Kiedy przychodzi i rozdaje prezenty Święty Mikołaj?

Wydawałoby się, że wszyscy chórem odpowiedzą w Noc Wigilijną. Mikołaj wchodzi przez komin, a potem otwiera swój wór i rozdaje prezenty. Inni odpowiedzą, że Mikołaj przychodzi do dzieci 6 grudnia . Na Kaszubach i we Wielkopolsce wkłada słodycze drobne prezenciki do bucików lub skarpet. W innych regionach kraju pod poduszkę. Drugi raz przychodzi Mikołaj 24 grudnia. W każdym regionie Polski nazywa się jednak zupełnie inaczej – na Kaszubach i Wielkopolsce Gwiazdorem, Małopolsce Aniołkiem, Górnym Śląsku Dzieciątkiem a na Opolszczyźnie Gwiazdką, a na Mazowszu Mikołajem. Zdarzało się jednak że na Mazowszu i Kresach Mikołaj przychodził tylko raz czyli w nocy z 5/6 grudnia i wtedy rozdawał prezenty, a w Wigilię czy w okresie świątecznym już nie.
http://dziecko-info.rodzice.pl/archive/index.php/t-178956.html
http://www.wiatrak.nl/10832/mikolaj-kontra-gwiazdor
http://www.pfm.pl/artykuly/mikolaj-czy-gwiazdor/491

Dzieci jednak twierdzą,że nie ważne kto przynosi prezent Mikołaj, Gwiazdor, Dzieciątko Aniołek czy Gwiazdka , ważne że przynosi prezent🙂
Mikołaj

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

43 odpowiedzi na „Kiedy przychodzi i rozdaje prezenty Święty Mikołaj?

  1. Ktoś pisze:

    A teraz ciekawostka

    CO / KTO jest jego PIERWOWZOREM. ;D

  2. Mezamir pisze:

    Kult św. Mikołaja na Rusi
    http://chomikuj.pl/piotr.keblowski/Dokumenty/Uspie*c5*84ski+B.A.-+Kult+*c5*9bwi*c4*99tego+Miko*c5*82aja+na+Rusi,2063655178.pdf

    Książka przetłumaczona dobrze za wyjątkiem tytułu. To nie jest zarys kultu św. Mikołaja na Rusi; to filologiczno-semiotyczne śledztwo w poszukiwaniu reliktów pogaństwa jakie utrwaliły się w wizerunku ruskich świętych. Tak więc, wbrew tytułowi, bardziej ukontentowany będzie ten, kto liczy na dociekliwe studium słowiańskiego „pogaństwa”/tradycyjnej rdzennej duchowości, niż ten, kto liczy na historię egzotycznego synkretycznego chrześcijaństwa na przykładzie św. Mikołaja.

    Uspieński reprezentuje szkołę Tartu i jest to jedna z najlepszych rzeczy jakie ta szkoła stworzyła (a jest ich jeszcze kilka). Naukowcy poprzez badania struktur języka, utrwalonych znaczeń, tekstów folkloru kreślą siatkę kulturowych powiązań, wcale nie oczywistych, i docierają do samych ich źródeł. Wyniki są często bardzo ciekawe, niedostępne innym dziedzinom, jak archeologia czy historia.

    Wbrew pozorom, najważniejszym bohaterem „Kultu św. Mikołaja” jest pogański bóg Wołos/Weles. Poznajemy jego związki ze ślepotą, kulawością, światem podziemnym, płodnością, zwierzętami, itd. Na wiele z tych związków nie wskazywał przed Uspieńskim nikt; ślady wielu sami rozpoznajemy w średniowiecznych źródłach, choć sam autor posługuje się właściwie wyłącznie materiałem znacznie późniejszym. Przeanalizowany materiał jest ogromny a sposobowi argumentacji trudno odmówić logiki. To też różni Uspieńskiego od jego dzisiejszych polskich naśladowców, którzy próbują stosować jego metodą, ale ich domorosłe prace są tylko zlepkami skojarzeń.

    Na polskim rynku wydawniczym zdecydowanie jedna z najważniejszych książek na temat tradycyjnej,etnicznej duchowości Słowian.

  3. margo0307 pisze:

    Uwielbiam baśnie, bajki, bajania… o św. Mikołaju czy Gwiazdorze spełniającym marzenia tak dziecięcych jak i tych starszych duszyczek…😀
    I tak prawdę powiedziawszy to… zupełnie mnie nie obchodzi czy święty Mikołaj pochodzi z kultu pogańskiego, czy innego, ani też nie ma dla mnie znaczenia kto był Jego pierwowzorem😉
    Najważniejsze… że wiara w Św.Mikołaja nadal jest zachowana i działa 🙂 ❤ przynosząc radość nie tylko dzieciom ale i dorosłym😀
    Każdy z nas przecież lubi dostawać upominki i z błyskiem ciekawości w oku spogląda na paczuszki, często ustawione pod choinką – czyż nie ?
    Do mnie św. Mikołaj zawsze przychodzi, choć nie zawsze targa pod pachą paczkę…😉
    Czasem otrzymuję wspaniały prezent w postaci radości tych, których św. Mikołaj – przy mojej pomocy – obdarował🙂
    A czasem otrzymuję prezent w postaci zrozumienia, uświadomienia sobie pewnych spraw i zależności, jakie mają miejsce w moim życiu🙂
    W tym roku, św. Mikołaj sprawił, że byłam w stanie zakupić wiele wspaniałych upominków dla rodziny i na samą myśl o ich radości moje❤ już cieszy się jak nie wiem co !😀

    • siola pisze:

      Coz u nos w domu sie godalo ze przyniesie karzdymu na co se zasluzyl.Coz widac z rego jakie bedzie przez caly rok sprawowanie to sie na koniec takie erbe dostanie.Tym co caly rok szachrowol bycie z buta obierki szuflowol.Coz nie wiara a ino sprawowanie pokorze co kto na koniec dostanie.

    • Dawid56 pisze:

      Jak sięgam pamięcią we wieczór wigilijny przychodził zawsze Gwiazdor przebrany „po mikołajowemu” .Przynosił prezenty zawsze po wieczerzy wigilijnej.

  4. Dawid56 pisze:

    Ale potem się zmieniło i gdzieś od roku 1990 Gwiazdora zastąpił Mikołaj i teraz Mikołaj przychodzi dwa razy raz 6 raz 24 grudnia.Najważniejsze są jednak prezenty i chwila wyczekiwania na nie, a nie to, czy przynoszone są przez Mikołaja czy Gwiazdora.

    • JESTEM pisze:

      ‚Ale potem się zmieniło i gdzieś od roku 1990 Gwiazdora zastąpił Mikołaj i teraz Mikołaj przychodzi dwa razy raz 6 raz 24 grudnia.Najważniejsze są jednak prezenty i chwila wyczekiwania na nie, a nie to, czy przynoszone są przez Mikołaja czy Gwiazdora.”

      Ależ… mamy wiele historii i każdy ma swoją rację. ;-D
      Co człowiek, to jakaś ciekawa historia…
      😀 Prezent od świętego Mikołaja, który możliwe, że jest… wyrośniętym krasnoludkiem😀

      😀 I opowieści o „świętym Mikołaju”, tu tylko po angielsku:
      Terence McKenna Santa Claus & the Amanita Muscaria Mushroom


      😀 To historia św.Mikołaja w ujęciu księdza katolickiego (ks. prałata Romana Kneblewskiego, proboszcza parafii NSPJ w Bydgoszczy):

      Tu PO POLSKU, jeszcze inna historia część 1, bo jest ich 5:

      ha, ha, ha… różne koncepcje do wyboru, do koloru… ha, ha, ha…😀❤

      • JESTEM pisze:

        Tu jeszcze inna koncepcja („prawda”😉 ) na temat świąt Bożego Narodzenia według kogoś, kto uważa siebie za prawdziwego chrześcijanina (się nazywa KJTruth czyli KJPrawda):
        Czy Chrześcijanie powinni obchodzić Boże Narodzenie?

        Ciekawe, ile jeszcze prawd na ten temat uda mi się znaleźć? hmmm…😀😀

        • margo0307 pisze:

          „Ciekawe, ile jeszcze prawd …”

          Ile by ich nie było, to ja i tak lubię tego wesołego Dziadka z białymi włosami, białą brodą i wąsami w czerwonym kubraczku… 😀❤

          • JESTEM pisze:

            Ja też coraz bardziej otwieram się na te wszystkie koncepcje np. na temat tzw. świętego i nieświętego Mikołaja, Dziadka z białą brodą, Gwiazdora rozdającego prezenty i wszechświat ze wszystkimi koncepcjami i darami, jakie można sobie wymarzyć, a nawet takimi, których nie potrafiliśmy sobie kiedyś ani teraz potrafilibyśmy sobie wymarzyć.😀❤

        • Mezamir pisze:

          Koncepcje czyli propaganda nikogo rozsądnego nie obchodzi.
          Indian nie obchodzą koncepcje białych na temat ich tradycji,Tybetańczyków nie obchodzą koncepcje zachodnich badaczy,Słowian nie obchodzą kościele dyrdymały.

          Ten łgarz z tuba cordis już pokazał kim jest,jego bezczelność była omawiana,zdemaskowano tego manipulanta,dziwię się że ktoś tego łgarza słucha i otwiera się na jego brednie.

          Historię Słowian piszą Słowianie,reszta jest nie ważna

          „Gdy zastanowimy się, jak często Kościół umiejętnie potrafił zasiać ziarna nowej wiary na starej pogańskiej glebie, możemy założyć, że uroczystości wielkanocne związane ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa oparte były na podobnych obrządkach ku czci zmarłego i powracającego do życia Adonisa, które, jak wolno nam przypuszczać z przytoczonych uprzednio dowodów, obchodzone były w Syrii o tej samej porze roku. Typ pogrążonej w żałobie bogini z umierającym w jej ramionach kochankiem przypomina i mógł być wzorem dla motywu pięty w sztuce chrześcijańskiej, dla postaci Najświętszej Panny z martwym ciałem jej boskiego Syna, której najwspanial­szym przykładem jest rzeźba Michała Anioła w bazylice Św. Piotra. Ta szlachetna grupa, w której straszliwy ból matki kontrastuje w tak cudowny sposób ze spokojem śmierci u jej Syna, jest jedną z najwspanialszych kompo­zycji w marmurze. Starożytna sztuka grecka przekazała nam niewiele równie pięknych arcydzieł i ani jednego tak bardzo wzruszającego. W związku z tym warto przypomnieć powszechnie znane stwierdzenie św. Hieronima. Opowiada on, że w Betlejem miejsce, w którym zgodnie z tradycją narodził się Chrystus, ocienione było gajem jeszcze starszego syryjskiego boga Adonisa i że w tym miejscu, gdzie zapłakało Dziecię Jezus, opłakiwano kochanka Wenus. Chociaż nie mówi on tego wyraźnie, wydaje się, iż Hieronim uważał, że poganie zasadzili gaj Adonisa już po urodzeniu Chrystusa, by zbezcześcić święte miejsce. Mógł się mylić. Jeśli Adonis istotnie był, jak dowodziłem, duchem zboża, trudno o bardziej odpowiednik dla niego miejsce zamieszkania aniżeli Betlejem (Dom Chleba) i być może czczono go w tym Domu Chleba na długo przed narodzeniem się Tego, który powiedział: „Ja jestem chlebem życia.” Jeśli nawet przyjmiemy hipotezę, że Adonis znalazł się po Chrystusie, a nie przed Nim, w Betlejem, wybór tej smutnej postaci dla oderwania chrześcijan od ich Boga musimy uważać za niezwykle trafny, jeśli przypomnimy sobie podobieństwo obrządków ku czci śmierci i zmartwych­wstania obu. Jedną z najwcześniejszych siedzib kultu nowego Boga była Antiochia i tu, jak widzieliśmy, śmierć starego boga obchodzono co roku bardzo uroczyście. Okoliczności towarzyszące wjazdowi cesarza Juliana w czasie święta Adonisa pozwolą, być może, ustalić datę tej uroczystości. Gdy cesarz zbliżał się do miasta, przyjęto go modlitwami, jak gdyby był bogiem, i zdziwiły go głosy tłumu wołającego, że gwiazda zbawienia zaświtała na wschodzie. Był to niewątpliwie jedynie okolicznościowy komplement służal­czego wschodniego tłumu dla rzymskiego imperatora. Ale jest również rzeczą możliwą, że regularne wschodzenie jasnej gwiazdy stanowiło sygnał do rozpoczęcia święta, i tak się mogło złożyć, że gwiazda pojawiła się nad horyzontem właśnie w chwili przyjazdu cesarza. Przypadek taki musiałby pobudzić wyobraźnię przesądnego i podnieconego tłumu, który w związku z tym powitał wielkiego człowieka jako bóstwo zapowiedziane przez znak na niebie. Być możfe zresztą, że cesarz pomylił okrzyki skierowane do gwiazdy i przyjął je jako powitanie. Otóż Astarte, boska kochanka Adonisa, identyfi­kowana była z planetą Wenus, a jej przemiana z gwiazdy porannej w wieczor­ną śledzona była uważnie przez babilońskich astronomów, wróżących z jej pojawiania się i znikania. Możemy więc z tego wyciągnąć wniosek, że święto Adonisa zbiegało się z pojawieniem się Wenus jako gwiazdy porannej lub wieczornej. Ale gwiazda, którą powitali mieszkańcy Antiochii, ukazała się na wschodzie, jeśli więc była to Wenus, to jedynie jako gwiazda poranna. W Afaka w Syrii, gdzie znajdowała się słynna świątynia Astarte, sygnałem do rozpoczęcia uroczystości było pojawienie się meteoru spadającego w niektóre dni jak gwiazda ze szczytu góry Liban do rzeki Adonis. Uważano, że tym meteorem jest Astarte, a jej lot powietrzny mógł być tłumaczony jako zstąpienie zakochanej bogini w ramiona kochanka. W podobny sposób w Antiochii i innych miastach pojawienie się gwiazdy porannej w dniu święta mogło być witane jako przybycie bogini miłości, która zjawiła się, by obudzić swego zmarłego kochanka spoczywającego na ziemskim łożu. Jeśli więc l.;ik było, możemy przypuścić, że ta właśnie gwiazda poranna prowadziła Mędr­ców Wschodu do Betlejem, do owego uświęconego miejsca, które słyszało, jak twierdzi św. Hieronim, płacz Dziecięcia Jezus i lament nad Adonisem.

          […]W każdym razie nie ulega wątpliwości, że religia Mitry była poważnym rywalem chrześcijaństwa łącząc uroczysty rytuał z dążeniem do czystości moralnej i nadzieją na nieśmiertelność. Przez pewien nawet czas wynik walki między dwiema religiami pozostawał w zawieszeniu. Pouczającą pozostałością tej długiej walki jest nasze święto Bożego Narodze­nia, które Kościół, jak się zdaje, zapożyczył bezpośrednio u swego pogańskie­go rywala. W kalendarzu juliańskim dzień 25 grudnia uważany był za zimowe przesilenie i dzień narodzin słońca, ponieważ od tej zwrotnej daty dzień staje się dłuższy, a słońce nabiera coraz większej siły. Niezwykłe było święto boskich narodzin w tej postaci, w jakiej obchodzono je w Syrii i Egipcie. Celebranci udawali się do wewnętrznych kaplic, z których wypadali o półno­cy z głośnymi okrzykami: „Dziewica powiła! Światło przybywa!” Egipcjanie przedstawiali nawet nowo narodzone słońce w postaci niemowlęcia, które w dniu jego urodzin, w zimowe przesilenie, pokazywali wiernym. Nie ulega wątpliwości, że dziewica, która poczęła syna i wydała go na świat 25 grudnia, była wielką wschodnią boginią, zwaną przez Semitów niebiańską dziewicą lub po prostu niebiańską boginią. W krajach semickich była ona jedną z odmian Astarte. Otóż wyznawcy boga Mitry identyfikowali go ze słońcem czy też, jak je zwali, Niezwyciężonym Słońcem. Stąd też jego dzień urodzenia przypadał również dwudziestego piątego grudnia. Ewangelie nie wspominaj ą o dniu narodzenia Chrystusa i zgodnie z tym starożytny Kościół święta takiego nie obchodził. Z czasem jednak egipscy chrześcijanie zaczęli uważać szósty stycznia za dzień Bożego Narodzenia i zwyczaj upamiętnienia narodzin Zbawiciela w tym dniu rozpowszechniał się stopniowo, aż w czwartym wieku przyjął się na całym Wschodzie. Ale pod koniec wieku trzeciego i na początku czwartego Kościół zachodni, który nigdy nie uznawał szóstego stycznia za dzień Bożego Narodzenia, przyjął datę dwudziestego piątego grudnia jako prawdziwą, a z czasem decyzję tę uznał również Kościół wschodni. W Antiochii zmianę tę wprowadzono dopiero około roku 375.

          Czym kierowały się władze kościelne ustanawiając święto Bożego Narodze­nia? O motywach tej innowacji mówi z całą szczerością pewien pisarz syryjski, sam zresztą chrześcijanin. Powód, dla którego Ojcowie Kościoła przenieśli uroczystość z szóstego stycznia na dwudziestego piątego grudnia – opowiada – jest następujący: „Istniał wśród pogan zwyczaj święcenia tegoż samego dwudziestego piątego grudnia jako dnia narodzin słońca, kiedy to na znak święta palono światła. W tych uroczystościach i obrządkach brali również udział chrześcijanie. Gdy więc Doktorzy Kościoła stwierdzili, że chrześcijan pociąga ta uroczystość, naradzili się i postanowili, by tego dnia obchodzone było prawdziwe Boże Narodzenie, a szóstego stycznia święto Trzech Króli. W związku z tym zachował się zwyczaj palenia świateł aż do szóstego.” Na pogańskie pochodzenie Bożego Narodzenia niedwuznacznie wskazuje, a na- wet milcząco to przyznaje, Augustyn, gdy napomina swych braci chrześcijan, by nie obchodzili tego dnia jak poganie ku czci słońca, lecz ku czci tego, który słońce stworzył. W podobny sposób Leon Wielki potępiał zgubne wierzenie, że Boże Narodzenie obchodzone było uroczyście ze względu na narodziny nowego słońca, a nie z powodu narodzin Chrystusa.

          Tak więc okazuje się, że Kościół chrześcijański obrał datę dwudziestego piątego grudnia dla obchodzenia urodzin swego Twórcy w celu odwrócenia nabożności pogan od słońca i przeniesienia jej na tego, który zwany był Słońcem Sprawiedliwości. Jeśli tak było istotnie, to całkiem możliwy staje się domysł, że podobnymi motywami kierowały się władze kościelne, dostosowu­jąc wielkanocne święto śmierci i zmartwychwstania Pana do uroczystości śmierci i zmartwychwstania innego azjatyckiego boga, która wypadała w tej samej porze roku. Obrządki wielkanocne przestrzegane nadal w Grecji, na Sycylii i w południowych Włoszech są pod pewnymi względami bardzo podobne do rytuału Adonisa i, jak już sugerowałem, Kościół, być może, świadomie dostosował nowe święto do pogańskiego poprzednika w celu zdobycia dusz dla Chrystusa. Nastąpiło to jednak raczej w greckiej aniżeli w łacińskiej części starożytnego świata, wydaje się bowiem, że kult Adonisa nie pozostawił głębszego śladu w Rzymie i na Zachodzie. Pewne jest, że kult ten nigdy nie wszedł w skład urzędowej religii rzymskiej. Miejsce, które mogłoby mu przypaść w uczuciach pospólstwa, zajęte już było przez podobny, chociaż bardziej barbarzyński kult Attisa i Wielkiej Matki. Otóż w Rzymie śmierć i zmartwychwstanie Attisa obchodzono oficjalnie dwudziestego czwartego i dwudziestego piątego marca, ten ostatni zaś dzień uważano za wiosenne zrównanie i dlatego za najbardziej odpowiednią datę wskrzeszenia boga roślinności nieżyjącego czy też śpiącego przez całą zimę. Zgodnie jednak ze starożytną i rozpowszechnioną tradycją Chrystus cierpiał na krzyżu dwudziestego piątego marca i wobec tego niektórzy chrześcijanie obchodzili ukrzyżowanie tego właśnie dnia niezależnie od fazy księżyca. Zwyczaj ten był z pewnością przestrzegany we Frygii, Kapadocji oraz Galii i mamy podstawy przypuszczać, że przez pewien czas również w Rzymie. Tak więc tradycja głosząca, że śmierć Chrystusa nastąpiła dwudziestego piątego marca, była dawna i głęboko zakorzeniona. Jest to tym ciekawsze, że względy astronomi­czne dowodzą, iż nie może ona mieć żadnych podstaw historycznych. Wypły­wa z tego, jak się zdaje, wniosek nieodparty, że męczeństwo Chrystusa zostało samowolnie odniesione do tej daty, by harmonizowało ze starszym świętem wiosennego zrównania. Tego zdania jest uczony historyk Kościoła monsignor Duchesne1, wskazujący na to, że śmierć Zbawiciela przypadała dzięki temu na dzień uchodzący w powszechnym mniemaniu za dzień stworzenia świata. Ale zmartwychwstanie Attisa łączącego w sobie postacie boskiego ojca i syna, było oficjalnie obchodzone w Rzymie tego samego dnia. Jeśli przypomnimy sobie, że dzień św. Jerzego w kwietniu zastąpił dawne pogańskie uroczystości Parilia, że dzień św. Jana Chrzciciela w czerwcu zajął miejsce pogańskiego święta letniego przesilenia i wody, że wniebowzięcie w sierpniu wyrugowało święto Diany, że Dzień Zaduszny w listopadzie jest kontynuacją starego pogańskiego święta umarłych i że nawet narodziny Chrystusa wyznaczono na zimowe przesilenie, ponieważ przypadał wtedy dzień urodzin słońca, wów­czas nie będzie bynajmniej przypuszczeniem pochopnym i nierozsądnym, jeśli założymy, że inne wielkie święto Kościoła chrześcijańskiego, Wielkanoc, mogło być w podobny sposób i z podobnych budujących przyczyn dostosowa­ne do święta frygijskiego boga Attisa, które przypadało w dzień wiosennego zrównania.

          Zbieżności świąt chrześcijańskich z pogańskimi są zbyt liczne i bliskie, by mogły być czystym przypadkiem. Świadczą one o kompromisie, na który Kościół musiał pójść w godzinie swego zwycięstwa wobec swych pokonanych, ale wciąż jeszcze niebezpiecznych rywali. Nieugięty protestantyzm prymi­tywnych misjonarzy, żarliwie potępiających pogaństwo, został zastąpiony giętką polityką, wygodną tolerancją, wyrozumiałością mądrych władz koś­cielnych pojmujących, że chrześcijaństwo może podbić świat jedynie rozluź­niając zbyt sztywne zasady swego Twórcy, rozszerzając troszeczkę wąską furtkę prowadzącą do zbawienia”. – Georg Frazer, Złota Gałąź

          • siola pisze:

            Po co to pisane ,zeby zepsuc swiateczne przygotowanie.Kogo to obchodzi co jeden albo drugi religiny cymbal plodzi.Swieto bylo u nas w domu dla rodziny zjazdu ,coz rodzine ta zniszczyli jak Rutkowskie ,Podstawskie,Swobody,Russki daly bakterie Coli do wody i Matke otruli.Myslisz czym byli dla mnie mordercami ,bo ze chciwosci zabili.Coz przed oltarzem siedza ale tak samo Swarozycowi glowa o podloge bic moga,dla nich nie ma boga czy rodziny,bo za krzty sumienia w sobie nie Maja .Dla kasy jeden z drugim by se dal CI i Ku ogolic.Nie wazna dla nich wiara ,wazne by kase na Kims zrobic.Coz ze przy tym ktos rzycie straci,slowianski my narod ,Wodka sumienie zagasi.Coz ze siostry i bracia Gina,dla nich wlasna kieszen wazna.Coz niech mi Jakis cymbal powie jaka iest roznica w tym czy to slowianski,germanskiczy lacinski zlodziej.Dla mnie morderca to morderca ,zlodziej to zlodziej,klamca to klamca i nie gra roli jakie zamieszkuje kraje.Coz dziwi mnie tylko jedno w tym calym ,ze to niby klamcy beda swiat ratowaly.Jeszcze beda nam klamcy grozily ,ze jak umra to caly swiat zginie.Ja tam z mojej strony rzycze ja karzdemu by dostal na swieta to czego mu trzeba,by mial zawsze swa rodzine i by inni ludzie bracmi i siostrami jego byli.A tym co sie konce swiata snia i widza ziemie splamiona znowu krwia,rzycze by sumienie dostali i by do konca nie zwariowali.Coz nie pomoze po Slezy skakanie jak sumienia w czlowieku nie stanie.Ja takrze mam rzyczenie by Danusia byla zdrowa ,bo nie zasluzyla na to co jej zrobili.Bym mogl sobie w lecie znowu na Opie powedkowac.Popatrzec jak sie pluskaja w wodzie plocie,klenie,jelce,pstragi i lipienie.Coz religi mi nie trzeba wystarczy ze mam swe sumienie i rozroznic moge co zle a co dobre.

          • JESTEM pisze:

            Napisałam:
            /Ja też coraz bardziej otwieram się na te wszystkie koncepcje np. na temat (…itd) /
            A Ty:
            „Koncepcje czyli propaganda nikogo rozsądnego nie obchodzi.”

            Jak chcesz, to trzymaj się swojego rozsądku. Ja się otworzyłam na wszelkie koncepcje, ponieważ dzięki temu mogłam dostrzec, jak jest ich wiele na jeden temat np. „świętego Mikołaja”. I jak potrafią być sprzeczne ze sobą. Czyli wychodzi na to, że tzw. prawd jako koncepcji na jeden temat, może być wiele i mogą być one sprzeczne ze sobą. Czyli to nie są prawdy. To są po prostu koncepcje, interpretacje jakiegoś zjawiska lub idei.

            No cóż… Z tego poziomu „gry”, na którym obowiązuje zasada, wzorzec, przekonanie, że „nie ma sprawiedliwości i wszyscy kłamią, a tylko ja mówię, ‚głoszę’ prawdę”, nikt nie może ani doświadczyć sprawiedliwości ani być sprawiedliwym wobec siebie i innych oraz nikt nie mówi prawdy ani nie może doświadczyć prawdy. Nawet, jeśli wydaje się, że mówi prawdę, to jest nieświadomy tego, że wciąż okłamuje sam siebie i innych, bo wygłasza te koncepcje, które są zgodne z jego/jej przekonaniami. Tylko ci, którzy zrozumieją tę zasadę i uwolnią się od niej, wyjdą z tego poziomu „gry”. A gdy pojawia się taka potrzeba, taka intencja, to wraz z nią pojawia się również sposób i odpowiednia wiedza, która pozwala na wyjście z tego poziomy „gry”.

            ‚Historię Słowian piszą Słowianie,reszta jest nie ważna”

            Zazwyczaj każdy pisze swoją historię, siebie ustawiając w roli głównej, a innych ustawiając w rolach drugoplanowych.

            „Zbieżności świąt chrześcijańskich z pogańskimi są zbyt liczne i bliskie, by mogły być czystym przypadkiem.”

            To fakt.

            ” Świadczą one o kompromisie, na który Kościół musiał pójść w godzinie swego zwycięstwa wobec swych pokonanych, ale wciąż jeszcze niebezpiecznych rywali.”

            To interpretacja faktu. Interesująca i logiczna.🙂

  5. Ktoś pisze:

    Może ktoś zatwierdzić komentarz? Wisi.

  6. siola pisze:

    W Angli mloda studentka ,wracala z imprezy .Zauwarzyla ze nie ma pieniedzy na taksowke ,poprosila stojacego mezczyzne o pomoc.Okazalo sie byl nim zebrak i mial tylko 3 funty przy sobie,dziewczyna polapala sie ze On sam nie ma i nie chciala wziac.Ale ten sie uparl ze powina wziac by bezpiecznie wrocic do domu .Coz dziewczyna wziela ,ale postanowila ze mu sie odwdzieczy za pomoc.Zorganizowala zbiorke pieniedzy w internecie i poszukala gdzie On przebywa.W miedzy czasie uzbieralo sie okolo 20 000 funtow.Dziewczyna z powysza suma udala sie do niego by mu je dac,ale On podziekowal jej i kazal dac tym kturzy na swieta bardziej potrzebuja od niego.Coz popatrzcie na Wroclawskie wiadomosci i powiedcie co zobatrzyliscie.Coz ja widze ,polska alternatywa jest bardziej potrzebujaca od angielskiego zebraka .Coz wiadomosciami manipuluja jak Oni mowia tylko scierwomedia hahaha.No wiec Mikolajki prosza o pieniadze by ,innym isc z pomoca-moze by tak duchowa alternatywa przestala glupoty o oswieceniu pieprzyc i oglosila ze zbiera na swieta dla Wroclawskich glodujacych i bezdomnych.Ale widac wazniejsza dla duchowosci jest wlasna kieszen.Coz duchowosc dla bogaczy widac biedny nic oswiecenia nie zobatrzy.Dwa miejsca w piatkowych audycjach gdzie slina na pieniadze tak leciala ,ze az sie sliniaczek poslac chcialo.

  7. m pisze:

    Nieżle rąbniety facet. Pierdzieli bzdury jak rzadko który.

  8. siola pisze:

    Dzieki Marys.

  9. siola pisze:

    BeBe oswiecilo w nocy , i znalazla co juz dawno ludzie wiedza .Ze jej bog nafta swieci,dlatego musi zabijac swoje dzieci.By nafty znowu przybylo.Coz moze czas juz nadszedl,skonczyc z nafta.By to swiatlo tak nie kopcilo i ziemia bez klamstwa byla.

  10. margo0307 pisze:

    „BeBe oswiecilo w nocy..”

    Mam wrażenie, że Basię nie tyle „oświeciło” co zamroczyło…, a może trafniej będzie użyć określenia:
    – zniewoliło i mroczy umysł, posuwając się coraz to dalej, głębiej…, coraz bardziej zniewalając wolę, dążąc do całkowitego zawładnięcia Jej umysłem😕
    Obawiam się, że Basia jest już na takim etapie, że… nie jest w stanie się spod wpływu tego ‚czegoś’ wyzwolić samodzielnie i… bardzo jest mi z tego powodu smutno… 😕

    • siola pisze:

      Coz z mata tez nie najlepiej ,az 50 wejsc o 2:00 widziala z Izraela .Coz jak sie nacpalo to sie procentow nie widzialo.Tak naprawde byly 2 a nie 50.Coz to tak jak jak u Kwietnia Amerykanie jada szukac Nowej Szwabi na morzu polnocnym a Amor to jest z Ameryki,jak sie tego slucha czlowiek nie wie plakac czy smiacsie trzeba.

  11. margo0307 pisze:

    Świąt pełnych magii i uroku w tym pięknym czasie, który zdarza się raz tylko w roku.
    Radości nawet z milczenia – w gronie Przyjaciół to bez znaczenia.
    Niech pokój i spokój Wam w sercach zawita i niech te święta będą pełne radości
    i by za rok wspominać miło, że nawet milczeć cudownie było.
    Niech więc spełni się me życzenie, przynosząc Wam wszystkim świąteczne wzruszenie.
    A smutki czoła niech już nie chmurzą i niech radość poniesie Was jak ta – z dziecięcych lat ❤

    • margo0307 pisze:

      Dlaczego święta są akurat teraz i dlaczego zachowujemy się podczas nich w ten, a nie inny sposób ?

      Bardzo ciekawy art na stronie :
      http://wspanialarzeczpospolita.pl/2014/12/24/hej-koleda-koleda/ 😉

      „…Ostatnim słowem pochodnym od polskich Godów są Gady (Zwierzęta).
      Nie wiem do końca dlaczego akurat Gady odziedziczyły nazwę po Godach, jednak jest kilka poszlak.
      Nazwę Gad należy rozumieć jako „Dobre Zwierzę”, albo „Godne Zwierzę”. 🙂
      W hinduizmie tym mianem określa się… Słonie! Słoń w Sanskrycie to Gadzia.
      Po grecku czy łacinie natomiast Gados… to Łosoś!
      Od niego pochodzi np. en:Cod (Łosoś).
      Możliwe, że to jest wyjaśnienie dlaczego w Polsce w Święta [ Wigilię ] nadal nie jada się mięsa, ale… je się ryby! I jest to ewenement na skalę światową.
      Ale dlaczego akurat w Polsce tak się robi ?
      Jest to oczywiście spadek po historii. W zimie w przeręblach nadal ryby można było łowić, a zwierząt się nie zabijało, żeby mogły spokojnie rozmnożyć się na wiosnę.
      Gdyby zjedzono zwierzęta, to by się nie rozmnożyły i byłby głód.
      A tak na Gody jedzono ryby i ta tradycja została w Polsce do dziś.

      Możliwe, że z określenia ryb jako Gady… nazwa ta przeszła na Gady jako coś, co teraz rozumiemy jako coś innego niż ryby….
      Oczywiście ryby to tylko dla chrześcijan i żydów nie są mięsem…
      Ja, jako wegetarianin wtedy się pytam… to ryba, co to jest ? Warzywo?
      Choć pamiętam, że wynika to po prostu z historii naszego kraju i przejścia jego tradycji do religii chrześcijańskiej i judaistycznej to i tak irytuje mnie, kiedy proszę gdzieś o jedzenie bez mięsa, to mi proponują tuńczyka ?!…” 😀

  12. Maria_st pisze:

    Z okazji Szczodrych Godów
    Świętej Nocy Stania Słońca
    Wielkiego Święta Swarożyca
    Święto Roda

    Niechaj na Godowe Święta
    nikt o zwadach nie pamięta.
    Cuda niech się dzieją w Gody,
    niechaj w rzekach płyną miody,
    niechaj gada wszelkie zwierzę
    niech Bogowie w naszej wierze
    się ostaną, a o świcie
    świat się zrodzi w Świętowicie.
    Niechaj dziady ku nam przyjdą,
    z kucji głodne niech nie wyjdą.
    Z lasu, wody i ogrodu
    oraz polnych licznych płodów
    niech na stole nie brakuje.
    Tak to Gody się świętuje!

    Zdrowych, spokojnych i radosnych świąt Narodzenia Słońca.

  13. JESTEM pisze:

    Miłości, szczęścia, wolności, zrozumienia, harmonii, ufności, radości życia…
    obfitości do wyboru, do koloru, każdemu według pragnień,życzeń i potrzeb…
    z miłością

  14. Dawid56 pisze:



    Radości, Miłości i spędzenia nadchodzących Świat w rodzinnej i przyjacielskiej atmosferze oraz bardzo wielu prezentów pod choinką lub w skarpetach nad kominkiem🙂

  15. A58 pisze:

    Wesołych Świąt.Spokoju i radości .

  16. siola pisze:

    A ja maly ziemski Rpbak,
    rzycze wam wiedzy zdrowia,
    Bo jak Matus mowili ,
    reszta przajdzie sama.
    Kiedy przyjsc powina.
    Dla pamieci o przodkach,
    postaw dodatkowe nakrycie na stole,
    Moze przyjda Przodki w gosci.
    Weselcie sie na nadejscie gosci.
    Dzien nam bedzie coraz dluszy,
    to i nafty mniej potrzeba.
    I nie zapominajcie w zlosci,
    ze wojna i przemoc sczescia nie przynosi.
    Bo nowego Sumienia kupic sie nie da.
    a bez niego zo jak bez chleba,
    Wiec gdy bron schowamy ,
    znikna wokol ziemi ramy.
    Zniknie zniewolene na tej ziemi,
    a po nowych gwiazdach rzycie nies bedziemy.
    Wiec nies Wiec chlopcze maly ,
    w ten swieteczny dzien,
    dla Przodkow chwaly.
    Wiec w spokoju i radosci ,
    oczekujcie niebianskich gosci.
    …/—/…-Wesolych Swiat -Ti ti taka,
    Zobatrzycie na niebie nie jednego wielkiego ptaka..

  17. Michaela pisze:

    Hymn o MIŁOŚCI Skaldowie

    W Bożego Narodzenia czas
    niech milość będzie w nas.
    Niech pokój wokół panuje
    a Dobro nad złem króluje!

    Pogodnych i Zdrowych Świąt ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s