cieszyc z tego ze nie kompanijna byla,bo mysle ze niewolnicy nie miales zamiaru z niej zrobic a to juz byl by grzeszek o to twardy.Oj to sumienie ,obojentnie jakie slowa jak zamiary zle to po nocach boli glowa.

          • margo0307 pisze:

            ” hehe, a może to one potrzebowały ubezwłasnowolnienia?…”

            Oj tam, zaraz ubezwłasnowolnienia…🙄
            Może czuły potrzebę opieki i wsparcia na silnym, męskim ramieniu😉

          • Oualander pisze:

            „Oj tam, zaraz ubezwłasnowolnienia…🙄
            Może czuły potrzebę opieki i wsparcia na silnym, męskim ramieniu😉 ”

            Tak się zastanawiam czemu mężczyźni nigdy nie mówią że czują potrzebę opieki i wsparcia na silnym kobiecym umyśle?😀, to fakt, statystycznie, fizycznie silniejszy jest chłop😀 natomiast kobitka psychicznie😀 (pewnie dlatego średnia długości życia u kobiet jest wyższa) więc na zdrowy rozum taki „wymoczek”😀 powinien szukać sobie silnej psychicznie i fizycznie (może na sterydach) „baby” to może zwiększy średnią statystyczną? 😀 😀

          • Maria_st pisze:

            Tak się zastanawiam czemu mężczyźni nigdy nie mówią że czują potrzebę opieki i wsparcia na silnym kobiecym umyśle?😀, to fakt, statystycznie, fizycznie silniejszy jest chłop😀 natomiast kobitka psychicznie😀 (pewnie dlatego średnia długości życia u kobiet jest wyższa) więc na zdrowy rozum taki „wymoczek”😀 powinien szukać sobie silnej psychicznie i fizycznie (może na sterydach) „baby” to może zwiększy średnią statystyczną?😀😀

            kobieta i mezczyzna sie dopelniaja.
            W zgranym zwiazku nie ma podzialu—to meskie, to zenskie……najwazniejsze by czuli sie partnerami a nie niewolnikami zwiazku.

          • margo0307 pisze:

            „..Tak się zastanawiam czemu mężczyźni nigdy nie mówią że czują potrzebę opieki i wsparcia na silnym kobiecym umyśle? 😀 ..”

            Może dlatego, że… duma im nie pozwala ?😉
            Albo może… przez program pt: „mężczyźni nie płaczą” ?

        • margo0307 pisze:

          „..Wielokrotnie ludzie nie zdają sobie sprawy że mówiąc (z pozoru słodkie i niewinne słowa) np „MOJA KOCHANA ŻONO” podświadomie odbierają drugiej osobie wolność, (jeśli ktoś tego nie rozszyfrował kluczem jest słowo „MOJA”) a potem dziwimy się dlaczego jest tyle rozwodów😀 ..”

          Nic dodać, nic ująć Oualander 😀

          • margo0307 pisze:

            „Nie ma zniewolenia bez myśli.. A myśli stają się słowami.”

          • JESTEM pisze:

            Rzeczywiście to zabawnie wyglądają nasze wpisy w układzie graficznym… jakby Margo0307 najpierw napisała cytat:
            „Nie ma zniewolenia bez myśli.. A myśli stają się słowami.”,
            a przecież zacytowała moje słowa, które są poniżej i wyglądają jakbym je po prostu powtórzyła.😀

            A ja cieszę się, że i Lao Tse podobnie myślał😉❤
            Dzięki, kochan Margo0307.

        • Maria_st pisze:

          siola masz racje, nie slowa tu wazne.
          mozna i bez slow zniewolic, lub „slodkimi slowami…..
          wszystko zalezy od czlowieka

  5. marek pisze:

    Wzorem wspólnej koleżanki ” Jestem ” ale tak naprawdę z własnego przekonania mogę powiedzieć trzy razy Tak .

    Prawda – w porównaniu z odpoczynkiem po olbrzymim wysiłku , gdyby owa dekompresja odbywała się w naturalnym środowisku rozwojowym , a nie w wirtualnym obszarze pod presją ” przemocy psychicznej ” / szczegóły Księga Urantii / .

    Prawda ,że najbliższe nam czasowo – w temacie grzechu ,jest odniesienie do kompilacji genów gadów i ludzi dokonane w celu uszlachetnienia tworzonego gatunku. Tylko kto nazywa to grzechem : przedstawiciel ludzi , gadów – czy obie strony tak to nazywają .Znów chochlik w głowie przypomniał słowo -mezalians.
    Zapomniałem w poprzedniej wypowiedzi zaznaczyć , że te zabawy z firmamentem obniżyły nam również „loty myślenia ” słabszy komputerek pokładowy.

    Prawda , sam każde dziecko chciałbym z zachwytu nad nim zacałować i niebo mu schylać /przeważnie gdy podglądanej mamie brakuje na podstawowe zakupy w sklepie / jednakże światło ducha , duszy zaczyna blednąć w każdym dziecku przysłonięte rozwijającą się osobowością .
    Czy geny drapieżnika nie odezwą się w zadbanym stworzeniu – nie wiem . Wspominam Anastazję -Megre ona umiała chować syna tak by sam się tworzył w kontakcie z doświadczeniem / sam nadawał nazwy / ale jakże daleko przeciętnej mamie do Anastazji .

    ale ucząc się od Pani ” J” to tylko moje prawdy .

    pozdrawiam

    marek

    • margo0307 pisze:

      „… w temacie grzechu ,jest odniesienie do kompilacji genów gadów i ludzi dokonane w celu uszlachetnienia tworzonego gatunku…
      Znów chochlik w głowie przypomniał słowo -mezalians…”

      Mezalians…, nawet podoba mi się to słowo 😀 ale, hmm…, to by znaczyło, że COŚ zadziało się ‚przypadkowo’ w tak istotnej dla nas wszystkich sprawie, jaką jest nasz GENOTYP…, tyle że ja – nie uznaję tzw. ‚przypadków’ i wiem, że w naszym życiu coś takiego jak przypadek po prostu nie ma miejsca…😀
      Kiedyś.., gdzieś.. przeczytałam, że:
      „przypadek to zawoalowana forma konieczności”
      a także:
      „przypadek to pseudonim Boga, który nie chce się pod czymś osobiście podpisać” 😀

      • JESTEM pisze:

        „Mezalians…, nawet podoba mi się to słowo😀 ale, hmm…, to by znaczyło, że COŚ zadziało się ‚przypadkowo’ w tak istotnej dla nas wszystkich sprawie, jaką jest nasz GENOTYP…, tyle że ja – nie uznaję tzw. ‚przypadków’ i wiem, że w naszym życiu coś takiego jak przypadek po prostu nie ma miejsca… :D”

        Dokładnie. Mezalians nie zadziewa się przypadkowo, bo właśnie ma swoje powody… przyciąganie, fascynacja itp. Skąd wiem?

        Mój pradziadek popełnił mezalians. I co? Bardzo dobrze się stało. Ja tam z tego powodu nie narzekam. Ale są tacy, co by pewnie narzekali, że już nie są arystokratami „czystej krwi”. Brrrr… Dziękuję Ci, mój kochany pradziadku, że mnie od tego uwolniłeś.😀❤

  6. marek pisze:

    Można i tak na to spojrzeć , chyba że rozbieżność w patrzeniu dotyczy tematu ; człowiek stworzony , czy człowiek ” zrobiony ” skutkiem dokonywania krzyżówek osobników w celu uzyskania określonych cech , feno i gnotypu .
    W tej mojej bajeczce o określonej rasie ludzi na Ziemi to gady popełniły z swej strony mezalians , obdarowując ssaki swymi genami , gdyż w okresie zaistnienia tego zdarzenia , to one były wyżej stojące w rozwoju od nas i to one przyspieszały tymi zabiegami naszą ewolucję .

    pozdrawiam

    marek

    • margo0307 pisze:

      „.. W tej mojej bajeczce … to gady popełniły z swej strony mezalians , obdarowując ssaki swymi genami , gdyż.. , to one były wyżej stojące w rozwoju od nas i to one przyspieszały tymi zabiegami naszą ewolucję…”

      Bardzo ciekawa jest ta Twoja bajeczka Marek i szczerze mówiąc to… mi też się ona podoba😀
      Ale…, używając słowa -mezalians- w takim kontekście, należy chyba pamiętać, że… bez przyczyny tegoż mezaliansu nie popełniły, ani też z miłości do nas…, chociaż… kto wie ? 😉
      Patrząc jednak na pobudki, którymi większość z nas kieruje się na „co dzień”, z reguły bywa tak, że robimy „coś” z powodu „czegoś”…, rzadko zdarza się byśmy czynili „coś” całkowicie bezinteresownie😉

  7. marek pisze:

    Czy sami nie oczekujemy , bliższego kontaktu ze zwierzętami : kochający domowe pupile starają się je jak najbardziej /a tak naprawdę jedynie pozornie / uczłowieczyć je , aby mogły stanowić namiastkę partnera .
    Czy komendy hetta , wiśta , wio , to nie jest staranie o komunikację międzygatunkową .

    Myślę ,że brak odwagi w samo ocenach tworzy nam wiele problemów i wsadza na barki wielu oszustów .

    Często posiłkuję się twierdzeniem . Film Planeta Małp oddaje rzeczywistość , jednak nie o małpach , a o nas ludziach , gdy przyjmiemy że scenarzysta ukrył swe krytyczne spojrzenie o ludzkości pod przykrywką fantastyki o domniemanej cywilizacji małp .
    To że na naszym gatunku dokonywano działań w kierunku przyspieszenia ewolucji funkcji mózgu , cóż w tym nowatorskiego / przynajmniej w moim pojęciu / zdarzenie stare jak nasz lokalny Wszechświat .
    Dla zdjęcia z nas owego fałszu szczególnego pochodzenia i wartości , trzeba to zrozumieć , zaakceptować, by dopiero potem po zrozumieniu wszystkich płynących z tego odkrycia zależności móc autonomicznie i niezależnie tworzyć siebie i społeczeństwo wsparte na autentycznej wiedzy o swym potencjale i historii.

    pozdrawiam

    marek

  8. marek pisze:

    Przepraszam , bo pominąłem , rdzeniem słowa mezalians w mym prywatnym odbiorze jest ” kontakt ” kogoś rasowego / arystokracja -czysty genetycznie-błękitna krew / , z kimś bez tych cech , kimś z plebsu – gminu w/g dawnej terminologi . Rozumiem iż to odnosi się do jeszcze starszych odniesień wpisanych w ludzkość , jak choćby kastowość w Indiach , o tym czy miało to sens , czy nie nie wypowiadam się – korzystam jedynie z pojęcia.

    marek

    • margo0307 pisze:

      „…rdzeniem słowa mezalians w mym prywatnym odbiorze jest ” kontakt ” kogoś rasowego / arystokracja -czysty genetycznie-błękitna krew / , z kimś bez tych cech , kimś z plebsu – gminu w/g dawnej terminologi…”

      Tak też i ja rozumiem to słowo: mezalians🙂

      • JESTEM pisze:

        Marek:
        „to gady popełniły z swej strony mezalians , obdarowując ssaki swymi genami , gdyż.. , to one były wyżej stojące w rozwoju od nas i to one przyspieszały tymi zabiegami naszą ewolucję…”

        Nie przekonuje mnie to, że gady były wyżej od ssaków. Ale może to nie ma dla mnie znaczenia. Mogło być odwrotnie.

        Margo0307:
        „Ale…, używając słowa -mezalians- w takim kontekście, należy chyba pamiętać, że… bez przyczyny tegoż mezaliansu nie popełniły, ani też z miłości do nas…, chociaż… kto wie ?😉 „

        Mezalianse zazwyczaj są powodowanie nie tyle z miłości (bo to słowo zostało strasznie przez ludzi wyświechtane), ale z powodu jakiegoś silnego przyciągania, fascynacji itp. na pewno. Inaczej nie miałyby miejsca. Muszą być to jakieś silne emocje, skoro przełamać muszą zwyczajowe przekonania jakichś „wybrańców”.

        https://nnka.wordpress.com/2015/01/13/cala-prawda-o-reinkarnacji-grzech-pierworodny/#comment-39421
        Moja praprababcia pochodziła z Rodziny książęcej. I to była w jakimś sensie „kasta”.

        • marek pisze:

          „Jestem ”
          tak na marginesie ,zapewne bez znaczenia do Twej wcześniejszej wypowiedzi , jednak :
          …gdyż w okresie zaistnienia tego zdarzenia …
          to część mojej wypowiedzi którą pominęła w cytacie Margoo307 a która ,
          dookreśla przedział czasowy co do którego precyzuję przekonanie ,że gady w tym okresie stały wyżej od ludzi w rozwoju .

          pozdrawiam
          marek

  9. marek pisze:

    A ten nagłówek zdjęty w tej chwili z Onetu , może uwiarygodnia mój punkt widzenia :

    Polowania na czarownice w Papui-Nowej Gwinei – starcie tradycji i nowoczesności

    W Pa­pui-No­wej Gwi­nei płoną żyw­cem ko­bie­ty oskar­żo­ne o czary. Wiara w magię kosz­tu­je życie setek ko­biet i jest be­stial­skim przy­kła­dem na­ra­sta­ją­cej plagi prze­mo­cy. Naj­czę­ściej „łowcy cza­row­nic” po­zo­sta­ją bez­kar­ni, a ofia­ry prze­śla­do­wań ukry­wa­ją się w oba­wie o wła­sne życie.

    marek

    • margo0307 pisze:

      ” A ten nagłówek.. z Onetu , może uwiarygodnia mój punkt widzenia :
      Polowania na czarownice w Papui-Nowej Gwinei – starcie tradycji i nowoczesności..”

      David Kalumba…Niski, krępy mężczyzna jest znanym czarownikiem w okolicy.
      Posiada nadprzyrodzony dar wykrywania obecności złych duchów.
      Zawsze znajduje winnego tajemniczej przyczyny śmierci.
      Potem podsyca ogień nienawiści…” – no i wszystko na ten temat😛
      Zapewne pan ‚czarownik’ posiada w tym kierunku – podsycania umiejętnie ognia nienawiści – odpowiednie uzdolnienia 😀

    • JESTEM pisze:

      No cóż, w Afryce Murzyni albinosi są zabijani i krojeni na kawałki, bo fragmenty ich ciał mają służyć innym za „talizmany szczęścia”.

      „Zapewne pan ‚czarownik’ posiada w tym kierunku – podsycania umiejętnie ognia nienawiści – odpowiednie uzdolnienia😀 „

      Kogoś mi ten pan czarownik przypomina… 😉

  10. siola pisze:

    Coz z moich przezyc wiem ja jedno,ze grzechu pierworodnego nie ma.Punkt pierwszy by ludziom wmowic ze od urodzenia juz sa winnymi .Musisz miec juz strach sam przed soba,by nie widziec grzechow tzw. bogow.Coz te grzeszki sa wieksze niz niejednego normalnego ,czlowieka,nie ma przekazanie ktorego bogowie sami by nie zlamali.Ja dodal bym jeszcze jeden grzech tzw.bogow ten najwiekszy,to przypisywanie swoich grzechow ludziom ,Pisalem wam juz o duszeniu zmory i wizycie pana co mi obcym jezykiem gadal ale ale polski akcent wymowy posiadal,byl tez jeszcze jeden gdzie to Bozenka Chmielowa do mnie skakala ,wine mi we snie wciskajac,za to ze ja diabel noca odwiedzo.Smiac mi sie rano chcialo ,jak sobie pomyslalem o hologramach.Widac musiala wkurzyc boga ze za duzo swa klapa zdradzila ,widac teraz nawet milion euro i kamery wokol domu przed samym soba nie ochronia a juz napewno przed gniewem ich boga zazdrosnego i chciwego.
    Coz takie niewinne gierki boskich wariatow ,by wine niewinnym przypisac i chorobami czy smiercia karac.Coz jednego nie zauwarzyli w tym graniu ,ze przy karzdym swoich grzechow wymazaniu im na inteligencji ubywa i na ich dzieci brak inteligencji tez przychodzi.Coz by otworzyc Gdynska gorke niech se wezna reke Krola i na gorze ja poloza,a ona w swej dobroci swe dziadki ozloci.

    • Lucifer(AlcyOne) pisze:

      „Coz by otworzyc Gdynska gorke niech se wezna reke Krola i na gorze ja poloza,a ona w swej dobroci swe dziadki ozloci.” LOL

      Gapisz się na mnie po drugiej strony stolika
      Podczas Gdy ja spoglądam na zewnątrz

      Tak wiele rzeczy bym powiedziała gdybym tylko była w stanie
      Ale wciąż jestem cicho
      Licząc przejeżdżające samochody

      Ty masz swoje zdanie, człowieku
      Wszyscy mamy do niego prawo
      Ale ja nigdy o nic nie spytałam

      Więc pozwól mi podziękować za twój czas
      I spróbuj nie marnować więcej mojego
      Wynoś się stąd szybko!

      Przykro mi ci to oznajmić
      Ale ja nie tonę
      Nie ma tu kogo ratować

      Kogo to obchodzi, że się nie zgadzasz
      Nie jesteś mną
      Kto mianował cię królem czegokolwiek?
      Więc ty śmiesz mówić mi kim mam być
      Kto umarł
      I mianował cię królem czegokolwiek

      Brzmisz tak niewinnie
      Cały pełen dobrych intencji
      Ty przysięgasz, że wiesz najlepiej

      Ale oczekujesz , że
      Wskoczę z tobą na pokład
      Prosto w twój wymyślony zachód słońca

      Ja nie jestem tu tym kto jest zagubiony
      Bez żadnego kierunku
      Ale ty nigdy nie zrozumiesz
      Jesteś zajęty robieniem map
      Z moim imieniem na nich
      Ty tylko gadasz a nie słuchasz

      Kogo to obchodzi, że się nie zgadzasz
      Nie jesteś mną
      Kto mianował cię królem czegokolwiek
      Więc ty śmiesz mówić mi kim mam być
      Kto umarł
      I mianował cię królem czegokolwiek

      Całe swoje życie
      Próbowałam
      Uszczęśliwić wszystkich Podczas gdy ja
      po prostu cierpiałam
      I to ukrywałam
      Czekając aż ktoś mi powie że teraz moja kolej
      By zdecydować…

    • Dawid56 pisze:

      A gdzie widzisz tę „gdyńska górkę” , bo ja wiem już o trzech – tzw Kamiemnnej Górze, górze Donas i Górze św Mikołaja.Kamienna góra jest oddalona od góry św Mikołaja o jakieś 5 km a Donas 10 .Zapomniałem jest jeszcze kępa Redłowska i Kępa Oksywska.

  11. marek pisze:

    Witaj Siolu
    i ja mam takie przekonanie , że więcej w nas jako jednostkach i całości , wtrętów tych tak zwanych bogów , niż naszego trzeźwego myślenia , Ale kładę to na karby tego co widzę w przyrodzie .
    Gdy chodzę po lesie dostrzegam jak skrzętnie te piękne smreki , strzegą dostępu młodym do życiodajnego słońca , i tak sobie myślę ,że w takim laboratorium życia jakim jest Ziemia to samo obowiązuje między istotami myślącymi .
    Wchodzenie w dorosłe życie to świat wielu siniaków i rozczarowań , a kto myśli że to idylla to dopiero zaczął to wchodzenie .

    pozdrawiam
    marek

    • JESTEM pisze:

      „i ja mam takie przekonanie , że więcej w nas jako jednostkach i całości , wtrętów tych tak zwanych bogów , niż naszego trzeźwego myślenia , Ale kładę to na karby tego co widzę w przyrodzie .”

      I tych bogów można widzieć różnie…

      https://nnka.wordpress.com/2015/01/13/cala-prawda-o-reinkarnacji-grzech-pierworodny/#comment-39417
      cyt. z Paramahansy Yoganandy (podany przez Margo0307):

      „Nasz Umysł jet twórcą w s z y s t k i e g o .
      Jeżeli przylgniesz do jakiejś myśli z dynamiczną siłą woli, w końcu przybierze ona fizyczną, zewnętrzną postać„

      Można powiedzieć, że Bogiem jest Uniwersalny Umysł. On zawiera w sobie i JEST wszystkimi myślami, ideami, koncepcjami, które ktokolwiek kiedykolwiek pomyślał, myśli lub pomyśli. Bóg jest Uniwersalnym Umysłem, dzięki któremu myślę (zjawisko przepływu myśli przez mózg). Tak, jak i każda i każdy z Was.
      Wartości tego Boga nie da się ocenić. Inni Bogowie są stworzeni z myśli czyli są integralnymi cząstkami mojego Boga – Uniwersalnego Umysłu…

      A o Bogini może „inną razą”…😀❤

      • Maria_st pisze:

        Można powiedzieć, że Bogiem jest Uniwersalny Umysł.

        Nie wiem o jakiego Boga chodzi, ale UMYSŁ nie jest nim.

        • siola pisze:

          Jednego nie rozumie w tym wszystkim ,dlaczego tym wszystkim bogobojnym klamcom ,mordercom i zlodzieja tak bardz zalerzy na tym by wine przypisac osobom niewinym tych klamstw ,morderstw i zlodziejstwa.Znam jedna osobe co po przeczytaniu listu jak zabito Ojca Matke ,szraszyla policja ,nie miala wtedy jednak koncowki listu gdzie bylo o powodzie zbrodni .Coz na policje poszli ale do dzis na niemiecki nie przetlumaczyli by oskarzyc o pomowienie.Coz widocznie duzo klamstw w tym bylo i nie warto bylo tlumaczyc.Drugi z bogobojnych znowu placze ze przezemnie musi chodzic do psychiatry i powinienem mu za to placic odszkodowanie,coz widac mysli ze sumienie uspokoi jak mu ktos za jego zbrodnie zaplaci.Coz mord ,klamstwo ,zlodziejsto i na innych winy zwalanie odbija sie na nich samych,jak wmowienie winy nie wychodzi.Coz mysle ze jestesmy na tyle swiadomi by odroznic dobro od zla.Zrozumiec wreszcie ze nie trza nam dla bogow grac kamikadze,niech bogowie sami za swe gierki odpowiedza i Oni sami dobrze wiedza ze to jedyne wyjscie by nie dopuscic do zlego .A wy ludziska nie sluchajcie jak wam ktos glupoty wciska o rozgrzeszeniu,bo jest zle jak inni o twym grzechu wiedza i sam sobie rozgrzeszenia dac nie mozesz i tak konczysz jak najemnicy co dla pieniedzy czy tez bogow zabijaja.Coz twardego dysku tak do konca tez nie mozna wymazac,cos zawsze zostaje.Coz ryba w rzece plywa a moze madrzejsza Ona od czlowieka i zagadke wody zna co jej sile pod prad wody plynac da.

        • JESTEM pisze:

          „Nie wiem o jakiego Boga chodzi, ale UMYSŁ nie jest nim.”
          Kategorycznie… zależy dla kogo.

          Jak nie wiesz o jakiego boga chodzi, to skąd wiesz, że nie jest nim UMYSŁ albo jakaś jego cząstka?

          • Dawid56 pisze:

            Bóg jest raczej na pewno jakąś formą umysłu.Jego charakter jest twórczy.Być może racje mają Hindusi twierdząc że jest to wydech i wdech czyli Wielki wybuch i wielki kolaps coś na kształt czarnej dziury ale ….jeśli z jednej strony występuje wdech to z drugiej jest wydech .Czyli jeden świat się kończy, a drugi się rodzi w tym samym momencie….

          • JESTEM pisze:

            „Bóg jest raczej na pewno jakąś formą umysłu.Jego charakter jest twórczy.”

            Tak to widzę i czuję. Dziękuję Dawidzie Twoje za zrozumienie.

          • margo0307 pisze:

            JESTEM: „Bóg jest raczej na pewno jakąś formą umysłu…”

            Maryś: „…Nie wiem o jakiego Boga chodzi, ale UMYSŁ nie jest nim”

            Dawid: „..Bóg jest raczej na pewno jakąś formą umysłu.Jego charakter jest twórczy…
            Hindusi twierdzą że jest to wydech i wdech…”

            Marek: „…wolę określać Boga – Świadomością bo może o ona jest „trwalsza ” niż umysł…”

            Ja z kolei wyobrażam sobie Boga jako – Wszystko-Co-Jest…, a więc także Świadomością oraz Umysłem 😉

            Bardzo ciekawy jest opis Boga, poczyniony przez jedną z pacjentek poddanych regresji hipnotycznej przez Dr M.Newtona, który zamieścił w swojej książce „Wędrówka Dusz. Studium Życia pomiędzy Wcieleniami”:

            „…Na początku jest migracja energii duszy od źródła na zewnątrz.
            Potem nasze życie polega na poruszaniu się do wewnątrz…w kierunku jedności… spójności i połączenia…
            To jest gwałtowne uwolnienie… a potem powrót…
            Źródło obdarza nas życiem abyśmy osiągnęli stan doskonałości…
            Źródło pulsuje…, jest wszędzie wokół nas tak, jak gdybyśmy byli… wewnątrz bijącego serca…
            To jest tak, jak gdyby wszystkie dusze były częścią potężnej eksplozji elektrycznej, która wytwarza zjawisko…aureoli.
            W tej określonej aureoli… znajduje się ciemnofioletowe światło, które rozbłyska… jaśniejąc na krańcach aż do białości.
            Nasza świadomość zaczyna się na skraju lśniącego jasno światła i wraz z dojrzewaniem… ogarnia nas coraz ciemniejsze światło…
            Ciemne fioletowe Światło jest samo w sobie okryciem… pełnym rozumiejącej obecności, która jest wszędzie… i jest żywa…
            Być…, istnieć to jak oglądać rozchylający płatki pierwszy wiosenny kwiat, który jest tobą, a kiedy kwiat ten coraz bardziej rozkwita, zauważasz, że na tym cudownym polu są też inne kwiaty i czujesz niepowstrzymaną, rozsadzającą cię radość…
            Źródło stwarza dla swojego własnego spełnienia…
            To, czego pragnie Źródło to wyrazić siebie poprzez nas… rodząc nas…

            Gdyby nasze dusze nie doświadczyły życia fizycznego… byłoby tak, jak gdyby [nasza] energia duchowa miała grać pasaże na fortepianie przy pomocy jednej tylko nuty…” 🙂

          • JESTEM pisze:

            Margo0307:
            „Ja z kolei wyobrażam sobie Boga jako – Wszystko-Co-Jest…, a więc także Świadomością oraz Umysłem😉 „

            Dlatego właśnie ja nie nazywam Wszystkiego, Co Jest Bogiem, ponieważ Świadomość to dla mnie Bogini. A Umysł to Bóg. Zatem Bogini i Bóg, Umysł i Świadomość, Uniwersalny UMYSŁ i Uniwersalna ŚWIADOMOŚĆ połączeni w Jedno, współtworzą Całość w harmonijnym… tańcu. Być może dlatego przypomniałam sobie kiedyś to, że ‚Jestem jedną z Tych z Prawa Jedni’.😉❤

            p.s. Teraz zdążyłam przeczytać tylko powyższy Twój komentarz. Zajrzę tu dopiero wieczorem.

          • margo0307 pisze:

            „..Dlatego właśnie ja nie nazywam Wszystkiego, Co Jest Bogiem, ponieważ Świadomość to dla mnie Bogini.
            A Umysł to Bóg.
            Zatem Bogini i Bóg, Umysł i Świadomość, Uniwersalny UMYSŁ i Uniwersalna ŚWIADOMOŚĆ połączeni w Jedno, współtworzą Całość w harmonijnym… tańcu…”

            No właśnie – z powodu różnicy słów, każdy z nas interpretuje sobie po swojemu…swoje prawdy😀
            Ale czy to o to chodzi ?, chyba nie…
            Chodzi chyba o to, by każdy z nas przypomniał sobie właśnie swoje pochodzenie czyli jak to ładnie ujęłaś – przypomniał sobie, że wszyscy pochodzimy od Jedni – z Jednego Źródła 🙂❤

          • JESTEM pisze:

            „JESTEM: „Bóg jest raczej na pewno jakąś formą umysłu…”

            Ja tego nie napisałam. To słowa Dawida56.🙂

          • JESTEM pisze:

            ‚Chodzi chyba o to, by każdy z nas przypomniał sobie właśnie swoje pochodzenie czyli jak to ładnie ujęłaś – przypomniał sobie, że wszyscy pochodzimy od Jedni – z Jednego Źródła🙂 <3"

            e tam, zaraz „ładnie”… ” :-p „. Każdy z nas kiedyś sobie przypomni… przypomina… prędzej czy później…😉

            // Jednia, całość „stwarzając” istotę ludzką dała jej możliwość wyboru sposobu istnienia: w „Raju” i w szczęśliwości (świadomość połączenia) oraz w”Piekle”i w cierpieniu z powodu odłączenia od całości, Jedni (świadomość ego).

            W „Raju”, w świadomości połączenia, wszystko jest święte, każda góra i dolina, każdy zbiornik wody, każde drzewo, roślina, każde źdźbło trawy, kwiat, ziarno, każde zwierze, każdy kamień i każda istota ludzka. Także cała Ziemia, księżyce, planety, gwiazdy galaktyki i cała przestrzeń pomiędzy nimi… Wszystko, z istotą ludzką włącznie to są „cząstki” całości, Jedni, Wszystkiego Co Jest.

            W „Piekle” wyznaczone jest to, co jest święte, a co nie jest święte. To umożliwia tak zwane „poznanie” poprzez doświadczanie (symbol zerwania owocu z „Drzewa Poznania Dobra i Zła”). Dlatego wtedy, gdy jakakolwiek „cząstka” całości, Jedni oddziela się od Wszystkiego Co Jest, do akcji wkracza ego ze swoją wolną wolą i potrzebą nazywania, określania, oceniania i wartościowania wszystkiego, co się tylko da. Na tym polega owo „poznanie”. W ten sposób następuje dalsze oddzielanie poszczególnych części od całości, Jedni i technicyzacja oraz „specjalizacja”. No i oczywiście następuje wtedy jeszcze intensywniejsze ustalanie tego, co dla nas dobre i złe, co ma wartość, a co nie.

            Aby inni mogli uwierzyć w to, co dla nich dobre, a co złe i aby mogli podporządkować się odpowiedniemu „programowi dobra i zła”, ktoś sięga do pola pojęć, wzorów i idei Uniwersalnego Umysłu i „wymyśla” czyli wyjmuje z tego pola odpowiednie słowa, myśli oraz symbole i „stwarza” czyli konstruuje na przykład „Jedynego Boga”… A jeśli inny ktoś uważa, że co innego jest dla nas dobre i złe niż podaje „kapłan” owego „Jedynego Boga”, wtedy ten inny ktoś wymyśla (czyli wyjmuje z pola Uniwersalnego Umysłu) odpowiednie myśli i słowa, które konstruują innego boga. I staje się wówczas jego kapłanem. //
            więcej tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2013/11/cos-o-ego.html

        • Oualander pisze:

          Zawsze postrzegałem Źródło (Boga) jako wszechogarniającą świadomość, poza którą nie istnieje nic, natomiast w niej istnieje wszystko co można w jakikolwiek sposób określić lub sobie wyobrazić.🙂

          • margo0307 pisze:

            „Zawsze postrzegałem Źródło (Boga) jako wszechogarniającą świadomość, poza którą nie istnieje nic, natomiast w niej istnieje wszystko co można w jakikolwiek sposób określić lub sobie wyobrazić.🙂 ”

            Pięknie to napisałeś Oualander🙂

          • JESTEM pisze:

            Piękne postrzeganie.🙂

  12. marek pisze:

    Wartości tego Boga nie da się ocenić. Inni Bogowie są stworzeni z myśli czyli są integralnymi cząstkami mojego Boga – Uniwersalnego Umysłu…
    Już miałem napisać ” Jestem ” przecież jeżeli poszerzę ocenę wartości Boga na określenia : niemierzalny , niepojmowalny czyli / daremny trud zgłębienia Jego jestestwa / i pominę w swych zainteresowania Bogów stworzonych z myśli ,to mam furtkę do naukowego ateizmu .
    Ale zrezygnowałem z takiego komentarza.
    Zastanawiam się , czy właściwie pozycjonujesz Boga w kategoriach Uniwersalnego Umysłu.

    Z oglądu wynika że zasadniczą rolą umysłu jest pośredniczenie w przepływie informacji między duchem a materią .

    Umysł wypełnia też tą część naszego jestestwa , która odpowiada za pracę , naukę czy uczucia . Generalnie dostrzegamy go tam , gdzie występuje kontakt osobowy.

    Jednak na „ absolutnym poziomie rzeczywistości „ która jest ” przed osobowa „‚ i poprzedza rozdzielenie energii i ducha nie ma miejsca na istnienie umysłu , gdyż nie istnieją rozdzielenia wymuszające istnienie łącznika.
    Z tego powodu wolę określać Boga – Świadomością bo może o ona jest „trwalsza ” niż umysł , ale chochlik w środku mówi ,że lepiej w ogóle Boga nie określać .

    Już dwieście milionów lat temu Cywilizacja Matka na kontynencie Pangea zawężała adorację i precyzowanie Boga wyłącznie do symbolu wiecznego ognia -a ponoć do niej nasza cywilizacja jest bardzo odległa w rozwoju .

    Serdecznie pozdrawiam

    marek

    • Ktoś pisze:

      „Z oglądu wynika że zasadniczą rolą umysłu jest pośredniczenie w przepływie informacji między duchem a materią . ”

      – pudło. To stwierdzenie jest prawdziwe jedynie dla „głosów w głowach” ale takie duchy nazywają się zwykle opętańcze (demoniczne) bądź judaistyczne aniołki.

      • marek pisze:

        – pudło. To stwierdzenie jest prawdziwe jedynie dla „głosów w głowach” ale takie duchy nazywają się zwykle opętańcze (demoniczne) bądź judaistyczne aniołki.

        Może i to jest prawdą Co piszesz , ale ja swoją opinię próbuję podeprzeć sekwencją iż coś z czegoś wynika /jedna rączka , druga rączka i mamy dziesięć paluszków / chyba że któryś nie wyrósł lub odpadł , a to z czym się ze mną dzielisz ma jakieś logiczne uzasadnienie czy wspiera je jedynie dogmat :

        pozdrawiam
        marek

        • Ktoś pisze:

          Czym jest „człowiek”? ciałem czy duszą?

          Zgadnij to bedziesz wiedział czy to wiedza czy channeling.

          • margo0307 pisze:

            „Czym jest „człowiek”? ciałem czy duszą?
            Zgadnij to bedziesz wiedział czy to wiedza czy channeling”

            A Ty Ktosiu – znasz odpowiedź na to pytanie – – czym jest człowiek ?
            Jeśli tak, to może podzielisz się z nami swoją cenną wiedzą ?🙂

          • siola pisze:

            KTOS ma odpowiedziec ,Margo jest to dla niego nie za durzo ?.Coz odpowiedz daje sam w swym niku.Pytanie czy On naprawde wie czym jest ,czy posiada tego wlasna swiadomosc? A moze klepie tylko to co jego Bogi mu przekarza ,brz swiadomego rozpoznania wedlug siebie samego co zle a co dobre .Mowie wam to jak Ci Kamikadze ,i inni co dzis w imie boga Gina i przy tym zabieraja rzycie niewinym .Coz szerzeniem strachu i nienawisci nie naprawisz swiata,to powini pojac swa swiadomoscia ludzie .Czy trzeba im tak modnej dzis duchowsci ,zreszta wycieranej na podlodze jak i milosc,czy moze potrzeba ludziom na calym swiecie ,swiadomosci swych slow i czynow.Coz zaganiajac psa w rog ,doprowadzamy do tego ze biedak z unikania walki ,wkoncu przejdzie do obrony a jak to mowia najlepsza obrona jest atak to i pogryzie bo musi.Coz jak ludzie pojma ze Ci uduchowieni i oswieceni zaganiaja ich w ciemny rog jak tego psa ,co zrobia jak pojma ze przyparto ich klamstwami do sciany i odezwie sie swiadomosc ze trzeba bezpiecznie wyjsc z rogu tego.Coz te zaganianie ludzi w rogi trwa od wiekow ,zawsze konczylo sie przelewem krwi ,przy tym tych co pojecia nie mieli dlaczego musza ginac.Coz to jak z Ameryka ,ziemie Indian sprzedawal tak wielce demokratyczny rzad US jak swoja wlasnosc,no to i prawowitych wlascicieli trza bylo mordowac.Mamy System Boski oparty na klamstwie ,zlodziejstwie i mordzie ,wiec nic walka z nim nie zmienimy sami,bo Bogu do piet Technika nie dorastamy.Nadzieja jest jedna w tym calym ,ze Bogi kogos nad soba tez Maja.Wtedy On System zmienic moze ,Bogow rzyjacych z niewolnicta i manipulacji ludzmi zmieni co oblicze naszej Matki rozjasni.Coz powiecie glupiego marzenie ,a moze i nie i to miasto Dres Den jest juz zbudowane.Wiec siostry i bracia miejcie swiadomosc tego ze walka nie zniszczycie zlego,raczej wciagnie was ta walka do ciemnej dziury ,by zabrac wam to co w was jest najcenniejsze swiadomosc i sumienie.Coz ten wewnetrzny nasz chrzest ,musi karzdy sobie sam zrobic,bo sami dobrze wiemy co zle robimy w swym rzyciu i naprawde nie trza nam kaplana czy Boga by nam grzechy pokazac.Stan czlecze przed lustrem ,zacznij spowiedz przed samym soba ,bo nikt inny Ci rozgrzeszenia nie da jak tylko ty sam sobie.Wiec majac tego swiadomsc zyj zgodnie z swym sumieniem ,wtedy nie bedziesz musial cierpiec i szukac prawdy tam gdzie jej nie ma.Bo jak sam sobie powiesz mowie Prawde bez zajeknienia i wiesz ze nie klamiesz ,nikt Ci juz wiecej grzechu nie wcisnie,chocby sie niewiadomo jak staral.Coz wiem sam ze cieszko jest,bo dokumenty falszuja ,zbrodnie i klamstwa czlowiekowi przypisuja,ale nadzieja w tym jest taka ze ten smrud ich gnicia wychodzi juz z ich srodka.Wiec sie do nich za blisko nie zblrzajcie ,bo z ich geby jak z hazla jedzie.Mozna sie zatruc tym smrodem.

          • margo0307 pisze:

            „…co zrobia jak pojma ze przyparto ich klamstwami do sciany i odezwie sie swiadomosc ze trzeba bezpiecznie wyjsc z rogu tego.
            Coz te zaganianie ludzi w rogi trwa od wiekow ,zawsze konczylo sie przelewem krwi ,przy tym tych co pojecia nie mieli dlaczego musza ginac…”

            Tak kochany Siolu – to bardzo dobre – w moim odczuciu – pytanie:
            – Co zrobią ludzie jak pojmą, że od wieków przelewali swoją i swoich współbraci krew i odezwie się w nich świadomość, że… nie tędy wiedzie droga do wzrastania ?
            Ale…, z drugiej strony rzecz ujmując – czy ludzie mogli by dojść do zrozumienia, że droga, jaką obrali – jest drogą niewłaściwą, gdyby uprzednio jej nie przeszli i nie doświadczyli ?😛
            Przecież, jeśli pierwej nie skaleczysz się ostrym nożem w palec, to nie uświadomisz sobie faktu, że ostry nóż nie służy jedynie do krojenia chleba… 😀

          • siola pisze:

            Margo ,ale ile razy mozna sobie palce kaleczyc ,nie pojmujac ze noz ostry jest,Jak ktos popatrzy z boku to zdebieje czy tez w slup sie zmieni,nie rozumiejac tego ze wiecznie ten sam blad wychodzi,a czlowiek jak ten slepy zawsze jak glupiec z tej samej gry wychodzi.

          • margo0307 pisze:

            ” Margo ,ale ile razy mozna sobie palce kaleczyc ,nie pojmujac ze noz ostry jest…”

            Aż do skutku kochany Siolu – aż do skutku uświadomienia sobie tego faktu😀

            Kiedyś przeczytałam taką ciekawą opowieść, którą pragnę się z Wami podzielić🙂

            „..Zakodowane jest nasze życie, tkwimy w niemocy żelaznym uchwycie,
            zakodowane jest nasze ciało, przez lata życia, by wciąż cierpiało.

            Gdy się rodzimy, jesteśmy niewinni, robimy to, cośmy powinni,
            bawimy się i radości doświadczamy, pamięć miłości jeszcze w sobie mamy.

            Lecz czas szybko mija i świadomość życia pakuje nam kłody w niewinność z ukrycia.
            Zapominamy, że z nieba przyszliśmy, że niebo na Ziemi tworzyć mieliśmy.

            Słuchamy tego, co nam inni każą, nieświadomi, że z przysługą obce kody włażą.
            Zaczynamy chorować, bo się z tym nie zgadzamy, lecz do dziecięcej miłości już nikły dostęp mamy.

            Idziemy do szkoły i znów nas kodują, w strachu i służalstwie każdego wychowują.
            Ksiądz na religii straszy Bogiem każącym, koduje szatanem w kościół wątpiącym.

            Przyjmujemy kody, żeśmy grzeszni od urodzenia, że tylko przez kościół świat na lepszy się zmienia.
            Brniemy w kłamstwie, szukając na zewnątrz Boga, bo nas zakodowano, że to jedyna droga.

            Rodzice nasi korzystając z naszej miłości, zmuszają nas do powielania swoich błędów młodości.
            Niby nas kochają, lecz ciągle kody dają, chyba już nie wierzą, że nad sobą władzę mają.

            I dalej brniemy w życia ślepym zaułku, przyjmując komunię pierwszą w kościółku.
            Od tego momentu Boga, swego przyjaciela – zjadać będziemy w kościele co niedziela,
            Będziemy pić jego krew dla jego chwały, kodując się dalej, jaki człowiek mały.

            Idziemy przez życie z coraz większym kodów bagażem, pakując podarki niemocy od ludzi z większym stażem.
            W szkole się uczymy wszystkiego, tylko nie miłości, kodując się na innych uczuciach uległości.

            I wtedy co niektórzy budzą się z letargu, nie chcąc uczestniczyć w życiu dusz przetargu,
            znajdują prawdę w sobie, z Bogiem rozmawiają, budząc strach w innych, że wpływ na życie mają,
            Są izolowani od reszty społeczeństwa, za odbieranie kościołowi palmy pierwszeństwa,
            że się ośmielili iść inną drogą, jak kościół każe, i zamiast cielce miłość – prawdę wznoszą na ołtarze.

            Ci, co Boga w swoim sercu do tej pory nie odkryli, do końca się zamkną i pod dyktando władzy będą żyli.
            Sakrament bierzmowania wetrze się w ich boskie ciało, żeby służyli hierarchii bo kościołowi jest wciąż mało.

            I tak docieramy do wieku mocy dojrzewania, tłumi się pod strachem energie naszego wzrastania.
            Nikt nam nie tłumaczy, jak wielką mocą dysponujemy, gdyż nieświadomi dobrymi niewolnikami systemu zostaniemy.

            Kształcić się będziemy przez lata w wielkim stresie, nie zdając sobie sprawy, że wiedza jest w nas a nauczyciele w lesie.
            Kończąc naukę zasilimy szeregi bezrobotnych armii, licząc na to, że władza i kościół nasze ciała nakarmi.

            Gdy już tak tkwimy w niewoli i chorzy z uzależnienia, nasze dusze wołają o pobudkę ze snu niemocy spełnienia.
            I niektórym się udaje zerwać kody nieświadomości, zdobywając Boską wiedzę napełniając się uczuciem miłości.
            Zasilają szeregi ludzi pragnących wolności, doprowadzając tym system do uczucia wściekłości.

            Lecz większość niestety we śnie swym zostaje, licząc wciąż na to, że przy bogatym i głodny się naje.
            Większość też ludzi sakrament małżeński przyjmując, kochaną osobę wiąże, fałszywie miłość kodując.

            I rodzą się dzieci Boże w biedzie i braku miłości, byle było ich więcej, to kod kościoła dla swej chciwości.
            Kościół i władza obdzierają nas z ostatniego tchnienia, zabierając nam godność i możliwość samostanowienia.

            Ci co szczęście mają, pracować będą w pocie czoła, kodując się na ciężkie życie, smutek rozsiewając dookoła.
            Smutki i żale nasze zatopione w oparach alkoholu, wprowadzać będą zakłócenia i kody niemocy w ziemskim polu.

            Bogaci jeszcze bardziej bogacić się będą, nie wiedząc, że tacy do wnętrza klucza nie zdobędą.
            Z każdym oddechem materialnego uzależnienia, będą patrzyli na swą duszę z pozycji własnego cienia.

            Jednak i z nich co niektóry ze snu się obudzi, i zapał do gromadzenia w swym sercu ostudzi.
            Gdy pojmą, że bogactwo i władza żądzą światem iluzji, zdejmą kody niewiedzy, budząc świat miłości, energii fuzji, i pionierami, głosząc prawdę w społeczeństwie,
            że życie bogate na zewnątrz jest fałszem w bezpieczeństwie.
            Że świątynią Boga nie jest budynek kościelny, że ci, co tak myślą, w niewiedzy służą mocom piekielnym.
            Że Bóg umiłował tylko jednego przedstawiciela – tego, co w nas żyje i jego nauki w życie wciela.

            Lecz takich osób jest i będzie bardzo niewiele, będą szykanowani i opuszczą ich przyjaciele.
            Fałszywi zresztą, drżąc ze strachem o egzystencję, oddadzą swą wolność i prawdę w pazerne władzy ręce.
            I większość z nich będzie, nie mogąc z kodami sobie dać rady, szukać na zewnątrz pomocy korzystając z lekarzy porady.

            Dożywając kwiecia wieku, wieku swego przekwitania, dusze bardzo wielu ludzi zanucą pieśń rozstania.
            Pieśń rozpaczy dla ciała, dla duszy westchnienia, że znowu w tym wcieleniu mało było zrozumienia, co jest w życiu ważne, po co tu żyliśmy, za jaką prawdą w świecie ciągle goniliśmy.

            Niektórzy odeszli, lecz inni pozostają, dalszą szansę nauki od swej duszy dostają.
            I znowu tylko garstka z nich oprzytomnieje, że życie to nie starość, co jak metal rdzewieje.
            Że ważna jest miłość do wszelkiego stworzenia, by u schyłku życia mieć poczucie zjednoczenia.
            Że każda istota, co z miłości się tworzy, nasze serca na wszechświat miłości otworzy.

            Uczyć też będą ci szacowni ludzie, że żyjąc dla pieniędzy żyje się w ułudzie.
            Że goli tu przyszliśmy i goli odejdziemy, że tylko w miłości spełnienie swe znajdziemy.
            Lecz i oni gdy odejdą, już na to wpływu nie będą mieli, złożą ich kości na cmentarzu w grobie, choćby tego nie chcieli.

            Ostatni kod przyjmą do swego martwego ciała, gdy zapłacą za pogrzeb – czeka ich w niebie chwała.
            I skończyć w zasadzie tę smutną opowieść można by było, gdyby nie myśl, że bez pieniędzy i władzy lepiej by się nam wszystkim żyło.

            Bo cóż nam dają te wszystkie kody władzy i kontroli ?
            – niszczą nasze ciała i psychikę trzymają w niewoli, gdyż są zła mistrzami i iluzji w swym piekielnym fachu.

            A gdyby tak spojrzeć na życie nasze z dobrej strony, i mieć wszystkie stworzenia i miłość przed złem do obrony ?
            Żyć chwilą obecną, widzieć w każdym swe odbicie Boskie, być Bogiem za życia i prowadzić życie beztroskie.
            Wierzyć w swą moc, o której Chrystus opowiadał, być taki jak On, by każdy świadectwo prawdzie dawał.

            Nie będzie morału z tej długiej o życiu opowieści, scenariusz niech każdy napisze sam,
            a życie jego prawdę obwieści…” 🙂❤

            (fragment z książki „Naukowe Manowce” Pana Tadeusza Xymeny Modzelewskiego )

          • Konietop pisze:

            Ludzkosc nie wypracowala sobie jednego wspolnego celu. Balansuje pomiedzy reprodukcja ,a materializmem. Stres presja i ciagly bieg ,wyscig wyczerpuja gdyz nikt nie zna sensu czy tez celu tego wyscigu. Boimy sie (wiekszosc) strarosci umierania bo rozmowy na ten temat nie sa powszechnie akceptowane wiec „zamiatamy pod dywan i umieramy w poczuciu osamotnienia i niespelnienia.

          • Maria_st pisze:

            Ludzkosc nie wypracowala sobie jednego wspolnego celu. Balansuje pomiedzy reprodukcja ,a materializmem. Stres presja i ciagly bieg ,wyscig wyczerpuja gdyz nikt nie zna sensu czy tez celu tego wyscigu. Boimy sie (wiekszosc) strarosci umierania bo rozmowy na ten temat nie sa powszechnie akceptowane wiec „zamiatamy pod dywan i umieramy w poczuciu osamotnienia i niespelnienia.”

            Zgadzam sie z Toba ..

          • margo0307 pisze:

            ” Ludzkosc nie wypracowala sobie …”

            Właśnie wszyscy obecnie pracujemy na własną przyszłość, po to by m.in. odkryć sens i cel naszego tu bytowania, oraz by nie bać się starości i śmierci…, bo jak powiedział Wolter: ” Praca oddala od nas trzy wielkie niedole – nudę, występek i ubóstwo ” 😀

          • margo0307 pisze:

            ” Ludzkosc nie wypracowala sobie…”
            „Zgadzam sie z Toba ”

            Maryś, no co Ty ?
            Kto jak kto…, ale Ty ?😕
            Dlaczego tak mówisz ?

          • Maria_st pisze:

            „” Ludzkosc nie wypracowala sobie…”
            „Zgadzam sie z Toba ”

            Maryś, no co Ty ?
            Kto jak kto…, ale Ty ?😕
            Dlaczego tak mówisz ? ”

            a jest inaczej ?

        • margo0307 pisze:

          ” a jest inaczej ? ”

          No pewnie, że jest inaczej ❤ 🙂
          Jest bardzo inaczej 🙂 Nie mówię oczywiście, że cudownie i wspaniale, bo to było by 'przegięciem'…, też przecież mam oczy i obserwuję pewne hmm… dziwne zachowania ale… cały czas się rozwijamy… Nieustannie…🙂
          Każde nasze nowe doświadczenie prowadzi do poszerzenia naszej świadomości o otaczającym nas świecie…, właściwie to…, po co ja Ci to piszę – przecież Ty bardzo dobrze o tym wiesz 😀
          Równie dobrze wiesz, że najciemniej jest zawsze przed wschodem słońca i… 'najstraszniej' … ponoć 😮
          Ja na ten przykład urodziłam się w macu o godzinie 4,25 – którą to pewni ludzie, nazywający siebie 'wiedzącymi' – określili jako… "wilczą godzinę"😉
          Nie wiem dlaczego tak mi powiedziano, ale co gorsze – ja w to uwierzyłam😕 i bardzo z tego powodu kiedyś cierpiałam…😕
          Dzisiaj śmieję się z tego rodzaju różnorodnych "łatek", które ludzie przypinają do wszystkiego niemal🙂
          Maryś kochana, wiesz przecież doskonale, że nasza zbiorowa nieświadomość zawiera w sobie między innymi różne archetypy, wzorce, idee i egregoryczne struktury, które dla swojego istnienia wymagają zasilania energetycznego pochodzącego od nas, którzy wierzymy w takie treści i moce…
          A więc wiesz także, że w co wierzymy, temu dajemy życie😛 – nawet wówczas, kiedy nie mamy w sobie uświadomionego zrozumienia potęgi własnych umysłów…
          Te różne powiązania sprzyjają naszemu rozwojowi, ale są niestety też i takie, które go hamują…🙄

          • Oualander pisze:

            „Ludzkosc nie wypracowala sobie jednego wspolnego celu. Balansuje pomiedzy reprodukcja ,a materializmem. Stres presja i ciagly bieg ,wyscig wyczerpuja gdyz nikt nie zna sensu czy tez celu tego wyscigu. Boimy sie (wiekszosc) strarosci umierania bo rozmowy na ten temat nie sa powszechnie akceptowane wiec „zamiatamy pod dywan i umieramy w poczuciu osamotnienia i niespelnienia.”

            We współczesnym świecie reprodukcję symbolizuję instytucja małżeństwa, (idealizowana i propagowana przez kościół) natomiast materializm jest odzwierciedleniem pieniądza (szeroko REKLAMOWANY poprzez władzę świecką). Takie ergregory istnieją na całym świecie przynajmniej do kilku tysięcy lat, są regularnie dożywiane, coraz większe i bardziej żarłoczne, jeśli człowiek nie umie spojrzeć na te i inne zagrożenia z dystansu (spokojnie) można w takim biegu przeżyć całe swoje życie (najczęściej krótkie, ponieważ te potwory wysysają energię życiową z nieświadomego człowieka do zera) a potem w ostatniej godzinie przychodzi łzawa refleksja : „dlaczego świat jest tak pięknym i wspaniałym miejscem a ja przeżyłem/łam swoje życie wogóle tego nie dostrzegając🙂 ” . Cóż każdy z nas ma wybór „gonić lub się zatrzymać.
            Dzięki środkom masowego przekazu (zwłaszcza internet) dostęp do informacji i wiedzy rośnie w oszałamiającym tempie, moim zdaniem te dwa czynniki niedługo rozbiją w pył nie tylko te w.w myślokształty ale również setki innych, starych, skostniałych poglądów oraz schematów społecznego myślenia. 🙂 . Ludzkość wreszcie zatrzyma się na chwilę nabierając „energetycznego wdechu” i od tego momentu dalsza ewolucja potoczy się zupełnie innym (bardzo pozytywnym) torem 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Dzięki środkom masowego przekazu (zwłaszcza internet) dostęp do informacji i wiedzy rośnie w oszałamiającym tempie, moim zdaniem te dwa czynniki niedługo rozbiją w pył nie tylko te w.w myślokształty ale również setki innych, starych, skostniałych poglądów oraz schematów społecznego myślenia.🙂 . „

            Dostrzegam wielkie możliwości, jakie niesie ze sobą internet… są o wiele większe niż jakichkolwiek innych (materialnych) środków przekazu.🙂

            „Ludzkość wreszcie zatrzyma się na chwilę nabierając „energetycznego wdechu” i od tego momentu dalsza ewolucja potoczy się zupełnie innym (bardzo pozytywnym) torem :)”

            I może Ziemia zacznie kręcić się w drugą stronę… ?😉
            Fajnie przeczytać takie pozytywne… przepowiednie.

          • margo0307 pisze:

            „..dalsza ewolucja potoczy się zupełnie innym (bardzo pozytywnym) torem🙂 ..”
            „..Fajnie przeczytać takie pozytywne… przepowiednie.”

            I to jeszcze jak fajnie, od razu robi się jaśniej na duszy 😀

          • Oualander pisze:

            „I może Ziemia zacznie kręcić się w drugą stronę… ?😉 ”

            Oczywiście😀 , przecież ta strona obrotu jest całkiem do d….py😀 , kręcimy się jak niedokończony bączek😀 , poza tym kto wtedy będzie chciał emigrować do USA albo Kanady (daleki wschód – beeeeee)😀 wszyscy będą kochać nową zachodnią Polskę😀, zakręty drogowe będą wyprofilują się prościutko jak pod linijkę, a przyjaciele z wysp brytyjskich w końcu będą jeździć po właściwej stronie jezdni😀 😉 , i wszyscy bez wyjątku będziemy wtedy „POZYTYWNIE ZAKRĘCENI” 😀😀😀😉 .

          • JESTEM pisze:

            Ale pięknie ułożyły się ikonki w twoim wpisie powyżej… Jak „zachodzące słoneczko”😀

            Pozdrawiam Cię serdecznie

          • margo0307 pisze:

            „..pięknie ułożyły się ikonki w twoim wpisie powyżej… Jak „zachodzące słoneczko”😀 ..”

            lub jak schodki wiodące do pozytywnie zakręconych 😀

          • Oualander pisze:

            Hmmm rzeczywiście symetrycznie się to poukładało, a może to oznacza :

            ” Iść ciągle iść w stronę słońca …….. ”

            No i już zaczęło mi w środku grać i śpiewać 🙂

            Pozdrawiam serdecznie 🙂

          • Oualander pisze:

            Dzięki za inspirację, chyba oderwę się trochę od monitora i pomuzykuję sobie na gitarce, bo już dawno tego nie robiłem 🙂

            Ponownie wszystkich serdecznie pozdrawiam.

          • JESTEM pisze:

            Dziękuję. wzajemnie i…
            miłego muzykowania.😀

      • margo0307 pisze:

        „…To stwierdzenie jest prawdziwe jedynie dla „głosów w głowach” ale takie duchy nazywają się zwykle opętańcze (demoniczne) bądź judaistyczne aniołki.”

        Może i jest tak, jak mówisz…😉
        Tyle tylko, że te „zwykle opętańcze (demoniczne) bądź judaistyczne aniołki” również wchodzą w skład wszelkiej, różnorodnej kreacji, nazwanej Istotami Źródła, które To Źródło stworzyło😛
        Można by w tym miejscu puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, że Źródło stworzyło część dusz nazwanych „rozwojowymi”, i część dusz nazwanych „doskonałymi”…😉
        Operując językiem programistów:
        „… „doskonali” – to skończone programy, natomiast „ewolucyjni” – to otwarte programy do nadpisywania i modyfikowania poprzez różne aplikacje…” 😉

        Cytat pochodzi ze strony:
        https://nadswiadomosc.wordpress.com/2014/05/17/narzedzia-grozy/

  13. marek pisze:

    gdyby moja wypowiedź była po wpisie ” Jestem ” tak jak to zrobiłem i na co wskazuje godzina publikacji , to było by : przeczytałem , mniej lub bardziej – pomyślałem i odpowiedziałem .
    Ale po tych przestawieniach kolejności wpisów ,wychodzi ,że ktoś mnie zainspirował , zwrócił
    moją uwagę .
    Właśnie o tym pewnego czasu ” wrzeszczałem ” że coś tu nie gra / przepraszam -to wspomnienie to żart / . Teraz rozumiem ,że jest to jakaś forma porządkowania , czy z innych przyczyn to się dzieje , jednak niektóre efekty tych zdarzeń są znaczące , choć zapewne – nie zamierzone .

    pozdrawiam

    marek

    • margo0307 pisze:

      ” gdyby moja wypowiedź była po wpisie ” Jestem ”…
      Ale po tych przestawieniach kolejności wpisów ,wychodzi ,że…”

      No, teraz to ja nic nie rozumię… ?
      O co chodzi Marek ?

  14. siola pisze:

    Coz dzieczyny co niekture ,
    uwazaja ze kazdy chlop to glupek,
    tylko ogonem myslec moze.
    Moze jednak moje panie,
    jest tak ja z blondynami,
    Coz nikture wielce madre,
    beda twardo Ci wciskaly ,
    ze wimany w wedach,
    to nic innego jak opis swiatyni.
    Coz jak widac z tego,
    mieli amerykanie szczescia duzo ,
    ze na dzikich wyspach pacyfiku stali,
    i od dzikich ludzi duzo sie nauczyli,
    A szczegulnie jak budowac samoloty,
    Bo tamtejsi ludzie do dzis samoloty bogow buduja,
    co na wyspe co Jakis czas jedzenie nosily ,
    majac nadzieje ze znowu przyleca i jedzenie przyniesa.
    Ale idac mysla tej pani,
    to mial szczescie ami ,
    ze go dzikusy nauczyly samoloty budowac.
    Coz mowy ptaka nie rozumia ,
    chociarz sie chwala ze z ptakami rozmawiaja.
    A mowa ptaka prosta,
    stara ojcow mowa to jak przenosnia.
    Coz ja tam duzo nie wiem,
    wiec klamac nie musze,
    patrzac i czytajac ja sie jeszcze ucze,
    Jedno to juz wiem napewno ,
    ze klamstwo i iluzja nami rzadzi.
    Oby wreszcie zmadrzeli ,
    nauki dzikusow do serca wzieli.
    Oj zlamane jesionowe drzewo stoi,
    oj boli serce boli,
    ze ludzie starej prawej mowy zapomnieli.
    Klamstwa w prawde obrucili,
    chociarz dobrze wiedza ,
    ze na tym nic dobrego nie zbuduja.
    Straca tylko to co bezcenne w sobie mieli.

  15. marek pisze:

    No, teraz to ja nic nie rozumię… ?
    O co chodzi Marek ?

    odpowiadam :

    JESTEM pisze:
    Styczeń 14, 2015 o 20:43
    Maria_st pisze:
    Styczeń 15, 2015 o 09:28
    siola pisze:
    Styczeń 15, 2015 o 11:41
    marek pisze:
    Styczeń 15, 2015 o 08:46
    daty wskazują iż odnoszę się do wypowiedzi ” Jestem ” bo taki był mój zamysł ,natomiast w tej sytuacji moja wypowiedź , może być traktowana jako pochodna wpisu Marii.
    Może mam rację , może nie, ale w mym rozumieniu to ” precyzuje ” wymianę poglądów , chyba że tutaj to nie jest istotne i wypowiedzi są rzucane ” luzem „.
    Może się wytłumaczyłem.
    pozdrawiam
    marel

    • margo0307 pisze:

      „…moja wypowiedź , może być traktowana jako pochodna [ innego ] wpisu …”

      Dlatego właśnie dobrze jest zacytować fragment tekstu, do którego się odnosimy😉
      Ja, na ten przykład nigdy nie mogę wyczaić do czyjej wypowiedzi odnosi się Siola😀
      I to, co napisał powyżej:

      „Coz dzieczyny co niekture ,
      uwazaja ze kazdy chlop to glupek …”
      kompletnie nie kapiszi do czego nawiązuje…🙄

      Siolu o co chodzi z tym wpisem ?🙂

      • siola pisze:

        Margo nie chodzi jaka dziewczyny czy jaki chlopak,
        wazniejsze pokaznie mowy przodkow naszych,
        jesli nie znasz tego co opisujesz ,opisujesz to tak jak to znasz.
        Coz byl Taki czas ,ze krawat chcieli nazwac „Zwis meski”:
        Zamienic sie w slup soli, zdebiec,zobatrzyc cos co odbierze ci sily dodalszej wedrowki.
        Ach czytam wlasnie wypowidzi na interi,podziwiam Andrzeja .
        Mnie sie tak jakos dziwnie wydaje ze Ci nasi bogowie to najlepiej by chcieli bysmy nic nie rozumieli.Dlatego nam daja do reki tylko wynalazki takie jakie sa dobre do tego by sie samym zniszczyc.Oj zeby juz wyparowaly wszystkie bronie a wraz z nimi Ci bogowie co do tego przeklamania dopuscili.Coz Margo czasami mam jakies dziwne przekonanie jak nie klamiesz,nie zabijasz i nie kradniesz a tylko mowisz prawde, to uznaja cie za wariata.Z drugiej strony dobry art. napisalas i ten zimorodek jak ten ptaszek co sie w niego Pan zamienil.

    • Dawid56 pisze:

      Marku wydaje mi się, że powinieneś swój wpis umieścić w wątku „w odpowiedzi na Jestem na 20.43”, jeśli tak nie uczyniłeś to Twój wpis „wylądował” po wpisach Marii i Sioli bo oni odpowiadali „Jestem na 20.43”. Bardzo proszę sprawdź,że Twój wpis jest na tym samym poziomie co Jestem o 20.43 a ich nie. Ich jest już z odpowiednim akapitem.

      • marek pisze:

        Dziękuję za Wasze starania w wyjaśnieniu mi tych zdarzeń , przykro mi że robię zamieszanie , ale odebrałem od Was dawkę tak ciepłych uczuć , że to daje mi nadzieję iż nikogo nie uraziłem .

        pozdrawiam
        marek

  16. siola pisze:

    Moze twoj wpis byl gdzies zablokowany.Tez juz bylo u mnie tak ze lezakowal moj wpis az Marys wyciagla go z loza.

  17. marek pisze:

    tak z boku tematu dla Tych którzy to zrozumieją ;
    kilkanaście lat temu kiedy siedziałem późną nocą przed monitorem , ni stąd ni zowąd usłyszałem przy wyłączonych głośnika wyraźny głos mówiący :odbudowaliśmy miasto xx- nazwy nie pamiętam; potrzebujemy ??? i mamy nadzieję na odbudowanie następnego ..
    Pisząc te wyjaśnienia do problemów na jakie natrafiłem w kolejności wpisów , przenosząc nicki i próbując je uporządkować w oknie „Dodaj komentarz ” zostałem nagle przerzucony w jakieś archiwalne strony mówiące o Pangei.
    Proszę o wskazanie tych stron jeżeli ktoś skojarzy o czym piszę .

    pozdrawiam
    marek

  18. margo0307 pisze:

    Pomijając kilka wątków typowo – jak dla mnie – indoktrynacyjnych oraz błędy ortograficzne tłumacza😉 , myślę, że warto ten filmik obejrzeć, choć jest nieco przydługi🙄
    Filmik opowiada o UFO-porwaniach odwołując się do… zapisów w Biblii.

  19. marek pisze:

    Mam za sobą kilkuletni okres hodowli i zgłębiania wiedzy o hodowli zwierząt z uwzględnieniem dokonywania ich krzyżówek i selekcji w celu uzyskania odpowiednich cech osobniczych. Mógłbym wskazać w biblii wiele miejsc wskazujących na takie traktowania plemion Żydowskich i poszczególnych osobników , które mówią o niczym innym jak dokonywanej na nich pracy hodowlanej . Ale Żydzi to jedynie jedna z nacji zamieszkujących Ziemię i to na dodatek bardzo młoda , bo zaledwie z kilku tysięczną historią , jak my pozostali Azjaci i Europejczycy.
    Trzeba by było mieć szerszy horyzont poza te ograniczenia i dopuścić ewentualność że takich genetycznie poprawianych ras jest więcej na Ziemi , co widać po różnicach feno i genotypu.
    Warto też pofantazjować jak długo trwa przy takim powinowactwie powstającym w procesie owego uszlachetniania gatunku owo biblijne Ojcowanie , czy w innych kulturach Matkowanie – setki , tysiące ,czy miliony lat.
    Więc przynajmniej dla mnie , nie ma znaczenia kto mnie bierze nocą na swój statek i co mi programuje , ale jak to mnie i ogólnie ludzkości to służy , względnie szkodzi .
    W oparciu o tak wyrażony pogląd ten stan odniesień do biblii w tym filmie, czyni wiele objaśnień mocno tendencyjnymi , bo nagina je do mocno infantylnych wyobrażeń .
    Chcąc go spuentować postawię pytanie : jak pogodzić biblijne opisy diabłów i aniołów z akceptacją informacji o różnorodności cywilizacji we wszechświecie , o rozdzielności bytowania tych cywilizacji poprzez zasiedlanie obszarów różniących się częstotliwością przestrzeni , materii i substancji . Czyż diabły i anioły nie mieszczą się w tym ” worku wiedzy „.
    I jeszcze jedno , co myśleć o horyzontach myślenia , osoby obstającej przy twierdzeniu iż jesteśmy jedyni w kosmosie .

    pozdrawiam

    marek

    • margo0307 pisze:

      „…W oparciu o tak wyrażony pogląd ten stan odniesień do biblii w tym filmie, czyni wiele objaśnień mocno tendencyjnymi , bo nagina je do mocno infantylnych wyobrażeń …”

      Zgadzam się z tym, co napisałeś w całej rozciągłości😉
      Dlatego – we własnej analizie i rozumieniu – celowo pominęłam wątki ‚infantylno-indoktrynacyjne’ – jeśli mogę użyć takiego określenia😉
      * * *
      „.. jak pogodzić biblijne opisy diabłów i aniołów z akceptacją informacji o różnorodności cywilizacji we wszechświecie…
      co myśleć o horyzontach myślenia , osoby obstającej przy twierdzeniu iż jesteśmy jedyni w kosmosie…”

      Pierwsze pytanie – jak dla mnie – ściśle wiąże się właśnie ze słowami zawartymi w drugim Twoim pytaniu, a dokładniej mówiąc – z określaniem granic horyzontów naszej świadomości😉
      Na blogu JESTEM, wyraziłam swoje ‚rozważania’ w tej materii:

      *Tak się zastanawiam kto i co ? – wyznacza granice naszej świadomości ?
      Czy to my sami rodząc się w materii ?, czy może celowo wcielamy się w takie ciała, które już ‚z założenia’ będą miały oznaczone granice ‚od – do’ i ani kroku dalej ?…
      A może jednak jest tak, że żyjąc w ciele, zdobywając różnorodną wiedzę, odkrywając dotąd ‚nieodkryte’ – sami jesteśmy w stanie te ‚sztywne’ granice przesuwać poprzez poznanie, zrozumienie i uświadomienie ?…* 🙂

      • marek pisze:

        *Tak się zastanawiam kto i co ? – wyznacza granice naszej świadomości ?
        Czy to my sami rodząc się w materii ?, czy może celowo wcielamy się w takie ciała, które już ‚z założenia’ będą miały oznaczone granice ‚od – do’ i ani kroku dalej ?…

        Moje próby zrozumienia dlaczego człowiek jako gatunek wyraża tyle okrucieństwa w swych działaniach doprowadziły mnie do stwierdzenia , bo jest ucywilizowanym zwierzęciem .
        Czy to jest prawda nie wiem , ale pasuje do tego ” grochu z kapustą ” jaki sobą wyrażamy.

        Gdy pytałem moich Ufoludków , jak rozpoznać w człowieku świadomość doradzali mi patrz oglądaj i słuchaj osoby , świadomość jest z tyłu za tym co mówi i czuje ..
        na pytanie , a co to jest świadomość , odpowiedzieli -jest to suma myślenia , emocji i uczuć – synteza. I może to traktują jako czynnik który nas odróżnia od istot w pełni ludzkich , brak umiejętności dokonywania syntezy swego wewnętrznego życia , czy doświadczeń.
        Dla mnie w uproszczeniu przypomina to kompresję , danych posortowaną tematycznie , prowadzącą do bardzo skondensowanej i sprasowanej po selekcjonowanej wiedzy spiętej z pamięcią emocji.
        Można podłożyć wiele modeli do objaśnienia Twego pytania : przy modelu świadomości jako niezliczonej ilości ZIP-ów , wystarczy uwzględnić pojemność pokładowego komputera – mózgu , by mieć odpowiedź , przy innym biologicznym modelu znów powrócimy do mózgu lecz możemy dodać w jakiej częstotliwości funkcjonuje otaczająca to ciało i ono samo -przestrzeń . Wszystko wskazuje na to , że im wyższa częstotliwość , tym subtelniejsza , a więc o większym zasobie świadomości cywilizacja .
        I jeżeli w tych kategoriach próbujemy rozpatrywać rzeczywistość to jest szansa rozumieć i biblię i new age , dzień powszedni i siebie można też myślę , bez zbędnych pomocy znaleźć swoje własne indywidualne horyzonty na dane istnienie .

        pozdrawiam

        marek

        • Maria_st pisze:

          Ludzie–te ucywilizowane zwierzęta maja swoje filmy, gry planszowe i komputerowe……
          Po co je tworzymy?
          Dla zabawy?
          Emocji?
          Cos dzieki nim rozumiemy?
          Rozwijamy sie intelektualnie?
          Doładowujemy ?

          A wyżej….. po co tworza wszechswiaty, różne istoty w tym ludzi ?

          • Oualander pisze:

            Wydaje mi się że człowiek jest istotą obdarzoną bardzo silną chęcią doświadczania (czegokolwiek, co sobie wymyśli) ponadto najprościej można to określić „ewolucją”.

            Kiedyś przyszła mi do głowy taka klasyfikacja (drabinka) ewolucyjna:

            1) Głaz (i podobne formy) istota pozbawiona instynktu i samoświadomości.
            2) Roślina – istota posiadająca szczątkowy instynkt i pozbawiona samoświadomości.
            3) Zwierze – istota obdarzona instynktem i szczątkową samoświadomością.
            4) Samoświadome Zwierze – istota obdarzona instynktem i samoświadomością.
            5) Istota Samoświadoma – istota obdarzona szczątkowym instynktem i samoświadomością
            6) Byt Eteryczno-Duchowy – istota pozbawiona instynktu, obdarzona szczątkową wszechświadomością
            7) Źródło (Bóg) – Wchechświadomość

            Obecnego człowieka zaliczam raczej do pkt 4 😦 , jednak jak się dokładniej nad tym zastanowić, granice między stopniami ewolucyjnymi są dość płynne, zwłaszcza w górnej części drabinki.

          • JESTEM pisze:

            http://www.taraka.pl/czy_zwierzeta_maja_dusze

            „Tutaj znajdziesz deklaracje z Cambridge gdzie w 2012 roku czołowi przedstawiciele nauk poznawczych przyznali, że liczne gatunki zwierząt musimy uznać za świadome i zdolne do świadomego przeżywania emocji . Jest to uznawane za fakt. http://fcmconference.org/

            Tutaj po polsku trochę więcej info na ten temat. http://grapercepcji.blogspot.com/2012/12/naukowcy-przyznali-to-oficjalnie.html

          • Oualander pisze:

            „Jestem” nie myl świadomości ze samoświadomością, w moim odczuciu „świadomość” to tylko odczuwanie emocji i szczątkowa inteligencja (tak jak u zwierząt) natomiast ludzie oprócz w.w posiadają także zdolność do samostanowienia (inteligencji). 🙂 . Celowo podzieliłem całą drabinkę tylko na samoświadomość i wszechświadomość ponieważ uważam że to również podlega ewolucji, jednakże powyższe rozważania są tylko moimi własnymi przemyśleniami więc nie radzę się tym zbytnio sugerować.🙂 . Kiedy mój umysł coś wymyśli to przeważnie jest to półprodukt😀 , kiedy zadziała do spółki z moim sercem, wtedy pstryk zapala się światełko olśnienia🙂 .

            Pozdrawiam serdecznie.

          • Dawid56 pisze:

            Marku a jeśli zwierzęta maja duszę , co jest bardzo prawdopodobne, to zmienia to w pewnym sensie postać rzeczy.W wersji nadświadomej poza ciałem ( po śmierci) są po prostu duszą z bagażem np ziemskich doświadczeń .W tym wypadku tu na Ziemi staja w drabince o jeden stopień zaledwie niżej niż człowiek, choć do końca nie wiemy jak się sprawa człekokształtnych i delfinów.

          • JESTEM pisze:

            „„Jestem” nie myl świadomości ze samoświadomością, w moim odczuciu „świadomość” to tylko odczuwanie emocji i szczątkowa inteligencja (tak jak u zwierząt) natomiast ludzie oprócz w.w posiadają także zdolność do samostanowienia (inteligencji).🙂 . „

            No tak…🙂
            Dziękuję za podjęcie tego wątku. I inspirację.

            Swoją drogą to zabawne, że emocja jest definiowana jako:
            cyt.:”Emocja (od łac. e movere, w ruchu) – stan znacznego poruszenia umysłu.” Hm… emocja, która jest przejawem świadomości jest stanem poruszenia umysłu… ciekawe.

            A poza tym postaram się nie mylić świadomości ze samoświadomością. Morze dzięki temu coś więcej… zrozumiem?🙂

            Dla mnie świadomość to „stan odczuwania istnienia”. Czyli ma związek z odczuwaniem emocji i uczuć, i z inteligencją… serca. Odczuwanie dzieje się poprzez uczucia i emocje, które są… wibracjami energii… jestem w stanie, w którym czuję, że istnieję, jestem…

            A czym jest samoświadomość? To „stan odczuwania swojego istnienia”. Czym jest to swoje? To, z czym się utożsamiam, identyfikuję, łączę?

            Tak poczułam się zainspirowana, że napisałam… notkę. Więcej tutaj:
            http://tonalinagual.blogspot.com/2015/01/swiadomosc-samoswiadomosc-na-czy-polega.html

            Co do Twojej „drabinki ewolucyjnej” mam tylko taką wątpliwość: czy głaz (i podobne formy) jako istota pozbawiona instynktu jest także pozbawiona samoświadomości? Czy nie została przypadkiem tej samoświadomości pozbawiona przez ograniczoną samoświadomość człowieka? 😉

            Skoro „Świadomość Świadoma Samej Siebie posiada naturę niedualną”, to czy kamienie albo rośliny posiadają naturę dualną czy niedualną? Raczej niedualną. A jeśli posiadają naturę niedualną, to… czy znaczy, że są świadomością świadomą samej siebie?
            Swoją drogą uśmiałabym się serdecznie, jakby się okazało, że kamienie i rośliny mają większą samoświadomość niż niejeden człowiek.😀

          • JESTEM pisze:

            W Kole Samsary (Kole Karmy) jest tylko 6 światów:
            Świat istot piekielnych
            Świat głodnych duchów
            Świat zwierząt
            Świat ludzi
            Świat aśurów (półbogów)
            Świat bogów

            Nie ma w nim roślin ani kamieni na przykład… więc one nie cierpią, nie mają dualnej natury.

            Sansara (samsara) „oznacza nieustanne wędrowanie, czyli kołowrót narodzin i śmierci, cykl reinkarnacji, któremu od niezmierzonego okresu podlegają wszystkie żywe istoty włącznie z istotami boskimi (dewy).
            (…)
            Główna cechą karmy jest to, że wszelkie rezultaty doświadczane mogą być tylko przez istotę, która nagromadziła ich przyczyny i nikt nie może zbawić jej „z zewnątrz”, potępić bądź w inny sposób zadecydować.
            (…)
            Wszystkie czujące istoty uwarunkowane są poprzez swoje ciało, uczucia, percepcje, mentalne predyspozycje, świadomość (…)”.

            Istoty czujące… rośliny czują, mają układ nerwowy, a jednak nie ma ich w kole samsary… czyli nie cierpią… bo są… nieuwarunkowane przez swoje „ciało”, uczucia itp. Możliwe.🙂

          • Oualander pisze:

            „Skoro „Świadomość Świadoma Samej Siebie posiada naturę niedualną”, to czy kamienie albo rośliny posiadają naturę dualną czy niedualną? Raczej niedualną. A jeśli posiadają naturę niedualną, to… czy znaczy, że są świadomością świadomą samej siebie?
            Swoją drogą uśmiałabym się serdecznie, jakby się okazało, że kamienie i rośliny mają większą samoświadomość niż niejeden człowiek. :-D”

            Uważam iż głazy i rośliny posiadają jakąś formę zarówno świadomości jak też duszy, gdzieś kiedyś przeczytałem (znowu umysł) że głazy i rośliny mają duszę i świadomość zbiorczą, to by tłumaczyło niedualną naturę tych istot. (Hehe właśnie teraz uświadomiłem sobie że moje ulubione określenie wszystkich elementów przyrody ożywionej i nie ożywionej to słowo „ISTOTA”.🙂 ) dlatego też samoświadomość ich przejawiałaby się tylko w zbiorowej formie 😉

          • JESTEM pisze:

            „(Hehe właśnie teraz uświadomiłem sobie że moje ulubione określenie wszystkich elementów przyrody ożywionej i nie ożywionej to słowo „ISTOTA”.🙂 ) dlatego też samoświadomość ich przejawiałaby się tylko w zbiorowej formie😉 „

            A to ciekawe. Moim ulubionym określeniem również dla człowieka jest… ISTOTA ludzka.
            🙂 I możliwe, że istnieje samoświadomość istot ludzkich przejawiająca się w formie zbiorowej również.😉 Jakbyśmy byli – jesteśmy cząstkami (indywidualność istoty ludzkiej) i całością jako ludzkość (zbiorowa forma istot ludzkich)…

          • Oualander pisze:

            ” I możliwe, że istnieje samoświadomość istot ludzkich przejawiająca się w formie zbiorowej również.😉 Jakbyśmy byli – jesteśmy cząstkami (indywidualność istoty ludzkiej) i całością jako ludzkość (zbiorowa forma istot ludzkich)… ”

            Świadomość zbiorowa to popularne „ERGREGORY” (myślokształty) , natomiast czy istnieję ludzka samoświadomość zbiorowa? myślę że tak, jednak zastanawia mnie czy określenie to (ludzka samoświadomość zbiorowa) jest właściwym?, (skoro każdy człowiek jest samoświadomy, to z definicji określenie to jest przyporządkowane tylko do suwerennej, pojedynczej istoty ludzkiej) może na wyższym (bardziej subtelnym) poziomie nasze umysły przejawiają wspólnotę, ale obecnie nie sposób zrozumieć jednostce ludzkiej w pełni przejawów tej inteligencji 😉 .

          • Dawid56 pisze:

            Rośliny zapewne mają dusze, choćby euglena zielona która żyje na pograniczu świata roślinnego i zwierzęcego. Kwiaty potrafią więdnąć gdy w domu panuje głęboki smutek albo choroba.
            Kiedyś, 40 lat temu zastanawiałem się nad tematem czy zwierzęta i kamienie mają duszę.Kamienie zapewne maja pamięć ( choćby kryształ). Istnieją też kamienie ( żywe- organiczne kryształy) które mogą mieć duszę.

        • margo0307 pisze:

          „..na pytanie , a co to jest świadomość , odpowiedzieli
          -jest to suma myślenia , emocji i uczuć – synteza.
          I może to traktują jako czynnik który nas odróżnia od istot w pełni ludzkich ,
          brak umiejętności dokonywania syntezy swego wewnętrznego życia , czy doświadczeń…”

          Bardzo ze mną zarezonowała ta odpowiedź ‚ufoludków’ :😉

          Świadomość jest to suma myślenia, emocji i uczuć – synteza.

          W notce 53. na moim blogu, w kontekście tematu wchodzenia w Erę Wodnika, m.in. pisałam, że wkraczamy w okres… SYNTEZY 😉
          Konkretnie, oznacza to dla nas wchodzenie w czas pojednania, czas łączenia przeciwieństw, przebaczenia, zaufania…❤
          Energie Ery Wodnika zwracają naszą uwagę na potrzebę samokontroli, na potrzebę utrzymania naszej równowagi…, co w efekcie oznacza – wzięcie spraw w swoje ręce…, a to z kolei wiąże się z wzięciem całkowitej odpowiedzialności za samego siebie…🙂
          Wg. mojej wiedzy – jest to czas, podczas którego nasza Dusza poddaje 'ego osobowości' doświadczeniom szlifowania, oczyszczania i uzdrawiania, które mogą nie spodobać się osobowości, są jednak niezbędne by wydobyć piękno ukryte w sercu człowieka tak, jak metal poddawany obróbce i skrajnym temperaturom, który w końcowym efekcie jest dużo bardziej cenniejszy od pierwotnej, surowej rudy…😀
          Ten czas syntezy oznacza również m.in. synchronizację naszych dwóch półkul mózgowych oraz trzech mózgów, która to synchronizacja prowadzi do Uniwersalności,
          a w związku z tym – być może – zbliża nas do wyzwolenia się z koła wcieleń poprzez pogodzenie skrajności w sobie i wybaczenie…
          Wszelkiego rodzaju skrajności bowiem – prowadzą do konfliktu – konfliktu, który każdy z nas nosi w sobie.
          Jeśli nie zostanie on rozwiązany w nas samych – nigdzie nie może zostać rozwiązany, bowiem znajduje się on między dwiema częściami naszego umysłu…
          Chodzi więc tutaj o harmonijną współpracę i zrównoważenie energii naszej duszy z energią naszej osobowości…🙂

          • Dawid56 pisze:

            Jest parę dat wkroczenia Ludzkości w Erę Wodnika.Jeśli koincyndencja dwóch zodiaków ( gwiazdowego i tropikalnego) miała miejsce ok 220 r n.e to Epoka Wodnika zacznie się tak na prawdę dopiero ok roku 2350.Pierwsze jej symptomy pojawią się gdy Pluton odwiedzi Wodnika czyli ok roku 2024 druga fala to z kolei rok 2080 kiedy Uran wejdzie w Wodnika

    • Ktoś pisze:

      „Warto też pofantazjować jak długo trwa przy takim powinowactwie powstającym w procesie owego uszlachetniania gatunku ‚

      – to „uszlachetnianie” polegało WYŁĄCZNIE na wcielaniu siłą, po brutalnym wcześniejszym wymordowaniu ich rodziców, słowiańskich dziewiczych dziewczynek by po serii wielokrotnych okrutnych gwałtów żydowskiej „społeczności” rabinicznych bandytów na nich czynionych zresztą za podpuszczeniem i namaszczeniem judaistycznej „wiary” zgadzały się one potulnie cierpieć swój los obozowej dziwki rodząc przy tym tym degeneratom kolejne pokolenia bezmuzgowych bandytów zwanych dziś żydami.

      Do dziś zresztą największe zagłębie handlu żywym towarem w tym porywanymi do burdeli kobietami to iSSrael. Tradycja przecież zobowiązuje.

      ps.
      Wypocin osobnika nazywającego się siola nie ma nawet co komentować. On już jest na poziomie intelektualnym właściwym dobrze wyedukowanycm rabim więc pozostawie go sam na sam z jego xxxxx. Co się ma biedaczyna przegrzewac myśleniem.

      • Maria_st pisze:

        Jesli nie rozumiesz sioli–widac nie dorosłeś do tego zrozumienia a tylko fantazjujesz….

      • margo0307 pisze:

        „..Wypocin osobnika nazywającego się siola nie ma nawet co komentować.
        On już jest na poziomie intelektualnym właściwym…”

        Ktosiu, zanim zaczniesz oceniać innych – zadaj może najpierw sobie pytania:
        – na jakim poziomie intelektualnym sam się znajdujesz ?
        oraz
        – co reprezentują, a także jaki mają cel takie Twoje wypowiedzi ?😕

      • marek pisze:

        witam
        moja wypowiedź w zakresie uszlachetniania rodzaju ludzkiego nie sprowadza się do niechlubnych zaszłości jednej ludzkiej nacji na drugiej , bo cofając się wstecz doszlibyśmy do obrazu który wskazywałby iż między odmiennymi grupami ludzkości ciągnie się nieustanna jatka niczym jakaś wenedetta.
        Patrząc z Twojego punktu widzenia warto by zacząć od obserwacji życia królów zwierząt – lwów . Co jakiś czas młode samce próbują usunąć przywódcę stada , aż kiedyś im się to udaje . Przeważnie – zabijają go . Następnie mordują jego dzieci , a samice zniewalają by ich karmiły i rodziły ich potomstwo .
        Jeżeli ” wyrzucisz na luz ” dostrzeżesz podobieństwo naszych zachowań , do tych zwierząt . W przeszłości zawsze był jakiś król , lub kacyk za którego ginęło pospólstwo po to by on mógł się spokojnie rozmnażać.
        Tak jest po dziś dzień , z tym że miejsce króla zajęło słowo ojczyzna , patriotyzm , religia za którymi kryją się grupy władzy .
        Ja w tych uwarunkowaniach widzę i jeszcze paru innych widzę to na co zwracasz uwagę swą wypowiedzią .
        Moja wypowiedź dotyczyła czasów z przed kilkunastu tysięcy lat . Ówczesny człowiek dopiero rozwijał swoje funkcje umysłowe i zabiegi , krzyżowania go z inteligentniejszymi od niego wówczas rodzajami istnień / było uszlachetnianiem / w słownictwie hodowli , a miało na celu dostosowanie go do określonych oczekiwań.

        pozdrawiam

        marek

        • Ktoś pisze:

          Kiedyś świat obywał się bez jatek o „przywództwo” ale było to w czasach kiedy nie było żydów (ich przodkom nie odbiła palma).

          To że teraz zwierzęta postepują jak dwunożne bestie nie oznacza iz w czasach sprzed zydów też się wzajemnie mordowały.

          Żydów i ich bozków w mitach zwą LUDOŻERCAMI i to zapewne nie z uwagi na ich wrodzony i wprogramowywany w tłuszcze wrzaskami o antyzydziźmie „pacyfizm”.

          Niepokalana sceptycyzmem wiara w kłamstwa nazistowskich złodziei i bandytów jeszcze nikogo do raju nie zaprowadziła i nie zaprowadzi.

          Ale ludzie mają „wolną wolę” więc mogą wierzyć w dowolny debilizm tylko niech potem nie płaczą iż od tego klęczenia przed nim cierpią katusze.

  20. marek pisze:

    Wszyscy jesteśmy ludźmi – jedynie lub , aż nimi ; w zależności od tego co sobą aktualnie wyrażamy . Jednak dzisiaj gdy wszedłem na blog znanej nam ” Jestem ” doznałem – oszołomienia .
    Czytałem słowa natchnione , słowa pełne prawdy i mądrości , drogowskazy na życie i ewolucję tego życia .
    Cieszy mnie Jej istnienie i kontakt z tą osobą , wierzę że każdy czytający jej słowa pojmie głębię jej wypowiedzi .

    pozdrawiam

    marek

    • margo0307 pisze:

      „…Cieszy mnie Jej istnienie i kontakt z tą osobą , wierzę że każdy czytający jej słowa pojmie głębię jej wypowiedzi…”

      I mnie cieszy istnienie JESTEM, która dzieli się z nami swoją prawdą i swoimi spostrzeżeniami…🙂
      Jednak, czy każdy pojmie głębię Jej wypowiedzi ? … nie byłabym tego taka pewna…
      Każdy z nas przyjmuje w siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć😀

      • Dawid56 pisze:

        „Każdy z nas przyjmuje w siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć”. To bardzo trafne spostrzeżenie Margo🙂. Wydaje się to trochę jak kolejne poziomy umysłu( Wszechświata) i nas samych, które stają się dostępne jeśli zgromadzimy odpowiednia wiedzę🙂

        • margo0307 pisze:

          „Każdy z nas przyjmuje w siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć”…
          Wydaje się to trochę jak kolejne poziomy umysłu( Wszechświata) i nas samych, które stają się dostępne jeśli zgromadzimy odpowiednia wiedzę🙂 ”

          Można by się posunąć dalej w tych rozważaniach 😉 i wyobrazić sobie, że do następnego, poszerzonego oglądu Rzeczy Istności, zdobędziemy dostęp tylko wówczas, kiedy wypracujemy w sobie ‚odpowiedni klucz’…, a tym kluczem jest przyswojenie i zrozumienie wszystkiego tego, co znajdowało się na poprzednim poziomie…🙂
          Nie wiem, tak sobie ‚gdybam’ 😀

          • Dawid56 pisze:

            Nie, nie, nie gdybasz🙂 .Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że rzeczy które wydawały się
            być niezmiernie trudne stają się dziecinnie proste.Dotyczy to choćby duszy zwierząt i ich świadomości.Świadomość wzrasta wraz z rozwojem duchowym danej istoty, dlatego też tybetańskie reinkarnacyjne ma duży sens.Wynika jednak pewne niebezpieczeństwo- można zagubić się w swojej boskości( rozwoju duchowym) i zatrzymać na etapie półbogów.

  21. margo0307 pisze:

    „..Wynika jednak pewne niebezpieczeństwo- można zagubić się w swojej boskości( rozwoju duchowym) i zatrzymać na etapie półbogów.”

    A tak, jak najbardziej Dawidzie🙂 i wg. mojego rozumienia można to nazwać m.in. pychą i próżnością😛
    I tutaj kłania się Sokrates ze swoim słynnym „Wiem, że nic nie wiem”, bo tak na prawdę to… większość z nas ‚coś-tam’ wyczuwa…, ‚coś-tam’ przez moment widzi…, ale osobiście nie znam nikogo, kto wiedział by jak jest Na Prawdę… 😀
    I pewnie o to chodzi, abyśmy poszerzali swoją świadomość by dorosnąć do zrozumienia i zniesienia tego:

    ” Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie.
    Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy ”
    (J 16,12-15)

    Można to rozumieć, że nie wszystko mówi się od razu i każdemu, bo – jak wcześniej już tu było mówione – każdy z nas przyjmuje w siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć🙂
    Ponoć Platon powiedział, że: ” ten kto posiądzie WIEDZĘ będzie niezrozumiały dla innych ” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s