Kronika Akakor: Księga Jaguara i Orła

Opowieści o zaginionych miastach Ameryki Południowej, z których co najmniej kilka – jak twierdzi indiański wódz Tatunca Nara – przetrwało pod ziemią. W podziemnej Świątyni Akakor razem z latającym statkiem Lhasy oraz innym pojazdem, mającym „siedem długich nóg, które podtrzymują dużą srebrną wazę” (!) przechowywane są także dziwne zielone kamienie i zapisane papirusy. Z materiałów zebranych przez niemieckiego dziennikarza Karla Bruggera (wkrótce potem skrycie zamordowanego w niewyjaśnionych okolicznościach) wynika, że, w obliczu hiszpańskiego najazdu, równolegle ze zniszczeniem Machu Picchu kapłani wymazali wszystkie znaki wskazujące drogi do tego świętego miejsca. Nietknięte pozostały tylko podziemne przejścia do niego z Księżycowej Góry, które istnieją do dziś.

KSIĘGA JAGUARA

AKT I – ‚przybyli bogowie’

Kronika z Akakor to spisane dzieje mojego ludu, rozpoczynające się w godzinie zero, kiedy opuścili nas bogowie. Wtedy to Ina, pierwszy książę plemienia Ugha-Mongulala, polecił spisać dobrym językiem i wyraźnym pismem wszystko, co się wydarzyło. I tak Kronika z Akakor zaświadcza dzieje najstarszego ludu świata. Od samego początku, od godziny zero, kiedy opuścili nas Dawni Władcy […]. Opowiada też o początku dziejów, kiedy mój lud był jedynym na całym kontynencie […]. Na początku wszystko było chaosem.
Ludzie żyli jak zwierzęta, bezrozumnie i bez wiedzy, bez praw, nie uprawiając ziemi, nie odziewając się ani nawet nie przykrywając swej nagości. Tajemnice natury były im obce. Żyli po dwoje, po troje, w zależności od tego, jak zrządził przypadek, w jaskiniach czy skalnych rozpadlinach. Chodzili na czworakach. Aż przybyli bogowie. Oni przynieśli im światło. […] Przybysze stworzyli wielkie imperium. Wytyczyli drogi i kanały, zasiali nowe rośliny, cierpliwie przekazywali swą wiedzę niezbędną do zrozumienia tajemnic natury. Dzięki tym zasadom Ugha Mongulala przeżyli tysiąclecia, wielkie katastrofy i krwawe wojny.

AKT II – bogowie

Kiedy się to wszystko stało, nie wiemy. Skąd przybyli obcy, wiadome jest tylko niejasno. Nad sprawą pochodzenia naszych Pierwszych Władców rozciąga się mgiełka tajemnicy, której nie jest w stanie rozwiać nawet wiedza kapłanów. Wedle przekazów naszych praojców musiało to być mniej więcej 3 000 lat przed godziną zero, 13 000 lat przed Chrystusem, wedle rachuby czasu Białych Barbarzyńców, Wtedy to nagle pojawiły się na niebie błyszczące statki. Potężne ogniste znaki rozświetliły równinę. Ziemia drżała, po wzgórzach przetaczał się grzmot. Ludzie pokłonili się z czcią przed Obcymi, którzy przybyli, by objąć Ziemię we władanie. […]
Wraz z przybyciem Pierwszych Mistrzów, tworzących 130 rodzin, zaczął się na ziemi Wiek Złoty. Osiedlili oni wędrowne plemiona i lojalnie dzielili się z ludźmi każdym płodem ziemi. Nauczyli nas swych praw. Byli podobni do ludzi, mieli delikatne rysy, czarne włosy i białą skórę. Był wszakże pewien szczegół, którym różnili się od ludzi – mieli po sześć palców u rąk i u nóg. Był to znak ich boskiego pochodzenia. Z pomocą wybranych rodzin Bogowie stworzyli nowe plemię, któremu nadali nazwę Ugha Mongulala, co oznacza ‚plemię wybranych sprzymierzeńców’. Nastąpiło połączenie się obu ras. Dlatego jeszcze dziś plemię Ugha Mongulala przypomina swych boskich przodków. Jego członkowie są wysokiego wzrostu, mają orle nosy, czarne włosy i migdałowe oczy.
Jako swoją ojczyznę Obcy wymieniali bardzo odległy świat położony w głębinach Kosmosu. Tam mieszkali ich praojcowie. Stamtąd przybyli, aby przynieść innym światom swoją wiedzę. Nasi kapłani powiadają, że było to potężne imperium, składające się z wielu planet, tylu, ile jest ziarenek pyłu na drodze. I powiadają jeszcze, że obydwa te światy, świat naszych Dawnych Władców oraz Ziemia, spotykają się co sześć tysięcy lat. Wtedy bogowie powracają.
Któż zdoła pojąć działania bogów? Któż zdoła zrozumieć ich czyny? Zaprawdę bowiem potężni byli, niepojęci dla zwykłego śmiertelnika. Wiedzieli wszystko o biegu gwiazd i prawach przyrody. Zaprawdę, znali nawet najwyższą zasadę świata. Sto trzydzieści rodzin przodków przybyło na Ziemię […].
Przybysze, którzy na nich przybyli, powiedzieli nam, ze ich Świat nazywa się Schwerta i leży w głębinach Kosmosu. W Schwerta żył ich lud, a oni wyruszyli, aby zwiedzać inne światy i nieść im swą wiedzę.

AKT III – „powrócimy !”

Bogowie władali z Akakor. Władali ludźmi i Ziemią. Mieli statki, szybsze od ptaków. Statki, które bez żagli i sterów, w dzień czy nocy, docierały do celu. Mieli magiczne kamienie do patrzenia dal. Widać w nich było miasta, rzeki, wzgórza, morza. Cokolwiek działo się w niebie lub na ziemi, znajdowało tam swoje odbicie, Najwspanialsze jednak były podziemne pomieszczenia mieszkalne, Bogowie przekazali je swym Wybranym Sługom jako ostatnią spuściznę. Albowiem Dawni Władcy są z tej samej krwi i mają tego samego ojca […].
W dniu, kiedy bogowie opuścili Ziemię, przywołali do siebie Inę […] >Ino, wyruszamy w drogę powrotną. Daliśmy ci dobre rady i nauczyliśmy cię światłych zasad. Wracamy do swoich […]. Nasze dzieło zostało wykonane. Wypełniły się nasze dni […]. Powrócimy, gdyby coś wam groziło. Teraz jednak zbierz wybrane plemiona, Zaprowadź je do podziemnych pomieszczeń mieszkalnych, aby uchronić je przed nadciągającą katastrofą.
W godzinie zero, 10 481 lat prz. Chr. według rachuby czasu Białych Barbarzyńców, bogowie opuścili Ziemię. Dali sygnał do rozpoczęcia nowego rozdziału dziejów mojego ludu, na który – kiedy już błyszczące złotym blaskiem statki naszych Dawnych Władców pogasły jak gwiazdy na niebie – czekał czas straszliwy […]. Wybrani Słudzy mieli tylko obraz bogów w swych sercach. Piekącymi oczami wpatrywali się w niebo. Ale błyszczące złotym blaskiem statki nie powróciły. Puste było niebo. Żadnego. dźwięku. Niebo pozostało puste […].

AKT IV – zagłada

Kronika z Akakor zawiera tajemnice wybranych plemion […]. Opisuje rozwój i upadek wybranego przez bogów ludu aż do końca świata, kiedy to bogowie powrócą po trzeciej wielkiej katastrofie, która zniszczy ludzi […].
Tak jest napisane. Tak powiadają kapłani. Tak jest zapisane w dobrym języku, wyraźnym pismem. Oto wieść o zagładzie ludzkości. Co zdarzyło się na Ziemi? Kto sprawił, że zadrżała? Kto sprawił, że zatańczyły gwiazdy? Kto kazał wodzie wytrysnąć ze skał? […] Było straszliwie zimno i lodowaty wicher smagał ziemię. Było straszliwie gorąco i ludzie płonęli od swych oddechów. Ludzie i zwierzęta uciekali w panicznym strachu. Rozpaczliwie biegali we wszystkie strony. Próbowali wspinać się na drzewa, a drzewa odrzucały ich daleko od siebie. Próbowali dostać się do jaskiń, a jaskinie zapadały się nad nimi. Co było u dołu, zostało wywrócone do góry. Co było na górze, zniknęło w otchłani […]

AKT VI – Czas ciemności

Pierwsza wielka katastrofa zniszczyła imperium naszych Pierwszych Mistrzów i zabiła miliony ludzi. Zmieniła ona oblicze ziemi. Kataklizm ten, który pozostał na zawsze niewyjaśniony, zmienił bieg rzek, wysokość gór i siłę Słońca. Całe kontynenty zapadły się w wodę – to samo zdarzy się przy następnej katastrofie. Stanie się tak, ponieważ historia ludzka się powtarza. Wszystko się powtarza i wraca w cyklu trwającym sześć tysięcy lat. Nasi Pierwsi Mistrzowie nauczyli nas tego. Minęło sześć tysięcy lal od ostatniej wielkiej katastrofy i sześć tysięcy lat od czasu, kiedy nasi Pierwsi Mistrzowie opuścili nas po raz drugi. Na niebie ponownie pojawiły się znaki ostrzegawcze. Zwierzęta są ogarnięte paniką, wszędzie trwają walki. Deptane są prawa. Okres pomiędzy rokiem 13 a 7315, był najciemniejszą epoką dla mojego narodu. Dziki Jaguar pożerał ludzkie mięso. Ciemność pokryła ziemię.

Akt VIII – Kara

Bogowie powiedzieli: „Ukarzemy ich i zmieciemy z powierzchni ziemi ludzi i wszystkie zwierzęta, ponieważ zapomnieli z pogardą o naszym testamencie. […]”
Zesłali na ziemię olbrzymią gwiazdę, której czerwony ogon pokrywał całe niebo. Wysłali ogień bardziej jasny niż tysiąc słońc. Przez trzynaście księżyców bez przerwy padało. Woda w oceanach podniosła się, rzeki popłynęły w odwrotnym kierunku. Wielka rzeka przekształciła się w wielkie jezioro. Ludzkość została zniszczona. Wszyscy zginęli w wielkim potopie.
Natomiast Ugha Mongulala przeżyli drugą Wielką Katastrofę, chronieni przez podziemne miasta Pierwszych Mistrzów

KSIĘGA ORŁA

Akt IX – Powrót

Oblicze Ziemi pogrążone było jeszcze w półmroku. Zakryte były Słońce i Księżyc. I wtedy na niebie ukazały się statki, potężne i złote w kolorze. Wielka była radość Wybranych Sług. Oto powrócili Dawni Władcy. Opuścili się na Ziemię z błyszczącym obliczem. A wybrany lud wydobył swoje podarunki: pióra wielkiego leśnego ptaka, miód pszczeli, kadzidła i owoce. Wybrani położyli to bogu u stóp […]. Wszyscy, aż do najmniejszego, podnieśli się z dolin i spoglądali ku praojcom.
Półcień okrywał jeszcze ziemię, kiedy na niebie pojawiły się ogromne latające statki błyszczące jak złoto. Pierwsi Mistrzowie wrócili i wielka była radość Wybranych Sprzymierzeńców.

Akt X – Ukryta wiedza

Ale niewielu już pozostało […]. Niewielu już było ludzi na Ziemi, aby powitać Dawnych Władców […]. Mojemu ludowi […] pozostały tylko wspomnienia […] takie, jak zapisane zwoje papieru i zielone kamienie. Nasi kapłani umieścili je w podziemnych pomieszczeniach świątyń Akakoru, gdzie znajduje się też latający dysk Lhasy i osobliwy pojazd, który potrafi przekraczać góry i, jak latający dysk jest błyszczący i zrobiony z nieznanego metalu. Ma kształt glinianej szpuli, o wysokości dwóch ludzi stojących jeden na drugim. W dysku jest miejsce na dwóch ludzi. Nie ma on ani żagla, ani steru. Nasi kapłani jednak opowiadają, że Lhasa potrafił nim latać szybciej od najsilniejszego orła i z taką łatwością poruszał się ponad chmurami, jak liść na wietrze. Podobnie tajemniczy jest też osobliwy pojazd. Siedem długich nóg unosi dużą posrebrzaną czarę. Trzy nogi skierowane są przodu, cztery do tyłu. Przypominają zgięte pręty bambusa i są ruchome. Na ich końcach znajdują się krążki wielkości lilii wodnej.

Akt XI – Imperium Lhasy

Bogowie powrócili na ziemię. Przybyło jednak tylko kilka statków i nie zatrzymały się dłużej niż przez trzy księżyce. Jedynie dwaj z nich – bracia Lhasa i Samon nie odlecieli z bogami do ich ojczyzny. Lhasa ustanowił swą siedzibę w Akakor, a Samon poleciał na Wschód i tam założył swe Imperium.
Z 320 milionów mieszkańców Złotego Wieku, Drugą Katastrofę przeżyło jedynie 20 milionów. Testament Bogów znów poszedł w zapomnienie, lecz Lhasa odbudował starożytne imperium i na nowo wprowadził w serca ‚testament’ i zapomniane prawa.
Od tysiąca lat istniał naród, który graniczył z zachodnią częścią Imperium. Z narodem tym Ugha Mongulala od zawsze utrzymywali przyjazne stosunki. Byli nim Inkowie. Znali oni język i pismo Pierwszych Mistrzów, a ich kapłani znali również testament bogów, Pod koniec drugiej wielkiej katastrofy naród ten przeniósł się w góry do kraju zwanego dziś Peru i założył tam własne państwo. Lhasa, zaniepokojony o bezpieczeństwo swego Imperium nakazał wybudowanie fortecy na zachodniej granicy, Nakazał również budowę Machu Picchu, nowego miasta Świątyń. Machu Picchu jest miastem świętym, jego świątynie były poświęcone Słońcu, Księżycowi, Ziemi, Morzu i Zwierzętom. Po zakończeniu jego budowy, która trwała przez cztery pokolenia, Lhasa przeniósł się tam ze swym dworem.

Akt XII – Imperium Samona

Lhasa odnowił imperium Akakor. Jego brat Samon poleciał na wschód, za wielką wodę by tam założyć własne państwo. Kronika niewiele o tym mówi, trudno zresztą się dziwić – wszystko to działo się po drugiej stronie Atlantyku. Jednakże pewne informacje, a także materialne ślady z przeszłości odnajdziemy.

Akt XIII – ‚Święty Testament’ – religia bogów

Wraz z przybyciem białych barbarzyńców przed pięciuset laty, porządek ustanowiony przez Lhase został zniszczony. Większość sprzymierzonych plemion odrzuciła nauki Starożytnych Ojców i zaczęła czcić symbol Krzyża. Dziś tylko Ugha Mongulala żyją zgodnie z testamentem Bogów.
Nasza wiara różni się całkowicie od fałszywej wiary białych barbarzyńców, którzy adorują własność, bogactwo i władzę, tak jak Boga. I myślą, że żadne poświęcenie nie jest zbyt wielkie, by mieć więcej niż własny sąsiad.
Ale testament naszych Bogów uczy nas jak żyć i umierać. Wskazuje nam drogę do życia po śmierci. Uczy nas, że ciało rodzi się i umiera. Z tego powodu nie może ono uosabiać sobą naszego prawdziwego życia. Nasze zmysły zależą od naszego ciała, jak płomień od świecy. Kiedy płomień gaśnie, również i zmysły gasną. Dlatego i one nie mogą uosabiać naszego rzeczywistego życia. Zarówno nasze ciała, jak i zmysły zależą od czasu, zmieniają się wraz z jego upływem. Śmierć jest definitywną zmianą.
Nasz testament uczy nas, że śmierć niszczy coś, bez czego możemy się obyć. Prawdziwe ‚Ja’, esencja człowieka, życie – znajduje się poza czasem, jest nieśmiertelne. Po śmierci ciała, wraca tam, skąd przyszło. Tak, jak ogień używa świecy, aby być widzialnym, tak ‚Ja’ używa ciała, aby było widzialne jego życie. Po śmierci wraca do zasady czasu, do początku świata, do łona absolutu i wieczności.
Człowiek jest częścią ogromnego i tajemniczego kosmicznego planu rozwijającego się w kosmicznych niebach i kierowanego wiecznym prawem. Nasi Pierwsi Mistrzowie znali to prawo. W ten sposób Bogowie nauczyli nas tajemnicy drugiego życia. Nauczyli nas, ze śmierć ciała nie ma znaczenia i że ważna jest jedynie nieśmiertelność ‚Ja’, wolna od czasu i materii
źródła:
http://www.niesamowite.fora.pl/2012,19/kronika-akakor,207.html
http://katalogi.pl/234852-akakor.html
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/fantastyczny-zywot-tatunca-nara/jpj9g

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Obserwacje Ziemi, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 odpowiedzi na „Kronika Akakor: Księga Jaguara i Orła

  1. siola pisze:

    Ktury z Polskich wladcow posiadal 6 palcow ,ciekawe mam uczucie ze cos mnie laczy ale dlaczego.?Chyba warjuje ,cos mi chyba kontakt z czarownica z Oz zaszkodzil.

    • A58 pisze:

      Jak to który Siolu.Henryk Pobożny.Ten z pod Legnicy..A tak swoją drogą , to kronika bardzo zbieżna jest z centuriami.Tam też jest mowa o nieśmiertelności.

      • A58 pisze:

        Cytat z Wiki:

        ” Ciało Henryka Pobożnego, jako że pozbawione głowy i obdarte z ubrań, zostało zidentyfikowane przez jego żonę dzięki pewnemu szczegółowi anatomicznemu. Henryk II Pobożny miał mieć bowiem u lewej stopy sześć palców, co zostało potwierdzone podczas otwarcia jego grobowca w 1832 roku. Henryk został pochowany w ufundowanym przez siebie klasztorze franciszkańskim we Wrocławiu[19].”
        Drugi Heniek to jego ojciec znany jako brodaty.Ten z kolei jest mi znany z Leśnicy i Saitendorfu.Coś mi mówi Siolu , że Książę wielkopolski i śląski związany z Sasami jest w tych naszych dziwnych przypadkach kluczem do wiedzy o innych zwanych w centuriach „trzcinami”.

  2. siola pisze:

    Saskie miasto w Lippe gdzie teraz jestem dziwnie z tym zwiazane Henrykow orzel Terz tu na budynku scianie.Jesli do tej pory wszedzie gdzie bylem zawsze jakos z przodkami bylo zwiazane,to i tu cos jest co poznac musze i przy tym zachowac wlasna dusze.Dawno juz nie wierze ze cos dzieje sie Kolo mnie przypadkowo .I ten lekarz w wojskowym szpitalu w Gliwicach ,jak zobaczyl moje znamie chcial wiedziec do jakiej rodziny krolewskiej nakeze ,pomyslalem ze stary zwariowal ale z drugiej strony te odciagniete pkt przy egzamine do tech chem.w Gliwicach.Ktos wiedzial w tym czasie wiecej o mnie niz ja sam .Spotkalem jeszcze jedna osobe ktura miala 6 palcow byla nia moje tesciowa z Trill Dziubak w Kietrzu swiec panie nad jej dusza .Na kwiatowej gorze wierza marsowa odremontowana jakby na cos przygotowana.Plac oczyszczenia tez tu jest czy czasami odwiedziny bendziem miec.Jak o miejsce egzekucji Pustekoke mieszkancow pytalem wszyscy jakos dziwnie szybko sie rozeszli,ale ktos powieddzial mi ze niby jej spalenie na stosie sie nie odbylo i ta straszna wichura w przeddzien egzekucji.

  3. Dawid56 pisze:

    Generalnie, śmierć Henryka Pobożnego była początkiem tracenia Śląska z Wrocławiem przez Polskę.Henryk miał 5 synów- nastąpiło rozbicie dzielnicowe Śląska, jak wcześniej rozbicie dzielnicowe Polski po rządami Bolesława krzywoustego
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_II_Pobo%C5%BCny

  4. Mezamir pisze:

    Historia się powtarza,kto inspiruje autonomię dla Śląska?
    No przecież nie Ślężanie,nie Słowianie.

    • Maria_st pisze:

      Mezamir z tego cos napisał wynika, ze ktos chce znowu by historia zatoczyła koło.
      Być może to co pisze siola jest z tym zwiazane…..by nie doszło do kolejnej powtórki.
      Po ti tu jesteśmy–tak mi się wydaje–by naprawic pewna linie i nie krecic sie w koło–a może to wszystko nie ma sensu?

      • A58 pisze:

        „Być może to co pisze siola jest z tym zwiazane…..by nie doszło do kolejnej powtórki.
        Po ti tu jesteśmy–tak mi się wydaje–by naprawic pewna linie i nie krecic sie w koło–a może to wszystko nie ma sensu?”
        I to jest sedno sprawy.Sens ma napewno..Tak jak Siola , od dawna nie wierzę w przypadki.W pewnym momencie wszystkie moje dziwne doświadczenia ułożyły się w logiczną całość.Nie jesteśmy sami w tym projekcie , który przygotowywany jest od wieków.Wszystko oparte jest na przekazie informacji.Metody zastosowane są ociupinkę skomplikowane.Odczyt możliwy jest po wcześniejszym przygotowaniu a to z koniecznością dopasowania życiorysu do tych potrzeb.Po takim maglu odczytywanie tajemniczych manuskryptów to pestka.Tam zawarte są informacje i instrukcje.Wiem ,że trudno w to uwierzyć , ale są osoby , które biorąc udział w tym projekcie mają pewność co do trafności wniosków.Dziwnym splotem okoliczności te osoby spotkały się w internecie.Utrzymujemy ze sobą kontakt mailowy(oprócz jednego uparciucha).Sprawę identyfikacji tej kobiety załatwiła wspomniana przez Siolę Gerda.To określenie kogoś , kto zgłosił się do projektu na ochotnika ,żeby wyciągnąć bliską sobie osobę z tarapatów..Gdy lekarz zapytał Siolę z jakiej dynastii pochodzi , to nasuwa się pytanie skąd wiedział o znamionach.Dziś odpowiedziałbym za Siolę- z XVIII dynastii faraonów egipskich.Potem Grecja Następnie Rzym , Celtowie , Piastowie i Jagiellonowie.Francja i znów Włochy.Dalej wojna trzydziestoletnia , Niderlandy , Potem Litwa i Francja.Następnie Walia i Śląsk.(Dolny).I powtórka – Dolny Śląsk.Pominąłem wyjazd na wojnę z Krnowa i początek wszystkiego w Sumerze ponad siedem tysięcy lat temu.To tak w skrócie trasa wyścigu do zrealizowania projektu naprawy linii rozwoju.

        • Michaela pisze:

          Ciekawe rzeczy piszecie panowie…coś jest na rzeczy, bo jak sobie dobrze przypominam ,to Ktoś lub Ozyrys kiedyś napisali , że jakiś tam Lem (chyba nie pisarz ), to przy Sioli mały „pikuś”. Tak to sobie zapamiętałam . Wiedzieli z kim mają do czynienia ???

          • siola pisze:

            Chyba ma jak mialem zawal to dzwonila czarownica z Os i sie tlumaczyla ze to nie jej wina tylko Andrzeja ,o jednym jednak biedna nie wiedziala ze nie lubie jak ktos przeklina.Jesli z KTOS I OZYRYS manipulowali na mojej energetyce mogli sie zarazic i otrzymac podarunek jakiego sie nie spodziewali,nikt nie kazal im we mnie grzebac .To nie ja wojuje z nimi a jestem tylko obserwatorem .

          • A58 pisze:

            Ktoś napewno nie wie Michaelo.Jest tam osoba , która wie kim jest Siola i inne osoby. Dlatego takie napastliwe teksty o nas tam są pisane

        • Dawid56 pisze:

          Na szczęście? w odróżnieniu od Was nie wiem kim byłem w przeszłych wcieleniach- może chłopem małorolnym, a może Księciem Kaszubskim, a może ????

          • A58 pisze:

            Ja Dawidzie byłem stajennym , potem kucharzem Po wydaleniu z zamku pracowałem w redakcji gazety (z powodu znajomości języka).Zginąłem na terenie parku książańskiego tuż po II wojnie.

          • siola pisze:

            Przecierz nie gra roli ,czasami chlop ma wiecej rozumu od tzw oswieconych bogow ,nie ubranie swiadczy o nas a nasz skarb ukryty w nas samych .Co niekturych boli ze pisze sie o tym skarbie ,poprostu co niekturzy nie Maja go juz w sobie i zazdroszcza innym .Najgorzej Maja Ci kturzy z wlasnej woli i chciwosci sami z niego zrezygnowali.Szkoda mi ich bo sami nie wiedza co sobie zrobili.

          • Maria_st pisze:

            siola rozumiem Cie doskonale……
            takze znam wiele swoich rol…..i to o czym piszesz jest tu istotne….to swiadczy iz Czlowiek jest Swiadomy swego istnienia

          • Mezamir pisze:

            Która ÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓ

            Która który
            bo kto O Ó

          • A58 pisze:

            Czekałem czekałem i się doczekałem.Poczytajcie do czego zmierza ta urojona walka w krainie OZ.Najpierw inicjatywa oddolna i podziękowania :

            „Isabelle pisze:
            9 Sierpień 2014 o 19:46
            Ozyrys ja osobiście bardzo Ci dziękuję za Twoją wiedzę, za czas poświęcony Twój i innych osób wnoszących wiedzę , która stanowi dla mnie niezastąpione wskazówki.
            Jednak osobiście mam nieodparte wrażenie, że niestety niektóre osoby mimo iż czytają co jest napisane poza tym nie robią nic oprócz narzekania, czekania aż ktoś im pomoże tak jakby tak musiało być
            Nie moi drodzy tak nie musi być, nikt nic nie jest wam nic winny !!!
            Powinniście podziękować za dobre słowo, za wytyczne, a nie rościć sobie prtensje, bo takowe tu wyczuwam. Spójrzcie na siebie, styl zycia, dietę i lenia który w was siedzi i miejcie pretensje wyłącznie do siebie.
            Niedaleko mnie jest Kobieta, która zajmuje się oczyszczaniem pranicznym, ma podobny sposób oczyszczania jak Ozyrys, sesja 1,5 godz kosztuje 1200 zł, 2 godz 1500. Kiedy spytałam znajomej, która korzystała z jej usług powiedziała, że to nie jest drogo, bo ta kobieta naraża w tych sesjach swoje życie. Spytałam czy pomogło jej. Odpowiedziała mi co ja gnębiło, była na dwóch sesjach ale tez powiedziała mi coś bardzo waznego – teraz wiem co mam robić, żeby czuć się dobrze.
            Tak więc, wy otrzymujecie wszystko za darmo i dziwię się ze co niektórzy co chwilę powtarzają jak im źle i proszą o pomoc!!!
            Powtarzam nikt nic nie jest wam tutaj winny!!!
            Przepraszam bo być może kogoś uraziłam, Ktosiu, Ozyrys sorry jeżeli się ze mną nie zgadzacie, ale wkurza mnie że niektórzy najnormalniej w świecie Was wykorzystują. Wiem że są osoby pod specjalnym ostrzałem, ale jak zauważyłam one nigdy publicznie nie jęczą.
            Odpowiedz
            ozyrys19 pisze:
            9 Sierpień 2014 o 19:56
            No,no …Isabell…powiedziałabym…bardzo trafne spostrzeżenia.
            Dziękuję .

          • siola pisze:

            Mowilem i zarazil sie biedny Ktos pisze o tym ze walka nic nie daje ,wlasciwie zasluzyl sobie ze strony czarownic na wyrzucenie z bloga jak inni ktorzy o tym pisali.Oj a jakbym napisal skad Ojciec mial ukryta cukrzyce i bal sie ze ja dostane to czarownica z OZ miala by dopiero zajecie.Rada dla niekturych panienek i tych strasznie nawiedzonych.”Nie rzycz nikomu nic co tobie samemu nie mile”.Czasami tez falszywe oskarzenia wracaja do osob kture je wyslaly ,Pani z krainy OZ powinna ostrzec swe kamratki o tej mozliwosci ,a nie glupoty treillowac z ktorych nikt nic nie ma tylko klopotyduchowe i zdrowotne.Dresz Den przyjdzie tak czy tak i nie bedzie to niczyja zasluga a juz napewno nie czarownicy z OZ .

          • A58 pisze:

            Wiesz Siolu , gdy przeczytałem jeden z bardzo osobistych postów Ktosia , zorientowałem się ,że to osoba zagubiona w tym co jest jego osobistym doświadczeniem.Jest nieświadomie wykorzystywany i tak jak kiedyś napisałem przeznaczono mu rolę kozła ofiarnego.To nie sprawca a ofiara.

          • Maria_st pisze:

            Wiesz Siolu , gdy przeczytałem jeden z bardzo osobistych postów Ktosia , zorientowałem się ,że to osoba zagubiona w tym co jest jego osobistym doświadczeniem.Jest nieświadomie wykorzystywany i tak jak kiedyś napisałem przeznaczono mu rolę kozła ofiarnego.To nie sprawca a ofiara.

            Nie wiem czy Ktos jest ofiara na wlasne zyczenie czy nie, nie wiem tez czy jest manipulowany.
            Wiem ze ma spora wiedze i ze nieraz jest wulgarny, gdy sie zapomni.
            Ogolnie oceniam Go pozytywnie, choc i tak to dla Ktosia malo istotne.

          • siola pisze:

            Jak to przodkowie mowili kto z kim przystaje takim sie staje,szkoda mi tego chlopa bo robia z niego jelopa.

          • Maria_st pisze:

            Jak to przodkowie mowili kto z kim przystaje takim sie staje,szkoda mi tego chlopa bo robia z niego jelopa.

            mnie nie jest szkoda, to dorosly mezczyzna, chyba widzi gdzie wchodzi i po co…

          • Dawid56 pisze:

            W odróżnieniu od Ciebie Mario Ktosia oceniam bardzo negatywnie.Chodzi szczególnie o jego częste wulgarne wypowiedzi i „talent” do skłócania wszystkich ze wszystkimi😦

          • Maria_st pisze:

            W odróżnieniu od Ciebie Mario Ktosia oceniam bardzo negatywnie.Chodzi szczególnie o jego częste wulgarne wypowiedzi i „talent” do skłócania wszystkich ze wszystkimi😦

            Dawidzie nic nie dzieje sie bez powodu……
            do klotni jak do tanga trzeba dwojga……

          • siola pisze:

            Oj biedny Dawidzie coz nie wiedziales ze dla niekturych uklady sa po to by je lamac ,szczegolnie jak sie nie wie co sie dzieje .Przecierz to zwykla oszustka próbujaca skludzic karzdego z karzdym ,wiec sie nie przejmuj bo szkoda zdrowia dla osob ktore na co dzien urzywaja brzydkich slow .Ci madrzejsi potrafia sie lepiej maskowac chociarz jak ich wyczujesz to Maja ten sam jezyk jak czarownica OZ.A CO MA BYC TO BEDZIE I TEGO NIE ZMIENI ZADNA CZAROWNICA Z OZ:

          • Michaela pisze:

            DAWID,
            wielki „Szacun” dla Ciebie , tak trzymaj 🙂 ❤
            PS. Siola, oj. Dawid jest bogaty , a kto to jest Ozyrys kobieta z wąsami i brodą , czy mężczyzna ? Jeżeli kobieta ,to powinna się zwać np. Ozyrysa.

  5. Mezamir pisze:

    Ciekawą rzecz wyczytałem właśnie

    „Pod koniec IV wieku p.n.e. misjonarzy buddyjskich można było spotkać w Atenach” – pisze E.M.Layman. Wspomina też, że pierwsi misjonarze chrześcijańscy napotykali nauki buddyjskie wszędzie, dokądkolwiek się udali !!!!

    A gdy misjonarze katoliccy przybyli do Japonii, wzięto ich nawet za przedstawicieli nowej sekty buddyjskiej. Jak to możliwe?

    E.M.Layman tłumaczy te podobieństwa jednakowym pochodzeniem. Wyjaśnia: „Przed nastaniem ery chrześcijańskiej (…) w buddyjskich formach kultu uwidoczniły się wpływy pogańskie. (…) Przypuszczalnie rezultatem ich oddziaływania są [również] niektóre praktyki religijne wprowadzone w kościele chrześcijańskim”. Chociaż buddyzm odnosił sukcesy na całym świecie, to doznał sromotnej porażki we własnej ojczyźnie. Buddyści stanowią obecnie niecały 1 procent mieszkańców Indii, z których 83 procent wyznaje hinduizm. Trudno dociec, dlaczego do tego doszło. Być może buddyzm był tak tolerancyjny, że po prostu został wchłonięty przez mocniej zakorzeniony hinduizm. Możliwe też, że mnisi buddyjscy zaniedbali nauczanie laików. Decydujące znaczenie miało jednak wtargnięcie islamu do Indii. Kraj dostał się pod panowanie muzułmanów i wielu ludzi, zwłaszcza w północnych regionach, przyjęło ich religię. Pod koniec XIII wieku wyznawała ją jedna czwarta ludności. Jednocześnie sporo buddystów powracało do hinduizmu, sądząc widocznie, że jest lepiej przygotowany do przeciwstawienia się naporowi islamu. Znany z tolerancji hinduizm przyjął ich z otwartymi ramionami i ułatwił im decyzję, ogłaszając Buddę bogiem, wcieleniem Wisznu.

    „Pierwsze wizerunki Buddy sporządzili Grecy” – podaje E.M.Layman. Buddyści twierdzą, że posągi te nie są przedmiotami kultu i stanowią tylko pomoc w oddawaniu czci i szacunku wielkiemu Nauczycielowi. Przedstawiony na nich Budda niekiedy stoi, ale najczęściej siedzi ze skrzyżowanymi nogami, mając spody stóp zwrócone ku górze. Jeżeli jego dłonie spoczywają na sobie, to znaczy, że trwa w medytacji; gdy prawa ręka jest uniesiona na wysokość brody, wtedy błogosławi, a gdy kciuk prawej ręki dotyka palca wskazującego lewej lub gdy dłonie są połączone na wysokości piersi – naucza. Pozycja półleżąca wyobraża moment przejścia do nirwany.

    Tak jak różne są pozy Buddy, tak różne odmiany ma jego nauka. Przed upływem 200 lat od jego śmierci było już podobno 18 wersji buddyzmu. Obecnie, 2500 lat po tym, jak Gautama doznał „oświecenia”, buddyści podają mnóstwo sposobów na osiągnięcie nirwany. Erik Zürcher z uniwersytetu w Lejdzie (Holandia) wyjaśnia, że „w buddyzmie [istnieją] trzy główne kierunki, a każdy ma własne doktryny, obrzędy, święte pisma i tradycje ikonograficzne”. W terminologii buddyjskiej kierunki te zwane są wozami, przyrównuje się je też do promów, które przewożą człowieka przez rzekę życia, aż w końcu dotrze do przystani wyzwolenia. Wtedy można je bezpiecznie opuścić. A buddysta dodałby, że nieistotne, jakim wozem się podróżuje, byle osiągnąć cel.

    „Modlitwa” buddyjska a herbata
    Pomimo pewnego podobieństwa do modlitwy, trafniejszą nazwą dla praktyk buddyjskich jest „medytacja”. Szczególny nacisk na medytację i dyscyplinę wewnętrzną kładzie buddyzm zen. Zawędrował do Japonii w XII wieku n.e., a oparty jest na chińskiej odmianie buddyzmu zwanej cz’an, której założycielem był indyjski mnich Bodhidharma. W VI wieku przybył on do Chin i tworząc cz’an zaczerpnął sporo z taoizmu. Podobno gdy raz zasnął w trakcie medytacji, w przystępie gniewu obciął sobie powieki. Kiedy upadły na ziemię, zapuściły korzenie i wydały pierwsze krzewy herbaty. Na legendzie tej opiera się tradycyjny zwyczaj picia herbaty, pomagający mnichom zen czuwać podczas medytacji.

    • margo0307 pisze:

      A58 pisze:
      Isabell : „…Przepraszam bo być może kogoś uraziłam, Ktosiu, Ozyrys sorry jeżeli się ze mną nie zgadzacie, ale wkurza mnie że niektórzy najnormalniej w świecie Was wykorzystują. …”
      *
      „No,no” …
      – odpowiedziała Ozyrys
      – „Isabell…powiedziałabym…bardzo trafne spostrzeżenia. Dziękuję .”

      Ach … PRÓŻNOŚĆ😛 – to mój ulubiony… „grzech” 😉 – rzekł mistrz skrajności…😀

      „…Chwała ludzka jest jak to koło na wodzie: powiększa się dopóty, aż samo siebie zniszczy; jest jak ta bańka mydlana, która wtedy pryska, gdy jest najpiękniejsza…”
      *
      „…I czymże więcej jest ludzka sława, jak nie pustym cieniem, który czy się powiększa, czy zmniejsza, nie czyni człowieka ani większym, ani mniejszym?…”
      *
      „…I u kogóż to szuka się tej sławy?
      U ludzi, którzy tak często mylą się w swych sądach, którzy są tak namiętni!
      Szuka się jej u zniko­mych tworów z mułu i błota, u ludzi, którzy tak często nie mają żadnej wartości moralnej!…”
      Sialala.. zabawa trwa…😀

  6. Maria_st pisze:

    @GREGDEPARIS
    No dobrze skrutowo opowiem panu jak mniej więcej to było.
    Grfa nie robiłem może i szkoda i nie wiem czy potrzeba. Jeslitak można go stworzyć dosć dokładnego
    Wiec tak :
    Planeta nasza Ziemia – wiek geologiczny nie ustalony.
    To, co piszą i sadzą to brednie, nawet nie bzdury.
    Ocena wzięta ze starożytnych wyliczeń i zapisów, bo i oni kiedyś stanęli widać przed tym samym problemem.

    Problem polega na tym ze ta planeta Ziemia była kiedyś w innym układzie słonecznym.
    Inne struktury grawitacyjne inny być może czas inne parametry geodezyjne.
    To widać chociażby po wodzie. Kiedyś wody było tu jak na lekarstwo. Wszystka woda siedział w zbiornikach pod skorupą płyt planetarnych w szczelinach płyt kontynentalnych.
    Na planetę nikt nie sika ani z nieba ani boscy aniołowie.
    Woda tak jak gaz ropa i inne materiały tworzy się wewnątrz naszej planety w pobliżu jądra, co jakby skutkuje faktem ze planeta nasza jest tworem sztucznym.
    Spreparowanym przez jakieś tam istoty, gdzieś tam w przestrzeniach kosmosu, wiec ja dochodząc żmudnie do tego wniosku stwierdzam ze to rodzaj Ze ta planeta i zawartość na niej to rodzaj ambulatorium, przetrwalnikowego, czegoś w rodzaju ZOO, w którym jeden dla drugiego w zamkniętym cyklu stanowi pokarm. Nie dopuszczając do przepełnienia planety.
    Potem z jakiś bliżej nie znanych przyczyn planeta nasza została wyrwana z grawitacji słabnącego słońca, ( jest na to dowód geologiczny) i przetransportowana tutaj gdzie jest obecnie.
    Sam transport był znany już tysiące lat temu. Wiec to żadna nowość jak dla mnie. Potem kolejno zmiana struktury grawitacyjnej i przelot grawitacyjnie dużej masy w pobliżu skutkował rozerwaniem płaszcza planety i wydostanie się wody podskórnej na powierzchnie a cysterny bez ciśnienia wewnętrznego zapadły się tworząc oceany. Nastał Potop wszech planetarny. Woda została tam gdzie była zmieniła tylko poziom, nie z pod a nad strukturą planety.

    Cały czas bywali tu i tam Bogowie, czyli istoty wyższych technicznych i technologiczno – biologicznie specjalności nadzorowali klonowali doglądali to, co stworzyli.
    Dużo się tu działo.
    Ale poziom inteligencji nie rósł na tej planecie. Był trzymany na poziomie i w ryzach.
    Aż przyszedł taki czas ze Bogowie znikli, czy odeszli, odlecieli, zostali spaleni zwyciężeni, wysterylizowani supernową czy wybici licho wie. Ale znikli.
    I od tego czasu, na tej planecie zaczęła się rozwijać inteligencja.
    Poziom jej rósł.

    Podane wartości Matuzelmów to bzdury i lipa. Takie jest moje zdanie. Uważam ze żyli może dłużej jak my ale nie więcej jak 120 lat.
    Te zapisy to wartości szczególne naszej planety otoczenia i procesów, jaki zachodzą a są wzorcowe i z nią i grawitacja tego miejsca związane.
    Spójrz:

    Henoch, który żył „tylko” 365 lat?
    Czy idzie tu o Henocha 365 dni? Co?
    A Henoch 365 dni to nasza planeta i wszystko na to wskazuje ze kiedyś nie nazywano ją Earth, Ziemia, ale właśnie Henoch 360 a potem Henoch 365. od czaso obiegu w około drugiej gwiazdy nowego słońca w dniach.
    Przykąld II:

    Metuszelach), bo 969 lat żył?
    Kolejny kit.
    Nasz system ma prędkość postępową planety i średnią obecnej precesji na poziomie 25 200 lat. Dla tamtego systemu średnia precesji wynosiła 11 628 lat, chociaż prawdziwy cykl precesyjny wynosił 11 620 lat. Ta różnica 28 lat to wynik zapewne oddziaływania Nibiru Marduka zagrażającego coraz bardziej planecie wiec ja przetransportowano. Stąd Metuszelach żył 969 lat. I nie dnia dłużej.
    Wszyscy mają ściśle okrągłe wartości lat życia.
    A skoro żyli po potopie wówczas, kiedy rok sięgał 360 dni i tak liczono a potem zamieniony na 365 dni bo pojawiła się na orbicie Wenus to Metuszelach żył 969 lat nadal tyle samo, co poprzednio?
    Przecież dni przybyło.
    To również wartość bez mała milion razy mniejsza z mikro ułamkiem od średnicy naszego prawie idealnie kulistego Słonka.

    Mało? Starczy?

    Podsuma:
    Nie jest zbytnio istotne, co ja wyłożę i co zrobię sam lub inni którzy zmądrzeją na tyle co im się przyda lub będzie pomocne.
    Jestem jednym z, wielu co byli przede mną i wcale nie pierwszym, chociaż w tym czasie jedynym.
    Nie ma, z kim ani o co walczyć. Palma pierwszeństwa tego czasu jest nie zagrożona niczym,, poza złodziejami intelektu.
    Ale przyznam ze zaskoczyło mnie podejście i widzenie. Muszę przemyśleć.
    A jednocześnie dziękuję za merytoryczną uwagę.

    PS:
    nie rzucam w nich zawiścią itd….. trzeba rozróżnić tych co byli od tych co są a się podszywają.
    MUKI13.08 18:15
    http://muki.salon24.pl/599051,grzech-pierworodny#comment_9331018

  7. Maria_st pisze:

    @GREGDEPARIS
    a te wszystkie gray’e? i spodki?
    To wtórniki – takie jak i my, grające Bogów tyle, że tylko sporo lepiej technicznie stojące.

    a miliony przekazów i świadectw z ostatnich choćby tysięcy lat o Bogu/Istotach wyższych?
    w 99 % to zmyślone lub ubarwione bzdury, oparte na takich jak i pana temu podobnych przeżyciach.

    On jest niezaprzeczalnie! –
    – kto zacz??????????????????????????????????????????????????????????????

    Ano jest to fakt. Tyle, że nie taki i nie takie i nie to, co opisują i do czego zmuszają nas się modlić i wołać po próżnicy tego, czego dostać nie sposób i nie zdołamy.
    Ci co mieli z tym kontakt nie wyjaśnią i nie wytłumaczą czy wyjaśniają tego ludziom bo i im brakuje rozeznania w całości. Wiec tłumacząc musieli by zmyślać domyślać się lub kłamać.
    Czy to anioł czy Ufol czy istota między czasowo-wymiarowa nie wiem, czasem z różnych przyczyn sobie nie znanych je spotykamy. Z reguły to dobre i wartościowe spotkania, ale nie zawsze tak się trafia. Nikt nie powiedział ze nie siedział obok ten, którego zwiemy diabłem. On tez służy tyle ze inaczej temu, którego zwiemy Bogiem. Ale to nie temat na te rozważania.
    Tak ze pamiętamy wejście i wyjście, ale samo zdarzenie czas jego i wszystko, co się wewnątrz tego zdarzyło nie jest nam dostępne często nawet w regresji hipnotycznej nie jest również dostępne. Nie wiemy czy on nam uratował istnienie zwane życiem czy my jemu uratowaliśmy stan, w jakim był i istniał.
    Stąd stan, w jakim żeśmy byli. Ani w te ani w tamtą stronę. Ograniczeni niepamięcią, Chociaż pośrednio można dociec, o co chodziło i komu. Tyle ze to trudna i żmudna droga.
    I cholernie trudno rozeznać.
    Dam przykład:
    Lubię nocną wieczorną jazdę i często przeloty mam na poziomie 100-120 / h. Bo mniejsze natężenie mniejszy ruch i mniej durni za kierownicą zgrywający znawców dróg.
    Pędzę wiec do Krakowa 2-ga w nocy sztuczny horyzont włączony swoje zabawki włączone mam, znajomy obok na siedzeniu spięty mimo jego sprzeciwów pasami, zostało jakieś 10 minut do skrętu. Widoczność pod psem. Szybkość na poziomie ponad 100.
    Niby nic się nie zmienia niby wszystko jest Ok., ale kątem oka w widzeniu sferycznym (przestrzennym) widzę przemykający w ułamkach sekund obok cień.
    W moim samochodzie dbam w kolejności ponad wszystko o hamulce potem układ jezdno-sterujący na końcu o napęd.
    Pełne hamowanie. Znajomka wyrwało z pasów i rozpłaszczyło na przedniej szybie, wiec jak relacjonował zdarzenie dostał ksywkę pająk, wóz się zatrzymał, jakieś z 15 metrów przed przeszkodą, A przeszkodą był rozjazd drogi w prawo, czyli zjazd a ja stałem na wprost doskonale dokładnie czubka wzniesienia, po którym 100 wą bym przeleciał niczym narciarz z tyłu skoczni do Bozi.
    W dwie minuty jak wyszedłem auta widziałem umykający cień w czerń. Żyję, bo widzę więcej i szybciej i czuje inaczej niż wielu i wielu innych, którym to nie dostępne. Ze jes to o czym wspominasz to wiem bo sam miałem kilkanaście takowych przypadków w swym życiu i nie wiem tak na dobrą sprawę z kim lub czym przebywałem przez krótkie czasy swych nocnych wypraw.

    Puściłeś Pan zaskakującego dla mnie niusa o namacalnych oceanicznych cysternach i „lego – Ziemii” to dokończ o „ulotnych/duchowych” istotach.

    Sygnalizuje ze niektóre elementy i fakty inaczej postrzegam i inaczej tłumaczę ponieważ u mnie jedno z drugiego musi wynikać ściśle lub być temu zależne.
    O istotach duchowych nie rozmawiam a jeśli to do rzadkości bo to nie jest temat dla głupków tylko dla bardo ustabilizowanych poziomem rozumu i emocjonalnie ludzi nie obrażając pozostałych czytelników ani trochę.

    Pozdrawiam:

    MUKI14.08 06:03
    http://muki.salon24.pl/599051,grzech-pierworodny#comment_9332466

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s