Od Palca Bożego i nowiu 25.08.2014 do pełni i Latawca 08.10.2014 – 44 dni nadziei na Pokój

Wydawać by się mogło, że wszystko idzie ku dobremu. Po wielkim Krzyżu z pierwszej połowy roku 2014 nie ma już śladu. Na niebie powoli rysuje się latawiec, który zaprezentuje się w pełnej okazałości na pełni, 8 października 2014 roku. Latawiec to figura w kształcie deltoidu składająca się z trójkąta równobocznego i równoramiennego Tworzyć go będą trzy planety z żywiołu ognia Mars Słońce i Jowisz oraz Księżyc w koniunkcji z Uranem. Wszystkie fazy żywiołu ognia będą również obsadzone Baran Uranem z Księżycem, Lew Jowiszem, Strzelec Marsem. Latawiec to bardzo energetyczny układ i w zasadzie traktowany jest jako pozytywny- niewielkim wysiłkiem można bardzo wiele zrobić. Ciekawe, bo w okolicy Słońca Latawca znajduje się Słońce urodzeniowe prezydenta Rosji.
latawiec
Latawiec opozycja 8 października 2014
Są dwie alternatywy każda inicjatywa pokojowa prezydenta Rosji może się rozprzestrzenić na cały Świat, to samo dotyczy również i innych działań prezydenta Rosji i nie tylko. Latawiec działa tak jak wzmacniacz -wzmacnia sygnał wejściowy wielokrotnie. Jeśli na wejściu dostanie pozytywna energie to ją wzmocni, ale niestety jeśli dostanie negatywną, to ją też ją wzmocni. Ten okres wrzesień –październik 2014 wydaje się być kluczowym dla światowego Pokoju. Wszelkie inicjatywy pokojowe mogą się rozprzestrzenić na cały Świat, niestety dotyczy to też działań wojennych – niewielka iskra może spowodować pożar.25 sierpnia 2014 roku utworzył się aspekt koniunkcji Marsa z Saturnem- jedna planeta prze do przodu , a druga wstrzymuje działania. Dodatkowo tej ścisłej „0” koniunkcji tych planet towarzyszył nów. Pewną ciekawostką jest także to, że utworzył się tzw. Palec Boży z antenami Merkurym i Saturnem w koniunkcji z Marsem z odgromnikiem z Uranem. Pole rażenia tego P.B to Słonce Prezydenta Rosji. Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że koniunkcja Marsa i Saturna jest w fazie Skorpiona którą rządzi Pluton będący kwadraturze z Uranem znajdującym się w fazie Barana, którym rządzi Mars Powoli jednak Mars będzie się oddalał od Saturna i prawdziwego „rozpędu” nabierze gdy znajdzie się w fazie Strzelca a nastąpi to już 13.09.2014. Istnieje tez duże prawdopodobieństwo że uaktywni się kwadratura Uran Pluton tym bardziej, że 23 września „wyjdzie” z retrogradacji.
Now_sierpniowy
Palec Boży nów 25 sierpnia 2014

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, planety i komety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

161 odpowiedzi na „Od Palca Bożego i nowiu 25.08.2014 do pełni i Latawca 08.10.2014 – 44 dni nadziei na Pokój

  1. Michaela pisze:

    Dodam jeszcze ,że 8.10.2014r. będzie kolejna druga już pelnia z tej serii „Krwawych Księżyców.”

  2. Maria_st pisze:

    „Tokiem prostego rozumowania

    Jutro 28.10 2011 kończy się kalendarz Majów wg Callemana . Kończy się NOC- to czas nauki . Teraz pora na egzamin dojrzałości.”
    https://nnka.wordpress.com/2011/10/26/szczelina-czasu-swiety-kalendarz/

  3. Michaela pisze:

    A58 proszę jak zwykle o objaśnienia bo , to jest związane z Nostradamusem :🙂
    ——————————————————————————————————–
    dellfin:
    „nie ma znaczenia czy u władzy jest PIS, PO czy inna grupa cyrkowa
    to co się dzieje na Ukrainie przepowiedział m.in Nostradamus
    napisał m.in, że na ok rok przed wybuchem III wojny będzie konflikt między Rosją i Ukrainą
    i paradoksalnie Polska ma być w czasie III wojny jednym z nielicznych, bezpiecznych miejsc na ziemi

    czy tego chcemy czy nie, szykuje się globalna rewolucja, która ma objąć cały świat,
    w tym konflikcie Rosja to małe piwo, bo większość i tak rozleje się od strony Islamu
    i to nie ma nic wspólnego z Tuskiem, Kaczyńskim czy innym u władzy,
    to się rozgrywa w wyższych gęstościach”

    Odpow. Karen :
    „Tak „delfinie” Ty jeden widzisz to z tego poziomu! Byłam w Niemczech w siedzibie Zakonu Maltańskiego. Ogromny teren i posiadłość, a kiedy weszłam do muzeum o mało nie spadłam ze stromych schodów… Otóż tam na przeciwległej ścianie wisiały dwie flagi – polska i maltańska, a pośrodku nich wielki portret Nostradamusa… Mam pełną dokumentację. W Kalendarzu Majów jest to opisane w ten sposób, że kiedy dwie bestie się ze sobą zetrą, następna przystąpi do akcji ta żółta… Wschód wygra z Zachodem, a potem nastąpią wielkie kataklizmy na naszej planecie… Ojciec Klimuszko też wymieniał Polskę od morza do morza… Także my naprawdę nie wiemy, jak i kto tę Polskę podniesie do takiej rangi, że będzie ona razem z Francją potęgą w zalanej morzami wąskiej jak półwysep Europce. Niemcy również będą zalane, a docelowo np. Poznań będzie portem… Wizje wielkiego medium Leszka Szumana też to potwierdzały. Więc bierzmy to wszystko, co się dzieje z pozycji lecącego Orła, a nie pełzającego szczura! Jedyny Zakon Maltański jest przedłużeniem Zakonu Templariuszy, którzy chcieli stworzyć już 8 wieków temu lepszy świat, ale im się nie udało. Wtedy nie, ale za kilka lat, jak przeżyjemy, to ten lepszy świat Złoty Wiek nastąpi dla sprawiedliwych tej Ziemi….”

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/najpierw-kijow-potem-warszawa#comment-218190

    • Maria_st pisze:

      „a docelowo np. Poznań będzie portem ”
      to jakaś maciupeńka bedzie ta Polska..a moze inna nazwa będzie, inne myślenie?

      • siola pisze:

        drugi port w Kielbaskowie i bedziemy mieli Polske od morza do morza

        • Maria_st pisze:

          siola tyle tych prze-po-wiedni, i ich inerpretacji że można tworzyć kolejne baJAnia
          Zobaczcie co sie dziekje odkąd Nostra-dam-us stał sie modny.
          Wciąz pojawiaja sie informacje o zrozumieniu centurii .
          I nie tylko tych wierszy ale łączy sie z różnymi ” pasującymi” tworami……
          Poznałam juz wiele takich interpretacji i co mnie zastanawia, osoby które to ” zrozumiały–odczytały ” uważają że do nich było to skierowane–na nich czekało odszyfrowanie, odkodowanie .
          Przy okazji pojawia sie mnogość mesjaszy–zbawicieli i wszystkowiedzacych dzieci stwórcy.
          Dotknij jednak pytaniem takie osoby / wszystkowiedzące/ a zostaniesz ” pogryziony” do kości …..pozbawiony czci, wyklęty.
          Zawsze mnie dziwilo jedno.
          Jak to sie dzieje ze tzw osoby duchowe–niszcza siebie –ciało i umysł poprzez to co wpływa destrukcyjnie na człowieka.
          Pierwszym szokiem była mowa……..wulgarna……a przecież mamy zaczynać od siebie.
          Takie to ” kwiatki”.
          Obecnie mało co mnie dziwi………mamy ” świat” jaki sobie ” zażyczyliśmy”….myślami, mową i czynami.

          • JESTEM pisze:

            „Poznałam juz wiele takich interpretacji i co mnie zastanawia, osoby które to ” zrozumiały–odczytały ” uważają że do nich było to skierowane–na nich czekało odszyfrowanie, odkodowanie .
            Przy okazji pojawia sie mnogość mesjaszy–zbawicieli i wszystkowiedzacych dzieci stwórcy..”

            Ciekawe zjawisko, prawda? I jakie powszechne… obecnie…😉

            „Jak to sie dzieje ze tzw osoby duchowe–niszcza siebie –ciało i umysł poprzez to co wpływa destrukcyjnie na człowieka.
            Pierwszym szokiem była mowa……..wulgarna……a przecież mamy zaczynać od siebie.”

            Marysiu kochana, czemu się dziwisz? Już nie pamiętasz, jak kiedyś nie przeszkadzało ci słownictwo Ktosia, jak go broniłaś przed innymi tłumacząc między innymi mi, że czasem trzeba pewne rzeczy przedstawiać dosadnie (z wulgaryzmami włącznie)? Potrzebowałaś przejść przez to doświadczenie sama, żeby poznać prawdę o takich działaniach jak np. Ktosia. Podobnie Mały Budda potrzebował swoich doświadczeń z Ktosiem, które wzbogaciły jego wiedzę nie dlatego, że otrzymał jakieś dary od Ktosia, lecz dlatego, że zobaczył prawdę, czemu służą takie „dary” i „wyróżnienia”. Ja też kiedyś przeszłam podobne doświadczenia. I dla mnie najważniejsze jest, że przechodząc przez nie umiemy juz rozpoznawac i zaczynamy widziec różne osoby i tworzone przez nie sytuacje takimi, jakie są naprawdę (bez „różowych okularów” ograniczających nas i nasze postrzeganie wcześniej. Więc każdemu potrzebne są pewne doświadczenia, które my z własnej perspektywy możemy oceniać na różne sposoby albo… przestać je oceniać, gdy zaczynami WIDZIEC (jakby wewnętrznym widzeniem) i ROZUMIEC.

            „Obecnie mało co mnie dziwi………mamy ” świat” jaki sobie ” zażyczyliśmy”….myślami, mową i czynami.”

            Tak, kochana. Niektórzy już to WIDZĄ i ROZUMIEJA. Są tacy, co przed nam mieli takie rozpoznanie i zrozumienie oraz są tacy, co uzyskają je po nas, ale wiemy już też, że to nie znaczy, iż pierwsi są lepsi od ostatnich albo odwrotnie.🙂

          • margo0307 pisze:

            „… Dotknij jednak pytaniem takie osoby / wszystkowiedzące/ a zostaniesz ” pogryziony” do kości …..pozbawiony czci, wyklęty.
            Zawsze mnie dziwilo jedno.
            Jak to sie dzieje ze tzw osoby duchowe–niszcza siebie –ciało i umysł poprzez to co wpływa destrukcyjnie na człowieka…”

            Maryś, być może odpowiedź na to powyższe pytanie znaleźć można w pracy mistyczki Soni, pt. „Trzynaście czakr ! Czakry kosmicznego człowieka”, gdzie pisze Ona m.in. na temat Ery Wodnika, do której obecnie wchodzimy i rozwoju naszych dodatkowych 6-ciu czakr 😉
            Zaznacza także ( o czym doskonale przecież wiemy), że niestety nie ma nic na tzw. „skróty” ani darmo, i że na wszystko trzeba własnoręcznie samemu zapracować… 😉

            „..W czasie inwolucji, okresie w którym człowiek był ziemskim człowiekiem, mógł on
            wprowadzić do materii tylko siedem ze swoich trzynastu ciał świetlnych.
            Jego spirytualna istota liczyła wtedy siedem ciał świetlnych i miał on siedem czakr do swojej dyspozycji.
            Jednym słowem, miał on siedmiokrotną świadomość, przy pomocy której
            mógł nadać formę życiu w materii. (…)

            Jednak nie każdy człowiek pogodził się z sobą i z faktem, że aby inwoluować musiał on
            opuścić Źródło, po to by w materii zacząć żyć w dualizmie.
            Sporo ludzi podczas ich pierwszej inkarnacji nabyło się pratraum, takich jak:
            strach (przed życiem), poczucie winy, uczucie odtrącenia i opór przed życiem lub przed dualizmem.
            Nie każdy z niecierpliwością czekał momentu by opuścić Źródło, aby zacząć żyć w materii i aby później jako kosmiczny człowiek być zobowiązanym do wzięcia na siebie tak wielkiej
            odpowiedzialności.
            Odpowiedzialności za prawidłowe funkcjonowanie życia, Wszechświata i ewolucji!
            Z powodu nabytych pratraum wielu ludzi sabotowało realizację swojej inwolucji.
            Odmówili oni zakotwiczenia swoich ciał świetlnych w różnych sferach Wszechświata i te
            nie zabrane ze sobą ciała świetlne pozostawili wysoko w sferach Wszechświata, wysoko
            w swojej aurze, w swojej strukturze światła.
            Ich spirytualna istota jest przez to w materii osłabiona, nie działa prawidłowo i nie jest dobrze odżywiana przez kosmiczną energię.
            W tym stanie nie potrafią oni wprowadzić w całości kosmicznego impulsu do materii, a
            przez to pozbawieni sterowania dryfują w kółko.
            Ci ludzie nie posiadają siły działania ani siły do podołania wyzwaniom i absolutnie nie są silnie osadzeni w materii.(…)
            Teraz, kiedy skończyła się inwolucja we Wszechświecie, a zaczęła się ewolucja Ducha w
            materii, w ludzkiej świadomości zostało udostępnionych sześć ciał świetlnych Ery
            Wodnika, które mają do czynienia z ukształtowaniem się Ducha w materii.(…)
            Obecnym zadaniem siedmiokrotnego ziemskiego człowieka jest zaakceptowanie swoich
            istot świetlnych Ery Wodnika.
            Drogą rozwoju świadomości może on zacząć rozpoznawać swój stan bycia kosmicznym człowiekiem. Następnie może on rozpocząć proces integracji kosmicznego człowieka w swoim ziemskim człowieku.
            Ten proces można porównać z procesem integracji Ducha w materii.

            W spirytualnej istocie ziemskiego człowieka, który przez traumatyczne samoodrzucenie
            się lub przez odrzucenie przez niego materii, zostawił część swoich ciał świetlnych w
            wyższych sferach Wszechświata, może powstać rozszczepienie, częściowe rozdwojenie
            między wyższą i niższą istotą, o ile ta trauma siedzi wystarczająco głęboko lub dlatego,
            że udostępnienie kosmicznego człowieka wywiera jeszcze dodatkowy nacisk na jego
            spirytualną istotę.
            Konsekwencją tego jest, że wyższa istota nie może dobrze pracować w niższej istocie, przez co człowiek w swej niższej istocie będzie się czuł strasznie zagubiony…
            Z kosmicznego punktu widzenia człowiek ten jest praktycznie pozbawiony sterowania i
            dryfuje wtedy prawie wyłącznie według impulsów własnej osobowości.
            W tej sytuacji nie jest on wystarczająco silny by wytrwać w życiu.
            A ponieważ posiada on częściowe rozdwojenie w swojej spirytualnej istocie – i przez to jest bardzo otwarty – staje się bardzo szybko igraszką dla negatywności, która aż nazbyt chętnie chce nadużyć takiej sytuacji.
            Taki człowiek, przez oddziaływanie ciemności, zostaje powoli ale konsekwentnie popychany ku psychozom.
            Podsumowując: kiedy więcej ciał świetlnych nie przeszło prawidłowej inwolucji, spirytualna istota człowieka rozdwaja się, a gdy do tej istoty mieszają się jeszcze ciemne energie, może to w następstwie doprowadzić do psychoz!…”

          • JESTEM pisze:

            Dzięki Margo0307 za ciekawy tekst…
            „Jednak nie każdy człowiek pogodził się z sobą i z faktem, że aby inwoluować musiał on opuścić Źródło, po to by w materii zacząć żyć w dualizmie.
            Sporo ludzi podczas ich pierwszej inkarnacji nabyło się pratraum, takich jak:
            strach (przed życiem), poczucie winy, uczucie odtrącenia i opór przed życiem lub przed dualizmem.”

            mój rysunek dotyczący inwolucji i ewolucji świadomości, który dziś już umieściłam w innym wątku:

            Na powyższym rysunku zaznaczona jest możliwość przejść inwolucyjnych i ewolucyjnych z jednej formy do innej – po okręgu lub przeskoków inwolucyjno-ewolucyjnych pomiędzy róznymi formami – po prostych. Centralny punkt diagramu (czerwony) odpowiada stanowi świadomości w formie eteru. Jest to punkt tak zwanego „świętego centrum” świadomości.

            To koło można ustawić w płaszczyźnie poziomej, wówczas punkt czerwony odpowiadający stanowi świadomości w formie eteru, będzie punktem wierzchołkowym stożka, w którym zbiegają się różne stany świadomości w jedno.

            Kolejny diagram wyznaczający połączenia świadomości form ziemskiego planu pokazuje, że przeszłość i przyszłość czyli czas jest związany z procesami inwolucji i ewolucji czyli z przejściami pomiędzy stanami świadomości:

            http://4.bp.blogspot.com/-BNZWRTujAS8/TiBHKkXyuII/AAAAAAAACaE/YICoL2b6hFY/s640/z%2525C5%252582udzenie%252520czasu.JPG%20%20%20%20%20%20

            cyt.:„Ich spirytualna istota jest przez to w materii osłabiona, nie działa prawidłowo i nie jest dobrze odżywiana przez kosmiczną energię.
            W tym stanie nie potrafią oni wprowadzić w całości kosmicznego impulsu do materii, a
            przez to pozbawieni sterowania dryfują w kółko.”

            Miałam jeszcze we wczesnej młodości takie myśli, że jesteśmy tu po to, by „wpompować” w materię, by wypełnić materię… MIŁOŚCIĄ. Wtedy nie rozumiałam, co to znaczy, ale wiedziałam, że z jakichś powodów to jest ważne dla mnie.;-)

            „Konsekwencją tego jest, że wyższa istota nie może dobrze pracować w niższej istocie, przez co człowiek w swej niższej istocie będzie się czuł strasznie zagubiony…
            Z kosmicznego punktu widzenia człowiek ten jest praktycznie pozbawiony sterowania i
            dryfuje wtedy prawie wyłącznie według impulsów własnej osobowości.
            W tej sytuacji nie jest on wystarczająco silny by wytrwać w życiu.”

            No tak. Dla mnie teraz to oczywiste. Stąd nawet niekiedy pojawiają się próby samobójcze… jak to miało miejsce w moim przypadku w młodości… I raz, prawie mi „się udało”… Prawie. Ponieważ jednak się „nie udało”, czułam wtedy ogromne rozczarowanie, a do tego „usłyszałam”, że… gdybym umarła i tak musiałabym tu wrócić. Bo jestem tu po to, by zrozumieć ten świat. A potem będę wiedziała, co dalej… – i tak się stało…😀

          • Maria_st pisze:

            Marysiu kochana, czemu się dziwisz? Już nie pamiętasz, jak kiedyś nie przeszkadzało ci słownictwo Ktosia, jak go broniłaś przed innymi tłumacząc między innymi mi, że czasem trzeba pewne rzeczy przedstawiać dosadnie (z wulgaryzmami włącznie)?

            Jestem, wtedy nie chodziło o wulgaryzmy a raczej dosadne nazwanie pewnych sytuacji…sprawdz tamte komentarze…..a po uwagach –Ktoś sie do nich dostosowywal, byc moze tego nie pamietasz–ale moze tak ma byc?!

          • mały budda pisze:

            Podobnie Mały Budda potrzebował swoich doświadczeń z Ktosiem, które wzbogaciły jego wiedzę nie dlatego, że otrzymał jakieś dary od Ktosia, lecz dlatego, że zobaczył prawdę, czemu służą takie „dary” i „wyróżnienia”.

            Masz rację Jestem to co napisałaś.
            Ktoś to taki stary cwaniak i jego dar to wirus dla naiwniaków.
            Ktoś i wielu innych mieli zadanie przeszkodzić w kontakcie.
            Ktosia widziałem w wizji jako obraz energii fizycznego zapisu człowieka. Więc ktoś pozostawia zapis energetyczny, który odczytałem.
            Zmierzyłem przez przypadek moc energii Ktosia i stwierdziłem, że dla innych jest niebezpieczny tj. ciemny byt który za nim się znajduje.

            Dlaczego tak uważam.
            To proste, gdyż bez pracy nad samym sobą nie można dokonywać konfrontacji.
            Nie znoszę oszustów, którzy swoją mocą mamią naiwnych.
            Przykre, lecz prawdziwe Ktoś to oszust. Mało mnie interesuje, czy Ktosiem manipulują aby podszyć się pod M.
            Słońca nie oszukują a mowy Sfinksa nie zrozumieją.
            Dlatego pycha ludzka zasłania wzrok aby człowiek mógł widzieć ciemność i jeszcze bardziej wejść w swój mrok własnego ego.

            Tak jak już napisałem Ktoś z stresu umrze. W każdym razie jego śmierć będzie miała podłoże na bazie doświadczonego stresu.
            Więc widziałem śmierć Ktosia wyniku oszukiwania samego siebie.
            Przepraszam, że piszę wprost. Ale Ktoś to oszust i wredny stwór, który ma ochotę na koronę matki ziemi.

            Jak można określić ktosia.
            Ktoś to osoba bardzo ważna nie ujawniająca swoich zamiarów. Aby mogła tworzyć iluzję gry aby wciągnąć naiwnych żeby energię spijać.
            Ten kto bez chwały a miłości przygotował drogę dla słońca.
            Doczeka spotkania w swoim obecnym życiu z kosmicznymi rodzicami.
            Co by nie było i tak na rydwan słońca nie wejdą. Z prostej przyczyny, iż karmy swojej nie o czyścili.
            Pan duchów nie lubi oszustów.
            Bez wewnętrznej pracy nie ma wyzwolenia z kręgu życia i śmierci.

          • Ktoś pisze:

            „Więc widziałem śmierć Ktosia wyniku oszukiwania samego siebie.”

            – błąd, umrze nierozpoznany. Dokładnie to to znaczy.

            Napisałbym jeszcze parę podpowiedzi ale nie chce i wam i tym drugim psuć zabawy chać jest wielka szansa iż w przyszłym roku ku wielkiemu żalu wszystkiego się dowiecie. Wiecie, przepowiednie. ;D

          • Maria_st pisze:

            Ktoś napisał:
            „Napisałbym jeszcze parę podpowiedzi ale nie chce i wam i tym drugim psuć zabawy chać jest wielka szansa iż w przyszłym roku ku wielkiemu żalu wszystkiego się dowiecie. Wiecie, przepowiednie. ;D ”

            prze-po-wiednie ?
            hmm–bez komenta–rza
            Zal?
            człowiek świadomy swego istniea uważam iz nie czuje żalu –WIE.
            Życie piekne jest…….❤

          • Michaela pisze:

            ….szokujące jest to co piszesz Mały B….😮 😦

          • Maria_st pisze:

            Dzięki nnko…..
            „I być może to, co teraz napiszę dla wielu będzie herezją, ale jeśli faktycznie jesteś „wybrany”, to nie po to aby tutaj cokolwiek kreować. Każda kreacja niesie ze sobą odpowiedzilaność, każda kreacja zmienia ściezki innych ludzi. Jeśli jesteś w stanie to unieść ok. ale..

            TO ŻE TWORZYSZ SWÓJ KANAŁ RZECZYWISTOŚCI NIE OZNACZA ŻE TWORZYSZ RZECZYWISTOŚĆ ”
            https://nnka.wordpress.com/2011/11/27/moda-na-nowa-rzeczywistosc-do-kreatorow/

          • Dawid56 pisze:

            Wszystko zależy od tego co rozumiemy po pojęciem Kreacja.Ja jednak nie chce być odtwórcą jakiegoś napisanego wcześniej scenariusza.Dla mnie kreacjonista to twórca..Być tylko odtwórcą? Nie takiego życia nie chcę.Właśnie tworzenie jest całym sensem Życia,tak jak i sensem Życia jest nasza każdego bez wyjątku osobnicza wyjątkowość.Każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny na swój sposób jedyny w swoim rodzaju- po prostu każdy ma swój Kosmogram i żaden z nich się nie powtarza , nawet u Bliźniąt🙂

          • JESTEM pisze:

            Być tylko odtwórcą? Nie takiego życia nie chcę.Właśnie tworzenie jest całym sensem Życia,tak jak i sensem Życia jest nasza każdego bez wyjątku osobnicza wyjątkowość.Każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny na swój sposób jedyny w swoim rodzaju- po prostu każdy ma swój Kosmogram i żaden z nich się nie powtarza , nawet u Bliźniąt🙂

            To, ze ktos nie chce byc odtworca, nie znaczy, ze nim nie jest… tylko nie wie, co i dlaczego odtwarza…
            A czy majac swoj Kosmogram tworzysz czy odtwarzasz?

            Na przyklad ktos moze myslec, ze jest np. mardukiem (?), ale dlatego, ze sie utozsamia z ta rola i chcialby, by inni go tak postrzegali. Czy to znaczy, ze on cos tworzy czy odtwarza? A moze tworzy… jakas iluzje tego, ze jest jakims guru, a nawet jakims mardukiem? Ale nawet tworzac taka iluzje odtwarza pewne role… Po co? Bo sa tacy, ktorzy potrzebuja dokladnie takiego guru czy takiego marduka czy takiego ktosia lub potwora (bo i tak sie Ktosiu sam czasem okreslal). Ale czy taki Ktos „wystepujacy” w roli takiego guru czy marduka albo potwora jest swiadom tego, co tworzy, a co odtwarza i w jakim celu?

            Diably, Szatan, rozne potwory potrzebne nam do momentu, kiedy nie zrozumiemy po co oni odgrywaja te role. A robia to dla nas… Niektorzy tak sie utozsamiaja z tymi postaciami albo tak mocno wierza w ich role, ze nie moga wyjsc z gier, w ktorych uczestnicza ani nie rozumieja po co w tych grach biora udzial. Jednak… gdy zaczynamy rozumiec, po co nam te gry, po co istnieja rozne „ktosie” i potwory, wowczas one sie po prostu „rozplywaja”. Przestaja byc dla nas potworami, bo zaczynamy widziec ludzi i zdarzenia i sytuacje takimi, jakie one sa, bez naszych projekcji, bez filtrow naszych przekanan i iluzji… oczywiscie dla innych nadal moga byc „potworami” lub potworami.

            Mozliwe, ze nie wierzyliscie, kiedy pisalam, ze kocham Ktosia tak samo jak innych, bo czesto prowadzilam z nim rozmowy wyrazajac inne zdanie niz on, a nawet czasem droczac sie z nim zartobliwie (miedzy innymi po to, byscie mogli dostrzec jego oszustwa :-)). Ale byly takie osoby, ktore w to nie wierzyly np, że ktos mami obietnicami, dlatego potrzebowaly wejsc w relacje z nim, by „na wlasnej skorze” zobaczyc, jak on dziala.

            Dla mnie ktos byl przez pewien czas nauczycielem, choc nie takim, za jakiego sie podaje. I oczywiscie nie byl zadnym autorytetem ani nie byl zadnym guru dla mnie😉. Ale dzieki niemu moglam zobaczyc kiedys, ze jeszcze troche sie balam czegos, ze projektowalam jeszcze na innych swoje leki itp. Moja „uczenie sie” nie „od” ale „poprzez” Ktosia stalo sie „najintensywniejsze” wtedy, kiedy Ktos, Ozyrys i Maly Budda zaczeli pisac slowa, w ktorych probowali mi grozic albo mnie straszyc.

            Mniej wiecej w tym czasie zaczela mnie „nagle” bardzo bolec prawa reka. Tak, ze czasem mialam problem z podniesieniem do ust kubka z herbata lub kawa. Dlugo nie moglam rozpoznac, skad ten bol, o co chodzi z tym bolem, choc wiedzialam, ze jest to dla mnie jakas informacja, nie moglam przez miesiac jej odczytac. Nie wiedzialam, o co chodzi, az ktoregos dnia…

            przeczytalam sen Malego Buddy o tym, ze m.in. odwiedzil „niedobra” czy „zla” (juz nie pamietam dokladnie) „pania” i byla ona tak slaba, ze z jej reki wypadl kubek. Kiedy przeczytalam te slowa, bylam z jednej strony zaskoczona ‚synchronia’ jego „snu” i mojego stanu, ale z drugiej strony czulam, ze ten sen Malego Buddy nie robi na mnie wrazenia, nie spowodowal we mnie zadnego leku ani zlosci. Nic…

            Pomyslalam tylko: Czyzby ten sen mnie dotyczyl? To ja mialabym byc ta „niedobra pania”? Wiedzialam, ze wowczas i Maly Budda, i Ozyrys, i Ktos, a nawet inni mogli mnie tak postrzegac dokonujac swoich projekcji na mnie. Ale to nie bylo juz istotne, poniewaz wreszcie dostrzeglam, ze jesli nawet ktos chcialby, by mi sie cos „zlego” stalo ( bym zachorowala na przyklad), to moge to czyjes chcenie zobaczyc jako swoja wlasna projekcje odbita od innych. I moge takie czyjes „chcenie” zintegrowac w sobie i uwolnic. I stac sie wolna od takiego czyjegos „chcenia” czy zyczenia czy czyichs „czarow”. Nie widzialam juz zadnego sensu, by „oskarzac” innych o to, ze uprawiaja jakas „magie” i moga chciec mnie skrzywdzic. Nie mialam zadnego prawa myslec sobie, ze to na pewno o mnie chodzi (w snie Malego Buddy) i ze moj bol reki spowodowany jest „czarami” jakichs osob, ktore mnie „nie lubia”…. Ale zobaczylam wtedy, ze gdzies gleboko we mnie tkwil ukryty, nieswiadomy lek, ze ktos moglby chciec mnie w ten sposob, za pomoca jakiejs „magii” (sugestii, powtarzania, straszenia itp.) „zniszczyc”.

            Dokonalam roz-poznania, ze to ja sama – wierzac, ze ktos moglby miec wplyw na moj stan zdrowia – zasilam takie dzialania innych, to ja – wierzac, ze ktos moglby chcec mnie zniszczyc – daje innym taka moc czynienia mi tego, czego sie boje i w co wierze… moc „panowania” nad moim cialem. Postanowilam zmienic ten wzorzec…

            I zastosowalam swoja ulubiona metode pozwalajaca na poszerzanie samo-swiadomosci – metode Lustra.
            On, oni, ktos chce sie na mnie zemscic, chce mnie zniszczyc…
            zmiana:
            Ja chce sie na sobie (innych) zemscic, chce siebie zniszczyc…
            A dalej dokonalam transformacji… a jak ktos ciekaw, to moze poczytac o PRACY Z LUSTREM tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/zadymione-lustro.html

            Zintegrowalam to w sobie po swojemu, przyjelam ze zrozumieniem, akceptacja i „przetransormowalam”… Nastepnego dnia reka przestala mnie bolec i juz nigdy ten bol nie powrocil. Uwolnilam siebie od lekow przed tym, ze ktos moze cokolwiek mi zrobic jakimis „czarami”, „klatwami, „magia” czy czyms w tym rodzaju. Dlatego czytajac wypowiedzi Sioly i Andrzeja58 o tym, ze na stan zdrowia Sioly i jego zony maja wplyw „czary” innych, wiedzialam juz, ze to sa ich projekcje… bo juz inaczej na problemy zdrowotne Sioly patrzylam i inaczej je rozumialam – z perspektywy swojego doswiadczenia i zmienionej swiadomosci. I teraz wiem, ze to my sami – wierzac, ze ktos moze chciec naszego bolu czy choroby – dajemy tym innym moc czynienia nam tego, czego sie boimy doswiadczyc od innych, a co sami nieswiadomie czynimy sobie.

            I jestem wdzieczna wszystkim, lacznie z Ktosiem za te doswiadczenia, ale nie mam pewnosci🙂 czy Ktos jest swiadomy tego, jaka role naprawde odegral wobec mnie – jakiego typu nauczycielem byl dla mnie. Nie uczyl mnie niczego (jesli chodzi o to, co on wie, jaka „wiedze” ma i/lub sie dzieli z innymi), ale dzieki jego dzialaniom moglam sie wiele nauczyc o sobie i dokonac glebszych zmian w sobie oraz stac sie jeszcze bardziej swiadoma tego KIM JESTEM.

            Dlatego tez czesto pisalam i przypominalam, bo sobie kiedys o tym przypomnialam🙂, ze wszyscy nawzajem jestesmy dla siebie nauczycielami. Kto bedzie chcial, kto jest gotowy😉 to z-rozumie, com tu przekazala.😀

          • JESTEM pisze:

            Jestem, wtedy nie chodziło o wulgaryzmy a raczej dosadne nazwanie pewnych sytuacji…sprawdz tamte komentarze…..a po uwagach –Ktoś sie do nich dostosowywal, byc moze tego nie pamietasz–ale moze tak ma byc?!”

            Chodzilo tylko o „dosadne nazywanie pewnych sytuacji”… ? Byc moze Marysiu, chodzilo tylko o to.🙂 Dziekuje, ze probujesz mi to wytlumaczyc, o co wtedy chodzilo…
            Pamietam jednak, w jak wulgarny sposob Ktos pisal np. o Zydach, ale nie tylko, bo o innych tez mu sie zdarzalo. Ty mozesz to nazywac „dosadnym” sposobem. Rozumiem i nie zamierzam sie spierac o to, jak pewne sytuacje widzisz i nazywasz, a jak ja je widze oraz nazywam.🙂

            Tak, po uwagach Ktos na moment czasem sie dostosowywal do nich, a potem znow robil to samo. 🙂
            A Ty jestes dla mnie… nieskazitelna. Choc nie mam pojecia, na ile samo-swiadoma.

            I zeby bylo jasne: dla mnie to, co bylo, bylo doskonale, bo inne nie moglo wowczas byc.
            I nie mam zadnych pretensji, ze ktos cos jakos… ale widze na przyklad, jak ktos probuje zmieniac fakty przemalowujac je „po swojemu”. Do tej pory nie odpowiedzialas na moje pytanie: dlaczego zresetowalas mnostwo swoich komentarzy? Oczywiscie mi nie przeszkadza w niczym to, ze je usunelas. Wiem, ze nie napisalas odpowiedzi na moje pytanie, poniewaz JA nie oczekuje twojej odpowiedzi. Pytanie zostalo zadane, a dzis powtorzone… dla Ciebie. Moze kiedys sama sobie je zadasz i uczciwie sobie odpowiesz?😉

            To, że staję się coraz bardziej świadoma i sobie wiele PRZYPOMINAM nie znaczy, że mam ZAPOMINAĆ o tym, kim w różnych częściach SIEBIE, CALOCI, JEDNI, NIESWIADOMIE także NADAL… JESTEM.

          • Maria_st pisze:

            Jestem napisałas:
            „A Ty jestes dla mnie… nieskazitelna. Choc nie mam pojecia, na ile samo-swiadoma. ”
            A dlaczego tak Cie intryguje moja osoba……mnie Twoja droga jest obojętna….bo tylko Twoja…..może czas spojrzeć na siebie blizej a nie zwracac uwgę na drogi Ktosia, i innych ktosiów……

          • Maria_st pisze:

            „To, że staję się coraz bardziej świadoma i sobie wiele PRZYPOMINAM nie znaczy, że mam ZAPOMINAĆ o tym, kim w różnych częściach SIEBIE, CALOCI, JEDNI, NIESWIADOMIE także NADAL… JESTEM. ”
            i nie zapominaj……

            co do odpowiedzi na pytania……mogę ale nie muszę na nie odpowiadać….sama znajdz odpowiedz w Sobie……nie lubie dużo czytać, pisać ani mówić…ktos kto mnie zna–jako siebie, swoją cząstke—uszanuje to bo wie.

            Ja nie każdego ” kocham” i nie wierze że pisząc kocham Ktosia—jest tak naprawde….bo nieraz ukazywałas jak jest naprawde, lepiej mniej uzywac tego słowa a wiecej emanować nim.

          • JESTEM pisze:

            „Jestem napisałas:
            „A Ty jestes dla mnie… nieskazitelna. Choc nie mam pojecia, na ile samo-swiadoma. ”

            A dlaczego tak Cie intryguje moja osoba……mnie Twoja droga jest obojętna….bo tylko Twoja…..może czas spojrzeć na siebie blizej a nie zwracac uwgę na drogi Ktosia, i innych ktosiów……”

            Dziekuje.
            Zaraz: „intryguje”? Slowa, jakich uzywamy wiele mowia o nas samych?😉
            Marysiu… INTRYGU-JE?
            Chcesz byc obo-jetna, to se badz.🙂 „wolna wola”😉
            Patrze na siebie patrzac rowniez na Ktosia i na Ciebie oraz na innych ktosiow i ktosie… i widze siebie w innych i innych w sobie…

            „Ja nie każdego ” kocham” i nie wierze że pisząc kocham Ktosia—jest tak naprawde….bo nieraz ukazywałas jak jest naprawde, lepiej mniej uzywac tego słowa a wiecej emanować nim.”

            Ach, jak ladnie mnie oceniasz. Dziekuje. No i widzisz kochana, mamy roznie.🙂 Wierzysz i nie wierzysz niby w to, w co niby chcesz, a w rzeczywistosci wierzymy i nie wierzymy w to, do czego przykleja sie nasze ego – nasza ograniczona tozsamosc. Ja po prostu ani wierze ani nie wierze, tylko wiem, ze „nie kochamy kazdego” wtedy, gdy czegos w sobie nie akceptujemy i cos przed soba ukrywamy, bo nieswiadomie odrzucamy. Kochac innych, a wyrazac to, co ma sie do wyrazenia to dwie rozne sprawy.

            Czy kiedy krzykniesz na dziecko, ktore krzykiem swoim powstrzymasz przed zrobieniem sobie jakiejs wielkiej krzywdy, swiadczy o tym, ze nie kochasz dziecka?

            To, co ja ukazywalam, a co ty widzialas to dwie rozne „rzeczy” … przejaw i jego interpretacja.

            Oczywiscie, ze lepiej mniej uzywac slowa kocham, a wiecej emanowac…😀 ale sa sytuacje, w ktorych trzeba takze uzywac tego slowa i to czesto, bo czy ktos emanuje miloscia czy nie, mozna dostrzec, a nie oceniac, dopiero wtedy, gdy doswiadczy sie bycia miloscia. A doswiadczenie bycia miloscia jest powiazane z pokochaniem rowniez (miedzy innymi) wszystkich ludzkich istot.
            A emanowac miloscia mozna, jak sie nia jest.😀

          • JESTEM pisze:

            „…Ludzki umysł nie potrafi zrozumieć dlaczego pewne rzeczy wydarzają się w obrębie Całości (…), ale… ludzki umysł potrafi zrozumieć, że nie ma wyizolowanych zdarzeń.
            Wszystko jest ze wszystkim powiązane (…)
            Zdarzenie jest częścią całości, Kosmosu i prawdopodobnie jest powiązane nawet z rzeczami z innej galaktyki…
            Tak więc nie ma osobnych, odrębnych zdarzeń (…)
            Ale nie potrafimy tego zrozumieć, ponieważ widzimy tylko fragment…”

            Ekhart Tolle
            😀
            p.s. Dziekuje Margo0307 za spisanie tego fragmentu z filmu.

          • mały budda pisze:

            Jestem pamiętasz jak zwróciłem się ,do ciebie o pomoc w sprawie Plejad.
            Ja czułem wewnętrznie, że ta mandala Buddyjska była dla mnie. Brakowało mi tylko twoich udzielonych informacji.
            Więc jeszcze raz dziękuje tobie Jestem i przesyłam pokłon Buddyjski.
            Będę szczery do bólu.

            Udzieliłaś mi Jestem odpowiedzi nie całkiem świadoma tj. gdybyś wiedziała do czego doprowadzi to co zrobiłem. Nie udzieliłaś byś mi informacji. Wiedział to w tamtym momencie.
            Widocznie ty miałaś mi pomóc w odczytaniu zadania.
            Więc musisz mieć związek z Buddami.
            Odnośnie snu tej pani z kubkiem.
            To ta Pani kłania kary tarota aby mnie sprawdzić.
            Przeraziła się ta Pani wyniku zobaczenia prawdy w Tarocie na mój temat. Wówczas ta Pani się wystraszyła i z przerażenia opuściła kubek.
            Potrzebowałem czasu aby prawidłowo rozpoznać energie.

          • mały budda pisze:

            Ja się zastanawiam jak można kochać Ktoś tj. człowieka który nie potrafi kochać. Gdyż jego serce nie znana stanu prawdziwej miłości.
            Mnie on od początku też zwodził ale zaufanie mam do wewnętrznego mistrza który mnie prowadzi do celu mojej drogi.
            Ja Ktosia nie kocham.
            Wychodzę założenia jak można kogoś kochać. Jeśli druga osoba nie kocha. Wówczas skazuje człowiek sam siebie na cierpienie, gdyż kogoś kocha się a ta druga osoba nie kocha.
            Znam miłość i znam mowę serca.
            Staram się pisać aby poznać samego siebie aby wyzwolić się od lęku i strachu przed śmiercią.

          • Michaela pisze:

            Z tym <> kogoś nie jest taka prosta sprawa, już dużo wcześniej pisałam ,że miała z tym problem też św. Faustyna.Tak z pamieci piszę,ale Jezus polecił jej po prostu modlić się za takich ludzi i zawsze im dobrze życzyć.

            Mały Buddo napisałeś:(nieco wyżej) :

            „Zmierzyłem przez przypadek moc energii Ktosia i stwierdziłem, że dla innych jest niebezpieczny tj. ciemny byt który za nim się znajduje”

            Może jest to REPTYL ??? O takim bycie wspomina Renata Engel tak mniej wiecej posluchajcie od 3o min. 30 sek. Bardzo ciekawe, bo ona nic wcześniej o istnieniu Reptyli nie wiedziała…

          • mały budda pisze:

            Michaela ten byt próbował wyrwać mi serce. Więc to jest byt wytworzony przez człowieka, który zna techniki energetyczne, które zastosowano na masową skalę u majów.
            Ktoś był uczony i jest połączony z ciemnym typem.
            To są techniki kapłanów egipskich tych złych, którzy zniewalali swoich podanych.
            Techniki wyrywania energią serca znają jezuici.
            To oni znają sposób wyrywania serca w śnie.
            Ktoś ma dużo wspólnego z jezuitami, gdyż oni bardzo nienawidzą żydków.
            Dziwię się, że Ktoś jest ślepy i nie widzi jak został zaprogramowany aby niszczyć przeciwników.
            Cóż można powiedzieć.
            Jeśli widoczny jest upadek wszelkich religii.
            Kapłani religijni walczą między sobą o energię ludzi i tworzą związki karmiczne. Aby odradzać się jako panowie mający swoich niewolników.
            Według mnie religie między sobą są w stanie wojny.
            Widzę koniec, który jest bardzo bliski.

          • JESTEM pisze:

            Dziękuję ci, kochany Mały Buddo. Pokłon tobie odwzajemniam.

            Udzieliłaś mi Jestem odpowiedzi nie całkiem świadoma tj. gdybyś wiedziała do czego doprowadzi to co zrobiłem. Nie udzieliłaś byś mi informacji. Wiedział to w tamtym momencie.

            Może nie całkiem świadoma, bo nie wiedziałam w jakim celu dokładnie użyjesz tych informacji, ale i świadoma tego, że bez względu na to w jakim celu użyjesz tych informacji, mam je udzielić tobie z pełnym zaufaniem, że tak ma być. Bez oceniania…

            „Ja się zastanawiam jak można kochać Ktoś tj. człowieka który nie potrafi kochać. Gdyż jego serce nie znana stanu prawdziwej miłości.”

            Tu chodzi o to, że kiedy jesteśmy gotowi na poznanie stanu prawdziwej miłości – jak to pięknie okresliles, to poznanie do nas przychodzi, pojawia się w nas ten stan świadomości bez względu na to, czy inni ludzie potrafią kochać czy jeszcze nie.

            Na przykład Karuna, kochany Mały Buddo…
            „Karuna wyraża współczucie, jak również „mocne życzenie wyzwolenia innych od ich cierpień”. Wykonując praktykę Karuny medytujący recytuje określone słowa i zdania celem wzbudzenia w swym sercu miłosierdzia, swoistej postawy chęci i gotowości niesienia pomocy przy kontakcie z cierpieniem. Siła tego doznania nie zależy i nie jest ograniczona przynależnością do konkretnej rodziny, religii, lub klasy społecznej. Medytujący może pomóc sobie w tym procesie przywołując bliskie osoby i ich problemy, sytuacje i stany przez które sam przechodził i/lub w których uczestniczył. Jeśli wystąpi poczucie winy to praktykujący powinien pozwolić mu się pojawić i zaniknąć, ustąpić miejsca serdecznemu współczuciu. [dla mnie to jest właśnie odczuwanie prawdziwej miłości – jak to określił]. Pomocne może być w tym spostrzeżenie, że dobra motywacja i dobre życzenia są o wiele bardziej praktyczne, niż utrzymywanie poczucia wyrządzonej komuś krzywdy, ponieważ dobre życzenia są podstawą dla dobrego działania.

            Sześć stopni medytacji karuna bhāvanā, które są najczęściej dostępne i stosowane dotyczy kultywowania współczucia w stosunku do:

            siebie samego
            dobrego przyjaciela
            osoby ‚neutralnej’
            trudnej osoby
            wszystkich czterech powyższych
            a następnie stopniowo całego wszechświata”

            Nie znałam i nie praktykowalam tego tak, jak powyżej jest to opisane, ale przychodziła do mnie wiedza, dzięki której dokonywalam podobnej przemiany, transformacji w sobie.
            To zabawne, że mojej piesek kiedyś dałam imię Karina nie mając pojęcia, co to słowo znaczy.

            I pięknie to, że trudno nam kochać pewnych ludzi, skomentowała Michaela podając przykład św. Faustyny. I nie chodzi tu o to, by stać się święta albo świętym, ale o to, by się przebudzic…🙂 „zrozumienie prowadzi do wyzwolenia”, a nie jacyś „zbawiciele”. My możemy wyzwolić innych w sobie i siebie w innych dając im wolność i obejmując swoją miłością i zrozumieniem. Takie jest moje rozpoznanie i „wniosek” z moich doświadczeń.🙂

            Kiedyś odkryłam znaczenie ślubowania bodhisatwy o wyzwoleniu wszystkich cierpiących istot- najpierw trzeba to zrobić W SOBIE, a potem będzie wiadomo, co dalej.

            Dziękuję, dziękuję, dziękuję…❤

          • JESTEM pisze:

            Mały Budda:„Michaela ten byt próbował wyrwać mi serce. Więc to jest byt wytworzony przez człowieka, który zna techniki energetyczne, które zastosowano na masową skalę u majów.”

            Kochany, właśnie wyżej https://nnka.wordpress.com/2014/08/28/od-palca-bozego-i-nowiu-25-08-2014-do-pelni-i-latawca-08-10-2014-44-dni-nadziei-na-pokoj/#comment-32538 opisałam przykład, co zrobiłam, by wyzwolić siebie od takich „bytów”, które ” próbują nam „wyrwać serce” lub chcą nas zniszczyć w jakiś inny sposób… Opisałam i podałam metode, ktora może nas wyzwolić od takich „bytów”,. Ale wiedza o takiej możliwości dociera do nas dopiero wtedy, kiedy już wiemy, że jesteśmy gotowi na zakończenie walki prowadzonej (zazwyczaj nadal nieświadomie) w sobie z tymi częściami siebie, których się wypieramy i od których się oddzielamy…

            I teraz wiem, ze to my sami – wierzac, ze ktos moze chciec naszego bolu czy choroby a nawet śmierci – dajemy tym innym moc czynienia nam tego, czego sie boimy doswiadczyc od innych, a co sami nieswiadomie czynimy sobie..

          • Michaela pisze:

            Mały Budda : „ten byt próbował wyrwać mi serce.”

            To niesamowite ,ale ja doświadczyłam czegoś podobnego w 2010r. tylko , ja myślę,że chodziło o duszę .Osoba ta znana mi , była w rym czasie w szpitalu nieprzytomna, miała udar….. i umarła po tej okropnej nocy ok, południa.Nie wiem, czy ona , czy właśnie jakiś ciemny BYT ,bo coś z nią było nie tak… raz mówiła normalnie, a nieraz zmieniała mowę , która brzmiała bardzo nieprzyjemnie . Właśnie tej nocy śniła mi się,że chce mi coś wyrwać z klatki piersiowej…okropny sen…jeszcze jak się obudziłam czułam to straszne wyciąganie…ale jakoś się dzięki Bogu wybroniłam .

            Osoba ta (lub ten byt) chciała/ł zabrać mi tego ,co sam/a nie miała/l ???
            PS. Serce jest podobno „mieszkaniem” duszy , więc może piszemy o tym samym?

          • Dawid56 pisze:

            Dziękuje Jestem za tę szczera wypowiedź o Ktosiu i o Twoich doświadczeniach w „obronie przed czarną magią”. To dziwne ale przypomniał mi się lipiec 2013 roku, kiedy wyjątkowo nic mi się nie układało tak jak chciałem, szczególnie w czasie wyjazdu do Lourdes.Trzy dni od 19-21 lipca, to był po prostu koszmar.

          • mały budda pisze:

            Osoba ta (lub ten byt) chciała/ł zabrać mi tego ,co sam/a nie miała/l ???
            PS. Serce jest podobno „mieszkaniem” duszy , więc może piszemy o tym samym?

            Ludzkie serce jest kryształem, które w fizycznym ciele człowieka. Stanowi możliwość odczuwania stanu miłości.
            Więc jesteś Michaelo osobą, która jest wstanie kochać.
            Przynajmniej wiesz co oznacza kochać. Czuć, że można kochać.
            Problem jest kiedy zakochasz się bez wzajemności. Wówczas cierpisz, gdyż nie czujesz odwzajemnienia czyli miłości od partnera.
            Stan życia bez odczuwania miłości w sercu powoduje chorobę czyli, brak wrażliwości.
            Brak wrażliwości to choroba ciała.
            Więc ten to chciał wyrwać serce. Nie miał za życia serca.
            Serce jeśli nie kocha to jest bezużytecznym organem.
            Więc w momencie śmierci ludzie serce jest przepustką do odpowiednich tobie energii.
            Natomiast poznałem i czuję czakrę duszy, która jest od wewnątrz po mojej prawej stronie.
            Czakra duszy jej odpowiednikiem organu serca człowieka.
            Te dwa serca decydują w trakcie śmierci o nas samych.
            Dusza bez serca przechodzi własne męki.
            Jeśli dusza za życia była wredna tworząc cierpienia.
            To po śmierci przezywa męki wytworzonego cierpienia.
            Więc brzydka dusza wredny ciemny byt próbuje złapać ofiarę ludzką aby mieć klucz do lepszego życia po śmierci.
            Jak zwykle za życia tyran jest bez współczucia a w chwili własnej śmierci.
            Przeznaczenia duszy nie oszuka.
            Mam nadzieję, że wyjaśnieniem przyczynie się do zrozumienia jak bardzo ważne jest mówić i krzyczeć w swoim życiu, że kocham sercem.
            Pamiętając o miłości wiem, że kiedy serce kocha. Płynie strumień ciepła miłości.

          • Dawid56 pisze:

            „Problem jest kiedy zakochasz się bez wzajemności. Wówczas cierpisz, gdyż nie czujesz odwzajemnienia czyli miłości od partnera”
            To bardzo trudne słowa Mały Buddo i jak niestety prawdziwe.Ile z tego powodu było samobójstw tego nikt nie zliczy.Niestety czasami ten stan zakochania bez wzajemności może trwać całe życie.Bardzo trudno to zmienić. Możesz być pełen empatii dla innych jednak ta stara zadra tkwi w Twoim sercu.Jak to zmienić?, po prostu spotkać kogoś , kogo możesz jeszcze bardziej pokochać i kto pokocha Ciebie takim jakim jesteś ze wszystkimi wadami i zaletami .Co uczynisz jednak wtedy, kiedy po latach stwierdzisz że kochałeś (kochałaś) tylko w czasie Pierwszej Miłości tej niewinnej i szczeniackiej.To prawie choroba psychiczna niestety😦.

          • JESTEM pisze:


            „Problem jest kiedy zakochasz się bez wzajemności. Wówczas cierpisz, gdyż nie czujesz odwzajemnienia czyli miłości od partnera”
            To bardzo trudne słowa Mały Buddo i jak niestety prawdziwe.Ile z tego powodu było samobójstw tego nikt nie zliczy.Niestety czasami ten stan zakochania bez wzajemności może trwać całe życie.Bardzo trudno to zmienić. Możesz być pełen empatii dla innych jednak ta stara zadra tkwi w Twoim sercu.Jak to zmienić?, po prostu spotkać kogoś , kogo możesz jeszcze bardziej pokochać i kto pokocha Ciebie takim jakim jesteś ze wszystkimi wadami i zaletami .Co uczynisz jednak wtedy, kiedy po latach stwierdzisz że kochałeś (kochałaś) tylko w czasie Pierwszej Miłości tej niewinnej i szczeniackiej.To prawie choroba psychiczna niestety😦.”

            W tym temacie:
            Eckhart Tolle PL – Miłość jednostronna

            http://m.youtube.com/watch?v=ji4A-Ypqpgw
            Eckhart Tolle PL – Miłość jednostronna
            http://m.youtube.com/watch?v=_DGrflJ6xS4

          • mały budda pisze:

            Pierwsza Miłość to nie Miłość.
            Pierwsza Miłość to stan zauroczenia.
            Stan zauroczenia powstaje spontanicznie niekiedy w mózgu. To iluzja życia.

            Prawdziwa Miłość to dojrzałość odczuwania mowy serca.
            Kocham tą kobietę, gdyż czuję to w Sercu. Wówczas w sercu promieniuje prawdziwa Miłość Serca.
            Jakie to wspaniałe, że kocham tą kobietę. Wówczas robię rzeczy spontanicznie wobec ukochanej kobiety.
            Nie kieruję się mózgiem, lecz czynem miłości wyrażającej się Sercem.
            Powtarzam nie iluzja zauroczenia decyduje Dawidzie o prawdziwej czystej miłości.
            Jedynie stan rozumienia i rozpoznania prawdziwej dojrzałej miłości decyduje o szczęściu.
            Przecież jak czujemy, że kochamy. Wiemy, że jesteśmy szczęśliwi.

          • Maria_st pisze:

            „Przecież jak czujemy, że kochamy. Wiemy, że jesteśmy szczęśliwi.”

            szczęśliwi czasu nie liczą……..

          • Dawid56 pisze:

            „Pierwsza Miłość to nie Miłość.
            Pierwsza Miłość to stan zauroczenia.
            Stan zauroczenia powstaje spontanicznie niekiedy w mózgu. To iluzja życia”
            Tak to prawda, ale co z tego.Moje pytanie brzmi w takim razie zupełnie inaczej – dlaczego tak jest że następuje to zauroczenie, z jakiego powodu? Zbyt wielkiego zaufania, czy może hormony, a może jeszcze coś innego.Problem polega na tym ,że wielu z nas myli Empatię z Miłością. Tak naprawdę właśnie Empatia jest ta prawdziwą Miłością przez duże „M”.:)

  4. Teresa Chacia pisze:

    Przeznaczenie

    Dotknij perły miłości zaklętej w przeznaczeniu
    marzeń ukrytych w sercu dających sens istnieniu
    dotknij złotej nadziei budzącej sie o świcie
    która jak cudowny dar buduje lepsze życie
    dotknij brylantu wiary zawieszonego w duszy
    niech cię oślepi blaskiem cierpienie i ból rozkruszy
    dotknij tych skarbów życia poczuj ich wielką siłę
    stań wysoko na szczycie i przeżyj magiczne chwile.

    • margo0307 pisze:

      „..dotknij tych skarbów życia poczuj ich wielką siłę
      stań wysoko na szczycie i przeżyj magiczne chwile.”

      Pięknie to napisałaś Tereso, dziękuję 🙂
      Czy mogłabym umieścić ten piękny wiersz na moim blogu ?

      • margo0307 pisze:

        „…Być tylko odtwórcą?
        Nie takiego życia nie chcę.
        Właśnie tworzenie jest całym sensem Życia,tak jak i sensem Życia jest nasza każdego bez wyjątku osobnicza wyjątkowość…”

        Pięknie Dawidzie to powiedziałeś😀 i gdybyś zechciał posłuchać tego, o czym mowa w poniższym filmiku pt. „Dzielenie się światłem” to… może zmienił byś zdanie 🙂
        Bo mowa tam jest m.in. o tym, że:

        Jesteśmy ARCHITEKTAMI, STWÓRCAMI poprzez naszą wyobraźnię połączoną z aktem woli naszego umysłu😉

        „… Jesteśmy stworzeniami światła, nawet świat nauki przyznaje to bez wahania.
        Jednakże jesteśmy czymś więcej niż stworzeniami światła – jesteśmy STWÓRCAMI światła a zestroiwszy się z procesem transferu energetycznego, jesteśmy potężnymi STWÓRCAMI współodczuwającego światła, pomagającymi utrzymać i umacniać siatkę współodczuwania, która służy całej ludzkości, planecie i rozległej kreacji w ramach królestwa naszego Centralnego Słońca…” 😀

        http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=358&Itemid=1

    • margo0307 pisze:

      „..I raz, prawie mi „się udało”…”

      Jak to dobrze, że Ci się jednak NIE udało 😀 ❤

    • margo0307 pisze:

      „…Każda kreacja niesie ze sobą odpowiedzialność, każda kreacja zmienia ściezki innych ludzi.
      Jeśli jesteś w stanie to unieść ok. ale…”

      Dzięki Maryś za przypomnienie tych ARCY WAŻNYCH słów Nnki 🙂

    • margo0307 pisze:

      Ekhart Tolle w filmiku poniżej mówi, że:
      „…nie ma osobnych, odrębnych zdarzeń (…)
      Ale nie potrafimy tego zrozumieć, ponieważ widzimy tylko fragment…”

      Z powyższego jasno wynika, że nie mamy – jako ” odrębne jednostki” dostępu do całości zadziewających się zdarzeń i bezcelowym będzie udowadnianie komukolwiek czegokolwiek…, choćbyśmy nie wiem jak mocno byli przekonani o słuszności swoje racji😉
      Ale…
      Jeśli każda „odrębna jednostka” zespoli się z innymi „odrębnymi jednostkami” i zgodnie zaczną współpracować, wymieniając się doświadczeniami, przemyśleniami, spostrzeżeniami etc…, wówczas istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że na podstawie tej wymiany i zgodnej współpracy pomiędzy sobą – poznają większy obraz całości…😉

      * * *

      Maryś napisała, że:
      „..może czas spojrzeć na siebie bliżej a nie zwracać uwagę na drogi Ktosia, i innych ktosiów…”

      I oczywiście zgadzam się z tym 🙂
      Tyle, tylko że w przypadku kiedy taki jeden „ktoś” czy takich wielu „ktosiów” stosuje świadomą – czy też nie świadomą, (osobiście chcę wierzyć, że raczej nie świadomą😉 ) dezinformację, wprowadzając innych w błąd i pomieszanie, zasadnym jest – uważam – demaskowanie blagi głoszonej przez tych „ktosiów” po to, by pomóc innym otrząsnąć się z pod takich – jak myślę – błędnych przekonań i negatywnych wpływów…
      I oczywiście, każdy z nas posiada wolność wyboru w co zechce lub w co nie zechce uwierzyć 🙂

      Weźmy przykład pierwszy z brzegu 😉

      Pewien, a raczej pewna 😉 „ktoś” pisze:
      „..Chociaż w tym całym zamieszaniu ze Słowiańszczyzną i tak jest najwięcej Prawdziwych informacji o Dzieciach Stwórcy i prawdziwym Ojcu Niebieskim.
      Niebawem dowiemy się całej Prawdy ,o którą tyle razy prosiłam.

      A jest nimi nasz Ojciec Niebieski- ANU…”

      Dla odmiany, na stronie http://wingmakers.pl/content/view/381/333/
      pisze:

      „…Istnieje ten, który przedstawia siebie jako boga, i jak mówiłem wcześniej, jest nim Anu. To jest bóg, którego muzułmanie, żydzi i chrześcijanie w podobny sposób czczą i uwielbiają.
      Jest to bóg, który pragnie powrócić i objąć zdecydowane zwierzchnictwo nad ludzkością, aby doprowadzić ją do stanu Człowieka 3.0, czyli do ogólnoświatowej transhumanistycznej egzystencji, której czas działania zostałby rozciągnięty na wieczność(…)
      Istnieje wiele bogów.

      Niektóre istoty same przedstawiają siebie jako boga, a niektóre manipulują innymi do tego stopnia, że zaczynają być przez nich uważane za boga.
      Istnieją też zbiorowe inteligencje przemieszczające się pomiędzy membranami kwantowymi, które symulują cechy boga takie jak wszechwiedza i wszechmoc, jednakże nie są one bogami w sensie bycia Stwórcą.
      Istnieją też nawet takie istoty, które przedstawiają siebie jako boga robiąc to poprzez ludzki kanał (channelling)…”

      Podczas gdy…

      „..Stwórca jest obecny w całości życia. 😀
      Bóg jest bardziej rodzicem, a w kręgach religijnych ma postać ojca uczłowieczonego do tego stopnia, że możemy modlić się do boga, aby dał nam pewne rzeczy, aby pomógł nam usunąć trudności, aby zmiażdżył naszych wrogów i tak dalej.
      Stwórca jest zsynchronizowany z jednością i równością, podczas gdy bóg jest zsynchronizowany z oddzieleniem i lękiem…”

      • margo0307 pisze:

        I jeszcze takie małe uzupełnienie odnoście –
        boga i Stwórcy 😀

        „…Pierwsze Źródło jest Stwórcą życia – rzeczywistości manifestacyjnej całości egzystencji. Stwórca żyje we wnętrzu życia jako iskra nieskończoności łącząca w jedności całość życia na zasadzie jak równy z równym.
        Nie ma tu miejsca na bycie uczłowieczonym.
        Pierwsze Źródło nie może być uczłowieczone, czy też jeśli już o tym mowa, nie może być zredukowane do jakiejkolwiek innej formy życia lub rzeczy.
        Stwórca to stan zespolenia wszelkiego istnienia w oparciu o równość będącą cechą jedności, kiedy taki stan rzeczy ma miejsce, to wówczas istnieje bóg.
        Kiedy nie ma to miejsca, to wtedy bóg nie znajduje się w stanie istnienia, a jedynie Stwórca. To naprawdę jest tak proste.

        „W różnych tekstach religijnych zostało powiedziane, że bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.
        I gdy teraz zastosować rozumowanie, w którym Anu postrzegany jest za boga, to wtedy powyższe stwierdzenie ma sens i jest prawdziwe.
        Jednakże, Stwórca stworzył iskrę nieskończoności, która to ożywia formę ludzką, a więc stworzył on Suwereno-Integralność, a Anu nie ma nic wspólnego z jej stworzeniem. On po prostu wymyślił sposób na jej zniewolenie.

        „Ostatnią sprawą jaką poruszę w temacie boga to fakt, że jest on wykorzystywany przez religie do zwalniania nas z odpowiedzialności.
        W ten sposób pozwalamy sobie na mówienie, że nie jestem odpowiedzialny za biedę lub przemoc wobec dzieci.
        Mówimy, że istnieje bóg, który jest znacznie większy od nas samych.
        Że bóg stworzył świat, to teraz on jest za niego odpowiedzialny.
        Jeśli pozwala on na biedę i wojny, to kimże ja jestem, aby poczuwać się do bycia za to odpowiedzialnym?
        Winowajcy zapłacą za swoje w piekle, a udręczeni dostaną nagrodę w niebie.

        „Tak więc bóg, czy też koncepcja boga, zwalnia nas z odpowiedzialności.
        Natomiast z perspektywy Stwórcy wygląda to zupełnie inaczej, ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni w jedności, a więc to co wydarza się jednemu to wydarza się wszystkim, w związku z czym, wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, że pozwalamy oddzieleniu na sterowanie naszymi zachowaniami.
        Jest bardzo ważne rozpoznać różnicę pomiędzy konstruktami Stwórcy oraz boga, zwłaszcza w obrębie Hologramu Oszustwa…”

        • Maria_st pisze:

          „Jest bardzo ważne rozpoznać różnicę pomiędzy konstruktami Stwórcy oraz boga, zwłaszcza w obrębie Hologramu Oszustwa…”

          Po prostu jesteśmy ” kowalami swego losu „

      • Maria_st pisze:

        „Jeśli każda „odrębna jednostka” zespoli się z innymi „odrębnymi jednostkami” i zgodnie zaczną współpracować, wymieniając się doświadczeniami, przemyśleniami, spostrzeżeniami etc…, wówczas istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że na podstawie tej wymiany i zgodnej współpracy pomiędzy sobą – poznają większy obraz całości… ;)”

        i tak sie zadziewa…….

        Stwórca jest zsynchronizowany z jednością i równością, podczas gdy bóg jest zsynchronizowany z oddzieleniem i lękiem ”

        nie skupiam sie na nazwie–stwórca, bog–jak co określam słowem ŚWIATŁO, a nas światełkami…..
        stwórca, bóg/słowa— niosą na przestrzeni czasu sporo zawirowań, niezrozumienia więc po co mam na to zwracać u-wagę, po prostu doświadczam, doładowując sie doswiadczeniami i sobie po prostu ” zyję ” na ile świadomie lub nieświadomie–wiem tylko ja.

      • JESTEM pisze:

        ps. Pisze na nowym komputerku, który ma funkcję korektora słów czy „podpowiadacza słów” , więc niektore słowa mi przekreca. Ta funkcja też może mnie uczyć innego rodzaju uwaznosci🙂 na przykład moja piesa ma na imię Karuna a nie Karina🙂

  5. Teresa Chacia pisze:

    oczywiście

  6. A58 pisze:

    Tak to wychodzi Michaelo jeśli ludzie odwołujący się się do Nostradamusa nie znają zawartości jego przekazu.Nigdzie nie ma mowy o III wojnie światowej.Są wzmianki dotyczące konfliktu wielkich narodów..Brane są pod uwagę różne warianty w tym ten zły.Nie chodzi o zastosowanie broni jądrowej.Przewidziane jest rozwiązanie podobne jak to z poprzedniego przelotu.Wtedy zostały zniszczone ośrodki archontów.Wskazówka jest w tym filmie:

    • Dawid56 pisze:

      Zgadzam się z Tobą A58 w całej rozciągłości.Dla Polaków data wybuchu II Wojny Światowej to 1 września 1939, dla Rosjan 22 czerwca 1941, dla Amerykanów 7 grudnia 1941.Pojęcie wojny światowej zostało po raz pierwsze użyte dopiero na początku XX wieku.

  7. A58 pisze:

    Coś się dwa razy wkleiła pierwsza część.Dawidzie usuń proszę.
    Tu druga część.;

    • Michaela pisze:

      Chciałam odsłuchać te filmiki ,ale….głośniki mi nie działają (!).
      Kiedy zostały zniszczone ośrodki archontów. W czasie przelotu komety Ison?

      A z tą wypowiedzią się zgadzasz?

      „Jedyny Zakon Maltański jest przedłużeniem Zakonu Templariuszy, którzy chcieli stworzyć już 8 wieków temu lepszy świat, ale im się nie udało. Wtedy nie, ale za kilka lat, jak przeżyjemy, to ten lepszy świat Złoty Wiek nastąpi dla sprawiedliwych tej Ziemi….”

      • A58 pisze:

        Zakon Maltański nie jest przedłużeniem Templariuszy.Templariusze mieli zasady podobne do reguły zrzeszenia Qumran..Ison to nie to.Zniszczenie ośrodków archontów miało miejsce ponad 36 wieków temu..Centurie wskazują jednoznacznie ,że kompleks w Gizie był siedzibą najważniejszego tercetu.Potem przenieśli się do Grecji.Wcześniej siedzieli w Sumerze i tam miał miejsce bunt archontów.Mieli wiele siedzib rozrzuconych po całym świecie.Zawsze z dala od większych siedzib ludzkich .Dziś najważniejsze znajdują się Aquilonach , Hesperii i na afrykańskim wybrzeżu morza Śródziemnego..Jest jeszcze baza („otwarta dolina) na Syberii.Aktualnie dwoje z tercetu mieszka w Polsce i są nie do rozpoznania dla niezorientowanych w temacie.

        • Dawid56 pisze:

          Dokładnie tak, 36 wieków to 3600 lat temu czyli ok 1600 p.n.e co się pokrywa z datą plag egipskich .
          „Sama Biblia stwierdza: „W roku czterysta osiemdziesiątym po wyjściu Izraelitów z ziemi egipskiej, w miesiącu Ziw, to jest drugim, czwartego roku panowania nad Izraelem Salomona rozpoczął on budowę domu dla Pana”[8]. Panowanie Salomona przypada na X w. przed Chr. Jeśli od wyjścia z Egiptu do tego czasu minęło 480 lat, przenosi nas to w XV wiek (około roku 1446 przed Chr.). Wśród biblistów istnieją też próby traktowania liczby 480 symbolicznie, aby doprowadzić do harmonii między tekstem biblijnym, a opinią większości historyków[3][4]”
          http://pl.wikipedia.org/wiki/Moj%C5%BCesz.

          • A58 pisze:

            Zostaje jeszcze Dawidzie 140 lat.To czas panowania Hyksosów w Egipcie.Wszystko wskazuje ,że z delty , gdzie była ich stolica Awaris wygonili ich faraonowie XVIII dynastii.Z Egiptu nie uciekali niewolnicy izraelscy a Hyksosi.Dodajmy teraz czterdzieści lat pomykania na pustyni i trafimy na dziwnego faraona Echnatona.W jego stolicy(tel el Amarna) znleziono korespondencje z jego wasalem – królem Hasoru.Król donosi w nich faraonowi , że w jego królestwie pojawiły się plemiona Habiru .Te nazwy odpowiadają imionom patriarchów biblijnych.Postacie te to personifikacje plemion a nie imiona własne.Na uwagę zasługują też Faraonowie tej wyjątkowej dynastii.Amenchotep II miał posiadać wyjątkowe zdolności.(Homer takie same zdolności przypisał Odysowi)Pewnie dysponował odpowiednimi środkami technicznymi.Potrafił swoją bronią przebić kilka tarczy .Jego mumia nie wskazuje na kogoś wyjątkowego.Totmes IV zostawił słynną stelę snu.Napisał tam , kogo przedstawia sfinks(Ra ojciec lęku).Ciekawe , kto skuł dolną część zapisu.Badacze do dziś zastanawiają się nad znajdującymi się na mumiach faraonów tej dynastii charakterystycznymi znamionami.Jakby poczytali Nostradamusa , to wiedzieliby ,że to cecha Trzcin.Piąty też takie miał po urodzeniu..Chłopaki musieli paść bez wsparcia , ale zostawili informacje wpisujące się w „pierścień” informacji istotny dla przyszłości.

          • Dawid56 pisze:

            Niektórzy wymieniają jeszcze faraona Mernefa z XIII wieku p.n.e
            http://en.wikipedia.org/wiki/Merneptah

        • Michaela pisze:

          A58:

          „Aktualnie dwoje z tercetu mieszka w Polsce i są nie do rozpoznania dla niezorientowanych w temacie.”
          Ten tercet to jakieś dowództwo archontów? A tych dwoje , co oni robią w Polsce?

          • A58 pisze:

            Michaelo to w skrócie dwoje z 666..Piąty z Wojnicza i centurii też mieszka w Polsce.Dlatego plan został opracowany w języku polskim.Pytasz co robią w Polsce- ukrywają się..

          • Michaela pisze:

            Andrzej , dziękuję więcj nie pytam , bo czuję,że jestem dla „konkurencji” przekaźnikiem,😀

          • margo0307 pisze:

            „..Dodajmy teraz czterdzieści lat pomykania na pustyni i trafimy na dziwnego faraona Echnatona.
            W jego stolicy(tel el Amarna) znleziono korespondencje z jego wasalem – królem Hasoru…”

            Andrzeju, czy chodzi tutaj o faraona Amenophisa IV, który rządził w latach 1353 – 1335 (pCh), a który zniósł ofiary krwi i przeszedł na kult Słońca wyznając religię w jednego boga Atona i przyjął imię Akhenaton – ten, który jest przydatny Atonowi ?

          • A58 pisze:

            Zgadza się Margo.Echnaton to Amenofis IV.Mąż Nefretete i ojciec Tutenchamona.Wprowadził jedno bóstwo w Egipcie zastępując Amona Atonem.W czterowierszach jest zapis mówiący o podwójnym znaczeniu niektórych zapisów.Jedno z nich mówi o ” Atum”.a dokładniej o niebezpieczeństwie od Atona oddalonym daleko. Zagadką jest też , skąd w psalmach dawidowych znalazły się dwa teksty przypisywane wcześniej Echnatonowi..Dlaczego król Hasoru (Jabin- jest w Biblii) został obdarty ze skóry , którą potem przybito do wrót miasta/.Dlaczego Echnaton pozwolił na podbój podległych mu ziem.

      • Maria_st pisze:

        mnie nie potrzebny do zycia zaden zakon…
        I te słowa:
        „Wtedy nie, ale za kilka lat, jak przeżyjemy, to ten lepszy świat Złoty Wiek nastąpi dla sprawiedliwych tej Ziemi….””

        kiedyś mieliśmy szczęścia dostąpić po śmierci w niebie–teraz sprawiedliwi posiądą ziemie—tylko sprawiedliwy ..sprawiedliwemu nierówny co widać nawet na różnych forach i blogach.
        Ot pojmowanie słów.

        • margo0307 pisze:

          „..Dlaczego Echnaton pozwolił na podbój podległych mu ziem.”

          To wszystko jest bardzo dziwne Andrzeju…, podobno Echnaton padł ofiarą spisku, w wyniku którego otruł go jego własny lekarz…
          Podobno też zostały zapisane jego ostanie słowa, które brzmiały:
          „Wieczne królestwo nie ma miejsca na ziemi. Wszystko wraca do swojej pierwotnej formy. Strach, nienawiść i niesprawiedliwość rządzą znowu światem, a ludzie będą niewolnikami i znowu będą cierpieć, jak było w przeszłości.
          Byłoby lepiej gdybym nigdy się nie urodził, niż żył żeby zobaczyć triumf zła nad dobrem”.

    • Dawid56 pisze:

      Równie dobrze mógłby to być atak jakąś bronią, być może nawet nuklearną😦.

  8. AJPN pisze:

    Oj bogowie slychac trzaski ,
    znow leziecie do pulapki,
    Nie ma dla was nic swietego ,
    Wy nie zancie Ojca Matki,
    Wy sprzedacie samych siebie,
    gdy znajdziecie sie w potrzebie.
    Leca z nieba ogniste kamienie ,
    Niosa smierc i zniszczenie ,
    A na ziemi od stuleci ,
    caly czas boska banda smieci,
    Nie naucza sie niczego ,
    Ciagle mysla jak przyglupy i nikt tego ich nie od uczy.
    Grzechy swego nie odsprzedarz ,
    Ojce nasze pieniedzy nie znaja ,
    To przekupic tez jest cieszko ,
    Nauk swoich nie sprzedaja bo dla synow i corek ja Maja.
    RZaden kundel nie otrzyma tego co nigdy nie bylo jego.
    Mysle ze czas zmiany jest juz bliski ,
    Nie ma rzycia dla podliszki.
    W noc na lake ci ja poszedl,
    znalzl ja tam cos jak cebula z liscmi,
    zaczal dzielic miedzy ludy ,
    A gdy spojrzal Ci ja na Nich,
    widzial twarze a gdzie ciala ?
    Co za cebula byla ci to,myslesobie.
    I caly czas chodzi mi Hiazynt po glowie.
    Szkoda Matek i ich Dzieci ,
    Nie zrucajcie na nas Przodkowie tych kosmicnych smieci.
    Dajcie rzyc niewinym ,bo to nie ich zasluga ze na Ziemi System Taki.
    Nie karajcie wszystkich za wymysly chorych ktosiow,
    Delta byla jusz zniszczona ,i co bylo dalej jest ,
    Czemusz Prawda jest karana i ukrywana .
    Ucza klamstw i glupot jeszcze za 3 dni ponad tysiac placic karza,
    Otce jak by ja miliony mial to bym im glupkom dal abym wieczny spokoj od nich mial.
    Oj Otce nasze ulokujcie tych cyrkowcow,gdzies dalego w kosmicznej kipieli bysmy swiety spokoj od nich mieli.

  9. AJPN pisze:

    – – – /. . . /- – – WOLAM WOLAM CZY MNIE SLYCHAC BO CORAZ GORZEJ NAM ODDYCHAC:

    • Maria_st pisze:

      siola, siola witaj miło, dawno z nami Cie nie było, czekaliśmy , tęskniliśmy i się doczekaliśmy.

    • A58 pisze:

      Witaj Siolu.

    • Michaela pisze:

      Hej! Witaj Siola 🙂

      • siola pisze:

        Witajcie moi drodzy ,myslalem ze podpisujac sie inicjalami was troche zmyle ,ale sie nie da .1000 ZL za kurs ciekawe ile osob da sie nabrac na to ,oj nastepny stwurca okazuje sie normalnym klamca i pasozydem karmiacym sie cudza naiwnoscia.W klinice Jakis indyjski bog odwiedzil po operacji sasiada w pokoju ,po wizycie biedak strasznie podupadl na zdrowiu ,calkowicie stracil apetyt i sily nawet przestal chodzic do toalety,ciekawe jaki ktos go owiedzil i czy docelowo czy przez pomylke.Cos moi sasiedzi w klinice Maja pecha jeden nawet juz umarl w Detmoldzie,Na poczatku nie myslalem ze moze miec cos to ze mna .Ale ten ostatni przypadek z gadaniem z Kims w nocy i rano to co powiedzial do siostry ze go indyjski bog odwiedzil i ze mial koszmarny sen .4razy w szpitalu i 4 razy obrywa sie sasiadom w lozkach obok .Czyzby celownik nawalil.

        • Maria_st pisze:

          siola–rety, bóg indyjski..no no no..czy to nie ten o którym pisał Ktoś ?
          Mezamir wyjasnil ze straszne przedstawianie hindiskich bóstw niekoniecznie żle na nas działa…ale jeśli sie o tym nie wie…to ma sie koszmary.
          2 dni temu w śnie rozmawiałam z osobą która zmarła niedawno…..zaczął mi opowiadać na temat który mnie interesuje a ja na to….skąd możesz o tym wiedzieć jak nie zyjesz..a On—właśnie dlatego wiem…ha ha ha SNY…

        • A58 pisze:

          To wywieranie presji Siolu.Próbują Cię przestraszyć.Zabić Ciebie boją się ,Jeszcze kilka lat temu zrobiliby to .Dziś wiedzą ,że takie zagrywki z ludźmi Pana mogą dla nich skończyć się tragicznie.

          • JESTEM pisze:

            „Próbują Cię przestraszyć.Zabić Ciebie boją się ,Jeszcze kilka lat temu zrobiliby to .Dziś wiedzą ,że takie zagrywki z ludźmi Pana mogą dla nich skończyć się tragicznie.”

            Szanowny A58, przeczytałam twój wpis i mnie zastanowiło to, co napisałeś. I pytanie się nasunęło: Gdzie tu logika? Bo:
            1. Albo „chcą zabić” albo „chcą przestraszyć”. Jak mogą chcieć zabić i przestraszyć jednocześnie?
            2. Jeśli „dziś wiedzą, że takie zagrywki z ludźmi Pana mogą dla nich skończyć się tragicznie”, to po co mieliby straszyć albo / i zabijać?

          • JESTEM pisze:

            Aaaa już… rozumiem… „zabić się boją, więc dlatego tylko straszą”….😉
            Ale nadal nie rozumiem tego, co w pkt. 2. przedstawiłam.

          • A58 pisze:

            Nie zauważyłaś Jestem, że Siola dostał ponad czterdzieści lat temu informacje , którą niedawno przekazał..Nie pamiętasz jak mu proponowano milion Euro..Przypadki zdrowotne jego i żony.Myślisz ,że nasze dziwne wymiany zdań są o niczym?.Zeby to wszystko wyjaśnić trzeba by napisać grubaśną książkę.

          • siola pisze:

            Oj Andrzeju na koncu byly juz 3 propozycje z 4 ooo ooo euro ,juz mialem zamiar budowac przeczkole z duza zagroda dla gadziny ,szklarniami ,ogrodem i sadem a wszystko to otoczone drewniana palisada by dzieci nie zgubily sie.Miala to byc jakby szkola przaswojenia do rzycia z natura i szanowania swojej pracy rodzicow i innych.Oj pokusa byla wielka nawet juz miejsce na budowe tez wiedzialem piekne na wzgorzu pod lasem z ujeciem wody z zrodla spod starego Dembu(Debu) wyplywajacego:Ot takie se przedszkole agro by dzieci na kurze piskleta nie mowily wrobelki.Energia z wiatrka slupowego jaki tu juz opisywalem i solarnych plyt .No coz marzenia ale moze cos lub ktos dobru pomorze.Moze ziemia stanie sie takimi przedszkolami szanowania zycia swojego i innych.Und blau Menner wruca glowe Henrykowa zwroca.Ptaszka na drzewach z rana pieknie spiewaja moze one prawde zycia juz znaja.Oj gwiazd tyle na niebie a ja szukam wiedzo tylko ciebie.Przyjdz na ziemie moja droga i niech skoncza sie moje katusze.

          • A58 pisze:

            Te propozycje Siolu to łapówka za zaniechanie Twojego udziału w tym projekcie.Luzowanie śrub w kole samochodu to jak nic próba zastraszenia.Mam na swoim kącie tak wielką liczbę dziwnych zdarzeń ,że trudno w to uwierzyć.Gdy byłem w wojsku miałem już wracać z przepustki , mój Ojciec powiedział ,że nie ma drewna na rozpałkę.Było jeszcze trochę czasu do autobusu , to zacząłem rąbać drwa .Robiłem to w mundurze.Wtedy przyszedł do mnie pewien człowiek.Powiedział ,że musi mi powiedzieć coś ważnego.Stał obok gdy pracowałem.Ostrzegał mnie ,że będzie wiele ataków na mnie i czy wytrzymam.Zapewniałem go ,że napewno wytrzymam..Dziś już wiem co miał na myśli.Gdy wcześniej o mały włos nie usmażyłem się w łuku elektrycznym , w pewnym momencie jakiś wewnętrzne przekonanie podpowiedziało ,że trzeba wiać, choć nic nie wskazywało na charakter zagrożenia.Potem wypadek samochodowy.Dziwny.Nic nie wskazywało na taki przebieg zdarzeń.Samochodem rzucało tak jakby działała jakaś siła zewnętrzna.Potem słyszałem opowieści ,że się zabiłem.Badania w szpitalu i prześwietlenie rentgenem wykazały odmienne obrażenia jak w rzeczywistości powinny powstać..Chirurg , który mnie łatał zapytał co to za zielone okruchy w ranie.Zielony był samochód.Później oglądałem go i okazało się ,że na karoserii nie było żadnego ubytku lakieru.Gdy ocknąłem się okazało się ,że leżę przy krawężniku po niewłaściwej stronie w stosunku do siły odśrodkowej , która przy obrocie musiała wyrzucić mnie w przeciwnym kierunku.Co wtedy się działo ,że moje blizny, które miałem znikły.Blizny po oparzeniach nie znikają samoczynnie.Kurcze Siolu , jak nic podmieniono mi ciało.Miałem kilka spotkań w ludźmi , którzy demonstrowali mi z dużym wyprzedzeniem z czym spotkam się w przyszłości.Co ciekawe , to to ,że nie mogłem zapamiętać ich twarzy.Dokładnie to samo Ty napisałeś.Ten element zawiera również „Niepewność” Mickiewicza.Mogłem to wszystko traktować jako wynik wyobraźni , gdyby nie artefakty pojawiające się w ciągu ostatniego czasu.Stało się jasne , dlaczego te opisane zdarzenia mi się przydarzyły(spotkania i pokazy ostrzeżenia i dziwne sny , które znalazły potwierdzenie w realu).U podłoża tego wszystkiego leży pewne zdarzenie z wczesnego dzieciństwa, gdy pewien człowiek poprosił żeby z pójść do budynku niedaleko.Wtedy przywiązano mnie do takiej dużej płyty.Dręczono mnie okrutnie.Wtedy Przyszło coś niespodziewanego.Odwiązano mnie i zaprowadzono do budynku obok.Na najwyższym piętrze czekał pewien starszy człowiek.Wtedy dowiedziałem się o bardzo ważnym projekcie i zapytał się czy chcę brać w nim udział.Długo mówił , Pamiętam ,że miało być ciężko ale zgodziłem się..Po pewnym pokazie dwaj piloci na pożegnanie powiedzieli mi ,że (blaue menner) niebiescy ludzie powrócą napewno i to wszystko związane z projektem służy właśnie dla przygotowania ich powrotu.Celem jest pokojowe przejście do przyszłości opartej na zasadach , które Siola propaguje.

          • JESTEM pisze:

            „Nie zauważyłaś Jestem, że Siola dostał ponad czterdzieści lat temu informacje , którą niedawno przekazał..Nie pamiętasz jak mu proponowano milion Euro..”

            Nie, Andrzeju. Nie zauwazylam i nie bardzo wiem, o co chodzi w historii zycia Sioly. Ale jak widac (sam napisal), ze proponowano mu wiecej i podobno mial te pieniadze przeznaczyc do zrealizowania jakiegos „szczytnego celu”… ale tego nie zrobil z jakichs jemu znanych powodow. I tak ma byc… Kazdy z nas robi to, co ma do zrobienia😉

            I pozdrawiam serdecznie Ciebie i Siole oraz wszystkich tu zagladajacych.❤

          • JESTEM pisze:

            No, a teraz jeszcze przeczytalam kawalki historii z twojego zycia, drogi Andrzeju…
            „(…) Gdy ocknąłem się okazało się ,że leżę przy krawężniku po niewłaściwej stronie w stosunku do siły odśrodkowej , która przy obrocie musiała wyrzucić mnie w przeciwnym kierunku.Co wtedy się działo ,że moje blizny, które miałem znikły.Blizny po oparzeniach nie znikają samoczynnie.Kurcze Siolu , jak nic podmieniono mi ciało .Miałem kilka spotkań w ludźmi , którzy demonstrowali mi z dużym wyprzedzeniem z czym spotkam się w przyszłości.”

            Niesamowite miales doswiadczenia… Ta zamiana ciala… kojarzy mi sie z jednym moim rozpoznaniem…
            ///Widziałam nawet, jak to może wyglądać. Widziałam, jak niektóre… tak jakby dusze, (ale te dusze są “samoświadome”), gdy zadecydują o zmianie, przechodzą albo raczej “przeskakują” z jednej formy do innej. Widziałam, że gdy jedna dusza “świadoma siebie” i tych “możliwości” zdecyduje się na zmianę “miejsca” czy formy, którą wypełnia inna dusza, to w tym momencie ta inna dusza zostaje wypchnięta ze “swojej formy”, ze “swojego świata” i… musi się gdzieś narodzić na nowo… w podobnej formie lub innej formie, tym samym albo innym świecie… To zależy…
Wiedziałam, że to zależy także od tego, gdzie w danym momencie tworzą się “wolne miejsca”…/// – http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/10/komorki-do-wynajecia.html

            A twoj przypadek zdaje sie opisywac taka mozliwosc jakby z „drugiej strony”, bo ktoś podmienil tobie cialo. Naprawde ciekawe zdarzenie. No i ta informacja, z jakichś wzgledow jest dla mnie tez ciekawa z powodu tych „niebieskich ludzi

            „dwaj piloci na pożegnanie powiedzieli mi ,że (blaue menner) niebiescy ludzie powrócą napewno i to wszystko związane z projektem służy właśnie dla przygotowania ich powrotu.Celem jest pokojowe przejście do przyszłości opartej na zasadach , które Siola propaguje.”

            choć ja mialam spotkanie… tyle ze nie z „niebieskim czlowiekiem”, ale z” niebieska Istotą”:
            I nie mam opjecia, jakie konkretne rozwiazania propaguje Siola. ale czytajac niektore jego wypowiedzi domyslam sie, ze rzeczywiscie sa one pokojowe. Trzymam za was kciuki panowie i panie. Powodzenia…

          • Maria_st pisze:

            „Kurcze Siolu , jak nic podmieniono mi ciało ”
            Andrzeju miałeś jakieś stare blizny po oparzeniu, czy swieze?
            Jeśli nie pamiętasz co sie z Toba działo, a potem mialęs ciało bez blizn tzn ze ktoś w to zaingerował, pytanie po co to zrobiono?
            Mnie taka zamiana się nie podoba, lubię mieć nad swoim życiem ” kontrole” a nie zeby ktoś mi w tym pomagał.
            Wygłada mi to na zabawe nami–ludżmi, jak w moim śnie……gdzie tzw ” starsi ludzie” mieli wplyw na niczego nieświadomych ludzi.
            Andrzeju niby wyraziłes gotowość w tym projekcie, ale czy na Twoją decyzję nie mial wpływ ten koszmar jaki przeżyleś wcześniej gdy Cie torturowano?
            Takie niby przygotowania dla niebieskich ludzi w taki sposob….wyglada na farse .
            Takie jest moje zrozumienie.
            Jedno mnie ciekawi.
            Ludzie ktorzy maja kontakt z NIMI widzą siebie i WAS.
            Ja przeżyje a Was….itd….
            Te ciągłe podziały nie sa dobre dla czlowieka.

          • A58 pisze:

            Wypadek Marysiu miałem w 1988 roku a blizna powstała około 1984 roku.To było w zakładzie pracy a oparzenie zostało spowodowane lutownicą..Znajdowało się na przedramieniu.Ponadto miałem na nodze dziurkę spowodowaną uderzeniem wideł przy załadunku siana.Miałem też ledwo widoczną bliznę na nosie koło oka.To po szyciu , gdy zaatakował mnie w dzieciństwie pies.Co do samego wypadku , to kurtka nie miała żadnych śladów po tarciu za to mój bok zdarty był do żywego ciała.Na bieliźnie nie było śladów krwi.Teraz mam bliznę na podbródku i na dłoni.W razie gdyby coś , to będę wiedział od razu(chłe chłe).Pytasz , po co to zrobiono.Widać jestem potrzebny do czegoś.Zresztą to nie pierwszy raz , gdy wyciągano mnie z opresji zagrażających życiu.Urodziłem się z czerniakiem.Medycyna była bezradna.Naświetlania nic nie zmieniały.Profesor na końcu się poddał.I potem zdarzyło się coś co zapamiętałem bardzo mgliście.Ludzie w białych kitlach i słowa „zróbmy mu jeszcze ….”I nic w tym ciekawego by nie było , gdyby nie to ,że czerniak zniknął(oprócz jednego miejsca , gdzie mogłem go obejrzeć .Potem ta plama również znikła.Wszystko odbyło się tak szybko , że nawet moja rodzina nie spostrzegła kiedy to się stało.Akuszerka , która mnie przyjmowała na świat specjalnie mnie kiedyś zatrzymała na ulicy i pod pozorem głaskania oglądała moją głowę.W miejscach gdzie były plamy nie rosły włosy.W moim przypadku odbyło się to w sposób niezauważalny i jestem dowodem ,że raka można leczyć jak i odtwarzać włosy.(to dla pokrzepienia serc łysych)..Dziś wiem , kto i dlaczego tak ingerował w moje życie.Źródło informacji jest tak nieprawdopodobne ,że go nie wymienię.Mówi o wielu zdarzeniach z mojego życiorysu i potwierdza prawdziwość zdarzeń , które przez dziesięciolecia mi się przytrafiały oraz sposób przekazywania informacji.

          • siola pisze:

            Oj Marysiu droga ,
            madre twoje slowa ,
            masz tu durzo racji,
            co do Starej Basni.

          • Maria_st pisze:

            masz tu durzo racji,
            co do Starej Basni.

            hmm siola, ciekawe, ciekawe….moja Mama bardzo lubiła tą powieść….

        • Dawid56 pisze:

          Witaj Siolu , nie tak łatwo nas zmylisz😉

          • Maria_st pisze:

            Andrzeju naprawde bardzo ciekawe sa te wspomnienia i scenariusz interesujący.Jeszcze chce sie spytac odnośnie tych niebieskich ludzi..czy chodzi o to ze z nieba czy kolor skóry niebieski?
            Ja nie pamiętam ingerencji osob z zewnatrz…bardziej baśniowo to wspominam, oprócz jednej sytuacji.

          • A58 pisze:

            O tych z nieba Marysiu.Powiem Ci ,że dziś patrząc z perspektywy czasu Te tortury też miały sens.W pierścieniu informacji jest odniesienie do historycznego zdarzenia , gdzie jest jest opisany jak mówi Siola „KETTENBRIEF”. To wyjaśnia zobrazowany w kodzie Leonarda przekaz dotyczący największego oszustwa w historii.Ten mój wypadek ma wiele wspólnego ze zdarzeniem sprzed wieków.Pozwala zrozumieć co się wtedy rzeczywiście wydarzyło.

          • Maria_st pisze:

            Pozwala zrozumieć co się wtedy rzeczywiście wydarzyło.

            możesz przybliżyć ?
            Czym jest ketten brief ?

          • A58 pisze:

            Kette to łańcuch a brief List.Łańcuch listów..Inaczej informacje przekazywane pisemnie.

          • Michaela pisze:

            Andrzej , wiem,że mi nie odpowiesz, ale ..te Twoje opowieści są tak niesamowicie wciągajace ….
            „..Dziś wiem , kto i dlaczego tak ingerował w moje życie.Źródło informacji jest tak nieprawdopodobne ,że go nie wymienię.Mówi o wielu zdarzeniach z mojego życiorysu i potwierdza prawdziwość zdarzeń , które przez dziesięciolecia mi się przytrafiały oraz sposób przekazywania informacji.”
            Pozdrawiam🙂

          • Michaela pisze:

            Andrzej 58,
            kurcze znalazłam na tej stronie ,co podałam na początku notki Dawida jeszcze taki komentarz chyba Ktosia , który tu zwie się bardzo swojsko „Zenek” ?
            Znasz taką przepowiednię , co on tam podaje?

            Zenek :)(nie zarejestrowany), wt., 2014-09-02 01:22

            „Jest i to coś co sprawia iż wszelkie bezpletki srają pod siebie z niepokoju bo istnieje:

            – przepowiednia o Polaku co będzie rządzić CAŁYM ŚWIATEM

            – przepowiednia o ODRODZENIU WIARY Z POLSKI, CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WIARY (i nie jest tu mowa o jakiejś kolejnej katoobłudnej sekcie satanistów yahwe).

            Te dwie rzeczy są tym dlaczego parchy szykują nam apokalipse na „kijów” i „putinowskie jabłuszka”.

            Trochę wiary w „Polskie geny”. ;p”

          • A58 pisze:

            Pewnie Zenek Ktoś Marduk myślał o tej przepowiedni:


            Był zakonnikiem franciszkańskim. Tuż przed śmiercią, przy pomocy dwóch księży, brat Rocca przekazał na piśmie proroctwa dotyczące przyszłych losów państw europejskich:

            Polska i Słowianie

            Polska powstanie wolna i będzie jednym z najpotężniejszych mocarstw w Europie. Pod hegemonią Polski Słowianie połączą się i utworzą własne katolicko-Słowiańskie mocarstwo Europy, którego granicami będą: Odra, Nysa, Adriatyk, Bałtyk, Morze Czarne, Dniepr i Dźwina. Wspólnie wypędzą Turków z Europy. Z Konstantynopola zniknie Półksiężyc, a zapanuje z powrotem Krzyż. Przy końcu wojny europejskiej czarny lud przyjdzie Polsce z pomocą, w czasie gdy liście z drzew opadać zaczną. Z gruzów i popiołów powstanie Polska i dojdzie wreszcie do porządku i spokoju w sprawach wewnętrznych. Będzie mieć swojego króla z prastarego rodu książęcego, krwi słowiańskiej, o wielkim umyśle i duchu, a języka polskiego uczyć się będą na wszystkich uczelniach świata. Wielu zdrajców zostanie wygnanych z granic Polski. Najwyżej Bóg wyniesie Polaków, gdy dadzą światu wielkiego papieża. Polska zawrze wieczną przyjaźń z Turcją, która po wieki zachowana będzie. Wielki mąż z Ameryki roztoczy nad jej granicami swoją przemożną opiekę, pod którą w wielkiej szczęśliwości królować będzie”.
            To pasuje do jego toku myślenia.Jeśli pani Basia wygadała się ,że Ktosiu jest Mardukiem , to jak nic uwierzył ,że ta przepowiednia dotyczy jego.

          • Maria_st pisze:

            „– przepowiednia o Polaku co będzie rządzić CAŁYM ŚWIATEM ”

            bbbrr znowu łon, znaczy men a gdzie miejsce dla kobiety?
            nie podoba mi sie ta przepowiednia i to słowo—rządzić….brrr

          • Michaela pisze:

            A58 , dziękuję, zdaje się już kiedyś o tej przepowiedni czytałam🙂

          • Dawid56 pisze:

            Warto wspomnieć ,że jako jedna z nielicznych krajów Turcja nie uznała nigdy rozbiorów Polski.

  10. m pisze:

    „Blizny po oparzeniach nie znikają samoczynnie.Kurcze Siolu , jak nic podmieniono mi ciało.”

    Tak.., każdy psycholog, psychiatra czy nawet zwykły niewykształcony człowiek w/w stwierdzenie uznałby za chorobę psychiczną, bo jak można podmienić ciała? Jednak może można je „podmienić”. Moja blizna po operacji stopy ok. 40 lat temu, po 26 latach przeniosła się z prawej na lewa stopę. Jestem tego pewna, ale udowodnić się nie da bo po wielu latach archiwa szpitalne zostały wyczyszczone. A zresztą z tą blizną to dziwna historia.. i nie tylko moja.

  11. Maria_st pisze:

    m, a mogłabyś napisać co poczułaś gdy zauważyłaś tą zmiane?
    Jesteś pewna ze to ta stopa i wiem, że napewno się nie pomyliłaś, miałam doszytą dłoń mając 7 lat i do tej pory to pamietam ale nic od tej pory nie uległo zmianie.
    Gdybyś mo0gła opisz te dziwne historie.

    • m pisze:

      Tak sobie myślałam, że niechcący skłamałam odnośnie w/w lat. Ale wszystko się zgadza. Zauważyłam zmianę w 2000 r. po operacji tarczycy. Nie przywiązałam to tego większej wagi, uznając, że pewnie mi się wydaje, że wtedy była to prawa stopa. Były powikłania – sepsa. Dziś wiem, że operowana była prawa (znieczulenie miejscowe), a znamię pooperacyjne mam na grzbiecie lewej stopy. Obym się myliła, ale raczej nie. Pamiętam jak sąsiadka z bloku (salowa) podkładała mi pod tą chorą nogę nadającą się tylko do amputacji taką poduszeczkę. Może to ona ocaliła mi stopę? Św. P. Tekla.

      • Maria_st pisze:

        Ciekawe m.
        A ta poduszeczka wypełniona gorczyca czy pierzem?
        Znam troche Waszych doświadczeń i sa naprawde zaskakujące .

        • m pisze:

          Mała poduszeczka, raczej nie szpitalna. Nie wiem co było w środku. Pani Tekla to nie imię, to podwórkowe przezwisko od jej nazwiska. Nie lubiłam jej męża bo rozpychał się łokciami w tramwaju itp. oj.. moje żebra…..:))

  12. siola pisze:

    Chcialbym podziekowac pani z OZ,po pierwszej operacji bylem tylko starym chorym dziadem ,po drugiej musialo sie chyba polepszyc bo juz jestem tylko symulantem .Drugie dzieki to dla bezimiennego podrzegacza dla za Ogloszenie ,bo kto czytac potrafi to nie potrzebuje tlumaczenia i nie bedzie sluchal wykladow chciwej wrorzki ,bezimiennego podrzegacza,i chorej pani OZ myslacej ze zjadla cala wiedze swiata a nie umila poznac siebie. Cos mi sie zdaje ze ostatnie wpisy kogos strasznie przypalily na pietach ,trza nie bylo dawac ogloszenia o uwolnieniu naiwnych z pienieznego lastu.Dla tych co nie pojeli ogloszenia informacja”KETEN BRIEF”ta sama zabawa ale wieksza kasa jak to oszusty mowia.

  13. Dawid56 pisze:

    Ja nie miałem A 58 takich przeżyć jak ty ale nieco inne.Wychodziłem z ciała w taki sam sposób jak opisywał Monroe na linii ( leżałem w łóżku z głowa skierowana na północ). Uniosłem się ponad swoje ciało i wtedy spotkałem te istoty.Zapytałem ich czy są z Wolarza( Arktura) odpowiedzieli ze nie ze są z Wegi.Wtedy o Wedze nic nie wiedziałem.Następne przeżycie miałem w maju zeszłego roku chodziło o jakiś chip energetyczny, który obcy sprawdzali czy jest na miejscu( był zlokalizowany po stronie lewego policzka).

  14. Maria_st pisze:

    naście lat to czas ” burzy hormonów”, czy nie jest to zwiazane z pewnymi widzeniami, postrzeganiem?

  15. Dawid56 pisze:

    Niekoniecznie , jednak wtedy wyraźnie czułem to „oderwanie” się od ciała.Czas wystapienia tego zdarzenia pokrywał mniej więcej z okresem, o którym wspominał Billy Meier.

  16. A58 pisze:

    ozyrys19 pisze:
    11 Wrzesień 2014 o 19:42
    Wszyscy ,którzy dostali w „prezencie” od Ktosia „jego” drzewo życia ,niech natychmiast je spala i unicestwią .
    To drzewo ,to podłączenie do Waszej energii,by ja wysysać.!

    Barbarzyńco – odezwij się …daj znak.
    Wiem ,że Ktoś zrobił Ci krzywdę i najprawdopodobniej Mevii.”

    No i sprawa się rymsła.Ktosiu podpadł..Pani Basia myli się , jeśli myśli że wystawiając Ktosia odwróci uwagę od tej osoby , która manipuluje Ktosiem.Ktosiu nic nikomu nie wysłał, choć jest przekonany ,że tak było..Tak samo myślą CI , którzy odczuli jakieś zmiany u siebie.Między Ktosiem a nimi działał jeszcze ktoś(nie Ktoś).Ktoś , to zdezorientowany kozioł ofiarny wprowadzony w błąd.

    • Maria_st pisze:

      Uważasz Andrzeju ze Ktoś został specjalnie wystawiony?
      W jakim celu?

    • mały budda pisze:

      Brawo.
      Ciekawa rzecz. Ja to również wiem.
      Iluzja, gierki to ich domena.
      Ich agresywność dała mi odczuć ich strach i lęk.
      Więc widocznie kończy im się czas.
      Zmiany w materii zachodzą.
      Uwidacznia się antymateria czyli ekspresja natury ducha.
      Karma czyści się.
      Zmiany są na planie duchowym.

    • Ktoś pisze:

      Najgorsze w tym wszystkim jest to iż osoba zawdzięczająca Ktosiowi i życie i wolność pod wpływem fałszywego Marduka znanego też jako Samuel nasyła swoją gromadke by używały prezentów Ktosia przeciwko Ktosiowi choć doskonale wie, że i oni i Istoty Światła nie mają najmniejszych szans w walce. Ot tak szafuje ich zdrowiem jak ktoś kiedyś szafował zdrowiem MB szczując go do walki ze mną naiwnie myśląc iż on Ktosia pokona….

      i gdybyście choć w 1 % rozumieli Prawdziwą Naturę Ktosia to wiedzielibyście iż to absurdalne co się mu zarzuca. Ale ponieważ D „ma misję” choć była nie raz napomniana iż od zmiany „techniki” jej „przekazy” są wzajemnie sprzeczne to głosi co głosi bo Coś jest przeraźliwie zatroskane o swój demoni żywot i używa teraz jej gromadki, jak kiedyś użyło MB, do ochrony swojego poletka zniewolonych duszyczek. Ale one i tak wróca do macierzy czyli Stwórcy a ten jej demonik do Piekła i to się stanie albo z pomocą gromadki pani D albo bez jej pomocy. Naprawdę. A ona jest jak upierdliwe muchy jakie tylko oganiam nawet nie celując packą by w nie trafić. Ot tylko tak by spłoszyć i by poleciały się rozwijać a nie marnować życia na pierdoły.

      PS. Gratuluję postępów mój padawanie MB. Ominąłeś rafe choć jeszcze wokoło niej krążysz. ;D

      • Maria_st pisze:

        O jakiej pani D piszesz Ktoś ?
        Kto nasyła jakąś gromadke, może mi podpowiedz–bo idzie sie pogubić w tych naszych bajaniach
        „Najgorsze w tym wszystkim jest to iż osoba zawdzięczająca Ktosiowi i życie i wolność pod wpływem fałszywego Marduka znanego też jako Samuel nasyła swoją gromadke by używały prezentów Ktosia przeciwko Ktosiowi choć doskonale wie, że i oni i Istoty Światła nie mają najmniejszych szans w walce. Ot tak szafuje ich zdrowiem jak ktoś kiedyś szafował zdrowiem MB szczując go do walki ze mną naiwnie myśląc iż on Ktosia pokona ”

        Dość skompikowana ta wasza „gra”

        • Ktoś pisze:

          Ano jest skomplikowana. Ale już się ma ku „rozwiązaniu”. ;D

          I rozwiewając ciekawość wielu dodam iż i „omowanie” jak i „prezent” ma tylko utorować połączenie z

          „Miałam zupełnie inne wizje.Takich się nie spodziewałam. Najpierw, czułam dosyć długo, jak moje pole- jak gdyby dostrajało się. Widziałam cząsteczki dźwięku Om jak wirowały we mnie i wokół mnie. Jak układały …kwanty???

          Następnie zobaczyłam jak utworzyła się wokół mnie taka przeźroczysta kula.
          Jak zorientowałam się ,że dzisiaj to będzie inne doznanie, zaczęłam pracować z tą kulą. Najpierw zmniejszyłam ją by się zagęściła i dokładnie otoczyła mnie Światłem dookoła. Następnie powoli ją powiększałam : na pokój, na dom na, posesję obok mojej, na całą okolicę w której mieszkam, następnie na całe miasto.

          Ta kula ,w której byłam w środku czułam, że jej zadaniem jest rozpychanie -rozpuszczanie ciemnych energii i bytów znajdujących się nad tymi obszarami na którymi się rozprężała.

          Następnie zobaczyłam w przestrzeni jak gdyby kosmosu, Ziemia była daleko niżej, jak czarne byty otaczają dookoła stół -o krągły z przeźroczystym blatem. Ten blat …to było Światło Stwórcy i one chciały dostać jego Światło, moc, ale kręciły się wokół tego światła-blatu i nie mogły z tym nic zrobić.

          Następnie chciały je zniszczyć.

          Przypomniało mi się w tym momencie o mocy jaka mamy w palcach. Fizycznie ułożyłam tak dłonie i nakazałam by promienie wychodzące z moich palców rozbiły tą czarną masę, usunęły.
          W tym momencie zobaczyłam jak te byty są usuwane, odpychane, a nade mną otworzyła się przestrzeń…..pełna Światła, snop Światła zalał mnie, a ja patrzyłam w górę i łzy zaczęły mi płynąć po policzkach.

          Poczułam …że tak w gruncie rzeczy… po raz pierwszy znalazłam się u Stwórcy.
          Dygresja …tyle razy od kilkunastu miesięcy sądziłam, że jestem u Stwórcy, że z nim rozmawiam ale dopiero dzisiaj poczułam że Go odnalazłam .tak naprawdę.

          Zaczęłam z nim rozmawiać. Jak zwykle …jak w normalnym życiu ..zadawałam mnóstwo pytań… na wszystkie dostałam odpowiedzi, byłam szczęśliwa, łzy same ciekły po policzkach… podziękowałam.


          (http://mistykabb.wordpress.com/2014/07/16/odnalezc-stworce-zakazana-technika)

          jedno powoli przepala brudy a drugie robi spięcie, tak jak to MB opisywał jeszcze na innym portalu. Nie zabieram tego co i tak jest moje.😀

          Cytat to doznania pewnej pani z jej „omowania”. Z pierwszego „omowania” w jej życiu. Jak widać po tym cytacie (opisie jej wrażeń) i dzisiejszej nagonce na tę technkę coś ją „opętało” co się panicznie boi ŚWIATŁA.

          Ja osobiście stawiam iż to jest „fałszywy opiekun Ziemii” wygladający właśnie jak kawał dobrze opieczonego psiego mięsa z byczobaranimi rogami. Ale to dopiero początej jego podróży w krainę wiecznie ekscytujących wrażeń.🙂

      • Maria_st pisze:

        i gdybyście choć w 1 % rozumieli Prawdziwą Naturę Ktosia to wiedzielibyście iż to absurdalne co się mu zarzuca.

        SAM sobie zarzuciłeś…wpadłes we własne sieci….ot CO.
        Siola pisał ze kiedys zwrocicie sie przeciwko sobie, majac innych za wrogów–i tak sie stalo.
        Ciekawe jak teraz widzisz swoja prawdziwa nature KTOSIU?

      • Maria_st pisze:

        PS. Gratuluję postępów mój padawanie MB.

        znalazl swojego nauczyciela / SIEBIE / i sam poznaje siebie .
        Zejdz Ktosiu z tego drzewa i zacznij chodzić po Ziemii, może JĄ poczujesz❤

  17. Figaro pisze:

    Każde z nich ma swojego pana opiekuna, dyktatora. walka o duszyczki trwa, a zazdrość wzięła górę bo chce wszystko dla siebie. Ale prawdziwe światło Ojca, oślepi ich wredne łakome oczy i zawróci nieświadomych urojonym fałszywym swiatelkiem.

    • Ktoś pisze:

      Ja nie walcze o „duszyczki”, ja je tylko zwracam bezmyślnym i niefrasobliwym właścicielom. I to takie bardziej hobby niż misja.

      • Figaro pisze:

        Więc po co ta gra? Gra do jednej bramki, jest nagle błyskiem farsy. Kto się za czym ukrywa, kto kogo zasłania? Kto stosuje większe fortele ułudy? Kiedy wspólne kroki, okazały się być nie po tej samej drodze?
        Trzech muszkieterów jeden za wszystkich, wszyscy za jednego z różnymi celami?
        Ułuda jest tylko ułudą, tu światło nie pada pod różnymi kątami.

      • Maria_st pisze:

        Ktoś jesteś na blogu nnki długo, nie pamiętasz co Ona na ten temat pisała?
        Nikomu nie jest potrzebna walka z wiatrakami.

      • Maria_st pisze:

        I to takie bardziej hobby niż misja.

        moze znajdz inne hobby—–spiew ptaków

        • m pisze:

          Niesamowite…., czytam sobie o czym piszecie i nagle do pokoju przez uchylone okno na tarasie wpadła mi sikorka z żółtym brzuszkiem. Dziwne pod oknem leżał wielki pies, a w pokoju był mały jork. Już ja wypościłam na wolność. Synchroniczność?
          Pozdrawiam

          • Maria_st pisze:

            m….ciekawe, kiedys wpadła sikorka do pokoju mojego syna w ciemna noc…….dziobkiem pukała w szybę a potem wcale sie nikogo nie bała, spiewała, latała po pokoju, nad ranem syn wypuścil ją i dopiero wtedy zechciała odlecieć..

  18. Maria_st pisze:

    Cytat to doznania pewnej pani z jej „omowania”. Z pierwszego „omowania” w jej życiu. Jak widać po tym cytacie (opisie jej wrażeń) i dzisiejszej nagonce na tę technkę coś ją „opętało” co się panicznie boi ŚWIATŁA.

    ja bym tego nie nazwala opetaniem a raczej skwitowala to slowami:
    wiara czyni cuda, ta pani uwierzyla / w mozliwoesci omowania/ i doswiadczyła.
    co to za ” falszywy opiekun Ziemii”?

    • Michaela pisze:

      WIDZCIE, ŻE, CI, KTÓRZY GŁOSZĄ NIENAWIŚĆ, NIE ZBAWIĄ NAS !

      autor: Marie von Ebner – Eschenbach

      • Mezamir pisze:

        “Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali,
        niech będzie przeklęty!” – List do Galicjan 1:8

        „Idź i zabijaj” (1 Sm 15,3)

        CI, KTÓRZY GŁOSZĄ NIENAWIŚĆ, NIE ZBAWIĄ NAS !

        • Michaela pisze:

          Sprawdziłam, jest to ST I Ks. Samuela (15,3).Sprytnie to Mezamirze podajesz, ale to nie tak jest do końca …. prawdziwe.

          ” 1 Potem rzekł Samuel do Saula: „To mnie posłał Pan, aby cię namaścić na króla nad swoim ludem, nad Izraelem. Posłuchaj więc teraz słów Pana. 2 Tak mówi Pan Zastępów: Ukarzę Amaleka za to, co uczynił Izraelitom, jak stanął przeciw nim na drodze, gdy szli z Egiptu. 3 Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły”.
          ———–
          „Proszę, abyś zwrócił tutaj uwagę na pewne różnice:
          Prawo Starego Przymierza nakazywało: …(20) Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. Jak okaleczył człowieka, tak mu będzie oddane. (21) Kto zabije zwierzę, zapłaci za nie, a kto zabije człowieka, poniesie śmierć. (22) Będzie u was jedno prawo, zarówno dla obcego przybysza jak i dla krajowca, gdyż Ja, Pan, jestem Bogiem waszym… (3 Mojżeszowa 24:20-22).

          Prawo Nowego Przymierza mówi natomiast: …(38) Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. (39) A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. (40) A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. (41) A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. (42) Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się… (Mateusza 5:28-32).

          Z Biblii dowiadujemy się o różnych Przymierzach (było ich osiem) związanych warunkami i Bożą gwarancją. Były one zawierane w różnych okresach, w zależności od potrzeb lub sytuacji. Ich warunki ustalane były przez Boga (jako Właściciela ziemi) i miały różny charakter. Niektóre Przymierza były zrywane (wygasały), tracąc ważność. Na przykład Przymierze Edenowe (z Adamem) lub Przymierze Mojżeszowe – więcej na temat Przymierzy możesz dowiedzieć się, klikając tutaj. Właśnie to było powodem „zmiennych” (jak uważasz) decyzji, okresowo zgodnych z obowiązującym wówczas prawem, a wydawanych przez wciąż niezmiennego, sprawiedliwego i wiernego Boga.

          Proszę, abyś zrozumiał – to człowiek wiecznie zawodził, a nie Bóg, który musiał egzekwować prawo, dokonując sprawiedliwych (choć bezwzględnych) sądów. I właśnie w tym tkwi problem twojego niezrozumienia. Fragment z 1. Księgi Samuela odzwierciedla to, o czym mówię (2 Mojżeszowa 17:14 / 5 Mojżeszowa 25:19). Amalekici wystąpili przeciwko Narodowi Wybranemu (2 Mojżeszowa 17:8), bezlitośnie mordując pozostających na tyłach, strudzonych, zmęczonych Izraelitów (przeczytaj o tym w 5. Księdze Mojżeszowej – 25:17-18), za co musieli ponieść karę (1 Samuela 15:7-8). Fakt ten wyniknął z Bożych sprawiedliwych wyroków, odpowiadających istniejącemu wówczas prawu. Właśnie z tego powodu Bóg rozkazał wykonać na Amalekitach ten wyrok: …Idźcie teraz, zaatakujcie Amalekitów i obłóżcie klątwą całe ich mienie. Nie miejcie nad nimi żadnej litości…”

          http://www.zajezusem.com/index.php?num=4774

          • Dawid56 pisze:

            Co raz to bardziej „mam problem” ze Starym Testamentem nie tyle z jego interpretacją co z jego treścią.Nie ma usprawiedliwienia do jakiegokolwiek „sprawiedliwego wyroku boskiego” na Człowieku. Nie wiem czy to człowiek stale zawodził , czy raczej jego zaprogramowanie. A początek tego niewłaściwego zaprogramowania to ów grzech pierworodny- Czy Bóg wiedział że Człowiek zgrzeszy i dokona niewłaściwego wyboru, a jeśli tak, to dlaczego temu nie zapobiegł skoro wiedział?Przecież to nie do końca uczciwe.Nie można grac znając wynik gry. Gdzie tu miejsce na tzw. Wolna wolę.
            Misja Jezusa Chrystusa jest jednoznaczna – dość przelewu krwi, dość składania krwawych ofiar.Misją Chrystusa było poszanowanie i szacunek dla każdego życia.Chrystus, wybaczał nawet łotrom i zbrodniarzom

          • Mezamir pisze:

            Ewangelia Mateusza 15:24
            Jeszua mówi:”Jestem posłany TYLKO dla zmarłych owiec Izraela”

            „…ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów”.
            Ew. Jana 4:22

            „Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami. 5 Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku, ale do domu Izraela; 6 nie do wielu narodów o niezrozumiałej mowie i o trudnym języku, których słów byś nie rozumiał”.
            Księga Ezechiela

            Biblia adresowana jest WYŁĄCZNIE do Żydów i kiedy mówi co wolno a czego nie wolno
            ma na myśli żyda który w stosunku do żyda ma być taki a nie inny
            a w stosunku do goja inny,niż w stosunku do żyda.

            PS Proszę, abyś zrozumiał – to człowiek wiecznie zawodził, a nie Bóg, który musiał egzekwować prawo, dokonując sprawiedliwych (choć bezwzględnych) sądów.

            1-Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo więc nie może być karany za ułomność która została mu dana przez boga
            tylko po to by miał pretekst do karania człowieka.

            2-Człowiek robiąc złe rzeczy,stosował się do instrukcji w piśmie
            a pismo jest słowem bożym.Nikt nie palił „niewiernych”wbrew boskiej woli

        • Mezamir pisze:

          Ja tylko chcę zauważyć,że bóg stojący na ST
          to ten sam bóg który stoi na NT
          To oznacza że bóg sam ze sobą się nie zgadza
          a to oznacza że Biblia nie jest pisana przez boga,tylko ludzi podających się za boga🙂
          Na to są dowody historyczne,ale ktoś może ich nie uznawać.

          W takim razie jeśli testament jest nowy,tzn że bóg też jest nowy?
          Biblia to ST i NT,a nie NT .
          Nie zabijaj + nie pozwolisz żyć czarownicy/innowiercy.
          Jak to pogodzić?
          Sprzeczności da się wyjaśnić w prosty sposób.

          Nie zabijaj współwyznawcy
          Nie pozwolisz żyć innowiercom.
          Sprzeczność znika.

          Z Biblii dowiadujemy się o różnych Przymierzach (było ich osiem) związanych warunkami i Bożą gwarancją. Były one zawierane w różnych okresach, w zależności od potrzeb lub sytuacji.

          Przymierza były zawierane z wąską grupą ludzi,nie z ludzkością.

          „posyłam cię do synów Izraela
          udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami.
          Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku
          ale do domu Izraela,nie do wielu narodów ”

          Księga Ezechiela

          2 1 Rzekł On do mnie: „Synu człowieczy, stań na nogi. Będę do ciebie mówił”. 2 I wstąpił we mnie duch, , i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił. 3 Powiedział mi:

          „Synu człowieczy, posyłam cię do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego.

          3 1 A On rzekł do mnie: „Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz ten zwój i idź przemawiać do Izraelitów!” 2 Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ów zwój, 3 mówiąc do mnie: „Synu człowieczy, nasyć żołądek i napełnij wnętrzności swoje tym zwojem, który ci podałem”. Zjadłem go, a w ustach moich był słodki jak miód.
          4 Potem rzekł do mnie: „Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami. 5 Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku, ale do domu Izraela; 6 nie do wielu narodów o niezrozumiałej mowie i o trudnym języku, których słów byś nie rozumiał.

          Oznacza to że Biblia mówiąc o miłości,ma na myśli miłość wewnątrz wspólnoty współwyznawców tej samej rasy.
          Gdyby Biblia uczyła miłości ogólnie,to nie wspominała by o tym jak wojować i zabijać „niewiernych” spoza wspólnoty.

          Biblia to nie jest taka różowa książka jak się większości wydaje
          Tłumaczenia i przekłady są robione po to by ukryć krew i prawdziwe intencje

          Tam gdzie w oryginale jest zabij/zniszcz,dzisiaj czytamy o jakimś „sądzie bożym”🙂
          Sąd boży nie oznacza niczego konkretnego,to może być wszystko
          Tłumaczenia Biblii to już nie jest Biblia tylko jakieś „rimejki” i aranżacje dostosowane do potrzeb ludzi,ludzie chcą różowej Biblii bo oryginalna im się nie podoba
          Płacą więc dostają to za co płacą

          • Dawid56 pisze:

            To nie ten sam bóg Mezamirze nie ten sam.Chrystus nie wypowiada się o Jahwe, ale o swoim Ojcu..Dla Żydów inny Bóg niz Jahwe nie byłby zrozumiały, ale moim zdaniem to nie ten sam Bóg.

          • Mezamir pisze:

            Oczywiście że nie Jahwe bo Jahwe jest bogiem wedyjskim o którym można poczytać w Rygwedzie.

            Tylko że ,co ciekawe,imię Jeszua,oznacza Jahwe jest wielki🙂

            Kto jest Ojcem Syna?
            Syn miał Ojca tzn że bogów było co najmniej trzech:Ojciec ,bóg żydów El Szaddai i Syn który też jest bogiem(wg wiernych),chociaż wielokrotnie temu zaprzeczał.
            Słowo wiernych przeciwko słowu tego którego nazywają bogiem,to dopiero ewenement.
            No więc mamy dwóch bogów minimum,boga żydów i boga do którego modlił się Jeszua.
            Z tym że Jeszua został posłany do żydów a nie do narodów świata jak twierdzi Rzym.

            A więc Ojcem Jeszuy jest El Szaddai.
            To Rzym ma jakiegoś innego boga którego nazywa Jeszua.
            Rzymska religia jest karykaturą judaizmu i żeby wyłowić z niej prawdy
            trzeba by być jej autorem lub chociaż mieć możliwość porozmawiania z twórcą rzymskiego judaizmu/chrześcijaństwa.

      • Maria_st pisze:

        Michaelo……nie zawsze biale jest białe….dla naszego dobra szczepi sie nas, kontroluje w imie miłości…..ja uważam ze czlowiekowi zaden zbawca nie jest potrzebny obojetnie jak sie nazywa—-jeśli sami sie nie ” z–bawimy „.
        Rzeczy zadziewaja sie ponad planem materialnym, choc my nie zawsze to rozumiemy i dlatego ” budza sie demony w nas ” .

        • Michaela pisze:

          Mario-st , racja, biel ma różne od-CIENIE, ale ja TO wiem…A czy ja pisałam jaki zbawca jest człowiekowi potrzebny ? Wspaniale,że wiesz jak się z-BAWIĆ…tylko nie budź czasami tych „demonów” w sobie , a będzie OK. 😀

          • Maria_st pisze:

            „demony” w nas czegos nas tez uczą…nie nalezy sie ich bać a zrozumiec dlaczego sie pojawiaja……wszystko co nas spotyka/dotyka ma swoj cel—wszystko

          • Michaela pisze:

            Może tak, a może nie … 😉

          • JESTEM pisze:

            K0chana Michaelo. Demony mogą nas wiele nauczyć, jeśli chcemy się czegoś nauczyć o sobie i tym świecie. ale jeśli chcesz je chować przed sobą i wciaz się chcesz ich bac, bo to przecież w pewnym sensie nawet ekscytujące jest, to będziesz się bała. I bedziesz pisala: „może tak, a może nie.” Przyczyniając jedno oko🙂

          • Maria_st pisze:

            Mądrze napisałaś Jestem, zgadzam się z Twoimi slowami

          • Michaela pisze:

            Może tak, a może nie , zależy …😉

  19. JESTEM pisze:

    Mały Budda z Tybetu:

    http://m.youtube.com/watch?v=PqlhrAce4NE
    I
    Z polskim tłumaczeniem:
    http://m.youtube.com/watch?v=R-lK6-zwdBA

    I teraz rozumiem już, dlaczego Dalajlama mówił, że jest ostatnim Dalajlama…

    • Maria_st pisze:

      u mnie nie ma z polskim tłumaczeniem, jak to zrobić Jestem?
      dlaczego Dalajlama mówił, że jest ostatnim Dalajlama…?
      napisz prosze

    • margo0307 pisze:

      Cyt. z filmiku:
      „… trzeba spędzić kalaczakrę (okres życia) na wewnętrznym poszukiwaniu nieograniczonego i trwałego, nie tylko chwilowego zmysłowego zaspokojenia i materialnych więzi…”

      Po przeczytaniu tych słów wypowiedzianych przez MB z Tybetu, pomyślałam sobie o naszym Forum – tu na Mistyce i o tym, co non-stop tutaj wałkujemy 😀
      Przypomniały mi się też słowa z książki „Głos Milczenia” A.Besant, C.W.Leadbeater’a, które w powiązaniu z tym co powiedział MB z Tybetu wydały mi się niezwykle celne:

      „..Zamiast zwracać uwagę na niezliczone otaczające go rzeczy, człowiek powinien zwrócić się do wewnątrz, do jedynego ich świadka.
      Nie jest on jednak w pełni swobodny, aby to uczynić, dopóki nie wypełni swojej roli w zewnętrznym świecie (sic!)
      Dopiero wówczas, wolno mu poświęcić całe swoje życie wyższemu dziełu.
      Jeżeli pragnienie uwolnienia się od światowych obowiązków jest silne, wówczas szybko otwiera się przed nim droga do wolności…”

      I dalej cyt. z filmiku:
      „..Jeden Byt, Jeden Świat, Jedną Dharmę(*) i uczucie Miłującej Dobroci (Maitri) bez dyskryminacji, udekorowawszy świat dźwiękiem Dharmy, Guru będzie podróżował zaspokajając nektarami Miłującej Dobroci (Maitri) niezliczone zakłopotane istoty tego świata, udzielając Przewodnictwa (Marga Darsan) w nadchodzącym czasie(…)
      Rozprzestrzenianie Prawa Dharmy przez Guru zostało źle zrozumiane w materialnym świecie, mimo że jest czym jest, i jest prawdziwe.
      Niech wszystkie istoty będą miłościwie spokojne.”

      Pięknie zostało to powiedziane i – jak myślę – optymistycznie🙂

      Kilka słów wyjaśnienia, ( bo może tak jak i mnie sprawi to słowo komuś trudność w zrozumieniu znaczenia tego słowa) 😉
      (*) Dharma – to słowo z sanskrytu a podstawowe znaczenie tego słowa to:
      „prawo” „reguła”, „wszystkie zjawiska”, „cała egzystencja”…
      Ma też dwojakie znaczenie:
      1. Dharma Buddy, czyli nauka Buddy, bo jeśli zrozumiemy prawdziwy sens nauk Buddy, możemy wówczas zrozumieć wszystkie zjawiska… 😉
      2. dharmy – w znaczeniu abhidharmy: zjawiska ( fenomeny) i czynniki mentalne składające się na naszą Rzeczy Istność…
      Dharma w sanskrycie znaczy „doktryna” w odniesieniu do danego systemu duchowego (nie tylko buddyjskiego).
      Z ciekawostek – oznacza też „przepływ” czy „płynięcie”, „strumień”…

      Kochana JESTEM, dopiero dziś zobaczyłam ten wspaniały filmik, za który bardzo serdecznie dziękuję🙂
      Patrząc na tego Małego Buddę i słuchając Go, w pewnym momencie pomyślałam sobie, że widzę obok niego leżącego ogromnego tygrysa… nie wiem dlaczego tak mi przyszło 😉

      • JESTEM pisze:

        Tygrys… to symbol np. nieskazitelnosci…😀 Wiec nie dziwi mnie, ze obok Malego Buddy z Tybetu zobaczylac tygrysa… Zobaczylas swoje Lustro😉, bo jak wiadomo, sa rozne lustra.😉

        „..Zamiast zwracać uwagę na niezliczone otaczające go rzeczy, człowiek powinien zwrócić się do wewnątrz, do jedynego ich świadka.
        Nie jest on jednak w pełni swobodny, aby to uczynić, dopóki nie wypełni swojej roli w zewnętrznym świecie (sic!)”

        Dokladnie.
        Bez wypelnienia zobowiazan i umow, nie da rady naprawde poswiecic sie „wyzszemu dzielu”… stad wiele falszywych prorokin i prorokow oraz zbawicielek i zbawicieli… bo nie wypelnili swoich wlasnych zobowiazan i umow, a biora sie za prorokowanie i zbawianie innych mowiac np. o milosci od czasu do czasu ziejac nienawiscia do INNYCH.

        Na przyklad: jesli ktos (mezczyzna lub kobieta) ma dzieci, to trzeba sie nimi opiekowac do momentu, kiedy moga stac sie samodzielne… Inaczej nigdy nie znajdziemy szczescia i nie mozemy poswiecic swojego zycia i swoich dzialan jakiemus prawdziwie „wyzszemu celowi”. W innym przypadku to bedzie wylacznie iluzja szczescia i tak powodujaca cierpienie.
        Gdy… poszerza sie nasza SAMO-swiadomosc, zaczynamy wypelniac te role coraz bardziej SAMO-swiadomi.

        Dopiero wówczas, wolno mu poświęcić całe swoje życie wyższemu dziełu.”

        No tak.🙂 Prawo przyczyny i skutku🙂

        • margo0307 pisze:

          „..Gdy… poszerza sie nasza SAMO-swiadomosc, zaczynamy wypelniac te role coraz bardziej SAMO-swiadomi…”

          No tak – jak zwykle świetnie to podsumowałaś 🙂

          Przypomniało mi się, co mówią interpretacje fresków na ten temat w kontekście nauki i poświęceniu się „wyższemu celowi”…
          Zawarte jest to w 12 Prawach, gdzie jedno z nich – Prawo Zgodności symbolizowane przez Sybillę Libijską mówi:

          „..Podstaw współpracy między istotami Prawo Zgodności uczy – to prorokini Libijska zapewnia.
          Ten co w zgodzie ze sobą jest – zgody drugiego nauczy. 🙂
          Żaden podział wtedy spójności we Wszechświecie nie zburzy.

          W zgodnym układzie nikt lepszym się mienić nie może, bo wszyscy sobie potrzebni 🙂

          Sybilla uchwycona w trakcie ruchu między księgą (wiedzą) i naczyniami kuchennymi symbolizującymi zwykłe codzienne obowiązki.
          Musi zwykłe obowiązki pogodzić z pracą nad sobą i wiedzą o 12 prawach 🙂

          Chusta na głowie między warkoczami sugeruje podział mózgu na cztery ćwiartki budowy energetycznej człowieka.
          Mózg naczelnych – świadomość,
          mózg ssaków – zamysł,
          mózg gadzi – dusza i ciało.

          Zgodność ze sobą (swoim wnętrzem) i z 12 prawami.
          Zgodność (wibracji) ze sobą i z innymi.

          W budowie energetycznej jest to zgodność między narzędziami (ciałem, duszą, osobowością) i zgodność narzędzi ze świadomością (energotypem).
          W przestrzeni energetycznej zgodność zachodzi przez dopasowanie częstotliwości czyli wibracji (tak jak niezgodność przez brak dopasowania).

          Zgodność to także akceptacja nowej (nieznanej) sytuacji.

          Ludzie nie widzą niematerialnych zmian na ziemi, ponieważ wibracyjnie przystosowani są do obrazu rzeczywistości zakodowanego w siatce pojęciowej.

          Przeciwieństwem zgodności jest walka – w Wolnej Woli metoda rozwiązywania problemów – zastępująca współpracę.
          Zwalnia od myślenia jednostki ludzkie nie mające własnych wniosków.
          Walka – lecz nie jako przemoc, ale stawienie czoła okolicznościom, własnym ograniczeniom, słabościom – jest także częścią zgodności.
          Nie godzimy się na to co nas ogranicza, upokarza – np. na manipulacje, decydowanie za nas przez autorytety, na życie naszym kosztem.

          W wolnej woli silniejsi – na szczycie hierarchii żyją kosztem słabszych jednostek – ich pracy i energii.

          Przesterowana zgodność to także wygoda, konformizm, oportunizm, lenistwo.
          Ze zgodności zrobiono słabość ….
          Drugi policzek nadstawiają tylko ofiary, a na kompromis idzie słabszy – kto nie ma za sobą argumentów siły.
          Kapłani chrześcijańscy nigdy (przynajmniej oficjalnie) nie szli na kompromis.

          Ludzie w wolnej woli współpracują z przymusu, ze strachu bądź dla wspólnej korzyści. Pracują razem w ramach jednej grupy zawierającej się w sześcianie przestrzeni myślowej danej ideologii.
          Współpraca w grupie to ścisłe podporządkowanie się wewnętrznej hierarchii, rezygnacja z własnego myślenia, obrona członków grupy przed ingerencją z zewnątrz i realizacja celów (idei zbiorowej) nawet kosztem prawdy i własnych wartości.

          Zmysłem odpowiedzialnym za prawo zgodności jest wzrok, a nadzmysłem – jasnowidzenie.
          Człowiek na ziemi zdominowany jest przez bodźce i komunikaty wizualne.
          Najczęściej ich funkcją jest wzbudzanie pragnień i marzeń, kodowanie sztucznych powiązań skojarzeń, idei, myśli i reakcji.
          Rozbudowana funkcja wzroku rozbija spójność zewnętrzności człowieka z wnętrzem. Idziemy za tym co jest zewnętrznie atrakcyjne.
          Tymczasem nadwidzenie pozwala uchwycić energetyczną niezgodność elementów, skojarzyć ze sobą informacje – pozornie nie mające nic wspólnego 😉

          Zasada Zgodności jest podstawą wszystkich szyfrów, kodów, podprogowych przekazów.

          Wyobraźnia jako funkcja podświadomości jest podstawową przeszkodą w byciu tu i teraz – poznaniu siebie.
          Nieustannie wyobrażamy sobie zdarzenia z przeszłości i możliwe scenariusze przyszłości.
          Mamy szereg fałszywych wyobrażeń o sobie samych.
          Opanowanie wyobraźni przez samokontrolę jest równie ważne jak wyciszenie terkotu myśli w pracy nad sobą.
          Wtedy wewnętrzny wzrok staje się narzędziem patrzenia w przyszłość – otrzymujemy wskazówki od mistrzów zgodności – jak postępować w zgodzie z prawami.
          Wskazówki w postaci obrazów pojawiają się często tuż przed zaśnięciem, kiedy umysł jest najbardziej wyciszony.
          Nośnikiem dźwiękowym tego prawa w aspekcie Zasady Opieki nad Zamysłem są Rusini, a po krzyżówkach genetycznych z Hebrajczykami i Żółtymi- Rosjanie i Francuzi (język rosyjski jest najbliższy wzorca Rusinów).
          Rosjanie są odpowiedzialni za złamanie zgodności ze sobą i współpracy między plemionami.
          Francuzi -za oderwanie świadomości zewnętrznej (zmysłów) od wnętrza (nadzmysłów).
          W czym znaczącą rolę odegrała trwająca do połowy XX wieku dominacja francuskiego jako języka arystokracji, kultury etc.
          A w aspekcie Zasady Realizacji- są Izraelczycy (IZ- REALIZACJA). Reprezentują oni w sferze społecznej falę nośną Współpracy, w państwie ustrój społeczny i politykę.

          Aspektem Zasady gromadzenia i pomnażania Wiedzy tego prawa jest m.in. psychologia odpowiedzialna za rozbicie jedności człowieka.”

  20. Mezamir pisze:

    Dlaczego ryba próbuje uczyć ptaka pływać?
    Czy latanie jest chorobą tylko dlatego, że odbywa się poza wodą?

  21. Pingback: Homepage

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s