Zmartwychwstanie Sri Jukteswara

Sri Jukstewar opuścił swoje ciało wieczorem 9 marca 1936.Został pochowany 10 marca zgodnie ze starożytnym obrządkiem w ogrodzie aszramy w Puri.(Hinduskie zwyczaje pogrzebowe wymagają spalenia ciała w stosunku do ludzi świeckich; ciała swamich i mnichów nie są palone, lecz grzebane, czasem czyni się wyjątki. Uważa się, że ciała mnichów zostały symbolicznie spalone w ogniu mądrości podczas składania ślubów zakonnych).

Zacytuję teraz niesamowity rozdział z „Autobiografii Jogina” Powiedziałbym tak TO ZMIENIA POSTAĆ RZECZY.Sri Jukstewar twierdzi, że jego ciało od strony astralnej jest zupełnie rozrzezdzone, wręcz przezroczyste, natomiast od strony ziemskiej posiada cechy „twardej materii”.

Zmartwychwstanie Sri Jukteswara

„Pan Kriszna”! Pełna chwały postać Awatara ukazała mi się w promienistym blasku, gdy siedziałem w swym pokoju w hotelu Regent w Bombaju. Niewysłowiona wizja, jaśniejąca ponad dach wysokiego budynku po drugiej stronie ulicy, rozbłysła nagle przed mym wzrokiem, gdy wyglądałem z szeroko otwartego okna na trzecim piętrze.
Bliska postać skinęła dłonią ku mnie, uśmiechając się i pochylając na powitanie głowę. Gdy nie mogłem zrozumieć dokładnie zlecenia Pana Kriszny, oddalił się On z gestem błogosławieństwa. W cudownym uniesieniu czułem zapowiedź jakiegoś duchowego zdarzenia.
Moja podróż na Zachód została na razie odłożona. Już miałem zaplanowanych kilka publicznych wystąpień w Bombaju przed powrotem do Bengalu.
Gdy po południu o godz. trzeciej, dnia 19 czerwca 1936 r., siedziałem na łóżku w hotelu w Bombaju – w tydzień po wizycie Sri Kriszny, zostałem nagle wyrwany ze swej medytacji niezwykłym światłem. Przed mymi otwartymi i zdumionymi oczami cały pokój przeobraził się w jakiś niezwykły świat, a światło słoneczne przeistoczyło się w nadzmysłową wspaniałość.
Porwała mnie fala zachwytu, gdy ujrzałem Sri Jukteswara w ciele z krwi i kości!
– Synu mój! – powiedział Mistrz tkliwie, z anielskim, czarującym uśmiechem.
Po raz pierwszy nie uklęknąłem na powitanie u jego stóp, lecz natychmiast rzuciłem się, by chciwie porwać go w ramiona. Chwila nad wszystkie chwile! Udrękę ubiegłych miesięcy uznałem za nic nie znaczącą zapłatę za spadające teraz na mnie potężnym potokiem szczęście.
– Mistrzu mój, ukochany mego serca, dlaczego mnie opuściłeś? – W nadmiarze radości mówiłem bez związku. – Dlaczego pozwoliłeś mi odejść na Kumbha Melęl Jakże gorzkie robiłem sobie wyrzuty, że cię opuściłem!
– Nie chciałem ci zakłócać radosnych nadziei związanych z zobaczeniem miejsca, gdzie po raz pierwszy spotkałem Babadżi. Opuściłem cię tylko na krótko, czyż nie jestem znów z tobą?
– Czy to jednak ty jesteś, Mistrzu, ten sam Lew Boży? Czy masz takie samo ciało jak pogrzebane pod bezlitosnym piaskiem w Puri?
– Tak, moje dziecko, jestem ten sam. To ciało jest z krwi i kości. Chociaż mnie samemu przedstawia się jako eteryczne, to dla twego wzroku jest fizyczne. Z atomów kosmicznych stworzyłem całkiem nowe ciało, z kosmicznego marzenia, które złożyłeś w Puri w piaskach ze snu, w swym świecie snu. Naprawdę zmartwychwstałem nie na Ziemi, lecz na astralnej planecie. Mieszkańcy jej potrafią lepiej niż mieszkańcy Ziemi czynić zadość wymaganiom. Pewnego dnia ty i ukochani przez ciebie przybędziecie tam, aby być razem ze mną.
– Nieśmiertelny guru, powiedz mi więcej! Mistrz uśmiechnął się wesoło. – Proszę cię, kochany – rzekł – czy nie zechcesz zwolnić nieco swego uścisku?
– Tylko trochę – obejmowałem go chwytem ośmiornicy. Mogłem zauważyć ten sam co dawniej, słaby, miły i naturalny zapach, charakterystyczny dla jego ciała. Wspominam wrażenie, jakiego doznałem, dotykając jego boskiego ciała, jeszcze dziś trwa w mych ramionach i dłoniach, ilekroć przypomnę sobie te wspaniałe godziny.
– Podobnie jak posyła się na Ziemię proroków, aby pomagali ludziom wypełniać ich fizyczną karmę, tak i ja zostałem skierowany przez Boga, abym służył ludziom na astralnej planecie – wyjaśniał mi Sri Jukteswar. – Nazywa się ona „Hiranialoka”, czyli oświecona planeta astralna! Pomagam tam zaawansowanym w uwalnianiu się od karmy astralnej, a tym samym w osiągnięciu wyzwolenia od ponownych urodzin; każdy z nich w ostatniej swej ziemskiej inkarnacji zdobył w drodze medytacji zdolność świadomego opuszczenia swego fizycznego ciała w chwili śmierci. Nikt nie może się dostać do „Hiranialoki”, jeśli na Ziemi nie przekroczy stanu sabikalpa samadhi i nie sięgnie do wyższego stanu nirbikalpa samadhi. (W stanie sabikalpa samadhi człowiek pobożny dochodzi na drodze postępu duchowego do stanu wewnętrznego boskiego zjednoczenia, jednakże swej kosmicznej świadomości nie potrafi utrzymać inaczej, jak tylko w stanie transu. Z pomocą ciągłej medytacji osiąga on wyższy stan nirbikalpa samadhi, w którym może swobodnie poruszać się po świecie i wykonywać swe zewnętrzne obowiązki nie tracąc urzeczywistnienia Boga w sobie).
Mieszkańcy „Hiranialoki” przeszli już przez zwykłe sfery świata astralnego, dokąd po śmierci muszą iść z Ziemi prawie wszystkie istoty
ludzkie; zlikwidowali oni tam wiele nasion swych dawnych działań w astralnych światach. Tylko daleko posunięte w rozwoju istoty potrafią skutecznie dokonać dzieła odkupienia pracy w astralnym świecie. Potem, w celu pełniejszego wyzwolenia swych dusz z kokonu karmicznych śladów znajdujących się w ich ciałach astralnych, zawsze te istoty zostają skierowane przez prawo karmy do narodzenia się w nowym ciele astralnym w „Hiranialoce”, na słońcu astralnym lub w niebie, gdzie zmartwychwstałem, aby im pomagać. W „Hiranialoce” znajdują się także wysoko rozwinięte istoty, które przybyły z wyższego i subtelniejszego świata przyczynowego.
Umysł mój był teraz tak doskonale zharmonizowany z umysłem mego guru, że mógł mi on przekazywać swe słowa-obrazy częściowo w słowach, a częściowo bezpośrednio w formie myśli. W ten sposób odbierałem je jako skondensowane pojęcia.
– Czytałeś w pismach świętych – mówił Mistrz dalej – że Bóg zamknął człowieka w trzech kolejnych ciałach: pojęciowym ciele, zwanym też przyczynowym, subtelnym ciele astralnym; będącym siedzibą myślowej i emocjonalnej natury człowieka, oraz ciężkim ciele fizycznym. Na ziemi człowiek wyposażony jest w zmysły fizyczne. Istota astralna działa z pomocą swej świadomości i uczuć oraz ciała zbudowanego z żywotronów (prany).121 Istota okryta ciałem przyczynowym pozostaje w szczęśliwym świecie idei. Moja praca dotyczy tych istot astralnych, które przygotowują się do wejścia w świat przyczynowy.
– Mistrzu godny uwielbienia, proszę mi powiedzieć coś więcej o świecie astralnym. – Chociaż rozluźniłem lekko swój uścisk na prośbę Sri Jukteswara, obejmowałem go nadal ramionami. Obejmowałem swój skarb nad skarby, mego guru szydzącego ze śmierci, aby do mnie dotrzeć!
– Istnieje wiele planet astralnych, na których pełno jest astralnych istot – rozpoczął Mistrz. – Aby podróżować z jednej planety na drugą, mieszkańcy ich posługują się astralnymi środkami, to jest masami światła i poruszają się prędzej niż elektryczność i radioaktywne energie.
Świat astralny, zbudowany z rozmaitych subtelnych drgań światła 1 barw, jest setki razy większy aniżeli materialny kosmos. Cały świat fizycznego stworzenia podobny jest do małego mocnego kosza wiszącego pod ogromnym świetlistym balonem astralnej sfery. Podobnie Jak wiele fizycznych słońc i gwiazd wędruje w przestrzeni, tak istnieją też niezliczone astralne układy słoneczne i gwiezdne. Planety ich mają astralne słońce i księżyce o wiele piękniejsze niż fizyczne. Astralne ciała niebieskie przypominają zorze polarne, a astralna zorza słoneczna olśniewa bardziej aniżeli zorza księżycowa o łagodnych promieniach. Astralny dzień i noc są dłuższe aniżeli dzień i noc na Ziemi.
Świat astralny jest niezmiernie piękny, czysty, jasny i pełen ładu. Nie ma w nim martwych planet ani nieurodzajnych krajów. Nie ma też plag ziemskich – chwastów, bakterii, owadów i wężów. Inaczej niż na Ziemi, gdzie istnieją różne klimaty i pory roku, na planetach astralnych panuje równa temperatura wieczystej wiosny, a tylko czasem pada świetlisty biały śnieg i deszcz różnobarwnych świateł. Planety astralne obfitują w opałowe jeziora, jasne morza i tęczowe rzeki.
Zwykły świat astralny „Hiranialoki” zaludniony jest milionami istot astralnych, które wcześniej lub później przybyły z Ziemi, jak również niezliczoną ilością wróżek, syren, ryb, zwierząt, chochlików, gnomów, półbogów i duchów, przebywających na różnych astralnych planetach, zależnie od swych karmicznych właściwości. Istnieją rozmaite sfery rezydencji, czyli wibracyjne dziedziny dla dobrych i złych duchów. Duchy dobre mogą swobodnie podróżować, złe natomiast są uwięzione w ograniczonych strefach. W ten sam sposób jak istoty ludzkie żyją na powierzchni ziemi, robaki wewnątrz gleby, ryby w wodzie, a ptaki w powietrzu, istoty astralne o rozmaitym stopniu rozwoju mają wyznaczone odpowiednie wibracyjne strefy.
Wśród upadłych ciemnych aniołów, wypędzonych z innych światów, panują tarcia i wojny przy pomocy astralnych pocisków lub myślowych – wzbudzonych „mantrami” 122 wibracyjnych promieni. Istoty te mieszkają w przepojonych mrokiem i posępnością dziedzinach niższego świata astralnego, wyczerpując swą złą karmę.
W ogromnych przestrzeniach ponad ciemnym astralnym więzieniem wszystko jest promienne i piękne. Z natury swej świat astralny jest bardziej niż Ziemia zharmonizowany z Boską wolą i planem doskonałości. Każdy przedmiot astralny powstaje dzięki woli Boga, a częściowo przez akt woli astralnych istot. Istoty te posiadają zdolność zmieniania lub uwydatniania piękna i kształtu wszystkiego oraz przywilej modyfikowania i udoskonalania według ich woli astralnego świata. Na Ziemi ciało stałe można przeobrazić w płynne lub w inną postać tylko z pomocą naturalnych lub chemicznych procesów, natomiast stałe ciała astralne można zmieniać w astralne płyny, gazy lub w energię momentalnie przez sam akt woli mieszkańców tego świata.
– Ziemia jest areną wojen i morderstw na morzu, lądzie i w powietrzu – mówił dalej mój guru – natomiast w świecie astralnym panuje szczęśliwa harmonia i równowaga. Istoty astralne zależnie od swej woli dematerializują lub materializują swą postać. Kwiaty, ryby lub zwierzęta mogą chwilowo przeobrażać się w astralnych ludzi. Każda istota astralna może swobodnie przybierać każdą postać i porozumiewać się z łatwością z innymi. Nie ogranicza ich pod tym względem żadne określone i niezmienne prawo natury; od każdego astralnego drzewa można z powodzeniem zażądać, aby wydało z siebie na przykład mango lub inny pożądany owoc, kwiat, a nawet jakikolwiek inny przedmiot. Istnieją wprawdzie pewne karmiczne ograniczenia, nie ma ich jednak w świecie astralnym w zakresie pożądania różnych form. Wszystko wibruje twórczym światłem Boga.
Nikt nie rodzi się z kobiety; istoty astralne materializują swe potomstwo z pomocą swej woli kosmicznej w specjalnie kopiowanych astralnie skondensowanych formach. Istoty, które niedawno utraciły fizyczne ciało, przybywają do rodzin astralnych na ich zaproszenie, przyciągane przez podobne umysłowe i duchowe skłonności.
Ciało astralne nie jest wrażliwe na chłód ani gorąco, czy inne naturalne warunki. Anatomia jego obejmuje astralny mózg czyli tysiącpłatkowy lotos światła oraz sześć obudzonych centrów „suszum-ny” – czyli astralnej mózgowo-rdzeniowej osi. Serce wciąga energię kosmiczną jak i światło oraz pompuje je do astralnych nerwów
1 komórek ciała. Istota astralna może oddziaływać na swe ciało „żywotronową” siłą lub „mantrycznymi” wibracjami.
Ciało astralne jest ścisłym odpowiednikiem ostatniej fizycznej postaci. Istoty astralne zachowują ten sam wygląd, jaki miały w młodości w swej ostatniej fizycznej postaci podczas ostatniego swego pobytu na Ziemi. Czasem istota astralna zachowuje, tak jak ja to uczyniłem, swój starczy wygląd. – Mistrz, emanujący z siebie samą kwintesencję młodości, uśmiechnął się wesoło.
– Odmiennie niż w przestrzennym, trójwymiarowym świecie fizycznym, który poznaje się tylko za pośrednictwem pięciu zmysłów, sfery astralne można widzieć przy pomocy wszystko obejmującego szóstego zmysłu intuicji – mówił dalej Sri Jukteswar. – Za pomocą samego intuicyjnego odczuwania wszystkie istoty astralne widzą, słyszą, wąchają, smakują oraz dotykają. Posiadają one troje oczu,
z których dwa są częściowo zamknięte. Trzecie i zarazem główne oko, Umieszczone pionowo na czole, jest otwarte. Istoty astralne posiadają wszystkie zewnętrzne organy zmysłowe – uszy, oczy, nos, język i skórę – lecz posługują się zmysłem intuicji, aby doznawać wrażeń zmysłowych, mogą one posłużyć się każdą cząsteczką swego ciała-mogą one widzieć uchem, nosem lub skórą. Potrafią również słyszeć oczami lub językiem, jak również poznawać smak za pomocą uszu lub skóry i tak dalej. (Przykładów tego rodzaju zdolności nie brakuje nawet na Ziemi, jak świadczy o tym np. przypadek Heleny Keller i innych rzadko spotykanych osób).
Fizyczne oko człowieka narażone jest na niezliczone niebezpieczeństwa i łatwo ulega zranieniu lub uszkodzeniu; ciało eteryczne także może być czasem zranione lub potłuczone, lecz można je od razu uleczyć samym aktem woli.
– Gurudewa – czy każdy człowiek astralny jest piękny?
– W świecie astralnym jest rzeczą znaną, że piękność jest cechą duchową, a nie właściwością zewnętrznej budowy – odpowiedział Sri Jukteswar. – Dlatego istoty astralne małe przywiązują znaczenie do rysów twarzy. Mają one jednak swobodę ubierania się w nowe barwne z astralnej materii ciała. Podobnie jak ludzie światowi wkładają nowy strój na uroczyste okoliczności, tak istoty astralne mają nieraz sposobność do przyozdabiania się specjalnie dobranymi kształtami.
Radosne uroczystości na wyższych planetach astralnych, takich jak w „Hiranialoce”, odbywają się wówczas, gdy jakaś istota dzięki duchowym swym osiągnięciom wyzwala się ze świata astralnego i jest gotowa do wstąpienia do nieba świata przyczynowego. Przy takich sposobnościach Niewidzialny Ojciec Niebieski i święci, którzy są w Nim pogrążeni, materializują się w ciałach według swego uznania i przyłączają się do astralnego święta. Człowiek żarliwie pobożny postrzega Boga w postaci Bożej Matki albo pojmuje Nieskończonego w aspekcie ojcowskim. Indywidualność, w którą Stwórca wyposażył każde ze swych stworzeń, umożliwia spełnienie wszelkich życzeń i postulatów. – I ja i mój guru uśmiechnęliśmy się szczęśliwi.
– Przyjaciele z innych dawniejszych wcieleń z łatwością rozpoznają się w astralnym świecie – opowiadał dalej Sri Jukteswar swym pięknym, podobnym do fletu głosem. – Ciesząc się nieśmiertelnością przyjaźni przekonują się o niezniszczalności miłości, co do której często nasuwają się wątpliwości w chwili smutnego, pozornego rozstania się z ziemskim życiem.
Intuicja istot astralnych przenika zasłony i obserwuje ludzi na Ziemi, człowiek jednak nie może widzieć świata astralnego dopóki nie rozwinie się w nim przynajmniej w pewnej mierze jego szósty zmysł-
Tysiące mieszkańców Ziemi miało chwilowe przebłyski widzenia astralnych istot lub astralnego świata.
– Przebywając w „Hiranialoce” istoty o zaawansowanym rozwoju pozostają podczas długiego astralnego dnia i nocy najczęściej w stanie przebudzonym i ekstazie, pomagając wyzwolić się ziemskim duszom. Istoty „Hiranialoki” mają od czasu do czasu astralne wizje podobne do snów. Umysły ich są zazwyczaj pochłonięte świadomym stanem najwyższej szczęśliwości nirbikalpy.
Mieszkańcy różnych światów astralnych podlegają jeszcze mentalnym cierpieniom. Wrażliwe umysły wyższych istot na planetach podobnych do „Hiranialoki” odczuwają ostry ból w razie popełnienia jakiejś pomyłki w postępowaniu lub postrzeganiu prawdy. Te bardziej rozwinięte istoty usiłują zharmonizować każdy swój czyn i myśl z doskonałością duchowego prawa.
Porozumiewanie się mieszkańców świata astralnego odbywa się całkowicie na drodze astralnej telepatii i telewizji, nie ma tam nieporozumień i zamieszania, które mieszkańcy Ziemi muszą cierpieć z powodu pisanego lub mówionego słowa. Jak na ekranie kina ludzie zdają się poruszać i działać w szeregu świetlnych obrazów, choć wcale nie oddychają – zupełnie tak samo istoty astralne zachowują się i działają jak inteligentnie kierowane i uporządkowane obrazy świetlne, bez konieczności oddychania tlenem. Człowiek dla utrzymania się przy życiu potrzebuje ciał stałych, płynnych i gazowych oraz energii, natomiast istoty astralne odżywiają się głównie światłem kosmicznym.
– Mistrzu mój, czy istoty astralne w ogóle jedzą? – Chłonąłem jego zdumiewające objaśnienia wszystkimi możliwymi sposobami – umysłem, sercem i duszą. Ponadmaterialne prawdy są realne i niezmienne, podczas gdy przelotne doświadczenia i wrażenia zmysłowe są zawsze tylko chwilowe i względnie prawdziwe, bo tracą niebawem całą swą żywość w pamięci. Słowa mego guru odbiły się tak głęboko na pergaminie mej istoty, że w każdym czasie, przestawiwszy swój umysł w stan nadświadomy, mogę wyraźnie ożywić swe boskie doświadczenie.
– W świecie astralnym rosną obficie świetliste, podobne do promieni jarzyny – odpowiedział mi guru. – Istoty astralne spożywają rośliny i piją nektar płynący ze wspaniałych fontann światła iż astralnych strumieni i rzek. Podobnie jak na Ziemi można wydobyć z eteru niewidzialne obrazy osób i ukazać je w telewizyjnym aparacie, po czym znów rozpływają się one w przestrzeni, tak stworzone przez Boga niewidzialne astralne obrazy jarzyn i roślin unoszących się w eterze mogą być zmaterializowane na astralnej planecie aktem woli jej mieszkańców. W ten sposób materializują się najbujniejsze twory wyobraźni tych istot, jak na przykład całe ogrody pachnących kwiatów, które potem wracają do stanu eterycznej niewidzialności. Chociaż mieszkańcy niebiańskich planet w rodzaju „Hiranialoki” są niemal całkowicie wolni od konieczności jedzenia, to możliwy jest jeszcze wyższy stopień niczym nie uwarunkowanego istnienia, przysługujący w świecie przyczynowym duszom prawie że całkowicie wyzwolonym, które nie jedzą nic oprócz manny szczęśliwości.
Wyzwolona od ziemskiego istnienia istota astralna spotyka mnóstwo swych krewnych – ojców, matki, żony i przyjaciół, pozyskanych podczas różnych inkarnacji na ziemi123, w miarę jak pojawiają się oni w różnych częściach astralnego świata. Toteż bywa ona w kłopocie, gdy ma zdecydować, kogo ma bardziej kochać: uczy się w ten sposób obdarzać wszystkich jednakową boską miłością jako dzieci i zindywidualizowany przejaw Boga. Chociaż zewnętrzny wygląd kochanych osób mógł się zmienić odpowiednio do nowych ich przymiotów rozwiniętych w późniejszym życiu, istota astralna przy pomocy nieomylnej intuicji rozpoznaje je, przebywające wszystkie ongiś w innych sferach istnienia i wita je w nowej ich astralnej siedzibie. Ponieważ każdy stworzony atom wyposażony jest w niezniszczalność – przeto przyjaciela astralnego można rozpoznać zawsze bez względu na kostium, jaki przywdzieje, zupełnie tak samo jak na Ziemi rozpoznaje się aktora pomimo jego przebrania, jeśli tylko dokładnie się go obserwuje.
Okres życia w świecie astralnym jest znacznie dłuższy niż na Ziemi. Dla normalnie rozwiniętych istot astralnych wynosi on od pięciuset do tysiąca lat, mierzonych wedle ziemskiej miary czasu. Podobnie jak niektóre drzewa potrafią przeżyć większość drzew o całe tysiąclecia, tak niektóre astralne istoty żyją znacznie dłużej aniżeli wynosi przeciętny okres życia astralnego. Ludzie przybywający do świata astralnego zatrzymują się w nim dłużej lub krócej, odpowiednio do ciężaru swej fizycznej karmy, która po oznaczonym okresie czasu ściąga ich z powrotem na Ziemię.
Istota astralna nie zmaga się boleśnie ze śmiercią, gdy przychodzi czas utracenia przez nią świetlistego ciała. Mimo że wiele z tych istot jest nieco zdenerwowanych, kiedy zachodzi potrzeba porzucenia przez nich ciała astralnego, by żyć nadal w bardziej subtelnym ciele pozamaterialnym. Świat astralny jest wolny od przymusowej śmierci, choroby i starości. Te trzy plagi są przekleństwem ziemi, gdzie człowiek pozwala swej świadomości utożsamiać się niemal całkowicie z ułomnym ciałem fizycznym, które stale wymaga powietrza, pożywienia i snu, aby w ogóle mogło istnieć.
Śmierci fizycznej towarzyszy ustanie oddechu i rozpad komórek ciała. Śmierć astralna polega na rozproszeniu się „żywotronów”, owych wiecznych jednostek energii, które składają się na życie istot astralnych. Przy śmierci fizycznej człowiek traci świadomość swego fizycznego ciała, lecz staje się świadomy swego subtelnego ciała w świecie astralnym. Doświadczywszy we właściwym czasie astralnej śmierci, człowiek przechodzi ze świadomości astralnych urodzin i zgonu do przeżycia na nowo fizycznego urodzenia się i śmierci. Te powtarzające się cykle astralnego i fizycznego życia są nieuniknionym przeznaczeniem nieoświeconych istot. Opisy nieba i piekła, znajdujące się w pismach świętych, budzą niekiedy u ludzi głębsze niż podświadome wspomnienia długiego łańcucha doświadczeń radości w astralnym i rozczarowań w ziemskim świecie.
– Ukochany Mistrzu – zapytałem – czy mógłbyś opisać bardziej szczegółowo różnicę pomiędzy narodzeniem się na nowo na Ziemi i w sferach astralnej i przyczynowej?
– Człowiek jako zindywidualizowana dusza jest zasadniczo istotą o ciele przyczynowym – odrzekł mój guru. – Ciało to jest matrycą trzydziestu pięciu idei potrzebnych Bogu jako podstawowe lub przyczynowe siły myślowe, z których później stworzył subtelne ciało astralne o dziewiętnastu elementach oraz ciężkie ciało fizyczne o szesnastu elementach.
Dziewiętnaście elementów ciała astralnego to elementy myślowe, emocjonalne i ,,żywotroniczne”(praniczne). Do tych dziewiętnastu składników należą: inteligencja, ego, czucie i umysł (świadomość zmysłowa), pięć narzędzi poznania, czyli subtelnych odpowiedników zmysłów wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku, pięć narzędzi działania, czyli mentalnych odpowiedników wykonawczych zdolności rozmnażania się, wydzielania, mowy, ruchu i manualnych czynności oraz pięć narzędzi „siły życiowej”, które mogą dokonywać w ciele funkcji krystalizacji, asymilacji, eliminacji, przemiany i krążenia. To subtelne połączenie dziewiętnastu elementów trwa nadal po śmierci ciała fizycznego, które zbudowane jest z szesnastu ciężkich metalicznych i niemetalicznych pierwiastków.
Bóg wymyślił w Sobie wielką ilość rozmaitych idei i dokonał ich projekcji na ekranie swych marzeń. W ten sposób pojawiła się Pani Kosmicznego Marzenia przystrojona we wszystkie swe niezmierzone i nieskończone ozdoby względności.

W trzydziestu pięciu kategoriach myślowych ciała przyczynowego Bóg wypracował całą złożoność ciała astralnego o dziewiętnastu składnikach i ciała fizycznego człowieka o szesnastu elementach. Przez kondensację sił wibracyjnych, najpierw subtelnych, a potem cięższych, stworzył On ciało astralne człowieka, a w końcu jego fizyczną postać. Zgodnie z prawem względności, dzięki któremu Pierwotna Przyczyna stała się oszołamiająco zróżnicowana, kosmos przyczynowy i ciało przyczynowe są odmienne od astralnego kosmosu i astralnego ciała. Podobnie świat fizyczny i ciało fizyczne człowieka różnią się w sposób charakterystyczny od innych form stworzenia.
Ciało fizyczne zbudowane jest z obiektywizowanych i zestalonych marzeń stwórcy. Dwójnie przeciwieństw zawsze są obecne na ziemi: choroba i zdrowie, ból i przyjemność, zysk i strata. Istoty ludzkie napotykają w trójwymiarowej materii ograniczenia i opór. Gdy choroba lub inne przyczyny podważą poważnie ludzkie pragnienie życia, przychodzi śmierć; wówczas człowiek porzuca przejściowo ciężki płaszcz ciała. Dusza jednak pozostaje nadal w ciałach astralnych i przyczynowych. (Termin „ciało” oznacza tu wszelkie mieszkanie duszy, ciężkie lub subtelne. Trzy ciała, fizyczne, astralne i przyczynowe, są klatkami ptaka rajskiego.) Siłą zespalającą, która łączy razem te trzy ciała, jest pragnienie. Siła niespełnionych pragnień jest źródłem całej niewoli człowieka.
Pragnienia fizyczne człowieka mają swe źródło w jego egoizmie i zmysłowych przyjemnościach.
Pragnienia astralne skupiają się dokoła przyjemności o charakterze wibracyjnym. Istoty astralne znajdują przyjemność w eterycznej muzyce sfer i zachwycają się widokiem wszelkich stworzeń jako niewyczerpaną grą światła. Mogą one również wąchać, smakować i dotykać światła. Pragnienia astralne człowieka są wtedy związane z jego astralną zdolnością projekcji wszelkich przedmiotów i doświadczeń jako form światła czy sfery skondensowanych myśli czy marzeń.
Pragnienia sfery przyczynowej znajdują spełnienie w samym tylko postrzeganiu. Istoty osadzone w samym tylko ciele przyczynowym, prawie że już całkiem wolne, widzą cały wszechświat jako urzeczywistnię idei-marzenia Boga; potrafią one zmaterializować wszystko w samej myśli. Dlatego istoty świata przyczynowego uważają, że zarówno przyjemności fizyczne, jak i rozkosze astralne są grube i tłumią delikatną wrażliwość duszy. Istoty te spełniają swe pragnienia przez natychmiastową ich materializację. (Podobnie jak Babadżi pomógł Lahiri Mahasayi uwolnić się od podświadomego pragnienia pałacu,

pragnienia pochodzącego z jakiegoś dawniejszego życia, jak to opisano w rozdziale 34). Kto okryty jest tylko delikatną zasłoną ciała przyczynowego, może podobnie jak Stwórca powoływać wszechświaty do bytu, ponieważ wszelkie stworzenie uczynione jest z kosmicznej tkani-ny-marzenia, dusza przybrana w lekką materię świata przyczynowego posiada ogromną moc realizacyjną.
Dusza z natury swej jest niewidzialna i może być dostrzeżona tylko dzięki obecności jej ciała lub ciał. Już sama obecność ciała oznacza, że jego istnienie stało się możliwe dzięki niespełnionym marzeniom.
Dopóki dusza ludzka znajduje się zamknięta w jednym, dwóch lub trzech naczyniach cielesnych, szczelnie zatkanych korkami niewiedzy i pragnień, nie może się ona zlać z oceanem Ducha. Gdy grube fizyczne naczynie zostanie rozbite młotem śmierci, pozostałe dwa naczynia – astralne i przyczynowe – nadal przeszkadzają duszy w świadomym zjednoczeniu się z Wszechobecnym Życiem. Gdy człowiek dzięki mądrości osiąga stan wolny od pragnień, wówczas potęga tego stanu unicestwia pozostałe dwa naczynia. Dusza wyłania się nareszcie wolna; stanowi ona wówczas jedność z Niezmierzoną Przestrzenią.
Poprosiłem swego boskiego guru, aby rzucił nieco więcej światła na wysoki i tajemniczy świat przyczynowy.
– Świat przyczynowy jest nieopisanie subtelny. Aby go zrozumieć, trzeba mieć ogromną zdolność koncentracji; trzeba bowiem umieć zamknąwszy oczy wizualizować świat astralny i świat fizyczny w całym ich ogromie – świetlisty balon ze stałym koszem – jako istniejące tylko w idei. Jeśli dzięki tej nadludzkiej koncentracji uda się komuś przeistoczyć lub rozwiązać oba te światy z całą ich złożonością w same czyste idee, to będzie mógł on dotrzeć do świata przyczynowego i stanąć na linii granicznej stapiania się umysłu i materii. Z owego punktu będzie widział wszystkie stworzone rzeczy – ciała stałe, płyny, gazy, elektryczność, energię, wszystkie istoty, bogów, ludzi, zwierzęta, rośliny, bakterie – jako formy świadomości, podobnie jak człowiek może zamknąć oczy i rozumieć, że istnieje, chociaż ciało jego jest niewidzialne dla jego fizycznych oczu i jest dla niego obecne tylko jako wyobrażenie.
Cokolwiek istota ludzka może uczynić w wyobraźni, to istota świata przyczynowego może uczynić w rzeczywistości. Inteligencja ludzka o najbujniejszej wyobraźni potrafi najwyżej sięgnąć, w myśli tylko, od jednej skrajności do drugiej, skoczyć z jednej planety na drugą, rzucić się w nieskończoną przepaść wieczności lub wzbić się jak rakieta w baldachim galaktyki, czy zabłysnąć reflektorem na Drodze Mlecznej w gwiezdnych przestworzach. Natomiast istota świata przyczynowego posiada o wiele większą wolność i potrafi momentalnie i bez wysiłku objawić swe myśli obiektywnie, bez jakichkolwiek trudności materialnych lub astralnych czy karmicznych ograniczeń.
Istoty świata przyczynowego rozumieją, że świat fizyczny zbudowany jest nie z elektronów, a świat astralny nie z „żywotronów”, lecz oba stworzone zostały z najdrobniejszych cząsteczek myśli Bożej, posiekanych i podzielonych przez „Mayę”, prawo względności, które wyraźnie interweniuje, aby oddzielić stworzenia od ich stwórcy.
Dusze w świecie przyczynowym poznają się wzajemnie jako zindywidualizowane punkty radosnego Ducha; ich myśli-rzeczy są jedynymi przedmiotami, które je otaczają. Widzą one, że różnica pomiędzy ich ciałami i myślami jest tylko natury pojęciowej. Jak człowiek zamknąwszy oczy może sobie wyobrazić oślepiające białe światło lub bladobłękitną mgłę, tak istoty świata przyczynowego potrafią samą swą myślą widzieć, słyszeć, wąchać, smakować i dotykać; dzięki potędze umysłu kosmicznego potrafią stworzyć każdą rzecz lub ją zniweczyć.
W świecie przyczynowym zarówno śmierć jak i ponowne urodzenie dokonują się w myśli. Istoty mające ciało przyczynowe spożywają tylko ambrozję wieczyście nowej wiedzy. Piją ją ze źródeł pokoju, wędrują po bezdrożnej ziemi postrzeżeń, pływają w bezbrzeżnym oceanie szczęśliwości. Ba! Ich jasne ciała myślowe ogarniają tryliony stworzonych przez Ducha planet, dostrzegają nowe bańki wszechświatów, gwiazdy mądrości, spektralne marzenia o złotych mgławicach na niebiańskim łonie nieskończoności!
Wiele istot pozostaje przez tysiące lat w świecie przyczynowym. Dzięki głębszym ekstazom dusze wyzwolone wydobywają się z małego ciała przyczynowego i przywdziewają ogrom całego świata przyczynowego, wszelkie oddzielne wiry idei, partykularne fale nocy, miłości, woli, radości, pokoju, intuicji, ciszy, samoopanowania i skupienia roztapiają się w wiecznie radosnym Morzu Szczęśliwości. Dusza już nie musi doświadczać radości jako zindywidualizowana fala świadomości, lecz zanurza się w Jednym Kosmicznym Oceanie ze wszystkimi swymi falami – w wiecznym uśmiechu, dreszczu i pulsowaniu radości.
Gdy dusza wydobywa się z kokonu trzech ciał, uwalnia się na zawsze od prawa względności i staje się niewypowiedzialnym Zawsze Istniejącym. („Kto zwycięży, uczynię go filarem w świątyni Boga mego, a więcej z niej nie wyjdzie (tj. nie będzie się wcielał na nowo)… „Kto zwycięży, dam mu siedzieć z sobą na tronie moim, jakom ja też zwyciężył i zasiadłem z Ojcem moim na tronie Jego” – Objaw. 3:12-21). Oto motyl wszechobecności, a na skrzydłach jego wyryte są gwiazdy, księżyc i słońce! Dusza rozwinięta w Ducha pozostaje sama w dziedzinie bezświetlnego światła, bezmrocznej ciemności, upojona ekstazą radości boskiego marzenia o kosmicznym stworzeniu.
– Dusza wolna! – zawołałem ze czcią.
– Gdy dusza ostatecznie się wydobywa z trzech osłon cielesnych złudzeń – mówił Mistrz dalej – jednoczy się z Nieskończonym bez utraty swej indywidualności. Chrystus osiągnął tę ostateczną wolność zanim jeszcze urodził się jako Jezus. W ciągu trzech okresów swej przeszłości, symbolizujących się w Jego ziemskim życiu jako trzy dni Jego śmierci i zmartwychwstania, osiągnął On moc zbudzenia się w pełni w Duchu.
Człowiek nierozwinięty musi przejść przez niezliczone ziemskie astralne i przyczynowe wcielenia w celu wydobycia się z tych ciał. Mistrz, który osiągnął tę ostateczną wolność, może wybrać powrót na ziemię w roli proroka, prowadzącego inne dusze ludzkie z powrotem ku Bogu lub, jak ja to uczyniłem – wybrać pobyt w świecie astralnym. Zbawiciel ujmuje tam nieco z brzemienia karmy mieszkańcom i w ten sposób pomaga im zakończyć cykl reinkarnacji w świecie astralnym i przejść na stałe w świat przyczynowy. Dusza wyzwolona może także udać się do świata przyczynowego i pomagać przebywającym tam istotom w skróceniu ich życia w ciele przyczynowym, a przez to w osiągnięciu Absolutnej Wolności.
– O zmartwychwstały! Chcę wiedzieć więcej o karmie, która zmusza dusze do wracania do trzech światów. – Pomyślałem sobie, że mógłbym bez końca słuchać mego wszystkowiedzącego Mistrza. Nigdy za jego życia ziemskiego nie byłem w mocy przyswoić sobie naraz tak dużo jego mądrości. Obecnie po raz pierwszy uzyskałem jasny i określony wgląd w zagadkowe obszary na pograniczu życia i śmierci.
– Karma fizyczna, czyli pragnienia człowieka, musi się całkowicie wyczerpać zanim stanie się możliwy jego stały pobyt w astralnych światach – wyjaśniał mi guru przejmującym głosem. – Dwa rodzaje istot przebywają w sferze astralnej. Ci, co mają jeszcze ziemską karmę do pozbycia i wobec tego muszą zamieszkać z powrotem w grubym ciele fizycznym, aby spłacić swe karmiczne długi, mogą być zaliczeni po śmierci fizycznej raczej do chwilowych gości aniżeli do stałych mieszkańców świata astralnego.
Istoty o niespłaconej ziemskiej karmie nie mogą po śmierci astralnej przejść do wysokiej sfery kosmicznych idei świata przyczynowego, lecz muszą krążyć tam i z powrotem pomiędzy światem fizycznym a światem astralnym, zdobywając stopniowo świadomość swego fizycznego ciała z jego szesnastu grubymi składnikami oraz ciała astralnego z jego dziewiętnastu subtelnymi elementami. Za każdym jednak razem po utracie ciała fizycznego nie-rozwinięta istota ziemska pozostaje po większej części w głębokim odrętwieniu snu śmierci i mało jest świadoma piękna astralnej sfery. Po wypoczynku astralnym człowiek taki powraca do świata materialnego po dalsze lekcje i stopniowo przyzwyczaja się, dzięki powtarzaniu swej podróży, do światów o subtelnej astralnej budowie.
Z drugiej strony, normalnymi czyli stałymi mieszkańcami astralnego świata są istoty wyzwolone na zawsze z wszelkich materialnych ograniczeń; nie mają one potrzeby powracania więcej do grubych drgań Ziemi. Istoty te mają do spłacenia tylko astralną i przyczynową karmę. Po śmierci astralnej przechodzą one do nieskończenie subtelniejszego świata przyczynowego. Utraciwszy pod koniec pewnego okresu, określonego przez prawo karmiczne, myślową formę ciała przyczynowego, te rozwinięte istoty powracają do „Hiranialoki” lub na inną podobną, wysoką astralną planetę i rodzą się w nowym ciele astralnym, aby wyrównać swą niespłaconą astralną karmę.
– Synu mój, teraz możesz głębiej zrozumieć, że zmartwychwstałem z woli Bożej – mówił dalej Sri Jukteswar – raczej jako zbawca wracających ze świata przyczynowego i reinkarnujących się w sferze astralnej dusz aniżeli tych istot świata astralnego, które przybywają z Ziemi. Jeśli na istotach, które przybywają z Ziemi pozostają ślady materialnej karmy, to nie mogą one wznieść się do bardzo wysokich planet astralnych w rodzaju „Hiranialoki”.
– Podobnie jak ludzie, którzy nie nauczyli się z pomocą medytacji cenić wyższych radości i korzyści astralnego życia, wskutek czego po śmierci pragną powrócić do ograniczonych, niedoskonałych przyjemności Ziemi, tak wiele istot astralnych w okresie po normalnym rozpadzie ciała astralnego nie potrafi przeżywać wysokiego stanu duchowego szczęścia w świecie przyczynowym, lecz zatrzymawszy swą myśl na grubym i jaskrawym szczęściu świata astralnego, pragnie znaleźć się z powrotem w astralnym raju. Istoty te muszą spłacić najpierw swą ciężką karmą astralną zanim po śmierci astralnej będą mogły uzyskać prawo do trwałego pobytu w świecie przyczynowym, tak nieznacznie oddzielonym od Stwórcy.
Tylko taka istota, która już nie ma żadnych pragnień doznawania przyjemności w pięknym dla oka świecie astralnym i nie da się skusić do powrotu do niego, pozostaje w świecie przyczynowym. Dopełniwszy tam dzieła likwidowania całej przyczynowej karmy czyli zalążków przyszłych pragnień, uwięziona dusza zrzuca ostatnią z trzech form niewiedzy i wynurzywszy się z ostatniego zamknięcia w ciele przyczynowym, łączy się z wieczystym.
– Czy teraz rozumiesz? – Mistrz uśmiechnął się czarująco.
– Tak, dzięki twej łasce. Nie mam słów wdzięczności!
Nigdy ani z pieśni, ani z opowiadań nie otrzymałem tyle wiedzy dającej natchnienie. Chociaż hinduskie pisma święte mówią o światach przyczynowym i astralnym oraz o trzech ciałach człowieka, to jakże blade i dalekie od rzeczywistości są te ich stronice w porównaniu z żywą prawdą przeżyć mego zmartwychwstałego Mistrza! Dla niego nie istniał żaden nieznany świat, z którego granic żaden podróżny nie wraca!
– Przenikanie się trzech ciał człowieka znajduje swój wyraz w troistej jego naturze w rozmaity sposób – mój wielki guru mówił dalej. – Podczas swego pobytu na Ziemi istota ludzka jest mniej lub bardziej świadoma swych trzech ciał. Gdy człowiek celowo posługuje się swymi zmysłami, smakując, wąchając, dotykając, słuchając lub patrząc, wówczas zasadniczo działa on głównie z pomocą swego fizycznego ciała. Gdy wyobraża sobie, że coś lub kogoś chce, działa głównie przy pomocy astralnego ciała. Ciało przyczynowe czynne jest wówczas, gdy człowiek myśli lub zagłębia się w introspekcji albo medytacji; kosmiczne, genialne myśli zjawiają się u człowieka, który nawykowo posługuje się swym ciałem przyczynowym. W tym znaczeniu można sklasyfikować ogólnie każdą jednostkę ludzką jako: „człowieka materialnego”, „człowieka energii” lub jako „człowieka intelektualnego”.
Przez około szesnaście godzin dziennie człowiek utożsamia się ze swym fizycznym narzędziem. Potem śpi: jeśli ma sny, pozostaje w swym ciele astralnym, stwarzając bez wysiłku wszelkie przedmioty, podobnie jak to czynią istoty astralne. Jeśli sen człowieka jest głęboki i wolny od obrazów, może on na kilka godzin przenieść swą świadomość lub poczucie swego ,ja” do ciała przyczynowego; taki sen daje nowe siły. Człowiek mający sny kontaktuje się ze swym astralnym, a nie przyczynowym ciałem; sen jego nie jest w pełni pokrzepiający.
Z miłością obserwowałem Sri Jukteswara w czasie jego cudownego wykładu.
– Boski Guru – rzekłem – ciało twe wygląda tak samo jak wtedy, gdy ostatnio płakałem nad nim w aszramie w Puri.
– O tak, moje ciało jest doskonałą kopią starego, materializuję lub dematerializuję tę postać, kiedy zechcę, o wiele częściej aniżeli to czyniłem za życia na Ziemi. Dzięki szybkiej dematerializacji podróżuje obecnie momentalnie ekspresem świetlnym z planety na planetę, lub właściwiej, z astralnego świata do przyczynowego lub fizycznego. – Mój boski guru uśmiechał się. – Chociaż w tych dniach poruszałeś się tak szybko, nie miałem żadnej trudności w odszukaniu cię w Bombaju!
– O Mistrzu, tak głęboko martwiłem się z powodu twej śmierci!
– Ach, pod jakim względem umarłem? czy nie ma w tym jakiejś sprzeczności? – Oczy Sri Jukteswara mrugały z miłością i rozbawieniem.
– Ty tylko marzysz na Ziemi; na Ziemi widziałeś tylko moje ciało-marzenie – mówił guru dalej. – Potem pogrzebałeś to ciało-marzenie. Teraz moje subtelniejsze ciało fizyczne, które oglądasz, a nawet teraz ściskasz zbyt mocno! zmartwychwstało na innej, subtelniejszej planecie wyobrażonej przez Boga. Pewnego dnia to subtelniejsze ciało-marzenie jak i subtelniejsza planeta-marze-nie również umrze; one także nie są wieczne. Każda barika-marze-nie musi wreszcie prysnąć przy bliższym jej dotknięciu. Dostrzegaj, mój synu Yoganando, różnicę pomiędzy marzeniem a Rzeczywistością.
Ta idea wedyjskiego zmartwychwstania zdumiała mnie. (Idea Życia i śmierci jako względności samej myśli. Wedanta uczy, że Bóg jest jedyną rzeczywistością; każda istota czy indywidualne istnienie jest „mayą” czyli ułudą. Ta filozofia monizmu uzyskała najwyższy swój wyraz w Komentarzach Siankary do Upaniszadów). Zawstydziłem się, że współczułem Mistrzowi, kiedy widziałem jego martwe ciało w Puri. Zrozumiałem wreszcie, że mój guru zawsze był w pełni oświecony w Bogu, że zdawał sobie sprawę, iż jego życie i śmierć na Ziemi oraz jego obecne zmartwychwstanie nie są niczym więcej jak tylko względnością Boskich idei w kosmicznym marzeniu.
– Powiedziałem ci już Yoganando prawdę o mym życiu, śmierci i zmartwychwstaniu. Nie dręcz się z powodu mnie; raczej rozpowszechniaj wszędzie historię mego zmartwychwstania i przejścia z utworzonej marzeniem Boga Ziemi na nową planetę, utworzoną marzeniem Boga dla dusz w szacie astralnej! Nowa nadzieja wstąpi do serc nieszczęśników, zalęknionych śmiercią, marzycieli tego świata.
Moje wymagania wobec ciebie były wielkie, nieodpowiednie dla natury większości ludzi. Często łajałem cię bardziej aniżeli powinienem był. Wytrzymałeś mą próbę; twoja miłość jaśniała poprzez chmury wszystkich nagan. – Dodał delikatnie: – Przyszedłem, aby ci także powiedzieć: Nigdy już nie będę surowym sędzią. Nie będę cię nigdy więcej strofował.
Jakże dużo nagan potrzebowałem od swego wielkiego guru! Każda z nich była dla mnie opiekuńczym aniołem stróżem.
– Najdroższy Mistrzu! Łajaj mnie milion razy – strofuj mnie teraz.
– Nie będę cię już nigdy upominał. – Jego boski głos był poważny, choć za powagą ukrywał się uśmiech. – Ty i ja będziemy się razem śmiać dopóki nasze postacie w „mayi” – złudzeniu będą się wydawać odrębne, w końcu pogrążymy się jako jedność w Kosmicznym Umiłowanym; uśmiech nasz będzie Jego uśmiechem, a nasza wspólna pieśń radości będzie wibrować przez całą wieczność, by wreszcie zjednoczyć się z Absolutem.
Sri Jukteswar udzielił mi jeszcze wyjaśnień co do pewnych kwestii, których tu nie mogą ujawniać. W ciągu dwóch godzin, które spędził ze mną w pokoju hotelowym w Bombaju, udzielił mi odpowiedzi na każde pytanie. Pewna ilość przepowiedni, wypowiedzianych przez niego w ów czerwcowy dzień 1936 r., już się spełniła.
– Pożegnam cię teraz, kochany! – Przy tych słowach poczułem, że Mistrz rozpływa się w mych obejmujących go ramionach.
– Dziecko moje – zabrzmiał jego głos poruszając do głębi mą duszę – ilekroć przekroczysz wrota nirbikalpa samadhi i wezwiesz mnie, przybędę do ciebie w ciele z krwi i kości, tak samo jak dzisiaj!
Z tą niebiańską obietnicą Sri Jukteswar zniknął mi z oczu. Głos obłoku powtarzał z muzycznym echem: – Powiedz wszystkim! Każdy, kto przy pomocy nirbikalpa samadhi zrozumie, że Ziemia jest marzeniem Boga, może przejść na subtelniejsza, stworzoną także marzeniem planetę i znaleźć mnie tam zmartwychwstałego w ciele zupełnie podobnym do mego ciała ziemskiego. Yoganando, powiedz to wszystkim!
Zniknął smutek rozstania. Żal i ból z powodu jego śmierci, co tak długo pozbawiał mnie spokoju, rozwiał się teraz zupełnie. Szczęście tryskało jakby niezliczonymi fontannami z otwartej na nowo mej duszy. Kanały jej oczyściły się w ekstazie. Dawniejsze me inkarnacje Ukazały mi się przed okiem wewnętrznym jak obrazy filmowe. Dobra i zła karma przeszłości rozpuściła się w świetle kosmicznym, które dzięki wizycie Mistrza rozlało się dokoła mnie.
W niniejszym rozdziale mej autobiografii podporządkowałem się żądaniu Mistrza i podałem radosną nowinę, choć wprawi ona beztroskie obecne pokolenie w jeszcze jedno zakłopotanie. Człowiekowi dobrze znane jest pełzanie, rozpacz rzadko jest mu obca; ale jest to wyrazem jego zepsucia, a nie częścią prawdziwego losu człowieka. W dniu, w którym on tego zechce, znajdzie się na ścieżce wolności. Zbyt długo człowiek poddawał się zgorzkniałemu pesymizmowi swych doradców wmawiających w niego: „prochem jesteś” pomimo jego niezwyciężonej duszy.
Nie tylko ja jeden miałem szczęście widzieć zmartwychwstałego guru.
Jednym z uczniów Sri Jukteswara była pewna staruszka, nazywana przyjaźnie „Ma” (Matka), której dom sąsiadował z pustelnią w Puri; podczas swych porannych przechadzek Mistrz często zatrzymywał się przy niej na chwilę rozmowy. Wieczorem 16 marca 1936 r. „Ma” przybyła do aszramy i prosiła o widzenie się z guru.
– Jakże, przecież Mistrz umarł przed tygodniem! – Swami Sebananda, zarządzający teraz pustelnią w Puri, spoglądał na nią ze smutkiem.
– To niemożliwe! – Zaprotestowała staruszka z uśmiechem. Wówczas Sebananda opowiedział jej szczegółowo o pogrzebie.
– Proszę pójść za mną – powiedział – zaprowadzę na front ogrodu do jego grobu.
„Ma” potrząsnęła głową. – Dla niego nie ma grobu! Dziś rano o godzinie dziesiątej szedł koło drzwi mego domu na zwykłą swą przechadzkę. Rozmawiałam z nim przez kilka minut na wolnym powietrzu. – Proszę przyjść dziś wieczór do aszramy – rzekł.
A wtedy cudowne błogosławieństwo spłynęło na tę moją starą, siwą głowę! Nieśmiertelny guru chciał, abym zrozumiała, w jakim przemienionym ciele odwiedził mnie dziś rano!
Zdumiony Sebananda uklęknął przed nią.
– „Ma” – rzekł – jakiż ciężar smutku zdjęłaś z mego serca! On zmartwychwstał!

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Ezoteryka, Istota Ludzka, Mistyka, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zmartwychwstanie Sri Jukteswara

  1. Dawid56 pisze:

    Kiedy przeczytałem ten rozdział nie chciało mi się wierzyć w to ,że zmartwychwstałe ciało Sri Jukstewara posiadał konsystencję ciała fizycznego , a nie duchowego.Co najważniejsze to Jukstewar sam zmartwychwstał a nie został wskrzeszony.Podobne ciało miał tez inny święty mędrzec który się pojawiał a był nauczycielem ( guru) Lashii Matashai .Był nim Babadżi. Jogananda pisze że zmartwychwstałe ciało Chrystusa charakteryzowało się podobnymi właściwościami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s