Wojny atomowe w starożytności? -Ostrzeżenie dla wspólczesnej cywilizacji

Tych wojen atomowych w czaszach starożytnych mogło być więcej. Równoległy nagły upadek cywilizacji starożytnego Egiptu i Sumeru datuje prowadzenie tych wojen na drugie tysiąclecie p.n.e.Być może wojny te były prowadzone przy współudziale przybyszów z gwiazd, jak twierdzi Zecharia Sitchin.Jedno jest pewne współczesna ludzkość nigdy nie powinna odkryć na nowo energii atomowej……
Te zeszklone artefakty to ostrzeżenie ,że historia lubi się powtarzać….

„Sprawy jak ta wprawiają w zakłopotanie nawet Ericha von Dänikena. Bo skąd w Mohendżo-Daro – zrujnowanym starożytnym mieście w dolinie Indusu – wzięły się stopione garnki i kamienie? Jak to możliwe, że hinduskie eposy opisują broń, której skutki są identyczne z wybuchem jądrowym? I co doprowadziło do „zeszklenia” kamiennych budowli w Szkocji? Niektórzy autorzy, łącząc w całość te dziwne wątki twierdzą, że przed naszą cywilizacją na Ziemi istniała inna, która unicestwiła się w wyniku… wojny atomowej.

Zecharia Sitchin (1920-2010) – badacz starożytnych kultur i autor bestsellerowej „Dwunastej planety”, studiując tabliczki z pismem klinowym odkrył coś bardzo dziwnego. Twierdził, że wiele sumeryjskich tekstów lamentacyjnych wspomina o „złym wietrze”, który nadciągnął od zachodu, zabił ludzi, zwierzęta, rośliny i pozatruwał wody.

Sitchin odkrył, że przyczyny katastrofy wyjaśnia epos pt. „Erra”, według którego na Ziemię spadły plagi będące ubocznym efektem użycia „potężnej broni” podczas wojny między klanami bogów Anunnaki. Opierając się na sumeryjskich pismach i wierzeniach Sitchin doszedł do wniosku, że istoty te – określane jako „zrodzeni z królewskiej krwi” – były tak naprawdę pozaziemską rasą, która przybyła na Ziemię przed tysiącami lat, poszukując metali szlachetnych.

Zgodnie z jego interpretacją to oni, poprzez eksperymenty genetyczne, stworzyli Homo sapiens, a potem przekazali mu wiedzę niezbędną do budowy podstaw cywilizacji. Ostatecznie, po konflikcie w swoich szeregach, Anunnaki zniknęli, choć pamięć o nich zachowała się w mitach i wierzeniach, a nawet przesiąkła do Biblii, gdzie wspomina się o tajemniczych gigantach – „synach Boga”.

Ślady wojny bogów

Prymitywni ludzie uważali Anunnakich za istoty boskie, choć ci pełnili raczej rolę nadzorców. Sitchin uważał, że sumeryjskie mity wskazywały jednoznacznie, że stworzyli oni człowieka do roli niewolnika. Rozłam w łonie „niebian” doprowadził ostatecznie do wojny, podczas której pojawił się wspomniany „zły wiatr”.

Badacz pisze: „Sumeryjskie teksty jasno wskazują, że ‘złowroga burza’ […] nadeszła po ‘złym grzmocie’, który ją zwiastował. ‘W błysku światła powstała’ – wspominają. Wiatr mógł być zatem radioaktywną chmurą, która po wybuchu jądrowym w czasie wojny między Anunnaki, przesunęła się na wschód”.

Za miejsce głównego starcia między kosmitami Sitchin uznał południowo-wschodnią część Półwyspu Synaj, gdzie dopatrzył się ogromnej „geologicznej blizny” (widocznej na mapach satelitarnych). Dowodami na eksplozję jądrową, która wstrząsnęła tym obszarem tysiące lat temu miały być też znajdowane przez geologów „czarne kamienie” noszące ślady działania ekstremalnie wysokich temperatur. Autor wyjaśniał, że cel ataku nie był przypadkowy – to tam miał znajdować się główny kosmodrom Anunnakich.

Pamięć o „wojnie bogów” – bo tak musieli interpretować ten konflikt prymitywni ludzie – przetrwała do dziś w mitach i eposach. Sitchin mówił, że okoliczności przejścia „złego wiatru” opisuje m.in. „Lament nad Ur”, którego autor żali się: „Mój dom zasobny i miasto zostały zniszczone, zaprawdę zniszczone”.

O szczegółach użycia broni, która pociągnęła za sobą kataklizm opowiada z kolei epos „Erra” opisujący „plagi”, od których ucierpieli nie tylko Sumerowie, ale też sąsiednie ludy. Historycy zgadzają się, że dzieło w symboliczny sposób relacjonuje rzeczywiste wydarzenia (niektórzy dodają, że ich echem jest też biblijna opowieść o zniszczeniu Sodomy i Gomory).

O „broni zagłady” mówią również eposy hinduistyczne, ale istnieje jeszcze jeden rodzaj dowodów, które sugerują, że te zdarzenia mogły… rozegrać się naprawdę.

Atomowa destrukcja 2000 lat p.n.e.

W starożytnej wojnie nuklearnej mieli ucierpieć nie tylko mieszkańcy Mezopotamii. Sporo kontrowersji wzbudziły relacje o stopionych cegłach i ceramice w ruinach miasta Mohendżo-Daro (Pakistan), które 2,6 tys. lat przed Chrystusem wzniosła tajemnicza cywilizacja doliny Indusu. Leżące na ulicach szkielety sprawiały ponoć wrażenie, jakby mieszkańców zaskoczył nieoczekiwany kataklizm.

David Davenport, który badał tę sprawę wiele lat i spisał swe wnioski w książce „Atomowe zniszczenie 2000 lat przed Chrystusem” (1979), zwrócił uwagę na zawyżony poziom radioaktywności w rejonie ruin (choć nie sprecyzowano do końca, czy był to ślad po pradawnej wojnie jądrowej czy współczesnych testach).

Erich von Däniken tak pisał o tym, co jeszcze tam znaleziono: „W promieniu półtora kilometra Davenport wyróżnił trzy różne stopnie zniszczeń, coraz słabsze im dalej od centrum miasta. Pośrodku musiała panować bardzo wysoka temperatura. Znaleźć tam można tysiące brył różnej wielkości, które archeolodzy nazywają ‘czarnymi kamieniami’, a które okazały się fragmentami naczyń stopionych w ekstremalnie wysokiej temperaturze. Należy wykluczyć, że przyczyną tego był wybuch wulkanu, bo w okolicy Mohendżo-Daro nie ma zakrzepłej lawy ani wulkanicznego pyłu”. „

więcej :
http://strefatajemnic.onet.pl/extra/wojny-atomowe-w-starozytnosci/6p3er

Ten wpis został opublikowany w kategorii OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

138 odpowiedzi na „Wojny atomowe w starożytności? -Ostrzeżenie dla wspólczesnej cywilizacji

  1. Mezamir pisze:

    Däniken podobnie jak Zecharia Sitchin,to pisarze sponsorowani przez Rothschildów
    (wielce wiarygodni ludzie)
    Daniken nawet ubiera się jak żydowska flaga
    img.ahaonline.cz/img/18/new_article/1278131-img-erich-von-daniken.jpg
    brakuje mu tylko heksagramu na piersi

    Tutaj mogę zaproponować inną lekturę, która również daje do myślenia: „Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu” Wiktora Stoczkowskiego

    Najbardziej rozbrajające u Danikena jest to że udowadnia prawdziwość tego co pisze w jednej książce,cytatami z drugiej swojej książki😀
    Daniken nie kłamie ponieważ Daniken twierdzi że mówi prawdę…jak w kościele:
    Biblia nie kłamie ponieważ tak jest w niej napisane,świetny dowód.

    “Na życzenie podam link do zdjęcia Lewaszowa z Rokefelerem .
    via-midgard.info/uploads/posts/2011-09/thumbs/1315381875_x_b5a02ed9.jpg

    Lewaszow to od niedawna prorok Rodzimowierstwa😉 autor słowiano-aryjskich Wed😉

    „Małżeństwo państwa Lewaszow dostało chyba zlecenie stworzenia nowej religii.
    Takie samo – jak sądzę – zadanie miał nieżyjący już dziś Pietrow”.

    Däniken,Sitchin,Lewaszow – mąciciele sponsorowani przez mącicieli.

    Zamiast się zabrać za Wedy gdzie wszystko jest opisane doskonale
    i nie ma wątpliwości co do autentyczności przekazu,ludzie wolą fantazje…

    http://www.nieznane.pl/bron-starozytnosci,221.html

    Najbardziej bodaj znanym latającym pojazdem opiewanym w hinduskich mitach jest Puszpaka, napowietrzny rydwan boga dostatku Kubery, który dostał się w ręce niegodziwego Rawany. W nim to Rawana uprowadził małżonkę awatara (zstąpienia Boga) Ramy, przez co doprowadził do katastrofy całe swoje demoniczne plemię rakszasów z Lanki. Losy Ramy i zagłada rakszasów stanowią przewodni nurt słynnego eposu Ramajana, gdzie wimana została przedstawiona jako latający cylinder o dwóch pokładach z iluminatorami i kopułą. Poruszała się z prędkością wiatru wydając melodyjny odgłos. Oto fragment z tej epopeji: Pojazd Puszpaka, przypominający Słońce i należący do mojego brata, został sprowadzony przez potężnego Rawanę; ten doskonały powietrzny pojazd mogący wszędzie polecieć na życzenie … ten pojazd podobny do jasnej chmury na niebie … I wtedy król [Rama do niego] wsiadł, a doskonały pojazd na polecenie Raghiry wzniósł się wysoko w niebo.
    Inny wielki epos starohinduski Mahabharata podaje, że asura imieniem Maja posiadał wimanę mierzącą w obwodzie 12 łokci i wyposażoną w cztery mocne koła. W innym miejscu przedstawia ona Krisznę (następnego awatara po Ramie) goniącego po niebie swego wroga Salwę. Gdy wimana Salwy, Saubha, staje się niewidzialna, Kriszna natychmiast wysyła specjalny pocisk, który dosięga celu lecąc według głosu.
    A tak napisano o konstruowaniu wimany w sanskryckim tekście Samarangana Sutradhara: Korpus wimany musi być mocny i wytrzymały, niczym wielki ptak z lekkiego materiału. Wewnątrz należy umieścić silnik rtęciowy z żelaznym aparatem grzewczym pod spodem. Dzięki mocy uśpionej w rtęci, która wprawia napędowy wir powietrza w ruch, siedzący wewnątrz człowiek może przelatywać niebem wielkie odległości. Ruchy wimany są tego rodzaju, że może ona wznosić się pionowo i pionowo opadać, a pochylona może poruszać się do przodu i do tyłu. Dzięki tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie mogą przybywać na ziemię. W 230 strofach tego traktatu omówiono konstrukcje wiman, startowanie, lot na tysiące kilometrów, zwykłe i awaryjne lądowanie a nawet możliwe kolizje z ptakami. Są tam informacje o pilotażu, zalecane środki ostrożności przy długich lotach, ochrona statków przed burzami i piorunami i instrukcje jak przejść na napęd ,,energią słoneczną” z energii typowej (antygrawitacyjnej?).
    Bardzo szczegółowym opisem wiman jest Vimaniikaa Shastra, a o jej pochodzeniu nie wiemy nic pewnego. Są bowiem poglądy, iż nie jest to starożytny, hinduski tekst lecz Vimanika miała być spisana na początku XX wieku, za pomocą channelingu (pisma automatycznego). Medium spisującym był Pandit Subbaraya Sastry, który 1 sierpnia 1918 r. zaczął dyktować Vaimanikę panu Venkatachali Sarmie. Dzieło w całości spisano w 23 zeszytach do 23 sierpnia 1923 r. Sporządzono także kilka rysunków wiman. Wg Sastry, Vimanika stanowi tylko fragment traktatu Yantra-sarvasva (Encyklopedii maszyn mędrca Maharisziego Bharadvayi). Ta encyklopedia nie istnieje w postaci fizycznej, lecz jej zapis cały czas jest zachowany w kronice Akaszy, i stamtąd właśnie odczytano zapisy dotyczące Vimaniki. Tam zawarto różne opisy zachowań statków, takich jak np. zygzakowate ich ruchy, znikanie, podglądanie wnętrza statków innych istot, zmieniania kształtu statku i wielu innych.
    Obok Vimanikii także Bhagawata Purana, Mahabharata i Ramayana zawierają opisy pojazdów latających oraz istot człekopodobnych, kierujących tymi pojazdami. Wimanami posługiwali się raczej Devowie i Upadevowie niż ludzie. Obok wiman, zarówno olbrzymich jak i mniejszych, zaprojektowanych tylko dla jednego pasażera znamy opisy latających miast, poruszających się w przestrzeni kosmicznej, niemal samowystarczalnych. Były one bardzo bogato zdobione, a na ich powierzchni zgromadzono wiele skarbów, były przestronne, znajdowały się tam także zwierzęta, a wokół samych tych miast krążyły świecące wimany. Latające miasta były nie tylko siedzibami przywódców ras ale i ośrodkami administracyjnymi (np. sławne latające miasto ze złota- Hiranyapura). Wimany zaś jarzą się jasnym światłem lub też są ogniste.
    A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada w swym komentarzu do Bhagavata Purany podał trzy metody poruszania się w przestrzeni kosmicznej:
    1. ka-pota-vayu, czyli dotyczy ona mechanicznych statków kosmicznych i polega na pokonywaniu eteru (budulec czasoprzestrzeni) przez statek kosmiczny,
    2. aakaaśa-patana, a zatem samolot, który potrafi lecieć z prędkością umysłu. Taki samolot potrafi nas przenieść dokądkolwiek z niesamowitą prędkością myśli; niektóre wimany także wykorzystują moc umysłu, są także napędzane mantrami, tak jak niektóre pociski, jakie mogły wystrzeliwać. Eter stanowi tutaj także pole działania subtelnego umysłu, gdyż nazwa aakaaśa patana znaczy dosłownie latanie w eterze,
    3. vaikuntha, oznacza całkowicie duchowy sposób podróżowania, gdyż w świecie vaikuntha wszystko, co istnieje, jest promienne i świadome, tutaj występują czysto duchowe wimany, porównywane do łabędzi, poruszają się one mocą czystej świadomości.
    W literaturze wedyjskiej nie ma wątpliwości, iż wierzono w możliwość podróży na inne planety, postrzeganej zarówno jako podróż na inne układy gwiezdne, do wyższych wymiarów lub do innych wymiarów, innych niż ziemski, układ planetarny. Wewnątrz Ziemi, na jej powierzchni i wokół niej znajdować się mają inne wszechświaty, zamieszkałe rejony wyżej wymiarowe (czyżby zatem złożone z bardziej subtelnych drgań i wibracji niż nasz ziemski poziom?). Wyróżnia się tutaj 14 lok, czyli światów lub planet (układów planetarnych); 7 lok niższych i 7 lok wyższych.
    Takie ośrodki jak Słońce, Księżyc oraz planety: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn są zamieszkałe a istoty je zamieszkujące posiadają odpowiednie ciała, przystosowane do warunków panujących na poszczególnych planetach. Nie ma informacji co do życia na innych planetach naszego układu słonecznego takich jak np. Pluton czy Uran.
    Warto też jeszcze wspomnieć o znanym z Mahabharaty sposobie Devów i Asurów (demonów) polegającym na tym, iż mogą oni rodzić się na Ziemi w celu spełnienia określonej misji. Ma to także swe nawiązanie do odnotowywanych obecnie i coraz bardziej popularnych stwierdzeń o przypadkach tzw. walk-ins, czyli o sytuacji, w których istoty z innych planet lub poziomów, celem wypełnienia jakiejś misji czy zadania, reinkarnują się w konkretnym ciele ludzkim. Dusze takie mogą opanowywać także ciała, poprzez usunięcie dusz, pierwotnie w nich przebywających (wtedy można określić je mianem intruza, a zachowanie to przypisać demonom czyli asurom).
    Aby lepiej to zrozumieć warto też jest przytoczyć przypadek słynnego świętego Srinivasa Acaryi, który swego czasu medytował o Panu Krisznie w postaci Pana Caitanyi. W tej głębokiej medytacji Srinivasa zawiesił Panu Caitanyi girlandę kwiatów. Zadowoliło to Pana Krisznę, i sam zdjął te girlandę z własnej szyi i zawiesił ją na szyi wyznawcy. Kiedy to uczynił medytacja się zakończyła lecz girlanda zawieszona była nadal na szyi Srinivasa!!! Zatem w momencie transu (głębokiej medytacji) przebywając w zupełnie innej rzeczywistości, umysł Srinivasy przepojony głęboką czcią duchową, uzewnętrznił girlandę, z subtelnej sfery do czysto materialnej.
    Jak by nie patrzeć na te opisy niesamowitych sytuacji, jakie wykraczają poza nasze zdroworozsądkowe, materialne ramy postrzegania, nie ma wątpliwości, iż obcujemy poprzez spuściznę Indii z rewelacyjnymi zdarzeniami, nawet jeżeli wciąż jeszcze niektórzy postrzegają je jako typowo mitologiczne i naznaczone nutą fantazji
    Opracowanie,fragment: Jakub Jasiński

    Po co nam Danikeny itp skoro ciągle mamy Wedy?

  2. Dawid56 pisze:

    Mezamirze, istnieje jednak możliwość ,że druga wielka wojna atomowa miała miejsce znacznie później, aniżeli w czasach Kurukszetry, o których wspominał Oppenheimer. Nie ma racjonalnych powodów wyjaśniających dlaczego wielkie cywilizacje Sumeru i Egiptu nagle upadły prawie w tym samym czasie, czyli ok. drugiego tysiąclecia p.n.e no i te zeszklenia znajdywane na pustyniach. Niekoniecznie w tej drugiej wojnie atomowej musieli wziąć udział obcy.

    • Mezamir pisze:

      Nagłe upadki wielkich cywilizacji wyglądają jak efekty zbyt daleko idących eksperymentów technologicznych,które nagle wymknęły się spod kontroli i zlikwidowały cywilizację w wyniku np wybuchu
      Ewentualnie taki nagły upadek cywilizacji może być postrzegany jako interwencja z zewnątrz.Czyli gdy cywilizacja dochodzi do pewnego punktu w którym może dorównać a nawet przewyższyć technologię „bogów” ,wtedy „bogowie” przy użyciu technologii
      rozwiązują problem i cofają nas do epoki kamienia.

      Gdyby teraz zatrzymać się na drugiej ewentualności w kontekście Biblii
      okazuje się że Elohimowie to tacy obserwatorzy pilnujący abyśmy nie zaszli zbyt daleko
      dalej niż oni.
      Budowa wierzy Babel – to wcale nie musi być budynek,to może być rodzaj pojazdu kosmicznego,dzięki któremu ludzie mogli dosięgnąć „bogów” w niebie
      i dlatego „bogowie” z nieba uniemożliwili dokończenie budowy.

      Kolejną postacią jest Prometeusz/Lucyfer,który zbuntował się przeciwko „bogom”
      i wykradł im „ogień”/wiedzę/technologię,dał ją ludziom ,którzy posiadając tę samą wiedzę technologiczną co „bogowie”,staliby się równi „bogom”
      W związku z tym „bogowie” Biblii ukarali jednego ze swoich,nazwali go tym złym(złym w ich perspektywie bo z punktu widzenia ludzi niczego złego nie zrobił dając nam „ogień/światło” wiedzy,technologię)podkreślają że to absolutnie skandaliczne
      aby człowiek równał się z „bogiem”.

      „Bogowie”zdawali sobie sprawę z tego że prędzej czy później ludzkość dojdzie do poziomu na jakim stoją „bogowie” ,dlatego zsyłali wizje na swoich ziemskich współpracowników
      a kto wie,może nawet wyświetlali im filmy s-f na niebie,ucząc że pewnego dnia powróci „prawdziwy bóg” i zorganizuje masową rzeź,aby ludzkość znowu wróciła do punktu zero.
      Jednak przy tak postawionej sprawie każdy normalny człowiek zbuntował by się,dlaczego mamy ginąć?Tylko dlatego że jacyś ludzie są zazdrośni i nie chcą abyśmy zaczęli ich traktować jak oni nas przez stulecia?

      Tak więc zapowiedź likwidacji cywilizacji w momencie jej zbyt wysoko idącego zaawansowania,musiała być przedstawiona w sposób atrakcyjny dla ludzkości
      Np jako powrót dobrego boga,który ukarze złych a dobrych ocali.

      Ocalenie „dobrych ludzi” będzie się wiązało z wybudowaniem dla nich getta/Raju
      gdzie będą mogli być na własne życzenie szczęśliwie eksploatowani
      jako służący swych panów,a ci którzy mają wiedzę i nie chcą być niewolnikami „dobrych bogów”,będą musieli zginąć ,gdyby ktoś z nich ocalał i chciał się jakoś dostać do getta aby innych ludzi uwolnić,wtedy stadko odpowiednio zahipnotyzowane przy użyciu kosmicznej technologii „bogów”,rozpozna w nich „złe duchy” które chcą niszczyć „boski porządek” niszcząc klatki które przez niewolników postrzegane są jako dom,raj itp.

      Dodatkowo,aby „bogowie” czuli się bezpieczni,zakażą nie tylko technologii mogącej pomóc człowiekowi w dosięgnięciu „bogów”, ale i praktyk duchowych.
      Będę instruować swoich proroków aby uczyli że joga i medytacja to szatańskie metody zniewolenia duszy😉😀 sami będą ich używać do kontroli nad ludźmi,jednocześnie zakazując im robienia tego z wiadomych względów.

      Nawet gdy „źli” bogowie postarają się dotrzeć do niewolników na poziomie duchowym a nie statkami które są widzialne i zniszczalne ;p wtedy odpowiednio niewyćwiczony umysł niewolnika,i tak nie odbierze żadnego sygnału,wiadomości,nie zobaczy żadnego „ducha” stojącego obok …gdyby jednak jakimś cudem zobaczył/usłyszał,”boscy” specjaliści od psychologii i hipnozy,we wczesnym dzieciństwie zaszczepią niewolnikom odpowiednie poglądy i stworzą wystarczająco silne połączenia neuronowe,dzięki którym wszystko czego obawiają się „bogowie”,wszystko co może ludzi wyrwać z getta,będzie przez niewolników postrzegane jako zagrożenie,zło itp🙂

      Można by jeszcze sporo napisać w kontekście Biblii i tego jak biblijni „bogowie” dbają o to by ludzie nie zaszli zbyt daleko,zsyłając im od czasu do czasu klęski żywiołowe i zagładę
      ale wystarczy powiedzieć że biblijny szef elohimów jest bogiem ZAZDROSNYM

      Zazdrość to zaprawdę boski stan umysłu ,wyższa świadomość
      Wśród ludzi jest cechą niedojrzałych emocjonalnie osób,głównie dzieci
      Wniosek?Szef elohimów jest emocjonalnie na poziomie dziecka

      Nawet karać potrafi do siódmego pokolenia za „grzechy” przodków
      a dlaczego?
      Dlatego że coś może się zapisać w naszym DNA,coś
      czym pan getta nie chce się z nikim dzielić aby nie utracić władzy nad gettem.

      • Mezamir pisze:

        Wizja „rydwanu bożego”/odrzutowca, z księgi Ezechiela

        Proszę czytać pamiętając o tym jak wygląda kokpit myśliwca

        4 Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący , a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, . 5 Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. 6 Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. 7 Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. 8 Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza owych czterech istot – 9 skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie – nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. 10 Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła, 11 i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. 12 Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się. 13 W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. 14 Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.
        15 Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. 16 Wygląd tych kół
        odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. 17 Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. 18 Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło. 19 A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. 20 Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. 21 Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. 22 Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. 23 Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. 24 Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. 25 Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone.
        26 Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. 27 Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, . Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask.

        • Mezamir pisze:

          PS. I jeszcze coś z tej samej księgi,to ważne żeby zrozumieć podstępną naturę kościoła i światową inwazję jego religii

          2 1 Rzekł On do mnie: „Synu człowieczy, stań na nogi. Będę do ciebie mówił”. 2 I wstąpił we mnie duch, , i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił. 3 Powiedział mi:

          „Synu człowieczy, posyłam cię do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego.

          3 1 A On rzekł do mnie: „Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz ten zwój i idź przemawiać do Izraelitów!” 2 Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ów zwój, 3 mówiąc do mnie: „Synu człowieczy, nasyć żołądek i napełnij wnętrzności swoje tym zwojem, który ci podałem”. Zjadłem go, a w ustach moich był słodki jak miód.
          4 Potem rzekł do mnie: „Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami. 5 Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku, ale do domu Izraela; 6 nie do wielu narodów o niezrozumiałej mowie i o trudnym języku, których słów byś nie rozumiał.

          „posyłam cię do synów Izraela
          udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami.
          Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku
          ale do domu Izraela
          nie do wielu narodów ”

          Żydzi to jedyny naród wybrany przez bogów do tego by ich nawracać,edukować
          zbawić/wybawić od niewiedzy.

          Ewangelia Mateusza 15:24
          Jeszua mówi:”Jestem posłany TYLKO dla zmarłych owiec Izraela”

          „…ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów”.
          Ew. Jana 4:22

          • Mezamir pisze:

            Purany wspominają o 400 tyś. ras istot humanoidalnych, jakie mają zamieszkiwać różne planety a także wymieniają liczbę 8 milionów form życia, w tym roślin i zwierząt. Wiele z istot jakie opisują Wedy posiada moce siddhi, które także dla ludzi żyjących na ziemi są dostępne.

            400 tyś. ras istot humanoidalnych
            8 milionów form życia !!

            Biblia napisana stosunkowo niedawno,uczy że człowiek na Ziemi jest
            pępkiem wszechświata.
            Niczego nie szukajcie bo nic więcej nie istnieje,jedzcie,pracujcie,kupujcie,kopulujcie,umierajcie.

            Kto tu jest tym dobry a kto złym?
            Wedy zawierają opisy maszyn latających,innych planet,ich mieszkańców itp
            a Biblia była używana do oskarżania Galileusza i Kopernika o herezje.
            Biblia – Ziemia jest płaska
            Wedy – statki kosmiczne,podróże międzyplanetarne.
            Kto zniszczył bibliotekę aleksandryjską?Przecież nie wyznawcy Wed a Biblii🙂

            Komu zależy na powstrzymaniu rozwoju,postępu?

      • margo0307 pisze:

        Mezamir: „…Gdyby teraz zatrzymać się na drugiej ewentualności w kontekście Biblii
        okazuje się że Elohimowie to tacy obserwatorzy pilnujący abyśmy nie zaszli zbyt daleko
        dalej niż oni…”

        Widać tu zbieżność z tym, o czym pisze prof.Pająk ale… nie tylko On 😉 a co zostało względnie zgrabnie zebrane w formie arta na stronach
        http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/atomwoj/bogatom12.htm

        Zauważcie też, że zapisy te nie dotyczą setek tysięcy czy dziesiątków lat, lecz są znacznie nam bliższe😉 bo oto…

        „18 czerwca 1178 roku, kronikarz katedry w Canterbury w Anglii zaobserwował dziwne wydarzenie, które opisał tak oto:
        Tego roku, w niedzielę poprzedzającą święto św. Jana Chrzciciela, pięciu ludzi ujrzało niezwykłe zjawisko. Owego czasu był Księżyc w fazie pomiędzy nowiem a I kwadrą, więc jego rogi były obrócone ku wschodowi.
        Nagle jego górny róg się rozdzielił, a ze środka przepołowionego miejsca wystrzelił zwijający się płomień, który miotał wokół iskry i płomień, a cała reszta Księżyca zaczęła się zwijać jakoby w przerażeniu wielkim.
        Wszyscy mówili o tym, że Księżyc zwijał się, jak raniony wąż.
        Po chwili Księżycowi powrócił jego dawny wygląd i kształt. Wyżej opisany dziw powtórzył się co najmniej sześciokrotnie, a błysk ognia za każdym razem był z innego kierunku.
        Po tych przemianach, Księżyc od rogu do rogu przybrał ciemny wygląd na całej swej długości.

        Wielu historyków odesłało oczywiście ten przekaz pomiędzy bajki, a w najlepszym przypadku w sferę fantazji, pozostaje wszakże prawdą to, że znaleźli się niekonwencjonalnie myślący badacze, którzy poszli tropem tego niezwykłego wydarzenia…

        Notatka kronikarza z katedry Canterbury, prof. Pająk komentuje ściśle technicznym językiem:
        Błysk pierwszego obiektu eksplodującego nad Tapanui odbił się od księżycowego globu, jak od zwierciadła wypukłego, co na świadkach sprawiło wrażenie rozszczepienia się rogów Księżyca. Potem magnetyczne fale eksplozji szerzące się w jonosferze spowodowały falowanie mas zjonizowanego gazu i w rezultacie skakanie obrazu Srebrnego Globu wiszącego nisko nad horyzontem.
        Po tym pierwszym wybuchu, statki w kształcie cygar dalej eksplodowały, przy czym każdy wybuch wywoływał takie same efekty, jak ten pierwszy, tj. ognisty błysk i falowanie obrazu Księżyca.
        To wszystko potem wywołało efekt przyciemnienia jego blasku…

        Ślady podobnych wydarzeń możemy znaleźć dzisiaj także na całym świecie.
        M.in. na Wyspie Wielkanocnej, gdzie poza znanymi na całym świecie ogromnymi figurami z kamienia, znajdują się tam inne niemniej ciekawe rzeźby.
        W największych muzeach świata, w niektórych zbiorach prywatnych i gdzieś w głębi pieczar rodzinnych w łonie Wyspy Wielkanocnej znajdują się wyrzeźbione w drewnie figurki zwane Moai-Kava-Kava.
        Przedstawiają one mężczyzn z wystającymi żebrami, zapadniętymi piersiami, przedłużonymi uszami, kozimi bródkami i wychudłym ciałem. Na zdjęciach możemy ujrzeć trzy dominujące cechy ich fizjognomii: kacheksję, strupy i otwarte rany na ciele.
        Nic dziwnego, że w 1965 roku pokazał się pogląd, że figurki te przedstawiają ofiary silnego napromieniowania radioaktywnego, na który była kiedyś ta wyspa wystawiona. Francuski badacz Francois Maziére w swej książce pt. „Tajemnica Wyspy Wielkanocnej” pyta wprost, czy w przeszłości wyspa ta nie dostała potężnej dawki promieniowania jonizującego pochodzącego z innego świata, wskutek zetknięcia się z Przybyszami i Ich techniką, co stało się impulsem do wytwarzania wotywnych rzeźb, jako pamiątki z tych czasów.
        Oczywistym jest, że wygląd tych ludzi wskazuje na to, że cierpieli oni na chorobę popromienną – konkluduje on.

        • Mezamir pisze:

          Ano widać podobieństwa ponieważ trudno jest czytać Biblię
          i nie mieć skojarzeń z farmą.Nawet nazywa się wiernych owcami/bydłem hodowlanym

          Ludzie też dbają o swoje kury i świnie ale dlaczego?
          Żeby mięsko z nich było smaczne i zdrowe,żeby można było drożej sprzedać.
          W kapitalizmie oczywiście liczy się ilość a nie jakość ale to jest temat na inną dyskusję🙂

          • Mezamir pisze:

            W literaturze buddyjskiej,przy opisach istot duchowych,mamy opis takiej grupy istot która żywi się woniami,dymem.

            W Biblii woń palonego mięsa ofiarnego był strasznie miły Panu😉
            a teraz tak:palenie „niewiernych” na stosach,dlaczego ich palono ?
            Bo woń palonego mięsa jest miła Panu

            Dlaczego naziści robili to samo co inkwizycja?
            Ponieważ gestapo SS to była współczesna wersja inkwizytorów słusznego wyznania.

            Święte wojny potrzebne są po to,by ludzie ginęli w płomieniach
            a farmerzy mogli się nażreć swoją trzodą hodowaną w tym właśnie celu.

            Ziemia jest spiżarnią „bogów” Biblii Koranu i Tory.
            Ludzie po śmierci widzą tunel i białe światło
            To jest linia produkcyjna😀 którą wysokokaloryczne dusze zasysane są do silosów😉 a tam,po odpowiedniej obróbce, „jednoczą się z Bogiem,stają się jednym”
            tzn są zjedzone przez Pana i …wydalone,a z odpadów powstają kolejne inkarnacje😀

            Czasem dusza jest ciężkostrawna,trafia do czyśćca
            gdzie czeka na odpowiedni enzym który pozwoli ją przetrawić😉

            Natomiast dusze innowierców są w ogóle niesmaczne i trujące dla Pana😀
            Kiedyś jak się najadł innowiercami w amoku obżarstwa ,to puścił takiego pawia że w mitach wielu narodów znaleźć można opisy potopu ;D
            Musiał wziąć coś na przeczyszczenie,no i wziął,pozbył się nas,bakterii.
            Ocalił tylko kilka „nasionek” z których mogły wyrosnąć nowe krzewy owieczkowe😀

            Co teraz?
            Jak to zrobić żeby nas po śmierci nikt nie zassał do silosu i nie zrobił z nas
            kuszących powideł?
            Teraz dopiero staje się jasne czemu diabeły przedstawiane są z widłami
            Ponieważ po-widła to jest to czemu Pan nie potrafi się oprzeć
            a to z kolei uświadamia mu jak bardzo jest uzależniony,słaby i niedoskonały

            Powidła piekielne ,najlepiej smakują z baraniną,dobrze wypieczoną…
            Ludzie niewierni trafiają do piekła,czyli do kuchni😀
            gdzie jej szef Pascalfernus Potroszku Gotuj
            razem z Kurtem Scheller-Zebubem
            przyrządzają baraninę na grilu dla Pana :>

            Chyba napiszę opowiadanie zaraz😀
            Roboczy tytuł…Czy Istnieje Życie Po Seksie?😀

          • margo0307 pisze:

            „..Teraz dopiero staje się jasne czemu diabeły przedstawiane są z widłami
            Ponieważ po-widła to jest to czemu Pan nie potrafi się oprzeć…” 😀 😀

            „..Chyba napiszę opowiadanie zaraz😀 ”

            Masz zajefajne skojarzenia z tymi po-widłami… 😀 😀

          • margo0307 pisze:

            „…Ludzie po śmierci widzą tunel i białe światło…”

            A zastanawiałeś się co Ty zobaczysz po śmierci ciała fizycznego ? 😉
            A co zrobisz jak też zobaczysz tunel i białe światło ? 😀

          • Mezamir pisze:

            Pierwsze 15 minut to kwintesencja polityki Elohimskiej

          • Mezamir pisze:

            Co ja zrobię…po śmierci🙂 Gdy zobaczę tunel…

            Postaram się płynąć pod prąd😉
            albo chociaż do góry lub na boki…albo się zatrzymam…no nie wiem sam,ciężko powiedzieć😀

          • Mezamir pisze:

            Elohimowie skasowali mi część wpisu😀
            Napisałem że będę płynął pod prąd,ponieważ z prądem płyną tylko martwe ryby i śmieci.

          • Dawid56 pisze:

            Do źródła zawsze się idzie po prąd a nie z prądem🙂

      • Dawid56 pisze:

        Podobnie myślę Mezamirze jak Ty w tym wypadku – Cywilizacja dochodzi do pewnego poziomu technicznego i nagle się degraduje, albo rozpoczynane jest wszystko od nowa.Potop , upadek dużego meteorytu , wojny atomowe – Dlaczego?????Czyżby stale poprawiali DNA i rozpoczynali kolejny eksperyment i tak w kółko?

        • Mezamir pisze:

          Ja myślę że ludzie są pod kloszem „opiekunów”,Ziemia to farma
          Pewnego poziomu przekroczyć nam nie wolno ponieważ „bogowie” sobie nie życzą

          Szeregowy nie może zostać generałem bo na kim generał będzie się wyżywał?
          W interesie generała jest aby szeregowy zawsze pozostał szeregowym
          a kiedy jakimś cudem szeregowy awansuje na oficera,jest to początek jego końca.
          BUM i od nowa,reset,nowe dzikusy niech się bawią kołem
          a my mamy spokój na kolejne stulecia ,nic nam nie zagraża.

          Nie wiem czy tytani z mitologii greckiej to nie są przypadkiem nasi przodkowie
          którzy zaczęli dorównywać „bogom” i dlatego trzeba ich było zlikwidować.
          Tzn czy nie są tym czym człowiek może się stać na drodze „owulacji”🙂

          W sumie to bardzo dziwne że jacyś „bogowie” czuli się zagrożeni przez ludzi z krwi i kości…
          pewnie sami byli ludźmi

          Pamiętam jak mieszkałem na wsi,dawno temu,żadnych internetów nikt wtedy nie znał
          Wieś to była wieś,totalna Bezklikja i Bezguglija😀
          No więc moja babcia kiedyś powiedziała mi bardzo ciekawą rzecz
          Wracaliśmy ze spaceru w lesie a ja patrzyłem na ogromne drzewa i zastanawiałem się
          jakby to było gdyby człowiek był taki duży
          Babcia odpowiedziała mi że dawniej ludzie byli tacy duzi,teraz jesteśmy średni
          (bo ludzi jest więcej więc muszą mieć miejsce i jedzenia też muszą potrzebować mniej
          żeby dla wszystkich starczyło) a po nas będą liliputy i karzełki🙂
          Co będzie po krasnoludkach?
          Wszystko od nowa.

          Gdyby w Księżyc uderzyła pokryta lodem planetoida, to jej szczątki opadające do ziemskiej atmosfery, spowodowałyby ciągłe opady deszczu trwające nawet kilkaset lat. Dla nas oznaczałoby to koniec świata.
          twojapogoda.pl/wiadomosci/113409,globalna-powodz-moze-nadejsc-z-otchlani-kosmosu?page=2

          Z drugiej strony,ewolucja wcale nie musi przebiegać stopniowo
          wystarczy przypomnieć wyniki badań z których wynika że poprawne ćwiczenie jogi
          wpływa na nasz DNA
          http://treborok.wordpress.com/nauka/rosyjskie-odkrycia-dna/

          zmianynaziemi.pl/wiadomosc/joga-zmienia-cialo-poziomie-genetycznym

          wolnemedia.net/ezoteryka/rosyjskie-odkrycia-na-temat-dna-wyjasniaja-paranormalne-wydarzenia/

          Czyli człowiek może „owulować” w ciągu jednego życia a nie kilku pokoleń jako gatunek.
          ewolucjatomit.blox.pl/html

          Nie koniecznie ewolucja to mit,po prostu do ewolucji może dojść bardzo szybko
          z wykluczeniem stanu pośredniego między A i B
          Następuje zmiana w DNA i człowiek mutuje od razu
          tak jak w przypadku chorób
          Łapiemy wirusa i choroba pojawia się w ciągu kilku dni a nie pokoleń.

          Małopludy to nie koniecznie musza być nasi przodkowie
          to mogą być efekty odpowiednich zmian w DNA aby ludzi zaawansowanych
          sprowadzić do poziomu zwierząt.
          Byli sobie ludzie rozwinięci,zdegradowali się ,nastąpił koniec,np w wyniku wojny nuklearnej
          Ocaleni po przyjęciu zbyt dużej dawki promieni zaczęli wyglądać jak małpy

          Lub w wyniku coraz większej degradacji mentalnej zaczęli wyglądać jak zwierzęta
          i żyć jak zwierzęta, co doprowadziło w końcu do niekontrolowanej eksplozji czegoś
          co przodkowie małpoludów zostawili w swoich laboratoriach
          a czego małpoludy nie rozumiały na obecnym poziomie zezwierzęcenia.
          Chciały sprawdzić co to jest,zdetonowały ładunek.

          • Mezamir pisze:

            Pytania dla ewolucjonistów
            Oto pytania, ze strony:

            http://drdino.pl/Pytania%20dla%20Ewolucjonistow.html

            na które mogą spróbować odpowiedzieć ewolucjoniści:

            Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?
            Skąd pochodzi materia?
            Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie (grawitacja, bezwładność itp.)?
            Jak to się stało, że materia jest tak doskonale zorganizowana?
            Skąd pojawiła się energia organizująca materię?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak życie nauczyło się rozmnażać?
            Dlaczego jakakolwiek roślina bądź zwierzę chciałoby się rozmnażać, jeśli przymnażałoby to wyłącznie dodatkowych osobników do wyżywienia i pomniejszało szansę przetrwania?(Czy osobnik bądź gatunek posiada w sobie pragnienie przetrwania? Jak to wyjaśnisz?)
            W jaki sposób mutacje (rekombinacje kodu genetycznego) mogą stworzyć jakąkolwiek nową udoskonaloną odmianę?(rekombinacja liter angielskich nigdy nie doprowadzi do stworzenia chińskich książek).
            Czy jest możliwym, że podobieństwa w wyglądzie pomiędzy różnymi zwierzętami dowodzą istnienia wspólnego Projektanta a nie wspólnego przodka?
            Selekcja naturalna działa jedynie w obrębie dostępnej informacji genetycznej i zmierza do stabilizacji gatunku. Jak wytłumaczyłbyś wzrost złożoności kodu genetycznego, która musiałaby nastąpić gdyby ewolucja była prawdą?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak:
            rośliny jednokomórkowe stały się wielokomórkowymi?
            dwu- lub trzykomórkowce pośrednie ewoluowały?
            zwierzęta jednokomórkowe ewoluowały?
            ryby przekształciły się w zwierzęta ziemnowodne?
            zwierzęta ziemnowodne przekształciły się w gady?
            gady przekształciły się w ptaki? (Płuca, kości, oczy, organy płciowe, serce, sposoby poruszania się, okrycie ciała, itp., we wszystkim tym dostrzegamy różnice!)
            żyły formy przejściowe?
            Kiedy, gdzie, dlaczego, jak i z czego:
            ewoluowały wieloryby?
            ewoluowały konie morskie?
            ewoluowały nietoperze?
            ewoluowały oczy?
            ewoluowały uszy?
            włosy, skóra, pióra, łuski, pazury, kły ewoluowały?
            Co ewoluowało jako pierwsze (jak i jak długo pracowało bez pozostałych)?
            Układ trawienny, trawienie pożywienia, apetyt, zdolność do znajdowania i jedzenia pokarmów, soki trawienne oraz odporność organizmu na jego własne soki trawienne (żołądek, jelita itp.)?
            Dążenie do rozmnażania i zdolność rozmnażania?
            Płuca, powstawanie wydzieliny ochraniającej je, gardło oraz perfekcyjnie dobrana mieszanina gazów do oddychania?
            DNA lub RNA przenosząca informacje DNA do części komórek?
            Bielce bądź wiciowce w jelitach, które trawią celulozę?
            Rośliny bądź żyjące na nich insekty, zapylające je?
            Kości, wiązadła, ścięgna, układ krwionośny, lub mięśnie do poruszania kości?
            Układ nerwowy, system regeneracji lub układ hormonalny?
            System odpornościowy lub jego potrzeba?
            Istnieje wiele tysięcy przykładów symbioz, których nie da się wyjaśnić przez ewolucję. Dlaczego uczymy, że ewolucja jest jedynym wyjaśnieniem dla tego rodzaju relacji?
            W jaki sposób ewolucja wyjaśnia naśladownictwo? Czy rośliny i zwierzęta rozwinęły naśladownictwo jedynie przypadkiem, czy też przez inteligentny wybór czy też projekt?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak człowiek rozwinął uczucia? Miłość, miłosierdzie, poczucie winy itp., nigdy nie rozwinęłyby się przyjmując teorię ewolucji.
            Jak ewoluowała fotosynteza?
            Jak ewoluowała myśl?
            Jak ewoluowały rośliny naczynionasienne i z czego?
            Jakiego rodzaju ewolucjonistą jesteś? Dlaczego nie jednym z pozostałych ośmiu bądź dziesięciu rodzajów?
            Co powiedziałbyś sześćdziesiąt pięć lat temu, gdybym ci oznajmił, że w moim akwarium posiadam żywą latimerię?
            Czy istnieje chociaż jedna wyraźna prognoza makroewolucji uznana za prawdziwą?
            Co naukowego posiada w sobie idea powstania człowieka z wodoru?
            Czy naprawdę wierzysz, że wszystko powstało z niczego?

          • margo0307 pisze:

            „..do ewolucji może dojść bardzo szybko z wykluczeniem stanu pośredniego między A i B…”
            Hmm…, wykluczenie stanu pośredniego… byłoby chyba takim swoistym paradoksem, tak więc chyba tak „na skróty” – jak proponujesz – to raczej się nie da…😉
            Bardzo ciekawie kwestię paradoksu przedstawia Sylvana w swoim arcie:

            „..Jak w praktyce przekracza się perspektywę?
            Najpierw przeżywa się A, później następuje odbicie do B, następnie asymilujemy A+B , i wychodzimy do C, to jest przekroczenie perspektywy, albo jej poszerzenie, wyjściem z dualizmu (A i B).
            Kolejny praktyczny przykład na wykorzystanie logiki wielowartościowej:
            – ktoś widzi szklankę do połowy pustą – świat jest zły
            Spotyka drugą osobę, która dla odmiany widzi szklankę do połowy pełną – świat jest dobry.
            Ani pierwsza ani druga osoba nie widzą świata w sposób pełny.
            Ale obie mają szansę poszerzyć perspektywę poprzez wymianę argumentów.
            W efekcie zrozumieją, że świat może być jednocześnie zły i dobry, w zależności od punktu widzenia..” 😉

          • Mezamir pisze:

            „ogniwa pośrednie (formy pośrednie) – gatunki pomiędzy dwoma rodzajami
            (np. płazami i gadami) będące potomkiem jednego rodzaju i przodkiem drugiego.

            Takie formy nie istnieją”.

        • siola pisze:

          Dziobak i kolczatka

  3. Maria_st pisze:

    „To ciekawe, że swoją pracę o wierzeniach współczesnych nazywa jej autor, etnolog Wiktor Stoczkowski, „prawdziwym zstąpieniem do piekieł ludzkiego rozumu”. Ciekawe, ponieważ tematem nie jest, jak można by mniemać, ludzkie okrucieństwo, lecz – irracjonalność. Interesujące Stoczkowskiego obiekty badań to – jak on sam wymienia – staruszkowie odbierający przez sztuczne szczęki fale emitowane z latających talerzy, chorzy psychicznie używani przez kosmitów do załatwiania na ziemi swoich ciemnych sprawek, bazy UFO w jaskiniach – więc wszystko, co kłębi się w umysłach wcale nie tak małej części populacji ludzkiej. „Na próżno chlubimy się – pisze badacz – naszą racjonalnością, składamy hołdy epoce Oświecenia i zdobywamy wykształcenie w szkołach laickich: 55% spośród nas wierzy w telepatyczną transmisję myśli i skuteczność leczenia przez magnetyzerów, 47% pasjonuje się astrologią, 35% ufa wskazówkom senników, 19% obawia się czarów i rzucenia uroku, 18% oczekuje rychłego lądowania kosmitów na Ziemi, że nie wspomnę już o duchach, zjawach i wirujących stolikach.” I to właśnie zaintrygowało Wiktora Stoczkowskiego, temu poświęcił on swoją obszerną, świetnie udokumentowaną, a też z wielką błyskotliwością i humorem napisaną książkę, której myśl przewodnią zawiera bodaj to zdanie: „Zachód oswoił wierzenia odległych Obcych; przy okazji zapomniał o wierzeniach własnych.” Nie ma wątpliwości, że „Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu” to książka, która każdemu miłośnikowi literatury SF przypadnie do gustu. Bo przecież czytelnicy SF to najwięksi w świecie racjonaliści i pogromcy wszelkiego ciemnogrodu – nieprawdaż? ”
    http://www.literaturajestsexy.pl/pieklo-rozumu-wiktor-stoczkowski-ludzie-bogowie-i-przybysze-z-kosmosu/

  4. Teresa Chacia pisze:

    Nie bój się przegrywać
    to ku zwycięstwu droga
    nie musisz przecież bohaterem bywać
    ostateczny cel być przed obliczem Boga

    Nie bój się słabości
    ona zawsze siłę doskonali
    mając w sercu wiele miłości
    nigdy nie jesteśmy mali

    Nie bój sie nieprzewidywalności i chaosu
    z nich powstaje porządek i harmonia
    dla ludzkiego trudnego losu
    nie to nie jest wcale ironia

    Nie bój się cieni
    one oznaczają że gdzieś jest światło
    a wtedy świat się w lepszy zmieni
    chociaż nie jest to naprawdę łatwo.

  5. Mezamir pisze:

    http://franzbardon.pl/ksiazki/index.php

    Bardzo ciekawe lektury,dla słabo wtajemniczonych wyjaśniam że system Bardona
    jest połączeniem Dzogczen i Wadżrajany z Kabałą.

    Nie wiem w jakim celu autor to zrobił,może w celu ukrycia faktu że czerpał z nauk buddyjskich
    Może chciał być postrzegany jako wyjątkowo oryginalny mag?
    W końcu kto w Europie zna się na Dzogczen i Wadżrajanie itp
    Przecież Europa to ojczyzna Kabały😉 i wszystkiego co obce,egzotyczne,pustynne
    w przeciwieństwie do tego co wcale egzotyczne nie jest a postrzegamy to jakby było(hinduizm,buddyzm itp)

    • margo0307 pisze:

      „..Napisałem że będę płynął pod prąd,ponieważ z prądem płyną tylko martwe ryby i śmieci.”

      Hmm, podobnie brzmi motto Adama Michnika, że…
      „Trzeba zawsze płynąć pod prąd, bo z prądem płynie tylko g..”

      • margo0307 pisze:

        Ale…, powracając do naszej rozmowy dot. tego co robić po śmierci ciała…

        Osobiście, wierzę w to, że systemy życia ziemskiego często powodują, iż po śmierci ciała zostajemy przytwierdzeni do tzw. rejonów naszych systemów przekonań…
        Czyli że np. jeśli ktoś nam od urodzenia wpoił że jak pijemy alkohol, palimy czy co tam jeszcze … ( każdy niech sam wstawi swoje programy w miejsce kropek😉 – to trafimy do piekła…, to po śmierci te przekonania mogą nam stworzyć takie właśnie piekło… 😉

        • Mezamir pisze:

          O tym że stan w jakim znajduje się umysł umierającego
          decyduje o jego losie pośmiertnym,może wyczytać w wielu książkach na temat Bardo.

          W praktyce Phowa utrzymuje się świadomość w procesie umierania(co nie jest łatwe i samo się nie stanie bez ćwiczenia za życia)
          Gdy umierający i umarły jest świadomy,może się skupić na X
          a to oznacza że nie będzie jak piórko na wietrze i nie popłynie z prądem karmy
          na chybił trafił nie wiadomo gdzie.

          Powtórzywszy setki razy to przywołanie, dotknął swoją malą ciała zmarłego, przenosząc jego świadomość na czyste poziomy krainy Dełaczen.
          Po jakimś czasie, każdy z obecnych zauważył, że pojawiły się znaki powodzenia w praktyce poła. W powietrzu można było poczuć przyjemny zapach, a na szczycie głowy zmarłego, w miejscu, w którym świadomość opuściła ciało, powstała wyraźnie widoczna szczelina.
          http://diamentowadroga.pl/dd22/przeniesienie_swiadomosci

          http://www.mahajana.info/powa03.html

          • margo0307 pisze:

            „..Nie bój się nieprzewidywalności i chaosu
            z nich powstaje porządek i harmonia…”

            Jakże piękne i trafne są to słowa🙂

            Na moim blogu próbowałam przybliżyć poznanie przesłania, jakie pozostawił nam Michał Anioł poprzez freski w Sykstynie..
            Interpretacje wspomnianych fresków spotkały się jednak z… hmm…, powiedzmy ogólnie – niewielkim zainteresowaniem😉 albo – być może – z brakiem zrozumienia, lub brakiem… chęci zrozumienia..😉
            Zauważyłam, że Pan Edward, na stronach
            http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/08/11/drugie-zycie-113/
            propaguje, ale co bardziej istotne – w sposób bardziej „zrozumiały ” – omawia treści zawarte w interpretacjach do tych fresków 🙂

            Poniżej fragment dot. tzw. bogów… 😀
            „…Prawa Uniwersalne zawsze same się egzekwowały i nie potrzeba było żadnych bogów do karania za „nie wykonane” procesy indywidualne.
            Suma każdego indywidualnego procesu była sumą rozwoju Całego Uniwersum.
            Z prostych obserwacji i badań indywidualnych powstawała WIEDZA, stanowiąca dobro Ogółu.
            Każdy mógł z niej korzystać, w zależności od wieku trwania formy i rozwoju planety.
            „Skracanie” trwania cykli wiązało się również i z osiągnięciami intelektualnymi form.
            Im szersza wiedza, tym łatwiejsze i prostsze działania Istot oraz szybsza „integracja” pomiędzy Istotami i planetami.
            Zbliżała się nieubłaganie konieczność zjednoczenia wypracowanych dóbr intelektualnych jednostek w Całości, co dziś określamy jako połączenie rozdzielonych elementów w Całość Istnienia !.
            Ten okres religie nazwały końcem świata, bowiem wszelkie mechanizmy religijne i naukowe przestają funkcjonować…” 😉

          • Mezamir pisze:

            „…Prawa Uniwersalne zawsze same się egzekwowały i nie potrzeba było żadnych bogów do karania za „nie wykonane” procesy indywidualne.

            Bo prawa są wymyślone przez bogów po to,aby materia mogła według tych praw
            robić co chce
            ale w ramach obowiązującego prawa😀

            Woda paruje nie dlatego że stoi za nią bóg stwórca pary
            i zamienia stan skupienia niewidzialną ręką
            Jest prawo wg którego woda ma parować i woda paruje,a jak jej się nie chce to może sobie zamarznąć chyba że woli być buntowniczką to niech spływa😀

          • JESTEM pisze:

            „..Nie bój się nieprzewidywalności i chaosu
            z nich powstaje porządek i harmonia…”

            hm…
            (…)
            I znów usłyszałam słowa: Z chaosu wyłoni się harmonia… albo: W tym chaosie odnajdziesz harmonię.
            I wtedy wszystko znikło.
            (…) – http://tonalinagual.blogspot.com/2013/08/harmonia-z-chaosu-i-chaos-w-harmonii.html😀

          • JESTEM pisze:

            „Jest prawo wg którego woda ma parować i woda paruje,a jak jej się nie chce to może sobie zamarznąć chyba że woli być buntowniczką to niech spływa :D”

            zarcik, tak🙂 A woda, ktora splywa nie jest zadna buntowniczka, jest calkowicie naturalne jej „splywanie”😀

          • JESTEM pisze:

            „Ustalmy :
            Jest takie prawo to co na niebie to na Ziemi ( Wszechświat jest nieco większy aniżeli Ziemia).”

            Teoretycznie. Bo jeśli chodzi o świadomość… niekoniecznie. Cały wszechświat może zawierać się w nas… tak wynika z mojego doświadczenia i rozpoznania:
            Znalazłam się w przestrzeni, gdzie nie było ani ciepła, ani zimna, ani światła, ani ciemności, ani dobra ani zła…żadnej dualności. Wszystko stopione w jednym. Byłam TAM najmniejszą z możliwych drobinek. Otaczał mnie olbrzymi wszechświat, nieskończony… A jednak ten cały, nieskończony wszechświat zawierał się jednocześnie we mnie, najmniejszej z możliwych drobinek. Czułam to, wiedziałam to. Byłam w PRA-DOMU.

            Jakiś czas temu znów TAM wróciłam. I przypomniałam sobie… Wiem, że istnieją różne światy. Jest ich wiele. Pochodzę z różnych stron wszechświata, ale to już nieistotne. W tym tutaj świecie teraz jestem przede wszystkim. W tym tutaj świecie istnieje „dobro” i „zło”, ale wiem też, że istnieje wiele bogów i bogiń „dobrych” i „złych”, a tak naprawdę wszyscy oni są Artystami Życia. A w każdym z nas są różne cząstki tych różnych bogów i bogiń. Dlatego mamy do czynienia z tzw. karmą… Karma istnieje tylko dla ego odciętego od Całości, Jedni, od Zródła.

            „Po drugie zawsze jest nadajnik i odbiornik.”

            Jesteśmy odbiornikami jaką cząstka całości….
            (…) Obserwuję, jak poszerzają się możliwości odbioru zróżnicowanych częstotliwości tego „radioodbiornika”. Tak, jakby wcześniej był dostrojony do tylko kilku stacji radiowych, a teraz dostraja się do coraz większego spektrum – zakresu częstotliwości fal. Może odbierać sygnały z coraz większej ilości „stacji nadawczych”. Ale na razie jeszcze odbiera te sygnały w taki sposób, że musi sam „przesuwać swój punkt ” odbioru tych fal (jak kręcenie gałką w radiu przy zmianie zakresu fal). Pomiędzy odbieranymi „stacjami nadawczymi” są jeszcze trzaski i zakłócenia… Nagle ten „radioodbiornik” zaczyna odbierać sygnały z coraz większej ilości stacji nadawczych… Ta świetlista kula początkową wpada w bardzo silne wibracje…. Wyglądało to tak, jakby za moment miała się rozpaść. Jednak wcale się nie rozpada… I jest w stanie objąć te wszystkie zakresy częstotliwości fal, energii… I jest świadoma wszystkich treści, które przez nią przepływają. I w pewnym momencie zdaję sobie sprawę z tego, że na tym polega poszerzenie świadomości istot ludzkich… http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/07/krysztaowe-ludzkie-radioodbiorniki.html

            Po trzecie nikt nikomu nie zabrania być źródłem Miłości.”

            Niektórzy ustawicznie praują nad tym, by ludzie byli oddzieleni od Zródła w sobie i myśleli, że połączenie może nastąpić wyłącznie po śmierci.

            „Ale to nie jest Źródło ale Źródełko.”

            Można tak to postrzegać. Oczywiście.

            „Twierdzę jednak że istnieje to „Megaźródło” niezniszczalnej energii :)”

            Istnieje. Tak, widziałam to „Megaźródło…
            (…) trafiliśmy do pola wypełnionego energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami [o różnych częstotliwościach] i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem… powstawały tam kosmiczne symfonie. Dla mnie ten ocean jest jak „Megaźródło

            Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział mi:
            – Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
            Przypomniałam sobie. To było [coś, co mogłabym nazwać] Polem Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie w ten sposób powstawały różne światy i wszechświat(y?).

            „Taka jest moja wiara po śmierci chciałbym dotrzeć do tego prawdziwego Źródła, a nie utknąć pomiędzy jakimiś Światami albo co gorsze rozpocząć kolejna inkarnację- to już mnie nie bawi.”

            Rozumiem. Według mojego doświadczenia, to już za życia możemy połączyć się z tym prawdziwym Źródłem… Ale to wymaga rasdykalnej zmiany… postrzegania i świadomości. Takie jest moje doświadczenie😉

          • Dawid56 pisze:

            To jest zupełnie możliwe że Wszechświat jest w nas, nie neguję tego- przecież możemy być portalem do tego Wszechświata, to tak jak i Ziemia jest też portalem.Jestem, jak wiesz zawsze interesowały mnie liczby, zawsze starałem się znaleźć największą i najmniejszą liczbę naturalną to +nieskończoność i 1/nieskończoność .Jednak to znaczne uproszczenie bo gdyby próbować to zapisać matematycznie to byłaby liczba 10 do potęgi nieskończonej.W matematyce jest jednak jedna pułapka np zbiory (1,2) i (1,100) traktowane są jako równoliczne bo dla matematyków nieskończoność jest równa nieskończoności.Świetnym przykładem są fraktale.Był taki fajny film o fraktalach kiedy nieskończoność jest równa 1/nieskończoność.

          • mały budda pisze:

            Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział mi:
            – Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
            Przypomniałam sobie. To było [coś, co mogłabym nazwać] Polem Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie w ten sposób powstawały różne światy i wszechświat(y?).

            Brawo, gratuluje dobrego przewodnika.
            Pole Świadomości Buddy istnieje.
            Świadomość Buddy i miłość do Czujących Istot.
            Czująca istotą jest matka ziemia.

          • JESTEM pisze:

            „Brawo, gratuluje dobrego przewodnika.
            Pole Świadomości Buddy istnieje.
            Świadomość Buddy i miłość do Czujących Istot.”

            Dziekuje.😉 Fajnie, jak ktoś rozumie nasze „dziwne” dla niektórych doświadczenia i rozpoznania, które… diametralnie zmieniają naszą świadomość…😉
            Tak… To doświadczenie opisałam już jakiś czas temu…
            A tego samego przewodnika… starego Hindusa… spotkałam kilka razy. Ti opisy moich dwóch spotkań:
            1. http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/odzyskiwanie-zagubionych-czesci-siebie.html
            2. http://tonalinagual.blogspot.com/2013/08/harmonia-z-chaosu-i-chaos-w-harmonii.html

          • JESTEM pisze:

            „Jestem, jak wiesz zawsze interesowały mnie liczby, zawsze starałem się znaleźć największą i najmniejszą liczbę naturalną to +nieskończoność i 1/nieskończoność .Jednak to znaczne uproszczenie bo gdyby próbować to zapisać matematycznie to byłaby liczba 10 do potęgi nieskończonej.W matematyce jest jednak jedna pułapka np zbiory (1,2) i (1,100) traktowane są jako równoliczne bo dla matematyków nieskończoność jest równa nieskończoności.”

            Wiesz, kochany Dawidzie, a według mnie 1 do 1.potęgi jest równe 1, a 1 do 2.potęgi jest równe dwa:
            1^1 = 1
            oraz
            1 x 1 = 1
            ale
            1 + 1 = 2
            oraz
            1 x 2 = 2
            oraz
            1^2 = 2
            stąd także
            1^1 + 1^2 = 3
            1^2 + 1^2 = 2^2 = 4
            2^2 + 1 = 5

            itd…❤

        • JESTEM pisze:

          „Lepszosc” s-plywania pod prad od s-plywania z pradem mozna sobie „latwo udowodnic”, podobnie jak i „lepszosc” odwrotnej opcji…😀
          Jak np. lepszosc swiat Bozego Narodzenia nad swietami Wielkiej Nocy i/lub odwrotnie.😀

          • Dawid56 pisze:

            No cóż tu chodzi o dotarcie do źródła, to może się odbyć tylko po prąd🙂

          • JESTEM pisze:

            „No cóż tu chodzi o dotarcie do źródła, to może się odbyć tylko po prąd :)”
            Doslownie… majac na mysli rzeke, strumien i zrodlo… Ale czy napewno tylko?😉
            Mozna przeciez przejsc sie wzdluz brzegu rzeki i strumienia… cofajac sie do zrodla np.. A mozna nawet przeleciec sie, a potem kawalek przejsc. Mozliwosci dotarcia do zrodla jest wiele i zaleza takze od tego, jak daleko od zrodla sie znajdujemy. A co, jesli Zrodlo jest w nas?😉

          • Maria_st pisze:

            A co, jesli Zrodlo jest w nas?😉

            A nie jest?

          • JESTEM pisze:

            „A co, jesli Zrodlo jest w nas?😉

            A nie jest?

            Dla mnie jest, ale nie wiem, jak dla innych.
            Dla niektórych chyba jeszcze nie jest, bo niektórzy chcą do Zrodła „płynąć pod prąd”…

          • Dawid56 pisze:

            Ustalmy :
            Jest takie prawo to co na niebie to na Ziemi ( Wszechświat jest nieco większy aniżeli Ziemia). Po drugie zawsze jest nadajnik i odbiornik. Po trzecie nikt nikomu nie zabrania być źródłem Miłości.Ale to nie jest Źródło ale Źródełko.Twierdzę jednak że istnieje to „Megaźródło” niezniszczalnej energii :)Taka jest moja wiara po śmierci chciałbym dotrzeć do tego prawdziwego Źródła, a nie utknąć pomiędzy jakimiś Światami albo co gorsze rozpocząć kolejna inkarnację- to już mnie nie bawi.

      • siola pisze:

        Pytanie czy pytal ryb , jak ma pod prad plynac.Czasem wydaje sie smieszne jak dyskutuje sie o rzeczy ktura z gory jest wiadoma.To jak syzyfowa praca ,duza dyskusja o niczym ,konczy sie zawsze tym samym.Czy nie lepiej pstepowac jak napisane a nie tylko dyskutowac.Bogowie sie smieja ze nas w konia robia ,ciekawe jak dlugo jeszcze bedzie Im do smiechu.Jak to mowia ten sie smieje kto smieje sie ostatni.Do tej pory rzyli i karmili nas strachem ,moze nadszedl czas by przeprosili za to co nam uczynili.Najgorsze w tym ze sami juz siebie samych boja.Zdolni ze strachu znowu cos rozpetac przy pomocy bezimiennych wariatow,nadzieja w tym ze wlasny strach bedzie wiekszy przed tym.
        Wspolczuje tym wszystkim kturzy w imieniu swych oszukanczych BOGOW ,szerzyli nienawisc miedzy ludzmi ,doprowadzali do konfliktow tam gdzie wcale ich nie musialo byc.
        Tak zbluzgane krwia dusze uwarzaja sie za te kture moga uratowac ludzkosc,pytanie przed czym .Bo wlasciwie potrzebuje ludzkosc ratunku przed nimi samymi.
        Jak na razie niby walcza w interesie ludzkosci ,a efekt jest Taki ze zamiast lepiej to coraz gorzej.Syzyfowa praca-dyskusje w kturych nic sami nie mozemy zmienic .Zawsze znajdzie sie ktos chamski ktury bedzie sie uwazal za pepek swiata ,gotowy tylka nastawiac za bogow chore wymysly Za zdrate zony gotowy ukraine w krwi umoczyc i na rzez poslac swych wspolbraci.Czy to warzne jest jakiej wiary jestem albo jakiej nacji czy moze warzniejsze w tym calym by po prostu ludzkim byc.Nie ubranie zrobi z nas madrych ludzi,czasem trzeba sie ubabrac w gnoju by madrosc zdobyc.Czy to wazne co ma sasiad ,moze warzniejsze co jest w sercu moim.Moze dobrze pomyslec i z uciecha powiedziec ,udalo sie,nie skrzywdzilem swym postepowaniwm nikogo.I czy do tego naprawe tak bardzo trzeba nam BOGA?Czy naprawde jestesmy az tak glupi by samemu nie muc zadbac o swa dusze.

        • margo0307 pisze:

          „…Czy naprawde jestesmy az tak glupi by samemu nie muc zadbac o swa dusze.”

          I to jest właśnie sedno sprawy Siola 😀 by samemu zadbać o swą duszę 😀
          Ale…, by zrobić to skutecznie, należy pierwej poznać siebie samego – własne lęki, pragnienia, programy, którym podlegamy etc… i spróbować – póki jesteśmy w tym fizycznym ciele – pozbyć się tego całego balastu, który trzyma nas mocno za tyłek przy ziemi 😛

        • siola pisze:

          Na koniec dodam ,posiadajac czyste sumienie i czyste mysli, bedzie wam cieszko o to sie bogowie beda bardzo starali we dnie jak i w nocy bo narzedzia do tego Maja.Ten kto w dobroci i czystym sumieniu wytrzyma zobatrzy dzien oczyszczenia .Szanuj wszystkich nawet wroga nie imac sie bedzie Ciebie trwoga.

          • margo0307 pisze:

            „..Ten kto w dobroci i czystym sumieniu wytrzyma zobatrzy dzien oczyszczenia .Szanuj wszystkich nawet wroga nie imac sie bedzie Ciebie trwoga.”

            Dokładnie🙂 , właśnie przedstawiłeś jeden ze sposobów pozbywania się balastu 😀

          • Maria_st pisze:

            siola, siola— mądre słowa

          • siola pisze:

            Ciekawe czy wiesz czy tylko udajesz nieswiadomego.Karzda czynnosc twego organizmu mozna kontrolowac,problem tylko w tym ile moralnosci jest w tych kturzy uwazaja ze tylko Oni Maja prawo do decydowania o zyciu innych.Jakim slepcem jest ten ktury uwarza ze Prawda jest tylko po jego stronie.Ciekawe czy juz czasami OM i MOR sie o prawo do prawdy nie klocili i mam yta söd Oma i go nord Mora.I ktos trzeci ich musial uspokojic wcale bym sie nie zdziwil jakby tak bylo .Obecna sytuacja jest podobna karzda strona uwarza sobie prawo do cudzego czyli do kradzenia cudzych dusz w imie jakies tam prawdy ale nie potrafi zrobic by dzieci nie cierpialyz powodu ich glupoty.Szkoda mi tego ktury nie jest w stanie zadbac o swoja dusze a chce uczyc innych Jakis zapisanych prawd kturych nikt nie przestrzega, nawet Ci kturzy je pisza.

        • Mezamir pisze:

          „…Czy naprawde jestesmy az tak glupi by samemu nie muc zadbac o swa dusze.”

          Jak widać nie jesteśmy w stanie samodzielnie opanować języka i ortografii
          po urodzeniu się,ktoś kto umie musi nam najpierw przekazać tę wiedzę
          a co dopiero dusza,tajemnica stworzenia,życie po śmierci🙂

          Oczywiście że jesteśmy aż tak głupi.
          Gdybyśmy nie byli to byśmy nie pytali,po co jest życie,skąd się wziąłem,czy istnieje bóg stwórca,życie po śmierci itp

          • Mezamir pisze:

            Mało tego,nie jesteśmy odpowiedzialni za swój własny metabolizm,bicie serca
            większość rzeczy w naszym ciele dzieje się bez naszego udziału🙂

            Jak możemy sami ponosić odpowiedzialność za nasze dusze
            skoro nawet zwykła przemiana materii i wydalanie jest poza naszą kontrolą?

          • Maria_st pisze:

            czy ja wiem czy aż tak głupi, czy raczej ogłupiani codziennie.
            kim, skad i czym jesteśmy—-toz widać to blisko…moze musimy sami siebie ogłupić by to dostrzec wreszcie?

          • Maria_st pisze:

            ,Mezamir jakos tak odbierasz to Materialnie, a nie Duchowo….
            Dusza–światło…..
            Cialo–Materia
            Duszy sie nie oczyszcza………ale może to ja żle pojmuje………uwazam ze światło sie doładowuje poprzez doświadczenia Materii.
            Zapomnieliśmy o tym?
            Dlatego upadamy i o świetle zapominamy?
            Kazda emocja „dobra czy zła” doładowuje światło .
            Swiatło ma sie dobrze, ale ciało — czy każda emocja wpływa ” pozytywnie ” i ciało jest coraz ” piekniejsze– szcześliwsze „?

          • Mezamir pisze:

            Materia to światło🙂 energia

            http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/wielka-zmiana-w-polsce-i-na-swiecie/dusza-i-fizyka-kwantowa-wywiad-z-fredem-alanem-wolfem-oraz-antropozoficzne-teozoficzne-i-buddyjskie-ujecie-tematu-zebral-mezamir-snowid/

            „Ta jaźń postulowana przez ekstremistów,
            gdy dogłębnie przeanalizujesz ją przy pomocy rozumowania,
            nigdzie nie znajdziesz dla niej miejsca
            wśród wszystkich agregatów ciała i umysłu.

            Agregaty istnieją, ale nie są trwałe;
            nie posiadają one natury jaźniowości.
            Trwałe i nie trwałe nie mogą istnieć,
            jako podtrzymujące i podtrzymywane.

            Jeżeli tzw. jaźń nie istnieje,
            to jak tzw. podmiot może być trwały?
            Jeżeli istniałyby rzeczy, wtedy można by
            badać ich atrybuty w świecie.

            Ponieważ coś trwałego nie może funkcjonować
            w taki sposób, aby być przyczyną [produkującą rezultat],
            ani stopniowo, ani natychmiastowo,
            zatem ani na zewnątrz, ani wewnątrz,
            nic takiego trwałego nie istnieje”.

            http://www.zbigniew-modrzejewski.webs.com/

            „Jeżeli teraźniejszość i przyszłość
            zależą od przeszłości,
            wtedy teraźniejszość i przyszłość
            istniałyby w przeszłości.

            Jeżeli teraźniejszość i przyszłość
            nie istniały w przeszłości,
            to jak mogły by one wtedy
            zależeć od przeszłości?

            Jeżeli nie są one zależne od przeszłości,
            ani jedno ani drugie nie byłoby ustanowione.
            Dlatego ani teraźniejszość
            ani przyszłość nie istniałyby.

            W ten sam sposób
            pozostałe podziały – przeszłość i przyszłość,
            wyższe, niższe, środkowe, etc.,
            jedność, etc., powinny być rozumiane.

            Nie statyczny czas jest niepojęty.
            Nic, co można by pojąć
            jako statyczny czas, nie istnieje.

            Jeżeli czasu nie można pojąć,
            to w jaki sposób może być on znany?

            Jeżeli czas zależy od przedmiotu,
            to jak mógłby istnieć bez przedmiotu?

            Nie ma przedmiotu istniejącego samoistnie.
            Zatem, jak czas mógłby istnieć samoistnie”? Arja Nagardziuna

          • margo0307 pisze:

            „…Obecna sytuacja jest podobna każda strona uważa sobie prawo do cudzego czyli do kradzenia cudzych dusz w imie jakies tam prawdy..”

            Obecna sytuacja to po prostu nowe procesy zamykające niejako stare mechanizmy rządzenia ludźmi…
            Jak pisze p. Edward w pierwszej cz. swoich artów:
            „..To rzeczywiście koniec wszelkich bogów i wszelkiej maści autorytetów…
            Zjawiska , które już stają się codziennością, tworzą w zakodowanym ciele gwałtowne reakcje i zachowania.
            Uparcie więc zakodowane formy będą broniły dogmatów ,aż do własnego unicestwienia😦 Ale to jest jednak indywidualny wybór a nie żadne kary boskie.
            Kto chce jedynie wierzyć a nie samodzielnie myśleć, wnioskować – takie też będą jego efekty…
            Zakończenie starego procesu wiąże się z bardzo odmienną ”filozofią”! (…)
            Przestrzeń, w którą już szybko wkraczamy , ukazuje nam jak powstawały wszelkie przyczyny , kto i w jakim celu je powoływał.
            Wnioski nasuwać się będą same : dla doświadczeń i przejawów wszelkich skrajności.
            Także dla zdobywania wiedzy o skrajnych reakcjach człowieka jako przejawu Istoty Ludzkiej w rozwoju Indywidualnym (…)
            Czy „stare” prawa i zasady nie będą funkcjonowały ?
            I tak i nie !
            Prawa i podziały będą zanikały powoli, ponieważ nasze ciało ma konstrukcję „złożoną” . Dlatego więcej trudu musimy pokonać aby osiągnąć poziom rozumienia, gdzie panuje jednorodność i jedność bez podziałów…” 😛

          • margo0307 pisze:

            „Mezamir jakos tak odbierasz to Materialnie, a nie Duchowo….”

            Chyba na chwilę zapomniał o tym, że wolność umysłu to swobodne poruszanie się pomiędzy perspektywami, a nie sprowadzanie wszystkiego do jednej interpretacji… 😀

          • mały budda pisze:

            Panie Mezamir- jeśli można pana poprawić.
            Na swoim przykładzie doświadczyłem, iż mogę ingerować w swój metabolizm.
            Mało tego wyregulowałem w swoim ciele bicie swojego serca. Aby serce wytrzymało wzrost energii i mogło pracować na wyższej pranie.
            Medytacja daje możliwość wglądu w własny układ nerwowy.
            Kiedyś cierpiałem, gdyż byłem twórcą własnego cierpienia.
            Poprzez wgląd w naturę pustki. Odkryłem przyczynę i skutek.
            Przyczynę człowiek stworzył aby widzieć swoje dzieło jako skutek manifestacji swoich myśli.
            Człowiek sam się zagubił na własne życzenie w iluzji toczonej gry.

          • Maria_st pisze:

            „Człowiek sam się zagubił na własne życzenie w iluzji toczonej gry. ”

            na to wygląda mały buddo

          • Dawid56 pisze:

            Koniec wszystkich Bogów- po prostu pora aby się ujawnili kim są?, skąd pochodzą, jakie maja cele?

          • Mezamir pisze:

            Na swoim przykładzie doświadczyłem, iż mogę ingerować w swój metabolizm.

            Każdy we wszystko może ingerować
            ważne że bez naszej ingerencji ciało i tak wie jak ma działać🙂

          • Mezamir pisze:

            To ciekawe dlaczego bóg z jednej strony chce być ukryty
            a z drugiej karać osoby niewierzące…
            Z jednej strony chce nas zbawić ale z drugiej strony ciągle się chowa przed nami…
            Po co bogom nasza wiara?

            No więc jedyny sens jest taki:bogowie muszą pozostawać w ukryciu
            abyśmy nie rozpoznali w nich ludzi takich jak my🙂

          • Mezamir pisze:

            Z tym palcem wiąże się ciekawa historia. Gdy go odkryto, naukowcy nie chcieli uwierzyć, że jest to palec. Właściciele pozwolili na przekrojenie go (ilustracja I). W środku odkryto skamieniałą tkankę mięśniową i kostną. Również zdjęcie rentgenowskie (ilustracja II) potwierdziły prawdziwość znaleziska. Na jego podstawie oszacowano, że palec należał do kobiety, która była wyższa o około 20% od współczesnych kobiet. 

            

            Istnieją też współczesne skamieliny:

            a)skamieniały but kowbojski z nogą
            b) skamieniały kapelusz
            c) skamieniały pies w drzewie

            – ogniwa pośrednie (formy pośrednie) – gatunki pomiędzy dwoma rodzajami (np. płazami i gadami) będące potomkiem jednego rodzaju i przodkiem drugiego.

            Takie formy nie istnieją.

            http://ewolucjatomit.blox.pl/2014/06/Brak-dowodow-na-ewolucje.html

            Dawne ważki osiągały ogromne rozmiary. Rozpiętość ich skrzydeł wynosiła 1 – 2 metrów.
            Dlaczego dawniej wszystko co żywe było większe niż teraz?
            Ważki były większe,zwierzęta,ludzie też

          • JESTEM pisze:

            „„..To rzeczywiście koniec wszelkich bogów i wszelkiej maści autorytetów…
            Zjawiska , które już stają się codziennością, tworzą w zakodowanym ciele gwałtowne reakcje i zachowania.
            Uparcie więc zakodowane formy będą broniły dogmatów ,aż do własnego unicestwienia😦 Ale to jest jednak indywidualny wybór a nie żadne kary boskie.”

            pisywalam „sobie”😉 kiedys:
            http://tonalinagual.blogspot.com/2012/02/podobienstwo-bogow-i-ludzi.html

            W notce BOGOWIE Z RÓŻNYCH STRON ŚWIATA czyli NOWA CZY STARA PIEŚŃ ZIEMI? [http://tonalinagual.blogspot.com/2011/11/bogowie-z-roznych-stron-swiata-czyli.html] pisałam: Rozumiem, że różni bogowie chcą utrzymać swoje wpływy na Ziemi z sobie wiadomych powodów. Rozumiem również, że wygląda na to, że interesy tych bogów mogą być różne. Ale owi bogowie także uczestniczą w ewolucji kosmicznej. Po części również poprzez ludzkość. Możliwe, że w powstrzymywaniu ICH ewolucji mają swój udział te części ludzkości (a przede wszystkim jednostki oczywiście), które zasilają ICH swoją energią i swoją „umownie wolną wolą”.

            Co to za WOLNA wola, która jest podporządkowana zasadom panującym na danym poziomie Gry?
            (..)

            W innej notce CZAS TRANSFORMACJI i NOWA ŚWIADOMOŚĆ pisałam: Widziałam, że gdy jesteśmy odcięci od Źródła, odcięci od połączenia z Całością jesteśmy podobni do marionetek, figurek w grze, które nie mają pojęcia o zasadach tej gry, a często nawet o zasadach sposobu poruszania się w tej grze. Podobnie jak figury szachowe nie wiedzą, że każda figura porusza się inaczej. A ludzkie „pionki” i „figury” mają możliwość dotarcia do wiedzy nie tylko o zasadach gry, w jakiej uczestniczą, ale również do pamięci o tym, że są istotami wielowymiarowymi, które te gry tworzą i tylko częściami siebie w nie „wchodzą”; że nie są figurami, że są czymś więcej… Wszyscy mają dostęp do tej wiedzy, ale nie wszyscy jesteśmy w stanie przypomnieć sobie o tym i pamiętać, ponieważ mamy umysły wypełnione po brzegi myślami, przekonaniami, programami czyli wzorcami, które są wpisane w zasady Gry na pewnym poziomie tej Gry.
            (..)

            Jedni bogowie boją się utracić władzę, którą mają w swoich rękach. Żywią się energią ludzi pochodzącą z ich adoracji i uwielbienia lub strachu, lęku, nienawiści. Ktoś w pewnym momencie w dziejach ludzkości dokonał (bardzo inteligentnego) oszustwa nazywając uwielbienie i adorację miłością ograniczając w ten sposób znaczenie miłości i znalazł wspaniałe narzędzie do manipulowania ludzką energią. Ci bogowie za wszelką cenę chcą utrzymać systemy, które stworzyli i boją się – być może tak samo, jak ich „wyznawcy” – skoro wciąż tkwią w dualizmie przeciwieństw. Tak, to trudna lekcja…
            (…)
            Inni bogowie spoza Ziemi oraz „bogowie ziemscy”, co to wszystko wiedzą najlepiej, marzą o przejęciu coraz większej władzy. A jeszcze inni o zdobyciu władzy, której nigdy nie mieli. Dlatego niektórzy za wszelką cenę chcą kontynuować stare gry bawiąc się ich „ulepszaniem” i modyfikowaniem ich… jednak pozostawiając zasadnicze reguły gier bez zmian. Są jeszcze inni, co chcą kontynuować te gry, tylko że… z zamianą ról. Do tej pory byli ‘ofiarami’, ale w następnym ‘rozdaniu’ będą u władzy i oni będą narzucać swoje doskonałe wizje i idee… Jednak jedni i drudzy uczestniczą w procesie „ulepszania”, a przede wszystkim utrzymywania starych gier.
            (…)
            Ludzie zapomnieli, że także są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad „małych gier”. Bogowie też zapomnieli, że są twórcami, współtwórcami tego świata pionków i figur, plansz i zasad Gry. Ludzie i bogowie zapomnieli o tym, że są odpowiedzialni za gry, które stworzyli. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek podobnie jak bogowie, innych ludzi traktuje jak uczestników gry będących po jego/jej stronie albo w drużynie przeciwnej. A inne istoty na Ziemi traktuje podobnie jak bogowie traktują ludzi – jak pionki, których energię można wykorzystać używając przemocy czy to fizycznej czy intelektualnej. Bywało w historii też tak, że przedstawiciele jednej rasy albo religii uważali się za rasę wyższych, wówczas siebie traktowali jak figury, a te inne rasy traktowali jak pionki swoich gier. Dzisiaj podobne mechanizmy istnieją we wszystkich dziedzinach życia na Ziemi. Takie są zasady tej Gry.

            Gdy Bogowie myślą, że znajdują się na najwyższym poziomie Gry, to z tej perspektywy zapominają, że są tym samym, jednym z tym, co stworzyli czyli z całą Grą i pomniejszymi grami oraz z figurami i pionkami tej gry. Cel: wygrać, zwyciężyć.

            Gdy ludzie myślą, że znajdują się na wyższym poziomie Gry niż inni jej uczestnicy, to znaczy, że zapomnieli o swoim połączeniu, jedności z „figurami” i „pionkami” tej Gry. Cel: wygrać, zwyciężyć.

            Gdy ludzie myślą, że znajdują się na niższym poziomie Gry, to z tej perspektywy nie chcą ponosić odpowiedzialności przerzucając ją na swoich lub obcych bogów.

            Człowiek zapomniał, że jest częścią i jednym także z bogami, i że może uzdrowić i uwolnić siebie, przejąć odpowiedzialność za siebie i za to, co współtworzy z innymi. Może także uzdrowić i uwolnić w sobie bogów, przejąć odpowiedzialność za siebie z poziomu świadomości pionka, figury oraz Gracza i tego, co współtworzy jako współtwórca zasad pomniejszych gier oraz całej Gry.

            (…)

            W zasadzie to umysł człowieka postrzegający z pozycji człowieka podporządkowanego działaniom … boga lub różnych bogów albo „istot wyższych” tworzy jego/ich/je na swój własny obraz i swoje podobieństwo. Paradoks… „jak na górze, tak i na dole”. To my tworzymy swoich bogów zgodnie z naszymi przekonaniami i wiarą taką, a nie inną i zasilaniem takich, a nie innych idei. A rządzi tym wszystkim Bóg – Uniwersalny Umysł współdziałający często nieświadomie (kiedy wypiera się jej) z Boginią – Uniwersalną Świadomością Całości – Jedni.

            http://tonalinagual.blogspot.com/2014/04/uwolnienie-od-karmy.html

          • Dawid56 pisze:

            Jestem pisze:
            „W innej notce CZAS TRANSFORMACJI i NOWA ŚWIADOMOŚĆ pisałam: Widziałam, że gdy jesteśmy odcięci od Źródła, odcięci od połączenia z Całością jesteśmy podobni do marionetek, figurek w grze, które nie mają pojęcia o zasadach tej gry, a często nawet o zasadach sposobu poruszania się w tej grze. Podobnie jak figury szachowe nie wiedzą, że każda figura porusza się inaczej. A ludzkie „pionki” i „figury” mają możliwość dotarcia do wiedzy nie tylko o zasadach gry, w jakiej uczestniczą, ale również do pamięci o tym, że są istotami wielowymiarowymi, które te gry tworzą i tylko częściami siebie w nie „wchodzą”; że nie są figurami, że są czymś więcej…”
            Właśnie -z jednej strony jesteśmy podłączeni ze źródłem z drugiej że jesteśmy istotami wielowymiarowymi a nie tylko białkowymi i jesteśmy czymś więcej, aniżeli tylko figurami🙂

        • Maria_st pisze:

          siola na początku nie za bardzo rozumiałam co przekazujesz, musiałam do tego dojrzeć by zauważyc ze myślimy podobnie.
          co niektórzy cieszą sie ze Niszczyciel zresetuje to co niszczy życie na tek planecie, ale czy biorą pod uwagę ze można do tego niedopuścić?
          Przecież to GRA matrixowa, można i powinno inaczej to się rozegrać.
          Nalezy być Człowiekiem Świadomym a wtedy nie będzie podziałow, nie beda nam potrzebne wizje, głosy w głowie czy poza nią, ani medytacje .
          Jak będzie?
          A jak chcemy by było?
          Tak będzie….

          • margo0307 pisze:

            „..co niektórzy cieszą sie ze Niszczyciel zresetuje to co niszczy życie na tej planecie, ale czy biorą pod uwagę ze można do tego niedopuścić?..”

            Tego pewnikiem oni sami nie wiedzą Maryś 😉 ale… przyjdzie taki czas i dla nich, że się dowiedzą…🙂
            Mały Marcinek opowiada, że wybrał to wcielenie w obecnym czasie aby… nie zostać już więcej zabitym, ale… obecne czasy to też nie takie znowu bezpieczne dla ciała materialnego 😀
            Posłuchajcie…

            [audio src="http://nautilus1.home.pl/mp3/marcinek.mp3" /]

          • Maria_st pisze:

            margo ciekawa ta opowiesc Marcinka .
            Dawno temu bedac na wczasach rodzinnych poznalam chlopca ok 5 lat i pamietam ze duzo mi opowiadal czesto mowiac—jak bylem duzy.
            Ciekawe historyki sluchalam, mialam wrazenie ze zna to naprawde a nie tylko fantazjuje.
            Marcinek opowiada tu ze po smierci poszedl do aniolkow, i do swiatla.
            Przypomnialo mi sie jak Wiktoria opowiadala o zoltych aniolach a majac 5 chyba juz skonczone..ni z tego ni owego lezac w lozku zaczela raczka odganiac cos niewidzialnego mowiac, idz sobie swiatlo, nie lubie cie, zabrales wujka Andrzeja –skad ona mogla wtedy wiedziec o swietle ktore ludzie widza po smierci.
            Ostatnio mowila ze pochodzimy od pierwszej rodziny wiec wszyscy jestesmy rodzina.
            Czesto mnie zaskakuje wiedza na tematy o ktorych z nia sie nie mowi.
            Warto sluchac co mowia dzieci poki nie stana sie doroslymi i zapomna to co wiedzieli wczesniej.

          • margo0307 pisze:

            „..Warto sluchac co mowia dzieci poki nie stana sie doroslymi i zapomna to co wiedzieli wczesniej…”

            To prawda Maryś 🙂 , dzieci są spontaniczne i dopóki nie nauczą się od starszych kłamać, przeważnie opowiadają swoje własne odczucia i doświadczenia🙂

          • mały budda pisze:

            Zabawne Marcinek i Morcinek.
            Ciotka mówiła na mnie Morcinek.
            Marcinek ma pamięć karmiczną. Wiedział zanim się urodzi, iż w obecnym czasie będzie mógł się wyzwolić od losu karmy.
            10 Budda ma moc wyzwalania od losu karmy.
            Kończy cykl pomiędzy życiem i śmiercią.
            Więc wiele dzieci które się rodzą na ziemi mają więcej energii i lepszą percepcję wglądu w poprzednie życia.

          • mały budda pisze:

            Jeśli człowiek rozpuści swoje fizyczne ciało w złote tęczowe światło. Drugi człowiek go zobaczy. Powie anioł. To nie anioł, lecz świecąca istota o wysokiej energii.
            Nigdy nie lubiłem będąc dzieckiem jak do mnie mówili, że doskonałym nie będę.
            Dorośli dzieciom hamulce stawiają. W końcu wszystko się zmienia. Niekiedy rodzice słuchają dzieci.

          • Michaela pisze:

            MARGO
            Jest to niesamowicie ciekawy fragment Twojego komentarza :
            https://nnka.wordpress.com/2014/08/14/niesmiertelnosc-odwieczne-pragnienie-czlowieka/#comment-31459

            „Od jakiegoś czasu, podczas medytacji, nieustannie „ląduję” w jakiejś pieczarze, a właściwie to, jest to jakby jaskinia, która mieni się żółto-pomarańczowym blaskiem🙂
            Na środku tej jaskini znajduje się okrąg z przepięknych, lśniących kamieni;
            wewnątrz tego kręgu bije źródło, nie jest to jednak woda – jak mi się początkowo wydawało, lecz jest to źródło pulsującej energii w kolorze ognia, które rzuca światło na całą tę jaskinię…
            Jak dotychczas cały czas przyglądam się temu pięknemu zjawisku z „bezpiecznej” odległości i nie miałam odwagi włożyć rękę w to źródło, choć już dwukrotnie zostałam zaproszona by tak właśnie uczynić…
            Wszystko to zadziewa się samoistnie; po raz pierwszy, gdy znalazłam się w tej jaskini, zupełnie nie miałam pojęcia, że tak cudne miejsca w ogóle istnieją na Ziemi…😉 a jednak coś mnie do tego przyciągnęło… i obiecałam sobie, że jeśli po raz kolejny, spontanicznie znajdę się w tym samym miejscu, to spróbuję dotknąć ręką tej pulsującej na pomarańczowo i żółto energii, choć zupełnie nie potrafię odgadnąć co się może wówczas wydarzyć ale… wiem, że nic strasznego, czego nie mogłabym znieść mnie nie spotka ”

            Napisz wrażenia , jak się odważysz dotknąć tego żródła energii- światła ❤

          • Dawid56 pisze:

            Ciekawy był wybór Marcinka- dzisiejsze czasy bo nie będzie rycerzem.Myślę że nasze czasy nie są wcale spokojne tak, jakby sobie wyobrażał Marcinek.

          • A58 pisze:

            Bardzo dobry wybór Marcinka.Nie będzie żołnierzy i związanych z ich udziałem wojen.

          • mały budda pisze:

            Dawidzie Marcinek mówi od strony swojego wnętrza. Dokonał porównania między przeszłym a obecnym wcieleniem. Rozumiem jasno przekaz Marcinka. Od strony duchowej w obecnym czasie zachodzą na ziemi istotne zmiany. Dodając iż na niebie. Wiele się zmieniło.
            Więc jako energia wie, że może się rozwinąć i lepiej poznać życie tj. lepsza świadomość kosmiczna.
            Wiele dusz które zabijały cierpiały.
            Po śmierci ciała można ponownie przeżywać męki jeśli tworzyło się cierpienie z własnej udręki.
            Sumienie istnieje w obliczu śmierci.
            Jak na dłoni widzi się samego siebie.
            Być sobą i mieć zgodność z własnym wnętrzem. To droga do obalenia iluzji śmierci.

          • Maria_st pisze:

            FAJNIE JAK WOJSKA NIE BEDZIE

          • siola pisze:

            Kto pomorze nam w tym dziele
            bo my smia sa za slabi
            przodki nasze sa potrzebne
            Z Panem Lasu na ich czele
            Moze Matus z Otcem tez pomorze
            wygnac wszystko co nie porzuci zbroje.
            Jedno tylko jest pytanie ,
            czy marzenie ci to tylko
            czy prawdy podanie.

          • Dawid56 pisze:

            Też chciałbym, aby żołnierze szczególnie uzbrojeni byli tylko wspomnieniem i ewentualnie byli tylko żołnierze ołowiani.Broni też nie powinno być.

  6. Mezamir pisze:

    Krok IX
    Magiczne kształcenie ducha

    Wprowadzenie

    W magicznym kształceniu duszy kroku VII zajmowaliśmy się tematem jasnowidzenia. Teraz ponownie poświęcę temu tematowi sporo uwagi. Różne instrukcje osiągnięcia tej zdolności opublikowane przez wielu autorów nie przyniosły pożądanych rezultatów, zatem nikt nie był w stanie osiągnąć tej zdolności poprzez instrukcje podane w tych publikacjach. Nawet utalentowane osoby o mediumistycznych predyspozycjach osiągały w jasnowidzeniu jedynie częściowe efekty, które i tak z czasem zanikały. Zazwyczaj dotykały ich różne choroby, takie jak choroba oczu, osłabienie wzroku, rozstroje nerwowe etc. Głównym powodem tych chorób jest fakt, że osiągnięte jasnowidzenie nie było konsekwencją właściwego mentalnego i astralnego rozwoju, lecz było wywołane na siłę, a tym samym było jednostronne.

    Tym samym stało się chorobą, a nie zdolnością.

    Jeśli praktykujesz jakąkolwiek z tych niepełnych instrukcji, będzie to bez wyjątku prowadzić do nienaturalnego, patologicznego zatrzymania elementu, co będzie skutkowało nadwrażliwością jednego z organów zmysłowych. Możliwe jest zatem, że poprzez tę nadwrażliwość zmysły będą postrzegać wrażenia z astralnego lub mentalnego świata, lecz wszystkie te percepcje będą zależne od duchowego podejścia osoby wykonującej te instrukcje, oraz od jej dojrzałości i karmy. Zatrzymanie elementu można podzielić na cztery główne grupy. Są to:

    1. Zatrzymanie pierwiastka ognia: do tej grupy należą wszystkie eksperymenty z jasnowidzeniem, które polegają na wpatrywaniu się w obiekt, np.: wpatrywanie się w kryształ, skupianie się na kropce czy punkcie, wpatrywanie się w błyszczącą substancję, jak czarny atrament, czarna kawa, lustro itd.

    2. Zatrzymanie pierwiastka powietrza: do tej grupy należą wszystkie eksperymenty z jasnowidzeniem dokonywane poprzez palenie kadzideł, wdychanie narkotycznych oparów, gazów itp.

    3. Zatrzymanie pierwiastka wody: tutaj zatrzymywanie pierwiastka jest dokonywane przez eksperymenty z narkotykami i alkaloidami, takimi jak: opium, haszysz, soma czy meskalina, które wchodzą do krwiobiegu poprzez proces trawienia.

    4. Zatrzymanie pierwiastka ziemi: do tej grupy należą wszystkie praktyki, które powodują podzielenie bądź przeniesienie świadomości, np: tańczenie, kołysanie górną częścią ciała, obracanie głową etc. Do tej grupy należą również wszelkie mimowolne i chorobowe wizje chorych umysłowo oraz wszystkie patologiczne przypadki wyzwalane przez strach, przerażenie, złość i wyczerpanie.

    • margo0307 pisze:

      „…Napisz wrażenia , jak się odważysz dotknąć tego żródła energii- światła❤ "

      Bardzo chętnie opiszę zarówno wrażenia jak i odczucia bo bardzo bym chciała dotknąć już tego źródełka ale… mija już kilka dni, a ja – chociaż usilnie się staram – nie mogę "wylądować" w jaskini 😦
      Z jakichś nieznanych mi przyczyn – wizyty w jaskini – jak na razie są dla mnie nieosiągalne…
      Fakt faktem, że zawsze trafiałam do jaskini zupełnie spontanicznie, być może więc tu leży problem – po prostu muszę sobie to odpuścić i przestać o tym myśleć.., co też z niechecią czynię😉

      • Michaela pisze:

        Pewnie tak Margo,… spontanicznie …cierpliwości🙂

      • mały budda pisze:

        Z swojego doświadczenia wiem, że spontaniczność to stan rozluźnienia mięśni. Stan pełnej prawdziwej natury człowieka. Brak napięcia wyniku stresu spowoduje że umysł zobaczy głębie. Dlatego trzeba ćwiczyć własną naturę obserwacji. Aby dobrze odczytywać obrazy.
        Każda energia- obraz jest źródłem informacji którą można odczytać.
        To jest nauka w odczytywaniu wibracji.

        • Maria_st pisze:

          Każda energia- obraz jest źródłem informacji którą można odczytać.
          To jest nauka w odczytywaniu wibracji.

          maly buddo wlasnie o tym pisalam pewnej osobie, swietnie to napisales, dziekuje

  7. Teresa Chacia pisze:

    W każdym z nas są skrzydła
    którymi możemy szybować
    i gdyby rzeczywistość zbrzydła
    lepszą możemy znajdować

    W każdym z nas są marzenia
    które możemy realizować
    piękne wzniosłe pragnienia
    tak by człowieczeństwo zachować

    W każdym z nas są te siły
    które sprawią że wszystko możliwe
    są będą i były
    szczęśliwe szczęśliwe

    W każdym z nas jest wielkie serce
    które chce miłością płonąć
    widzące prawdę nie w rozterce
    i nigdy z niej nie ochłonąć

    W każdy z nas jest tak wiele
    i kiedy w swoją moc uwierzymy
    dobry człowieku aniele
    na pewno wszystko spełnimy.

  8. margo0307 pisze:

    Dawidzie, już raz Ciebie zapytałam ale… może nie zauważyłeś tego pytania, więc je ponawiam:
    – czy mógłbyś sprawdzić kiedy w najbliższej nam przyszłości Mars, Słońce i Wenus staną
    w znaku Lwa ?

    • margo0307 pisze:

      Mezamir, film jest dość długi😦 , czy mógłbyś w skrócie streścić jego puentę😉

      • Mezamir pisze:

        Wojna jest bezsensu – to jest puenta filmu
        ale celem filmu jest sugestia,że…albo inaczej.
        Pierwsze 3 minuty filmu to kwintesencja amerykańskiej mentalności
        i ich stosunku do reszty świata.
        My Ameryka,zniszczymy wszystkich którzy są od nas niezależni
        i zagrażają naszemu panowaniu nad światem ;p

  9. siola pisze:

    Wiosna 1989 zagrozono mi zwolnieniem z pracy i wyrzuceniem z pracy jesli nie wstapie do SOLIDARNOSCI,na drugi dzien oddalem moje zwolnienie dyrektorowi zakladu ,po czym mialem ciekawa rozmowe z nim .Zalowal ze odchodze i probowal naklonic do pozostania w zakladzie tlumaczac ze na to co stalo sie w zwiazkach nie mial wplywu.Dla mnie jednak juz wtedy bylo obojetne bo mialem w rekach paszport i wiedzialem ze nie powruce do kraju.Dlugo nie wiedzialem dlaczego Ojciec wysyla mnie za granice,przyczyne poznalem w listopadzie 2007 po jego smierci.Jedno co mnie w 1989 roku zdiwilo to to ze zwiazki postepowaly tak jak niby postepowala PZPR od tego czasu wiedzialem ze wciagnieto ludzi znowu w maliny.Jak powiedzialem tesciowej przed wyjazdem ze w Katyniu wymordowaly polskich oficerow sowieckie sluzby bezpieczenstwa to powiedziala ze gadam glupoty ,dwa lata pozniej w czasie pierwszej wizyty w polsce juz miala inne zdanie .Wtedy powiedzialem jej ze to co teraz wyprawiaja tez idzie mi na nerwy bo popadaja z jednej skrajnosci w druga.Czemu szukacie nauczycielu tego co ludzi dzieli a nie tego co ludzi laczy .Wszystko zaczyna wygladac znowu tak jaby ktos znowu na sile szukal kozla ofiarnego.

  10. Teresa Chacia pisze:

    Piekło na ziemi stwarzasz sobie sam
    gdy potępiasz samego siebie
    a niebo kiedy mam
    w harmoni i spokoju już jesteś w niebie

    Jeśli chcesz mścić się na własnym zdrowiu
    to się denerwuj
    głupota innych jest już w pogotowiu
    nie przyjmuj jej tylko obserwuj

    Nasze zmartwienia
    są do ujarzmienia
    większość dotyczy spraw co nigdy się nie zdarzą
    a gdy się zdarzą coś nam uświadomią ukażą.

  11. Michaela pisze:

    Mezamir ,proszę wyjaśnij ,jak się ta nazwa ma do Polski o której pisze Ozyrynia :
    http://mistykabb.wordpress.com/2014/08/15/991/comment-page-1/#comment-8630
    „Ozyrys pisze:
    25 Sierpień 2014 o 06:14
    Pisałam wcześniej – nie ma kogoś takiego jak Enki.
    En- Ki to nazwa polskiej ziemi.
    Ściema – Łoboś rozmawia z demonem ,a cały projekt cheops ,w którym brała udział został skandalicznie skompromitowany na całym świecie ,a Ci bałwochwalcy o mało nie doprowadzili do jeszcze gorszej sytuacji na Ziemi niż była wcześniej.
    Tyle w temacie oszustw zwanych rozmowy z Enki.
    Odpowiedz
    Ozyrys pisze:
    25 Sierpień 2014 o 06:15
    dlatego en – gland – bo gadziory w ten sposób chciały sobie przypisać zakodowana w tym przedrostku moc POL ANU
    Odpowiedz „

  12. margo0307 pisze:

    „Wiesz o tym że dawno temu Mojżesza przedstawiano z rogami?”

    „Ech ty duszo słowiańska – przekorna, rogata.
    To się jeżysz, to kły szczerzysz, to znów w każdym przechodniu widzisz swego brata.
    Gdy żal przyjdzie – to płaczesz, radość – to weselisz,
    kromką chleba ostatnią z bliźnim się podzielisz ”
    (Stefan Sidoruk)

    Mhm, wiem…😉 , wiem też, że Jego posąg z rogami znajduje się w Kościele św.Piotra 😀
    Aaa, i taka ciekawostka… Mojżesz ma uszkodzone kolanko…😉
    Mówi się, że to sam Michał Anioł je (to kolanko) uszkodził, rzucając w rzeźbę dłutem…
    Ciekawe co go tak rozzłościło …🙂

    • Mezamir pisze:

      Może uderzył się w kolano i na pamitątkę tego wypadku…:D
      MichAŁAAŁAA AŁanioł

    • margo0307 pisze:

      „… ludzie są istotami humanoidalnymi,humanoidy to bogowie ANUidy
      a my jesteśmy tylko kopią ,”małpami”? ”

      Ha, ha, ha…..
      Mezamir, może stanie się nareszcie jakiś cud 😀 i dzięki wymianom myśli i slov 😉 na tym blogu – pogodzimy dwa przeciwstawne sobie obozy – ewolucjonistów i kreacjonistów ? 😀 😀

    • Mezamir pisze:

      „Ech ty duszo słowiańska – przekorna, rogata.
      To się jeżysz, to kły szczerzysz, to znów w każdym przechodniu widzisz swego brata.
      Gdy żal przyjdzie – to płaczesz, radość – to weselisz,
      kromką chleba ostatnią z bliźnim się podzielisz ”
      (Stefan Sidoruk)

      😄

  13. Mezamir pisze:

    Były bowiem i są na Ziemi jak i w Przestrzeni siły, które robiły, robią i zrobią wszystko aby wypaczyć przesłanie i sens misji Słowian, misji narodu izraelskiego, misji Chrystusa i wspólnej słowiańsko-hebrajskej misji.

    No niestety,ale tego typu stwierdzenia świadczą o typowej talmudycznej mentalności.
    Mentalności osób zakompleksionych ,misje,wybraństwo…nie ma żadnych misji
    i nikt nie został wybrany.

    Poczucie misji to pierwszy objaw opętania.

    „pogodzimy dwa przeciwstawne sobie obozy – ewolucjonistów i kreacjonistów ?”

    Może🙂 teza plus antyteza = krewolucja😀

    • margo0307 pisze:

      „…misje, wybraństwo…”

      Zgadza się… Te i podobne określenia m.in. przeszkadzają także i mi w pogodzeniu
      ( we mnie) wielu odczuć i zsyntetyzowaniu posiadanych informacji, niejednokrotnie sobie zaprzeczających…😛
      To bardzo dziwne ale mam nadzieję, że kiedyś odkryję powód takiej dysharmonii 😉
      Przypominam sobie serię snów, jakie miałam parę lat wstecz, kiedy to znajdowałam się w ogromnej … ni to hali, ni to hangarze…, w każdym razie było to coś bardzo, bardzo wielkiego, z każdej strony białego – łącznie z sufitem i podłogą…, a na środku tej ogromnej hali leżała sobie mała, czarna kupka „czegoś”…
      Patrzyłam na tą kupkę i widziałam, że tu nie pasuje, że to nie jest jej miejsce i że w jakiś dziwny, niepojęty dla mnie sposób tutaj się znalazła…
      W pewnym momencie, kupka zaczęła się poruszać i zaczęły wychodzić z niej kółka… takie jak z dymu papierosa…
      Początkowo małe, szare kółeczka, które zaczęły unosić się w górę i rozrastać, przybierając jednocześnie coraz to bardziej ciemne odcienie szarości aż do całkowitej, wręcz smolistej czerni…
      W pewnej chwili, całe to ogromne pomieszczenie zaczęło wypełniać się setkami, tysiącami czarnych, ogromnych kół, poruszających się we wszystkich kierunkach, jakby obdarzonych własnym życiem, powodujących w moim odczuciu straszliwy bałagan i chaos…
      W pewnej chwili ten chaos stał się dla mnie tak okropny, wręcz nie do zniesienia…, że za wszelką cenę pragnęłam się od tego uwolnić…, zamykałam oczy ale to nic nie pomagało, gdyż nadal w jakiś sposób widziałam i odczuwałam zamęt, jaki tam panował…, chciałam uciec ale nie wiedziałam jak to zrobić, bo nigdzie nie było widać żadnego wyjścia…, w końcu zdesperowana, w pewnym momencie… nakazałam spokój !
      O dziwo 😛 kółka zaczęły się zmniejszać, tracić na czerni, chaos powoli się uspakajał…, aż nareszcie wszystko wróciło na swoje miejsce – znowu leżała sobie spokojnie na środku mała czarna kupka „niczego”…
      Nie wiem dlaczego ale ta seria snów ( a było ich w sumie 3 ), uzmysłowiła mi, że wbrew pozorom wszystko było na swoim miejscu i dokładnie tak, jak być powinno…😉

  14. Mezamir pisze:

    Inicjacja szamańska😀 dosłownie,objawy te same

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s