Efekt synchroniczności, a system probabilistyczno- deterministyczny

W książce autorstwa Kirby Suprise „Efekt synchroniczności” znalazłem taką dość ciekawą anegdotę: Pewien człowiek urodził się 5 maja. W dniu swoich 55 urodzin przeczytał w pewnej gazecie na stronie 5, że koń o imieniu „five” startuje w piątej gonitwie. Nie namyślając się wiele postawił 5 tysięcy dolarów na tego konia, myśląc, że wygra wyścig. Był jednak mocno rozczarowany faktem, że jego koń ukończył wyścig na 5 miejscu. Tak zadziałał efekt synchroniczności na podstawie wytworzonego wcześniej wzorca. Problem polega na tym, że mogą zaistnieć przynajmniej dwa rodzaje wzorców, jeden o charakterze ewolucyjnym, a drugi zaprogramowany od niejako od góry np. konkretne ustawienie planet i aspekty między nimi. Do tych wzorców odgórnych należy również wzorzec fraktalny i spirali. Szkoda, że w swojej pracy autor głównie skupił się na modelu ewolucyjnym, czyli uczącym się. Po drugie autor ( mężczyzna) co bardzo istotne w tym wypadku skupił się głównie na możliwościach mózgu ludzkiego( w szczególności lewej półkuli) pomijając intuicję prawą półkulę i serce. Ciekawe czy zmienił by zdanie na temat synchroniczności , gdyby przeczytał kod uzdrawiania.
Na samym początku książki zostało napisane i inne zdanie z którym trudno mi się zgodzić:
„wpływamy na rzeczywistość, ale jej nie tworzymy”. Zdanie to autor odniósł bezpośrednio do teorii Darwina i w tym jest problem. Prawdopodobnie teoria Darwina jest prawdziwa tylko w części- zakłada samo modyfikację ludzkiego ( albo DNA naczelnych) tylko w wyniku procesu „uczenia” w wytwarzania określonych wzorców i ich modyfikacji w wyniku efektu sprzężenia zwrotnego( zasada prób i błędów) .Autor bardzo wielką ( może za wielką) rolę w efekcie synchroniczności przypisuje myśleniu. Główna teza autora brzmi: jeśli myślisz o jakiejś sprawie bardzo intensywnie to elementy tego myślenia zmaterializują się w najbliższej przyszłości- nastąpi odbicie w rzeczywistości – jak w lustrze .Dlatego też twierdzi, że wpływamy na nasza przyszłość, ale jej nie tworzymy. Natomiast zupełnie neguje pojęcie jungowskiego archetypu twierdząc ( i tu ma rację), że te same symbole w różnych kulturach znaczą zupełnie co innego. Archetypowe może być jednak ustawienie planet w poszczególnych znakach Zodiaku jak i też archetypowe znaczenie poszczególnych planet. Takim archetypem jest zasad złotego podziału według której tworzą się spirale czy fraktale. Same fazy Zodiaku też są archetypowe. Prawdopodobnie autor „Efektu synchroniczności ” neguje hermetyczne prawo” jako na górze tak i na dole „

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ezoteryka, Fraktale, Przeznaczenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Efekt synchroniczności, a system probabilistyczno- deterministyczny

  1. margo0307 pisze:

    „…jeśli myślisz o jakiejś sprawie bardzo intensywnie to elementy tego myślenia zmaterializują się w najbliższej przyszłości – nastąpi odbicie w rzeczywistości – jak w lustrze…”

    Wyrażając tę myśl innymi słowy – występuje tu akcja i reakcja 😛 , gdzie akcję stanowią elementy intensywnego myślenia, natomiast reakcję – krystalizacja ich w Rzeczy Istności, ponieważ:

    „…Świadomy poziom umysłu przejmuje kontrolę kierowniczą – selektywną.
    Dokonuje określonego wyboru, a więc ukierunkowuje działanie sfery podświadomej.
    W tym celu selekcjonuje instrukcje, które w sposób arbitralny poddaje do realizacji umysł podświadomy.
    Tym samym umysł na poziomie świadomym jest zdolny do kreacji, czyli stwarzania określonej rzeczywistości doświadczalnej, ale także do doświadczania jej emocjonalnie…” 😀
    http://nauki-duchowe.blogspot.com/

  2. Maria_st pisze:

    Haniu–bużka dla Ciebie ❤

  3. Dawid56 pisze:

    Muszę trochę skorygować myśli które ogarnęły mnie po przeczytaniu słów że efekt synchroniczności jest odbiciem lustrem nas samych i po prostu się przydarza.Otóż autor w dalszej części swojej fascynującej książki opiera się na bardzo ciekawej tezie wywodzącej się z Zen. To my jesteśmy jednia ze Wszechświatem .Wszechświat to My.My to wszystkie czujące istoty ( również i kwiaty). My to wszechświat- jesteśmy z nim jednią Stan pustki to stan uspokojenia myśli, stan w który przestanie nam się przydarzać.Każde wypłynięcie z naszej głowy jakiejkolwiek myśli musi być uczynione w sposób świadomy.Często nasza myśl znajduje odbicie w rzeczywistości , która nas otacza.Czasami jednak nie zwracamy na to uwagi .:(

    • Figaro pisze:

      Myśl jest eterycznym wibrującym tworem, żywą energią, dlatego tak ‚ostrożnie’ należy tworzyć myśl, gdyż zamienia się w kształt tworzący rzeczywistość. Masz niestety rację. Dotyczy to szczególnie stanów złych- smutnych, jak i euforycznych, czyli bardzo skrajnych i granicznych, to one mają szczególną moc kształtowania falującej rzeczywistości, dość łatwo to zaobserwować w realu. Ale fakt, głównie nie zwracamy na to uwagi, aby stworzyć niejako na zamówienie wykreowaną trasę. Od jakiegoś czasu, obserwuję optymistów i pesymistów, wnioski są oczywiste i przejrzyste.

    • JESTEM pisze:

      Zawodzie, piękna ta droga, prawda?
      „To my jesteśmy jednia ze Wszechświatem .Wszechświat to My.My to wszystkie czujące istoty ( również i kwiaty). My to wszechświat- jesteśmy z nim jednią Stan pustki to stan uspokojenia myśli, stan w który przestanie nam się przydarzać.Każde wypłynięcie z naszej głowy jakiejkolwiek myśli musi być uczynione w sposób świadomy.”

      Kiedy zaczynamy tego doświadczać, nasze życie zmienia się diametralnie…
      To z mojej ostatniej, króciutki, niedokończone notki:
      Kiedy jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) W SOBIE z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy, wtedy nasze życie odmienia się tak, że nigdy wcześniej nawet wyobrazić byśmy sobie tego nie mogli… Zmiana, ktora następuje przekracza wszelkie nasze wcześniejsze wyobrażenia…❤

      • JESTEM pisze:

        Nie „zawodzie”, lecz Dawidzie🙂, bo pisałam powyższy komentarz w odpowiedzi do tego, co napisał Dawid… ach, jak te podpowiadacze komputerowe zmieniają czasem słowa pisane w zabawny sposob…🙂

    • JESTEM pisze:

      My to wszechświat- jesteśmy z nim jednią . Stan pustki to stan uspokojenia myśli, stan w który przestanie nam się przydarzać.

      http://www.tonalinagual.blogspot.com/2014/07/bajki-o-jedni.html
      ///Była sobie Jednia… Wszystko ze soba połączone, nierozdzielne jak cząstki -„krople” wody spokojnego oceanu energii. Jedna „kropla” identyczna z drugą i każda tak samo ważna i nieważna. Ocean energii, jedyne, co czuł, to świadomość swojego istnienia. Każda jego „kropla” czuła to samo. Ale ocean energii zapragnął przemówić, poruszyć się, zadziałać, poczuć jakoś inaczej swoje istnienie… I wtedy zapragnął nowych form, przez które mógłby się przejawić. 

Ego jako tożsamość induwiduum musiało się pojawić, aby forma mogła mieć świadomość przejawu. Świadomość uległa rozczłonowaniu, fragmentaryzacji w przeróżnych formach. Ego to po prostu indywidualna świadomość czyli tożsamość ze zbiorem informacji kształtujących daną formę.

      Gdy ego zaczęło utożsamiać się całkowicie z nową formą, zapominało coraz bardziej o swojej jedności ze wszystkimi innymi formami oraz ze żródłem – oceanem. Takie zapomnienie stało się iluzją i powodem nowego uczucia – cierpienia każdej części istnienia „uwięzionej” w danej formie i „wydanej na tortury oddzielenia”…

      Całkowite utożsamianie się z formą stwarza iluzję całkowitego rozdzielenia. Stąd odczucia „wystawienia na tortury” i „wieczne męki”.
/// itd…

      • Dawid56 pisze:

        Stąd poszukiwania Buddy właśnie tej jedni. Stąd to zdanie o szacunku do wszystkich czujących Istot.Ja jestem innym Ty.:)

        • mały budda pisze:

          Brawo Dawidzie.
          Wiesz co!
          Podzielę się moim przeczuciem.
          Mam potrzebę przeczytania książki o wszystkich Dalajlamach.
          To jakby informacja przekazana na obecny czas.
          Faktem jest, że wyrocznia Buddyjska przepowiedziała utratę niepodległości Tybetu.
          Ale również ostatniego Dalajlamę.
          Odnoszę wrażenie, że wyrocznia to informacje z przyszłości.
          Czuję to.

        • JESTEM pisze:

          „Stąd poszukiwania Buddy właśnie tej jedni. Stąd to zdanie o szacunku do wszystkich czujących Istot.Ja jestem innym Ty.:)”
          ❤ a nawet <3: JA JESTEM JA – TY JESTES JA❤

          • Maria_st pisze:

            JAJA……..a od dylematu sie zaczęlo…co było pierwsze…kurka czy jajko?
            JA–JA❤

          • JESTEM pisze:

            Kurka i jajko😉 :

            Inna wersja:


          • mały budda pisze:

            Dziewczyny będę dla was bardzo miły.
            Dostarczę wam uśmiech bardzo miły.
            Pierwsze było jajo a następnie kura.
            Dlaczego mówi się, że człowiek ma aurę w postaci jaja.
            Zabawne.😀

          • Maria_st pisze:

            maly buddo dziekuje

          • JESTEM pisze:

            ❤ Można też powiedzieć, że na początku było jajo jako "macierz", z której wyłaniają się cząsteczki jak "plemniczki kosmiczne"…🙂
            🙂
            Tu filmik… na którym jest coś jak jajo, z którego wydzielają się jakby "plemniki"😉 :

            SKOJARZYŁy MI SIĘ kiedys ten filmik i to zjawisko Z JAJEM, które najpierw wypuściło z siebie cząsteczki… One zostały w trakcie "emisji" oddzielone od "macierzy". Jakby zachodził proces indywiduacji – proces, w którym coś staje się indywiduum, odrębne od całości, do której należy czy też – patrząc już z perspektywy oddzielenia i wydzielenia z tej całości – należało, A po chwili te cząsteczki powracają do jaja na podobieństwo "plemników", które próbują się dostać do wewnątrz. Te "plemniki" chcą się przebić do jaja, jakby wracały z powrotem do domu, ale już mają swoją "indywidualność", są zmienione, niejako "odrębne", dlatego potem, gdy wracają do "jaja", w "jaju" powstaje coś nowego, coś jak podstawowe "komórki"…zresztą sami zobaczcie… jeśli macie ochotę🙂

          • Maria_st pisze:

            musiala byc bardzo niegrzeczna—tak jej powyciagali uszy tej bidulce..ohhh a moze to Obca?

  4. JESTEM pisze:

    Wszechświat jest żywą Istotą…🙂

  5. Maria_st pisze:

    wszechświat jest Iluzja

    • Dawid56 pisze:

      Możliwe że jesteśmy czyimś snem i po prostu nasz Wszechświat się komuś śni, ale dla nas tu na Ziemi Wszechświat jest żywą i czującą istotą- co innego zaświaty…..Albo inne wymiary😉

  6. JESTEM pisze:

    To i wszystkie żywe istoty są iluzją🙂 i istnienie jest iluzją…🙂
    Nasze sny też są iluzją🙂
    Ale z jakiegoś powodu jesteśmy także żywymi i martwym istotami, które śpią i śnią..🙂

    • Maria_st pisze:

      Iluzja wiele IMION MA

        • Maria_st pisze:

          no właśnie–GRA SLÓW

          • JESTEM pisze:

            Gra energii i częstotliwości…
            mantra, jantra i tantra…

            Mantra – drgania, dźwięki…
            Yantra (jantra) – fizyczny wyraz mantry… mandale…

            Mantra przedstawia pierwiastek boski w postaci dźwięku, jantra natomiast w postaci geometrycznej figury.

            A Czym jest Yantra / Jantra?

            “Yantra w znaczeniu dosłownym oznacza instrument, maszynę bądź warsztat, w szczególności warsztat tkacki. Yantry są rytualnymi diagramami rozpowszechnionymi w hinduiźmie i tantryźmie, służą do medytacji lub spełniają funkcje inicjacyjne.” cyt z Wikipedii

            Yantry bywają geometrycznie zróżnicowane…

            Yantra to rodzaj programu, który istnieje we wszechświecie. To maszyna “generująca” lub też utrzymująca fraktalny świat matrixa. Yantry podobno były używane do przebudzania świadomości od tysięcy lat. Wizualna forma Yantry jest reprezentacją wewnętrznego procesu rozwoju duchowego. Jest to ukryta muzyka wszechświata (patrz: CYMATICS), która staje się widoczna… jako stworzona z krzyżujących się form geometrycznych i wzorów interferencyjnych. Każda czakra to lotos – Yantra, energo-psycho-fizyczne centrum, przez które świat może być doświadczany. Także yantry o różnej geometrii (lotosy o różnej ilości płatków) są we wschodnich tradycjach przypisane do poszczególnych czakr…

            Tradycyjnie (np. w Tybecie) Yantra wyposażona jest w wiele warstw znaczeniowych czasami zawierających pełną kosmologię i np. poglądy na świat czy system przekonań (idee i wzorce działania).

            „Termin tantry jogi najwyższej jest tłumaczeniem terminu sanskryckiego anuttara joga tantra. Słowo tantra dosłownie znaczy „sieć”, „tkać” i odnosi się do najsubtelniejszego stanu obecności zwanego Przejrzystym Światłem, którego kontynuacja trwa po śmierci tkając kolejno ze sobą reinkarnacje odrodzeń w samsarze, a nieprzerwana zostanie nawet po zrealizowaniu nirwany.”

            http://www.tonalinagual.blogspot.com/2013/10/kwiat-zycia-jantra-mandala-i-matryce.html

            A Kwiat Życia, który „odkryłam na swojej Szmaragdowej tabliczce”😉, może być… zmienny …🙂

  7. mały budda pisze:

    „Termin tantry jogi najwyższej jest tłumaczeniem terminu sanskryckiego anuttara joga tantra. Słowo tantra dosłownie znaczy „sieć”, „tkać” i odnosi się do najsubtelniejszego stanu obecności zwanego Przejrzystym Światłem, którego kontynuacja trwa po śmierci tkając kolejno ze sobą reinkarnacje odrodzeń w samsarze, a nieprzerwana zostanie nawet po zrealizowaniu nirwany.”

    Sieć, tkać odnosi się do podnoszenia własnej wibracji za życia.
    Nirwana to jeszcze nie wolność.
    Wolność jest wówczas kiedy rozpuścisz swoje fizyczne ciało w tęczowe światło.
    Przynajmniej przodkowie ludzi mają zdolność życia w świetlistym ciele.
    To oni nauki pozostawili.
    Mówią poprzez artefakty kim jesteśmy. Niech ludzie pamiętają, że gwiazd przybywają.

    Słońce jest ich domem.

    • JESTEM pisze:

      Nirwana to jeszcze nie wolność.”

      Pojęcie nirwany jest różnie interpretowane…
      Nirwana to „tylko” wygaśnięcie cierpienia”… nie zawsze powiązane ze śmiercią.
      Nirwana jako „stan wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci, czyli samsary. Nirwana jako słowo składa się z przedrostka ni[r]- (ni, nis, nih) oznaczającego „na zewnątrz, z dala od, bez” i rdzenia vâ[na] (pali vâti), który można przetłumaczyć jako „powiew”[1]. Osoba, która osiągnęła stan nirwany ma być wyzwolona od cierpienia i przyczyn cierpienia (patrz Cztery szlachetne prawdy), ponieważ usunęła niewiedzę, która jest źródłem cierpienia tak, że nie powstają splamienia i odpowiadająca im karma, a po jej śmierci nie dochodzi do kolejnego wcielenia (patrz dwanaście ogniw współzależnego powstawania). W buddyzmie pojęcie nirwany ma różne znaczenia (…)”

      Rozwijamy się … jak Kwiaty Lotosu, kochany, mały buddo🙂

      • Mezamir pisze:

        po jej śmierci nie dochodzi do kolejnego wcielenia

        Kolejnych wcieleń i tak nie ma,w doktrynie o której mówimy.
        Jedyne do czego może nie dochodzić w wyniku oświecenia
        to powodowanie powstania kolejnych istot,nowych istot.
        Nowa istota powstaje przez nas po naszej śmierci
        Nowa istota nie jest nową wersją nas,jest konsekwencją naszego życia.

  8. Mezamir pisze:

    Słowo i zasada
    Słowo „mandala” pochodzi z sanskrytu i oznacza „koło, krąg”. Tybetańczycy posługują się tu pojęciem „czilkhor”, gdzie „czil” znaczy centrum, a „khor” to jego otoczenie. W ten sposób opisujemy pełnię i wzajemną współzależność wszystkich zjawisk. Słowo to opisuje zarówno środek jakiegoś wydarzenia, jak też jego sąsiedztwo. Zasada ta działa wszędzie i na wszystkich poziomach: pojawia się dany obszar działania, dana energia, wydarzenie, wgląd czy świadoma wola i z tego powstaje świat.

    Na kolejnych poziomach oświecenia coraz wyraźniej widzimy, jak wokół nadrzędnej zasady, czy czegoś ponadosobistego, jedno po drugim powstają pola mocy. Różne energie spotykają się i uzupełniają, powstają całości, których pełnię przedstawia buddyjska sztuka. Jest to pogląd bardzo pożyteczny również w życiu codziennym. Tam, gdzie nadal panują wymieszane warunki i karma z poprzednich żywotów, ważne jest, żeby nie stracić z oczu pełnego obrazu sytuacji. Obserwujemy wówczas nie tylko sam środek sytuacji, lecz całe pole mocy – nie tylko własne, bezpośrednie doświadczenie, lecz również cały zbiór wydarzeń i wszystkich związanych z nim ludzi oraz ich doświadczenia.

    Światowe przykłady
    Zasadę mandali wyraźnie widać na przykładzie płatków śniegu: chociaż każdy płatek jest inny, każda z form koncentruje się wokół jednego punktu i promieniuje z niego na zewnątrz. Podobnie jest w sporcie: ludzie zbierają się w jednym miejscu, coś się wydarza, nagle powstaje pole mocy, by następnie się rozproszyć. Za każdym razem widzimy jakąś centralną energię, a wokół niej powstające fale wydarzeń, które zostały przez nią stworzone lub przywołane – jak kręgi powstające wokół kropli deszczu padających na powierzchnię spokojnego jeziora. Pola mocy można zaobserwować również na poziomie duchowym, w ludzkim rozwoju. Już na samą myśl o niektórych ludziach, takich jak Mao Tse Tung, który wymordował 70 milionów Chińczyków, Stalin z jego 30 milionami ofiar w Rosji, Hitler z 25 milionami zabitych, z których jedynie połowa zginęła na froncie, albo Pol Pot, Chomeini czy coraz większa dziś liczba muzułmańskich terrorystów, można poczuć się źle. To są wciąż aktywne pola mocy: myślimy o pewnych religiach czy ludziach i nie chcemy mieć ich w swoim kraju. Z drugiej strony na myśl o Albercie Schweitzerze czy Florence Nightingale wkraczamy w przyjemne pola mocy i czujemy, że nawiązujemy kontakt z czymś dobrym – z czymś, co nadal daje poczucie spełnienia i pozostaje wartościowe.

    „Nieczyste mandale”: z iluzją ego
    Z nieczystymi polami mocy można się spotkać na całym świecie; w dużej mierze określają one zachowanie istot. Pojawiają się, gdy ktoś nieoświecony zaczyna wbrew wszelkiej logice myśleć, że istnieje coś trwałego i rzeczywistego, co można by nazwać „ja”, wokół czego wszystko się kręci. Jest to oczywiste szaleństwo, ponieważ to, co wydaje się być „osobiste” – ciało czy też myśli i uwarunkowane uczucia – bezustannie się zmienia, jak obrazy na powierzchni lustra albo fale na wodzie. Jeśli wierzymy jednak, że są one trwałym, istniejącym naprawdę „ja” i próbujemy związać z nim wszelkie możliwe piękne i porywające doświadczenia życia, blokujemy sami siebie. Gdy ktoś oddziela przeżywającego od obiektu przeżywania, może być na przykład fizycznie odważny, ale być może nie potrafi powiedzieć komuś choremu na raka, w jakiej naprawdę znajduje się on sytuacji. W innym przypadku osoba taka może – źle rozumiejąc ideę szczodrości – dawać pieniądze żebrzącym dzieciom, które zaczynają myśleć, że jest to idealny sposób zarobkowania i w rezultacie w coraz gorszym stylu do końca życia utrzymują się z żebractwa. Podział na „ja” i resztę świata jest bardzo męczący i uciążliwy. Przy takim podejściu do głosu w umyśle dochodzą coraz to nowe rodzaje pomieszania i nic nie jest naprawdę satysfakcjonujące. Ostatecznie ani warunki, ani przyjaciele, od których nieustannie oczekujemy, że uczynią nas szczęśliwymi, nie są w stanie zagwarantować nam rzeczywistego bezpieczeństwa, ponieważ budujemy w ten sposób na uwarunkowanym, złożonym i przemijającym fundamencie. Najlepsze ludzkie związki trwają nie dłużej niż do pięćdziesięciu lat, po których każdy zwykle trafia do własnego grobu. Dóbr materialnych z kolei trzeba nieustannie strzec i bronić. Dlatego też światowe, „nieczyste” pola mocy mogą zaoferować nam szczęście i poczucie sensu tylko na ograniczony czas. W końcu okazują się nietrwałe.

    „Czyste mandale”: bez iluzji ego
    Chociaż zasada pól mocy funkcjonuje na całym świecie, łatwiej jest zrozumieć ją najpierw na przykładzie oświeconych, „czystych” poziomów. Świadomość tego, co znajduje się w centrum i jakie energie działają wokół niego, przynosi pełniejszy i odważniejszy wgląd w wydarzenia, otwiera umysł. Najskuteczniejszą metodą jest tutaj spoczywanie w chwili i maksymalne „wypełnianie” sytuacji przestrzenią. Gdy oceniamy zjawiska z pozycji wyobrażonego „ja”, świat staje się kanciasty, lepki i sztywny. Błądzimy wówczas albo w przeszłości, albo w przyszłości; albo chwytamy się tego, co przemijające, albo to odpychamy. Zrozumienie, że idea oddzielnego „ja” nie ma sensu – że nie można znaleźć żadnej „osoby” ani w ciele, ani w myślach czy uczuciach – otwiera przestrzeń. Nie chcemy jej już w żaden sposób ograniczać, wolimy raczej cieszyć się jej zapraszającą otwartością i bogactwem. Kto pozwoli owej nieograniczoności, wolnej od „lubię – nie lubię”, spocząć samej w sobie, doświadczy jej twórczej siły. Zobaczy, jak buddowie i ich czyste pola mocy wyłaniają się z owej przestrzeni na podobieństwo chmur kondensujących się w wilgotnym powietrzu – wolni od obaw i oczekiwań nie polegają na niewiedzy ani na przeszkadzających uczuciach, lecz bezpośrednio wyrażają ponadczasową naturę umysłu i różnorakie właściwości oświecenia. Jeżeli odważymy się na taki skok i pozwolimy sobie na odcięcie wszelkich ograniczeń, odkryjemy wykraczające poza „wczoraj” i „jutro” i coraz dłużej trwające stany błogości – radość bycia tym, czym zawsze byliśmy i czym jesteśmy: świetlistą, świadomą przestrzenią. W ten sposób manifestuje się nagle ponadczasowa moc przeżywającego – jego pełne doświadczenie, wszelka zebrana wiedza pojawia się jako nieograniczone bogactwo, wrodzone każdemu i wyrażające się wszędzie. Chociaż tego stanu mądrości często doświadcza się jako potężnego światła, gra on swobodnie sam ze sobą i doświadcza swych niezliczonych właściwości. Podstawowe znaczenia ma tutaj doświadczenie niewzruszonej pewności, które za czasów Buddy opisywano jako osiemnaście rodzajów nieustraszoności. Dziś, po skoncentrowanych wokół absolutnej natury zjawisk doświadczeniach lat 60. XX wieku, rozumiemy je najprawdopodobniej jako fundamentalne zaufanie, że wszystko jest prawdą tylko dlatego, że się wydarza lub nie wydarza, że esencja prawdy kryje się zarówno w przestrzeni jak też w zjawiskach. Doświadczenie tej otwartości pozwala nam robić to, co wydarza się przed naszym nosem – sprawia, że jesteśmy do szpiku kości dobrzy i potrafimy żyć tym, co od zawsze zawarte jest w umyśle. Niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy i co się dzieje, każdy stan i każde zjawisko potwierdzają tę bezpośrednią prawdę. Potwierdza to nawet nauka: dotychczas w szkołach uczono nas, że rzeczy istnieją lub nie. Jeśli jednak w gazetach czytamy nie tylko strony na temat mody i sportu, to wiemy już coś więcej. Doświadczenia dokonane przez fizyków kwantowych w cyklotronach DESI na północ od Hamburga, czy na uniwersytecie Stanford koło San Francisco, dowiodły – zgodnie z buddyjskimi naukami – błędności tego rozgraniczenia, uważanego dawniej za ostateczne. Obecnie świat z zapartym tchem obserwuje eksperymenty przeprowadzane w CERN koło Genewy, gdzie wykazano już, że informacja nie musi się przemieszczać, lecz iż w ponadczasowy sposób przenika przestrzeń. Próby te mają ponadto doprowadzić do poznania mechanizmu powstawania i istoty wszechświatów – już w czasie pierwszego przeprowadzonego tam eksperymentu okazało się, że podobnie jak przestrzeń i informacja, również przestrzeń i forma są od siebie nieoddzielne. Współczesna technika kwantowa dowodzi tego, co Budda mówił już 2500 lat temu – że wszystko jest w każdej chwili ze sobą powiązane. Gdy szczególne – oświecone – warunki spotkają się w naszym umyśle, również na tym bezpośrednim poziomie zrozumiemy, że wszystko ma sens. Pojmiemy, iż stanowimy jedność ze światem a wszystkie zjawiska są czystą krainą, bez względu na to czy tego doświadczamy, czy też nie.

    Jak powstają pałace buddów?
    http://diamentowadroga.pl/dd45/mandale_pola_mocy_buddow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s