Matka natura a archonci

Wszystko powoli wychodzi na jaw jak to było ze stworzeniem Człowieka. Nieprzypadkowo Indianie czczą Matkę Naturę i nieprzypadkowo na freskach z kaplicy sykstyńskiej na pierwszym z fresków jest przedstawiona postać Boga z kobiecymi piersiami. Pojawiają się też głosy że jesteśmy Dziećmi Gai i zostaliśmy niejako „na siłę” razem z tą planetą włączeni do systemu słonecznego. Wg kodeksów znalezionych w 1945 roku w Nag Hamadi w Egipcie Archontów na Świat wydała Pistis-Sophia
Matka Natura
Obraz Matki Natury wg Indian
[O początku świata]
[Nag Hammadi Codex II, 5: p.97,24-127,17 ]
(por. Biblioteka z Nag Hammadi. Kodeks I i II, Katowice 2008, s.323-339)
[1. Prolog: p.97,24-98,11]
(97,24) Skoro wszyscy, bogowie świata (25) jak i ludzie, twierdzą, że nic nie istnieje
przed chaosem, tak ja, przeciwnie, chcę właśnie dowieść, że wszyscy się pomylili, ponieważ
nie poznali [tworzenia się] chaosu i jego korzenia. [A oto] (30) dowód. Jeśli prawdą jest, że zgadzają się (98,1) wszyscy ludzi, co do chaosu, że jest ciemnością, to (prawdą) jest, że
wyszedł on z cienia i nazwano go (dlatego) ciemnością. Ale cień jest czymś, co powstaje z
rzeczy istniejącej (5) od początku. Jest jawnie oczywistym, że istniała przedtem, zanim
powstał chaos i że objawił się po tym pierwszym dziele. Przejdźmy jednak do zajęcia się
głębiej prawdą, a także pierwszym dziełem, tym, z którego chaos wyszedł. (10) W ten sposób
ujawni się dowód prawdy.
Oddzielenie
[2. Pochodzenie Sophia i „mocy” świata: p.98,11-99,22]
Gdy natura (bytów) nieśmiertelnych została ostatecznie utworzona z tego, który jest
Nieskończony, wtedy wypłynęła z Pistis postać, którą nazwano Sophia. Postać ta (15)
powzięła taki zamiar i powstało dzieło, które jest podobne do światłości istniejącej na
początku. I natychmiast objawił się jej zamiar jako coś, co wygląda jak niebo, o wielkości,
której nie da się pojąć.(20) I znajduje się pośrodku, między nieśmiertelnymi a tymi, którzy po
nich na wzór [tych co są wyżej] powstali. I jest to zasłona, która rozdziela ludzi od tych,
którzy są wyżej. Eon prawdy nie ma cienia (25) wewnątrz1, gdyż niezmierzone światło jest w
nim wszędzie. Jego stroną zewnętrzną jest cień i dlatego nazywany został ciemnością. Z niej
objawiła się moc, jako panująca nad ciemnością. Tę ciemność jednak moce (30), które
powstały później nazwały bezkresnym chaosem. Z niego wyrósł wszelki rodzaj bogów,
[jeden] po drugim, na wszelkim miejscu , jako że [cień] postępował za pierwszym (99,1)
dziełem, które się objawiło. Otchłań więc wyszła z Pistis, o czym już mówiliśmy. Ale cień
zauważył, że jest ktoś mocniejszy od niej. Stała się więc zazdrosna i gdy poczęła (5) sama z
siebie, natychmiast zrodziła Zazdrość. Od tego dnia objawił się początek zazdrości wśród wszystkich eonów i w ich świecie. Ową Zazdrość uznano za płód poroniony2, w którym nie
ma (10) ducha. Powstał jak byty należące do cienia, w ogromnej wodnej substancji. Wówczas
Gniew, który powstał z cienia, został wrzucony na część chaosu. Od tego dnia ukazała się
wodna substancja (15), to znaczy, ta, która była w nim (czyli wewnątrz cienia), wypłynęła
tak, iż ujawniła się ona w chaosie. Podobnie jak u tej, która rodzi dziecko3, wypadają jej
wszystkie pozostałości, tak jest i z materią, która powstała (20) z cienia: została wyrzucona na zewnątrz. Materia nie wyszła jednak na zewnątrz chaosu, ale pozostawała w chaosie, będąc jego częścią.
[3. Wystąpienie Jaldabaotha: p.99,23-100,29]
Gdy to się stało, wystąpiła Pistis i objawiła się nad materią (25) chaosu, ta, która
została wyrzucona jako płód poroniony, bo nie było w nim ducha. Ten oto (chaos) jest
bezgraniczną ciemnością i wodą bez dna. Gdy Pistis zobaczyła to, co powstało (30) z jej
braku, zadrżała. To drżenie jednak objawiło się jako dzieło przerażenia. Uciekło więc, [aby] pozostać w chaosie. Ona zaś zwróciła ku niemu swą twarz i [tchnęła] w jego oblicze aż po otchłań (100,1) poniżej wszelkich niebios4. Pistis Sopia jednak postanowiła, żeby ów (płód poroniony), który nie miał ducha, otrzymał postać według pewnego wzoru, i aby panował nad
materią i nad (5) jej wszystkimi mocami. Wystąpił więc najpierw archont z wód, podobny do
lwa, androgyniczny, obdarzony wprawdzie wielką mocą, ale który nie wiedział, (10) skąd
wyszedł. Pistis Sophia zaś, gdy zobaczyła, jak porusza się w głębi wód, rzekła do niego:
„Chłopcze, przejdź na to miejsce”, a oznacza to właśnie „Jaldabaoth”. Od tego dnia, (15)
objawił się początek słowa, które dotarło do bogów, aniołów i ludzi. I to, co dzięki słowu
powstało, wykonali bogowie, aniołowie i ludzie. Archont zaś Jaltabaoth(sic) (20) nie jest
świadomy mocy Pistis. Nie zobaczył jej oblicza, ale odbicie, które z nim mówiło, widział
(tylko) w wodzie. Według tego głosu nazwał (siebie) Jaldabaothem. Doskonali (25) zaś
nazwali go Arielem, ponieważ podobny był do lwa. Gdy więc ten powstał jako dzierżący
władzę nad materią, Pistis Sophia powróciła w górę, w rejon swojej światłości.
[4. Jaldabaoth stwarza niebo i ziemię i rodzi synów: p.100,29-101,23]
Archont zaś, gdy zobaczył (30) swoją wielkość, a tylko on sam mógł to zobaczyć, bo
nie było niczego innego poza wodą i ciemnością, wtedy pomyślał, że tylko on sam istnieje.
Myśl jego dokonała się w słowie. (101,1) Objawiło się ono w duchu, który poruszał się tu i
tam nad wodami5. Gdy duch ujawnił się w ten sposób, archont oddzielił substancję wody na
jedną stronę, zaś to, co jest suche (5) oddzielił na drugą stronę6. Z materii stworzył sobie miejsce swego pobytu. Nazwał je „niebem”. Także z materii stworzył archont podnóżek i
nazwał go ziemią7. Następnie (10) archont powziął myśl stosowną do swej natury: stworzył
przy pomocy słowa (istotę) męskożeńską. Otworzył usta i tchnął w niego życie8. Ten zaś, gdy
otworzył oczy zobaczył swego ojca i powiedział do niego: „I” . Wtedy jego (15) ojciec
nazwał „Jao”. Stworzył także drugiego syna i tchnął w niego życie. On otworzył oczy i
powiedział do swego ojca: „E”. Jego ojciec nazwał go więc „Eloai”. Stworzył więc trzeciego
(20) syna i tchnął w niego życie. Ten zaś otworzył swoje oczy i powiedział do ojca: „As”.
Wtedy jego ojciec nazwał go „Astaphaios”. To są więc trzej synowie swego ojca.
[5. Siedem niebios chaosu: p.101,24-103,2]
(W ogóle) objawiło się w chaosie siedem (istot) męskożeńskich. Mieli swoje imię
męskie i swoje imię żeńskie. Imię żeńskie (Jaldabaotha) to Pronoia („Opatrzność”)
Sambathas9, która jest hebdomadą. Jego syn, nazywany Jao, zaś jego żeńskie imię brzmi
„Władza”10. (30) Sabaoth ma swoje imię żeńskie „Bóstwo”. Adonaios ma imię żeńskie
„Królestwo”. Elaios ma imię żeńskie „Zazdrość”. Oraios ma imię żeńskie „Bogactwo”.
Astaphaios wreszcie ma imię [żeńskie] (102,1) „Mądrość” (Sophia). To [jest właśnie] siedem
mocy siedmiu niebios [chaosu]. Zaistniały jako (byty) męskożeńskie, według nieśmiertelnego
wzoru, który istniał przed nimi, stosownie do postanowienia (5) Pistis, aby obraz tego, który istnieje od początku, mógł panować aż do końca.
Znajdziesz oddziaływanie tych imion i męskiej mocy w Nauce o archaniołach Mojżesza
proroka11, (10) a imiona (istot) żeńskich w Pierwszej Księdze Norai12 Gdy archigenetor13
Jaldabaoth posiadł wielkie moce, stworzył niebiosa dla każdego ze swoich synów i to przy
pomocy słowa14; piękne miejsca pobytu (15), a w każdym niebie wspaniałości, siedem
wybornych tronów i mieszkań, świątyń i rydwanów oraz dziewiczych duchów, które są
czymś niewidzialnym15, razem z ich chwałą. Każdy z nich (20) ma w swoim niebie zbrojne
moce bogów, władców, aniołów i archaniołów, w niezliczonych dziesiątkach tysięcy, dla ich
posługi. Znajdziesz dokładny opis tego w Pierwszym traktacie (25) Norei. Zostały w ten
sposób ukończone od tego nieba aż po niebo szóste, tego od „Mądrości” (Sophia)16. Niebo i
jego ziemia zostały zniszczone przez Niszczyciela, który znajduje się poniżej ich wszystkich.
Sześć niebios drżało.(30) Moce chaosu wiedziały, kim jest ten, który jest pod nimi i który
zniszczył niebo. Gdy jednak Pistis poznała brzydotę zniszczenia, wysłała swoje tchnienie,
[uwięziła go] i zrzuciła go do Tartaru. (35) [O tego dnia] niebo zostało ponownie ustanowione razem (103,1) z jego ziemią przez Sophię Jaldabaotha, tę, która jest poniżej ich wszystkich17.
[6.Roszczenie Jaldabaotha, że jest bogiem: p.103,2-32]
Gdy więc niebiosa razem ze swoimi mocami i swoimi ustanowieniami (ponownie)
zostały ustanowione, Archigenetor (5) podniósł się i przyjął hołd od całego wojska aniołów. I wszyscy bogowie i ich aniołowie błogosławili go i oddawali mu chwałę.
On zaś cieszył się w swoim sercu i był dumny (10) cały czas mówiąc do nich: „Nie potrzebuję nikogo” I rzekł: „Ja jestem Bogiem i nie ma innego poza mną”18. Ale gdy to powiedział, zgrzeszył przeciw
wszystkim (bytom) nieśmiertelnym, ci zaś przechowali o nim (pamięć). (15) Gdy więc Pistis
zobaczyła bezbożność wielkiego archonta, rozgniewała się. Nie widzieli ją jednak gdy rzekła:
„mylisz się Samaelu – a to znaczy „bóg ślepych”; istnieje człowiek nieśmiertelny i człowiek
światła (20) przed tobą. On jest tym, który objawi się w waszych stworzeniach i zdepcze cię,jak ugniata się garncarska glinę. Zstąpisz razem z twoimi zwolennikami aż do twojej matki,
Otchłani. (25) Zaprawdę przy końcu waszych dzieł zostanie rozwiązany wszelki brak, który
objawił się z prawdy i będzie zniszczony, stanie się takim, jakby nigdy nie zaistniał”. Gdy
Pistis to powiedziała, ujawniła w (30) wodach swoje odbicie, (odbicie) swojej wielkości. I
(następnie) w ten sposób powróciła w górę, do swojego światła.

[7. Sabaoth wychwala Pistis: p.103,32-105,20]
Sabaoth zaś syn Jaldabaotha, gdy usłyszał głos Pistis, pochwalił ją [i ] (35) potępił
ojca [i matkę] (104,1) w ślad za słowem (pouczenia) Pistis. Oddał jej chwałę, ponieważ
pozwoliła im poznać nieśmiertelnego człowieka i jego światłość. Pistis Sophia zaś wyciągnęła
swój palec i wylała na niego (5) światłość ze swojej światłości dla potępienia jego ojca. Gdy
Sabaoth przyjął światłość, otrzymał wielką moc nad wszystkimi mocami chaosu. Od tego
dnia nazwany został (10) „panem mocy”19. Znienawidził swego ojca, (czyli) ciemność swoją
matkę, (czyli) otchłań. Obrzydził sobie swoją siostrę, Myśl Archigenetora, która poruszała się
tu i tam nad wodami20. Jednak z powodu jego światłości wszystkie moce chaosu (15) stały się
zazdrosne o niego. Gdy wpadli w podniecenie, wypowiedzieli wielką bitwę w siedmiu
niebiosach. Gdy Pistis Sophia zobaczyła tę bitwę, wysłała do Sabaotha ze swojej światłości,
siedmiu archaniołów. (20). Ci zbliżyli się do niego w siódmym niebie. Stanęli przy nim jako
słudzy. Następnie wysłała jeszcze trzech archaniołów. Stworzyła mu królewską władzę nad
wszystkimi, aby mógł być (25) nad dwunastoma bogami chaosu. Gdy Sabaoth przyjął miejsce
swego odpoczynku za swoje nawrócenie, Pistis dała mu jeszcze swoją córkę Zoe, razem z
wielką mocą, aby go (30) pouczała o wszystkim, co znajduje się w Ogdoadzie. On zaś, gdy
otrzymał moc, stworzył sobie najpierw miejsce pobytu, wielkie, ponad wszystko wspaniałe,
które jest siedem razy większe od tych, które są (35) [w] siedmiu niebiosach. Przed (105,1)
swoim miejscem pobytu uczynił wielki tron, który znajdował się na powozie o czterech
obliczach, który nazywa się „Cherubin”21. Cherubin ma (5) osiem postaci, na każdym z
czterech rogów: postacie lwa, postacie wołu, postacie człowieka i postacie orła, tak , że
wszystkie postacie czynią 64 postacie. (10) Siedem archaniołów stoi zaś przed nim (to jest:
Sabaothem). On jest ósmym i ma władzę. Wszystkich postaci jest 72. Z tego powozu przyjęło
swój wzór 72 bogów, (15). A przyjęło wzór po to, aby mogli przewodzić 72 językom
narodów. Przy tym tronie stworzył jeszcze innych aniołów o postaciach smoków, nazwanych
„serafin”, którzy przez cały czas oddają mu chwałę.
[8. Sabaoth stwarza zgromadzenie aniołów: p.105,20-106,19]
(20) Następnie stworzył anielski kościół – niezliczone tysiące i dziesiątki tysięcy –
kościół podobny do tego, który jest w ogdoadzie. (Stworzył także) Pierworodnego,
nazwanego „Izraelem”, to znaczy (25) „człowiek, który widzi boga” i (stworzył jeszcze)
innego o imieniu „Jezus Chrystus, podobny do zbawcy, który jest w ogdoadzie22. Siedzi on po
jego prawicy i na wspaniałym tronie. Po jego lewicy (30) siedzi na tronie Dziewica Ducha
świętego i wychwala go. Przed nią stoi siedem dziewic, zaś 30 (innych dziewic) z cytrami,
harfami i (106,1) trąbami w rękach oddaje mu chwałę. Całe zastępy aniołów oddaje mu
chwałę i go wielbi. On zaś siedzi na tronie, a wielki obłok światłości (5) go osłania. I nie ma
nikogo z nim w tym obłoku, poza Sophią (córką), Pistis, która go pouczyła o wszystkim, co
jest w ogdoadzie, aby można było stworzyć (rzeczy) im podobne i aby królewskie panowanie
pozostało przy nim aż do (10) końca niebios chaosu i ich mocy. Pistis-Sophia oddzieliła go od
ciemności i wezwała go na swoją prawicę. Archigenetora zaś posadziła po swojej lewej
stronie. Od tego dnia nazwano (15) prawicę „Sprawiedliwością” zaś lewicę nazwano
„Niesprawiedliwością”. To dlatego przyjęli także oni wszyscy pewien porządek w kościele
sprawiedliwości a niesprawiedliwość została ustanowiona nad wszystkimi ich stworzeniami23.
[9. Jaldabaoth stwarza śmierć: p.106,19-107,17]
Wielki Archigenetor chaosu, gdy (20) zobaczył swego syna Sabaotha i chwałę, w
której się on znalazł: że jest wybrany ponad wszystkie moce chaosu, stał się zazdrosny. Gdy
ogarnął go nadto gniew, wówczas stworzył śmierć (wychodząc) od swojej śmierci. Ta zaś
została umieszczona w szóstym (25) niebie. Sabaoth został bowiem usunięty z tego miejsca. I
w ten sposób liczba sześciu mocy chaosu (znów) została uzupełniona. Śmierć, która jest
rodzaju męskożeńskiego zjednoczyła się ze swoją własną (żeńską) naturą i zrodziła siedem
męskożeńskich dzieci. (30) A to są imiona męskich: Zazdrość, Gniew, Płacz, Narzekanie,

Skarga, Lament i Jęk. A oto imiona żeńskich: Gniew, Cierpienie, Rozkosz, Narzekanie,
Ucieczka, Gorycz, Kłótnia24.(35) I ci złączyli się ze sobą i każdy z nich zrodził (następne)
siedem, tak iż (107,1) było 49 męskożeńskich demonów. Ich imiona i ich działania znajdziesz
w Księdze Salomona. Wobec tych Zoe, która jest (5) przy Sabaoth, stworzyła siedem dobrych
męskożeńskich mocy. Imiona męskich są takie: Bez zazdrości, Błogosławiony, Radosny,
Prawdziwy, Niezawistny, Miły, (10) Wierny. Jeśli chodzi o żeńskie, to ich imiona są takie:
Pokój, Radość, Wesele, Błogosławieństwo, Prawda, Miłość, Wierność. Od tych pochodzi
wiele dobrych, niewinnych bytów duchowych. Ich działania (15) i ich wpływy znajdziesz
(opisane w księdze o tytule): Postacie przeznaczenia nieba, które są pod Dwunastką.
[10. Jaldabaoth – archigenetor zasmucony i zuchwały: p.107,17-108,5]
Gdy Archigenetor zobaczył odbicie Pistis w wodach zasmucił się bardzo, (20)
zwłaszcza, gdy usłyszał, że jej głos podobny był do pierwszego głosu, który wołał do niego z
wód. I gdy poznał, że to jest ta, która mu nadała imię, zajęczał i zawstydził się z powodu
swego (25) przestępstwa. Gdy zaś rzeczywiście poznał, że przed nim zaistniał człowiek
nieśmiertelny, człowiek światłości, zatrwożył się bardzo z tego powodu, że powiedział wobec
wszystkich bogów i aniołów: (30) „Ja jestem bogiem i nie ma innego poza mną”. Bał się
bowiem, że mogą rozpoznać, że już istnieje ktoś innym przed nim i że mogą nim dlatego
pogardzać. On jednak, ponieważ był nierozsądny (35) zlekceważył to potępienie i stał się
zuchwały. Powiedział: (108,1) „Jeśli ktoś istnieje przede mną, niech się objawi, żebyśmy
widzieli jego światłość”. I oto w tej chwili światłość wyszła z ogdoady wyższej, przeszła
przez wszystkie niebiosa (5) ziemi.
[11.Adam światłości: p.108,5-109,1]
Gdy Archigenetor zobaczył, że ta światłość jest piękna i promieniuje, zdumiał się i bardzo się
zawstydził. Gdy objawiła się światłość, ujawniło się w niej podobieństwo człowieka, a było
bardzo cudowne, (10) jednak nikt go nie zobaczył poza samym Archigenetorem i Pronoia,
która z nim była. Jego światło objawiło się wszystkim mocom niebios i dlatego wszyscy
zadrżeli z jego powodu. Gdy Pronoia (15) zobaczyła tego anioła, zakochała się w nim. On
jednak ją nienawidził, ponieważ była w ciemności. Ona zaś chciała go objąć, i nie mogła. Gdy
więc nie mogła opanować swojej miłości, wylała swoją światłość na ziemię25. Od tego (20)
dnia nazwano owego anioła Adamem-światłością, co w tłumaczeniu oznacza „Człowiek
świetlistej krwi”, a ziemia, na którą rozlała się (światłość) „Święta Adamah, co w tłumaczeniu
oznacza „stalowa ziemia (25) święta”. Od tego dnia wszystkie moce zaczęły czcić krew
dziewicy. Ziemia zaś została oczyszczona z powodu krwi dziewicy. Co więcej, i woda została
oczyszczona przez obraz Pistis (30) Sophia, który się objawił Archigenetorowi w wodach.
Słuszniej można było powiedzieć, że przez wody święte. Bo święta woda ożywia wszystko,
(109,1) a także oczyszcza.
[12. Pojawienie się Erosa: p. 109,1-110,3]
Z tej pierwszej krwi objawił się Eros, męskożeński. Jego męskość (nazywa się) Himireris26,
ponieważ on jest ogniem, który wyszedł ze światłości. Jego żeńskość, która (5) z nim była to
dusza krwi, coś ze substancji Pronoia. (Eros ) był tak bardzo piękny w swej postaci, że
znajdywał upodobanie bardziej niż wszystkie stworzenia chaosu. Tak więc wszyscy bogowie
i ich aniołowie gdy zobaczyli (10) Erosa, zakochali się w nim. Gdy jednak ujawnił się w nich
wszystkich, spalił ich. Jak od jednej lampy zapala się wiele lamp a jednak jest to jedna
światłość, i lampa nie zmniejsza się, w ten sposób i Eros (15) rozszerza się wśród wielu
stworzeń chaosu i nie staje się przez to słabszy, Jak ze środka między światłem i ciemnością
objawił się Eros – za pośrednictwem aniołów i ludzi dokonało się (20) współżycie Erosa, tak
zakwitła (także) na ziemi pierwsza rozkosz. Kobieta następuje po (pojawieniu się) ziemi.
Zaślubiny następują po kobiecie. Zrodzenie następuje po zaślubinach. Rozwiązanie (25)
następuje po urodzeniu. Po Erosie wyrósł szczep winny z krwi, która została wylana na ziemi.
Dlatego ci, którzy je piją, rodzą w sobie pożądanie współżycia. (30). Po winnym krzewie
wyrosło drzewo figowe i drzewo granatowca na ziemi, oraz inne drzewa według gatunku,
jakie noszą ich nasiona z (110,1) nasion mocy i ich aniołów27.
[13. Stworzenie raju: p.110,2-111,8]
Wówczas Sprawiedliwość stworzyła piękny raj. Znajdował się poza rejonem księżyca
i rejonem słońca, na (5) ziemi delikatnej na wschodzie pośrodku kamieni. Pożądanie
zamieszkuje pośrodku pięknych i wspaniałych drzew. Drzewo życia nieśmiertelnego, tak jak
to zostało objawione według woli Boga (10) znajduje się na północy raju, aby dusze
sprawiedliwych czynić nieśmiertelnymi, te, które wyszły z tworów nędzy na zakończenie
eonu. Wygląd drzewa jest jak słońca. (15) Jego gałęzie są piękne. Jego liście są jak liście
cyprysu. Jego owoc jak grona winogron biały. Jego wysokość sięga nieba. Przy nim stoi
drzewo poznania, które ma w sobie moc (20) bożą. Jego wspaniałość jest jak wspaniałość
księżyca, gdy świeci mocno a jego konary piękne. Jego liście są jak liście figowca. Jego owoc
jest jak (owoce) dobrych i wybornych daktyli. To (drzewo) stoi na północy (25) raju, aby
budzić dusze z niepamięci demonów, aby mogły dojść do drzewa życia i zjeść jego owoc i potępić moce i ich aniołów. Działanie tego drzewa jest opisane w Świętej Księdze : „Ty jesteś
owym drzewem poznania, które stoi w raju, z którego zjadł pierwszy człowiek, tak iż jego
umysł się otworzył, pokochał swoje podobieństwo. Potępił (111,1) inne, obce obrazy i
pogardził nimi”28. Następnie wyrosło drzewo oliwne, to, które ma oczyszczać królów i
arcykapłanów sprawiedliwości, którzy (5) objawią się w dniach ostatnich. Drzewo oliwne
objawiło się jednak w światłości pierwszego Adama z powodu namaszczenia, które mają
przyjąć.
[14. Stworzenie roślin, zwierząt i ciał niebieskich: p.111,8-112,25]
Pierwsza dusza kochała Erosa, który przy niej był i wylała swą (10) krew na niego i na
ziemię. Z tej krwi zakwitła najpierw na ziemi róża i to na ciernistym krzewie, dla radości
światła, tego, które się ma objawić w ciernistym krzewie. Następnie (15) piękne kwiaty o
wonnym zapachu wyrosły z ziemi, według swego rodzaju, (z krwi) każdej z dziewiczych
córek Pronoi. Gdy zakochały się w Erosie, wylały także i one (20) swą krew na niego i na
ziemię. Następnie wyrosły z ziemi wszystkie rośliny według swego rodzaju z nasienia, które
miały z mocy i ich aniołów. Następnie moce (25) stworzyły z wód wszystkie zwierzęta
według swego rodzaju oraz płazy i ptaki według swego rodzaju, które miały nasienie z mocy i
ich aniołów. Przed tymi wszystkimi (zdarzeniami), gdy (30) objawił się (Adam – światłość) w
pierwszym dniu (stworzenia), to pozostał przez dwa dni leżąc na ziemi. Pronoia, ta, która jest
niżej, pozostawiła go w jego niebie i wstąpiła do światłości. W tej chwili ciemność zapadła
nad całą ziemią (112,1). Gdy zaś Sophia, która jest w niższym niebie, to właśnie postanowiła,
otrzymała od Pistis moc i stworzyła wielkie światła i wszystkie gwiazdy i umieściła je na
niebiosach, aby (5) oświecały ziemię i aby za pomocą znaków oznaczały czasy i chwile, (to
jest) lata, miesiące, dni i noce oraz minuty i wszystkie pozostałe (chwile) I w ten sposób
zostało przyozdobione całe to miejsce (10) na niebie. Adam-Światłość, gdy postanowił wejść
do swojej światłości, to znaczy do ogdoady, to nie mógł z powodu swojej nędzy, którą miał
zmieszaną ze swoją światłością. Wówczas stworzył sobie wielki eon, a w (15) tym eonie
stworzył sobie sześć eonów i ich światy, których było także sześć, które były siedmiokroć
znakomitsze niż niebiosa chaosu i ich światy. Wszystkie te eony i ich światy znajdowały się
w bezgranicznej (przestrzeni), (20) która leży między ogdoadą a chaosem, które jednak
zaliczają się do świata, który należy do nędzy. Jeśli chcesz poznać porządek tych (bytów),
znajdziesz ich opis w Siedmiu światach proroka Hieraliasa.29
[15. Stworzenie człowieka: p.112,25-114,4]
(25) Zanim jednak Adam-światłość powrócił, zobaczyły go moce chaosu. Wyśmiali
Archigenetora, bo skłamał, gdy powiedział: „Ja jestem bogiem i poza mną nikt nie istnieje”.
Gdy zbliżyli się do niego (30) rzekli: „Czy nie jest bogiem ten, kto zniszczył (porządek)
naszego dzieła?” On zaś odpowiedział: „Tak, ale jeśli chcecie, aby nie mógł już więcej
niszczyć naszego dzieła, to chodźmy, stwórzmy człowieka z ziemi według (35) obrazu
naszego ciała i według podobieństwa (113,1) jego (to jest: Adama-światłości), aby nam
służył, gdy zobaczy swoje podobieństwo i gdy je polubi. Nie będzie już niszczył naszego
dzieła. Tych zaś, którzy zrodzili się ze światłości uczynimy niewolnikami dla nas (5) na cały
czas tego eonu”. To wszystko stało się jednak według Pronoia (przewidywania) Pistis po to,
aby człowiek mógł się objawić wobec swego podobieństwa i aby mógł ich potępić, ich
(własne) stworzenie. Ich stworzenie zatem (10) stało się zamknięciem dla światłości. Wtedy
moce doszły do przekonania, żeby stworzyć człowieka. Jednak Sophia-Zoe uprzedziła ich, ta
(Sophia), która jest przy Sabaoth. Wyśmiała ich zamiar, ponieważ są ślepcami – stworzyli go
bowiem w (15) niewiedzy, bo przeciwko sobie samym i nie wiedzą, co mają zrobić, Dlatego
uprzedziła ich. Stworzyła najpierw swego człowieka, aby ten mógł pouczyć ich tworzenie, jak
powinno nimi pogardzić (20) i w jaki sposób może się od nich uwolnić. Zrodzenie zaś tego
nauczyciela nastąpiło w taki sposób: Gdy Sophia (Zoe) pozwoliła upaść kropli światłości, ta
spadła na wodę. I natychmiast objawił się człowiek i to jako (25) męskożeński. Kropla ta
ukształtowała się30 w żeńskie ciało. Następnie (kropla) przekształciła go31 w ciało, które (jest)
podobne do matki, która się objawiła. I dojrzewało przez dwanaście miesięcy. (30) Został
więc zrodzony człowiek męskożeński, którego Grecy nazywają hermafrodytą. Jego matkę
jednak Hebrajczycy nazywają Ewa-Zoe, co oznacza nauczycielka życia32. Jej syn jest
zrodzenia (35) władczego – później moce (114,1) nazwały go „zwierzęciem”, aby
wprowadzić błąd wśród ich stworzeń. Ale tłumaczeniem dla (słowa) „zwierzę” jest
„nauczyciel”. On okazał się mądrzejszy od nich wszystkich.
[16. Pieśń Ewy: p.114,4-24]
Ewa jest pierwszą (5) dziewicą, bo porodziła pierwsza bez udziału męża. Była dla
siebie samej lekarzem. Dlatego odnosi się do niej to, co powiedziała:
„Ja jestem częścią mojej matki
i ja jestem matką.
ja jestem kobietą
i ja jestem dziewicą
(10) jestem ciężarna
382
jestem lekarką
i jestem położną.
Mój mąż jest tym, który mnie zrodził
i ja jestem jego matką
a on jest moim ojcem i moim panem
On jest moją mocą
i to, co chce mówi jasno
Ja staję się (jeszcze) ale
(15) już zrodziłam człowieka z pańskiego rodu.
Ci zostali, według woli Sabaotha i jego Chrystusa, objawieni duszom, które wejdą w
stworzenia mocy i dlatego święty głos powiedział: „Mnóżcie się i rośnijcie, panujcie (20) nad
wszystkimi stworzeniami”33. I to są ci, którzy stali się niewolnikami według losu
(ustanowionego) przez Archigenetora i zostali zamknięci w więzieniach stworzeń
(Archigenetora), przy końcu eonu.
[17. Archonci świata stwarzają Adama: p.114,24-115,30]
W tym (25) czasie Archigenetor ujawnił tym, którzy z nim byli swój plan dotyczący
człowieka. Wtedy każdy z nich rzucił swoje nasienie w środek pępka ziemi. Od tego dnia
siedmiu archontów (30) stworzyło człowieka według swego ciała podobnego do ich ciała, a
według obrazu będącego obrazem człowieka (światłości), który się im objawił. Jego
utworzenie było według miary każdego (z archontów). Ich najważniejszy stworzył (35) (jego)
mózg i kości. Wtedy to objawił się (stwórca) jako istniejący przed nim. Ten zaś (stworzony
przez archontów człowiek) stał się (115,1) człowiekiem obdarzonym duszą. I nazwano go
„Adamem” to jest „Ojcem”, według imienia tego, który był przed nim. Gdy więc stworzyli
Adama, (demiurg) położył go jako naczynie, przyjął bowiem (5) postać jak płód, w którym
nie ma ducha. W tej bowiem sprawie, gdy wielki archont przypomniał sobie o pouczeniu
Pistis, przestraszył się tego, aby prawdziwy człowiek nie wszedł do jego stworzenia i nie
zapanował nad nim. Dlatego pozwolił (10) aby jego twór leżał przez czterdzieści dni bez
duszy. Oddalił się więc (od niego) i pozostawił go. W czterdziestym dni Sophia-Zoe wysłała
swoje tchnienie do Adama. Nie było w nim bowiem duszy. Zaczął się poruszać na ziemi (15).
Nie mógł jednak wstać. Siedmiu archontów, gdy podeszło i to zobaczyło, wpadli w wielki
niepokój. Przystąpili do niego, chwycili go a (demiurg) powiedział do Tchnienia, które było
przy nim: „Kim jesteś, (20) skąd tu przychodzisz?” Ono zaś odpowiedziało: „Przyszedłem od
Mocy Człowieka (- światła), aby zniszczyć wasze dzieło”.34 Gdy to usłyszeli, oddali mu
383
chwałę, gdyż dał im wytchnienie od lęku i troski, która w nich była. (25) Nazwali więc ten
dzień „odpoczynkiem”, gdyż odpoczęli od wysiłku. Gdy zobaczyli, że Adam nie mógł
powstać, cieszyli się. Wzięli go więc i umieścili go w raju, poczym wrócili w górę,(30) do
swoich niebios.
[18. Ewa przekazuje Adamowi życie: p.115,30-116,8]
Pod dniu odpoczynku Sophia wysłała swoją córkę Zoe, zwaną Ewą, jako nauczycielkę
do Adama, który nie miał duszy, aby go obudzić (35) aby ci, których miał spłodzić stali się
naczyniami dla światła. Gdy (116,1) Ewa zobaczyła swoje podobieństwo, jak leży (na ziemi),
ulitowała się nad nim i rzekła: „Adamie, ożyj, wstań z ziemi” Jej słowo natychmiast stało się
faktem. Gdy tylko Adam się podniósł, otworzył zaraz swoje oczy. A gdy ją zobaczył
powiedział: „Ciebie będą nazywać „Matką żyjących”, bo ty jest tą, która dałaś mi życie”35.
[19. Zakusy archontów wobec ziemskiej Ewy: p.116,8-117,15]
Wtedy moce zostały pouczone, że ich twór żyje i że powstał. (10) Zaniepokoiły się
bardzo i wysłały siedmiu archaniołów aby mogli zobaczyć, co się stało. Ci zbliżyli się do
Adama. Gdy zobaczyli, że Ewa z nim rozmawia, mówili między sobą: „Cóż to za postać
światłości? Jest równa z tą postacią, która (15) ukazała się nam w światłości. Chodźmy,
pochwyćmy ją i wylejmy na nią nasze nasienie, aby gdy będzie zanieczyszczona nie mogła
powrócić do swojej światłości, przeciwnie, aby ci, których urodzi, byli nam posłuszni. (20).
Nie mówmy jednak tego Adamowi, gdyż on36 nie jest kimś z nas. Sprowadźmy raczej na
niego sen i pouczmy go w jego śnie, że ona powstała z jego żebra37, po to, aby kobieta była
(mu) poddana (25) i aby on nad nią panował38. Wówczas Ewa, będąc jednak w mocy (z
nieba), roześmiała się z ich planu. Oślepiła ich oczy i pozostawiła potajemnie swój obraz przy
Adamie. Sama zaś weszła do drzewa poznania. I tam pozostała. (30) Oni zaś ją śledzili.
Ujawniła więc im, że weszła do drzewa i stała się drzewem. Gdy ich ogarnął wielki strach,
uciekli, gdyż byli ślepi. Później jednak, gdy oprzytomnieli z niemocy, przyszli znów do
[Adama i ] gdy zobaczyli ów obraz (117,1) przy nim, zaniepokoili się, bo sądzili, że jest to
prawdziwa Ewa. Odważyli się i przyszli do niej, aby ją pochwycić i wylać na nią swoje
nasienie39. Uczynili to podstępnie, bo zanieczyścili (ją) nie tylko fizycznie, ale o wiele
bardziej (podstępnie), przez zanieczyszczenie pieczęci jej (to jest: Ewy-Zoe) pierwotnego
głosu, który im powiedział: „Jest ktoś przed wami” aby tym samym zanieczyścić tych, którzy
mówią (10) „Przez Słowo (…) zrodzeni zostaną przy końcu przez prawdziwego człowieka”. I
384
pomylili się nie wiedząc, że gdy zanieczyścili własne ciało, to właściwie moce (15) i ich
aniołowie zanieczyścili w ten sposób to, co było (tylko) obrazem.
[20. Ewa rodzi dzieci ze związku z archontami: p.117,15-118,6]
Poczęła więc najpierw Abla40 z pierwszym archontem, pozostałe dzieci urodziła (z
Adama) i siedmiu mocy razem z ich aniołami. Wszystko to stało się według Pronoia (20)
Archigenetora dlatego, żeby pierwsza matka poczęła w sobie z każdego nasienia, które (tak)
zmieszane, zostało złączone z losem świata w jej postaciach i (w jej) sprawiedliwości. Plan
zbawczy powstał więc ze (25) względu na Ewę po to, aby stworzenia mocy mogły się stać
oddzieleniami dla światła. W ten sposób (światłość) potępi ich przy pomocy ich stworzeń.
Pierwszy Adam światłości jest więc duchowy. Objawił się w (30) pierwszym dniu. Drugi
Adam jest psychiczny (zmysłowy). Objawił się w dniu [szóstym], który jest nazwany dniem
Afrodyty. Trzeci Adam jest ziemski, to znaczy (35) człowiek prawa, ten [objawił się] w dniu
ósmym, [po (dniu) odpoczynku] (118,1) ubóstwa, w dniu, który jest nazwany dniem słońca.
Potomstwo ziemskiego Adama stało się liczne i napełniło (ziemię)41 i doszło do dojrzałości.
Stworzyło w sobie wszystkie historie psychicznego (5) (zmysłowego) Adama. Wszystko to
jednak pozostawało w (ich) nieznajomości.
[21. Trzy rajskie drzewa i postępek pierwszych ludzi: p.118,6-119,19]
Następnie, powiem (co następuje): Gdy archonci zobaczyli, że on i jego towarzyszka
błądzą, w nieznajomości jak bydlęta, ucieszyli się bardzo. (10) Gdy poznali, że człowiek
nieśmiertelny nie będzie ich pomijał, że raczej powinni się bać raczej tej, która stała się
drzewem, zaniepokoili się i rzekli: „Czy to nie był ów człowiek prawdziwy, który nas oślepił i
(15) pouczył nas o tej, która została znieważona, a która jest mu równa, tak, iż zostaniemy
pokonani?” Wtedy w siedmiu podjęli naradę42. Przyszli do Adama i Ewy wzbudzając (w
nich) lęk. Rzekli mu: „Wszystkie drzewa w raju, zostały (20) stworzone dla was, z ich
owoców będziecie jedli. Z drzewa poznania, strzeżcie się, abyście z niego nie jedli. Jeśli (z
niego) zjecie, umrzecie”. Gdy w ten sposób wzbudzili w nich strach, powrócili w górę do
swoich mocy. Wtedy (25) przyszedł ten, który jest mądry wśród wszystkich, którego nazywa
się „zwierzęciem”. Gdy zobaczył podobieństwo ich (obydwoje) matki, Ewy, powiedział do
niej: „Co powiedział wam Bóg; nie jedzcie z drzewa (30) poznania?” Odpowiedziała:
„Powiedział nie tylko: nie jedzcie z niego, ale (więcej) „nie dotykaj go, abyś nie umarła”.
Rzekł im: „Nie bójcie się. Nie pomrzecie w śmierci. On wie, że gdy zjecie (119,1) z niego,
wasz umysł stanie się trzeźwy i będziecie jak bogowie, bo poznacie różnicę, która jest między
złym człowiekiem a dobrym człowiekiem.(5) Powiedział wam zaś dlatego, że jest zazdrosny,
żebyście z niego nie jedli”. Ewa zaufała słowom nauczyciela. Popatrzyła na drzewo.
Zobaczyła, że jest piękne i że jest przyjemne, i spodobało się jej. Wzięła z (10) jego owocu,
zjadła i dala swemu mężowi. On zjadł także. Wtedy ich umysł się otworzył. Gdy zjedli,
światłość poznania ich oświetliła. Gdy okryli się wstydem poznali, że są nadzy (15)
względem poznania. Bo gdy otrzeźwieli zobaczyli siebie, że są nadzy i kochali się nawzajem.
Gdy zaś poznali, że ich kształty są z postaci zwierzęcych, pogardzili nimi. Tak poznali wiele.
więcej:
http://bt.us.edu.pl/pliki/naghammadi/o_poczatku_swiata_tlumaczenie_dla_www_biblioteki.pdf

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Matrix, Obserwacje Ziemi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Matka natura a archonci

  1. Dawid56 pisze:

    W Nag Hamadi odnaleziono 51 tekstów o tematyce biblijnej.Teksty te pozwalają w zupełnie innym świetle ujrzeć to co zostało napisane w Bibli, a w szczególności prapoczątki człowieka – role Archontów przy stworzeniu człowieka
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Biblioteka_z_Nag_Hammadi

    • Mezamir pisze:

      Imię „Adam” nie jest pochodzenia hebrajskiego.

      Zgodnie z hinduskimi „Proroctwami” Ramutsariara — księgi starszej od Biblii o dwa tysiące lat, pierwszemu mężczyźnie na imię było Adama, a pierwszej kobiecie — Heva.

      Gdyby tak zajrzeć do Wed i na ich podstawie zacząć wnioskować…

      Czemu nikt w Europie nie szuka prawdy wśród materiałów indo-europejskich
      zamiast tego ciągle grzebie się w piaskach pustyni…

      Ostatnio wystawiłem Wedy na allegro,zainteresowanie żadne,środek Europy i kompletna ignorancja własnych korzeni…to nie jest kwestia reklamy,to jest kwestia zmian w psychice spowodowanych przez specjalistów od socjotechniki.
      Ludzie nie są zainteresowani tym co indo-europejskie
      ponieważ czują podświadomy lęk i obawę przed tym,nauczono ich ze nie wolno.
      Rodzaj autoagresji polegającej na odrzucaniu zdrowych komórek i próbie budowy zdrowego ciała tylko z tych zawirusowanych…tzn tych dozwolonych,tych które wolno brać pod uwagę…
      Złodziej jako pierwszy krzyczy łapać złodzieja,o archontach piszą głównie archonci żeby wszyscy poza nimi byli postrzegani jak archonci.

    • Mezamir pisze:

      Adama (Biblijny Adam) był samo kontrolującym się mędrcem, który nieustannie medytował o swej duszy. Żył wraz z Havyavati (Ewą) w Pradan (Edenie), danym przez Boga lesie o powierzchni 4 kros (?). Adama I Havyavati byli poinstruowani przez Pana by nigdy nie jeść ramyaphala, rodzaju owocu, który stymuluje zmysły uczuciami przyjemności. Lecz Kali przyjął formę węża i namówił tych dwoje do zjedzenia owocu. Ten czyn był przyczyną ich upadku z platformy wyrzeczenia. Przyjęli to za ścieżkę życia ze wszystkimi tzw. potrzebami. Pragnąc nosić piękne stroje, przystroili się liśćmi udumbuh. We właściwym czasie poczęli synów, którzy jeden po drugim byli przodkami mlecców.
      Bhavisya Purana wymienia kilku potomków Adama. To jest godne uwagi podobieństwo pomiędzy wymienionymi w Biblii imionami potomków Adama.
      Swet — Seth.
      Anuh — Enoch/Enosh
      Kinash — Kenan
      Mahallal — Mahallalel, also known as Managara.
      Varada — Jered/Riyad

      Hanuk — Enoch
      Matocchil — Methuselah
      Lomak — Lamech
      Nyuha – Noe, który stał się drugim ojcem dla całej ludzkości jak zostało powiedziane w Biblii. Trzema synami Noego byli Seem (Shem), Sham (Ham) I Bhav (Japeth/Japith). Według Bhavisia Purany, Noe był wielbicielem Pana Visnu. Medytowal on mantrę “soham”, która oznacza “Jestem tej samej jakości jak Najwyższa Duchowa Istota”.

      • Maria_st pisze:

        “Jestem tej samej jakości jak Najwyższa Duchowa Istota”.

        to mi się podoba…….

        • Mezamir pisze:

          Soha = Svaha
          Swastyka,swarzyca,swarga,Swarog,Swarożyc,Rarog,Raraszek..Garuda/Kania Ruda.

          Jest tyle słowiańskości w Wedach że ciężko jest mówić o Polsce chrześcijańskiej
          że to kraj słowiański.

          “Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą
          zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące
          osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy
          staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”
          Zorian Dołęga Chodakowski

          Rudolf Steiner , twórca Antropozofii , powiedział w rozmowie z Boyan Boev (Monachium, 1910): “Słowianie są przeznaczeni do wielkiego zadania. Oni, a szczególnie BułgAria, przyczyni sporo do wzniesienia ludzkości

          Cytat z roku 1923 : “Musimy nauczyć się wielkiego prawa, że Bóg jest naszym Ojcem, że musimy żyć jak bracia, że ​​nikt nie ma prawa zabijać i nie może być żadnej przemocy. To jest to, co Bóg napisał i wszyscy musimy żyć zgodnie Jego Prawem Jeśli współcześni Europejczycy nie akceptują nauczania Chrystusa, za dziesięć lat będzie wojna gorsza niż inne wojny w historii ludzkości … A ja mówię, “Chrystus nadchodzi Jeśli ludzie przyjmą Miłość, wojna zostanie anulowana.!; (24 czerwca 1923)

          To jest dowód że za wszystkimi wojnami stoi Watykan,jezuici/iluminaci.
          Albo padniecie na kolana przed królem świata papieżem,albo zginiecie.

          Jeden pasterz/papież król świata, jedna owczarnia, jeden wódz,jeden rząd światowy/jedna światowa religia.
          Jedno, wyznaniowe państwo światowe – ze stolicą w Nowym Jeruzalem.
          Do tego dążył Hitler ze swoją rasą panów,rasą wybrańców,a Watykan wcale się z tym nie kryje.Skąd wziął idee narodu wybranego?No skąd🙂

          PS

          Wkład kościoła w cywilizacyjny rozwój Europy.

          Rola nauki wg św. Augustyna (354 – 430): “wszystko co człowiek powinien wiedzieć jest w Biblii, czego w niej nie ma jest szkodliwe”.

          Papież Aleksander III – zakazał zajmowania się chemią.

          Papież Jan XXII – zakazał zajmowania się fizyką. (doba Oświecenia : piorunochron to heretyckie żerdzie).
          papież Grzegorz XVI – sprzeciwił się budowie kolei żelaznych i mostów wiszących.

          Papież Pius IX – sprzeciwiał się oświetleniu ulic Rzymu: “to Bóg ustanowił dzień i noc”.

          Kultura i sztuka: wiek V – Synod w Arles – zakaz działalności teatru i baletu.

          Polityka: deklaracja papieża Grzegorza XV – “wolność wyznania, informacji, zgromadzeń i nauczania, to brudny ściek pełen heretyckich wymiocin“.

          Encyklika papieża Piusa IX: “niedorzeczne i błędne nauki lub inne brednie broniące wolności sumienia są największym błędem, zarazą najbardziej dla państwa niebezpieczną”.

          Medycyna: do XVI wieku kościół bezwzględnie zwalczał medycynę, gdyż wg książąt kościoła: “chorzy powinni się modlić, a nie leczyć“.

          biologia: kobiety “są błędem natury… z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała, świadczą o cielesnym i duchowym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego i nieudanego mężczyzny”. (św. Tomasz z Akwinu 1225 – 1274)

          higiena: św. Hieronim zabraniał kąpieli uważając ją za profanację chrztu.
          Brud fizyczny był oznaką czystości duchowej.

          Astronomia: dzieło Mikołaja Kopernika “O obrotach ciał niebieskich” w 1616 roku Watykan nazwał: “szalone, absurdalne, heretyckie“.

          filozofia i wiedza: jedną z pierwszych decyzji po uznaniu chrześcijaństwa religią państwową w Rzymie było potępienie, a potem zakaz uprawiania logiki i filozofii, który obowiązywał przez 1000 lat, do okresu Renesansu.

          Jan Hus – czeski reformator kościoła – spalony żywcem na stosie 6 lipca 1415 roku.

          Giordano Bruno – spalony żywcem na stosie 17 lutego 1600 roku (św. inkwizycja kościoła rzym.-kat.) tylko za to, iż uważał, że istnieje nieskończony wszechświat i niezliczone światy, a gwiazdy są słońcami i centrum planet.

          Zalecana literatura: dzieło literatury światowej dwóch zakonników Jakuba Sprengera i Heinricha Kramera “Malleus Maleficiarum” (Młot na czarownice) – podręcznik dla łowców czarownic.

          Mein Kampf – autor Jezuita ojciec Staempfle

          „Redagował Mein Kampf Hitlera,książkę której celem było objecie władzy przez Hitlera.
          Jego „brunatne koszule” używały tej samej taktyki dzikiej walki z oponentami, w tym również w gronie katolików rzymskich – nazistów i komunistów.

          Jasne staje się w tej sytuacji domaganie się zwolnienia z cenzury w Polsce
          tego „dzieła” i jemu podobnych przez niektórych klerykałów, rodem z
          rydzykowej grupy wpływów”.

          O tym warto wiedzieć i pamiętać idąc do kościoła.
          Trzeba mieć świadomość kogo się wspiera i komu kibicuje.

          W Polsce do września 1939,Wyszyński jak i młody Wojtyła czcili Adolfa Hitlera jako zbawcę i mesjasza Europy.

          „Klątwy Marcina V żaden papież nie zdjął, bo i dlaczego? ŻADEN!
          Nawet nasz kochany, spoczywający już w Panu, a mówiący po polsku JP II

          Pierwsza rzecz jaką zrobili Niemcy w Krakowie w 1939 roku to wysadzenie pomnika Grunwaldzkiego zwieńczonego postacią znienawidzonego polskiegokróla-poganina Władysława II Jagiełły. Drugą było wymordowanie profesorów UJ – tych którzy gwarantowali pamięć narodu i znany już z dziejów niezłomny opór. ”

          Zarzut okultyzmu wobec reżimu Hitlera ma odwrócić uwagę od jego wyjątkowo pobożnej katolickości maryjnej.
          Zakon Niemiecki, to inaczej Zakon Krzyżacki Najświętszej MP
          do którego należało CAŁE dowództwo gestapo i SS.

          Adolf był chrześcijaninem/neojudaistą i umarł jako katolik
          nigdy nie złożył aktu apostazji i nigdy nie został oficjalnie ekskomunikowany.

          W odróżnieniu od przypisywanych nazistom po II wojnie światowej tendencji nie skłaniał się ku wierzeniom ezoterycznym, „pogaństwu” i okultyzmowi.
          Wyśmiał je w “Mein Kampf” (str. 282).

          W związku z powyższym,doszukiwanie się prawd w pismach redagowanych przez władze kościelne,nie ma najmniejszego sensu.
          Jedyne czego kościół jeszcze nie skaził to Wedy,aczkolwiek wojna propagandowa przeciwko hinduizmowi i buddyzmowi trwa .
          „Joga to satanizm,buddyści czczą Lucyfera” itp kalumnie.
          Czytajcie Wedy póki jest dostęp do nich w niezmienionej postaci.

  2. margo0307 pisze:

    „Wszystko powoli wychodzi na jaw…”

    Zgadza się Dawidzie🙂
    Pomalutku, prawda zostanie odkryta, a właściwie to… nie tyle odkryta – co zrozumiana i uświadomiona, bo przecież wiele już wiemy i nieustannie o czymś słyszymy, ale… nie reagujemy na to…, a jeśli reagujemy to najczęściej w formie sprzeciwu 😉 ponieważ stare programy i schematy, jakie pozwoliliśmy sobie wtłoczyć do głów mają się nieźle😉 i są jeszcze bardzo, bardzo mocne, utrzymując nadal w żelaznych karbach większość z nas…
    No ale właśnie… wszystkie te programy zostały w tym przecież celu stworzone…😀
    To z kolei sprawia, że uświadamianie sobie przez nas rzeczywistości, w jakiej żyjemy – czyli ujawnianie tego, czym naprawdę ona jest – to bardzo trudne i co tu dużo mówić – dość niewdzięczne zadanie 😉
    Już George Orwell stwierdził, że…
    ” Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą ” 😀

    Jeśli informacje, które stoją w całkowitej sprzeczności ze wszystkim, w co ludzie nauczyli się wierzyć, przekazano by w ich czystej i niezafałszowanej formie i byłyby one dosłownie odwrotnością tego, co jest uważane za logiczne i akceptowalne w tym świecie, to nie dziwota, że niewielu jeszcze z nas chce ich słuchać i w nie wierzyć😀

  3. Maria_st pisze:

    „i powstało dzieło, które jest podobne do światłości istniejącej na
    początku. I natychmiast objawił się jej zamiar jako coś, co wygląda jak niebo, o wielkości,
    której nie da się pojąć.(20) I znajduje się pośrodku, między nieśmiertelnymi a tymi, którzy po
    nich na wzór [tych co są wyżej] powstali. I jest to zasłona, która rozdziela ludzi od tych,
    którzy są wyżej. Eon prawdy nie ma cienia (25) wewnątrz1, gdyż niezmierzone światło jest w
    nim wszędzie
    10:36
    Jego stroną zewnętrzną jest cień i dlatego nazywany został ciemnością. Z niej
    objawiła się moc, jako panująca nad ciemnością
    Jego stroną zewnętrzną jest cień i dlatego nazywany został ciemnością. Z niej
    objawiła się moc, jako panująca nad ciemnością ”

    i wszystko JASNE

    • margo0307 pisze:

      „…i wszystko JASNE…” 😀

      Dodałabym do tego: wszystko jasno zagmatwane😀

      „…Eon prawdy nie ma cienia wewnątrz, gdyż niezmierzone światło jest w nim wszędzie…”
      tyle tylko, że
      „..Jego stroną zewnętrzną jest cień i dlatego nazywany został ciemnością.
      Z niej objawiła się moc, jako panująca nad ciemnością…” 😀

  4. Maria_st pisze:

    „nieprzypadkowo na freskach z kaplicy sykstyńskiej na pierwszym z fresków jest przedstawiona postać Boga z kobiecymi piersiami. ”

    czy to ten z foto w arcie?
    gdzie on ma kobiece piersi?
    mnie to raczej kojarzy sie z HEROSEM…..takie piersi maja kulturysci…..ha ha ha

    • Mezamir pisze:

      „gdzie on ma kobiece piersi?”
      Ona ma męskie😀

      hEros

      „takie piersi maja kulturysci”
      No własnie😀

    • siola pisze:

      Marys przepraszam ze tu ale wiedzma jestes ,nie mysl teraz zle o mnie .WITZ koncowka w starych orginalnych dokumentach nie byla po dzisiejszym polskim ani niemieckim raczej serbo -luzycku czesku morawsku i napisana byla wiec z v nad c dlatego Witz u niemcow bo nie czytaja e a w polskim wiec a ja se tak mysle moze wiedc wymawiac wiedza wiedzma widzenia i latanie na miotle albo jak Mülhausen na Kuli armatniej .Oj poprostu czarownica jak by watykan powiedzial.Opieka nad chora Matka u ciebie u mnie tak zrobili by moja nie mogla sama dobrze chodzic ,moze to jakby proba zobatrzymy czy ja zdamy .Ktosami to nie ma sie co przejmowac jak bedzie cieszko ludziom sami sie znowu schowaja zawsze kto ma wiele w pysku jak jest w tlumie gdy zostaje sam na sam to jest najwiekszy tchorz ktory sprzeda wszystkich nawet wlasna rodzine o duszy i sumieniu nie mowie ,te juz dawno sprzedane .Zaden dobry wladca nie ryzykuje rzycia swoich podopiecznych a szczegolnie wtedy kiedy wie ze walczy tylko z hiszpanskimi wiatrakami. Moze istnieje jakies dalekie rodzinne polaczenie u nas jak i z moja zona Koszyce. Frankenstein

      • m pisze:

        Koszyce? Jeśli czeskie to też tam byłam i wino z wódką piłam. Tak naprawdę to nie bardzo pamiętam po co mnie tam wysłali, taką wówczas mało wykształconą osobę?

  5. Mezamir pisze:

    Mówiąc krótko i na temat, pan premier Arsenij Jaceniuk z nieśmiałym uśmiechem na inteligentnej twarzy, ale za to bez zmrużenia oka, swych poddanych będzie zadłużał bez litości. A ekonomiczny batog to tylko wstęp do realizacji planu bardziej dalekosiężnego… Izrael w ciągu 10 lat przestanie istnieć, więc otrzebiona Ukraina (po jej podziale na dwie strefy wpływów: sowiecką i syjonistyczną) oraz wschodnia Polska mają zostać docelowo… drugim Izraelem

    http://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/03/09/kim-naprawde-jest-arsenij-jaceniuk-i-kto-za-nim-stoi/

  6. Dawid56 pisze:

    To fresk Michała Anioła, taka interpretacja tego fresku, jak podałem była była zamieszcona w Spisku sykstyńskim Philipa Vanderberga.Postaram się przytoczyć stosowny fragment.😉

    • A58 pisze:

      Znam Dawidzie ten element.Chodzi o odkryte w 1979 roku na fresku duże litery pisane na
      księgach czy zwojach trzymanych w rękach przez postacie tam namalowane.Czytane w kolejności pojawiania się w ST dają nazwisko żydowskiego kabalisty „Abulafia” .Miał on spisać podobno „traktat o milczeniu”.Traktat ten miał mówić co się stało z Jezusem po śmierci i gdzie maił zostać pochowany..Faktem jest ,że te litery rzeczywiście tam się znajdowały.Po tym odkryciu Niemcy nakręcili film dokumentalny temu poświęcony. Co do Sykstyny , to Michał Anioł zawarł wiele wskazówek sprzecznych z linią Watykanu.Czy to przypadek , że w fresku „Sąd ostateczny” największą postacią tam wyobrażoną jest Jonasz.Krzyż z Jezusem jest namalowany odwrotnie a postać nie jest ukrzyżowana.Na sklepieniu bóg obejmuje kobietę .Poniżej postać leżąca na brzuchu i kobieta wyraźnie zadowolona..A tego numeru to już tłumaczyć nie trzeba-
      http://www.opiekun.kalisz.pl/index.php?dzial=artykuly&id=2872

      • JESTEM pisze:

        Ta postać na tym fresku:

        znajdująca się po lewej stronie tyłem do widza – z wyrażnymi pośladkami i dłuższymi nieco włosami niż ma ten bóg po prawej (otoczony aniołkami) – to podobno… też bóg… tak w każdym razie twierdzą niektórzy… A może to… ukryta bogini?😉

        • margo0307 pisze:

          „…A może to… ukryta bogini?😉 ”

          Raczej chyba – nie bogini, zważywszy na fakt, że w układzie różowej tkaniny, w jaką przyobleczona jest postać „boga” pokazującego pośladki, jednoznacznie uwidoczniony jest… penis 😉

          • A58 pisze:

            Wam dziewczynom tylko jedno w głowie D..Fakt jest taki ,że to wypięta d..(ups – to miejsce , gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę)

          • siola pisze:

            Bo to Andrzeju rozne kobiety sa jak i mezczyzni ,niektore tylko zamiast pojemnej glowy pojemna dupe Maja ,same o tym mowia .Teraz mysle ze rozumie obraz ,ona ma pusto w glowie ale za to pojemna dupe Widac juz ten w gorze ma dosc gadania do pojemnej dupy,wolal by z normalna porozmawiac.Tutaj wiekie dzieki kobietom z pojemna dupa ala Ozy.

          • A58 pisze:

            Obawiam się Siolu ,że dla tych , którzy tak jak ja nie odwiedzają blogu Oz jest to nieczytelne..One cały czas myślą ,że to ja jestem ten „przyszłość jest teraz”.Mają dziewczyny hopla na moim punkcie.

          • Adrem pisze:

            Gdzie !?

        • Maria_st pisze:

          po co wciąż i wciąż szukacie cienie…bogi, boginie ?
          jakies pośladki pokazuja i starszego pana z wnukami, a sie doszukujecie niewiadomo czego………a michal pewnie mial zly dzien i mial wszystko gdzieś i to pokazał……:)
          juz w szkole nie lubiłm interpretacji czyichś utworów a dotego zawsze trzeba bylo odbierać tak jak mu nakazano……wciaz pod dyktando…..

          • Mezamir pisze:

            Mistr:
            Jsem princem noci, anděl temné hvězdy
            Dávám náruče ztracených snů
            Slyším tvé volání černá ikono ráje
            Jsi v mém srdci bodnutý nůž

            Markétka:
            Slyším nářek tvůj dávno vím to vím
            Že je měsíc tvůj bílý král
            Srdce krvácí ruku podej mi
            Půjdem hledat svůj svatý grál

            Mistr:
            Dám ti lásky svého těla temné voodoo
            V noci se staneš černou Madonou
            Kradu tvé tělo, zradím tvou duši
            Uprostřed pouště pak zanechám tě opuštěnou

            Markétka:
            Dávno vím to vím, slyším volání
            Celé hořím v obětí tvém
            Vím že s tebou dál život nekončí
            V chrámu lásky tajemných her

            Oba:
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru chrám lásky je náš
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru [:chrám lásky:] je náš

            Mistr:
            A ty dál se ptáš kdo mi sílu dává
            Jsou to stíny mých dávných vojsk
            Nikdo netuší co se odehrává
            V hluboké noci v úkrytu hor

            Markétka:
            Dávno vím to vím, slyším volání
            Celé hořím v obětí tvém
            Vím že s tebou dál život nekončí
            V chrámu lásky tajemných her

            Mistr:
            Vidíš mé tělo vidíš má ústa
            A mojí sílu ale nikdy nikdo nezměří
            Vidíš mé tělo vidíš má ústa
            Já jsem ta existence v kterou nikdo nevěří

            Oba:
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru chrám lásky je náš
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru [:chrám lásky:] je náš

            Oba:
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru chrám lásky je náš
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru chrám lásky je náš

            Oba:
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru chrám lásky je náš
            Poznej můj úděl, má ústa tu máš
            Dej mi svou víru [:chrám lásky:] je náš

            Cały urok tkwi w języku😀

          • Mezamir pisze:

            Dlaczego jestem różowy…

          • Maria_st pisze:

            Dlaczego jestem różowy…
            Chiba sie zapatrzyles na goły zadek kogos tam i sie STAŁO🙂
            kolor róż…..od róży……bez kolców

            Na serio—-zabraklo literki h

          • siola pisze:

            Zobaczyl obraz widocznie jeszcze nie imun ,jeszcze widzi tylko kobiety dupe a nie glowe.Stworca ma juz dosc tych z dupami teraz wolalby napewno z glowa.Ale ktos nagonil mu tylko takie z wielka dupa a pusta glowa.Biedak ma juz dosc starosc nie radosc.

    • Dawid56 pisze:

      21. W środę drugiego tygodnia Wielkiego Postu
      Następnego dnia, w nadziei zinterpretowania przedstawionych na freskach postaci
      i wydarzeń, aby w ten sposób natrafić być moce na ślad sposobu rozwiązania
      tajemnicy, kardynał Jellinek zaprosił na wizję lokalną profesora Parentiego, głównego
      konserwatora, Bruno Fedrizziego i dyrektora generalnego Dyrekcji Pomników,
      Muzeów i Galerii Papieskich, profesora Pavanetto.
      – Interpretacji tych fresków usiłowało już dokonać całe pokolenia historyków
      sztuki – machnął z rezygnacją ręką Parenti – i każdy z nich dochodził do innego
      wyniku, nie potrafiąc przy tym dostarczyć dowodu na prawidłowość swoich
      wyjaśnień.
      Cała czwórka wyciągnęła szyje, wpatrując się w sklepienie kaplicy.
      – A więc również i pan ma swoją własną interpretację całego fresku – powiedział
      Jellinek.
      – Oczywiście – odparł Parenti – ale tak jak pozostałe, jest ona tylko subiektywna.
      – Czy Michelangelo był człowiekiem wierzącym, profesore? – zapytał nagle
      kardynał, po czym spiesznie dodał: – To pytanie może być w tym miejscu dla pana
      zaskakujące.
      – Wasza Eminencjo – Parenti spojrzał na Jellinka – to pytanie jest dla mnie mniej
      zaskakujące aniżeli moja odpowiedź Waszej Eminencji, która brzmi: nie! W sensie
      nauk Świętego Kościoła Michelangelo był złym chrześcijaninem. Nie dlatego, że
      nienawidził papieży. Wydaje mi się, że coś bardzo odmieniło jego życie i sposób
      myślenia i skierowało go na inne tory.
      – Mówi się – przyszedł Parentiemu z pomocą professore Pavanetto – że był
      zwolennikiem neoplatonizmu i w młodych latach utrzymywał stosunki z Ficino!
      – Ficino? – wtrącił się Fedrizzi. – Kto to jest Ficino?
      – Marsilio Ficino – wyjaśnił Parenti – był humanistą i filozofem wykładającym na
      ufundowanej przez Medicich Akademii Platońskiej. Wszystkie swoje filozoficzne
      rozważania i idee opierał na Platonie, skąd też jego teorie określa się jako
      neoplatonizm.
      – Był więc heretykiem?
      – Ficino był księdzem – wzruszył ramionami Parenti. – Oskarżono go o herezję,
      ale został uniewinniony. Twierdził, iż dusza ludzka pochodzi od Boga i dąży do
      zjednoczenia ze swoim praźródłem. Dla wielu doktorów Kościoła była to wtedy
      herezja.
      – Ale człowiek, który tak dokładnie zna słowa Biblii, nie może być heretykiem –
      wtrącił Pavanetto.
      – To mylny wniosek – odparł Parenti. – Historia udowodniła przecież, że
      największymi wrogami Kościoła byli zawsze znawcy Biblii. Nie muszę chyba
      wymieniać ich nazwisk.
      – Zapomnijmy na chwilę o odkrytej inskrypcji – powiedział Jellinek zwracając się
      do profesora Parentiego. – W jaki posób wyjaśniłby pan laikowi poszczególne sceny z
      fresku Michelangela?
      – No dobrze – odparł Parenti. – Spróbuję zacząć od końca i trzymać się na razie
      używanej przez wszystkich interpretacji. Wiemy z listów artysty i papieża, że
      Michelangelo nie ugiął się pod żądaniami Juliusza II i że w końcu papież pozostawił
      Michelangelo wolną rękę w kształtowaniu scen fresku. Są eksperci, którzy poważnie
      wątpią, czy Michelangelo Buonarroti jest odpowiedzialny za tę ikonografię, czy też
      przypadkiem nie kryje się za tym projektem ktoś z teologów.
      – Kto mógłby wchodzić w grę w tym przypadku? – zapytał z powagą Jellinek.
      – Do dnia dzisiejszego pytanie to pozostaje bez odpowiedzi, Wasza Eminencjo.
      – A jak miałby wyglądać tego rodzaju projekt teologiczny?
      – Jeden z brytyjskich badaczy na przykład przypuszcza, że zestawienie proroków
      i Sybilli ma związek z dwunastoma kanonami apostolskiego wyznania wiary,
      ponieważ niektóre z nich zgadzają się z ich naukami, sposobem przedstawiania czy
      wreszcie życiorysem. Zachariaszowi odpowiadałaby na przykład zasada: Credo in
      Deum Patrem omnipotentem creatorem coeli et terrae, Joelowi: et in Jesum Christum,
      Filium eius unicum, Dominum nostrum, Izajaszowi: qui conceptus est de Spiritu
      Sancto, natus ex Maria Virgine, Ezechielowi: passus sub Pontio Pilato, crucifixus,
      mortuus et sepultus, descendit ad infernos, Danielowi: tertia die resurrexit a mortuis,
      Jeremiaszowi: ascendit ad coelos, sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis,
      Jonaszowi: inde venturus est iudicare vivos et mortuos, Sybilli Delfickiej: credo in
      Spiritum Sanctum, Erytrejskiej: Sanctam Ecclesiam catholicam, sarictorum
      communionem, Sybilli z Cumae: remissionem peccatorum, Perskiej: corporis
      resurrectionem, Libijskiej: et vitam aeternam*.
      – Cóż za zuchwała interpretacja! – powiedział Jellinek, podczas gdy pozostali
      zamyślili się. – Przede wszystkim należy ona do gatunku tych, przy pomocy których
      można dowieść wszystkiego i zarazem niczego.
      – I tak jest w rzeczywistości – odparł Parenti. – Jeżeli zanalizujemy tekst i sceny z
      fresku, znajdziemy zaskakujące podobieństwa.
      – Na przykład? – zapytał Fedrizzi.
      – W księdze Daniela, uosabiającego tu zmartwychwstanie, w rozdziale
      dwunastym napisano dosłownie: „Lecz ty idź swoją drogą, aż przyjdzie koniec; i
      spoczniesz, i powstaniesz do swojego losu u kresu dni!” A u Izajasza,
      symbolizującego narodziny Chrystusa, można przeczytać w rozdziale dziewiątym:
      „Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego
      ramieniu”. Jonasz z kolei, przedstawiający Sąd Ostateczny, opisuje w rozdziale
      trzecim swej księgi boski sąd nad Niniwą. Także jeśli idzie o pozostałych proroków,
      można stwierdzić podobne zgodności. Jednakże interpretacja ta budzi duże
      wątpliwości ze względu na sposób przedstawienia Sybilli. Jeżeli jeszcze Pytii z Delf
      można przyporządkować wszechwiedzę Ducha Świętego, to pozostałe wymagają już
      pewnego rodzaju akrobatyki myślowej, o co nie podejrzewałbym Michelangela.
      – Czyżby nie posądzał pan Michelangela o taką inteligencję? – odezwał się
      oburzony Pavanetto.
      – Nie idzie mi o zdolności – odparł Parenti – ile o chęć.
      – Ale czyż to właśnie nie Michelangelo posługiwał się wielokrotnie tego rodzaju
      dziwaczną tajemniczością? – zapytał Jellinek.
      – To prawda – odpowiedział Parenti. – Michelangelo był wszystkim, tylko nie
      człowiekiem, którego można by posądzać o beznamiętność; żył w swoim własnym,
      trudnym do ogarnięcia świecie i nie ma żadnych wątpliwości, że ten artysta obchodził
      się z Biblią, a dokładniej ze Starym Testamentem, w sposób nader dowolny i
      arbitralny. Nadał niektórym wydarzeniom nadmierną wagę, ignorując całkowicie inne,
      jak na przykład budowę wieży Babel, czyli motyw, który u innch malarzy występuje
      bardzo często.
      – Mord popełniony przez Kaina! – wtrącił się Pavanetto.
      – Tak, tej sceny także brakuje, mimo iż to wydarzenie jest bardzo ważne dla
      Kaina i jego plemienia.
      – Myślę – stwierdził Jellinek – że powinniśmy oddzielić sposób traktowania
      Biblii przez Michelangela od tego, w jaki czynią to teolodzy; tylko tak możemy w
      ogóle zbliżyć się do poznania treści fresków. Tak, im więcej zajmuję się tymi
      scenami, tym bardziej uświadamiam sobie, iż Michelangelo zabrał się do pracy nad
      swym dziełem z celową naiwnością. Co pan o tym sądzi, profesore?
      – Może sformułuję to w ten sposób: dokonana przez Michelangela interpretacja
      starotestamentowej historii Stworzenia Świata i Zbawienia wywodzi się z ducha, a nie
      litery. Spójrzmy choćby na wstępie na stworzenie Świata – Parenti wskazał na
      przednią część sklepienia – zanim Bóg zaczął odpoczywać siódmego dnia, stworzył
      osiem rzeczy. U Michelangela jest ich dziewięć. Dla niego stworzenie Adama i Ewy,
      o których w Biblii mówi się tylko, że Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, to dwa
      odrębne wydarzenia, nie uwarunkowane na dodatek względami artystycznymi. I tak
      siedem dni Stworzenia Michelangelo namalował na pięciu tylko freskach. Spójrzmy
      na pierwszy z nich, oddzielenie światła od ciemności przez Boga Ojca; już w tym
      miejscu pojawia się pierwsza zagadka.
      – Mam nadzieję – przerwał mu kardynał Jellinek – że wyjaśni nam pan, dlaczego
      Bóg Ojciec ma kobiece piersi!
      – Proszę o wybaczenie, Wasza Eminencjo, ale nie potrafię; po dzień dzisiejszy nie
      znaleziono sensownego wyjaśnienia tego faktu. Bardziej zrozumiała jest natomiast
      druga scena, stworzenie Słońca, Księżyca i Ziemi, aczkolwiek i w tym przypadku
      istnieją różnice zdań. Bóg, szeroko rozłożywszy ramiona, nadlatuje z szybkością
      burzy; jak się wydaje, malując tę scenę Michelangelo opierał się na Izajaszu, który
      szczególnie podkreślał znaczenie ramienia Pana, bracchium Domini*, jako
      przeprowadzającą swoją wolę potęgę. Podczas gdy Boska prawica dotyka tarczy
      słonecznej, florentyńczyk zdaje się stroić sobie figle ze stworzenia Ziemi i roślin,
      każąc ukrytemu gdzieś w tle Bogu latać wokół słońca. Prawdopodobnie jednak
      Michelangelo chciał poprzez tę nader ryzykowną scenę przypomnieć fragment z
      księgi Mojżeszowej, w którym Mojżesz prosi Boga, aby ukazał mu swoją
      wspaniałość, Bóg zaś pozwolił mu spojrzeć jedynie na swoje plecy.
      – Videbis posteriora mea*! – mruknął Jellinek, dodając, jakby to było najzupełniej
      oczywiste, numerację tego fragmentu: Exodus, 33, 23.
      Parenti skinął głową potwierdzająco i kontynuował swoje wyjaśnienia:
      – Uczeni nie mogą się pogodzić, jeśli idzie o interpretację postaci dzieci
      wyglądających z fałd szaty Boga. Jedni twierdzą, że idzie tu o zapowiedź pojawienia
      się Jezusa i Jana, inni zaś sądzą, iż są to anioły, które, jak napisano w Psalmach,
      chwalą jego dzieło. Na trzecim fresku Bóg Ojciec unosi się ponad wodami w
      towarzystwie aniołków. To zapewne najbardziej jednoznaczna i najłatwiejsza do
      objaśnienia scena. Czwarty fresk ukazuje stworzenie Adama; chyba najsłynniejsza ze
      scen całego malowidła: Bóg daje życie leżącemu na ziemi mężczyźnie, dotykając jego
      bezwładnego palca wskazującego, spod boskiego ramienia wygląda ożywiona już
      kobieta. Istnieją również inne, nawet bardziej prawdopodobne teorie, że w przypadku
      tej młodej dziewczyny idzie o Zofię, narzeczoną Salomona.
      – Sławi swe szlachetne pochodzenie, gdy obcuje z Bogiem i miłuje ją Władca
      wszechrzeczy – zacytował Jellinek z pamięci fragment tekstu – Jest bowiem
      wtajemniczona w wiedzę Boga i może wybierać spośród dzieł Jego. A jeśli warto
      pożądać w życiu bogactwa, to cóż jest cenniejszego nad mądrość, która wszystko
      sprawia?
      – Bravo, bravissimo! – wykrzyknął z uznaniem Pavanetto. – Wydaje mi się, że
      Wasza Eminencja zna Stary Testament na pamięć!
      Jellinek machnął ręką, broniąc się przed komplementami.
      – Jak widać – kontynuował swoje wyjaśnienia Riccardo Parenti – niektóre sceny
      namalowane przez Michelangela pozwalają na prostą, jednoznaczną interpretację,
      zawierając jednocześnie inną, o wiele bardziej tajemniczą, co zapewne utrudni nam
      wyjaśnienie znaczenia nazwiska Abulafia. Piąty fresk, stworzenia Ewy, potwierdza w
      zasadzie raczej teorię, według której to Zofia, a nie Ewa wygląda z fałd szaty Boga, ta
      Ewa bowiem jest zupełnie inna: po kobiecemu okrągła, z długimi włosami, podczas
      gdy postać występująca na poprzednim fresku ma delikatną figurę i nosi krótkie
      włosy. Szczególną uwagę w tej scenie zwraca fakt, iż wbrew Biblii Bóg nie dotyka tej
      kobiety, raj zaś, który przez wszystkich artystów przedstawiany jest jako ogród pełen
      bujnie kwitnących roślin, drzew owocowych i zwierząt, wygląda tu jak wymarła
      pustynia. Nawet drzewo, o które opiera się śpiący Adam, jest tylko obciętym w
      połowie wysokości pniem; można by zadać sobie pytanie, czy Michelangelo nie chciał
      przypadkiem w ten sposób ukazać własnego, pozbawionego radości raju. W scenie
      grzechu świat jest w każdym razie monotonny i pusty. Środek obrazu tworzy wąż
      owinięty wokół Drzewa Poznania i w przeciwieństwie do Biblii, Adam i Ewa sięgają
      razem po zakazany owoc, a na wysokości ukazuje się odziany w czerwone szaty
      archanioł i mieczem wypędza ludzi z raju. Porównując postaci Adama ze sceny
      Stworzenia i Wypędzenia widać wyraźnie wielką sztukę Michelangela: tam jest on
      promieniejącym, podobnym Bogu Adamem, tu natomiast załamanym człowiekiem.
      – Czy wiadomo, dlaczego Michelangelo nie namalował postaci Kaina i Abla? –
      zapytał Jellinek.
      – Nie – odparł Parenti – także i tutaj mamy do czynienia ze swoistego rodzaju
      sympatiami i niechęcią do pewnych postaci. Za to na przykład Noe pojawia się aż trzy
      razy: podczas składania ofiary, w scenie potopu oraz pijaństwa. Co dziwniejsze,
      Michelangelo myli nawet chronologię wydarzeń, składanie ofiary przedstawione
      zostało bowiem przed potopem. Jeśli idzie zaś o detale, składanie ofiary jest
      najbardziej wiernie odtworzoną sceną całego fresku na sklepieniu kaplicy. Opiera się
      ona na następującym fragmencie tekstu: „Wtedy zbudował Noe ołtarz Panu i wziął z
      każdego bydła czystego i z każdego ptactwa czystego, i złożył je na ofiarę”. Widzimy
      Noego z wyciągniętą w kierunku nieba prawicą, żona Noego mówi coś do męża, na
      pierwszym planie z prawej strony widnieje jakiś chłopiec, który zabitemu baranowi
      wyciął serce, drugi znosi drewno, trzeci zaś roznieca ogień. Bez wątpienia wszystko
      to miało miejsce po potopie, ale dla Michelangela kataklizm dopiero nastąpi.
      – Nie wiem dlaczego – odezwał się Fedrizzi z oczami utkwionymi w sklepieniu –
      ale ten fresk wywiera na mnie największe wrażenie.
      – Jest on na pewno najbardziej wzruszający – odpowiedział Parenti – ukazuje
      bowiem cały szereg różnych ludzkich losów.
      – Ale raczej w dowolny sposób – dodał Jellinek.
      – Dowolny? W jakim stopniu?
      – A więc scena ta przedstawia uratowanie się Noego z potopu jedynie na dalszym
      planie, że tak powiem, jako nieistotną drobnostkę. Głównym motywem fresku jest
      zniszczenie ludzkości, o którym czyta się w Piśmie: „Położę kres wszelkiemu ciału,
      bo przez nie ziemia pełna jest nieprawości; zniszczę je wraz z ziemią”.
      – A piąty fresk, professore? Jaki sens ukryty jest w scenie pijaństwa?
      – Mamy tu znowu do czynienia z jedną z tajemnic Michelangela. Artysta opiera
      się w tym fresku na krótkim fragmencie tekstu z dziewiątego rozdziału księgi
      Genesis: „Noe pierwszy założył winnicę, potem upił się i leżał nagi, odurzony
      winem”. Michelangelo podchwycił tę scenę i ukazał po lewej stronie fresku Noego
      podczas pracy w winnicy. Na pierwszym planie jest on już pijany, obok niego stoi
      dzban i czara z winem, a całkiem po prawej stronie Cham, ojciec plemienia Kanaanu,
      wyśmiewa nagość ojca, podczas gdy synowie Sem i Jafet przykrywają go, odwracając
      głowy. Prawdopodobnie Michelangelo widział w tej scenie pierwowzór błędu, winy i
      uwikłania człowieka w sprzecznościach.
      Obecni z zakłopotaniem spuścili głowy.
      – Czy uważa pan za możliwe – zapytał kardynał Jellinek zwracając się do
      Parentiego – że w namalowanych przez Michelangela scenach ze Starego Testamentu
      ukryty jest klucz do tajemniczej inskrypcji?
      Profesor nie odpowiadał przez dłuższą chwilę.
      – Co to znaczy: uważam za możliwe! – powiedział w końcu unosząc głowę ku
      sklepieniu. – W przypadku Michelangela wszystko jest możliwe. Według wszelkiego
      prawdopodobieństwa i własnego wyczucia szukałbym jednakże rozwiązania wśród
      proroków i Sybilli, nie tylko dlatego, że pięcioro z nich związanych jest z owym
      dziwnym słowem „Abulafia”, ale także dlatego, że ich dwunastokrotne pojawienie się
      na sklepieniu jest tak dominujące, iż…
      – Wiem, co chce pan powiedzieć – przerwał mu Pavanetto. – Prorocy i Sybille są
      dla obserwatora ważniejsi aniżeli pozornie tylko przypadkowo porozrzucane na fresku
      postaci ze Starego Testamentu.
      Pozostali również zgodzili się z koncepcją Pavanetta.
      – Proszę zwrócić uwagę na wybór proroków. Michelangelo namalował Izajasza,
      Jeremiasza, Ezechiela, Zachariasza, Jonasza, Joela i Daniela, pomijając za to innych,
      mających większe znaczenie, jak Mojżesz, Jozue, Samuel, Natan i Eliasz. To
      zaskakujące; wprost nasuwa się pytanie o powody takiego wyboru. Czy jest to czysta
      samowola, czy też ukrywa się za tym jakaś inna, ważna przyczyna?
      – Proroctwo o nadejściu Mesjasza! – wykrzyknął Jellinek. – W przeciwieństwie
      do innych, prorocy namalowani przez Michelangela przepowiedzieli nadejście
      Mesjasza.
      – A Jonasz? – uśmiechnął się Parenti. – Czy dotyczyło to także Jonasza?
      – Nie – odparł Jellinek.
      – A więc teoria księdza kardynała jest fałszywa. W jaki sposób chce Wasza
      Eminencja uzasadnić obecność Jonasza? Sądzę, że jedynym wyjaśnieniem tego
      specyficznego wyboru może być fakt, iż Michelangelo dał pierwszeństwo proroczym
      pismom przed proroczym słowem, że wybrał proroków, którzy pozostawili po sobie
      własne księgi z przepowiedniami albo też w tych księgach występują.
      – Sybille?
      – Sybille są bez wątpienia postaciami niebiblijnymi, a ich obecność jest jedną z
      największych zagadek fresków na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej. Michelangelo
      nigdy nie powiedział na ten temat ani słowa. Można by rzec, że są żeńskimi
      prorokami, ale podczas gdy one są przesiąknięte duchem ziemskim, proroków
      inspiruje duch kosmiczny. Odzywa się tu bez wątpienia neapolitańskie wykształcenie
      Michelangela. Wspólnie jednakże, prorocy i Sybille, są duchami występującymi w tle
      wydarzeń. Wasza Eminencja na pewno potrafi wskazać nam miejsce, w którym Paweł
      pisze o tym!
      Jellinek skinął potwierdzająco głową i zacytował fragment z Pierwszego Listu
      Pawła do Koryntian:
      „A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają. Lecz
      jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy. Możecie
      bowiem kolejno wszyscy prorokować, aby się wszyscy czegoś nauczyli i wszyscy
      zachęty doznali. A duchy proroków są poddane prorokom…”
      – Tak pisze Paweł. Jeżeli porównamy teraz dwanaście postaci proroków i Sybilli,
      okaże się, że tylko Jonasz, Jeremiasz, Daniel i Ezechiel wyposażeni są w atrybuty,
      które pozwalają rozpoznać ich po imieniu. Gdyby Michelangelo nie opatrzył
      pozostałych tabliczkami z nazwiskiem, byliby bardzo trudni do zidentyfikowania.
      Jonasz jest łatwy do rozpoznania po wielorybie i krzewie rącznika, Jeremiasz po
      swojej żałobie i rozpaczy, jaka odnosi się do jego własnych słów: „Nigdy nie siadam
      do zabawy w gronie wesołym, siadam samotnie pod ciężarem Twojej ręki, gdyż
      zawziętością mnie napełniłeś. Czemu moja boleść trwa bez końca, a moja rana jest
      nieuleczalna i nie chce się goić?” Daniela można rozpoznać po dwóch księgach. Jak
      sam mówi, odpisuje fragmenty z księgi Jeremiasza. Ezechiel ma na głowie swoistego
      rodzaju turban, o którym zapisano w Biblii: „Lecz ty nie biadaj ani nie płacz, niech
      ani jedna łza u ciebie się nie pojawi. Zawiąż sobie zwój na głowie, na nogi włóż
      sandały…” Pozostali zaś przedstawieni są, jeśli idzie o wygląd i postawę, w sposób
      bardzo swobodny.
      Potem profesor przeszedł do objaśniania nagich postaci męskich unoszących się
      ponad głowami proroków i Sybilli, tak zwanych ignudi, wywołujących u wielu
      widzów zdziwienie.
      – Ignudi są aniołami – powiedział Parenti. – Oto jak ich opisuje Stary Testament:
      płci męskiej, pozbawionymi skrzydeł, silnymi i pięknymi. Ich zmysłową nagość
      Michelangelo oparł najwyraźniej na fragmencie z Genesis, w którym pisze się o
      dwóch aniołach nocujących w domu Lota i mężczyznach z Sodomy, którzy pożądali
      pięknych młodzieńców. Występowanie aniołów parami Michelangelo przejął z kolei z
      opisu Arki Przymierza z drugiej księgi Mojżesza. Treść wymienionych z fondi
      panoramicznych fresków, z których jeden uległ zniszczeniu, została z dużym
      prawdopodobieństwem już wyjaśniona – stwierdził profesor, dodając, iż idzie tu o
      alegorie Dziesięciu Przykazań.
      W końcu Parenti wskazał na trójkątne wyloty sklepienia ponad oknami.
      – Przedstawiają one bez wątpienia – powiedział – drzewo genealogiczne
      wybranego narodu, poczynając od Abrahama, Izaaka i Jakuba aż po Józefa, w sumie
      czterdzieści osób. I taka jest, z grubsza biorąc, treść fresków na sklepieniu
      sykstyńskim.
      Słuchacze milczeli, zastanawiając się nad usłyszanymi przed chwilą słowami.
      – O czym ksiądz myśli, Eminenza? – zapytał Pavanetto.
      – Zastanawiam się, czy Stary Testament, bo Michelangelo tylko nim się
      zajmował, czy więc Stary Testament został przez niego sfałszowany, czy też
      zinterpretowany w sposób iście dowolny. A może chciał on swoim sposobem
      przedstawienia osiągnąć jakiś inny cel?
      – Mnie natomiast – odparł Pavanetto – kiedy już wysłuchaliśmy tych objaśnień,
      krąży po głowie całkiem inne pytanie: Czy Michelangelo był rzeczywiście tak
      świetnym znawcą Biblii, czy też brał korepetycje u jakiegoś teologa?
      – Nic na ten temat nie wiemy – odpowiedział Parenti.
      – To wrażenie jest złudne – przerwał mu Jellinek – bo jeżeli pominiemy na
      chwilę Genesis, której w szkole uczy się każde dziecko, Michelangelo zajmował się
      tylko prorokami Izajaszem, Jeremiaszem i Ezechielem, znał poza tym Psalmy.
      Natomiast z przekazów historycznych wie on jedynie o kilku detalach z ksiąg
      Machabeuszów. W sumie jest to tylko drobna część Starego Testamentu.
      – Sądzę – stwierdził Parenti – iż z różnic w stylu widocznych na freskach można
      wyciągnąć wniosek, że Michelangelo dopiero w trakcie pracy nad malowidłem zaczął
      intensywniej zajmować się Biblią. Trzeba też wiedzieć, że artysta malował wbrew
      znanej nam chronologii, a więc zaczął od pijaństwa Noego i od tej sceny posuwał się
      dalej do przodu. Wniosek ten może potwierdzać już sam sposób przedstawienia Boga
      Ojca. Proszę spojrzeć na najpierw namalowanego przez Michelangela Boga Ojca w
      scenie stworzenia Ewy i porównać go z Bogiem ze sceny stworzenia Adama, albo
      kolejnych. Zobaczycie wtedy nowe, inne sposoby przedstawienia Boga. To samo
      dotyczy proroków i Sybilli, z których pierwsze co prawda nie są brzydsze, ale
      powstałe później charakteryzują się większą ilością biblijnych szczegółów, jak gdyby
      Michelangelo dowiedział się o tym właśnie czytając Biblię.
      – A tajemnicza inskrypcja? – zapytał pełen napięcia Jellinek.
      – Napis musiał być zaplanowany od początku – odpowiedział główny
      konserwator, Fedrizzi – chociażby ze względów formalnych związanych z
      rozstawieniem liter na całej długości fresku. Poza tym, jak już o tym wcześniej
      mówiłem, inskrypcja nie jest dodatkiem wykonanym później, ponieważ użyta doń
      farba ma ten sam skład jak ta, jaką malowano freski.
      – A więc Michelangelo – Jellinek spojrzał zakłopotany na posadzkę – już od
      samego początku nosił się z myślą umieszczenia na sklepieniu jakiejś tajemnicy. To
      oznacza, że inskrypcja nie powstała w odruchu nagłej wściekłości lub chwilowej
      zmiany nastroju.
      – Nie – odparł Fedrizzi. – Moja ekspertyza dowodzi czegoś wręcz przeciwnego

      • JESTEM pisze:


        Czwarty fresk ukazuje stworzenie Adama; chyba najsłynniejsza ze
        scen całego malowidła: Bóg daje życie leżącemu na ziemi mężczyźnie, dotykając jego
        bezwładnego palca wskazującego, spod boskiego ramienia wygląda ożywiona już
        kobieta.
        Istnieją również inne, nawet bardziej prawdopodobne teorie, że w przypadku
        tej młodej dziewczyny idzie o Zofię
        (…)
        Piąty fresk, stworzenia Ewy, potwierdza w
        zasadzie raczej teorię, według której to Zofia, a nie Ewa wygląda z fałd szaty Boga, ta
        Ewa bowiem jest zupełnie inna: po kobiecemu okrągła, z długimi włosami, podczas
        gdy postać występująca na poprzednim fresku ma delikatną figurę i nosi krótkie
        włosy. Szczególną uwagę w tej scenie zwraca fakt, iż wbrew Biblii Bóg nie dotyka tej
        kobiety, raj zaś, który przez wszystkich artystów przedstawiany jest jako ogród pełen
        bujnie kwitnących roślin, drzew owocowych i zwierząt, wygląda tu jak wymarła
        pustynia.”

        A to ciekawe… Zosia, Zofia to Sofia (Lilith) Mądrość, Świadomość🙂. A Ewa to kobieta podporządkowana mężczyżnie.😀

        • A58 pisze:

          Ale w Nag Hamadi jest tekst mówiący ,że Adama stworzyła kobieta i miało być to działanie wyprzedzające zamierzenia archontów.Są tam ciekawe informacje np:
          „Pierwsza apokalipsa Jana

          …A następnie objawią się , żeby ukarać archontów.Gdy objawią im tego, który nie jest do pochwycenia i jeśli zostanie pochwycony , to on ich wszystkich pochwyci.”

          Jest też coś jakby na nasze czasy i pewne forum:
          „Apokalipsa Piotra

          Staną się takimi , jak ci , którzy taką naukę głoszą.Będą szukać pouczeń w snach nawet gdy powiedzą ,że to sen od demona, który oczywiście godny jest ich błędu, to przypadnie im zniszczenie zamiast nieśmiertelności.”

  7. Dawid56 pisze:

    Pozostaje jeszcze sprawa Kaina. Dlaczego Archontom(Jahwe) nie była miła ofiara wegetariańska, a była miła ofiara krwawa z zarżniętego jagnięcia- to jest zupełnie niezrozumiałe.

    • siola pisze:

      No chyba ze zywi sie krwia to by zarzniete daniele wyjasnialy zadnych sladow walki ucieczki paniki jak baranki na rzez poszly.

    • Mezamir pisze:

      Jahwe nie ma żadnego związku z judaizmem,już o tym pisałem.
      Biblijny bóg to El Szaddai
      o Jahwe jest mowa w Rygwedzie.

      Skąd się wziął Jahwe w Biblii?Abiatar go tam przepisał na polecenie Dawida.

  8. siola pisze:

    Teraz Dawid ciekawostka rok przed smiercia Ojca bylem w Tychach u Podstawskich ,kiedy wracalismy zapytal mnie czy moze im porzyczyc 300 000 tas euro powiedzialem do Ojca ze jego pieniádze niech robi co uwaza za sluszne .Wtedy jeszcze nie wiedzialem ze byly to pieniadze za spadek jaki otrzymalem po Dziadku.Po smierci Ojca kazalem bratu by uporzadkowal sprawy spadkowe w Polsce .Zamiast cos zrobic to zaczelo sie z zmora ,byla niezla zabawa .Pomyslalem ze pojade do Podstawskich i zobatrze co powiedza .Jak powiedzialem jej o atakach zmory to powiedziala ze to bezdech senny ,ale jak powiedzialem ze poczekam az Erich pozalatwia sprawy spadkowe bo ja nic juz nie zrobie ,zreszta Maja upowarznienie do zalatwienia wszystkich spraw zwiazanych z spadkiem nie tylko ukradzenie miliona euro z BPH W GLIWICACH zreszta z pomoca banku.To mi zagrozila smiercia u tu ja mialem ,oby dwie Swobodowa i ona zadaly od Ojca by pozbyl sie Matki ,nie wiedzialy obie ze przez przypadek czesc rozmowy slyszalem .Jak o niczym nie wiesz to rozmawiajac z nimi pomyslisz chodzadcy swieci na ziemi zawsze o bogu i na poegnanie to z bogiem ,pytalem sie zawsze ale z jakim .Opowiedz dostalem od Podstawskiego powiedzial ze ma chodowle danieli gdzies w Kieleckim po to bylo mu 300 000 euro potrzebnych ,dziwne ale trudno nie zauwazyc dziwnego zbiegu okolicznosci daniele zmora bog .I te Cale wymyslanie glupot o dzikich psach w telewizji ,od kiedy psy moga dzialac na uklad nerwowy danieli i dlaczego nie ma sladow krwi a zwierzeta sa bez niej .Moze to karmienie bogow bo w dzikie psy jakos nie moge uwierzyc

  9. JESTEM pisze:

    Może komuś się spodobają te bajki… piękne bajki, mądre bajki… słowiańskie ponoć:

    Dawidzie kochany, Tobie mogą się spodobać… tak czuję, że mogą…😉

  10. Maria_st pisze:

    A tu po Polsku :

    Mąż i żona
    Wysłany 2014/07/24 by Kamil Dudkowski

    Temat rzeka🙂.

    Jednak tu skupimy się na wpływie tych słów na języki świata😛
    Żona

    Kobietom damy pierwszeństwo🙂. Słowo żona, w oryginale „żena”, oznaczało właśnie kobietę. Dodatkowe znaczenie pojawia się dopiero później, a w języku polskim, po upowszechnieniu średniowiecznego słowa „kobieta”, wyparło „żonę” z pierwszego znaczenia. W pozostałych językach słowiańskich słowo żona / żena znaczy zarówno „żona” jak i „kobieta”. Mężczyzna, który bierze sobie kobietę (biedny, jeszcze nie wie co go czeka :P), to ten „który się żeni”, a taki co już poznał smak „małżeństwa” to „żonaty”. Widać tu wyraźnie w innych słowach, że słowo „żona” brzmiało kiedyś „żena”.

    Rdzeń nigdy nie istniejącego języka praindoeuropejskiego został zrekonstruowany jako „gen” (czytaj „żen”) czyli dokładnie polskie „żen” / „żena”.

    Polskie słowo „żena” wyemigrowało na wschód i w Sanskrycie brzmi „żani” (żona, matka, narodziny), Paszto (Afganistan), „żinej” (dziewczyna), Baluchi (Pakistan) przyjęło formę „żan” (żona), awestyjsku: „żeni” (żona), persku: „zan” (żona), kurdyjsku (Turcja, Irak): „żin” (żona).

    W Sanskrycie istnieje też słowo „Gna” oznaczające nie tylko „żonę”, ale i „głos” i „mowę”🙂. Chyba nikogo nie dziwi, że „mowa” może kojarzyć się z kobietami🙂. Ten rdzeń jest dowodem na to, że słowo nie jest sanskryckie, bo raz mówione jest przez Ż (żani), a raz przez G (gne), co oznacza, że dotarło w dwóch różnych okresach, z dwóch różnych kierunków, albo w dwóch różnych znaczeniach. Polskie słowo żena/żona zawsze brzmi tak samo.

    Polskie słowo wyemigrowało też na południe, gdzie Ż nie przechodzi w Z, ale w G.

    Po grecku powstały dwa rdzenie, trochę się różnią, ale w zasadzie znaczą to samo. Jeden z nich to „gyne” (kobieta) znane ze słów „ginekologia” czyli „nauka o kobietach”, „mizogin” (kobietosceptyk) czy „ginekomastia” (przerost piersi u mężczyzn). Drugim rdzeniem jest „Genea” znane ze słów „genealogia” (nauka po przodkach), od tego słowa wywodzą się też „gen”, „genom” i „genetyka”. Wystarczy G czytać jak Ż i polskie pochodzenie słowa jest bardziej niż oczywiste.

    Grecki język ma ogromny wpływ na kształt germańskich rdzeni, które mimo, że pochodzą z języka polskiego, to są już tak zniekształcone, że ciężko je rozpoznać. Oznacza to, że Germanie i Słowianie nie mieli ze sobą kontaktu w momencie tworzenia języka (w innym wypadku słowa by szły bezpośrednio, a nie przez grekę). Polskie rdzenie widać w greckim, a w germańskim dopiero pojawiają się przekształcone przez grekę. Ze słowem żona jest tak samo. Z polskim „żena” germańskie rdzenie mają niewiele wspólnego, ale z greckim „gine” podobieństwo widać od razu, en: quean (dziwka, nałożnica) oraz queen (królowa), sv:kvinna (kobieta), stąd tytuł słynnego szwedzkiego filmu: Man som hatar kvinnor (Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet), is:kona (kobieta) oraz kvon (żona). Od tego samego rdzenia pochodzi ormiańskie: „kin” (kobieta).

    Widać jasno, że słowiańskie kobiety już bardzo dawno potrafiły zawojować świat.

    Ciekawymi kobiecymi określeniami są: „wiedźma” i „niewiasta”. Mimo, że oba odnoszą się do kobiet, to są przeciwieństwami, co ciekawe i etymologicznie i w obecnym znaczeniu. Obecnie „niewiasta” to bardzo młoda kobieta, a „wiedźma” to bardzo stara. Etymologicznie oba pochodzą od słowa „wiedza” i „niewiasta” oznacza „tę, która nie wie”, a „wiedźma” oznacza tę „która bardzo dużo wie”. W przyszłości zrobię oddzielny artykuł o słowie „wiedza”, tam będzie wszystko dokładnie wyjaśnione.
    Ziemia

    Dość dalekim kuzynem słowa „żena” jest słowo „ziemia”, w sensie „grunt”. W sensie nazwy naszej planety, znaczenie pojawiło się później, choć ja nazwałbym ją „woda”, bo 3/4 przecież zajmują oceany🙂. N «» M wymienia się często między językami. Wymiany Ż «» Z nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać. Ziemia jako „grunt”, jest to po prostu personifikacja czegoś, co rodzi i daje plony. W pozostałych językach słowiańskich identyczne lub czasem pojawia się oboczne L np. „zemlia”. Po litewsku: „żemie” (ziemia) → żmuo (człowiek) → żmogus (człowiek) → Żmogus-voras (człowiek pająk – Spiderman); lv:zeme (ziemia). Do perskiego to słowo zawitało jako: „zami” (ziemia, grunt), kurdyjski: „zevi” (gospodarstwo), sq: dhe (czytaj dze – ziemia).

    Rdzeń praindoeuropejski zrekonstruowano jako… „*dʰéǵʰōm” (ziemia) ← czy może mi to ktoś wyjaśnić? do czego to niby ma być podobne? Bo raczej do niczego co przedstawiłem powyżej. Jedyne sensowne przeczytanie tego rdzenia (żeby miało ręce i nogi) to „dżom” – wtedy jest podobne do jakichś innych rdzeni.

    Polskie ZI przechodzi często w HI, porównaj: „zima” → de:himmel (niebo), albo „zima” → sa:hima (zima, śnieg) np. Himalaya

    Do łaciny „ziemia” przeszła jako „humus” (grunt) → la:homo (człowiek, mężczyzna) np. „homo sapiens”

    Ciekawostką jest, że z polskiego określenia kobiety powstał litewski czy łaciński mężczyzna!
    Mąż

    Mąż i mężczyzna to to samo słowo, mężczyzna powstało później, by rozdzielić znaczeniowo „mężczyznę” i „mężczyznę żonatego”. Symbolicznie to słowo oznacza coś wielkiego (góra), stabilnego (stół) i konkretnego (ręka, jedzenie, mięso) i w innych językach to właśnie oznacza. U pozostałych Słowian brzmi „muż”, bo polskie Ą przechodzi w U u innych Słowian. Kiedyś mogło brzmieć „męż” jak „mężczyzna”, „mężny”, „męski”.

    Mąż w Sanskrycie brzmi „manusz” czyli wymowa prawie identyczna z polską. Jako rzeczownik oznacza to samo, co po polsku (mąż, mężczyzna, człowiek), ale jako przymiotnik oznacza też: „ludzki”, „przyjazny” i „przydatny”. W Sanskrycie są jeszcze dwa inne słowa pochodzące od polskiego mąż, są to: manu (mądry, inteligentny, święty tekst) → sa:mantra (modlitwa) oraz manas (umysł, inteligencja, sens, postrzeganie, pożądanie, wyobraźnia, intencja i dusza). Ostatnie znaczenie jest też w języku polskim, ale o tym poniżej. We wszystkich językach Hindustanu, to słowo brzmi praktycznie tak samo, więc nie ma sensu wypisywanie.

    Po staropersku mąż zmieniło się w „ms” („wielki”, „wspaniały”), w nowoperskim brzmi „meh” (wielki, wspaniały).

    U Greków jak zawsze nasze Ż należy zamienić na G i wszystko staje się prostsze🙂, el:mega (coś wielkiego) stąd polska „megalomania” czy „megabajt”, el:megas (wielki, wspaniały, zajebisty), hy:mec (wielki), sq: madh (wielki). Po łacinie ten sam rdzeń stworzył: „magnus” (wspaniały), „maior” (wielki) stąd polskie „major” (stopień w wojsku), „magis” (więcej, lepiej) oraz „magister” (nauczyciel) stąd nasz „magister” czy „magistrat”. Od łacińskiego „magnus” i „maior” powstała „magna” i „maia” czyli „wielka” i to słowo stało się imieniem bogini urodzaju. Mai poświęcono miesiąc, w którym wszystko kwitnie czyli „Maj”, w ten sposób wiemy, że co najmniej jeden miesiąc pochodzi z polskiego języka!

    W grupie germańskiej „mąż” ma w zasadzie takie samo znaczenie jak po polsku: de: Mann (mąż, człowiek), de: Mensch (człowiek), ale i man (ktoś) np. „Man kann dort gehen” (Można tam iść), en: man (człowiek, mężczyzna), islandzki zawiera jeszcze zniekształcone polskie Ż na koncu: maður (człowiek) oraz da:mand (mężczyzna).

    Do języka łacińskiego „mąż” przeszło w dwóch różnych rdzeniach. Jednym z nich jest la:mons (góra), mężczyzna ma być wielki jak góra. „Mons” w derywatach od łaciny S «» T np. es:monte, montaña (góra), fr:mont, montagne (góra) np. „Mont Blanc”, ro: munte (góra), en: mount (góra) np. „Mount Everest”. Od tego rdzenia derywatem jest słowo również „budować w górę” czyli „montować”, fr: monter (montować), monteur (monter). W innych językach romańskich analogicznie. Drugim rdzeniem jest „manus” (ręka), bo mężczyzna zawsze kojarzył się z pracą rękami. Słowo to brzmi w każdym romańskim języku prawie tak samo np. pt: mão (ręka), it: mano (ręka), stąd „prace manualne”, oraz en:manual (instrukcja obsługi).

    W połączeniu ze słowem „dać” mamy międzynarodowy „mandat” (coś dane do ręki np. mandat karny, ale i mandat w parlamencie), ale i „doręczać”, „wysyłać” stąd es:mandar (zamawiać, wysyłać), jak to połączymy z la:co / con (wspólny / z) to powstaje „komenda”, a potem „komandor”.

    Połączenie z innymi czasownikami da nam też „manifest”, „manipulacja” i setki innych słów.
    Mięso, mięsień i miąższ

    Z polskiego słowa „mąż” wyodrębniły się inne polskie słowa, chodzi o „mięsień”, „mięso” i „miąższ”. Miąższ to mięso i mięśnie owoców. Wyjaśnienia są dwa:

    Mąż pracował mięśniami, a mięśnie zwierząt to mięso.
    To co przynosił mąż, to mięso, a mięso u męża to mięsień.

    Niezależnie od wybranej wersji, mąż, mięso, mięsień i miąższ są połączone.

    Polskie mięso w językach słowiańskich brzmi identycznie np. mjaso, mjeso, meso. Wyeksportowane z polski jako: lt: mėsà (mięso), lv: miesa (mięsień), sq: mish (ciało, mięso, miąższ), hy:mis (ciało, mięso, miąższ). Na daleki wschód wyemigrowało jako: sa:mamsa (ciało, mięso, miąższ) → hi:mamsa (ciało, mięso, miąższ), te:mamsamu (ciało, mięso, miąższ).

    Ten rdzeń do łaciny zawędrował jako „mensa” (stół, ołtarz, posiłek), od którego wzięła się nazwa stołu w większości języków romańskich np. es:mesa (stół, posiłek), pt:mesa (stół, posiłek), ro:masă (stół, posiłek). Słowo to wróciło do nas jako „misa”, „miska” i „półmisek”. Rdzeń „mensa” przeszedł do języków germańskich jako „posiłek” np. is:matur (posiłek, jedzenie), no:mat (posiłek, jedzenie), da:mad (posiłek, jedzenie), en:meat (jedzenie, danie, mięso) np. „meat and drink” (jedzenie i picie – używane raczej na prowincji) oraz de:Mett (surowe mięso na chlebie) → pl:metka (surowe mięso do smarowania). Od tego słowa pochodzi też nl:mes (nóż) → de:Messer (nóż).
    Moc

    Od słowa „mąż” pochodzi też słowo „moc”, widać to w derywatach „możność”, „możliwość” oraz „może”. Mąż ma siłę, więc może wszystko. We wszystkich językach słowiańskich brzmi tak samo. Ciekawostką jest, że we wszystkich językach słowiańskich zachodzi wymiana C/CZ «» G «» Ż np. pl:móc – mogę – może, sk: moct – mogem – może, ru: mocz’ – mogu – możet.

    Do germańskich to słowo trafiło w tym samym znaczeniu: nl: mogen (móc), nl:macht (moc), de:moegen (móc, chcieć, lubić), de:Macht (moc, możliwość), is: mega (mieć pozwolenie, móc), en: may (mieć pozwolenie, ale do XVII w. również „być silnym”, „mieć moc”), en:might (siła, możliwość)
    Mierzyć, miesiąc, metr, menzurka

    Te słowa wszystkie są spokrewnione, Ci co lubią wnikać, to dojdą jak, niestety na ten moment nie jestem jeszcze w stanie określić, które pochodzi od którego i w jakiej kolejności. Wskazówką są łacińskie: metior / metiri / mensus (mierzyć).
    Umysł

    Coś, co jest „u męża” to jest „umysł”, „umieć” – słychać to fonetycznie w odmianie „umiesz” i/lub „-mięć” w „pamięć”. Może się wydawać naciągane, ale podobnie jest np. w łacinie: „mens” (umysł) i w Sanskrycie, gdzie „manas” pochodzące od „mąż” to „umysł”, „inteligencja”, „sens”, „postrzeganie”, „pożądanie”, „wyobraźnia”, „intencja” i „dusza”. Dawniej brzmiało „um” i w tej formie jest w innych językach słowiańskich. Od „um” wzięło się „rozum”, „umysł” → „myśleć” oraz „umieć”. Z połączenia „rozum” i „umieć” mamy „rozumieć”. Widać tu prastarą polską zasadę tworzenia nowego czasownika poprzez stworzenie formy dokonanej z innego czasownika np.

    móc → pomóc (pomożesz, dopiero jak coś możesz)
    wiedzieć → powiedzieć (powiesz, dopiero jak coś wiesz)
    stać → zostać, dostać, przestać
    umieć → rozumieć (rozumiesz, dopiero po tym jak umiesz)
    moc → przemoc, pomoc
    itd.

    Słowami pokrewnymi są tu też „mniemać”, „domniemać, „mniemanie”, „pamiętać” i „pamięć”, ale i „zapo – mnieć”

    Skoro wiemy już jak wyglądało słowotwórstwo u nas, to możemy teraz przejrzeć zagranicę:

    Nasze „-mięć” (pamięć) i „-mnieć” (wspomnieć, zapomnieć) wyemigrowało jako: lt:”mintis” (myśl), sa:mać (myśl, modlitwa), el:menos (umysł, życzenie, ale też pożądanie, złość, odwaga, siła, moc, przemoc – nawiązuje to do pierwotnego znaczenia: „mąż” i czytane brzmi prawie jak „męs” – porównaj „męski”), występuje też w złożeniach np. „automatos” = „auto” (samo) + „matos” (myśli) → pl:automat, la:mens (umysł) → es:mente (umysł), ro:minte (umysł), ale również la:dementia (demencja – utrata umysłu) i la:mentalis (umysłowy) → pl:mentalność. W angielskim mamy „mind” (umysł) i w albańskim „mënd” (umysł, rozum).

    Nasze „mniemać” wyemigrowało do greki jako el:mnemo (pamięć, wspomnienie) oraz el:mania (szaleństwo) – mania jest słowem kluczem łączącym cechy mężczyzn i cechy umysłu → el:mantis (jasnowidz, prorok, szaleniec)

    Istnieje szansa, że słowa „rozum” i en:reason (rozum), es:razon (racja, rozum) są spokrewnione. Jednak moje badania wskazują, że en:reason i es:razon pochodzą raczej od polskiej „rady”, „radości” i „porady”. Dlatego o tym będzie w innym artykule🙂.

    http://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com/2014/07/24/maz-i-zona/

  11. Dawid56 pisze:

    Istnieje ciekawe tłumaczenie Tomasza Beksińskiego utworu King Crimson Na zamku Karmazynowego Króla
    Dwór Karmazynowego Króla
    ‚The Court Of The Crimson King’ – King Crimson, z albumu ‚In The Court Of The Crimson King’
    tłumaczenie: Tomasz Beksiński

    Zardzewiałe łańcuchy więziennych ksieżyców
    Leżą skruszone przez słońce
    Idę drogą, przemierzam horyzonty
    Turniej wlaśnie się zaczął
    Purpurowy kobziarz gra swoją melodie
    A chór łagodnie wtóruje
    Trzy kołysanki w starożytnym języku
    Dla dworu Karmazynowego Króla

    Stróż miejski opuszcza
    Żaluzję na sny
    Czekam u drzwi pielgrzyma
    Mając przy sobie niewystarczające plany
    Czarna królowa zawodzi żałobny marsz
    Przy wtórze pękniętych mosiężnych dzwonów
    By na powrót przywołać ognistą wiedźmę
    Na dwór Karmazynowego Króla

    Ogrodnik sadzi coś na trawniku
    I rozdeptuje przy tym kwiaty
    A ja ścigam wiatr pryzmatycznym statkiem
    By zakosztować słodyczy i goryczy
    Mistrz kuglarzy wznosi dłoń
    Orkiestra zaczyna grać
    Podczas gdy żarna obracają się wolno
    Na dworze Karmazynowego Króla

    W łagodne, szare poranki płaczą wdowy
    Mędrcy opowiadają sobie dowcipy
    Biegnę by uchwycić wróżbiarskie znaki
    I zadośćuczynić mistyfikacji
    Błazen w żółtych szatach nie gra żadnej melodii
    Tylko łagodnie szarpie struny
    I uśmiecha się podczas gdy manekiny tańczą
    Na dworze Karmazynowego Króla
    Jednak wg innych interpretatorów tego tekstu i jego autora(Petera Sinfelda) owym Karmazynowym królem jest po prostu Belzebub, a to my jesteśmy tymi którzy przebywają na dworze Karmazynowego Króla
    http://www.songsouponsea.com/Promenade/Metaphysical.html

  12. Dawid56 pisze:

    W uzupełnieniu
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Belzebub
    I nieco inne tłumaczenie tekstu „Na Zamku Karmazynowego Króla”
    Łańcuchy rdzawe księżyców z celi
    Zgruchotał słońca blask
    Więc ruszam w drogę poza widnokrąg
    Bo turniej zacząć czas
    By chór zaśpiewał w odwiecznej mowie
    Purpurowy grajek dmie we flet
    Dla dworu Króla Karmazynu
    Trzech kołysanek wznoszą zew

    Dzierżący klucze wszego miasta
    Marzeniom daje kres
    Ja czekam u pielgrzyma wrót
    Mój plan tak skąpy jest
    Królowej czerni żałobny marsz
    Sprowadzi ognia wiedźmę w gród
    Gdy dźwięknie pęknięć dzwonów fałsz
    Na dwór ją wezwie Belzebub

    Ogrodnik wieczną wsadza zieleń
    A miażdży stopą kwiat
    Ja ścigam bryzę z grani statku
    By poczuć słodycz i kwas
    A żongler wznosi rękę swą
    I z wolna jak żarna ruch
    Orkiestra rozpoczyna grać
    Na dworze Władcy Much

    O świcie mędrcy mówią dowcip
    A wdowy ronią łez mnóstwo
    Ja gonię by pojąć wróżby znaki
    A spełniam jej oszustwo
    Zaś żółty błazen nie bawi się
    Lecz lekko w sznurkach gmera
    I śmieje się gdy kukieł tan
    Snują ludzie u Lucyfera

    *) Po zgoła półwieczu pewne sprawy można,
    a może nawet należy dopowiedzieć:
    Crimson King – to synonim Belzebuba,
    (z hebr. Władca Much (i komarów)) czyli
    a) diabła-generała, strzegącego Bram Piekieł (jak św. Piotr u Bram Nieba) albo też
    b) wodza diabłów czyli samego Lucyfera
    źródło
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,king_crimson,the_court_of_the_crimson_king.html

  13. Mezamir pisze:

    Crimson King – to synonim Belzebuba,
    (z hebr. Władca Much (i komarów)) czyli
    a) diabła-generała, strzegącego Bram Piekieł

    Problem w tym że cała demonologia to wytwór chorej fantazji…
    w której starzy bogowie stali się diabłami nowej religii.


    7:16

    yogin.pl/medytacja/chrzescijanstwo/864-katolickie-pieklo-to-wymysl-kosciola-biskup-john-shelby-spong.html?showall=1

    Piotra 2:4 Jeżeli bowiem Bóg aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał [ich] do ciemnych lochów Tartaru, aby byli zachowani na sąd

    Nawet w tym przypadku Piotr użył tego słowa w odniesieniu do ‚ciemnych lochów’, w których zbuntowane demony przebywają czekając na sąd. Czyli nadal nie mamy ani jednego tekstu biblijnego, który wskazywałby na istnieje wiecznotrwałego miejsca kaźni, w którym pod nadzorem demonów oraz Szatana dusze, albo raczej specjalne, nieśmiertelne ciała przygotowane przez miłosiernego Boga tylko po to, aby torturować na wieki grzeszników. Cały ten piekielny teatr pseudochrześcijański jest właśnie tym – pseudochrześcijańskim kłamliwym teatrem, nie mającym uzasadnienia biblijnego oraz pozbawionego jakiejkolwiek logiki.
    http://www.zbawienie.com/pieklo.htm

    sekty.wordpress.com/2013/09/22/oszczercza-sekta-egzorcystow/

    W Polsce ta niebezpieczna i oszczercza sekta liczy przynajmniej 120 liderów, ale każda z tych osób tworzy wokół siebie pewien krąg zauroczonych, zahipnotyzowanych zombi wielbiących ich demoniczną działalność. Oczywiście, za egzorcyzmy pobierane są ogromne pieniądze wyrywane jako “kasiora” od rodzin ofiar sekty, która dba o to, żeby udawać posługę darmową, ale wyciągnąć od rodziny ofiary, często od osoby chorej czy zaburzonej psychicznie jak największą ilość gotówki, w formie darowizny, rzecz jasna, jak to w sekcie.

    Typową zbrodnią niebezpiecznej i oszczerczej sekty egzorcystów (wyklinaczy) jest atakowanie artystów i twórców, w tym publiczne ich zniesławianie oraz napastowanie z pomocą prokuratorów i urzędników hipnotycznie powolnych paranoicznej sekcie. Jeden ze świeckich współpracowników sekty egzorcystów, Ryszard Nowak ze Szklarskiej Poręby szczególnie jest znany z publicznego wyklinania artystów scenicznych takich jak Nieznalska, Rabczewska, Darski czy Peja. Z bardziej znanych ataków sekty oszczerców mamy także napastowanie przez sektę egzorcystów – wyklinaczy koncertów znanej piosenkarki – Madonny. Nie tylko zatem innowiercy, ateiści, sztuki walki rodem ze wschodu, wróżki, okultyzm czy joga napastowane są oszczerstwami ze strony sekty egzorcystów.

    Sekta egzorcystów oficjalnie występująca pod szlachetną nazwą: Międzynarodowe Stowarzyszenie ds. Uwalniania powstało w 1995 roku w San Giovanni Rotondo we Włoszech. Jest to jedna z najnowszych i najbardziej niebezpiecznych sekt na polskiej ziemi. Warto pamiętać, że sekta egzorcystów zajmuje się uwalnianiem złych duchów, które zwykle przez Boga są związane, ale od początku uwalniania zaczynają szaleć i atakować podatne osoby, a hipnoza stosowana przez sektowych czarnoksiężników wzmacnia doznawane wrażenia, które niektórzy badacze sekty egzorcystów przyrównują do psychotycznej jazdy po zażyciu silnej dawki środków halucynogennych.

    Sekta egzorcystów poprzez swoją oszczerczą działalność jest jednym z najważniejszych czynników powodujących wzrost ilości wyznawców satanizmu, w tym demonicznego kultu szatana diabła i demonów. Aby stać się egzorcystą trzeba wierzyć w realność duchowego bytu szatana diabła oraz demony, nauczyć się je wywoływać, uwalniać ze stanu związania oraz przyzywać i zaklinać. W średniowieczu ten rodzaj czarnej magii satanistycznej księża kultywowali na masową skalę, ale w czasach współczesnych kultywowana była coraz rzadziej, chociaż od 1995 roku ten rodzaj zabobonu połączonego z hipnozą i wiarą w szatana reaktywowano jako rodzaj elitarnej mrocznej, czarnej sekty na marginesie kościoła katolickiego.

    To nic innego jak okultystyczna magia, i wszyscy to znamy…Icke nazywa to “Problem-Reakcja Rozwiązanie” … tylko na pasmo “duchowe”. Wywołują problem…wmawiają że masz problem, robią egzorcyzmy…Reakcja…i Rozwiązanie, kolejny fanatyczny członek seksty dający kasiorę.

    Proszę bardzo…przy tak kretyńskiej reklamie biznes się kręci…

    wprost.pl/ar/352643/W-kolejce-do-egzorcystow-czeka-sie-kilka-tygodni/

    http://davidicke.pl/forum/spotkanie-z-egzorcysta-ks-piotr-glas-t10139.html#p174413

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s