Janusz Christa –wielki wizjoner epoki

W komiksie autorstwa znanego rysownika Janusza Christy „Kajtek i Koko w Kosmosie” chyba po raz pierwszy zetknąłem się z problematyką UFO i podróży pozaziemskich. Komiks ten ukazywał się w latach 1968-1972 w gazecie codziennej „Wieczór Wybrzeża” Komiks ten wywarł na mnie ogromne wrażenie, poszczególne jego odcinki wycinałem i wklejałem do zeszytów Na podkreślenie zasługuje fakt, że wiele zaprezentowanych hipotez daje wiele do myślenia. Do najbardziej ciekawych hipotez należą
1. Eksploracja kosmosu za pomocą tzw kopiali połączonych łączem telepatyczno- sennym ( takim jak w fimie Avatar)
2. Skażenie planety na której zamieszkiwali Orionidzi do tego stopnia ,ze jej powierzchnia nie nadawała się do zamieszkania. Orionidzi stworzyli pod powierzchnia planety sztuczny mechaniczny świat. Władzę na tej planecie sprawował Cybrostrator ( Maszyna- Mózg elektronowy)
3. Na jednej z planet systemu Oriona, ludy tej planety Baraimo i Mezoimo prowadzili rycerską wojnę w której nie było ofiar śmiertelnych a były tylko potyczki z użyciem tzw pfelberów .Wtedy Baraim stawał się Mezoimem i odwrotnie.
4. Na innej z planet potomkowie wysoko rozwiniętej cywilizacji osiągnęli poziom barbarzyński z epoki kamienia łupanego
5. W czasie inwazji przybysze z kosmosu postanowili swoje osobowości z ciał czworonożnych o postawie poziomej „przenieść” do ciał ludzkich dwunożnych. Eksperyment się nie udał z uwagi na brak możliwości przeniesienia zmysłu równowagi
6. Tzw. lusterko dobroci, które miało z niebezpiecznego olbrzyma uczynić „baranka”, zamieniło się w straszliwą broń w ręku olbrzyma bo uczyniło z wielu ludzi posłusznych mu niewolników
7. Zaprezentowana została hipoteza nadwodników i podwodników. Nadwodnikami były istoty z rybia głową , a istoty ludzkie miały płetwy i przebywały pod wodą i miały skrzela. Jednak co parę tysięcy lat pojawiała się gwiazda, która powodowała że nadwodnicy z rybią głową stawali się podwodnikami i wyrastały im skrzela, a podwodnicy o ludzkim wyglądzie „wyszli na ląd”
8. Mózg elektronowy który prowadził rakietę Kajtka i Koka w pewnym momencie zbuntował się i postanowił nie lecieć na Ziemie bo tam stałby się bezużyteczny, dlatego prowadził rakietę po bezdrożach Kosmosu. Drugi zapasowy mózg, który miał mniejsze możliwości obliczeniowe doprowadził do wyłączenia mózgu podstawowego , ale również zbuntował się i całkowicie przejął władzę nad lotem rakiety , ale nie poradził sobie z trudnym manewrem lotu i spalił się.
9. Zbrodnie i wszelkie matactwa rodziny pewnego króla były przypisane na konto tego króla, który wśród ludu był zwany Apodyktusem.
10. Na końcu okazało się ze żadnej kosmicznej podróży nie było, a był to eksperyment polegający na poddaniu potencjalnych kosmonautów hipnotycznemu snu.
obrazek 1
obrazek 2

Ten wpis został opublikowany w kategorii Eksperymenty, planety i komety, UFO cywilizacje pozaziemskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

55 odpowiedzi na „Janusz Christa –wielki wizjoner epoki

  1. Mezamir pisze:

    10. Na końcu okazało się ze żadnej kosmicznej podróży nie było, a był to eksperyment polegający na poddaniu potencjalnych kosmonautów hipnotycznemu snu.

    Już mi się odechciało czytania…jak można było tak popsuć streszczenie i zdradzić zakończenie?🙂

  2. margo0307 pisze:

    10. Na końcu okazało się ze żadnej kosmicznej podróży nie było, a był to eksperyment polegający na poddaniu potencjalnych kosmonautów hipnotycznemu snu.

    A może jest tak, że posiadamy Jedną (dużą) Duszę, która podzieliła się na wiele Małych Duszyczek😉 i wcielając część swojej energii w te Duszyczki doświadcza życia w wielu różnych światach, które tak naprawdę sama tworzy ?
    Może żadna z części Duszy nie wie dokładnie na ile części się podzieliła i w jakich wymiarach i na jakich planetach znajdują się te nasze bliźniacze duszyczki ?

    • JESTEM pisze:

      „A może jest tak, że posiadamy Jedną (dużą) Duszę, która podzieliła się na wiele Małych Duszyczek😉 i wcielając część swojej energii w te Duszyczki doświadcza życia w wielu różnych światach, które tak naprawdę sama tworzy ?
      Może żadna z części Duszy nie wie dokładnie na ile części się podzieliła i w jakich wymiarach i na jakich planetach znajdują się te nasze bliźniacze duszyczki ?”

      Podobnie to postrzegam.🙂

      „Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli” Rumi”

      Niektórzy tę Jedną (dużą) Duszę nazywają Nadduszą albo Wyższą Jażnią…🙂 Jak nic mam tu kilka skojarzeń:
      1. Bajka o Rozbitym Lustrze – Lustro, Całość – „Naddusza” albo Dusza, a cząstki rozbite to dusze.
      2. Bajka o Oceanie i Kropli – Ocan, Całość, Jednia to „Naddusza albo Dusza, a krople to dusze.
      3. Doświadczenie z młodości z namalowanym przez siebie obrazem, do którego weszłam…
      4.
      5. Przypomnienie o Polu Świadomości Buddy…
      6. ///Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w DOMU. Jakiś czas temu w czasie medytacji znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie. Dlatego dla mnie istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym tutaj świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje „dobro” i „zło”, ale wiem też, że nie na całej Ziemi istnieje jeden jedyny Bóg i szatan. Istnieje wiele bogów i bogiń „dobrych” i „złych”.///
      7. O… tym, że DUSZA BEZ DUCHA JEST JAK TREŚĆ BEZ FORMY, A DUCH BEZ DUSZY JEST JAK FORMA BEZ TREŚCI. TWORZĄ CAŁOŚĆ, JEDNIĘ. Że Dusza to Świadomość, a Duch to Umysł🙂

      ///DUSZA jest przejawem ŚWIADOMOŚCI, a DUCH jest przejawem UMYSŁU.

      ŚWIADOMOŚĆ jest CAŁOŚCIĄ i OBEJMUJE WSZYSTKO, natomiast UMYSŁ jest FORMĄ, w jakiej ŚWIADOMOŚĆ może się PRZEJAWIAĆ, dlatego UMYSŁ nie jest WSZYSTKIM. UMYSŁ jest CZĘŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI, ale nie jest z nią identyczny.

      UMYSŁ tworzy i nakłada na ŚWIADOMOŚĆ sieci, aby mógł pewne jej obszary UCHWYCIĆ, pochwycić, objąć w formie. Wtedy ONA przejawia się w FORMIE. I dzięki temu może być poznawana. Ale ceną tego jest OGRANICZENIE ŚWIADOMOŚCI w danej indywidualnej FORMIE.///

      Świadomość scala wszystkie cząstki ze sobą:

      ///Doświadczenia danej formy fizycznej niejako stymulują świadomość do zmian stanów, nawet w poszczególnych formach. Gdy świadomość osiąga punkt centralny – „świętego centrum”, czas się zatrzymuje. Wówczas świadomość ekspandować może w całą przestrzeń poza czasem albo w inne obszary różnych czasoprzestrzeni. (światów równoległych).///

      Oto uproszczony diagram przejawów – stanów świadomości różnych form fizycznych świata ziemskiego:

      ///Okrąg, którego centrum jest wszędzie, a obwód w nieskończoności to klasyczny opis oświeconej świadomości w filozofii indyjskiej. Dlatego w miejscu centrum jest „centrum świadomości”- „święte centrum” lub Wielka Tajemnica. Jednak świadomości tych istot mogą się łączyć ze sobą jedynie poza czasem poprzez „święte centrum” danego świata.

      To, co kryje się pod znakiem zapytania umieszczonym na powyższym diagramie. to – wolne dusze.
      WOLNE DUSZE współkreują WSZYSTKO. I są one jedną i tą samą duszą powieloną w nieskończoność. I wszystkie dusze są ze sobą połączone na poziomie eteru.///

      ///Dusze same decydują się na doświadczanie danej rzeczywistości kontynuując „własną kreację”. Czasami jednak światy, w które wchodzą są tak „ściśle zagęszczone”, że ludzie lub inne istoty zapominają… kim są i po co. Przywiązują się zbytnio do danego świata poprzez nowy instrument – ego, do wzorców i schematów działania, do przekonań i zaczynają postrzegać taki świat jako jedyną rzeczywistość. A wiedza, która dociera do takiej istoty jest filtrowana przez ego. Nawet po śmieci. Jak w bardo… Po śmierci dusze błądzą i wpadają w różne pułapki. Teraz jest czas przypomnienia. Nasze dusze mają szansę przypomnieć sobie wiele…///

      ///Gdy wzrasta „indywidualna” świadomość, przestajemy oceniać z poziomu własnego ego, a zaczynamy ‘widzieć’ – postrzegać rzeczy i sytuacje oraz tę część rzeczywistości (czasoprzestrzeni) – taką, jaka jest w połączeniu z Całością – Jednią.

      Rozumiem, że wszystkie dusze tutaj wcielone mogą być ze sobą połączone na poziomie (świadomości) dźiwy czyli dusz wcielonych oraz na poziomie (świadomości) atmana – wolnych dusz. To zrozumienie pozwala na zmianę (poszerzenie) świadomości każdej dźiwy – duszy wcielonej i umożliwia zmianę percepcji aż do zbliżenia się do stanu (świadomości) ‚wcielonego’ atmana. ///

      ///Czy wyobrażasz sobie, że jesteś istotą wielowymiarową, która zaprojektowała ten świat, jakby zaprojektowała jakiś wirtualny obraz-świat i wniknęła do niego, by doświadczyć tego, co zaprojektowała w akcie twórczym? Wchodząc do tego świata jednak musiała ograniczyć swoje wymiary i podzieliła się na nieskończone cząstki. Weszła w to, co wykreowała – w swój SEN. I zapomniała w tych RÓŻNORODNYCH cząstkach siebie samej i o tym, kim była, jest i będzie? I zapomniała o swojej wielowymiarowości i zróżnicowaniach… Ale zawsze może sobie – o tym przypomnieć.

      Może istnieje taka „wielowymiarowa” Istota (Praźródło Wszystkiego), która ŚNI również wszystkie wszechświaty i światy, wszystkich bogów i boginie… WSZYSTKO, CO JEST ?

      A każdy i każdy z nas jest to Istotą. Nie którzy o tym po postu „zapomnieli”. „zapomnieli, KIM SĄ i KIM/CZYM JEST JA.

      I możliwe… że każdy z nas jest Jedną i Tą Samą Osobą – Istotą PRZEJAWIONĄ w niezliczonych i zróżnicowanych między sobą wersjach SAMEJ SIEBIE? /// – http://tonalinagual.blogspot.com/2011/01/kim-jestem-malenka-czastka-caosci.html

      • margo0307 pisze:

        „…I możliwe… że każdy z nas jest Jedną i Tą Samą Osobą – Istotą PRZEJAWIONĄ w niezliczonych i zróżnicowanych między sobą wersjach SAMEJ SIEBIE?..”

        Możliwe Jestem, możliwe… Dziękuję 😀

    • Mezamir pisze:

      „Jesteście Moimi dziećmi i jesteście równi Mnie. […] Ponieważ wszystkie rzeczy nie istnieją na zewnątrz Mnie, z całą pewnością twierdzę, że Jestem wszystkim”

      „[…] wszystko jest Mną, Wszystko Stwarzającym Władcą, umysłem pierwotnej czystości. […]
      Jestem przyczyną wszystkich rzeczy. […] Nie ma innego Buddy poza Mną, Wszystko Stwarzającym.”

      Czy to oznacza,że zagłębiając się w Naturę Umysłu
      odkrywamy w pewnym momencie że jesteśmy zupełnie sami?

      „…jesteś tylko myślą – błąkającą się,
      nikomu niepotrzebną i wyobcowaną świadomością,
      która snuje się po pustej wieczności.”

      Warzywa :)… są i zdrowe, tryskające życiem i barwne.
      Nie ma więc obawy o nudny, wyalienowany stupor.
      Zacytowana beznamiętność wskazuje na brak kleistego uzależnionego lgnięcia
      (zafiksowanego przymusu chwytania się chmury, której przecież nie da się złapać),

      a nie na tłumienie emocji.
      Jeśli ktoś urzeczywistnia, że rzeczy nie są tak bardzo realne,
      namacalne i odseparowane od nas – jak nam się zazwyczaj wydaje,
      to przestaje się odczuwać namiętny przymus uganiania się za nimi, gonienia wiatraków.
      Oznacza to uwalnianie się z błędu eternalizmu.

      Wtedy dopiero można się prawdziwie i w pełni cieszyć czymkolwiek nam się pojawia.
      Oczywiście – jedynie wtedy, gdy nie przedobrzymy w główkowaniu
      i nie popadniemy w drugi kardynalny błąd – pułapkę nihilizmu.

      Myślenie o oświeceniu jako o byciu „warzywem”, to właśnie jeden z przykładów tego
      drugiego powszechnego błędu w poglądzie.

      Jest wiele przyczyn, które skutkują błędnym rozumieniem, a niewiele takich,
      które prowadzą do dobrego rozumowania.
      Dodatkowo te drugie są trudniejsze od tych pierwszych.
      Pewnie dlatego właśnie wciąż błąkamy się we własnych galimatiasach zamiast być oświeconymi.

      Mówisz, że nikt nie odkrył, że jesteśmy sami. Jest to błąd,
      bo w zupełnie podstawowych naukach dotyczących przyczyny i skutku (karmy) jest wyraźnie odkryte,że jesteśmy sami.

      Sami musimy doświadczać swoich rezultatów, sami musimy za nimi wędrować.

      Natomiast po wysłuchaniu i przemyśleniu kolejnych nauk, dotyczących Bodhicitty,
      odkrywasz, że wcale nie oznacza to że jesteś jakiś samotny.

      Wręcz przeciwnie jesteś związany z każdym.
      Jak potem dotrzesz do nauk prezentujących aktywność po osiągnięciu oświecenia
      (albo nawet jeszcze przed oświeceniem, na różnych stopniach Bhumi),
      to myśl o zwarzywionej samotności naturalnie okazuje się absurdalna.

      Dwa oświecone umysły nie muszą się ze sobą spotykać, bo mają wspólną Dharmakaję
      i skoro się do niej oświeciły
      (tzn. odsłoniły zakrywającą ją , poplamioną neurotycznymi zaciemnieniami zasłonę),
      to wiedzą i doświadczają, że nigdy nie były rozdzielone.

      Osobne, tzn. swoje własne mają tylko Rupakaje (ciała foremne) i te Rupakaje
      mogą się ze sobą i ze wszystkim innym spotykać do woli.
      Na spotkaniu na przykład jedna Rupakaja może pociągnąć drugą za brodę”

      • JESTEM pisze:

        Oooo. taaaak…🙂

        • Mezamir pisze:

          Bhumi (ziemia).
          Ma cztery znaczenia.
          1) ziemia, na której odbywa się praktyka jogi.
          2) ziemia jako żywioł
          3) ziemia jako planeta
          4) określony stopień lub poziom jogi
          Komentarz do czwartego znaczenia słowa Bhumi. Joga jest procesem stopniowym, gdzie adept ma osiągać kolejne poziomy aż do ostatniego stopnia (pranta-bhumi)

          http://mahajana.net/teksty/10st_rozdz26a.html

          Bhūmi (skt. bhūmi, tyb. byang chub sems dpa’i sa, poziomy oświeconej istoty) – w tradycji mahajany oznacza dziesięć poziomów Bodhisattwy na ścieżce przebudzenia. Sanskrycki termin bhūmi oznacza dosłownie „podstawę”. Każdy poziom oznacza etap urzeczywistnienia i służy jako podstawa dla następnego poziomu. Każdy poziom oznacza określony postęp w treningu i towarzyszy mu konsekwentny wzrost mocy i mądrości.

          Sutra Avatamsaka wyróżnia następujących dziesięć poziomów bhumi:

          Pierwsze bhūmi, Pełne Radości. (skt. Paramudita), w którym raduje się częściowym urzeczywistnieniem aspektu prawdy.
          Drugie bhūmi, Nieskazitelne. (skt. Vimala), w którym jest się wolnym od wszelkich skalań.
          Trzecie bhūmi, Świetliste. (skt. Prabhakari), w którym promieniuje się światłem mądrości.
          Czwarte bhūmi, Promienne. (skt. Archishmati), w którym promieniujący płomień mądrości wypala ziemskie pożądania.
          Piąte bhūmi, Trudne do Rozwinięcia. (skt. Sudurjaya), w którym dzięki Drodze Środka pokonuje się iluzję ciemności, niewiedzę.
          Szóste bhūmi, Manifestujące się. (skt. Abhimukhi), w którym najwyższa mądrość zaczyna się manifestować.
          Siódme bhūmi, Zachodzące Daleko. (skt. Duramgama), w którym wznosi się ponad poziomy Dwóch Pojazdów (śravakajany i pratjekabuddajany).
          Ósme bhūmi, Nieporuszone. (skt. Achala), w którym przebywa się pewnie w prawdzie Środkowej Ścieżki i nie jest się zakłóconym przez cokolwiek.
          Dziewiąte bhūmi, Dobrej Inteligencji. (skt. Sadhumati), w którym swobodnie i bez ograniczeń głosi się Dharmę.
          Dziesiąte bhūmi, Chmura Dharmy. (skt. Dharmamegha), w którym poprzez Dharmę przynosi się pożytek wszystkim istotom – tak, jak chmura, która bezstronnie skrapla deszczem wszystkie rzeczy.

          „W pismach Yogi Chena znalazłem info że na pierwszym i drugim Bhumi można odrodzić się jeszcze w niższych światach, w innych źródłach widziałem informację że na pierwszym Bhumi jest się wolnym od jedzenia siana i owsa oraz paru innych jeszcze ciekawszych okoliczności. Jak to zatem jest, czy od pierwszego Bhumi ma się luz czy nie?

          Na stronce Rigpa Wiki widziałem ciekawe rzeczy że od 3go Bhumi odradzamy się w miarę osiągania coraz wyższych Bhumi w coraz wyższych niebach i na tejże stronce czytałem że niektóre systemy wyszczególniają nie 10 a 21 Bhumi🙂 jest co osiągać”

  3. Dawid56 pisze:

    Po prostu „trzynaste piętro” nikt nie wie, nawet my sami gdzie jest ten nasz prawdziwy „ja”

  4. Teresa Chacia pisze:

    Trzeba patrzeć przez serce by widzieć więcej
    by zamiast kształtu dłoni zobaczyć pełne ciepła ręce
    trzeba przez serce spojrzeć przez jego oczy wnikliwe
    by koloru oczu nie dojrzeć ale spojrzenie życzliwe
    trzeba przez serce spoglądać otworzyć jego wieka
    by nie widzieć jak kto wygląda ale ile ma w sobie z człowieka
    trzeba sercem zobaczyć i dobrze zapamiętać
    nie rysy czyjejś twarzy ale to że ta twarz była uśmiechnięta
    by widzieć nie wystarczy tylko patrzeć by widzieć sercem patrzyć trzeba
    ono widzi to co naprawdę jest ważne w małej kropelce odbicie nieba.

  5. Dawid56 pisze:

    Orionidzi w tym komiksie byli przedstawieni z wielkimi oczami .Komiks został napisany w latach 1968-1972 , ciekawe skąd Janusz Christa wiedział o tym że wiele lat później właśnie w ten sposób byli przedstawiani „obcy”?

    • JESTEM pisze:

      ” ciekawe skąd Janusz Christa wiedział o tym że wiele lat później właśnie w ten sposób byli przedstawiani „obcy”?”

      Bo… są idee, scenariusze w polu, które możesz nazwać „Akaszą” albo inaczej… „Uniwersalnym Umysłem” albo „Księgą Wszelkich Możliwych Ideii”…itp. Niektórzy mogą to nazywać także „Bogiem”… I stamtąd możesz czerpać do woli (tej umownie wolnej).

      Dlaczego na przykład różni ludzie w różnych zakątkach świata, w tym samym czasie mniej więcej, „odkrywają” jakieś… takie same np. teorie naukowe, a potem kłócą się o „palmę pierwszeństwa” i „tantiemy”… ;-D Bo mają pewne „predyspozycje”, które umożliwiają im dostęp do podobnych idei.

      Wierzymy niby, w to, w co chcemy (a właściwie w co nasze małe „ja” mogą – są w stanie wierzyć). Zechcesz zmienić wiarę – zawsze możesz to zrobić. Możesz nawet uwierzyć, że Boga nie ma, że to także Idea zaczerpnięta z tego pola „Akaszy” czy Księgi Wszelkich Możliwych Ideii. Kto sięgnął po nią pierwszy i kiedy? Ilu jest takich bogów i jak różnią się od siebie i dlaczego – wiesz?

      JESTEŚ nieskończonym ŻRÓDŁEM bawiącym się swoim snem…
      Możesz się obudzić, jeśli zechcesz… możesz się obudzić na moment… w tej albo innej cząstce, formie, w ciele… a potem znów zaśniesz i możesz śnić… „co tylko zechcesz”…😀

      I znów wchodzisz w swój własny sen…

    • Mezamir pisze:

      ciekawe skąd Janusz Christa wiedział”
      🙂 Zachód dowiedział się o Januszu i wzorował się na nim,zresztą nie tylko na nim.
      Na Szukalskim i jego rzeźbach również,dziękiniemu Gwiezdne wojny wyglądają tak a nie inaczej.

      http://bialczynski.wordpress.com/tag/stanislaw-szukalski/page/2/

      Skąd Tesla wiedział o współczesnej technologii USA?
      Technologia Tesli wpadła w łapy USA,bardzo wiele naszych wynalazków jest dzisiaj w rękach zachodu.

      http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/wielcy-polacy/jan-szczepanik-1872-%E2%80%93-1926-%E2%80%93-wynalazca-telewizji-filmu-barwnego-fotografii-barwnej-i-paru-innych-rzeczy/

  6. Osiołek Sancha Pansy pisze:

    No i jeszcze jedna, nieprawdopodobnie prorocza genialnego nieomalże p. Janusza Christy – Orionidka mówi iż w szkole uczą ich sztuki posługiwania się ,,uniwetronami”. Te aparaty potrafią udzielić im informacji na każde zagadnienie. Orionida tłumaczy że jednocześnie zatem nic nie umieją i jednocześnie ich ,,wiedza jest niezmierzona”. Dalej Koko ,,nabija” się z nich twierdząc iż ,,bez tych aparatów są ciemni jak tabaka w rogu”😉. Ale co przypomina nam, współczesnym, ,,aparat który pozwala na dostęp do całej nieomalże wiedzy ludzkości” i pozwala odpowiedzieć na każde pytanie? Toż to przecież genialne proroctwo dotyczące Internetu i ,,dobrego wujaszka googla”…

    • Maria_st pisze:

      Ano Osiołku Sancho Pansy–internet ……pamietam jak majac 7/8 lat wymyślałam/widziałam urządzenia służace pomocy innym–ktore sa teraz…..Jestem ma racje–sen a w tym śnie przeskakujemy–tu i tam….widzimy coś wcześniej dzięki takim przeskokom–ja to nazywam–dotknięciem ” zapisu „.

      • A58 pisze:

        ” dotknięcie zapisu”” Marysiu , to prawdziwe określenie na zjawisko przenoszenia wiadomości(czasem prawdziwych a innym razem fałszywych). Źródła , do których często się odwołuję szczególną wagę przywiązują do snów.Przykładowo Mickiewicz w „śnie z lorda Byrona”;

        Dwoiste życie nasze: sen ma świat udzielny

        Śród otchłani, nazwanych bytem i nicestwem,

        Nazwanych, lecz nieznanych, – sen ma świat udzielny,

        Z rzetelną władzą rządząc nad marnym królestwem.

        Mary i życie biorą, i postaci noszą,

        Rozczulają i dręczą, i łechcą rozkoszą.

        Troski dzienne ciężarem przywalają sennym

        I ujmują ciężaru naszym pracom dziennym.

        One się do istoty naszej mogą wcielić,

        Zabrać połowę czasu i byt nasz podzielić.

        Jak posłańce wieczności – błysną i przepadną,

        Jako przeszłości duchy – często przyszłość zgadną,

        Jak wróżące Sybille – ciemność do ich ręki

        Składa tyrańskie berło rozkoszy i męki.

        One, gdy zechcą, na to przerobić nas mogą,

        Czym nie byliśmy nigdy; – one rażą trwogą,

        Wywołując cień z grobów. – Więc mary są cienie?

        Przeszłość nie jestże cieniem? czymże jest marzenie?

        Robotą duszy, – dusza może wyprowadzić

        Z nicestwa światy nowe i na nich osadzić

        Doskonalsze od ziemskich kształty promieniste,

        Wlać im duch trwalszy, niżli w ciała rzeczywiste.

        • Maria_st pisze:

          Odnośnie snów Andrzeju…….pewnie ma to wiele osob lecz po prostu nie zwraca na to uwagi.
          Chodzi mi o przebudzenie ze snu…….gdy po przebudzeniu nie wiesz…czy wyszedles ze snu do ” reala” czy odwrotnie…takie ” posadowienie tu i tam…

          • JESTEM pisze:

            na tym filmiku… troche ciekawych informacji o snach i snieniu (nie to, ze wszystko, ale troche…😉 ):

        • Maria_st pisze:

          „” dotknięcie zapisu”” Marysiu , to prawdziwe określenie na zjawisko przenoszenia wiadomości(czasem prawdziwych a innym razem fałszywych). Źródła , do których często się odwołuję szczególną wagę przywiązują do snów.Przykładowo Mickiewicz w „śnie z lorda Byrona”;”

          Tylko, że mnie nie o to chodziło.
          Kiedys przypomniałam sobie na jakiej zasadzie to wszystko jest—-to NIC…
          Te ” zapisy ” moge przyrównac do twardego dysku / nie wiem czy dobrze wyjasniam, bo na kompach tez niezbyt sie znam /….tam są informacje, taki magazyn doswiadczeń…im ich więcej tym wiecej wiedzy zawiera….
          Taka biblioteka.
          My jesteśmy światełkami, które smigaja sobie po Swietlnym zapisie …nazywam to GRĄ, ale inteligentna grą tych śmigaczy–czyli nas.
          Nieraz tak się zgramy z GRĄ, że zapominamy kim naprawde i skąd jesteśmy…..niektórym udaje sie trafić do biblioteki, która nazywam NICOŚCIĄ i sobie przypominają że tylko grają sobie czerpiąc wiedzę zawarta w twardym dysku .
          Jeśli nie trafimy do wiedzy…..walczymy utożsamiając sie z rola jaka gramy –taki wirtualny świat .
          Świat–który nie istnieje….sztuczność nad sztuczności…pełen bogów nie tylko anu, nuth, jahwe, fauna…diabłow, demonow, gadów……..TEGO NIE MA !!!!
          To dzieje sie w naszych glowach….
          Może dlatego tak się kłocimy, zabijamy…..zapominając iz światełkami jesteśmy…..
          ŚWIATŁO jest pełne MIŁOŚCI i MĄDROŚCI
          Kiedy przestaniemy siebie nienawidziec?
          Szukać daleko gdy mamy to blisko–w sobie?
          No, ale to tylko moje widzenie .

          • JESTEM pisze:

            Jak dla mnie, pięknie to opisałaś.🙂

            Zadajesz pytanie:
            „Kiedy przestaniemy siebie nienawidziec?
            Szukać daleko gdy mamy to blisko–w sobie?”

            Jak sobie przypominamy…
            I w twoim wpisie pośrednio znajduje się odpowiedz:
            Nieraz tak się zgramy z GRĄ, że zapominamy kim naprawde i skąd jesteśmy….niektórym udaje sie trafić do biblioteki, która nazywam NICOŚCIĄ i sobie przypominają że tylko grają sobie czerpiąc wiedzę zawarta w twardym dysku .”

          • A58 pisze:

            „Nieraz tak się zgramy z GRĄ, że zapominamy kim naprawde i skąd jesteśmy…..niektórym udaje sie trafić do biblioteki, która nazywam NICOŚCIĄ i sobie przypominają że tylko grają sobie czerpiąc wiedzę zawarta w twardym dysku .”

            Ta biblioteka rzeczywiście istnieje.Stamtąd otrzymywałem informacje w postaci zwrotnej.Do tej biblioteki się nie trafia ale dysponenci zapisu przekazują zapis do kolejnych ciał..Dziś jest to utrudnione z powodu obowiązywania zasady zapominania dla osiągnięcia niecnych celów.Niedługo całość ma być zwrócona właścicielom zapisu.Każdy ma swój.Czasem w celu przekazania informacji przekazywano fragmenty zapisu innych osób.W ten sposób dowiedziałem się o tym co zrobił Vasari z pewnym freskiem Leonarda.W ten sam sposób Marysiu przekazano mi zapis dotyczący przełamywania lodu.Nie tylko mnie to dotyczy.Moje przypadki znają też inne osoby.Mieliśmy okazje sprawdzić prawdziwość tej metody.Przeszłości nie można zmienić , ale zwrócona pamięć przydatna jest dla tworzenia przyszłości.Zapis pamięci pozwoli odkryć prawdę o przeszłości.

          • Maria_st pisze:

            „Do tej biblioteki się nie trafia ale dysponenci zapisu przekazują zapis do kolejnych ciał.”

            trafia, trafia.
            Muki też tam był, choc to opisał z lekkim dreszczykiem.
            Byłam i ja……przez kilka lat nie spotkalam osoby ktora doswiadczyla podobnie, dopiero Muki to opisał .
            Dzis pisałam ze znajomym z kanady, o afrykanskim pisarzu Yorku…..opisuje podobne rzeczy do moich doświadczeń i tez wspomniałam o nicości, napisal mi ze nicość ” jest podstawa wielu szkol myslenia oraz w zen to jest the VOID ” .
            http://holytablets.nuwaubianfacts.com/Chapter-16/1512.htm

          • siola pisze:

            A juz myslalem ze Cie nie ma ,bo maszyny Cie dorwaly ,caly czas leca tam te przechwaly.

          • Maria_st pisze:

            SIOLA jestes niesamowity, pisałam dzis tez o pewnych Mech…maszynach pod Ziemia.
            A mnie jakie mialyby porwac?

          • A58 pisze:

            A co powiesz Marysiu , jeśli na jednym forum spotkało się dziesięć osób posiadające te same przekazy?Przypadek ,że relacje z realu jednych są „wizjami” innych?Niektóre przekazy są znane kilku osobom .Co zrobić z informacją związaną z poszukiwaniem pewnego motocykla .Miałem kiedyś taki sen o essemanie kryjącym się po krzakach.Ubrany był tylko w płaszcz.Taki sam miała nasza znajoma.Nigdzie nie podawałem , że ten Niemiec zakopał dokumenty i to związane z działalnością tych , których oficjalnie nie ma..I dostałem potwierdzenie ,że na mojej działce Niemiec ukrył teczkę z dokumentacją i informacje dotyczące Saitendorfu.Czy to przypadek , że uzupełniłem relację naszej znajomej D?.i takich przypadków mogę wymienić sporo.

          • Maria_st pisze:

            Andrzeju to całkiem możliwe, bez powodu sie nie spotykamy–nawet wirtualnie .
            Ciekawa synchronia….pisze tu o maszynach -Mech, a tu woła mnie mąż na film–Mroczne niebo i wiesz…sa tam Mechy—roboty maszyny ktore zaatakowały Ziemie a ich włscicielami sa Pajaki…..
            Można to mnożyc w nieskończonośc.
            Czy wiesz, ze podobne doświadczenia maja nie tylko Polacy ale i Afrykanie–akurat o nich pisze, poniewaz dowiaduje sie o ich wiedzy od znajomego z Kanady.
            York opisuje rasy mieszkajace pod ziemia, o komputerze Halu i o tym jak wplywaja na nas–ludzi…….zaciekawiło mnie to, bo jest podobne do mojego snu ze starszymi ludzmi….albo np Mech–maszyna produkujaca zywnosc i wszystko co jest im potrzebne–to tez opisywałam ze swojego snu.
            Ciekawe co?
            Sporo tego co opisuje Afrykanczyk ja znam ze snow.
            Gra, zabawa a dla niektorych walka .
            sumienie…..

          • Dawid56 pisze:

            Raczej nie .Nie wszystko dzieje się w naszych głowach.Nicość to niedobre słowo- kojarzy mi się z Never ending Story tam Nicość pochłaniała materialny Świat- działała ogromnie destrukcyjnie.Lepsze słowo to moim zdaniem Pustka ewentualnie próżnia.

            Mario myślę, że za bardzo wszystko relatywizujesz.Byty niewidzialne dla Twoich oczu istnieją REALNIE.To Twoje zmysły są na tyle niedoskonałe, że ich po prostu nie dostrzegasz( Moje też) , ale są osoby na tej Ziemi które widzą te byty i nie jest to schizofrenia !

          • siola pisze:

            Moze cos w tym jest Dziadek spadek maszyna do pisania,firma i motocykl.A u mnie prawa noga jak u elefanta i jak tu chodzic.Mama bardzo lubila W pustyni i puszczy,zebysmy nie mieli tego co dzupla w baobabie.Zyc nie umierac to ci sedno sprawy,nie niszczyc niczego dla zabawy.

          • Maria_st pisze:

            Dawidzie napisałam na końcu : „No, ale to tylko moje widzenie .” ponieważ wynika z moich ” osobistych” doświadczeń.
            Nicość–słowo jak słowo, nie mam odczuć czy złe, dobre, „przypomniałam/otrzymałam w czasie doswiadczenia” nic więcej
            Samo slowo nic–cos, zero a jakie wielkie…biblioteka–informacja.
            Dawidzie opisuje swoimi słowami ponieważ nie czytam ezoterycznych opisów, nie chodziłam i nie chodze po kursach, nie szukam Mistrzow—jakos samo sie zadziewa, samo przychodzi…ot nawet pojawienie i pisanie na MŻ…nie ma przypadków.
            „Byty niewidzialne dla Twoich oczu istnieją REALNIE.To Twoje zmysły są na tyle niedoskonałe, że ich po prostu nie dostrzegasz( Moje też) , ale są osoby na tej Ziemi które widzą te byty i nie jest to schizofrenia ! ”

            Ja tylko opisuje swoje odczucia.
            Od dziecka wiele widze, odczuwam, ” czytam” i staram sie to zrozumieć ale staram sie to zrozumieć głębiej niż tylko Materialnie.

          • Michaela pisze:

            Andrzej 58
            Chodzi mi o ten fragment, a konkretnie , co to jet to „przełamywanie lodu”. Coś z lodem na śnieżniej gorze opisała Maria jeszcze na Salonie Tajemnic u Livii.. i jak pamietam leżała tam „czerona róża”, która miała być kluczem?

            „W ten sam sposób Marysiu przekazano mi zapis dotyczący przełamywania lodu.Nie tylko mnie to dotyczy.Moje przypadki znają też inne osoby.Mieliśmy okazje sprawdzić prawdziwość tej metody”

            PS> Mario popraw mnie jeśli coś przekęciłam🙂

          • Maria_st pisze:

            Andrzej 58
            Chodzi mi o ten fragment, a konkretnie , co to jet to „przełamywanie lodu”. Coś z lodem na śnieżniej gorze opisała Maria jeszcze na Salonie Tajemnic u Livii.. i jak pamietam leżała tam „czerona róża”, która miała być kluczem? ”

            cos z lodem , ale nie na śnieznej gorze–lecz w srodku góry.
            Chodziło o zamrożoną ” żywą wodę ” wypływającą z srodka góry.
            Trzeba było ją ” rozbic” a nie przełamać…..przełamać nie dałoby rady….
            A róża to inna baja-sen…..na szczycie śnieżnej góry…….
            TU CHODZIŁO O „ZAMEK” na szczycie tej góry a róża była kluczem do tego zamku w którym na mnie czekano.
            ot bajanie jedno z wielu……po coś dla mnie.

    • JESTEM pisze:

      Jest jeszcze coś w tej wizji pięknego…

      „Ale co przypomina nam, współczesnym, ,,aparat który pozwala na dostęp do całej nieomalże wiedzy ludzkości” i pozwala odpowiedzieć na każde pytanie? Toż to przecież genialne proroctwo dotyczące Internetu i ,,dobrego wujaszka googla”…”

      To jest manifestacja, przejaw w materii tego, do czego ma potencjalnie dostęp każdy człowiek.🙂 Toltekowie nazywają „tę umiejętność” dostępem do Milczącej Wiedzy. ‚Nie wiem nic, ale jak potrzebuję, to wiem dokładnie to, co mam w danym tu i teraz wiedzieć😉 To nie jest tzw. jasnowidztwo. Toltekowie nazywają to WIDZENIEM („widzeniem wewnętrznym” niektórzy mówią, że „widzimy” wtedy „trzecim okiem”🙂.

    • Dawid56 pisze:

      Tak pamiętam to co powiedziała Orionidka Eta ,że jej wiedza jest niezmierzona, ale jednocześnie zerowa…:(

      • JESTEM pisze:

        „Tak pamiętam to co powiedziała Orionidka Eta ,że jej wiedza jest niezmierzona, ale jednocześnie zerowa…:(„

        Nie rozumiem tylko, po co ta „smutna mina” na zakończenie? W tych słowach:
        „moja wiedza jest niezmierzona, ale jednocześnie zerowa… ”
        czyli:
        ‚Nie wiem nic, ale jak potrzebuję, to wiem dokładnie to, co mam w danym tu i teraz wiedzieć
        zawarta jest (tak to WIDZĘ:-) ) wielka mądrość.
        Jak zrozumiemy głębie tych słów i prawdziwy ich przekaz, to znaczyć będzie, że się PRZEBUDZILIŚMY😉

        I pozdrawiam serdecznie.❤

        • Dawid56 pisze:

          Smutna mina jest dlatego że Orionidka potrzebowała gadżeta aby się podłączyć do niezmierzonej wiedzy.Gdyby go nie potrzebowała, a umiała się podłączyć do tej wiedzy swoim umysłem byłoby „słoneczko”🙂

          • JESTEM pisze:

            „Smutna mina jest dlatego że Orionidka potrzebowała gadżeta aby się podłączyć do niezmierzonej wiedzy.Gdyby go nie potrzebowała, a umiała się podłączyć do tej wiedzy swoim umysłem byłoby „słoneczko” :)”

            Ależ, kochany Dawidzie, czy nie sprawia nam radości korzystanie z różnych przedmiotów materialnych? Czy nie sprawia nam radości obserwowanie cudownych wschodów i zachodów Słońca, które także jest częściowo materialne podobnie jak chmury? Jak się mają przedmioty do zachodów Słońca?
            Wszystko, co utworzone jest z atomów jest częściowo materialne.

            Oczywiście, że – nasze zbytnie przywiązanie do przedmiotów… nie pozwala nam cieszyć się nimi w sposób wolny od przywiązania, cieszyć się… wsparciem, jaki nam w życiu materialnym przedmioty udzielają… podobnie, choć trochę inaczej jak inne „istoty”.😉

            Przedmioty mogą być „ikonami”, które nas łączą z „ideą’, zapisaną w danym przedmiocie. Dlaczego, skoro korzystamy z komputerów, mamy czuć do nich jakąś „urazę”? Jak nadejdzie pora, byśmy ich nie używali, to nie będziemy ich używać.😀

            Pomyślałam, że również to, w jaki sposób patrzymy i co widzimy, zależy przede wszystkim od nas – patrzących. Może być i tak, że właśnie proces przygotowania duchowego pozwala nam dostrzegać we wszystkich wizerunkach (każdej istoty) oraz różnych przedmiotach, ich ideę, która pochodzi od Niewidzialnego… ze Zródła… Dzięki temu przygotowaniu mogę widzieć „głębiej” to, co jest w… (oraz „poza” i ‚wewnątrz”) wizerunkach i przedmiotach… to, co w nich jest „zapisane”, a co pochodzi ze Zródła… , które jest także WSZYSTKIM, CO ISTNIEJE😉

          • JESTEM pisze:

            „Ta biblioteka to NICOŚĆ ……..”

            Tak też można TO nazwać🙂

        • Dawid56 pisze:

          I jeszcze jedno chodzi mi oczywiście „między wierszami” o podłączenie do Kroniki Akaszy.Podobno nieliczni mają ten „wgląd”

          • Maria_st pisze:

            ja nie nazywam tego stanu/miejsca kronika Akaszy–nie wiem co to kronika Akaszy.
            Ta biblioteka to NICOŚĆ ……..

          • Maria_st pisze:

            „Ta biblioteka to NICOŚĆ ……..”

            Tak też można TO nazwać🙂

            Zgadza sie, ja nazywam NICOŚĆ ponieważ tak odebrałam to miejsce/stan kilka lat temu i podaje takie a nie inne określenie.
            To jedno z moich doświadczeń.
            Kronika Akaszy–ta nazwa jest mi obca.

          • JESTEM pisze:

            Maria_st:
            „Zgadza sie, ja nazywam NICOŚĆ ponieważ tak odebrałam to miejsce/stan kilka lat temu i podaje takie a nie inne określenie.
            To jedno z moich doświadczeń.
            Kronika Akaszy–ta nazwa jest mi obca.”

            Ja o Kronice Akaszy trochę słyszałam i czytałam np.:

            „Kronika Akaszy to nieskończone kompendium mistycznej wiedzy zakodowanej w nie-fizycznym planie egzystencji (wyższej warstwie eteru, eterze pierwotnym), …”

            albo:
            „Kosmiczna Kronika Akaszy, czyli pamięć świata „- to jak ten „twardy dysk”, o którym napisałaś.

            A podobno…
            „Słowo akasza wzięło sie od nazwy materii sfery mentalnej”…

            „Kronika Akaszy – rodzaj kosmicznej pamięci, banku informacji w którym zapisane są wszystkie wydarzenia. Rozwijając odpowiednio zdolności parapsychiczne można czerpać z Kroniki Akaszy informacje. Słowo akasza pochodzi z sanskrytu (akaśia) i oznacza przenikająca (tu: dochodzącą do każdej informacji) substancję. W Kronice Akaszy zapisywane jest wszystko razem z myślami, ideami i emocjami. Ponoć niektórym jasnowidzom udaje się penetrować pokłady Kroniki Akaszy.

            Kronike Akaszy nazywa sie też często pamięcią przyrody bądź księgą Lipików. Słowo akasza wzięło sie od nazwy materii sfery mentalnej, i nie jest do końca zgodne z prawdą, bowiem mimo że akaszę odczytuje sie z tej strefy, to nie przynależy ona do niej.

            Jeszcze mniej trafnym określeniem jest nazwa: kronika świata astralnego, gdyż kronika ta znajduje sie daleko od sfery astralnej. W astralu można znaleźć jedynie jej zniekształcone fragmenty.
            Trzeba powiedzieć, że odbicia kroniki są dostępne w sferach: buddhi, mentalnej i astralnej. Jak to sie dzieje że powstają owe odbicia można sie dowiedzieć w literaturze na ten temat. Zacznijmy od sfery astralnej: jak już powiedziano, fragmenty kroniki i jej odbicia istnieją w tej sferze w sposób fragmentaryczny i zniekształcony . To tak jakby włożyć przedmiot do wody – też zmienia swoją długość, wielkość, załamuje sie , bądź faluje (stąd nie przez przypadek symbolem astralu jest woda!). Co więcej w świecie astralnym nigdy nie możemy mieć stanu który choć odrobinę byłby podobny do spokojnej powierzchni wody – tu wszystko faluje, zmienia sie i porusza. Dlatego jasnowidz który dysponuje tylko jasnowidzeniem astralnym (a takich jest większość, nawet wśród sławnych proroków i wizjonerów!) nie może polegać na swoich wizjach jako na odzwierciedleniu realnych wydarzeń! Stąd tylu np Napoleonów i Klepatr – a każda ma swoją historie.

            W świecie mentalnym z kolei panują odmienne warunki i niepodobna pomylić sie przy odczytywaniu. Inaczej mówiąc każdy jasnowidz który posługuje sie wzorkiem mentalnym widzi to samo i to samo opisuje – nie tak jak w astralu – każdy widzi swoje i to jeszcze przez pryzmat swojej podświadomości, bądź świat symboli i archetypów….. Poza tym każdy jasnowidz widzi przedmiot jakby całą swoją istotą – nie tylko zmysłami – rozumie wszystko dokładnie CO SIE DZIAŁO, BĄDŹ CO ZACHODZIŁO W UMYSŁACH innych ludzi. To nie tak jak w sferze fizycznej – że każdy opisuje widziany wypadek inaczej, subiektywnie…… Problem za to może stworzyć przeniesienie wizji z poziomu mentalnego na słowa……..

            Poza tym w sferze astralnej zazwyczaj widzi sie pojedyncze obrazy, no niekiedy obdarzone ruchem. W sferze mentalnej za to widzi sie już dokładnie całe wydarzenia – w zależności jak wygodniej – albo ogląda sie jakby sie oglądało aktorów na scenie. Albo można sie znaleźć wśród „aktorów” i oglądać wszystko jakby „od wewnątrz” (przytaczany przykład: jeśli zapragnąłby widzieć lądowanie Juliusza Cezara w Bretanii to natychmiast znalazłby sie na brzegu morza wśród legionistów, a całe zdarzenie widziałby tak jak ono było w 55 roku pne). Nie ma możliwości wpływania na wydarzenia, ani też nikt z „aktorów” nie jest świadomy jego obecności. Jedyne na co ma wpływ to prędkość, z jaką dramat rozgrywa sie przed jego oczami. Co więcej nie tylko widzi co sie dzieje, ale też słyszy i rozumie co mówią, a nawet wie co myślą.

            W pewnym szczególnym przypadku obserwator ma możność nawiązania intymniejszego kontaktu z kroniką. Gdy obserwuje scenę w której sam w przeszłości uczestniczył, otwierają sie przed nim dwie drogi:
            1. może odnieść sie do wydarzeń w zwykły sposób – jako obserwator o doskonałym widzeniu, wrażliwości i rozumieniu. 2. może raz jeszcze utożsamić sie z dawno nieżyjącą postacią (którą był) i przeżyć ponownie myśli i uczucia dawnych czasów. Odnajduje ongiś w świadomości powszechnej tę cząstkę, z którą sam był związany.
            Osobiście dochodzę stąd do wniosku że w prawidłowo przeprowadzonym Regresingu adept doświadcza właśnie Kroniki Akaszy – bowiem jeszcze raz przeżywa dane wydarzenia, rozumiejąc je, przebaczając sobie i rozwiązując problem, a na koniec na zawsze uwalniając sie od tego co zaszło kiedyś.
            Oczywiście w regresingu nie zawsze dojdzie sie aż tak daleko, czasem jest to tylko astral bądź forma symboliczna.

            Natomiast w sferze buddhi kronika akaszy jest czymś więcej niż tylko zwykłym zapisem pamięci! Bowiem w tej sferze nie ma już ograniczenia ani przestrzeni (to to już w ogóle mało kto jest w stanie pojąć – najpierw trzeba zacząć od pojęcia świata astralnego i mentalnego, żeby dojść do sfery. Obserwator w tej sferze nie musi przeglądać długiego łańcucha zdarzeń (tak jak w mentalnym – gdzie jakby przekłada kolejne karty kroniki, w zależności co chce odczytać). Otóż w buddhi wszystko dzieje sie w wiecznym teraz! Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości. Przeszłość i przyszłość dzieją sie równocześnie w teraz!!!! Wszystko na raz w teraz!”

            Kronika Akaszy jest związana z komunikajcą na wyższym poziomie świadomości niż nasze funkcjonowanie w realiach dnia codziennego. Dlatego też i eksperyment nietypowy dla tego czatu, aczkolwiek jak sobie z tym poradzić dobrze byłoby do konca sobie wyjasnic na czacie w sobotę 5 lutego a potem podzielic się doświadczeniem.

            I takie coś: z http://cialka.net/kronika-akaszy_4553.html/comment-page-1#comment-1218
            „Eckhart Tolle-mój odbiór : By odnaleźć w sobie Prawdę, nie szukaj jej w zbiorowym Umyśle, którego jesteś częścią. Dopełnienie karmy (zrealizowanie tylko karmicznego planu wcielenia) nie jest Wyzwoleniem z szaleństwa zbiorowej „świadomości” Umysłu. Prawo przyczyny-skutku jest prawem zmiennym, które tworzy iluzję hierarchii osobowej w planach karmicznych i tym przyporządkowaniem pozbawia je bezosobowej Natury.
            Nie możemy czekać na nowy świat, bo tworzy go chory Umysł. Zdrowy Świat powstanie tylko wtedy, kiedy uświadomisz sobie, że realizujesz równolegle dwa plany wcielenia (żyjesz w dwóch wymiarach). Jeden to plan karmiczny, a w tle Plan Duszy, w którym powinieneś być w kontakcie ze swoja Istotą z Wyższego Wymiaru (Świadomością). Odnalezienie kontaktu z Nią i realizacja planu Duszy (Dusza jest częscią tej Istoty w Tobie) da Wyzwolenie i odbierze możliwość kreowania Twojej przyszłosci przez szalony Umysł, któremu tu podlegasz i dajesz mu przyzwolenie. I to jest Twoją drogą do Oświecenia.
            Pozdrawiam nnka

            http://paranormalne.eu/forum/topic/2866-kosmiczna-kronika-akaszy-czyli-pami-wiata/

            Niejaki RUPERT SHELDRAKE nazwał TO coś np. POLEM MORFOGENETYCZNYM.
            Dla mnie TO coś przejawiło się raz jako PRA-DOM, który jest w każdym z nas i jako (m. innymi)… POLE ŚWIADOMOŚCI BUDDY.😉, które także jest w każdym z nas.
            A czasem jako PUSTKA, która w zasadzie jest POTENCJALNĄ PRÓŻNIĄ😉
            Widziałam to jako Rozbite Lustro, Kosmiczny Ocean itp. ;-D

            A Maria_st tak to opisała:
            https://nnka.wordpress.com/2014/09/02/janusz-christa-wielki-wizjoner-epoki/#comment-32356

  7. siola pisze:

    Jestem mialem spadek po dziadku ,a ze ziemi Ojcow sie nie sprzedaje to i nie bralem pod uwage odszkowowania za to z Niemiec .To co ONI proponowali to jak przekupstwo i chec posiadania haczyka na mnie ,to co dobre i tak by po jakim czasie zniszczyli to sa specjalisci w szantarzowaniu zabijaniu okradaniu jednego czego nie potrafia to myslec samodzielnie i rzyc z pracy wlasnymi rekami .Ludzi uwazaja za glupcow ,bo sadza po sobie ONI nie sa zdolni nauczyc sie czegos samodzielnie dlatego tez uwazaja ze inni tez sa tacy sami.Zwiazku z tym ze uwazaja ludzi za takich jakimi sa ONI ich siedziby otoczone sa kamerami i innymi zabezoieczeniami ,wlasciwie mozna to nazwac strachem przed samym soba.Biedny ten komu bedzie przeznaczone to naprawic ,czytajac inne fora plakac sie chce ,tyle tam chamstwa ,chciwosci checi posiadania mocy i rzadzy wladzy nad innymi.Czasami ma sie wrazenie ze swiatem zadza boscy psychopaci i ich poplecznicy lechtaczka i ogon.Masa ksiag i ludzi oswieconych przez nie, ale wiecej rozumu i wiedzy ma samotny gospodarz mieszkajacy w puszczy Bialowieskiej.Jak mozna dac wiedze dyletanta ONI posiadajac ja ,zniszczyli by ziemie i wszechswiat ,przecierz nie szanuja nawet boga w jakiego niby karzdy z nich wierzy.Ich slowa sa czasami sa takie jakby ich stworca byl zuchelter a Matka puffmutter,i szukaja frajerow ktorzy dadza sie nabrac sie na ich chore nauki.Powoli zaczyna byc ciasno bo liczba zbawcow zaczyna byc wieksza od tych ktorych Maja zbawic.Czasami trace nadzieje ze bedzie moglo byc lepiej ,no coz jak powiedziala pani z OZ jestem stary dziad i duzo czasu mi nie zostalo rzycia w wiezieniu.Na zmiane jednego niewolnictwa na drugie nie mam ochoty .Dziwi mnie jedno ze nikt z nawiedzonych nie zauwazyl ze Panie z moca w parlamencie otrzymaly zgode na jawny chandel bronia do tej pory bylo pokatnie teraz otwarcie popiera sie mordowanie.Zalerzy z ktorej strony wiatr wieje ludzie walczacy z bronia w reku sa partyzantami ,bojownikami o wolnosc ,bochaterami narodowymi,a jak zmiana wiatru to bandytami,terorystami.Ale bezimienne ktosie podrzegajace do walki sa zawsze po wlasciwej stronie barykady.Oj duzo sprzatania ,nie na jednego to zadania a pomocy jak nie widac tak nie widac .Ale moze jest troche nadzieji i tej trzeba sie trzymac ufajac sobie i wlasnemu sumieniu.

  8. Michaela pisze:

    Janusz Christa.. hmm….ciekawe nazwisko, dopiero teraz zauważyłam🙂

    Ps.Hipoteza Nr 10, Czytałam coś takiego…ponoć oparte na faktach…ależ ten Christa miał wizje😮

  9. Dawid56 pisze:

    Ja tez nie zwróciłem wcześniej na to uwagi Michaelo , dziękuję🙂

  10. Mezamir pisze:

    Kajko i Kokosz – Kaja i Mokosz
    Asterix i Obelix – astrl i oobe

  11. Teresa Chacia pisze:

    Niech króluje w Tobie intuicja uzyskasz wiele wspaniałych odpowiedzi
    subtelny głos jej nie może sie przebić gdy wypełniony jesteś chaosem myśli gawiedzi

    Niech króluje w Tobie wyważona czułość uśmiech wspina się na szczyty
    a w spojrzeniu iskierki szczęścia niekończące sie zachwyty

    Niech króluje myśl radosnego tworzenia żebyś wspaniałe rzeczy mógł przyciągnąć
    stał się pięknym wyobrażeniem i szczyt marzeń mógł osiągnąć

    Drogowskazy niech prowadzą gdzie pomyślność wciąż króluje
    gdzie miłością wszystko wspaniale pachnie i radością wręcz promieniuje

    Spokojnego szczęścia kwiaty niech wyrosną na Twej drodze
    zajrzyj też w krainę baśni by fantazji puścić wodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s