Doznanie kosmicznej świadomości

Z wielką przyjemnością zacytuję kolejny, niezwykły fragment „Autobiografii jogina” autorstwa Joganandy o poszukiwaniu Boga i doznaniu Kosmicznej Świadomości

„- Jestem z powrotem, Gurudżi. – Zawstydzona moja twarz była bardziej wymowna od mobh słów.
– Chodźmy do kuchni i poszukajmy coś do zjedzenia. – Zachowanie się Sri Jukteswara było tak naturalne, jak gdyby tylko kilka godzin dzieliło nas od ostatniego spotkania.
– Mistrzu, musiałem sprawić ci zawód przez tak nagłe odejście od mych obowiązków tutaj. Myślałem, że będziesz zagniewany na mnie.
– Nie, oczywiście nie! Gniew rodzi się tylko z pokrzyżowania pragnień, a ja nie oczekuję niczego od drugich. Dlatego ich działania nie mogą stanąć w sprzeczności z moimi życzeniami. Nie posłużyłbym się tobą do mych osobistych celów.
– Panie! Nieraz się słyszy mgliste zdania o miłości Bożej – lecz teraz po raz pierwszy mań: konkretny jej przykład płynący z twej wielkiej osobowości! Na ziemi nawet ojciec niełatwo przebacza swemu synowi, który porzuca sprawy swego ojca bez uprzedzenia. Ty jednak nie okazujesz najmniejszego gniewu, chociaż musiałeś mieć wiele kłopotu z powodu wielu niedokończonych przeze mnie zadań.
Patrzyliśmy sobie wzajemnie w oczy, w których błyszczały łzy. Zalała mnie fala szczęścia, byłem świadomy, że Pan w postaci mego guru rozpłomienia małe płomyki w mym sercu do niepojętych rozmiarów kosmicznej miłości.
W kilka dni później udarem się rano do pustego pokoju Mistrza. Zamierzałem medytować, lecz moje nieposłuszne myśli nie chciały uczestniczyć w tym chwalebnym zamiarze. Rozpraszały się jak ptaki przed myśliwym.
– Mukunda! – Głos Jutkteswara dochodził do mnie z odległego zewnętrznego balkonu.
Popadłem w stan równie buntowniczy jak moje myśli. Mistrz zawsze zachęca mnie do medytacji, mruczałem do siebie. Nie powinien mi przeszkadzać, gdy wie, po co przyszedłem do tego pokoju.
Mistrz wezwał mnie ponownie; uporczywie milczałem. Za trzecim razem w tonie jego zabrzmiała nagana.
– Panie, medytuję! – wykrzyknąłem z protestem.
– Wiem, jak medytujesz! – zawołał mój guru – masz umysł rozproszony jak liście w czasie burzy! Chodź tu do mnie.
Zburczany i zdemaskowany, poszedłem do niego zasmucony.
– Biedny chłopcze, góry nie mogły ci dać tego, czego pragnąłeś.
Mistrz mówił pieszczotliwie i pocieszająco. Spokojne jego spojrzenie było niezgłębione. – Pragnienie twego serca się spełni.
Sri Jukteswar mówił w sposób zagadkowy; byłem tym nieco oszołomiony. Uderzył mnie łagodnie w pierś powyżej serca.
Ciało moje znieruchomiało całkowicie, jakby potężny magnes wyciągnął powietrze z mych płuc. Dusza i świadomość uwolniły się momentalnie ze swych fizycznych więzów i jak jakiś świetlisty fluid wypłynęły ze wszystkich porów mego ciała. Ciało było niby martwe, niemniej w głębi intensywnej świadomości wiedziałem, że nigdy przedtem nie żyłem w pełni. Moje poczucie tożsamości nie ograniczało się teraz do samego ciała, lecz ogarniało także wszystkie atomy. Ludzie na dalekich ulicach poruszali się łagodnie na odległej mej peryferii. Korzenie drzew i roślin były widoczne dzięki mglistej przejrzystości gleby; dostrzegałem wewnętrzny przepływ ich soków.
Cała okolica jakby obnażona znajdowała się przede mną. Mój zwykły frontalny sposób widzenia zmienił się teraz na rozległe sferyczne widzenie, dostrzegające naraz wszystko. Przez tył głowy widziałem ludzi przechodzących ulicą Rai Ghat; zauważyłem również białą krowę, która powoli się zbliżała. Gdy znalazła się przed otwartą bramą aszramy, obserwowałem ją także fizycznymi oczami. Gdy przeszła dalej poza ceglaną ścianę, widziałem ją nadal wyraźnie.
Wszystkie przedmioty w obrębie mego panoramicznego widzenia drgały i wibrowały jak szybko zmieniające się obrazy filmu. Moje ciało i Mistrza, dziedziniec kolumnowy, meble i podłoga, drzewa i światło słoneczne w pewnej chwili gwałtownie się poruszyły, aż wszystko się roztopiło w świetliste morze, podobnie jak kryształy cukru wrzucone do szklanki wody rozpuszczają się, gdy się je porusza. Jednoczące wszystko światło pojawiało się kolejno po materializacjach form w metamorfozach ujawniających działanie prawa przyczyny i skutku w stworzeniu.
Ocean radości uderzył o spokojne, nieskończone brzegi mej duszy; Duch Boga, zrozumiałem, jest niewyczerpaną szczęśliwością; ciało Jego to niezliczone tkanki światła. Wzbierająca we mnie wspaniałość zaczęła wyłaniać miasta, kontynenty, ziemię, systemy słoneczne i gwiezdne, delikatne mgławice unoszące się w przestworzach wszechświata. Cały kosmos, łagodnie jaśniejący, jak miasto widziane w nocy z dala, migotał w nieskończoności mej istoty. Ostro zarysowane linie globów nieco zanikały na najdalszych krańcach, widziałem tam łagodne promieniowanie, nigdy nie słabnące. Było ono nieopisanie subtelne; obrazy planet tworzyły się z gęstego światła.
Boskie promieniowanie wylewało się z Wiecznego Źródła, rozpalając się w Mleczne Drogi, przeobrażając się w nie dające się opisać aury. Wciąż na nowo widziałem, jak twórcze promienie zagęszczały się w konstelacje gwiazd, a potem rozpływały się w płaty przejrzystego płomienia. Dzięki rytmicznemu zanikaniu sekstyliony światów przechodziły w stan przeźroczystej światłości, firmament stawał się ogniem.
Dostrzegłem centrum najwyższego nieba jako punkt intuicyjnego postrzegania w mym sercu. Promienisty blask szedł od jądra mojej istoty ku każdej części struktury wszechświata. Błoga amrita, nektar nieśmiertelności, pulsowała we mnie z płynnością żywego srebra. Słyszałem rozbrzmiewający twórczy głos Boga jako Aums3; wibrowanie Kosmicznego Motoru.
Nagle powietrze wróciło do mych płuc. Z rozczarowaniem niemal nie do zniesienia zrozumiałem, że moja nieskończona niezmierzoność przepadła. Z powrotem byłem zamknięty w upokarzającej klatce ciała, niełatwo dającej się przystosować do potrzeb Ducha. Jak marnotrawny syn musiałem porzucić swój makrokosmiczny dom i uwięzić się w ciasnym mikrokosmosie.
Mój guru stał przede mną nieruchomy, upadłem do jego świętych stóp, pełen wdzięczności za doświadczenie kosmicznej świadomości, którego od dawna namiętnie szukałem. Guru podniósł mnie i powiedział spokojnie i bezpretensjonalnie:
– – Nie możesz się upić ekstazą. Czeka cię duża praca na świecie. Chodź, zamieciemy balkon, a potem przejdziemy się nad Ganges.
Przyniosłem miotłę; zdawałem sobie sprawę, że Mistrz uczy mnie tajemnicy zrównoważonego życia. Dusza musi się unosić nad kosmogonicznymi otchłaniami, podczas gdy ciało wypełnia swoje codzienne obowiązki. Gdy wyszliśmy później na przechadzkę, wciąż jeszcze Pozostawałem w stanie niewyrażalnego zachwytu. Widziałem nasze ciała jako dwa obrazy astralne poruszające się po drodze nad rzeką, obrazy, których istotę stanowiło czyste światło.
– Duch Boga aktywnie podtrzymuje każdą formę i siłę we wszechświecie; On sam jednak jest transcendentalny i daleki w błogiej,
nieogarnionej próżni poza światami wibracyjnych zjawisk84 – objaśniał Mistrz. – Święci, którzy rozumieją swą boskość, nawet będąc w ciele, wiedzą o swym podwójnym istnieniu. Starannie wykonują swą ziemską działalność, pozostają jednak pogrążeni w wewnętrznym stanie szczęścia. Pan stworzył wszystkich ludzi w bezgranicznej radości Swego bytu. Chociaż ludzie są boleśnie skrępowani swoim ciałem, to jednak Bóg oczekuje, że dusze stworzone na jego obraz wzniosą się ostatecznie ponad wszelkie utożsamienie się ze zmysłami i z powrotem z nim się zjednoczą.
Wizja kosmiczna nauczyła mnie wiele w sposób trwały. Codziennie po uciszeniu myśli mogłem się uwolnić od złudnego przekonania, że jestem masą ciała, krwi i kości chodzącą po twardym gruncie materii. Obserwowałem, że oddech i niespokojny umysł podobne są do gwałtownych burz, które przekształcają ocean światła w fale materialnych form – w ziemię, niebiosa, istoty ludzkie, ptaki, zwierzęta, drzewa. Nie można ujrzeć Nieskończonego jako Jedynego Światła dopóki się nie uciszy tych burz. Ilekroć uciszyłem te dwie formy zamętu, obserwowałem jak niezliczone fale stworzenia roztapiały się w jedno świecące morze, podobnie jak fale oceanu, gdy ustaje burza, w jasności odzyskują swą jedność.
Mistrz obdarza ucznia boskim doświadczeniem kosmicznej świadomości, gdy z pomocą medytacji uczeń wzmocni swój umysł w takim stopniu, że ten ogrom perspektywy go nie przytłoczy. Doświadczenia tego nie można nigdy nikomu użyczyć na podstawie samej tylko intelektualnej jego gotowości lub otwartości umysłu. Tylko należyte jego wzmocnienie z pomocą ćwiczeń jogi i nabożnej bhakti może przygotować umysł na przyjęcie wyzwalającego wstrząsu wszechobecności. Przychodzi on jako naturalna i nieunikniona konieczność do każdego prawdziwie pobożnego człowieka. Intensywne pragnienie zaczyna pchać człowieka ku Bogu z nieodpartą siłą. Pan, jak wizja kosmiczna, zostaje przyciągnięty przez magnetyczny zapał człowieka, który szuka go w kręgu swej świadomości.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Ezoteryka, Kosmos, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Doznanie kosmicznej świadomości

  1. Dawid56 pisze:

    To bardzo niezwykłe doznanie. Nie przeżyłem jeszcze takiej jedności Z Kosmosem i Bogiem.
    Ciekawe czy ktoś w Polsce doznał podobnego przeżycia.

    „Moje poczucie tożsamości nie ograniczało się teraz do samego ciała, lecz ogarniało także wszystkie atomy. Ludzie na dalekich ulicach poruszali się łagodnie na odległej mej peryferii. Korzenie drzew i roślin były widoczne dzięki mglistej przejrzystości gleby; dostrzegałem wewnętrzny przepływ ich soków.
    Cała okolica jakby obnażona znajdowała się przede mną. Mój zwykły frontalny sposób widzenia zmienił się teraz na rozległe sferyczne widzenie, dostrzegające naraz wszystko. Przez tył głowy widziałem ludzi przechodzących ulicą Rai Ghat; zauważyłem również białą krowę, która powoli się zbliżała. Gdy znalazła się przed otwartą bramą aszramy, obserwowałem ją także fizycznymi oczami. Gdy przeszła dalej poza ceglaną ścianę, widziałem ją nadal wyraźnie.
    Wszystkie przedmioty w obrębie mego panoramicznego widzenia drgały i wibrowały jak szybko zmieniające się obrazy filmu.”

    • Ktoś pisze:

      Ktoś na pewno tego doświadcza kiedy tylko chce.

      Inni jak mają szczęście i trafią w faze.

      PS. Zostały 3 szanse na odkupienie. Tyle tytułem przypomnienia o „żywotnym interesie wielu”.

      • Maria_st pisze:

        Wow Ktoś reaktywacja.
        Tak sie zastanawiałam co z Tobą, boś sie wyciszył.

        • siola pisze:

          Wziales panoczku pod uwage ze moze ktos nie ma zamiaru w MLODego czy tez KTOSIOWYM swiecie rzyc juz nas tasiace lat straszycie tym samym moze nadchodzi ten czas ze was zaczyna straszyc.Czyzby mial Andrzej racje ze koniec manipulatorow bliski,bo straszakow duchowych namnorzylo sie jak grzybow po deszczu .Ale ciagle to samo podrzeganie do nienawisci i straszenie ,moze lepiej by powiedziec ludziom ze Maja swoje sumienie i sami potrafia nim osadzac swoje czyny.Ktosiu prosta zasada szanuj innych a sam bedziesz szanowany ,straszeniem szacunku innycch nie zdobedziesz bo tylko co niekturzy ze strachu beda niby Ktosia szanowac .Zreszta jak mozna szanowac kogos kto wstydzi sie sam swojego pisania.Ktos dobra Rada stuknij se dobrze glowa w sciane moze pomorze Ci,i zobatrzysz swiatlo stworcy przed soba,i staniesz sie wreszcie namacalna osoba nie podrzegajacym I straszacym KTOSIEM,

        • siola pisze:

          Marys dalej kladzie ta sama porsowana plyte i jak tego sluchac ciale to samo przeskakuje,przydaloa by mu sie nowa plyta to i moze by szlo tej muzyki posluchac ,chociarz niczym sie nie rurzni od spiewu KK szerzyc strach w owieczkach przed samymi soba aby tylko miec wladze nad innymi a zapierac sie jak osiol jam jest inny.Zalecilem mu sposob na wyleczenie sie z tego ,dobre stukniecie o sciane,to zobatrzy tyle gwiazdek jak nigdy jeszcze nie zobatrzyl i moze mu sie odmieni i odrzuci nienawisc do wszystkiego co rzywe bo narazie to jak Chmielnicki najlepiej wzniecil by ogien wsrod ludzi bo Jakis rzeznik mu Zone przelecial.Przy czym zapomnial ze do tego trzeba dwu ,moze mial sie lepiej wczesniej zajmowac zona,to by nie poleciala do innego.Rzezia strachem i nienawiscia nie zbudujesz nic lepszego jak teraz ,beda mu sie klaniac a z tylu wepchna mu stylety w plecy.

    • Maria_st pisze:

      Kilka dni temu będąc na zakupach, szlam boczną ale mocno uczęszczaną ulica.
      Raptem postrzegnie moje sie zmeiniło, mialam wrażnie wirtualności zycia…..trudno mi nawet to opisać.
      jakbym zdała sobie sprawę, ze wszystko to cos jak ogladany film.
      Fajne takie doznania, dośc ciekawe i dające do myslenia.
      Podobnie odczulam jak w tym ostatnim zdaniu o wibrowaniu, i drganiu .
      Matrix ma zwarcie?

    • margo0307 pisze:

      „…Ciekawe czy ktoś w Polsce doznał podobnego przeżycia…”

      Może… 😉 ten pan z filmiku – Kazimierz Karwot, który przestał myśleć…😀

      Cyt. z filmiku:
      „…Wszystko jest fikcją, wszystko jest iluzją…
      Aby przejść aż do Źródła, aż do tej Esencji Boskiej to trzeba przez te schodki, przez te furtki przeskoczyć, a to nie jest takie proste, bo tam czekają różne niebezpieczeństwa…

      U człowieka są trzy osoby:

      Prawdziwy Bóg – Istota Boska,
      Ego,
      Wewnętrzne Małe Dziecko…

      Poskromimy Ego ale Wewnętrzne Małe Dziecko – jak to dziecko – chce spróbować…, polizać…, a więc kiedy ograniczymy to Wewnętrzne Małe Dziecko [ WMD], a to Ono widzi, że jest ograniczane, że nie może wszystkiego i… zaczyna się nerwica żołądka…”

  2. Piotrek pisze:

    Bardzo ciekawy blog i interesujące wpisy. Nie doświadczyłem jeszcze nigdy kosmicznej świadomości. Chyba można tylko pozazdrościć osobom, którym dane jest oderwać się myślami do tego ziemskiego padołu i być ponad tym.

  3. Maria_st pisze:

    Byłam wczoraj po zakupy, było dośc ciepło jak na tą pogode roku.
    Jedno mnie zaskoczyło, czulam/odbierałam dziwne ciepło z zewnątrz–jakby gdzieś niedaleko palilo sie wielkie ognisko, nawet rozgladalam się za nim.
    Dowiedziałam sie dzis, ze wczoraj były duze wyrzuty na Słońcu no i pełnia, czy ma to cos wspólnego z moim odczuciem–nie wiem.

  4. Jakub pisze:

    spojrzałem na notkę. przewijam, przewijam, przewijam, a końca nie widać. z zainteresowania w końcu wróciłem do początku i przeczytałem, od deski do deski. znaczy w tym przypadku od góry strony do jej dołu. i nagle mnie uderzyło, jak prawdziwe jest to, co napisano i jak bardzo mi szkoda, że jeszcze tego nie doświadczyłem. Nowe marzenie do spełnienia.

  5. siola pisze:

    No wczoraj spelnily sie moje slowa,powiedzialem do Danusi ze za wystep w Berlinie po mistrzostwach niemcy przegraja w Polsce 1:0 ale jak bylo juz 1-0 to powiedziala mi ze chyba nie mysle ze to spowodu moich zyczen tak sie stalo,powiedzialem -dobra jak tak to zeby Cie przekonac i dac nauczke za Berlin dostana jeszcze jedna bedzie 2-0.Zartowalem ale wyszlo jak powiedzialem nauczke za brak szacunku dla przeciwnikow dostali wyplacona ,tak moze byc z reszta ktora nie szanoje innych ludzi.Szanuj a bedziesz szanowany.Klamstwa wyjda wczesniej czy pozniej na jaw ,morderstw doskonalych tez nie ma ,bo mordercy sami sie wydaja po jakims czasie,najczesciej ze strachu przed samym soba.Co najgorsze w swej glupocie groza zemsta czym sie sami zdradzaja ,czasem blazen widzi wiecej niz im sie wydaje ,ale czasem trzeba umiec czytac mowe blazna,a tego tzw BOGOWIE nie potrafia.Powrot w Kosmos jest mozliwy ale nie dla klamcow i mordercow.

  6. Michaela pisze:

    Cudowne, mądre , „kosmiczne” ❤

    • Maria_st pisze:

      smutne niestety ::(

      • Michaela pisze:

        …że Delfiny są w niewoli ?

        • Maria_st pisze:

          tak i bardzo choruja, umieraja szybko
          Male dzieci chetnie sie bawiaz zywą „zabawka” i nie wiedzą że ta zabawka jest żywa i woli zyć w wielkiej wodnej przestrzeni, to ze jest bardzo inteligentna i szybko się uczy –powinno dać ludziom do myślenia a nie zniewalania dla atrakcji, inne gatunki.
          Wiem, ze zwierzęta pomagaja chorym dzieciom, ale czy nie sam człowiek w większosci jest winien temu ze ludzie choruja?

        • siola pisze:

          Czlowieku robiac z innych niewolnikow sam stajesz sie niewolnkiem swej glupoty.

      • margo0307 pisze:

        „smutne niestety 😦 ”

        Bardzo smutne😥
        Większość ludzi traktuje naszych braci, którymi są zwierzęta jak pluszowe zabawki, i jak istoty pozbawione odczuwania, nie zdając sobie sprawy, że wszyscy mamy swojego zwierzęcego przewodnika, który odzwierciedla naszą wewnętrzną duchową naturę 😉

        • Michaela pisze:

          Tak sobie myślę,że przesadziłyście z tym „smutkiem” moje kochane dziewczyny….
          Czy widziałyście wstrząsające, przerażające zdjęcie wychudzonego dziecka afrykańskiego z głodu i…. sępa czyhającego za nim… 😥
          Czy widziałyście ludzi zmasakrowanych z powodu religii jaką wyznaja 😥
          To dopiero jest przeraźliwie smutne….

          PS. Te delfinki , chociaż w niewoli mają się jak widać dobrze.

          • Maria_st pisze:

            PS. Te delfinki , chociaż w niewoli mają się jak widać dobrze.
            Z pozoru dobrze, pisałam wcześniej jak mają sie dobrze.
            Pisałam też że sam człowiek jest winien okropności jakich doświadcza, widocznie rozum to za mało by to pojął.

          • margo0307 pisze:

            „Tak sobie myślę,że przesadziłyście z tym „smutkiem”…”

            Pisząc o tym, co czuję, trudno wyrokować czy przesadzam czy nie…po prostu tak odczuwam cierpienie zwierząt w wyniku traktowania ich przez nas ludzi…
            Ale…
            Wiem też, że wszyscy mamy swoje fazy, bo nasze życie to fazy i cykle – jak na ten przykład… księżyc;) – tak więc wiem, że po NOWIU przyjdzie faza WZROSTU… także i dla nas – ludzi🙂
            * * *
            „..przerażające zdjęcie wychudzonego dziecka afrykańskiego z głodu i…. sępa czyhającego za nim…”

            Pomyślałam sobie, że zacytuję poniżej fragment książki – „Kiedy życie nas przerasta„ Pemy Cziedryn…, znajdujący się tutaj:
            http://zenforest.wordpress.com/2009/09/27/demony-ktore-niosa-przebudzenie/

            „..Wszystkie demony wskazują drogę do całkowitego przebudzenia i życia wolnego od kurczowego uścisku, życia i zarazem umierania, chwila po chwili, przy każdym wydechu.
            Kiedy się budzimy, możemy zacząć żyć w pełni, nie szukając gorączkowo przyjemności i nie unikając bólu, nie odtwarzając starego siebie, ilekroć rozpadniemy się na kawałki…”

            Słowa Trungpa Rinpocze, które jak sądzę – pomogą nie tylko mi w poradzeniu sobie z tym, co siedzi nam w środku😉

            „.. Życie jest wyzwaniem i właśnie to stanowi jego istotę.
            Czasem jest słodkie, a czasem gorzkie…
            Z perspektywy przebudzenia – próby rozwiązania wszystkich życiowych problemów oznaczają śmierć, ponieważ wymagają odrzucenia sporej części naszego podstawowego doświadczenia…

            Zdajmy sobie wreszcie sprawę, że powtarzamy to samo głupie zachowanie wciąż i wciąż od nowa dlatego, że nie chcemy odczuwać niepewności, niewygody i cierpienia niewiedzy…
            (…)
            Nie ma szczególnej potrzeby roztrząsania win ani szukania usprawiedliwień.
            My jednak wciąż podlewamy ogień swych emocji naftą, żeby je mocniej poczuć, aż stają się prawdziwsze, stają się rzeczywistością same dla siebie.
            Tymczasem nie musimy pozwalać emocjom wodzić się za nos.
            Jeśli umiemy patrzeć na nie i dostrzegać ich dzikość, to możemy stać się przyjaźni i łagodni nie tylko wobec siebie, ale także wobec wszystkich ludzi, a co za tym idzie – wobec wszystkich czujących istot…
            W ten sposób to, co wydaje się brzydkie, problematyczne i niechciane, staje się naszym nauczycielem…”

          • siola pisze:

            Problemem nie jest ten afrykanski sep ,bardziej wiekszym problemem sa ludzkie sepy przez ktore to dziecko jest glodne i czeka na swa smierc.ONI wyrzuca jedzenie do morza albo spala bo nie da sie na nim zarobic,raczej wysla pare karabinow by jeszcze bardziej produkowac nienawisc i ciemnote.

        • Michaela pisze:

          Tak Siola ,myślę,że ten afrykański sęp symbolizuje ludzkie Sępy !!!
          Czy słowa, „nauki „Trungpa Rinpocze,pomogą temu / tym dzieciom ?
          Wątpię….

          • margo0307 pisze:

            „…Czy słowa, „nauki „Trungpa Rinpocze,pomogą temu / tym dzieciom ?
            Wątpię…”

            „…Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym, z odzyskaniem indywidualności.
            Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata…”😉
            (Gustaw Herling-Grudziński – Inny świat)

          • Maria_st pisze:

            Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata…”😉
            (Gustaw Herling-Grudziński – Inny świat)

            Ponieważ doświadczyłam stanu zwanego –Nicość moge stwierdzić ze pan ten nie rozumie co pisze.

    • Teresa Chacia pisze:

      Chyba ten smutek bez powodu
      szukałam na jakieś okrucieństwo dowodu
      Michaela ma rację niestety
      powinny obowiązywać jakieś priorytety
      jeśli ludzie wyjdą z okrutnej niewoli
      to i czująca reszta sie łatwo wyzwoli
      i nie trzeba w kółko powtarzać
      że to o czym myślicie będzie się wydarzać
      i nie trzeba powtarzać nam
      że to co zgotowaliście sobie przydarza się Wam
      czy ktoś woła o cierpienie
      wręcz prosi o zniewolenie
      czy ktoś okrutny za tym stoi
      niczego się nie boi
      ludzi w strachu trzyma
      o byt o pracę jaka będzie zima
      i tak bez prawdy ludziom uświadomienia
      nasz niewolniczy świat sie nie zmienia.

  7. siola pisze:

    Oj mowilem ze w swej walce z wiatrakami,tak sie zapomna ze beda wszedzie widziec wrogow.Teraz biedronki tez spiskowcy ,stuknac lbem o sciane i przyjdzie oswiecenie .Cieplo na dworze ,to i mszyce sie pokazaly a jak jest pokarm to i biedronki sie obudzily ,proste i nie trza z wiatraka robic demona.Pozabijacie pszczoly biedronki i inne porzyteczne zwierzatka a zostana wam same pasorzyty ,wezniecie sie sami za zjadanie mszyc z lisci i zapylanie roslin jak pszczol i motyli nie bedzie.Oj Panie daj ludziskom rozum i wiedze ,to bedzie cud nad cudami jak nauczysz ich z niej korzystac bez szkody dla innych stworzen.Harmonia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  8. siola pisze:

    Oj a moze trza wziac wierzbowa galazke i wbijac wiedze ludziom od dolu ,bo chyba zapomnieli po co im dano glowe i rozum.Wszedzie widza wrogow a sami dla siebie nimi sa.

  9. margo0307 pisze:

    „Ponieważ doświadczyłam stanu zwanego –Nicość moge stwierdzić ze pan ten nie rozumie co pisze.”

    Maryś, czy nie nazbyt pochopnie oceniasz to, ci pisze ten pan ?
    Każdy z nas COŚ doświadczył i nadal doświadcza😉

    Czy bolał Ciebie kiedyś ząb ? – a jeśli tak, to czy jesteś pewna, że tak samo jak Ty – ja doświadczam bólu zęba ?
    Nie wiem jakie doświadczenie było udziałem tego pana, co najwyżej mogę się domyślać, że doświadczył pewnego poziomu zrozumienia własnej istoty…i – być może – swoje miejsce, jakie zajmuje w ogromie wszechświata…😀

    • Maria_st pisze:

      Małgoś ale jak dostrzec własna nicość w ogromie wszechswiata…….raczej powinien poczuc sie jednościa .
      Ja NICOŚĆ uważam za bibliotekę.

      • margo0307 pisze:

        „Małgoś ale jak dostrzec własna nicość w ogromie wszechswiata…”

        Kocham Cię Maryś 😀
        Doświadczyłam czegoś podobnego – jak mi się wydaje😉
        Byłam takim maleńkim pyłkiem…, taką tycią kruszynką… w ogromie wszechświata ale… jednocześnie odnosiłam wrażenie, że cały ten ogromny wszechświat zawierał się we mnie…
        Inaczej nie potrafię opisać tego, co doświadczyłam😉 i choć działo się to bardzo dawno temu, pamięć i wspomnienie o tym wciąż na nowo rozpala ogień uczuć w moim wnętrzu❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s