Nieśmiertelność – odwieczne pragnienie Człowieka

Człowiek umiera. Prędzej czy później każdy z nas czy tego chce czy nie, stanie przed obliczem Najwyższego. Każdy z nas zapewne chciałby odejść z tego świata jakby we śnie, a nie w cierpieniu. Jednak nie chodzi o godną śmierć, ale raczej o podstawowe pytanie :Czy istnieje jakiś sposób na to, aby życie ludzkie przedłużyć do 120 czy nawet 150 lat? Niemożliwe?, ktoś zada takie pytanie. Jeszcze sto lat temu ( pomijając alchemików) takie pytanie byłoby niedorzeczne. Zapewne jednak wielu z nas słyszało o tajemniczym hrabi Saint Germain’ie ,Nicolasie Flamelu czy Apoloniuszu z Tiany, tych którzy posiedli tajemnicę nieśmiertelności. Złoto i nieśmiertelność- to najbardziej pożądane rzeczy od stuleci. Prawdopodobnie złoto i nieśmiertelność są ze sobą ściśle związane. Poszukiwany przez alchemików kamień filozoficzny to nic innego jak substancja pozwalająca z rtęci otrzymać czyste złoto, jak również substancja zapewniająca nieśmiertelność. Dzisiejsi medycy i genetycy proponują zupełnie inne metody przedłużające długość życia. Są nimi np hodowanie organów z tzw. komórek macierzystych, eliminacja chorób typu dżuma, ospa czy grypa. Już dzisiaj przeciętny wiek człowieka w krajach wysokorozwiniętych wynosi dla kobiet 86 lat, dla mężczyzn 79 lat(Japonia) i stale się podnosi. W powieści Wiery Krzyżanowskiej eliksir życia opisany jest jako pramateria znajdująca się we wnętrzu Ziemi. Owa pramateria posiada niezwykłe właściwości. Pewna jej ilość potrafi zapanować nad żywiołami, a pramateria zmieszana z inną substancją potrafi odmłodzić ciało i zapewnić jego nie starzenie się. Formuły na nieśmiertelność poszukiwali bohaterzy powieści Raymonda Khoury „Sanktuarium”. Motywem przewodnim tej powieści i zarazem zagadkowym symbolem jest Uraboros- wąż połykający swój ogon. Uraboros był symbolem odradzania się w wielu starożytnych kulturach jak Chiny Indie czy Egipt. W powieści Sanktuarium opisany jest lekarz, który wykonuje makabryczne eksperymenty tylko po to, aby znaleźć substancję przedłużającą życie, która rzekomo znajduje się w organizmie człowieka. Należy ją zmodyfikować chemicznie, aby odwrócić proces starzenia. Natura sama reguluje długość życia w ten sposób, że cała witalność Człowieka dotyczy okresu reprodukcyjnego. Po tym okresie Natura jako taka nie jest zainteresowana abyśmy żyli jak najdłużej. Dla Natury zrobiliśmy to co było najważniejsze wydaliśmy na świat potomstwo i zapewniliśmy ciągłość gatunku. Dla Natury nie jest ważne na jakim etapie rozwoju duchowego jesteśmy kiedy spłodziliśmy już potomstwo. Oprócz medyczno genetycznych prób przedłużenia długości życia człowieka istnieją obecnie również tzw metody cybernetyczne. Jest to po prostu upodobnianie się organizmu Człowieka do maszyny biologicznej z elementami elektronicznymi tzw. cyborgizacja. Powraca jednak pytanie –co jest ważniejsze przedłużanie życia biologicznego w nieskończoność, czy raczej możliwość swobodnego opuszczania ciała i powtórne odrodzenie się w innym ciele, lub zakończenie cyklu wcieleń i osiągniecie tzw. Świadomości Kosmicznej?
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/ksiazki_stare_i_nowe/szmilichowski_duchowe_oswiecenie.htm
Swadomosc_kosmiczna

Ten wpis został opublikowany w kategorii Człowiek, Mistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

102 odpowiedzi na „Nieśmiertelność – odwieczne pragnienie Człowieka

  1. Mezamir pisze:

    http://www.buddyzm.com.pl/ksiegarnia/ebook/008.pdf

    W ostatnim rozdziale znajduje się bardzo ważne stwierdzenie
    chodzi o potwierdzenie przez nauki buddyjskie,istnienia tego co rzekomo
    jest przez buddyzm negowane,czyli istnienie duszy.

    Duszę można różnie definiować i stąd całe zamieszanie
    Chodzi o to że tzw Ja którego buddyzm nie uznaje,lub tzw dusza której istnienie neguje
    one istnieją i nie są przez buddyzm negowane🙂
    Buddyjskie Ja nie jest freudowskim Ja, a dusza nie jest substancją tak jak przestrzeń
    dlatego dusza nie istnieje w buddyzmach(jako substancja).

    Umysł poza śmiercią – Dzogczen Ponlop

    O śmierci i odrodzeniu – Autor: Nydahl Ole Lama‎

    Trzy książki w których śmierć i życie są wyjaśnione od podstaw,w pełni.

  2. Dawid56 pisze:

    Dzięki Mezamirze za tego linka🙂

  3. Mezamir pisze:

    Kiedy człowiek leży na łożu śmierci, można zaobserwować, jak zachodzą określone procesy związane z umieraniem. Najpierw umierający traci kontrolę nad tym, co stałe w ciele, mięśniach i kościach, coraz mniej sprawnie się porusza. Następnie destabilizuje się funkcjonowanie płynów, trudno jest wtedy utrzymać ślinę i mocz. Potem począwszy od palców rąk i stóp umierający zaczyna czuć chłód, który postępuje w kierunku serca. W końcu oddech staje się coraz płytszy, aż całkowicie zanika.

    Według medycyny zachodniej człowiek nie żyje mniej więcej od tego momentu, z buddyjskiej perspektywy jest jednak inaczej. Dopiero po ustaniu oddechu z czubka głowy (około osiem palców od linii włosów) opada w kierunku serca biała, męska energia, pochodząca od ojca z momentu poczęcia. Trwa to 10-15 minut, podczas których „nieboszczyk” doświadcza wielkiej przejrzystości; rozpuszczają się wtedy również 33 rodzaje gniewu. Następnie z miejsca w okolicy czterech palców poniżej pępka zaczyna unosić się w kierunku serca czerwona, żeńska energia, pochodząca od matki. Rozpuszcza się wówczas 40 rodzajów przywiązania. Gdy czerwone światło spotka się z białym na poziomie serca, umierający doświadcza wielkiej czerni i rozpuszcza się wtedy siedem rodzajów niewiedzy. Następnie pojawia się intensywne, białe światło zwane po tybetańsku tudam, co oznacza umysł znajdujący się w sercu. W tym momencie umysł opuszcza ciało. Dopiero wtedy, około pół godziny po ustaniu oddechu, człowiek jest martwy z buddyjskiego punktu widzenia.

    Gdy umysł opuści ciało, pozostaje nieprzytomny przez około 68 do 72 godzin. Po ich upływie pod wpływem nawyków z przeszłości, umysł zaczyna odwiedzać znane miejsca i osoby, nie przyjmując do wiadomości, że ciało umarło. Ponieważ jednak ciała już nie ma, zmarły przeżywa nieprzyjemny stan graniczący z paniką. Zmienia się też sposób postrzegania zjawisk: wszystko jest nieostre, jakby za mgłą, pojawia się i znika. Ten sposób spostrzegania pogłębia jeszcze bardziej pomieszanie. Po około dziesięciu dniach powstaje ostatecznie w umyśle pewność co do tego, że się już nie żyje. Zwykle prowadzi to do kolejnej, krótkiej utraty przytomności.

    Przez ten czas związek z poprzednim życiem i wynikające z niego nawyki coraz bardziej się rozpuszczają i górę zaczynają brać główne tendencje ze świadomości magazynującej (alaja). To one zaczynają decydować o doświadczeniach. Ponieważ zmarły nie jest już ograniczany przez ciało, doświadczanie jest o wiele intensywniejsze. W zależności od wrażeń zgromadzonych w trakcie życia, może ono wprowadzać w pomieszanie, może być też skrajnie bolesne.

    Ta faza kończy się najpóźniej czterdzieści dziewięć dni po śmierci, ponieważ wtedy świadomość naprawdę chce uwolnić się z tego stanu i „szuka” sobie nowych rodziców. Można to sobie wyobrazić w ten sposób, że umysł zostaje przyciągnięty przez rodziców, którzy odpowiadają jego głównym tendencjom (podobnie jak w za życia, kiedy to zadajemy się i przyjaźnimy z ludźmi, którzy są do nas generalnie podobni). Świadomość łączy się z plemnikiem i komórką jajową rodziców i w ten sposób zaczyna się nowe życie.
    http://www.buddyzm.pl/pl/dla-nauczycieli-szkolnych/46-ponowne-odrodzenie

    • Maria_st pisze:

      ciekawe skad to wiedzą?
      te opisy smierci, hmm
      wszędzie podobnie lecz dodane inne szczegóły zwiazane z tokiem myslenia danej nacji.
      ot jak w GRZE.
      To stwierdzenie jest ciekawe :
      „Potem począwszy od palców rąk i stóp umierający zaczyna czuć chłód, który postępuje w kierunku serca.”
      Ciekawe poniewaz przypomnialo mi inne doswiadczenie gdy miałam naście lat.
      W pokoju pojawiła sie niebiesko-pomarańczowa kula wielkości pilki plażowej…suneła na wysokości 2 m nad podlogą / wyglądała jakby byla ” żywa” /, w pewnej chwili zmieniła kierunek pod katem 90 stopni, zawiśła nad moimi stopami, opuscila sie i wtedy poczułam odwrotnośc doznań smierci—–ciepło od stóp aż do serca……więcej nie pamietam, obudziłam sie rano.

      co do Nicolasa Flamela–to przeciez umarł, i nie sądze by z rtęci powstało złoto…….to niemożliwe.
      Co do Saint Germaina –tu masz racje, ze ta postac jest interesująca i intrygująca jak Faun…..może siola sie wypowie na ten temat?

      • Mezamir pisze:

        ciekawe skad to wiedzą?
        te opisy smierci, hmm

        Z praktyki,tysiące lat praktyki jak w laboratorium.
        Żadnych dogmatów i doktryn, tylko doświadczenia praktyczne
        w trakcie odpowiednich medytacji,w trakcie śmierci,w trakcie kontaktu z duszami w Bardo
        w trakcie kontaktu z żywymi mistrzami po własnej śmierci.
        Wiesz na czym polega praktyka Phowa?Poczytaj.

        Kultura duchowa Tybetu/Indii nie ma odpowiednika nigdzie na świecie.
        Ilość metod i wiedzy zdobytej przez stulecia jest po prostu imponująca
        i aż dziw bierze że to nie buddyzm jest najpopularniejszą tradycją na świecie
        tylko jakieś islamy itp chrześcijaństwa,gdzie nic nie wiadomo na pewno
        są tylko doktryny i dogmaty,żadnej wiedzy praktycznej.

        „Nie istnieje nawet jedno stwierdzenie odnośnie natury i przeznaczenia duszy, które byłoby akceptowane przez wszystkie wyznania chrześcijańskie. Rozwój doktrynalny w różnych wyznaniach chrześcijańskich, oraz brak zainteresowania wykazywany przez wielu współczesnych chrześcijan w kwestii jakiegokolwiek sformułowania ‚doktryn metafizycznych’ osiągnęła punkt, w którym

        właściwie nie ma już sensu mówić o ‚chrześcijańskim stanowisku’ w kwestii duszy
        i jej przeznaczenia.”Klaus Klostermaier

      • Dawid56 pisze:

        Mario co to znaczy niemożliwe?, niemożliwe dla tych którzy nie znają odpowiednich formuł.Alchemicy naprawdę znali niesamowite formuły.Mówi o tym Tablica Szmaragdowa i Corpus Hermeticum właśnie o przemianie rtęci z złoto.

      • siola pisze:

        Marysiu mila moja wiedza nie tak wielka,
        raczej jestem jak zamknieta butelka,
        Pewnym razem mialem sen,
        dlugi byl ale ja zniego prawie nic nie wiem,
        zapamietal jedno krotkie zdanie,
        Schtein der weisen,
        I nie pytaj Marys o szczegoly ,
        jedno co pamietam z tamtej nocy to te trzy slowa.
        Mowic mozna duzo wiele ale my tu nie w kosciele,
        Karzdy z nas na tyle madry by zrozumiec prawa te,
        Nie trza nam tu Osyryssa by ciemnote nam tu wciskal,
        i tez Ktosia ktory boi sie wlasnego cienia,
        i nie posiada imienia
        Tylko czlowiek prawy nie obraza dla zabawy
        Zycie wieczne zdobyc mozna
        Ale nie przez walke i nieszczenie ,
        czy tez innych zniewolenie,
        Karzdy czlowiek ma to w sobie,
        co mu zawsze podpowie,
        by to zycie wieczne miec.
        Smieszna sprawa ta ze mna zabawa
        Czasem pytam sie siebie samego ,
        co im dalo ze czynili tyle zlego ,
        I tez z gory was przepraszam ze wyzwolic was nie moge,
        Wy czekacie na czlowieka posiadajacego wiedze bogow,
        Jam jest czlowiek zwykly i tez wiedza ma niewielka,
        Karzdy moze mnie nabierac ,
        bo sadzac po sobie ,
        nie widze zlych zamiarow w innej glowie.
        Mam nadzieje ze nadejdzie dzien Taki
        ze wyleca klamca z glowy klaki
        i poznaja ich ludziska
        i z daleka
        i tez z bliska.
        A na zakonczenie jedna stara Rada ,
        Sluchaj czlecze jak sumienie w tobie kwili.

        • Maria_st pisze:

          nigdy nie mialam sposobności poznania tego pana, na Saint Germaina trafiłam przypadkiem po pewnym ” doswiadczeniu „, wczesniej nawet nie wiedzialam ze taka postac wystepuje w wiki.
          Apoloniusz z Tiany z SG mi sie kojarzy i tego tez poznalam poprzez net.

  4. Mezamir pisze:

    Nauki o pięciu nagromadzeniach czyli skandhach opisują całą złożoność aspektów, które stanowią o osobowości. Rozpoznanie tych poszczególnych aspektów prowadzi do przeciwdziałania silnym wewnętrznym nawykom, które nakazują nam traktować osobę jako niezmienne ja. Owe nawyki są podstawową przyczyną ponownego odradzania się w kręgu uwarunkowanej egzystencji i związanego z tym cierpienia.

    Ponieważ wierzymy w niezmienne „ja”, przywiązujemy się do określonego obrazu siebie, przez co powstają kolejne fałszywe poglądy i przeszkody. Jeśli zrozumiemy, że to wyobrażenie jest tylko nawykowym uproszczonym myśleniem, odkrywamy olbrzymie bogactwo w nas samych i innych.

    1. Skandha formy
    Pod pojęciem formy pojmuje się wszystkie rzeczy, które mogą być postrzegane narządami zmysłów. Rozróżnia się tutaj tzw. formy przyczynowe czyli cztery żywioły (ziemię, wodę, ogień, wiatr), oraz formy pochodne (skutkowe), czyli pięć zdolności zmysłów i pięć zewnętrznych przedmiotów uchwytnych zmysłami (widzialne formy, dźwięki, zapachy, smaki i namacalne obiekty), jak też formy abstrakcyjne (niefizyczne) postrzegane przez świadomość (por. skandha świadomości). Zdolności zmysłów są tą właściwością danego narządu, która pozwala mu spełniać swą funkcję (np. zdolność widzenia w przypadku oka). Dodatkowo mówi się o tzw. zmyśle wewnętrznym, dzięki zdolności którego można postrzegać na przykład wszelkiego rodzaju formy wyobrażone.

    2. Skandha uczuć
    Przez uczucia rozumie się tu wrażenia wywołane przez kontakt z przedmiotem. Rozróżnia się trzy rodzaje uczuć: przyjemne, nieprzyjemne i obojętne. Związane są one z ciałem lub umysłem. Istnieje tu wiele dalszych podziałów uczuć. Można je na przykład podzielić na 18 – wymienione trzy w odniesieniu do każdego zmysłu po kolei (5 zewnętrznych zmysłów i jeden wewnętrzny). Przede wszystkim uczucia związane ze zmysłem wewnętrznym, których na przykład doświadcza się w czasie medytacji, można podzielić na nieskończenie wiele kategorii. Nieustraszoność, radość i współczucie określane są jako absolutne, ponieważ są bezpośrednim wyrazem natury umysłu. Wszystkie inne są względne, ponieważ są uwarunkowane.

    3. Skandha rozróżniania
    Przez rozróżnianie pojmuje się tu wyraźne postrzeganie konkretnych cech i właściwości. Skandha ta ma szczególne znaczenie, ponieważ rozróżnianie jest bardzo ważne w rozwoju poglądów na świat czy sposobów jego postrzegania. Mówi się o rozróżnianiu bez nazwy – kiedy to nazwa postrzeganego obiektu nie jest znana (przykładem jest tu postrzeganie u małych dzieci, które nie potrafią nazywać tego, co widzą). Rozróżnianie z nazwą pomaga określić coś jako dobre albo złe, lub nazwać rzeczy inaczej.

    http://www.buddyzm.pl/pl/dla-nauczycieli-szkolnych/41-piec-nagromadzen-skandy-buddyjski-model-osobowosci

  5. Mezamir pisze:

    W buddyjskich tekstach pojęcie karmy zdecydowanie różni się od pojęcia przeznaczenie. Według nauk Buddy, ani Bóg – Stwórca, ani zewnętrzne przyczyny nie są odpowiedzialne za to, co przeżywamy. W przeciwieństwie do wyznawcy hinduizmu, który uważa, że karma determinuje jego życie, prawo przyczyny i skutku oznacza dla buddysty osobistą wolność i uniwersalną odpowiedzialność w stosunku do wszystkich czujących istot.

    Budda nauczał, że świat, którego doświadczamy jest projekcją naszego umysłu. Dopóki czująca istota nie rozpozna prawdziwej natury swojego umysłu, nie jest ona świadoma, że konsekwencją pozytywnych słów, życzeń i czynów są pozytywne doświadczenia. Zamiast tego zwykła istota postrzega siebie jako oddzieloną od otaczającego ją świata i myśli, że doświadczenia, które ją spotykają są spowodowane przez czynniki zewnętrzne. Na skutek tej niewiedzy przywiązuje się do przyjemnych przeżyć i stara się odsunąć od siebie te nieprzyjemne. Przyczyną cierpienia w naszym świecie nie jest coś całkowicie złego, jak to jest przedstawiane w niektórych religiach, lecz niewiedza na temat natury umysłu oraz działania prawa przyczyny i skutku (karmy).

    Budda wyjaśniał, w sposób całkowicie wolny od wartościowania, że pozytywne, negatywne i neutralne tendencje umysłu są przyczyną późniejszych słów i następujących po nich czynów. Logicznie rzecz biorąc, zarówno w naszym umyśle, jak też w otaczającym nas świecie pozytywne przyczyny nigdy nie mogą doprowadzić do negatywnych skutków i odwrotnie. Prosty przykład nasiona i owocu pokazuje z jednej strony, że owoc rośnie tylko na skutek zawartej w nasionie potencjalnej informacji, z drugiej zaś strony, że nasiono przestaje istnieć, w momencie, w którym pojawi się owoc.

    http://www.buddyzm.pl/pl/dla-nauczycieli-szkolnych/36-karma-przyczyna-i-skutek

    Jak rzeczywista jest rzeczywistość?

    Mamy silny nawyk lgnięcia do uwarunkowanego świata. W związku z tym koniecznym jest uświadomienie sobie, jakie właściwości ma uwarunkowany świat a jakie umysł. Dopiero wtedy zrozumiemy, że umysł nie jest rzeczą i w jaki sposób materia i umysł są ze sobą powiązane. Najpierw przyglądamy się temu za pomocą logiki, by później poprzez medytacje przekształcić owe zrozumienie w doświadczenie.

    Rzeczy, czy materia są nieożywione i złożone z pewnej substancji. Właściwościami umysłu natomiast są świadomość i przejrzystość. Umysł potrafi wiedzieć, przeżywać i rozpoznawać, nie mieszając poszczególnych momentów przeżywania. Nie ma on koloru, wagi, rozmiaru ani nie składa się z jakiejkolwiek substancji. Na ogólnym poziomie konwencji musimy dokonać wyraźnego rozróżnienia pomiędzy światem ożywionym i nieożywionym. Do świata ożywionego przynależą wszystkie żyjące istoty, takie jak ludzie czy zwierzęta, do nieożywionego zaś należą rośliny i kamienie, które nie posiadają samoświadomości, nie potrafią przeżywać. Wprawdzie rośliny reagują na bodźce fizyczne, chemiczne czy magnetyczne, jednak nie są tego świadome. W przeciwnym razie zrywanie kwiatów byłoby równoznaczne z zabijaniem wielu istot.

    Według nauk Buddy o współzależnym powstawaniu, zawsze istnieją bezpośrednie przyczyny, które prowadzą do określonych skutków. Dodatkowo, w sposób pośredni działają okoliczności. W zewnętrznym świecie z nasiona powstaje roślina, a okoliczności w tym procesie, to pięć elementów, czyli ziemia, woda, ogień czy też ciepło, powietrze i przestrzeń. Tak się też dzieje z nami. Bezpośrednimi przyczynami są pojedyncze momenty świadomości w naszym umyśle. Tworzą one niekończący się łańcuch (strumień umysłu) w ciągu dzisiejszego dnia, całego życia, stanu pośredniego (pomiędzy śmiercią a odrodzeniem) i przez wszystkie następne życia. Okolicznościami są w tym przypadku elementy, z których składa się nasze ciało. Wszystko co stałe w ciele jest elementem ziemi, wszystko co płynne elementem wody, wszystko co ciepłe jest elementem ognia, oddech elementem powietrza, a umiejscowienie organów odpowiada elementowi przestrzeni.

    Świadomość przenika ciało, przy czym nazwa i forma (patrz Pięć nagromadzeń), umysł i ciało się spotykają. Badając jakąkolwiek materialną część człowieka poruszamy się po obszarze warunków współdziałających. Niezależnie od tego, czy przy poczęciu umysł połączy się z materiałem genetycznym rodziców, czy mózg będzie narzędziem umysłu, zawsze chodzi tu o warunki naszego istnienia.

    http://www.buddyzm.pl/pl/dla-nauczycieli-szkolnych/37-jak-rzeczywista-jest-rzeczywistosc

    • margo0307 pisze:

      ” Budda nauczał, że świat, którego doświadczamy jest projekcją naszego umysłu. (sic!) 😛

      Dopóki czująca istota nie rozpozna prawdziwej natury swojego umysłu, nie jest ona świadoma, że konsekwencją pozytywnych słów, życzeń i czynów są pozytywne doświadczenia.
      Zamiast tego, zwykła istota postrzega siebie jako oddzieloną od otaczającego ją świata
      i myśli, że doświadczenia, które ją spotykają są spowodowane przez czynniki zewnętrzne.
      Na skutek tej niewiedzy przywiązuje się (…)
      Przyczyną cierpienia w naszym świecie nie jest coś całkowicie złego (…), lecz niewiedza na temat natury umysłu oraz działania prawa przyczyny i skutku …”

      Bardzo istotne twierdzenia 🙂

      Zbliżony pogląd przedstawiają różne nauki pochodzące ze starożytnych tekstów…

      Charles F. Haanel, w „System Klucza Uniwersalnego” podsumował te ważne dla nas prawdy, a pan Wojciech przetłumaczył to z angielskiego na nasze 😉 dając nam praktyczne porady w jaki sposób możemy wprowadzić we własne życie harmonię i szczęście 🙂

      „..1. Na każdym poziomie egzystencji jest prawdą, że obfitość przyciąga jeszcze więcej obfitości, i równie prawdziwe jest, że strata prowadzi do jeszcze większej straty.

      2. Umysł jest stwórczy i wszystkie warunki, otoczenie i całe życiowe doświadczenie jest wynikiem nawykowego i dominującego stanu umysłu.

      3. Stan umysłu zależy całkowicie od tego, co myślimy.
      Wynika stąd, że sekret całej mocy, wszystkich osiągnięć i posiadania bogactwa leży w sposobie naszego myślenia.

      4. Jest to prawdą, ponieważ zanim będziemy mogli coś „zrobić”, musimy wcześniej „być”, i wszystko co „zrobimy” wynika z tego, czym „jesteśmy”, a to, czym „jesteśmy” zależy od tego, co „myślimy”.

      5. Nie możemy wyrażać niczego, czego nie posiadamy.
      Jedynym sposobem, w jaki możemy posiąść moc, jest zdobycie świadomości mocy, a nie możemy zdobyć tej świadomości dopóki nie nauczymy się, że cała moc płynie z naszego wnętrza.

      6. Wewnątrz każdego z nas istnieje odrębna rzeczywistość – świat myśli, uczuć i siły, uniwersum światła, życia i piękna.
      Pomimo tego, że niewidzialna – domena ta skrywa potężne moce.

      7. Wewnętrzną rzeczywistością każdego z nas rządzi umysł.
      Kiedy odkryjemy ową wewnętrzną rzeczywistość, jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie każdego problemu, przyczynę każdego skutku.
      Tak więc, jeśli kontrola nad naszym wewnętrznym światem spoczywa w naszych rękach, także wszystkie prawa rządzące mocą oraz posiadaniem rzeczy leżą w zasięgu naszej kontroli.

      8. Rzeczywistość zewnętrzna jest odbiciem świata wewnętrznego.
      Wszystko co istnieje w świecie zewnętrznym można znaleźć wewnątrz.
      W świecie wewnętrznym można znaleźć nieskończoną Mądrość, nieskończoną Moc i nieskończony zasób wszystkiego co potrzebne.
      Wszystko to czeka na odkrycie, rozwinięcie i uzewnętrznienie.
      Jeżeli rozpoznamy ten potencjał drzemiący we własnym wnętrzu, urzeczywistni się on w świecie zewnętrznym.

      9. Harmonia w świecie wewnętrznym zostaje odzwierciedlona w świecie zewnętrznym zewnętrznymi warunkami, pięknymi rzeczami, wszystkim co najlepsze.
      Harmonia w wewnętrznym świecie jest podstawą zdrowia i konieczną podstawą każdej wielkości, każdej mocy, każdego osiągnięcia, każdej zdobyczy i wszystkich sukcesów.
      Harmonia w wewnętrznym świecie to umiejętność kontrolowania naszych myśli oraz umiejętność decydowania o tym, co będzie dla nas znaczyło każde doświadczenie.

      11. Wynikiem istnienia harmonii w wewnętrznym świecie jest optymizm i dobrobyt; dobrobyt w świecie wewnętrznym skutkuje dobrobytem w świecie zewnętrznym.

      12. Rzeczywistość zewnętrzna jest odzwierciedleniem warunków i okoliczności tworzonych przez świadomość.

      13. Zdobywając wiedzę o [naszym] wewnętrznym świecie, nabywamy umiejętności dostrzegania ukrytych w nim cudownych możliwości, jak również zdobywamy moc umożliwiającą urzeczywistnienie tych możliwości w świecie zewnętrznym.

      14. Będąc świadomymi wiedzy znajdującej się w wewnętrznej rzeczywistości obejmujemy ją w posiadanie, a posiadłszy wiedzę stajemy się posiadaczami mocy i mądrości koniecznych do urzeczywistnienia wszystkiego, co jest konieczne do naszego całkowitego i harmonijnego rozwoju.

      15. Rzeczywistość wewnętrzna umożliwia praktyczne działanie, jest światem, w którym mężczyźni i kobiety szukający mocy budują odwagę, nadzieję, entuzjazm, pewność siebie, zaufanie i wiarę, dzięki którym uzyskują możliwość stworzenia i ujrzenia wizji, a następnie
      umiejętność przełożenia tej wizji na rzeczywistość.

      16. Życie to odkrywanie, a nie przyrastanie.
      To, co przychodzi do nas w świecie zewnętrznym, znajdowało się już wcześniej w naszym posiadaniu w świecie wewnętrznym.

      17. Każde posiadanie bazuje na świadomości.
      Każdy zysk jest wynikiem działania skumulowanej świadomości.
      Każda strata jest wynikiem rozproszenia świadomości.

      18. Skuteczność umysłu jest zależna od harmonii; dysharmonia oznacza zmieszanie; stąd każdy, kto chce posiąść moc, musi znaleźć się w harmonii z Prawami Natury.

      19. Ze światem zewnętrznym jesteśmy związani umysłem obiektywnym.
      Narządem odpowiadającym umysłowi jest mózg i ośrodkowy system nerwowy, za pomocą którego mamy kontakt z każdą częścią naszego ciała.
      Ta wielka sieć nerwów reaguje na każdy bodziec:
      światło, ciepło, dźwięk, zapach, smak.

      20. Gdy myśli wypełniające umysł obiektywny są właściwe, gdy rozumie on prawdę, gdy impulsy wysyłane do całego układu nerwowego są korzystne, wszystkie odbierane bodźce są przyjemne, harmonijne.

      21. W rezultacie tego wzmacniamy siłę, witalność i ogół korzystnych procesów i funkcji ciała, jednakże w ten sam sposób, dzięki umysłowi obiektywnemu, w życie wprowadzamy problemy, choroby, niedostatek, ograniczenia i wszelkie inne formy dysharmonii.
      To umysł obiektywny – przez nieodpowiednie myślenie – wiąże się z funkcjami i procesami destruktywnymi.

      22. Ze światem wewnętrznym łączy nas umysł podświadomy.
      Organem ciała odpowiadającym umysłowi podświadomemu jest splot słoneczny oraz układ nerwowy obwodowy, dzięki którym doświadczamy wszystkich wrażeń subiektywnych, takich jak radość, strach, miłość, ekscytacja; dzięki niemu oddychamy oraz dysponujemy wyobraźnią i mamy dostęp do wielu innych fenomenów podświadomości.
      To podświadomość łączy nas z Umysłem Uniwersalnym i daje dostęp do wszystkich stwórczych sił Wszechświata…”

      Bardzo podobnie twierdzą Kahuni 🙂

      „23. Największym sekretem życia jest skoordynowanie działania tych dwóch umysłów i zrozumienie ich funkcji.
      Dzięki tej wiedzy możemy świadomie kontrolować zarówno jeden, jak i drugi umysł, zyskując władzę nad tym, co skończone, i nad tym, co nieskończone.
      Nasza przyszłość jest całkowicie pod naszą kontrolą, a nie pod kontrolą jakiś kapryśnych i nieprzewidywalnych sił zewnętrznych. 😛

      24. Wszyscy zgadzają się co do tego, że istnieje jedna Zasada lub jedna Świadomość przenikająca cały Wszechświat, zajmująca wszystkie przestrzenie, taka sama co do swojej natury w każdym punkcie swojej obecności.
      Jest samą mocą, mądrością, zawsze obecna.
      Wszystkie myśli i wszystkie rzeczy istnieją w Niej.
      Wszystko istnieje we wszystkim.

      25. We Wszechświecie istnieje tylko jedna, myśląca świadomość; myśli, które zaistnieją w tej świadomości stają się dla niej obiektywnie istniejącymi rzeczami.
      Jako że ta Świadomość jest wszechobecna, musi być obecna w każdej osobie; każda osoba musi więc być manifestacją tej Wszechmocnej, Wszechwiedzącej i Wszechobecnej Świadomości.

      26. Z tego, że we Wszechświecie istnieje tylko jedna Świadomość zdolna myśleć wynika, że twoja świadomość jest tożsama ze Świadomością Wszechświata, lub innymi słowy, wszystkie umysły są jednym umysłem.
      Nie można podważyć tego wniosku w żaden sposób.

      27. Świadomość skupiająca się w komórkach twojego mózgu jest tą samą świadomością skupiającą się w komórkach mózgowych innych osób.
      Każdy człowiek jest wyłącznie indywidualizacją Wszechświata, Kosmicznego Umysłu.

      28. Uniwersalny Umysł jest statyczną lub potencjalną energią – on po prostu jest.
      Może urzeczywistniać się tylko poprzez człowieka, a człowiek może urzeczywistniać się wyłącznie przez Uniwersalny Umysł.
      Człowiek i Uniwersalny Umysł stanowią jedność.

      29. Ludzka zdolność do myślenia jest zdolnością oddziaływania na Uniwersalny Umysł i powodowania jego manifestacji.
      Ludzka świadomość bazuje tylko na zdolności człowieka do myślenia.
      Uważa się, że umysł sam w sobie jest subtelną formą statycznej energii, z której powstają procesy nazwane „myśleniem” – będące dynamicznym stanem umysłu.
      Umysł jest statyczną formą energii, myśl natomiast jest dynamiczną formą energii – dwa stany jednej rzeczy. 😛
      Myśl jest zatem wibrującą siłą stworzoną dzięki przejściu umysłu ze stanu statycznego do dynamicznego.

      30. Jako że suma wszystkich cech zawiera się w Uniwersalnym Umyśle, który jest Wszechmocny, Wszechwiedzący i Wszechobecny, te cechy muszą być obecne przez cały czas w swojej potencjalnej formie w każdej osobie.
      Zatem gdy człowiek myśli, myśl jest zmuszana przez swoją naturę do zaistnienia w obiektywnej rzeczywistości lub stworzenia warunków, które będą odzwierciedlać swoje źródło.

      31. Wynika stąd, że każda myśl jest przyczyną, a każda okoliczność skutkiem.
      Z tego powodu jest absolutnie niezbędne, abyś kontrolował swoje myśli tak, by przynosiły wyłącznie pożądane okoliczności. 😛

      32. Cała moc pochodzi z wnętrza i znajduje się całkowicie pod twoją kontrolą.
      Jest wynikiem posiadania dokładnej wiedzy i dobrowolnego praktykowania precyzyjnych zasad.

      33. Powinno być oczywiste, że gdy osiągniesz dogłębne zrozumienie tego prawa i jesteś w stanie kontrolować swoje procesy mentalne, możesz to wykorzystać w każdych okolicznościach.
      Innymi słowy, możesz rozpocząć świadomą współpracę z Wszechmocnym prawem, które jest fundamentalną zasadą wszystkiego.

      34. Uniwersalny Umysł jest zasadą życia obecną w każdym istniejącym atomie; każdy atom bezustannie usiłuje stworzyć więcej życia;
      wszystko jest inteligentne, i wszystko nieustannie szuka sposobów na wypełnienie celu, do którego zostało stworzone.

      35. Większa część ludzkości żyje w świecie zewnętrznym, a niewielu tylko odkryło świat wewnętrzny, chociaż to właśnie świat wewnętrzny kreuje świat zewnętrzny.
      Świat wewnętrzny jest twórczy i wszystko, co możesz znaleźć w świecie zewnętrznym zostało przez ciebie stworzone w świecie wewnętrznym.

      36. System ten pokaże ci drogę do mocy, która będzie twoja jeśli tylko zrozumiesz relację między światem zewnętrznym a światem wewnętrznym.
      Świat wewnętrzny jest przyczyną, świat zewnętrzny – skutkiem.
      Aby zmienić skutek, musisz zmienić przyczynę 😀

      37. Od razu zorientujesz się, że jest to całkowicie nowa i niezwykła idea – większość ludzi próbuje zmienić skutki pracując ze skutkami.

      38. Nie potrafią zrozumieć, że zwyczajnie zmieniają jeden rodzaj kłopotów na inny.
      Aby usunąć zgrzyty musimy usunąć ich przyczynę, a przyczyna owa może zostać znaleziona jedynie w świecie wewnętrznym.

      38. Każdy rodzaj wzrastania ma swoje źródło wewnątrz.
      Widoczne jest to w całej naturze. Każda roślina, każde zwierzę, każdy człowiek jest żywym dowodem na istnienie tego wielkiego prawa, a szukanie mocy i potęgi na zewnątrz jest ogromnym błędem wszechczasów.

      39. Świat wewnętrzny jest nieskończonym źródłem zasobów, a świat zewnętrzny jest ujściem strumienia.
      Nasza zdolność do otrzymywania zależy od poznania tego Nieskończonego Źródła, tej Nieskończonej Energii, której każda istota jest ujściem.
      Każda istota jest więc jednością ze wszystkimi innymi bytami. 😀

      40. Rozumowanie jest procesem mentalnym, tak więc podejmowanie mentalnego działania jest interakcją pomiędzy jednostką a Uniwersalnym Umysłem, a jako że Uniwersalny Umysł jest przenikającą wszystko i ożywiającą każdą istotę inteligencją, to mentalne działanie i jego wynik stanowią prawo przyczynowości, jednak owa zasada przyczynowości nie tkwi w jednostce, a w Uniwersalnym Umyśle.

      41. Nie jest obiektywną zdolnością lecz subiektywnym procesem, a jego wyniki są widoczne w nieskończonej różnorodności okoliczności i doznań.

      42. Życie może wyrażać się tylko tam, gdzie obecny jest umysł.
      Nic nie może istnieć bez umysłu.
      Wszystko, co istnieje jest jakimś rodzajem manifestacji tej jednej, pierwotnej substancji,
      z której – i dzięki której – wszystkie rzeczy zostały stworzone i w sposób ciągły są odtwarzane.

      43. Żyjemy w niezgłębionym morzu plastycznej substancji umysłu.
      Ta substancja jest wiecznie żywa i aktywna.
      Jest w najwyższym stopniu wrażliwa.
      Przybiera formę w zależności od żądania umysłu.
      Myśli tworzą formę bądź matrycę, która kształtuje substancję.

      44. Pamiętaj, że prawdziwa wartość tej wiedzy leży w jej zastosowaniu.
      Praktyczne zrozumienie tego prawa pozwoli zastąpić biedę obfitością,
      ignorancję – wiedzą,
      dysonanse – harmonią,
      tyranię – wolnością.
      Z całą pewnością nie istnieje większe błogosławieństwo niż to, patrząc z materialistycznego i społecznego punktu widzenia.

      45. Teraz zastosuj wiedzę w praktyce:
      Znajdź miejsce, w którym możesz być sam i w którym nikt nie będzie ci przeszkadzał.
      Siądź wyprostowany, wygodnie, ale nie kładź się.
      Niech twoje myśli biegną swoim torem, a ty zachowuj bezruch przez piętnaście minut do pół godziny.
      Kontynuuj wykonywanie tego ćwiczenia przez trzy, cztery
      dni…, tydzień – aż do momentu, gdy osiągniesz pełną kontrolę nad swoim ciałem.

      46. Dla wielu jest to zadanie wyjątkowo trudne; inni poradzą sobie z nim bez problemu. Najważniejsze jest, aby osiągnąć całkowitą kontrolę nad ciałem zanim będziemy kontynuować… ” 😀

      http://tajemnica.wordpress.com/2008/08/06/charles-f-haanel-system-klucza-uniwersalnego/

      • margo0307 pisze:

        AKCJA i… REAKCJA 😀

      • Dawid56 pisze:

        Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Dzięki Margo🙂..Ciekawe czy znał je Robin Williams.Gdyby je znał to wątpię żeby popełnił samobójstwo

      • Mezamir pisze:

        Poczytaj sobie co ci ludzie piszą
        http://www.zaburzeni.pl/encyklopedia-objawow-derealizacji-depersonalizacji-t3473.html
        i porównaj ze słowami Buddy

        Większość z nich uważa za chorobę to,do czego niektórzy jogini dążą latami😀
        Są o krok od oświecenia a lekarze dają im leki aby zlikwidować tę „chorobę”😉

        Depresja której również doświadczają wynika z niezrozumienia tego co się z nimi dzieje.
        Czytając ich objawy ma się wrażenie jakby budda pisał o swojej depresji
        którą zdobył tylko dlatego że osiągnął oświecenie ale nikt mu nie wyjaśnił o co w nim chodzi więc teraz myśli że jest chory i wpada w coraz większy dół.

        Problem, o którym pisał Andrzej Skulski w swoim artykule „Od inkwizycji do psychiatrii – niechciana prawda” zwrócił moją uwagę na tendencję traktowania przez współczesną psychiatrię czarowników, czarownic i szamanów jako schizofreników. Tę tendencję zauważyłem już kilka lat temu, jednakże nie zdawałem sobie sprawy z podobieństw przeciwnych obozów inkwizycji i psychiatrii jako takiej. Sądziłem, że podejście psychiatrii do tzw. chorych psychicznie bierze się z niewiedzy typowej dla samej nauki, która ma manierę odrzucania wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z życiem duchowym. Jedyna różnica jest taka, że współcześni szamani żyjący w naszej kulturze, u których zdiagnozowano schizofrenię, nie mają oparcia w mapie, jaką dysponują szamani w tradycjach, które kultywowały lub wciąż kultywują to zjawisko. W kulturze plemiennej, w której istnieje funkcja szamana, człowiek przechodzący proces rozpadu (śmierci) i ponownych narodzin ma oparcie w całej tradycji, jak i w przewodnikach – starszych szamanach lub duchach (np. tzw. głosy). W naszej kulturze, jak zauważył pan Skulski, skutecznie wytępiono tę linię przekazu, przez co ludzie predysponowani do funkcji szamana zostali pozbawieni korzeni, wsparcia w bardzo trudnym procesie inicjacyjnym. Mało tego, wmówiono im, w co uwierzyli (jakżeby inaczej, skoro mają tylko dwa źródła nie-wiedzy – religię i jej następczynię, psychiatrię), że proces, który przechodzą, jest chorobą, czymś nienormalnym i szkodliwym dla ich zdrowia. Sami psychiatrzy, odcinając się od wielotysiącletniej tradycji szamańskiej odcięli się też od kopalni wiedzy na temat samego zjawiska inicjacji szamańskiej. Oczywiście szamanizm bada się, ale są to badania z punktu widzenia osób, które nie doświadczają samego procesu inicjacyjnego. Tym czasem istotne jest w tym procesie, by osobę doświadczającą dezintegracji przeprowadzał ktoś doświadczony, kto sam wcześniej przeszedł ten sam proces. Psychiatria od początku podeszła do zagadnienia z postawą potępiającą, nierozumiejącą zjawiska i z góry zakładającą, że proces transformacji, któremu towarzyszą takie zjawiska jak głosy i wizje, jest chorobą. Doszło do absurdu – osoby doświadczone w tej materii, które zostały wyszkolone w linii przekazu mającej korzenie w prehistorii, zostały uznane za niekompetentne i niegodne zaufania. Jaki był tego efekt? Tradycja szamańska została niemal doszczętnie wytępiona w kulturze Zachodu. Linia przekazu, tak istotna dla tej tradycji, została przerwana przez wielowiekowy holokaust. Dziś osoby, które są ze swej natury powołane do funkcji szamana, są napiętnowane, pozbawione szansy na zdrowe przejście procesu inicjacyjnego do końca, zawieszone gdzieś pomiędzy fazą rozpadu a niemocy. Tylko nielicznym udaje się przejść proces do końca, nie mając oparcia w tradycji, która dawałaby odpowiednie techniki i przygotowanych do tego przewodników.
        Nie twierdzę, że wszyscy, którym przyczepiono etykietkę schizofrenika, to potencjalni szamani, zawieszeni w połowie procesu i skazani na dożywotnie uzależnienie od systemu psychiatrycznego. Twierdzę, że współczesna psychiatria popełnia karygodny błąd, żeby nie powiedzieć – zbrodnię, lecząc coś, czego sama nie rozumie. Oczywiście wiem, że psychiatria nie przyzna się do błędu, tylko będzie dalej brnąć w swoim samouwielbieniu.

        Podobieństwa i różnice
        Między procesem inicjacji szamańskiej a objawami tzw. schizofrenii zachodzi szereg podobieństw. Oto niektóre z nich:
        1. Głosy i wizje;
        2. Stan psychotyczny (z tą różnicą, że schizofrenik nie panuje nad psychozą, w odróżnieniu od szamana, który wchodzi w odmienne stany świadomie i celowo);
        3. Zmiana osobowości;
        4. Odmienne stany osobowości;
        5. Ból i ekstaza.

        Istnieją też zasadnicze różnice, które sprawiają, że schizofrenia może, ale nie musi być etapem inicjacji szamańskiej.
        http://www.taraka.pl/schizofreniczny_szaman_dezintegracja_osobowosci

        • Maria_st pisze:

          Dziwisz sie Mezamir?

          Z tymi głosami i wizjami, to tez ciekawe…..tym bardziej ze jak uważa Andrzej najczęściej są indukowane

  6. Mezamir pisze:

    Buddyjskie wyjaśnienia na temat działania prawa przyczyny i skutku (karmy) pokazują, w jaki sposób nasze zachowanie wpływa na nasze życie. Oświecone aktywności manifestują się wtedy, gdy zdołamy się uwolnić od karmy. Zanim to nastąpi, buddysta ćwiczy się w wykonywaniu pożytecznych działań, wykorzystując przy tym ciało, mowę i umysł, co pozwala mu na zdobycie energii potrzebnej do głębszego wglądu w doświadczeniu medytacyjnym.

    Skłonności do niewłaściwego postępowania usuwane są za pomocą medytacji oczyszczającej, przez zastąpienie ich pożytecznymi tendencjami oraz poprzez wysyłanie silnych życzeń. Można przy tym skorzystać z oparcia w Buddzie, swoim nauczycielu i przyjaciołach na ścieżce. Wiele dobrych wrażeń w umyśle ułatwia medytację, pomaga znaleźć siłę i odwagę do spojrzenia poza świat obrazów wewnętrznych doświadczeń – bezpośrednio na absolutną przejrzystość przestrzeni umysłu. Na ścieżkach „nagromadzenia i łączenia” szlachetne działania są tak ważne, jak zbieranie drewna przed rozpaleniem ognia. Z chwilą rozpuszczenia iluzji ja wykracza się wprawdzie poza dualistyczny punkt widzenia, jednakże aby móc osiągnąć pełne oświecenie, trzeba cały czas „dokładać drewna”.
    Aby proces ten mógł przebiegać prawidłowo, buddysta łączy sensowny styl życia i medytację, co prowadzi go do rozwinięcia wyzwalającej aktywności i mądrości. Najpierw uczy się zwracać uwagę na rezultaty zwyczajnych, światowych działań, a później ćwiczy się w wykonywaniu działań wyzwalających, prowadzących do trwałego szczęścia. Dopóki doświadczamy świata jako pozytywnego, negatywnego lub neutralnego, dopóty ważne jest wykonywanie działań pożytecznych, unikanie szkodliwych i ogólnie zachowanie uwagi wobec własnego zachowania. Z tego powodu Budda radził wykorzystywać ciało w celu:
    http://www.buddyzm.pl/pl/dla-nauczycieli-szkolnych/32-dzialania-pozyteczne-i-szkodliwe

  7. Teresa Pulsatilla pisze:

    W młodości

    Przeszłości dzięki
    Przyszłości tak
    Miłości jestem
    Wierności trwam

    Teraz

    Przeszłości za każde doświadczenie dziękuję
    w drodze do Domku (Chaci) spokojna się czuję
    Przyszłości ciagle tak tak tak
    będzie taka jak ma być o tak a jak
    Miłości byłam byłam jestem jestem i będę będę będę
    w tej prawdziwej wszechogarniającej największe szlify zdobędę
    Wierności wciąż i wciąż trwam
    mam nadzieję i pewność że także gdy stanę u niebieskich bram.

  8. Mezamir pisze:

    Sen,Śnienie,Umieranie-fragment

    Psychoanaliza dostarcza komentarza do problemu pokrewieństwa snu z orgazmem,
    wiążąc je z wyobrażeniem umierania.
    Osoby cierpiące na bezsenność oraz osoby niezdolne do osiągania orgazmu często
    odkrywają w trakcie analizy, że niemożność zaśnięcia
    lub niemożność stopienia się z ukochaną osobą w erotycznym zespoleniu
    bierze się ze strachu przed utratą poczucia , ja”.
    Ciekawe, że we Francji orgazm nazywany jest la petite mort, „mała śmierć”.

    W greckiej mitologii sen i śmierć to bracia: Morfeusz i Tanatos.
    By pozwolić sobie zasnąć, trzeba zrezygnować z osobistego „ja” i rozpuścić się w pierwotnej jedności
    ze światem albo z matką (czy też macicą).
    Osoby mające problemy z zasypianiem doświadczają utraty ,
    ja” jako straty,niejako wzbogacenia.
    To samo dotyczy osób, które nie potrafią osiągnąć orgazmu.
    Mówił o tym również profesor Taylor. Gotowość utraty poczucia „ja”,
    pozwalająca nam zapaść w sen lub zespolić się z kimś w orgazmie,
    pozwala nam także nie bać się śmierci.
    Można powiedzieć, że sen i orgazm to wysublimowane formy umierania.
    Joyce McDougall

    Pisma buddyzmu tybetańskiego powiadają, że przebłysku przejrzystego światła
    doświadcza się przy różnych okazjach – przy kichaniu, omdleniu, umieraniu,
    podczas stosunku seksualnego oraz snu.
    Nasze poczucie „ja” albo ego jest zwykle bardzo silne, mamy tendencję do postrzegania świata
    z tej subiektywnej perspektywy.
    Ale przy wymienionych tu okazjach owo silne poczucie, ja” ulega rozluźnieniu.
    Dalajlama

    Czy istnieje związek – dociekała Joyce McDougall –pomiędzy trudnością w odpuszczeniu , ja
    w stanie pełnego czuwania a niechęcią czy niezdolnością do rozpuszczenia obrazu swojego ciała fizycznego i przyzwolenia na pojawienie się bardziej duchowego obrazu ciała?
    Czy chwytanie się obrazu ciała fizycznego może utrudnić odpuszczanie ego?
    – Sądzę, że istnieje tu jakieś powiązanie, ponieważ nasze poczucie „ja”
    bardzo silnie łączy się z bytem cielesnym.
    Właściwie mówimy o dwojakim poczuciu „ja”: zwykłym i subtelnym.
    Zwykłe poczucie, ja” zasadza się na naszej fizyczności.
    Ale gdy doświadczamy subtelnego „ja”, ciało fizyczne przestaje być ważne i lęk przed utratą, ja” zanika.

    Joan Halifax zauważyła, że istnienie różnych stanów implikuje jakieś przejściowe fazy pomiędzy nimi:
    – Wszystkie te stany wymagają chwilowego zawieszenia zwykłej świadomości, a zatem coś jak gdyby umiera. Czy odbywa się to na poziomie fizycznym czy subtelnym, zawsze pojawia się przerwa, szczelina, poza którą ciągłość się rekonstytuuje. Czy prawdą jest, że jednym z aspektów praktyki jest utrzymanie ciągłości umysłu wykraczającej poza poziom fizyczny czy nawet subtelny –a więc na poziomie ostatecznym? Utrzymanie ciągłości czegoś, co jest niczym?
    Wszyscy uśmialiśmy się nad jej wysiłkami sformułowania tej myśli.
    – W naszym języku nie ma na to odpowiednich określeń! – stwierdziła w końcu.

    – W pewnych stanach medytacyjnych – odparł Dalaj Lama – ma się po prostu poczucie pustki, a wówczas nie ma nawet subtelnego odczucia , ja”. Chociaż nie odczuwa się , ja”, nie znaczy to, że nie ma wtedy żadnego „ja”. Tybetański termin na określenie świadomości to sziepa (tyb. Szes Po), co dosłownie znaczy”wiedza” lub „świadomość czegoś”. Oznacza to zdawanie sobie sprawy z czegoś – i to definiuje świadomość na zwykłym poziomie. Jednak na poziomie subtelnym może nie być żadnego punktu zaczepienia dla świadomości. Jest to stan analogiczny do paradoksalnego „myślenia bez myśli”. To pojęciowy stan bycia świadomym, wolny od pewnego rodzaju myśli lub pewnych poziomów myślenia. „Bez myśli” nie oznacza jednak całkowitego braku myśli.

  9. Mezamir pisze:

    „Zgodnie z Kalendarzem Sławskim, 15 sierpnia jako Sławianie obchodzimy Święto Mokoszy.
    Termin „Święto Mokoszy” może być niezbyt jasny dla osób, które nie się zapoznały się jeszcze z bioteizmem, ale na pewno jest bliższy miłośnikom sławiańskiej mitologii”.

    • Maria_st pisze:

      wow—a wiec o to chodzi……pięknie—teraz rozumiem

      • Maria_st pisze:

        Mezamir a zielone swiatki, zeslanie ducha swietego to jaki odpowiednik slawianskich swiat i co znaczy?

          • Mezamir pisze:

            1.02 Gromnica – zima spotyka się z wiosną, wyjście po raz pierwszy na miejsce obrzędowe, przyzywanie Bogów, czczenie ich
            21.02 Strzybóg – modły i prośby o pogodę i „przywianie” wiosny, przewidywanie pogody
            1.03 Perepłut – w nocy (z 28.02) rodzi się nowa woda; uświęcanie wody, zbieranie „żywej wody” ( z trzech źródeł) do celów magicznych, symboliczne spryskiwanie się nią
            od 9.03 Jaskółka – początek wzywania wiosny, przyzywanie ptaków do powrotu z wyraju, przewidywania pogody, czczenie Mokoszy, zostawianie na ziemi symboli solarnych w celu przyciągnięcia słońca
            13.03-20.03 Tydzień Jarowita – modły i przywoływania Jarowita; dawniej oprowadzano po wiosce chłopca przebranego za Jarowita (tj. ubranego na biało z kłosami żyta w dłoni, siedzącego na białym koniu)
            20.03 Dzień oczyszczenia – symboliczne spryskiwanie się wodą w celu oczyszczenia przed wielkim dniem
            21.03 Jare święto – wiosenna równonoc; witanie Słońca – Swarożyca, czczenie Mokoszy, wbicie w ziemię pierwszej kłody jako symbol zapłodnienia (wcześniej nie wolno było tego robić, ponieważ Ziemia była brzemienna), taczanie jaj po ziemi, wyniesienie kukły Morany ze wsi, składanie ofiar
            22.03 Wełkydeń – pierwszy dzień świąteczny; święcenie jadła i jaj „żywą wodą”, modły do Bogów
            23.03 Konopielka – polewanie dziewcząt wodą przez chłopców (wezwanie urodzaju), a te z kolei obdarowywują ich pisankami
            24.03 Bogini wiosna – Przebudzenie Ziemi, palenie ognisk w celu ogrzania jej, święcenie ziarna na zasiew
            25.03 Perun – przywoływanie burzy, rozpoczęcie siejby
            15.04 Jarowit – dzień poświęcony czczeniu Jarowita
            16.04 Rachmański wełkydeń – puszczanie na wodę skorupek po pisankach
            22.04 Łada – czczenie jej, dzień ten zaprowadza równowagę w przyrodzie i w ludziach; święto dziewcząt
            23.04 Święto mężczyzn – czczenie ognia i spryskiwanie go piwem, obmywanie się rosą, modły do Świętowita
            1.05 Żywia – święto zieleni i życia
            2.05-11.05 Rusalny tydzień – ofiarowywanie chleba, płótna i wianków dla rusałek, wił i Mokoszy
            10.05 Zielnik – zbieranie ziół, święcenie ich, składanie roślinom żertrwy z piwa lub miodu
            10.05-17.05 Nowe lato – pierwotna nazwa zielonych świątek; wicie wieńców i majenie domów, oprowadzanie po wiosce dziewczyny przebranej za Ładę (błogosławi ona każdy dom, obdarowywując go płodnością)
            15.06 Świętowit – modły o urodzaj, żertwy
            21.06-24.06 Kupała – letnie przesilenie; magiczna noc, rośliny zebrane tej nocy mają niezwykłą magiczną noc; wygaszenie starego, brudnego już ognia i zapalenie w tym miejscu nowego (chodzi o ogień domowy, który płoną przez cały rok), pierwsza prawdziwa kąpiel, dziewczęta puszczały wianki na wodę, wróżyły na temat zamążpójścia; święto miłości, kojarzenia się par, jedyna noc, kiedy mężczyzna mógł bezkarnie posiąść kobietę
            30.06 Pożegnanie Jarowita – żegnanie Jarowita, jako że wiosna się skończyła
            1.07 Swaróg – oddawanie mu czci, początek sianokosów
            13.07 Chors – modły, przewidywanie pogody
            20.07 Perun – modły, czas na składanie przysiąg, braterstwa
            22.07 Perperuna – modły, prośby o urodzaj
            6.08 Spas – święto Simargła, składanie mu ofiar, święcenie owoców i zbóż
            15.08 Mokosza – czczenie Matki Ziemi oddającej swe plony ludziom
            19.08 Strzybóg – prośby o pogodę
            1.09 Dadźbóg – rytualne zapalanie świec w domu wieczorną porą, święcenie ognia domowego
            4.09 Perun i Perperuna – pożegnanie ich, palenie ognisk i zamawiania przed pożarem
            8.09-9.09 Rodzanice – modły, poświęcanie chleba i jego błogosławieństwo
            14.09 Święto wyraju – pożegnanie ptaków, które na zimę odlatują do wyraju
            21.09-23.09 Święto plonów – równonoc jesienna; dziękowanie Mokoszy za plony, częstowanie obrzędowym kołaczem, robienie wieńców z kłosów zboża i święcenie ich, żegnanie Słońca, wróżby dotyczące urodzaju na rok następny
            24.09 Domowy – modły do niego, by strzegł zapasów, składanie mu ofiar w czterech kątach domu
            24.10 Dziady – dzień pamięci o zmarłych, równocześnie święto Welesa; palono grumadki na grobach zmarłych, spożywano obiaty (rytualne bezmięsne posiłki dla zmarłych), prośby do Welesa o opiekę nad duszami
            24.11 Dola – wróżby dotyczące przyszłego losu
            29.11 Kalita – od tego dnia odgryza się kęsy z rytualnego chleba, co symbolizuje zmniejszanie się dnia
            6.12 Dziadek Mróz – przychodzi zima, a z nią Dziad Mróz, trzeba go zaprosić na kolację
            21.12-23.12 Szczodry wieczór – zimowe przesilenie; witanie Słońca, które od tego dnia będzie coraz dłużej gościć na niebie, rozpalanie ognisk w celu przywołania go, w domu zapalano tzw. podłaźniki – świeczki na gałązkach sosnowych lub świerkowych ozdobionych kokardkami
            24.12-30.12 Szczodre gody – świąteczne obchodzenie rozpoczęcia nowego cyklu, który był za razem rozpoczęciem nowego roku; w tych dniach czczono przodków, Roda jako ojca wszystkiego, Swaroga, Swarożyca, Mokoszę

          • Maria_st pisze:

            Dziękuje Mezamir.
            ” żywa woda” — tzn?
            ogólnie to mam sporo o tym ” pamięci „

          • Mezamir pisze:

            Nie wiem co autor miał na myśli pisząc o żywej wodzie.

          • Mezamir pisze:

            Magia wody

            Woda odgrywa jedną z najważniejszych ról nie tylko w naszym codziennym życiu, będąc absolutnie niezbędną do picia, przygotowywania jedzenia, mycia, wytwarzania pary w fabrykach etc., lecz również w naszym magicznym rozwoju. Element wody jest ogromnie ważnym czynnikiem. W teoretycznej części zostało już wspomniane, że magnetyzm, czyli siła przyciągania, jest związana z elementem wody. Właśnie tę właściwość będziemy wykorzystywać w naszym rozwoju. We wszystkich książkach zajmujących się leczniczym magnetyzmem, emanacją odu etc., przeczytasz, że woda może być namagnetyzowana czy też naładowana odem. Jednak bardzo mało wiadomo na temat tego, w jaki sposób zwiększyć tę właściwość albo jak można ją wykorzystać w inny sposób. Nie tylko woda, lecz wszystkie płyny posiadają specyficzną właściwość przyciągania, co w połączeniu z kurczliwością powoduje, iż mają one zdolność do zatrzymywania wpływów, dobrych i złych.

            Możemy zatem uważać element wody, a zwłaszcza jego fizyczną odmianę, za akumulator. Im zimniejsza woda, tym większa jej zdolność kumulowania. Woda osiąga największą wchłanialność w temperaturze +4°C, kiedy ma największy ciężar właściwy.

            Ten fakt nie ma zbyt wielkiego znaczenia, gdyż różnice stopnia wchłanialności wody (czy innych płynów) do 6°C są tak niewielkie i tak trudno dostrzegalne, że jedynie dobrze przeszkolony mag będzie w stanie je zauważyć.

            Jeśli poprzez podgrzanie woda stanie się letnia, jej wchłanialność gwałtownie znika. W temperaturze 36-37°C woda staje się neutralna dla magnetyzmu.

            Uwaga! Mamy tutaj do czynienia z konkretnymi właściwościami siły przyciągania i jej praktycznym znaczeniem w odniesieniu do magnetyzmu, która jest rezultatem interakcji elementów.

            Impregnacja życzeniem (poprzez pierwiastek akashy obecny w każdej substancji, również i w wodzie) może być dokonywana na każdym obiekcie i przy każdej temperaturze. Kawałek chleba, gorąca zupa czy kubek kawy bądź herbaty może zostać naładowany magicznie. Ten rodzaj ładowania nie zależy od zdolności kumulacyjnej elementu wody, lecz jest dokonywane poprzez pierwiastek przyczynowy, piątą siłę elementów, i działa poprzez elektromagnetyczny fluid odpowiednich elementów. Ważne jest, aby zwrócić uwagę na tę różnicę, by uniknąć błędów.

            Na przykład, całkiem niemożliwe jest namagnetyzowanie talerza gorącej zupy, gdyż kumulacyjna siła elementu wody jest równoważona przez ekspansję ciepła obecnego w wodzie, jeśli wzrośnie ono ponad 37°C. Jednakże można tę zupę zaimpregnować danym życzeniem.

            Teraz zajmijmy się praktyką magii wody. Od teraz, ilekroć będziesz myć ręce, koncentruj się intensywnie na tym, że nie tylko zmywasz brud ze swojego ciała, lecz również nieczystości ze swojej duszy. Myśl, że oczyszczasz się z chorób, problemów, braku satysfakcji czy porażek i że przenosisz je na wodę. Ilekroć jest to możliwe, myj się pod bierzącą wodą, aby brudna woda od razu odpływała, i koncentruj się na myśli, że twoje słabości odpływają razem z wodą.

            Jeśli do dyspozycji masz jedynie miednicę, to nie zapomnij o natychmiastowym wylaniu użytej wody, aby nikt nie wszedł z nią w kontakt.

            Możesz również zanurzyć swoje dłonie na chwilę w zimnej wodzie i koncentrować się na myśli, że magnetyczno-astralna siła przyciągania wyciąga wszelkie słabości z twojego ciała i duszy.

            Bądź całkowicie przekonany, że wszystkie wady przechodzą do wody. Po krótkim czasie będziesz zaskoczony efektem tego ćwiczenia. Ta woda również powinna być wylana natychmiast po użyciu. To ćwiczenie jest nadzwyczaj efektywne, jeśli wykonuje się je latem w rzece, gdzie możesz zanurzyć całe ciało (oczywiście z wyjątkiem głowy).

            Możesz to ćwiczenie wykonywać również w odwrotny sposób – najpierw magnetyzując bądź impregnując wodę życzeniem. Musisz być przekonany, że poprzez mycie się tą wodą, jej moc przechodzi na twoje ciało i twoje życzenie się spełnia.

            Jeśli ktoś ma wystarczająco dużo czasu, może te ćwiczenia wykonywać jedno po drugim. Najpierw przenosząc wszystkie negatywne cechy na wodę (bieżącą lub w oddzielnym naczyniu), a potem myjąc się wodą zaimpregnowaną życzeniem. Zmywając negatywne cechy, możesz używać mydła.

            Kobiety, poza tymi dwoma wspomnianymi możliwościami, mają również trzecią: mogą koncentrować swój magnetyzm na tym, że woda znacznie odmładza, odświeża, uelastycznia i przez to uatrakcyjnia wygląd ich twarzy i cery. Zalecane jest więc nie tylko mycie twarzy, lecz również zanurzanie jej w wodzie na kilka sekund. Powtarzaj to co najmniej siedem razy w trakcie jednej sesji. Możesz też do tej wody dodać odrobinę boraksu.

            Mag ma również jeszcze jedną możliwość, której nie można przeoczyć. Jest to „magnetyczna kąpiel oczu”. Z rana mag zanurza swoją twarz w przegotowanej poprzedniego dnia wodzie (używając odpowiedniego naczynia) i otwiera w niej oczy. Wtedy przewraca oczyma równo siedem razy. Na początku oczy będą piekły, lecz jest to przejściowe; przyzwyczają się one do tego ćwiczenia.

            Jeśli masz słaby wzrok, do wody dodaj odrobinę ziela świetlika (Euphrasia Officinalis). Kąpiele oczu sprawiają, że oczy są bardziej odporne na zmiany pogodowe, wzmacniają postrzeganie, poprawiają słaby wzrok, a oczy stają się czyste i lśniące. Nie zapomnij odpowiednio namagnetyzować wody przeznaczonej na ten cel i zaimpregnować jej swoim życzeniem.

            Zaawansowani uczniowie, którzy ćwiczą jasnowidzenie, mogą zwiększyć swoje zdolności jasnowidcze poprzez to ćwiczenie.

            http://franzbardon.pl/ksiazki/wdh/iih_krok1.php

            http://polonocentryzm.pl/?p=1101

  10. margo0307 pisze:

    „…1.03 Perepłut – w nocy (z 28.02) rodzi się nowa woda; uświęcanie wody, zbieranie „żywej wody” ( z trzech źródeł) do celów magicznych, symboliczne spryskiwanie się nią (…)
    Nie wiem co autor miał na myśli pisząc o żywej wodzie.”

    Pewnikiem miał na myśli wodę z lodowca będącą formą żywej wody albo… może chodziło o zmrożenie wody ? 1 marca, z reguły zaczynają się roztopy i woda w rzekach rozmarza…
    Może też chodzi o żywą wodę – alkaliczną, której pH musi mieć przynajmniej 7,4.
    Idealna dla naszego zdrowia jest ta, która ma pH powyżej 9.
    Drugim czynnikiem który wpływa na jakość wody jest wskaźnik ORP. Tu z kolei chodzi o ładunek elektryczny wody, który powinien być ujemny.

    http://www.woda-kangen.com/3-orp.htm

    • margo0307 pisze:

      „..Od teraz, ilekroć będziesz myć ręce, koncentruj się intensywnie na tym, że nie tylko zmywasz brud ze swojego ciała, lecz również nieczystości ze swojej duszy.
      Myśl, że oczyszczasz się z chorób, problemów, braku satysfakcji czy porażek i że przenosisz je na wodę.
      Ilekroć jest to możliwe, myj się pod bieżącą wodą, aby brudna woda od razu odpływała, i koncentruj się na myśli, że twoje słabości odpływają razem z wodą(…)
      Bądź całkowicie przekonany, że wszystkie wady przechodzą do wody. Po krótkim czasie będziesz zaskoczony efektem tego ćwiczenia…”

      Pięknie Mezamirze🙂 Wszak MYŚL jest ENERGIĄ STWÓRCZĄ 😀

      Ja, zawsze błogosławię wodę, którą piję ( nawet tą butelkowaną 😉 ) i z całego serca Jej dziękuję 🙂

  11. Dawid56 pisze:

    Kamień filozoficzny

    Kamień filozoficzny (łac. lapis philosophorum) – legendarna substancja od wieków poszukiwana przez alchemików, zamieniająca metale nieszlachetne w szlachetne. Grecki alchemik Zosimos z Panopolis określił ją mianem xerion (→ arab. El Iksir, łac. elixir, pol. eliksir). Znany też jako tynktura (od łac. „tinctura” – nalewka).

    Spis treści

    1 Poszukiwania
    2 Właściwości
    3 Transmutacja
    4 Legendy
    5 Zobacz też
    6 Bibliografia
    7 Linki zewnętrzne

    Poszukiwania

    Poszukiwania kamienia filozoficznego zaczęły się ok. I wieku n.e., gdy zatrudnieni w egipskich świątyniach rzemieślnicy podejmowali próby tworzenia imitacji kamieni szlachetnych oraz cennych barwników. Dysponowali specjalnymi umiejętnościami, które trzymali w sekrecie przed innymi. Ich nastawienie do materii zdradzało cechy mitologiczne: uważali, że jest ona święta i ożywiona. Ponieważ należeli do stanu kapłańskiego, mieli dostęp do wiedzy hellenistycznej, znali grecką filozofię przyrody. Od Arystotelesa przejęli ideę, że materia składa się z materii (gr. hyle) i formy (ducha, gr. pneuma). O dziejach zstąpienia tego ducha w materię oraz o możliwości jej powrotu do Demiurga, z czym związane było uwolnienie od cielesności, nauczała gnoza, przeżywająca w Aleksandrii w II wieku okres prawdziwego rozkwitu.
    Właściwości

    Kamień filozoficzny – według alchemików od późnej starożytności – miał być substancją, za pomocą której metale nieszlachetne (na przykład rtęć, ołów) można by przekształcić w wyniku procesu transmutacji metali (łac. transmutatio metallorum) w metale szlachetne: złoto lub srebro – bez zasady „równej wymiany”. Znany był również jako Bazyliszek, sprawiał bowiem, iż rtęć krzepła, zamieniając się w złoto; określano go mianem Salamandry, ponieważ był niepalny; znany był też jako Kameleon, ponieważ człowiek, wpatrując się w niego, widział grę zmiennych barw (tzw. „pawi ogon”, łac. cauda pavonis). Utożsamiano go z obojnaczym Merkuriuszem, ponieważ wyrażał całość, współistnienie sprzeczności (łac. coincidentia oppositorum): płci (bóg Merkury jest obojnakiem) czy stanów skupienia (rtęć, znana też jako merkuriusz, nie jest ani cieczą ani metalem lub jest i jednym i drugim). Kamień filozoficzny był kwintesencją (od łac. quinta essentia, „piąta esencja”), czyli jednością czterech żywiołów.
    Transmutacja

    Proces transmutacji kamieni nieszlachetnych – opus magnum (łac. „wielkie dzieło”) alchemiczne – miał być możliwy dzięki dodaniu niewielkiej ilości kamienia filozoficznego (wyobrażanego sobie przez alchemików najczęściej w formie gęstego proszku). Proces ten trwać powinien siedem dni – tyle, ile trwało stworzenie świata – albo cały rok – tyle, ile trwa obieg cyklu naturalnego. Najczęściej trwał jednak całe życie alchemika. Produktem wyjściowym procesu mógł być dowolny pierwiastek, albowiem należało go sprowadzić do jego „pierwszej materii” (łac. prima materia), która w vas hermeticum (łac.”naczynie hermetyczne”, „alembik”) poddawana była wieloetapowemu (najczęściej dziesięciostopniowemu) procesowi rozkładania, oczyszczania i utwardzania. Proces otrzymywania kamienia filozoficznego miał przebiegać w jaju filozoficznym.

    Gdyby udało się odkryć taki kamień filozoficzny, za pomocą którego można by przekształcić wszystkie metale nieszlachetne w złoto, i to w dowolnej ilości, kamień ów uchodziłby za uniwersalny; gdyby jego moc ograniczona była do jednego tylko metalu, uchodziłby za partykularny.
    Legendy

    Wedle legend kamień filozoficzny miał magiczne zdolności: można by z niego wytwarzać także eliksir życia (łac. elixir vitae), który zapewnia nieśmiertelność każdemu, kto go wypije.

    Alchemia chrześcijańska uważała, że kamieniem filozoficznym jest Jezus Chrystus stosując wykładnię o „kamieniu odrzuconym przez budowniczych, który stał się kamieniem węgielnym” (zob. Psalm 118, 22). W Tractatus aureus przypisywanym Hermesowi Trismegistosowi znajduje się stwierdzenie, że kamień filozoficzny do gnoju wyrzucony, podły, najpodlejszy – na równinie, w górach i w wodach (łac. in stercore eiectus… vilis et vilissimus). Motyw przemiany tego, co podłe, w to, co szlachetne – motyw sublimacji (łac. sublimatio – „wywyższenie”, „uwznioślenie”) to jeden z najważniejszych wątków przewijających się w opowieściach o procesie produkcji kamienia filozoficznego. Aurum nostrum non est aurum vulgi („Nasze złoto nie jest pospolite”) – stwierdza Rosarium philosophorum (w: Artis auriferae, t. 2, s. 220).

    Jego stworzeniem zajmowało się wielu, m.in. Arnold de Villanova, Rajmundus Lullus czy Polak, Michał Sędziwój (znane jest jego dzieło dotyczące kamienia filozoficznego pt. Tractatus de lapide philosophorum). Jedynym, któremu rzekomo się to udało, był Nicolas Flamel.

    Motyw kamienia filozoficznego jest rozpowszechniony w literaturze, m.in. w książce Harry Potter i kamień filozoficzny Joanne Kathleen Rowling czy w książce Indiana Jones i kamień filozoficzny Maksa McCoya, jak również w anime i mandze Slayers i Fullmetal Alchemist oraz w serii Andrzeja Pilipiuka: ,,Kuzynki”, „Księżniczka” i „Dziedziczki”. W serii Fullmetal Alchemist, kamień filozoficzny jest głównym elementem fabuły. To substancja – nie zawsze będącą ciałem stałym – pozyskana z setek ludzkich żyć, i pozwalająca na dokonywanie transmutacji alchemicznych bez zachowywania zasady równowagi. Oprócz przemiany pospolitych metali w złoto, pozwalała na tworzenie w mgnieniu oka materii takiej jak kamień czy stal bez żadnych surowców podstawowych, na leczenie śmiertelnych ran, ślepoty czy też paraliżu.
    Zobacz też

    Alchemia
    Tablica szmaragdowa
    Uroboros

    Bibliografia

    Carl Gustav Jung, Psychologia a alchemia, przełożył Robert Reszke, WROTA, Warszawa 1999.
    Michał Sędziwój, Traktat o kamieniu filozoficznym, przełożył oraz wstępem i komentarzami opatrzył Roman Bugaj, PWN, Warszawa 1971.
    Andrzej Kuźmicki, Symbolika Jaźni, Wydawnictwo Eneteia, 2007.

    Linki zewnętrzne

    Psychologiczna interpretacja alchemii i dzieła alchemicznego wg Carla Gustava Junga
    źródło:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamie%C5%84_filozoficzny

  12. Dawid56 pisze:

    Kamień filozoficzny współcześnie znany jest jako biały proszek złota:
    http://www.vismaya-maitreya.pl/zmiany_w_dna_bialy_proszek_zlota.html

  13. siola pisze:

    Przemadrzaly bezimienny slugo stwurcy,
    cos Ci widze dziwnie w glowie burczy ,
    Odpowiedzi u zwyklych ludzi szukasz,
    Coz to z twego stwurcy wielka dupa,
    Bezimieny jak jego stworca ,
    Jedno co potrafi to pyskowac,
    innych ludzi bez potrzeby szkalowac.
    Straszxc innych to nie dobrze,
    chyba ze sie rozum knura ma,
    ktury tylko o zarcie dla swoich swinek dba,
    Co ma byc ti bedzie ,
    kto jest czysty strachu nie ma,
    Atak z gwoli pocieszeia,
    Juz niedlugo zrzuci Eiche,
    RZARCIE
    dla swinek pocieszenia.
    Co ma leciec to przyleci
    By ratowac ludzkie dzieci,
    A kary niech sie boja
    Ci co innych za zycia gnoja
    No nic cieszka sprawa,
    juz sie konczy w bogow zabawa.

  14. A58 pisze:

    Ktoś pisze:
    16 Sierpień 2014 o 02:32
    „O to pewne trza by zapytać oskubanego kwaczorka i brunatną antenke i ich magiczne lusterko

    a także o to co zrobili z Małym Buddą iż tak nieoczekiwanie zamikł bo kiedyś wspominali iż chcą go niecnie użyć do otwarcia starodawnego SEZAMu ze skarbami. Czyżby chłopakowi podstępnie urwali życiorys?
    Odpowiedz
    Ozyrys pisze:
    16 Sierpień 2014 o 10:12
    Jakby coś się stało z Małym Buddą ,to na potwierdzenie ich planów są niewielkie pozostałości ich wspólnych komentarzy ,których „Za- bawa różokrzyżowców trwa „nie wykasowała.
    Ale cóż …”podstępna Gra”ma hasło do tamtej strony🙂
    To się admin. tamtej witryny ucieszy ,że mu ponownie robi badziew z wykasowywaniem postów”

    Siola napisał;
    „Bezimieny jak jego stworca ,
    Jedno co potrafi to pyskowac,
    innych ludzi bez potrzeby szkalowac.”
    Niby nie czytają co piszemy , ale skąd to to małpowanie tematów , które się pojawiają na MŻ?
    Np Faeton. ,gdy mowa była o Nibiru..O źródłach gnostyckich też zero wiedzy a nagle określenie „archont” co chwila się pojawia.Żeby była jasność to przybliżę to określenie.Nazwę Faeton dla tajemniczego obiektu przypisali Rosjanie.To nazwa z greckiego mitu.W czterowierszu ,gdzie ta nazwa się pojawia Faeton jest określony jako nazwa „dysku”.Dysk Faeton i to w odniesieniu do warunków samej ziemi.O brązowym karle astronomowie wiedzą od czasu wysłania satelity IRAAS.Urządzenia do rejestracji w pasmach niewidzialnych(UV czy ciepło)dane zostały utajnione.No , ale wszystko wiedzący Faetona kojarzą z jedną z planetoid.Coś chcieliby się znów od nas dowiedzieć dlatego te zaczepki jakie wkleiłem powyżej.

    • Michaela pisze:

      Ozyrys pisze : „Ale cóż …”podstępna Gra”ma hasło do tamtej strony🙂
      To się admin. tamtej witryny ucieszy ,że mu ponownie robi badziew z wykasowywaniem postów”
      Galimatias z tym zupełny, bo ja dawno temu dowiedziałam się przypadkowo,że Ozyrys zna hasło do MŻ. Nie wiem, czy to prawda, czy kłastwo.???

      • siola pisze:

        Ze klamie czarownica z OZ to normalne najgorsze ze jeszcze szczuje na innych jak wsciekly kundel.Jak niby gzebali u mnie i usuwali blokady jakie niby mialem z gory na dol ,mialem zawal to zaraz dzwonila do mnie z oskarzeniami .Jednego nie przewidziala ze z domu wynioslem nie nadurzywac slowa Jezus czy Bog i co wazne nie przeklinac i zawsze starac sie nie klamac.Swoimi przeklenstwami zdradzila z jakiego bagna pochodzi.Mysle ze juz kiedys powiedzialem ,nie znajda UK bez slazakow tego czego tak bardzo szukaja.Zycze wszystkim by szanowali drugich to moze znajda to co od wiekow szukaja .Aleksander popelnil blad ,mieczem nie rozwiazuje sie problemow (wezlow) ;Jak juz tu ktos nie Ktos przytoczyl „po nitce do klebka „:Dodam tylko do tego ze nigdy sam nie nawiniesz klebka z welny sam.Naprawde jestem teraz ciekawy komu przypadnie zaszczyt rozmowy z naszymi przodkami ,bo w to ze aroganci i klamcy dostana ta mozliwosc to nie wierze .Ciekawe jak by zareagowali gdyby Ktos ich wyzwal tak jak wyzywa madrzejszych od niego .Jak to mowia dzban tak dlugo nosi wode az mu sie ucho urwie.Wszyscy z krainy OZ uwazaja sie za najmadrzejszych ale nie wiedza najprostszych rzeczy jak szacunek drugich czy tez karzdy sadzi innych po sobie.

    • Maria_st pisze:

      Andrzeju a po co wchodzić tam gdzie Cie nie chcą?
      Niech piszą co chca, ich sprawa.
      Jeśli zaś z ust wulgaryzmy wychodzą, to nigdy tam nic dobrego nie wyrośnie.
      Dziwi mnie jedno….
      Jak osoby tzw uduchowione mogą nienawidziec drugiego człowieka, tylko dlatego ze nie mówi tym samym językiem co on ?
      To tylko ukazuje upadek człowieka, niżej juz chyba upaśc nie można.
      Co by się działo gdbyby człowiek naprawde był nieśmiertelny?
      Nie piszcie już o osobach z tamtej stronki……po co to komu ?
      Podzialy zawsze dzielą…ciekawe dlaczego tak się dzieje i kto za tym stoi?

      • siola pisze:

        Marys jesli mial bym wybor to wybral bym planete gdzie wszystko jest odwrotnoscia tego co tu sie dzeje,mam nadzieje ze zadna chora dusz nie przezyje w zdrowym ciele .Mysle ze Problem niesmiertelnosci to nie Problem ciala a Problem psychicznie chorej duszy.

  15. A58 pisze:

    Nieśmiertelność jest wątkiem tego tematu i dlatego proponuję zakończyć te nasze między forumowe konflikty.Znalazłem ciekawy wiersz Hezjoda opisujący życie na świecie przed upadkiem.:

    „Hezjod, stary grecki poeta opisał świat przed upadkiem.

    ” Człowiek żył jak bogowie, bez zła i gwałtowności, niepokoju i trudu. w szczęśliwym braterstwie z innymi istotami. Ludzie spędzali swoje dni w spokoju i radości, żyjąc w idealnej równości, zjednoczeni przez wzajemnie zaufanie i miłość. Ziemia była piękniejsza niż teraz i rodziła wielką ilość owoców. Ludzie i zwierzęta mówili jednym językiem i rozmawiali ze sobą . W wieku 100 lat mężczyźni przypominali chłopców. Ludzi nie trapiły słabości związane z wiekiem a gdy przechodzili do lepszego życia działo się to w łagodnym uśpieniu”.

    albo to:


    Najpierw stworzyli na ziemi szerokiej niebiescy bogowie
    To pokolenie, co złotym ludzkości okresem się zowie.
    (…) Żyli zaś niby bogowie nie będąc nigdy w potrzebie,
    Pracy ni trudów nie znając, ni cierpień przykrej starości,
    Ani w nogach ni w rękach nie tracąc młodzieńczej świeżości.
    Żyli w dostatku radośnie, od wszelkich cierpień z daleka.”

    A co na temat narodzin bogów:

    „Wszystko to bogom przypisać ważyli się Homer i Hezjod,
    co pośród ludzi za wstyd i za hańbę uchodzi ostatnią:
    kraść, cudzołożyć i wzajem szalbierstwem godzić na siebie.
    (fragm. 11, przełożył Stefan Srebrny)”

    Jakie to zbieżne z tym co zawierają centurie..Problemy pojawiły się wraz z narodzinami bogów.To przejście hezjodowe do lepszego życia w łagodnym uśpieniu.To też wskazanie na metodę pokonującą śmierć.Wraz z powrotem Przodków porządek bogów zostanie zlikwidowany i prawdziwa nieśmiertelność wyzwoli ludzi od strachu zafundowanemu im przez tych fałszywych niby bogów – archontów.

    • Maria_st pisze:

      Jakos nie chce mi sie wierzyc w zloty wiek, zycie w dostatku i dlugie zycie.
      Na tabliczkach sumeryjskich widac jakie bylo to zycie i widocznie w nas to tkwi do dzis gdzies w podswiadomosci—-zniewolenie, niepewnosc i dzikosc.
      Powinnismy calkowicie odseparowac sie od wszelkich Bogow, bogow…bo tak naprawde do dzis niewiadomo czy nasi przodkowie to nie ci bogowie, ktorych chcemy odrzucic.
      To taki wewnetrzny metlik czekanie na wybawiciela ktory za nas oczysci to co sami oczyscic powinnismy.
      Nam zadni zbawcy nawet podani na tacy przez niostradamusa czy Woynicza nie sa Andrzeju potrzebni…..sami, po prostu sami powinnismy dorosnac by byc odpowiedzialni za swoje czyny.
      Nie mozemy byc marionetkami, kukielkami w reku tzw wyzej ” uduchowionych” a moze tylko wyzej technicznych…a to wyglada na to ze nasze polaczenie nadswiadomosci z podswiadomoscia—kuleje na jakims etapie poznania samego siebie………..moze wlasnie swiadomosc naszego zaistnienia to wlasnie ta bariera?

      • Mezamir pisze:

        To taki wewnetrzny metlik czekanie na wybawiciela ktory za nas oczysci to co sami oczyscic powinnismy.

        No właśnie.
        Gdyby ktoś inny mógł nas oświecić
        to już dawno bylibyśmy oświeceni przez Siakjamuniego.

        Żaden mesjasz nas nie zbawi,nie przyjdzie i nie zrobi za nas niczego
        Tylko ci którzy chcą z nas zrobić niewolników podają się za wybawicieli
        od „zła” które sami tworzą aby łatwiej nam było zaakceptować panów po dobroci.
        Dobry i zły policjant od początku stoją po tej samej stronie.
        Zły robi wszystko żeby ludzie „sami” wybrali dobrego a potem razem z nim
        niszczyli tych najbardziej opornych na poddaństwo.

        • Maria_st pisze:

          Mezamir ano tak wlasnie na to wyglada…to taka hustawka…..chcemy byc dobrzy ale chcemy takze byc zli i wciaz nie mozemy znalezc tego granicznego ZERA—-tzn harmonii, odpowiedzialnosci za siebie.

          • Mezamir pisze:

            Wielu chce nas zbawiać,żyć za nas ,myśleć za nas,decydować,pośredniczyć we wszystkim
            ale żaden z nich nie chce za nas umierać.Z tym radź sobie sama.

          • Maria_st pisze:

            Z tym radź sobie sama..

            mowi sie ze umiera sie samotnie…..

      • margo0307 pisze:

        „..Ozyrys zna hasło do MŻ.
        Nie wiem, czy to prawda, czy kłastwo.?..”

        Prawda🙂
        ________________________
        „Jakos nie chce mi sie wierzyc w zloty wiek, zycie w dostatku i dlugie zycie…”

        A mnie się chce wierzyć🙂 i powiem więcej – ja głęboko w to wierzę bo… WIEM, że ludzie żyli w tzw. „złotym wieku” 😉
        Wiem, ponieważ miałam doświadczenie i nadal mam odczucia i wizje tego życia🙂
        Im więcej poświęcam czasu na zagłębianie się w siebie, tym więcej odkrywam wspaniałości, jakie były i jakie mogą być moim udziałem🙂
        Maryś, przypomnij sobie Ikara i Dedala – oni marzyli o lataniu jak ptaki i w końcu zrealizowali swoje marzenia🙂
        Ja także fruwałam, choć nie posiadałam skrzydeł😉
        Początkowo bardzo się bałam…, bałam się że spadnę jak tylko wystartuję ale… kiedy dostałam „szturchańca” – poleciałam… i było to – jak dotychczas – najcudowniejsze doświadczenie w moim życiu😀
        Od jakiegoś czasu, podczas medytacji, nieustannie „ląduję” w jakiejś pieczarze, a właściwie to, jest to jakby jaskinia, która mieni się żółto-pomarańczowym blaskiem🙂
        Na środku tej jaskini znajduje się okrąg z przepięknych, lśniących kamieni;
        wewnątrz tego kręgu bije źródło, nie jest to jednak woda – jak mi się początkowo wydawało, lecz jest to źródło pulsującej energii w kolorze ognia, które rzuca światło na całą tę jaskinię…
        Jak dotychczas cały czas przyglądam się temu pięknemu zjawisku z „bezpiecznej” odległości i nie miałam odwagi włożyć rękę w to źródło, choć już dwukrotnie zostałam zaproszona by tak właśnie uczynić…
        Wszystko to zadziewa się samoistnie; po raz pierwszy, gdy znalazłam się w tej jaskini, zupełnie nie miałam pojęcia, że tak cudne miejsca w ogóle istnieją na Ziemi…😉 a jednak coś mnie do tego przyciągnęło… i obiecałam sobie, że jeśli po raz kolejny, spontanicznie znajdę się w tym samym miejscu, to spróbuję dotknąć ręką tej pulsującej na pomarańczowo i żółto energii, choć zupełnie nie potrafię odgadnąć co się może wówczas wydarzyć ale… wiem, że nic strasznego, czego nie mogłabym znieść mnie nie spotka 🙂

      • Dawid56 pisze:

        Mario nie da rady się odseparować z bardzo prostego powodu- nie wiemy o co w tym wszystkim chodzi – Kto nas ludzi stworzył, chyba nie wierzysz w to, że ludzkość powstała w wyniku ewolucji.A jeśli nie, to automatycznie rodzi się pytanie kto? I drugie pytanie, czy zostawił to co stworzył „na pastwę losu” , czy „ma to pod kontrolą”

        • Mezamir pisze:

          Jeśli człowiek nie jest ciałem tzn że jest umysłem/duszą
          a umysł nie jest stworzony,nie ma początku i końca.

          • Mezamir pisze:

            Trzeba rozgraniczyć stworzenie nas od stworzenia naszego ciała.
            Umysł tworzy materię>umysł jest niestworzony bez początku i końca>
            sami tworzymy nasze ciała gromadząc odpowiednią karmę w umyśle.

    • siola pisze:

      Brakowalo mi troche Ciebie ,wiec musialem Cie troche polaskotac.

  16. siola pisze:

    Bariera strachu Ci kturzy sie pozbeda tego beda szczesliw,mam nadzieje ze to co zauwarzylem u mnie i przekazalem dalej wam pomorze .Namawianie do walki szkalowanie i Cale te glupie gierki od tysiecy lat mialy jedno na celu roznoszenie wirusa strachu to kon trojanski albo jak kto woli komputerowo trojana ,jednego czego sie bogowie i ich podrzegacze boja to by ludzie nie poznali prawdy o strachu ,tu odgrywa bardzo duza role nasze sumienie.Nie wiem jak z wami ale jakbym sklamal to to klamstwo chodzilo by mi caly czas po glowie ,mialbym dziwne uczucie strachu ze kiedys wyjdzie to na jaw .Mysle ze nie pomogla by mi nawet spowiedz czy smierc zbawiciela ,po prostu nie wierze zeby inna osoba miala cierpiec za moje czyny czy odpuszczac mi je .Uwazam ze sam odpowiadam za to co robie i jezeli nie chce rzyc w strachu musze robic to co dobre.Jestesmy jak komputer w kturym urzdeduje sobie wirus strachu ,sami bedziemy mieli cieszko by oczyscic System z niego .Moze dlatego ta wiara w Przodkow -wiara ze Oni beda zdolni pozbyc sie wirusa systemu.Wiem ze niekturzy zaraz moga mnie wyzywac od robotow ale moim zdaniem mozna nas zarazic jak karzdy komputer jesli energetyka wplywa na nasze zdrowie to sami musimy dzialac podobnie.Porzywienie to nic innego jak dostarczenie energi .

    • Maria_st pisze:

      siola ja tez od kilku lat przyrownuje to do komputera…..gry i informatyka…tak najprosciej to przedstawic….

    • margo0307 pisze:

      „..Uwazam ze sam odpowiadam za to co robie i jezeli nie chce życ w strachu musze robic to co dobre…”

      Ja dokładnie tak samo uważam czyli – jestem odpowiedzialna za wszystko, co robię🙂
      Możesz robić wszystko to, co podpowiada Ci serce – ono nigdy nikogo nie skrzywdzi i nigdy też nie będziesz miał dylematu czy postępujesz słusznie czy nie🙂
      Kiedyś się zastanawiałam: – jak usłyszeć serce ?😉
      Dzisiaj wiem, że ono zawsze do nas przemawia, poprzez ten Cichy Głos w naszym wnętrzu, który jedni nazywają intuicją, inni bogiem, a jeszcze inni wyższym ja…, czy właśnie sercem…
      Nie ma jednak znaczenia nazewnictwo, bo tak naprawdę ten Cichy Głos, który słyszymy, gdy nastawimy się na to słyszenie jest u każdego z nas taki sam – nigdy nie jest głośny, napastliwy czy żądający posłuchu…
      Zawsze jest cichy, skromny i… ustępliwy nawet wówczas, gdy decydujemy się Go nie słuchać…
      Nie nakrzyczy na nas, nie obrazi się i nie odpowie nam w przykry sposób ale… zawsze, gdy Go poprosimy o radę jest gotowy by nam pomóc 🙂

      Czego się boimy ?
      Najbardziej chyba – wszyscy obawiamy się śmierci, ponieważ temat śmierci – jak widać – jest tematem tabu😛 Nikt nas nie uczy jak umiera nasze fizyczne ciało i co po jego śmierci się z nami zadziewa ?
      Czy ktokolwiek zadaje sobie pytanie: – Co by było gdybym dzisiaj umarła / umarł ?
      Ale tak naprawdę – to nikt z nas nie ma pewności czy obudzimy się następnego ranka…, albo czy wychodząc z domu powrócimy do niego… ?

      Dlaczego więc słowo – śmierć – budzi w nas tak ogromny strach, że nawet sama myśl o niej powoduje naszą niechęć ?
      Odpowiedź wydaje się być prosta – ponieważ za wszelką cenę pragniemy żyć w znanym nam świecie…, a śmierć właśnie kładzie kres wszystkiemu co znamy…😉
      Czujemy, że kiedy nadejdzie, pogrążymy się w czymś totalnie obcym lub może… staniemy się kimś innym..
      Wyobrażamy sobie, że znajdziemy się zagubieni i oszołomieni, w przerażająco nieznanym świecie…, albo że wędrujemy samotni, dręczeni niepokojem, przez obce krainy, nie znając ani terenu ani języka, bez pieniędzy, bez kontaktów, bez paszportu, bez przyjaciół…
      Jest jednak wielce prawdopodobne, że największą przyczyną naszego strachu przed śmiercią jest to, że tak na prawdę to… sami nie wiemy kim jesteśmy…😉
      Wierzymy w osobistą, jedyną w swoim rodzaju, odrębną tożsamość – jeśli jednak odważymy się ją przeanalizować, odkryjemy, że jest ona uzależniona od niezliczonych rzeczy… – od naszego imienia, nazwiska, naszego wyznania religijnego, naszej pracy, naszych partnerów, rodziny, domu, przyjaciół, kart kredytowych etc, etc…

      I na tej kruchej, przemijającej podstawie opieramy własne poczucie bezpieczeństwa…

      Czy będziemy mieć pojęcie o tym – kim jesteśmy, kiedy wszystko, co składa się na ów kruchy fundament, zostanie nam odebrane ?

      Nnka, tu, na tym forum opisała fragment świadczący o tym, że… „przerobiliśmy” już przynajmniej raz utratę pamięci…

      „… Czuliśmy niepokój, ogromny chaos.

      Najbardziej przerażała perspektywa utraty pamięci.
      Cóż z tego, że dobrze zabezpieczyliśmy dane, skoro możliwość ich odczytania graniczyła z zerem ? …”

      https://nnka.wordpress.com/2011/10/23/survival-upadek-o-swicie/

      • Mezamir pisze:

        Nikt nas nie uczy jak umiera nasze fizyczne ciało i co po jego śmierci się z nami zadziewa ?

        Jakto nikt?🙂
        Kultura zachodu nie uczy nas tego.
        Kultura zachodu nie ma na ten temat nic do powiedzenia i zaoferowania
        ponad to co od dawna jest obecne w kulturze indo-europejskiej.

        • margo0307 pisze:

          „..od dawna jest obecne w kulturze indo-europejskiej.”

          Zgadza się🙂
          Ponieważ jednak wybraliśmy sobie życie w kulturze zachodu – jak ją nazywasz – powinniśmy czerpać wiedzę z rodzimych źródeł…, a tu… kicha😛
          Rodzime źródła zaginęły, lub co gorsze – zostały tak poprzekręcane i zafałszowane, że nie wiadomo już co jest prawdą, a co blagą🙂
          Dlatego nadal uważam, że najlepszym źródłem wiedzy jest… nasze, osobiste poznanie🙂
          Nigdy jednak siebie nie poznamy, jeśli pierwej nie nauczymy się siebie słuchać🙂

          • Mezamir pisze:

            Ponieważ jednak wybraliśmy sobie życie w kulturze zachodu

            Myśmy sobie wybrali?😀
            Ty wybierałaś?Ja nie😉

          • Mezamir pisze:

            Zachód sobie wybrał pasożytowanie na nas ,nie odwrotnie ;p
            Dzisiaj ,ludzie którzy „wybierają” zachód,robią dokładnie to czego chce manipulant
            bo na tym polega manipulacja by robić to czego chcą inni
            i myśleć że my sami zdecydowaliśmy o robieniu X.

  17. siola pisze:

    Akcja „Czerwony pomidor”,od jakiegos czasu holenderskie pomidory sa smaczniejsze od hiszpanskich pytanie dlaczego ,wiem bedziecie si z glupka smiac jak wam powiem ze to zasluga czmieli ktore zapylaja pomidory a ze pomidor nie ma nektaru rozstawia sie cukier dla czmieli .Zagadka CZERWONEGO POMIDORA rozwiazana pomidor i czmiel szczesliwy to i pomidor lepiej smakuje .Tak jak z warzywami z swojego ogrodka lepiej smakuja bo sie swoje serce w prace przy nich wlorzylo.

    • m pisze:

      :))
      Obliczyli mądrzy ludzie,
      że lot trzmiela to pomyłka:
      mała zbyt powierzchnia skrzydeł
      przy tak znacznej masie tyłka.

      Pędem tedy gnam do trzmiela:
      – Jak to robisz, powiedz stary,
      że wbrew prawom wszelkim latasz?
      Jakaś sztuczka to, czy czary? –.

      A trzmiel bzyczy mi do ucha:
      – Ja nic nie wiem! Pierwsze słyszę!
      Widać są na świecie cuda.
      Ty na przykład: wiersze piszesz – .

      Po czym – już na pożegnanie –
      rzucił krótko: – Bywaj! Lecę! – .
      Ten, co latać nie powinien,
      wzbił się w niebo. Ja… wiersz klecę.

    • margo0307 pisze:

      „Akcja „Czerwony pomidor”,od jakiegos czasu holenderskie pomidory sa smaczniejsze od hiszpanskich ..”

      Nie kupuję ani hiszpańskich, ani holenderskich, ani żadnych innych prócz naszych – polskich na straganie, na ryneczku, od zaprzyjaźnionych ogrodników 😉
      A najlepiej, jak spotkam gdzieś panią z pomidorkami z działki – mniamm.. rarytas😀

      • Mezamir pisze:

        A ja jestem panem z działki i nikt mnie nie spotyka
        chociaż moje pomidorki są takie słodkie😄

        Dziwne ale pomidory ze sklepu smakują jak skarpety
        podczas gdy te z cieplarki jak…brzoskwinie ,takie słodkie i pyszne i..słodkie.
        Dwa razy słodkie?Nie szkodzi,słodycz może być podwójna😀

    • margo0307 pisze:

      „Ty wybierałaś? Ja nie ;)”

      Mezamirze, jedno wiem napewno – nic nie zadziewa się bez naszego przyzwolenia😉
      I nieznacznie parafrazując słowa z „ewangelii aquariusa” powiem, że:

      Los nie leży wyłącznie w naszych rękach, ale tylko my decydujemy czy coś nazwiemy dobrem, czy złem, radością, czy cierpieniem, cennym doświadczeniem, czy przekleństwem… 😀

  18. A58 pisze:

    A dlaczego Marysiu zaczynasz liczyć czas od Sumeru?.Najstarsze znaleziska sumeryjskie pochodzą z czterech tys czterystu lat pne.Nostradamus podaje czas buntu na siedem tysięcy lat temu.Wojnicz w ogóle o tym nie mówi..W tych tekstach nie ma mowy o czymś takim jak bogowie a używana jest inna terminologia.Bogów w takiej formie jak to funkcjonuje w ludzkiej świadomości nigdy nie było i w przyszłości nie będzie.Wyzwolenie z tego błędnego przeświadczenia może wyniknąć jedynie z poznania prawdy..Ślady wcześniejszych cywilizacji są ukrywane przed opinią publiczną.Są jednak wskazówki w takich tekstach jak kodeks Vindobonensis, który przez stulecia przechodził między rodami panującymi w Europie.Czy to przypadek ,że wspomina o nim Nostradamus? Skąd czerpał Michel?.- ze świateł zmiennych na niebie.Skąd czerpał Hezjod? od muz.Skąd czerpał Mickiewicz? – sam napisał ,że nie wie skąd mu się te myśli wzięły.Przypadek Chico Xaviera? .Nasza wspólna znajoma i wiersze z Poli laski..Potwierdzenie Alefa- to mi się przyśniło Homer i jego sny.Henoch ostrzegający przed fałszywymi snami.Centurie również mówią o roli snu.. Michał Anioł i rola snu w stworzeniu Adama.Tak można wymieniać i wymienić.Zawartość umysłu przekazuje się w czasie „łagodnego snu”.Ciało można zmienić i „nasączyć złotem”(Nostradamus.).Na tym polega nieśmiertelność- na pamięci tego co się przeżyło..Dlatego tak ważne jest wyeliminowanie wynalazku pt zapomnienie i przesunięcie w czasie(bez tego nie byłoby efektu nieodwracalności śmierci związanej z jednym konkretnym ciałem).Piszesz o mesjaszu.Jaki mesjasz? co najwyżej osoba mająca wiedzę jej przekazaną w celu spowodowania procesów wyjaśniających te zagadki.Henoch nazywa tego człowieka synem człowieczym, który dostał potrzebną wiedzę (wszystkie tajemnice ziemi).Jaki to więc mesjasz?On ma zainicjować procesy pokazujące rzeczywiste przyczyny zniewolenia a wyzwolić się mogą sami ludzie z przekonań , które im podsunięto do wierzenia.

    • Maria_st pisze:

      Andrzeju to co piszesz swiadczy iz ” prowadzi ” nas ktos-cos, tzw z mojego snu—starsi ludzie, stad tak to idzie od dawna, …..choc tak jak napisalam tkwi to glebiej……w nas,

      • A58 pisze:

        No oczywiście Marysiu.Tą opiekę mamy od dawna.To Oni pokazali nam nasze doświadczenia.To Twoje z chłopakiem na molo czy wjeżdżanie na górę i przełamywanie lodu.Ta technika jest prawdziwa i nie dotyczy tylko przekazów osób żyjących współcześnie.Dotyczy to także osób historycznych.Pewne „wióry całości” jak napisał Michel dają wiedzę o źródłach.Tak powstała ścieżka do odkrycia autora , który fizyczne wykonał manuskrypt Wojnicza i wiele innych zagadek ludzkości.Sen , który jest weryfikowalny w realu jest dowodem na możliwość przekazywania w ten sposób większych części całości czy wszystkiego co w danym życiu jest naszym doświadczeniem.

        • siola pisze:

          Jak sie teraz zastanawiam ,to naprawde zaczyna mnie ciekawic, co bylo w liscie od dziadka .W to ze chodzilo tylko o Kamieniecki zamek juz mi sie wierzyc nie chce ,bylo cos wiecej dlatego te mordy i oszustwa .Zamek -klucz ,spadek-skarb-warzny dokument,zloto-wiedza,eschenbruch -zlamane przymierze,przekroczeni granicy -slub w czeskim krnowie .
          ataki zmory,wizyta pana ,babka Rokkita -Godula na Makoszowach,Hrabrowie z Plawnowic-wiekszosc rodziny zginela w Dreznie.,pradziadek siedzi w Oswiecimiu -wojek Alois ginie na pomorzu i te slowa Ojca o skradzionym sztylecie,czasami az sie boje mysli swoich ,oj diabel jest no i basta.

          • A58 pisze:

            A zastanawiałeś się Siolu , dlaczego Ciebie i Twoją rodzinę spotkało tyle atrakcji. .Czy to przypadek ,że spotkaliśmy się w sieci i zdarzenia opisane przez Ciebie są mi znane z dziwnych i niezrozumiałych wtedy snów.Myślę ,że to maltretowanie Ciebie miało na celu załamanie a przez to nie dopuszczenie do realizacji bardzo ważnej formy przekazu.Jesteś twardy chłop i wyjątkowo nadajesz się na żołnierza Pana lasu.

          • Maria_st pisze:

            wyjątkowo nadajesz się na żołnierza Pana lasu.

            Andrzeju jaki Pan lasu—mozesz przyblizyc?
            czy chodzi o Fauna, niebieskiego ptaszka?

          • A58 pisze:

            An , Saturn znany jako Faun i Pan – Pan Lasu .Szef Przodków.

          • Maria_st pisze:

            An , Saturn znany jako Faun i Pan – Pan Lasu .Szef Przodków.

            Saturn–planeta?

          • A58 pisze:

            W terminologii rzymskiej Imię boga , którego Jowisz zdradził.

          • Maria_st pisze:

            Ponoc Jowisz miał byc 2 Słoncem

          • A58 pisze:

            Różne ludzie wymyślali wersje , ale napewno nie.Drugie słońce to umarła gwiazda .Powiększy układ słoneczny.Niebieska matka to olbrzymi statek Przodków.Są w okolicy gwiazdy cztery takie olbrzymy.

          • siola pisze:

            mam ciekawa rej LIP -AN -299,niezle .Kontakt z Niebieska Matka mowilem lada laden ladownia statek matka aj to znaczy takrze czytaja moje mysli.

          • siola pisze:

            Doprawdy dobry kawal mi zrobili z ta rejestracja spotkanie pod lippa z AN dnia 29.09 a moze 11.09.Uciesze jak sie cos dobrego stanie a szczegulnie zycze sobie by Danusi wrucilo zdrowie ktore jej skradziono z mojego powodu.Jam nie wazny proszek maly uciesze sie z Ojcow chwaly.I postawi Marys mise pierogow i dzbanek zrodlanej wody na okraglym stole.Jedzac z jedenj misy pijac z jednego dzbana bedziem se gwarzyli do samego rana .Moze to marzenia a morze tez i Prawda pozostawiam innym w bajkach do sprawdzenia

          • A58 pisze:

            Napisałeś Siolu o jedzeniu i piciu z jednego dzbana.
            Bardzo dawno temu , gdy byłem jeszcze małym chłopcem , miałem dziwny sen.Nie mogło to dotyczyć mnie ponieważ toczyło się to w jakimś studiu nagrań.Wszystko odbywało się tak jakbym to ja miał nagrywać piosenkę.Pamiętam namawiania ,żeby czegoś nie zrobić.Wywieranie presji.Po latach ukazało się nagranie Niemena -„Pod Papugami” Wszystko niby pasowało , ale czegoś mi brakowało.Dostałem jakiś wewnętrzny przymus słuchania piosenki Józefa Ledeckiego – „Pola zielone”.Nie był to w tym czasie jakiś hicior.Słuchałem nie bardzo rozumiejąc dlaczego to robię.Wyjaśniło się to dopiero niedawno.Gdy nasza Gerda napisała o swojej wizji nad morzem.Wtedy okazało się ,że mamy identyczny przekaz.Taki sam przekaz otrzymała jeszcze nasza Stokrotka..To o łapaniu papug i zapobieganiu konieczności inwazji od strony morza .I tu przypomniało mi się to senne nagranie Ledeckiego.To chodziło o „pod Papugami” w jego wykonaniu.Co takiego istotnego znajduje się w tej pierwszej wersji.Tekst jest kompletny.i zawiera takie zwrotki:

            „Pod papugami jeśli siądziesz
            może zjawi się ktoś zapomniany
            z kim przegadać możesz cały dzień

            Pod papugami widok z mostu fantastyczny masz
            z marynarzami z wód królewskich i korsarskich barw”

            No i koniec dośpiewany bez muzyki podkładu:

            „znajdę klatki dla każdego z was”

            Co istotne ,że terminologia marynarska występuje w centuriach.Są odniesienia do Gerdy i Stokrotki.Jest też mowa o bankiecie powitalnym.Wszyscy mają się wtedy spotkać.I żeby nie było , to pierogi też potrafię lepić i gotować.

          • siola pisze:

            Andrzej wydaje mi sie smieszne ale z tym co napisales kojarzy mi sie Panienka z okienka i Orinoko.Moze to co napisales wiarze sie z snem Danusi o ewakuacji w gory bo zimno nadchodzilo.Przy tam wracila jeszcze po buty bez obcasow bo zapomniala ,powiedziala do corki ze nie bedzie przeciesz po gorach w obcasach latac.Spotkanie marynarzy KROLEWSKIEJ FLOTY.

          • Maria_st pisze:

            siola–Orinoko…..

            byl na blogu jakis czas temu nik–Orinoko, gdy go zobaczyłam pomyślalm co jest?
            Po prostu wcześniej natrafiłam na książkę pt Orinoko–miałam ja przeczytac, ale niestety do dzis jej nie przeczytałam—a moze powinnam jestli to slowo wraca.

          • Maria_st pisze:

            „Orinoko jest kontynuacją powieści Wyspa Robinsona (1954). Dalsze przygody niektórych bohaterów książki opisuje inna, znacznie późniejsza, powieść tego samego autora – Biały Jaguar (1980). ”
            http://pl.wikipedia.org/wiki/Orinoko_%28powie%C5%9B%C4%87%29
            …”Orinoko – powieść podróżniczo-przygodowa autorstwa Arkadego Fiedlera, której akcja rozgrywa się w latach 20. XVIII wieku w hiszpańskiej Wenezueli.

            Książka jest adresowana głównie do nastoletniego czytelnika. Stanowi drugą część trylogii opowiadającej o losach Polaka z pochodzenia, Johna Bobera. Jest kontynuacją wątków powieści Wyspa Robinsona „

  19. Mezamir pisze:

    Surja/Arka(bo Arka to jedno z imion Surji)/Swarog/Arkona Upaniszady

    Słońce jest jaźnią całego świata.
    Ze Słońca rodzą się, zaiste, żywe istoty.
    Ze Słońca ofiara, Deszcz (Pardżanja = Perkun), pożywienie i dusza.
    Pokłon Ci Aditjo, Synu Bezkresu!
    Ty jesteś naocznym sprawcą czynów,
    Ty jesteś naocznym Brahmanem – tym który się rozszerza,
    Ty jesteś naocznym Wisznu – tym, który przenika,
    Ty jesteś naocznym Rudrą – tym, który gromki dźwięk wydobywa,
    Ty jesteś naocznym Ryczem (Rygwedą) – hymnem pochwalnym,
    Ty jesteś naocznym Jadżusem (Jadżurwedą) – hymnem ofiarnym,
    Ty jesteś naoczną Samą (Samawedą) – hymnem-pieśnią,
    Ty jesteś naocznym Atharwanem (Atharwawedą) – hymnem-zaklęciem.
    Ze Słońca rodzi się Wiatr,
    Ze Słońca rodzi się Ziemia,
    Ze Słońca rodzą się Wody,
    Ze Słońca Ogień się rodzi.
    Ze Słońca Przestwór i kierunki w przestrzeni się rodzą,
    Ze Słońca Bogowie – świetliści się rodzą,
    Ze Słońca Wedy powstają,
    Zaiste, takie właśnie Słońce, tę oto tarczę rozpala.
    Tamto Słońce to Bahman, który się rozszerza,
    Słonce jest wewnętrzną strukturą człowieka –
    umysłem, rozumem, świadomością, tożsamością,
    Słońce zaiste jest tchnieniem życiowym, które wszędzie się rozchodzi,
    i tchnieniem życiowym, które integruje,
    i tchnieniem życiowym, które w górę płynie,
    i tchnieniem życiowym, które do dołu ciągnie,
    i głównym tchnieniem życiowym.
    Słońce zaiste jest słuchem i tym, co czuć pozwala przez skórę,
    i wzrokiem, i tym, czym smak się czuje, i tym, czym zapachy,
    Słońce zaiste jest dźwiękiem i tym, czego się dotyka,
    barwy postacią, smakiem i zapachem,
    Słonce zaiste jest mową i ręką, i nogą,
    i tym, dzięki czemu można się rozmnażać,
    i tym, czym nieczystości wydalać,
    Słonce jest zaiste i mówieniem, i braniem, i przemieszczaniem,
    i wytwarzaniem, i radością,
    Pełne radości, pełne mądrości, pełne rozróżniania jest Słońce!

    Pokłon Słońcu-Mitrze – Przyjacielowi Miłemu
    Pokłon Słońcu-Bhanu – który blaskiem świeci,
    Chroń mnie przed śmiercią!

    Pokłon Świetlistemu, Świata przyczynie!

    Ze Słońca powstają stworzenia
    i pod opieką są Słońca,
    W Słońcu się rozpuszczają
    i to, co jest Słońcem jest tym, czym jest ‘ja’ we mnie.

    Okiem naszym jest Savitar – Stwórca,
    i okiem naszym jest Słońce – to, które jest w górze.
    Niech Stwórca okiem nas obdarzy.

    Słońca wiedzę mamy, Tysiąc-promiennego dumamy,
    Niech więc nas Słońce obudzi.

  20. Mezamir pisze:

    „Przypominam sobie wizytę H. von Ditfurtha w Polsce ok. 10 lat temu, który wtedy spokojnie stwierdził, że „jeżeli człowiek okaże się nieodpowiedzialnym nośnikiem świadomości, to ewolucja może zrezygnować z niego jako z nośnika i wykreować coś innego”?

    HS: Obawiam się bardzo zarówno jednego jak i drugiego, tak siły destrukcji w imię jednowymiarowego globalizmu, jak i tej niemożności ludzkiej, która może sprawić, że po prostu tak się w to bajoro zagłębimy, że nie będziemy mogli się z niego wydostać. Ale ja uważam, że nie jesteśmy sami. Nie w tym sensie, że przyjdą istoty z Syriusza, które nas zbawią, ale że jesteśmy częścią ewolucji. Jest mądrość ewolucyjna w nas i ewolucja niejako nie pozwoli nam i sobie, abyśmy ten piękny eksperyment, który ona zaczęła – zaprzepaścili.

    To nie jest tylko nasza sprawa. To jest sprawa całej ewolucji życia i ewolucji gatunku ludzkiego. Uważam, że będzie w nas wystarczająca doza mądrości i woli, że umysł ewolucyjny, ta mądrość ewolucyjna w nas w końcu zwycięży i wyjdziemy z opresji. Jakie mamy dowody, że jesteśmy częścią tej mądrości ewolucyjnej, i że to się może tak stać? Dowodów naukowych na to nie mamy.

    Ale jest pytanie, czym innym możemy być, jeżeli nie podsumowaniem i mądrością ewolucji? To co się wydarzyło w historii kultury, w historii rodzaju ludzkiego, to nie jest jakiś odosobniony epizod całej ewolucji. Ona krąży w naszych żyłach, w naszym systemie, w naszej świadomości.

    Jesteśmy ludźmi kosmicznymi, ponieważ wyszliśmy z kosmosu i ten kosmos rekapitulujemy. Czujmy się dziećmi kosmosu, bądźmy odpowiedzialni za niego i czujmy się upoważnieni, aby czerpać z wielkości i mądrości kosmosu. W tym też sensie mój argument jest kosmiczno-antropologiczny. Nie jesteśmy sami ponieważ wszystko co istniało i istnieje jest naszą częścią. I w imię tej części, tej mądrości musimy przemawiać. Musimy być twardzi i nieustępliwi, jeśli można użyć tego terminu – wspaniali.”

    ekorozwoj.pol.lublin.pl/no13/j.pdf

    ekologia.pl/artykul/inne/Z-prof-Henrykiem-Skolimowskim-rozmawia-Barbara-Krygier,2466.html

    • margo0307 pisze:

      „..Ale jest pytanie, czym innym możemy być, jeżeli nie podsumowaniem i mądrością ewolucji? ..”

      Jedna z możliwości…😉
      „..Regularności istniejące w rozwoju urządzeń napędowych i wyrażone tzw. „tablicą cykliczności” prowadzą do bardzo interesujących wniosków.
      Mianowicie stwierdzają one, że jeśli nasz obecny rozwój techniczny nie zostanie przerwany zagładą ludzkości, wówczas już około 2036 roku nasza cywilizacja zbuduje statek kosmiczny…z napędem magnetycznym [co] umożliwi ludzkości szybkie i efektywne podróże do innych systemów gwiezdnych.
      W wyniku tego, całkowicie zrewolucjonizuje on życie na Ziemi…
      jeśli ludzkość nie zmieni swojej filozofii z obecnie praktykowanego niemoralnego „pasożytnictwa”…, na przekór całych tych oszałamiających osiągnięć technicznych, ludzie na Ziemi ciągle prowadzili będą nieszczęśliwe i niespełnione życie ofiar filozofii instytucjonalnego pasożytnictwa, jaka to filozofia obecnie stopniowo opanowywuje naszą planetę…
      Większość ludzi stanie się wówczas nieopisanie leniwa, ponieważ powtarzalne prace wykonywane będą dla nich przez maszyny i roboty, zaś brak możliwości powszechnego zatrudnienia pogłębiał będzie nawyki bezczynności.
      Pasożytniczo nastawione osoby będą się spodziewały, że niemal całość ich życia powinna być spędzona na odpoczywaniu i na doświadczaniu wszelkich tych przyjemności, jakie są dostępne dla tak technicznie zaawansowanych istot jak one.
      Jednak niefortunnie dla nich, większość przyjemności jakich spodziewali się będą od życia, dostarczanych jest przez innych ludzi…
      To zaś oznacza, że aby cieszyć się wszelkimi owymi przyjemnościami, jakie muszą być dostarczane przez innych ludzi, niestety przyszłym pasożytniczym pokoleniom ludzi na Ziemi potrzebny będzie dostęp do jakiejś formy ludzkich niewolników.
      Jednak jedynym sposobem posiadania takich niewolników, bez jednoczesnego doznawania moralnego kaca że gnębi się swoich własnych współobywateli, byłoby zamierzone hodowanie ludzi, jacy byliby mniej rozwinięci technicznie i naukowo od nas…”

      http://energia.sl.pl/evil_pl.htm

      • Mezamir pisze:

        „Zwalczali będziemy i wypaczali postępowe ideologie, takie jak chrześcijaństwo ”

        ????

        Nic nie pasuje bardziej do systemu pasożytniczego opisanego w artykule niż judeo-chrześcijaństwo

        „Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym.”( 1 P 2,18).

        „Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się Pana.” (Kol 3,22; por. Ef 6,5n).

        „Każdy niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany. Zostałeś powołany do wiary jako niewolnik?
        Nie martw się! Nawet gdybyś miał okazję stać się wolnym, skorzystaj raczej z twego niewolnictwa [pozostając w tym stanie]” (por. 1 Kor 7,20n).

        List do Rzymian, Obowiązki Chrześcijanina, Miłość i pokora zasadą postępowania, 13: Posłuszeństwo wobec władzy świeckiej
        1 Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. 2 Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu.
        Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. 3 Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego.
        A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. 4 Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga,
        [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. 5 Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. 6 Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd.
        7 Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć.

        Jeśli ktokolwiek sprzeciwia się władzy dyktatorów
        a także totalitaryzmowi i NWO,sprzeciwia się woli Boga judeochrześcijan.

        “Chrześcijaństwo jest religią wojującą, dlatego uzurpując sobie prawo do jedyniesłuszności działa tak, a nie inaczej – ale czego innego się spodziewać po religii będącej odłamem judaizmu ?
        Judeo chrześcijaństwo jest nie tylko odłamem judaizmu, ale też przenosi ze sobą żydowską mentalność
        – żydzi dzielą ludzi na żydów i gojów (niewierzących), muzułmanie na muzułmanów i niewiernych,
        a chrześcijanie na chrześcijan (co ciekawe każdy odłam chrześcijaństwa uważa się za ten jedyny prawdziwy,a każdy inny za herezję😀 ) i pogan.
        Taka cecha religii semickich – zawsze jest podział na My(najlepsi ponad wszystkimi innymi)i Oni(inni gorsi grzeszni podludzie). ”
        http://www.taraka.pl/cotopoga

        „Bezcelowym jest ogłaszanie jaki cudowny wpływ miało judeo-chrześcijaństwo na zachodnią cywilizację. Prawda jest dokładnie odwrotna.

        Rzym walczył z wszystkimi reformami i wszelkim rozwojem na każdym kroku, akceptując je dopiero w ostatniej chwili, a potem udając – przed nieświadomymi – że to on je wynalazł. Odnowienie sztuki, nauki, wolności człowieka, nigdy nie nadeszły z Rzymu; nadeszły od Masonów, od Arabów, od Żydów, od Pogańskiej spuścizny odkrytej w Renesansie, od niemieckich, francuskich i angielskich Protestantów, od inwazji Normańskich piratów, nawet od hord Tatarów i Turków; nigdy z Rzymu.

        Rozważ dowody historii, Dr G.! W ciągu ostatniego tysiąca lat, system feudalny, uczyniony wstrętnym właśnie przez przekleństwa z powodu przymierza kościoła z feudalnymi panami, uciskał populację Europy. Potem nadeszła Reformacja – a z nią w ciągu wieku ten system praktycznie zniknął. Rzymsko-Katolicka Anglia była drobną, małą wysepką na mapie Europy; wtedy nadszedł Henryk VIII, wypędził Jezuitów, stworzył Anglikanizm – i w ciągu dwóch pokoleń Anglia odparła Rzymsko Katolicką Hiszpanię, stała się największą potęgą morską na świecie i była na drodze do zbudowania imperium większego niż Cezara. Francja rozpadała się pod Rzymsko Katolickimi Valois; wtedy nadszedł Henryk IV, ochronił Hugenotów i został z tego powodu zamordowany; lecz w ciągu wieku Francja Ludwika XIV olśniła świat. Protestanci skolonizowali Północną Amerykę; porównaj postęp cywilizacji Północnej Ameryki ze Środkową i Południową Ameryką skolonizowaną przez Jezuickich kapłanów!

        Kraje świata, w których, obecnie, przeważają Rzymskie dogmaty, są od pięćdziesięciu do stu lat opóźnione w postępie materialnym; i moralnie w pewnych dziedzinach, są od pięciuset do tysiąca lat w innych dziedzinach. Kraje protestanckie wypadają o wiele lepiej. Lecz niestety, nawet Protestanci nie są wolni od brudu “pierworodnego grzechu” i kompleksu winy, ani od wiary w potrzebę “zbawienia”, używając jak oni ewangelicznych “tekstów” sfabrykowanych przez Rzymskich Aleksandryjczyków.

        Tym co naprawdę wydarzyło się za czasów Konstantyna było to, że biskupowie Rzymu i Aleksandrii, za wspólnym porozumieniem, udali się prywatnie do Cesarza i wytknęli mu, że rzymska religia była wyznawana tylko przez mniejszość patrycjuszy; że prawie cała populacja Rzymu była Chrześcijanami, należącymi do rozmaitych sekt i zgromadzeń prowincji; że Imperium rozpadało się z powodu rozbieżności pomiędzy wiarą ludu a wiarą patrycjuszy; że ciągłe powstania wojowniczych Esseńskich sekt Palestyny podburzały prownicje przeciwko autorytetowi Rzymu; i że, w skrócie, jedyną szansą Konstantyna na utrzymanie swego Cesarstwa było przyjęcie Rzymsko-Aleksandryjskiej wersji Chrześcijaństwa, a wówczas biskupowie poradziliby ludziom, aby z nim współpracowali. W zamian Konstantyn miał pomóc biskupom zniszczyć wpływy wszystkich innych chrześcijańskich sekt!

        Konstantyn zgodził się na ten polityczny pakt zaproponowany przez biskupów Rzymu i Aleksandrii. Uczynił ich wersję Chrześcijaństwa oficjalną religią Cesarstwa. W konsekwencji religijne przywództwo przeszło w ręce ojców kościołów, które pomogły armii Cesarza rozpocząć “oczyszczanie” głównie wzdłuż granicy obecnej Rosji. Przywódcy niezależnych sekt chrześcijańskich zostali uwięzieni, ich świątynie zakazane, całe zgromadzenia były poświęcane na arenach prowincji Rzymu i Aleksandrii. Greccy Gnostycy, spadkobiercy Misteriów Eleuzyjskich, zostali oskarżeni o niesławne praktyki przez kastratów jak Origen i Irinaeus (kastracja była ciekawą metodą utrzymania czystości, którą wzięto z Kultu Attysa, z którego wywodzi się Rzymska psychika). Esseńczycy zostali zgładzeni przez sztuczkę uczynienia Żydów złoczyńcami z namiętnych gier Ewangelii; i z końcowym rozproszeniem wojowniczych plemion żydowskich, kościół Rzymsko-Aleksandryjski zapewnił swoją pozycję, i był wstanie całkowicie poświęcić się temu, co od zawsze było jego specjalnością: pomaganie tyranom świata w zniewalaniu wszystkich prawdziwych ludzi.

        Jeśli chodzi o historyczne fałszerstwa Kościoła Rzymu, odsyłam cię do słów wielkiego amerykańskiego naukowca Mosesa Hadasa w jego uwagach do tłumaczenia pracy Burckhardta, strona 367:

        “Historia Augusta przedstawia biografie Imperatorów, Cesarzy i uzurpatorów, od Hadriana do Numeriana (117-284), z przerwą dla okresu 244-253. Utrzymuje się, że dzieło to spisało sześciu autorów – Aelius Spartianus, Vulcacius Gallicanus, Aelius Lampridius, Julius Capitolinus, Trebellius Pollio i Flavius Vopiscus – i spisano je pomiędzy rządami Dioklecjana i Konstantyna, lub około 330. Kilku uczonych przyjmuje to za prawdę, lecz inni utrzymują, że dzieło to zostało spisane jedną ręką prawie wiek później; w tym przypadku imiona sześciu autorów miały dodać autorytetu”.

        Sparafrazowałem powyższe z pamięci; jednak praca Hadasa jest łatwo dostępna. Śmielszymi słowami, oznacza to: Rzymscy patriarchowie, pragnący ukryć swe zbrodnie, szczególnie swe prześladowania Chrześcijan należących do innych sekt i kościołów, i pragnący ogłosić się jedynymi prawdziwymi Chrześcijanami, zniszczyli wszystkie autentyczne dokumenty, które mogli zdobyć (było to dla nich dość proste, odkąd od czasów Konstantyna to oni przechowywali księgi), i zastąpili je kłamstwami przedstawiającymi ich jako uciskanych przez imperatorów. W rzeczywistości płaszczyli się przed nimi od samego początku – Kult Attysa był jedynym w Rzymie, w którym zgodnie z prawem mogli uczestniczyć patrycjusze.

        Trochę później, Rzymianie i Aleksandryjczycy pokłócili się, ponieważ każdy odłam chciał uczynić swoje miasto religijnym i politycznym centrum Imperium; i to właśnie wtedy jeden z pogańskich historyków, który uciekł uwadze Ojców Kościoła napisał, że “okrucieństwa Chrześcijan przeciwko samym sobie przewyższają okrucieństwa dzikich bestii przeciwko człowiekowi” (Ammianus Marcellinus).

        Końcowym rezultatem tej sprzeczki było rozdzielenie Imperium Rzymu i Bizancjum. Od tego czasu Kościół Rzymski nazwał się “Katolickim”, podczas gdy Bizantyjski nazwał się “Prawosławnym”.

        Oba te kościoły, oczywiście, są pełne kłamstw…

        Nie ma konieczności przypominać o Joannie d’Arc, Jules de Retz, przeciwko którym poczyniono najbardziej przerażające zarzuty, nie przedstawiono żadnych dowodów, a ich sędziowie i oskarżyciele byli ich spadkobiercami; lub o Jacques de Molayu i reszcie Templariuszy, o Michel Servet, lub o Cesarzu Friedrichu Hohenstaufen, o Johannie Hussie, lub Henryku IV (zamordowanym przez zakon Jezuitów), lub o Katarach, o Albigensach, o Hugenotach, lub o Żydach i Arabach Hiszpanii i Portugalii, lub francuskich, niemieckich, szkockich i irlandzkich Gnostykach nazwanych “czarownicami” i zmuszonych do przyznania się do absurdów pod ohydnymi torturami, lub o Galileuszu, o Cagliostro, lub o ogromnej ilości Masonów, których kości bielą drogi prowadzące do Rzymu.”

        Św. Josemaria Escriva głosił w jednej ze swych książek że
        „to wstyd iż garstka nieprzyjaciół Boga żyje z powodu tchórzostwa
        i zaniedbania ludzi wierzących”
        Książka tego człowieka jest do dziś dnia drukowana
        i promowana w środowiskach katolickich o autor jest święty mimo swoich poglądów.
        Dlaczego?Ponieważ „to wstyd iż garstka nieprzyjaciół Boga żyje z powodu tchórzostwa i zaniedbania ludzi wierzących”
        jest istotą bycia świętym w tym kościele.
        Każdy kto myśli inaczej niech będzie przeklęty.

        “Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!”-List do Galicjan 1:8 mowa nienawiści,tzn mądrości i postępu 😉

        św. Bernard z Clairvaux pisał:

        ” Rycerze Chrystusa, przeciwnie, mogą bez trwogi walczyć orężem w obronie Pana, nie lękając się grzechu, gdy zabiją wroga, ani potępienia, jeśli sami polegną. Czy dotknie ich śmierć, czy zadadzą ją innym, zawsze będzie to śmierć w imię Chrystusa; nie ma ona w sobie nic występnego, jest bardzo chwalebna. W jednym wypadku służy Chrystusowi; w drugim pozwala dotrzeć do samego Chrystusa, ten bowiem pozwala pomścić go zabijając wrogów i sam z tym większą ochotą niesie rycerzowi otuchę. Tak więc jak mówiłem, rycerz Chrystusa może zadawać śmierć bez obaw, a umierać z jeszcze większą pewnością, gdyż osobiście odnosi korzyść z własnej śmierci, a Chrystus ze śmierci, którą on zadaje.”

        oraz:

        „Chrześcijanin chlubi się zabiciem poganina, gdyż w ten sposób wielbi Chrystusa”

        Heretycy popełniają grzech, z powodu którego zasłużyli sobie nie tylko na to, by zostali karą klątwy wyłączeni z Kościoła, lecz także usunięci ze świata karą śmierci. O wiele bowiem cięższą zbrodnią jest psuć wiarę, która daje życie dla duszy, niż fałszować pieniądze, które służą życiu doczesnemu. Skoro więc świeccy władcy z miejsca sprawiedliwie karzą fałszerzy pieniędzy i innych złoczyńców karą śmierci, tym bardziej heretyków można z miejsca, skoro tylko udowodni się im winę herezji, nie tylko ukarać klątwą, ale także sprawiedliwie uśmiercić. Ze strony zaś Kościoła jest miłosierdzie troszczące się o nawrócenie błądzących; stosownie do nauki Apostoła nie potępia się ich od razu, lecz dopiero: „po pierwszym i drugim upomnieniu”; po tym zaś skoro heretyk nadal trwa w uporze, straciwszy nadzieję w jego nawrócenie, mając na uwadze zbawienie innych, Kościół karą klątwy wyklucza go z swojego łona i następnie zostawia go sądownictwu świeckiemu, by przezeń był usunięty ze świata karą śmierci. Mówi przecież Hieronim: „Trzeba odciąć zgangrenowane członki i usunąć z trzody parszywą owcę, aby cały dom nie spłonął, nie popsuła się cała masa, nie zaraziło się całe stado, nie zginęła cała trzoda”. Święty Tomasz z Akwinu

        -Św. Augustyn: „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga, to naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie”

        -Św. Tomasz z Akwinu: „Kobiety są błędem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny”

        Jak można wątpić w świętość tak światłych,mądrych,natchnionych przez Boga Izraela postępowych ludzi i ich postępowej ideologii?

        „Idź i zabijaj” (1 Sm 15,3) ALLELUJA!

        Piąte: nie zabijaj (tylko współwyznawców/niewolników,albowiem).
        „Nie pozwolisz żyć czarownicy”/innowiercy/temu który nie jest sługą pana.

        Szkoda że nie ma żadnego kontaktu do autora tekstu
        bo ktoś mu najwyraźniej wydoił mózg😉

  21. A58 pisze:

    siola pisze:
    Sierpień 17, 2014 o 14:44
    Andrzej wydaje mi sie smieszne ale z tym co napisales kojarzy mi sie Panienka z okienka

    Porwania , intrygi , fałszywe oskarżenia i ta flota obserwowana przez lunetę..
    Orinoko , to podróż do miasta i biały człowiek stojący na czele ekspedycji..Kolejny z starożytnych poetów , który mówi o tym samym co my , to Wergiliusz i jego ekloga czwarta :

    ” „Oto już nadszedł kres, głoszony proroctwem Sybilli
    Wielki szereg stuleci popłynie teraz od nowa:
    Wraca na ziemię Dziewica, wraca proroctwo Saturna
    I pokolenie nowe z bezkresnych zstępuje przestworzy
    Tylko ty, boska Lucyno, wyciągnij rękę nad Chłopcem,
    Który się zrodzi, by zniszczyć na ziemi wieki żelazne
    I złote wieki przywrócić!…
    Za świat szczęście stulecia, popłyną Wielkie Miesiące;
    Za Twoich rządów zmazane będą zbrodnie ohydne,
    Które was plamią, i ziemia wyzwoli się z trwogi odwiecznej.
    A on, z bogami obcując, będzie oglądał herosów
    I będzie kroczył wśród nich. Posiądzie dzielność rodzica
    I wtedy władzę obejmie nad światem uspokojonym”
    Czy nie brzmi to znajomo?

    • Maria_st pisze:

      Dla mnie nie brzmi znajomo.
      Tak naprawde to znajdujemy to co na dana chwile potrzebujemy i pewnie i tu tak jest.
      Wy–obraż-nia ma MOC tworzenia .
      Myśl i ciało mamy.
      Każdy ma to czego szuka, oczekuje .
      Każdy bateryjke swoją ładuje.
      Karuzela dalej kręci się, prządki przędą nitki i z nich potem materiał tkają.
      A Światło świeci i ogląda swoje ” dzieci”….
      Bajmy, baje…bierzmy co chcemy a potem zobaczymy co z tego „utkamy”…
      A ja czerwone pomidory lubię jeść bo po–tas, tas dobry jest…..
      Baju, baju jutro będziem w swoim RAJU–GAJU…….
      A-NU, nu paluszkiem nie gróż TU…sam taki świat ludziom w bajach podałeś, gadziorami, weżami i innymi demonami ziemie zagospodarowałeś.
      A teraz na innych odpowiedzialośc przenosisz?
      Straszysz?
      Ludzi zwodzisz?
      Baju, baju jutro będziem w RAJU-GAJU.
      Światło niech ludziom świeci…….niech strach w nich nie gości w ciemnych głębinach nierozpoznawalności.

      • margo0307 pisze:

        :…Baju, baju jutro będziem w RAJU-GAJU…”
        Maryś, pięknie to napisałaś🙂

      • siola pisze:

        Teraz sie tez Marys ptaszkiem zarazila,
        I to nawet pieknie jej wychodzi,
        Oj to sie czarownic z OZ wsciekli,
        bedzie trzaskac posladkami,
        az uslyszy Cale pieklo ,
        Czy to Enki czy tez Samuel juz nie daja rady,
        Teraz mamy znowu Anu na arene wchodzi ,
        A ta wode leja z tego samego kranu,
        I tak kundle warcza chroniac swa ciemnote,
        za oswiecona boska tarcza.
        Oj przy tym kradna wszystko,
        i na innych drzac pyszczysko,
        ogniem straszac chca miec wladze,
        kturej jeszcze nie oddali i chca trzymac w grzmocie stali.
        Oj upadli bogi nisko ze szczekaja jak kundelki,
        Niebieskiej Matki sie zachciewa aby na niej ujsc do nieba
        I tak posladkami czarownica z OZ trzaska,
        ze arz z tylka rzuca piorunami.
        Lecz co to ?
        nie boja sie ludziska ,
        jeszcze smieja sie gdy im sie szachrajstwa wciska.
        A Moral z bajki Taki,
        Kto najwiecej wrzeszczy,to i najwiecej na tej ziemi smieci
        To przewarznie chorych umyslowo bogow dzieci.

  22. siola pisze:

    Znajomo chyba tak ;dziwi skad tu imie Matki:

  23. A58 pisze:

    Tym razem Wergiliusz jako przewodnik po piekle Dantego.

    „85 A na to rzekła mi ta jasna pani:
    »Pokrótce zadość twej chęci uczynię.
    Bym zejść się bała, nikt mi nie przygani;
    88 Bać się należy tych rzeczy jedynie,
    Z których się szkoda niepowrotna lęże,
    Ale nie innych, których groza minie.
    91 Ja z Łaski Bożej mam takie pawęże,
    Że ni się nędzą waszą nie poplamię,
    Ni mię płomieni waszych żar dosięże.
    94 Jest Łaski pełna Pani
    w bożym chramie:
    Przeciw zawadom chce pomagać tobie
    I oto górne twarde prawo łamie.
    97 Więc Łucję
    do się przyzwała w tej dobie
    I rzekła: „Sługę twego nęka trwoga;
    Pośpieszaj, twojej zlecam go osobie”.
    100 A Łucja, wszelkiej surowości wroga,
    Zeszła, gdzie pobyt mam z Rachelą
    starą:

  24. Pingback: URL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s