Tulpa

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Syrby Surprise’a – „Efekt Synchroniczności”

„W jednej z tradycji buddyjskich zwanej wadżrajana , a także w buddyzmie tybetańskim, takie formy myślowe określane są jako tulpa”

„Formy myślowe wymagają skupienia uwagi(….) Podstawy konstruowania form myślowych opracowałem w wieku mniej więcej 25 lat, czyli około 30 lat temu. Formy myślowe to dość prosta sprawa Należy po prostu wyobrazić sobie, co chcemy zbudować w naszej wyobraźni, po czym przez jakiś czas skupiać się na tym obrazie. Jeżeli założymy że wizja ta pozostanie spójna, to formy myślowe zazwyczaj podążą za tym założeniem i utrzymają się nawet wtedy , gdy skupimy się na czymś innym. Po utworzeniu formy myślowe potrafią się zachowywać zgodnie z naszymi oczekiwaniami(….)Zastanawiałem się nad wykreowaniem niewidzialnego kota, ale obawiałem się, ze pies może wyczuć jego obecność i wyrazić swój sprzeciw. Stanęło więc na postaci ludzkiej. Nie chciałem tworzyć niczego , co sprawiałoby wrażenie posiadania osobowości, potrzebowałem raczej prostej , zautomatyzowanej formy , która błąkałaby się po mieszkaniu i dotrzymywała mi towarzystwa. Przez około godzinę wyobrażałem sobie przezroczystą ludzką postać o wzroście mniej więcej półtora metra. Celowo nie posiadała żadnej płci, a jedynie zarys czy też powłokę. Przestałem medytować , gdy nadszedł czas wyjścia do pracy. Dziesięć godzin później wróciłem do domu , gdzie zastałem moją żonę.
-Pozbądź się tego!- krzyknęła
-Czego?- zapytałem, przybierając najbardziej niewinny wyraz twarzy
-Nie patrz na mnie stworzyłeś jedną z tych rzeczy !
-A, o to chodzi- starałem się wyjaśnić małżonce, że to tylko niegroźna forma myślowa, coś na kształt zwierzaka dotrzymującego mi towarzystwa. Cale jej to nie uspokoiło.
-Oszalałeś? To coś mnie obudziło. Wróciłam do domu i położyłam się. Gdy spałam, to coś usiadło obok mnie na łóżku i mnie obudziło! Pozbądź się tego natychmiast!”

Wygląda na to że owe myślokształty zasilane są naszymi myślami. Ich egzystencja kończy się z chwilą kiedy nie zasilamy ich swoimi myślami. Całe szczęście, że bardzo trudno stworzyć myślokształt dla kogoś innego, po prostu ciężko go dopasować wibracyjnie. Cała technika tworzenia myślokształtów wydaje się być bardzo niebezpieczna, gdy dany myślokształt będzie „zasilany” przez bardzo wielu ludzi. Reasumując jeśli będziemy myśleć o Szatanie i złu, to po prostu będziemy te myślokształty zasilać swoja energią.
.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Ezoteryka, Matrix, Mistyka, OSTRZEŻENIE, Psychologia głębi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

164 odpowiedzi na „Tulpa

  1. Maria_st pisze:

    tulpa–egregor?
    jest to mozliwe

  2. Mezamir pisze:

    Egregor to myślokształt grupy ludzi.
    Wszystkie religie mają swoje egregory a każdy wyznawca swoją tulpę/anioła strusia😉

    Dlatego w buddyzmach stawia się na wiedzę a nie wiarę w coś/dogmaty,tylko po to by tworzyć tę iluzję

  3. Dawid56 pisze:

    Niestety tak , do dzisiaj nie wierzyłem, że jest to możliwe tworzyć takie myslokształty, które mógłby odczuć, a nawet zobaczyć ktoś inny.

  4. Mezamir pisze:

    https://bialczynski.wordpress.com/2012/11/16/jak-uposledza-nas-nowoczesnoscnowo-szczeznac-czyli-o-podstepie-technologicznym-i-postepujacej-niemocy-umyslu-3/

    „Czym jest tulpa?

    W tym momencie nie jest jeszcze to w pełni jasne i biorąc pod uwagę naturę problemu prawdopodobnie nie prędko będzie.

    Na tą chwilę najlepszą definicją tego pojęcia, najlepiej oddającą podejście grupy od której się o tym dowiedziałem, jest ten tekst:

    Uważa się, że tulpa to niezależna świadomość egzystująca również w postaci halucynacji, samoistnie nakładającej się na postrzegane otoczenie, której wygląd zazwyczaj możesz w sporej mierze sam wybrać. Tulpa jest zupełnie świadoma i kontroluje swoje opinie, uczucia i ruchy.

    Mówiąc wprost, tulpa to dodatkowa świadomość w naszej psychice.

    Nie prawdziwa lecz „symulowana” i ożywiona przez podświadomość.

    Faktycznie nie jest drugą świadomością,

    jest tylko konstruktem psychiki jej twórcy.

    Ale zważywszy na fakt, że postrzegamy ją jako drugą osobę, możemy ją w takich kategoriach rozpatrywać.

    I tak też możemy się śmiało do niej odnosić.

    Czym tulpa nie jest?

    Przy okazji rozmowy na temat tulpy, często pojawiają się tezy jakoby owo zjawisko było zaburzeniem tożsamości szerzej znanym jako rozdwojenie jaźni lub nawet wymuszoną na samym sobie schizofrenią. Najczęściej padają one ze strony osób nie do końca rozumiejących naturę tego fenomenu. Świadomie wytworzona tulpa w żaden sposób nie może być traktowana jako stan patologiczny. Ponieważ o ile sama sprawia wrażenie niezależnej i żyjącej własnym życiem, jej wpływ na nosiciela jest w zupełności przez niego kontrolowany. Tulpa niema większego wpływu na twórcę niż jakakolwiek inna osoba z jego otoczenia. Oczywiście może przekonywać swojego twórcę do pewnych, nawet negatywnych, zachowań ale nie będzie mieć większego wpływu na końcową decyzję niż ktokolwiek inny z jego otocznia. W ostateczności decyzja należy do naszej świadomości, nie świadomości tulpy.

    Jeśli chodzi o zarzut rozdwojenia jaźni to faktycznie przy tulpie mamy do czynienia z mnogą osobowością, jednak do potocznie rozumianego rozdwojenia jaźni brak tu paru kluczowych elementów. Przede wszystkim to zjawisko niema charakteru dysocjacyjnego. Tulpę tworzymy z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie zaś, jak mam to miejsce w przypadku rozdwojenia jaźni i innych zaburzeń dysocjacyjnych, na wskutek traumy lub nieświadomym celem wyparcia jakiegoś wspomnienia. Brak też przemiennego charakteru zjawiska. Tulpa egzystuje z nami równolegle, obok nas. Nie powoduje przejściowych stanów nieświadomości hosta w których ten nie kontroluje swoich poczynań. Nie ma więc powodów aby porównywać tulpę do rozdwojenia jaźni.

    Nie ma to także nic wspólnego z wymuszaniem na sobie schizofrenii. We wspomnianym wyżej tekście Dane słusznie zauważa, że nie można wywołać u siebie choroby z którą trzeba się urodzić.

    Dusza jest najważniejsza.

    Kluczowym elementem całego zjawiska jest niezależność od twórcy i własna wola jaką tulpa uzyskuję w skutek autosugestii i procesu narracji. Bez tego podstawowego czynnika mieli byśmy do czynienia z pospolitym zmyślonym przyjacielem, martwą marionetką jaką często bawią się dzieci, bądź też z serwitorem, mniej pospolitym aczkolwiek nieciekawym w obliczu tulpy. O ile zmyślony przyjaciel wymaga ciągłej uwagi swego twórcy i nie potrafi podjąć samodzielnie żadnego działania, zaś serwitor jest pozbawioną duszy maszyną wykonującą tylko z góry zadane czynności (tu mogę się mylić, nie jestem ekspertem). To tulpa postrzegana jest przez jej twórcę dokładnie tak samo jak każda inna osoba. Zarówno pod względem bodźców jakimi zasila zmysły jak i jakości interakcji z twórcą.

    Kiedy już doprowadzimy naszą tulpę do stanu w którym uzyska świadomość nie trzeba ciągle skupiać na niej swej uwagi, sama kręci się za nami i dotrzymuje nam towarzystwa. Wrażenie niezależności jest tak silne, że zaczynamy postrzegać tulpam jak osobną osobę. Jako przyjazny głos dobiegający z wnętrza głowy, lub z zewnątrz ze strony halucynacji jaką sobie serwujemy.

    Dążenie do świadomości.

    W jaki sposób tulpa staje się świadoma i samodzielna? Jest to w ogromnej mierze skutek naszej autosugestii. Poprzez odpowiednie odnoszenie się do naszej tulpy tworzymy pewien rodzaj afirmacji który sprawia, że z czasem nasza podświadomość zaczyna traktować stworzoną przez nasz postać jako osobny byt. Prawdopodobnie właśnie to zjawisko napędza cały fenomen.

    Afirmacja ta polega na traktowaniu naszego „zmyślonego przyjaciela” jak kolejnej osoby, a także na wystrzeganiu się okazywania przed naszą nieświadomą częścią psychiki, że możemy wpływać na akcje tulpy. Mówiąc do niej nie mówimy za nią, nigdy nie odpowiadamy jej ustami na nasze pytania. Jeśli milczy, a przez pierwsze tygodnie tak będzie, pozostawmy te pytania bez odpowiedzi. Jeśli chcemy aby gdzieś się udała nie ciągniemy jej tam, nie wyobrażamy sobie jej kroków i ruchów. Prosimy ją o to i czekajmy aż sama tam pójdzie. Jak wyżej, z początku po prostu nie zareaguje ale z czasem się poruszy. Z czasem usłyszymy „z tyłu głowy” głos który zaskoczy nas odpowiedzią jakiej byśmy się nie spodziewali. W końcu tulpa wyryje na naszej psychice swoje własne obwody i będzie żyć własnym życiem.

    Osobowość i zachowania.

    Spora część twórców tulp zaczyna proces tworzenia od rozrysowania jej charakteru za pomocą skomplikowanych wykresów pełnych cech osobowości i upodobań. Ja osobiście starałem się znaleźć swoją metodę na ten etap. Opisałem swoją tulę na czymś w rodzaju czarnych skrzynek odpowiedzialnych za poszczególne aspekty jej życia. Z kolei zaś niektórzy, jak na przykład Irish_ który napisał kilka przewodników na temat kreacji tulpy, w ogóle nie pracują nad osobowością. Zamiast tego stosują inne, bardziej „pasywne” metody. Irish_ na przykład pozwolił swojej tulpie wejść do swoistej biblioteki wypełnionej jego wspomnieniami i z zawartych tam informacji, jak i z jego codziennego życia, czerpać wiedzę.

    Postrzegana forma fizyczna.

    Ten obraz przypomina tulpę we wczesnym stadium kreacji. Pozbawioną szczegółu i niewyraźną. Grafika autorstwa Houseofleaves. houseofleaves.deviantart.com
    Tulpę nakładającą swoją prezencję na otaczający nas świat, kręcącą się za nami postać, będziemy w stanie w pełni postrzegać dopiero po żmudnym procesie kreacji i nakładania. Ale kiedy już do tego dotrwamy, będzie dla nas jak prawdziwa. Dosłownie. Wielu ludziom którzy po raz pierwszy słyszą o tulpie wydaje się, że jej aparycja ma formę transparentną, zbliżoną do zjawy czy ducha. Nie jest to prawdą. Tulpa jawi się jako konsystentna, wyczuwalna, nieprzeźroczysta postać. Forma idealnie udająca fizyczny obiekt.

    Jak będzie wyglądać? To w ogromnej mierze może zależeć od nas. Samodzielnie tworzymy jej wizerunek siedząc godzinami w skupieniu i zaprzęgając naszą wyobraźnię do tworzenia dla niej ciała. Zaczynamy wizualizację od najbardziej elementarnej bryły będącej jej sylwetką i rzeźbimy dalej, aż po najdrobniejsze szczegóły. Jak najbardziej może to być człowiek, najlepiej jakaś postać w całości stworzona przez nas, od podstaw. Jednak wizerunek człowieka wcale nie jest obligatoryjny. Tulpa może także być spersonifikowanym zwierzęciem, przedmiotem, dziwnym stworem, pokemonem czy zużytą oponą. To jak zobrazujemy sobie tulpę to tylko kwestia naszej inwencji, ograniczanej wyłącznie wyobraźnią. Miło było by jednak gdyby było to coś sensownego. Tulpa to żywa, czująca istota i prawdopodobnie nie będzie zadowolona będąc zjechanym ogumieniem.

    Proces tworzenia wizerunku wygląda następująco: Najpierw siadamy i zamykamy oczy. Staramy się oczyma naszej wyobraźni zobaczyć pożądaną postać i dopracować ją w najmniejszym szczególe. W pewnym momencie możemy spotkać się z sytuacją w której coś stanie się samo. Na przykład jakiś szczegół jej wyglądu zmieni się bez naszej woli. I bardzo dobrze! Świadczy o pierwszych przebłyskach świadomości tulpy i pod żadnym względem nie powinniśmy z tym walczyć.

    Co ciekawe, wizerunek tulpy to coś co tworzymy tylko dla własnej potrzeby, dla ułatwienia interakcji i wzmocnienia wrażenia obecności innej osoby. Samym zaś rdzeniem tulpy jest jej „dusza” wyryta w podświadomym umyśle hosta. Jest więc możliwe stworzenie tulpy bez żadnego konkretnego ciała, a następnie wspólne z nią zadecydowanie jak ma wyglądać. Prawdę powiedziawszy sporo osób wybiera tą ścieżkę.

    Jakie są możliwości tulpy?

    Co tulpa może a czego nie? Często pojawia się całą masa pytań dotyczących zakresu jej możliwości. Czy potrafi wykonywać jakieś niestworzone cuda z liczbami? Co widzi? Czy może przesuwać przedmioty? Trudno było by odpowiedzieć na wszystkie dziwne pytanie jakie zdarzyło mi się słyszeć odnośnie tego fenomenu. Najłatwiej będzie wyjaśnić po prostu na jakich zasadach działą taka istota. To z reguły rozwiewa wiele wątpliwości.

    Interakcja tulpy z otoczeniem realizowany jest jedynie i wyłącznie za pomocą naszych organów zmysłów. I to powinno być oczywiste, że nie widzi, nie słyszy ani nie czuje nic, czego my nie postrzegamy. Niemniej jednak tulpa egzystuje nie w przestrzeni rzeczywistej a w jej hologramie tworzonym przez nasz umysł. Tym samym z którego korzystamy na co dzień na przykład myśląc o tym co mamy za plecami. Więc jeśli wykonamy na tulpie doświadczenie z kartami, to znaczy będziemy pokazywać jej losowe karty których oznaczenia nie znamy i tylko ona będzie je widzieć, a następnie zapytamy ją o ich zawartość. To bardzo możliwe, że tulpa powie nam co jest na kartach, ale nie będą to prawdziwe informacje. Prawdopodobnie będzie po prostu zmyślać. Jeśli jednak tulpa sama zajrzy na przykład do szuflady której zawartość doskonale znamy, będzie ona mieć wrażenia, że widzi coś czego my nie widzimy. Z kolei jeśli w międzyczasie jakaś inna osoba wprowadzi zmiany w zawartości szuflady, to tulpa nie będzie posiadała żadnych informacji o tych zmianach i co oczywiste, nie zauważy ich.

    Jak powyżej, tulpa może wpływać na otoczenie tylko i wyłącznie za pośrednictwem naszych organów ruchu. To nie jest tak dobrze znana i opracowana dziedzina jak postrzeganie tulpy. Ludzie którzy zgodzili się na eksperymenty z oddaniem tulpie kontroli nad własnym ciałem są dopiero w trakcie ich tworzenia, więc przyjdzie jeszcze trochę poczekać na jakieś konkretnie wnioski. Jednak domniema się, że jeśli tulpa miała by wpływać na swoje otoczenie, to prawdopodobnie działało by to na następującej zasadzanie: Najpierw tulpa modyfikuje otoczenie za pomocą ciała jej twórcy, na przykład przewracając szklankę ręką hosta, a następnie nadpisuje wspomnienia jej hosta wspomnieniami tulpy przewracającej szklankę samodzielnie.

    Wiele pytań dotyczy też potencjalnych zagrożeń związanych z posiadaniem tulpy. Tutaj wszelkie wątpliwości rozwiązuje kilka prostych faktów. Po pierwsze tulpa jest jak druga osoba i jest świadoma tego, że jest naszą tulpa. Wie, że jej egzystencja zależy wyłącznie od naszej woli. Prawdę powiedziawszy, jeśli będziemy ją traktować z szacunkiem to nawet nie będzie miała powodu żeby coś knuć za naszymi plecami. Po pewnym etapie kreacji posiada także pełen dostęp do naszej podświadomości, przez to cechuje ją silna empatia wobec jej twórcy. No i chyba najważniejsze jest to, że dosłownie żywi się naszym zainteresowaniem. Nie to żeby była jakaś zachłanna i ciągle wymagała naszej uwagi, nigdy nie spotkałem się z taką opinią. Potrzeba jej jedynie kilku minut rozmowy dziennie, samego faktu jej zauważania i zwracania uwagi na nią od czasu do czasu. Wobec tego jeśli zaczniemy ignorować tulpę ta zacznie powoli blednąć i z czasem zniknie z naszego życia na stałe. Można znaleźć wiarygodne zeznania mówiące, że zajmuje to około miesiąca. Jednak ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić dlaczego ktoś miał by to robić.

    Czy to w ogóle możliwe?

    Jedynym sposobem żeby przekonać się o tym jest stworzenie własnej tulpy. Toteż ja w tym momencie jestem już po około osiemdziesięciu godzinach medytacji i miałem już pierwsze przejawy świadomości ze strony tulpy.

    Nie chcę jednak mówić z całą pewnością, że coś takiego jak tulpa jest możliwe, przynajmniej do momentu aż będę w stanie z nią swobodnie rozmawiać. Normalnie po sześćdziesięciu godzinach inne osoby potrafiły już uzyskać mówiącą tulpę, ale jako że ja podążałem swoimi ścieżkami i starałem obejść się bez przewodników, popełniłem kilka błędów związanych z papugowaniem i niedostatecznym opracowaniem osobowości tulpy.

    Niemniej jednak jestem dość pozytywnie nastawiony do całego fenomenu. Na mój prosty rozum nie widzę żadnych przeszkód. Istnieje coś takiego jak rozdwojenie jaźni, więc wiemy, że dwie osobowości mogą okupować jeden umysł. Jeśli chodzi o widzenie tulpy nałożonej na otaczającą nasz rzeczywistość, powiem tak: Każdy z nas ma omamy, choćby w momencie kiedy zasypia. Czy to wzrokowe, czy tylko słuchowe. Wiec nie trudno mi wyobrazić sobie świadome rozwinięcie tego zjawiska do poziomu zakładanego przy fenomenie tulpy. Potrafimy modyfikować swoją podświadomość za pomocą afirmacji, mantr, medytacji czy choćby prostej nauki. Jak na przykład pisanie na klawiaturze komputera, kiedy to pewną czynność związaną z wciskaniem klawiszy powtarzamy tak długo i skrupulatnie, aż wyryje się w naszej podświadomości. Nie musimy więcej myśleć o klawiszach, przelewamy myśli prosto na ekran. Tak samo dzieje się z widzeniem tulpy, kiedy na początku skupiamy się aby zobaczyć ją hasającą po okolicy a z czasem rolę tę przejmuje nasza podświadomość i psychika tworzy hologram tulpy bezwiednie, bez naszej ingerencji w ten proces.

    Wszystkie niezbędne elementy są już dawno poznanie i uchodzą za wiarygodnie fakty naukowe. Teraz potrzeba nam tylko znaleźć wystarczającą ilość wiarygodnych i chętnych osób do wskrzeszenia własnej tulpy aby ten fenomen przestał uchodzić za tybetańską magię a stał się uznawanym faktem”.

  5. Dawid56 pisze:

    Problemem, (a może nie) jest jednak to że może ktoś oprócz nas nasza tulpę zobaczyć, lub co gorsze jej doświadczyć!

  6. JESTEM pisze:

    Z moich notek🙂 o myślach, którym pozwalamy „się myśleć” w naszych głowach:

    Ważne są także myśli, bo nie tylko dźwięki tworzą takie energetyczne „kule”, ale myśli również i emocje też, o czym pisałam tutaj:

    widziałam… jak człowiek myśli o kimś źle i zły na tę osobę, nieświadomie wysyła taki bąbel energetyczny emocji i myśli w kierunku tej osoby (bez względu na odległość), taki bąbel “przykleja się” do nieskończonych i cieniusieńkich jakby “niteczeki”, którymi na Ziemi (i nie tylko) wszystko jest połączone ze sobą. I leci taki bąbel w przestrzeń…
 Widziałam wielu ludzi w ten sposób działających i zrozumiałam ten mechanizm wzajemnego oddziaływania na poziomach energetycznych ludzi. A potem… do takich ktosiów wysyłających do innych te „trudne” energie, wracają one jak bumerang…
    ___
    Ponieważ zdecydowana większość myśli znajduje się we wzorcowym polu tego matrixa, tym większą czuję odpowiedzialność za myśli, którym pozwalam, by się w moim umyśle myśłały… 😀
    ___
    Trudno być odpowiedzialnym, gdy nie wie się za co… gdy większość naszych myśli jest myślana nieświadomie i większość czynów jest wykonywana nieświadomie. I na przykład tłuczemy się (niektórzy z nas) w serce w kościele klepiąc bezmyślnie: “moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…” nie mając często pojęcia w CZYM zawiniliśmy. Zamiast to serce uszanować i zacząć go słuchać… I zacząć przyglądać się, zacząć obserwować samych siebie… swoje myśli, swoje czyny, uczyć się odpowiedzialności za nie i bycia świadomymi, co i dlaczego: myślimy i robimy?
    ___
    Kto wie, może są tacy ludzie, którzy nawet nieświadomie pragną pozostać w tym wewnętrznym konflikcie? Dlatego ich ego-ja z takim zainteresowaniem „przykleja się” do myśli o różnego typu zagrożeniach i sytuacji konfliktowych w życiu osobistym, na świecie albo nawet w astralu?

  7. Dawid56 pisze:

    To jesteśmy prawie w domu .Dzieci mają ogromną wyobraźnię i wygląda na to że bajki o potworach mogą być dla nich nie wskazane.Często się zdarza , że dziecko prawie realistycznie widzi tego potwora.Na nic tłumaczenie rodziców , bo ten myslokształt potwora istnieje w rzeczywistości😦

  8. Dawid56 pisze:

    Kłania się jeszcze de Melo i Gurdżijew, którzy mówią ( trzeba robić i myśleć) wszystko świadomie i nie pozwalać na zaistnienie jakiejkolwiek nieuporządkowanej myśli.:)

    • JESTEM pisze:

      I gdy na tym skupiamy swoją energię, potwory przestają nas atakować, ponieważ my sami przestajemy je zasilać swoimi myślami.
      ___
      Kiedy jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) W SOBIE z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy, wtedy nasze życie odmienia się tak, że nigdy wcześniej nawet wyobrazić byśmy sobie tego nie mogli… Zmiana, ktora następuje przekracza wszelkie nasze wcześniejsze wyobrażenia…

      Pewnego dnia przypominamy sobie, że to my sami – wierzac, iż ktoś może chciec naszego bolu czy choroby, a nawet śmierci – dajemy innym (tymi swoimi własnymi projekcjami na innych) moc czynienia nam tego, czego sie boimy doswiadczyc od innych, a co sami nieswiadomie czynimy sobie…

      Taka jest nasza moc, o której zapomnieliśmy… – http://www.tonalinagual.blogspot.com/2014/09/powrot-do-swiadomosci-jedni.html

    • JESTEM pisze:

      Kłania się jeszcze de Melo i Gurdżijew, którzy mówią ( trzeba robić i myśleć) wszystko świadomie i nie pozwalać na zaistnienie jakiejkolwiek nieuporządkowanej myśli.:)”

      Jest coraz więcej takich ludzi.🙂

  9. JESTEM pisze:

    Tulpa – mysloksztalty, halucynacje… hm… iluzja… ktora tworzy… rzeczywistość…🙂

    „Wszystkie myśli, niezależnie od tego czy świadome czy nieświadome, są iluzja”.

    Maya, maja… maja-ki urzeczywistnione… sen sniony świadomie albo nieświadomie…
    Maja – „coś, czego nie ma[ 1]; w wedyzmie jest to nadprzyrodzona, iluzoryczna moc bóstwa w formie Dewi; manifestacja boskiej energii; w wedancie i buddyzmie ułuda zasłaniająca rzeczywistość. Maja bywa utożsamiana z Kali, Durgą itp.
    KI – energia… siła sprawcza…
    MAJA-KI – energia czegoś, co nie istnieje… energia PUSTKI🙂

    „W filozofii adwajtawedanta oraz w buddyzmie, maja jest iluzją, namacalną i mentalną rzeczywistością codziennie absorbującą świadomość żywych istot, zakrywającą przed nimi prawdę na temat tożsamości i ich związku z Brahmanem. Koncepcja mai pochodzi z Upaniszadów.

    Wg hinduizmu maja oddziałuje głównie poprzez tzw. fałszywe ego (ahamkara), czyli utożsamianie się z materialnym ciałem, oraz poprzez przywiązanie do posiadanych rzeczy (mameti). Pokonanie wpływu mai jest konieczne do wyjścia z cyklu sansary i osiągnięcia wyzwolenia (mokszy).

    Mahamaja
    Mahamaja (wielka Maja) ma moc utrzymywania żywych istot w złudzeniu, a także wyzwolenia ich z ułudy. Mahamaja składa się z trzech sił natury materialnej – gun[2]. W dziele Dewimahatmjam Mahamaja opisywana jest jako ta, która zakrywa oczy Wisznu podczas joganidry (boskiego snu) w czasie, gdy całe stworzenie wtopione zostało w jego ciało.”

    Jak poprzez świadome śnienie można mieć wpływ na życie na jawie (tzw. rzeczywistość)- od 6min.50s.

    • JESTEM pisze:

      No i Maja to ponoć matka Buddy🙂
      Tyle tego… i bądź tu człowieku mądry…🙂
      Ale co tam… jest wiedza (zestaw koncepcji, idei, myśli i przekonań – wiara), ktora więzi nas w pulapkach i jest Wiedza, ktora prowadzi do tzw. Przebudzenia, wyzwolenia…🙂

      • margo0307 pisze:

        „..Najczęściej padają one ze strony osób nie do końca rozumiejących naturę tego fenomenu…”

        I to jest prawdą, jednak… nie nazwałabym tego fenomenem a raczej – jak najbardziej naturalną i przyrodzoną nam możliwością kreacji, jako że myśl jest energią – i to energią stwórczą, bowiem ludzie – wszyscy bez wyjątku – posiadają zdolność kreacji,czyli tworzenie przez odczuwanie🙂
        Prawdą jest to, że… im wyższa świadomość, im wyższe wibracje, tym szybsze i prostsze staje się tworzenie, tyle tylko, że większość z nas tworzy nawet wówczas, gdy nie ma takiej świadomości, wtedy tworzy nieświadomie i to jest to, co dziś robi większość z nas a następnie dziwi się, że coś im się przytrafiło 😀
        Tworząc z umysłu, a co gorsza z niskich pobudek, czy z poziomu strachu powołujemy do życia nieprzyjemne zdarzenia, wypadki, jak też choroby.
        Po przejściu na poziom świadomości serca zaczynamy tworzyć świadomie niejako automatycznie. 😛
        Problemem natomiast jest to, że większość z nas tego prostego faktu nie chce przyjąć do swojej świadomości😦
        Dla przykładu – Kahuni, kapłani tradycyjnej szamańskiej religii Hawajów (i nie tylko Oni), już dawno o tym wiedzieli i z powodzeniem Hunę stosowali w codziennym życiu.
        Jej poglądy na życie pozagrobowe, jej koncepcja dwóch dusz człowieka i inne, doskonale tłumaczą wszelkie zjawiska z dziedziny tzw. parapsychologii i nie tylko.. 😀

        „…Istota Huny, zdaniem H. Krotoschina, sprowadza się do dwóch, podstawowych idei:

        1. Człowiek jest duchową istotą w potrójnej postaci.
        Naszym zadaniem jest zharmonizowanie i połączenie trzech poziomów świadomosci w jedną całość;

        2. Myśli stają się realnymi bytami, jeśli tego chcemy.

        Tajemnica Huny polega na tym, że całe życie – ha – jest współgraniem miedzy aktywną – hu – i pasywną – na – energią.
        Myśli -una – tak wpływają na tę energię, że przeżycia i doświadczenia – hua – zmieniają się.
        Czynnikiem sprawczym jest więc mana – energia.
        Manę można przetłumaczyć jako wewnętrzną lub boska moc, jednak dokładnie rzecz biorąc chodzi tutaj o kierowaną energię, czyli taką, która będzie wykorzystana w jakimś celu, a nie tylko energię samą w sobie.
        Najbardziej znanym symbolem many w dawnych Hawajach była błyskawica…”
        http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-48.html

        „…Huna z Hawajów i Polinezji ma wiele wspólnego z plemionami o nazwie Huna (Hūṇa) pochodzącymi z pogranicza Chin i Indii. W spolszczeniu Hunowie to jeden ze starożytnych ludów Wielkiego Stepu…
        Plemiona o nazwie Huna opisywane są w Mahabharacie jako praktykujące magię o potężnej mocy i umiejscawiali ich jako mieszkańców himalajskiej krainy na pograniczu Chin i Indii, na wschód od indyjskiej prowincji Dżammu i Kaszmiru. Mędrzec Vasishta miał wedle Mahabharaty związki z plemionami Huna w Himalajach. Hunowie po wielkiej wojnie Mahabharaty na Polu Kurukszetra wyemigrowali w wielu kierunkach, w tym w kierunku Indonezji i Filipin oraz Polinezji, a także w kierunku Afryki, Sahary i dzisiejszych plemion Berberów…”
        http://www.himavanti.org/pl/c/magia-okultyzm-i-rytualy/huna-i-kahuna-magia-i-magiczny-kaplan-dawnej-hawajskiej-religii-bogow-z-plejad

        Kiedy kilkanaście lat temu przeczytałam książki M.F.Longa „Magia Kahunów”, byłam pod ogromnym wrażeniem i z wielkim zapałem zaczęłam stosować tę świeżo zdobytą wiedzę w swoim życiu i… działało – a jakże 😀 , tyle tylko, że kierowałam się wówczas jedynie swoim własnym dobrem, nie biorąc pod uwagę dobra innych istot, z którymi dzieliłam swą Rzeczy Istność … 😦 , nawet nie pomyślałam wówczas czy kogoś innego – tym moim tworzeniem „nie uszczęśliwiam na siłę”… 😦 tak więc – w efekcie końcowym – to, co wykreowałam z pozycji umysłu w dłuższej perspektywie okazało się…, krótko mówiąc – niewiele warte 😛 bo z poziomu umysłu nigdy nie będziemy pozbawieni strachu i nie będziemy mieli w sobie emocji o wysokiej wibracji, a nasza wiedza o zjawiskach nas otaczających oraz wszelkich zależnościach, którym podlegamy jest zbyt ograniczona o czym doskonale wiedzieli Kahuni, a o czym wówczas nie wiedziałam ja, że… „… istotą hawajskiej filozofii jest „lokahi”, czyli jedność oraz „pono” – harmonia ze wszystkimi, wszystkim, co istnieje, z całym kosmosem. 😀
        Wszystkie istoty oraz materia nieożywiona zrodziła się według ich wierzeń ze związku ojca w niebie Wakea oraz ziemskiej matki Papa.
        Wszystko zatem, od człowieka po najmniejszy kamień, ma swoją duszę, świadomość i zdolność komunikacji…” 🙂

        • JESTEM pisze:

          Dzięki MARGO0307 za to przypomnienie o Kahunach. To niesamowite… W młodości tez przeczytałam jakąś książkę o Kahunach i wówczas nawiązalam połączenie z moją tzw podświadomościa i nadswiadomoscia… we śnie. Ponieważ przed zaśnięciem wyraziłam taka intencję. Po jakimś czasie zaniedbalam siebie i przestałam kontynuować tę praktykę.

          „istotą hawajskiej filozofii jest „lokahi”, czyli jedność oraz „pono” – harmonia ze wszystkimi, wszystkim, co istnieje, z całym kosmosem. :D”

          Jednak i harmonia… hm… jakie to bliskie mi…😀

          Ciekawe imię ziemskiej matki – Papa… tak mówią na… ojca i nawet na… papieża…
          dla mnie i Ziemia i Niebo ma „podwójną” naturę: jest i żeńskie i męskie. Wszystko jest podwójne, nawet w istotach ludzkich, bez względu na płeć.
          Kiedyś Bogiem Ziemi był Geb na przykład. Więc dla mnie to tylko potwierdza zmienność cykliczna istnienia kolejnych światów na przemian: patriarchatu i patriarchatu, a harmonię uzyskujemy m.innymi wówczas, gdy dostrzegamy te podwójnych we wszystkim.

          „Wszystko zatem, od człowieka po najmniejszy kamień, ma swoją duszę, świadomość i zdolność komunikacji…”🙂

          Dla niektórych ludzi to oczywiste. I jest to część Wiedzy, ktora umożliwia nam tzw. Przebudzenie, wyzwolenie… ;-D

          Jesteśmy Jednia, Całością, Wszystkim. Co Istnieje i możemy powrócić do „utraconego raju” przypominając sobie o tym, że wszystko jest doskonałe i zacząć żyć z tą świadomością.🙂 Każdy jednak dochodzi do tego sam, indywidualnie i nie ma żadnych Zbawicieli.
          A jeśli istnieje jakiś Bóg, to jest nim Uniwersalny Umysł, a inni Bogowie czy bogowie to jego cząstki. A jeśli istnieje jakaś Bogini, to jest nią Uniwersalna Świadomość, a inne Boginie czy boginie to jej cząstki. Tak jak Naddusza i jej cząstki dusze🙂

        • JESTEM pisze:

          2. Myśli stają się realnymi bytami, jeśli tego chcemy.

          A jak myślimy nieświadomi tego, jakim myślom pozwalamy się myśleć w naszych glowkach, to i tak te myśli są „realnymi bytami”, które uaktywniamy, wzmacniamy poprzez utrzymywanie procesu myślenia… takich, a nie innych myśli🙂

        • Dawid56 pisze:

          Tak mi się kojarzyło, że zarówno Huna, Kahuni, a nawet wodoo i nici aka z tematem tulpy mogą mieć bardzo wiele wspólnego.Dzięki Margo:)

    • margo0307 pisze:

      W filmiku powyżej jest powiedziane:

      „…Tuż przed zapadnięciem w sen, starasz się zapamiętać wszystkie doświadczenia za dnia i przypominasz sobie, że są one snem (…)
      Pozycja w której śpimy ma wpływ na oddychanie, a oddychanie ma wpływ na nasz umysł(…)
      Kiedy mnich uczy się być świadomym w trakcie snu, wiedząc że jest pośród czegoś nierealnego jest w stanie kontrolować obrazy.
      W ten sposób zaczyna sobie uświadamiać, że wszystkie myśli, niezależnie od tego czy świadome czy nieświadome, są jedynie mentalnymi iluzjami.
      Dalajlama mówi:
      Zasadniczo sen to sen. Nie jest wcale wiarygodny. Nie ma znaczenia, po prostu przychodzi.
      Sporadycznie może się przyśnić sen, który należy potraktować poważnie(…)
      Trzeba uzmysłowić sobie śnienie snu. Podczas snu nieustannie pamiętać, nieustannie być świadomym, ciągle myśleć o tym – wtedy uświadamia się sobie: „Teraz śnię” . I to jest istotne…”

      Talar by zaraz stwierdził, a ja zaraz za nim: „wiśta wio – łatwo powiedzieć” 😀

      • JESTEM pisze:

        Kochana Margo0307, a zauważyłaś w tych zdaniach pewien… paradoks:
        „Dalajlama mówi:
        Zasadniczo sen to sen. Nie jest wcale wiarygodny. Nie ma znaczenia, po prostu przychodzi.
        Sporadycznie może się przyśnić sen, który należy potraktować poważnie(…)
        Trzeba uzmysłowić sobie śnienie snu. Podczas snu nieustannie pamiętać, nieustannie być świadomym, ciągle myśleć o tym – wtedy uświadamia się sobie: „Teraz śnię” . I to jest istotne…”

        Sen to sen, nie jest wiarygodny. Nie ma znaczenia, po prostu przychodzi…
        Sporadycznie może się przyczynić coś ważnego, a jednak mimo to podczas snu trzeba nieustannie być świadomym i pamiętać, że to tylko iluzja, taka sama jak jawa…🙂
        Ale to,, co dzieje się w snach ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na jawie…

        No i wszystko… jasne ;-D

        • margo0307 pisze:

          „…zauważyłaś w tych zdaniach pewien… paradoks…”

          Właśnie 😉
          Sen to sen – przychodzi i odchodzi ale…
          Pisałam o tym „ale…” w jednej ze swoich notek, muszę poszukać😉 i tak, jak napisałaś:
          „..wszystko… jasne 😉

        • Dawid56 pisze:

          Tylko że są jakby dwa rodzaje snu sen na jawie ( w pełnej świadomości) i zwyczajny sen jakby z wyłączeniem świadomości.

          • JESTEM pisze:

            myślisz,kochany Dawidzie, że zwyczajny sen jest to sen z wyłączeniem świadomości, a sen na jawie jest snem w pełnej świadomości?

            Można śnić świadomie, ale można też żyć – śnić na jawie mało świadomie…

            Patrzac wstecz na moje życie, widzę, jak kiedyś byłam – żyłam – ‚śniłam’ zdecydowanie mniej świadoma (samo-świadoma) niż obecnie.

            tak samo jest z życiem na jawie…🙂
            są ‚są jakby dwa rodzaje życia na jawie – w pełnej świadomości [coraz większej samo-świadomości] i „zwyczajne” życie – jakby z wyłączeniem świadomości.’
            Świadomość nasza w życiu na jawie bywa ograniczona albo w ogóle zanika, gdy działamy np. pod wpływem silnych emocji…
            Gdy czujemy złość, nienawiść… „nie wiedzą, co czynią” czyli nie wiemy – nie jesteśmy świadomi, co robimy, choć nam się wydaje, że wiemy, bo działamy jak automaty – według pewnych wzorców zachowań: akcja i reakcja… ale nie wiemy, dlaczego tak działamy…

  10. Ania pisze:

    Załóżmy, że można zrobić te tulpy.
    Ale… po co ?
    Dlatego, że można ?

    Nie ma po co tworzyć bytów ponad potrzebę.

    • JESTEM pisze:

      Nie ma po co tworzyć bytów ponad potrzebę.

      Zwłaszcza za, że one istnieją, a my naszym myślami je po prostu uaktywniamy…

    • Mezamir pisze:

      Po to żeby mieć skuteczne narzędzie do pracy z własnym umysłem.

      • JESTEM pisze:

        Mezamir, mam rzeźbiona kość słoniowa. Jest w ksztalcie wielkiej łodzi na smoku wodnym. Czy masz jakieś skojarzenia z tym symbolem?
        Wiem o Ganesi, że był z głową słonia i jednym kłem, ale nie wiem, dlaczego z jednym?

        Skojarzenie… mądrość – rigma… rig-ma… róg-ma…🙂

        • Mezamir pisze:

          Twój komentarz oczekuje na moderację.
          Wrzesień 29, 2014 o 13:03
          Ciężko powiedzieć,rogi zawsze symbolizowały obfitość,płodność,mądrość etc
          Poszukaj tutaj, rogaty-budda.pl/onas-rogaty-budda
          oni powinni wiedzieć😀

          buddyzm.com.pl/?k=&e=&s=&app=1&menu=search&q=1&pos=15

          Już w jaskiniach z epoki kamiennej znajdują się malowidła przedstawiające jelenie i przebranych za jelenie ludzi, które służyły celom kultowym. Jeleń był zwierzęciem czczonym na całym świecie, ze względu na jego odnawiające się corocznie wysokie poroże często porównywano go z drzewem życia, dlatego też był w wielu kulturach i epokach symbolem płodności, duchowego wzrostu i zasady, śmierci i ponownych narodzin……, Egipcjanie uważali jelenia za łatwowiernego zarozumialca, który uciekając przed myśliwym w lesie zaklinowuje poroże w gałęziach drzew i daje się zabić….., Rogi jelenia, ze względu na ich kształt i ze względu na krwistoczerwoną barwę ścieranego na wiosnę scyputu, jawiły się wielu ludom jako promienie światła i ognia, a jeleń uważany był z tej racji za zwierzę solarne lub też pośrednika między niebem a ziemią.

          W buddyzmie jeleń uchodził, obok gazeli, za symbol mądrości i ascezy, zwierzę Buddy który objawia się również w postaci jelenia i jego nauk udzielanych często w gajach zamieszkałych przez płową zwierzynę, atrybut wieczności i jesieni. Solarny aspekt jelenia w Chinach interpretowano niekiedy także w sensie negatywnym, jeleń byt również symbolem suszy. Obok łani w starożytności również jeleń uchodził za święte zwierzę Artemidy, gdzie walka jelenia z innymi zwierzętami symbolizowała walkę między światłem a ciemnością. Jako przewodnik dusz jeleń pojawia się w starożytności i u Celtów. Starożytność widziała w jeleniu także wroga i zabójcę węży, a wyobrażenie to spotykamy często w związku z wodą życia. Niekiedy jeleń staje się symbolem melancholii, ponieważ kocha samotność. Ze względu na jego rzucające się w oczy zachowanie w czasie rui (rykowisko) uchodził także za symbol męskiej namiętności seksualnej, Coroczne gubienie i odrastanie rogów — cykliczne okresy rodzenia się i umierania, płodności, wzro­stu, odrodzenia duchowego. Poroże, które co roku odrasta coraz okazalsze i grub­sze; powiększając liczbę odnóg i wagę, wyobraża rosnącą potencję płciową sam­ca, władcę haremu łań. Rogi sarny były słynnym afrodyzjakiem……., W alchemii: rtęć filozoficzna, merkuriusz….. W mistyce biała łania leśna to dusza, wraz z pustynnym jednorożcem czyli duchem, żyją razem w lesie — ciele człowieka. Jeleń we śnie jest wysłannikiem podswiadomosci przynoszącym nam swoiste przesłanie……

          sennik-mistyczny.pl/?p=1460


          Mojżesz

        • Maria_st pisze:

          Biedny słoń, zabity dla kła😦

          • JESTEM pisze:

            Tak, kochana Mario…
            Kiedyś szanowano słonie i zbierano co najwyżej kły tych, które były już martwe. Wtedy to był dar od natury dla tego, kto ją znalazł. Jak znalezione pióro orła lub inne części zwierząt, które szanowano… z których dawniej także robiono nawet ozdoby.
            Sama znalazłam kiedyś pióro sowy, które mam i które symbolizuje dla mnie mądrość sowy😉. Dostałam też kiedyś od znajomego pióro orła, które znalazł w Bieszczadach. Też przyjęłam je z szacunkiem.
            Podobnie kiedyś ptaków nie zabijano dla ich piór ani jeleni dla ich mięsa lub rogów…

            Tę kość – kieł – słonia znalazłam kiedyś w sklepie ze starociami. Wyglądała na bardzo starą. Poczułam wtedy jakby ta kość mnie zawołała… to było bardzo dziwne odczucie. I kiedy wzięłam ją do ręki, poczułam coś dziwnego… czułam ogromną energię i poczułam, że mam ją kupić i uszanować… i… uwolnić… cokolwiek to znaczy.

            http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/404788,Sloniowe-kly-splonely-na-stosie

          • siola pisze:

            Jelen z noga slonia -siola

          • JESTEM pisze:

            Och, SIOŁA, kochany „jeleniu z nogą słonia”…ciekawe połączenie…😉

        • mały budda pisze:

          Pamiętasz Jestem Plejady.
          Mam okazję aby tobie odpowiedzieć.

          Matka Buddy imię miała Maja.
          Miała ujrzeć we śnie białego słonia, który z nią obcował. Jak podaje stary tekst Lalitawisatara prosiła o wyjaśnienie snu i dowiedziała się, że syn, którego urodzi będzie Uniwersalnym Władcą.

          Budda,Jednorożec, Jeleń.
          Mają na sobie anteny.
          Wiem, gdyż wizji widzenia postaci doświadczyłem.

    • Dawid56 pisze:

      Trzeba wiedzieć to, że można to uczynić.Oczywiście zasadniczo nie ma potrzeby, ale trzeba sobie zdawać sprawę niestety z tego,że wiele myslokształtów jest wytworem różnych religii i wierzeń.Te myślokształty żyją dzięki zasilaniu ich naszą energią myśli.Nie zawsze wskazane jest wskazane dostarczać im te energię.

  11. Mezamir pisze:

    Ciężko powiedzieć,rogi zawsze symbolizowały obfitość,płodność,mądrość etc
    Poszukaj tutaj,http://www.rogaty-budda.pl/onas-rogaty-budda
    oni powinni wiedzieć 😀

    http://www.buddyzm.com.pl/?k=&e=&s=&app=1&menu=search&q=1&pos=15

    Już w jaskiniach z epoki kamiennej znajdują się malowidła przedstawiające jelenie i przebranych za jelenie ludzi, które służyły celom kultowym. Jeleń był zwierzęciem czczonym na całym świecie, ze względu na jego odnawiające się corocznie wysokie poroże często porównywano go z drzewem życia, dlatego też był w wielu kulturach i epokach symbolem płodności, duchowego wzrostu i zasady, śmierci i ponownych narodzin……, Egipcjanie uważali jelenia za łatwowiernego zarozumialca, który uciekając przed myśliwym w lesie zaklinowuje poroże w gałęziach drzew i daje się zabić….., Rogi jelenia, ze względu na ich kształt i ze względu na krwistoczerwoną barwę ścieranego na wiosnę scyputu, jawiły się wielu ludom jako promienie światła i ognia, a jeleń uważany był z tej racji za zwierzę solarne lub też pośrednika między niebem a ziemią.

    W buddyzmie jeleń uchodził, obok gazeli, za symbol mądrości i ascezy, zwierzę Buddy który objawia się również w postaci jelenia i jego nauk udzielanych często w gajach zamieszkałych przez płową zwierzynę, atrybut wieczności i jesieni. Solarny aspekt jelenia w Chinach interpretowano niekiedy także w sensie negatywnym, jeleń byt również symbolem suszy. Obok łani w starożytności również jeleń uchodził za święte zwierzę Artemidy, gdzie walka jelenia z innymi zwierzętami symbolizowała walkę między światłem a ciemnością. Jako przewodnik dusz jeleń pojawia się w starożytności i u Celtów. Starożytność widziała w jeleniu także wroga i zabójcę węży, a wyobrażenie to spotykamy często w związku z wodą życia. Niekiedy jeleń staje się symbolem melancholii, ponieważ kocha samotność. Ze względu na jego rzucające się w oczy zachowanie w czasie rui (rykowisko) uchodził także za symbol męskiej namiętności seksualnej, Coroczne gubienie i odrastanie rogów — cykliczne okresy rodzenia się i umierania, płodności, wzro­stu, odrodzenia duchowego. Poroże, które co roku odrasta coraz okazalsze i grub­sze; powiększając liczbę odnóg i wagę, wyobraża rosnącą potencję płciową sam­ca, władcę haremu łań. Rogi sarny były słynnym afrodyzjakiem……., W alchemii: rtęć filozoficzna, merkuriusz….. W mistyce biała łania leśna to dusza, wraz z pustynnym jednorożcem czyli duchem, żyją razem w lesie — ciele człowieka. Jeleń we śnie jest wysłannikiem podswiadomosci przynoszącym nam swoiste przesłanie……

    za: http://sennik-mistyczny.pl/?p=1460

    Kto to?

    Mojżesz🙂

  12. Ktoś pisze:

    Z dedykacją dla judaszy i faryzeuszy

    „Nigdy i nigdzie katolicyzm nie złagodził żadnych obyczajów.

    Chrześcijaństwo tak, bo Jezus ustanowił podstawy złagodzenia obyczajów przez wybaczanie. Ale tak zapiekłej i bezwzględnej religii o tak dużym zasięgu jak katolicyzm to nie ma raczej nigdzie.

    Chrześcijanie to wyznawcy nauk Jezusa.

    Natomiast katolicy to wyznawcy dogmatów kościoła katolickiego posługującego się Jezusem. Dlaczego w kościołach katolickich nie ma figury Jezusa na szczycie góry, gdy wygłasza On swoje Nauki? Bo wówczas znaczyło by, że Jezus jest wielki.

    Przedstawienie sponiewieranego Jezusa na krzyżu ma przecież wyraźne znaczenie. Ludzie to widzą i nie chcą tego zrozumieć. Dlaczego papież nie przedstawia się „wiernym” przybity gwoździami do krzyża, lecz siedzi na złotym tronie ubrany w złote szaty? W kontekście Jezusa nagiego i ukrzyżowanego wiszącego w każdym kościele papież prezentuje się jako ktoś ponad Jezusem. Ale ludzie są zaślepieni i nie widzą prostych faktów. To figura Jezusa powinna być w każdym kościele ustawiona na złotym tronie, a nie być przedstawiana jako Syn Boży, który może być sponiewierany przez człowieka. Co to bowiem za Syn Boży i co to za Bóg, jeżeli człowiek ustawia się wysoko ponad Nim? Tu też działa zasada odwróconych wartości i ludziom trudno się z tym zorientować. Oszustwo jest ewidentne.

    Jezus głosił konieczność czystości duchowej i cielesnej.

    Jak ma się do tego nauczanie masturbacji w szkołach, w których nauczana jest też religia oparta rzekomo na Naukach Jezusa?

    (całość
    http://adnovum.neon24.pl/post/113026,wojna-domowa-na-ukrainie-20-09-2014r-minskie-memorandum#comment_1023097)

    • margo0307 pisze:

      „…Jezus głosił konieczność czystości duchowej i cielesnej…”

      Piękne słowa drogi Ktosiu 🙂
      Nie wiem tylko w jakim celu je zacytowałeś ? 🙂, nie wiem także co TY o tych słowach myślisz ?
      A także – co według Ciebie Ktosiu oznacza określenie: czystość duchowa i czystość cielesna ? 🙂

  13. Mezamir pisze:

    OTOME YOUKAI ZAKURO

    Otwarcie się Japonii na zachodnie wpływy oraz wzrost popularności „obcego” stylu życia sprawiły, że specyficzne relacje łączące ludzi z wszelkiego rodzaju duchami i demonami zostały zaburzone. Spragnione nowości społeczeństwo zaczęło postrzegać istoty, z którymi do tej pory żyło w pewnej symbiozie, jako przeszkody na drodze rozwoju, lub co gorsza, wrogów. Aby uspokoić nastroje i przywrócić harmonię między mieszkańcami kraju, powołano specjalne ministerstwo, którego pracownicy mają się zajmować nietypowymi sprawami związanymi z obecnością bytów nadprzyrodzonych. To odpowiedzialne zadanie spada na trzech młodych oficerów: Keia Agemakiego, Rikena Yoshinokazurę i Ganryuu Hanakiriego.

    Obce wpływy😉 wiadomo czyje wpływy.

    • Mezamir pisze:

      Odcinek pierwszy ,czas 3:44,świetna „bajeczka”.

      • margo0307 pisze:

        „…świetna „bajeczka”.

        Ja też znam świetną bajeczkę 😉 , na ten przykład taką:

        „Jakiś czas temu, Budda wygłosił swoją, legendarną dziś, naukę (kazanie jest polskim odpowiednikiem, jednak to słowo nie brzmi dumnie) nie używając ani jednego słowa. Wyglądało to w ten sposób, że Budda podniósł w górę kwiat lotosu i trzymał go przez pół godziny w milczeniu.
        Po pół godzinie jeden z jego uczniów uśmiechnął się promiennie.
        Zrozumiał sens nauki.
        Ten uśmiech został później przekazany w linii 23-ech Guru, którą zapoczątkował ten człowiek.
        Guru mógł zostać tylko taki student wiedzy, który zrozumiał i potwierdził promiennym uśmiechem, zrozumienie treści nauki.

        Jaka jest treść tej nauki?
        Kwiat po prostu istniał, nie miał roszczeń, akceptował bycie kwiatem, i żył w ciszy zadowolony ze swojego koloru i kształtu.
        O ile dobrze pamiętam Jezus rekomendował podobną postawę swoim apostołom wskazując na lilie polne.
        Główna nauka z kwiatu: ze względu na jego eteryczną, ulotną naturę, w kwiecie, jeśli mu się dobrze przyjrzeć łatwo jest dostrzec źródło wszelkiego życia.

        No tak, ale kwiat jest niższą formą życia niewyposażoną w umysł, nieprawdaż? Przyjmując, że celem życia jest eliminacja umysłu a przynajmniej jego patologii (patologii obecnie uważanej za normalność), radziłbym przyjrzeć się kwiatom jeszcze raz.

        Kwiaty są przede wszystkim obecne. Zawsze obecne.
        Nie spotkałem jeszcze zamyślonego kwiatu, wspominającego dobre czasy lub analizującego doznane krzywdy.
        Kwiaty zwyczajnie stawiają na teraźniejszość.
        Nie słyszałem, aby kwiat kiedykolwiek mówił: Ten oset naprawdę mnie zdenerwował, kiedy zasiał się tak blisko mnie. 😀

        Znakomita większość ludzi żyje w czasie psychologicznym tzn. w przeszłości, wspomnieniami, zmartwieniami lub w przyszłości planami i obawami.
        Wyrwanie się z kompulsywnej maszyny myślenia jest trudne a jednocześnie niesamowicie łatwe.
        Skoncentruj uwagę na tym, co robisz. Nie tylko, jakość twojej pracy wzrośnie kilkakrotnie, ale również doświadczysz tej lekkości bycia…kwiatem.”

        Karol Żelazny

        • Mezamir pisze:

          „Kwiaty są przede wszystkim obecne.”
          Pewnie dlatego kiedyś jakiś hinduista(nie pamiętam nazwiska)
          podsumował buddyzm w ten sposób:
          Buddyzm to metoda leczenia bólu ręki poprzez odcięcie głowy.

          Kwiaty są przede wszystkim nieprzytomne i nie mają pojęcia o byciu obecnym i o tym że istnieją🙂 są totalnie nieobecne jak rozproszony człowiek.
          O obecności kwiatów wiemy my a nie one.

          Nie słyszałem, aby kwiat kiedykolwiek mówił: Ten oset naprawdę mnie zdenerwował, kiedy zasiał się tak blisko mnie.

          Nie słyszałem o tym żeby jakiś kwiat odkrył naturę umysłu i oświecenie🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Kwiaty są przede wszystkim nieprzytomne i nie mają pojęcia o byciu obecnym i o tym że istnieją🙂 są totalnie nieobecne jak rozproszony człowiek.
            O obecności kwiatów wiemy my a nie one…”

            Skąd wiesz Mezamirku ? Byłeś kwiatem ? Masz jego doświadczenie ? 😀

          • Mezamir pisze:

            Spytaj kwiatów o sens życia i naturę umysłu😉

          • margo0307 pisze:

            „Spytaj kwiatów o sens życia i naturę umysłu😉 ”

            Spytam 😛 – jak tylko będę miała ku temu możliwość 😀

          • Maria_st pisze:

            ha ha ha
            bajanie
            kiedyś przywołal mnie do siebie DĄB……
            kiedyś w pewnym stanie wyszlam na deszcz, wiatr, by mnie deszcz obmyl a wiatr przewial….przechodzilam kolo brzozy-„-wymowiła” moje imie, wracam do domu..a ja sucha, kilka kropel na mnie, ale pies mokry……
            ha ha ha
            wiec co tak naprawde jest z tym wszystkim?
            doopa blada i fotomontaż
            oświecic sie mozna wlasnym światełkiem
            natura Umyslu–to wyobraznia..nic…

          • JESTEM pisze:

            😀
            Mezamir:
            „Kwiaty są przede wszystkim nieprzytomne i nie mają pojęcia o byciu obecnym i o tym że istnieją🙂 są totalnie nieobecne jak rozproszony człowiek.
            O obecności kwiatów wiemy my a nie one.”

            Margo0307:
            „Skąd wiesz Mezamirku ? Byłeś kwiatem ? Masz jego doświadczenie ? :D”

            Ciekawe zjawisko…😀 To chyba jakaś… projekcja😉 Mezamira na kwiaty.😀

          • Mezamir pisze:

            Albo lepiej,poproś seler lub Kalarepę o nauki😉
            Albo łubin,ciekawe czy stokrotka może się z nami podzielić mądrością życiową ?

            Nie może bo nie wie że żyje,”nie ma roszczeń” bo nie ma świadomości tego ze istnieje
            Rośliny są totalnie bierne,nie potrafią nikomu współczuć nie mówiąc już o czymś takim jak pomoc bezinteresowna.

            Jeszcze lepszym przykładem są noworodki
            Czyste,nieuwarunkowane,szczere…nieświadome,bezmyślne,bierne,pogrążone w ignorancji.
            Czy to jest ideał do którego mamy dążyć w ramach ewolucji?
            Inwolucja ?Zapaść?

          • Maria_st pisze:

            Inwolucja ?Zapaść?
            A jeśli są na wyższym ” poziomie ewolucji” a tylko nam sie wydaje inaczej?

          • siola pisze:

            Hubal

          • Mezamir pisze:

            A jeśli są na wyższym ” poziomie ewolucji”

            Co o tym świadczy?
            Ich bierność?
            To że nie potrafią abstrakcyjnie myśleć,tworzyć poezji itp?
            To że nie są zdolne do empatii i wyrażania jej?

          • JESTEM pisze:

            Wiesz, Mezamirze, że możliwe jest połączenie ze świadomością innych istot? Na przykład ludzi, zwierząt lub kamieni, więc i roślin zapewne też.

            Póki tego nie doświadczymy, będziemy widzieć te inne istoty, o innej świadomości i percepcji, poprzez filtr swoich przekonań i ewentualnej „wiary”, że jest tylko tak, jak sobie myślimy, że jest… np. że rośliny „nie są zdolne do empatii i wyrażania jej.”
            A to jest tylko Twoje przekonanie (choć może także i wielu innych ludzi), twoja „wiara” w to, że tylko ty masz rację, bo… tak jest.🙂

            Ale jeśli byś doświadczył połączenia swojej świadomości ze świadomością rośliny (albo drzewa), mógłbyś zmienić swoje przekonanie na wiedzę płynącą z twojego „wewnętrznego” doświadczenia. Mógłbyś nawet dokonać rozpoznania, że rośliny są zdolne do empatii i jej wyrażania, choć w inny sposób niż mogą to wyrażać istoty ludzkie.🙂
            –❤

            Samą empatię można rozumieć jako wrażliwość/otwarcie na wibracje innych.
            Podobnie jest np. ze współodczuwaniem bólu innych ludzi. Może być tak, że poprzez zsynchronizowanie swoich wibracji z wibracjami innych ludzi, możemy odczuwać te wibracje innych. A nawet mogą one przestać być bolesne, gdy osiągamy świadomość (to nie tylko wiedza, ale wiedza zrealizowana), że ból to jest pewna wibracja o konkretnej częstotliwości. Jeśli jesteśmy otwarci na odbiór takich wibracji, wtedy, odczuwając takie wibracje wiemy, że np. inna osoba odczuwa ból i czujemy do niej miłość… i współodczuwamy wraz z nią. Gdy jednak nie mamy tej świadomości (wiedzy popartej umiejętnością, zdolnością do), wtedy sami możemy odczuwać te wibracje innej osoby jako swój ból.

            Podobnie możemy odczuwać takie wibracje w innych istotach: zwierzętach roślinach, a nawet kamieniach…

            Owszem, odwoływanie się do empatii wobec istoty ludzkiej, która nie ma takich zdolności (do empatii jako otwarcia na odczuwanie wibracji innych – bo są one po-blok-owane), właściwie… nie ma żadnego sensu… ale kto wie, może ma jakiś sens?

          • Mezamir pisze:

            Ale jeśli byś doświadczył połączenia swojej świadomości ze świadomością rośliny (albo drzewa) ” – Jako żywa istota obdarzona świadomością(zapomniałaś dodać)😀

            Przecież nawet jeśli żyjąc doświadczyłbym połączenia
            to w dalszym ciągu nie mam żadnego doświadczenia potwierdzającego CIĄGŁOŚĆ
            świadomości/sziepa po śmierci obu żywych organizmów które ZA ŻYCIA doświadczają lub nie,połączenia🙂

            I najważniejsze pytanie:dlaczego Budda nie doświadczył tego połączenia i nie zostawił nam wskazuwek/nauk,mówiących tak Atman istnieje?
            Dlaczego zamiast tego w efekcie oświecenia nauczał:
            Nie,nie istnieje Atman.

            Bo kłamał?
            A po co?
            Powiedzmy że kłamał a my w to kłamstwo uwierzymy
            No i co dalej?
            Jaka z tego korzyść dla Buddy?

            Nie miał powodu by kłamać a nie był jedynym mistrzem osiągającym oświecenie
            Czemu więc tysiące lat praktyk nie spowodowały odkrycia tej wiecznej świadomości /sziepa?

            Bo sziepa nie jest wieczna ,istnieje kilka dni po śmierci ciała po czym znika.
            Tęczowe Ciało jest widoczne tylko kilka dni po śmierci
            Czemu mistrzowie nie zostają wiecznie w swoich tęczowych ciałach i nie nauczają dalej,nie wspierają żywych etc?
            Bo nie mogą,nie mają na to czasu.
            Mogą się tylko pojawić na krótki okres czasu po czym znikają i już nie wracają.

            Rozmawialiśmy o tym w poprzednich tematach.
            Istnienie świadomości,nawet po śmierci,wcale nie dowodzi że świadomość/sziepa po śmierci jest wieczna.

          • Dawid56 pisze:

            Nigdy nie wyraziłbym się tak o kwiatach
            Kwiaty są przede wszystkim nieprzytomne i nie mają pojęcia o byciu obecnym i o tym że istnieją🙂 są totalnie nieobecne jak rozproszony człowiek.
            O obecności kwiatów wiemy my a nie one.
            Kwity właśnie bardzo często czuja gdy nam jest źle.Słyszałem o wielu przypadkach , gdy kwiaty chorowały razem z ich właścicielami- czasami marniały w oczach.

          • Mezamir pisze:

            No dobrze,ale jak to się ma do świadomości?
            Rośliny chorują bo im się nasza choroba udziela
            Czy choroba potrzebuje świadomości aby się udzielać?
            A może ludzie chorują bo pojawiają się warunki szkodliwe w otoczeniu
            oddziałujące tak samo na człowieka jak roślinę?

            Świadomość umożliwia komunikację i interakcję,wymianę myśli.
            Świadomość zaczyna się w momencie gdy pojawia się autorefleksja
            Komputery nie są świadome a mogę reagować na nas
            Mogą wykrywać naszą obecność i włączać alarm np
            albo monitorować pracę naszego serca tylko czy one wiedzą co robią?
            Działają i tyle,same nie wiedzą że to robią,że są.

        • JESTEM pisze:

          „Atman nie istnieje”.
          według Buddy?
          Z jakiej „szkoły” buddyzmu?😉

          Atman jako tożsamość „ja” czy jako dusza?
          Atman dosłownie oznacza oddech… wdech i wydech. Anatman to an-atman, który można przetłumaczyć jako nie-oddech czyli bezdech.

          Czy istnieje tylko bezdech? Oddech nie istnieje?
          Czy istnieje tylko nieruchomy ocean, a fale i krople nie istnieją?
          Nawet jeśli są iluzją, to czy znaczy, że ta iluzja nie istnieje, skoro w zasadzie w niej jesteśmy… „zanurzeni” tak jak we śnie, którego jesteśmy świadomi momentami, a momentani nie jesteśmy świadomi?

          „ATMAN… Sanskryckie słowo dusza. W języku palijskim atta. Kiedy człowiek lgnie do swojego ego lub duszy (atman w sanskrycie) i cieszy się przyjemnościami świata, Budda objawia nie-istnienie ego (anatman), żeby zmieść swoją koncepcję ego. Niestety podlegli szkole południowej używają słowa anatman w swoich argumentacjach do wyciszenia tych lgnących do ego (atman) i niekończących się dyskusji, które były prowadzone na Zachodzie od wprowadzenia tam terminu anatman. Jeśli przyjrzymy się z bliska obu słowom, dojdziemy do wniosku, że atman znaczy istniejące ego a anatman nie istniejące ego, innymi słowy dwie skrajności dualizmu jest i nie jest, które nie mają swojej niezależnej, własnej natury. Z tego powodu w naukach mahajany Budda uczy swoich uczniów rozumienia ich stanowiska: nie tylko jest ale też nie jest.
          Powiedział w Sutrze diamentowej: Nawet Dharma powinna być odsunięta na bok, jak bardziej niż nie-Dharma? Więc dochodzimy do tego:

          światowy człowiek pojmuje atmana, lub ego lub duszę,
          człowiek Szkoły Południowej pojmuje atmana jako nie istniejące ego,
          a człowiek mahajany nie pojmuje ani atmana ani anatmana.

          (Charles Luk, Nauki chan i zen, s. 10).” – http://mahajana.net/glosariusz/A.html#atman

          „Bo sziepa nie jest wieczna ,istnieje kilka dni po śmierci ciała po czym znika.”

          „Naturalny Stan Czystej Obecności (tyb. rigpa), Zwyczajny Umysł (tyb. tamal gi sziepa)”.
          Sziepa to także wiedza… poznanie…
          „”Szie” jest rdzeniem czasownika „sziepa”, oznaczającego: wiedzieć, poznać, być „…

          Ta „sziepa” jest jak kropla, która łączy się na powrót ze Zródłem, OCEANEM…

          Czy kropla, która jest kroplą, nie jest cząstką oceanu nawet, gdy odrywa się od fali? Nie jest cząstką wody, która jest w całym OCEANIE i w każdym Żródle i wkażdej kałuży, w deszczu, śniegu, rośie, łzach, mgłach itd. itp.?

          Czy cząstki świadomości w różnych formach nie są jak krople wody, które łączy ta sama „substancja” świadomości (analogia do wody)?

          „W przeciwieństwie do judeochrześcijańskich tradycji, buddyzm zatwierdza jedność wszystkich żyjących istot , wszystkie w równym stopniu posiadają naturę Buddy, oraz wszystkie mają potencjał by zostać Buddami- w pełni perfekcyjnie oświeconymi. Wśród odczuwających istot nie ma żadnych drugorzędnych. Jak głoszą buddyjskie nauki, ludzkie życie nie zajmuje specjalnie uprzywilejowanego, specjalnego miejsca pomiędzy innymi jego rodzajami. Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi. Co więcej, w niektórych okolicznościach karma może spowodować że człowiek odrodzi się jako zwierze, a zwierze, jako człowiek. W Buddyzmie najbardziej zasadniczą wytyczną jest ahimsa- zakaz szkodzenia i zabijania żywych istot. Czemu powinniśmy powstrzymywać się od zabijania? Ponieważ wszystkie istoty posiadają życie, kochają je i nie chcą umierać . Nawet to najmniejsze stworzenie, komar, kiedy będzie próbowało cię ugryźć, a ty wykonasz niewielki ruch, z pewnością odleci . Czemu tak zrobi? Ze strachu przed śmiercią . Zorientuje się, że jeśli wypije twoją krew, ty odbierzesz mu życie… Powinniśmy utrzymywać współczujące myśli. Ponieważ sami chcemy żyć nie powinniśmy zakłócać życia innych istot. Co więcej, jest powiedziane, że karma powstała podczas czynu zabijania jest korzeniem całego cierpienia i fundamentalną przyczyną chorób i wojen, czyn ten jest wyraźnie zaklasyfikowany jako demoniczny. Najwyższym i najbardziej uniwersalnym celem Buddyzmu jest nieustanna praca nad całkowitym ustaniem cierpienia wszystkich istot, nie tylko ludzi.”

          Dlaczego buddyzm nic nie mówi w tym przypadku o roślinach? Ponieważ rośliny to istoty, które – być może tak, jak napisała Maria – mają „wyższą” świadomość niż ludzie i zwierzęta🙂.

          „Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli” – Rumi ;-D

          „Niech twoje ciało spoczywa, jakby było zwłokami,
          Niech trwa, jakby nie miało właściciela.
          Niech twój umysł spoczywa jak przestrzeń,
          Niech trwa bez punktu odniesienia.”
          Maczik Labdryn

          „Uważaj demona za demona, a będzie ci szkodził. Bądź świadomy, że istnieje on tylko w twym umyśle, a wyzwolisz się od niego. Rozpoznaj jego pustość, a wnet go zniszczysz.” – Milarepa

          I jeszcze coś..
          „.rośliny, nawet jeśli nie są czującymi istotami, nie stwarzają projekcji (czujące istoty, czyli te, które posiadają umysł, w zależności od karmy tworzą wizję (projekcję) sześciu światów), a jedynie stanowią jej składnik.”
          JEDNAK:
          „buddyzm tybetański uważa, że rośliny zamieszkują duchy natury. Na przykład w drzewach mieszkają potężne duchy, jaksze. Duchy przebywają nie tylko w roślinach, ale także w górach, skałach, jeziorach, rzekach, itp. Każde miejsce posiada swojego strażnika. Tak więc, patrząc z tej perspektywy można powiedzieć, że cały tzw. „nieożywiony” świat w gruncie rzeczy jest bardzo „ożywiony”..”

          • Mezamir pisze:

            „buddyzm tybetański uważa, że rośliny zamieszkują duchy natury.”- Co to znaczy duch natury w naukach buddyjskich?
            Przecież te same nauki odrzucają pojęcie ducha/Atmana🙂

          • JESTEM pisze:

            „Co to znaczy duch natury w naukach buddyjskich?”

            Nie wiem… może to😀 :

            „buddyzm zatwierdza jedność wszystkich żyjących istot, wszystkie w równym stopniu posiadają naturę Buddy oraz wszystkie mają potencjał, by zostać Buddami – w pełni perfekcyjnie oświeconymi. Wśród odczuwających istot nie ma żadnych drugorzędnych. Jak głoszą buddyjskie nauki, ludzkie życie nie zajmuje specjalnie uprzywilejowanego, specjalnego miejsca pomiędzy innymi jego rodzajami. „

        • JESTEM pisze:

          „Pojęcie anatmana (pali: anatta) w buddyzmie rozpatruje się w stosunku do nawykowej i błędnie przyjmowanej własnej tożsamości, własnego „ja”, czy własnego „bycia”, która źródłem cierpienia dukkha. „Tożsamość” owa cechowana jest jako pojedyncza, niezależna i niezmienna, pomimo, że żadne z pięciu skupisk: forma materialna (pali: sanskryt rūpa), uczucia (pali: vedanā), percepcja (pali: saññā), formacje mentalne (pali: sankhāra), świadomość (pali: viññāna), nie są w żaden sposób pojedyncze, niezależne i niezmienne.
          (…)
          Jeżeli usunie się niewiedzę, fundamentalne ogniwo spośród dwunastu ogniw współzależnego powstawania, realizując brak atmana (tłum. „duszy”) podlegającego jakiejkolwiek karmie i reinkarnacji, to nastąpi wyzwolenie od wszelkich uwarunkowanych stanów szczęśliwości i cierpień, inaczej zwane wyzwoleniem od dukkha[4]. Taki pogląd prezentowany jest np. przez szkołę therawady.
          (…)
          Budda nauczał, że kiedy człowiek dostrzeże, że idea trwałego, metafizycznego „ja” jest iluzją, przestanie cierpieć i zadawać cierpienie innym

          • Mezamir pisze:

            żadne z pięciu skupisk: forma materialna (pali: sanskryt rūpa), uczucia (pali: vedanā), percepcja (pali: saññā), formacje mentalne (pali: sankhāra), świadomość (pali: viññāna), nie są w żaden sposób pojedyncze, niezależne i niezmienne.

            No więc percepcja nie jest nami,nie jesteśmy percepcją.
            Nie ma percepcji więc nie ma doświadczenia form
            Świadomość viññāna(nie wiadomo czy chodzi o odpowiednik sziepa) nie jest niezależna od reszty a więc żeby ją stracić wystarczy utracić chociaż jeden z pozostałych elementów.
            Do tego zostają uczucia którymi też nie jesteśmy i nie możemy ich doświadczać bez któregokolwiek z pozostałych składników.
            No więc co zostaje?

            Jakaś tam bliżej nie określona zasada,dzięki której mogliśmy zaistnieć na chwilę i dzięki której ktoś po nas zaistnieje.
            Nie ma ani słowa o tym że jakieś COŚ opuści nasze ciało i poleci sobie do nowego ciała.
            Chyba że jest to poproszę o informacje.

          • JESTEM pisze:

            Jedną moją odpowiedz wywaliło🙂

            „”Rigpa (skt. widja; tyb.: རིག་པ, Wylie: rig pa) – termin tybetański tłumaczony jako „pierwotna obecność”…””
            ” Oznacza dosłownie „wiedzieć” w sensie „wglądu w jednej chwili”, „wglądu na wskroś”, „aha, rozumiem!”. ”
            Natura Buddy…?
            Nie całkiem…
            „…potocznie rozumiane jako natura umysłu. Jednak nie jest to ścisłe rozumienie, gdyż należałoby wtedy zrównać „naturę umysłu” z „naturą buddy”, co przez to oznaczałoby, że umysł jest buddą.” A tak nie jest😀

            „Nauki dzogczen jednak podkreślają, że to jest rozpoznanie naturalnie wrodzonego stanu obecności, który jest poza umysłem, poza wszelkimi konceptualnymi, dualistycznymi wytworami, kontynuowanego nieprzerwanie nawet po śmierci (ciała) poprzez kolejne odrodzenia. Rigpa totalnie posiada w sobie wszystkie manifestacje.

            Czogjal Namkhai Norbu tak opisuje termin Rigpy:

            „Terminu rigpa używa się obecnie w różnych aspektach, czasami w znaczeniu inteligencji. Ale słowo rigpa w naukach dzogczen nie oznacza jedynie zwykłej wiedzy czy inteligencji. Chodzi tutaj o doświadczenie. Kiedy ktoś sam uzyskuje doświadczenie natychmiastowej obecności, wtedy ją rozpoznaje i rzeczywiście wie co znaczy rigpa.”

            To „doświadczenie” następuje po „przedarciu się przez umysł”. Do czego? Do PUSTKI?

            Dla mnie to stan ŚWIADOMOŚCI, kiedy JESTEŚ, ISTNIEJESZ, choć nie utożsamiony z żadną z form, żadną z emocji, żadną z myśli… Jakbyś stawał się oceanem, który jest połączony ze wszystkimi swoimi kroplami, w każdej fali, a nawet tymi „oderwanymi” od fali.
            🙂

            Możesz być w ciele człowieka, w formie i doświadczyć tego stanu. Nie musisz umierać… to stan…który można opisać w ten sposób: „Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli”.- Rumi. Choć żaden opis tego stanu nigdy nie odda natury tego stanu.😀

            Czy kropla wody w jakiejś formie nie jest kroplą wody, tak jak i cały ocean jest wodą?

            „No więc percepcja nie jest nami,nie jesteśmy percepcją.
            Nie ma percepcji więc nie ma doświadczenia form”

            Czy to znaczy, że nie istniejesz?

            „Nie ma ani słowa o tym że jakieś COŚ opuści nasze ciało i poleci sobie do nowego ciała.
            Chyba że jest to poproszę o informacje.”

            ENERGIA o zróżnicowanych częstotliwościach…😉

            A jeśli nie istniejesz, to nie masz ani ciała ani nie ma w nim nic, co mogłoby je opuścić ani nic, w co mogłoby ono się zmienić… nawet w proch.😉

          • Mezamir pisze:

            „Nauki dzogczen jednak podkreślają, że to jest
            rozpoznanie naturalnie wrodzonego stanu ” rozpoznanie możliwe w przypadku żywej ludzkiej istoty.
            Ludzkie ciało nazywane jest cennym w naukach buddyjskich,ponieważ tylko ono umożliwia osiągnięcie oświecenia.To nie rośliny ani zwierzęta mają cenne ciała tylko ludzie i tylko ludzie mogą rozpoznać Rigpę (w ciągu swojego życia,ewentualnie w czasie Bardo,ale tam szansa na oświecenie trwa ułamek sekundy,maksymalnie 2 lub 3 minuty)

            Kwiatki ani zwierzęta nie zostają mistrzami,nie słyszałem o żadnym warzywnym mistrzu ze wschodu🙂 albo o mistrzu Żabie lub Ślimaku.
            Nawet Delfin i Szczur nigdy nie zostali buddami.

          • JESTEM pisze:

            „Kwiatki ani zwierzęta nie zostają mistrzami,nie słyszałem o żadnym warzywnym mistrzu ze wschodu🙂 albo o mistrzu Żabie lub Ślimaku.
            Nawet Delfin i Szczur nigdy nie zostali buddami.”

            Nie słyszałeś… ale czy to znaczy, że nie istnieją?
            Wielu rzeczy nie słyszałam, ale czy to znaczy, że one nie istnieją?😀

            Może zwierzęta nie są mistrzami, ale są tak samo istotne jak mistrzowie. Mistrzowie także w niczym nie są lepsi ani gorsi od uczniów, a nawet „nieuczniów”… prócz zdolności zrozumienia…😉

            „W przeciwieństwie do judeochrześcijańskich tradycji, buddyzm zatwierdza jedność wszystkich żyjących istot , wszystkie w równym stopniu posiadają naturę Buddy, oraz wszystkie mają potencjał by zostać Buddami- w pełni perfekcyjnie oświeconymi. Wśród odczuwających istot nie ma żadnych drugorzędnych. Jak głoszą buddyjskie nauki, ludzkie życie nie zajmuje specjalnie uprzywilejowanego, specjalnego miejsca pomiędzy innymi jego rodzajami. Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi.

            „Budda w jednym ze swoich poprzednich wcieleń był królem jeleni. Zaoferował, że odda swoje własne życie ciężarnej łani, która właśnie miała urodzić. W innym wcieleniu, Budda poświęcił się dla nakarmienia głodnej tygrysicy z dwoma młodymi, uwięzionymi w zaspie śnieżnej. Przekazał tym działaniem, że uratowanie trzech istot było ważniejsze, niż chronienie jedynie własnego życia. Lepiej stracić swoje, niż odebrać je innej istocie.”

          • Mezamir pisze:

            Nie słyszałeś… ale czy to znaczy, że nie istnieją?
            Wielu rzeczy nie słyszałam, ale czy to znaczy, że one nie istnieją?

            Nie przesadzajmy bo odpływamy w new age🙂

            Tylko człowiek posiada „cenne ludzkie ciało”
            tylko ludzie doświadczają „cennego ludzkiego ‚odrodzenia’ „(ze względu na ciało umysł itd)

            Mówiąc o tym, jak cenna jest ludzka egzystencja, używamy pojęcia „Cennego Ludzkiego Ciała” które niesłychanie trudno osiągnąć. Jego wartość polega na tym, że wiążą się z nim określone wolności i możliwości. Jego cenność opisuje się na trzy sposoby: przez szersze spojrzenie na naszą sytuację, porównując pewne liczby i poprzez analogię. Pierwszy sposób opiera się na opisaniu tzw. „wolności” cechujących odrodzenie się w ludzkiej formie. Uważa się je za cenne, ponieważ oznacza ono, że udało nam się uniknąć innych, gorszych odrodzeń. Jesteśmy wolni od form egzystencji, w których napotkalibyśmy sytuację całkiem odmienną od tej, z którą stykamy się w ludzkim życiu. Wyróżnia się osiem pozostałych form egzystencji:
            1. odrodzenie się w stanach paranoicznych,
            2. w świecie duchów,
            3. jako zwierzę,
            4. w obszarach pozbawionych cywilizacji,
            5. jako bóg, zwłaszcza bóg obdarzony bardzo długim życiem,
            6. życie z upośledzeniem umysłowym,
            7. życie z błędnymi poglądami,
            8. odrodzenie się w czasach, w których nie pojawił się żaden budda.
            Cenną ludzką egzystencję uważa się za wyzwolenie od wymienionych ośmiu, ponieważ w każdej z nich doświadczyć możemy wyłącznie cierpienia i jesteśmy pozbawieni wolności w tym sensie, że nie mamy możliwości praktykowania Dharmy. W stanach paranoicznych jedyne czego doświadczamy to straszliwe gorąco i zimno. Istoty w świecie duchów odczuwają nieustanny głód i pragnienie, zaś zwierzęta mają cały czas wrażenie że są ścigane, prześladowane, wykorzystywane, i pożerają się nawzajem. Człowiek mieszkający na obszarach niecywilizowanych nie ma możliwości nauczenia się czegokolwiek, co mogłoby go sprowadzić na właściwą ścieżkę. Długowieczni bogowie doświadczają wprawdzie w ciągu swego życia wiele radości i szczęścia, owoców wcześniejszych pozytywnych działań. Nic z tego jednak nie wynika, a przeżywanie skutków pozytywnej karmy jest równoznaczne z jej zużywaniem. Dlatego gdy długie życie bogów dobiegnie końca, odradzają się oni w niższych światach, w których pełno jest cierpienia. Tak więc skutkiem odrodzenia się jako bóg nie jest nic innego, jak tylko cierpienie. Istoty upośledzone umysłowo nie są w stanie pojąć znaczenia Dharmy i dlatego nie mogą stosować jej metod. Istoty o błędnych poglądach mają naturalną skłonność do gromadzenia negatywnych działań, które w przyszłości zaowocują cierpieniem. Jeżeli urodziliśmy się w czasach, w których nie pojawił się budda, nie istnieje również nic takiego jak buddyzm i nie otrzymamy żadnej pomocy na drodze do wyzwolenia się z cierpień samsary. To, że posiadamy Cenne Ludzkie Ciało, oznacza więc po pierwsze, że jesteśmy wolni od ośmiu niekorzystnych form egzystencji. Po drugie, nasze ludzkie ciało daje nam takie możliwości, że można je nazwać cennym. Mówi się tu o dziesięciu aspektach, z których pięć dotyczy bezpośrednio nas samych, a pięć kolejnych odnosi się raczej do otoczenia, w którym się urodziliśmy.
            Jeśli chodzi o pierwsze pięć aspektów, pierwszy z nich to to, że rzeczywiście odrodziliśmy się w ludzkim ciele. Drugi to przyjście na świat w tzw. kraju centralnym; tak określa się obszary w których istnieje dostęp do nauk Buddy. Trzeci aspekt to posiadanie sprawnych narządów zmysłów. Po czwarte, nie kierujemy się błędnymi poglądami, a po piąte, mamy oczywiście zaufanie do Dharmy.
            Pierwszy spośród kolejnych pięciu aspektów, związanych z naszym otoczeniem, polega na tym, że urodziliśmy się w czasach, gdy na świecie pojawił się budda. Odrodzenie się jako człowiek w okresie, w którym nie ma buddy, nie przyniesie wiele pożytku, gdyż nie posiada się metod, których budda naucza. Po drugie, budda nie tylko się pojawił, lecz również nauczał. Nie powinno się uważać tego za oczywiste; nie wszyscy buddowie pojawiający się na świecie nauczają. Po trzecie, nauki buddy nie tylko zostały przekazane kiedyś w przeszłości, lecz zachowały się aż do dnia dzisiejszego; nie znikły ani nie popadły w zapomnienie i są nam wciąż jeszcze dostępne. Czwarty aspekt wymieniany bywa wprawdzie w grupie aspektów zewnętrznych, ale właściwie jest czymś bardzo osobistym. Jest to otrzymanie i praktykowanie nauk. Niewiele skorzystamy z tego, że na terenach, na których mieszkamy, nauczał kiedyś budda i że jego nauki przetrwały do dziś, jeżeli nie będziemy tych nauk praktykować. Również piąty aspekt jest raczej osobisty: oprócz tego, że się praktykuje, trzeba mieć jeszcze dobre serce, spontanicznie odczuwać miłość i współczucie dla innych istot. Owe osiem wolności i dziesięć możliwości to 18 warunków, które muszą zaistnieć równocześnie, aby powstało „cenne” ludzkie ciało. Zaakcentowane jest tu słowo „cenne”, ponieważ ludzkie ciało nazywamy cennym tylko wtedy, gdy spotka się wszystkie 18 warunków. Jeśli brak któregoś z nich, takiej ludzkiej egzystencji nie określamy już jako „cennej”. Wszyscy osiągnęliśmy ludzkie odrodzenia, które można zakwalifikować do cennych. Niełatwo tego dokonać, wręcz przeciwnie, jest to niezmiernie trudne, ponieważ aby do tego doszło, muszą zostać zgromadzone olbrzymie ilości pozytywnego potencjału. Jego moc w strumieniu naszej świadomości sprawia, że uzyskujemy pozytywny rezultat – „Cenne Ludzkie Ciało”. Jest ono po prostu skutkiem bardzo wielu pozytywnych działań w poprzednich żywotach. Tylko w ten sposób można je zdobyć.
            Jeśli chodzi o przyczyny, to zwłaszcza jedna z nich umożliwia odrodzenie się w tak dogodnych okolicznościach: przestrzeganie dyscypliny. Samo w sobie prowadzi ono do osiągnięcia cennego ludzkiego życia.

            http://amitaba.republika.pl/cenne_ludzkie_cialo.html

            Cenne LUDZKIE ciało,rośliny i zwierzęta nie są na żadnym wyższym etapie ewolucji🙂
            Gdyby były to nie miałby by problemu z kontaktowaniem się z nami niższymi formami🙂

            a „duch natury” nie oznacz istoty tylko energie.
            Drzewo ma „ducha natury” tzn energie życiową.

          • JESTEM pisze:

            „Cenne LUDZKIE ciało,rośliny i zwierzęta nie są na żadnym wyższym etapie ewolucji🙂
            Gdyby były to nie miałby by problemu z kontaktowaniem się z nami niższymi formami :)”

            Aha! A czy nie jest tak, że „wyższe formy” nie mają problemu z kontaktowaniem się (zrozumieniem) między sobą i ewentualnie z „niższymi formami”, a jednak „niższe formy” mają problem z kontaktowaniem się (zrozumieniem) „wyższych form”?🙂

            „a „duch natury” nie oznacz istoty tylko energie.
            Drzewo ma „ducha natury” tzn energie życiową.”

            ///„Nie ma ani słowa o tym że jakieś COŚ opuści nasze ciało i poleci sobie do nowego ciała.
            Chyba że jest to poproszę o informacje.”

            ENERGIA o zróżnicowanych częstotliwościach…😉 /// – https://nnka.wordpress.com/2014/09/28/tulpa/#comment-33903

          • JESTEM pisze:

            CENNE LUDZKIE CIAŁO….
            „Uważa się je za cenne, ponieważ oznacza ono, że udało nam się uniknąć innych, gorszych odrodzeń. Jesteśmy wolni od form egzystencji, w których napotkalibyśmy sytuację całkiem odmienną od tej, z którą stykamy się w ludzkim życiu. „

            „gorsze”, „lepsze”…ach, to rozdarcie w dualizmie ;;-)

            To jak to ma się do tego:
            „(…) buddyzm zatwierdza jedność wszystkich żyjących istot, wszystkie w równym stopniu posiadają naturę Buddy, oraz wszystkie mają potencjał by zostać Buddami- w pełni perfekcyjnie oświeconymi. Wśród odczuwających istot nie ma żadnych drugorzędnych. Jak głoszą buddyjskie nauki, ludzkie życie nie zajmuje specjalnie uprzywilejowanego, specjalnego miejsca pomiędzy innymi jego rodzajami. Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi.”

            Szanuję swoje ciało, szanuję ludzkie ciała, ale szanuję też inne ciała i formy…😀

    • margo0307 pisze:

      Mezamir, co Twoim zdaniem oznacza to określenie: „…Spragnione nowości społeczeństwo…” ?

      • Mezamir pisze:

        Społeczenstwo konsumpcyjne,współczesne,zapatrzone w gadżety i mody z zachodu.
        Pokolenie rozrywek i wygodnictwa,po(d)stępu technologicznego.
        Pokolenie współczesnych amerykanów i amerykanofilów.
        Amerykanie są nikim,to potomkowie Europejczyków,wyznający religie semitów,mieszkajacy na ziemi prawdziwych Amerykanów/”Indian”
        a większosc tego czym się posługuja jest made in China.

        Społeczeństwo Nic,wyprane z tożsamości bioroboty.

      • margo0307 pisze:

        „..wiec co tam naprawde jest z tym wszystkim?
        doopa blada i fotomontaż…”
        😀 😀 😀
        Jeszcze nie miałam takiego pięknego doświadczenia, gadałam i gadam tylko z moimi kwiatami w domu ❤ ale… wszystko jeszcze przede mną 😀

      • margo0307 pisze:

        „Ciekawe zjawisko…😀 To chyba jakaś… projekcja😉 Mezamira na kwiaty.😀 ”

        Pewnikiem tak jest, bo zapomniał Mezamir, że to właśnie m.in. w Buddyźmie, którego jest wytrwałym orędownikiem jest podreślane, że wszystko co nas otacza JEST ŻYWE…, posiada ŚWIADOMOŚĆ 🙂

        • Mezamir pisze:

          W polskich tłumaczeniach nauk buddyjskich tłumaczonych z tybetańskiego na angielski a z angielskiego na polski,istnieje słowo „świadomość”
          Jaki jest tybetański oryginał ,tybetańskie słowo przetłumaczone jako świadomość?

          To że warzywa nie są martwe niczego nie zmienia w tym momencie bo nie o życiu mówimy tylko o świadomości bycia żywym🙂

      • margo0307 pisze:

        „…ciekawe czy stokrotka może się z nami podzielić mądrością życiową ?…
        Jeszcze lepszym przykładem są noworodki
        Czyste,nieuwarunkowane,szczere…nieświadome,bezmyślne,bierne,pogrążone w ignorancji…”

        Myślę, że stokrotka miała by nam dużo do powiedzenia, gdybyśmy tylko potrafili jej słuchać 🙂
        Co zaś do noworodków… – może zdziwili byśmy się wszyscy, gdybyśmy potrafili odczytać ich myśli i zobaczyli to, co one widzą, a do czego my – poprzez uwarunkowane wychowaniem „dorosłe osoby” – nie mamy już dostępu 🙂

        • Mezamir pisze:

          Dlaczego mielibyśmy czytać w ich myślach?
          Czemu nam po prostu nie powiedzą same?😉
          Bo nie wiedzą że istnieją,nie wiedzą co to jest mówić.

          Tybetański termin na określenie świadomości to sziepa (tyb. Szes Po), co dosłownie znaczy”wiedza” lub „świadomość czegoś”. Oznacza to zdawanie sobie sprawy z czegoś – i to definiuje świadomość na zwykłym poziomie.

          Czy nauki buddyjskie mówią o sziepa roślin?
          Czy roślina posiada sziepa?
          Czy sziepa istnieje po śmierci ciała?
          Czy sziepa jest wieczna i niezmienna?

          Jeśli tak,dlaczego buddyzm nie uznaje Atmana i naucza o Anatmanie?
          Skoro buddyzm nie uznaje Atmana w człowieku,czemu miałby uznawać Atmana w roślinie?

          Czy którakolwiek porzeczka lub orzech,może odpowiedzieć na te pytania?😉

  14. JESTEM pisze:

    Witajcie, kochani.
    Jeśli ktoś nie widział, a miałby potrzebę i czas, to z serca polecam do obejrzenia ten film:
    „Saga of Milarepa – Part One”

    ta wersja… niestety, po angielsku…
    Milarepa… Magik, morderca i Święty… Zawsze, nawet morderca ma możliwość „oczyścić karmę” i stać się Przebudzoną, wyzwoloną istotą ludzką…
    p.s.
    Mam dostęp do wersji z napisami polskimi, którą dostałam, ale nie ma takiej wersji na You Tubie… Więc może znajdziecie u znajomych…

    • Mezamir pisze:

      Czym jest wiara? Wiara jest zawsze ślepa.
      Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.
      Nie proszę was, abyście wierzyli we mnie.
      Jezus i Kryszna proszą: „Uwierz we mnie”.

      Jesteście całkowitymi ignorantami. W cokolwiek uwierzycie w swej ignorancji, cokolwiek stanie się waszą wiarą, jest tylko produktem ubocznym niewiedzy, strachu, społeczeństwa, szacunku.

      Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.

      Nie musisz poszukiwać, Jezus zrobił to za ciebie, Budda zrobił to za ciebie*. Ale to Budda wypił wodę, a moje pragnienie nie zostało ugaszone. Jezus wypił wino, a ja się nie upiłem. Jak Jezus może wam pomóc, jeśli tylko wierzycie w niego?

      Wiara oznacza po prostu ukrytą ignorancję i jest bardzo tania. Prawda wymaga wielkiej energii, wielkiej pilności i całkowitego poświęcenia się jej poszukiwaniu.

      https://zenforest.wordpress.com/2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/

      * Bzdura,gdyby Budda zrobił za nas coś(analogicznie do Jezusa który nas zbawił)
      tzn że my nie musielibyśmy dążyć do oświecenia.
      Nikt za nas nie może osiągnąć oświecenia.

      • JESTEM pisze:

        „Nikt za nas nie może osiągnąć oświecenia.”

        Oczy-w-istość…😀

        Mezamir, to dziwne… kolejna synchronia? ;-)Dziś w nocy obudziłam się i napisałam coś takiego:

        Przestańcie już opierać się wyłącznie na Bogu. Bóg jest tylko i aż symboliczną częścią podwójnej Całości, Jedni. Drugą częścią tej podwójnej Całości, Jedni jest Bogini…
        Jeśli już musicie – odczuwacie potrzebę używania jeszcze tych słów – symboli – idei, to Bóg jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnego Umysłu, a Bogini jest (nierozumianym przez nieprzebudzony umysł) symbolem Uniwersalnej Świadomości. Razem współtworzą Jednię, Całość.

        Pozwólcie swoim indywidualnym umysłom na Przebudzenie i dopuście do waszych indywidualnych serc Boginię – Świadomość, aby wasza indywidualna świadomość zaczęła wzrastać, rozwijać się i współbrzmieć w harmonii z umysłem.

        Nie mamy stać się bogami ani boginiami, mamy – dzięki wzrastającej, poszerzającej się (samo-) świadomości – PRZEBUDZIĆ SIĘ do połączenia z Wolą Jedni, Całości, abyśmy mogli „pójść dalej” (zamiast kręcić się w kółko na karuzeli nieprzebudzonego umysłu).

        • margo0307 pisze:

          „…Bóg jest tylko i aż symboliczną częścią podwójnej Całości, Jedni.
          Drugą częścią tej podwójnej Całości, Jedni jest Bogini…
          Bóg jest … symbolem Uniwersalnego Umysłu, a Bogini jest… symbolem Uniwersalnej Świadomości…
          Nie mamy stać się bogami ani boginiami, mamy – PRZEBUDZIĆ SIĘ do połączenia z Wolą Jedni, Całości…”

          "..Cała ludzka egzystencja jest tańcem pomiędzy doświadczaniem odrębności a pierwotną potrzebą połączenia.
          Jednym z wielkich paradoksów wszechświata jest to, że to właśnie fakt naszego fizycznego istnienia oślepia nas na poziom, w którym jesteśmy zjednoczeni…" 🙂

          „Medytacja środka ciszy”, F. Bardon

          • JESTEM pisze:

            „”..Cała ludzka egzystencja jest tańcem pomiędzy doświadczaniem odrębności a pierwotną potrzebą połączenia.
            Jednym z wielkich paradoksów wszechświata jest to, że to właśnie fakt naszego fizycznego istnienia oślepia nas na poziom, w którym jesteśmy zjednoczeni…” :)”

            Och taaak… Dziękiję Margo0307.
            Trudno dostrzec, że JESTEŚMY połączeni. Coś nas "oślepia"…
            Możemy jednak zdjąć tę zasłonę z oczu, która nie pozwala nam tego dostrzec… i…
            Jest coś, co możemy jeszcze "odkryć"…😀 Możemy odkryć tę wiedzę, że JESTEŚMY JA czyli: Jesteśmy Jednią, Całością i jednocześnie jesteśmy indywidualnymi istotami.
            I możemy to u-świadomić sobie czyli zintegrować w sobie ten "paradoks". Wtedy stajemy się istotami, które są na poziomie świadomości połączone z Jednią, Całością i na poziomie umysłu nadal istnieją jako indywidualne istoty.

            Dla mnie to jest właśnie ten wielki "krok" ewolucyjny ludzkości, który może zostać wykonany, gdy poszczególne istoty PRZEBUDZĄ się do istnienia w tej "podwójności".

            CZYSTY UMYSŁ i CZYSTE SERCE ;-D

      • Dawid56 pisze:

        Z puntu widzenia fizyki kwantowej , niedowiarkowie będą mieli negatywny wpływ na wynik eksperymentu psychotronicznego.Po drugie istnieje takie pojęcie jak wiara we własne siły.Jeśli chodzi „o nas ” zawsze istnieje niepewność, że możemy się mylić.Każda wiedza opiera się na pewnych założeniach. Wystarczy udowodnić ze są one błędne i trzeba historię pisać od nowa.Dotyczy to również fizyki.Gdyby nie wiara, to przysłowiowe „szkiełko i oko ” naukowców tłumiły by wszelkie nieortodoksyjne teorie.

        • Mezamir pisze:

          Nie widzicie różnicy między wiarą komuś a wiarą w kogoś.

          Wiara w kogoś jest zawsze ślepa.
          Człowiek, który wie(o istnieniu kogoś), nie potrzebuje wiary w kogoś.
          Nie proszę was, abyście wierzyli we mnie.
          Jezus i Kryszna proszą: „Uwierz we mnie”.

          Zawsze można przestać wierzyć ale nie da się przestać wiedzieć.

          • JESTEM pisze:

            Chyba dotykamy bardzo ważnego wątku. Warto by się głębiej przyjrzeć różnicy pomiędzy tymi słowami: wiarą i wiedzą.

            Jest być może zarówno wiara wewnętrzna i zewnętrzna podobnie jak wiedza wewnętrzna i zewnętrzna. I tak, jak wszystko – mają one biegunowe „potencjały”.

            Tak ogólnie mi przyszło (póki co🙂 ):

            Wiara ze-wnętrzna powiązana jest z programem, zgodnie z którym każdy musi mieć jakieś autorytety, które wiedzą wszystko lepiej, dlatego mamy wierzyć w to, co oni przekazują i przyjmować za jedyną prawdę.

            Wiara we-wnętrzna powiązana jest z ufnością w wewnętrzne prowadzenie… COŚ mnie prowadzi, nie wiem, co, ale głęboko to czuję… COŚ jak intuicja.
            Mogę ufać swojej intuicji i wierzyć, że wszystko, co mi się przydarza jest mi potrzebne i doskonałe, ale widzę, że gdy podążam za „podpowiedziami” intuicji, zawsze dzieje się coś, co sprzyja mojemu rozwojowi – poziom „czytania” sercem.

            Wiedza zewnętrzna – jest mi dostarczana wiedza, która jest przyjęta przez społeczność, ludzkość za prawdziwą i obo-wiązującą. Ta wiedza wciąż może być rozwijana, ale zgodnie z ogólnie panującymi wzorcami i tendencjami.

            Wiedza wewnętrzna płynie z doświadczenia każdej ludzkiej istoty, która potrafi ze swoich doświadczeń wyciągać wnioski.

          • Dawid56 pisze:

            Tylko trzeba pamiętać że zgromadzona wiedza jak napisałem wcześniej stawia czasami bariery nie do pokonania przed poznaniem.Dotyczy to chociażby duszy ludzkiej .Ciekawe co naukowcy mają do powiedzenia na temat zaświatów, problemu życia pozagrobowego i istnienia po śmierci.Ja wierzę ( a Mały Budda wie) że istniejemy po śmierci albo, że śmierć to po prostu największa iluzja, bo dotyczy nieprawdziwego ciała czyli ciała fizycznego, przecież jesteśmy nieśmiertelni prawda?

          • JESTEM pisze:

            „Ciekawe co naukowcy mają do powiedzenia na temat zaświatów, problemu życia pozagrobowego i istnienia po śmierci.”
            Zdaje się, że póki co… mało jeszcze wiedzą, ponieważ ta wiedza związana jest z doświadczeniem… wewnętrznym.😀

            „Ja wierzę ( a Mały Budda wie) że istniejemy po śmierci albo, że śmierć to po prostu największa iluzja, bo dotyczy nieprawdziwego ciała czyli ciała fizycznego, przecież jesteśmy nieśmiertelni prawda?”

            No tak, kochany Dawidzie56, Ty wierzysz, że istniejemy po śmierci, ponieważ ta wiedza płynie do ciebie jeszcze z zewnątrz, choć rezonuje z jakiegoś powodu z twoją Istotą. A Mały Budda wie, ponieważ zna to z wewnętrznego doświadczenia czyli wiedzy płynącej z jego Istoty. I ta wiedza, jeśli płynie do niego także z zewnątrz, jest potwierdzeniem jego wewnętrznej wiedzy.🙂 Stąd nie potrzebna jest mu już wiara.

            Jesteśmy częściowo śmiertelni – nasze ludzkie ciała rozpadają się po tzw. śmierci oraz częściowo nieśmiertelni – jako energia, która uchodzi z ciała po tzw. śmierci…

    • margo0307 pisze:

      „….Wiara jest zawsze ślepa… cokolwiek stanie się waszą wiarą, jest tylko produktem ubocznym niewiedzy, strachu, społeczeństwa, szacunku.
      Wiara nie jest cnotą… Wiara jest największą przeszkodą…,

      Jak Jezus może wam pomóc, jeśli tylko wierzycie w niego?…
      Wiara oznacza po prostu ukrytą ignorancję…”

      Kochany Mezamirku, zapamiętaj sobie – Wiara czyni cuda 😀
      _________________________________________________

      Co zaś do chrześcijaństwa, którego przedstawicielem jest Jezus…, to według ortodoksyjnych chrześcijan wymieniane są pewne, kolejne stadia duszy.
      I tak, początkowo człowiek postępuje słusznie z lęku przed piekłem…😉
      Później działa pragnąc dosięgnąć nieba, a następnie dla miłości Chrystusa, który ofiarował siebie, aby doprowadzić człowieka do tego stanu uczuć.
      Ostatecznie człowiek znajduje właściwą drogę przez uświadomienie sobie, że jest jednym z Jaźnią 🙂
      Człowiek postępuje zgodnie z tym przekonaniem, ponieważ czuje, że jest to działanie właściwe…
      I nie ma znaczenia jaką drogą się dany człowiek kroczy – czy drogą Chrystusa, Buddy, czy innego wzniesionego Mistrza, jeśli ta droga doprowadzi danego człowieka do uświadomienia sobie, że jest jednym z Jaźnią 🙂

      • JESTEM pisze:

        „Ostatecznie człowiek znajduje właściwą drogę przez uświadomienie sobie, że jest jednym z Jaźnią🙂

        Powiedzmy…🙂 A co to jest ta Jaźń?

      • JESTEM pisze:

        „(„Stosownie do wiary waszej wam się stanie” – cyt. znaleziony u Margo0307”

        Margo0307, to chyba cytat z jednej z twoich notek?

        • margo0307 pisze:

          „…Margo0307, to chyba cytat z jednej z twoich notek?”

          Zgadza się, użyłam tego cytatu – nie w jednej, lecz w kilku z moich notek – bo na własnym doświadczeniu przekonałam się i… nadal się przekonuję😉 , że dokładnie tak działa Rzeczy Istność, w której jesteśmy zanurzeni🙂
          M.in. w notce Nr 46. pisałam:
          „..Kształtując warstwę swojego świata, swoją rzeczywistość, obcujesz z Bogiem.
          Kiedy cieszysz się tym, co stworzyłeś, Bóg cieszy się razem z Tobą.
          Na tym właśnie polega autentyczne służenie Mu.
          A wiara w Boga – to przede wszystkim wiara w siebie, w siłę własnych możliwości jako twórcy…”
          * * *
          „Ostatecznie człowiek znajduje właściwą drogę przez uświadomienie sobie, że jest jednym z Jaźnią🙂 …
          A co to jest ta Jaźń? ”

          W zgodzie z moim rozumieniem tego terminu – Jaźń to nasza czysta, niedualna świadomość istnienia 😀
          Świadomość pozbawiona ignorancji, świadomość wolna od wiedzy i nie-wiedzy…., albo może właściwiej byłoby powiedzieć – świadomość ponad… wiedzą i nie-wiedzą naszej osobowości, tego naszego „ego-ja”, budowanego skrupulatnie i z wielkim mozołem 😉 przez wieki 😉 , bo jak mi się wydaje – osobowość to nasz osobisty wytwór, który przeważnie nieświadomie tworzymy a potem wydaje się nam, że posiadamy nad nim władzę 😉
          Przykład, który w dość zrozumiały sposób opisuje to obrazowo, to… kopanie studni… 🙂
          Kiedy kopiemy studnię, drążymy głęboki dół.
          Przestrzeń w tym dole czy studni, nie została przez nas wytworzona, my jedynie usunęliśmy ziemię, która w niej wcześniej była i która – ta przestrzeń – nadal tam jest 🙂
          Jeśli w podobny sposób odrzucimy i pozbędziemy się wszystkich zalegających w nas od wieków wrodzonych skłonności, nabytą wiedzę i programy…, wówczas w pełnej krasie zajaśnieje Jaźń, bo Jaźń jest zawsze obecna… 😀

          • margo0307 pisze:

            JESTEM… Ty to potrafisz człowieka sprowokować 😀 😀 😀
            Dziękuję 🙂

          • JESTEM pisze:

            Margo0307, napisałaś, a ja te twoje słowa sobie zapiszę, bo (jak dla mnie) pięknie uchwyciłaś „żeński pierwiastek” Podwójnej Boskie Istoty, Jedni, Całości czyli świadomość:

            W zgodzie z moim rozumieniem tego terminu – Jaźń to nasza czysta, niedualna świadomość istnienia [wyr. JESTEM]😀
            Świadomość pozbawiona ignorancji, świadomość wolna od wiedzy i nie-wiedzy…., albo może właściwiej byłoby powiedzieć – świadomość ponad… wiedzą i nie-wiedzą naszej osobowości, tego naszego „ego-ja”, budowanego skrupulatnie i z wielkim mozołem😉 przez wieki😉 , bo jak mi się wydaje – osobowość to nasz osobisty wytwór, który przeważnie nieświadomie tworzymy a potem wydaje się nam, że posiadamy nad nim władzę ;)”

            Dziękuję. Znów synchronia…🙂

          • Dawid56 pisze:

            Ale wszystkie pojedyncze świadomości mieszczą się w tej wszechogarniającej Świadomości, która jest w pewnym sensie owym polem morfogenetycznym Ruperta Shaldrake’a.
            Czy zdanie że po prostu Wszechświat jest tworem rozumnym nie jest wcale pozbawione sensu🙂

          • JESTEM pisze:

            „Ale wszystkie pojedyncze świadomości mieszczą się w tej wszechogarniającej Świadomości, która jest w pewnym sensie owym polem morfogenetycznym Ruperta Shaldrake’a.”

            Hm… może?
            „Z polem morfogenetycznym wiąże się też pojęcie „formatywnej przyczynowości”. Jest to według Sheldrake’a zdolność każdego organizmu do przekazywania pamięci o często powtarzających się zdarzeniach poprzez zapisywanie ich w polu morfogenetycznym, a następnie przekazywanie tej informacji potomkom i innymi organizmom żywym poprzez aktywny kontakt z ich polami.

            „(…) zdanie że po prostu Wszechświat jest tworem rozumnym nie jest wcale pozbawione sensu :)”

            Jest „tworem” rozumnym, ale nie jest tylko „tworem” osobowym.

            Dla mnie świadomość to coś jak… po prostu… JESTEM🙂.
            I to jestem – poprzez umysł – utożsamione zostaje z różnymi formami umysłu… JA.🙂
            Zarówno na poziomach energetycznych jak i tzw. materii.
            Dlatego np.:
            ja jestem… tym, tą, tamtym, siam-tym, owa-m-tym, ale też ja nie jestem czymś tam, bo z tym czymś tam nie czuję połączenia / nie utożsamiam się…

          • margo0307 pisze:

            „… wszystkie pojedyncze świadomości mieszczą się w tej wszechogarniającej Świadomości …”❤
            Pojechaliśmy dzisiaj z mężem do lasu by nazbierać czarnego bzu na sok.
            Po udanych zbiorach, zapragnęłam usiąść sobie na polanie by popatrzeć na piękną okolicę i rozkoszować się cudnie świecącym Słonkiem🙂
            Mąż w tym czasie, pod choinkami wypatrzył rydze i "wcięło go" na dłuższy czas…, a ja siedziałam na polanie zapatrzona w ogromną topolę, która rosła nieopodal…
            Patrzyłam na szeleszczące w podmuchach wiatru liście…, i kiedy mocniej powiał wiaterek-fryzjerek🙂 liście spadały z drzewa i kręcąc młynki opadały na ziemię…
            Takie mi przyszło skojarzenie, że my jesteśmy jak te liście na wielkim drzewie…😉
            – Czy liście się ze sobą kłócą ?
            – Czy liście udowadniają sobie, który z nich jest lepszy a który gorszy ?
            A jeśli tak, to czy mają świadomość pochodzenia od jednego ogromnego drzewa ?
            Pomyślałam sobie, że ta wielka topola, kocha przecież jednakowo wszystkie swoje liście… a w takim przypadku… śmiesznie muszą wyglądać sprzeczki liści…😉
            Później przyszły inne myśli…
            – ile jest różnych drzew tylko na samej ziemi ?…
            Jedne mają liście, inne mają igły… ale wszystkie przecież są piękne i wszystkie przynależą do Matki Ziemi… 🙂

      • Dawid56 pisze:

        🙂 Dokładnie tak .Myślę Margo, że masz na myśli wyższą Jaźń. „Normalna” jaźń by była pisana z małej litery.

        • JESTEM pisze:

          A może ty, Dawidzie56, napiszesz mi, czym jest ta „wyższą Jaźń” według ciebie?

          • Dawid56 pisze:

            Dopuszczam dwie możliwości
            1.Boga Najwyższego Osobowego
            2.Jedni- Najwyższa Jaźń gromadząca wszystkie inne jaźnie na zasadzie to My jesteśmy Kosmosem i Kosmos jest w nas .Dla mnie pojęcie Kosmos jest szerszym pojęciem aniżeli Wszechświat. :)- ta idea jest bliższa filozofii buddyjskiej

          • JESTEM pisze:

            Dziękuję, Dawidzie56 za odpowiedź.
            A czy którąś z tych dwóch wybierasz? ;-D
            Czy zechcesz się przyjrzeć czy pierwsza „możliwość” może zawierać się w drugiej?

  15. siola pisze:

    Noc byla spokojna ,
    na niebie iskrzyly sie gwiazdy,
    ale te swiatelka na niebie,
    nie nalerzaly do znanych gwiazd,
    Rano mloda kobieta wyszla przed dom,
    slonce swicilo na pieknym niebieskim niebie,
    na lace wysoka trawa ,
    krople rosy pieknie mienily sie w promieniach porannego slonca,
    parenascie metrow dalej skarpa opadajaca w Doline,
    w dolinie wije sie jak waz piekna niebieska struga,
    plynie dostojnie jak Labadz w swym krolewskim majestacie,
    Poranna cisze zaklucaja tylko odglosy pracy budowniczych ,
    Mloda kobieta szukajac odpowiedzi skad te chalasy,
    pyta robotnikow co Oni tutaj robia i zaklucaja poranna Idylle,
    Uslyszala odpowiedz ,
    Mloda kobieto my budujemy Dresz Den:
    By niebo i ziemia byla jeszcze piekniejsza,
    by Ty i Twoje dzieci i wnuki,
    nie zaznaly wicej cierpienia,
    by nie znaly klamstwa i chanskiej obludy.
    Woda rzeki stanie sie przezroczysta ,
    A ludzie beda mieli sumienia czyste jak krysztalowa woda,
    i naucza sie go sluchac dla swego szczescia i dobra.
    Juz niedlugo zatanczycie szczesliwi przy ognisku,
    na tym soczysto zielonym pastwisku.

    • margo0307 pisze:

      Siola, bardzo dziękuję za ten piękny opis na początku:

      „…slonce swicilo na pieknym niebieskim niebie,
      na lace wysoka trawa ,
      krople rosy pieknie mienily sie w promieniach porannego slonca,
      parenascie metrow dalej skarpa opadajaca w Doline,
      w dolinie wije sie jak waz piekna niebieska struga,
      plynie dostojnie jak Labadz w swym krolewskim majestacie…”

      Druga część już mniej mi się podoba:

      „…budujemy Dresz Den:
      By niebo i ziemia byla jeszcze piekniejsza…” 😦

      Tak już mam 😉

  16. margo0307 pisze:

    „Zastanawiałam się , czy…”

    Widzę Michaelo, ze Basia bc mocno zalazła Ci za skórę 😀

  17. siola pisze:

    Ostrzegalem ze w swej walce zobatrzy wszedzie wrogow nawet tam gdzie ich nie ma,wrogiem stanie sie nawet jej wlasny cien.

    • margo0307 pisze:

      „..w swej walce zobatrzy wszedzie wrogow nawet tam gdzie ich nie ma,wrogiem stanie sie nawet jej wlasny cien.”

      Siola, to jej wybór…, może kiedyś…, zmieni go…😉

    • margo0307 pisze:

      „…napisałaś jej,że była powodem Twoich łez… . może źle zrozumiałam…”
      – Źle zrozumiałaś😉

      „…znam i Ty chyba też , co napisała o Tobie jakiś czas temu…”
      – Nie stanowiło i nie stanowi to dla mnie problemu🙂

      • Figaro pisze:

        Margo….ponoć przeklinasz jak szewc na żywo…tak jak ja😉
        Jak to się ma do Twoich tak pięknych wpisów tu, takich uduchowionych i pojednawczych?

      • Michaela pisze:

        „„…znam i Ty chyba też , co napisała o Tobie jakiś czas temu…”
        – Nie stanowiło i nie stanowi to dla mnie problemu ”
        Czyżby?
        Nie zgrywaj takiej uduchowionej , bo gdybym to ja napisała to co Ozyrysa-Basia o Tobie
        napisała nie pozostawiłabyś na mnie suchej nitki dodając „słodkie” uśmieszki..

        A to co napisałaś wyżej jest tym sławnym „Lustereczkiem” Jestem:
        O sobie napisałaś…
        „Widzę Michaelo, ze Basia bc mocno zalazła Ci za skórę

        • margo0307 pisze:

          „..A to co napisałaś wyżej jest tym sławnym „Lustereczkiem” Jestem…”

          Skoro tak uważasz Michaelo, nie będę Ciebie wyprowadzać z błędu 😀

        • JESTEM pisze:

          LUSTRO…
          inni nam „lustrzą”, kiedy nas denerwują, irytują, kiedy wzburzają naszą harmonię… Wtedy jako te „lustereczka” pokazują nam te cząstki nas samych, których wyparliśmy się w sobie. Dzięki tej wiedzy możemy zacząć dostrzegać w sobie to, co nasze ego – ja ukryło przed „sobą”, bo oddzieliło się od „niechcianych, nielubianych” części siebie…. w procesie wychowywania („udomowiania”).

          Dlatego, jeśli np. Ozyrys pisała, pisze i będzie pisać żle o mnie, nie robi to na mnie już żadnego wrażenia, nie burzy mojej wewnętrznej harmonii. Ponieważ rozumiem, z jakiego powodu ona to czyni, bo i ja kiedyś tak robiłam (lub podobnie) działając według tego samego wzorca: nienawiści powstałej z oddzielenia i oceniania innych jako tych złych, bo siebie ego chce widzieć wyłącznie jako dobre. Dlatego, że te wzorce „uzdrowiłam” w sobie, widzę, że inni według tych wzorców jeszcze działają. A ponieważ rozumiem to i znam z własnego doświadczenia, mogę nawet kochać takie osoby. Pamiętam, że wszyscy jesteśmy cząstkami Jedni, że każdy człowiek jest dla mnie lustrem, w którym się odbijają różne cząstki mnie samej…
          Zmiana, poszerzenie świadomości polega na tym, że rozumiemy np. takie słowa:

          „Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli” Rumi

          Ktoś, kto uzdrawia te wcześniej „niechciane i nielubiane” części siebie w sobie, rozumie zachowania innych i nie czuje złości na np. tych którzy piszą różne „straszne rzeczy” o innych, lecz zaczyna odczuwać zrozumienie, akceptację takiej osoby i widzieć ją… taką, jaka ona jest, a nawet może odczuwać miłość.

          Osoba, której nadal inni wciąż „lustrzą” i zaburzają jej wewnętrzną harmonię, nie może dostrzec i zrozumieć powodów działań takiej np. Ozyrys i nie będzie ‚wierzyć’, że na innych jej oczernianie nie robi już żadnego wrażenia. Bo ma swoje przekonania. I nie będzie chciała dopuścić takiej możliwości do siebie dopóki sama nie zacznie doświadczać tej zmiany w sobie.

          Teraz taka osoba jak np. Oz.vel B.B.C.❤ może pisać o mnie, co jej się "żywnie podoba". Rozumiem, iż teraz inaczej nie może, ani nie potrafi, ponieważ działa według pewnych wzorców myślowych. A ja nie reaguję, ponieważ nie mam potrzeby zasilania swoją uwagą i emocjami tego, co ona robi. Nie tylko wobec mnie, ale i innych.

          Czasem, jeśli poczuję z serca, to coś napiszę…🙂 Robiąc to, co mam do zrobienia😉

          Dodam jeszcze, że nie uważam siebie za "lepszą" lub "gorszą" od niej. Albo za "bardziej uduchowioną" od kogokolwiek. Po prostu różni nas tylko… różna zdolność rozumienia i świadomość (samo-świadomość) tego, w jaki sposób działamy tak, jak działamy i dlaczego działamy tak, jak działamy…

          p.s. Uczciwość wobec samych siebie i rozpoznanie swoich kłamstw i swoich ukrytych przed ja "demonów" to jedno z najtrudniejszych "wyzwań" w tym świecie.😀

        • margo0307 pisze:

          „…inni nam „lustrzą”, kiedy nas denerwują, irytują, kiedy wzburzają naszą harmonię…”

          Dziękuję JESTEM ❤

  18. Dawid56 pisze:

    Figaro dlaczego zaczepiasz Margo? Po co wywlekać na forum publiczne jakieś nie sprawdzone sprawy .W jakim celu? Żeby jątrzyć i spowodować niepotrzebną wymianę cierpkich słów. Dość tych kłótni i oskarżeń!

    • margo0307 pisze:

      „Margo….ponoć przeklinasz jak szewc na żywo…”

      „Figaro dlaczego zaczepiasz Margo? Po co wywlekać na forum publiczne jakieś nie sprawdzone sprawy…”

      Dawidzie, nic nie dzieje się bez powodu 🙂
      Czy przeklinam jak szewc na żywo ?
      Tak 😦 , czasami jak mnie coś mocno wkurzy, zdarza mi się dać upust w formie „mięsnej wrzutki”… niestety…
      Nigdy jednak nie przeklinam NIKOGO, a tym bardziej – nawet w myślach -nigdy nikomu świadomie staram się źle nie życzyć 🙂
      Wiem również, że:
      „Wszystkie prawa wszechświata podporządkowane są prawu miłości.
      Miłość kieruje nimi, inaczej działałby bezlitosny mechanizm i każdy z nas odbierałby w całości konsekwencje swojego postępowania, a to by było potworne” ❤

      • Figaro pisze:

        Dawidzie, Margo…

        Nie czepiam się Margo absolutnie, bo nie mam podstaw🙂
        Można rzec, że to taki żarcik sytuacyjny, pasujący do posta Michaeli.
        Ja przecież Cię Margo nie znam osobiście, jedynie z forum, tego czy innego i zawsze odbierałam Twoje pisanie jako „duchowo ułożone” i pojednawcze. To że tak Ponoć przeklinasz straszliwie , usłyszałam od pewnej „osoby”, ale nie bardzo chciało mi się wierzyć. Choć oczywiście rozumiem, nie potępiam i nie oceniam tego, że nawet najbardziej uduchowiona i spokojna osoba, może w rożnych okolicznościach i chwilach życia, przekląć – samej także mi się to zdarza😦 ale nie jak sugerowano o mnie, czy o Tobie, że pijak z pod budki z piwem, by się nie powstydził…
        Bo niektórzy, we własnym oku belki nie dostrzegają, ale innym je w oczy wkładają.
        Bo jak nazwać kogoś, kto sam klnie tak, że aż traci się wątek rozmowy, tak trudno ogólny sens wyłapać i nie nazwać tego inaczej, jak nie „uśmiechem półgębka”😉

        Więc Margo, to taki żarcik, trochę może mało zrozumiany, nie chodzi o rozliczanie, jedynie o pokazanie stosiku kłamstw, które na różne potrzeby chwili, są zadawane.
        Także Dawidzie spokojnie, kłótni tu nie ma żadnej, bo i przyczyny brakuje dla niej.

        No widzisz Margo, reasumując „Ponoć” obie bluzgamy siarczyście….całe szczęście w tym jednak, że ze Stwórcą nie gadamy prywatnie, bo biednemu „uszy by zwiędły niechybnie” , a tak możemy sobie „duchowo” i pięknie przklinać jak pijaczki z pod budki z piwem 😄😜

        Mam nadzieję, źe rozum nie śpi i zostałam dobrze zrozumiana 😘

        • margo0307 pisze:

          „…całe szczęście w tym jednak, że ze Stwórcą nie gadamy prywatnie…”

          I tu Ciebie Figaro „rozczaruję” 😉 , bo właśnie ja – gadam sobie ze Stwórcą prywatnie, przynajmniej takie mam odczucie i zamiary 😀 i czasem nawet… zdarza się, że – jak mi się wydaje – usłyszę Jego/Jej do mnie odpowiedź…😀
          * * *
          „…odbierałam Twoje pisanie jako „duchowo ułożone” i pojednawcze.
          To że tak ponoć przeklinasz straszliwie , usłyszałam od pewnej „osoby”..”

          Przyjemnie jest usłyszeć takie podsumowanie własnego zachowania, gdyż utwierdza nas to, że postępujemy słusznie 🙂
          Jeśli zaś chodzi o drugą część zdania – wiem nawet od jakiej osoby usłyszałaś to, o co zapytałaś 😀
          * * *
          „…niektórzy, we własnym oku belki nie dostrzegają,…”

          Tak to już niestety bywa ale… z tego powodu włosów z głowy rwać nie będziemy – prawda ?🙂
          Podsumowując – niech inni postępują tak, jak sami uważają a my – róbmy swoje, puki jeszcze ciut się chce… – jak śpiewał niezapomniany pan Młynarski 😀 ❤

          • Figaro pisze:

            Nie, nie Margo, to „gadanie prywatne”, odnosiło się do tych „widzeń, slyszeń, uzdrawiania” i przy tym właśnie te siarczyste, nieustanne wstawki.
            To oczywiste, że każdy z nas, który jest zawarty w Stwórcy, „gada z nim” w konkretny i osobliwy dla siebie sposób. Znowu lapsus słowno- rozumowy🙂

        • Michaela pisze:

          Figaro Tobie też dziękuje ,że podzieliłaś się wcześniej z osobistych relacji z tą panią
          Oz-B-bc ❤

          • Figaro pisze:

            Michaelo, lepiej by pewnie było, nie mieć tych doświadczeń, ale spotyka nas to co ma nas spotkać, to kolejne lekcje z bycia człowiekiem, zawartym w Stwórcy i odwrotnie. Bo czyż to nie On, stawia nam na drodze te wszystkie bolesne i ciemne schodki, dając kolejną szansę na powrót, świadomy powrót do domu, naszego światełka?

            Moje doświadczenia nie miały się tu ukazać, ale kłamstewka zrobiły swoje, więc skoro mogą być przestrogą, więc wzięłam to na klatę, skoro tak się miało stać, to się stało.
            Ubolewam nad Siolą, za późno się zorientował, nie podejmując odpowiednich kroków.
            Ale i to pewnie miało się tak toczyć.
            To wszystko nie ważne, najważniejsze nie zgubić siebie i nie zatracić 😙

      • Maria_st pisze:

        Margo, rozmawiałyśmy kiedys czesto telefonicznie—-nigdy nie słyszałam wulgaryzmów z Twej strony….

    • Michaela pisze:

      Dawidzie, nie wkeiłabym tych komentarzy Ozyrysy -basi bc , zreszta zastanawiałam się czy to zrobić, gdyby nie jej nieprawdziwe insynuacje wysuwane w stosunku do mnie.

      A Margo wykorzystuje moje pisanie, żeby się najnormalnej odegrać , bo coś jej tam kiedyś napisałam dosadnie, co myślę o klakierowaniu faryzejskim.

  19. margo0307 pisze:

    „Niech Ci tak będzie😉 ❤ "

    Kochana Michaelo , życzę Tobie i sobie i nam wszystkim, abyśmy zawsze i wszędzie w taki sposób "udowadniali swoje racje" 😀 ❤

  20. siola pisze:

    Biala pustynia ,tonie sniegu,
    mkna po niej podwujne sanie,
    w nich mloda kobieta ,
    cieszy sie ze wiatr w uszach swista.
    Coz nagle snieg znika ,
    znikaja tez sanie,
    zostala z Sani tylko laweczka ,
    na ktorej siedziala dzieweczka,
    wokol falujace tonie ,
    falujacej trawy wielkie blonie,
    Nagle z trawy pies wychodzi,
    Do dloni dziewki sie przytula,
    Dziewka sobie mysli trza go nazwac jakos,
    Niech sie pies zowie ,
    Ale w tem przychodzi mysl taka,
    Przecierz psa nazwac Pies jakos nie wypada.
    Oj wiem juz rzekla dzieweczka,
    jak nazwe tego pieska ,
    kiedys psine znala ,
    co sie Tinka zwala,
    Ty piesku mily wygladasz prawie tak jak Ona,
    Troche tylko wiekszy jestes ,
    Dlatego daje Ci Name Tina.

  21. siola pisze:

    ZMINIMY OSTATNIE ZDANIE

    Niech sie ta pisina Tina zowie

  22. siola pisze:

    Oj Andrzeju co za demon mieszkawe mnie,ze ktosie tyle strachu przed nim Maja i wina za koniec swiata obciarzaja.Tak se mysle ze on spokojnie w wierzbie siedzi i spokojnie wiesci czeka,Pan Rokitta w mordowanie sie nie bawi choc morduja jego pszczoly.

    • Maria_st pisze:

      Pięknie o Rokicie napisałes siola…..❤

    • A58 pisze:

      Boją się Siolu tego o czym wiedzą od początku ,że musi nastąpić.Koniec świata to ich wymysł.Nasze zadanie jest zgoła odmienne.Zrobili z nas mityczne postacie choć to nie my wymyśliliśmy plan związany z napuszczaniem jednych na drugich Długa droga za nami .Myślę ,że wszystko będzie ok.Nie mam zamiaru na nikim się mścić , choć byłoby za co.Zgadza się Siolu Twoje podejrzenie.Spokojnie siedzi i czeka wieści.

  23. Dawid56 pisze:

    „W przeciwieństwie do judeochrześcijańskich tradycji, buddyzm zatwierdza jedność wszystkich żyjących istot , wszystkie w równym stopniu posiadają naturę Buddy, oraz wszystkie mają potencjał by zostać Buddami- w pełni perfekcyjnie oświeconymi. Wśród odczuwających istot nie ma żadnych drugorzędnych. Jak głoszą buddyjskie nauki, ludzkie życie nie zajmuje specjalnie uprzywilejowanego, specjalnego miejsca pomiędzy innymi jego rodzajami. Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi.”
    Właśnie o to chodzi- mieć szacunek do wszystkich czujących istot.Moim zdaniem rośliny jako niższe byty też należą do „wszystkich czujących istot”. Bardzo zal mi świerków , które dla jednej nocy są w sposób bezwzględny ścinane, aby być przystrojonymi tylko na jeden wieczór, a potem bezlitośnie wyrzucanymi na śmietnik -wtedy przypomina mi się smutna bajka Andresena „Choinka”.

    • JESTEM pisze:

      Od wielu la nie kupuję takich ściętych drzewek…
      „Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi.”😀

      • Mezamir pisze:

        „Świat nie jest stworzony tylko dla pożytku i przyjemności ludzi.”
        Ziemia nie należy do człowieka tylko człowiek do Ziemi?

        Herezje satanistyczne😉😀

        „Motywem przewodnim tegorocznych Jezuickich (no jakże by inaczej, jezu-ickowie/iluminaci) Dni Młodzieży była myśl* („myśl”…ekhm) zaczerpnięta z Księgi Rodzaju: Czyńcie sobie ziemię poddaną”.

        Efekty „CZYŃCIE SOBIE ZIEMIĘ PODDANĄ ” (RDZ 1, 28)

        * Czas od 11:11 (ciekawy zbieg okoliczności) do 12:12
        Ichturiel i prezentacja jezuickiej myśli
        Nie tylko jezuickiej(całego kościoła) ale głównie jezuickiej.

      • margo0307 pisze:

        „Od wielu la nie kupuję takich ściętych drzewek…”

        Ja także, choć krócej – bo od jakichś 3 lat 🙂
        Ale też od tych 3 lat, nieustannie „staczam w domu prawdziwą przedświąteczną batalię” 😦
        Jest niezwykle trudno wyperswadować komuś, kto od 50-ciu ponad lat był pod wpływem zakodowanych, programów i… nie chce się z pod tych wpływów wyzwolić, a każda próba zachęcenia do innego spojrzenia na świat, czy do zmiany nawyków uważana jest za osobisty atak…😦 dlatego m.in. nie lubię świąt…😦

        • siola pisze:

          Kup choinke w donczce potem posadzisz u Pana w lesie :

          • JESTEM pisze:

            Kiedyś kupiłam choinkę w doniczce. Zapewniano mnie, że będę mogła zasadzić ją po świętach w ogrodzie. Jednak okazało się to niemożliwe. Drzewko zaczęło schnąc, mimo podlewania, ponieważ korzenie były zatopione w doniczce w betonie i przykryte ziemią.

            W kolejnym roku kupiłam, bo sprawdziłam, że w doniczce jest tylko ziemia. I znów drzewko zaczęło schnąc, ponieważ okazało się, że drzewko w doniczce nie miało korzeni. Trochę miało, ale większość była obcięta, bo nie zmieściłaby się w tej doniczce.

            No i po tych doświadczeniach przestałam kupować też drzewka w doniczkach. I wcale nie żałuję.
            A w ogrodzie i tak mam kilka choin.

          • margo0307 pisze:

            „Kiedyś kupiłam choinkę w doniczce… Drzewko zaczęło schnąć…korzenie były zatopione w doniczce w betonie i przykryte ziemią.
            W kolejnym roku … znów drzewko zaczęło schnąc…drzewko w doniczce nie miało korzeni. ” 😦

            To wprost niebywałe ale… miałam dokładnie identyczne doświadczenia przez ostatnie dwa lata… 😮

            W przeciwieństwie jednak do sytuacji JESTEM, mam na ogrodzie własnoręcznie posadzonego modrzewia i… nic więcej na tym niewielkim skrawku się nie zmieści😦
            O kupnie choinek, by zadowolić próżność nie ma mowy !

          • margo0307 pisze:

            „…mam na ogrodzie własnoręcznie posadzonego modrzewia…”

            Aaaa, zapomniałam o gałązkach wierzbowych, brutalnie łamanych przez ludzi, z których bezmyślnie robi się palmy wielkanocne, a po świętach wywala do śmietnika😦
            Otóż 6 takich gałązek, które pozbierałam z pod śmietnika i wsadziłam do wody…puściły korzonki 😉 i dzisiaj mam 4 wierzby – 1 rosochatą i 3 płaczące 😀

          • m pisze:

            Choinkę można posadzić nawet zaraz po świętach, pod warunkiem, że jest kilkudniowa odwilż. Jeśli mroźno to na początku marca do niezmrożonej ziemi. Do marca można przetrzymać na tarasie lub balkonie ocieplając donice np starym kocem i podlewać co jakiś czas w dniach kiedy nie ma mrozu. Mam już takich choinek kilka🙂

          • JESTEM pisze:

            To ciekawe, kochana Margo0307, że miałyśmy podobne doświadczenie…

            Cudownie, że masz te drzewa wierzby własnoręcznie zasadzone.
            Mam też w ogrodzie wielki kasztan, który jest „moim dzieckiem”, ponieważ… kiedy miałam 6. lat, wsadziłam do ziemi kasztana i żółędzia w ogrodzie babci. Opiekowałam się nimi i wyrosły z nich dwa drzewa. Dąb został na tamtej posesji, ale kasztan, gdy był mojego wzrostu, tata przesadził do naszego ogrodu.

            Trzy lata temu w ogrodzie pojawiły się nowe drzewa: jarzębina, czarny bez i kalina. Zasiały je ptaki.🙂 I jestem im wdzięczna za to. Lubię latem zerwać czasem kwiat czarnego bzu i wypić taką herbatę.

            Chętnie dzielę się z ptakami owocami, między innymi wiśniami i winogronami… Zimą też ptaki przylatują i wyjadają te podsuszone owoce, które pozostały na drzewach.

        • Dawid56 pisze:

          Jesteście po prostu niesamowici🙂. Niestety mieszkam w bloku.Co prawda mam sztuczną choinkę od lat, ale zdarzyło się że kupiłem drzewko jodłę w doniczce… no i nie postąpiłem z nim jak należy.No cóż muszę się od Was uczyć postępowania z drzewkami świątecznymi🙂

  24. Mezamir pisze:

    Przeciętny człowiek zdąży zobaczyć milion reklam, zanim skończy dwadzieścia lat. Jako dorosły wkroczy w świat, w którym jego status społeczny określać będzie liczba kupionych towarów. I nawet jeżeli uświadomi sobie, że nie potrzebuje większości z nich, prawdopodobnie nie wyrwie się już z błędnego koła konsumpcji. Żyjemy w czasach hiperkonsumpcji, w kulturze nadmiaru. Komunikaty reklamowe nakłaniają do kolejnych zakupów, a my sami — przekonani, że stan posiadania jest jedynym wyznacznikiem statusu — staramy się zaspokajać coraz wymyślne potrzeby. Jako jednostki i jako społeczeństwa żyjemy w rytmie wyznaczanym przez konsumpcję, poruszając się bardziej pomiędzy sklepowymi półkami niż w kręgu ludzi. „Nasze życie nigdy nie było bogatsze, a jednak potrzeba posiadania pozostaje niezaspokojona” — mówi reżyser Richard Heap. „Uzależnienia, depresja, problemy ze zdrowiem psychicznym stają się tematem codziennych rozmów. W pośpiechu tracimy samych siebie, z trudem utrzymując głowę na powierzchni”. Z refleksji nad tym stanem rzeczy narodził się pomysł na ów film. Heap postanowił odnaleźć przyczyny współczesnej hiperkonsumpcji. Z pomocą naukowców doszukał się ich w psychologii ewolucyjnej. Wiadomo, iż człowiek od zawsze walczył o przeżycie, także poprzez zwiększenie posiadania. Dziś jednak nic nie zagraża jego przetrwaniu. Nawyki zdobywania i posiadania jednak pozostały. I trudniej je zaspokoić, niż kiedykolwiek wcześniej.

    Ludzie lubią myśleć o sobie jako o władcach. Ich wyjątkowe osiągnięcia kulturowe i technologiczne pozwoliły im w końcu zapanować nad światem. Coś jednak mąci ten stan rzeczy. W XXI wieku człowiek znajduje się w obliczu poważnych zagrożeń. Zagrożeń, które stworzył sobie sam.

    Gdyby jacyś pozaziemscy badacze chcieli zbadać homo sapiens w czysto zoologiczny sposób – tak jak my badamy inne zwierzęta – do jakich doszliby wniosków? Prawdopodobnie skonstatowaliby fakt, do którego sami nie potrafimy się przyznać: człowiek nie zachowuje się w sposób inteligentny. Przeludnienie, nadmierna konsumpcja surowców naturalnych, ciągłe dążenie do konfliktu…

    Patrząc dziś na ludzkość, trudno dopatrzyć się rozsądku i odpowiedzialności. Zdaniem niektórych badaczy człowiek cierpi na syndrom przeciętności – prymitywna większość skutecznie marginalizuje jednostki ponadprzeciętne. Prawdziwa władza jest w rękach prostaczków.

    „Samolubna małpa” stawia prowokujące pytania o ludzką naturę. Koniec końców być może jesteśmy tylko zawistnymi, samolubnymi małpami, ubranymi w kulturę i technologię.

    • JESTEM pisze:

      „(…) Żyjemy w czasach hiperkonsumpcji, w kulturze nadmiaru. Komunikaty reklamowe nakłaniają do kolejnych zakupów, a my sami — przekonani, że stan posiadania jest jedynym wyznacznikiem statusu — staramy się zaspokajać coraz wymyślne potrzeby.
      (…)
      Ludzie lubią myśleć o sobie jako o władcach. Ich wyjątkowe osiągnięcia kulturowe i technologiczne pozwoliły im w końcu zapanować nad światem. Coś jednak mąci ten stan rzeczy. W XXI wieku człowiek znajduje się w obliczu poważnych zagrożeń. Zagrożeń, które stworzył sobie sam. „

      Jakby nie było… ponoć żyjemy w okresie końcowym tzw. kali jugi, kiedy to” umysł zaślubia umysł”…
      I umysł stał się jednym wielkim „hiper-super marketem”

      Cztery filary Kalijugi:
      
1. ignorancja
      
2. rzeźnie i zabijanie

      3. seks z pożądania (niektórzy zawężają to do seksu pozamałżeńskiego, ale to duże uproszczenie)

      4. hazardowe gry – również z pożądania zdobywania (kradzieży); w tym również energii innym lub energii innych. Pieniądze to także energia.

      Podobno… wyjście „cało” z Kalijugi czyli świadome wyjście z tej „czasoprzestrzeni” wymaga uwolnienia się od przywiązania do tych czterech „filarów”….

  25. Dawid56 pisze:

    Na TVN 7 „leci” teraz film „Incepcja”. To film o myślokształtach i śnie. Polecam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s