Alternatywna historia ludzkości wg Chrisa Thomasa cz 1-audycja Ewy Wierzbickiej

Alternatywną historię ludzkości wg Chrisa Thomasa na podstawie jego książki „Human Soul, Universal Soul” prezentuje Ewa Wierzbicka.

źródło: http://niezaleznatelewizja.pl/2014/07/ufo-oni-juz-tu-sa-18-07-2014/

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Istota Ludzka, Kosmos, Obserwacje Ziemi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

76 odpowiedzi na „Alternatywna historia ludzkości wg Chrisa Thomasa cz 1-audycja Ewy Wierzbickiej

  1. Maria_st pisze:

    To Matrixowe bajanie ma prawdopodobnie kolejne i kolejne Matrixa budowanie.
    może tak być ma a może nie, czy to ktoś wie?
    Amnezja światelka przygasza i w mroku cienie wytwarza.

  2. Michaela pisze:

    Wiadomo jest to alternatywna historia ludzkości wg niejakiego Chrisa Thomasa, przedstawiona przez Ewę Wierzbicka na razie w skrocie, będą zapewne dalsze części.Traktuję to jako ciekawostka…ale…. zarówno Chris , jak i p. Małgorzata Wołukanis , która wystąpiła na Harmonii Kosmosu wspominają o urządzeniach fizycznych i niematerialnych , które doczepiane są ludziom i jak destrukcyjne wpływają na nasze życie, więc wiedziano już o tym wcześniej niż podała Ozyrys.
    Za tym stoją podobnież Anunnaki, którzy nazywają siebie Velon i Hathorzy (?).

    Chris i p. Małgorzata wymieniają datę 1996r.jako bardzo ważną,( dlaczego jest w filmikach)
    No i Chris wspomina o potężnych strażnikach Ziemii.
    Wszystko to jest jakoś ze sobą powiązane łącznie z dziwnymi wizjami Wiery Krzyżanowskiej, które przestawił Dawid.

    A to występ p. Małgorzaty na Harmonii Kosmosu/ 2014r.

    • Maria_st pisze:

      Moda na rozwój duchowy, tzw ezoteryka niejako wypłyneła na ” żądanie” nakierowując ludzi w jednym kierunku, ale czy odpowiednim widząc jaki powstał galimatias?
      Właśnie koniec XIX w rozpoczyna ” wypływanie” tych informacji nt Obcych, ingerencji, UFO no i oczywiście myśl przewodnia Miłość .
      Tak mi sie to skojarzyło z religia …
      To co „przekazuje ” pan Chris i inne osoby sa w zasadzie znane juz dawno, tylko przedstawione jako osobiste wizje—zreszta cos na ten temat wspomniala pani Wierzbicka / chodzi o identyczny tekst /.
      Urzadzenia fizyczne sa testowane na ludziach przez ludzi od dawna – wystarczy poznac historie KK oraz eksperymenty nazistow a także wojska roznych krajów .

      „No i Chris wspomina o potężnych strażnikach Ziemii.

      Bławatska tez o nich pisala i Ferdynand Ossendowski .

      Mnie jedno zastanawia, dlaczego uwage ludzi kieruje sie na zagrożenie z zewnatrz a nie widzi tego co czyni sam czlowiek drugiemu czlowiekowi.
      Znowu walka z wiatrakami, ale jak dlugo?
      Tematów zastępczych jest tak dużo, ze nie ma czasu na własna nauke nad soba.
      Ludzie beda bajać, bajać a to i tak nic nie zmieni poki sam czlowiek sie nie zmieni .
      Poki co mamy wysyp misjonarzy, bajań i straszenia……kiedyś diabłem, teraz Annunakami i innymi „gadami”

      • Mezamir pisze:

        jedynymi diabłami chodzącymi po tej Ziemi są misjonarze.
        Wszędzie gdzie pojawia się ich misja,pojawiają się męczennicy
        Przez to że misjonarze przynoszą ze sobą chore ideologie i napuszczają ludzi jednych na drugich.

        Nikt nie ma problemu z Szatanem dopóki nie przyjdą misjonarze i nie zaczną o nim nauczać.

    • Dawid56 pisze:

      Dzieki Michaelo za ten film🙂 Odpinanie negatywnych mysloksztaltow i urzadzen to jest to🙂 wstep to po prostu zycie z dala od negatywnych informacji- zycie bez telewizora. Nie krecenie filmow ze Yellowstone wybucha a nawet nie myslenie o tym ze wybucha !( bo wybuchnie)

  3. Dawid56 pisze:

    Mario wiemy jedno na pewno.Historia ludzkosci jest inna anizeli jest przedsrrtawiona w Bibli i jest inna niz twierdzi oficjalna nauka, dla ktorej cos takiego jak dusza ludzka nie istnieje.Natomiast Wszchswiat jest zbyt ogromny abysmy byli sami w Kosmosie, ba w sposob duchowty moze byc zamiszkana kazda planeta w Ukladzie Slonecznym.Poczawszy od lat 90-tych ubieglego stulecia odkrywane sa nowe planety( do dnia dzisiejszego odkryto 1810 planet pozaslonecznych http://en.wikipedia.org/wiki/Exoplanet), a my jako Ziemianie ledwie co dolecielismy byc moze na Ksiezyc. Matrix to slowo wytrych powodujacy zamykanie umyslu na rozne niekiedy wariackie teorie pochodzenia czlowieka.

  4. Mezamir pisze:

    Dowodem na to że ziemianie są pępkiem wszechświata ,jest błąd „naukowców” polegający na tym
    że ziemianie szukają poza Ziemią,ziemskich form życia🙂

    a życie przyjmuje różne formy,nie tylko te ziemskie.

  5. Mezamir pisze:

    Ciałkiem możliwe że aby się nie powybijać,dwie formy życia egzystują w wymiarach w których żadna inna forma życia nie jest w stanie przeżyć.

    Tak więc „kosmici” nie zagrażają ziemianom ani ziemianie „kosmitom”.
    Nie mają dostępu do swoich wymiarów ,życie ziemianina na Słońcu jest niemożliwe.
    Życie kosmity w wymiarze ludzi na tej samej zasadzie jest niemożliwe.

    Kosmici którzy nas odwiedzają i mają wpływ na polityków,to bankierzy/syjoniści/iluminaci/jezuici/Krzyżacy/gestapowcy/Naziści/NATO/terroryści/NASA=1
    Cała zgraja podzielona na wiele odłamów ale i tak głowę mają wspólną.

  6. siola-kurka wodna pisze:

    Ta rybia glowa jest juz tak zgnita ze nie zauwaza ze ludziom juz dawno podpadlo to rzadzenie strachem przed bogiem i nie ma sensu zmieniac jednego na drugiego.Ta zadza wladzy nad innymi zniszczy ich samych wieczne straszenie a moze lepiej kiedy ludzie beda dzielic wladze szacunkiem za wiedze a nie czapkowac przed balwanami ze strachu .W jednym masz Mezamir racje Oni sieja nienawisc miedzy narodami bo wtedy sie lepiej zadzi i ludziska nie zauwazaja ze robi sie ich w balona ,ta banda nie ma narodowosci chociarz innych w te glupoty wciaga.Dla nich nie gra roli kogo w tym momencie graja liczy sie by szerzyc strach i nienawisc.

  7. mały budda pisze:

    Pisałem prawda wszystkich zaboli.
    Później napisałem nieprawna zniewoli.
    Obecnie poznałem dalszy ciąg zdarzeń.
    Ludzie którzy nie są prawdziwi.
    Ponieważ nie mogą poznać Samych Siebie. Przez to mają rozdwojenie- rozszczepienie jaźni. Tworzą iluzję własnych fanaberii. Jako nie potrafiących kochać własnych siebie.
    Aby widzieć Świat w Miłości do wszelkiego życia.
    Iluzja gry ludzi pochłania, ich w dążeniu do chwały w błędnym pojęciu przez nich blasku.
    Istnieje jedyny sposób aby się wyzwolić od sztucznego blasku ułudy , czyli iluzji tworzonym wyniku zazdrości ludzi.
    Poznając samego siebie od wewnątrz aby mieć miłość i zgodność samych z sobą.
    Istotą sprawy a tym samym prawdą jest zgodność bycia sobą. Przy umiejętnym rozpoznawaniu siebie jako istoty światła.
    Więc uważam,iż życie powstało z miłości w momencie stwarzania warunków niezbędnych do życia.
    Miłość jest źródłem zmian zmiany procesów życia.
    Należy pamiętać, że iluzję stworzyli ludzie. Błędnie interpretując zauroczenie jako stan zakochania i miłości.
    Miłość jest mową serca.
    Gwiazdy są wiedzą w rozumieniu miłości do wszelkiego czującego życia.
    Ponieważ życie ma źródło tworzenia w akcie miłości.
    Natomiast stan zazdrości pojawił się w momencie błędnego zauroczenia. Bez rozpoznania prawdziwego stanu miłości.
    Prawdziwa miłość pojawia się gdy czas się zatrzymuje. Brak od czucia czasu. Jest właściwą rozpoznaną miłością.
    Pewnie wszyscy znają miłość jako stan zakochania.
    Ten stan jest programem stwarzania ludzkiej iluzji.
    Więc ludzie porzucą własne iluzję zauroczenia w miłości. Aby przejść do prawdziwej miłości bez stanu czasu.
    Bycie ponad czasem w stanie miłości i zgodności z własnym sobą. Wyzwolić się aby zrozumieć kres nadchodzącej naszej droga w nauce i poznawaniu życia.
    Mogę być niezrozumiały, gdyż widzę obecne zmiany i pojmuję inaczej.
    Być może przez to jestem atakowany przez iluzję gry Pana Marduku ziemskiego i oczywiście Pani od piramid.
    Wygląda, że Pan ziemski, czyli pan Marduk lubi okrągłe Panie z dużymi arbuzami.
    Przepraszam za arbuzy. Oni mnie bawią w swojej iluzji gry.
    Człowiek stając się bogiem i stwórcą osiągnął na własne życzenie obłęd.
    Miałem rację robią kreta robotę.
    Religie się ścierają między sobą.
    Ja się zastanawiałem, czy za Ktosiem nie stoją Jezuici.
    Przecież oni w ludzkich głowach tworzą iluzję w postaci aniołów.

    • Maria_st pisze:

      maly buddo, dobre coś napisał:
      „Wygląda, że Pan ziemski, czyli pan Marduk lubi okrągłe Panie z dużymi arbuzami.”

      a ja lubie arbuzy ha ha ha, narobiłeś mi smaka…..

      • Mezamir pisze:

        Ameryko nie pamiętasz
        Bo nie chcesz pamiętać
        Przelałaś krew niewinną
        Czerwoną jak kolor skóry
        Zbudowałaś swoją wolność
        Zabierając ją innym ludziom

        Guantanamo to też robota Rosji😉

  8. siola-kurka wodna pisze:

    Zmienil stryjek siekierke na kijek ,nie zauwazyl przy tym ze nie rozni sie przy tym niczym od tego z siekierka.Jak kiedys tak i teraz bedzie wszystko niszczyl swiatlem stworcy ,skad ty my to znamy nie od dzisiaj .Ten sam stryjek tylko inny kijek tzn wszystko to samo co bylo.Nie rubcie drugich glupszymi niz sami jestescie to Rada dla tego boskiego gada.A 58 Niebieska Matka to STATEK MATKA i ten jej podarunek to wiedza z jej wnetrza ,dlatego to niemowle?To wyjasnia dlaczego probowano mnie zniszczyc wlacznie z morderstwem Oni sie boja i strach do tego popychal a ja Taki spokojny dzieciuch jestem.

    • Maria_st pisze:

      SIOLA-KURKO WODNA NAPISALES:
      A 58 Niebieska Matka to STATEK MATKA
      czy w śnie widzialeś ten statek dokladnie, jak wygladał ?
      Kiedy o tym śniłes?

  9. siola-kurka wodna pisze:

    Na poczatku tylko rozblysk bialego swiatla potem zobaczylemZygarowaty ksztalt cos jak zepelin podzielony na komory wypelnione dziecmi z jednej z tych komor podala mi tego niemowlaka,mysle ze dlatego ta legenda o diablach na slezy i ze caly czas szukaja wejscia do domu bo go sami zasypali,haha.Jednak chodzi im o naped nie ma ja uciekac .

  10. siola-lyska pisze:

    Marys zaspiewaj sobie” Gdybym ci ja miala skrzydelka jak gaska”

    • Maria_st pisze:

      siola-kurko wodna ale ta Statek Matka to odbierasz ok, czy nie…pytam nie bez powodu—kiedys tu o tym pisalam….statek matka andromeda cygaretowate, ale to byl real ., ale to bylo kilka lat temu–moze 2-3, juz nie pamietam.
      A z tymi niemowlakami to tez mialam cos, wiele miesiecy przed urodzeniem Wiktorii / ktora niby wg usg miala byc chlopcem/ widzialam ja tak jak bylo potem za kilka miesiecy, ale w tym snie tez dano mi grubego niemowlaka i meski glos mi powiedzial ze to dar od boga…ha ha ha, no ale ze snu sprawdzilo sie tylko z Wiktoria bo nie dano mi zadnego chlopczyka…..

  11. A58 pisze:

    To nie takie proste Siolu.Przekazywanie informacji ma różne formy.Jest taki sposób , który pozwala identyfikować osoby związane z projektem..To nie jest tak ,że wszyscy z tej organizacji szóstek bezkrytycznie wspomagają tego najważniejszego.Pytasz o niemowlę.To ligusy spowodowali ,że dziecko obarczone śmiertelną chorobą przeżyło.Zrobili to potajemnie i bez wiedzy szefa.Skąd wzięły się przekazy dotyczące pewnych osób , które były manipulowane w celu obarczenia ich odpowiedzialnością.Te rejestracje wyjaśniają o co chodzi Trzeciemu.Nie dziw się ,że na Ciebie polują.Jesteś bardzo ważnym ogniwem w tym co się dzieje.W sumie to nawet karanie Trzeciego nie bardzo mnie interesuje.Ważniejsze jest ,żeby w końcu dał działać innym w dobrym celu.Niech sobie gdzieś siedzi spokojnie .Dla nas ważniejsza jest przyszłość, bez bogów i pasożytów.Wszystko można naprawić ,ale nie w atmosferze zemsty i rozliczeń osobistych krzywd.

    • Maria_st pisze:

      Pytasz o niemowlę.To ligusy spowodowali ,że dziecko obarczone śmiertelną chorobą przeżyło.

      Andrzeju jeśli choroba śmiertelna to nieuleczalna.
      I jakim dziecku piszesz?
      To co opisujesz kojarzy mi sie z komputerem ktory nad wszystkim czuwa……..taka komputerowa gra ….

      • A58 pisze:

        Chodzi Marysiu o to dziecko , o którym pisał już Mickiewicz w tych tajemniczych zapisach o czterdzieści i cztery.To ,że przyjdzie na świat w pewnym określonym czasie mówią wszystkie wspomniane przeze mnie źródła pierścienia informacji.Centurie mówią ,że to czerniak.Rak skóry.

        • Dawid56 pisze:

          Co to znaczy rak.Kiedy ma sie urodzic, albo urodzilo sie to dziecko, w jakim miesiacu?

          • siola-lyska pisze:

            nie wiem o co chodzi ale moze 30081959 a moze 29091955 wojek alois stolberg gzies pod szczecinem zginal jego imie mam nosic.Powiedz tylko ze raka skury mam co bym sie nie zdziwil bo czarnych kropek pelno na skurze mam .Zreszta ciekawe kto wiedze ojcow w sobie nosic ma .

          • siola-lyska pisze:

            ten z 59 roku ma zatruta krew doslownie i w przenosni

          • A58 pisze:

            Ale przed chwilą miałem zdarzenie.Wyszedłem zapalić a tu leci duże czerwone światło.Wiele takich widziałem.Identyczne zamieszcza na swojej stronie ufologicznej mój znajomy Arek Miazga.Tym razem obiekt zgasł w pewnym momencie i dalej leciał jako ciemny obiekt..Próbowałem zrobić zdjęcie telefonem , ale nie wiem czy coś będzie widać.Co do pytania Dawidzie Rak oznacza chorobę.Ten człowiek już się urodził.Centurie mówią ,że w znaku zodiaku odległym o trzy znaki zodiaku od wodnika.Pływać będzie w pobliżu rzeki zabarwionej krwią ziemi.Ma brata.Pali papierosy.Otrzymał imię zgodne ze swoim pochodzeniem.Jest takich wskazówek sporo.Jest też o wizycie w ciemnym miejscu , gdzie ciemne duże znamiona zostały mu usunięte.

          • Dawid56 pisze:

            Czyli Byk lub Skorpion.( To moze byc tez ascendent), albo dominanta!

          • Maria_st pisze:

            Andrzeju a ja mialam napisac odnonie tego statku matki ze oni juz sa i chcialam przypomniec te 2 czerwone kule, jakie kiedys opisalam ale sobie pomyslalm…po co to i tak indukcja

          • Michaela pisze:

            Andrzej napisał o tym czerwonym świetle, a ja sobie przypomniałam jak kilka lat temu zobaczyłam przez okno ( jest skierowane na zachód) coś b. ciemnego z kilkoma światełkami , które świeciły normalnie jak żarówki, nie migały .Ten obiekt nazwałam „platformą”.No było to coś naprawdę dużego, nigdy czegoś takiego nie widziałam . działo się to późnym wieczorem… szybko pobiegłam na balkon ( jest na wschodniej stronie) i patrzyłam do góry . Oj, sunęło to bardzo wolno i było wprost nade mną …tak,że w pewnym momencie obleciał mnie strach i myślałam,żeby to już przeleciało, bo zaczęłam się jakoś dxiwnie czuć… Nie wiem ,co to było,wydawało mi się ,że leciało dość nisko a kształtu nie mogłam się dopatrzeć i nie pamiętam ile tych swiatełek było….

          • mały budda pisze:

            Czerniak. Rak skóry.
            Czuje grę słów jakby wypowiedzianych.
            Rak skóry dotyczy ludzkości.
            Skóra to iluzja i maska człowieka.
            Stres,strach wywołują lęki, które wywołują czerniaka, czyli raka skóry.
            Jest rakiem skóry, dla upadłych.
            Upadli raka dla ludzkości stworzyli. Więc doświadczają własnego raka skóry.
            Czytam czytam rak wspak, czyli kar tj. rak. Wychodzi w kocu kara was spotka upadli ludzie tworzący demony,bogów, stwórców.
            To dotyczy rodzaju ludzi i upadku. W postaci mówienia nieprawdy. Brak zgodności z samym sobą.
            Wychodzi na przeciw iluzji aby pokonać raka czyraka toczącego ludzi.
            Jakoś tak to odczułem.

          • Maria_st pisze:

            Michaelo ile lat temu to widzialas, pamietasz?
            Swiatlo czerwone?

        • siola-lyska pisze:

          Oj ja juz nie pale od kwietnia to napewno nie ja.

          • Maria_st pisze:

            Andrzej pali ha ha ha

          • latarnik pisze:

            a kim jest to dziecko ,losy ludzi na nim spoczywają ,nie można zrozumieć tego o czym mówicie,,mesjaszem ,ojcem obłąkanych , co za statek matka,mówcie po ludzku

          • Maria_st pisze:

            latarniku, to dziecko to z centurii Nostra-dam-usa…slynne 40 i 4 i nie wiem kim jest, pewnie czlowiekiem

            statek Matka–to ze snu sioli, real moj, ktory dawno temu opisalam choc wtedy skojarzylam to z projektem nazistow–Andromeda poniewaz ” przypadkiem” po tej obserwacji natrafilam na niego w necie, ale byc moze nie chodzilo o projekt a slowo–Andromeda
            Michaela opisuje swoja obserwacje UFO–inaczej Nola

          • Michaela pisze:

            Latarnik jesteś super! Świetnie to posumowałeś…no bo tyle jest tu wymieszanych tematów,że kto to normalny pojąć zdoła.Nie wiem🙂

        • Michaela pisze:

          PS. I sunęła ta „platforma” bezgłośnie…

          • Maria_st pisze:

            czy spod tej platformy z dolu wygladal jak waski pas prostokatnego zamglonego bladobialozoltego swiatla, potem ciemny pas, znowu pas swiatla itd?

          • Michaela pisze:

            Światełka jak napisałam były jasne i było ich niewiele, a objekt nie miał żadnych innych
            znaków…było wtedy wyjątkowo ciemno .

  12. siola-lyska pisze:

    Wiem Oni boja sie tylko jednego prawdybo na mszczeniu zabijaniu oczernianiu znaja sie najlepiej z tym ze czasami zapominaja co klamali wczesniej .Podarowalem im milion euro z banku na jagielonskiej w Gliwicach by dowiedziec sie kto siedzi pod nazwa oni bo oni byli odpowiedzialni za mord na matce ,nie wiedzialem jednak ze ludzie ich sie az tak boja i klamia w zywe oczy .Myslisz ze ta banda sie poprawi ja w to watpie dalem im juz kilka razy do zrozumienia ze wiem o zabijaniu szantarzowaniu przypisywaniu swoich czynow innym ,jedyne na co bylo stac chmielowej bekarta to powiedziec mi „Czy musieli to wszscy wiedziec „Wiem ze chcieli mnie wrobic w nadurzycia skarbowe w zwiazku z spadkiem nie przewidzieli jednak ze wiem o pieniadzach w banku i srebrach rodowych w szafie oj Taki Pech chciwosc nie poplaca mozna skonczyc jak curka rybaka.Mysleli ze jak przysla 4,5 mil dol to dam sie wrobic na nie ,nie tedy droga .

  13. A58 pisze:

    Tak Siolu , te ich metody miałem okazję przerobić na własnej skórze.Myślisz ,że nie można tego naprawić?Można – wszystko zależy od stawki jaką kładzie się na stole.Z jednej strony możliwość wybrnięcia z sytuacji , gdzie na końcu jest straszna kara a z drugiej rezygnacja z planu wojennego , gdzie kozły ofiarne typu Ktosia mają zostać odstrzeleni niczym jelenie w zastępstwie tych prawdziwych manipulatorów.Dlatego tak ważne było odnalezienie tych prawdziwych.Oni mają możliwość odkręcenia tego apokaliptycznego planu , w którym może zostać zniszczona niewinna ludność.

    • Dawid56 pisze:

      Stawka jest ogromna- to zapobiezenie uzycia broni atomowej w tych nowozytnych czasach.Wszelka bron atomowa powinna zostac zneutralizowana, a wszystkie elektrownie atomowe bezpiecznie zatrzymane.A najwazniejsze trzeba zaprzestac eksperymentow z LHC – tam rozpedzaja protony( czastki o masie zblizonej do neutronow)

  14. siola pisze:

    Andrzej co to mialo znaczyc z tym lotem na miotle ,przepuszczenie przez magiel potem slowa” czek auf Nelken planet zu ende”,wiem ze mam cos wspolnego ze stolbergiem ale zeby od raz na miotle latac.Jak sabat czarownic na Broken.

    • A58 pisze:

      Siolu myślę ,że chodzi o iluzje jakich byliśmy poddawani.Ciężkie doświadczenia to przepuszczenie przez magiel
      ” Czek(kaj) auf nelken planet zu ende”- czekaj na goździkową planetę(planetę czerwoną z pióropuszem) do końca Stolberg , to niemiecka nazwa Kołobrzegu.Koło – brzegu).Pamietasz Gerdę .Ona przypomniała mi przekaz o łapaniu papug (który potwierdziła Stokrotka).To jest o inwazji oliwkowych ludzi od strony morza(od brzegu).Takie info znajduje się też w centuriach.Sens polega na złapaniu mitycznych papug , które chcą doprowadzić do inwazji , której oliwkowi nie chcą ,ale zaatakowani mogą być zmuszeni do wykorzystania swoich technicznych możliwości.Kończy się to wypuszczeniem papug i pokojowym powitaniem oliwkowych(Przodków).Wstawię linka do strony , na której piszę czasami.Może mi Dawid głowy nie zgoli.Nie ma w sieci innego miejsca , gdzie to można zobaczyć.Czy czegoś Ci to nie przypomina?
      http://paranormalne.eu/forum/topic/8574-co-na-zdjciu-ze-szczytnika/#entry115508

      • Maria_st pisze:

        Kolo–brzegu mieszkaja wnuki……ha ha ha a Kosz–alin pelen lin…te nazwy ha ha ha
        no i gora chelmska
        Najwyższe wzgórze Góry Chełmskiej – Krzyżanka ma wysokość 136,2 m n.p.m., Krzywogóra – 133,0 n.p.m., Leśnica – 118,5 m n.p.m., Lisica – 25,9 m n.p.m.
        Na szczycie odkryto pozostałości działalności ludzkiej z okresu wczesnego średniowiecza. Działalność ta nie miała jednak charakteru osadniczego, a czysto symboliczny. Odsłonięto bowiem ślady palenisk, a także pozostałość bliżej nieokreślonej konstrukcji, w starszej literaturze określanej jako pozostałość świątyni pogańskiej[5]. Pierwsza wzmianka historyczna o Górze Chełmskiej pochodzi z 1214 roku, kiedy książę Bogusław II nadał klasztorowi norbertanów w Białobokach wieś Koszalin[6][7][8]. W nadaniu tym położenie wsi określane jest wyrazem iuxta Cholin, co znaczy w pobliżu Chełma (Gollenberg). Fakt, że posłużono się nazwą Góry Chełmskiej dla określenia położenia wsi świadczy o pełnieniu znaczącej funkcji punktu orientacyjnego dla najbliższej okolicy[9].
        http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_Che%C5%82mska

        • siola-lyska pisze:

          Gora chelmska ta sama nazwa jak wczesniejsza nazwa gory sw anny ahnen berg gora przodkow

          • Maria_st pisze:

            siola, mnie to juz nic nie zdziwi…..

          • siola pisze:

            Oj teraz zobatrzylem dopiero z kim pisalem ,odzywki jak w burdelu ,i taka banda ma sie za dzieci stwurcy chyba szefa ziemskiego pufu bo inaczej tego nazwac sie nie da ,masz szczescie Marrys ze Cie nic nie zaskoczy ,ja zaczynam powoli powatpiewac w udany koniec tzn bezkrwawy ,moze dac im spokoj w koncu niech se sami gardla podrzynaja jak Maja w tym ucieche szkoda mi tylko tych co nic nie wiedza i tych co juz do tej pory skrzywdzili .To tak jak z moim sasiadem co kradl mi benzyne z wski myslal ze nie wiem i sie smial ,ja wiedzialem ale dla swietego spokoju nic nie powiedzialem ,biedny skonczyl juz dawno chociarz byl mlodszy najlepsze w tym ze w czasie pracy po bohatersku honorowo zabil go prad wysokiego napiecia w czasie kradzenia miedzianych kabli zasluzyl na medal.

          • Maria_st pisze:

            napisałam ze mnie nic juz nie zdziwi i teraz mi sie przypomnialo jak mowilam ze nie mam strachu i szybko sie przekonalam—ze go jeszcze mam, dobre w tym bylo ze szybko sie zorientowalam ze to MOJ STRACH a nie zaden „demon” chciał mnie wystraszyc…..
            Mam nadzieje ze nic mnie juz nie zdziwi i OBY tak było .

            Jeśli tak Cie to zbulwersowało to jednak jestem zdziwiona, tymi odzywkami jak w burdelu u osób tzw ” duchowych ” .

      • siola-lyska pisze:

        Cos ty tak Andrzeju narozrabial ze wypowiedzi jego takie jakby mial wscieklizne moze w lisia nore wpadl i wyjsc nie moze a mozw w wlasne sidla sie pcha.

      • siola-lyska pisze:

        lotka do gry w babinktona albo cos duzego z napedem

        • A58 pisze:

          Oj Siolu.Nie zwróciłeś uwagi na link zamieszczony przez tego88… coś tam.Na nim młody specjalista z centrum nauki przekonuje oglądaczy ,że wtedy blisko Ziemi i optycznie księżyca znajdował się Mars.To wyjaśnienie jest z gruntu fałszywe.Dlaczego taki kit w ogóle znalazł się w informacjach.To potwierdza autentyczność zdjęcia tego Piotra G..Jest informacja i dezinformacja.
          Co do wścieklizny na forum , to wygląda to tak jak sztuczka iluzjonisty , w której brałem czynny udział wiele lat temu.Polega to na tym ,że sztuczka skierowana jest tylko do jednego uczestnika i to tego , który zaproszony jest na scenę..Długo zastanawiał się mój kolega skąd wiedziałem którą kartę wybrał.Nie wiedział ,że za jego plecami iluzjonista pokazał tą kartę całej sali.Wszyscy wiedzieli na sali którą wybrał mój kolega.Tak wygląda spektakl dla jednego widza..To właśnie odbywa się wokół Ktosia.
          Wiesz ,że tam teraz nie mam możliwości pisania.Dlaczego? Bo Ktoś przez przypadek może dowiedzieć się o technice , stosowanej gdzie jest tylko nieświadomym przekaźnikiem.

          • siola-lyska pisze:

            w przenosni nie ma co tam pisac bo zamiast pomyslec o co chodzi to zastanawiaja sie kogo nazywam oslem,mysle ze przynajmniej zrozumieli co mialem na mysli piszac zamienil stryjek siekierke na kijek ale boje sie nie rozumiom

          • siola pisze:

            Nie to nie mars raczej cos co samo lata ale ja nie astronom

        • Michaela pisze:

          Mam pytanie do Sioli.

          Zwrócił moją uwagę ten fragment Twojego komentarza:
          „nie wiem o co chodzi ale moze 30081959 a moze 29091955 wojek alois stolberg gzies pod szczecinem zginal jego imie mam nosic.”

          Pytam się ,bo wiąże się to z milosną historią mojej ciotki Janki i Alojzego.Działo sie to wczasie II wojny światowej jak przechodził front przez południowo-wschodnie rejony Polski.
          Alojzy był polskim żołnierzem i przyrzekł ciotce,że wróci do niej jak się skończy wojna.
          Najprawdopodobniej zginał ..nigdy nie wrócił….. a nazwiska jego nikt z rodziny nie zapamiętał.

          Czy to możliwe,że mogł być w tamtych rejonach Polski blisko rzeki San?

          • A58 pisze:

            Wiem ,że to pytanie do Sioli Michaelo ,ale problem poruszony przez Ciebie jest często wypaczany poprzez uproszczenia.Dlatego opowiem historie związane z doświadczeniami moich krewnych.Mąż ciotki mojej mamy(prawie w jednym wieku) urodził się na Śląsku.Nazwisko polskie i w sumie nie do wymówienia dla Niemców.Po rozpoczęciu wojny został przymusowo wcielony do wojska niemieckiego.Ucieczka nie wchodziła w grę , ponieważ to wiązało się z represjami wobec rodziny.Ten wujek trafił pod Stalingrad.Opowiadał , jak leżeli na odkrytym polu a „Rus” nakrył ich ogniem.Leżeli i podnosili nogę do góry , w nadziei , że zostaną trafieni w nogę.Wujek miał to szczęście i jednym z ostatnich samolotów został wywieziony z tego frontu.Gdy nadarzyła się okazja zniknął co oficjalnie traktowane było jako zaginięcie w czasie walki.No i wujek trafił do wojska polskiego na zachodzie.Tam służył w oddziałach obrony przeciw lotniczej.Wtedy po przekroczeniu Kanału La Manche. poznał Ciotkę.Po wojnie pozostał przy swoim prawdziwym obywatelstwie – polskim i nigdy nie wyparł się swojej ojczyzny.

            Teraz druga:

            Mój ojciec urodził się na emigracji.Praktycznie w Berlinie.Gdy po wojnie Alianci wprowadzili w Niemczech strefy głodu w Nadrenii Westfalii , polscy emigranci byli zmuszeni przenieść się do Francji.Tam pozbawieni podstawowych praw obywatelskich traktowani byli jako tania siła robocza.Wybuchła druga wojna światowa..Po klęsce wrześniowej duża liczba żołnierzy przedostała się do Francji , gdzie zaczęto formować wojsko głównie z tych emigrantów.Mój ojciec za to ,że dał w dziób sierżantowi , który jego mamę a moją babcię nazwał znanym obelżywym określeniem został wyróżniony wysłaniem na front w ramach Brygady Podhalańskiej.Walka w warunkach górskich w Norwegi miała swoje prawidła.Jeńców nie brała żadna ze stron.Niemcy naszą jednostkę nazwali „polnische SS”Po wycofaniu się do Francji żołnierze tej formacji byli ścigani.Jak złapali któregoś , to pod ścianę i po sprawie.Mój ojciec załatwił sobie papiery francuskiego sierżanta i jako Francuz trafił do obozu jenieckiego w Dortmundzie.Jeńcy byli zatrudniani do pracy w różnych zakładach i kopalniach.Mogli też być oddani do dyspozycji Niemców prywatnie.Tak ojciec trafił do pewnej rodziny , która przychodziła po niego co niedziela.Nie chodziło jednak o pracę.To był jeden z działaczy komunistycznej partii Niemiec.Kazał mojemu tacie siadać w fotelu i mówił ,że w tym fotelu lubił siedzieć Ernst Telmann.Tak się nieszczęśliwie złożyło , że jego szwagier był ważnym członkiem NSDAP w Dortmundzie.Wujek syna tego Niemca postarał się o pozbawienie praw rodzicielskich tego komunistę i stał się opiekunem prawnym jego syna.Przypadkowo mój ojciec był świadkiem tragicznej sceny.Ojciec mówił do syna , żeby się powiesił , żeby nie musiał iść do tych morderców(wuj postarał się ,żeby tego młodego przyjęto do SS).Chłopak trafił na front wschodni.Gdy dowiedział się ,że jego Ojca ,matkę i siostrę ścięto toporem na rynku w Dortmundzie , zastrzelił swojego hauptmana i uciekł do Rosjan.Zginął walcząc ze swoimi rodakami..

            Ostatnia jest bardzo drażliwa , dlatego pominę szczegóły i przyczyny z powodu mój ojciec zmuszony był do ucieczki z obozu.Mam jego dokumenty (Niemcy byli bardzo skrupulatni w prowadzeniu dokumentacji).Daleko nie uciekł.Następnego dnia został złapany i osadzony w areszcie.Nastawił się ,że już po nim.Wtedy do celi wszedł SSman.Zaczął przesłuchanie.Ojciec opowiedział mu co zmusiło go do ucieczki i ,że nie jest Francuzem a Polakiem.I wtedy SSman przeszedł na polski.Rozmawiali po polsku.Ostrzegł ojca ,że następnym razem już nie będzie mógł go wyciągnąć z bagna.Ojciec posiedział parę dni w areszcie i gdy sprawa obozowa przycichła SS man spowodował przeniesienie go do innego podobozu.

            Wojna to największe zło świata.Zmusza ludzi do robienia rzeczy , których nigdy by nie robili.Ocena zachowań ludzi po obu stronach nie jest jednoznaczna.

          • Dawid56 pisze:

            U nas na Kaszubach sprawa wygladala bardzo podobnie.Do dzisiaj nie ustaja animozje pomiedzy potomkami tych, co zostali zmuszeni do podpisania III grupy, a tymi co nie podpisali.Podpisanie III grupuy bylo rownoznaczne z wcieleniem do Wehrmachtu(ojcow, zynow). Czesc tych co sluzyla w Wehrmachcie a potem u Andersa nie wrocila igdy do Polski. O tych co poszli na front wschodni i tam zachorowali, wszelki sluch zaginal.

          • Michaela pisze:

            Dziękuję Dawidzie i A58🙂

          • A58 pisze:

            No dobra, żeby poprawić tą smętną atmosferę opowiem Wam jeszcze jedną historię obozową.Będzie o tym , jak jeden z jeńców stwierdził ,że Hitler uratował mu życie..Pewnego razu mój ojciec pracując u bambra , dostał od niego kurę.Przyniósł do obozu i zastanawiał się jak ją ugotować , czy też upiec.Jeden z jego kolegów był zawodowym kucharzem i pracował jako spec od robienia sosów w dużej znanej paryskiej restauracji.Zaofiarował się upitrasić tego kuraka.Gdy danie było gotowe ojciec zaproponował mu ,żeby razem go zjeść.Wtedy padły te słowa o ratowaniu życia przez Hitlera.Brzmiało to mniej więcej tak:’Coś ty ja mam jeść to świństwo.W mojej pracy codziennie jako szef kuchni musiałem spróbować kilkaset sosów i dań.Dobrze ,że trafiłem do niewoli bo nie muszę się obawiać o moją wątrobę.Na tych zupkach z brukwi jestem jak na leczeniu Hitler uratował mi życie”.

          • Maria_st pisze:

            nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo?

  15. Dawid56 pisze:

    A 58
    „Wszystko można naprawić ,ale nie w atmosferze zemsty i rozliczeń osobistych krzywd”
    Podpisuje sie pod tym zdaniem obiema rekami🙂

  16. Mezamir pisze:

    Krzysztof Grzesik said, on 19 Lipiec 2014 at 18:10
    Utożsamianie Grenlandii i innych północnych wysp z pozostałościami Hyperborei nie jest nowym pomysłem. Takie teorie pojawiają się w pismach teozofów I antropozofów, gdzie Hyperborea była lądem zamieszkałym przez drugą ludzką rasę. Z polskich autorów pisał o tym Kazimierz Chodkiewicz w swej pracy „Ewolucja ludzkości. Zarys antropogenezy okultystycznej.”
    http://www.dobreksiazki.pl/b2492-ewolucja-ludzkosci-zarys-antropogenezy-okultystycznej.htm

    Hyperboreę z Grenlandią utożsamiał też w swoich opowiadaniach hyperborejskich Clark Ashton Smith: en.wikipedia.org/wiki/Hyperborean_cycle

    Odpowiednikiem góry Meru z powyższego artykułu może być tam góra Voormithadreth, zamieszkała przez różnych bogów i inne istoty.

    http://bialczynski.wordpress.com/2014/07/14/slowianscy-mardowie/#comments

    • Maria_st pisze:

      Hyperboreę z Grenlandią utożsamiał też w swoich opowiadaniach hyperborejskich ”

      I na terenie Polski archeolodzy odnależli ślady Hiperborei–na Mazowszu….wiec jak to jest z ta Hiperboreą?

      Odpowiednikiem góry Meru z powyższego artykułu może być tam góra Voormithadreth, zamieszkała przez różnych bogów i inne istoty.”

      Nie wiem nic o gorze Meru, ale w zasadzie to wcale nie musi byc to ta poniewaz wiele jest gór z podobnymi legendami, tym bardziej że po kataklizmacj Meru może być dzis niewielkim wzniesieniem .

    • Dawid56 pisze:

      Juliusz Verne sytuuje kolo jednwgo z wulkanow Islandii mozliwosc dotarcia do wnetrza Ziemi !

      • JESTEM pisze:

        „-Hyperboreę z Grenlandią utożsamiał też w swoich opowiadaniach hyperborejskich ”

        – I na terenie Polski archeolodzy odnależli ślady Hiperborei–na Mazowszu….wiec jak to jest z ta Hiperboreą?

        – Juliusz Verne sytuuje kolo jednwgo z wulkanow Islandii

        Możliwe, że wkażdym ztych trzech zdań jest zawarta prawda. Hiperborea to mogła być wielka kraina obejmująca całą obecną Europę środkową i północną.
        I tu, gdzie Bałtyk też może była, a potem było jakieś „przebiegunowanie” i pojawił się Bałtyk („naciek” na niższe tereny z oceanu), który rozdzielił ląd… Pisałam kiedyś u Livii o takim „śnie”, w którym miało miejsce jakieś „uzgodnienie” czy „umowa” (ale nie mam pojęcia koko z kim), że: albo cała „Europa zostanie zalana albo tylko część pod warunkiem, że większość ludzi z tych terenów zniknie”.

        Hiperborea to dla mnie kraina ze świata matriarchalnego, w którym ludzie byli bardzo połączeni z naturą i mieli świadomość „kolektywną”. Nie istniały istoty o tak mocnej indywidualności (ego-ja) jak obecnie…

        • Maria_st pisze:

          Hiperborea to dla mnie kraina ze świata matriarchalnego, w którym ludzie byli bardzo połączeni z naturą i mieli świadomość „kolektywną”. Nie istniały istoty o tak mocnej indywidualności (ego-ja) jak obecnie…

          I wygineli jak mamuty…ta niekończąca sie opowieśc…..

  17. mrnice pisze:

    ciemnanoc.pl

  18. heddon pisze:

    cudowne cycki, ale Cro-Magnon poprawnie wymawia się mniej więcej kromanjo, gdyż to nazwa francuska. chętnie rozwinąłbym ten temat z panią Ewą

  19. Dar-Pax pisze:

    Ze smutkiem stwierdzam, iż narracja pani Ewy Wierzbickiej nacechowana jest schizofrenicznością i podstępem. Mamy w wypowiedzi do czynienia z dwoma wątkami, które stoją w jawnej sprzeczności ze sobą i nijak nie można ich pogodzić. Jeśli ktoś obejrzał powyższy filmik, proponuję po przeczytaniu mojego komentarza obejrzeć go jeszcze raz i prześledzić jak rozjeżdżają się dwa negujące się nawzajem tematy.

    Pierwszy wątek, to niesiona ludzkości pomoc:
    1. Wedle pani Wierzbickiej opierającej się na książce „The Human Soul” autorstwa Chrisa Thomasa mamy: ziemię, która wykształciła w ramach ewolucji neandertalczyka, ale doszła do wniosku, iż jest za mało zaawansowany i postanowiła zaadoptować człowieka z Cro-Magnon pochodzącego z Marsa. Jestem w stanie przyjąć punkt widzenia dający ciałom niebieskim w tym ziemi jakiś rodzaj świadomości. Moje pytanie jednak brzmi, jeśli ziemia doszła do wniosku, że neandertalczyk jest zbyt prymitywny, to w jaki sposób sięgnęła po owego Marsjanina i przeniosła na swoją powierzchnię? Czy mamy przyjąć, że ziemia dysponowała technologią podróżowania i przemieszczania żywych istot w kosmosie? Tu nasuwa się pierwsze niepokojące podejrzenie, że to o czym mówi prelegentka w ślad za autorem książki to jedno, a to jak należy rozumieć te słowa to co innego. Już na tym etapie nie mamy innego wyjścia jak założyć, że cała mowa o ziemi posiadającej świadomość i pomagającej człowiekowi w rozwoju jest tylko retoryką, mająca ukryć siłę, która naprawdę ingerowała w rozwój człowieka. Najprostsze wyjaśnienie to przyjąć, że kiedy pani Wierzbicka mówi o ziemi, która przeniosła Marsjan ma to oznaczać obcą cywilizację, która przetransportowała mieszkańców czerwonej planety na ziemię. Powstaje tu jednak kolejne pytanie, czemu nie można było powiedzieć wprost, iż to nie ziemia chciała nas zmienić, tylko jakaś obca cywilizacja? Może dlatego, że zabrzmiałoby to złowieszczo? Gdy mowa o ślepej ewolucji, lub troszczącej się o nas jako o swoje dzieci ziemi, to jesteśmy w stanie łatwiej przyjmować wiedze, że powyższe siły mogły wpływać na nasz rozwój. Jeśli jednak mowa o innej cywilizacji modyfikującej nas wedle swego uznania, to zaczyna budzić się w nas opór. Jeśli nie ślepe siły stoją za zmienianiem nas, to istnieje ryzyko, że ktoś zapyta o moralne prawo do takiego ingerowania, czystość intencji, oraz cel? Może jeszcze dojść taki szczegół jak pogwałcenie wolnej woli, zakładając, iż ingerencja w rozwój człowieka jest kontynuowana i dziś, to czy aby ktoś nie zapomniał się nas spytać o naszą zgodę? Wybiegłem nieco do przodu, chciałem jednak na wstępie zasugerować czemu mają służyć takie wygibasy narracyjne i nie mówienie wprost.
    2. Dalej dowiadujemy się od narratorki, że: „w ramach pomagania człowiekowi, ziemia udoskonaliła człowieka Cro-Magnon genetycznie, poprzez wszczepienie czipa, który przyśpieszył rozwój tego organizmu”. Ponownie, jeśli potraktować słowa dosłownie musieli byśmy przyjąć, że ziemia dysponowała technologią czipowania ludzi. Przyjmujemy więc kolejny raz, że pani Wierzbicka rozmija się z prawdą i chodzi tu w rzeczywistości o obcą cywilizację. Na marginesie muszę nadmienić, że jest to wspaniały pomysł dla NWO i iluminatów. Jeśli w przyszłości będą chcieli nas wszystkich zaczipować, mogą idąc za przykładem takich osób jak pani Wierzbicka i omawiany przez nią autor ogłosić w mediach, że to nie oni, ale ziemia się tego domaga, dla naszego dobra i rozwoju. (Np. aby zakończyły się na świecie kataklizmy naturalne musimy się wszyscy zaczipować, bo czipy zsynchronizują nas z częstotliwością ziemi itp.). Ciarki przechodzą gdy słucha się takiej indoktrynacji, w której czipy to narzędzia udoskonalania ludzi.
    3. Jak mówi dalej prelegentka: „na tym etapie nasza cała dusza została w ciele w Cro-Magnon umieszczona”. Proponuję zwrócić uwagę na ten cytat, ponieważ jest możliwe, że stanowi on podstawę do zrozumienia całego problemu. Odtąd mamy człowieka Cro-Magnon, którego dusza znajduje się całkowicie w ciele fizycznym dzięki zastosowaniu jakiejś technologii czipowania. Ta zmiana oznacz, że człowiek Cro-Magnon wcześniej nie posiadał duszy, albo posiadał, jednak częściowo tylko znajdowała się ona w ciele, a częściowo poza? Raczej nie mamy do czynienia z pierwszym z wymienionych wypadków, ponieważ gdyby człowiek Cro-Magnon nie posiadał duszy, nie można by go było nazwać nie tylko człowiekiem, ale nawet zwierzęciem. (Według mnie zwierzęta posiadają duszę i jest to twierdzenie uprawnione w tej dyskusji tym bardziej, że prelegentka za autorem książki, nadaje świadomość ziemi, więc nie można jej tym bardziej odmówić zwierzętom). Pozostaje więc druga opcja do tego momentu człowiek Cro-Magnon posiadał dusze częściowo tylko umiejscowioną w ciele, oznacza to, że część percepcji takiego człowieka operowała poza światem fizycznym, w świecie duchowym. W tym miejscu następuje bardzo ważna zmiana statusu człowieka, z istoty która ma wgląd w świat duchowy i nie jest zamknięta w ciele fizycznym, na przeciwieństwo tego, czyli teraz dusza zostaje cała wtłoczona w ciało fizyczne, tym samym traci kontakt ze światem duchowym. Od tego momentu zmieniamy się w istotę skupioną tylko na doczesnej egzystencji, poprzez ograniczenie nas do zmysłów fizycznych. Na logikę tym właśnie jest całkowite wciśnięcie duszy w ciało. O dziwo prelegentka stara się nam przedstawić wciskanie ludzkiej duszy w ciało, przez obcą cywilizację za pomocą czipów, jako cos dobrego dla ludzi. Czy mam rozumieć, że pani Wierzbicka jest zadowolona z faktu, że nie posiada nie tylko wglądu w duchową naturę świata, ale nawet nie ma pomniejszych zdolności paranormalnych, jak choćby telepatia, czy postrzeganie na odległość? Jeśli było tak jak pani Wierzbicka nam to opisuje, że ktoś nas całych wcisnął na siłę w ciała fizyczne, to już wiemy dzięki komu jesteśmy tak duchowo upośledzeni i odcięci od swej duchowej natury. Znów wspaniała podpowiedź dla NWO i iluminatów, którzy zgodnie z tą koncepcją, chcąc budować nowe społeczeństwo, mogli by nam głosić, że rozwój to przenoszenie naszej świadomości ze sfery duchowej na poziom fizyczny a nie pokonywanie ograniczeń fizycznych by wspiąć się na wyżyny duchowości.

    Od teraz zacznie się drugi wątek prelekcji stojący w jaskrawej sprzeczności z tym co pani Wierzbicka dotąd nam mówiła. Od tego momentu również zaczyna się zaznaczać coraz silniej rys schizofreniczności, o którym wspomniałem na początku. Pomimo absurdalności w dotychczasowej treści wypowiedzi, gdzie słyszeliśmy o tym, że nie kosmici, ale planeta ziemia przeniosła Marsjan w kosmosie a potem wszczepiła im czipy, cały czas jednak prelegentka uporczywie, za autorem książki powtarza, iż to wszystko było czynione dla naszego dobra i by nam pomóc. Od cytatu, który podam poniżej zaczyna się wyłaniać zupełnie inny obraz tej opowieści. Stawia on pod znakiem zapytania, jeśli nie intencje obcych ingerujących w rozwój ludzkości, to co najmniej zostaje podważona ich kompetencja do wykonania tego samozwańczego zadania.
    1. Cytuję za prelegentką wypowiedź, jak mniemam wyartykułowaną z punktu widzenia obcej cywilizacji: „Wszczepiliśmy omyłkowo człowiekowi Cro-Magnon jakąś bakterię, w związku z tym żeby nie doprowadzić do totalnej katastrofy zdecydowaliśmy się razem ze świadomością planetarną ziemi zniszczyć Atlantydę”. Tym razem już nie jest podane, iż ziemia wykonuje zmiany na ludziach, jak miało to miejsce wcześniej. Pierwszy raz pani Wierzbicka mówi prawie wprost o kosmitach. Ziemia jednak nadal jest używana jako coś w rodzaju alibi. Obcy jakoby sami nie podejmują się wymordowania ludzi, w tej decyzji ma uczestniczyć świadomość ziemi, co najprawdopodobniej ma obcych w jakiś sposób rozgrzeszać. Tę dygresję uczyniłem by unaocznić jakim, niemal prawniczym stylem manipulacji i wygibasami słownymi posługują się, ci którzy kreślą nam narracje całej tej opowieści. Przejdźmy jednak dalej. Nie mamy danych jakiego rodzaju dokładnie problem wygenerowali obcy, robiąc swoje doświadczenia na ludziach. Możemy tylko opierając się na słowach prelegentki wnioskować, że skoro mowa jest o wszczepieniu człowiekowi jakiejś bakterii, to oznacza, że obcy spowodowali u ludzi jakąś chorobę-zarazę. Dowiadujemy się, iż tak nam pomagano, że doprowadziło to do wymordowania, znaczącej, najprawdopodobniej większej części populacji ludzi. Tu mam pytanie do czytelników, odpowiedź na nie pomoże nam trzeźwo spojrzeć na to jaki stosunek do ludzi mieli obcy. Czy dzisiaj gdy wybucha zaraza wymordowujemy chorych, by nie zarazili zdrowych? Jak byśmy nazwali ludzi, lub rządy państw, które wpadły by na pomysł eksterminowania zainfekowanych jakimś wirusem? Czy takie władze i ludzie nie kojarzyli by nam się z Hitlerem, lub Stalinem mordującym miliony? Dlaczego po zetknięciu się z taką informacją pani Wierzbicka nadal jest skłonna mówić nam, że obcy są dla nas dobrzy. Czy nie jest to ta sama retoryka, która każe i dziś nie licznym fanom Stalina, czy Hitlera wybielać te postacie i mówić nam, że to co robili ci oprawcy było pozytywne, lub konieczne dla dobra ich ojczyzn? Jest pewna analogia, którą należałoby przytoczyć. Istnieje mianowicie sytuacja w której ludzie są w stanie wymordować jakąś część populacji by ochronić przed zarazą resztę tejże populacji. Tą sytuacją jest np. choroba stada krów, gdy stado jest chore wybija się je by zaraza się nie rozniosła. Ta analogia każe nam podejrzewać jaki stosunek do ludzi mają obcy. Jesteśmy dla nich czymś w rodzaju bydła, tak przynajmniej wynika ze słów pani Wierzbickiej, jeśli oczywiście przyjąć, że mówi prawdę o tym, że obcy wymordowali część ludzkiej populacji dla walki z chorobą.
    2. Następnie prelegentka mówi nam o ludziach: „: z jakiegoś powodu zaczęliśmy tracić energię w naszym ciele”. W tym miejscu czuję się zmuszony przypomnieć, że słuchamy cały czas tej samej opowieści, w której od samego początku pani Wierzbicka mówi nam, iż obcy pomagają się nam rozwijać. To nie jest już jakaś druga, inna historia, w której przybywają do nas złe siły i nas krzywdzą, ani nawet to nie jest narracja, w której zostaliśmy pozostawieni sami sobie i w tej samotności dzieje się nam coś złego. Nie, to jest cały czas ta sama opowieść, w której obecna tu obca cywilizacja jedyne czego chce, to pomóc nam w rozwoju? Pomaga nam i to z takim zaangażowaniem, że najpierw czuje się zmuszona wymordować część ludzkości a potem okazuje się, że my ludzie tracimy energię i stajemy się coraz słabsi. Co jest niepokojące, to fakt, że pani Wierzbicka cały czas opowiada nam tą historie sugerując, że ze strony obcych spotkało nas w ogóle, cokolwiek dobrego. Tu mam pytanie do pani Wierzbickiej, załóżmy że instytucja rządowa dysponująca odpowiednią technologią, podała by panią Wierzbicką i jej rodzinę modyfikacją genetycznym i tylko na samej pani Wierzbickiej eksperyment by się powiódł. U męża i dzieci wystąpiły by zmiany genetyczne, których konsekwencją była by choroba i to zaraźliwa, więc władze zlikwidowały by osoby będące efektem nie udanego eksperymentu. Czy po czymś takim pani Wierzbicka opowiadała by pozytywnie o władzach, czy może jednak w końcu zastanowiła by się nad tym co mówi do ludzi?
    3. Dalej słyszymy o przyczynach naszego słabnięcia: „Ta nasza dusza, te sto procent duszy nie mogło się w ciele pomieścić”. Dalej konsekwentnie podążamy za informacjami, które podaje nam narratorka i staramy się je przeanalizować. Powstaje więc pytanie co oznacza powyższa wypowiedź? Mówi nam o tym, że wciskanie duszy w ciało cały czas jeszcze trwa i nie zostało póki co uwieńczone sukcesem. Jeśli całe dotychczasowe działanie obcych sprowadzało się do wciskania duszy w ciało i jednocześnie ludzie stawali się coraz słabsi, oznacza to, że chcący, czy nie chcący tym procederem obcy osłabiali ludzi. Przepraszam panią Wierzbicką, że stanę tu w opozycji do jej romantycznej wizji, w której obcy jakoby nam pomagają. Jeśli ktoś robi coś, co mnie w jakikolwiek sposób osłabia, choćby nie wiem jak szczytne frazesy przy tym wygłaszał, to mnie po prostu ktoś taki krzywdzi. Jeśli pani Wierzbicka ze mną się nie zgadza i nadal obstaje przy swoim twierdząc, że widzi cokolwiek pozytywnego w działaniu obcych, tylko dlatego, że obcy wmawiają autorowi książki, iż nam pomagają, to nawet mogą być tego dobre efekty, przynajmniej dla mnie. Niech pani Wierzbicka zechce podać mi numery swoich kont bankowych i hasła do nich. Ja będę sobie pobierał z tych kont pieniądze kiedy będę chciał, osłabiając tym finanse szanownej pani prelegentki. Wiedząc jak ważne dla pani Wierzbickiej jest by wszystko przedstawić w odpowiednim świetle, będę często telefonował i mówił jej, że gdy zabieram jej pieniądze i osłabiam ją finansowo, to czynię to tylko dla jej dobra. W tedy może pani Wierzbicka zastanowi się i powie: zaraz, zaraz ładnie mi tu mówisz o pomaganiu i że robisz wszystko dla mojego dobra, ale jednocześnie z konta zabierasz mi pieniądze i osłabiasz mnie finansowo. W tedy pani wierzbicka odkryje prawdę, której wcale odkrywać nie trzeba, bo ktoś już to kiedyś powiedział: nie po słowach ale „po owocach ich poznacie”. Więc może na chwilę pani szanowna prelegentka odstawi na bok ideologiczną indoktrynację o braterskiej pomocy obcych cywilizacji dla ludzi i skupi się tylko na faktach i na tym co oni, wedle jej własnych słów ludziom jak dotąd zrobili.
    4. „Bo utrata tej energii polegała na tym, że pewne wyższe funkcje mózgowe zaczęliśmy tracić, też fizycznie, taka destrukcja fizyczna”. Tym cytatem z pani Wierzbickiej dochodzimy już do apogeum schizofrenicznego rysu całej tej dziwnej narracji. Mamy nadal przyjmować, że obcy nam pomagają, pomimo, że jak sama prelegentka mówi: przenieśli naszą dusze całkowicie na plan fizyczny odcinając od świata duchowego, w wyniku tego tracimy energię i czujemy się coraz gorzej, aż w końcu degradują się zdolności naszego mózgu, a nawet parametry fizyczne naszych ciał. Nie chce być nie grzeczny, ale czy pani Wierzbicka słyszy to co sama nam opowiada? Czy szanowna pani Wierzbicka choć na chwile zastanowiła się nad brakiem spójności i logiki w tej historii?
    Słuchając drugiej połowy (cały czas pozostajemy przy filmie nr 1) narracji pani Wierzbickiej, jeśli brać na serio to co nam podaje, należy w paść w panikę. Okazuje się, że nie tylko nadal trwa proceder traktowanie nas jak bydło, na którym przeprowadza się doświadczenia genetyczne, ale o zgrozo do tego wszystkiego obcy opracowali nową, lepszą metodę pozwalającą jeszcze mocniej nas wtłoczyć w ciała. Jakbyśmy na tym etapie, na którym jesteśmy nie mieli dość problemów z naszą przyziemną naturą i odcięciem od naszych duchowych korzeni. Tu cytat z pani Wierzbickiej: „problem został rozwiązany i znaleziono odpowiedź jak umieścić całą duszę w naszym ciele fizycznym”. Pierwsze co mi przyszło na myśl gdy usłyszałem te słowa pani Wierzbickiej to: O matko boska to jednak jest sposób by nas jeszcze bardziej uziemić i odciąć od świata duchowego? Zamiast myśleć jak wyzwolić się z okowów fizyczności, wznosić się na wyżyny duchowe pani Wierzbicka reklamuje nam definitywne zamknięcie duszy w ciele. Czy Pani Wierzbicka jest tak mało mądra ( wyrażam się tu delikatnie, choć powinno w tym momencie paść ostrzejsze słowo), że z uśmiechem na twarzy powtarza za kimś tak podstępne zachęty, nie zastanawiając się nad nimi? A może jednak pani Wierzbicka coś rozumie z tego co sama mówi, lecz wtedy o zgrozo jest jeszcze gorzej, bo powstaje pytanie jakie intencje ma prelegentka przekonując, że ograniczanie naszej duszy do zamknięcia jej wyłącznie w obrębie ciała fizycznego jest dla nas korzystne?
    Pani prelegentka mówi iż: „podwyższenie częstotliwości ziemi ma pozwolić na lepsze wpasowanie duszy do ciała”. Tu powstaje pytanie co to oznacza? Słuchając pani Wierzbickiej w tej narracji nauczyliśmy się jak dotąd, że musimy doszukiwać się drugiego znaczenia jej słów. Już wiemy że kiedy mówiła o ziemi wszczepiającej czipy naszym przodkom, to miała na myśli obcą cywilizację. Już wiemy, że kiedy pani Wierzbicka mówi nam, że owa obca cywilizacja nam pomaga w rozwoju, oznacza to, że odcinają nas od sfery duchowej, oraz degradują nasze zdolności mentalne i fizyczne. Co więc może oznaczać, iż wymyślono jak zmienić częstotliwość wibracji ziemi, aby jeszcze mocniej wcisnąć dusze człowieka w ciało? Musimy rozpatrzyć to wraz z kolejnymi informacjami pochodzącymi od pani Wierzbickiej, które przedstawiam zestawione zbiorczo:W 1996 roku zeszły na ziemię pewne energie, które po podłączeniu się do energetycznych linii ziemi (ang.Ley lines) spowodowały, że zwiększyła się częstotliwość wibracji ziemi z 7.56 h do 3.5 kh, co powoduje od tego roku pojawianie się u ludzi zdolności paranormalnych. Ponoć jeszcze przed tą datą jakieś istoty z planów nie fizycznych zeszły na ziemię i na poziomie podświadomym spytały każdej istoty na ziemi czy wyraża zgodę na reintegrację tej duszy. Ci którzy się nie zgodzą będą musieli opuścić planetę i powrócić do miejsca, z którego pochodzą. Czyli do rejonów istot duchowych.
    Wnioski: po pierwsze ci, którzy nie zgodzą się na plan obcych będą musieli opuścić ziemię. Nie wiem czy ma to oznaczać, że ludzkość będzie kolejny raz poddana eksterminacji? Jak sama pani Wierzbicka nam powiedziała obcy są do tego jak najbardziej zdolni i już to robili na ziemi. Po drugie odniosę się do wspomnianych zdolności paranormalnych, pojawiających się ponoć od 1996 roku, dzięki temu, że ktoś doładowuje energią linie mocy znajdujące się na ziemi (ang.Ley lines). Ładnie to koresponduje z informacją, iż pewne nie fizyczne istoty zgłaszają się do ludzi na poziomie podświadomym z zapytaniem czy ludzie zgodzą się na reintegrację duszy. Znając zawoalowany sposób mówienia o obcej cywilizacji jaki prezentuje nam w ślad za autorem książki prelegentka możemy przyjąć, że tak jak w przypadku ziemi przenoszącej Marsjan w kosmosie, jak i ziemi udoskonalającej czipami ludzi, tak i tym razem chodzi o przedstawicieli obcej cywilizacji. Czyli istoty nie fizyczne, które doładowują linie mocy ziemi (ang.Ley lines) jak i zgłaszają się z zapytaniami do naszej podświadomości czy zgodzimy się na jak to nazywają reintegrację duszy najprawdopodobniej to są ci sami obcy, którzy robili doświadczenia na ludziach, którzy ograniczali zdolności ludzkiego mózgu i ciała, którzy w końcu mordowali ludzi. Tu moja uwaga na marginesie, podejrzewam, że kronika akaszy, z której jakoby miał czerpać swą wiedzę autor podczas pisania książki to także ta sama obca cywilizacja odpowiedzialna za zbrodniczą wobec ludzi aktywność. Podanie nam na wstępie, wprost informacji, że za całym tym przekazem stoi rasa, która działa w sposób przypominający swą moralnością nazistowskie Niemcy, z miejsca dyskredytowałby wiarygodność przekazu. Z tego powodu raz słyszymy o świadomej ziemi podejmującej działania czipowania ludzi, raz rzeczywiście o obcych, ale działających w porozumieniu ze świadomością ziemi jak w przypadku zabijania ludzi a jeżeli obcy robią coś złego sami, to tylko przez pomyłkę jak w przypadku wprowadzenia bakterii do ciał ludzkich. Do tego dochodzą teraz jakieś istoty nie fizyczne zasilające linie mocy ziemi(ang.Ley lines) i pytające nas o zgodę na reintegrację duszy, która to reintegracja (wciskanie duszy w ciało) jest dziwnym zbiegiem okoliczności tym samym projektem który od tysięcy lat prowadzi obca cywilizacja dokonująca na ans doświadczeń genetycznych. Możemy więc spokojnie przyjąć, że to tylko kolejna zmyłka mająca zamaskować naszych starych dobrych znajomych oprawców, od których już tyle się wycierpieliśmy. Po co tyle kłamstw, kłamstewek, niewinnych zmyłek i zmyłeczek komplikujących obraz sytuacji? Może dlatego, że za tym wszystkim stoją niezbyt czyste intencje? Wracając jednak do tematu. Mamy informacje o podwyższaniu częstotliwości ziemi by lepiej wpasowywać nasze dusze w ciała i doładowywaniu linii mocy ziemi (ang.Ley lines). Mamy informacje o ankiecie z zapytaniem o zgodę na reintegrację duszy skierowanym broń borze nie do naszej świadomości, bo mogli byśmy przecież się nie zgodzić, ale do podświadomości. To wszystko przypomina jako żywo, to o co podejrzewane jest NWO i illuminati. Oni tak samo jak obcy chcieli by w przyszłości zaczipować nas wszystkich podłączając do neuronowej sieci, która była by lepsza od zwykłego Internetu bo pozwalałaby na dostęp bezpośrednio do naszych mózgów. NWO też stara się jak obca cywilizacja by odciąć nas od sfery duchowej i wtłoczyć nas w doczesną fizyczność. Oczywiście mogą to robić jedynie na niższym poziomie, tylko poprzez dostępne im środki, czyli ekonomię, politykę, religię itp. Na tym tle NWO wygląda jak odbicie tego co robią na poziomie nie fizycznym reklamowani przez panią Wierzbicką przedstawiciele obcej cywilizacji. Pragnienie zaczipowania nas przez NWO zbiega się tu pięknie z reintegracją, która ma nastąpić po zupełnym już wtłoczeniu naszych dusz w ciała, czyli w konsekwencji ich zupełnym odizolowaniu od sfery duchowej. Mówię o sytuacji gdy nie będziemy już mieli w sobie nawet śladu intuicji duchowej i zagubieni nie będziemy rozróżniać dobra od zła. Do tego będziemy przerażeni chaosem jaki ma miejsce na świecie np. trzecią wojną światową i zarazami, które wydostaną się z laboratoriów rządowych. Inaczej mówiąc dostąpimy zaszczytu doświadczenia obiecywanego nam Armagedonu, wtedy zgodzimy się z pocałowaniem ręki na wszczepy, które uchronią nas przed zarazami kontrolowanymi ręką władz . Zgodzimy się na wszczepy bo bez nich nie będzie dostępu do szczepionek, pracy, kont bankowych, rejestracji naszej własności i w ogóle dostępu do usług administracyjnych itp. W czasach Armagedonu (Armagedon nie jest w brew pozorom słowem oznaczającym koniec świata, oznacza po prostu pole bitwy) wiec w tych przyobiecanych nam w pewnej starej księdze czasach, gdy większość ludzi zostanie wystawiona na zatracenie, przy życiu zostaną pozostawieni ci, którzy będą mieli pieczęcie na nadgarstkach i na czołach, czyli jak widzimy czipowanie też jest przyobiecane w tej pewnej starej księdze. A więc powtarzając to ładne słowo za autorem książki i panią Wierzbicką, powiem, że przetrwają tylko zreintegrowani. Zreintegrowani oczywiście z globalną neuronową siecią stworzoną przez iluminatów, czyli przez oświeconych. A oświeconych przez kogo? Oczywiście oświeconych przez obcą cywilizację, która swoim wybranym sługom przekazuje wiedzę tak o systemach kontroli, czyli o systemach politycznych, religijnych i kulturowych jak i przekazuje im technologie. Dzięki temu w ostatnich wiekach w państwach gdzie elity władzy służą obcym dokonał się ogromny skok technologiczny.

    Niestety mam smutną wiadomość dla pani Wierzbickiej. Rozwój duchowy jest procesem osobistym i indywidualnym. Żadna istota nie przybędzie i nie do energetyzuje linii mocy ziemi by ludziom zaczęły się aktywować zdolności paranormalne. Żadne reintegrowanie duszy przez obcą cywilizację nie pomoże w rozwoju duchowym. Takie łatwe rozwiązania, w których przychodzi ktoś z zewnątrz i coś robi za nas, oferuje tylko jedna strona mocy, bynajmniej nie ta jasna.

    PS. Na przyszłość proponowałbym pani wierzbickiej by zastanowiła się nad tym co propaguje publicznie. W Powyższym filmiku najprawdopodobniej nie świadomie wypełnia agendę NWO, za którą stoją pomagający nam w rozwoju od tysięcy lat obcy. Po obejrzeniu pani Wierzbickiej szczerze wzruszonej dobrocią bezinteresownie nam pomagających obcych, nie jedna osoba może się na nich podświadomie otworzyć. W ten sposób dzięki pani Wierzbickiej jak i podobnym jej pożytecznym id… odsetek ludzi zgadzających się na ową reintegracje duszy może się zwiększyć powyżej wzmiankowanych trzydziestu procent naiwnych.

    Film jako poglądowy materiał jak robi się manipulację.

    Treść filmu jest wspaniałym przykładem manipulacji któremu uległa pani Wierzbicka, ale takim manipulacjom ulegają na świecie miliony. Pani Wierzbicka mówi rzeczy ze sobą sprzeczne i zarazem nie dostrzega tej sprzeczności. Tak właśnie robi się nowoczesną propagandę na podobieństwo reklam telewizyjnych. Nie przemawia się do inteligencji, ale do odczuć. Nie zbudowano tu spójnego obrazu, w którym kosmici jednoznacznie byli by naszymi wybawcami, narracja jest wewnętrznie sprzeczna nie przypadkowo. Dlaczego? Bo ważniejsze jest byśmy z jednej strony odczuwali podziw a nawet może lekki zakamuflowany lęk przed potężną zaawansowaną technologicznie cywilizacją, która może z nami zrobić co chce. Ten fakt, że obcy mogą z nami zrobić co chcą nawet nie jest za bardzo ukrywany. Z drugiej strony mamy wobec tego silniejszego odczuwać wdzięczność, że nam pomaga. Łącznie daje nam to coś w rodzaju syndromu Sztokholmskiego. Nasz oprawca ma otrzymać od nas podziw i wdzięczność podszyte strachem, to ma nas na niego otworzyć. Mamy się radować, że oto przybywa silniejszy i zamiast jawnie nas podbić, to po cichu nas przerabia na swoje potrzeby. Obca cywilizacja przez tysiące lat miesza w naszych genach bez pytania o zgodę, majstruje przy energetycznej strukturze naszej planety, co więcej eksperymentuje z naszymi duszami poddając je jak to jest nazwane, reintegracji. My mamy się z tego cieszyć, pomimo, że jak sami obcy mówią większość ludzi, jest temu przeciwna. Ponad sześćdziesiąt procent zapytanych na poziomie podświadomym nie chce reintegracji oferowanej przez obcych. Gdyby zapytać na poziomie świadomym pewnie prawie nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na majstrowanie przy nim samym i strukturze genetycznej jego ciała. Pomimo to mamy się cieszyć, choć wiemy, że ci co się nie zgodzą z punktem widzenia obcych, zostaną w ten, czy inny sposób wyeliminowani. A więc cieszmy się i nie zwracajmy uwagi, że jeśli się zastanowić to w tej opowieści nic nie trzyma się kupy, albo co gorsza wyłania się drugie dno, złowieszcze i mroczne. Miast zastanawiać się cieszmy się, że obcy wyciągają do nas pomocną dłoń, alleluja. Nie przypadkiem używam tu słowa alleluja, czynię tak bo druga część wypowiedzi pani Wierzbickiej jako żywo przypomina mi już zapał religijny. Tylko ktoś kto ma oczy przesłonięte religijnym zapałem może spokojnie mówić, że sześćdziesiąt procent populacji ludzi już nie powinno być na ziemi, bo ta część ludzi śmie przeciwstawiać się woli kosmitów, którzy przecież nas udoskonalają. Użyłem słowa alleluja bo narracja z drugiej połowy powyższego filmu przypomina mi pewną religię. Świadkowie jehowy uważają, że bóg usunie z ziemi nie wiernych poprzez Armagedon i da ziemię w posiadanie sprawiedliwym, czyli im samym. Główna idea świadków jehowy pokrywa się z punktem widzenia pani Wierzbickiej. Może pani wierzbicka powinna się zastanowić nad tym, czy aby ci sami, którzy składają jej obietnice przyszłej wspaniałej ziemi, nie złożyli takiej samej obietnicy komuś innemu np. świadkom jehowy, albo też innym religiom. Tylko komu w tedy powiedzieli prawdę, czy tym, którzy aby żyć na obiecanej ziemi maja zapisać się do świadków jehowy, czy tym którzy jak pani Wierzbicka są radzi, że aktywują się u ludzi zdolności paranormalne, co dla światopoglądu światków jehowy jest jednoznacznym przejawem szatana. A może po prostu bóg, obca cywilizacja czy jak ich tam zwać, każdemu gada poprzez swoich kapłanów, lub channelingowców to co dana grupa społeczna chce usłyszeć. Mogą każdemu lać miód na serce bo jak procedura reintegracji dusz zostanie zakończona nie będzie miało znaczenia kto w co wierzył, bo wszyscy będą zaczipowani chodzić na smyczy neuronowej sieci, niczym zombie.

    Na zakończenie żeby nie dać się zwariować, temat potraktujmy z odrobiną humoru.

    Narracji jaką zaznaliśmy oglądając film, można przypisać jedną główną cechę, którą podsumował bym krótko: zło jest dobre! Cała opowieść to przekonywanie, że to co złe, wcale nie jest złe, bo inaczej musieli byśmy przyjąć, że obca cywilizacja jest po prostu zła. A więc czipowanie ludzi – jest dobre! Wymordowanie ludzi z Atlantydy – jest dobre! Modyfikowanie ludziom genów bez ich zgody – jest dobre! Wciskanie dusz ludzkich ze sfery duchowej w ciała fizyczne – jest dobre! Reintegracja dusz, co kol wiek by to miało znaczyć, jednak bez zgody większości populacji na ziemi – jest dobre! Jeżeli na chociaż jedno z powyższych stwierdzeń odpowiemy inaczej musi to oznaczać, że ci którzy to robią czyli obcy są po prostu źli. Więc powtarzajmy zło jest dobre! Zło jest dobre! Skoro zabrnęliśmy tak daleko czemu nie posunąć się dalej. Wszyscy powtarzamy NWO jest dobre … e co to jeszcze nie ten etap? Zagalopowałem się? Na razie mamy tylko zostać przy tym, że obcy są dobrzy? Aha, wiec powtarzamy: obcy są dobrzy! Otwieramy się na obcych, niech mi gmerają w genach – bo to jest dobre! A co tam kto by się tym przejmował? Chyba tylko jakiś konserwatywny sztywniak, który jest przywiązany do tego żeby mieć dwie ręce, dwie nogi i jedną głowę. Nam postępowym ludziom nie przeszkadza np. kilka kończyn więcej, czy jakieś nowe gruczoły na czole. Może obcy mnie wyewoluują w jakiegoś jamochłona czy inną meduzę i będę sobie beztrosko pląsał po oceanie? Czyż to nie kuszące? Więc powtarzamy – obcy są dobrzy! Mieszanie w moich genach przez obcych – jest dobre…- ale luja! ;)

    • Aquita pisze:

      A mnie się rzuciło w oczy, że jest to nowa wybielona historia pewnego narodu … a cesarstwo rzymskie nie mogło walczyć z germanami, bo takowych wtedy jeszcze nie było …
      ..

      • Ktoś pisze:

        Cała „historia” świata to spisane kłamstwa nazistów próbujących uchodzić za naród wybrany jacy pokradli od innych narodów ich historię, zabytki czy religijne artefakty.

        Szwaby czyli germani powstały z ludów wynarodowionych najazdem Awarów (ashkenazi yude) około 600 roku (z karolingów), Nazwa zaś GERMANIA odnosiła się pierwotnie do terenu a nie ludzi ale „mitologia ziem podarowanych przez yahwe” z każdego żyda robi śliniącego się szajbniętego psychopatę walczącego kłamstwami czy mordami o cudze. Teraz podobnymi kłamstwami ta rasa sadystów próbuje wyłudzić Krym choć do niego też nie ma ŻADNYCH PRAW i pojawili się też około 600 roku w czasie najazdu na Kaganat Słowian sponsorowanego przez Bizancjum. Chazar to dla odmiany nie kraj, nie naród a dzisiejszy HUZAR – taki wzór uzbrojenia przerobiony na potrzeby kłamstwa na „naród bez honoru i bez rozumu”.

  20. Przemek pisze:

    Polecam Marka Passio. Dobrze, że w końcu ktoś to przetłumaczył. Najbardziej sensowne wyjaśnienia wydarzeń jakie tutaj zachodzą.

    Jak się słucha tej pani to ni cholery nic nie można z tego mądrego wywnioskować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s