„Niebo dla milionów”

Bardzo ciekawy wywiad Ebenem Alexandrem autorem dwóch książek „Dowód” i „Mapa Nieba”. Ten amerykański lekarz neurochirurg opisał swoje doświadczenia w stanie NDE.

– Bóg kocha wszystkich, bo Bóg jest miłością. Najgłębsze mistyczne tradycje wszystkich narodów, bez względu na to gdzie i kiedy powstały, dążą do sprzymierzenia się z jedną Prawdą, jednym kochającym Bóstwem, które znacznie wykracza poza naszą zdolność opisu i rozumienia – mówi w rozmowie z Onetem doktor Eben Alexander.

Ten amerykański neurochirurg w 2012 roku wydał „Dowód” – książkę, w której opisał swoje zaskakujące przeżycia. Sześć lat temu zachorował na nietypowe bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Rozwój choroby doprowadził do śpiączki, w której Alexander był pogrążony przez tydzień. W tym czasie miał odkryć tajemnicę zaświatów i spotkać Stwórcę, a to odmieniło całe jego życie. Z naukowca sceptyka stał się człowiekiem, który co do istnienia Boga i życia wiecznego nie ma już żadnych wątpliwości.

Dzisiaj nie przestaje drążyć swojego doświadczenia: empirycznie i naukowo. Łączy się z Bogiem i przekonuje, że współczesna nauka nie może już dłużej dystansować się od problemu ludzkiej duszy. Przede wszystkim jednak chce zachęcić ludzi do tego, by dzielili się wszystkimi, nawet najbardziej osobliwymi, przeżyciami duchowymi. W Polsce właśnie ukazuje się jego druga książka – „Mapa nieba”.

Panie doktorze, Pana druga książka jest konsekwencją, kolejnym krokiem po odważnym „Dowodzie”. Co zmieniło się w Pana życiu pomiędzy tymi dwoma publikacjami?

Samo doświadczenie, które opisałem w swojej pierwszej książce, zmieniło w moim życiu wszystko. Przede wszystkim zobowiązało mnie do rozpoczęcia intensywnej pracy, by dowiedzieć się jak najwięcej o mózgu, świadomości i tzw. doświadczeniu śmierci, a także o naturze każdego bytu. Dzięki temu dowiedziałem się wielu ważnych rzeczy, ale – co najważniejsze – znalazłem potwierdzenie, że wszystko, co istnieje, jest związane z wszechmocnym, pełnym miłości Bogiem. Ten podstawowy fakt pociąga za sobą inne. Wielu z nas może to w jakiś sposób poczuć, ale często nie ufamy naszej intuicji. Te fakty dotyczą wieczności dusz ludzkich, więzi z bratnimi duszami i śmierci, której nie należy się obawiać, bo jest ona naturalną częścią życia. Śmierć jest wielką podróżą, w której wszyscy uczestniczymy.

Dzięki pierwszej książce odwiedziłem wiele krajów (również Polskę) i rozmawiałem z ludźmi o ich doświadczeniach. Wszędzie dzielili się oni ze mną świadectwami i anegdotami, które pomogły mi jeszcze głębiej zrozumieć to, co przeżyłem, kiedy moje ciało było w śpiączce. W tej podróży mogłem zarówno zgłębiać, jak i szerzyć przesłanie o bezwarunkowej miłości, która została nam wszystkim powierzona.

Kwestionował Pan kiedykolwiek swoje doświadczenie?

Nie podważałem zapamiętanych elementów moich wspomnień. Początkowo jednak podążałem tropem moich lekarzy i wtedy sam stałem się największym sceptykiem mojego przeżycia. W pierwszych tygodniach rekonwalescencji po tygodniowej śpiączce, kiedy pracowałem nad tym, żeby zapisać na papierze to, co zapamiętałem, często zatrzymywałem się i myślałem: „to było zdecydowanie zbyt prawdziwe, żeby mogło być realne”. Moje wspomnienia były ultrarealne, założyłem więc, że to wszystko musiało być jakąś sztuczką umierającego mózgu, jakąś formą halucynacji lub snem. Sprawa zaczęła się jednak komplikować, gdy spisałem wszystkie szczegóły mojego doświadczenia, łącznie ze wskazówkami co do tego, kiedy w czasie śpiączki pojawiały się moje przeżycia. Po tym przejrzałem moją medyczną kartotekę i zdjęcia mojego mózgu. W analizie pomogli mi moi koledzy. Moja wiedza neurochirurgiczna powracała stopniowo przez dwa miesiące. Kiedy wróciła całkowicie, popadłem w impas, bo zobaczyłem, jak zdewastowana była moja kora mózgowa. Nie było możliwości, żebym mógł zachować tyle wspomnień choć bez części funkcjonującej kory mózgowej. Nie mogłem mieć halucynacji, nie mogłem śnić.

Całe szczęście wiele osób pomogło mi w rozwiązaniu tej zagadki. Mój starszy syn Eben IV jako pierwszy zachęcił mnie do spisania wszystkich wspomnień bez zabierania się za jakiekolwiek poszukiwania. To była świetna rada, która bardzo mi pomogła. Również wielu nieznajomych okazywało mi wsparcie. Podchodzili do mnie i mówili: „przydarzyło mi się coś bardzo podobnego i dzięki twojej historii czuję, że może wcale sobie tego nie wymyśliłem”.

Rozmawianie o duchowości i życiu po śmierci w sposób wyrażający akceptację dla istnienia kochającego bezwarunkową miłością Kreatora, to wciąż wielkie tabu w kulturze Zachodu. Ludzie naprawdę boją się, że zostaną wyśmiani przez znajomych, a nawet rodzinę, kiedy odważą się powiedzieć: „Wiem, że Bóg istnieje; wiem, że śmierć nie jest końcem życia dla naszych dusz”
Dr Eben Alexander

Jakie znaczenie miały dla Pana te pozytywne reakcje?

To było dla mnie bardzo ważne. Nie tylko dlatego, że cenię wsparcie otrzymywane ze strony rodziny i społeczeństwa, ale również dlatego, że dyskusja o „Dowodzie” stworzyła pewną bezpieczną przestrzeń dla innych ludzi – mogli przyjść i podzielić się swoimi historiami. Dla niektórych czytelników to naprawdę było uzdrawiające. A i ja, słuchając ich, nauczyłem się bardzo wiele.

Nadal praktykuje Pan jako neurochirurg?

Obecnie nie mam pacjentów. Neurochirurgia nie jest czymś, co można robić na pół etatu, a od czasu mojego doświadczenia całkowicie oddałem się badaniom nad nim. Kiedy jeszcze praktykowałem, częścią mojej pracy była rozmowa z chorymi w stanach terminalnych i ich rodzinami. Miałem za sobą lata doświadczenia, potrafiłem z nimi rozmawiać, ale kiedy stawiano mi najważniejsze pytania, jak to: „Panie doktorze, jeżeli serce mojego męża bije tylko dzięki tej maszynie, a jego mózg nie funkcjonuje, to on wciąż »jest tutaj«?”; lub „czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę mojego brata?” – byłem bezradny. Po tym, czego dowiedziałem się będąc w śpiączce – choć wiem, że to były jedynie odłamki, które pozwolono mi zapamiętać – wiem już, jak odpowiedzieć na tak trudne pytanie. Jednak zamiast udzielać tych odpowiedzi pacjentom i ich rodzinom, postanowiłem dzielić się nimi z całym światem.

więcej :http://wiadomosci.onet.pl/religia/niebo-dla-milionow/b8w53

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ezoteryka, Istota Ludzka, Psychologia głębi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „„Niebo dla milionów”

  1. Teresa Chacia pisze:

    Nie opieraj się o słońce
    bo cię sparzy jest bardzo gorące
    nie opieraj się o Boga
    bo to ma być tylko twoja droga
    nie opieraj się o zegar
    bo czas zafałszować można mega
    nie opieraj się o historię
    każdą nieprawdziwą można wymyślić teorię
    nie opieraj się o pewność
    kiedy niepewności w tobie dość
    nie opieraj sie o drugich
    każdy ma swoje karmiczne długi
    nie opieraj się o złość
    bo tylko tobie daje w kość
    nie opieraj się o czas
    kiedy wpływu na niego nie masz
    nie opieraj się o przyszłość
    bo nie wiesz co wyjdzie z tego i wyszło
    żyj tylko chwilą i oprzyj się na sobie
    w zgodzie z Naturą a będzie dobrze Tobie.

    • margo0307 pisze:

      „..żyj tylko chwilą i oprzyj się na sobie
      w zgodzie z Naturą a będzie dobrze Tobie.”

      Tereniu, jak zwykle – mam prośbę:
      – czy mogę te piękne słowa przenieść „do mnie” ”🙂 ❤

  2. Teresa Chacia pisze:

    możesz Margo
    u mnie nie ma embargo

  3. siola pisze:

    Oj ta madra Tereska,
    nie jest gwiazda z warszawskiego brukowca,
    za to jest szchlachetna gwiazdka na niebie,
    za ta ja szlachetnosc i prostote slowa
    ja tu prawie wszyscy kochaja.

  4. Maria_st pisze:

    znalezione

  5. margo0307 pisze:

    Może kogoś poniższy fragment zainspiruje tak, jak mnie zainspirował 🙂

    „..Przestrzeń to pojęcie fizyczne, zawierające siłę, ciśnienie, wibrację.
    Wszystkie te własności są razem w niej złożone i wpływają one na linię, którą każdy z was kreśli i wzmacnia podczas kolejnych swoich żywotów.
    Natomiast przestrzeń wzięta razem z czasem, określa twoją materialną istotę, lub realizację materii w świecie rzeczywistym.
    Jeśli weźmiesz miękki przedmiot i przyciśniesz go dwustronnie z siłą i ‘wpływem’, on się zagęszcza, lecz pozostaje taki sam.
    Rzadki lub zagęszczony posiada on tę samą substancję materialną.

    Zatem możemy przyjąć, że kontinuum samo siebie zapamiętuje?
    – Tak.

    Oczywiście ono się rozwija, wzbogaca poprzez kolejne nowe żywoty?
    – Tak.

    Trudno jest mi rozgraniczyć kontinuum o duszy ludzkiej.
    Dusza ludzka jest energią.
    Czy jest coś wspólnego między nimi?

    – Kontinuum to nić, droga łącząca duszy – czyli to co niematerialne z tym, co materialnym.

    Powiedzieliście, że kontinuum jest połączeniem pomiędzy duszą a ludzkim ciałem.
    Czy ono wskazuje drogę, którą dusza człowieka, użyję waszego terminu,
    wprowadza się do ciała?

    – Kontinuum nie wskazuje drogi. Ono urzeczywistnia tę drogę.
    Stanowi ono coś, co jest potrzebne, aby urzeczywistniła się dusza w świecie materialnym, aby nagromadziła więcej i więcej informacji, które wzbogacą je i umocnią jego wibracje.

    Czy można przyjąć, że kontinuum w pewnym sensie jest świadomością duszy, mózgiem duszy?

    Nie możesz utożsamiać go z mózgiem materialnym, ponieważ jeśli trzeba porównać go do ludzkiego mózgu, różnica jest ogromna.
    Wykorzystujesz zaledwie dziesięć procent swojego mózgu, natomiast kontinuum jest utożsamiane z całością.
    Stanowi ono drogę, zawiera informacje z przebytej drogi, po której porusza się dusza człowieka, która reinkarnuje się i ponownie realizuje się w nowej materialnej formie.
    Nawet w nowej materialnej strukturze kontinuum porusza się ze swoim niewypełnionym i ‘pustym’ polem, które w każdej chwili uzupełniasz, każdym swoim czynem, działaniem, myślą 😛
    Zatem ono jest nieustannie wzbogacane i rozprzestrzeniane.
    Dlatego wasze wyobrażenia o tym, że posiadasz zapisaną przyszłość i karmę, która od tej chwili będzie określała całą twoją drogę, bo byłeś w swoim poprzednim życiu takim a takim człowiekiem, jest niepoprawna.
    Tak naprawdę jest to kontinuum.
    Jest to informacja za twoimi plecami, lecz to tylko nagromadzona informacja.
    Nie określa ona twojej realizacji w przyszłości, tego, co jest przed tobą.
    Każdy twój nowy krok, to nowa chwila, nowe wzbogacenie się, które nie jest pod wpływem zawartości twojego kontinuum – informacji z przeszłości.

    Powiedzieliście nam, że kontinuum czasoprzestrzenne jest jakby punktem, do którego wlewa się projekcja linii, widzianej z perspektywy. Czy można zatem przyjąć, że poszczególne życie człowieka jest punktem, a powtarzające się w reinkarnacjach życia tworzą linię, jej całość i nieskończoność w przestrzeni?

    Kontinuum jest nieskończone. Nie posiada ono początku ani końca.
    Powiedziałem punkt, ponieważ patrząc z pewnej perspektywy widzisz projekcję linii jako punkt, lecz tego punktu nigdy nie możesz dosięgnąć w odległości.
    A ona też nigdy nie jest punktem…
    Ta linia posiada różne wibracje i możesz ją zobaczyć w różnych wymiarach, rozgałęzieniach, lecz one wszystkie zlewają się razem i idą w ogólną gęstą linię, która gdzieś tam w nieskończoności powoduje wizualne wyobrażenie punktu.

    Nasz genetyczny kod jest wypracowany w ciągu milionów lat przez przyrodę.
    Co stwarza nasz indywidualny kod energetyczny?
    Czy jest on dziedziczony?

    Kod energetyczny jest tym, co porusza materię. Daje jej impuls do realizacji.
    Kod genetyczny umiera wraz z ciałem, a [kod] energetyczny pozostaje wraz z informacjami…

    Kontinuum czasoprzestrzenne jest określane twoimi myślamii, które są energią i informacją.
    One go określają.
    Twoja materia promieniuje światłem dlatego, że jest karmiona światłem.
    Jeżeli nie jesteś karmiony światłem, komórka degraduje się i umiera.
    Zatrzymuje informacje, zatrzymuje nici energetycznego formowania kontinuum.
    Ważne jest to, że mózg wypromieniowuje myśli, bo myśl to energia, a energia jest przekształcana w tym kontinuum.

    No dobrze, budujemy swoje Kontinuum czasoprzestrzenne za pomocą swoich myśli, ale czy w tym procesie bierze udział nasza ludzka wola, nasza moralność lub jakaś inna nierozpoznana cecha naszego mózgu?

    W sposób oczywisty chcesz mnie zapytać o ludzkie uczucia.
    Każde uczucie jest rodzajem reakcji, jest ono energią i informacją.
    Zatem określa ono twoją energetyczną wibrację i poprzez twoje myśli jest zachowywane w twoim własnym kontinuum.

    Jakim sposobem możemy pozytywnie wpłynąć na swój własny kod energetyczny?
    Poprzez medytację, rozmyślanie, czy ludzkie zachowywanie?

    Poprzez swoje wewnętrzne rozumienie, każdy sam wybiera i dobiera swoją drogę.
    Drogi są różne lecz wszystkie prowadzą ku światłu.
    Tylko zapragnij, a to się stanie.
    Nie ma reguł, stworzono setki nauk, niektóre polecają medytację lub specjalny sposób oddychania.
    Są one pożyteczne, lecz powtarzam, wszystko jest bardzo indywidualne.
    Najważniejsza jest chęć, siła pragnienia…” 🙂

    http://tamar102.bloog.pl/id,344134935,title,Astrologia,index.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s