„Żyj tak jakby było to Twoje ostatnie wcielenie”- prawda o Cierpieniu

Nirwana ma celu wyzwolenie z Samsary- Koła Życia- koła wcieleń. W Tybetańskiej Księdze Umarłych tylko wcielenia w Bogów lub Ludzi mają charakter pozytywny, ale nawet i tych wcieleń Dusza podróżująca po Bardo powinna uniknąć. Wydaje się, że wcielenia w Świat Bogów, Asurów, Pretów, Piekła mogą obrazować wcielenia na innych planetach niż Ziemia. Tybetańska Księga Umarłych mówi jednak wyraźnie, że nawet życie pod postacią Boga(Bóstwa) rodzi cierpienie. Istnieje tu pewna sprzeczność z chrześcijańskim podejściem do Cierpienia, które mówi, że cierpienie może być drogą do zbawienia, bo cierpiał Jezus Chrystus na krzyżu za grzechy całej ludzkości. Chrześcijaństwo w odróżnieniu od Buddyzmu mówi o wiecznym(cielesnym) Życiu jako dobru. Nauki ezoteryczne twierdzą jednak, że tym najwyższym stanem świadomości jaką dusza ludzka może osiągnąć, jest stopienie z boską emanacją. Promień wysoko rozwiniętej Duszy niejako stapia się z boską Światłością i stają się Jednością i jakby wieloświadomością w jednym boskim ciele. Jest to powrót do źródła. Tę Wieloświadomość można porównać do niekończonej liczby Galaktyk Wszechświata. Jednak zasadniczą niedoskonałością obu wielkich religii Chrześcijaństwa i Buddyzmu jest założenie że Szczęścia nie można osiągnąć żyjąc tu na Ziemi, a skoro tak , skoro myśl jest twórcza, to Świat XXI wieku wygląda tak „jak za oknem” szerzy się nędza, wojny głód kataklizmy i cierpienie. Cierpienie zadawane jest wszystkim czującym istotom przez te czujące istoty. Najbardziej odpowiedzialną czującą istota powinien być Człowiek, ale nie jest! Zadaje ból nie tylko innym stworzeniom, ale też i innym ludziom. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli zostało powiedziane, że Człowiek uzyska zbawienie po śmierci to z założenia Człowiek przyjmuje, że nigdy tu na Ziemi nie zazna Szczęścia. Myśl jest twórcza i skoro Człowiek tak myśli to tak się dzieje. Niektórzy żyją tak jakby po śmierci nic nie istniało tylko pustka bez świadomości i bez istnienia (Hulaj duszo ,piekła nie ma) , inni zatracili się w dobrach doczesnych, a tylko niewielu jest tych, którzy żyją tak jakby to było ich ostatnie wcielenie.
https://nnka.wordpress.com/2013/06/09/przeslanie-wiecznego-powrotu-zyj-tak-jakby-to-juz-jutro-byl-dzien-apokalipsy-i-jakbys-zyl-tylko-ten-jeden-niepowtarzalny-raz-a-wowczas-bedziesz-szczesliwy-reinkarnacja/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Istota Ludzka, Kosmos. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

86 odpowiedzi na „„Żyj tak jakby było to Twoje ostatnie wcielenie”- prawda o Cierpieniu

  1. Mezamir pisze:

    Tybetańska Księga Umarłych mówi jednak wyraźnie, że nawet życie pod postacią Boga(Bóstwa) rodzi cierpienie. Istnieje tu pewna sprzeczność z chrześcijańskim podejściem do Cierpienia, które mówi, że cierpienie może być drogą do zbawienia, bo cierpiał Jezus Chrystus na krzyżu za grzechy całej ludzkości.

    Tutaj widać sprzeczność chrześcijaństwa z chrześcijaństwem
    bo jeśli Chrystus cierpiał za nas i jego ofiara na krzyżu gwarantuje nam zbawienie
    to co my tu jeszcze robimy?
    Ofiara została złożona,nie ma nic więcej o zrobienia,wszystko załatwione.

    O tym dlaczego chrześcijaństwo uczy cierpiętnictwa
    można wnioskować na podstawie informacji o tym jak cierpienie zmienia mózg.

    Stres jest nieodłącznym elementem życia każdego z nas. Czasem jednak wzrasta do poziomu, który znacznie utrudnia lub wręcz uniemożliwia trzeźwe myślenie i prawidłowe wykonywanie obowiązków i zadań. Stres wiąże się bowiem z funkcjonowaniem mózgu i procesów poznawczych. Gdy jest silny i długotrwały, spada poziom substancji odpowiedzialnych za regulację emocji, kontrolę zachowania, pamięć i inne, co obniża w sposób znaczący możliwości intelektualne.

    Jak stres oddziałuje na mózg?

    Ciało migdałowate jest niewielką strukturą ukrytą głęboko w skroniowej części mózgu. Mimo niewielkich rozmiarów pełni bardzo ważne funkcje. Jest to struktura, dzięki której możemy się uczyć – to za jej pośrednictwem zapamiętujemy. Co ciekawe – aktywność tej części mózgu wzrasta także wtedy, gdy czujemy strach, lęk czy zagrożenie.

    Sytuacje zagrożenia z kolei powodują stres – i wskutek pracy jądra migdałowatego, inne części mózgu zaczynają wydzielać hormony, między innymi kortyzol, zwany popularnie „hormonem stresu”. Badania wykazały, że jego uwalnianie i uruchamianie systemu „walka lub ucieczka” sprawia, iż kurczą się neurony i zmniejsza się ich zdolność przekaźnictwa.

    Długotrwały stres w efekcie powoduje spowolnienie procesów poznawczych, głównie pamięci oraz myślenia kreatywnego i logicznego. Ponadto, tak zwany dystres, czyli stres przewlekły, pogarsza efektywność pracy hipokampa – struktury, która w ogromnej mierze odpowiada za pamięć wydarzeń, tworzenie wspomnień oraz bieżące informacje. Badania na osobach, które przeżyły ciężki stres, wskazują około 20 procentowe różnice w objętości hipokampa, w porównaniu z osobami, które go nie doświadczyły.

    Podobnie wygląda sytuacja u osób chorujących na depresję. Jak się okazuje, stres może negatywnie wpływać także na korę przedczołową. Odpowiada ona między innymi za kontrolę impulsów i emocji, uczenie się i rozwiązywanie problemów, przystosowanie do zmian, stawianie czoła nowym wyzwaniom i metabolizm glukozy oraz insuliny.

    Według dra Sinhy z Uniwersytetu w Yale, osoby stale żyjące w stresie miały więcej ubytków w istocie szare kory przedczołowej niż ich „wyluzowani” koledzy. Przykre wydarzenia, jak utrata pracy czy osoby bliskiej, uczyniły ludzi, którzy je przeżyli bardziej podatnymi na uzależnienia oraz, co ważne w kwestii funkcjonowania intelektualnego, zmniejszyły plastyczność mózgu i jego zdolność do regeneracji.
    http://www.neurogra.pl/teksty/jak-stres-wplywa-na-mozg/

    Mimo, iż sam termin „zespół stresu pourazowego” pojawił się na początku lat osiemdziesiątych, takie symptomy, jakie opisuje się u pacjentów z tym rozpoznaniem już dużo wcześniej stały się przedmiotem analizy psychiatrycznej i psychologicznej. Przyjmuję się, że opisywana przez psychoanalityków „nerwica wojenna”, którą rozpoznano u wielu żołnierzy po I wojnie światowej odpowiada objawowo właśnie dzisiejszemu PTSD, zwłaszcza wśród pacjentów, którzy byli weteranami wojny w Wietnamie. Podobne analogie można zauważyć w przypadku badań nad osobami, które przeżyły pobyt w obozie koncentracyjnym. Warto więc zaznaczyć, że to w Europie po raz pierwszy badacze zajmujący się zaburzeniami psychicznymi zwrócili uwagę na to, że silne, traumatyczne przeżycia mogą w pewnym stopniu zaburzyć funkcjonowanie psychiczne człowieka. Kontynuując zainteresowanie tym zagadnieniem członkowie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego przeszło 20 lat temu zauważyli wśród wspomnianych już weteranów wojny w Wietnamie, trwałe i głębokie zmiany w funkcjonowaniu psychicznym i psychofizycznym. W tym też okresie pojawiły się badania skoncentrowane na rodzaju traumatycznych przeżyć i wynikających z nich konsekwencji psychicznych, ale nie związanych z wojną. Objawy te związane były z przeżytym gwałtem, przemocą wobec dzieci i kobiet. (Burgess, Holmstrom, 1994, Kempe i Kempe, 1979, Walker, 1979).
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2338

    Cierpienie zamienia ludzi we wraki.

    Mózg noworodka rozwija się w większym stopniu po urodzeniu, tak więc jest podatny na kształtowanie zarówno przez dobre, jak i złe relacje rodzic-dziecko. W chwili urodzenia najmniej „dokończone” są wyższe ośrodki mózgowe, i to w tak dużym stopniu, że noworodek jest nazywany zewnętrznym płodem. W chwili urodzenia dzieci mają 200 miliardów komórek mózgowych, które nie wytworzyły między sobą połączeń w wyższych strukturach mózgu. Te połączenia będą w dużym stopniu odpowiedzialne za inteligencję emocjonalną i społeczną dziecka i właśnie na nie masz tak duży wpływ. (…) 90 % wzrostu mózgu następuje w ciągu pierwszych pięciu lat życia. W tym ważnych okresie miliony połączeń w mózgu są kształtowane, niszczone i modyfikowane pod wpływem doświadczeń życiowych, a w szczególności relacji emocjonalnych z rodzicami.

    (…) Jeden z największych problemów przeszłości polegał na przyjmowaniu założenia, że rozwijający się mózg dziecka jest silną strukturą, która może znieść wszelkiego rodzaju stres. Badania w ramach neuronauki wykazały, że jest to błędne przekonanie. Mimo, że dzieci wykazują się pewnym stopniem odporności – w ujęciu genetycznym, jedne bardziej niż inne – to rozwijający się mózg w okresie pierwszych pięciu lat życia jest wysoce podatny na działanie stresu. Jest tak wrażliwy, że stres związany z wieloma powszechnie stosowanymi metodami wychowawczymi może zaburzyć delikatną równowagę substancji chemicznych związanych z emocjami, jak też systemów reagowania na stres w mózgu i ciele niemowlęcia, a niekiedy także powodować śmierć komórek w pewnych strukturach mózgowych. (…) Istnieje mnóstwo naukowych badań pokazujących, że jakość życia jest uzależniona od tego, czy w okresie dzieciństwa udało się wykształcić w mózgu skuteczne systemy regulacji stresu.

    (…) Badania wykazały również, że bardzo trudno jest odwrócić proces powstania w mózgu nadreaktywnego systemu reagowania na stres. Można go odwrócić za pomocą silnych, uzdrawiających relacji w późniejszym życiu, na przykład w formie doradztwa psychologicznego lub terapii.. Wystarczy wziąć pod uwagę rosnącą liczbę dzieci, ludzi młodych i dorosłych, którzy cierpią z powodu depresji, zaburzeń lękowych lub problemów z agresją, by zrozumieć, że jest to powszechny problem.. (…) Nadreaktywny system reakcji na stres, kształtujący się w dzieciństwie, stanowi podłoże wielu zaburzeń psychicznych i fizycznych dolegliwości. Zalicza się do nich: depresję, utrzymujący się stan lękowy, fobie i obsesje, fizyczne symptomy/choroby, odcięcie emocjonalne, letarg i brak chęci działania, brak pragnień i radosnego podniecenia, brak spontaniczności.
    (…) Nie możesz uchronić dziecka przed bólem nieuniknionych problemów życiowych, lecz możesz mieć wpływ na to, jak dziecko na nie zareaguje.:

    (…) Dzieci są genetycznie zaprogramowane, by domagać się pocieszenia, gdy pojawi się cierpienie. Płacz dziecka to intensywna prośba o pomoc w poradzeniu sobie z ogarniającymi je uczuciami i przerażającymi doznaniami cielesnymi. Mózg dziecka nie jest wystarczająco rozwinięty, by poradzić sobie z tym samodzielnie. Dzieci nie płaczą w ramach ćwiczenia płuc, kontrolowania rodziców, czy też tylko dla kaprysu. Płaczą wtedy, gdy są nieszczęśliwe i potrzebują twojej uwagi, bo coś im przeszkadza fizycznie lub emocjonalnie. Płaczą, by otrzymać od ciebie pomoc.

    (…) Każdy atak paniki oznacza, że mózg dziecka jest zalewany przez substancje chemiczne związane ze stresem. Substancje te jako takie nie są niebezpieczne, lecz sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pozwoli im się krążyć w mózgu przez długi czas przy okazji przedłużającego się płaczu, gdy nikt nie traktuje paniki dziecka poważnie i nie pociesza go. Dystansowanie się do cierpienia dziecka, bez względu na to, co się pisze w podręcznikach dotyczących układania dziecka do snu, albo co gorsza reagowanie na płacz dziecka złością (choć czasami mielibyśmy na to ochotę), nigdy nie jest właściwe.
    http://www.przytulmniemamo.pl/vertical-warto-przeczytac/vertical-artykuly/vertical-madrzy-rodzice-2.html

    A propos. Czy mamy w mózgu struktury odpowiedzialne za świadomość i podświadomość?Nie. Teraz zresztą nie mówimy już o podświadomości, tylko nieświadomości. Bo to tylko pozornie jest czarna dziura, do której wrzucamy wszystko, o czym nie chcemy wiedzieć, co wolelibyśmy wyprzeć. W rzeczywistości mózg przetwarza mnóstwo informacji w sposób nieświadomy. Biorą w tym udział te same struktury, które zapewniają spostrzeganie obiektów, czy kierowanie ku nim uwagi. Naukowcy obserwują to np. w eksperymentach dotyczących przekazu podprogowego, w których pokazuje się obraz na tak krótki czas, że człowiek nie wie nawet, że go zobaczył. Gdy badanemu przedstawi się na ułamek sekundy wizerunek pieska, pozostawia on ślad pamięciowy należący do kategorii, powiedzmy, „czworonogi” czy „zwierzęta”, lecz nie jest tego procesu świadomy. Gdy potem badany musi odpowiedzieć na pytanie, czy widział raczej marchewkę, czy kotka, odpowie, że przecież nic nie widział. Po czym ponaglany, żeby jednak udzielił jakiejś odpowiedzi, wskaże na kotka.
    http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/mozg-w-formie/

    Co z tego wynika w kontekście chrześcijańskiej …”nauki” o cierpiętnictwie?

    „Długotrwały stres w efekcie powoduje spowolnienie procesów poznawczych,
    głównie pamięci oraz myślenia kreatywnego i logicznego. ”

    Czy takimi ludźmi łatwiej jest manipulować i kontrolować ich?
    Tak
    Co powinna zrobić osoba dążąca do władzy absolutnej?
    Zlikwidować barierę ochronną psychiki ludzkiej,uniemożliwiającej zdobycie nad nimi władzy.

    Żeby efekt traumy spotęgować i wywołać prawdziwy armagedon w świecie neuronów
    stosuje się różne metody,np obrzezanie w czasie gdy mózg człowieka jest najbardziej plastyczny
    czyli we wczesnym dzieciństwie.

  2. Mezamir pisze:

    Tybetańska Księga Umarłych mówi jednak wyraźnie, że nawet życie pod postacią Boga(Bóstwa) rodzi cierpienie. Istnieje tu pewna sprzeczność z chrześcijańskim podejściem do Cierpienia, które mówi, że cierpienie może być drogą do zbawienia, bo cierpiał Jezus Chrystus na krzyżu za grzechy całej ludzkości.

    Tutaj widać sprzeczność chrześcijaństwa z chrześcijaństwem
    bo jeśli Chrystus cierpiał za nas i jego ofiara na krzyżu gwarantuje nam zbawienie
    to co my tu jeszcze robimy?
    Ofiara została złożona,nie ma nic więcej o zrobienia,wszystko załatwione.

    O tym dlaczego chrześcijaństwo uczy cierpiętnictwa
    można wnioskować na podstawie informacji o tym jak cierpienie zmienia mózg.

    Stres jest nieodłącznym elementem życia każdego z nas. Czasem jednak wzrasta do poziomu, który znacznie utrudnia lub wręcz uniemożliwia trzeźwe myślenie i prawidłowe wykonywanie obowiązków i zadań. Stres wiąże się bowiem z funkcjonowaniem mózgu i procesów poznawczych. Gdy jest silny i długotrwały, spada poziom substancji odpowiedzialnych za regulację emocji, kontrolę zachowania, pamięć i inne, co obniża w sposób znaczący możliwości intelektualne.

    Jak stres oddziałuje na mózg?

    Ciało migdałowate jest niewielką strukturą ukrytą głęboko w skroniowej części mózgu. Mimo niewielkich rozmiarów pełni bardzo ważne funkcje. Jest to struktura, dzięki której możemy się uczyć – to za jej pośrednictwem zapamiętujemy. Co ciekawe – aktywność tej części mózgu wzrasta także wtedy, gdy czujemy strach, lęk czy zagrożenie.

    Sytuacje zagrożenia z kolei powodują stres – i wskutek pracy jądra migdałowatego, inne części mózgu zaczynają wydzielać hormony, między innymi kortyzol, zwany popularnie „hormonem stresu”. Badania wykazały, że jego uwalnianie i uruchamianie systemu „walka lub ucieczka” sprawia, iż kurczą się neurony i zmniejsza się ich zdolność przekaźnictwa.

    Długotrwały stres w efekcie powoduje spowolnienie procesów poznawczych, głównie pamięci oraz myślenia kreatywnego i logicznego. Ponadto, tak zwany dystres, czyli stres przewlekły, pogarsza efektywność pracy hipokampa – struktury, która w ogromnej mierze odpowiada za pamięć wydarzeń, tworzenie wspomnień oraz bieżące informacje. Badania na osobach, które przeżyły ciężki stres, wskazują około 20 procentowe różnice w objętości hipokampa, w porównaniu z osobami, które go nie doświadczyły.

    Podobnie wygląda sytuacja u osób chorujących na depresję. Jak się okazuje, stres może negatywnie wpływać także na korę przedczołową. Odpowiada ona między innymi za kontrolę impulsów i emocji, uczenie się i rozwiązywanie problemów, przystosowanie do zmian, stawianie czoła nowym wyzwaniom i metabolizm glukozy oraz insuliny.

    Według dra Sinhy z Uniwersytetu w Yale, osoby stale żyjące w stresie miały więcej ubytków w istocie szare kory przedczołowej niż ich „wyluzowani” koledzy. Przykre wydarzenia, jak utrata pracy czy osoby bliskiej, uczyniły ludzi, którzy je przeżyli bardziej podatnymi na uzależnienia oraz, co ważne w kwestii funkcjonowania intelektualnego, zmniejszyły plastyczność mózgu i jego zdolność do regeneracji.
    http://www.neurogra.pl/teksty/jak-stres-wplywa-na-mozg/

    Mimo, iż sam termin „zespół stresu pourazowego” pojawił się na początku lat osiemdziesiątych, takie symptomy, jakie opisuje się u pacjentów z tym rozpoznaniem już dużo wcześniej stały się przedmiotem analizy psychiatrycznej i psychologicznej. Przyjmuję się, że opisywana przez psychoanalityków „nerwica wojenna”, którą rozpoznano u wielu żołnierzy po I wojnie światowej odpowiada objawowo właśnie dzisiejszemu PTSD, zwłaszcza wśród pacjentów, którzy byli weteranami wojny w Wietnamie. Podobne analogie można zauważyć w przypadku badań nad osobami, które przeżyły pobyt w obozie koncentracyjnym. Warto więc zaznaczyć, że to w Europie po raz pierwszy badacze zajmujący się zaburzeniami psychicznymi zwrócili uwagę na to, że silne, traumatyczne przeżycia mogą w pewnym stopniu zaburzyć funkcjonowanie psychiczne człowieka. Kontynuując zainteresowanie tym zagadnieniem członkowie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego przeszło 20 lat temu zauważyli wśród wspomnianych już weteranów wojny w Wietnamie, trwałe i głębokie zmiany w funkcjonowaniu psychicznym i psychofizycznym. W tym też okresie pojawiły się badania skoncentrowane na rodzaju traumatycznych przeżyć i wynikających z nich konsekwencji psychicznych, ale nie związanych z wojną. Objawy te związane były z przeżytym gwałtem, przemocą wobec dzieci i kobiet. (Burgess, Holmstrom, 1994, Kempe i Kempe, 1979, Walker, 1979).
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2338

    Cierpienie zamienia ludzi we wraki.

    Mózg noworodka rozwija się w większym stopniu po urodzeniu, tak więc jest podatny na kształtowanie zarówno przez dobre, jak i złe relacje rodzic-dziecko. W chwili urodzenia najmniej „dokończone” są wyższe ośrodki mózgowe, i to w tak dużym stopniu, że noworodek jest nazywany zewnętrznym płodem. W chwili urodzenia dzieci mają 200 miliardów komórek mózgowych, które nie wytworzyły między sobą połączeń w wyższych strukturach mózgu. Te połączenia będą w dużym stopniu odpowiedzialne za inteligencję emocjonalną i społeczną dziecka i właśnie na nie masz tak duży wpływ. (…) 90 % wzrostu mózgu następuje w ciągu pierwszych pięciu lat życia. W tym ważnych okresie miliony połączeń w mózgu są kształtowane, niszczone i modyfikowane pod wpływem doświadczeń życiowych, a w szczególności relacji emocjonalnych z rodzicami.

    (…) Jeden z największych problemów przeszłości polegał na przyjmowaniu założenia, że rozwijający się mózg dziecka jest silną strukturą, która może znieść wszelkiego rodzaju stres. Badania w ramach neuronauki wykazały, że jest to błędne przekonanie. Mimo, że dzieci wykazują się pewnym stopniem odporności – w ujęciu genetycznym, jedne bardziej niż inne – to rozwijający się mózg w okresie pierwszych pięciu lat życia jest wysoce podatny na działanie stresu. Jest tak wrażliwy, że stres związany z wieloma powszechnie stosowanymi metodami wychowawczymi może zaburzyć delikatną równowagę substancji chemicznych związanych z emocjami, jak też systemów reagowania na stres w mózgu i ciele niemowlęcia, a niekiedy także powodować śmierć komórek w pewnych strukturach mózgowych. (…) Istnieje mnóstwo naukowych badań pokazujących, że jakość życia jest uzależniona od tego, czy w okresie dzieciństwa udało się wykształcić w mózgu skuteczne systemy regulacji stresu.

    (…) Badania wykazały również, że bardzo trudno jest odwrócić proces powstania w mózgu nadreaktywnego systemu reagowania na stres. Można go odwrócić za pomocą silnych, uzdrawiających relacji w późniejszym życiu, na przykład w formie doradztwa psychologicznego lub terapii.. Wystarczy wziąć pod uwagę rosnącą liczbę dzieci, ludzi młodych i dorosłych, którzy cierpią z powodu depresji, zaburzeń lękowych lub problemów z agresją, by zrozumieć, że jest to powszechny problem.. (…) Nadreaktywny system reakcji na stres, kształtujący się w dzieciństwie, stanowi podłoże wielu zaburzeń psychicznych i fizycznych dolegliwości. Zalicza się do nich: depresję, utrzymujący się stan lękowy, fobie i obsesje, fizyczne symptomy/choroby, odcięcie emocjonalne, letarg i brak chęci działania, brak pragnień i radosnego podniecenia, brak spontaniczności.
    (…) Nie możesz uchronić dziecka przed bólem nieuniknionych problemów życiowych, lecz możesz mieć wpływ na to, jak dziecko na nie zareaguje.:

    (…) Dzieci są genetycznie zaprogramowane, by domagać się pocieszenia, gdy pojawi się cierpienie. Płacz dziecka to intensywna prośba o pomoc w poradzeniu sobie z ogarniającymi je uczuciami i przerażającymi doznaniami cielesnymi. Mózg dziecka nie jest wystarczająco rozwinięty, by poradzić sobie z tym samodzielnie. Dzieci nie płaczą w ramach ćwiczenia płuc, kontrolowania rodziców, czy też tylko dla kaprysu. Płaczą wtedy, gdy są nieszczęśliwe i potrzebują twojej uwagi, bo coś im przeszkadza fizycznie lub emocjonalnie. Płaczą, by otrzymać od ciebie pomoc.

    (…) Każdy atak paniki oznacza, że mózg dziecka jest zalewany przez substancje chemiczne związane ze stresem. Substancje te jako takie nie są niebezpieczne, lecz sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pozwoli im się krążyć w mózgu przez długi czas przy okazji przedłużającego się płaczu, gdy nikt nie traktuje paniki dziecka poważnie i nie pociesza go. Dystansowanie się do cierpienia dziecka, bez względu na to, co się pisze w podręcznikach dotyczących układania dziecka do snu, albo co gorsza reagowanie na płacz dziecka złością (choć czasami mielibyśmy na to ochotę), nigdy nie jest właściwe.

    przytulmniemamo.pl/vertical-warto-przeczytac/vertical-artykuly/vertical-madrzy-rodzice-2.html

    A propos. Czy mamy w mózgu struktury odpowiedzialne za świadomość i podświadomość?Nie. Teraz zresztą nie mówimy już o podświadomości, tylko nieświadomości. Bo to tylko pozornie jest czarna dziura, do której wrzucamy wszystko, o czym nie chcemy wiedzieć, co wolelibyśmy wyprzeć. W rzeczywistości mózg przetwarza mnóstwo informacji w sposób nieświadomy. Biorą w tym udział te same struktury, które zapewniają spostrzeganie obiektów, czy kierowanie ku nim uwagi. Naukowcy obserwują to np. w eksperymentach dotyczących przekazu podprogowego, w których pokazuje się obraz na tak krótki czas, że człowiek nie wie nawet, że go zobaczył. Gdy badanemu przedstawi się na ułamek sekundy wizerunek pieska, pozostawia on ślad pamięciowy należący do kategorii, powiedzmy, „czworonogi” czy „zwierzęta”, lecz nie jest tego procesu świadomy. Gdy potem badany musi odpowiedzieć na pytanie, czy widział raczej marchewkę, czy kotka, odpowie, że przecież nic nie widział. Po czym ponaglany, żeby jednak udzielił jakiejś odpowiedzi, wskaże na kotka.

    national-geographic.pl/artykuly/pokaz/mozg-w-formie/

    Co z tego wynika w kontekście chrześcijańskiej …”nauki” o cierpiętnictwie?

    „Długotrwały stres w efekcie powoduje spowolnienie procesów poznawczych,
    głównie pamięci oraz myślenia kreatywnego i logicznego. ”

    Czy takimi ludźmi łatwiej jest manipulować i kontrolować ich?
    Tak
    Co powinna zrobić osoba dążąca do władzy absolutnej?
    Zlikwidować barierę ochronną psychiki ludzkiej,uniemożliwiającej zdobycie nad nimi władzy.

    Żeby efekt traumy spotęgować i wywołać prawdziwy armagedon w świecie neuronów
    stosuje się różne metody,np obrzezanie w czasie gdy mózg człowieka jest najbardziej plastyczny
    czyli we wczesnym dzieciństwie.

    • Maria_st pisze:

      Teraz strasza wojna, nibiru i armagedonem……

    • Dawid56 pisze:

      Nie twierdze wcale że cierpienie uszlachetnia, uszlachetnia miłość do wszystkich czujących istot, jednak cierpienie może zgodnie z teorią dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego spowodować wzrost świadomości.

      „Dezintegracja pozytywna – teoria zdrowia psychicznego sformułowana przez Kazimierza Dąbrowskiego, przedstawiciela ruchu higieny psychicznej w Polsce. Zdrowie psychiczne w rozumieniu tej teorii to zdolność do rozwoju wewnętrznego w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego poprzez procesy dezintegracji pozytywnej i cząstkowej integracji wtórnej.

      Według tej definicji zdrowie psychiczne to dynamiczny proces psychiczny, a nie stan. W pojęciu tym Dąbrowski uwzględniał osiąganie wielopoziomowego dobrostanu, tak osobistego, społecznego jak i duchowego.

      Swoją zasadniczą koncepcję oparł na hierarchii wartości, czyli budowaniu układu wartości, gdzie wybory niższego rzędu są podporządkowywane wartościom rzędu wyższego. Proces budowania tej hierarchii jest z założenia twórczy i pełen niedopowodzeń, dlatego psychonerwice uważał nie za chorobę, a naturalny sposób tworzenia się tej hierarchii. Choroba to w jego ujęciu stan wyłączenia się jednostki z procesu transgresji (np. psychopatia).”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywna

      • Mezamir pisze:

        Głos Ciała to zbiór 22 wykładów publicznych Alexandra Lowena, wysoko cenionych przez psychologów i psychoterapeutów, a jednocześnie podanych w przystępnej i zrozumiałej dla każdego formie. Doktor Alexander Lowen, twórca Analizy Bioenergetycznej, porusza tutaj tematy, które do dzisiaj są aktualne, szeroko omawiane i wciąż zbyt słabo rozumiane – na przykład związek między stresem a chorobą, myśleniem a czuciem czy seksem a osobowością. Przybliża również tak frapujące zagadnienia, jak to, dlaczego wola życia przeszkadza żyć czy w jaki sposób powstaje psychopatia i jak psychopaci postrzegają świat.

        Pewność siebie bazująca na prawdziwości własnych uczuć umożliwia człowiekowi bezpośrednie poznanie rzeczywistości.

        Głos ciała jest publikacją zebranych wykładów nazywanych jako Monografia Lowena, w których autor wnikliwie przedstawia związek ciała i umysłu w psychoterapii. Książka zawiera wiele cennych i oryginalnych poglądów autora wraz z opisem przypadków. To niezwykle wartościowa lektura dla wszystkich zainteresowanych psychologią i psychoterapią. Okaże się ona bardzo przydatna nie tylko dla terapeutów Bioenergetyki, lecz również dla innych terapeutów pracujących z ciałem. Zawiera bowiem elementy praktyczne, wskazówki oraz ćwiczenia bioenergetyczne.

        Droga do zdrowia i witalności – Podręcznik ćwiczeń bioenergetycznych

        Ponad 100 innowacyjnych i energetycznych ćwiczeń, aby połączyć ciało i umysł opracowanych podczas 20-letniego doświadczenia w bioenergetycznej pracy z ciałem.

        Ćwiczenia bioenergetyczne przynoszą wiele korzyści w zakresie podnoszenia witalności organizmu, jak również w sferze życia emocjonalnego i seksualnego. Regularne ich stosowanie wpływa na zmniejszenie napięć mięśniowych, zwiększenie żywotności ciała oraz odzyskanie zdolności do przeżywania radośc i przyjemności w życiu. Ćwiczenia pomagają zwiększyć zaufanie do siebie, rozwinąć potencjał orgazmiczny i wyzwolić energię stłumionych uczuć.

        Zaufaj ciału i odzyskaj radość życia.

        Alexander Lowen

        Wydawca: Ośrodek Bioenergetycznej Pracy z Ciałem, Pomocy i Edukacji Psychologicznej

        Cierpienie jest źródłem przyjemności tylko w przypadku masochistów
        a ja jeszcze nie spotkałem w życiu szczęśliwie cierpiących osób.

        • Maria_st pisze:

          a ja jeszcze nie spotkałem w życiu szczęśliwie cierpiących osób.

          ja tez nie spotkalam

          • JESTEM pisze:

            To moze kiedys wreszcie sie spotkamy?😉

            bo ja cierpialam i dzieki cierpieniu intensywnie przezywalam zycie, choc malo swiadomie. Cierpienie to takze pewnego rodzaju „rozkosz”, ktora lepiej, zeby nie trwala zbyt dlugo… Moje cierpienie i zagubienie (zatracanie w jakims sensie siebie) spowodowalo, ze poczulam, iz miialam juz naprawde tego cierpienia dosc… no i zaczelam wtedy „prace nad soba”, co rzeczywiscie spowodowalo wyczywalny dla mnie samej, ale nie tylko, bo i dla innych rowniez… moj intensywny wzrost swiadomosci…😀

      • Mezamir pisze:

        Co to znaczy zdradzić własne ciało? I skąd mozna wiedzieć, że doszło do zdrady? Na przykład po tym, że ciało stanowi źródło cierpień i upokorzenia zamiast dumy i przyjemności.

        Zdrada ciała jest wynikiem podziału osobowości, który polega na odszczepieniu ciała od ego, stłumieniu uczuć, utracie kontaktu z ciałem. Zaburzenie to występuje powszechniej niż by się wydawało. Powoduje między innymi takie problemy jak nieumiejętność wyrażania uczuć, trudnosci w relacjach z innymi, przejadanie się, kłopoty ze snem, poczucie pustki czy wyczerpania.

        Alexander Lowen odwołując się do założeń psychoanalizy, jasno i przystępnie tłumaczy przyczyny powstawania zaburzeń osobowości, opisuje ich objawy oraz przytacza liczne przykłady z praktyki klinicznej. Pokazuje także jak dzięki pracy nad oddychaniem oraz ćwiczeniom zmniejszającym napięcie mięśniowe, którym towarzyszy poszerzanie świadomości, można przywrócić czucie w ciele i sprawić by życie nabrało pełni i prawdziwości.

        Alexander Lowen

  3. JESTEM pisze:

    Ale fajna ta notka, kochany Dawidzie…

    Dla mnie stopienie sie z „boska emanacja” to stopienie z pewna swiadomoscia ujeta w pewna forme…
    Dla mnie rozni bogowie i boginie to… symbole czastek Uniwersalnego Umyslu… inaczej… czastki Uniwersalnej Swiadomosci podzielone i ujete przez Uniwersalny Umysl w pewna formy, ktore oddzielaja je od siebie i roznicuja miedzy soba…

    Opisywalam chyba wam, a na swoim blogu na pewno, doswiadczenia laczenia sie z roznymi ‚swiadomosciami… a to zwierzat, a to bogin i bogow, a to… Mateczki Galaktyki.🙂
    Zdarzalo mi sie to wielokrotnie w moich „medytacjach-wizjach-snieniu”…

    I przedstawialam tez diagram, jak Swiadomosc jest podzielona na rozne formy i jak te swiadomosci w roznych formach moga laczyc sie ze soba… przenikac…
    http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/cykle-czasoprzestrzenne.html
    A nawet mialam „wizje” wielkiejKosmicznej Ceremonii, w ktorej wszystkie czastki Swiadomosci polacza sie ze soba w JEDNO…🙂

    p.s. moj bratanek w wieku 4.lat powiedzial do swojej mamy, ze to zycie na Ziemi bedzie jego ostatnim… tylko nie pamietam, czy uzyl wtedy slowa ‚wcieleniem’… hm…

  4. Dawid56 pisze:

    Dziękuję Jestem za ten wpis :)Też chciałbym aby to wcielenie tu i teraz było moim ostatnim wcieleniem🙂

    • JESTEM pisze:

      A ja nie wiem, czy chcialabym, by to wcielenie bylo moim ostatnim…
      chcialabym umrzec swiadomie i czuc piekno tego procesu…
      trudno to wytlumaczyc, dlaczego tego „nie wiem”… ale jesli…

      „wyzwolenie przychodzi ze zrozumieniem”,

      to dla mnie znaczy, ze wyzwolenie nie jest zwiazane z wyjsciem z lancucha wcielen (chocby w rozne istoty ludzkie na Ziemi), lecz raczej ze zrozumieniem i swiadomoscia, kim sie JEST w TU i TERAZ… w danym wcieleniu… oraz zrozumieniem czym jest owo Kolo samsary… i po co istnieja, sa nam dane te rozne wcielenia w roznych formach… nawet tych ludzkich i boskich.

      Dla mnie tak, jak karma istnieje wylacznie dla ego, ale nie dla Jazni (wyzszego Ja czy Świadomosci), tak rowniez Kolo samsary (cierpienia) istnieje jako… przerazajace tylko dla oddzielonego ego – ja, ale nie istnieje dla Jazni (wyzszego Ja czy Swiadomosci).

      ale wiem, ze chcialabym, jesli kiedys jeszcze wciele sie w istote ludzka, to chcialabym… byc swiadoma/swiadomym po co tym razem TU sie pojawiam… i chcialabym te swiadomosc przez cale wcielenie utrzymac…😉
      Ale co tam moje chcenie czy niechcenie… bedzie tak, jak bedzie mialo byc.😀

      Teraz juz sporo wiem, dlaczego TU sie pojawilam w tym wcieleniu…😉
      Poki co… Jestem tu w „sluzbie JEDNI”.😉

  5. margo0307 pisze:

    „…STRES JEST WYWOŁYWANY PRZEZ ZABURZENIA ENERGII W CIELE
    W 1905 roku facet z dziwną fryzurą, który nazywał się Albert Einstein, nabazgrał na tablicy
    E=mc2 i świat już nigdy nie był taki sam. Aby pojąć dlaczego, musisz zrozumieć, co oznacza E=mc2.
    Po jednej stronie mamy E, które oznacza energię.
    Po drugiej – całą resztę.
    Prawdę mówiąc, takie właśnie jest znaczenie E=mc2: wszystko jest energią i wszystko sprowadza się do energii.
    Każdy nasz problem powstaje pod wpływem energii o destrukcyjnej częstotliwości…”

    Cytat pochodzi z książki „Kod uzdrawiania” Alexander Loyd, Ben Johnson
    dostepnej w formie pdf 🙂

  6. Dawid56 pisze:

    A stres rodzi się w sercu to też słowa z tej książki Margo, a drugi cytat to gdy walczy mózg i serce zawsze wygrywa serce.To serce jest odpowiedzialne za powstanie stresu a mózg jest jedynie „wykonawcą”

    • margo0307 pisze:

      „…To serce jest odpowiedzialne za powstanie stresu a mózg jest jedynie „wykonawcą”…”

      Dokładnie Dawidzie, dlatego [ ponoć ] Salomon pisał w Księdze Przysłów (4, 23):
      „Z całą pilnością strzeż swego serca, bo wszelkie życie ma tam swoje źródło”.🙂

  7. Mezamir pisze:

    Serce to punkt/punkty, w centrum klatki piersiowej oznaczony jako E
    czyli punkt w którym mieszka Atman

    https://pl-pl.facebook.com/JOGA.PORTAL.JOGINA/posts/483640025008337

    b Atman😉

    • Maria_st pisze:

      Namta…Atman Namaste

    • Dawid56 pisze:

      Atman czyli Dusza?

      • Mezamir pisze:

        Bezpieczniej jest definiować Atmana jako Jaźń
        Wtedy można zdefiniować duszę jako Atmana
        i nie będziemy musieli brnąć w gąszcz definicji duszy.
        Jeden wyraz łaciński ma czterdzieści odpowiedników w sanskrycie🙂

        • Dawid56 pisze:

          A czy jaźń można identyfikować z Duchem – wydaje się że to jedno i to samo.( chociaż nie do końca).
          Wydaje się że po śmierci Jaźń zostaje „wink”

          • Mezamir pisze:

            Co to jest Duch? 😀

            Jaźń oznacza świadomość która oznacza obecność która oznacza przytomność😀
            Jaźń/Umysł/Dusza…Stan Samantabhadry*

            Xí jig znaczy „jedna podstawa”. Bardzo ważne, by rozumieć to w poprawny sposób.

            Niektórzy znają pogląd hinduistyczny, który zawiera odmienne wyjaśnienie.
            Mówi on, że absolutny stan wszystkich istot, zwany dul munpa nyingtob, zawiera trzy rodzaje wymiarów.
            Gdy osiąga się urzeczywistnienie, wtedy wszystko stapia się z Brahmą.
            Nawet jeśli jest dziesięciu ludzi, dziesięć czujących istot; gdy osiągają oświecenie, stapiają się w jedno. Hinduiści mają taką ideę.

            Nie wolno mylić tego ze znaczeniem xi jig , „jednej podstawy”.
            Czasem, gdy mówimy xi jig, „jedna podstawa”, możemy pomyśleć,
            że wszystko staje się jednym; czymś jak Samantabhadra.

            Możemy osiągnąć stan Samantabhadry, jest on ten sam dla wszystkich czujących istot.
            Gdy osiągamy urzeczywistnienie i przebywamy w czystym wymiarze,
            znika dualistyczna wizja, nie ma dłużej rozróżnienia pomiędzy „dobrym” a „złym”.
            (Naszego definiowania dobra i zła wg własnych wygód,to co lubię jest dobre
            a to czego nie lubię jest złe – Mez)

            Wszystko ma wtedy jednakową naturę Samantabhadry.

            (Wszystko ma zawsze jednakową naturę/podstawę,tylko że wtedy,w czasie urzeczywistnienia,wreszcie to widać- Mez)

            To właśnie znaczy „jedna podstawa” – wszystko ma jednakową naturę,ale nie staje się jednym.
            Bądźcie ostrożni i nie mylcie tego z Hinduizmem.
            Wielu ludzi popełnia ten błąd i wpada przez to w pomieszanie.

            melong.com/pl/teachings/5-gundu-sanboi-monlam.html

            * W Dzogczen to stan „pierwotnego buddy” – powrotu do Rigpy, która zawiera „trzy ciała Buddy”: pier­wot­nie czystą (Wylie. Ka-dak) Esen­cję (Wylie. Ngo-bo),

            spon­tanicz­nie zrealizowaną (Wylie. Lhun-Grub) Naturę (Wylie. Rang bZhin),

            wszechobecną moc (Wylie. Rtsal) Współczucia (Wylie. Thugs rje) dla nieprzebranych manifestacji.

            Do stanu „pierwotnego buddy” powraca się w trekciö poprzez rozpoznanie pierwotnej czystości (Wylie. ka-dak) lub w tögal poprzez następujące Cztery Wizje (Wylie. snang ba bzhi) spontanicznego zrealizowania (Wylie. lhun-grub) trzech ciał Buddy:

            1) Bezpośrednie zrealizowanie dharmaty samej w sobie (Wylie. Chos-nyid mngon sum) otwiera wrota do czystych krain, tzn. pozostałych wizji;

            2) Powiększające się doświadczenie (Wylie. Nyams gong ‘phel ba) odsłania wizję Nirmanakaji;

            3) Rigpa osiąga pełną dojrzałość (Wylie. Rig-pa tshad phebs) odsłaniając wizję Sambhogakaji;

            4) Wyczerpanie wszystkich zjawisk dharmaty (Wylie. Chos-nyid du ‘dzin pa tsam yang zad pa), gdzie rozpuszcza się samo w sobie skupienie na dharmacie, odsłania wizję Dharmakaji, aż do stanu „pierwotnego buddy”.

            Nirmana,Samboga i Darmakaja
            U Słowian Jawia,Prawia i Nawia
            – Jawia – czyli to co jawne, namacalne – rzeczywistość.
            – Nawia – to co nie jawne, kraina duchów i rzeczy nadprzyrodzonych.
            – Prawia – siła sprawcza, byt nadrzędny (por: prawo)

            Rodzima wiara Słowian zakłada istnienie duszy zarówno u ludzi, jak i u zwierząt. Według językoznawców dusza była u Słowian tchnieniem utożsamianym z oddechem. Zakres pojęciowy prasłowiańskich wyrazów duch i dusza (najprawdopodobniej używanych zamiennie) był wśród Słowian dość szeroki, o stosunkowo zatartych granicach. W świetle analogii antropologicznych wynika, że elementów duchowych według Słowian było w człowieku zapewne więcej niż tylko jeden, a ich losy pośmiertne były różne.
            http://pl.wikipedia.org/wiki/Dusza_(religia)#Wierzenia_S.C5.82owian

            Wszystkie skupiska (skandhy) stanowią podstawę dla wyobrażenia własnego ja (ego) jako indywidualnej i niezależnej (wrodzonej; takiej, która istnieje sama z siebie) tożsamości. W tym celu poprzez doświadczanie odrębnie istniejącego ciała (1 skandha ciała) powstają uczucia przyjemne, nieprzyjemne i obojętne (2 skandha uczuć). W wyniku owych uczuć powstaje uwarunkowana nimi indywidualna percepcja świata (3 skandha percepcji). Następnie odpowiednio do owej percepcji (wersji) świata tworzą się formacje mentalne (4 skandha formacji mentalnych), co wpływa na świadomość (5 skandha swiadomości), pozwalając na doświadczanie odpowiednio mniejszego bądź większego cierpienia (dukkha). Najbardziej subtelny poziom świadomości uwarunkowany niewiedzą jest tym, co przenosi się po śmierci pod wpływem wypracowanej karmy w celu następnego odrodzenia, a opisuje to dwanaście ogniw współzależnego powstawania.

            Świadomość ogólnie to świadomości sześciu zmysłów: ciała, oka, ucha, nosa, języka i umysłu. W buddyzmie mahajany zalicza się tu także alajawidżnianę, czyli świadomość magazynującą, w której gromadzone i przechowywane są wszystkie przeszłe doświadczenia, które później stają się nasionami dla kolejnych późniejszych świadomości.
            http://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%99%C4%87_skupisk

            Tak można jeszcze bardzo długo gdy się zacznie definiować dusze😀

            „Nie istnieje nawet jedno stwierdzenie odnośnie natury i przeznaczenia duszy, które byłoby akceptowane przez wszystkie wyznania chrześcijańskie.

            Rozwój doktrynalny w różnych wyznaniach chrześcijańskich, oraz brak zainteresowania wykazywany przez wielu współczesnych chrześcijan w kwestii jakiegokolwiek sformułowania ‚doktryn metafizycznych’ osiągnęła punkt, w którym właściwie nie ma już sensu mówić o ‚chrześcijańskim stanowisku’ w kwestii duszy
            i jej przeznaczenia.” Klaus Klostermaier

  8. Mezamir pisze:

    Pragnę też poinformować wszystkich zainteresowanych, że oprócz Kwartalnika „Słowianić”, którego szósty numer wyjdzie 21 września 2014, uruchamiane jest nowe słowiańskie czasopismo – Miesięcznik „Ku Jawie”.

    Prezentuję tutaj wprost ze składu, stronę miesięcznika, która zaprasza na nasze Słowiańskie Spotkanie nad Gopłem 6-7 września w Prasłowiańskim Gaju. Gorąco wspieramy miesięcznik i będziemy go zasilać na wszelkie możliwe sposoby, zwłaszcza dobrymi tekstami.

    http://bialczynski.wordpress.com/2014/08/23/44016/

    • margo0307 pisze:

      „…stronę miesięcznika, która zaprasza na nasze Słowiańskie Spotkanie nad Gopłem 6-7 września w Prasłowiańskim Gaju…”

      Ah…, jak bym chciała tam pojechać…😀

  9. Mezamir pisze:

    Cztery rozmyślania, które zwracają umysł ku Dharmie, pokazują nam na nieco głębszym poziomie, że jest to możliwe. Powiedzieliśmy już, jak wyrobić w sobie przekonanie, że możliwość wyzwolenia i oświecenia jest realna, omawiając trzy podstawowe elementy niezbędne, aby rozpocząć praktykę Dharmy: uznanie istnienia cierpienia, pragnienie wyjścia poza cierpienie oraz bycie przekonanym, że wyjście poza cierpienie jest możliwe. Cztery rozmyślania, które zwracają umysł ku Dharmie, właściwie kierują nasz umysł ku tym trzem myślom, zwłaszcza ku pierwszej z nich – ku rozpoznaniu i przyjęciu do wiadomości, że w życiu doświadczamy różnych cierpień i trudności. Ostatnie z czterech rozmyślań z kolei dotyczy braku satysfakcji w samsarze, co jest faktycznie uznaniem istnienia trudności i problemów. Aby w pełni docenić wagę poszczególnych rozmyślań i znaczenie ich kolejności, powinniśmy teraz omówić je w odwrotnej kolejności.

    Jakie trudności i problemy napotykamy w życiu? Budda podał wiele list, ale najbardziej zwięzła jest lista zawierająca trzy pozycje, które nazywamy trzema rodzajami cierpienia. Pierwszy to tzw. „ grube” cierpienie: ból i nieszczęścia. Ten rodzaj cierpienia obejmuje zarówno cierpienia fizyczne, jak i psychiczne. Większość ludzi rozpoznaje je bez większych trudności. Nikt nie lubi być nieszczęśliwy, tak więc w zasadzie wszyscy chcieliby uniknąć tego rodzaju cierpienia.

    Drugi rodzaj cierpienia to cierpienie zmiany. Dotyczy ono naszych zwykłych doświadczeń szczęścia, które są skażone pomieszaniem. Podlegają one zmianie, nie są trwałe. Na przykład jemy coś i odczuwamy zadowolenie, że jesteśmy nasyceni, ale to nie trwa długo i po jakimś czasie znów jesteśmy głodni. W czym tkwi problem? Nie w tym, że to zadowolenie nie jest trwałe. Taka jest natura tego rodzaju szczęścia. Nawet najgłębsze, bezpośrednie zrozumienie pustki nie zmieni faktu, że ten rodzaj szczęścia jest nietrwały. Nic tego nie zmieni. Możemy mniej martwić się faktem, że szczęście to jest nietrwałe, ale nie o to tutaj chodzi. W przypadku tego rodzaju szczęścia prawdziwym problemem jest czynnik niepewności – nie wiemy, co nastąpi po tym, kiedy ono się skończy. Jesteśmy na przykład razem z przyjaciółmi, dobrze się bawimy. Dobra zabawa skończy się i nie wiemy, czy będziemy czuć się szczęśliwi, zmęczeni, nieszczęśliwi czy jeszcze jakoś inaczej. To w tym tkwi problem. Gonienie za czasowym szczęściem nie pomoże nam, nawet jeśli przez moment będzie nam przyjemnie. Nie tylko nie wyeliminuje wszystkich naszych problemów, ale na dodatek wprowadzi nas w stan niepewności, bo nie będziemy wiedzieć, co nastąpi, gdy szczęście się skończy.

    Trzecim aspektem cierpienia jest jego „wszechobecność”. Chodzi o to, że rodzaj ciała, umysłu i emocji, jakie mamy, powoduje utrwalenie wszystkich innych rodzajów cierpienia. Utrwalają się one same przez siebie. Mamy ciało określonego rodzaju. Musimy je karmić i zajmować się nim przez cały czas. Kiedy jemy, nasze zadowolenie nie trwa długo i znów musimy jeść. Jakież to nudne. Wchodzimy w trudny związek z jakąś osobą, ale niczego nas to nie uczy i doznajemy zranień, po czym wchodzimy w kolejny związek, a potem w jeszcze następny. Ten rodzaj pomieszania trwa i trwa. Osoba, z którą się związaliśmy, nie okazała się księciem lub księżniczką z bajki, więc szukamy kolejnej, a potem następnej. Uczucie niepewności wciąż powraca. To właśnie w tym tkwi problem – że to uczucie ciągle wraca. Zrozumienie tych trzech rodzajów cierpienia – wad samsary – to czwarte rozmyślanie. To jednocześnie pierwsza szlachetna prawda, prawda o istnieniu cierpienia.

    Co ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia wad samsary? Trzecie rozmyślanie – zrozumienie prawa karmy, prawa przyczyny i skutku. Wyjaśnia ono przyczynę cierpień w samsarze. To jednocześnie druga szlachetna prawda. Dlaczego doświadczamy pierwszego rodzaju cierpienia, cierpienia „grubego”? Ponieważ działaliśmy w negatywny sposób. Wykonujemy negatywne działania z powodu pomieszania. Nie rozumiemy skutków naszych działań lub myślimy, że nie pociągają one za sobą żadnych skutków.

    Drugi rodzaj cierpienia to cierpienie zmiany i niepewności. Aby zrozumieć, dlaczego go doświadczamy, musimy zrozumieć prawo karmy. Jeśli zrozumiemy prawo karmy, pojmiemy, że to, czego doświadczamy, jest bardzo złożone. W wyniku pomieszania od niemającego początku czasu robiliśmy całe mnóstwo rzeczy, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mogliśmy myśleć, że jesteśmy centrum wszechświata, i być miłymi albo podłymi dla wszystkich. Nagromadziliśmy miliony pozytywnych i negatywnych karmicznych potencjałów. Doświadczamy przez chwilę szczęścia, które wynika z nagromadzenia pozytywnego karmicznego potencjału. Potem ta chwila się kończy. I co dalej? Istnieją niezliczone karmiczne możliwości, które cały czas dojrzewają. Co dojrzeje jako następne? To nie jest proste, bo zależy od wielu różnych czynników: naszej postawy, okoliczności, tego, co robią inni ludzie, naszego zdrowia itd. Nic dziwnego, że nie mamy żadnej pewności i że doświadczamy w samsarze na przemian szczęścia i cierpienia. Dwanaście ogniw współzależnego powstawania opisuje, w jaki sposób karma i pomieszanie podtrzymują samsarę. Kiedy dogłębnie zrozumiemy prawo karmy, zrozumiemy, jak cały ten mechanizm karmy, w którym raz dojrzewa pozytywny, a raz negatywny potencjał, napędza sam siebie – i to jest cierpienie „wszechobecne”.

    Trzecie rozmyślanie, które zwraca umysł ku Dharmie, pomaga nam uzyskać stan umysłu, w którym rozumiemy, dlaczego istnieje taka niepewność. Co skieruje nasz umysł ku myśleniu w ten sposób? Świadomość istnienia śmierci i nietrwałości. Nie znamy długości naszego życia. To jest z kolei drugie rozmyślanie zwracające nasz umysł ku Dharmie. Jeśli podejdziemy poważnie do śmierci i nietrwałości, zdając sobie sprawę z tego, że na „grubym” poziomie warunki nie są trwałe, wówczas możemy zacząć doceniać nauki o karmie, które pokazują nam, że to, co się dzieje z chwili na chwilę, jest niepewne.

    Co sprawi, że będziemy myśleć o śmierci? Docenienie życia i możliwości, jakie mamy teraz – cennego ludzkiego odrodzenia. Myślenie o cennym ludzkim życiu to pierwsze rozmyślanie zwracające umysł ku Dharmie.

    http://www.berzinarchives.com/web/pl/archives/sutra/level2_lamrim/overview/general/4_thoughts_turn_mind_dharma.html

    • Mezamir pisze:

      Pytania i odpowiedzi
      Pytanie: Jak ma się ta niepewność do naszych przyziemnych trosk i myślenia, że gdyby tylko udało nam się zdobyć to czy tamto, to bylibyśmy szczęśliwi?

      Odpowiedź: To zależy od tego, co naszym zdaniem przyniesie nam szczęście. Jeśli myślimy: „ Och, gdybym tylko osiągnął oświecenie, byłbym szczęśliwy”, to bardzo różni się to od myślenia: „ Gdybym tylko miał idealną partnerkę, byłbym już zawsze szczęśliwy i nigdy nie doznałbym żadnego cierpienia”. Jeśli pragniemy całkowitego uwolnienia od cierpienia, tak aby już nigdy ono nie powróciło – uwolnienia od cierpień związanych ze związkami partnerskimi, seksem, czekoladą czy czymkolwiek innym – wówczas zawsze będziemy sfrustrowani. Natomiast jeśli zaakceptujemy zwykłe szczęście takim, jakie ono jest, to możemy dążyć do niego jako do celu tymczasowego. Gdy doświadczamy pewnego rodzaju szczęścia, możemy go użyć jako korzystnej okoliczności, która pozwoli nam posunąć się dalej na ścieżce. To dlatego na stopniowej ścieżce do oświecenia (lamrim) najpierw naszym celem staje się korzystne odrodzenie. Ogólne szczęście życiowe jest nam potrzebne jako warunki, które umożliwią nam wykonywanie działań zmierzających do osiągnięcia wyzwolenia i oświecenia. Wszystko zależy od tego, czy rozpoznamy takie zwykłe szczęście jako to, czym ono naprawdę jest, i nie będziemy go przeceniać. Musimy mocno stać na ziemi.

      • Dawid56 pisze:

        Tak trzymać🙂

        • margo0307 pisze:

          „…To zależy od tego, co naszym zdaniem przyniesie nam szczęście…”

          „…Witaj, Maleństwo, na planecie Ziemia…
          Nie istnieje nic, czym nie możesz być, czego nie możesz osiągnąć, bądź czego nie możesz posiąść.
          Jesteś wspaniałym Twórcą, a znalazłeś się tutaj za sprawą swojego potężnego i celowego pragnienia zaistnienia na tej planecie.
          Aby dotrzeć tutaj, posłużyłeś się cudowną nauką o celowym tworzeniu, a ponieważ posiadasz umiejętność jej stosowania, twoja misja się powiodła.

          Podążaj naprzód, myśląc o tym, czego pragniesz, przyciągając doświadczenia życiowe, które pomogą ci zdecydować, czego pragniesz, a kiedy już to postanowisz, myśl tylko o swoich pragnieniach.

          Przez większość czasu zbierać będziesz dane; dane mające pomóc ci zdecydować, czego naprawdę pragniesz…
          Twoim prawdziwym zadaniem będzie postanowienie, czego pragniesz, i skupienie się na tym, gdyż skupianie myśli na przedmiocie twoich pragnień spowoduje przyciągnięcie ich do twojego życia.
          Na tym polega proces tworzenia: myśl tylko o tym, czego pragniesz, a myśli twoje niech będą tak intensywne i przejrzyste, że twoja Wewnętrzna Istota wzbudzi właściwe im emocje…
          A kiedy kierować będziesz myśli na przedmiot swoich pragnień, odczuwając przy tym pozytywne emocje, staniesz się magnesem o potężnej sile przyciągania.
          Tak wygląda proces, dzięki któremu przyciągniesz do swojego życia wszystko, co zechcesz.

          Wiele twoich myśli nie będzie się odznaczało dużą siłą przyciągania, w każdym razie nie na początku, chyba że skupiać się będziesz na nich wystarczająco długo, tak aby powstało ich więcej.
          Gdyż im więcej ich wytworzysz, tym większej mocy one nabiorą, a im liczniejsze i silniejsze będą, tym więcej pozytywnych emocji odczujesz ze strony swojej Wewnętrznej Istoty.

          Kiedy kreować będziesz myśli wzbudzające emocje, uzyskasz dostęp do mocy Wszechświata.

          Podążaj naprzód, powiedzielibyśmy ci w tym pierwszym dniu twojego życia, pamiętając, że twoim zadaniem jest zdecydowanie, czego pragniesz, i skupienie się na przedmiocie swoich pragnień…” 😀

      • siola pisze:

        A MOZE SZCZESCIEM JEST DAC INNYM SZCZESCIE.Skarbu nie znajdzie nikt kto szuka tylko swojego szczescia.Dzielic jak na razie zla interpretacja tego slowa rzadzi tym swiatem .Wiekszosc szukajacych ,szuka dla siebie ,nie zeby dzielic sie z innymi wiedza.Co niekturym sni sie moc by mogli niszczyc tak jak inni to do tej pory robili zmiana dozorcow niewolnikow a moze tylko nazw ich bogow .Mysle ze nastepnej lekcji nam nie trzeba z zabijania i dzielenia .Kto nie mowi calej prawdy i ukrywa cos dla siebie nigdy nie osiagnie tego czego by tak bardzo chcial,poprostu nie cala Prawda czy jej czesciowe ukrycie to tez klamstwo a klamstwem nie otworzysz bramy do wiedzy .Ale niech sobie klamcy iluzja rzyja oby mieli dosc odwagi w samotnosci umierac.Bo wlasna krew sie od nich odwruci.

        • A58 pisze:

          Masz rację Siolu.Tylko pokazanie całej prawdy jest ścieżką do do stworzenia porządku opartego na równości i empatii dla innych.Egoizm to początek walki o panowanie jednych nad innymi.

          • siola pisze:

            Opowiem wam sen ale sie w pierwszej chwili chcialem smiac ale nie wypadalo ,przypomniala sie mi geheim akzion czerwony pomidor.Otwarcie szkoly .Dziewczyna wyszla z wiadrem pelnym (kopiatym) czerwonych pomidorow i karzdy kto przechodzil mogl sobie wziasc.Nie chciala jesc kielbas i innego jedzenia z imbisow przy drodze martwila sie coz bedzie jadla.Miala tez do posadzenia kirsche ale byl z tym Problem drzewko bylo u gory piekne ale na veredelung byly robaki ,martwila sie jak to zrobic by pozbyc sie tych robali Andrzeju

        • Dawid56 pisze:

          To prawda dać innym szczęście to nasze Szczęście- święte słowa Siolu🙂

        • siola pisze:

          Dla czarownicy z OZ,ja slucham swojego serca wiec przekazow mi nie trzeba .Sam zrobilem lustro by to co mialo do mnie wracalo do nadawcy ,lepiej nie miec rzadnych informacji nirz rozsiewac falszywe.Po drugie jesli sie nie wie to nie trzeba ukrywac jakies tam prawdy,nie istnieje potrzeba klamania .Zrodlo informacji biedulo tez u ciebie nawala a rozum tez nie dorusl by cos madrego wymyslec.Stara zagrywka by sie dowiedziec od innych czegos to najlepiej powiedziec ze nic nie wiedza i liczyc na drapane.Prawda o sumieniu jest czy nie jest Prawda ,nie wprowadzano by spowiedzi by wiedziec o grzechach wiernych by im potem zmory do lorzka posylac.Najgorsze ze Ci co zatracaja sumienie z wlasnej woli staja sie jeszcze wieksza banda mordercow i radykalow.Ta zabawa w waszych bogow staje sie nudna i chora,stajecie sie kuklami ktorymi mozna sterowac .Straszenie nie jest domena Madrosci lecz raczej najgorszego rynsztoku.Dobra Rada uwazajcie lepiej na wlasne tylki byscie sobie ich sami nie spalili.Byl juz na tej ziemi nie jeden chory ktory w imieniu jakiegos tam boga czy stworcy wycinal ludzi a wasze wypowiedzi niczym sie nie rurznia od wypowiedzi tych chorych ludzi.Brak u was logiki i sensu istnienia-niszczyc jak banda wandalow moze cos w tym jest.Przy okazji mozna innych okrasc bo to nie dzieci BOZE,dlaczego Matka Ziemia takie chore plody wydaje?Moze jest pod okupacja i ten czas sie konczy a moze eksperyment strachu nie wypalil i trzeba zejsc z tronu kto to wie ?Ja tam nie martwie sie co ma byc to bedzie ale w swiecie czarownicy z OZ rzyc to nie byla by dla nikogo przyjemnoscia ,przecierz mysli tak samo jak Ci co lataja z Kalsznikami po pustyni i nie Maja szacunku do innych.Po prostu tak samo chore dzieci swego stworcy,brak serca i sumienia.

          • Maria_st pisze:

            siola teraz wysyp zbawców .
            ci od cheopsa tez zbawiaja świat i ludzi a ile przy okazji smrodu?]
            co ciekawe nie czuja swojego smrodu tylko smrod innych .
            tak to bywa gdy wzorce bierze sie nie stad skad trzeba.
            straszenie teraz takie modne .
            coraz bardziej to wszystko chore

          • mały budda pisze:

            Odwieczny konflikt w dążeniu do władzy. To typowe Ego, które sprowadza do tworzenia systemu manipulacji.
            Oni grają i tworzą iluzję własnych fanaberii.
            Tworzą sztukę gry iluzji aby odnieść swój własny sukces.
            Ich ego ,ma apetyt na naiwność ludzkich serc.
            Nie widzą istotnych zachodzących zmian, gdyż zaślepieni są ,ich własną walką.
            Nie potrzebne jest tworzenie ludzkich kręgów aby ludzi zniewolić.
            Każdy sam powinien poznawać samego siebie.
            Poznaj Sam Samego Siebie to nagroda i wewnętrzny skarb czyli prawda.
            Znając sam samego siebie. Mogę określić jaki jestem. Bez opinii innych ludzi.
            Opinie innych ludzi analizuję jako wiedzę. Potrzebną do określenia potencjału energetycznego. Aby widzieć prawdziwą naturę człowieka.
            Zaiste żyjemy w ostatecznych czasach zmian życia na matce ziemi.
            Natomiast ludzie, którzy oszukują tworzą swój życiowy obłęd. Oddalając się od wewnętrznego źródła aby tworząc swoje życiowe niepowodzenie. Doświadczyć stworzonego przez siebie ludzkiego nieszczęścia.
            Zaiste jest zapisane w gwiazdach. Bez pracy nad samym sobą nie zdobędziesz mądrości Gwiazdy na niebie.
            To człowiek opuścił gwiazdy i zapomniał wiedzę której nauczały gwiazdy.

          • siola pisze:

            Do zobatrzenia za tydzien albo dwa ,zycze wszystkim szczesliwych i milych dni,jakos to bedzie.

          • Maria_st pisze:

            siola zdrowia życzę i czekamy na Ciebie
            Ucałuj Danusię

          • Maria_st pisze:

            siola kometarz wszedl o godzinie kiedy sie urodziłam–tyle ze w czerwcu

          • Dawid56 pisze:

            Siola trzymaj się i do usłyszenia jak tylko będziesz mógł coś napisać🙂🙂🙂

          • margo0307 pisze:

            „…Zrodlo informacji biedulo [ Dla czarownicy z OZ ] tez u ciebie nawala a rozum tez nie dorósl by cos madrego wymyslec…”

            Z przykrością muszę przyznać Ci słuszność Siola😦

            Ozyrys z pełną świadomością krytykuje i szkaluje obrazy fresków sykstyńskich, chociaż kompletnie nie rozumie o czym tak naprawdę mówią…
            Nie zadała sobie nawet trudu, by zapoznać się z treściami interpretacji tych fresków, które wielu światłych ludzi, o otwartych umysłach, pozbawionych uprzedzeń, postanowiło zbadać i spróbować wyjaśnić co autor – Michał Anioł miał na myśli, kiedy pisał:
            „ Namalowałem te słynne obrazy, aby informacja doczekać się mogła właściwego odbiorcy.
            Brałem udział w życiu różnych światów.
            Poznałem też klucz wiedzy o czasach, które nadejść mają…
            Treści płynące z fresków mówią o WALCE i o ZGODZIE, co kiedyś połączy narody, kobietę i mężczyznę.
            Zawikłane, pełne cierpienia losy, przez rządzących sterowane, wiodą nas ku temu rozwiązaniu, które nie w smak jest niejednemu – co ster władzy trzyma..
            Jest tam bunt przeciw bogom fałszywym, co mieli powodów wiele by kłamać, bo gra szła o wielką stawkę – władzę nad ludźmi i światem.
            Tajemnica we freskach zawarta obala mity o tych, co nazywali siebie bogami jedynymi, a byli tylko specjalistami…, budowniczymi, wykonawcami lub nauczycielami.

            Ale Boga prawdziwego nikt przechytrzyć nie zdoła, bo On głęboko w sercu człowieka jest i nie da się Go ubrać w szaty z pozłotą.
            I to właśnie On taką próbę ludziom daje, by odkryli sami – cierpiąc niedolę i zależność – co to jest MIŁOŚĆ i gdzie jej szukać – W SOBIE…

            Pośrednicy stojący na drodze do kontaktu z Bogiem, co WSZYSTKIM JEST, a postaci nie posiada, próbując w skrawek boskiej tożsamości przyoblekać siebie – manipulowali światem…
            A ON… ma wieczność całą, by ludzkość do siebie nawrócić i ten, kto sięga do Niego NA WPROST jest obdarowany by być szczęśliwym ”

            Jednym a aspektów, o jakich mówią freski jest enneagram, który opisałam w notce Nr 36, a który odzwierciedla tego typu zachowania :

            „..Enneagram osadzony w siatce neuronowej chroni także narzędzia ludzkie przed poznaniem siebie.
            Powoduje, że człowiek nie słyszy i nie widzi faktów (informacji) burzących jego światopogląd…
            W momencie kontaktu z informacją niezgodną z wzorcem, Enneagram w strukturze neuronów wyłącza świadomość zewnętrzną człowieka.
            Człowiek nie przyjmuje faktów do wiadomości, bądź w ogóle ich nie rejestruje… 😛
            I dalej…
            „..Każdy z typów Enneagramu opiera się na deklaracji, obarczonej warunkiem.
            Deklaracja jest jawna i zewnętrzna. Mówi otwarcie – lubię to i to, oto moja charakterystyka.
            Większość odmian psychologii w tym miejscu się zatrzymuje.
            Zewnętrzna koncepcja Ja. Taki jestem…
            Enneagram natomiast zwraca naszą uwagę na fakt, że obok tej jawnej deklaracji, istnieje jeszcze Wewnętrzny Warunek, który stawiamy nieświadomie.
            Wewnętrzny Warunek, to drogowskaz naszej podróży – to on wskazuje nasze Wnętrze.
            Kluczem jest tu „przyznanie się”.
            Jeśli potrafimy, szczerze przyznać się przed sobą do posiadania takiego Wewnętrznego Warunku – jesteśmy na drodze Wnętrza.🙂
            Zmierzamy w kierunku środka naszego Ja, a nie uciekamy od niego.
            Nie musi to być misterna psychologiczna diagnoza – wystarczy ogólne uznanie, że Coś Jest Nie Tak, i że to coś odbywa się na nasze własne życzenie.
            Oto obiecywany sekret – klucz do tajemnicy Wnętrza: „Sam sobie robię kuku.”😀

            Tego rodzaju zachowania niestety się zdarzają i zdarzać się będą coraz to częściej ponieważ – jak tłumaczą freski:

            „..Autorytety i religie upadną pod ciężarem niezgody wyznawców i ich przywódców kłębiących się pod krzyżem i kolumną.
            Od grupy pod krzyżem oddalają się pomysłodawcy wiary trzymając w rękach święte znaki.
            Będą tworzyć nowe religie i sekty podając się za fałszywych bogów, zbawców z kosmosu😛 – jak np. bóg Anu…
            Stoją za przekazami channelingowymi straszącymi zagładą – w rękach (prawa nad lewą ) trzymają niewidzialną księgę – księgę programu …
            Dają ludziom opiekę, ale w zmian ingerują w duszę i głaszczą ego – zbierając cudze wnioski…😛

            Ludzie nie przygotowani do procesu, za wszelką cenę chcą poinformować świat o swojej interpretacji rzeczywistości – narzucić ją, zebrać wokół siebie zwolenników…, bo
            słowem można zdobyć władzę narzucając własną wersję wydarzeń…
            Nadchodzą czasy, gdy ludzie będą się gryźć coraz zajadlej i nikt nie da drugiemu wybaczenia.
            Przetrwają [ jednak ] ludzie, którzy będą potrafili wybaczyć sobie i bratu…” 😀

          • A58 pisze:

            Zgadza się Margo.Te cytaty z Michała to podobnie jak Henoch i Nostradamus.U Nostradamusa Michał Anioł występuje pod nazwą Mabus.Wszyscy pracowali nad przekazaniem informacji demaskujących pseudo bogów i wszyscy wskazywali na przyszłość , gdy te informacje będą przydatne.Ten czas już jest niedaleki .

          • jego imię pisze:

            Margo…
            Masz absolutną rację. Jest wysyp różnych tęgogłowych, którzy uważają się za zbawcze sumienie dla wszystkich, a są zwykłymi sekciarzami z niezłymi podłączeniami i są tego w pełni świadomi. Tak się kończy wybujałe ego, samouwielbienie i brak oznak jakiejkolwiek zdrowej skruchy. Kradną dusze dla swoich władających nimi.
            Tylko czystym sercem ich prześwietlisz, serce to istota naszej boskości, dlatego z premedytacją je innym niszczą. A zwabionych ułudnym światłem Boga, jest sporo zagubionych dusz.
            pozdrawiam

          • Maria_st pisze:

            Stoją za przekazami channelingowymi straszącymi zagładą – w rękach (prawa nad lewą ) trzymają niewidzialną księgę – księgę programu …
            Dają ludziom opiekę, ale w zmian ingerują w duszę i głaszczą ego – zbierając cudze wnioski…

            margo bardzo ciekawie napisałaś, a ten urywek przypomina mi moj sen–opisany takze na mistyce .

          • Dawid56 pisze:

            Margo na sklepieniu jest 7 scen
            Bóg oddziela światło od ciemności
            Bóg stwarza słońce i księżyc
            Stworzenie Adama (jeden z najbardziej znanych fresków Michała Anioła)
            Stworzenie Ewy
            Grzech Pierworodny (zerwanie owocu i wypędzenie z raju)
            Potop
            Synowie Noego (Cham wyśmiewa pijanego ojca, dwaj inni synowie okrywają go)
            i 2 sceny dodatkowe
            otrzymujemy 12( proroków i Sybili) +9 +1 ( sąd ostateczny) =22 tyle ile liter w alfabecie hebrajskim
            A może kluczem są te owe sceny dodatkowe?

          • Maria_st pisze:

            Dawidzie a dlaczego herbrajskie?
            w koncu przestanmy skupiac sie na biblii…toz to zrzynka ze starszych pism i przekazów.
            Piszmy prawde a nie zmyślenia.

          • Mezamir pisze:

            Inne pytanie dotyczy fasady wyspiarskiego kościoła. Wszyscy wiemy, że po zdradzie, Judasz został wykluczony z grona apostołów. Wiemy także, że potem liczbę apostołów uzupełniono do świętej liczby dwanaście. Na fasadzie kościoła widzimy tylko jedenastu apostołów.

          • JESTEM pisze:

            „Gdy nienawidzisz, twoje ego się dowartościowuje. Ego mo­że istnieć tylko wtedy, gdy nienawidzisz, ponieważ nienawidząc, czujesz się lepszy, stajesz się odrębny, wyraźny. Nienawidząc, przybierasz konkretną tożsamość. W miłości ego musi zniknąć. Kochając, przestajesz być odrębny – miłość pomaga ci roztopić się w innych. Jest spotkaniem i złączeniem.

            Jeśli za bardzo przywiążesz się do ego, nienawiść stanie się czymś łatwym, a miłość – bardzo trudnym. Bądź czujny, uważ­ny: nienawiść jest cieniem ego. Miłość wymaga olbrzymiej od­wagi. Wymaga jej, ponieważ wiąże się z poświęceniem ego. Je­dynie ci, którzy gotowi są stać się nikim, będą w stanie pokochać. Tylko ci, którzy są gotowi stać się niczym, całkowicie pozbawie­ni siebie, są w stanie przyjąć podarunek miłości z zewnątrz.

            Ego jest tchórzostwem. Tchórzostwo nie jest zaledwie jakąś częścią ego, lecz wypełnia je całkowicie. I nic się tu nie da zmienić, ponieważ ego żyje w wiecznym strachu przed odsłonię­ciem: jest wewnątrz puste, nie egzystencjalne; jest mirażem, nie rzeczywistością. A gdy coś jest tylko mirażem, fatamorganą, bę­dzie zawsze wypełnione strachem.” – z nauk Osho…. a wiecej tu:
            http://mojajoga.wordpress.com/2014/08/24/ego-i-tchorzostwo/

          • Dawid56 pisze:

            Mario dlatego 22 bo jednak na sklepieniu Sykstyny są wszystkie sceny i postacie ze starego testamentu
            Margo znalazłem fajny opis wszystkich postaci i scen ze Sykstyny
            te dwie „dodatkowe” sceny które są kluczem to dziękczynienie rodziny Noego po potopie i oddzielenie wód od ziemi.
            Mezamir tu jest ten klucz o którym pisał Philip Vanderberg w Spisku Systyńskim
            mogą być 2 porządki
            pierwszy:
            1.Pijaństwo Noego
            2.Wielki Potop
            3.Noe i jego rodzina składa dziękczynienie po potopie
            4.Adam i Ewa wypędzeni z raju
            5.Stworzenie nowej Ewy
            6.Stworzenie Adama
            7.Oddzielenie wód od Ziemi
            8.Stworzenie Słońca i planet
            9.Oddzielenie światła od ciemności
            Kluczem jest scena składania ofiary po potopie
            Drugi porządek ten oficjalny to sceny od 9 do
            tylko dlaczego scena jest namalowana przez Michała Anioła niechronologicznie?
            Najpierw Adam i Ewa wypędzeni z raju a potem składanie ofiary po potopie i potop – to się nie trzyma żadnej logiki wydarzeń chyba ze ludzkość z jakiegoś powodu była wiele niszczona przez Bogów.
            Sistine  Chapel

  10. Teresa Chacia pisze:

    Lato ku zachodowi się chyli
    trawy i liście drzew brązowieją
    wypoczywający z różnych zakątków przybyli
    a słonecznik wciąż tryska nadzieją
    nazbierał w ziarna całe słońca mile
    dumnie głowę ku niebu podnosi
    dzięki niemu dobre będą chwile
    bo każdy słońce w kapeluszu nosi
    pręży łodygę w nienagannej pozie do słońca
    głowę pełną ziaren ku niemu zwraca
    pszczołom pył strąca
    wie że to ich praca
    ptakom pozwala ziarna wydziobywać
    najpiękniejszy jest w tej chwili właśnie
    dnia będzie coraz więcej ubywać
    wraz z mocnym chłodem cichuteńko zgaśnie
    syn słońca
    złocista radości bez końca
    cierpienie odrzucająca
    szczęście przychylająca
    od słońca naszego nieocenionego słońca.

    • Maria_st pisze:

      Tereniu❤❤❤

      • margo0307 pisze:

        „Dawidzie a dlaczego herbrajskie?…”

        Dlatego Maryś, że wszystkie starożytne księgi – również hebrajskie 😉 zawierają w sobie mądrość🙂
        W szczególności zaś mistyczna nauka zwana Kabałą…, gdzie jeśli „b” zamienimy na „w” – wówczas wyjdzie nam „Kawał..a” – kawał…ek wiedzy😉

        Abulafia był mistykiem, był jednym z wtajemniczonych w arkana TEJ wiedzy…
        Więcej nt. Abulafii jest napisane tutaj:
        http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/ezoteryka/topic298.html

        • Maria_st pisze:

          dziekuje za wyjaśnienie, choc jestem sceptyczna co do tej ” najprawdopodobnie” hermetycznej woedzy…przypomina mi to wiedze zawarta w ST……
          vzy wszystkie starożytne ksiegi zawierają mądrość to bym polemizowała.

          kabała—sabaka,.—-roznie mozna slowami grac, tylko od gracza zalezy co w danym slowie poczuje.
          i dziś mamy wysyp mistyków i co?

          • margo0307 pisze:

            „kabała—sabaka,.—-roznie mozna slowami grac, tylko od gracza zalezy co w danym slowie poczuje…”
            No dokładnie Maryś – wszystko zależy od gracza 😉
            ____________
            „..i dziś mamy wysyp mistyków i co? ”

            Hmm, powiem to, co mówił kiedy mój brat: – nie myl kure***a z Miłością 😛

          • Dawid56 pisze:

            Problem Mario jest w tym ze tylko liczby są jednoznaczne a litery nie zawsze dlatego numerologia czytana z liter moim zdaniem praktycznie nie ma sensu .Anglik wyczyta jedno Polak drugie choćby imię Łukasz albo nazwiska na ś czy ź lu ż.
            Kabała to co innego to pierwowzór ale tu są zupełnie inne zasady niż w numerologii
            np LV to 30 i 6 czyli 36 liczba tzw. lamed wowników .Imię Dawid albo raczej David to dvd czyli 14 .
            Ale w alfabecie greckim są 24 litery w angielskim chyba 26 lub 27.Są tam 3 litery które w dzisiejszym języku polskim nie występują, w staropolskim występowały i q i x.Kiedyś pisało sie Xiądz albo Xsiążę

        • margo0307 pisze:

          „…chyba ze ludzkość z jakiegoś powodu była wiele [razy] niszczona przez Bogów…”

          A była, była Dawidzie 🙂

          „Troszkę tego” na szczęście jest porozrzucane po różnych stronach ale… nie ma nic darmo😀
          np. tu:
          http://www.apokalipsy.fora.pl/historia-swiata-paleoastronautyka,69/wywiad-z-tworca-strony-www-uleszka-net,2041.html
          – troszkę też i tu:
          http://www.wykop.pl/ramka/56562/ksiega-popiolow-prawda-kurhanow/
          – reszty poszukaj sam 😀

          • Mezamir pisze:

            6. Podobno Bogowie o długich uszach mogli istnieć jeszcze w XVIII wieku na Wyspie Wielkanocnej. Co się z nimi stało?

            Cywilizacja długouchych na Wyspie Wielkanocnej być może istniała jeszcze w XVIII wieku, gdyż istnieją wykonane rysunki ludzi o bardzo długich uszach. W tych latach nikt raczej nie zajmował się badaniami, bo cele były inne, życie ludzkie nic nie kosztowało, szczególnie w zdobywanych terytoriach. Traktowano to raczej jako ciekawostkę niż fakt o naukowym znaczeniu. Jeśli byli na wyspie, mogli podzielić los mieszkańców albo w bratobójczej rzezi, albo jako siła robocza wywieziona do innego kraju. Jedyny ślad jaki pozostał, to długie uszy posągów Moai. I tu jest pewien szkopuł. Ludzie na rysunkach maja uszy jakby wyciągnięte sztucznie, z długim otworem, podczas gdy posągi z wyspy konchy uszne mają całe. Gdyby nawet Moai nosili ciężkie kolczyki, otwór nie byłby tak długi jak osób na rysunkach. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że nie należeli do tej samej rasy, a możliwe, że chcieli się tylko do nich upodobnić. Sądząc po pozostałościach (rzeźby, reliefy), rasa długouchych zamieszkiwała przede wszystkim Azję (wschodnią i południową), Oceanię i Amerykę Południową

            cudaswiata.files.wordpress.com/2009/07/dazu-buddhas1.jpg

            elkiblog.pl/wp-content/uploads/2013/11/budda-metyt.jpg

            lh6.ggpht.com/_TPmuX_XBFx0/SWN0iK6itJI/AAAAAAAAHHo/ypSUC4DuzcY/s800/P1090110.JPG

            Rarogi :>

    • Dawid56 pisze:

      Niespodziewany? koniec lata jak w piosence Jeremiego Przybory
      http://poema.pl/publikacja/89514-niespodziewany-koniec-lata

    • margo0307 pisze:

      „..A zwabionych ułudnym światłem Boga, jest sporo zagubionych dusz…”

      I ja ciepło pozdrawiam – jego imię🙂

      Deepak Chopra napisał takie oto przesłanie w odniesieniu do luster, w których się nieustannie przegladamy:

      „Ludzie obecni w moim życiu odzwierciedlają aspekt mnie samego.
      Składam się ze wszystkich osób, które są dla mnie ważne.
      Zamierzam patrzeć na przyjaciół i członków rodziny jak na zbiorowy obraz mnie samego. Każda osoba symbolizuje pewną cechę,którą chcę widzieć u siebie albo chcę odrzucić, lecz tak naprawdę jestem całym tym obrazem.
      Najwięcej wiedzy zdobędę od tych ludzi, których mocno kocham i których z całego serca nie lubię.
      Pierwsi odzwierciedlają moje najwyższe aspiracje, a drudzy –
      mój najgłębszy strach przed tym, co tkwi we mnie” 😉

      • Maria_st pisze:

        z tego wychodzi ze powinnismy kochac każdego napotkanego na naszej drodze–nawet wirtualnej.

        NO I WSZYSTKO JASNE–ODNALEZLIŚMY KLUCZ:
        „Pierwsi odzwierciedlają moje najwyższe aspiracje, a drudzy –
        mój najgłębszy strach przed tym, co tkwi we mnie”😉

      • margo0307 pisze:

        „..otrzymujemy 12( proroków i Sybili) +9 +1 ( sąd ostateczny) =22 tyle ile liter w alfabecie hebrajskim
        A może kluczem są te owe sceny dodatkowe? ”

        Tak Dawidzie, wśród interpretatorów fresków, znajdują się ludzie, którzy w ilości fresków na sklepieniu kaplicy dopatrują się jakby współzależności z ilością liter alfabetu hebrajskiego…
        Prawdę mówiąc, wcale mnie to nie dziwi 😉
        Wszak Buonarotti czerpał wiedzę od samego Abulafii, a ten – jak wiemy – był jednym z potępionych przez Kościół kabalistów, był przecież zwolennikiem tajemnej nauki żydowskiej – Kabały, która narodziła się w XII wieku w zachodniej Prowansji, a ponadto był najprawdopodobniej w posiadaniu pradawnej wiedzy hermetycznej, starszej, od najstarszej, znanej nam historii Egiptu…
        Powiedziane jest, że Kabała to zestaw zasad i podstawowych praw rządzących światem. Księga dowodzi, że człowiek dawno już posiadł umiejętność posługiwania się nimi.
        Często przecież się zdarza, że to, co współczesna nauka odkrywa w wyniku żmudnych eksperymentów, zostało już dawno sprecyzowane w starożytności 😉

      • margo0307 pisze:

        Mezamir, nie tak dawno rozmawialiśmy na blogu o tym, by po śmierci ciała fizycznego nie ” dać się wpuścić w maliny” i nie iść w stronę światła… 🙂
        A dziś znalazłam dość dobrze korespondujący z tą naszą polemiką art, gdzie opisane jest dokładnie to samo…, nieprawdopodobna wprost synchronia… 😀

        „..Tylko poprzez posiadanie tej wiedzy przed śmiercią możesz zrezygnować z procesu reinkarnacji bez bycia namówionym do powrotu, aby spłacać negatywne karmiczne długi.
        Wielu z tych, którzy umarli przed nami dało się namówić do tego systemu, ale jeśli jeszcze się ponownie nie wcielili, albo zgodzili na kontrakt duszy, to mogą oni być również oszczędzeni z konieczności ponownego reinkarnowania.
        To naprawdę genialna strategia archontów używania energii miłości przeciwko nam, aby utrzymać nas w kieracie niewolników ekonomicznych w systemie, który karmi się naszymi energiami.

        Pamiętaj, „Jak na górze, tak na dole”.
        Prawie wszystko to, czego nas nauczono jest kłamstwem, włącznie z tym dlaczego musimy nieustannie wcielać się do systemu służalczości ekonomicznej.

        Po śmierci, bierzemy ze sobą to, czego się nauczyliśmy, w tym naszą osobowość. Również wibrujemy na pewnym poziomie, więc jak zwiększysz swoją wibrację teraz, zabierzesz ze sobą całą swoją ciężką pracę.
        Pamiętaj, aby połączyć się ze swoją nadduszą przed wejściem do tunelu światła lub poproś swojego przewodnika o pomoc w połączeniu się ze swoją nadduszą.
        Jeśli chcesz, możesz powiedzieć innym ludziom o tunelu światła, zanim w nim się znajdą.

        Jeśli wejdziesz do tunelu światła, nie pozwól żadnym doradcom przekonać cię, że musisz spłacić karmiczny dług.
        Wszelkie postrzegane długi karmiczne były częścią tego, co postanowiłeś doświadczyć. To nie znaczy, że nie powinieneś brać odpowiedzialności za celowe krzywdy wyrządzone drugiemu człowiekowi, gdyż ostatecznie powinniśmy kochać wszystkich i szanować wszystko…”

        http://krystal28.wordpress.com/2014/08/25/jak-opuscic-system-reinkarnacji/

    • margo0307 pisze:

      JESTEM:
      „..Je­dynie ci, którzy gotowi są stać się nikim, będą w stanie pokochać…”
      Ostatni będą pierwszymi… 😀

  11. Mezamir pisze:

    Jedną z najbardziej zagadkowych postaci jest figura Chrystusa(?) na krzyżu celtyckim. Jak widać figura ma rozkrzyżowane ręce (na jednym nawet swobodnie stoi) i nie wygląda na dobrze nam znaną figurę Chrystusa ukrzyżowanego. Co ciekawsze taką pozę znajdujemy też we francuskiej Galii, a nawet w Polsce na portalu starej kolegiaty w Koninie. Inne podejście do męki Pańskiej czy też forma daleko starsza od rzymsko-chrześcijańskiej?
    Inne pytanie dotyczy fasady wyspiarskiego kościoła. Wszyscy wiemy, że po zdradzie, Judasz został wykluczony z grona apostołów. Wiemy także, że potem liczbę apostołów uzupełniono do świętej liczby dwanaście. Na fasadzie kościoła widzimy tylko jedenastu apostołów. Czy wieść o dobraniu świętego człowieka do grona krzewicieli ewangelii nie dotarła do celtyckich chrześcijan czy też nie chciano niszczyć doskonale wykonanej kompozycji?
    Wróćmy jeszcze na chwilę do patrona Irlandii św. Patryka. Oficjalna historia mówi, że św. Patryk urodził się około 390 n.e. w Szkocji. Będąc pacholęciem został porwany i sprzedany do niewoli w Irlandii. Uciekł z niej sześć lat później i znalazł schronienie w kontynentalnej Galii gdzie zapewne zetknął się z młodym chrześcijaństwem. Po kilkunastu latach życia w zakonie wrócił do Irlandii w 432 r. jako misjonarz.

    Ponoć znak krzyża i Trójcę świetą wytłumaczył tubylcom na zwyczajnej koniczynie i weszła ona do historii jako symbol Irlandii. Inna sprawa, że koniczyna była także świętą rośliną druidów, wię może tu chodzi o przejęcie symbolu, czynności bardzo powszechnej we wczesnym kościele chrześcijańskim. Za jego to sprawą Irlandia została pozbawiona węży (plemię węży w Irlandii?) ponieważ, jak mówi legenda, węże nie pełzają po koniczynie.
    Najstarsze bodaj wyobrażenie św. Patryka bardzo przypomina bizantyjską ikonę. Skąd wpływy bizantyjskie w izolowanej Irlandii? Czy Patryk przebywając w Galii miał możliwość zetknięcia się ze sztuką bizantyjską?

    Historycy wyznaczyli obszar ekspansji cywilizacji rzymskiej na podstawie kamiennych mostów i jest to prosta zasada – jest most, to w tym miejscu musieli być i Rzymianie. Okazuje się, że podobna zasada obowiązuje także Templariuszy. Tym razem chodzi o krzyż równoramienny. I podobnie jak z Rzymian, tak i z Templariuszy zrobiono zakon Jasiów-wędrowniczków. Okazuje się, że przez ledwie wiek istnienia na kartach historii zdołali przemierzyć prawie pół świata. Od Szkocji po Etiopię i od Portugali po Armenię, a w każdym miejscu pobytu na wieczną pamiatkę wykuwali kamienny krzyż, nawet w formie kościoła jak w Etiopii. Czyż to nie ciekawe? Ponoć cały czas szukali Świętego Graala. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że powstały w Jerozolimie zakon, mający strzec Ziemi Świętej tak chętnie odbiera nadania i buduje w tak odległych stronach jak Portugalia, Francja czy Anglia. Czyżby z takiej odległości łatwiej było bronić Grobu Pańskiego? Dlaczego wreszcie uśmierca go jego protektor – kościół?

    Katarowie, rycerze maltańscy, Templariusze. Dlaczego musieli zginąć i przepaść w mrokach historii? Odpowiedź może być tylko jedna. Posiadali wiedzę, która była zbyt niebezpieczna dla nowego pana – rzymskiego chrześcijaństwa. Czy dziś ta wiedza znajduje się w innych rękach – w stowarzyszeniach zwanych lożami masońskimi? Czy część tej wiedzy jest bogactwem zagadkowej organizacji Opus Dei? Walka trwa nadal i choć nie widać krwi jest walką na śmierć i życie. Walka trwa nadal, bo stawka jest ogromna – panowanie nad światem.

    http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/13celtowie/celt.htm

    • Mezamir pisze:

      Świat wyspiarskich Celtów jest pełen zagadek i historycznych sprzeczności. Historycy twardo stoją na stanowisku, że w Irlandii nie stanęła stopa Rzymianina. Wprawdzie Agricola szykował desant na wyspę, ale z nieznanych powodów zrezygnował, co jak widzimy w żaden sposób nie przeszkodziło powstaniu na niej typowo rzymskich budowli. Jak zatem powstały „hadrianowe” mury, kto wybudował „rzymskie” mosty i co zrobić ze światynią pasującą jedynie do Rzymskiego lub greckiego kręgu?

      Jak pogodzić podobne obiekty w nie podbitej przez Rzymian Szkocji, co zrobić z akweduktem w celtyckiej Walii? Do jakiej kultury zaliczyć irlandzkie „Wielkie Zimbabwe”? Proszę osądzić samemu.

      Z tego widać, że cywilizacja Celtów była o wiele potężniejszą niż się wydaje historykom. Była cywilizacją mającą swe korzenie w bardzo odległej historii i nie potrzebowała żadnej pomocy Rzymu. Gloryfikacja Rzymu jako motoru europejskiego postępu jest zwykłą manipulacją i upraszczaniem naszej historii. Cywilizacja Rzymu to tylko pierwszy znany ustrój totalitarny, którego jedynym celem było podbijanie i okradanie innych ludów. To były ludzkie wszy wypijające krew podbitych narodów niszcząc ich zorganizowane życie. Oni pierwsi zaczęli niszczyć skutecznie odradzające się cywilizacje po kataklizmie sprzed 12,5 tysiąca lat. Oni pierwsi przetrzebili Basków, Galów i Celtów. Tę sama metodę zastosowali skutecznie setki lat później portugalscy i hiszpańscy konkwistadorzy mordując cywilizacje obu Ameryk. Ich naśladowcami czasach współczesnych byli Mussolini, Hitler i Stalin i to jest prawdziwe pokłosie Wielkiego Rzymu.

    • Maria_st pisze:

      Czy dziś ta wiedza znajduje się w innych rękach – w stowarzyszeniach zwanych lożami masońskimi?

      Mnie do tej wiedzy bardziej pasują różokrzyżowcy

  12. Mezamir pisze:

    „…materia jest symbolem energii, a energia symbolizuje pustkę.

    My sami jesteśmy symbolami własnego oświecenia. Bez żadnego wysiłku ani praktyki, oświecenie i wyzwolenie już tu są. Codzienna praktyka dzogczen jest codziennym życiem samym w sobie. Dopóki nie rozwinęliśmy doświadczenia tego stanu, nie ma potrzeby zachowywania się w jakiś określony sposób czy podejmowania prób osiągnięcia czegoś ponad to, czym się aktualnie jest. Nie powinno być żadnego usiłowania osiągnięcia jakiegoś „zadziwiającego celu” lub „zaawansowanego stanu”. Takie usiłowanie jest jedynie neurozą, która nas tylko uwarunkowuje i zakłóca swobodny przepływ Umysłu. ”

    http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=175

  13. Mezamir pisze:

    Czterema bezmiernymi (bezgranicznymi) postawami (tshad-med bzhi, sanskr.: apramana, pali: appamanna) są:

    bezgraniczna miłość ( byams-pa , sanskr.: maitri , pali: metta ),
    bezmierne współczucie ( snying-rje , sanskr.: karuna , pali: karuna ),
    bezmierna radość ( dga’-ba , sanskr.: mudita , pali: mudita ),
    bezmierne zrównoważenie ( btang-snyoms , sanskr.: upeksza , pali: upekkha ).
    Są one nazywane „czterema siedzibami Brahmy” (tshangs-gnas bzhi, sanskr.: brahmawihara, pali: brahmawihara) i znajdujemy je w rozmaitych tradycjach buddyjskich hinajany i mahajany, jak również w bon. Różne szkoły i teksty rozumieją je nieco odmiennie, a określone praktyki w niektórych tradycjach przyjmują inną ich kolejność.

    W ramach osiemnastu szkół hinajany, ujęcie czterech bezmiernych postaw w tradycji therawady wywodzi się z Sutty siedzib Brahmy (pali: Brahmawihara Sutta), należącej do Zbioru stopniowych podziałów [również: „Rozprawa według liczb” – przyp. tłum.] (pali: Anguttara Nikaja). Tutaj Budda określa, że każda z tych czterech postaw jest wolna od przywiązania, wstrętu i obojętności, a towarzyszy im uważność i czujność. Pochodząca z pierwszego wieku Ścieżka wyzwolenia (pali: Wimuttimagga) autorstwa Upatissy, Ścieżka oczyszczenia (Pali: W isuddhimagga) Buddhagoszy z początku piątego wieku oraz Pełne omówienie szczególnych zagadnień wiedzy (pali: Abhidhammattha-sangaha) Anuruddy z dziewiątego wieku, zawierają pełne wyjaśnienie praktyki tych postaw.

    Nazywa się je „siedzibami Brahmy”, ponieważ krainy Brahmy na płaszczyźnie form eterycznych (dziedzina formy) odpowiadają z kolei tym czterem bezmiernym postawom oraz czterem poziomom stabilności umysłu (bsam-gtan, sanskr.: dhjana, pali: dż hana). Bogów Brahmy z pierwszej krainy Brahmy charakteryzuje bezgraniczna miłość, tych z drugiej krainy – bezmierne współczucie, tych z trzeciej – bezmierna radość, a tych z czwartej krainy – bezmierne zrównoważenie. Podobnie, osoby praktykujące pierwszy poziom stabilności umysłu utrzymują koncentrację na pochłonięciu bezgraniczną miłością; osoby praktykujące na drugim poziomie są pochłonięte bezmiernym współczuciem itd. Ponieważ słowo brahma oznacza czyste, znakomite albo niezrównane, więc osoby rozwijające w praktyce te cztery bezmierne postawy utrzymują czyste, niezrównane stany umysłu – podobne do bogów Brahmy. Ponadto siedziby Brahmy są nazywane „bezmiernymi” postawami, ponieważ obejmują wszystkie ograniczone istoty (czujące istoty), znajdujące się we wszystkich warunkach oraz ponieważ każda z tych postaw nie ma granicy własnej intensywności.

    http://www.berzinarchives.com/web/pl/archives/study/comparison_buddhist_traditions/theravada_hinayana_mahayana/4_immeasurable_attitudes.html

    • Mezamir pisze:

      Cztery bezmierne postawy należą do pięćdziesięciu dwóch czynników umysłu wymienianych przez therawadę. Objaśnienie tych pięćdziesięciu dwóch czynników przez Anududdhę określa dwie spośród tych czterech postaw jako czynniki nie mające granic, ponieważ ich przedmiotami są nieskończone istoty:

      Współczucie to czynnik wywołujący ból w sercu, kiedy inni cierpią i jest to pragnienie usunięcia ich cierpienia. Jego bezpośrednim wrogiem jest postawa okrucieństwa i wrogości (pali: himsa ). Jego pośrednim wrogiem jest żałość – emocjonalne przytłoczenie cierpieniem innych.
      Radosna sympatia albo radowanie się jest czynnikiem doświadczania szczęśliwości w obliczu powodzenia innych. Jego bezpośrednim wrogiem jest zazdrość, a pośrednim euforia – tak ogromna ekscytacja cudzym powodzeniem, że zaburza czyjś stan umysłu.

      ZAZDROŚĆ
      Który bóg jest bogiem zazdrosnym?
      Który bóg jest zazdrosnym „bogiem”?😉

      • Mezamir pisze:

        Wasubandhu objaśnia również aspekty myśli wzbudzanych przez każdą z tych czterech bezmiernych postaw, kiedy myśli się o ograniczonych istotach doświadczających fizycznej szczęśliwości, bólu oraz szczęśliwości umysłu.

        Tymi ograniczonymi istotami są wyłącznie te, które odrodziły się obecnie na płaszczyźnie pragnień zmysłowych (dziedzina pragnienia).

        Istoty odrodzone obecnie na płaszczyźnie form eterycznych (dziedzina formy) oraz na płaszczyźnie istot pozbawionych formy (dziedzina bezforemna) nie doświadczają bólu.

        Istoty w drugiej i wyższych krainach Brahmy nie doświadczają szczęśliwości fizycznej, podczas gdy istoty w trzeciej krainie Brahmy i powyżej nie doświadczają szczęśliwości umysłu.

  14. A58 pisze:

    Wybaczcie ,że wkleję tekst z krainy Oz , ale znów pojawił się tekst odwołujący się do postu , który napisałem w tym temacie.Tak to wychodzi , gdy wiedzę czerpie się z Wikipedii nie ze źródeł.

    „Ktoś pisze:
    24 Sierpień 2014 o 19:14
    Wiele osób byc może jest zdziwionych iż uważam yahwistów (wszelkiej maści) za obłąkanych nienawiścią debili i durni. Aby zrozumiec ten mały dysonans propagandowy bo przecież panuje powszechne przekonanie o ich „wyjątkowej lotności umysłowej” do rozważań weźmy poniższy cytacik:

    „Zgadza się Margo.Te cytaty z Michała to podobnie jak Henoch i Nostradamus. U Nostradamusa Michał Anioł występuje pod nazwą Mabus. Wszyscy pracowali nad przekazaniem informacji demaskujących pseudo bogów i wszyscy wskazywali na przyszłość , gdy te informacje będą przydatne.Ten czas już jest niedaleki .”
    (https://nnka.wordpress.com/2014/08/22/zyj-tak-jakby-bylo-to-twoje-ostatnie-wcielenie-prawda-o-cierpieniu/#comment-31897)

    MABIUS jak podpowiada WIKI to:

    „Mabus may refer to:
    An alleged forerunner leading to the third antichrist, or the antichrist itself, according to Nostradamus in popular culture ”

    Czyli MABIUS to inna nazwa na ANTYCHRYST, Mabius, czy właąściwiej Antychryst to postać wyczekiwana przez wszelkich yahwistycznych zjebów mających nadzieje iż wywalczy on dla nich wieczne i nieprzemijające Królestwo (czytaj wieczną żydowską dyktaturę satanistyczno-sodomiczną zwaną czasem NWO czy jerusalem)

    weźmy teraz na tapetę „Michała Anioła” kolejnego bochatera tego wytłuszczonego cytatu. Ponieważ odwołanie do postaci renesansoego rzeźbiarza pachnie zdecydowanym nonsensem to uzupełnijmy wpis o pominięte literki:

    „Michał Anioł” == Michała ARCHAnioł”

    Co na mówi wiki o tej postaci?

    „Według tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i nakłonił do buntu 1/3 aniołów, Michał miał wystąpić jako pierwszy przeciwko niemu z okrzykiem: „Któż jak Bóg!”.

    W religii judaistycznej wymienia się Michała wśród siedmiu aniołów wyższego rzędu. Również w islamie Michał (Mika’il) jest jednym z ważniejszych aniołów.

    W Nowym Testamencie pojawia się jako stojący na czele hufców niebieskich, zwycięsko walczący z szatanem i jego zwolennikami (Jud 9; Ap 12,7). ”

    Czyli Archanioł Michał to ZAPRZECZENIE Antychrysta (bo z nim walczy).

    Gdzie w tym wszystkim sens jaki jest przyczyną uważania yahwistów za skończonych bezdennych debili.

    Haczyk tkwi w tłumaczeniu słowa ANTYCHRYST z Nostradamuowego na inne języki. Jak podaje na swoim blogu uważana za polskiego eksperta od Nostradamusa Pytia słowo ANTYCHRYST pierwotnie zapisywane było jako ANTECHRYST.

    To drugie słowo wcale zaś nie oznacza PRZECIWNIKA jak przy ANTY-Chryście a POPRZEDNIKA, ZAPOWIADACZA, ZWIASTUNA etc….

    W tym momencie mozna odkryć pomijaną w urojeniach obszczanych zaczopkowanych paranoików pewną zależność:

    najpierw na świecie się pojawi Archanioł Michał by przygotować świat na pojawienie się Chrystusa.

    I taką prostą sztuczką MABIUS wróg Chrystusa staje się nagle zrozumiałym z cytatów jego BODYGUARDEM (ochroniarzem).

    Niestety zjeby z sekt róznych śliniących się nad swoimi yahwistycznymi wypocinami nie byli wstanie przez te kilka tysięcy lat dostrzec tego małego acz istotnego faktu iż zostali ZROBIENI dawno dawno temu W PRZYSŁOWIOWE BAMBUKO. Iż ten którego oni uważają za swój oręż w walce ze Stwórcą jest ORĘŻĘM STWÓRCY do wymazania żydowskiego nazizmu zwanego judaizm (i reszta odjudaistycznych sekt) z oblicza tego świata tak jak to zapowiedziano w Apokalipsie św Jana.

    Wiele obspermionych i obszczanych wyznawców pustynnego satanizmu może być zapętlonych w swych paranoidalnych gdybaniach gdzie popełnili błąd jaki był przyczyną ich spektakularnej klęski już na finiszu, już w momencie jak swoimi szponimi pazurami łapali świat w swoje sodomiczne objęcia.

    Jeden błąd, podstawowy wynika z całkowicie mylnego przeswiadczenia iż „MOŻNA WYGRAĆ WALKĘ Z TYM KTÓRY JEST WSZYSTKIM” bo jak naucza hinduizm jak świat jest niszczony w wielkiej „apokalipsie” przeżywa tylko Stwórca i NIC POZA NIM.

    Drugim błędem jest tak porażający umysł i zmysły debilizm, tak nieskończony w swej głebi kretynizm iż pomine ten powód wyniosłym milczeniem. W zamian tylko napiszę iż w każdym zakątku wszechświata wyznawca yahwizmu (dowolnego podwyznania) jest uważany za NAJGORSZE POŚMIEWISKO jakie kiedykolwiekm zaistniało w dowolnym czasie istnienia jakiegokolwiek świata. SKOŃCZONY LAMUS ma nowy synonim: yahwista.”

    Ktosiu przebił szczyt głupoty. Mabus występuje w centuriach dwukrotnie.Raz gdy chodzi o czas jego śmierci i drugi łączący jego tajemniczą nazwę(w czterowierszach) z wysokimi sferami..Sama nazwa „Mabus , to skrót pierwszych liter pełnego nazwiska Michała Anioła.

    M ichał
    A nioł
    BU onarotti
    S imone

    • margo0307 pisze:

      Andrzeju, czytając ten cytat z Ktosia, pojawiły mi się przed oczyma duszy ponownie słowa:

      „..Ludzie nie przygotowani do procesu, za wszelką cenę chcą poinformować świat o swojej interpretacji rzeczywistości – narzucić ją, zebrać wokół siebie zwolenników…, bo
      słowem można zdobyć władzę narzucając własną wersję wydarzeń…”

      Widzisz to Andrzeju ? 😀

  15. JESTEM pisze:

    dziwne… Nie ma kilku moich komentarzy…

  16. JESTEM pisze:

    Taki niby prosty symbol… serca przebitego zatrutą strzałą

    albo serca z powbijanymi mieczami…
    http://www.grafiteria.com.pl/system/details/262/original/g-0601-d2.jpg?1283882298
    albo serca okolonego cierniami…
    symbol cierpienia…?

    cyt.”Pozdrawiam Cię, Serce kochające nad wszystko, gorejące ognisko miłości – pochłaniaj mnie. Pozdrawiam Cię, Serce Jezusa, wzorze doskonałości – oświecaj mnie.”

    Trucizna, która zatruwa nasze postrzeganie… Jak strzała, jak miecze wbite w serce, jak ciernie wokół serca…
    Przerażający… kult Jezusowego serca w cierniu…

    Nie wystarczy zdjąć ciernie, nie wystarczy wyjąć miecze czy wyjąć strzałę…

    Wyciąganie zatrutej strzaly boli… może rozerwać serce na strzępy…
    ale to i tak nie wystarcza. Potrzeba przede wszystkim truciznę z tej strzały przemienić w lekarstwo, a to już niemal proces „alchemiczny”…😉

    • Dawid56 pisze:

      Czasami zadana rana sercu w młodości zabliźnia się całe życie, a czasami nie zabliźnia nigdy😦

      • JESTEM pisze:

        Z mojej wiedzy wynika, że to także zależy od nas czy zablizni się taka rana, czy nie…
        Gdy wemy i przyjmujemy, że mamy na to wpływ…
        Bo czasem nieświadomie ją sami rozdrapujemy… nie dając sobie szansy, by się zablizniła…

  17. Poza_Klasyfikacją pisze:

    okej, a teraz zadam wam pytanie, wiecie że to JEDNO nie ?😀 że to TY ? : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s