Jednak zjawisko synchroniczności istnieje! Podsumowanie aktywności największej od 24 lat plamy na Słońcu o numerze 2192

Wraz z rozwojem( rozrostem i zmianą konfiguracji plamy 2192, a właściwie 12192) zastanawiałem się, co oznaczają litery FKC oznaczające klasę tej plamy, co to jest klasyfikacja plam słonecznych wg Mc Intosha i czy kiedykolwiek w ostatnim okresie ( XX wiek XXI wiek) pojawiła się plama o większej powierzchni. Z dostępnych źródeł dowiedziałem się, że największa jak do tej pory plama została zaobserwowana pod koniec marca 1947 roku i miała 6132 milionths W porównaniu z nią plama 2192 ( 2750 milionths) jest prawie 3-krotnie mniejsza. Co ciekawe w 1947roku w lipcu miało miejsce zdarzenie w Roswell i odkrycie jaskini w Qumran, w której były zgromadzone papirusy z okresu wczesnochrześcijańskiego. Okazuje się, że podobne ( jeśli nie takie same) rozważania były prowadzone na blogu Hawkeye Astro Blog.Co jest jednak bardzo zastanawiające to to, że żadnemu rozbłyskowi nie towarzyszył koronalny wyrzut masy i ten fakt różnił zachowanie plamy 2192 z 2014 roku od plamy 486 z 2003 roku ( wtedy nastąpił rozbłysk klasy X17.2, któremu towarzyszyło CME i był bezpośrednio skierowany w Ziemię( zorza polarna była widziana na Florydzie!) Pewnym wytłumaczeniem braku CME może być to że rozbłyski zachodziły na powierzchni Słońca. Po prostu Bóg miał nas Ziemian w swojej opiece🙂
ranking_biggest_sunspots

AR2192 – największa grupa plam tego cyklu niczym bliźniacza poprzedniczka z października 2003: małe śledztwo
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Aktywność słoneczna słoneczna w dalszym ciągu ulega wzrostowi. Dzisiejszy tekst będzie nie tyle o ostatnich wydarzeniach na Słońcu, co o swobodnych przemyśleniach jakie nasuwają się w związku z widoczną gołym okiem grupą plam 2192 i jej podobieństwie do pewnej grupy poprzedniego cyklu, która dostarczyła silnych burz magnetycznych i zórz polarnych również w ostatniej dekadzie października, tyle że 2003 roku.

W dniu wczorajszym, 20 października, doszło do pięciu rozbłysków klasy M, z których najsilniejszy klasy M4.5 w zakresie rentgenowskim miał miejsce o godz. 18:37 CEST. Żadnemu z tych zjawisk nie towarzyszyły większe wyrzuty koronalne, dotychczasowe zjawiska pozostaną więc bez wpływu na aktywność geomagnetyczną. Tak wygląda poziom emisji rentgenowskiej rejestrowanej przez sondę GOES za ostatnie dni – robi się ładnie, ale myśląc o zorzach musimy liczyć na więcej. A tak tarcza słoneczna z 21 października 2014 roku – warto ten wygląd i tego potwora w południowo-wschodniej części tarczy zapamiętać – dlaczego, o tym od kolejnego zdania.

Sprawcą wszystkich rozbłysków jest potężna grupa plam 2192 – największa, jaka powstała dotychczas na Słońcu podczas trwającego od 2008 roku 24. cyklu aktywności słonecznej. Obszar ten posiada niespokojne pole magnetyczne beta-gamma-delta czyniące go kandydatem do wytwarzania kolejnych silnych rozbłysków, które w przypadku wystąpienia z wyrzutami koronalnymi między 22 a 26 października, będą miały szanse mieć większy wpływ na aktywność zórz polarnych.

Obszar aktywny 2192 w niedzielne przedpołudnie posiadał powierzchnię 1240 milionowych powierzchni, czyli tłumacząc z polskiego na nasz, ponad 3650 mln km2 (10 milionowych to 30,4 mln km2). Już wtedy, ledwie po wyłonieniu zza krawędzi dostrzegalny był gołym okiem, z użyciem samego filtra słonecznego, co na tym blogu wobec kiepskiego 24. cyklu słonecznego zawsze traktuję jako wystarczający powód do ogłoszenia alarmu dla czytelników i jeszcze gorętszego zachęcenia do obserwacji. Część z Was z pewnością już z tego skorzystała – bardzo się cieszę, część pewnie nie – a jeśli nie, to czas najwyższy!

Obecnie rozmiary tego regionu wynoszą już 2180 milionowych, co stawia go na pierwszym miejscu wśród obszarów aktywnych obecnego cyklu i daje mu prawo równać się z najciekawszymi regionami bardziej intensywnego 23. cyklu – jak choćby z grupą 486, którą za moment weźmiemy sobie na celownik w rozważaniach.

Ewolucja obszaru 2192 od 18 do 20.10.2014 z porównaniem wielkości Ziemi (SDO)

W związku z powyższym nie muszę chyba zachęcać do obserwowania zmian w budowie tej grupy amatorskimi metodami, bo wydaje się to jasne jak Słońce. Mimo tak słabego maksimum mamy teraz najbardziej imponującą rozmiarami grupę plam w tym cyklu, widoczną gołym okiem, która co pewien czas emituje istotne rozbłyski. Takiego rarytasu jaki dostaliśmy od Słońca na ostatnią dekadę października jako amatorzy astronomii nie możemy nie docenić. Powiecie – pogoda. To prawda. Ale nawet u nas zdarzają się rozpogodzenia – wystarczy choć jedno, na godzinę czy pół, by takiej niezapomnianej obserwacji dokonać. Byle z zachowaniem metod bezpieczeństwa!

Grupa 2192 niczym niesforna 486 z października 2003
Ileż to podobieństw ma obszar 2192 z grupą 486 z poprzedniego maksimum! Ale najpierw trochę efektownego wspominania. Obszar aktywny 486 wytworzył się na Słońcu tuż przed trzecią dekadą października 2003 roku. W chwili położenia na tarczy porównywalnego do obecnego dla obszaru 2192 – kwadrant południowo-wschodni, S13E24, grupa 486 (wóczas S15E31) posiadała rozmiar 2170 milionowych powierzchni, czyli nawet była o 10 milionowych mniejsza, niż dzisiejsza grupa.

Grupa 486 przemieszczała się na porównywalnych szerokościach heliograficznych – 15 stopni szerokości południowych, podczas gdy obecna 2192 według stanu na 21.10, godz. 14:00 CEST ma położenie S13E24, a więc znajduje się o 2 stopnie jeszcze bliżej słonecznego równika od swojej poprzedniczki z 23. cyklu. To oznacza bardziej bezpośrednie skierowanie na Ziemię podczas przetaczania się przez centralne rejony tarczy. Wreszcie pod względem budowy, grupy te są praktycznie bliźniacze – w obu przypadkach są to grupy klasy FKC według klasyfikacji plam McIntosh’a, co przekłada się w tej sytuacji na tą samą budowę pola magnetycznego – w obu przypadkach beta-gamma-delta, czyniącego taki region niestabilnym magnetycznie obszarem zdolnym produkować rozbłyski najwyższej energii.

porownanie_486_i_2192

Porównanie położenia na tarczy, rozmiarów i budowy obszarów aktywnych 486 z 23. cyklu słonecznego i 2192 z 24. cyklu.
W obu przypadkach grupy posiadają tę samą klasę FKC wg klasyfikacji McIntosha, oraz te same typy pól magnetycznych beta-gamma-delta, przyczyniające się do emisji najsilniejszych rozbłysków.
(na podst. zdjęć SOHO i SDO)

Pamiętacie, co grupa 486 wyczyniała w ostatnim tygodniu października 2003 roku? Rok temu z okazji 10. rocznicy tamtych wydarzeń napisałem tu specjalny czteroczęściowy cykl tekstów, zachęcam by do niego zajrzeć. 28 października 2003 roku przy bezpośrednim skierowaniu na Ziemię grupa 486 wyemitowała rozbłysk klasy X17.2 połączony z wyrzutem koronalnym full-halo uwolnionym w przestrzeń z prędkością około 2000 km/sek. – osiągnął on Ziemię nieco ponad 24 godziny od rozbłysku i wywołał burzę magnetyczną kategorii G5. Zorze polarne zatańczyły nawet nad Florydą! Rozbłysk ten był jedynie zaczątkiem nirwany dla astroamatorów na przełomie października i listopada 2003 – to co najlepsze, dopiero się rozkręcało, a wspomniany cykl tekstów to przypomina.

Mamy wiele podobieństw słynnej grupy 486 do będącej coraz lepiej skierowaną ku Ziemi grupą 2192. Dzieje się to w niemal tym samym okresie roku, co 11 lat temu, ale akurat samo podobieństwo czasu może być tylko zbiegiem okoliczności – mimo to wartym, moim zdaniem, odnotowania. Zastanawiać się można też czy zarysuje się jakaś powtórka z rozrywki w kolejnych dniach oraz czy jesteśmy jeszcze w końcowej fazie drugiego szczytu obecnego cyklu, czy może już schodzimy po równi pochyłej do kolejnego minimum.

Znaczenie w szacowaniu fazy cyklu ma bowiem nie tylko wspomniana lokalizacja obszarów według szerokości heliograficznych zgodna z prawem Spörera. Także ze względu na budowę grupy 2192 jak i pozostałych grup ostatnimi czasy widocznych, można podejrzewać, że przechodzimy przez fazę cyklu podobną do tej z ostatniego kwartału 2003 roku – wówczas zarysował się drugi szczyt 23. cyklu słonecznego. Także w zależności od budowy poszczególnych grup można szacować nie tylko prawdopodobieństwo silnych rozbłysków z uwagi na skomplikowane pola magnetyczne takich obszarów, ale też oceniać, w której fazie cyklu się znajdujemy.

W marcu pisałem tu o rozważaniach zakładających trwanie drugiego szczytu obecnego 24. cyklu słonecznego, parę miesięcy później w podobnym tonie wyrazili się heliofizycy NASA z Instytutu Marshall Space Flight Center, jeszcze później doświadczyliśmy… pierwszego dnia od trzech lat z zerową liczbą Wolfa, po czym aktywność stopniowo zaczęła rosnąć, przynosząc m.in. najsilniejszą jak dotąd (G3) burzę magnetyczną tego roku, i obecnie wciąż zdaje się sugerować trwanie, być może w formie ostatków, tego drugiego szczytu. Jednocześnie równie prawdopodobna zdaje się być trwająca właśnie faza spadku, już po maksimum danego cyklu, w której uwidacznia się stopniowe wygasanie aktywności aż do czasu kolejnego minimum. Historia pokazuje bowiem, że właśnie także w trakcie fazy spadkowej, dochodziło do zjawisk tak geoefektywnych, przynoszących silne rozbłyski, potężne wyrzuty koronalne i rozległe zorze polarne, jak podczas maksimów, tyle, że w bardziej sporadycznym wydaniu.

Podsumowując jakoś te rozważania, mamy coraz bliżej centrum tarczy największą jak dotąd grupę plam 24. cyklu słonecznego – 2192 – która wykazuje coraz większe podobieństwo w budowie i niespokojnej naturze do wspomnianej grupy 486 widocznej na tarczy w ostatnim tygodniu października 2003 roku. Tak jak 486, tak 2192 przemieszcza się przez porównywalne szerokości heliograficzne, po równoleżnikach nieodległych znacząco od słonecznego równika – co tym bardziej poprawi bezpośrednie skierowanie „twarzą w twarz” na Ziemię, gdy ruch obrotowy przyniesie ją do centrum tarczy (22-26.10). Nierozwiązaną kwestią pozostaje pytanie, czy grupa 2192 powtórzy choćby w pewnym stopniu wyczyny swojej bliźniaczej poprzedniczki? Idzie chłodny wyż, idą rozpogodzenia, Księżyc w nowiu nie rozświetla nieba, a skierowanie grupy 2192 na Ziemię coraz korzystniejsze. Ach, żeby tak powtórzyła się końcówka października 2003!

Rozbłysk klasy X1.6 i ogólna aktywność z 22.10.2014
Dodane 22.10.2014 / 21:50 CEST [LINK DO AKTUALIZACJI]

Z dniem 22 października obszar aktywny 2192 ponownie uległ zwiększeniu z 2180 do 2410 milionowych powierzchni, co czyni go nie tylko rekordową grupą plam obecnie trwającego 24. cyklu aktywności słonecznej, ale też największą grupą od czasu uformowania wspomnianej wyżej grupy 486 dokładnie 11 lat temu, w ostatniej dekadzie października 2003.

Dzień ten rozpoczął się od silnego rozbłysku klasy M8.7, którego maksimum wystąpiło o godz. 03:59 CEST. Do przekroczenia progu najwyższej klasy X zabrakło zatem zaledwie 1,3 jednostki skali promieniowania rentgenowskiego. Zjawisku towarzyszyła emisja radiowa typu IV, która często oznacza powstanie dużych wyrzutów koronalnych – niestety tym razem teoria nie pokryła się z praktyką i do CME nie doszło. Zjawisko pozostanie więc bez wpływu na aktywność geomagnetyczną – jedynym jego efektem były kilkunastominutowe blackouty fal radiowych poziomu R2 na osłonecznionej części Ziemi w czasie rozbłysku – głównie rejony Azji. O godz. 07:17 CEST obszar 2192 wyemitował rozbłysk klasy M2.7 – maksimum było jednak krótkotrwałe, zjawisko zakończyło się cztery minuty później i do wyrzutu koronalnego nie doszło.

Najsilniejszy jak dotąd rozbłysk wystąpił o godz. 16:24 CEST – maksimum w klasie X1.6 utrzymywało się cztery minuty, ale rozbłysk zakończył się dopiero o 16:50 – to trzecie pod względem energii zjawisko 2014 roku. Po chwili na osłonecznionej półkuli ziemskiej nastąpił blackout radiowy poziomu R3, którego skutki odczuwalne były jeszcze przez około godzinę. I niestety – na tym blackoucie kończy się wpływ tego silnego rozbłysku na Ziemię. Co frustrujące, rozbłysk nie uwolnił koronalnego wyrzutu masy.

Niestety mimo dużej ilości rozbłysków, natura tych wszystkich zjawisk pozostaje ta sama – za żadnym razem nie doszło do przerwania linii pola magnetycznego tego obszaru w trakcie rekoneksji tych linii, co można dostrzec analizując zdjęcia z SDO w długościach fali 94, 131 i 171 angstremów. Po każdym z rozbłysków linie pola magnetycznego tych plam pozostają niezmienne i posiadają takie same właściwości jak przed rozbłyskami. Aby do uwolnienia materii słonecznej doszło, linie takie w wyniku rekoneksji muszą ulec rozerwaniu – wówczas zgromadzona energia i materia zostaje uwolniona w przestrzeń. Z kolei w długości 193 angstremów, kanału przeznaczonego do obserwacji korony słonecznej, po żadnym, zwłaszcza tym najsilniejszym rozbłysku, można dostrzec, że nie doszło do żadnych zaburzeń charakterystycznych przy uwalnianiu CME: nie widzimy ani rozchodzącej się fali uderzeniowej, ani pociemnienia koronalnego widocznego przy emisji CME, a pętle koronalne nad obszarem 2192 związane z jego polem magnetycznym pozostają w niezmiennej postaci i położeniu. Także więc i ten rozbłysk swój wpływ na Ziemię kończy zaledwie godzinnym blackoutem radiowym wysokich częstotliwości nad Europą, Atlantykiem po wschodnie obszary obu Ameryk.

W trakcie fazy spadkowej rozbłysku klasy X1.6 doszło do rozbłysku klasy M1.4 z dawnego obszaru 2181 znajdującego się jeszcze za wschodnią krawędzią tarczy. Zjawisku towarzyszył niewielki wyrzut koronalny, który z uwagi na wystąpienie za wschodnią krawędzią, uwolniony został daleko na wschód od linii Słońce-Ziemia. Jest to jednak zawsze kolejna potencjalna grupa plam, które być może stanie się interesującym obszarem po ponownym wstąpieniu na tarczę.

Mimo wysokiej jak ten cykl aktywności słonecznej w ostatnich godzinach, jako amatorzy nocnego nieba spragnieni wzmożonej aktywności zórz polarnych nie mamy na razie szczęścia. Żaden z dotychczasowych rozbłysków w grupie 2192 nie uwolnił CME, co z jednej strony niczego jeszcze nie przekreśla na najbliższe dni, ale z drugiej rodzi obawy, że kolejnym ewentualnym rozbłyskom, nawet tym najwyższej energii, nie będą towarzyszyć wyrzuty koronalne, dopóki nie nastąpi odpowiednia przebudowa grupy plam 2192 i linii pola magnetycznego w jej obrębie.

Obszar 2192 w dalszym ciągu pozostaje niestabilną magnetycznie grupą plam, która najpewniej będzie produkować kolejne silne rozbłyski. Z dniem dzisiejszym rozpoczął się czterodniowy okres przejścia tej grupy przez centrum tarczy i bezpośredniego skierowania na Ziemię – trzymajmy kciuki by kolejnym rozbłyskom towarzyszyły silne wyrzuty koronalne. Weekend zapowiada się z chłodnym, ale pogodnym wyżem, Księżyc jutro znajdzie się w nowiu, zatem w przypadku silnych CME, na ewentualne wyczekiwanie zórz mielibyśmy wymarzone okoliczności. Grupo 2192, do dzieła!

Więcej
http://astrohawkeye.blogspot.com/2014/10/najwieksza-grupa-plam-24-cyklu-slonecznego-niczym-grupa-486-z-poprzedniego-maksimum.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Obserwacje Słońca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

110 odpowiedzi na „Jednak zjawisko synchroniczności istnieje! Podsumowanie aktywności największej od 24 lat plamy na Słońcu o numerze 2192

  1. Maria_st pisze:

    Dla mnie dość trudny jest w zrozumieniu ten tekst i długi.
    Patrząc na plamy widże na nim taniec…i to temperamentny…..
    Ciekawe z tymi wydarzeniami.
    Czyżbyśmy mieli sie spodziewać „ataku Obcych” i poznania wiedzy znajdującej sie pod Sfinksem?
    Dawidzie wyjaśnij mi prosze po ludzku o co chodzi z tą plamą.
    Ja od poniedziałku zauważyłam u siebie dziwne podenerwowanie, i wibracje -take drzenie w ciele, moze jest to zwiazane z ta plamą.
    Acha i jeszcze coś.
    Ogładałam dość dlugo film i w pewnym momencie cos zacęlo mi przeszkadzac za oknem, jakis glosny dzwiek /bylo to dzis 20 min po północy/, wyszłam na taras aby posłuchać skad i co to za hałas tak pozno.
    Dzwięk slychać było od pół-zachodu, trudno mi sprecyzować i go określic…w kazdym razie drażnił moje uszy tak był intensywny choc trudno było określic jak daleko sie znajduje…skojarzyło mi sie z gęsta parą, która szybko sie przemieszcza ale napotyka przeszkody….
    Niestety nie wiem co to mogło byc, wyciszalo sie, zaniklo, ale po chwili znow sie pojawilo.
    Niestety nie wiem jak dlugo to potem trwalo ponieważ zamknełam okno i przeniosłam sie do innego pokoju.
    Nigdy wczesniej nie slyszalam tego dzwieku.

    • Michaela pisze:

      Mario, te wibracje -drżenie w ciele powodują to poddenerwowanie.
      Może ta aktywność Słońca to powoduje, albo … znany nam temat?
      Popytaj A58 .

      • Maria_st pisze:

        Michaelo, myśle ze te plamy…..wyczuwam po prostu „soba” pewne rzeczy …….
        Nie wiem co to — znany temat………
        Obserwując swoje ciało wiele można zaobserwowac w myśl powiedzenia–co na gorze to na dole.

        • Mezamir pisze:

          Słońce to męski pierwiastek,kobieta powinna być bardziej wyczulona na to co dzieje się na Księżycu

          Tuż pod powierzchnią Księżyca, na terenie Oceanu Burz, odkryto wielką kwadratową strukturę o szerokości 2500 kilometrów.

          http://kopalniawiedzy.pl/Ksiezyc-Ocean-Burz,21131

          • Maria_st pisze:

            A dlaczego mam byc wyczulona tylko na Księżyc?

          • Mezamir pisze:

            Bardziej,nie tylko (bo jesteś kobietą).

          • JESTEM pisze:

            „Słońce to męski pierwiastek,kobieta powinna być bardziej wyczulona na to co dzieje się na Księżycu”

            Ach, te „męskie przekonania”… ;-D
            Dzięki, kochany Mezamirze, za Twoją troskę i podzielenie się wiedzą na temat, co kobieta powinna… ha, ha, ha…😉❤
            Mario, według Mezamira, nie powinnaś być tak wyczulona na to, co dzieje się na Słońcu. ;-D I wygląda na to, że pewnie ja też. Bo – tak serio, to mamy podobnie. Nie wiem czemu, ale od pewnego czasu czuję zdecydowanie głębsze powiązanie ze Słońcem niż Księżycem, choć Księżyc też jest mi w pewien sposób bliski.😉

          • Mezamir pisze:

            Przebiegunowienie płci macie😀
            Sądzę ze o Słońcu mówi się więcej i wyczulenie na Słońce może być po prostu efektem sugestii:coś się dzieje -powinniście coś czuć.No i wszyscy czują.
            Ja tam nic nie czuję w związku ze Słońcem,jest pełnia(Księżyca) i łażę jak po dziesięciu kawach,nosi mnie,telepie mną czuję że mi ciasno we własnym ciele.

          • Michaela pisze:

            Pełnia będzie 6.11.14r.🙂

          • Michaela pisze:

            Oj, nie wiem co Mezamir wypił , że czuje pełnię , miało być tak 😮

          • Mezamir pisze:

            Wiem kiedy będzie pełnia,pisałem o tym jak reaguję na pełnie a nie że pełnia jest dzisiaj😀

          • Michaela pisze:

            Ok. widocznie jestem rozkojarzona😀

          • JESTEM pisze:

            „Sądzę ze o Słońcu mówi się więcej i wyczulenie na Słońce może być po prostu efektem sugestii:coś się dzieje -powinniście coś czuć.No i wszyscy czują.”

            Może dla niektórych to „musi być efektem sugestii”, a dla niektórych to naturalny proces…🙂

            „Ja tam nic nie czuję w związku ze Słońcem,jest pełnia(Księżyca) i łażę jak po dziesięciu kawach,nosi mnie,telepie mną czuję że mi ciasno we własnym ciele.”

            ‚Przebiegunowienie płci masz’?😀

        • Michaela pisze:

          Mario, przyszło mi na myśl ,że na drżenia dobry jest magnez, tego pierwiastka prawie
          zawsze nam brakuje.

          • Maria_st pisze:

            Michaelo ja nie mam drzenia, pisalam kiedy to miałam a wiec nie dotyczy to magnezu ale dziekuje za radę.❤

          • JESTEM pisze:

            Dzięki, Mario_st, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Miałam trochę podobnie.
            Ty, kochana Mario_st, zapewne wiesz. że takie drżenia to normalny – naturalny proces pojawiający się przy zmianach energii i „zapisów” w naszych polach i ciałach.

            Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej nie stawiać żadnego oporu przed takim drżeniem, ale pozwolić na przepływanie przez ciało takiej fali, która powoduje to poruszenie w ciele i wewnętrzne drżenie. A można nawet pozwolić sobie na wsparcie tego drżenia. Było kiedyś tak, że leżałam w łóżku i poczułam to drżenie. Wtedy wzmocniłam je i fala przeszła szybciej. Raz to było ono tak intensywne, że wstałam z krzesła i zaczęłam się cała trząść. Taki taniec „świętego Wita”😉
            To mocne zmiany. I warto je świadomie przyjmować.

            p.s. A teraz jeszcze zauważyłam, że napisałaś powyżej o tych plamach:
            „Patrząc na plamy widże na nim taniec…i to temperamentny…..”
            No właśnie.

          • JESTEM pisze:

            http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/09/doswiadczenie-transformacyjne.html
            (…) Wiedzialam, ze to, co zaczelo sie ze mna dziac, spowodowane bylo tym, ze cos dzialo sie w Sloncu i ta energia plynaca ze Slonca na mnie i we mnie dziala… Slonce w jakis sposob uaktywnilo we mnie ten proces. To, co czulam i w czym sie znajdowalam bylo bardzo trudne… Bylo takze powiazane z gleboka intencja, o ktorej wczesniej myslalam. (…)

        • Dawid56 pisze:

          Okazuje się że nie tylko wy odczuwałyście, że coś się na Słońcu dzieje.Wiele dziewczyn i kobiet nie czuło się najlepiej w czasie tych ostatnich 6-ciu rozbłysków klasy X.Wiem to od koleżanek z pracy.

    • margo0307 pisze:

      „…Dzwięk …drażnił …uszy tak był intensywny …skojarzyło mi sie z gęsta parą, która szybko sie przemieszcza ale napotyka przeszkody… wyciszalo sie, zaniklo, ale po chwili znow sie pojawilo…”

      I ja dzisiejszej nocy, po powrocie z pracy, do późna oglądałam film… – „Zmierzch” … 😉
      Ok. 0,30 po północy…, zaczęłam odczuwać „dyskomfort”…, zaczęło mi COŚ przeszkadzać z prawej strony głowy i szyi…
      Z każdą jednak następną chwilą to COŚ przeistaczało się w odczucie bólu…
      Przeżywałam podobne symptomy, co Ty Maryś, tyle że u mnie oprócz takiego dziwnego (wewnętrznego) dźwięku – syku pary – znowu pojawił się ten nieznośny ból i znowu umierałam 😥
      Ból, rozsadzał mi prawą stronę głowy, był nie do zniesienia, wyłączyłam więc tele-pudło i położyłam się do łóżka.
      Miałam wrażenie jakby moja czaszka miała się za chwilę rozpaść na 1000 kawałków…😥
      Z tyłu głowy, po prawej stronie, czułam jak gdyby … w podstawę czaszki… wkładano mi wielki metalowy łom i próbowano „odchylić” czaszkę…na zewnątrz…😦
      Nieznośny ból promieniował na kark, schodząc na obojczyk i prawą rękę…

      Ten świszczący „syk pary” w głowie – można by rzec – doskonale współgrał z intensywnością bólu…, bo kiedy nasilał się dźwięk – nasilał się również ból…

      Próbowałam zmieniać pozycje ciała, aby jak najbardziej zminimalizować ból, jednak bezskutecznie…
      W pewnym momencie przyszło mi do głowy by… „wejść w ten ból” i złagodzić nieco jego ostrość…
      Jeśli można użyć takiego określenia to… próbowałam się zaprzyjaźnić z tym bólem i zrozumieć „o co mu chodzi”… 😉

      Początkowo przez krótkie momenty, a następnie coraz dłuższe – zaczęłam go „kontrolować”, i UDAŁO MI SIĘ go nieco „przytępić”… 😛
      Po jakiejś… półtora godzinie – wyczerpana – nareszcie… usnęłam 🙂
      Rano, po obudzeniu, zdałam sobie sprawę, że… nie dopuściłam do powtórzenia się scenariusza z poprzedniej nocy, kiedy to ból SZARPAŁ mną naprzemiennie – raz prawą stronę ciała, a raz lewą…, męcząc mnie przez ponad 3 godziny !

      • margo0307 pisze:

        „Jednak zjawisko synchroniczności istnieje!…”
        😀

        Na stronie http://www.maya.net.pl/index.php
        Czytam właśnie, że:
        „…Fala WĘŻA otwiera 52-dniową przestrzeń trzeciego niebieskiego zamku uzdrowienia i transformacji…
        30.10.–11.11.2014
        Archetyp CHICCHAN znaczy WĄŻ…

        Fala Czerwonego WĘŻA z uwagi na obecność 10 dni z portalami jest jednym z dwóch energetycznych spektrów w Tzolkin o wyjątkowej mocy oddziaływania na fizykalność człowieka…
        Na spirali ewolucji świadomości CHICCHAN reprezentuje „mózg gadów”…
        Kultura zachodnia, w której dorastałeś, odizolowała cię od tej formy spostrzeżeń. Schemat funkcjonowania jest następujący:
        jeżeli tłumisz lub ignorujesz to, co cię wewnętrznie porusza, twoje ciało koduje i gromadzi nieznane metafory i symbole tego, co stłumione.
        Mogą się one zamanifestować w postaci symptomów fizycznych, które chcą ci uświadomić istnienie problemów, z których nie zdajesz sobie sprawy.
        W takim wypadku staraj się wypracować świadome podejście do znaków dawanych ci przez ciało…
        CHICCHAN jest symbolem uzdrowienia i sztuki medycznej neutralizującej trucizny, odmładzającej ciało, transformującej cierpienia.
        CHICCHAN przechowuje wierną kopię wzorca ewolucyjnego planu uzdrowienia, odpowiada za całokształt życia…”

        No i proszę – moje ciało w rozpoczynającej się właśnie Fali Węża, postanowiło dać mi znaki ale… – dlaczego aż w traumatyczny i bolesny sposób ?

      • Maria_st pisze:

        Małgoś ciekawa ta synchronicznośc.
        Ja nie odczuwałam zadnego bólu

        • JESTEM pisze:

          Każdy z nas odczuwa te fale energii na różne sposoby…
          Ale możliwe, że prędzej czy później, będziemy to odczuwać (niektórzy z nas) coraz podobniej.

      • Ktoś pisze:

        Ten świszczący „syk pary” w głowie – można by rzec – doskonale współgrał z intensywnością bólu

        – bo to jeden z objawów ataku przodków sioli na ludzi, znaczy ufoków.

        Im bardziej intensywny szum tym są bliżej. Czasem nawet czuć majstrowanie jak się ich nie umie pogonić.

        • siola pisze:

          Ci co to robia sa na ziemi i nie musza przylatywac raczej by chcieli odleciec ale drogi nie znaja ,sa jak w wiezieniu kture wlasciwie chcieli innym tu urzadzic .Ja po chamsku nie pcham sie bez zaproszenia po nocach do lozka.Ktosiu wymysl cos lepszego bo spychanie swoich win na innych to stare i nudne powoli sie staje,podlacz sie pod usb twojego boga niech Ci nowej wiedzy doda.Wiesz KTOSIU z Polakami jest maly Problem wiesz jak to mowia” Musi to na Rusi ,a w Polsce to jak kto chce”.Mowilem juz raz ze bez Slazakow nie pojmnie Ukraina co pod dupa ma,ale szukajcie dalej moze znajdziecie zagadke niebieskiego kwiatka.Zawsze mowilem ze zadnej wiekiej wiedzy nie mam i nie sluze zadnym zadnym krwi bogom ,to raczej twoja dzialka straszyc i grozic ,mysle ze jednak strach przchodzi do karzdego ze zaczynasz sie bac siebie samego .Czemu nie roznisz sie od pasorzyta to sam pasorzytem jestes ,popatrz w lustro a zobatrzysz czego widziec nie chcesz.Moze dlatego ze juz ponad 25 lat jestem za granica nie rozumie twojej wypowiedzi masz na mysli ludzkich ufokow a moze ja sie myle.Po drugie czyrzby kogos pogonilo juz w czasie manipulowania ,dlatego ta gadka o demonie we mnie.

          • siola pisze:

            Hm a moze mam ochrone ,o ktorej ja sam nie wiem.Smieszne ,jak to mozliwe gdziesz ta tajemnica ,przecierz ja wlasciwie dalej nic nie wiem .Skladam tylko fakty i wnioski z tego co mi sie w rzyciu przydarzylo i nic wiecej.Nie mozna nic mi ukrasc bo niczego nie mam.

        • Maria_st pisze:

          ja nie slyszałam to w głowie, a na dworze–na zewnątrz.

      • JESTEM pisze:

        „W pewnym momencie przyszło mi do głowy by… „wejść w ten ból” i złagodzić nieco jego ostrość…
        Jeśli można użyć takiego określenia to… próbowałam się zaprzyjaźnić z tym bólem i zrozumieć „o co mu chodzi”… ;)”

        Jeśłi mogę, kochana Margo0307, podzielę się też swoimi doświadczeniami. Miałam kiedyś podobnie. Odkryłam, żeby nie wchodzić w ten ból, nie walczyć z nim (nie stawiać oporu ani nie pozwolić na irytację lub niechęć wobec niego. Obserwować i przyjmować z pełną akceptacją, a nawet intencją, żeby „robił”, co ma do zrobienia w moim ciele. W takim przypadku trwało to wiele krócej niż wtedy, kiedy tak się zdarzyło pierwszy raz.

        Można też zacząć wizualizować sobie w takim stanie tzw. meridiany w głowie i ciele. (ja na początku mogłam się skupić wyłącznie na głowie, a za drugim razem na głowie, karku i ramionach, i jakiejś odnodze „korzonka” wchodzącej głębiej, niżej, gdzieś wzdłuż kręgosłupa.) Widziałam albo wyobrażałam sobie, jak niektóre „korzonki” są „pozatykane” i „chore”, a energia spływająca do nas ( tzw. prana) oczyszcza je i udrażnia, i uzdrawia te „pozatykane miejsca”.
        Możesz spróbować, jeśli zechcesz, zacząć oddychać w taki sposób, jaki tu opisałam:
        http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/06/udraznianie-przepywu-pomiedzy-neutronami.html

        „Początkowo przez krótkie momenty, a następnie coraz dłuższe – zaczęłam go „kontrolować”, i UDAŁO MI SIĘ go nieco „przytępić”…😛
        Po jakiejś… półtora godzinie – wyczerpana – nareszcie… usnęłam :)”

        Gratuluję.❤

        A jeśli chodzi o dźwięki… pisałam sporo o przygotowywaniu się do nowych dźwięków i wibracji, Ty to wiesz.😉 I wydawaniu dźwięków z serca. To naprawdę pomaga.
        Można albo
        – skupić się na sercu i cichutko podążając za wibracją serca zacząć wydawać z siebie dźwięki – to wzmacnia te wibracje serca
        albo
        – zagrać na misie tybetańskiej albo kamertonie albo na grzechotce albo digeridoo albo drumli – w zależności od tego co komu najbliższe albo… włączyć muzykę na you tubie i posłuchać całym ciałem i sercem przede wszystkim…

        Wiesz, ja słuchałam kiedyś często bardzo cichutko tych dwóch filmików naraz:


        I nie za długo – na początek.😀

        • margo0307 pisze:

          „…Obserwować [ ból ] i przyjmować z pełną akceptacją, a nawet intencją, żeby „robił”, co ma do zrobienia w moim ciele…
          Ty to wiesz.😉 ”

          Dziękuję JESTEM🙂
          No tak, niby to wszystko wiem, tyle że … teoretycznie 😀
          A jak przychodzi – co do czego – to… ból rozsadza czaszkę, szarpie obojczykiem, paraliżując przedramię… to tak trudno jest nad sobą zapanować😦
          Ale po ostatnim razie… poczyniłam postępy😛 i… – Boże co ja gadam 😮 – czekam na ten ból, by wszystko sprawdzić w praktyce…😉
          Może troszkę przesadzam, bo masochistką nie jestem, jednak naprawdę chcę zastosować wszystkie Wasze rady… 🙂 ❤

    • Dawid56 pisze:

      Plama 2192 pomimo iż była największa od 24 lat i wygenerowała aż 6 rozbłysków klasy X okazała się niegroźna. Było to spowodowane tym, że pomiędzy biegunami magnetycznym północnym i południowym tej plamy było połączenie i nie nastąpił żaden koronalny wyrzut masy , który zapewne spowodowałby silną burzę magnetyczną.

      „mimo dużej ilości rozbłysków, natura tych wszystkich zjawisk pozostaje ta sama – za żadnym razem nie doszło do przerwania linii pola magnetycznego tego obszaru w trakcie rekoneksji tych linii, co można dostrzec analizując zdjęcia z SDO w długościach fali 94, 131 i 171 angstremów. Po każdym z rozbłysków linie pola magnetycznego tych plam pozostają niezmienne i posiadają takie same właściwości jak przed rozbłyskami. Aby do uwolnienia materii słonecznej doszło, linie takie w wyniku rekoneksji muszą ulec rozerwaniu – wówczas zgromadzona energia i materia zostaje uwolniona w przestrzeń.”

  2. siola pisze:

    Moze pozbwasz sie trucizn w twoim wnetrzu ,a wtedy jest jak z alkocholikiem czy narkomanem ,organizm pozbywa sie czegos ale zarazem odczuwa bol bo byl do tego przyzyczajony latami.Zakrec lisc kapusty na glowie moze przeciw bolom pomorze i na pomorzu sprobowac Marys moze ,moze sami wiecej o kapuscie wiecie i sobie dobrze pomorzecie .Sok tez dobrze przed spaniem pic ,bedzie sielepiej snic.

    • siola pisze:

      A na nogi lisc kapusty i lisc chrzanu zawin na noc ,moze wtedy lepiej krew w rzylach plynac bedzie mogla i obnirzy sie cisnienie w twym systemie..

      • Maria_st pisze:

        na krew bardzo dobry czosnek i cebula….cebula rozpuszcza nawet stare złogi

        • margo0307 pisze:

          „..bardzo dobry czosnek i cebula..”

          To prawda 🙂
          W mojej kuchni sporo używam zarówno cebuli jak i czosnku – na szczęście wszyscy je lubimy 😉

          Siola radzi by okręcić nogi liściem chrzanu 🙂 ale…
          – skąd go o tej porze roku wziąć ???
          U mnie na obrzeżach ogrodu rośnie sobie, co prawda dziko chrzan, tyle że jest notorycznie obsikiwany przez psa😦

          • Maria_st pisze:

            to ci psiunia..olewa chrzan :)))

          • siola pisze:

            Dobra na krew jest salata do obiadu z czerwonych burakow ,cebuli i chrzanu.

            W Krzanowicach po chrzanie Zajac kical.
            Jak tam kical to wzial z soba nasienie .
            Dalej kicajac przyniusl do Kietrza nasienie.
            teraz pikny tam chrzan Maja.

          • siola pisze:

            Daj maly plotek przed chrzanem ,a bedzie mial piesek gdzie sikac ,nie na chrzanie.

    • Maria_st pisze:

      siola ja bardzo malo śpię, widać nie potrzebuje wiele.
      Kiedys mialam silne bóle glowy…pomogło mówienie—nie boli mnie glowa….szybko pomoglo.
      znam wiele ziół, kapuste tez, ale jak nie ma kapusty pomoże tez babka lancetowata. A ze spaniem–nic na siłę.

    • margo0307 pisze:

      „…Zakrec lisc kapusty na glowie …”

      Siolu, pamiętam…, jak moja mama na stłuczenia i bóle reumatyczne miażdżyła tłuczkiem do mięsa świeże liście kapusty i przykładała mojemu Tacie tam, gdzie Go bolało…, a i mnie czasami na nogi kazała przykładać, jak potłukłam giczały, będąc dzieckiem 😉
      Jeśli chodzi o sok – to z jakiej kapusty:
      kiszonej czy słodkiej ?

      • Michaela pisze:

        Margo ciekawy link podesłała mi wczoraj znajoma …w którym mowa jest o możliwości pojawienia się bóli w ciele fizycznym !
        Nie znam tej strony, może Ty ją znasz? Jeszcze nie zaznajomiłam się z nia, tylko trochę, ale zobacz , co tam pisze !
        Fragment:
        „W międzyczasie mogliśmy ponownie doświadczyć licznych efektów tych dostrojeń, często miały one postać bólów w różnych częściach ciała jednocześnie – średnia przyjemność, a jeszcze mniejsza, jeśli ktoś pomyślał, że jest to autentyczny ból fizyczny, sygnalizujący jakieś zakłócenia w ciele…ale nic z tych rzeczy🙂 nasze ciała zmierzają prostą drogą do idealnego zdrowia i formy, pod każdym względem😀 tym szybciej, im mniej im w tym przeszkadzamy swoim myśleniem, przekonaniami i emocjami. Znakomita większość ‚fizycznych’ efektów, jakich wielu z nas doświadczyło w ostatnich tygodniach, pochodzi w pierwszej kolejności z telepatycznych i empatycznych przebitek z globalnego pola jedności – niektórzy z nas od lat są tak wrażliwi, że odchorowywali za całe rodziny, przyjaciół, znajomych czy nawet współpasażerów z windy czy autobusu😉 zwłaszcza wiele osób w tym czasie totalnej przemiany wzięło na siebie rozpracowanie ‚od środka’ i na sobie samych rodzinnych bloków w przepływie energii i zaklinowanych programów, wzmacnianych przez kolejne pokolenia za sprawą rozpowszechnionych w danej rodzinie przekonań, uprzedzeń czy innych mitów. ”

        Całość w linku:
        http://wielkawiosnawszechswiata.blogspot.com/🙂

        • margo0307 pisze:

          „Margo ciekawy link podesłała mi wczoraj znajoma …”

          Bardzo dziękuję Michaelo za ten link, na pewno poczytam 🙂
          Tymczasem mam „wojnę” w domu, bo mój mąż kategorycznie chce mnie zawieźć do szpitala a ja równie kategorycznie odmawiam…
          Czuję się bardzo osamotniona w tej sytuacji…😦

          • siola pisze:

            Dobry maz to sie chwali,
            czasem dobrze jest,
            i jego posluchac ,
            i nie na zimne tylko dmuchac,
            czy od razu do szpitala to nie powiem
            moze na poczatek starczy dobry lekarz domowy.
            nie prowadzi sie wojny z tym co Cie kocha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • margo0307 pisze:

            „Dobry maz to sie chwali, czasem dobrze jest, i jego posluchac ..”

            Masz słuszność Siolu🙂
            Usłyszałam kiedyś takie powiedzonko:
            „Za dobroho muża – żena cwietnut kak róża”

            I pewnikiem nie przechodzi takich bolesnych mąk …😉

          • Dawid56 pisze:

            P.S ( może to tajemnica) mieszkasz sama czy z dziećmi?

          • Dawid56 pisze:

            Może to trudne co napiszę ale przyszła mi pena może niedorzeczna myśl do głowy.

            Zastanawiam się, skoro podobno 90 procent różnych chorób powoduje niezgodność tego co chce serce i tego co chce umysł, jak te oba ośrodki pogodzić. W Kodzie Uzdrawiania Lloyda i Johnsona główna teza była taka, że w walce mózgu (umysłu) z sercem wygrywa serce.To że wygrywa serce to jest oczywiście nasze nieszczęście, bo serce zabiera energie pozostałym organom absorbując ją na pokonanie niemożliwego do pokonania stresu Lloyd radzi pokonaj najpierw stres usuwając jego podłoże.
            Z kolei Gregg Bradden poleca modlitwę tego typu: Dziękuj Bogu za zdrowie i za usunięcie bólu w momencie gdy odczuwasz bół.
            Pozdrawiam Ciebie serdecznie Dawid🙂❤🙂

          • Maria_st pisze:

            Małgoś dlaczego mąż chce Cie zawiesc?
            chyba nie bez powodu raczej, posłuchaj skorpiona

      • siola pisze:

        Margo oby dwa dobre sa ,witamina C pozwala lepiej przyswajac zelazo, sprawdz jak z zelazem we krwi bo obracasz sie w tym kregu osob ktore manpuluja zawartoscia zelaza u innych ,to juz z doswiadczenia wiem ,nawet lekarz nie poznal sie ze brakuje jej zelaza Danusi ,

        • margo0307 pisze:

          „..nawet lekarz nie poznal sie …”

          Kochany Siolu, bardzo dziękuję Ci za te cenne rady 🙂
          Poziom żelaza, skoro tak mówisz – oczywiście sprawdzę i to już jutro rano, gdyż jutro idę do przychodni rano by oddać krew i zobaczyć co ewentualnie to badanie wykaże…
          Tak więc wszystko się okaże za kilka dni😉

        • Maria_st pisze:

          od dziecka mam niski poziom żelaza…..

        • margo0307 pisze:

          „…posłuchaj skorpiona”

          Maryś, należę do tego typu ludzi, którzy szybko puszczają w niepamięć i wybaczają doznane przykrości, krzywdy etc…
          I tym razem nie jest inaczej🙂
          Na pewne jednak zachowania – po prostu już nie wyrażam zgody i nie pozwalam by stały się również moim udziałem, czego nie chce zrozumieć i uszanować skorpion😉 ale… to już jego problem 😛

        • margo0307 pisze:

          „..Dziękuj Bogu za zdrowie i za usunięcie bólu w momencie gdy odczuwasz ból…”

          Tak Dawidzie kochany, dziękuję Ci bardzo za te ciepłe słowa🙂❤
          Następną razą😉 – a dziś już wiem, że takowa będzie niebawem – tak właśnie postąpię…
          Dzisiejszej nocy, obserwując ból, starałam się "wcielić w życie" to, czego się dowiedziałam, co zrozumiałam…, tyle że… z pozycji umysłu…
          Następną razą – uczynię to z pozycji serca…
          Wiecie co ?
          Tak mi teraz przyszło, że przeprowadzam "operację eksperymentalną" na żywym organizmie… i sama dla siebie jestem królikiem doświadczalnym…😀 😀

      • Maria_st pisze:

        margo polecam strone Uleszka, masz tam opisane co i po co i dlaczego
        http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/medalt/oczyszczanie.htm

  3. siola pisze:

    Nie zapominajcie dziewczyny duzo pomidorow zjadac ,a tajemniczych pomidorach moze Andrzej pogadac .Zna ich tajemnice lepiej niz nie jeden z nas .Nawet czarownica z OZ uznanie w tej sprawie mu dala .Jedno wiem napewno im wiecej pomidor slonca tankuje ,tym mniej czlowiek na zdrowiu szwankuje a poza tym skura jego gladka, bez botoksu sie obejdzie.

  4. Maria_st pisze:

    Może to trudne co napiszę ale przyszła mi pena może niedorzeczna myśl do głowy.

    Zastanawiam się, skoro podobno 90 procent różnych chorób powoduje niezgodność tego co chce serce i tego co chce umysł, jak te oba ośrodki pogodzić. W Kodzie Uzdrawiania Lloyda i Johnsona główna teza była taka, że w walce mózgu (umysłu) z sercem wygrywa serce.To że wygrywa serce to jest oczywiście nasze nieszczęście, bo serce zabiera energie pozostałym organom absorbując ją na pokonanie niemożliwego do pokonania stresu Lloyd radzi pokonaj najpierw stres usuwając jego podłoże.
    Z kolei Gregg Bradden poleca modlitwę tego typu: Dziękuj Bogu za zdrowie i za usunięcie bólu w momencie gdy odczuwasz bół.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie Dawid

    Dawidzie sam Siebie pozdrawiasz ????????????????
    ha ha ha dobre….normalnie jakbym Jestem czytała

    • margo0307 pisze:

      „…Dawidzie sam Siebie pozdrawiasz ?…”

      A wiesz Maryś, ja to odebrałam zupełnie inaczej 🙂 ,
      Odebrałam wpis Dawida jako Jego odpowiedź na moje wpisy i że to mnie Dawid pozdrawia serdecznie 😉
      Za co Mu w następnym wpisie podziękowałam słowami:
      „Tak Dawidzie kochany, dziękuję Ci bardzo za te ciepłe słowa🙂❤ …"

      • margo0307 pisze:

        Na stronach
        http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/114191,nasa-ostrzega-przed-calym-tygodniem-ciemnosci-w-grudniu%C2%A0

        – o dziwo 😮 – ukazał się dziwaczny wpis mówiący, że:
        „…W sieci krąży filmik, w którym szef NASA ostrzega przed czekającym nas kataklizmem. Zgodnie z towarzyszącą mu informacją, w grudniu nadejdzie tydzień ciemności, który może zrujnować naszą cywilizację…”

        Co prawda NASA twierdzi, że:

        „…Jest to oczywiście sprytnie zmontowany materiał, który opatrzony jest zapowiedzią zbliżającego się tygodnia ciemności…”

        i oświadcza, że:

        „… z nagraniem nie ma nic wspólnego i jest to zwyczajna mistyfikacja…”

        I może, nie byłoby w tym nic nadzwyczaj dziwnego, gdyby nie fakt, że autor arta w posumowaniu dodaje:

        „..Olbrzymi rozbłysk na Słońcu potencjalnie mogłaby wywołać plama o numerze 2192, która przed kilkoma dniami znalazła się naprzeciw Ziemi.
        Musiałaby jednak przetrwać aż dwa cykle obrotu Słońca wokół własnej osi, a więc 2 miesiące.
        Zdarzało się już, że duże kompleksy plam wracały po jednym pełnym obrocie Słońca, bardzo rzadko po dwóch i trzech…”

      • Maria_st pisze:

        Ano właśnie, pisanie można różnie odebrać i często wynikają z tego pewne niezrozumienia .
        Brak przecinka, kreski i calkiem inny odbiór❤

      • Dawid56 pisze:

        Dokładnie tak było jak piszesz Margo to Ciebie pozdrowiłem🙂 z całego serca. Co do znaków Zodiaku i tej Bajki to jednak to nie do końca Bajka.Podobno w/g niektórych opracowań astrologicznych Jezus Chrystus urodził sie ok 1 marca, czyli właśnie w tej najwyższej fazie Ryb🙂

    • JESTEM pisze:

      „Dawidzie sam Siebie pozdrawiasz ????????????????
      ha ha ha dobre….normalnie jakbym Jestem czytała”

      Bo Jestem pozdrawia siebie?😉

  5. siola pisze:

    DIEVIS SVITU LITAVIU …—…

    • margo0307 pisze:

      ” DIEVIS SVITU LITAVIU …—… ”

      Siolu, miej litość😉
      Powiedz proszę co oznaczają te słowa ? 🙂

      • siola pisze:

        Bylem na grobie u Ojca ,tak jak w tamtym roku poszedlem na grob braci Litwinow ,slowa te byly na ich zbiorowym grobie.Jak Ojcu tako i braciom trza bylo zapalic na grobie.Litwa dlaczego Litwa dreczy mnie to pytanie juz od tego czasu jak mnie pytal podporucznik czy z Litwy pochodze.Slask ,Luzyce ,Lubelszczyzna nawet Ukraina cos sie w tym wszystkim kupy sie trzyma a Sienkiewicz w swych pisanych slowach zdrajcow nazwiska ja na tacy podal.Dlategorz mowila Matka ze nasza rodzina w swym domu Sienkiewicza goscila.Czasem plakac mi sie chce jak czytam ze Mickiewicz Polak jest ,sam napisal kim sie czuje ,jaka jego Matczyna mowa jest .Ciekawe czy slowa jego rozumieja ,moze tylko przekrecaja ,gorzej jesli specjalnie rozumienie zmieniaja.Ni Kopernik ni Sienkiéwicz czy Terz Mickiewicz nigdy zemsty i pogardy innych nas nie uczyl.Co przekazal jeden z drugim bys szanowal Przodkow swoich i bys slabszych nie uciskal i do tego do glowy im wciskal ze to dla ich dobra czynisz.Madry czlowiek innym nigdy nie powie ze jest glupi ,bo wie ze karzdy sie w rzycia uczy.Ci sami ludzie co z czleka niewolnika zrobili teraz mu zarzucaja ze niewolnikiem jest i to jego winna .Na kolana padac przed kim ,moze przyklad wziac z Henryka z Legnicy i nie padac na kolana przed Kims co uwaza sie bogiem.Nauczcie sie ludzie mowic prawde i naiwnym klamstw nie wciskac a bedzie juz w polowie po bogow zabawie,a jak sie nauczycie szanowac innych braci to skoncza nedznie kaci.ONI silni sa tylko wtedy gdy sie zemsta miedzy ludem szerzy.Zastanow sie ludu mily ,czy nie warto sie od Ojcow uczyc,czy nie warto czasami przekuc mieczy na plugi i nie sluchac bogow takich co zabijania zabraniaja a z drugiej strony dla swych religi zabijac kazaja .Nie naprawisz czleku takrze swiata ,majac inych braci swych za glupcow.Uwazajac innych za glupcow ,wczesniej czy pozniej na glupka sam wychodzisz.Na poczatku nocnych atakow i mych dziwnych snow,prosilem tylko o jedno ,bym sie z ta wiedza nowym Adolfem nie stal.

      • siola pisze:

        Margo to musial by Andrzej przetlumaczyc ale wydaje mi sie ze chyba” Slowa swiete litwy”

        • siola pisze:

          Najgorsze to ze cos mi mowi ze ma to zwiazek z Litewska mitologia.Och te ryby.

          • margo0307 pisze:

            „..Och te ryby.”

            Siolu co Ci się nie podoba w rybach ? Hę ?😉 Ja jestem rybą 🙂

            Wiesz, pewnego ranka wezwał Stwórca swoich Dwanaścioro Dzieci i przekazał im zalążek wiedzy ludzkiego życia…
            I tak każde z dzieci kolejno stawało przed nim, aby przyjąć w pokorze Jego Dar i wysłuchać słów misji, z jaką miało udać się w świat ludzki na Ziemię…

            Do mnie Stwórca rzekł:

            Tobie RYBO daję najtrudniejsze zadanie ze wszystkich.
            Masz zebrać zmartwienia wszystkich ludzi i oddać mi je.
            Twoje łzy będą ostatecznie moimi łzami.
            Cierpienie jakie weźmiesz na siebie, jest następstwem niezrozumienia mojej idei, ale powinnaś im wybaczyć, aby mogli zacząć jeszcze raz.
            Za spełnienie tego najtrudniejszego zadania otrzymasz ode mnie największy prezent ze wszystkich.
            Będziesz jedynym moim dzieckiem, które mnie rozumie. 🙂❤
            Dar ten jednak należeć będzie wyłącznie do Ciebie.
            Jeśli spróbujesz się nim podzielić z innymi, nikt Cię nie będzie słuchał.😥

          • Maria_st pisze:

            Kosz–Lin
            szok — Nil

          • Michaela pisze:

            Margo-Rybo piękne ,chociaż trochę smutne. A co powiedział Stwóca pozostałym Dzieciom?

          • siola pisze:

            Margo nic takiego ,tylko ze w herbie 2 byly a po drugie lubilem wedkowac .A wedkarze Jakis dziwnym trafem na saksach mieszkaja.Dziwne czasem bylo ze kochane rybki jakby na rzadanie same sie na wedke pchaly jakby moje mysli znaly.Pi wedzisko ta dlugosc chyba jest najlepsza by rozpoczac w rzece wedkowanie.

          • siola pisze:

            A co Marys czyszbys z Lina flaczki zrobic chciala .Podobno bardzo dobre ale jeszcze nie probowalem ,chociarz Lina juz jadlem.

          • JESTEM pisze:

            „Za spełnienie tego najtrudniejszego zadania otrzymasz ode mnie największy prezent ze wszystkich.
            Będziesz jedynym moim dzieckiem, które mnie rozumie.🙂 <3"

            No, no, no…😉 „Wybraństwo” jakieś czy cóś?😉❤

          • JESTEM pisze:

            Margo0307, kochana, ale wiesz, że to… bajka?

            „Astrologia Nowiu Księżyca porady ezoteryczne Viki…
            BAJKA O ASTROLOGICZNYCH ZNAKACH ZODIAKU Część 1 DO ZASTANOWIENIA SIĘ (…)”
            http://forum.mypolacy.de/topic/17856-astrologia-nowiu-ksi%C4%99%C5%BCyca-porady-ezoteryczne-viki/

            Choć z serca życzę Tobie, byś otrzymała największy prezent, jeśli go potrzebujesz i masz otrzymać oraz byś poczuła się „jedynym moim dzieckiem, które mnie rozumie”, skoro pragniesz tego doświadczyć.🙂❤

          • Dawid56 pisze:

            Ja też jestem Rybą, ale nie zodiakalną ale tzw dominantową.W moim kosmogramie najsilniejsza jest właśnie faza Ryb.Po drugie każda ryba urodzeniowa jeśli urodziła się na końcu fazy Ryb( ok 18 marca) już po kilku latach staje się progresywnym Baranem, jeśli ok 19 lutego do dopiero po ok 30 latach.Po trzecie Faza Ryb jest najwyższą fazą zodiakalnego rozwoju

  6. margo0307 pisze:

    Dana – Królowa Leśnych Wróżek mówi:

    „… jeśli bierzecie na poważnie Wasze zdanie w tym życiu, które sobie powzięliście w niebie, rozpoznacie kiedyś, że każde dopuszczone przez Was uczucie doprowadzi Was o krok do przodu, kryje w sobie rozpoznanie.
    Wy jednak DZIELICIE nawet uczucia, na dobre lub na mniej dobre.
    Czy rzeczywiście sądzicie, iż jest to wspierające dla Waszej drogi życia – to dzielenie lub ocenianie uczuć ?
    Przecież to są Wasze uczucia i one są OK – takie, jakie są…” 😉

  7. margo0307 pisze:

    „…A co powiedział Stwórca pozostałym Dzieciom?”

    Poczytaj tutaj: http://margo0307.wordpress.com/2014/04/21/12-dzieci-boga/

  8. margo0307 pisze:

    „..No, no, no…😉 „Wybraństwo” jakieś czy cóś?😉❤ "

    Nie sądzę by było to jakieś wybraństwo🙂
    Wszak Stwórca wyraźnie zaznaczył:

    "..” Każdy z Was posiada cząstkę mojej idei.
    Żaden z Was nie może pomylić jej z całością lub też wymienić jej na inną.
    Każdy z Was jest pełnią, ale żaden z Was nie dowie się o tym – póki wszyscy w 12 nie staniecie się jednością ❤🙂
    Dopiero wtedy każdy z Was ujrzy całość mojej idei…"
    Dodał również:
    "..Każdy z Was myśli, że dar innego jest lepszy od tego, który dostał, dlatego zezwalam Wam na wymianę 😛 "

    I tak… rodzimy się przez wieki, wcielając się w ciała w momencie królowania na nieboskłonie danego gwiazdozbioru i próbujemy kolejno jak to jest – być pod patronatem Ryb, Wodnika czy innego Znaku Gwiazdowego…
    Wszak dawni astrologowie podporządkowali poszczególne znaki różnym formom życia i typom charakterów ludzkich.
    Zodiak jest więc systemem znaków, który odzwierciedla to, co jest kosmiczne i uniwersalne w człowieku i w innych formach życia na Ziemi 😀

    • margo0307 pisze:

      „..ale wiesz, że to… bajka?…”

      Czy to bajka…, bajanie…, apokryf…, baśń.., gawęda…, klechda.., legenda.., mit.., opowieść.., podanie.., przekaz.., saga…, etc… – wszystkie one niosą w sobie ziarenko, które może zakiełkować i wydać owoc, jeśli padnie na odpowiedni grunt…🙂

    • JESTEM pisze:

      „Żaden z Was nie może pomylić jej z całością lub też wymienić jej na inną.”

      Być może… chociaż raczej nie, skoro…

      Każdy z Was jest pełnią

      No właśnie.
      „ale żaden z Was nie dowie się o tym – póki wszyscy w 12 nie staniecie się jednością❤🙂
      Dopiero wtedy każdy z Was ujrzy całość mojej idei…"

      Piękne.

      „Zodiak jest więc systemem znaków, który odzwierciedla to, co jest kosmiczne i uniwersalne w człowieku i w innych formach życia na Ziemi :D”

      Symbole.

      „– wszystkie one niosą w sobie ziarenko, które może zakiełkować i wydać owoc, jeśli padnie na odpowiedni grunt… :)”

      No tak…🙂 Choć z bajki wynika, że np. baran zasiewa i rozmnaża ziarna, a byk ma siłę stworzenia czegoś z nasienia… ;-D

      • JESTEM pisze:

        I taka ciekawostka:

        „RÓŻNE CIAŁA NIEBIESKIE ROZSYŁAJĄ RÓŻNE WIBRACJE I SIŁY
        MAGNETYCZNE WŁAŚCIWE DLA NICH
        – LUDZIE SĄ POD WPŁYWEM ICH ODDZIAŁYWANIA
        – NAZYWA SIĘ ICH KARMICZNYM REZULTATEM, KTÓRY POWSTAJE POD
        WPŁYWEM CIAŁ NIEBIESKICH
        – JESTEŚMY REZULTATEM RÓŻNYCH WPŁYWÓW CIAŁ NIEBIESKICH
        – WYDAJE SIĘ JAKBY NASZE ŻYCIE BYŁO KIEROWANE PRZEZ SIŁY POZA NASZĄ KONTROLĄ
        -WIERZYĆ W KARMĘ TO ZNACZY WIERZYĆ W ASTROLOGIĘ
        .- INKARNUJEMY WCIĄŻ WEDŁUG RZĄDÓW RÓŻNYCH GWIAZDOZBIORÓW DO MOMENTU, AŻ JESTEŚ MY WYSTARCZAJĄCO SILNI, ABY ZNEUTRALIZOWAĆ WPŁYW ZODIAKU
        – MUSIMY URZECZYWISTNIAĆ NASZE MOŻLIWOŚCI, ABY UWOLNIĆ SIĘ Z
        WNĘTRZA GRANIC, KTÓRE CIAŁA NIEBIESKIE POWODUJĄ
        – PODCZAS NASZEGO ŻYCIA, NA POZIOMIE FIZYCZNYM I EMOCJONALNYM JESTEŚMY POD RZĄDAMI KARMY OGRANICZAJĄCEJ NAS I POD WPŁYWEM CIAŁ NIEBIESKICH
        – KIEDY JUŻ POZOSTANIEMY NA POZIOMIE UMYSŁOWYM, ULOKUJEMY SIĘ NA POZIOMIE ABSOLUTNYM, GDZIE PRAWO KARMY I WPŁYWY GWIAZD I PLANET NIE DOSIĘGNĄ NAS”.

  9. siola pisze:

    Radunia- Ainu dar,Ainu -JAPONIA kult Matki,jezyki baltyckie -sanskryt i takrze kult Matki poza tym Bog Dievis i zwei bracia blizniacy ,te stare przekazy sa nasza wspolnym skarbem i nikt kto zawlaszcza sobie samodzielnie prawo do niego jest zwyklym zlodziejem .Po prostu prubuje sobie przywlaszczyc dobro nalezne ludziom na calym swiecie.TROJA i BOGOWIE opis ich chciwosci i checi posiadania nad innymi wladzy niezly ,stworzyc jest najlepiej religie takie by ludziska sie nawzajem rzneli .A na czele ludzi postawic rzeznikow bez sumienia i rozumu ,by sie nawzajem okradali i do tego zarzynali.Ludzie zadajcie sobie pytanie jak dlugo jeszcze bedzie brat zabijal brata swego ,czy napewno za to zabijanie znajdzie sie w tym BOSKIM niebie.Przyklad Ciotki zabitej w Kietrzu dal mi duzo do myslenia a szczegolnie to dlaczego przez dwa lata jej cialo lerzac bez truny w golej ziemi nie zgnilo jak u innych ,lecz bylo takie jakby ciotka je dopiero co opuscila ,moze na te pytanie mi odpowie polska Hrabina co przy exchumacji byla.Moze dlatego ze stracila rzycie stajac obronie rzycia innej osoby,dlatego zastanow sie czlecze ,moze lepiej chronic rzycie i nie klamac i zabijac,wtedy zostanie cialo twoje Cale w ziemi i nie zgnije.Jedno czego mnie jeszcze rzycie nauczylo ,ze najwiecej wrzeszcza Ci co wlasciwie prawa glosu nie Maja bo szachraja.Zabraniac klamac i zabijac nie mam prawa ,bo na tym polega wolnej woli zabawa -zrobicie karzdy jak wam rozum karze ale nie zwalajcie winy na innych bo to nic daje skaza na duszy zostaje.A dzien dzisiej mamy Taki by pomyslec o tym mozna ,moze dobrze tez by bylo zapytac Przodkow o droge do nieba.

  10. siola pisze:

    Turyn -Swidnica -Szklary Gorne

    • margo0307 pisze:

      Życie symbolami pisane…
      W poniższym filmiku, pokazane jest m.in. jak znaki mające promować Polskę, ośmieszają ją za aprobatą polityków.
      Dowiadujemy się też, jakie znaczenie ma pentagram w godłach państwowych…😮

      „..Na ziemi są miejsca ( na nich żyją ludzie , tworząc państwa) , które z racji swojej lokalizacji są bardziej energetyczne od innych, maja inny depozyt energii.
      Co znaczy przekazują inne możliwości twórcze i rozwojowe mieszkającym tam ludziom , posiadają inne zasoby geologiczne i mają inne połączenia z innymi układami planetarnymi , dające im szersze możliwości niż zlokalizowanym w innych rejonach ziemi.

      Ta bardzo stara wiedza ukrywana przed ogółem LUDZKOŚCI , znana była pewnym grupom i wykorzystywana przez nie dla władzy i wszelakiej korzyści.

      Kiedy nie mogli zmienić lokalizacji swojego państwa, szukali sposobów zaludnienia swoim rodem „cudzych ziem” , przejęcia ich przez podbój…” (Kiara)

      • Mezamir pisze:

        Większych głupot i dezinformacji w życiu nie słyszałem.
        Pentagram – Złoty podział = symbol destrukcji
        Kto temu człowiekowi płaci za propagowanie takich głupot można się tylko domyślać.

        • Dawid56 pisze:

          Nie słyszałem w tym wykładzie nic na temat negacji złotego podziału. Złoty podział ( fraktalny) to po prostu Kod Natury🙂

      • Dawid56 pisze:

        Niezwykły wywiad i bardzo trafne skojarzenia jeśli chodzi o flagi państw i „działanie pentagramu” -cos w tym jest. Ciekawa jest też propozycja umieszczenia pentagramu w kole – przypomina mi się tutaj pentagramiczny ruch Wenus ale jednocześnie jej ruch po kole🙂. Człowiek Witruwiański Leonarda Da Vinci – jest on również często wpisywany w okrąg.Dzięki Margo za ten film🙂

  11. Mezamir pisze:

    Mimo, że Iluminaci „zniknęli” formalnie już dawno z widoku publicznego , wprawiony przez nich w ruch aparat władzy i pieniądza istnieje do dzisiaj. Pozostały te same metody oraz cele zniewolenia i podporządkowania sobie wszystkich narodów świata jednemu ośrodkowi władzy. Niegdyś odbywało się to pod hasłem „wolności, równości i braterstwa” a teraz „poszanowania praw człowieka”, „humanizmu” oraz „zapewnienia pokoju”, „demokracji” i „tolerancji” . Konsekwentnie dąży się do zniszczenia tożsamości narodów świata proponując w zamian jedną „zmiksowaną pseudokulturę” opartą tylko na konsumpcji, bez żadnych prawdziwych wartości. Poprzez opanowane media oraz system edukacji manipuluje się ludźmi , wtłaczając im do głów nowe „prawdy” i „normy”. Niestety także Polska jest dzisiaj w orbicie realizacji takiego właśnie planu , którego pierwszym etapem było pozbawienie suwerenności gospodarczo-finansowej, militarnej i politycznej, dalszym będzie jej wciągnięcie do Unii Europejskiej, a w przyszłości być może także do jednego globalnego „kołchozu”. Spadkobiercy Iluminatów, chociaż sami pozostają niewidoczni, działają nadal poprzez takie tajne stowarzyszenia i ruchy jak choćby wspomniane już okultystyczny Skull & Bones, Niezależny Zakon Rycerzy Maltańskich, Prieure de Sion (Zakon Syjonu), Wielką Lożę Wschodu, Królewski Zakon Podwiązki, Różokrzyżowców, Templariuszy, Wolnomularstwo, Pilgrim Society, ruch New Age itd. Tworzone są rozmaite oficjalne organizacje, ale zawsze nazywane jako „pozarządowe”, takie jak Klub Bilderberg, Klub Rzymski, Instytut Aspen, Komisja Trójstronna, Rada Stosunków Zagranicznych , Lucis Trust. Jak się przypuszcza jeszcze wyżej w hierarchii, ponad tymi agendami stoi tak zwany Komitet 300 , będący jakby władzą zwierzchnią „oświeconych”. Nie jest wykluczone, że ponad nim istnieją jeszcze jakieś kolejne wyższe, bardziej zakamuflowane i elitarne stopnie władzy, ograniczone wąskiego kręgu najbardziej wpływowych osób, będących w istocie faktycznymi architektami Nowego Porządku Świata. Ukryte działanie owych architektów na przestrzeni dziejów przytacza w swojej książce P.Virion ([9] str. 184) : W kluczowych momentach historii jakiś kahał tajemniczy popycha „człowieka przeznaczenia” , człowieka „inspirowanego” , niekiedy wybranego na szereg lat naprzód, aby stał się narzędziem „Wielkiego Dzieła”. Może on wstrząsnąć państwem, odwrócić bieg wypadków, stawić czoła wszelkiej opozycji, mamić lud spektakularnymi i dramatycznymi pociągnięciami i sukcesami ku podziwowi tłumów nieświadomych tego, iż jego drogi przygotowały inne ręce, nie wiedzących nic o tajnym poparciu, które pozwala mu trwać aż do z góry wyznaczonego dnia jego upadku , kiedy już spełni swą misję albo gdy jego dążenia wykroczą poza wyznaczoną mu granicę . Czytając te słowa można sobie zadać pytanie: czyż historia XX wieku nie dostarczyła licznych przykładów tego rodzaju, choćby w osobach Lenina, Hitlera i Stalina ?

    T. Nagy Jesuiten und Freimaurer, Wilhelm Frick Verlag, Wien, „Jesuitas y Masones”, Buenos Aires 1963,1964,1965
    -„Musisz to koniecznie przeczytać!” – powiedział mój austriacki przyjaciel, rekomendując mi tę niezwykłą książkę. Jej autorem jest wybitny węgierski jezuita, dr Tóhótom Nagy. Jeden z niewielu dostojników tego zakonu, który na mocy specjalnej dyspensy papieskiej mógł opuścić jego szeregi po to, aby wyjechać do Ameryki Południowej, zostać tam wolnomularzem i uzyskać najwyższe stopnie wtajemniczenia.

    Cytuj:
    Jako „Professus ąuattuor votorum solem-nium”, który to tytuł uzyskują jezuici po złożeniu czterech kolejnych uroczystych ślubowań – pater Nagy ujawnia, iż tych ślubowań zakonnych jest w istocie pięć i opisuje dokładnie o co w nich chodzi. Nie sądzę jednak, aby było właściwe powtarzać to wszystko przy omawianiu jego książki na łamach „WOLNOMULARZA POLSKIEGO”. Zostawmy wewnętrzne sekrety jezuitów im samym, i jako Przyjaciele Sztuki Królewskiej, nie czyńmy innym, co nam niemiłe.

    JAK ZNALEŹĆ NOWĄ FORMUŁĘ POROZUMIENIA?
    Zdaniem Nagy’a jest tylko jedno rozsądne wyjście z powstałej sytuacji. Pisze o tym na stronie 488, w końcowym rozdziale swojej książki: „Rozwiązanie polegać może na tym, aby pogrzebać przeszłość i znaleźć nową formułę porozumienia, bez brania pod uwagę tego wszystkiego, co spowodowało całą lawinę, gdyż przyczyny jej powstania i tak ustalić trudno”.
    Nagy w oparciu o bogate doświadczenia swego życia reprezentuje pogląd, iż Towarzystwo Jezusowe, czyli zakon jezuitów „jest bliższy wolnomularstwu niż pozostały Kościół. Jezuici – pisze – nie bez racji nazywani są „masonami Kościoła”. Podstawowa analogia polega na tym, iż obie te instytucje zakonne przepojone są niezwykłym duchem postępu. Ta cecha jest u wolnomularzy naturalna, natomiast u jezuitów uznać ją trzeba za wielką zasługę, ponieważ zawsze musieli przeciwstawiać się konserwatywnemu stanowisku Kościoła”.
    Według Nagy’a „Oba zakony – wolnomularze i jezuici – w swych pryncypialnych dążeniach stosują podobne metody walki, poruszając się ostro na granicy tego, co dozwolone. Nie marnują sił na drobnostki, lecz skupiają na tym, co najistotniejsze. Próbują zajmować pozycje kluczowe. Jedni pragną być ministrami u boku władcy, drudzy jego spowiednikami. Oba zakony stawiają wysokie wymagania kandydatom wstępującym w ich szeregi. Oba mają rozbudowany system informacji i odrzucają tych, którzy nie odpowiadają wymogom. W obu zakonach decyduje nie ilość, lecz jakość”.

    http://davidicke.pl/forum/geneza-zakonu-illuminatow-wg-jolly-rogera-t39.html

    • JESTEM pisze:

      Animus funkcjonują w oparciu o paradygmat mówiący, że energia umysłowa jest nadrzędną wobec energii emocjonalnej. Umysł wytwarza technologię, technologia wytwarza władzę, władza wytwarza zwierzchnictwo nad innymi formami życia, a zwierzchnictwo wytwarza wygodę. Tak więc, umysł wytwarza wygodę. Jest to bardzo prosty strumień, którego Animus używają do strukturyzowania swojego światopoglądu, oraz który zastosowali na naszym świecie. Nie tyle kontynuują oni wpajanie tego poglądu w naszą domenę świadomości, co polega to na tym, że zrobili oni tak wiele tysięcy lat temu i paradygmaty te wpoiły się w naszą świadomość trójwymiarową. Można o tym myśleć jak o wbudowanym artefakcie ludzkiego genomu, przez który pięć zmysłów karmi umysł oraz rozwija umiejętności przetrwania. Poprzez wyrażanie tych umiejętności przetrwania, ludzkość rozgałęziła się na klasę elity oraz na klasę pracującą. Klasa elity obejmowała zakodowanych przywódców, którzy rozwinęli systemy organizacji do powiększania ich wpływu. Rozgałęzienie jest jak podział komórkowy, kontynuuje ono rozgałęzianie i mnożenie klas oddziaływania. W najwyższej klasie oddziaływania zasiadła władza królewska i jej dwór. Religia stała się inną klasą elitarności, podobnie jak organizacje wojskowe.

      Klasy oddziaływania były łatwym celem dla Animus tysiące lat temu. Odcisnęli oni swój system kastowy na ogólnym światopoglądzie ludzkości, i w rezultacie czego, udało im się rządzić światem poprzez manipulowanie garstką ludzi. Animus już nie ma dłużej tutaj na Ziemi, ale ich systemy manipulacji trwają w rękach ambitnych przywódców – całkowicie ludzkich – i wszystkie powtarzają echem obleczony w mrok umysł ich Bogów dawnych czasów, którzy pozostają ukryci w całkowicie nieziemskim wymiarze istnienia.

      Animus nie starali się zniekształcić scieżek oświecenia, zamiast tego, w bardzo przemyślany sposób, wymyślili oświecenie, do którego dodali jeden ważny zwrot akcji. Mianowicie, że ludzie muszą mieć pośrednika pomiędzy sobą, a Bogiem. Bóg nie znajdował się w sercu, Bóg był na zewnątrz w abstrakcji Niebios. Bóg różnił się od ludzkości. Wiedza pochodziła z umysłu. Umysł był katalizatorem wszelkiego oświecenia oraz siedzibą świadomości. Serce było mechaniczną pompą. Umysł był ścieżką do Boskości, pod warunkiem że pomagał ci właściwy pośrednik.

      Animus wytworzyli obraz Boga postrzegany przez ludzkość. Nie chcieli, aby ludzkość widziała Boga, wyższą inteligencję, czy też stwórcę, jako coś, czym była ludzkość ujęta jako całość. Ten specyficzny koncept był umiejętnie przytłumiony, a ktokolwiek by wychwalał ten koncept uznany był za heretyka i wykluczony z porządku społecznego.

      W ten sposób, zakony religijne, duchowe, ezoteryczne, a nawet mistyczne praktyki sekretnych zakonów nieznanych dla dzisiejszych uczonych, wszystkie one postrzegały Boga jako coś oddzielonego od ludzkości, oraz że ludzkość została stworzona przez tą Bożą Siłę. Ludzkość była słabą formą życia, która prowadziła się jak egoistyczne zwierzę prawie nie nadające się do otrzymania łask od jej stwórcy. Wraz z tym jak ludzkość ewoluowała, a kultura zaczęła wyrażać tę ewolucję, wciąż utrzymywała się jedna stała: Bóg i Ludzkość to biegunowe przeciwieństwa, a jednak dzięki łasce Boga, rodzaj ludzki pozostawał połączony ze swoim „ojcem” czy też stwórcą.

      Żadne z tak zwanych sekretnych bractw nie może być winione za zniekształcanie ścieżki do oświecenia. Oni jedynie upiększyli zniekształcenie, które było dziełem Animus. Uczynili je funkcjonalnym i stworzyli strefy współbrzmienia, aby je krzewić. To wszystko, co można powiedzieć.
      (…)
      Ludzkość znajdowała się na etapie swojego dzieciństwa, kiedy międzywymiarowe siły Animus przycinały skrzydła ludzkości. Partnerstwo między przywództwem ludzkości (tj. rodzinami królewskimi), a Animus, przynosiło obustronną korzyść. Władza królewska otrzymała przywództwo nie dlatego, że Bogowie (czy też Animus) faworyzowali ich, ale dlatego, iż zdawano sobie sprawę, że władza królewska zapewniłaby zniewolenie ludzkości. Kiedy już struktura ta była gotowa, Animus zbudowali zegar, który kontynuowałby tykanie przez stulecia. Animus nie byli obecni we współczesnej historii, jednakże odciski pozostawione przez starożytną historię utrzymują się, zarówno w ludzkim genomie jak i behawioralnie.

      Niewiedza na temat tego czym tak naprawdę jest ludzka rodzina, utrzymuje się dominująco niczym powietrze. Świat nauki i religia poruszają wodą i wznoszą osady tej niewiedzy niczym mistrzowscy dyrygenci zaciemnienia. W większości nie w sposób zamierzony, ale z tym samym rezultatem. Ludzka rodzina to jeden organizm, którego części łączą się wzajemnie poprzez serce. Ten jeden organizm jest zbawicielem, którego wypatrywaliśmy; pośrednikiem, o którym powiedziano nam, że jest niezbędny. Jednakże, na wskutek zagnieżdżania się w umyśle i poszukiwania zewnętrzenego oblicza Boga, nauczyliśmy się działać w błędnym kierunku.

      Nasza podatność na wpływy przyciąga mentalności i modele, które są coraz bardziej przestarzałe i wadliwie dopasowane do naszych dzisiejszych potrzeb. Efektem tego jest nasza dezorientacja. Może ktoś chcieć winić tajne organizacje, lub zagorzalców religijnych, albo Animus, jednakże mądrość serca cały czas pozostaje do naszej dyspozycji jako portal nowych zachowań oraz nasza brama do oświecenia, nie tylko dla nas samych, ale dla całej ludzkości.

      Jednym z błędnie rozumianych elementów oświecenia jest traktowanie go jako coś osobistego. To ja przyswajam sekretną wiedzę, i posiadając tę wiedzę, w jakiś sposób, to ja staję się lepszą osobą. Być może staję się lepszym pisarzem, lepszym rodzicem, lepszym człowiekiem biznesu, lepszą istotą ludzką. Jednakże, mądrość serca inteligencji behawioralnej, którą nazywam terminem Sześć Cnót Serca (Six Heart Virtues), wykonywana jest dla każdego. Nie jest ona czymś osobistym. Jest ona odszukiwaniem połączenia ze wszystkimi. Jest ona ponownym odnalezieniem wibracji równości – tej symfonii integracji, która definiuje ludzkość jako Jedną Istotę (One Being).

      (…)
      Jedność ta nie oznacza, że przestanie istnieć indywidualność, wręcz przeciwnie. W paradygmacie Jednej Istoty indywidualność ulega zwiększeniu, jest ona po prostu zestrojona z kolektywnym celem, którym jest eksploracja oraz dzielenie się sumaryczną mądrością Jednej Istoty poprzez tworzenie. Nie oznacza to ludzkości funkcjonującej jak mentalność ula, jak przedstawia się to w science-fiction. Dusza Jednej Istoty to połączona istota funkcjonująca jako zjednoczone ciało koherentnej kreacji zestrojone z wyższymi częstotliwościami, które wypływają z wymiarów nie-czasu, nie-przestrzeni, i nie-materii.

      Jednostka może walczyć z tymi częstotliwościami lub też ignorować je. Istota kolektywna nie może. Musi ona funkcjonować w zestrojeniu z tymi wyższymi energiami, gdyż inaczej wprowadzą one chaos – czyli środowisko nie wspierające Jedności. W przybliżeniu za 70 lat nowa nauka odkryje Wielki Portal, co wykatapultuje ludzkość do nowych relacji z wszechświatem. Oblicze ludzkości ulegnie zmianie wraz z tym jak zacznie ona wprowadzać w życie ogromnie rozbudowaną definicję samej siebie, i to w tej erze przedefiniowywania, ludzkość stanie się zestrojona i spójna. Wydawać się będzie, że zmiana ta jest rezultatem tej nowej nauki, lecz tak naprawdę, będzie ona wynikiem bilionów poprzedzających ją przestawień behawioralnych.

      (…)
      Wyobraź sobie, że miałbyś sekretny kod, i za każdym razem kiedy wypowiedziałoby się ten kod, miłość wypełniłaby świat. Jeśli podzieliłbyś się tym kodem z innymi, i oni także by go wypowiadali, to na świecie pojawiałoby się jeszcze więcej miłości, która wzrastałaby i rozprzestrzeniała się tak długo, aż ludzkość zaczęłaby widzieć siebie jako Jedną Istotę połączoną poprzez serce. Wszystkie praktyki, rytuały, kultura, przepych i okoliczności, które nas poróżniają, rozpuściłyby się w tej wzrastającej fali miłości. A więc, kod ten przez wielu byłby postrzegany jako szkodliwy dla ich starych sposobów funkcjonowania. Próbowaliby oni uczynić wypowiadanie tego kodu i dzielenie się nim czymś nielegalnym. Próbowaliby umieścić dżina z powrotem w butelce. Takie coś byłoby strzeżeniem wyższej wiedzy.

      Jednakże, jak wiesz, nie ma żadnego sekretnego kodu ani formuły. To, co zrobiła elita, to odwrócenie naszej uwagi w przeciwny kierunek, a wyższą wiedzę zostawili nietkniętą, niestrzeżoną, i tęskniącą za jej używaniem. Modelują oni inną inteligencję behawioralną – taką, która jest napędzana niższym umysłem i ego-osobowością. Owszem, istnieje sekretna wiedza, która jest strzeżona, ale nie ma ona nic wspólnego z tym jak podnosić częstotliwość miłości w instrumencie ludzkim, po to aby jednostka potrafiła odnaleźć, dzielić się nią, oraz stać się viralną istotą wibracji równości. A to, z tego co wiem, jest jedyną wyższą wiedzą wartą kontemplacji i praktykowania w tym okresie ewolucji ludzkości.

      (…)
      Rasa ludzka jest generatorem ogromnej ilości energii i istnieją istoty w innych czasoprzestrzeniach, które pragną korzystać z tej energii. Energia o której mówię jest elektromagnetyczna, i wytwarzana jest przez nasze emocje, oraz w znacznie mniejszym stopniu, przez nasze myśli. Istoty te nie tyle próbują kontrolować ludzkość, co używać energetyk emocjonalnych ludzkości do ich własnego celu.

      Nie są oni tymi, którzy organizują wojny lub katastrofy emocjonalne. Ludzie są wystarczająco podatni, aby robić to samemu. W wielu przypadkach istoty te są odpowiednikiem ryby pilot, która podczepia się do rekina, posilając się przeoczonymi przez niego resztkami jedzenia. W skrajnych przypadkach mogą one podczepić się do człowieka lub organizacji żyjących w głębokich dramatach niepokoju i turbulencji emocjonalnych. Lecz jak już powiedziałem, nie jest to to samo co kontrolowanie rodzaju ludzkiego; bardziej ma to formę relacji pasożytniczej.”
      http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=350&Itemid=1

  12. JESTEM pisze:

    „Oto hipotetyczna sytuacja do rozważenia przez ciebie. Wyobraź sobie, że pojawił się nieopublikowany wcześniej tekst z wiarygodnego źródła, który przeczytało 100 osób. Tekst skupiał się na jednym, prostym założeniu: woda jest szczególnym medium, które dostosowuje się do twojego promieniowania emocjonalnego. Jeśli promieniujesz i napełniasz wodę wdzięcznością i miłością, to przekaże ona tobie silną dawkę dobrego samopoczucia oraz zwiększy twoją odporność. Spośród 100 ludzi czytających ten tekst, 50 uzna to za uzasadnioną hipotezę, zakładając że jej źródła są wiarygodne i naukowe. Z tych 50 ludzi, 25 wypróbuje to raz lub dwa razy. Z tych 25, 10 wytrwa w praktykowaniu przez okres 1-14 dni. Z tych 10, 5 wytrwa w praktykowaniu przez okres dłuższy niż 14 dni. Z tych pięciu, dwie osoby będą eksperymentowały i stworzą praktyki, które są ich własną kreacją.

    W tym hipotetycznym przykładzie, tylko dwa procent czytelników tak naprawdę zastosowało informacje wytrwale, i za ich pomocą coś stworzyło, w tym przykładzie, technikę napełniania wody właściwościami uzdrawiającymi. Dlaczego pozostałych 98 czytelników zignorowało informacje i postanowiło nie wyrażać ich w praktykowaniu i nie stworzyć techniki opartej na informacjach? W wielu przypadkach dlatego, że przeskoczyli oni do następnej rzeczy. Znaleźli nowe informacje dające zajęcie ich umysłowi. Są jak trzmiele zapylające pole pomysłów, gdzie konstrukcja Nowego jest królem.

    Cnoty serca są dostępne i proste. Ich skuteczność jest o rząd wielkości większa niż energii umysłu.”- http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=350&Itemid=1

  13. margo0307 pisze:

    „Oto hipotetyczna sytuacja do rozważenia przez ciebie.
    Wyobraź sobie, że…”

    Co to takiego jest Linia Karmana… ?
    Co to takiego jest: Kryształ nieba…, wspominany w Biblii jako szkło nieba…, na wysokości powyżej 100 km, który przykleja się do spadających na Ziemię meteorytów, nazywanych tektytami… ?
    Dlaczego statki kosmiczne, pokrywane są w całości odpowiednimi płytkami – elementami izolacyjnymi… ?
    Dlaczego Słońce jest żółte ?
    Dlaczego przy wschodzie i zachodzie Słońca i Księżyca, te dwa obiekty są większe nad horyzontem, a w punkcie kulminacyjnym tych obiektów są one małe ?

    ciekawie na wszystkie te pytania odpowiada pan w filmiku dotyczącym niebocentryzmu 😉

    • margo0307 pisze:

      „…Jeden latał w kosmos a reszta siedziała na Ziemi…” 😀

      • JESTEM pisze:

        Margo0307, kochana, zmiłuj Ty się nad nami…😉
        Satanizm to astrologia/astronomia, która mówi, że Słońce jest gwiazdą, a to kłamstwo satanistyczne, bo Słońce gwiazdą nie jest? BO… i tu cytat z Biblii:
        „Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe światło dla regulowania dzień i mniejsze do regulowania nocy, oraz gwiazdy. – cytat z Septuaginty.”
        ???
        Dlatego, że „oraz gw3iazdy”, więc Słońce gwiazdą nie jest? Jest jakimś bliżej nieokreślonym „ciałem” do świecenia?
        Piękne bzdury, bo to nawet nie bajki. Jeszcze pisane z błędami. Ech…

        A jeśli chodzi o „geocentryczny”, a nie „teocentryczny” model, to fakt, taki istniał od dawien dawna:


        (Publikowałam kiedyś te filmiki na starym blogu na salonie).

        p.s. Wiesz, zauważyłam, że dziwne rzeczy zaczynają się teraz dziać z niektórymi ludźmi… Jedni rzeczywiście się rozwijają i zaczynają dostrzegać coraz więcej tego, czego wcześniej nie byli świadomi i „uzdrawiają” siebie, ale… drudzy mają inaczej…
        Jakby rzeczywiście ich „umysł zaślubiał umysł” podbijając bębenki ich ego-ja…
        bo słucham niektórych znajomych i… szczęka mi opada z zadziwienia, bo słyszę i widzę, że dochodzą już do takiej perfekcji nieświadomego okłamywania siebie, jak jeszcze nigdy wcześniej.

        A będzie jeszcze trudniej… chyba… trzeba uważność i uczciwość częściej praktykować, żeby nie dać się zwariować.😀

        • margo0307 pisze:

          „Margo0307, kochana, zmiłuj Ty się nad nami…
          zauważyłam, że dziwne rzeczy zaczynają się teraz dziać z niektórymi ludźmi…
          A będzie jeszcze trudniej… chyba… trzeba uważność i uczciwość częściej praktykować, żeby nie dać się zwariować…”

          Tak, rzeczywiście – dziwne rzeczy dzieją się z ludźmi😉
          Poprzez to pierwsze zdanie – widzę i czuję – że masz na myśli moją skromną osobę😉
          i wiesz co kochana JESTEM – masz słuszność, bo ze mną także dzieją się dziwne rzeczy 😛😀 😀

          • JESTEM pisze:

            Kochana Margo0307, dziękuję.😉
            Czuję, jakby energie jeszcze bardziej się intensyfikowały. Ze mną też się dzieją dziwne rzeczy, ale w tym sensie, że coraz klarowniej widzę SIEBIE😛😀😀

        • Michaela pisze:

          Jestem:
          ” Wiesz, zauważyłam, że dziwne rzeczy zaczynają się teraz dziać z niektórymi ludźmi…”
          Jestem, a jakby tu zastosować to „lustereczko”? 😀

          • JESTEM pisze:

            „Jestem, a jakby tu zastosować to „lustereczko”? :D”

            Dziękuję, kochana Michaelo.😀
            Lustereczko, jak najbardziej można zastosować, ale trzeba też wiedzieć i rozumieć, na jakiej zasadzie to zjawisko działa… żeby móc praktykować metodę „lustereczka”. Ja nie mam z tym żadnych problemów. ;-D Jeśli coś (czyjeś zachowanie) powoduje w nas mocne/silne emocje i reakcje, to znaczy, że „lustereczko” działa. W innym przypadku widzisz i rozumiesz, co dzieje się z innymi. Po prostu. I kochasz ich takich, jakimi są, i wiesz, że mają prawo tak działać, jak działają. Ale wyrazić z serca to, co widzisz, jak najbardziej możesz, jeśli to czujesz.

          • Michaela pisze:

            Oj, jestem nie jest tak do końca jak myślisz, bo stosujac tą nazwijmy metodę dochodzi się do absurdów.W jakimś stopniu jest ona prawdziwa ,ale tylko w „jakimś” stopniu.
            Nie można być niewolnikiem takiej , czy siakiej metody , bo wtedy tłumimy swoje emocje i reakcje, zastępując je pustymi, moze lepiej powiedziecc nie bardzo szczerymi slowami , emotinkami ect.
            Np.
            „I kochasz ich takich, jakimi są, i wiesz, że mają prawo tak działać, jak działają.”

            I tu jest niebezpieczństwo tej metody ,bo…. np. przestępcy , pedofile ,alkoholicy,
            mają prawo tak działać ,, a my ich kochać jakimi są i.. broń Boże nie ganić, nie pouczać..
            bo są odbiciem nas samych ???

          • Michaela pisze:

            Jestem🙂

          • JESTEM pisze:

            „Nie można być niewolnikiem takiej , czy siakiej metody , bo wtedy tłumimy swoje emocje i reakcje, zastępując je pustymi, moze lepiej powiedziecc nie bardzo szczerymi slowami , emotinkami ect.”

            Tak, nie można być niewolnikiem, ale – jak mówi mądre przy-słowie: praktyka czyni nas „mistrzyniami” i „mistrzami”, choć nigdy to nie było moim celem, by stać się mistrzynią🙂

            Nie jestem „niewolnikiem” tej metody. Stosowałam ją wtedy, kiedy była mi potrzebna i do czasu, kiedy przyjęłam wszystkie swoje „trudne” odbicia. Stosowałam ją za każdym razem, gdy ktoś mnie denerwował albo wzbudzał we mnie negatywne emocje. Dla mnie ta metoda była wspaniała i skuteczna, ale… przyznaję, że wymagała ode mnie sporej szczerości i uczciwości wobec siebie. Wiem, że nie każdy może być aż tak szczery i uczciwy wobec siebie, by mógł zastosować uczciwie tę metodę. I może ta metoda sprawiać ludziom trudności. Ale są tacy, którzy mogą być bardzo szczerzy i uczciwi wobec siebie, choć bywa to dla nich trudne. Znam takich.

            Ta metoda… gdybyś ją naprawdę wypróbowała, to wiedziałabyś, że nie ma nic wspólnego z tłumieniem emocji i reakcji, ale z uzdrawianiem tych emocji, które sprawiają, że cierpimy.

            Może Tobie, kochana Michaelo, wydaje się, że swoje emocje i reakcje tłumię i zastępuję je pustymi, nie bardzo szczerymi słowami, emotinkami etc.? Masz prawo tak to widzieć. To może być Twoja projekcja na mnie, a może być, że widzisz mnie taką, jaka JESTEM. Wybór należy do Ciebie.🙂

            Obecne życie – bycie świadomą swoich reakcji i swoich działań to dla mnie wspaniały sposób istnienia – życia wobec tego wcześniejszego, pełnego nieświadomych oszustw i kłamstw, nieświadomego projektowania na innych swoich różnych „przywar”, a nawet wyparcia się tego, jak kiedyś nieświadomie działałam.😀

          • JESTEM pisze:

            „Np.
            „I kochasz ich takich, jakimi są, i wiesz, że mają prawo tak działać, jak działają.”

            I tu jest niebezpieczństwo tej metody ,bo…. np. przestępcy , pedofile ,alkoholicy,
            mają prawo tak działać ,, a my ich kochać jakimi są i.. broń Boże nie ganić, nie pouczać..
            bo są odbiciem nas samych ???”

            1. To,m co wytłuściłam, dodałaś od siebie, ja tak nie napisałam.

            2. TAK: oni SĄ odbiciem nas samych jako Całości. Choć wiem, jak trudno to przyjąć.

            3.
            – Mamy prawo ludzkie, które te działania reguluje na poziomie społecznym.
            – Ale mamy też prawo przyczyny i skutku, które „reguluje” te działania na innych poziomach. Zwą to prawo „prawem karmy”.
            – Mamy też prawo boskie i nauki Chrystusa, który mówił ponoć: Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”… I z tego poziomu (jeśli „mamy Boga w sercu”), możemy kochać najgorszych zwyrodnialców, co nie znaczy, że nie mamy prawa wyrażać tego, co czujemy wobec ich działań czy myślimy o ich działaniach.
            Przypomnij sobie, co niedawno pisałaś o Barabaszu… jak wobec niego zaqchował się Jezus Chrystus?

            „Michaela pisze:
            Listopad 3, 2014 o 17:47
            Jestem🙂 „

            —–❤

          • Michaela pisze:

            „Może Tobie, kochana Michaelo, wydaje się, że swoje emocje i reakcje tłumię i zastępuję je pustymi, nie bardzo szczerymi słowami, emotinkami etc.? Masz prawo tak to widzieć. To może być Twoja projekcja na mnie, a może być, że widzisz mnie taką, jaka JESTEM. Wybór należy do Ciebie. ”

            Akurat nie miałam Ciebie konkretnie na uwadze , a ogólnie ludzi, tłumiących te reakcje i emocje, ale jak piszesz ,że uzdrawiałaś /wiłaś swoje emocje, przez ktore cierpiałaś,
            a nie tłumiłaś ich .
            Ale wydaje mi się,że ja np. jak się oburzę na kogoś i jestem przekonana,że słusznie, to
            nie mam poczucia winy i nie cierpię i nie potrzebna mi jest ta metoda. Choć nie zawsze tak bywa🙂

            Jeżeli uważasz,że dziwne rzeczy dzieją się teraz z ludźmi , a z Tobą nie,
            niech tak Ci będzie 🙂

            Ps. A dlaczego nie odniosłaś się do tego ,co napisałam:
            I tu jest niebezpieczństwo tej metody ,bo…. np. przestępcy , pedofile ,alkoholicy,
            mają prawo tak działać ,, a my ich kochać jakimi są i.. broń Boże nie ganić, nie pouczać..
            bo są odbiciem nas samych ??? „

          • JESTEM pisze:

            „Ale wydaje mi się,że ja np. jak się oburzę na kogoś i jestem przekonana,że słusznie, to
            nie mam poczucia winy i nie cierpię i nie potrzebna mi jest ta metoda. Choć nie zawsze tak bywa :)”

            Gdybym ja użyła słowa „wydaje mi się”, to bym się mu przyjrzała… tak robiłam.
            Ja się nie oburzam już na nikogo, co wcale nie znaczy, że nie przepływają przeze mnie różne fale energii, które kiedyś nazwałabym smutkiem albo złością. Natomiast różnica polega na tym, że nie odczuwam tych energii z powodu tego, że ktoś, coś złego zrobił względem mnie. trudno mi to opisać…

            „Jeżeli uważasz,że dziwne rzeczy dzieją się teraz z ludźmi , a z Tobą nie,
            niech tak Ci będzie :)”

            Ależ…🙂 Napisałam przecież
            /// Ze mną też się dzieją dziwne rzeczy, ale w tym sensie, że coraz klarowniej widzę SIEBIE😛😀 :D//// -tutaj: https://nnka.wordpress.com/2014/10/29/jednak-zjawisko-synchronicznosci-istnieje-podsumowanie-aktywnosci-najwiekszej-od-24-lat-plamy-na-sloncu-o-numerze-2192/#comment-35091

            Michaelo, odczuwam, a czasem nawet bardzo mocno różne energie. Dlatego napisałam także:
            A będzie jeszcze trudniej… chyba… trzeba uważność i uczciwość częściej praktykować, żeby nie dać się zwariować.😀

            Choć, oczywiście, nie stając się „niewolnicą” uważności😉

            „Ps. A dlaczego nie odniosłaś się do tego ,co napisałam:
            I tu jest niebezpieczństwo tej metody ,bo…. np. przestępcy , pedofile ,alkoholicy,
            mają prawo tak działać”

            Odniosłam się. Nie zauważyłaś? Tutaj: https://nnka.wordpress.com/2014/10/29/jednak-zjawisko-synchronicznosci-istnieje-podsumowanie-aktywnosci-najwiekszej-od-24-lat-plamy-na-sloncu-o-numerze-2192/#comment-35102

          • JESTEM pisze:

            A tu
            https://nnka.wordpress.com/2014/10/29/jednak-zjawisko-synchronicznosci-istnieje-podsumowanie-aktywnosci-najwiekszej-od-24-lat-plamy-na-sloncu-o-numerze-2192/#comment-35090
            napisałam:
            I kochasz ich takich, jakimi są, i wiesz, że mają prawo tak działać, jak działają. Ale wyrazić z serca to, co widzisz, jak najbardziej możesz, jeśli to czujesz.

        • Mezamir pisze:

          „Ludzie słuchają improwizowanego astrologa,który chce udowodnić,że to nie niebo się kręci ,lecz Ziemia .Aby wystawić na pokaz inteligencję wystarczy coś wymyślić i podać to jako pewnik .Ów Kopernik w swej głupocie,chce zburzyć wszystkie zasady astronomii.”
          Marcin Luter o Koperniku

          Parafrazując mędrca

          Aby wystawić na pokaz inteligencję wystarczy wymyślić dogmaty,spisać Biblę Koran i Torę a następnie podać doktryny i wymysły autorów jako pewnik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s