Nauka krija-jogi

Wspominana tak często na tych stronach nauka krija-jogi stała się we współczesnych Indiach szeroko znana dzięki pośrednictwu Lahiri Mahasayi, który był guru mego guru. Sanskrycki źródłosłów wyrazu krija oznacza kri – czynić, działać i przynosić skutek; ten sam źródłosłów znajduje się w słowie karma, oznaczającym naturalną zasadę przyczyny i skutku. Krija-joga jest zatem „zjednoczeniem (joga) z Nieskończonym przez pewne działanie lub rytuał”. Jogin, który wiernie stosuje jej technikę, uwalnia się stopniowo od karmy, czyli powszechnego łańcucha przyczynowości.
Z powodów pewnych starożytnych zakazów jogi nie mogę dać na tych stronach pełnego opisu krija-jogi, gdyż książka ta przeznaczona jest dla szerokiej publiczności. Właściwej techniki należy się uczyć z kriabanu czyli krija-jogi; w tym miejscu musi wystarczyć ogólna informacja.
Krija-joga jest prostą psychofizyczną metodą, dzięki której krew ludzka ulega odwęglaniu i ponownemu nasyceniu tlenem. Atomy dodatkowego tlenu przeobrażają się w prąd życia, który odmładza mózg i centra kręgosłupa. (Znany uczony dr George W. Crile z Cleveland opisywał w 1940 r. na zebraniu Amerykańskiego Towarzystwa Popierania Rozwoju Nauki eksperymenty dowodzące, że wszystkie tkanki ciała są elektrycznie ujemne, wyjąwszy mózg i tkanki systemu nerwowego, które są elektrycznie dodatnie, ponieważ wchłaniają prędzej ożywczy tlen). Hamując proces zwiększania się ilości zatrutej krwi, jogin potrafi zwolnić lub powstrzymać proces rozkładu tkanek; jogin zaawansowany przekształca swe komórki w czystą energię. Eliasz, Jezus, Kabir i inni prorocy byli także mistrzami w posługiwaniu się krija-jogą lub inną podobną techniką, dzięki której według swej woli mogli dematerializować swe ciało.
Krija-joga jest starożytną nauką. Lahiri Mahasaya otrzymał ją od swego guru Babadżi, który na nowo odkrył i objaśnił technikę, utraconą w mrocznych wiekach.
– Krija-joga, którą za twym pośrednictwem daję światu w tym dziewiętnastym stuleciu – powiedział Babadżi do Lahiri Mahasayi
– jest kontynuacją tej samej nauki, którą przed tysiącami lat Kriszna przekazał Ardżunie, a która potem była znana Patandżalemu oraz Chrystusowi, św. Janowi, św. Pawłowi i innym uczniom. •
Kriszna, największy prorok Indii, tak mówi w Bhagawad-Gicie o krija-jodze: „Składając dech w ofierze wydechowi oraz ofiarowując wydech wdechowi, jogin neutralizuje oba te tchnienia; wyzwala w ten sposób z sercem siłę życia i poddaje ją swej władzy” (Bhagawad Gita IV: 29). Inaczej mówiąc, jogin wstrzymuje rozkład w ciele przez zabezpieczenie i dodatkową dostawę prany (siły życia), przez uspokajanie pracy płuc i serca, a także wstrzymywanie w ciele mutacji wzrostu przez opanowanie apana (prądu eliminującego). Neutralizując tak rozkład i wzrost, jogin uczy się kontrolować siły życiodajne.
Kriszna również mówi (Bhagawad Gita, IV: 1-2), że on sam w poprzedniej inkarnacji przekazał niezniszczalną jogę starożytnemu iluminatowi Wiwaswatowi, który z kolei podał ją wielkiemu prawodawcy – Manu.97 Ten z kolei nauczył jej Ikshawaku, ojca słonecznej, bohaterskiej dynastii Indii. Przekazywana w ten sposób od jednego do drugiego ta królewska joga strzeżona była przez riszich aż do nadejścia materialistycznych czasów.98 Potem z powodu obowiązującej kapłanów tajemnicy oraz zobojętnienia ludzi święta wiedza stała się stopniowo całkiem niedostępna.
Starożytny mędrzec Patandżali, wybitny przedstawiciel jogi, wspomina dwa razy o krija-jodze; napisał on: Krija-joga składa się z dyscypliny ciała, opanowania umysłu i medytacji o Aum.” Patandżali mówi o Bogu jako o Kosmicznym Dźwięku Aum, który jest Twórczym Słowem, dźwiękiem Wibrującego Motoru. Nawet człowiek początkujący w jodze może wnet usłyszeć wewnętrznie cudowny dźwięk Aum. Otrzymawszy tę błogosławioną duchową zachętę uzyskuje on pewność, że w tym momencie dotyka świata Boskiego.
Patandżali mówi po raz drugi o kontrolowaniu życia czyli technice krija-jogi w sposób następujący: „Wyzwolenie może się dokonać przez pranajamę, którą można osiągnąć przez rozdzielenie wdechu i wydechu.” (Aforyzmy II. 49).
Św. Paweł znał krija-jogę lub technikę bardzo do niej podobną, dzięki której mógł strumień życia wprowadzać do zmysłów lub wyłączyć. Dlatego mógł powiedzieć: „zaprawdę ,codziennie umieram dla chwały naszej, którą mam w Jezusie Chrystusie” (I Kor, 15:31)’ Poprawny przekład to „nasza chwała”, a nie jak się zwykle podaje „wasza chwała”. Św. Paweł miał na myśli wszechobecność Chrystusowej świadomości. Wycofując codziennie swą cielesną siłę życia
jednoczył ją przez jogę z chwałą (wieczystą szczęśliwością) Chrystusowej świadomości. W tym szczęśliwym stanie miał wyraźną świadomość, że jest martwy w stosunku do zmysłowego świata mayi. -” W początkowych okresach obcowania z Bogiem (sabikalpa samadhi) świadomość człowieka pobożnego zlewa się z Duchem Kosmosu; siła życia zostaje wycofana z ciała, które wydaje się „martwe”, czyli bez ruchu i sztywne. Jogin jest w pełni świadomy swego cielesnego stanu o zawieszonym tchnieniu życia. W miarę jednak jak postępuje ku wyższym stanom duchowym (nirbikalpa samadhi), obcuje z Bogiem w zwykłym stanie świadomości, bez fizycznego znieruchomienia, nawet podczas wykonywania swych obowiązków w świecie. (Kalpa oznacza czas lub eon. Sabikalpa oznacza podleganie czasowi lub zmianie: jakiś związek z prakriti czyli materią jeszcze się utrzymuje. Nirbikalpa oznacza: bezczasowy, niezmienny: jest to najwyższy poziom Samadhi).
Krija-joga jest narzędziem i umożliwia przyspieszenie ewolucji ludzkiej, tłumaczył Sri Jukteswar swym uczniom. Starożytni jogini odkryli, że tajemnica świadomości kosmicznej wiąże się ściśle z opanowaniem oddechu. Jest to wyjątkowy i nieśmiertelny wkład Indii do skarbca ludzkiej wiedzy. Siła życia, która normalnie absorbowana jest przez pracę serca, musi być uwolniona do wyższych rodzajów działania z pomocą pewnej metody uspokajania i uciszania potrzeb oddechu.
Krija-joga kieruje myślowo energię życia w taki sposób, aby się ona poruszała do góry i w dół dokoła sześciu ośrodków stosu pacierzowego (międzybrwiowy, szyjny, piersiowy, śledzionowy, pępkowy i podstawy kręgosłupa), odpowiadających dwunastu znakom gwiezdnym Zodiaku, czyli symbolicznemu Człowiekowi Kosmicznemu. Pół minuty obiegu energii dokoła wrażliwego przewodu pacierzowego człowieka powoduje subtelny postęp w jego ewolucji; te pół minuty krija-jogi równa się jednemu rokowi naturalnego rozwoju duchowego.
System astralny istoty ludzkiej z sześcioma (dwunastoma przez Polaryzację) wewnętrznymi konstelacjami, które poruszają się dokoła słońca, jakim jest wszystkowidzące oko duchowe, powiązany jest ze słońcem fizycznym i dwunastoma znakami zodiaku. Każdy człowiek Pozostaje w ten sposób pod wpływem z jednej strony wewnętrznego, a z drugiej zewnętrznego wszechświata. Starożytni riszi odkryli, że ^niskie i niebieskie środowisko posuwa człowieka naprzód po jego naturalnej drodze w dwunastoletnich cyklach. Księgi święte twierdzą Decydowanie, że człowiek potrzebuje miliona lat normalnej, wolnej
od zakłóceń ewolucji, aby mógł udoskonalić swój ludzki mózg w stopniu dostatecznym do wyrażania kosmicznej świadomości.
Tysiąc ćwiczeń krija-jogi wykonanych w ciągu ośmiu godzin daje joginowi w ciągu jednego dnia równoważnik tysiąca lat naturalnej ewolucji, a 365.000 lat ewolucji w jednym roku. W ciągu trzech la( jogin uprawiający krija-jogę może w ten sposób własnym inteligentnym wysiłkiem dokonać tego samego, co przyroda w ciągu miliona lat. Oczywiście, takiego wielkiego skrótu procesu ewolucyjnego za pomocą krija-jogi może się podjąć tylko wysoko rozwinięty jogin. Pod opieką swego guru przygotowuje on swoje ciało i mózg na przyjęcie sil wytworzonych przez intensywne ćwiczenia.
Człowiek, który stawia dopiero pierwsze kroki w krija-jodze, wykonuje swe ćwiczenia tylko dwa razy dziennie. Pewna ilość joginów osiąga wyzwolenie po sześciu, dwunastu, dwudziestu czterech lub czterdziestu ośmiu latach. Jogin, który umiera przed osiągnięciem pełnego urzeczywistnienia, niesie z sobą dobrą karmę swych dotychczasowych wysiłków i ćwiczeń krija-jogi; nowe jego życie niesie go harmonijnie ku jego Nieskończonemu celowi.
Krija-joga nie ma nic wspólnego z amatorskimi ćwiczeniami oddechowymi, których naucza pewna ilość zabłąkanych na fałszywych drogach zapaleńców. Wysiłki ich, aby siłą zatrzymać oddech w płucach, są nie tylko sprzeczne z naturą, ale i zdecydowanie nieprzyjemne. Natomiast ćwiczeniom krija-jogi od samego początku towarzyszy uczucie spokoju oraz kojące poczucie dobroczynnego działania na kręgosłup.
Starożytna technika jogi przeistacza oddech w myśl. Dzięki duchowemu postępowi człowiek może dojrzeć w oddechu akt mentalny.
Można by podać wiele przykładów obrazujących matematyczną zależność pomiędzy szybkością oddychania człowieka a odmianami stanów w jego świadomości. Człowiek, którego uwaga jest czymś całkowicie pochłonięta, jak np. przy śledzeniu krok za krokiem ściśle powiązanych ze sobą ogniw abstrakcyjnego rozumowania lub przy wykonywaniu jakiegoś trudnego fizycznego zadania, automatycznie oddycha bardzo powoli. Ustalenie się uwagi na jakimś przedmiocie zależy od powolnego oddychania; szybkiemu lub nierównemu oddychaniu towarzyszą z reguły szkodliwe stany emocjonalne: strach, żądza, gniew. Niespokojna małpa oddycha 32 razy na minutę, podczas gdy przeciętny człowiek 18 razy. Słoń, żółw, wąż i inne zwierzęta znane ze swej długowieczności oddychają wolniej aniżeli człowiek. Na
przykład żółw, który może osiągnąć wiek 300 lat, oddycha tylko cztery razy na minutę.
Odświeżający efekt snu należy przypisać chwilowej nieświadomości ciała i oddychania. Człowiek śpiący staje się joginem; każdej nocy wykonuje nieświadomie rytuał jogi, polegający na wyzwalaniu się od utożsamienia się z ciałem oraz na łączeniu siły życia z uzdrawiającymi prądami w obszarze ośrodka mózgu oraz sześciu ośrodków siły w kręgosłupie. W ten sposób człowiek śpiący sięga nieświadomie do rezerwuaru kosmicznej energii podtrzymującej wszelkie życie.
Jogin, który działa według własnej woli, wykonuje ten prosty, naturalny proces świadomie, a nieświadomie jako człowiek śpiący. Człowiek uprawiający krija-jogę posługuje się swą techniką w celu odżywienia i nasycenia wszystkich fizycznych komórek czystym światłem i utrzymania ich w stanie namagnetyzowanym. W sposób celowy czyni on oddech niepotrzebnym, bez wytwarzania przy tym stanu podświadomego snu czy nieświadomości.
Dzięki krija-jodze siła życia nie zostaje zmarnowana i zużyta w organach zmysłowych, lecz zostaje zniewolona do połączenia się z powrotem z subtelniejszymi energiami centrów kręgosłupa. Dzięki temu ciało jogina oraz komórki jego mózgu zostają naelektryzowane duchowym eliksirem. W ten sposób wymyka się koniecznościom praw natury, które mogą go tylko powoli – przez środki, które dostarcza właściwe pożywienie, światło słoneczne i harmonijne myśli – doprowadzić do odległego o milion lat celu. Potrzeba dwunastu lat normalnego zdrowego życia, aby spowodować choćby małą, dającą się zauważyć zmianę w budowie mózgu, a milion lat jest niezbędne do takiego wysubtelnienia substancji mózgowej, aby mogła się w niej przejawić kosmiczna świadomość.
Rozwiązując sznur oddechu, wiążący duszę z ciałem, krija-joga przedłuża życie i rozszerza świadomość w nieskończoność. Metoda jogi przerywa zabawę przeciągania liny pomiędzy umysłem a związanymi z materią zmysłami i wyzwala człowieka pobożnego, aby mógł odzyskać swe wieczyste królestwo. Wie on, że jego rzeczywista natura nie jest związana ani z fizycznym więzieniem, ani z oddechem, który jest symbolem jego śmiertelnego niewolnictwa w stosunku do powietrza i przymusu będącego konsekwencją wymogów natury 10°.
Introspekcja lub medytacja jest praktycznym sposobem na oddzielenie umysłu i zmysłów, związanych ze sobą siłą życia. Umysł kontemplacyjny, usiłujący powrócić do boskości, jest nieustannie odrzucany przez prądy życia ku zmysłom. Krija-joga, która przy
pomocy umysłu kieruje bezpośrednio siłą życia, jest najłatwiejsza i najbardziej praktyczną drogą ku Nieskończonemu. W przeciwieństwie do powolnej, niepewnej i wyboistej drogi teologicznej, drogi wozów zaprzężonych w woły, krija-joga może być słusznie nazwana „drogą lotniczą”, szybko prowadzącą ku Bogu.
Nauka jogi opiera się na empirycznym zbadaniu wszystkich form ćwiczenia skupienia i medytacji. Joga daje człowiekowi pobożnemu możliwość włączenia lub wyłączenia według swej woli prądu życia do pięciu zmysłów „telefonów”: wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku. Zdobywszy tę zdolność wyłączania zmysłów jogin odkrywa, że może w łatwy sposób jednoczyć swój umysł ze światem Boskim lub światem materii. Siła życia nie może go już dłużej wbrew jego woli ściągać ku ziemskiej sferze hałaśliwych wrażeń i niespokojnych myśli. Jako pan swego ciała i umysłu krija-jogin osiąga w końcu zwycięstwo nad swym „ostatnim wrogiem” – śmiercią.
„Tak żywić się będziesz śmiercią, karmiącą się ludźmi;
A gdy śmierć już martwa, nie trzeba umierać”. (Szekspir – Sonet 146)
Życie zaawansowanego krija-jogina nie podlega skutkom dawnych jego czynów; kieruje nim wyłącznie sama dusza. Człowiek pobożny unika w ten sposób powolnego, ewolucyjnego kierownictwa ze strony własnych egoistycznych poczynań, dobrych i złych, oraz codziennego życia – niezdarnego i ślimaczego dla orlich serc.
Wyższa metoda życia duchowego uczyni jogina wolnym, wyzwolonym z więzienia swego ego, poznaje on smak wszechobecności. Siłą kontrastu niewola naturalnego życia zaczyna być dla niego upokarzająca. Jednakże człowiek, który przystosowuje swe życie do zwykłego ewolucyjnego porządku, nie może żądać od przyrody pośpiechu, gdyż potrzebuje ona miliona lat inkarnacyjnych maskarad, aby wreszcie poznał on swe ostateczne wyzwolenie i to w przypadku, gdy nie grzeszy przeciw prawom swej fizycznej i umysłowej natury.
Dalekosiężne metody joginów, zrywających z nawykiem utożsamiania się z ciałem fizycznym i umysłem, godne są polecenia każdemu, kto buntuje się przeciw perspektywie miliona lat. Te granice czasu odsuwają się jeszcze dalej w przypadku zwykłego człowieka, który nie żyje w harmonii z przyrodą, nie mówiąc już o harmonii duszy, lecz ugania się za sprzecznymi z naturą celami, gwałcąc w swej myśli i postępowaniu wymagania zdrowia i zdrowego rozsądku. Dla niego i dwa miliony lat nie wystarczą na osiągnięcie wyzwolenia.
Utożsamiając się ze swym ograniczonym „ja” człowiek staje na stanowisku, że to on myśli, pragnie, czuje, trawi pożywienie i utrzymuje się przy życiu; nigdy nie przypuszcza, choć wystarczyłaby chwila ^fleksji, że w codziennym swym życiu jest tylko marionetką w ręku swych przeszłych czynów (karmy), oraz przyrody i środowiska, ‚intelektualne reakcje każdego człowieka, jego uczucia, postawy i nawyki są wyznaczone przez skutki odpowiednich dawnych przyczyn, stworzonych w tym lub dawniejszym życiu. Jednakże królewska jego dusza stoi powyżej tych wpływów. Jogin, uprawiający krija-jogę, lekceważy drobne swobody i małe prawdy codziennego życia oraz przekracza granice wszelkich złudzeń i rozczarowań, docierając do wyzwolonego bytu. Każde pismo święte głosi, że człowiek jest żywa duszą, a nie zniszczalnym ciałem; krija-joga dostarcza człowiekowi metody przekonania się o prawdziwości tej tezy.
„Zewnętrzny rytuał”, pisze Siankara w swych sławnych Stu Wierszach (Century of Verses), „nie może zniszczyć niewiedzy, gdyż nie jest on z nią sprzeczny. Tylko wiedza urzeczywistniona niszczy niewiedzę… Wiedza nie może powstać w żaden inny sposób, jak tylko przez badanie. Kim jestem? Jak powstał ten świat? Kto jest jego twórcą? Jaka jest materialna przyczyna? Oto jaki rodzaj badania jest potrzebny”. Intelekt nie udziela odpowiedzi na te pytania, dlatego jogini rozwinęli jogę jako technikę duchowego badania.
Krija-joga jest prawdziwym „rytuałem ognia”, który często wychwala Bhagawad Gita. Oczyszczający ogień jogi przynosi wieczyste oświecenie i dlatego różni się od zewnętrznych i mało skutecznych religijnych ceremonii ognia, w których często przy akompaniamencie uroczystych śpiewów razem z kadzidłem ulega spaleniu także postrzeganie prawdy.
Zaawansowany jogin, który cały swój umysł, wolę i uczucie wstrzymuje od fałszywego utożsamiania się z cielesnymi pragnieniami oraz jednoczy swój umysł z ponadświadomymi siłami centrów kręgosłupa, żyje w świecie zgodnie z planem Boga, nie zmuszany do niczego przez bodźce przeszłości czy głupotę ludzkich motywów. Taki jogin osiąga spełnienie swego najwyższego Pragnienia, przybiwszy bezpiecznie do ostatniego portu niewyczerpanej pełni szczęścia Ducha.
Mówiąc o niezawodnej i metodycznej skuteczności jogi, Sri Kriszna wyzwala jogina w następujących słowach: „Jogin stoi wyżej aniżeli umartwiający ciało asceta, wyżej nawet aniżeli ci, co kroczą po ścieżce (dżnana-jogi) lub po ścieżce działania (karma-joga) – bądź :, uczniu Ardżuno, joginem”! (Bhagawad Gita VI:46).

Wszystkie swe zawiłe ludzkie pragnienia i tęsknoty jogin składa w ofierze Bogu i spala je na ołtarzu całopalenia, poświęconemu jedynemu, nieporównanemu Bogu. Taką w swej istocie jest prawdziwa ceremonia ognia jogi; wszystkie przeszłe i obecne pragnienia spalają się w ogniu boskiej miłości. Płomień ostateczny przyjmuje w ofierze wszystkie ludzkie szaleństwa, a człowiek staje się w nim czysty i bez skazy.

I zacytuję jeszcze jeden fragment z kolejnego rozdziału „Założenie szkoły jogi w Ranczi”

Mając do swej dyspozycji duży ogród owocowy, dwadzieścia pięć akrów urodzajnej ziemi, uczniowie, jak i ja sam spędzaliśmy wiele szczęśliwych godzin w pracy na polu w idealnych warunkach. Mieliśmy wśród zwierząt wielu ulubieńców, a między nimi – mądrą sarenkę, która była ubóstwiana przez dzieci. Ja również tak bardzo ją
225

lubiłem, że pozwalałem jej sypiać w swym pokoju. O świcie każdego dnia to małe stworzenie dreptało ku memu łóżku, aby otrzymać poranną pieszczotę.
Pewnego dnia nakarmiłem sarenkę nieco wcześniej niż zwykle gdyż miałem załatwić pewną sprawę w mieście w Ranczi. Chociaż przestrzegałem chłopców, aby jej nie karmili przed moim powrotem jeden z nich był nieposłuszny i dał małej sarence wielką ilość mleka! Gdy powróciłem wieczorem, powitała mnie smutna wiadomość: „Sarenka niemal martwa z powodu przejedzenia”.
Ze łzami w oczach położyłem pozornie martwą sarenkę na swych kolanach i modliłem się żałośnie do Boga o zachowanie jej przy życiu. Po kilku godzinach małe stworzenie otwarło oczy, powstało i zaczęło słabo chodzić. Cała szkoła krzyczała z radości.
Jednakże tej nocy otrzymałem głęboką lekcję, której nigdy nie zapomnę. Gdy czuwałem przy sarence do drugiej w nocy, nagle zasnąłem. We śnie pojawiła mi się sarenka i powiedziała do mnie: „Sprowadziłeś mnie z powrotem. Proszę cię, pozwól mi odejść; pozwól mi odejść”!
„Dobrze”, odpowiedziałem we śnie.
Zbudziłem się natychmiast i krzyknąłem:
– Chłopcy, sarenka umiera!
Dzieci zbiegły się do mnie.
Pobiegłem do kąta pokoju, gdzie umieściłem pieszczoszkę. Uczyniła ostatni wysiłek, aby powstać, a potem upadła do mych stóp martwa.
Zgodnie z karmą zbiorową, która kieruje losami zwierząt, życie sarenki dobiegło końca: sarenka była gotowa do przejścia w wyższą ‚formę życia. Jednakże moje głębokie przywiązanie do niej, które, jak „zrozumiałem później, było egoistyczne, oraz moja gorąca modlitwa zdołały zatrzymać ją w ograniczającej ją formie życia, z której dusza usilnie starała się wyzwolić. Dusza sarenki prosiła mnie we śnie, gdyż bez mego pełnego miłości zezwolenia nie chciała ani nie mogła odejść. Gdy tylko się zgodziłem – odeszła.
Wszelki smutek opuścił mnie; zrozumiałem jeszcze raz, że Bóg chce, aby Jego dzieci kochały na Ziemi wszystko jako Jego cząstkę i nie ulegały złudzeniu, że śmierć wszystko może. Człowiek nie mający głębszej wiedzy widzi tylko nieprzebyty mur śmierci, który pozornie na zawsze ukrywa najdroższych mu przyjaciół. Jednakże człowiek wolny od przywiązań. człowiek, który kocha drugich jako przejaw Boga, rozumie, że w chwil’ śmierci droga mu osoba tylko wraca w sferę radości do Boga.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Mistyka, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

214 odpowiedzi na „Nauka krija-jogi

  1. Magda pisze:

    Bardzo ciekawy wp[is ja swojego czasu również stosuję jogę. Ten sposób pozwala mi się wyciszyć i walczyć z kolejnymi trudnościami następnych dni. Polecam wszystkim jogę, ponieważ naprawdę dużo może nam dać od naszej fizyczności po stan ducha.

  2. margo0307 pisze:

    Cytat z filmiku: 😉
    „…Kiedy jesteśmy „w Teraz”, to co widzimy i doświadczamy jest w TERAZ naszą rzeczywistością.
    I jest prawdziwe tylko…jako definicja, „definicja rzeczywistości…
    Możemy powiedzieć: To działo się naprawdę. Miałem prawdziwe doświadczenie chodzenia tam, latałem nawet…
    Człowieku, to się działo naprawdę!
    Drugi odpowie: Nikt tego nie potrafi robić…
    Ty nie wiesz co on ma na myśli…
    Ani on nie wie jaka jest twoja Rzeczywistość.
    Więc podstawową definicją Rzeczywistości o której mówię jest „Zgodna umowa ” tego, co jest rzeczywiste…” 😉

  3. Ktoś pisze:

    Eh, ponieważ i tak już zostaliście PRZEKLĘCI za sprawą franciszka jaki uzurpawszy sobie prawo do bycia „moralnością świata” właśnie deliberuje (sobór vel sabat właśnie trwa) jak, za podpuszczaniem demonów żydowskiej bestii yahwe (rabinów), jeszcze bardziej splugawić świat oddając was i wasze „losy” w ręce demonów powiem wam o co biega w tej … technice.

    Przyjeło się uważać iż człowiek ma te czakramy jakie odpowuiadają wibracyjnie różnycm światom. Przyjęło się też nauczać w jodze iż „umierając należy wypchnąć świadomość przez czakrę ciemieniową by dostąpić „raju”. To takie „gówno prawda”. Faktem jest iż w tamtych swiatach z jednej strony łatwiej jest praktykować bo nie ma żydów, wojen i ich kłamstw czy lichwy. Prawda też jest iż „parcie na zmysły” w wykonaniu „mayi” jest dużo większe bo i świat jest „pełniejszy bogactw” a przez co idzie i jak nauczają pisma „także jest w takim swiecie łatwiej upaść”.

    Technika opisana w artykule o wzmacnianiu obiegu zalicza się do wielu różnych technik zwanych ogólnie „drażnieniem kundalini”. Różni ludzie robią to z różnych powodów ale z zawsze mizernym i samoupadlającym efektem czego sa przykładem upadli bramini zwani rabinami.

    Wyjściem z tego „świata” jest serce. Duchowe serce wiec wpieprzanie cudzego ciała i krwi (jako maca czy eucharystia) g.. komukolwiek da nawet jeśli w żydowskim ludożerstwie spisanym jako tora jest to zachwalane wielowiekową tradycją.

    Żeby „wyjść” z tego poziomu gry trza odpalić „duchowe serce” i otworzyć brame jaka na wizerunkach czakramu serca ryysowana jest jako HEKSAGRAM. Można jak to opisano „drażnić płatki heksagramu (bramy) by się sama otworzyła”, można ją próbować owerpowerować (dorabiając się zawału), można korzystać z wielu różnych równie rozeklamowanych a bezużydecznych technik pospisywanych jako „tajemna wiedza różnych nazistowskich sekt” jak różokrzyże czy masoni, można także skorzystać z KLUCZA do niej. ;p

    Jak to opisano w artykule:

    „Starożytny mędrzec Patandżali, wybitny przedstawiciel jogi, wspomina dwa razy o krija-jodze; napisał on: Krija-joga składa się z dyscypliny ciała, opanowania umysłu i medytacji o Aum.” ”

    w pewnym ale niewielkim sensie joga jako joga wyczerpuje dwa pierwsze warunki o dyscyplinie ciała i ćwiczeniu umysłu. Wypełnia tylko z pozoru bo wikła w dużo wiekszą pułapkę niż to się wydaje z pozoru kursantom bezrefleksyjnie ją stosującym.

    „medytacja o AUM” jest kluczem do bramy jaki ją otworzy sam bez fizyczno-psychicznych sensacji tak modnych w zakapturzonych sektach czcicieli bredni zwanej kabalah.

    Najprostszą techniką „medytacji o AUM” jest OMOWANIE jakie macie podane na tacy. Nie mój problem iż ją odrzucacie mimo potwierdzonych efektów jej działania bo „nie jestem żydem czy nie mam własnej sekty czy milionów bezwartościowych tytułów przed nazwiskiem”. ;D

    ” To królowie tego świata mają odnaleść i paść na pyski przed „Człowieczym Synem” oddając mu hołd, bogactwa i władzę. I to „nim rozbłyśnie”. „, tak to zapisano w pismach. Tylko gdzie on jest skoro w przyszłym roku będzie (ma być) marny dla ludzkości finał?😉

    Uporczywe brnięcie w „żydopedalskopedofilskie nauki” zwane „ekumenizmem jp2” nie uratuje Ziemi przed kolejnym potopem. Choć tym razem pewnie będzie zwyczajnie zgruzowana na asteroidy. Bo za sprawą żydów i ich „judeopedokracji” jest już „JEDNĄ WIELKĄ KULĄ GRZECHU”.

    PS.
    Żeby brama się otworzyła każdy płatek musi lśnić własnym blaskiem a tego się nie osiągnie „drażnieniem kundalini”.

    PS.
    Poza tym sobie nie przeszkadzajcie w wedrówce za bredniami do piekła. I dalej sobie wierzcie w te odżydowskie -IZMy jakie „na pewno was zbawią”od posiadania własnej duszy, niach, niach, niach, niach, niach…….

    • margo0307 pisze:

      „…ponieważ i tak już zostaliście PRZEKLĘCI za sprawą franciszka (…) powiem wam o co biega…”

      Według mojego rozumienia biega o to… aby nie wpaść w błoto😉 błoto nienawiści, mściwości, zawiści etc, etc…😮
      Można to osiągnąć różnymi sposobami…, mnie na ten przykład podoba się sposób Georga Kavassilasa, który mówi:

      „… ja mam swoje wyzwolenie ale czasami ich przezywam, mówię to, co chcę im powiedzieć: czyli wynoście się z mojego systemu… Ale przez większość czasu mówię im: kocham was chłopaki❤ Rozumię, że jesteście pełnymi określonymi indywidualnościami i na pewnym poziomie służycie mi, ciemność nam służy, ona tworzy możliwości, które możemy badać, dzięki niej możemy podejmować wyzwania, [dokonywać wyborów]😉
      I uczę ich, uczę ich jak przeżyć, nie ważne co robię, zawsze ich kocham.
      Na pewnym poziomie zawsze będę działał reaktywnie i ich obrażał ale też zawsze będę ich kochał. Prawdziwie, głęboko z wnętrza zawsze będę ich kochał.
      Ponieważ są częścią mnie, są częścią Ciebie, są częścią wszystkich nas" 🙂

      • JESTEM pisze:

        Czyli są ci, co chcą ludzkość zniszczyć i ci, którzy chcą ludzkość zachować w „dobrym stanie”, bo mają w tym interes…

        Ci, co chcą zniszczyć… czy są tacy, co chcieliby zniszczyć całą ludzkość? Może. Ale ci żywią się nienawiścią ludzi do siebie i dlatego nienawidza ludzi.

        Ci, co chcą zachować…
        Oni są tymi, którzy żywią się uwielbieniem…

        Pamiętacie może, jak przypominałam, że biegunowe wobec siebie są nienawiść i uwielbienie, adoracja? Że to była sprytna „manipulacja, kiedy nienawiści przeciwstawiono miłość albo miłości nienawiść?
        Bo miłość to stan, w którym wychodzimy „ponad” to biegunowe rozdarcie, poza tę walkę przeciwieństw.

        +++ W dualistycznym świecie faktycznie biegunowym pojęciem wobec NIENAWIŚCI jest UWIELBIENIE, gdyż zarówno nienawiść jak i uwielbienie zawierają w sobie ten sam „potencjał energetyczny o przeciwnej polaryzacji”. Natomiast MIŁOŚĆ ogarnia i harmonizuje te oba pozorne przeciwieństwa, które są dwiema wzajemnie uzupełniającymi się, dopełniającymi siłami: nienawiścią i uwielbieniem. MIŁOŚĆ jest tym uczuciem, które związane jest z „wyższą” świadomością wykraczającą poza dualne postrzeganie i ze ZROZUMIENIEM tejże części RZECZYWISTOŚCI, którą nazywamy naszym ziemskim światem. +++

        cyt. y filmu powyzej
        „Oni pragną kontynuować kontrolę. Tak, absolutnie, ale nie chcą nas skrzywdzić, ponieważ są tym, kim są, posiadają poziom władzy. Posiadają ją z powodu ilości energii oraz środków, którymi żywią się poprzez ludzką rasę. Jeśli zmniejszysz rozmiar stada, zmniejszysz również rozmiar energetycznych wzorów oraz środków, a wtedy moc tych istot zostanie zmniejszona.”

        Pamietacie moze o tym, ze bogowie z roznych stron swiata walcza ze soba takze poprzez ludzi…
        +++ Rozumiem, że różni ludzie chcą utrzymać swoje wpływy na Ziemi z sobie wiadomych powodów. I mówią, że to „nie oni tak chcą”, ale ich bóg. Rozumiem również, że wygląda na to, że interesy tych bogów mogą być różne. Ale owi bogowie także uczestniczą w tej „ewolucji kosmicznej”. Właśnie poprzez ludzkość. Możliwe, że w powstrzymywaniu ICH ewolucji mają swój udział te części ludzkości (a przede wszystkim jednostki oczywiście), które zasilają tych bogów swoją energią i swoją „umownie wolną wolą” wierząc w to, co ktoś wymyślił wyśnił wcześniej na temat tego albo innego boga, a inny ktoś udoskonalił.

        Czy rzeczywiście ludzie są świadomi, kogo i co – jakie systemy, wzorce zasilają swoimi przekonaniami? Jeśli chcą być prowadzeni przez Mędrców i nauczycieli lub „wyższe istoty”, to przyjmą od nich wszystko za ‘najprawdziwszą prawdę’, za którą będą podążać? Niektórzy są tak „rozwinięci duchowo”, co w zasadzie znaczy „zaślepieni” w swoich przewodników duchowych, że mogą nawet oddać życie za „swoje” przekonania. Poprzez uwielbienie (adorację) albo nienawiść – w każdym razie chodzi o PRZYWIĄZANIE DO PRZEKONANIA zasilamy i utrzymujemy te stare, wciąż „udoskonalane” systemy i powstrzymujemy PRZEPŁYW oraz ewolucję nie tylko na Ziemi. Pułapki duchowe istnieją tak samo, jak te „matrixowe”. W zależności od preferencji i jedne i drugie mogą być niezwykle atrakcyjne. +++
        http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/bogowie-z-roznych-stron-swiata-czyli.html
        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

        Podobienstwo bogow i ludzi.
        +++ Jedni bogowie boją się utracić władzę, którą mają w swoich rękach. Żywią się energią ludzi pochodzącą z ich adoracji i uwielbienia lub strachu, lęku, nienawiści. Ktoś w pewnym momencie w dziejach ludzkości dokonał (bardzo inteligentnego) oszustwa nazywając uwielbienie i adorację miłością ograniczając w ten sposób znaczenie miłości i znalazł wspaniałe narzędzie do manipulowania ludzką energią. Ci bogowie za wszelką cenę chcą utrzymać systemy, które stworzyli i boją się – być może tak samo, jak ich „wyznawcy” – skoro wciąż tkwią w dualizmie przeciwieństw. Tak, to trudna lekcja…

        Inni bogowie spoza Ziemi oraz „bogowie ziemscy”, co to wszystko wiedzą najlepiej, marzą o przejęciu coraz większej władzy. A jeszcze inni o zdobyciu władzy, której nigdy nie mieli. Dlatego niektórzy za wszelką cenę chcą kontynuować stare gry bawiąc się ich „ulepszaniem” i modyfikowaniem ich… jednak pozostawiając zasadnicze reguły gier bez zmian. Są jeszcze inni, co chcą kontynuować te gry, tylko że… z zamianą ról. Do tej pory byli ‘ofiarami’, ale w następnym ‘rozdaniu’ będą u władzy i oni będą narzucać swoje doskonałe wizje i idee… Jednak jedni i drudzy uczestniczą w procesie „ulepszania”, a przede wszystkim utrzymywania starych gier. Część z nich boi się zakończyć te gry. Podobnie pewna część ludzi boi się tego „przejściowego okresu”, a niektórzy do tego stopnia, że nawet nie dopuszczają do siebie żadnych informacji na ten temat albo zaczynają popadać w „depresję” cyli tragiczne użalanie się nad sobą oraz pogłębianie i udoskonalanie swojej roli ofiary lub kata.

        Wygląda na to, że ludziom trudno być odpowiedzialnymi za siebie i za to, co kreują i współkreują. Dotyczy to jednak także bogów. Ludzie świetnie się bawią wciąż o coś, za coś i z czymś walcząc. Pasja. Emocje. Cierpienie, nienawiść… Bogowie też świetnie się bawią. To gracze. Złodzieje energii. Podobnie jak ich „dzieci” – ludzkie istoty

        Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek podobnie jak bogowie, innych ludzi traktuje jak uczestników gry będących po jego/jej stronie albo w drużynie przeciwnej. A inne istoty na Ziemi traktuje podobnie jak bogowie traktują ludzi – jak pionki, których energię można wykorzystać używając przemocy czy to fizycznej czy intelektualnej. Bywało w historii też tak, że przedstawiciele jednej rasy albo religii uważali się za rasę wyższych, wówczas siebie traktowali jak figury, a te inne rasy traktowali jak pionki swoich gier. Dzisiaj podobne mechanizmy istnieją we wszystkich dziedzinach życia na Ziemi. Takie są zasady tej Gry.

        Człowiek zapomniał, że jest częścią i jednym także z bogami, i że może uzdrowić i uwolnić siebie, przejąć odpowiedzialność za siebie i za to, co współtworzy z innymi. Może także uzdrowić i uwolnić w sobie bogów, przejąć odpowiedzialność za siebie z poziomu świadomości pionka, figury oraz Gracza i tego, co współtworzy jako współtwórca zasad pomniejszych gier oraz całej Gry. http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/podobienstwo-bogow-i-ludzi.html

        • Teresa Chacia pisze:

          Egregory egregory
          przez to świat nasz jest tak chory
          Jezusy Marie Szatany dla chrześcijanina
          i to wszystko ludzka wina
          że adorują uwielbiają postacie
          przeciez to z energi myśli ich macie
          Allachy Buddy Mahomety
          tak samo powstają niestety
          na głupich naiwnych żerują
          wysysają energię coraz lepiej się czują
          ideologie korporacje partie toż to samo
          ilez tych egregorów jest o mamo
          pozytywne egregory stwórzmy
          na inne myślenie się otwórzmy
          a co z tymi agresywnymi już stworzonymi
          odstawmy je na bok niech nie będą między swymi
          znikna przepadną kiedy uwagi im nie damy
          a Ty człowiecze będziesz czuł się jak u mamy.

          • JESTEM pisze:

            😀

          • margo0307 pisze:

            „..Buddy Mahomety
            tak samo powstają niestety
            na głupich naiwnych żerują
            wysysają energię…”

            Tereniu piękny ten wierszyk 🙂 ale… powiem, że mnie na ten przykład – ta piękna wedyjska mantra, nie dość że nie pozbawia energii to wprost uskrzydla… ❤ 😉

          • EMPTINESS pisze:

            „Egregory egregory
            przez to świat nasz jest tak chory
            Jezusy Marie Szatany dla chrześcijanina
            i to wszystko ludzka wina”

            Kochana Tereso…
            Nie pisałam o egregorach, ale Ty tak to zobaczyłaś?

            Nie używam słowa egregory, ponieważ różnie ludzie to słowo interpretują. Inaczej nazywam pewne zjawiska, ale skoro Ty już je użyłaś… to…

            Podobno….

            „Egregory to formy na gęstościach od trzeciej do piątej, które są kolebkami wszelkiego istnienia. Wszechświat jest zorganizowany w taki sposób, że każde bardziej skomplikowane życie bierze swój początek w jakimś egregorze. Egregor jest kosmiczną koniecznością.”

            Jaką masz pewność, że Budda nie wykracza poza tę „piątą gęstość”?

            „Egregory są formami materialnymi zbudowanymi z materii danej gęstości. Jest to coś w rodzaju wydzielonej z przestrzeni bańki (strefy nulifikacji –( Patrz książka „Między chaosem a świadomością Hiperfizyka”), w której znajduje się informacja będąca bazą dla istot. Egregory posiadają wszystkie istoty, od bakterii począwszy, poprzez organizmy bardziej zaawansowane, do ludzi włącznie. Egregor „produkuje” istoty według informacji w sobie zawartej. Dzięki tej informacji, będącej programem funkcjonowania, istoty te mogą harmonijnie żyć. Zwierzęta wiedzą, co mają jeść, jak budować gniazda, nory, opiekować się młodymi, gdzie udać się na zimę a gdzie na lato itp. Te wszystkie informacje wprogramowane są w materię egregoru a tym samym bezpośrednio w istoty. Gdyby nie egregory, to nie mogłaby istnieć zaawansowana w swojej organizacji biosfera.

            Z egregorów pochodzą również istoty o stosunkowo wysokiej świadomości. We Wszechświecie 90% istot przeznaczonych do wyższego rozwoju, pochodzi z oddolnej ścieżki ewolucyjnej, która polega na tworzeniu ich właśnie z materii egregoru. Są to istoty z pre-corsupem (Patrz art. Ścieżka ewolucyjna”). Do takich istot należy ok. 90% populacji ludzkiej.

            W egregorach startuje zdecydowana większość istot zamieszkujących Wszechświat. W egregorach również zachodzi dojrzewanie materii.
            (…)
            Reasumując – egregory są wzorami dla istot. To jest to, co Jung nazwał archetypami.„- http://hiperfizyka.pl/artyku%C5%82y/item/16-egregor

            No właśnie… jeśli Jung nazywał to zjawisko archetypami, to po co nazywać je jeszcze egregorami? Jest w ludziach taka potrzeba, by nazywać to samo na różne sposoby w zależności od kontekstu🙂. Mnie bardziej – jeśli już miałabym wybierać – odpowiada słowo „archetyp”. Choć wiem, że to są po prostu pewne wzorce…

            p.s. O osobach, które napisały o egregorach to, co powyżej przytoczyłam, nie będę się wypowiadać. Ale to, co w tym fragmencie jest zapisane, jest nawet ciekawe. Bo o egregorach mało wiem.😉 Choć o archetypach może ciut więcej.🙂

          • EMPTINESS pisze:

            ps. EMPTINESS to mój nick – JESTEM, który pojawił się z powodu – prawdopodobnie chwilowej – niemożności zalogowania się jako JESTEM. ;-D Wczorajsze moje dwa komentarze nie zapisały się…
            JESTEM.

          • Michaela pisze:

            Hmm…ale dlaczego znikają Twoje komentarze Jestem i to dość często?
            Może wpadły do spamu , tak jak niektóre moje , Maria lub Dawid je wyciągną🙂

          • Teresa Chacia pisze:

            Jestem Twoje tłumaczenia
            to co jest proste w zagmatwane zmienia
            nikt już z tego nic nie wie
            oprócz kilku osób i Ciebie
            żeby ludzie zmienili świadomość
            potrzebna jest prosta prawdziwa wiadomość
            z chrześcijanina nie zrobicie buddysty
            on musi być Polak prawy i czysty
            od wszystkich którzy energię spijają
            choćby byli najwspanialsi to dzięki ludzkiej energii tak dobrze się mają
            a człowiek wręcz odwrotnie
            zatracił człowieczeństwo oby nie bezpowrotnie
            a mnie zależy na losie wielu
            bo w małych grupkach nigdy nie dojdziemy do Żródła do celu.

          • Dawid56 pisze:

            Jestem sprawdziłem Spam i nic tam nie ma , spróbuj napisać jakiś koment podpisując się stary nickiem🙂

          • EMPTINESS pisze:

            „Jestem Twoje tłumaczenia
            to co jest proste w zagmatwane zmienia
            nikt już z tego nic nie wie
            oprócz kilku osób i Ciebie”

            Ty tak to widzisz, a ja rozumiem i wiem, że masz swoje powody, by tak to widzieć , jednak inni mogą to widzieć inaczej.
            Ktoś zrozumie to, co piszę, a ktoś nie zrozumie. Bo tak po prostu jest z pewnych powodów…

            „z chrześcijanina nie zrobicie buddysty
            on musi być Polak prawy i czysty”

            Chrześcijanin musi być Polakiem prawym i czystym? Ciekawe.
            Nie mam takiej potrzeby, by z chrześcijanina robić buddystę albo odwrotnie. Nie jestem buddystką. Nie utożsamiam się z buddyzmem, a to, że nauki te czasem ‚studiuj’ę i rozumiem pewne symbole, nie znaczy, że zaraz buddystką się stanę. Biblię i nauki Chrystusa też ‚studiowałam’.Chcrześcijanin, katolik, buddysta, muzułmanin itd… to są dla mnie… etykiety. Ale bliski jest mi tak samo Chrystus jak i Budda, czego nie mogę, (niestety albo stety), powiedzieć/napisać np o Allachu czy Mahomecie. A obecnie najbliższa jest mi wiedza zwana Dzogczen (z pewnych powodów). A to nie jest religia…

            I dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś jest buddystą czy chrześcijaninem, bo może nim być i – jak to mówią – przebudzić się, wyzwolić, bez względu na to, z jakiej religii/wiary się wywodzi… kulturowo.

            „a mnie zależy na losie wielu
            bo w małych grupkach nigdy nie dojdziemy do Żródła do celu.”

            Nie wiem, co masz na myśli pisząc o małych grupkach dochodzących do Źródła. Z mojej wiedzy wynika, że i tak każdy sam, indywidualnie czyli poprzez siebie i swoje serce „dochodzi” do Źródła. A im więcej nas dochodzi indywidualnie, tym więcej dojdzie zbiorowo.

          • JESTEM pisze:

            „Jestem sprawdziłem Spam i nic tam nie ma , spróbuj napisać jakiś koment podpisując się stary nickiem :)”

            Dziękuję.
            No to próbuję…

          • JESTEM pisze:

            „Hmm…ale dlaczego znikają Twoje komentarze Jestem i to dość często?”

            Nie wiem, kochana Michaelo.

          • siola pisze:

            Tak niewiele trzeba by prawde odkryc,
            wystarczy prawde godac ,
            pasorzyty nigd nie zmondrzeja ,
            bo na nauke chyba juz za pozno ,
            wszedzie ciagle tylko latwizny szukaja ,
            jak Energie z ludzi sciagac Maja,
            a narodzilo sie tych oswieconych boskich jegomosci,
            ze pasorzytow wiecej jak rzywicieli z krwi i kosci..
            Czas jest powoli Taki ze sie pasorzyty same zezra .
            Bo budowac sami nie umieja,
            co ukradna w rekach sie im korzysci rozwieja,
            Na kradzionego nie wyrzyjesz,
            bo juz nie ma kogo okradac,
            bo pasorzyd wsjo pozjadal.
            teraz calkiem poglupieli mandaluja i kleczkuja ,
            wszystkiego razem mieszac probuja,
            A ty czlecze zmadrzej wreszcie ,
            nie daj grzebac w twej duszy jak w jakim ciescie,
            Prawda jedna jest na swiecie ,
            ze sumienie czyste musisz miec,
            Nie pomoga Ci moj czlecze ,
            ni nandale omowanie czy padanie ,
            przed czarownikiem w sutanie.
            Czysta karte musisz miec ,
            aby prawde w sobi niesc i szacunek innych miec.

        • Dawid56 pisze:

          Dla chętnych, którzy chcą zgłębić arkana kira-jogi w Katowicach w dniach 28-30 listopada 2014 organizowane jest Seminarium.Prowadzić je będzie Jogaczarja Ursula Schmidtke, która mieszka w Niemczech, a praktykuje Krija Jogę od roku 1993. Spotkała Gurudewę Paramahamsę Hariharanandę w 1995 r. Spotkanie to było przełomowym momentem w jej życiu. Następnie, w latach 1996 i 1997 miała okazję przebywać, służyć i medytować z Gurudewą w USA.Została uprawniona do nauczania Krija Jogi w maju 2007.
          Paramahamsa Hariharananda był uczniem Sri Jukteswara podobnie jak Paranahamsa Joginanda
          http://krijajoga.org/seminarium-katowice-2014/

          • margo0307 pisze:

            „..to co jest proste w zagmatwane zmienia…
            żeby ludzie zmienili świadomość
            potrzebna jest prosta prawdziwa wiadomość…”

            Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie – to co pisze Jogananda to właśnie – prosta prawdziwa wiadomość😉

            „…Trzy ciała – fizyczne, astralne i przyczynowe, są klatkami ptaka rajskiego 😉
            Siłą zespalającą, która łączy razem te trzy ciała, jest pragnienie 😛
            Siła niespełnionych pragnień jest źródłem całej niewoli człowieka.
            ___________________________________________________
            Pragnienia fizyczne człowieka mają swe źródło w jego egoizmie i zmysłowych przyjemnościach.
            Karma fizyczna, czyli pragnienia człowieka, musi się całkowicie wyczerpać zanim stanie się możliwy jego stały pobyt w astralnych światach…
            Istoty o niespłaconej ziemskiej karmie nie mogą po śmierci astralnej przejść do wysokiej sfery kosmicznych idei świata przyczynowego, lecz muszą krążyć tam i z powrotem pomiędzy światem fizycznym a światem astralnym, zdobywając stopniowo świadomość…”

            Inne źródła znowuż mówią, że:

            „…Świat astralny jest światem złożonym z wielu poziomów, to, do jakiego poziomu się dostaniecie i co zostanie wam pokazane zależy od całej waszej istoty, od wszystkich waszych wcieleń i doświadczeń, od życia w świecie fizycznym, od każdej myśli i każdego waszego słowa…😮
            każdy z was ma dostęp do tego świata, ale nie każdy może wejść na poziomy wyższe…

            Świadomości lub istoty przebywające w astralu są określone:
            – te które nie wiedzą co się z nimi dzieje idą do poziomu gdzie niektórzy z was mają dostęp, ci których nazywacie medium, to świat gdzie dusza po opuszczeniu ciała wędruje i jeżeli opuści je świadomie – idzie na wyższy poziom 😉,
            – jeżeli odejdzie w schemacie i nie zrozumieniu istoty tworzenia – idzie na niski poziom i stąd jest odsyłana znów na kolejne wcielenie, ponieważ nie poradziła sobie z ludzką stroną istoty, dlatego musi przepracować to jeszcze raz…”

            Z tych dwóch, całkowicie różnych informacji dot. świata astralnego wynika, że jest wiele poziomów w tym świecie oraz fakt, że świat astralny, a przynajmniej „niższe jego poziomy” – to świat, który każdy z nas zasila swoją energią i który wszyscy tworzymy, który stanowi harmonię w świecie materii i energii, gdyż jedno nie istnieje bez drugiego, dlatego wszystko, co zostało stworzone ma cel i służy zachowaniu harmonii i porządku we wszechświecie.
            My mamy tylko za zadanie uświadomić sobie nareszcie, że każda nasza myśl, uczynek czy słowo ma wpływ na naszą istotę oraz pociąga za sobą konsekwencje w świecie astralnym i przyczynowym😉

          • JESTEM pisze:

            „My mamy tylko za zadanie uświadomić sobie nareszcie, że każda nasza myśl, uczynek czy słowo ma wpływ na naszą istotę oraz pociąga za sobą konsekwencje w świecie astralnym i przyczynowym ;)”

            Och, taaak. Niby proste to zadanie…🙂. Ale bywa też trudne… z pewnych powodów…😉

          • Dawid56 pisze:

            „…Trzy ciała – fizyczne, astralne i przyczynowe, są klatkami ptaka rajskiego😉
            Siłą zespalającą, która łączy razem te trzy ciała, jest pragnienie😛
            Siła niespełnionych pragnień jest źródłem całej niewoli człowieka”.
            to po prostu święte słowa🙂

        • margo0307 pisze:

          „..Człowiek zapomniał, że jest częścią i jednym także z bogami, i że może uzdrowić i uwolnić siebie, przejąć odpowiedzialność za siebie i za to, co współtworzy z innymi…”

          Pięknie to ujęłaś JESTEM🙂❤

          Właśnie Mantra GAYATRI, z którą filmik wkleiłam, jest mantrą wedyjską, która powtarzana czy śpiewana – ponoć – wspomaga likwidowanie negatywnej karmy 😉
          Chroni, oczyszcza (również pożywienie) i prowadzi do…❤
          Jak wieść niesie – jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu określonej energii, uspokojeniu, oczyszczeniu go ze splamień… 🙂

          W polskiej wersji wymowy brzmi to mniej/więcej:

          Om Bur Buła Swa
          Tat Sawitur Warenjam
          Bargo Dewasjia Dimahi
          Dijo Jo na Praczodajat
          Om Swaha 🙂

          • margo0307 pisze:

            Powyżej zapomniałam dodać, że mantra Gayatri to Pieśń Światła 🙂
            W przekładzie to:
            „Oto Światłość ogarniamy (przenikamy)
            Cali światłością niebios przeniknięci;
            Światłem wszystko umacniamy!
            O Boże, prosimy Cię usilnie, by Twoje światło zechciało rozjaśnić nasz umysł…” 🙂

          • Maria_st pisze:

            O Boże, prosimy Cię usilnie, by Twoje światło zechciało rozjaśnić nasz umysł

            Peruna proszą o piorun……..ten to ci rozjaśnia umysł🙂

      • Michaela pisze:

        George Kavassilas wiele razy wprowadzał ludzi w błąd podając daty tego czy owego, co się nie wydarzyło w rzeczywistości…ach te przekazy … nawet te całkiem swojskie, blogowe a może lepiej napisać „blagowe” …”przylecieli bracia : marduki, anuki. lilith,,portale za ciasne a nibiru wielgachne, a teraz… płacz w kaplicy…tak, tak…

        • JESTEM pisze:

          „George Kavassilas wiele razy wprowadzał ludzi w błąd podając daty tego czy owego, co się nie wydarzyło w rzeczywistości…”

          Każdy z nas się rozwija i uwalnia z różnych wcześniejszych przekonań. Każdy z nas mógł się kiedyś bardziej mylić niż obecnie… Droga jest istotna i uczciwość wobec siebie…
          Możemy słuchać sercem😉 Wtedy czujemy, czy coś z nami rezonuje, a co nie. Ja też, kochana Michaelo, widzę, że kiedyś jeszcze nie byłam tak wolna od różnych przekonań jak wczoraj czy dziś.🙂

          Przyjrzyj się Michaelo, „gdzie JESTEŚ teraz”, a „gdzie byłaś” jeszcze rok temu w swoim rozwoju? Dostrzegasz zmiany? Zmienność… i otwartość na nieznane… to jest ŻYCIE😀

          cyt.George Kavassilas:
          „„… ja mam swoje wyzwolenie ale czasami ich przezywam, mówię to, co chcę im powiedzieć: czyli wynoście się z mojego systemu… Ale przez większość czasu mówię im: kocham was chłopaki <3"

          Ja nikogo już nie przezywam, ale czasem napiszę, jak widzę pewne sytuacje i działania.

          George Kavassila
          „Na pewnym poziomie zawsze będę działał reaktywnie i ich obrażał ale też zawsze będę ich kochał. Prawdziwie, głęboko z wnętrza zawsze będę ich kochał.
          Ponieważ są częścią mnie, są częścią Ciebie, są częścią wszystkich nas”.

          Kocham wszystkich, bo są tak samo cząstkami Całości, Jedni… Ale już nie obrażam nikogo, choć jestem świadoma, że ktoś może poczuć się obrażony tym, co się przeze mnie przejawia…

      • JESTEM pisze:

        A tak w ogóle to fajny filmik Georga Kavassilasa. Dzięki Margo0307 za przypomnienie.😀
        …❤

        • Michaela pisze:

          Ja też uważam ,że filmik jest ok.Lubię nawet tego Georga K….chociaż coś w tych jego wypowiedziach … ach, to zostawie już sobie do przemyślenia😉

  4. Andrzej pisze:

    Są na świecie metody, które każdy z nas powinien stosować, ktoś wyżej wymienił joge, która według mnie jest chyba najlepszym sposobem, możemy łączyć przyjemne z pożytecznym. Polecam obejrzenia też Pana powyżej, który mówi bardzo interesujące rzeczy, sam chyba nagram taki film i opowiem o swoim podejściu.

    Pozdrawiam serdecznie

  5. siola pisze:

    W K Z stal ci zamek dzis go nie ma za to stoi holenderki budowanie.Droga do budowli na niebianskiej gorce przez niebianska wiedzie lake i niebianski jest tez mostek a co za tym dojscie jest tam proste .Prosta droga bo po prawdzie nie wprowadzi na manowce moje owce.Beda zmory z gory kulac plonace beczki by twoj strach przed nimi wzniecic ,Ale to tak jak ze zmija ,jak ukasi a wytrzymasz to nie straszny jad juz für immer.Niech se teraz zmory po nocach lataja i same pelne gacie strachu Maja bo dnia i godzinynie znaja .Cos mi sie tu pomidorek nie melduje,chyba sie w manuskryptach zakopuje.

    • A58 pisze:

      Jestem Siolu .Tym razem to przekaz dotyczący „Pokłonu trzech króli”.Seracino podał materiał , jak na tacy.W życiu nie domyślą się co tam robi w oddali słoń.

      • margo0307 pisze:

        „..przekaz dotyczący „Pokłonu trzech króli”…
        W życiu nie domyślą się co tam robi w oddali słoń.”

        Gdzie ?
        W stajence 😉
        Andrzej możesz powiedzieć o czym mówi przekaz nt.pokłonu 3 króli ?

        • A58 pisze:


          Przyjrzyj się Margo dokładnie i bez pośpiechu podmalówce.Tu aż tętni od informacji.Co istotne mają one związek z innymi źródłami (manuskrypty i inne artystyczne wyobrażenia).

          • siola pisze:

            Dziwne to jest Cale,
            jakbym slonia tego ja juz widzial,
            jakbym w rekach ja go trzymal,
            Przodkow Ziemi jam nie sprzedal ,
            ktos inny swe przyzeczenie zlamal ,
            i wszystkich swymi plotkami oklamal.
            Klamcy owi juz od wiekow ,
            ciemierza Ciebie czleku,
            Gdy na niebie gwiazda zajasnieje ,
            padna krolewiatka z nog ,
            jak od wiatru knieje,
            Trzy dni z rzedu bedzie ciemno ,
            bo Dniela zmory lowic bedzie,
            a widac je bedzie w ksizycowej poswiacie,
            jak namalowane na Arasie.
            Coz poradzic ja wam na ten czas moge?
            Nic prawie a moze az tak wiele ,
            Oczysc czlecze swe sumienie,
            Wtedy bedzie Ci nie straszny zaden bol,
            bo bol sie rodzi wtedy gdy cialo z sumieniem sie nie zgodzi.
            Czlecze sam potrafisz sie oczyscic ze zlych nalecialych mysli.
            Pamietajcie nie slowa czy tez obietnice ,
            dadza wam szczesliwe wieczne rzycie.
            Wciarz po gowie mi sie plata alek wezel wezel alek ,
            welna ,klebek ,sam nie zwiniesz ,sam nie jestes pros o pomoc SOS;jest wiadomosc.

          • Michaela pisze:

            Siola:
            „Wciarz po gowie mi sie plata alek wezel wezel alek ,”

            To ten sam ,co ma chronić królową o której pisał Andrzej 58?
            https://nnka.wordpress.com/2014/10/03/zakazana-archeologia-2/#comment-34052

          • margo0307 pisze:

            „Przyjrzyj się… podmalówce.Tu aż tętni od informacji…”

            Przyjrzałam się ale… niewiele więcej widzę, ponadto to, o czym mówi lektor…
            Chyba jestem mało spostrzegawcza😦
            Ale…
            Jeśli stopy Marii spoczywają na kamieniu pośrodku strumienia, oznacza to, że wg. Leonarda 3 królowie nie złożyli małemu Jezusowi pokłonu w stajence😮
            W dalszym ciągu nie rozumię co Leonardo chce wyrazić, umieszczając słonia w tle ?
            No i mam jeszcze pytanie: – kto lub co siedzi na grzbiecie tego słonia ?

          • Michaela pisze:

            Ostatnio o słoniu pisała BasiaB vel Ozyrys ,( tak mi się przypomniało),że ma on oznaczać „Pamięc”. Jak znajdę ,to dam linka 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Wciarz po gowie mi sie plata alek wezel wezel alek ,
            welna ,klebek ,sam nie zwiniesz ,sam nie jestes pros o pomoc SOS;jest wiadomosc.”

            A mnie się to kojarzy z węzłami… karmicznymi. Sumienie… czyste sumienie – tzw. karma wyzerowana… Rozwiązanie supłów, rozwiązanie starych umów podejmowanych bardziej lub mniej świadomie…
            Kiedyś wciąż miałam sny i wizje, że prułam stare wzorce i zwijałam świetliste nitki w kłębek energii, który umieszczałam w splocie słonecznym albo w sercu… albo w brzuchu…

            I takie obrazki symboliczne z tym mi się kojarzyły:

            Na tym też zobaczyłam postać kobiecą prującą stare wzory ( w rękach trzyma nici energetyczne):

            No i nić Ariadny…🙂

          • margo0307 pisze:

            „..bo bol sie rodzi wtedy gdy cialo z sumieniem sie nie zgodzi…”

            „I o to chodzi…
            Nie rozumiesz, co się stało
            Bo nie taki był Twój plan
            Może lepiej choć inaczej teraz jest
            I gdy kłody pod nogi czasem rzuca Ci wiatr
            Trzymaj się, słysząc w głowie, że

            O to chodzi, żeby trwać…” 😀

          • Michaela pisze:

            Margo , fajny „kawałek” do tych naszych „dywagacji” 🙂

        • Dawid56 pisze:

          Mówimy o tym obrazie
          Poklon 3 króli

          • margo0307 pisze:

            Tak Dawidzie, zgadza się, to ten sam obraz, o którym opowiada filmik zapodany przez Andrzeja 🙂

          • Michaela pisze:

            A mnie A58 te 2 drzewa z lewej strony skojarzyły z cedrami Libanu ,a to prawie w środku obrazu …to nie wiem i jeszcze spostrzegłam,że Maryja ma jakąś zniekształcona stopę🙂

          • Maria_st pisze:

            okropny, chaotyczny szkic…..konie…toż to nie trafione, a maria jakas stara i z haluksami, twarze mezczyzn straszne….mozna sie wystraszyc patrzac na to…..ciekawe co Leonardo mial na myśli —–niecierpialam w szkole takich pytań…..absurdalnych….wtłaczanie czegoś co niekoniecznie jest prawdziwym domysłem.

          • margo0307 pisze:

            „..a maria jakas stara i z haluksami,….mozna sie wystraszyc patrzac na to…
            ..ciekawe co Leonardo mial na myśli..”

            Te stopy z haluksami… 😀
            Ten duży palec u stopy Marii – jakby oddzielony od reszty palców…, podobnie jak jest na obrazie Buonarottiego w Sykstynie „Stworzenie Adama”…
            http://www.allposters.pl/-sp/Stworzenie-Adama-plakaty_i1214542_.htm

          • Maria_st pisze:

            Małgoś można sie wystraszyć ale nie Maria i jej haluksami…ogolnie ten szkic jakis taki…..
            a ten oddzielony palec–to mi przypomina stope Fauna…….moze jedna rodzina i cos znaczy taki uklad palców.
            O jakim słoniu piszecie?

          • siola pisze:

            Maras -O sloniku tym malutkim co wsrod porcelany szukal swojej mamy ,a uwazac przy tym musial by nie potluc jej i nie otworzyc starej rany.Rana tysaclecia sie goila szkoda bylo by na nowo sie jatrzyla.Sienkiewicz puszczal sie przez pustynie i Baobabie tez nocowal jak i slonika z pulapki uwolnil i nakarmil z nowa,skaly sie rozlecialy i smakowalo lepiej to co sie slonikowi dostawalo.Sluga czy niewolnikiem nikt byc nie moze bo nie smakuje wtedy przez niego wychodowane zborze.Wolny przyjacielem moze byc ,zniewalony stac sie moze katem zyc.

          • margo0307 pisze:

            „.. fajny „kawałek” do tych naszych „dywagacji”🙂
            Tak mi się zrymowały słowa piosenki z tym co Siola napisał 😉

          • JESTEM pisze:

            słonik…
            „Słonie zajmują szczególne miejsce także w indyjskiej mitologii. Ganeśa, syn Parwati, któremu Sziwa uciął z zazdrości głowę, a potem podarował – w akcie przeprosin – głowę słonia, Bóg mądrości i jeden z najważniejszych bogów Hinduizmu, przedstawiany jest jako człowiek z głową słonia. To właśnie głowa tego zwierzęcia symbolizuje intelekt i wielką mądrość.”

            „Symbol mądrości i sprytu, patron uczonych i nauki, opiekun ksiąg, liter, skrybów i szkół. Syn Śiwy i Parwati. Uważany za patronującego fragmentowi przestrzeni sakralnej w ćakrze muladhara.(ćakra korzenia, ćakra podstawy)”

            ” Jego pojazdem jest mała myszka.”

            „Ganeśa jednak jest dewą radosnym, kochającym i sympatycznym, w przeciwieństwie do dzikiego i wściekłego słonia czczonego przez ludy przedaryjskie.”

            „Jest Panem, który usuwa wszystkie przeszkody na drodze duchowego aspiranta, i obdarza go materialnymi, oraz duchowymi sukcesami.”

            „Ganesza stanowi OM lub pranava, główną mantrę wśród hindusów. Nic nie może stać się bez wypowiedzenia tej mantry. (Dzwięk OM znajduje się we wszystkich innych dźwiękach.) Jego dwie nogi stanowią siłę wiedzy i moc działania. Głowa słonia oznacza, że jest jedyną postacią w naturze która ma formę symbolu OM.”

            ;-D

      • Dawid56 pisze:

        Trochę wiele tych obrazów zatytułowanych „Pokłon trzech króli”

        Pokłon Trzech Króli – obraz Giotta.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Leonarda da Vinci.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Sandra Botticellego.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Gentile da Fabriano.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Pietera Brueghela Starszego.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Rogera van der Weydena.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Petera Paula Rubensa z 1624.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Hansa Memlinga z 1470.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Geertgena.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Geertgena.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Geertgena.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Hugo van der Goesa.
        Pokłon Trzech Króli – obraz Tintoretta.
        Adoracja Dzieciątka przez Trzech Króli – obraz Mistrza Adoracji z Wiednia
        Pokłon Trzech Króli (obraz El Greca) – obraz Mistrza Adoracji z Wiednia

  6. Maria_st pisze:

    prucie starych swetrów, wzorców a potem kłębkowanie i robienie z tego czegoś nowego–uważam za chybione.
    Robiłam kiedys nowe swetry po spruciu starych i powiem szczerze, ze choc wyglądu piekne to szybciej sie zuzywały, często supełki wychodziły na wierzch i nie było to miłe……stare należy wywalić a tylko nauke robienia na drutach coraz ladniejszych swetrow–pozostawić.

    • margo0307 pisze:

      „..stare należy wywalić a tylko nauke robienia na drutach coraz ladniejszych swetrow–pozostawić.”

      Święta prawda Maryś🙂

      • JESTEM pisze:

        „„..stare należy wywalić a tylko nauke robienia na drutach coraz ladniejszych swetrow–pozostawić.”

        Możliwe, możliwe… jeśli chodzi o swetry…🙂

        „prucie starych swetrów, wzorców a potem kłębkowanie i robienie z tego czegoś nowego–uważam za chybione.”

        No tak, to tylko i aż recykling…

        Prucie… nie starych swetrów, ale prucie starych wzorków, starej tkaniny i odzyskiwanie z tego „czystej energii” nie jest tym samym, co prucie starych swetrów i robienie z nich nowych. Tu można zastosować transformację, ale nie w sensie recyklingu materii. Lecz materii w energię, którą można odzyskać z miejsc, w których się ona zapętliła.

        A jeśli już tę analogię do swetrów zastosujemy, to…
        Jak wywalisz stare swetry, to skąd weźmiesz wełnę na nowe, coraz ładniejsze, piękne swetry? Będziesz kolejne owce ze stada golić dla uzyskania nowej wełny tu w znaczeniu energii? 🙂

        Kiedyś owce żyły na wolności i nie potrzebowały żadnej „pomocy”. Na zimę rosło im wystarczająca ilość runa, aby owce przetrwały zimę, a potem wypadało to runo. I ludzie używali to, co znaleźli. Bo owce zrzucały zimową powłokę w naturalny sposób. Ale potem zaczęto je hodować dla runa i mięsa. I szukano sposobów na jak największy wzrost runa.

        Owce podobno teraz spokojnie przyjmują strzyżenie… może i zabijanie też?

  7. margo0307 pisze:

    „…ten oddzielony palec–to mi przypomina stope Fauna…”

    A propos stóp…, to można spotkać różne ich ślady, w różnych miejscach 😉

    http://awakening-media-database.e-monsite.com/album/ancient-civilisations-extraterestrial-traces-forbiden-archeology/giant-races-evidence/

  8. Maria_st pisze:

    No tak, mamy tu taką ozbieżność w wielkości że teraz nie ma co się dziwić iż, jako dziecko widziałam w pokoju małe ludziki…….toz my dla gigantów tez jesteśmy maleństwami

  9. Maria_st pisze:

    owcza wełna dość ” gryząca”, najlepiej chodzić nago i odzywiać sie prana…..co, nie?

    • JESTEM pisze:

      Tak myślisz? Zależy dla kogo. Dla mnie nie.
      Ty, Mario_st piszesz o wełnie dosłownie, a ja pisałam w przenośni. o pruciu i odzyskiwaniu swojej energii, a nie od innych..😀

      • JESTEM pisze:

        … Ale kto wie, może któregoś dnia zacznę się przygotowywać… nie do chodzenia nago, ale do odżywiania słoneczną energią lub „praną”.

        • JESTEM pisze:

          Ten stary Hindus podobno odżywia się energią słońca… Naukowcy stwierdzili, że ma on większą szyszynkę niż „normalni” ludzie. I jeszcze inna ciekawostka:
          w 13.minucie i 41.sekundzie filmu można zobaczyć zdjęcie stopy tego Hindusa. Jego wielki palec „odstaje” od reszty palców ;-D

      • Maria_st pisze:

        ależ Jestem…….myślimy podobnie choc wyrażamy inaczej

    • Dawid56 pisze:

      Nie wiem, ale wydaje mi się że goli ludzie, by chyba ze sobą nie walczyli , ale może się mylę.Ciężko wsiadać golasowi do czołgu czy okrętu podwodnego nie mówiąc już o przedzieraniu się przez las czy strzelania z karabinu.To po prostu niemożliwe!!!

      • margo0307 pisze:

        „..Ciężko wsiadać golasowi do czołgu czy okrętu podwodnego nie mówiąc już o przedzieraniu się przez las czy strzelania z karabinu.To po prostu niemożliwe!!!”

        A przy tym jakie komiczne😀
        Ależ się uśmiałam…, kiedy oczyma wyobraźni ujrzałam golasa pakującego swe gołe dupsko do włazu czołgu… 😀 😀 😀

  10. A58 pisze:

    Gdy w 1476-8 w życiu Leonarda zdarzyło się coś tajemniczego.Z jego zapisków dowiadujemy się ,że w Apeninach znalazł pewną grotę.Zdarzyło się coś co stanowi zwrot w jego twórczości.Krótko potem zaczął realizować zamówienie zakonników..Podmalówka była pierwszą próbą zawarcia informacji o prawdziwych przyczynach podstaw religii i walce jaka toczy się o naprawienie tego stanu rzeczy.Na podmalówce jest narysowana postać , która obejmując drzewo wskazuje na pojedynek dwóch ludzi na koniach.i w oddali słoń..Po drugiej stronie budowla , która według prawideł budowania jest rozbierana a nie budowana.Dodatkowo ten człowieczek tam narysowany znosi belkę a nie wnosi..Ta próba jeszcze się nie powiodła.Obraz nie został dokończony i przemalowany później zamalowany przez Lippiego.Ten sam element walki zawarł Leonardo w bitwie pod Anghiari.Gdy przekaz został zdemaskowany .Zlecono zamalowanie tego fresku Vasariemu.Ten początkowo starał się postawić zasłonę na szerokość jednej cegły , ale taka ściana mogła runąć .Dlatego namówił rajców do przebudowy sali Pięciuset.Wszystko ,żeby zachować fresk Leonarda..Przekaz mógł jednak nie być dostępny w czasie gdy miał dostarczyć w przyszłości wiedzę, dlatego powstała wersja z przekazem w „Ostatniej Wieczerzy” w Mediolanie.Tego odkodować już nie można było.Dopiero współczesna technika pozwala na odczyt. Wiedza z manuskryptów „pierścienia”.Jednym z elementów tego pierścienia są centurie.Zawierają informacje o tej walce z z pokłonu trzech króli jaki i o słoniu.


    XI/29 Smutny głos może przygotować- Wesz wroga sprzeciwia się.
    Wzmocni bardzo jego armię.
    W przeciwnym razie słoń przybędzie.
    Gdy przeciwnicy zdziwieni – szóstki wieków osiem mórz rozpalą.”

    W innym miejscu jest zapis mówiący , że „Murarz ma rację”Dotyczy Anghiari.Najwięcej jednak jest odnośników do „Ostatniej Wieczerzy”.To jest klucz do prawdy.

    • siola pisze:

      Listopad dzien zmarlych ,klucz wiolinowy.data smierci Matki 1111 A Ojca 1011,lekarz sfalszowal date na dokumencie wpisujac tam 1111,chociarz mial w komputerze 1011,mowilem ze ten sie smieje kto smieje sie ostatni ,pytnie czy lekarz zrobil to z wlasnej woli czy go zmuszono,jedno jest w 100proc. pewne ze u lekarza byli bo sie benkart smial przez Telefon .Zastanawialo mnie czemu Bozena Maria NIESZWIEC (NIESCHWITZ)ma w rejestracji samochodu NZ 88 w pierwszej chwili myslalem ze to nazwisko ale bylo jeszcze 88 podwujna swastyka nacjonalizm88 ,pytanie bylo dlaczego tak bardzo sie staraja by przypisac mi swoje zbrodnie i falszerstwa ,to samo zrobili z Matka i Ojcem co najbardziej dziwne ze wmieszana byla w to najblisza rodzina nawet wlasny syn ,nigdy nie moglem sobie wyobrazic ze wiedzial dokladnie o morderstwie ale sam sie wydal bo lubi sie chwalic tym co wlasciwie nie jego bylo ,o zamku w Kamiencu mogli tylko wiedziec mordercy i reszte pieniedzy jakie w moim imieniu wyciagnieto od niemcow za utracona wlasnosc schowal Ojciec na koncie w BPH na Jagielonskiej ,dlatego mowil ONI wszystko ukradna,O jednym zapomnieli ze ten kto wyciagnal pieniadze z tego banku musial byc morderca Matki i szantarzysta i morderca Ojca czego jetem pewny inaczej by nie falszowano daty smierci Ojca ,jednak mieli strach jak poszli do lekarza i zrobili tak by falszowal dokument.Nie miala takrze Boza zona Mora dyktowac listu do mnie bo z niego dowiedzialem sie wiecej niz ONA sama moze przypuszczac dlatego ta wizyta na cmentarzu ,chodzi o uwolnienie dziwne ale mysle ze prawdziwe ,wsadzic kogos za swoje zbrodnie do wiezenia ,dobrze wymyslone ale niebezpieczne, jak ktos odkryje ze gra jest nie utrzciwa i dokonano Eschenbruch .Sauer i organy ,Kepczowice miejsce dziadka urodzenia ,Kamieniec i walka gigantow ,i to ze na muzyce ja sie nie znam chociarz wiem ze o Chimlische chodzi .Chodzi 85A o listopad i zmarlych i Dworzak zagrac moze.

      • siola pisze:

        Skaczaca gwiazda pilka nozna w Austri tez podobnie sie nazywa ,odlatuje przylatuje jak Bumerang.

        • siola pisze:

          Alem ja glupiec nie moge zrozumiec jak mozna zyc z morderstwem szantarzem i klamstwem w sobie a na zewnatrz udawac swietego ,to musi juz czlowiek chyba specjalne studia na ziemi konczyc i pare ksiag napisac ,ja chyba nigdy tego nie zrozumie ,chyba nie moja to Ojcowizna bo inaczej bym musial ludzi zrozumiec.Duzo pisania nauczania i nic pudlo jedno i to samo w Kolo chyba jam glupi jak powiedzial jeden madry Rutkowski i to glupszy od mego brata chociarz raczej bym po tym co zrobil nazwal psubratem .Mamy madrali wsrod ludzi siejacych niezgode,co bym porownal najlepiej do Maty Hari.Mysle ze Rutkowskie Dzidy Swobody i PoDstawskie zaplacone dostana za swe czyny w masle.

      • A58 pisze:

        Co za zbieg okoliczności „Dzień grobu ” i odzyskanie wolności.

    • mały budda pisze:

      http://mistykabb.wordpress.com/2014/08/17/kod-leonardo-da-vinci/

      Jaką trzeba mieć w sobie nienawiść aby obrażać mistrza Lonardo da Vinci.

      • mały budda pisze:

        Darze sympatią Leonarda da Vinci. Szczególnie za dzieło „Człowiek witruwiański”
        Tego czego poszukują jako Grala to Leonardo da Vinci przedstawił u człowieka witruwiańskiego.
        Prace Leonarda da Vinci ukazują drzewo wiecznego życia, o które śmiertelnicy toczą walkę. Więc znał prawdę.
        Więc jego myśli są ukryte w dziełach.
        Był jak małe dziecko, które doświadcza ludzkiej nienawiści i wrogości innych ludzi.
        Ukrył wiele i przekazał wiedzę.
        Lecz jego dzieła należy odczytywać sercem, gdyż jego wrażliwość wyłania się w jego pracach.

        • Dawid56 pisze:

          Michał Anioł też wiele ukrył znaczeń w swoich dziełach choćby w we freskach w Kaplicy Sykstyńskiej.W tym samym mniej więcej czasie co Michał Anioł działał też Nostradamus.

          • mały budda pisze:

            Michał Anioł za dużo latał i dodał swoje prace do Matrixa.

            Michał Anioł mógł naśladować Leonardo da Vinci. Tak jakoś czuję.

          • mały budda pisze:

            Michał Anioł ma czaszkę podobną jak u kapłanów egipskich.
            Michał Anioł to czarny kruk.
            Leonardo da Vinci biały kruk.
            Takie mam odczucia.

          • mały budda pisze:

            Michał Anioł ma twarz umartwioną.
            Leonardo da Vinci ma twarz radosną.
            Księżyc i Słońce. Takie występują różnice między mistrzami.
            Twarz ludzka ma wyrazy księżyca i słońca.

          • margo0307 pisze:

            „Michał Anioł za dużo latał i dodał swoje prace do Matrixa.”
            „Michał Anioł to czarny kruk.”
            „Michał Anioł ma twarz umartwioną.”

            Dla mnie, Michał Anioł jest Wielkim Artystą, który potrafił zakodować WIEDZĘ przeznaczoną dla potomnych w najlepiej – chyba – nadającym się do tego celu sposobie wyrażenia – czyli obrazach 😉
            Słowo pisane ogranicza, powoduje, że człowiek zmuszony jest niejako myśleć tak, jak narzuca mu to narracja autora tego pisanego słowa, słowo pisane szybko ulatuje z pamięci i z biegiem czasu jego znaczenie zaciera się w umyśle, natomiast obraz pobudza wyobraźnię i intuicję, potrafi wywołać poruszenie serca…, zmusza do zaprzęgnięcia ich w proces interpretacji widzianego obrazu i na długo zapada w pamięć🙂
            Jestem pewna, że Buonarotti był Wielkim Wizjonerem i niezwykle inteligentnym i prawym człowiekiem, który odkrywszy blagę dotyczącą m.in. istot nazywających siebie „bogami” – starał się w swych dziełach ją obnażyć i w całej okazałości ukazać…
            Jak wielką MĄDROŚĆ i WIEDZĘ trzeba w sobie posiadać by namalować COŚ – o czym się wie, że znaczenie tego czegoś będą w stanie zrozumieć jedynie ludzie z otwartymi umysłami i sercami, którzy zechcą i będą potrafili zaprzęgnąć do pracy najnowsze osiągnięcia nauki i techniki kwantowej ?
            Jak wielką WIEDZĘ i MĄDROŚĆ trzeba posiadać by namalować obrazy ukazujące nie tylko całą złożoność naszej ludzkiej istoty ale również wszelkie zależności, którym wszyscy podlegamy, a których nie widzimy naszymi fizycznymi oczami jak np. elektromagnetyzm, o którym zapewne – we współczesnych Michałowi Aniołowi czasach – mało kto w ogóle miał pojęcie ?
            Nie należy też zapominać, że Buonarotti był pod silnym wpływem i czerpał nauki oraz wiedzę od Wielkiego Mędrca i znawcy tajemnej nauki żydowskiej – Kabały, który najprawdopodobniej był w posiadaniu pradawnej wiedzy hermetycznej, starszej, od najstarszej, znanej nam historii Egiptu – Abrahama Abulafii, który mówił o sobie:

            „…Gdy mówię o sobie, to fakty muszę przywołać podwójnie.
            Z ducha posiadłem skarbnicę zamierzchłych wieków.
            Jestem też strażnikiem sumienia.
            Sumienie to ta siła, co tli się w tobie w głębi i gdy kroki twoje ubitym traktem w koleinie ugrzęzną, ono cię do nowej myśli podnosi.
            Zabłocony but z kałuży wyciągnąć każe.
            Nie ma we mnie obrazów czasów przyszłych. Ja mam skarbnicę zamierzchłych wieków. Moim imieniem 127 czy 721, jak czytasz nieważne.
            Ono znaczenie nosi, co przesłaniem być może dla ciebie.
            Siedem mówi, że świat ten co materią zwany, na siedmiu siłach spoczywa.
            Siedem jest filarów wiedzy, męskim ramieniem wzniesionych.
            Lecz siedem jest jeno ułamkiem całości, co w dwunastu ma swoje oblicze.
            Pięć je dopełnia – ta siła filary w pionie trzyma.
            I choć jest ogromna, żeńską jest dłonią dzierżona.😉
            Lecz gdy spojrzysz z drugiej strony, napis odczytujesz nowy – że to, co myśl stworzyła, jednością jest.
            Dwa – że świat cały dwa posiada spójne ze sobą oblicza.
            Dwa i jeden to trzy i jak byś nie patrzył człowieka całego buduje.
            W człowieku zapisane to, co najważniejsze i kto tam dotrze łatwo omamy ominie…” 🙂

      • siola pisze:

        Szkoda mi tylko tych ktorzy takim osobom zawierzaja swe zdrowie duchowe i cielesne,i placa jak za zborze-pozniej placza ze Maja gosci po nocach,trzeba przecierz jakos geszeft nakrecac.

    • Dawid56 pisze:

      Kluczem jest niepasujący element, a tym niepasującym elementem układanki jest Słoń. Słonia można spotkać w Afryce i Indiach.Moim zdaniem chodzi o Indie- kolebkę cywilizacji indoeuropejskiej i Słowian.Jezus też był podobno w Indiach pomiędzy 12 a 30 rokiem życia.I to by się wszystko zgadzało
      Wydaje się ze nieprzypadkowo mówimy ostatnio właśnie o Indiach🙂 .

      • Maria_st pisze:

        Kolebką cywilizacji nie jest Afryka?
        Faraonowie też byli czarni.

        • Dawid56 pisze:

          Afryka wg naukowców(Etiopia) tylko że to nie za bardzo była rozwinięta cywilizacja, ale raczej neandertalczycy.Starożytne pisma Egiptu się nie zachowały bo spłonęła biblioteka aleksandryjska.Nie za bardzo ( poza ważeniem duszy i podróżą przez Duat) widzę rozwój duchowy w Egipcie

          • siola pisze:

            A czym nasze duchowosc jest lepsza tym ze zamiast kija do walki uzywamy Kalasznika no ale za to pokropionego albo blogoslawionego ,w jednym jest ta cywilizacja lepsza moze zabic miliony niewinnych zwalajac na kogos kto nie bedzie z tym mial nic wspolnego.Czasem wydaje sie ze zwierzeta posiadaja lepsze dusze i duchowosc niz niekturzy z ludzi.

      • mały budda pisze:

        Słoń to przyszłość obecny czas.😀

      • JESTEM pisze:

        „Kluczem jest niepasujący element, a tym niepasującym elementem układanki jest Słoń. Słonia można spotkać w Afryce i Indiach.Moim zdaniem chodzi o Indie- kolebkę cywilizacji indoeuropejskiej i Słowian.”

        Dawidzie, dzięki temu, co napisałeś, jakby w nowym świetle ujrzałam pewną swoją wizję z medytacji sprzed wielu lat…

        Wiele lat temu byłam na pierwszym warsztacie – kręgu kobiet, prowadząca poprowadziła medytację. Każda z nas miała się spotkać z wewnętrzną Starą, Mądrą Kobietą. Wchodziłyśmy do świata Podziemnego przez dziurę w starym drzewie. Ja znalazłam dąb, który między korzeniami ponad ziemią miał malutką jamę… Potem leciałam tunelami, a w jednym z nich nabrałam niesamowitego przyśpieszenia, aż mnie wystrzeliło i znalazłam się…

        jakby na afrykańskiej sawannie w samo południe. Było tam dużo “kotowatych”: lamparty, pumy… skakały, biegały wokół mnie jakby chciały zwrócić na siebie moją uwagę, Zrozumiałam. One prowadziły mnie przez wysoką trawę gdzieniegdzie okraszoną niskimi drzewami. Było gorąco. Słońce przyjemnie prażyło i dodawało energii. Czułam wielką radość i podniecenie. Zwierzęta mnie prowadziły przez jakiś czas, aż nagle zobaczyłam, że rozbiegają się na boki. Zatrzymałam się, a gdy spojrzałam przed siebie… stałam na wprost wielkiego słonia. No tak – pomyślałam sobie – pewnie jestem w Afryce i tu spotkam swoją Starą Mądrą Kobietę.

        Słoń patrzył mi oczy, po czym odwrócił się tyłem. Widziałam tylko jego zad z ogonkiem
        Nie wiedziałam, co dalej. Słoń odwrócił się do mnie i przysiadł. Przyjęłam to jako zaproszenie, bym na niego wsiadła. Udało mi się wdrapać na tę małą skałkę

        Słoń szedł przed siebie w kierunku gór. To był kierunek zachodzącego słońca, które cały czas podczas naszej wędrówki widziałam przed sobą. W pewnym momencie skręciliśmy na północ i weszliśmy pomiędzy pierwsze wzniesienia. Słoń zatrzymał się na ścieżce pomiędzy dwiema górami; ścieżka dalej bardzo się zwężała, a na końcu zamykała ją mała skała. Wiedziałam, że dalej mam iść sama. Zsiadłam ze słonia, pogłaskałam go czule, podziękowałam i poszłam dalej za tę małą skałę. Była tam szczelina, przez którą udało mi się przecisnąć. Było już ciemno. Słońce zaszło, wiec szłam w mroku. Jednak za tą małą skałą pojawiła się przestrzeń z małym oczkiem wodnym, a za nim zobaczyłam kolejną skalistą ścianę z wejściem do jaskini, które oświetlało światło płonącego przed wejściem ogniska.

        Podchodziłam wolno do ogniska. Dostrzegłam za nim siedzącą w postaci lotosu osobę o bardzo długich siwych włosach. Te siwe włosy sięgały do ziemi… Pomyślałam, że oto spotkam się za chwilę ze Starą Mądrą Kobietą, która jest najprawdopodobniej Murzynką…

        Podeszłam bliżej do ogniska i stanęłam jak wryta, ponieważ to nie była kobieta, lecz bardzo stary mężczyzna. Gdy przyjrzałam mu się, zobaczyłam, że to stary Hindus. Światło ogniska tańczyło na jego twarzy, więc był taki moment, że wyglądał także na kobietę, ale miał nagi męski tors. A na nim coś… połyskującego.

        Lekko uśmiechnął się do mnie. Podeszłam bliżej i stanęłam przy nim. Nie odzywał się, a jednak wiedziałam, że mam usiąść obok. Usiadłam. Miał na klatce piersiowej zawieszony przedziwny talizman. Wydawało mi się, że to być może jakiś kamień, ale nie wiem czemu, nie mogłam dokładnie go widzieć.

        Hindus zdjął bardzo powoli ten talizman i trzymając cieniutki sznurek albo rzemień w obu dłoniach podał mi go. Wtedy zobaczyłam… że na sznurze wisiało coś dziwnego… to nie był kamień, ale coś jak kula – miniaturka… kosmosu. Widziałam w niej galaktyki, gwiazdy, planety, a wszystko poruszało się, drgało, pulsowało i było ŻYWE.

        Delikatnie wzięłam w palce ten sznurek z tym CZYMŚ i założyłam ten “talizman” na szyję. Usłyszałam wtedy słowo „chaos”, gdy ta kula znalazła się na wysokości mojego serca. A w momencie, kiedy tylko dotknęła mojego ciała, natychmiast wniknęła do serca.
        – Z chaosu wyłoni się harmonia… albo:
        – W tym chaosie odnajdziesz harmonię.
        I wtedy wszystko znikło.
        Leciałam znów przez tunel i wyskoczyłam na zieloną polanę koło dębu. Wtedy otworzyłam oczy. Medytacja zakończyła się.
        —————
        Myślałam najpierw, że to Afryka, a to były Indie.😀

        • Ktoś pisze:

          To nie jest „hindus”.

          Jego imię czy imiona wielokrotnie padały i tu i u mukiego.

          On jest źródłem wielu nicponi zwanych AWATARAMI. ;p

          Dziećmi Chaosu zwanymi. ;D

          • Maria_st pisze:

            W tym Matrixie różne role gramy, wiele ich ” pamiętam”.
            Zauważcie ze mamy podobne doświadczenia–choć róznie ” odczuwane”.
            Z tej medytacji np—DĄB oraz szczelina, siwe włosy niczym laser świetlny……super doswiadczenie Jestem…..

          • margo0307 pisze:

            „To nie jest „hindus”
            On jest źródłem wielu nicponi zwanych AWATARAMI…”

            Ktosiu – pewność z jaką napisałeś powyższe słowa jest wprost –
            p o w a l a j ą c a 😀
            ——————————————————————-
            Awatar – oznacza „zstępujący na ziemię, za zgodą wyższego źródła, z którego pochodzi, na pożytek miejsca, do którego przybywa.
            Najbardziej znanymi Awatarami są Budda na wschodzie i Chrystus na zachodzie.

            „…Gdy sprawiedliwość upada, a nieprawość bierze górę wtedy przychodzę na ziemię ja sam. Dla ochrony sprawiedliwych, dla zagłady nieprawość czyniących, dla utrwalenia prawa, w różnych wiekach przychodzę JA SAM”

            http://www.macierz.org.pl/artykuly/joga_i_budo/bhagawad_gita_przeklad_umadewi_wandy_dynowskiej_cz.1.html

          • Ktoś pisze:

            O WIEM kim ON jest. ;D

            Wy tego nie bedziecie wiedzieć bo macie umysły wypełnione semickim, obrzezanym (z mądrości) gównem ale Mezamir a tym bardziej MB powinni go bez trudu rozpoznać.

            Tak samo wiem czym jest SŁOŃ o jakim wzdycha a58. Mięciusi jest.

            bzzzzz ;p

          • Maria_st pisze:

            Wy tego nie bedziecie wiedzieć bo macie umysły wypełnione semickim, obrzezanym (z mądrości) gównem …”

            Ktoś —– kultury więcej…sam na siebie piszesz, tylko czy to wiesz?
            Idz do lasu–poczuj tego DUCHA….

            O WIEM kim ON jest. ;D

            ON se jest Kim JEST i to TYLE…

            Ktoś…
            zzzzzzzzzzzzzzzzzzzb, ok?

          • Ktoś pisze:

            Jak to jest: na coś czekać, mieć to w zasięgu łapek ale tego nie dostrzegać?

            I jeszcze się sekciarsko chwalić iż się na pewno tylko samodzielnie to dostrzeże prezentując wokoło swoja ślepotę. ;p

          • Maria_st pisze:

            Jak to jest: na coś czekać, mieć to w zasięgu łapek ale tego nie dostrzegać

            ja się juz dawno w kosi, kosi łapki nie bawię.

            I jeszcze się sekciarsko chwalić iż się na pewno tylko samodzielnie to dostrzeże prezentując wokoło swoja ślepotę. ;p

            chyba sam jesteś ślepcem i do tego kulawym / kultura pisania /

          • JESTEM pisze:

            „Złoszczenie się na kogoś jest jak picie trucizny i oczekiwanie, że ta druga osoba umrze.” – to podobno słowa Buddy Siakjamuniego.🙂

        • margo0307 pisze:

          „- …Z chaosu wyłoni się harmonia…
          albo:
          – W tym chaosie odnajdziesz harmonię…”

          Piękne doświadczenie JESTEM 🙂❤

          • margo0307 pisze:

            „…chyba sam jesteś ślepcem i do tego kulawym / kultura pisania /…”

            Maryś a dlaczego – kulawym ?
            Czy Ktoś cierpi na niedowład którejś nogi ?

          • margo0307 pisze:

            „Złoszczenie się na kogoś jest jak picie trucizny i oczekiwanie, że ta druga osoba umrze.” – to podobno słowa Buddy Siakjamuniego.🙂 ”

            Mądre słowa wypowiedział Siakjamuni🙂
            C.G. Jung też trafnie zauważył, że: „Świadomość nie przychodzi bez bólu” 😀

        • JESTEM pisze:

          Do Mari_st I Margo0307:

          Dziękuję, kochane kobiety.
          Tak, często mamy podobne doświadczenia–choć różnie ”odczuwane”.

          p.s.
          Na przykład mandale (yantry [jantry]) są diagramami, które ukazują w jaki sposób chaos przybiera harmonijną formę.

        • Dawid56 pisze:

          Niesamowity sen Jestem !!! Naprawdę niezwykły.

      • margo0307 pisze:

        „..Jezus też był podobno w Indiach pomiędzy 12 a 30 rokiem życia…”

        Podobno ?
        Wiele dokumentów publikowanych przez prof. Roericha z podróży na Wschód w 1925r, jak również znaleziska, o których pisze Nikołaj Notowicz potwierdzają, że w klasztorach w Indiach, Nepalu, Ladakhu i Tybecie znajdują się manuskrypty dotyczące życia świętego Issy – jak nazywają Jezusa Chrystusa tubylcy😉
        Profesor Roerich pisze, że:

        „… Lamowie wiedzą, że Mistrz Chrystus przechodząc przez Indie i Tybet nie zwrócił się do Braminów i Kszatriyasów, lecz do Sudrasów – obciążonych pracą, upokorzonych.
        W pismach Lamowie odnotowali jak Chrystus wyniósł i sławił kobietę – Matkę Świata…”

        Z manuskryptów, które opisuje Mikołaj Roerich wynika, że Issa potajemnie opuścił rodzinny dom w Jerozolimie i udał się wraz z kupcami do Indii, aby lepiej poznać Święte Słowa oraz Prawa Wielkiego Buddy.

        „..W czasie podróży odwiedził Djagernat, Rajagricha i Benares…
        Przebywał głównie z Vaisyasami i Sudrasami, których nauczał.
        Lecz Bramini i Kszatriasi powiedzieli Mu, że Brahma zakazał przebywać u tych, którzy zostali stworzeni z jego brzucha i stóp, że Vaisyasi mogą słuchać Wed tylko w święta, a Sudrasi nie tylko, że nie mogą ich słuchać, ale nawet zakazane jest im spojrzeć na Wedy😮.
        Przeznaczeniem Sudrasów jest wieczna niewolnicza praca dla Braminów i Kszatriyasów 😮
        Issa nie posłuchał jednak Braminów i wbrew temu, co mówili nauczał Sudrasów.
        Stanowczo sprzeciwiał się aby jakikolwiek człowiek miał prawo pozbawiać drugiego człowieka jego prawa do ludzkiej godności…”

        Issa nauczał m.in:

        „… Nie oddawaj czci bożkom.
        Nie uważaj się za lepszego. Nie upokarzaj swojego bliźniego.
        Pomagaj biednym. Podtrzymuj słabych.
        Nie czyń nikomu krzywdy.
        Nie pożądaj rzeczy, której nie posiadasz a posiadają inni.
        Człowiek nie powinien usiłować dostrzec Wieczystego Ducha swoimi oczami, lecz czuć Go własnym sercem, a stanie się czystą, dojrzałą duszą…
        Nie okradaj innych, ponieważ wkrótce zostaniesz i ty okradziony.
        Nie oszukuj, abyś i ty nie doświadczył tej krzywdy.
        Nie oddawaj czci słońcu, bo jest ono tylko częścią kosmosu.
        Powiadam: Biada wam, którzy odwracacie uwagę człowieka od ścieżki prawdy i którzy napełniacie ludzi przesądami i zabobonami, zaciemniacie możliwość postrzegania i nakłaniacie do służenia rzeczom materialnym…
        Nie rozpaczaj, nie porzucaj swojego domu, nie przesadzaj w demonstrowaniu swoich uczuć ale bądź przeniknięty nadzieją i cierpliwością.
        Podnoś upadłych i nakarm wygłodzonych, wspomagaj cierpiących…, a jeśli tak robisz – aby nie było przemocy lecz miłość – rób to ze szczerego serca.
        I niech w twoim postępowaniu nie będzie kalkulacji na spodziewany zysk. Bo ani zysku, ani dochodu z tego nie będziesz miał teraz.
        Nie szukajcie prostej drogi w ciemnościach opanowanych przez strach. Ale zbierzcie razem siły i wspierajcie się nawzajem.
        Ten, kto wspomaga sąsiada, umacnia się również.

        Czy nie widzicie, że możni i bogaci sieją ducha buntu przeciwko wieczystej świadomości nieba ?

        Czcijcie kobietę, matkę wszechświata. W niej przejawia się prawda tworzenia.
        Ona jest wsparciem wszystkiego, co jest dobre i piękne.
        Ona jest źródłem życia i śmierci. Na niej opiera się życie mężczyzny, ponieważ ona wspomaga go w pracy.
        Ona rodzi cię w bólach i opiekuje się, kiedy rośniesz. Aż do śmierci jesteś jej udręczeniem.
        Błogosław ją i szanuj ją. Jest ona dla ciebie jedynym przyjacielem i podporą na ziemi.
        Miej dla niej poważanie. Stawaj w jej obronie.
        Kochajcie swoje żony i szanujcie je… Ich miłość uszlachetnia mężczyzn, koi rozgoryczone serca, poskramia bestię.
        Żona i matka są bezcennym skarbem. To dzięki nim zaludnia się świat.
        Tak jak światło oddziela się od ciemności, tak niewiasty posiadają dar oddzielenia u mężczyzny dobrych intencji od złych myśli.
        Twoje najszlachetniejsze myśli będą odnosić się do kobiety.
        Czerp od niej konieczną dla siebie moralną siłę.
        Nie poniżaj jej, bo przez to poniżasz siebie. A przez to tracisz uczucie miłości, bez którego życie na ziemi jest pozbawione sensu…
        Wszystko co czynisz dla zasmuconej matki, żony, wdowy lub innej kobiety – czynisz także dla Ducha…”

        Cytaty pochodzą z książki:
        „Nieznane życie Jezusa” – Nikołaj Notowicz, Swami Abhedananda, Mikołaj Roerich.

        • Mezamir pisze:

          Max Müller z Oksfordu – najznamienitszy indolog na Zachodzie, autor tłumaczeń tekstów wschodnich (50 tomów) zatytułowanych „Święte Księgi Wschodu”.

          Müller opublikował krytykę w piśmie „The Nineteenth Century”. Orzekł, że tak stary dokument (wg Notowicza z I w. n.e.) z pewnością zostałby włączony do wielkiego kanonu literatury tybetańskiej, znanego jako Kandżur i Tandżur. Jeśliby księgi o Issie rzeczywiście istniały, umieszczono by je w Tandżur i byłyby znane wcześniej. Naukowiec wytknął Notowiczowi, że ten w swojej książce najpierw określił rękopisy mianem „zwojów”, później opisał je jako „dwie grube, szyte księgi”. Tymczasem książki tybetańskie to ani zwoje, ani znane nam księgi, lecz podłużne stronice przypominające liście palmowe, złożone luźno pomiędzy drewnianymi płytami; całość zaś owija się tkaniną. Zgodnie z relacją Notowicza przełożony klasztoru oświadczył, że rękopisy stanowiły przekład na tybetański z zachowanych w Lhassie tekstów pisanych językiem pali. W rzeczywistości jednak w Tybecie nigdy nie używano pali, tłumaczeń zaś na tybetański dokonywano zazwyczaj z sanskrytu lub z chińskiego.

          Na polecenie Müllera o Notowicza rozpytywano wśród misjonarzy i brytyjskich oficerów, ci jednak nikogo takiego nie spotkali.

          Pewna angielska podróżniczka udała się do Hemis i odkryła, że w klasztorze od dawna nie widziano żadnego Rosjanina. W ciągu ostatnich lat nie przyniesiono tam nikogo ze złamaną nogą, nie istniał również żaden ślad po manuskrypcie.

          Ostatecznie zdemaskowano Notowicza w drugim artykule na łamach „The Nineteenth Century”. Profesor Archibald Douglas w 1896 roku odbył podróż do Leh, gdzie w obecności tłumacza przeprowadził wywiad z przełożonym klasztoru Hemis. Ten oświadczył, że choć pełni swoją funkcję od 15 lat, to w tym czasie nie widział w klasztorze żadnego Europejczyka ze złamaną nogą. Pytania o tajemnicze teksty uznał za oburzające. Jest lamą od 42 lat i literaturę buddyjską zna bardzo dobrze, a nigdy nie słyszał o żadnej księdze ani o rękopisie, w którym padałoby imię Issa. Był przekonany, że księga taka nie istnieje. Spisany wywiad zatwierdzono klasztorną pieczęcią, poświadczył go tłumacz i lama.

          Wobec tak wielu mocnych argumentów Notowicz zaczął powoli wycofywać się ze swoich twierdzeń. We wstępie do wydania „Nieznanego życia Jezusa Chrystusa” z 1895 r. przyznał, że nie istnieje żaden rękopis traktujący o Issie, utrzymywał natomiast, że całą historię zaczerpnął z rozmaitych ksiąg klasztoru w Hemis. Ale już wtedy było wiadomo, że w klasztorze nigdy autora nie było.

          • Maria_st pisze:

            Mezamirze na podstawie tego coś napisał widać jak łatwo można manipulować ludżmi, kłamiąc.
            Ciekawe w jakim celu kłamal?
            Dla kasy?

          • Maria_st pisze:

            Odnośnie Jezusa to czytałam gdzieś / nie pamietam gdzie/ ze jego grób znajduje sie w Japonii.
            Ogólnie to kojarzy mi sie z Apoloniuszem z Tyany, Saint Germainem….ciekawe ze obaj lubili szlachetne kamienie.

          • Mezamir pisze:

            Istnieje wiele postaci na podstawie których stworzono biblijnego Jezusa.
            Całe judeo-chrześcijaństwo stworzono w Rzymie na fundamentach z kłamstwa
            Ten obłęd nie skończy się tak długo jak długo ludzie będą się doszukiwać prawd w zatrutym źródle
            Wszędzie gdzie pojawia się jakiś postrzymski/neojudaistyczny wątek
            władza była tam najpierw i przygotowała dla ludu odpowiednie „prawdy”
            w trosce o to żebyśmy wyciągali odpowiednie wnioski
            i myśleli że my sami na to wpadliśmy.

          • margo0307 pisze:

            Dziękuję Mezamirze za tak szybką odpowiedź, dedykując Tobie jednocześnie poniższe motto😉

            „..Prawda jest syntezą, ona nie dzieli, lecz jednoczy.
            Szczęśliwi ci, którzy potrafią ją odnaleźć..” ❤
            —————————————————-
            Nie wiem czy wiesz Mzamirze, że buddyjscy nauczyciele strzegąc hermetycznych nauk, bardzo niechętnie dzielili się swoją wiedzą z ludźmi, którzy powodowani jedynie ciekawością pragnęli poznać tajemnice ukryte w klasztorach ? – to po pierwsze 😉

            – po drugie – czy pan Max Müller z Oksfordu – najznamienitszy indolog na Zachodzie, który był niemieckim filologiem i orientalistą, jednym z twórców zachodnioeuropejskiej indologii oraz religioznawstwa ( szkiełko i oko😉 , wypowiedział się również na temat wiedzy, jaką przekazał nam Mikołaj Roerich ?

            – no i po trzecie – gdybyś Mezamirze przeczytał książkę, której prawdomówność tak szybko i niefrasobliwie kwestionujesz, dowiedział byś się, co na ten temat ma do powiedzenia jej autor w przedmowie do wydawcy:

            ".. Spokojnie znoszę wszelkie oskarżenia i poniżenia, nawet tak wymyślne, jak to czyni Max Müller…
            Przedstawiono zarzut: dlaczego Lama klasztoru w Himis nie odpowiedział twierdząco na pytanie pewnych turystów, czy posiada manuskrypt ?
            Główny powód jest taki, że ludzie Wschodu zwykli patrzeć na Europejczyków jak na rabusiów, którzy starają się zniszczyć skarby ich kultury w imię cywilizacji…, wychodząc z założenia, że jeżeli pytają o ten manuskrypt, to na pewno, jak wielu już poprzednio – chcą go wynieść…"
            Prawdę powiedziawszy to… wcale się nie dziwię Lamom klasztorów, bo sama będąc na ich miejscu – również nie powiedziałabym, że posiadam takie skarby😉

            Jak myślisz Mezamirze – dlaczego Michał Anioł ukrył we freskach przesłanie dla nas tak, by współcześnie Mu żyjący "decydenci ludzkości" nie mogli jej odczytać ?

          • Teresa Chacia pisze:

            Mezamir dziękuję za prawd odkrywanie
            oszustów tego świata obalanie
            takich jak Ty jest niewielu
            jak ci manipulowani (mnóstwo) mają dojść do prawdziwego celu
            po drodze czyha tyle pułapek
            a ci którzy prawdą nigdy nie zabrudzili łapek
            doją z nas energię doją
            i nie mów człowieku że nie twoją
            bo ty jesteś oświecony
            i jeszcze niezmiernie uduchowiony
            serwują ci kłamstwa ubrane w piękny papierek
            są słodkie jak cukierek
            łyka ich tylu oświeconych ludzi
            więc kiedy wreszcie setna małpa sie obudzi
            coraz więcej jest takich co czekają z utęsknieniem
            z czystym sercem i prawym sumieniem.

          • margo0307 pisze:

            „Istnieje wiele postaci na podstawie których stworzono biblijnego Jezusa….”

            To zadziwiające, że od 2000 lat kwestionuje się prawdziwość nauk tego Wielkiego Nauczyciela jakim był Jezus😮

            I właściwie to dlaczego się to robi ?

            O czym tak strasznym On opowiadał, że na samą myśl o Nim co niektórym występuje piana na usta ?
            Jezus nawoływał do miłości.., do świadomego altruizmu wobec bliźnich…, do współczucia tym, którym dzieje się krzywda i do pomocy im…, do nieprzywiązywania się do tego materialnego świata…

            A czy Budda – inny Wielki Nauczyciel ludzkości – mówił i nauczał czego innego niż Jezus ?

            Przecież Budda namawia nas byśmy sprawdzali samodzielnie wszelkie nauki i oceniali czy faktycznie przynoszą one pożytek nam i innym istotom.
            Mówi także, że jest nam potrzebna wiara, tak samo jak w życiu – kiedy rozpoczynamy jakiekolwiek przedsięwzięcie – musimy wierzyć, że się uda…🙂
            Bez tej odrobiny wiary nic się nam nie uda…
            Wszyscy wielcy odkrywcy mieli wiarę, w sens tego, co robią. By powstało cokolwiek nowego potrzebna jest i ciekawość i wiara…

            „…W buddyzmie musimy wierzyć w siebie, w sens tego, co robimy i musimy mieć pewne zaufanie do wskazówek Buddy…”

            Jezus mówi o Ojcu Niebieskim jako o Opiekunie, o Stwórcy Wszystkiego Co Jest…

            Budda natomiast mówi o pełnej i doskonałej Sile, dzięki której istnieje i funkcjonuje cały Wszechświat…

            „..Człowiek w Hierarchii wszechświata zajmuje bardzo istotne miejsce pomiędzy
            ziemią, gdzie panuje chaos i pomieszanie, a kosmosem gdzie wszystko jest
            idealne i harmonijne.
            Człowiek jest przejawem najwyższej kosmicznej siły i zawsze pozostanie nierozerwalnie połączony z naturą tworząc w sobie mały kosmos.
            Człowiek w zależności od poziomu rozwoju swojej Świadomości tworzy określoną wibrację, wpływając tym samym na drogę Ewolucji Wszechświata.
            Nadrzędnym celem człowieka jest samodoskonalenie się w sferze duchowej. Transformowanie swojej świadomości poprzez uduchowienie materii
            i zjednoczenie się z najwyższą harmonią jaką jest Bóg…”

            „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec Niebieski…” (Chrystus)

            „Jakąkolwiek drogą idziecie do Mnie, Ja was na tej drodze będę błogosławić;
            albowiem wszystkie drogi są Moje….” ( Bhagawad Gita) 🙂 ❤

          • mały budda pisze:

            Moim zdaniem Jezus Chrystus oraz Maria to hologramy stworzone dla potrzeby wiary.
            To potomkowie kapłanów egipskich stworzyli hologram Jezusa aby ludzie po śmierci ciała nie mogli wyzwolić się z Matrixa.
            Kiedy ludzie ujrzą prawdę, będą odczuwać ból i żal.

          • JESTEM pisze:

            „Moim zdaniem Jezus Chrystus oraz Maria to hologramy stworzone dla potrzeby wiary.”

            Możliwe. Kochany Mały Buddo, a czy wyobrażasz sobie, że jesteś już połączony ze Źródłem, Przebudzony, Oświecony… i nagle wszystko jest dla Ciebie jasne, klarowne, dostrzegasz PRAWDĘ… i zaczynasz dzielić się nią z innymi…?

            I nagle… WIDZISZ, że nikt tego, co mówisz, nie rozumie oprócz może dwóch osób (np. dwóch kobiet – Twojej Matki i przyjaciółki :-)). Ale dalej przekazujesz ludziom wiedzę, którą oni traktują jako „nauki”, ale każdy interpretuje je po swojemu. Potem okazuje się, że nikt nie jest gotów (prócz może małej grupki ludzi, którzy zaczynają żyć według tego, co im przekazałeś) na przyjęcie PRAWDY.
            Nie tylko nie są gotowi na przyjęcie PRAWDY, ale zaczynają Cię atakować… niemalże wszyscy. Ci, którzy na początku potraktowali Cię jako mędrca, istotę boską, Nauczyciela, ale Cię odrzucili oraz ci, którym od samego początku wiedza przejawiająca się przez Ciebie była „nie na rękę”, bo zburzyłaby ich cały świat…

            Wreszcie zostajesz wydany przez Twoich byłych „uczniów” w ręce ich wrogów, którzy na moment stają się ich „sprzymierzeńcami”… bo i ci, i tamci chcą, abyś został zniszczony np. ukrzyżowany.

            Co byś w takiej sytuacji zrobił? Tylko to, co wynikałoby z PRAWDY, która próbowałeś przekazywać innym.

            Jeśliby nawet Cię nie ukrzyżowali, bo na przykład uciekłeś albo… znikłeś, to mogli znaleźć kogoś do Ciebie bardzo podobnego (takiego sobowtóra, jakiego obecnie ma wiele różnych sławnych ludzi i gwiazd) i on zamiast Ciebie został ukrzyżowany. Czy gdybyś się pojawił i powiedział, że ukrzyżowali fałszywego Jezusa Chrystusa, to ktoś by Ci uwierzył?
            Tylko ci, którzy skorzystali z wiedzy, którą im przekazałeś.
            Ale na pewno nie ci, którzy z niej mało co zrozumieli… a swoje interpretacje PRAWDY podawali innym naiwnym jako nauki PRAWDY syna człowieczo-boskiego Jezusa Chrystusa… z siebie czyniąc Twoimi wiernymi uczniami.

            Ech…

          • Mezamir pisze:

            Prawdę powiedziawszy to… wcale się nie dziwię Lamom klasztorów, bo sama będąc na ich miejscu – również nie powiedziałabym, że posiadam takie skarby

            W klasztorach mają o wiele większe skarby i nie kłamią że ich nie ma,wręcz przeciwnie
            Studiują te skarby całe życie kolejne pokolenia.

            To zadziwiające, że od 2000 lat kwestionuje się prawdziwość nauk tego Wielkiego Nauczyciela jakim był Jezus

            Nie zmieniajmy tematu,nauki to jedno,postać to drugie.

            „Pod koniec IV wieku p.n.e. misjonarzy buddyjskich można było spotkać w Atenach” – pisze E.M.Layman. Wspomina też, że pierwsi misjonarze chrześcijańscy napotykali nauki buddyjskie wszędzie, dokądkolwiek się udali !!!!

            A gdy misjonarze katoliccy przybyli do Japonii, wzięto ich nawet za przedstawicieli nowej sekty buddyjskiej. Jak to możliwe?

            E.M.Layman tłumaczy te podobieństwa jednakowym pochodzeniem. Wyjaśnia: „Przed nastaniem ery chrześcijańskiej (…) w buddyjskich formach kultu uwidoczniły się wpływy „pogańskie”. (…) Przypuszczalnie rezultatem ich oddziaływania są [również] niektóre praktyki religijne wprowadzone w kościele chrześcijańskim”.

            Co z tego wynika?
            Ano,jeśli ktoś chce przejąc władzę nad duszą ludzi,musi im dać coś czego nie odrzucą
            Coś atrakcyjnego.
            Judeo-chrześcijaństwo zawsze głosi to
            co jest obecne w tradycjach ludzi których chce zdobyć.

            Jezus biblijny powstał po to żeby zastąpić innych bogów lub postacie historyczne
            Jego nauki nie są jego naukami.(Najlepsze fragmenty Biblii to te w których Jezus przeczy sam sobie,raz nazywa się bogiem,raz przeczy ze nim jest,nikogo to nie obchodzi)

            Fikcyjność tej postaci została już wielokrotnie udowodniona
            Poczytaj sobie chociażby Złotą Gałąź i znajdziesz tam legion pierwowzorów Jezusa.

            Poczytaj sobie Sutry i znajdziesz tam wszystkie „nauki Jezusa”

            Poczytaj Upaniszady i znajdziesz w nich Biblię

            Poczytaj Purany i zobaczysz skąd się wziął judaizm i jego dzieci(islam,chrześcijaństwo)
            oraz większość postaci biblijnych które dziś uważa się za historyczne.

            Jezus jest tak samo historyczny jak Mojżesz,Abraham/Brahman i jego żona Sara/Sarasvati

            Kiedy Dawid został królem Hebrajczyków, zdobył Jerozolimę,
            ufortyfikowane miasto Jebusytów, jednego z kananejskich
            plemion, i uczynił z niej nową stolicę.

            Sprowadził tu Arkę Przymierza i planował wybudować dla niej świątynię (2 Sm 6–7).
            Dokonał tego jego syn Salomon.
            Na dworze Dawida przebywał Natan, prorok El Szaddai
            oraz uczony kapłan Abiatar, który stał się królewskim historykiem.

            To właśnie on jest odpowiedzialny za powstanie Biblii,
            może też być autorem najstarszego dokumentu w tekście Biblii
            zwanego „J”, ponieważ konsekwentnie używa imienia Jahwe
            na oznaczenie hebrajskiego boga El Szaddai”. – John Myrdhin Reynolds

            „yeSu” is the locative plural case.

            „ya” is ‚a goer or mover’, the wind”, joining, restraining, or abandoning, fame or light”.

            „yA” is ‚going, restraining, and attaining’, indicating ‚a carriage, religious meditation, or the yoniliÑgam’.

            „yad” is ‚who, which, what, whichever, whatever, or that ‚, indicating ‚the puruSa’.

            yahu is “restless or swift” or “mighty or strong” (synonymous with mahat); also indicating “an offspring or child”, as an equivalent of putra ~ e.g. sahasoyahuH = sahasoputraH (“son of strength”), both used in reference to agni.

            yahva is “restless, swift, active (as agni, indra, soma), or continually moving or flowing (as the waters)”, and likewise it is synonymous with mahat; also indicating “the sacrificer” (yajamAna).

            yahvI is “heaven and earth” or “the flowing waters” (often as sapta yahvI).

            And yahvat is “the ever-flowing (waters)”.

            There are many proper names in the Old Testament affixed with yhv (yeho- or -yahu), and yhvh is the very name of God, which is known from inscriptions dated c. 830 BC.

            The Hebrew derivation of yhv is unclear, and scholars have suggested that it may have a non-Israelite origin, with some seeking meanings in Aramaic or Arabic or Egyptian ~ although it appears that no one has considered Sanskrit sources, where the same term is found with exactly the connotations appropriate to the biblical usage.

            So that yahvaH or yahvIH (yahweh) and iLAH (allah) are almost identical terms ~ with the Rgveda as the primary source for all monotheistic religions.

            hindudharmaforums.com/showthread.php?t=3125

            Judeochrześcijaństwo jest od samego początku ideologiczną bronią polityków
            To jest ideologia dla niewolników bo wygodniej jest zrzucić odpowiedzialność za swoje życie na plecy Pana.Niewolnicy sami bronią tego który ich więzi bo w niewoli jest wygodniej,nie trzeba myśleć,wybierać,ponosić konsekwencji,wszystko robi za nas Pan.

            Przykład tego jak ta ideologia głosi cudze jako własne

            „ŚPIEW SŁOŃCA”

            Wielki, wszechmocny, łaskawy Panie!
            Bądź pochwalony, uczczony i błogosławiony
            Tobie jednemu się to należy.
            I żaden człowiek nie jest godzien
            nadać Ci Imienia
            Bądź pochwalony Panie mój wraz ze
            wszystkimi Twoimi Stworzeniami,

            a szczególnie z naszym bratem Słońcem,
            które stwarza dzień, daje jasność i
            oświeca nas swoim światłem
            i jest piękne, promieniujące wielkim blaskiem

            Jest Twoim symbolem, o Najwyższy
            Bądź pochwalony, mój Panie, przez
            naszego brata – Wiatr
            i przez powietrze i chmury i całą aurę,
            Przez wszelkie darowane Twoje Stworzenia.
            Bądź pochwalony, mój Panie, przez
            naszą siostrę – Wodę,
            która jest bardzo przydatna, spokojna,
            smaczna i czysta.

            Bądź pochwalony, mój Panie, przez
            naszego brata – Ogień,
            przez Twoją ustanowioną moc,
            on jest piękny, przyjazny, bardzo
            silny i potężny.

            Bądź pochwalony, mój Panie, przez
            naszą siostrę – Matkę Ziemię,
            która nas zaopatruje i wysłuchuje,
            i dostarcza rozmaitych owoców,
            kolorowych kwiatów i ziół.

            Św. Franciszek z Asyżu

            Wystarczy porównać Śpiew Słońca z Surja Upaniszadami

            Słońce jest jaźnią całego świata.
            Ze Słońca rodzą się, zaiste, żywe istoty.
            Ze Słońca ofiara, Deszcz (Pardżanja = Perkun), pożywienie i dusza.
            Pokłon Ci Aditjo, Synu Bezkresu!
            Ty jesteś naocznym sprawcą czynów,
            Ty jesteś naocznym Brahmanem – tym który się rozszerza,
            Ty jesteś naocznym Wisznu – tym, który przenika,
            Ty jesteś naocznym Rudrą – tym, który gromki dźwięk wydobywa,
            Ty jesteś naocznym Ryczem (Rygwedą) – hymnem pochwalnym,
            Ty jesteś naocznym Jadżusem (Jadżurwedą) – hymnem ofiarnym,
            Ty jesteś naoczną Samą (Samawedą) – hymnem-pieśnią,
            Ty jesteś naocznym Atharwanem (Atharwawedą) – hymnem-zaklęciem.
            Ze Słońca rodzi się Wiatr,
            Ze Słońca rodzi się Ziemia,
            Ze Słońca rodzą się Wody,
            Ze Słońca Ogień się rodzi.
            Ze Słońca Przestwór i kierunki w przestrzeni się rodzą,
            Ze Słońca Bogowie – świetliści się rodzą,
            Ze Słońca Wedy powstają,
            Zaiste, takie właśnie Słońce, tę oto tarczę rozpala.
            Tamto Słońce to Bahman, który się rozszerza,
            Słonce jest wewnętrzną strukturą człowieka –
            umysłem, rozumem, świadomością, tożsamością,
            Słońce zaiste jest tchnieniem życiowym, które wszędzie się rozchodzi,
            i tchnieniem życiowym, które integruje,
            i tchnieniem życiowym, które w górę płynie,
            i tchnieniem życiowym, które do dołu ciągnie,
            i głównym tchnieniem życiowym.
            Słońce zaiste jest słuchem i tym, co czuć pozwala przez skórę,
            i wzrokiem, i tym, czym smak się czuje, i tym, czym zapachy,
            Słońce zaiste jest dźwiękiem i tym, czego się dotyka,
            barwy postacią, smakiem i zapachem,
            Słonce zaiste jest mową i ręką, i nogą,
            i tym, dzięki czemu można się rozmnażać,
            i tym, czym nieczystości wydalać,
            Słonce jest zaiste i mówieniem, i braniem, i przemieszczaniem,
            i wytwarzaniem, i radością,
            Pełne radości, pełne mądrości, pełne rozróżniania jest Słońce!

            Pokłon Słońcu-Mitrze – Przyjacielowi Miłemu
            Pokłon Słońcu-Bhanu – który blaskiem świeci,
            Chroń mnie przed śmiercią!

            Pokłon Świetlistemu, Świata przyczynie!

            Ze Słońca powstają stworzenia
            i pod opieką są Słońca,
            W Słońcu się rozpuszczają
            i to, co jest Słońcem jest tym, czym jest ‘ja’ we mnie.

            Okiem naszym jest Savitar – Stwórca,
            i okiem naszym jest Słońce – to, które jest w górze.
            Niech Stwórca okiem nas obdarzy.

            Słońca wiedzę mamy, Tysiąc-promiennego dumamy,
            Niech więc nas Słońce obudzi.
            ________________________

            Cywilizacja judeo-chrześcijańska to cywilizacja ignorancji i fałszu.
            (Sprawdź życiorysy świętych tego kościoła,sami mordercy i psychopaci)
            To jest moloch na papierowych nogach,słabym punktem tego potwora
            jest Edukacja – jedyny prawdziwy antychryst.
            (To kościół palił księgi wielu narodów a dziś powołuje się na naukę i szczyci propagowaniem oświaty)
            Wszystko w ich teologii jest powywracane do góry nogami
            aby móc normalnych ludzi nazywać wywrotowcami.
            Nie ma sensu się okłamywać,wszystko co wychodzi z tego kościoła jest przygotowane przez psychologów i speców od manipulacji.
            Nauki kościoła to rodzaj tej samej pluskwy którą Neo dostał w pępek w pokoju przesłuchań🙂

          • JESTEM pisze:

            „W klasztorach mają o wiele większe skarby i nie kłamią że ich nie ma,wręcz przeciwnie
            Studiują te skarby całe życie kolejne pokolenia.”

            Studiują, to fakt, całe pokolenia… Są jednak takie „skarby”, którymi dzielą się wyłącznie z uczniami i to też nie wszystkimi w sensie, że nie każdemu dadzą je do ręki. A co dopiero z jakimś nieznanym im „wybitnym autorytetom” z Europy na przykład.

          • JESTEM pisze:

            „Ano,jeśli ktoś chce przejąc władzę nad duszą ludzi,musi im dać coś czego nie odrzucą
            Coś atrakcyjnego.
            Judeo-chrześcijaństwo zawsze głosi to
            co jest obecne w tradycjach ludzi których chce zdobyć.

            Jezus biblijny powstał po to żeby zastąpić innych bogów lub postacie historyczne
            Jego nauki nie są jego naukami.(Najlepsze fragmenty Biblii to te w których Jezus przeczy sam sobie,raz nazywa się bogiem,raz przeczy ze nim jest,nikogo to nie obchodzi)”

            Co racja, to racja, ale nie przekonują mnie dowody na fikcyjność postaci Jezusa Chrystusa. Dla mnie bardziej prawdopodobnym było zamanipulowanie faktami, które miały miejsce i tekstami, które istniały i były na bieżąco tworzone… No i interpretoweane odpowiednio do potrzeb tych, którzy walczyli o władzę nad „stadami owieczek i baranów”.

        • margo0307 pisze:

          Mikołaj Roerich, który ostatnie lata życia wraz z całą rodziną spędził w Indiach, na pogórzu himalajskim w dolinie Kulu, m.in. napisał:

          „..Nasza Planeta znalazła się w bardzo ważnym etapie rozwoju ludzkości.
          Postępująca cywilizacja sięgnęła apogeum rozwoju materialnego odsuwając
          człowieka niemalże całkowicie od natury, powodując tym samym na świecie
          wzrost autodestrukcji i chorób psychicznych.
          Zachodnia cywilizacja maksymalnie rozwinęła przemysł, stworzyła broń nuklearną, dała początek lotom kosmicznym oraz zaczęła ingerować w naturę, powoli zagrażając gatunkowi ludzkiemu.
          Jednak nie znalazła alternatywy dla degradacji naturalnego środowiska
          i polepszenia egzystencji głodujących ludzi oraz zahamowania konfliktów
          zbrojnych nękających naszą planetę.

          Alternatywą na destrukcyjne działanie samozagłady ludzkości jest połączenie
          zachodniej nauki z mądrością wschodnią i utworzenie nowej cywilizacji.

          Kluczem do tego jest rozwój człowieka przez transformacje Świadomości ku
          wyższym formom duchowym.

          Lekiem jest dbanie o wspólne dobro, nie zakłócając harmonii i porządku świata,
          działając poprzez Świadomy Altruizm, Miłość i Radość…”

          • margo0307 pisze:

            „…po drodze czyha tyle pułapek
            a ci którzy prawdą nigdy nie zabrudzili łapek
            doją z nas energię doją…”

            Tereniu, a może lepiej było by napisać: „doili z nas energię” ?
            Wszak już wiemy, że nie jesteśmy tylko ciałem, materią która porusza się widzi i słyszy, ale czymś więcej 🙂
            Czymś, co nie znika wraz ze śmiercią naszego ciała fizycznego, ale pojawia się na świecie znowu i znowu, zbierając doświadczenia, tworząc dobre i złe przyczyny zwane karmą…😉
            Z tego też wynika prosty i … logiczny wniosek, że to my sami tworzymy swój los, sami możemy go w każdej chwili zmienić i naprawdę nie ma sensu nikogo obwiniać za nasze osobiste niepowodzenia, odczucia oraz wszystko to, co nas spotyka w tej naszej życiowej drodze… 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Prawdę powiedziawszy to… wcale się nie dziwię Lamom klasztorów, bo sama będąc na ich miejscu – również nie powiedziałabym, że posiadam takie skarby ;)”

            Ja też się im nie dziwię.

            ‚To zadziwiające, że od 2000 lat kwestionuje się prawdziwość nauk tego Wielkiego Nauczyciela jakim był Jezus :o”

            Dzięki Margo0307, ponieważ dla mnie Jezus (imię człowieka) Chrystus (imię istoty ludzkiej, która osiąga boskość) i Siakjamuni (imię człowieka) Budda (imię istoty ludzkiej, która osiąga boskość) to niemalże ta sama OSOBA w różnych wcieleniach – AWATARY😉
            I obaj są bliscy mojemu sercu.
            Można zadać pytanie:dlaczego ludzie negują albo jednego albo drugiego… ?
            (np. Mezamir Chrystusa, a Teresa Buddę🙂 )
            W jakim celu?
            Żeby utrzymać walkę i konflikty pomiędzy ludźmi z powodu „innej wiary”, w „różnych bogów”.

            ” to my sami tworzymy swój los, sami możemy go w każdej chwili zmienić i naprawdę nie ma sensu nikogo obwiniać za nasze osobiste niepowodzenia, odczucia oraz wszystko to, co nas spotyka w tej naszej życiowej drodze… :)”

            Kochana Margo0307, wielka mądrość w tych słowach jest zawarta.Jednak… to jeszcze jest bardzo trudne do przyjęcia przez ludzi, bo proces dojrzewania jako istoty ludzkiej nie jest łatwy. A nawet bywa bolesny. Wiemy coś o tym🙂

            Podjęcie odpowiedzialności za siebie, swoje myśli, słowa, emocje i działania jest – wygląda na to – nadal dużo trudniejsze niż zwalanie winy za nasze osobiste niepowodzenia na innych. Choć już coraz więcej ludzi to rozumie i dokonuje zmian stając się coraz bardziej świadomymi.🙂❤

          • Maria_st pisze:

            wschód, zachod —- i te różnice….
            Tylko jakie?
            Czy wschód jest wzorem dla zachodu?
            hmm, wątpie…patrząc na losy kobiet w tych krajach .
            Ciekawe co ten pan by powiedział na dzisiejsze czasy?
            nie ma mądrości wschodu, zachodu bo każdy ma ją w sobie……dlaczego wiec nie jesteśmy szczęśliwi ?

          • Teresa Chacia pisze:

            Ja wszystkich mistrzów neguję
            tylko własną moc swoim sercem czuję
            czy się nigdy nie poddacie
            co za światło w sobie macie
            i co to za moc
            żeby ciagle prosić o wzorce i pomoc
            Chrystus Budda czy inny mistrz
            a ty się człowieku niszcz
            mantruj klęcznikuj uniżenie
            czy tego cię uczy sumienie?
            innych chociaż najmądrzejsze nauki
            będziesz przyswajał dopóki
            swoje ciało i serce
            nie umiłujesz wielce
            żeby czuło i kochało
            ziarno od plew oddzielało.

          • Dawid56 pisze:

            Podpisuję się obiema rękoma pod tym co Margo i Jestem napisałyście
            „Jezus nawoływał do miłości.., do świadomego altruizmu wobec bliźnich…, do współczucia tym, którym dzieje się krzywda i do pomocy im…, do nieprzywiązywania się do tego materialnego świata…

            A czy Budda – inny Wielki Nauczyciel ludzkości – mówił i nauczał czego innego niż Jezus ?

            Przecież Budda namawia nas byśmy sprawdzali samodzielnie wszelkie nauki i oceniali czy faktycznie przynoszą one pożytek nam i innym istotom.
            Mówi także, że jest nam potrzebna wiara, tak samo jak w życiu – kiedy rozpoczynamy jakiekolwiek przedsięwzięcie – musimy wierzyć, że się uda…🙂
            Bez tej odrobiny wiary nic się nam nie uda…
            Wszyscy wielcy odkrywcy mieli wiarę, w sens tego, co robią. By powstało cokolwiek nowego potrzebna jest i ciekawość i wiara…”

          • JESTEM pisze:

            Maria_st:
            „nie ma mądrości wschodu, zachodu bo każdy ma ją w sobie……dlaczego wiec nie jesteśmy szczęśliwi ?”

            Ponieważ z niej nie korzystamy. Mimo, że każdy ma ją w sobie. Tylko, że jest ukryta… przed nami samymi… pod warstwą naszych przekonań, negatywnych emocji, ocen, zwalania winy na innych, braku odpowiedzialności za swoje myśli, słowa, emocje, działania… itp.

            Teresa:
            „Ja wszystkich mistrzów neguję
            tylko własną moc swoim sercem czuję
            czy się nigdy nie poddacie
            co za światło w sobie macie
            i co to za moc
            żeby ciagle prosić o wzorce i pomoc
            Chrystus Budda czy inny mistrz
            a ty się człowieku niszcz
            mantruj klęcznikuj uniżenie
            czy tego cię uczy sumienie?”

            No cóż, mamy chyba „różnie”.😉 Nie powiedziałabym, że neguję wszystkich mistrzów, choć nie uznaję tzw. autorytetów. Nie neguję w tym sensie, że każdy ma prawo myśleć i działać tak, jak jest mu dane. Jeślii ktoś chce mieć mistrzów, to ich ma. Jeśli ktoś chce mieć autorytety, to je ma. Jeśli ktoś ich nie potrzebuje, to ich nie ma. Jeśli ktoś umie myśleć samodzielnie, to myśli samodzielnie, ale i tak słucha i czyta innych.🙂 I albo ich rozumie albo nie rozumie i wtedy zazwyczaj się ‚nie zgadza’ z tymi innymi.

            Czytam i słucham innych sercem.❤ Na tyle, ile mogę i umiem. I jeśli pisałam, że Chrystus i Budda są mi bliscy, to tak samo mogłabym napisać o wielu innych ludziach, których, gdy słucham lub czytam, staram się słuchać i czytać ze zrozumieniem i czuć… sercem.
            Nie proszę o wzorce, bo one istnieją. Nikomu nie "klęczkuję". Choć i Ty, Tereso Chacia, jesteś bliska mojemu sercu.

            „innych chociaż najmądrzejsze nauki
            będziesz przyswajał dopóki
            swoje ciało i serce
            nie umiłujesz wielce
            żeby czuło i kochało
            ziarno od plew oddzielało.”

            Podobnie swojego serca czasem możemy nie usłyszeć, dopóki siebie nie pokochamy i nie wyzwolimy się od wzorców, które nami rządzą i od swoich… na przykład kłamstw, których nie jesteśmy (możliwe, że nie wszyscy🙂 ) jeszcze świadomi… itp.

            Ziarna prawdy są w każdym, ale czy one zakiełkują i kiedy?
            A jeśli już kiełkują, to czy rozwiną się w piękne drzewa lub kwiaty?
            I od czego to zależy?

            Czułe serce jest w każdym, ale często jest ono poranione, cierniami oblepione, zaskorupiałe, goryczą i nienawiścią przesiąknięte…
            A jeśli już zaczynamy kochać siebie, to czy pozwolimy swojemu sercu się uwolnić, uzdrowić, by na nowo wypełniła je MIŁOŚĆ („umiłowanie”) do siebie w innych i innych w sobie?

          • margo0307 pisze:

            „..Nie zmieniajmy tematu,nauki to jedno,postać to drugie.”

            Nie zmieniam Mezamirze tematu i piszę na blogu Mistyki to, co głęboko w sobie czuję ❤

            Kiedyś "wpadła mi w oko" taka bardzo mądra rada:
            "Czytaj wszystko, słuchaj każdego.
            Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własnymi badaniami.
            (William „Bill” Cooper)

            Dzisiaj, od siebie dodała bym do tego:
            … Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własnymi badaniami, doświadczeniami i odczuciami😉

            Każdy z nas, wybiera sobie z tego "Rogu Obfitości" 😉 to, co uważa, że dla niego jest najlepsze… i z czym rezonuje na głębokim poziomie, ja także wybrałam – wybrałam słowa Nauczyciela, który nikogo nie oceniał, nie było dla Niego jakichkolwiek podziałów na mądrych i głupich, bogatych i biednych, cudzoziemców i Żydów, grzeszników i tych „czystych”…, który głosił, że wszystkie prawa wszechświata podporządkowane są jednemu prawu – Prawu Miłości, bo Miłość jest ponad nimi wszystkimi 🙂

            " Są momenty pomiędzy życiem a śmiercią, kiedy ludzie już życia nie wyczuwają, ale kiedy, pomimo że ciało jest zrujnowane i już niezdolne do działania, duch, który przecież bólu nie czuje i zraniony być nie może, jest w pełni przytomny i wszystko rozumiejący – dla niego czas nie istnieje.
            W jednej sekundzie lub jednej milionowej części sekundy może pojąć prawdę, zrozumieć sens i cel tego, co go spotkało w życiu i zadecydować o wyborze – nienawiści lub miłości…" ❤

          • margo0307 pisze:

            „…Fikcyjność tej postaci [ Jezusa] została już wielokrotnie udowodniona…”

            A to ciekawe Mezamirze… 😉
            Właściwie, w kontekście tego, co napisałeś powyżej, to nie wiem, które zdanie jest prawdziwe: czy Twoje ?, czy historyków ?

            „Świadectwa historyków na temat głównego wydarzenia naszej ery
            tłumaczył Andrzej Leszczyński (19.7.2013 r.)

            Przywykliśmy uważać wszystkich uczonych czasów radzieckich za ateistów.
            Ale to wcale tak nie było.
            Oto referat-sprawozdanie znanego filologa radzieckiego, akademika Akademii Nauk ZSRR Aleksandra Iwanowicza BIELECKIEGO (+1961 r.), który on zatytułował –
            “Niektóre uwagi o literaturze ateistycznej ostatnich lat”.
            Zadziwia odwaga, jaką wykazał akademik, kierujący wówczas Instytutem Literatury w Kijowie, prezentując te “uwagi”.

            Oto fragment tego referatu-sprawozdania, wykonanego na polecenie KC KP Ukrainy.

            Zacznijmy od Józefa Flawiusza.
            Jak wiemy, był on jednym z najbardziej wiarygodnych świadków historycznych.
            Karol Marks mówił:
            “Wiarygodna historia może być pisana tylko na podstawie takich dokumentów, jak dzieła Józefa Flawiusza lub innych o takiej samej jak one wartości”.
            Ponadto Flawiusz w czasie swego życia mógł być również dobrze zorientowany w wydarzeniach, opisanych w Ewangeliach.
            Wreszcie, Flawiusz nie był wyznawcą Chrystusa, i dlatego nie ma podstaw, aby oczekiwać od niego jakichś przesadnych opisów, korzystnych dla chrześcijan.
            Czy rzeczywiście Flawiusz nic nie mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, jak twierdzą ateiści?

            Ci, którzy tak mówią, powinni chociaż jeden raz w życiu, chociaż tylko na chwilę, zajrzeć do fragmentów jego utworów, opublikowanych zaledwie trzy lata temu w radzieckim wydaniu Akademii Nauk ZSRR. 😛
            A tam czarno na białym jest napisane:
            “W owym czasie wystąpił Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli tylko można nazwać Go człowiekiem, dokonujący cudów; kiedy na skutek donosu naszych najważniejszych ludzi Piłat ukrzyżował Go na krzyżu, zawahali się ci, którzy jako pierwsi Go pokochali.
            Na trzeci dzień On znów zjawił się do nich żywy”.
            Jak to powiązać z wypowiedziami i zapewnieniami, że Józef Flawiusz ani słowem nie mówi o Chrystusie? […]

            A oto dalsze świadectwa.

            …Labiritios (Labirinios) [ros. Лабиритиос (Лабириниос)] w chwili zmartwychwstania Chrystusa wraz ze swymi urzędnikami znalazł się niedaleko od tego miejsca (miejsca pogrzebania Jezusa). Wyraźnie widząc upadek kamienia, zamykającego grób i unoszącą się nad tym miejscem niezwykle jasno świecącą się figurę, Labiritios wraz z swymi towarzyszami i strażnikami rzucili się, aby zgłosić to władzom.

            …Grek Germidiusz (Germizy) [ros. Грек Гермидий (Гермизий)], który był oficjalnym biografem rządcy Judei, napisał również biografię Piłata.
            Jego świadectwa zasługują na szczególną uwagę z dwóch powodów.
            Po pierwsze, zawierają one wiele szczególnie pewnych danych na temat historii Judei.
            Po drugie, Germidiusz wyraźnie wyróżnia się sposobem przedstawienia swych wypowiedzi.
            Ten człowiek nie jest zdolny poddawać się jakimś wrażeniom, dziwić się, pasjonować.
            Wg określenia Akademika S.A. Żebielewa, “on z bezstronną dokładnością aparatu fotograficznego mówi o wszystkim.”
            Wypowiedzi Germidiusza są cenne jeszcze i dlatego, ponieważ również w czasie Zmartwychwstania Chrystusa był on w pobliżu tego miejsca, towarzysząc jednemu z pomocników Piłata.
            Ważnym jest dodanie jeszcze jednej okoliczności.
            Germidiusz początkowo był nastawiony przeciwko Chrystusowi i, jak sam powiedział, namawiał żonę Piłata, aby ta nie starała się, aby mąż zmienił wyrok śmierci na Chrystusa. Aż do samej chwili ukrzyżowania uważał Chrystusa za oszusta.
            Dlatego z własnej inicjatywy wyruszył w nocy przed Zmartwychwstaniem do Grobu, chcąc upewnić się, że Chrystus nie zmartwychwstanie i Ciało Jego na zawsze pozostanie w ziemi.
            Ale wyszło inaczej.😛

            “Zbliżywszy się do Grobu i znajdując się w odległości stu pięćdziesięciu kroków od niego – napisał Germidiusz – widzieliśmy w półmroku wczesnego świtu straż przy grobie: dwie osoby siedziały, pozostałe leżały na ziemi, było bardzo cicho.
            Szliśmy bardzo powoli, i wyprzedziła nas straż, idąca do Grobu, aby zmienić tę, która tam znajdowała się od wieczoru.
            Później stało się nagle bardzo jasno. Nie mogliśmy pojąć, skąd to światło.
            Ale wkrótce zobaczyliśmy, że wychodzi ono z przesuwającego się w górze świecącego obłoku.
            Obłok opuścił się nad Grób i nad ziemią tam ukazał się człowiek, który jakby się cały świecił.
            Następnie rozległo się uderzenie grzmotu, ale nie w niebie, lecz na ziemi.
            Od tego grzmotu straże z przerażenia podskoczyły, a następnie upadły.
            W tym czasie do Grobu z prawej strony od nas ścieżką szła kobieta, która nagle zawołała: “Otworzyło się! Otworzyło się!”
            I w tym momencie zobaczyliśmy, że rzeczywiście bardzo wielki kamień, zakrywający wejście do pieczary, jakby sam się podniósł i otworzył Grób (otworzył wejście do pieczary Grobu).
            Bardzo się wystraszyliśmy. Potem, jakiś czas później, światło nad Grobem znikło, nastała cisza, jak zwykle.
            Gdy przybliżyliśmy się do Grobu, to okazało się, że nie ma tam już ciała pogrzebanego człowieka.”

            Świadectwo Germidiusza interesujące jest jeszcze z innego punktu widzenia.
            Pisze on, że na krótko przed egzekucją Chrystusa w Judei bito monety z dużym wizerunkiem Cezara (Tyberiusza), z jednej strony, i z małym wizerunkiem Piłata na drugiej stronie.
            W dniu rozprawy nad Chrystusem, kiedy żona Piłata wysłała do niego ludzi, przez których przekonywała męża, aby on nie wydawał wyroku śmierci na Chrystusa (ponieważ przez całą noc w czasie snu cierpiała z Jego powodu), pytała go: “Czym odkupisz swą winę, jeżeli skazany przez ciebie rzeczywiście okaże się Synem Bożym, a nie przestępcą?”. – Piłat odparł:
            “Jeżeli On jest Synem Bożym, to On zmartwychwstanie i wtedy pierwszą rzeczą, którą zrobię – zakażę bicia mego wizerunku na monetach, dopóki żyję”.
            Należy wyjaśnić, że przedstawienie kogoś na monetach uważane było w Rzymie za bardzo wielki zaszczyt.
            Piłat spełnił swoją obietnicę.
            Kiedy ustalono, że Chrystus zmartwychwstał, Piłat rzeczywiście zabronił przedstawiania siebie na monetach.
            Ta informacja Germidiusza w pełni potwierdzona została przez dowody materialne.
            Z rzymskiej numizmatyki wiadomo, że w Jerozolimie w tym czasie zostały wykonane monety z wizerunkiem Cezara z jednej strony i bez wizerunku Piłata z drugiej…

            …Syryjczyk Ejszu, (Eishu) [ros. Ейшу, (Эйшу)], znany lekarz, bliski Piłatowi i leczący go, jest jednym z najbardziej znanych ludzi swego czasu. Wybitny lekarz i przyrodnik, który cieszył się niezwykle wielkim uznaniem na Wschodzie, a potem i w Rzymie, pozostawił prace, które utworzyły całą epokę w nauce.

            Z polecenia Piłata wieczorem przed zmartwychwstaniem, znajdował się on w pobliżu grobu wraz z pięcioma pomocnikami, którzy zawsze mu towarzyszyli.
            Był on także świadkiem pogrzebu Chrystusa.
            W sobotę dwukrotnie oglądał on grób, a wieczorem na polecenie Piłata udał się wraz z pomocnikami, aby spędzić tu noc.
            Wiedząc o proroctwach dotyczących zmartwychwstania Chrystusa, Ejszu i jego pomocnicy – lekarze, byli zainteresowani tym również z punktu widzenia naukowców – przyrodników. Dlatego wszystko, związane z Chrystusem i Jego śmiercią było przez nich dokładnie badane.
            W nocy z soboty na niedzielę czuwali oni po kolei.
            Wieczorem jego pomocnicy pokładli się spać, ale na długo przed zmartwychwstaniem obudzili się i wznowili obserwację rzeczywistości wokół nich.
            “My wszyscy – lekarze, strażnicy – pisze Ejszu – byliśmy zdrowi, pełni energii, czuliśmy się tak, jak zawsze. Nie mieliśmy żadnych przeczuć.
            Absolutnie nie wierzyliśmy, że zmarły może zmartwychwstać.
            Ale On rzeczywiście zmartwychwstał, i wszyscyśmy to widzieli na własne oczy”.
            Dalej następuje opis zmartwychwstania …
            W ogóle Ejszu był sceptykiem.
            W swych pracach niezmiennie powtarzał zdanie, które następnie dzięki niemu stało się przysłowiem na Wschodzie:
            “Czego sam nie widziałem, uważam to za bajkę”.

            Jak widać z powyższego, wbrew opinii przeciwników religii świadectw o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa jest wystarczająco dużo…” 😉

            http://www.fronda.pl/blogi/memento-mori/zmartwychwstanie-chrystusa-w-swietle-nowych-dokumentow-historycznych,40850.html

        • JESTEM pisze:

          „Max Müller z Oksfordu – najznamienitszy indolog na Zachodzie, autor tłumaczeń tekstów wschodnich (50 tomów) zatytułowanych „Święte Księgi Wschodu”.”

          Niektórzy uznają za najznamienitszego fizyka: Newtona, Pascala, Einstena , Howkinga, Plancka, Gamowa, Feymana, Penrose’a itd. itp.

          To, że napisałeś takie słowa: „najznamienitszy indolog na Zachodzie… itd” świadczy, że lubisz podpierać się jakimiś autorytetami. Rozumiem. Tak lubisz i tak masz. Ale to nic dla mnie nie znaczy. Opierasz się na autorytecie, a ja czytam przypisane mu słowa i czuję, że nie bardzo one rezonują ze mną. I… raczej intuicyjnie odczuwam powody, dlaczego on pisał to, co pisał, a co Ty tu powyżej przytoczyłeś.

          Wolę czytać sercem to, co ludzie piszą, nawet to, co ludzie uważają, że powiedział np. Siakjamuni Budda albo Jezus Chrystus… (obaj dwojga imion)😀.

          • Maria_st pisze:

            Prawdę powiedziawszy to… wcale się nie dziwię Lamom klasztorów, bo sama będąc na ich miejscu – również nie powiedziałabym, że posiadam takie skarby ;)”

            Ja też się im nie dziwię.

            Ja się dziwie.

          • JESTEM pisze:

            A ja się nie dziwię, że Ty się im dziwisz.🙂

          • Mezamir pisze:

            Nominowany do Oscara wstrząsający dokument o religijnej indoktrynacji, której poddawane są dzieci.

            Bohaterka filmu, pastor Becky Fisher należy do społeczności ewangelików. Całą energię wkłada w organizowanie obozów wyznaniowych dla dzieci – „Kids on Fire”. Ewangelicy wkładają wiele starań w stworzenie „Armii Boga”, której „żołnierzy” rekrutuje się wśród najmłodszych Amerykanów. Dzieci są bowiem najbardziej podatne na indoktrynację. Becky Fisher ma na tym polu wielkie zasługi.

            Kamera z bliska rejestruje najbardziej emocjonujące momenty działania charyzmatycznej pastor. Gdy doprowadza podopiecznych do duchowej ekstazy i histerycznych drgawek, sprawia, że mówią językami i płaczą poruszeni obecnością Ducha Świętego ma się wrażenie wkraczania w czyjąś intymność. Jednak Kościół ewangelicki ma to do siebie, że tam eksponuje się emocje a chwalić Boga można na wiele sposobów. Podczas jednego z występów członkowie „Kids on fire” w kamuflażach, uzbrojeni w kije, tańczą wojenne tańce w rytm chrześcijańskiego heavy-metalu. To wszystko za przyzwoleniem rodziców, którzy często, zamiast posyłać dzieci do szkoły, uczą je w domu.

            Ewolucjonizm zastępują teorią stworzenia. Choć Becky proces indoktrynacji ma doskonale zaplanowany, czasem pojawiają się zabawne niekonsekwencje. Fisher przestrzega przed Harrym Potterem jako wrogiem Boga, lecz stworzenie człowieka inscenizuje już za pomocą Barbie i Kena.

            Oprócz żarliwej modlitwy Becky uczy dzieci szacunku do narodowych symboli i prezydenta George’a W. Busha, którego tekturowa podobizna jest milczącym uczestnikiem wszystkich zgrupowań. Becky Fisher nie ukrywa, że chciałaby, by jej podopieczni byli tak żarliwi w chrystianizacji jak wychowankowie palestyńskich wojskowych obozów treningowych w swojej sprawie. Muzułmanów postrzega jako wrogów. Choć ewangelicyzm jest bliski religijnemu ekstremizmowi, do tej społeczności należy w Stanach Zjednoczonych 30 mln. osób.

        • Ktoś pisze:

          1. Pierwszym Zbawicielem (archeotypem) jest MARDUK, z imion jego 4 wichrów jakie dostał do pomocy od Anu zrobiono INRI, metatrona i kilka innych kabalistyczno-semickich bzdetów. On Zbawił ludzi deratyzując świat z zydów. O tym jest zarówno Mahajama i jak i Ramajama (to co w niej zestrzelono to ŻYDOWSKI BOŻEK yahwe). Był Buddą w sensie duchowego rozwoju walczącym z jezusem zwanym jozue (rzeźnik cywilizacji mezopotamskich).

          2. Drugim Zbawicielem jest Budda Sakjamuni, Sak (słowianin) z terenów dziś określanych jako Prusy. To jego drzewo chciał sciąć „patron polszewi” niejaki zwyrodnialec Wojciech za co go Prusowie (nie mylić z żydłakami Prusakami) ścieli a kościół katoobłudniczy wyniósł na ołtarze. Ten mógł wedle legendy być wodzem albo nauczycielem. Wybrał tą drugą misję kończąc wędrówkę w Szkocji (solarne krzyze z jego i Marduka kultu). „Bramą pałacu” z mitu są KARPATY (południe było w stanie wojny, północna strona Karpat – w raju). Jego nauki robią jako Nowy Testament (przynajmniej te społeczne bo literacko NT zawiera przypowiesci „pisane” przez co najmniej „4 autorów” (nie chodzi tu o spisywaczy ich w ewangelie)).

          3. Skoro ze słowka ARYA zrobiono i Arian i Ariów i Aryjczyków tak z matki Buddy Sakjamuniego MAYI zrobiono Maryje. Po prostu przy konwersji z sanskrytu na grekę a potem szczekający semicki to i owo sie „omsknęło” kopiarzom by „dzieje swiata były (rasistowsko) ‚ właściwe’ „.

          4. Krzyż z przepowiedni Neuman nie jest „katolicki” a SOLARNY. Katoobłudyzm wraz z judaizmem, prawosławiem, protestantyzmem, masonami, różokrzyzem, islamem, sodomią i wieloma innymi satanistycznymi sektami WYGINIE.😉

          Za plugawienie Nauk Buddy i robieniu z nich sobie NARZĘDZIA DO NIEWOLENIA I ŁUPIENIA WIERNYCH.

          5 Greckie alfa i omega w alfabecie łacińskim to …. i tak dalej.

          • Ktoś pisze:

            Wichry i Wiatry Marduka są znane zarówno jako Bodhisatwowie jak i Aniołowie/ Archaniołowie jak i apostołowie (archeotyp) z jakich później potworzono inne legendy w tym tę o 12 plemionach nazistów jakiej i oryginał leży u SŁOWIAN.

            Wichry to także oprócz INRI – jeźdzcy apokalipsy. Od nich pochodzą 4 nacje tworzące KONFEDERACJĘ SŁOWIAN jaka do około 850 roku rzadziła POŁOWĄ EUROPY co jest bardzo wstydliwym tematem dla wszelkich piewców semickiego nazizmu czy ich udającej religię rasistowskiej ideologii.

            I te4 4 nacje jako LUD ASRAELA są WYBRAŃCAMI (jeśli nie będą spedalone żydowską ideologią śmierci, fałszu, obłudy, złodziejsta zakłamania czy pedofilli).

            Tyle znaczy wasza sekciarska wiedza Mario. Zero wiecie a nawet mniej niż zero. Tylko potraficie niszczyć świat swoją sekciarską chciwością i zakłamaniem. Tymi samymi grzechami z jakich powodu RAJ został zniszczony wojnami. Wojnami z powodu żydowskiej chciwości osiągnięcia w krótkim czasie tego co Słowianie wypracowali ciężką pracą i medytacjami wiekami.

          • margo0307 pisze:

            „..Krzyż z przepowiedni Neuman nie jest „katolicki” a SOLARNY…”

            No i proszę Ktosiu – jesteś chyba pierwszą osobą, która z niezachwianą wprost pewnością potrafi wniknąć w umysł tej wielkiej mistyczki, jaką była Teresa Neuman 😉
            Nic tylko pogratulować Tobie wnikliwości 😀 😀

          • Maria_st pisze:

            „Tyle znaczy wasza sekciarska wiedza Mario ”

            Czy Ty się dobrze czujesz ?
            Przewietrz swój umysł……może spojrzenie będzie jaśniejsze……
            Słowianie rządzili ……
            Tu nie chodzi o żadną nacje…..one przychodzą, odchodzą i przychodzą nowe.
            Chyba za bardzo zamotałeś sie w tych sieciach.

          • Dawid56 pisze:

            Ktosiu , czy Ty siebie czytasz jak coś napiszesz? Zauważ, że żaden Avatar nie uczy nienawiści, dlatego jest Avatarem, a nie Ktosiem!!!

        • Dawid56 pisze:

          Wiesz Margo napisałem podobno, ale myślę że NA PEWNO🙂. Mahatma Ghandi tez walczył z systemem kastowym.Mahatma Ghandi wierzył w Boga( był osobą bardzo wierzącą) ale nie można powiedzieć, że wyznawał hinduizm, buddyzm, chrześcijaństwo czy mahometanizm.W życiu swoim stosował zasadę podobna jak w naukach Jezusa walczył biernym oporem nie stosował kontrataków.

          • JESTEM pisze:

            Rozmowa Gandhiego z chrześcijaninem.

            Chrześcijanin:
            – „Nie widzą piękna w naszej religii. Na podstawie tego co mówisz, wygląda na to, że jesteś cały czas przyciśnięty swoimi występkami, żałujesz ich i próbujesz się poprawić. Lecz kiedy grzeszysz, żałujesz i znowu grzeszysz, to jak możesz wierzyć, że zostaniesz wyzwolonym?
            Nigdy nie zastaniesz pokoju. Przyznajesz, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, lecz zważ, jak doskonała jest nasza wiara. Nasz własny wysiłek, by się polepszyć i żałować jest nadaremno. Jak możemy nosić brzemię naszego grzechu? Nie możemy nic innego, jak tylko pozwolić, by Jezus niósł go za nas. Wyłącznie Bóg i Jego Syn jest wolny od grzechu. Obiecał nam, że każdy kto w Niego wierzy, będzie miał żywot wieczny. W tym leży Boża niekończąca się dobroć. Nasze własne grzechy nas nie obciążają, ponieważ wierzymy, że Jezus nas z nich odkupił. Jesteśmy skazani na grzeszenie. Żyć na tym świecie bez grzechu jest niemożliwe. Dlatego Jezus musiał cierpieć i pokutować za ludzkie grzeszy. Tylko ten, kto wierzy, że On nas wyzwolił, osiągnie życie wieczne. Pomyśl, żyjesz życiem pełnym niepokoju, a myśmy otrzymali przecież obietnicę o pokoju.”

            Gandhi:
            – Te słowa mnie nie przekonywały. Odpowiedziałem prosto: „Jeżeli to jest chrześcijaństwo, to nie potrafię się przekonać. Nie szukam wyzwolenia od następstw mojego grzechu. Szukam wyzwolenia od samego grzechu, albo właściwiej – od samej grzesznej myśli. Zanim dojdę tak dalece, chcę się zadowolić tym, by być w odpocznieniu.”

            O tej osobie Gandhi powiedział dalej: „To co mówił potwierdził czynem. Grzeszył otwarcie i pokazał mi, że w ogóle się tym nie przejmował.” (cytat z książki: „An Autobiography or The Story of my Experiments with Truth”, M. K. Gandhi, 1927-29).

            I takie skutki przynosi taka „interpretacja nauk Jezusa Chrystusa”, według której wiernym kazano wierzyć, że mają i mogą spokojnie sobie grzeszyć, bo i tak Jezus Chrystus umarł za ich grzechy na krzyżu… i „Wyłącznie Bóg i Jego Syn jest wolny od grzechu.”
            No to, co robią? Grzeszą, idą do kościoła, spowiadają się, przyjmują komunię, wychodzą i znowu grzeszą…

            Niczym to się nie różni od nie chodzenia do kościoła i pozostawania pod wpływami pewnych przekonań, które i tak powodują, że wzajemnie ludzie się ranią, walczą ze sobą o racje i materialne dobra,sami cierpią i sprawiają cierpienie innym, są zazdrośni itd. itp… choć tego NIE SĄ ŚWIADOMI.

          • JESTEM pisze:

            Gandhi słuchał „wewnętrznego głosu”…

            Dawidzie, znów dziękuję za inspirację.
            Znalazłam takie ciekawostki o Mahatma Gandhim:

            „Mimo że Gandhi urodził się w rodzinie hinduskiej, odnosił się z dużym dystansem do wszystkich religii łącznie z hinduizmem. W swojej autobiografii napisał: Więc jeżeli nie mogłem przyjąć chrześcijaństwa jako największej i idealnej religii, to tak samo nie mogę się przekonać do hinduizmu. Wady hinduizmu nie uchodzą mojej uwadze. Jeżeli nietykalność jest częścią hinduizmu, to jest takową, ale tylko jako zmurszała narośl. Nie mogę zrozumieć raison d’être (racji bytu) takich instytucji jak sekty i kasty. Jakie jest znaczenie twierdzenia, że Wedy powstały za inspiracją Boga? Jeżeli tak było to dlaczego Biblia i Koran także nie miałyby powstać za jego przyczyną? Gdy chrześcijańscy przyjaciele próbowali mnie nawrócić, to to samo czynili moi muzułmańscy przyjaciele. Abdallah Sheth namawiał mnie do studiowania islamu i oczywiście zawsze miał coś do powiedzenia odnośnie jego piękna.

            Gandhi powiedział także: Jak tylko tracimy własne wartości moralne, tak wkrótce tracimy naszą religijność. Nie istnieje taka rzecz jak religia panująca nad moralnością (przypis własny: Moralność jest źródłem religii, a nie odwrotnie). Człowiek nie może być fałszywy, okrutny i nieznający umiaru, a jednocześnie twierdzący że ma Boga po swojej stronie.

            Mahatma był bardzo krytyczny odnośnie hipokryzji wielkich religii, czy raczej zasad, na których zostały zbudowane. Odnośnie hinduizmu miał powiedzieć: Hinduizm taki jakim go znam w całości zaspokaja moje potrzeby duchowe, wypełnia całe moje istnienie… Kiedy dopadają mnie wątpliwości, kiedy rozczarowania zaglądają mi w twarz i kiedy nie widzę ani jednego promyka światła na horyzoncie, to zwracam się do Bhagavadgity i znajduję wers, który mnie zadowala. I natychmiast zaczynam się uśmiechać pośrodku przytłaczającego smutku. Moje życie to zbiór tragedii i jeżeli nie zostawiły one na mnie żadnego widocznego śladu, to zawdzięczam to tylko naukom Bhagavadgity.

            Koncepcja dżihadu równie dobrze może być rozumiana jako pokojowa walka albo jako satyagarha, w sposób, w jaki rozumiał ją Gandhi. Odnośnie islamu Mahatma powiedział: Powiedzenia Mahometa są skarbem mądrości, nie tylko dla muzułmanów ale dla całej ludzkości.

            Pewnego razu zapytano go czy jest hinduistą, a on odpowiedział na to: Tak, jestem, ale jestem także chrześcijaninem, muzułmaninem, buddystą i żydem.

            Gandhi twierdził, że osnową każdej religii jest prawda i miłość (współczucie, brak przemocy i złota reguła etyczna). Był także głęboko poruszony chrześcijańską nauką o niestawianiu oporu i „nadstawianiu drugiego policzka”. Gandhi był zaniepokojony tym, że wyznawcy różnych religii czczą często tylko ich symbole (jak np. krzyż), a ignorują znaczenie podstawowych prawd, takich jak poświęcenie się za bliźniego.

            Mahatma Gandhi spotkał Paramahansę Joganandę, rozmawiał z nim na wiele tematów religijnych i otrzymał inicjację (dikszę) do praktyk krijajogi.”

          • JESTEM pisze:

            A to „moje ulubione powiedzonko” Gandhiego:
            „BĄDŹ TĄ ZMIANĄ, KTÓREJ PRAGNIESZ W ŚWIECIE” – MAHATMA GANDHI

  11. Michaela pisze:

    KOMETA C/2013 A1 Siding Springs przeleci blisko MARSA
    ===============================================
    „Specjaliści zwracają uwagę, że tak bliski przelot komety to wydarzenie, do którego dochodzi raz na milion lat. Aby wykorzystać nadarzającą się okazję planuje się wykorzystanie wszelkich dostępnych aparatów kosmicznych z teleskopem Hubble’a, Neowise, HiRISE i innych”

    http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/przelot-komety-c2013-a1-siding-springs-w-okolicy-marsa-ekscytuje-astronomow-calego-swiata

    • Dawid56 pisze:

      Jak na razie rozbłyski są z brzegu Słońca, ale plama 2192 jest ogromna i bardzo groźna !!!. Śledzę jej „poczynania”od kilku dni tak to mniej więcej wygląda:
      4 gev_20141016_0731 2014/10/16 07:31:00 07:47:00 07:37:00 C7.7 S14E88 ( 2192 )
      5 gev_20141016_0835 2014/10/16 08:35:00 09:55:00 09:16:00 C6.4 S11E88 ( 2192 )
      6 gev_20141016_1258 2014/10/16 12:58:00 13:05:00 13:03:00 M4.3 S13E88 ( 2192 )
      7 gev_20141016_1804 2014/10/16 18:04:00 18:17:00 18:10:00 C2.0 S15E88 ( 2192 )
      8 gev_20141016_2009 2014/10/16 20:09:00 21:24:00 20:35:00 C2.9 S13E88 ( 2192 )
      9 gev_20141016_2334 2014/10/16 23:34:00 23:44:00 23:38:00 C2.9 S16E87 ( 2192 )
      10 gev_20141017_0310 2014/10/17 03:10:00 03:20:00 03:20:00 C3.9 S17E87 ( 2192 )
      11 gev_20141017_0455 2014/10/17 04:55:00 05:06:00 05:00:00 C6.6 S15E88 ( 2192 )
      12 gev_20141017_1243 2014/10/17 12:43:00 12:56:00 12:49:00 C3.6 S13E88 ( 2192 )
      13 gev_20141017_1534 2014/10/17 15:34:00 15:41:00 15:39:00 C6.7 S13E75 ( 2192 )
      14 gev_20141017_1928 2014/10/17 19:28:00 19:36:00 19:33:00 C6.3 S13E72 ( 2192 )
      15 gev_20141017_2043 2014/10/17 20:43:00 21:18:00 21:12:00 C2.3 S13E83 ( 2192 )
      16 gev_20141018_0053 2014/10/18 00:53:00 01:15:00 01:07:00 C5.0 S12E80 ( 2192 )
      17 gev_20141018_0643 2014/10/18 06:43:00 06:48:00 06:46:00 C3.7 S13E68 ( 2192 )
      18 gev_20141018_0702 2014/10/18 07:02:00 08:49:00 07:58:00 M1.6 S14E82 ( 2192 )
      19 gev_20141018_1301 2014/10/18 13:01:00 13:19:00 13:15:00 C2.6 S14E66 ( 2192 )
      20 gev_20141018_1422 2014/10/18 14:22:00 14:28:00 14:23:00 C1.7 S08E61 ( 2192 )
      21 gev_20141018_1559 2014/10/18 15:59:00 16:06:00 16:03:00 C2.6 S12E69 ( 2192 )
      22 gev_20141018_1701 2014/10/18 17:01:00 17:07:00 17:03:00 C2.1 S12E69 ( 2192 )
      23 gev_20141018_1709 2014/10/18 17:09:00 17:25:00 17:15:00 C2.7 S11E68 ( 2192 )
      24 gev_20141018_1859 2014/10/18 18:59:00 19:33:00 19:16:00 C3.8 S16E66 ( 2192 )
      25 gev_20141018_1954 2014/10/18 19:54:00 20:16:00 20:05:00 C6.7 S08E57 ( 2192 )
      26 gev_20141019_0117 2014/10/19 01:17:00 03:25:00 01:47:00 C5.7 S12E65 ( 2192 )
      27 gev_20141019_0417 2014/10/19 04:17:00 05:48:00 05:01:00 X1.1 S14E64 ( 2192 )
      28 gev_20141019_1105 2014/10/19 11:05:00 11:25:00 11:19:00 C4.2 S12E57 ( 2192 )
      29 gev_20141019_1208 2014/10/19 12:08:00 12:28:00 12:14:00 C5.8 S12E57 ( 2192 )
      30 gev_20141019_1550 2014/10/19 15:50:00 16:04:00 15:56:00 C3.9 S16E52 ( 2192 )
      31 gev_20141019_1730 2014/10/19 17:30:00 17:37:00 17:33:00 C4.7 S12E52 ( 2192 )

  12. Dawid56 pisze:

    Z tym milionem lat to przesadzili „jak zwykle” .W 1994 roku w Jowisza uderzyło 21 fragmentów komety Schomacher Levy 9 (SL9). Niepokojące jest zupełnie co innego – nie wiedzieć czemu Polska Telewizja (TVN) na dała film „Dzień zagłady” o tzw E.L.E( Extincion level Unit) czyli uderzeniu komety Wolf-Biderman, jej rozszczepieniu na dwa fragmenty przez pociski nuklearne z rakiety Mesjasz.

  13. Maria_st pisze:

    85A tzn, co znaczą Twoje słowa….”Dzien grobu” i dalej…?

  14. margo0307 pisze:

    „…Jak tylko tracimy własne wartości moralne, tak wkrótce tracimy naszą religijność…
    Moralność jest źródłem religii, a nie odwrotnie.
    Człowiek nie może być fałszywy, okrutny i nieznający umiaru, a jednocześnie twierdzący że ma Boga po swojej stronie…”

    Jakże prawdziwe są te powyższe słowa Gandhi’ego 🙂

  15. margo0307 pisze:

    „Nominowany do Oscara wstrząsający dokument o religijnej indoktrynacji, której poddawane są dzieci…”

    Na filmiku, pastor Fischer porównuje przygotowania dzieci do szkolenia terrorystów na Bliskim Wschodzie.
    W pewnym momencie stwierdza:
    „Chcę, żeby były tak zaangażowane w Jezusa Chrystusa jak ci młodzi ludzie wierzący w islam – mówi przed kamerą.
    – Chcę, żeby bezkompromisowo oddawali swe życie za Ewangelię, tak jak to robią muzułmanie w Pakistanie, Izraelu czy Palestynie”.

    Moim zdaniem, pastor Fischer w niczym nie odbiega od naszych rodzimych fanatyków nienawiści😦 i przychylam się do zdania Davida Byrne’a z zespołu „Talking Heads”, który po obejrzeniu tego filmu na festiwalu w Waszyngtonie stwierdził na swoim blogu:

    „Powiedziałem sobie: no to mamy chrześcijańską wersję medresy (muzułmańskiej szkoły teologiczno-prawniczej). – To znaczy, że obie strony są równie chore…”

    Nie jestem pewna czy w Kościołach Ewangelicznych pastorami mogą być kobiety ?
    Ale jeśli nawet mogą, to świadczy to jedynie o chorobie nienawiści, jaka toczy umysł pastor Fisher, i która jest wpajana dzieciom pod przykrywką miłości Chrystusowej, jednocześnie całkowicie wypaczenie Jego nauki 😦

  16. Mezamir pisze:

    W kanonie palijskim można znaleźć wzmianki o istnieniu w obecnej epoce trzech buddów poprzedzających Gautamę , do których należą: Krakuczczkhanda , Kanakamuni i Kaśjapa . W przyszłości ma pojawić się budda Majtreja , który obecnie przebywa w niebie Tuszita .

    Czasem mówi się o istnieniu sześciu buddów lub trzynastu, a nawet trzydziestu, wśród których najczęściej wymieniany jest budda Dipamkara – „zapalacz świateł”, uważany za nauczyciela Śiakjamuniego .

    Zapalacz Świateł /Prometeusz / Lucyfer /Horus/Swarog/Agni/Chrystus

    Dipamkara, żyjąc wiele tysięcy lat wcześniej przewidział, że asceta Sumedha zostanie kiedyś buddą Śiakjamunim. Imię Dipamkara pochodzi od słowa „dipa”- lampka oliwna, a zatem można je przetłumaczyć jako „budda będący lampą”. Jego ojcem miał być król Arczinitra a matką królowa Subnitra . Legenda mówi, że Dipamkara, aby uczcić swego nauczyciela bramina, namaścił sobie głowę i zapalił ogień.

    Znamiona buddy (lakszana). Jak mówią sutry, każdy czakrawartin lub wielki człowiek (mahapurusza), którym był Gautama, musi posiadać trzydzieści dwa znaki główne i osiemdziesiąt pobocznych znaków, odróżniających go od zwykłych ludzi. Należą do nich:

    1. wzgórek na czaszce (usznisza ) 2. kępka włosów na czole 3. loki skręcone w prawo. 4. długie i przekłute uszy. 5. koła dharmy na stopach. 6. płaskie stopy. 7. złoty kolor skóry. 8. długie rzęsy jak u byka 9. czarne błyszczące oczy. 10. czterdzieści zębów. 11. język szeroki i długi. 12. lwie szczęki. 13. głos podobny do głosu Brahmy . 14. ramiona sięgające kolan. 15. lwia pierś. 16. brak oznak płci. 17. długie palce i paznokcie. 18. palce rąk i nóg połączone błoną. 19. kręgosłup sztywny. 20. postać ma kształt drzewa banjan owego 21. świetlisty nimb rozległy na sześć stóp. 22. szerokie pięty. 23. zakrzywione palce. 24. miękkie ręce i nogi. 25. wysokie podbicie 26. górna część ciała podobna do antylopy. 27. ręce sięgające do kolan. 28. członek bez zwężenia napletka. 29. zaokrąglone ręce i ramiona. 30. ślina wzbogacająca smak. 31. dobrze ukształtowane łopatki. 32. zęby równe i białe.

    Czy we wczesnych tekstach istnieje jakikolwiek opis fizycznego wyglądu Buddy?

    Nie istnieje żaden. Jedyny fragment, który znalazłem, to ten, w którym powiedziane jest, że

    nie różnił się od nikogo innego.

    Mógł być całkiem anonimowy, jak jakikolwiek inny buddyjski mnich. Obraz Buddy, który posiadamy, z tą raczej śmieszną fryzurą, długimi płatkami uszu i wszystkim innym, to jest wyobrażenie, które powstało dużo później, chociaż prefiguracja tego wyobrażenia istnieje już w kanonie palijskim. Musiała wtedy istnieć w literaturze bramińskiej legenda mówiąca o Mahapuruszy – wspaniałej osobie – która przybędzie w jakimś czasie w historii i nosić będzie charakterystyczne 32 oznaki fizyczne. Mamy dwie wzmianki w kanonie o tym, jak bramin słysząc, że taki Budda pojawił się na świecie, idzie do Buddy, aby sprawdzić, czy faktycznie posiada on te 32 znaki. Następnie przystępuje do sprawdzania, i jeden po drugim identyfikuje je. To jest, oczywiście, przykład legendy. Tak więc, przedstawienia Buddy nie odnoszą się do jego rzeczywistego wyglądu, lecz odnoszą się wobec faktu, że pewni ludzie wierzą, że był on Mahapuruszą, który posiadać miał wszystkie te, wyróżniające go, cechy.

    http://sasana.wikidot.com/tworcy-kanonu-zignorowali-historyczna-chronologie

    Tak się tworzy mity.

    • Ktoś pisze:

      „budda Dipamkara – „zapalacz świateł””

      – to by sie zgadzało.

      Najbardziej rozbrajające w tym wszystkim jest to iz mimo iz co poniektórzy dostrzegają efekty jego dzialalności to się im wydaje iż to zasługa …..

      ..choć i tak najbardziej załamuje wiara zakapturzonych pedziów z sekt kabalistycznych święcie wierzących iż „nauczyciel Buddów jest ich wrogiem”.

      Normalnie jakby ich inteligiencja cała została odjęta od nich wraz z napletkami. ;p

      PS. Opisy znaków to dobry sposób na wmówienie bydełku, rozmodlonemu bydełku, iż ten „podstawiony” wybraniec jest tym zapowiedzianym w pismach. Podobne motywy sa stosowane w ustawianych przetargach by włąściwy kum wygrał geszefcik.

      • m pisze:

        Napletkowy wariat. Zjedz sobie do gówno napletkowe to może ci pomoże. Rzygać się chce od twoich napletków.Twoje wywody są tak samo gówniane jak te starotestamentowe.!

      • Dawid56 pisze:

        Ktosiu ostrzegałem Ciebie wiele razy.Tym razem jeszcze ostatni raz wykropkuję Twoje wulgarne wypowiedzi.Za kolejną taką wypowiedź dostaniesz bana na pisanie na Mistyce Życia.

        • siola pisze:

          Dawidzie nie rob z Ktosia meczennika ,jak pisuje to wiemy kim jest.Tak to juz jest ze karzdy sadzi o sobie ,i probuje innym wmowic to czym jest wlasciwie sam.Straszenie innych tez swiadczy tylko o niezbyd wysokiej inteligencji.Ktos jest najlepszym przykladem tych kturzy wiecznie jutrza stare rany,tylko po to by mozna bylo znowu kogos okrasc.Na rozum moze u Ktosia ju za pozno ale moze nauczy sie troche kultury.Co ma byc to bedzie ,ja ze swej strony probowalem przyniesc troche swiatla by mozna bylo zobatrzyc jak sie nami manipuluje.Karzdy z nas ma swoja dusze i swoje sumienie i swoje zrozumienie,kto nie potrafi odrurznic zla od dobra jest tylko programem ktory jest zasmiecony trojanem i nie ma mozliwosci korygowania swoich bledow ,bedzie ciagle zamienial siekierke na kijek.Tak juz jest Ktosiu strach ma wielkie oczy ,nie nalerzy sie Terz bawic energetyka innych,czasami mozna sie nabawic jeszcze wiekszego strachu.Smiac mi sie chce jak patrze w internecie na wpisy madrych ludzi ,jeden drugiemu zarzuca wyciaganie kasy ,nikt z nich jednak nie powie ludziom ze to tylko ich konkurencyjna walka o chetnych ktorzy dadza sie okrasc i nic wiecej.Pieniadz pieniadz i nic wiecej tak jakby za pieniadz szlo kupic szacunek innych,wczesniej czy pozniej wyjdzie karzde oszustwo na wierzch.Coz wlasciwie szkoda Ktosia bo nawet obdarowana Pani z krainy OZ uznala go za zwykle cos.Nikt nawet tzw BOGOWIE nie Maja prawa wnikac w energetyke ludzi ,narzucanie komus swojej woli jest tez naruszeniem wolnej woli.Dlatego nie uznaje ksiazkowych prawd ,karzdy ma swoj rozom i moze sie nauczyc zyc w zgodzie z samym soba .Dawidzie jeszcze raz prosze nie kropkuj tego co pisze KTOS ,bo to tylko pokazuje jego inteligencje-kto ma chociarz troche w glowie i tak rozpozna falsz.

          • Dawid56 pisze:

            Siolo, istnieje naczelna zasada:nie wolno w sposób wulgarny obrażać innych narodów czy innych ludzi.Trzeba reagować na takie sytuacje bo prawdopodobnie następne wpisy będą jeszcze bardziej wulgarne.

          • siola pisze:

            Dawid dlatego trzeba myslec ponadnarodowo,inaczej bedzie sie wszysttko konczyc jak z SOLIDARNOSCIA ;Ideja moze przysc z jednego kraju ale wykonac mozna tylko miedzynarodowo ,musimy pamietac ze chodziarz mowiono czasami roznymi jezykami ale stare jezyki mialy wiecej wspolnego niz moze teraz Eschenbrug zlamany jesion zlamana strzala.Albo wolnosc odzyska cala ziemia albo upadnie wszystko,wyspa skarbow nie przetrwa dlugo ,mozesz zbudowac dobre wspolrzycie jak w Orinoko ale klamcy i zlodzieje dorwa cie i tak.Karzdy z nasz mowi o poznaniu prawdy ilu z nas naprawde mowi prawde ,nie klamie?Chociarz wiemy ze tylko tak mozna zmienic swiat!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            W krainie OZ zabroniono niekturym dokonywac wpisow ,nie badzmy tacy sami .Tam sam powiedzialem ze koncze u nich co widocznienie zauwarzyla wielka czarownica bo musiala wpisac ze mnie banuje ,ot musiala miec ostatnie slowo jakby mialo to cos zmienic.
            Ktos daje tylko swiadectwo o sobie ,tak wlasciwe mysle ze opisuje siebie samego za czym obraza sie tez sam,czego nie mozna mu zabronic .

          • Ktoś pisze:

            Siolu,

            zaprawdę powiem ci grzeszniku

            iż bez względu na to co mówiłem o „widzeniu”

            to nie mam problemu by w dowolnej istocie

            wypatroszyć jej sumienie jak robaka na wiwisekcji

            by obejrzeć zarówno jej grzechy jak i Księgę Życia.

            Wszystko.

          • siola pisze:

            Coz sam przyznajesz ze jestes bydlakiem takim samym na jakich niby psioczysz KTOSIU,coz moze martwisz sie jako i Zagorski ze zajza wam tam gdzie nie powinni i ludzie zobatrza to czego nie powinni byli zobaczycTwoje slowa CHORY KTOSIU ,ze niby jest nacja ktura zarzuca grzechy swoje innym ,przecierz od CIEBIE na podstawie twoich slow smierdzi grzechem jak z swiniarni na Krotoszynie .Zagladac se mozesz nawet w wlasny obesrana nazizmem rzic a nie wystraszysz juz swoja chora godka nikogo.Powiedzialem Ci juz kilka razy ze nie naleze do tych strachliwych co zamienia siekierke na kijek.A ty jak potrzebujesz jakiegos BOGA to go szukaj ,mysle jednak ze na twoja chamskosc nienawisc i glupote lekarstwa nie znajdzie juz nikt.Zycze powrotu do zdrowia mimo wszystko bo czasu malo zostalo jak SAM twierdzisz.

          • Maria_st pisze:

            Siolu,

            zaprawdę powiem ci grzeszniku

            iż bez względu na to co mówiłem o „widzeniu”

            to nie mam problemu by w dowolnej istocie

            wypatroszyć jej sumienie jak robaka na wiwisekcji

            by obejrzeć zarówno jej grzechy jak i Księgę Życia.

            Wszystko

            Ktoś już pisałam—–las i przewietrzenie umysłu.
            za bardzo przejałes sie swoja rolą, a może imie powinno Cie uziemić?!
            Czy Ty nie widzisz, dostrzegasz o co w tej GRZE chodzi?
            Tu nie ma wygranych ni przegranych—wyluzuj.
            Wybraństwo to nie ta droga, poki tego nie zrozumiemy….cyklicznie będziemy doświadczać tego…….co nam o tym przypomina., chcemy cieprpiec, doświadczać bolu—no to go sobie otrzymamy.
            Juz powoli tego doswiadczamy na skale globalna .
            Teraz jeszcze nie odczuwamy strachu, bólu w swoim zadufaniu oby tylko ci ktorzy to zobacza, dotkną nie schowali tego zbyt głęboko jako trauma, bo kolejna cywilizacja moze złe wyciągnąć wnioski.
            Czlowiecze z prochu powstałeś–w proch sie obrocisz…
            Popiół i diament…..

          • Michaela pisze:

            „Ktoś już pisałam—–las i przewietrzenie umysłu”
            Mario wierzysz ,ze las mu przewietrzy umysł ?
            Może ,ale wydaje mi się ,że to za słaba by była terapia jak dla niego.

            ” a może imie powinno Cie uziemić?!”
            O jakim imieniu piszesz, co powinno uziemić Ktosia?

          • Ktoś pisze:

            „Czy Ty nie widzisz, dostrzegasz o co w tej GRZE chodzi?”

            – to przecież proste

            O ODSEPAROWANIE ZIARNA co się stara podążać Droga Cnoty Buddów OD PLEWÓW wierzących w jezusiki, kabały, żydków co im „bóg” bogactwa naobiecywał itd…

            Dyć to jest robione ….nie potrafisz dostrzec iż oblewasz egzamin mimo podpowiadania?

            Peszek a może w grze statywowanie?

        • Michaela pisze:

          Uważam Siolu ,że Dawid jak najbardziej reaguje prawidłowo na wulgaryzmy K.
          Może on sobie założyć swoj blog, czy forum i tam dawać upust swojej „twórczości”
          Odbył przecież staż na blogu p. Basi_Ozyrys i to jaki ho, ho! Był traktowany jako wyjątkowa persona !

          • margo0307 pisze:

            „… nie mam problemu by w dowolnej istocie
            wypatroszyć jej sumienie jak robaka na wiwisekcji..”

            A jednak nie mówisz prawdy Ktosiu 😉
            Pamiętam bardzo dobrze wieczór, kiedy dałam się nabrać przez chwilę na Twoje gierki i obiecanki i wyraziłam chęć otrzymania „podarunku”😛
            Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż z jakiegoś powodu, pomimo Twoich przesłodzonych obietnic, postanowiłam – na szczęście – się zabezpieczyć…😛
            Kiedy późną nocą pogrążyłam się w medytacji, ujrzałam głowę zaglądającą w moją przestrzeń, a właściwie próbującą zaglądnąć w moją przestrzeń…
            Ta głowa, ta twarz… była wstrętna, paskudna…, widać na niej było wszystko to, co skrywała głęboko w sobie… :devil:
            I wiesz co ? – myślę, że ta twarz należała do Ciebie i próbowała spenetrować przestrzeń i wtargnąć tam, gdzie nie miałeś prawa wtargnąć😉 dlatego zobaczyłam na niej obrzydliwy grymas złości i niedowierzania😉
            Przestań drogi Ktosiu straszyć ludzi, bo może się zdarzyć, że kiedyś…, ktoś…, straci cierpliwość i odeśle do Ciebie wszystko to, co wysyłasz innym… 😉

            Co zaś do wymierzania przez Ciebie sprawiedliwości innym…
            Zupełnie nie rozumiesz Ktosiu, że NIE jest sprawiedliwością szukanie grzechu czy winy drugiego, że NIE jest sprawiedliwością publiczne potępianie drugiego CZŁOWIEKA…
            Jeśli wierzysz w Ducha Światła, Miłości i Prawdy, to lepiej odstąp od wymierzania innym sprawiedliwości oraz szkalowania innych i skup się na sobie…
            Resztę zostawić Stwórcy – On się nigdy nie myli, my – owszem😉❤

          • Michaela pisze:

            MAGO , dzięki za ten wpis …potwierdza to co o tym osobniku Ktosiu napisała
            BasiaB dawna Ozyrys, Mały Budda…i inni.

            PS. NIe dziwię się ” m” ,że tak reagujesz na jego ohydne pisanie pełne kodów, haków
            jak pisała Basia-OZ.

          • Maria_st pisze:

            „MAGO , dzięki za ten wpis …potwierdza to co o tym osobniku Ktosiu napisała
            BasiaB dawna Ozyrys, Mały Budda…i inni.

            PS. NIe dziwię się ” m” ,że tak reagujesz na jego ohydne pisanie pełne kodów, haków
            jak pisała Basia-OZ ”

            —-
            „Myślisz, że twoje życie ma jakiś cel…Nie ma indywidualnego Ja mającego cel. Jest tylko Źródło. Ono cię powołało i nigdy nie poznasz celu przez swój, siła rzeczy, ograniczony umysł .

            Ostateczną odpowiedzią jest: NIE MA NICZEGO TO TYLKO ŻART „

          • Michaela pisze:

            „Ostateczną odpowiedzią jest: NIE MA NICZEGO TO TYLKO ŻART „”
            Są ŻARTY Mario po których nikt się nie śmieje.
            Cytujesz jakiegoś buddę?

            Według Ciebie jest jak w piosence TLove :
            ” Jest Super , jest super, więc o co ci chodzi !!!!!!!!!!!

          • Ktoś pisze:

            „postanowiłam – na szczęście – się zabezpieczyć…”

            – widzisz, bajdurzysz bo,

            istotą „prezentu” było to IZ SAMA Z WŁASNEJ I NIEPRZYMUSZONEJ WOLI WYRAŻASZ CHĘĆ NA JEGO OTRZYMANIE i wykonując procedure aktywujesz to. Nie wykonałaś, nie było „prezentu”, nie miałaśprzekonania „IŻ GO CHCESZ”to sie nie zaktywował itd … wiec co ci się „pokazało”?.

            2. Mi nie zależy na tym by je rozdawać bo zakładając ich rozdawanie przeszacowałem in plus o kilka wszechswiatów wasz „rozwój duchowy” jakim się tak chwalicie.

            3. Jak juz mówiłem „nie mam jasnowidzenia” więc „nie właże do cudzych mieszkań poogladać sobie kąty by mieć potem haki na kogoś”. To robią jasnowidze, ezowidze czy podobnej klasy miszczowie wyjaławiania cudzych portfeli z kasy.

            Ja jesli kogoś musze zlukać zaglądam poprzez serce bo tam jest ….. SORE WA HIMITSU DESU.

            Zreszta i tak tego nieogarniesz nawet jak napisze wprost a jak ogarniesz twoje religijne życie legnie czy w zasadzie klęknie w gruzach. ;D

            Zresztą to byłokiedyś tu opisywane wiec nie będę sie powtarzał.

            4. Ludzie w swoich wizjach zupełnie inaczej opisują Ktosia, zwłaszcza ci co opisują wizję a nie konfabułuja antyktosiowe projekcje. Od co najmniej 2012 wielu ludzi doświadczyło spontanicznego widzenia Ktosia nawet nie wiedzac o jego istnieniu.

            Czy zdażało się to wcześniej to nie wiem, nie interesowało mnie to wcześniej. Dopiero panika 2012 zobligowała mnie do poczynienia pewnych „starań” skutkujących rzeczonymi widzeniami. Komuś się nawet od tego gwiazdy pomieszały. ;p

            I zeby byłą jasność, ich wizje są nie dlatego iz chce się im pokazać a tylko dlatego iż wwala ich w moje pole jak mi pozwolą pomedytować.

            PS.

            Jak to mówił Chrystus

            „tylko ci co ufają wejdą do Królestwa Niebieskiego” ;D

            Komu zatem ufasz niewierna Tomaszo?

            Konfabulacją konfabulatora?

            Wiesz co oznacza to słowo chociaż?

            KONFABUŁOWAĆ

            od jakiego nazwano portal „sykstyńskiej prawdy objawionej”?

            Dlaczego go TAK nazwano, może to podpowiedź dla kogoś iż WSZYSTKO CO TAM ZAMIESZCZAJĄ TO BREDNIE SSANE Z KIKUTA?

            Pomyślałaś o tym, takiej podpowiedzi dawanej naiwniakom zaczytującym się w tamtych „newsach” dawanej od LOSU?

            Aj waj, nie?

          • Maria_st pisze:

            Michaelo, tak to sa cytaty….z tego coś Ty napisała i Mezamir.
            Żart—-dobry jest tynfa wart.
            Pisałam nieraz o GRZE Światła i ze tego TU –nie ma , tylko dzięki moim doswiadczeniom/przypomnieniom.
            Każdy gra swoja role ale tak naprawde to złudzenie.
            Niektórzy „ziemscy gracze” tzw mind control nam to uzmysławia, w zasadzie wszędzie mamy o tym przypomnienie….wystarczy tylko ” widziec”.

          • Dawid56 pisze:

            istotą „prezentu” było to IZ SAMA Z WŁASNEJ I NIEPRZYMUSZONEJ WOLI WYRAŻASZ CHĘĆ NA JEGO OTRZYMANIE i wykonując procedure aktywujesz to.
            I to jest właśnie demoniczne.To tak jak się zgadzasz na to aby inny duch przejął Twoje ciało.Jeśli raz się „zaprosi” te niechciane energie do własnego ciała, to potem trudno je „wypędzić” – dlatego mówimy o opętaniu.Właśnie wolna wola jest tym zabezpieczeniem 🙂
            Zabezpieczeniem też jest modlitwa ( niekoniecznie chrześcijańska) – po prostu modlitwa do Boga do wyższej Istoty czy anioła Stróża, a nawet Jedni czy Kosmosu

      • margo0307 pisze:

        „…Normalnie jakby ich inteligiencja cała została odjęta od nich wraz z napletkami…”
        _________
        Ktosiu tak mi przyszło po przeczytaniu tych Twoich wypocin…
        Aby móc osiągnąć zupełną Harmonię, a co za tym idzie – WIEDZIEĆ I WIDZIEĆ – potrzebna jest odpowiednia doza duchowej dojrzałości, Czystości Serca i Myśli a przede wszystkim Rozumu.
        Ponieważ aby móc osądzać należy posiadać odpowiednie Duchowe Zdolności i Boskie Poznanie
        kto ich nie posiada – niech powstrzyma się i zajmie się raczej osądzaniem samego siebie.

        • Ktoś pisze:

          Nie widze powody by szanować coś co dla pychy i zakłamania topi co jakiś czas świat we krwii tych co ośmielają się mysleć inaczej. Topić świat we krwii tych co nie bredzą o bogu jakieś urojone farmazony tylko go doświadczają w dzień i w nocy kazdego dnia swojego życia.

          Gdyby tylko błądzili czy bredzili nie było by problemu ale oni dla kłamstwa jakie sobie wkodowywują swoją rasistowską ideologia mordują inne narody, te jakie chcą iść drogą Buddów i jakie naprawde w przeciwieństwie do żydków są „wybrane”.

          I to jest ten największy problem z żydkami – ich chciwość i rządza krwii innych w tym tych OŚWIECONYCH jak krew Chrystusa jaką chcłepcą myśląc iż osiągną dzieki temu VooDoo MOC jego.

        • margo0307 pisze:

          Ktoś:
          „…Nie wykonałaś, nie było „prezentu”, nie miałaś przekonania „IŻ GO CHCESZ”to sie nie zaktywował itd …”

          Dawid:
          „…Jeśli raz się „zaprosi” te niechciane energie do własnego ciała, to potem trudno je „wypędzić” – dlatego mówimy o opętaniu…”

          Tak Dawidzie, absolutnie masz słuszność w tym powyższym stwierdzeniu – wystarczy jeden jedyny raz się otworzyć i zaprosić w swoje progi takie „indywiduum” – i… problem gotowy😦
          Bardzo istotne jest to zdanie:
          „.. Z WŁASNEJ I NIEPRZYMUSZONEJ WOLI WYRAŻASZ CHĘĆ..” 😛 – bo w efekcie, nikt inny – tylko sam człowiek „zapraszający” indywiduum – ponosi winę za konsekwencje, jakie w wyniku tego zaproszenia powstaną…

          • margo0307 pisze:

            „..Jeśli raz się „zaprosi” te niechciane energie do własnego ciała, to potem trudno je „wypędzić” – dlatego mówimy o opętaniu.
            Właśnie wolna wola jest tym zabezpieczeniem🙂 ”

            „…Gdyby ludzie o takich rzeczach wiedzieli…” 😉

            Pozbywamy się niechcianych gości energetycznych 😛

          • Dawid56 pisze:

            Niezwykły i bardzo ważny film Margo .Dziękuję🙂 Generalnie bardzo podobnie myślałem do tej pory o tych niechcianych bytach, że mają różnych swoich żywicieli na różnym etapie rozwoju choroby osób „nawiedzonych”
            Dlatego też może okazać się niebezpieczne Reiki jeśli się w odpowiedni sposób nie zabezpieczymy.

      • Maria_st pisze:

        dla mnie najwazniejszy jest drugi człowiek i jesli sie ” pojawia ” na mojej drodze—–tzn ze nie bez powodu……a bajanie o buddach, ozyrysach, jezusach pozostawiam bez komentarza.

      • Maria_st pisze:

        Ktoś chyba siebie bardzo nienawidzisz……

        • margo0307 pisze:

          „… tylko niekochani nienawidzą…, niekochani i nienaturalni… ”

          Jedno z najbardziej inspirujących przemówień jakie kiedykolwiek zostały nakręcone. Wygłoszone przez komika Charliego Chaplina…

        • siola pisze:

          Tu podzielam Marys twoje zdanie ,to nienawisc do siebie samego nim kieruje.Tak wlasciwie zasluguje na nasze wspolczucie.

          • JESTEM pisze:

            Sioła:
            „Ktos jest najlepszym przykladem tych kturzy wiecznie jutrza stare rany,tylko po to by mozna bylo znowu kogos okrasc.”

            No tak… Można też i tak to widzieć, i wytłumaczyć. Oczywiście.
            Można jeszcze dostrzec, że Ktoś jest przykładem tych, którzy „jątrzą stare rany”, abyśmy mogli je uzdrowić w sobie i uwolnić siebie od nienawiści, którą próbuje rozsiewać.🙂

          • Ktoś pisze:

            Brawo Jestem,

            a teraz powiedz czemu skoro przyjeło się uważać judaizm jako PRAWDĘ OBJAWIONĄ robi on wszystko by konkurencyjne wierzenia wymordować wraz z wyznawcami. Przecież „kapłani religi objawionej” powinni być „ponad usilne krzewienie swojej doktryny wsród innych”. Skoro ich jest PRAWDZIWA to po co mordować konkurentów przecież ONI SIE SAMI, spostrzegwszy swój błąd, NAWRÓCĄ NA TĘ WŁAŚCIWĄ DANĄ OD BOGA?

            Czemu judaisci zachowują się jak najgorszy element najgorszych sekt czy band siłą zdobywających przestrzeń życiową, wiernych i łupy (datki świątynne). To zachowanie typowe dla odstepstw i wiaorołomstw które by się nie wydało KŁAMSTWO będące ich ‚doktryna” morduje i zastrasza wszystkich jacy są to kłamstwo udowodnić kozystająć z PRAWDZIWEGO PRZEKAZU.

            Skoro judaizm to kłamstwo co już tu nie raz wykazał Mezami czemu tak usilnie jest bronione, boicie się wykluczenia z bandy? Kiedyś jakiś zyd z ameryki doniusł na swojego rabiego do policji iz zajmuje się czy wrecz praktykuje pedofilię. Jak myslisz jakie było zachowanie innych z tego kahału w tym rodzicó dzieci jakim było gwałtami niszczone życie?

            Czego sie bardziej bali? Trak dokłądnie tak, tego iż ich wywalą z tej trasistowskiej sekty za zeznania. Sprawa sie skończyłą tak iż „pobozni członkowie sekty” próbowali zastraszyć tego żyda co doniósł na rabiego pedofila do władz, nachodzili go, bili a na koniec oblali mu twarz żrącym płynem. I to wszystko w IMIĘ WIARY. Pytanie tylko w co bo w boga napewnno nie.

            Tak, oni się bali poprzeć tego zyda ze strachu iż ich WYWALĄ Z KAHAŁU.

            Czy kahał to bóg w jakiego wierzą?

            Czy to jeszcze religia czy już mafia z rabim jako mafiozo stręczącym podległyc mu wiercnych do mordowania innych i znoszenia mu łupów (datków światynnych).

            Podążanie za tym jest „droga katolików”? Bycie takimi jak oni zakłamanymi faryzeuszowskimi bandytami?

            To jest ten raj o jaki sie modlą? Ruja i poróbstwo jak w Sodomie i Gomorze, miastach żydowskiej cywilizacji?

            KŁAMSTWA, NAWET POWTARZANE CAŁE ŻYCIE, JESZCZE NIKOGO NIE ZAPROWADZIŁY DO NIEBA. I WBREW TEMU CO GŁOSZĄ ZYDKI MASONI CZY INNI RÓŻO….. NIE ZAPROWADZĄ. BO SIE NIE DA WZLECIEĆ GRZĘZNĄC W RASISTOWSKIM BAGNIE ZNANYM JAKO JUDAIZM (KATODWULICYZM I RESZTA SATANISTYCZNO-SODOMICZNYCH SEKT Z JUDAIZMU POTWORZONA).

            Na czym polega prawdziwa MOC „Buddy Latarnika”?

            ON NIE JEST ŻYDEM I NIGDY TEŻ SIĘ STANEM ŻYDA (byciem żydem) NIE SPLUGAWI.

            Czy to z marszu oznacza iż to co głosił to nieprawda bo nie był religijnie z samodzielnego myślenia wykastrowany jak to jest normalna cecha zydów i wszelkich odżydowskich sekt jak katodwulicyzm?

            Fałszywe Autorytety.

            Potrafisz odrzucić wszystko nawet tych „nauczycieli” jaki nauki musisz koniecznie znać a im samym bić bałwanki bo tak naganiacze zwani „sumieniem narodów” ci każą? Potrafisz wyrwać od nich własną wolność od ich kłamliwych dogmatów?

            Dawid tego nie potrafi, Mezamir intelektualizuje zamiast praktykować a MB coraz bardziej błądzi nie potrafiąc rozpoznać źródła swoich doznań.

            Prawdziwa MOC Buddy Latarnika. Czym ona jest bo nie jest nią bieganie z lampionem jak się przyjeło to uważać w „doktrynie”. ;p

          • siola pisze:

            Ktosiu widac tylko ty znasz prawde objawiona ,to postaraj sie w swej madrosci nie wciskac innym jej na chama .Bo to zasada wszystkich religi jak do tej pory,karzda mowi o wolnej woli ale karzda ta wolna wole niszczy w czlowieku.Naprawiacz swiata szerzacy nienawisc wszystkich do wszystkiego ,nazywajacy innych nazistami chociarz z jego wlasnych slow sam nim jest i co gorsza obrazony na wszystkich bo nie chca jego przywodctwa,przepraszam ale tak mi z twoich wlasnych slow wychodzi i nie trzeba mi do tego widzenia czy jak to mowisz kabaly .Wystarczy czytac to co piszesz i nie widac roznicy do Bialczynskiego na kturego psioczysz,typowa walka o wlasnosc innych co wlasciwie nazywa sie zlodziejstwem a nie nawiedzeniem.

          • Maria_st pisze:

            siola miałam odpisać Ktosiowi na te słowa, ale napisałeś tak jak i ja to widzę.
            Buddyzm też nie jest czysty jak chce sie go widzieć ale cóz w filozofii zawsze mozna mowic tak vy wychodzilo jak ta babka co na dwoje wrozyla.

          • JESTEM pisze:

            „Buddyzm też nie jest czysty jak chce sie go widzieć ale cóz w filozofii zawsze mozna mowic tak vy wychodzilo jak ta babka co na dwoje wrozyla.”

            Oczywiście. W buddyzmie jest też wiele różnych „szkół”, które się zwalczają wzajemnie. I powstało już wiele filozoficznych traktatów i dyskursów, w których różni ludzie, z różnych szkół próbują udowadniać swoje racje.

          • Dawid56 pisze:

            Wybrańcem nie jest się „z urodzenia”. To zdecydowanie za mało.Jak pokazuje Joginanda wybrańcem „się staje”. Tylko od nasz zależy czy będziemy tym „wybranym” – czy po nas zostanie „popiół i zamęt” czy na dnie popiołu gwieździsty dyjament wiekuistego zwycięstwa zaranie.
            Trzeba całym swoim postępowaniem pokazać że się jest wybranym, a właściwie dowiesz się we właściwym czasie że nim jesteś.To tak jak było z Lamed Wawnikami – jeśli Ktoś kto się podawał za Lamed Wawnika twierdził że nim jest, to znaczyło tyle że nim nie jest🙂.

          • Ktoś pisze:

            Dawidzie

            masz braki w „doktrynie”

            jak popatrzysz na wszelkie filmy z zakapturzonymi sektami odwołujace się do przepwoiedni to na co patrzą?

            kogo szukają?

            czy szukają kogoś kto sie stanie czy tego który JEST z racji samych narodzin?

            Jak popatrzysz na wybieranie dalajlamy tu opisane:
            http://www.hfhrpol.waw.pl/tybet/raport.php?raport_id=1419

            To czego szukają?

            tego jaki sie stał kandydatem z racji pracy i medytacji czy tylko z racji urodzin?

            Nikt ci nie każe wierzyć tylko pamiętaj jak nie rozpoznasz będziesz czekac do usranej śmierci, albo zakolczykowanie przez nazisyte mashiacha.

            A to kto jest prawdziwy o kto urojeniec zostało podane. Kastrata od judaizmu nie ma w warunkach.

  17. Mezamir pisze:

    IT IS SHAMEFUL!!! This is a picture of the burned house of Mr. Socrates Christodoularis who lives in Attica. The house has been set on fire, because he worships the old gods, which appears to be inadmissible for some people who dare call themselves Christians. In the original album, underneath the picture is written: ΚΑΠΟΤΕ ΕΚΑΙΓΑΝ ΤΑ ΒΙΒΛΙΑ…ΣΗΜΕΡΑ ΤΑ ΚΑΙΝΕ ΑΚΟΜΑ…ΜΑΖΙ ΜΕ ΤΟ ΣΠΙΤΙ which is: once they never burned the books…now they still burn…with the houses!!!

    http://epafroditos.blogspot.com/2010/05/kantypowicz-o-udziale-w-poganskich.html

    Chodzi o tę samą postawę wobec bytu, jaka charakteryzowała naszych przodków przed ich niemal całkowitym zjudaizowaniem (w wersji zreformowanego judaizmu – szczegółowo opracowanego przez ex-faryzeusza Szawła – tj. chrześcijaństwa, dla nie-Żydów, nawet sam „jedyny i prawdziwy” Pan Bóg wciela się w Żyda, do tego wciąż jest „Bogiem Izraela – Bogiem zazdrosnym”… Dlatego oddawanie czci innym Bogom – nawet Bogom swoich własnych przodków, a nawet nim samym – odbiera jak największy grzech, bałwochwalstwo, bluźnierstwo i zbrodnię).

    http://epafroditos.blogspot.com/2010/02/nieustajacy-triumf-mitologii-zydowskiej.html

  18. Maria_st pisze:

    Ktoś a jeśli ci o których tyle piszesz są tylko ofiarami ?
    Ciekawe kto jest ich katem ?
    Lub CO ?

  19. Mezamir pisze:

    Satyam Nadeen swoje credo zatytułował, Wielki Kosmiczny Żart, i chyba zawarł w nim istotę nauk Maharaja z Bombaju,

    Myślisz, że powinieneś stać się oświeconym. Daruj sobie, już nim jesteś
    Myślisz, że musisz podążać jakąś ścieżką, żeby dotrzeć do celu…Nie męcz się, nie ma żadnych ścieżek.
    Myślisz, że oświecenie jest celem. Odpuść sobie, nie ma żadnego celu…
    Myślisz, że powinieneś zmienić siebie i świat, żeby uczynić go bardziej znośnym. Wyluzuj się, nie masz niczego do zrobienia…
    Myślisz, że znajdziesz Boga w Indiach, czy Tybecie…Nie ma dokąd zmierzać…Świadomość jest wszędzie, i taka sama.
    Myślisz, że twoja osobista historia ma jakieś znaczenie…Wszystkie są takie same, niezależnie od tego, jak przebiegały.
    Myślisz, że twoja historia jest prawdziwa…W żadnej mierze, to tylko iluzja, to tylko sen…
    Myślisz, że panujesz nad swoim życiem…Żart, jesteś tylko marionetką w rękach Źródła.
    Myślisz, że masz wolną wolę i dokonujesz wyborów…Nic z tego, jest tylko przeznaczenie, stopniowo odsłaniające swoje oblicze.
    Myślisz, że masz jakiś wrogów w świecie….Mylisz się, oni, jak i wszystko inne, to tylko Źródło.
    Myślisz, że jest jakaś tajemna formuła pozwalająca znaleźć Boga…Zrelaksuj się, nie musisz nikogo szukać, już jesteś u siebie.
    Myślisz, że Bóg życzy sobie podniesienia poziomu świadomości na planecie.. Dobre sobie, to tylko Źródło bawi się w granicach stworzonych przez siebie ograniczeń.
    Myślisz, że Bóg uczynił ciebie odpowiedzialnym za twoje postępki…Nie zawracaj sobie tym głowy, nie ma czegoś takiego jak karma.
    Zabawiasz się osądami, radujesz ocenami, lubujesz w porównaniach. Zamęczasz preferencjami. Zatrzymaj się wreszcie, wszystko jest dokładnie takie, jakie być powinno.
    Chcesz być kimś ważnym i szanowanym. Daj spokój, po prostu bądź.
    Boisz się śmierci jako najbardziej tragicznego wydarzenia twego życia. Odwagi, śmierć jest końcem ograniczeń…
    Masz nadzieję na lepsze życie następnym razem…Jaźń nie inkarnuje. Jest tylko Źródło, Ja Jestem.
    Żałujesz przeszłości, zamartwiasz się teraźniejszością, lękasz się przyszłości…Przebudź się ! Jesteś nieskończonym Źródłem, bawiącym się swoim snem.
    Podniecają ciebie wszelkiej maści spiskowe teorie. Nie ma żadnego spisku, to tylko źródło bawi się ze sobą.
    Myślisz, że twoje życie ma jakiś cel…Nie ma indywidualnego Ja mającego cel. Jest tylko Źródło. Ono cię powołało i nigdy nie poznasz celu przez swój, siła rzeczy, ograniczony umysł.

    A tak mawiał mędrzec z Bombaju:

    Ostateczną odpowiedzią jest: NIE MA NICZEGO TO TYLKO ŻART

    A kiedy jednego dnia zapytałem mojego Mistrza medytacji o pewną /wówczas dla mnie ważną sprawę, odparł:

    Daj sobie spokój, to tylko żart….

    Mariusz Piotrowski

    Artykuł ukazał się w Czwartym Wymiarze, nr 9/2008

    http://yogin.pl/wszystko-o-jodze/joga-od-podstaw/909-wielki-kosmiczny-zart-nisargadatta-maharaj.html?showall=1

  20. siola pisze:

    Ciekawe co zrobi zartownis to cos jak jego glupie zarty wroca do niego,czy napewno bedzie zadowolony z chorych zartow jak wroca ,a moze tego ktosia tez zaboli i nie mam na mysli naszego Ktosia bo to tylko lalka na sznurkach.

  21. siola pisze:

    NIE ROB DRUGIEMU CO TOBIE NIE MILE:

  22. siola pisze:

    Nagroda pocieszenia dla wyrzuconych ,oby jeszcze wiecej ludzi madrzalo i cieszko zarobionych pieniedzy dla rodziny w bloto nie wyrzucalo.oj biedna bebe kasa sie kurczy czy co bo zostajemy przez czarna owieczke powoli judaszami nazywani.Oj biedni Ci obdarowani ,gdzie ta wiedza ze we wszyskich widza szpiega i najemnika.Co za malo kasy wplywa do kieszeni ,moze zrozumieli ludzie dlaczego nocami sa meczeni i odbija sie na pasorzydow kieszeni.

    basiabc pisze:

    23 Październik 2014 o 13:31

    Zamieściłam powyższy artykuł tylko w części ,po pierwsze końcówka artykułu jest żałosna i jest kolejną pułapką :
    ” Naszym jedynym ratunkiem jest zachowanie czystej i nieskażonej wiary, doktryny i dyscypliny Kościoła Katolickiego. Jedynie wiara jest tym fundamentem, który pozwoli nie ulec pokusie przyłączenia się do żydowskiego systemu dobrobytu. Wiara czysta, wiara nieskażona herezją ani błędem. Zobowiązani jesteśmy do odrzucenia wszystkich błędów i heretyckich wspólnot, które są nam przedstawiane jako Kościół Katolicki a Kościołem nie są – a synagogą szatana. Ofiara Mszy została zniesiona a sakramenty świadczone przez te wspólnoty są ohydne w oczach Boga (link). Ucieczką naszą i zwycięstwem jest Maryja. Matka Boża rozciągnęła nad Kościołem Swego Umiłowanego Syna płaszcz ochrony.

    Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko,
    naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych,
    ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać,
    Panno chwalebna i błogosławiona.
    O Pani nasza,
    Orędowniczko nasza,
    Pośredniczko nasza,
    Pocieszycielko nasza.
    Z Synem swoim nas pojednaj,
    Synowi swojemu nas polecaj,
    swojemu Synowi nas oddawaj.
    Amen.

    Kościół w Filadelfii”

    Co to za kościół ?
    Filadelfia z tego co wiem nie jest przyjaznym miejscem dla …nas.
    Poza tym informacje w tekście są o tyle ciekawe , jednak nie wiem na ile są prawdziwe ,poza tym nie ma żadnego autora tego artykułu.
    Niemniej ,to że coś jest na rzeczy i to dosyć poważnie ,wiemy chociażby z ostatnich doniesień medialnych.
    Znowu naszym kosztem jakiś kościół chce się wzbogacić w energię chyba nie tylko transcedentalną .

    Jednak pomijając końcówkę tekstu sama wcześniejsza treść jest bulwersująca.
    I tak bezkrytyczni desperaci ,których nie brakuje w gronie naszych czytelników ,podpisali ten akt i maja z tego pieniądze.Za darmo nikt nie traciłby energii na podgryzanie nam gardeł.
    Na początku jak zauważyliście -są” przyjaciółmi”,następnie ,kiedy orientujemy się w ich sposobie działania i w ich celach ,rzucają się jak wściekłe psy.
    Mieliśmy tutaj do czynienia z kilkoma takimi osobami .Nie będę ich wymieniać ,bo po co ?
    Każdy i tak wie o kogo chodzi ,a nazbierało się tego szemranego towarzystwa przez ostatnie kilka miesięcy sporo.

    I tak goje – słabeusze przechodzą na ciemną stronę .Mocny Ogień i Światło im na drogę !
    Trudno ich w tym momencie nazwać ludźmi ,jak podpisali ,tak mają !

    kurka wodna
    Tak jest jak sie gryzie jak wsciekly pies wokolo ,to sie nie wie w koncu kogo ma sie gryzc.Ot hiszpanskie wiatraki i ptaki.Oj historia kolem sie toczy a owieczka ze strachu noca sie moczy.Posluchac przepisu Zagloby moze dojdzie cos do BeBe glowy.

    • mały budda pisze:

      Siola dostałeś przeprosiny od Ktosia i p. Basi za grzebanie w twojej energetyce.
      Dobrą wiadomością jest, iż Ktoś i Pani Basia zostali nominacje aby otrzymać Oskara z cechą obłędu.
      Pan duchów wręczy pani Basi i Ktosiowi Oskara Obłędu.

      • Ktoś pisze:

        Masz braki w doktrynie.😀

        Skoro:

        „Każda gwiazda na niebie stanowi pole aktywności jakiegoś Buddy. Jednak pojawianie się i znikanie tych niezliczonych Buddów stanowi tylko zjawiskowy przejaw, podjęty na rzecz przebudzenia i wyzwolenia czujących istot, które ciągle są pogrążone we śnie, spowite złudzeniami negatywnych uczuć i błędnych idei, na podobieństwo śniących, schwytanych we własne sny. Ci Buddowie nie narodzili się z powodu konieczności, nie umrą też w taki sposób, w jaki umierają zwykłe czujące istoty, kiedy ich karma i siła życiowa ulegną wyczerpaniu. Buddowie ci przekroczyli Samsarę i ograniczenia czasu i przestrzeni; od początku są oświeceni i dlatego tylko pozornie rodzą się jako zwykłe czujące istoty, aby osiągnąć Oświecenie, nauczać i umrzeć lub odejść do Nirwany. Wydaje się, że robią to tylko w celu ujawnienia się i zademonstrowania pozostającym pod wpływem złudzenia czującym istotom ścieżki do wyzwolenia i oświecenia, ścieżki do przebudzenia i urzeczywistnienia ich własnego stanu Buddy.”

        (http://www.budda.medytacja.net/vpage/375/tylu-buddow-ile-gwiazd-na-nieb)

        to czym jest wejście takiej gwiazdy (Buddy) w stan SUPERNOWEJ?

        • siola pisze:

          Doktryna mnie kojarzy sie z nrzucaniem innym swoich celow,a to nie ma nic wspolnego z wyzwoleniem.

        • Maria_st pisze:

          Ktoś—kiedyś na blogu opisywałam swoje spontaniczne doświadczenia / by pewnie zrozumieć / stania się GALAKTYKĄ.
          Człowieku—to GRA……..na ” tym poziomie ” ……łapanie, dostrzegani zewnetrznych stron Światła , a tych kolorow jest troche……

      • siola pisze:

        Chyba miales bardzo dobry i wesoly sen MB ,jak myslisz czy moze ktos kto jest tak zadufany w sobie ze nie widzi racji innych kogos przeprosic ,raczej bedzie jeszcze wiecej zlorzeczyl ale to jego osobisty wybor i nie moja sprawa ze sam sie w gownie zakopuje nie uswiadamiajac sobie tego.To takie wyjscie z karuzeli.Przepraszam ze nie odpowiedzialem od razu.

  23. Ktoś pisze:

    Odwracając problem ogonem

    CHRYSTUSOWI TEŻ BĘDZIECIE TAK PSIOCZYĆ WYBRZYDZAJĄC W JEGO UZNANIE?

    Może od razu rodem z tego co Mezamir wkleił odnoście „cech Buddy” jakie musi posiadać (są wzajemnie wykluczające się ale cicho sza bo sie ktoś skapuje że to tylko taki bajer by łapóweczka od kandydata zasilała rąsie komisji) kandydat by go święta tłuszcza na odczepnego uznała spiszcie sobie cechy jakie musi posiadać CHRYSTUS byscie go łaskawie uznali za tego prawdziwego?

    Bo przekonanie iz to on musi się łasić do „zbłakanych owieczek” to tu króluje jak objawiony pewnik. No i to drugie MA KAŻDEGO ZBAWIĆ BEZ WZGLĘDU NA NAUCZANIE Nowego Testamentu.

    Może jeszce są jakieś dogmaty jakie im tam w niebie przekaze jakich channeler by było mu łtwiej spełnić pokładaną przez popsulstwo podobno wierzące w niego rolę.

    Jakie są te „dogmatyczne cechy” poza byciem rasistą czyli żydem?

  24. siola pisze:

    Moze KTOSIU poszukasz sobie immienia bo trudno pisac z Kims kto zwie sie nikim ,ja wiem ty wiesz dlaczego Cie zabolalo jak na poczatku mych wizyt napisalem o bohaterze ktory darl pysk z srodka 240 ludzie „Skurwisyny kaprale” ale nie mial odwagi przyznac sie ze to ON ,lepiej dla niego bylo by zastosowano zbiorowa odpowiedzialnosc od debilowaci bezimienni bochaterzy (przez ch).Z Twojego pisania bezimienny tworze wynika jasno ze sam jestes rasista czyli ? wiec masz tez bezimiennego boga jak TY.Jasne mysle jest dla wszystkich ze twoje myslenie jest takie,niech wszystkich szlak trafi ale niech ja przezyyje,moze jednak nie wszystkim odpowiada KTOSIOWY swiat zbiorowej odpowiedzialnosci ,moze jednak najpierw KTOSIE szlak trafi za falszywe oskarzanie Innych o zbrodnie przez nich samych dokonane .Bo czym ze jest bez zgody wlasciciela wchodzenie w jego podworko ja o tym wiem i ty tez dobrze wiesz czym moze sie to skonczyc dla zlodzieja ,sa prawa ktorych nie masz prawa przekraczac a jednak to czynisz wiec wiesz dokladnie co CIE czeka wczesniej czy pozniej .BeBe tez mozna udowodnic klamstwo ,zarzucila mi ze jestem symulantem i zona to okaz zdrowia ,wiem ze zonie tez weszli wam podobni w energetyke bo u mnie sie chyba Bali.Pytasz sie jak udowodnic klamstwo ,po prostu odwiedzic seminarium przeczytac co Przemadrzala napisala pokazac Zone i swoje blizny po operacji ,pytanie tylko dlaczego mial bym zadawac dodatkowy bol zonie ,przecierz wasze chamstwo widac w waszym pisaniu wystarczy ze ludziska z rana dobrze przemyja oczy.Masz Ktosiu gadane jak swiadkowie ale tylko jedno i to samo jak plyta z rysa.Ta nienawisc twojej owieczki jak i Ciebie do slowa sumienie swiadczy tylko o tym ze oboje go nie posiadacie ot zazdrosc czy strach by siebie nie zobatrzyc.RASISTE:

  25. margo0307 pisze:

    „Może KTOSIU poszukasz sobie imienia bo trudno pisac z Kims kto zwie sie nikim ..”

    Słuszna uwaga Siolu, wydaje mi się jednak, że nie trafi ona do jej adresata…😉
    * * *
    ” jesli kogoś musze zlukać zaglądam poprzez serce bo tam jest … SORE WA HIMITSU DESU…”

    Ktosiu, aby poznać TAJEMNICĘ, jaka kryje się w sercu innych ludzi – nie ma potrzeby by serca te penetrować, czy w nie zaglądać, wystarczy odczuć to, co posiada się w swoim sercu a wszystko stanie się jasne i zrozumiałe 😉
    Jedynym warunkiem jednak – by tego dokonać – jest posiadanie czystego, otwartego i współczującego serca ❤

    Nie po próżnicy utarło się mądre powiedzenie:
    "Każdy sądzi podług siebie" 😉
    * * *
    ".. i tak tego [nie ogarniesz]😛 nawet jak napisze wprost a jak ogarniesz twoje religijne życie legnie … w gruzach…"

    Wiesz Ktosiu, zdradzę Ci PEWIEN mój sekret: – moje religijne życie, życie przesycone ufnością do ludzi uważających siebie za przedstawicieli religii – już dawno temu legło w gruzach…, i nie ukrywam, że było to dla mnie ogromnie traumatycznym doświadczeniem – śmiem przypuszczać że nawet – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić – jak bardzo !
    Ale… – jak ostatnio słusznie przypomniała mi pewna wspaniała osoba –❤ na moim blogu:

    "..Niezależnie, co mi się w życiu przytrafia, to jest to dla mojego dobra, nawet, jeżeli aktualnie oceniam to inaczej i czuję się pokrzywdzony.
    Znaczy to jedynie, że nie rozumiem tego doświadczenia.
    Muszę je tylko przemyśleć i przeanalizować, ponieważ płynie z niego ważna dla mnie nauka…"

    Miałam w życiu to szczęście, że posiadałam wspaniałych rodziców, którzy – parafrazując słowa piosenki Urszuli Sipińskiej:
    "..odkryli mi każdą z dróg, po której szłam, bo przyjaciółmi moimi byli i w porę mi rzekli :
    "dalej idź drogą swą" …
    Mój Tata zwykł też mawiać, kiedy spotkało mnie coś, co mi nie odpowiadało :
    " co cię nie zabije to cię wzmocni "…, lekceważąc sobie jakieś moje drobne stłuczenia czy miłosne rozterki…😉
    Dzięki m.in. temu, mogłam się pozbierać po wszystkich moich "ciężkich" doświadczeniach i wciąż na nowo, z ogromną energią każdego ranka – "brać się za bary z życiem"🙂

    Myślę więc, że nie straszne są mi "kolejne gruzy", nauczyłam się bowiem – niczego nie oczekiwać, niczego nie pragnąć tak bardzo, by przesłaniało mi to zdrowo-rozsądkowe podchodzenie do tego, co zadziewa się wokół mnie – a co niejednokrotnie przesłania nam obraz CAŁOŚCI…, nauczyło mnie też współodczuwania wraz z istotami, które cierpią, nauczyło mnie także i tego, że pycha i nadmierna pewność siebie – jednym machnięciem ogona LOSU mogą być zmiecione w pył 😉

  26. siola pisze:

    Jak chcesz nauczyc Margo zlodzieja by nie kradl ,On kradl zawsze jak moze byc teraz inaczej tego nigdy nie zrozumie.Gorzej dla zlodzieja jezeli nie ma sie tajemnic i co tu ukrasc jak nic nie ma a co jest tego sie nie rozumie albo nie chce zrozumiec bo przewraca Chore dogmmaty do gory nogami.Jak mozna nazwac walke o niewolnictwo walka o wolnosc.Wolnosc Ona sama przchodzi bez walki o nia ,ona jest w nas i nikt nie ma prawa jej ukrasc z naszych serc nawet KTOSIE.

    • margo0307 pisze:

      „…Wolnosc Ona sama przychodzi bez walki o nia ,ona jest w nas i nikt nie ma prawa jej ukrasc z naszych serc nawet KTOSIE.”

      W 100 % zgadzam się Tobą Siolu 🙂
      ———————————————-
      „Jak chcesz nauczyc Margo zlodzieja by nie kradl …”

      Kochany Siolu, jeśli złodziej nie chce słuchać rad, płynących ze szczerego serca, to po co marnować dla niego czas i energię ?
      Samo Życie nauczy takiego delikwenta rozumu… 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s