Powstał chip regulujący ludzką płodność

W Stanach Zjednoczonych w fazę testów klinicznych wszedł nowy wynalazek. Jest to mikrochip wszczepiany pod skórę, który działa jako pigułka antykoncepcyjna.

Urządzenie ma wymiary 20х20х7 mm i jest zaprojektowane tak, aby mogło działać nieprzerwanie do 16 lat. To odpowiada połowie statystycznej zdolności reprodukcyjnej u współczesnych kobiet.

Gdy para decyduje, że chce mieć dziecko kobieta może użyć pilota i wyłączyć chip. Technologia polega na tym, że w mikroprocesorze są specjalne zbiorniki na substancję aktywną, która może być dozowana w odpowiednich dawkach. W tym wypadku chip antykoncepcyjny miał uwalniać substancję o nazwie levonorgestrel.

Do tej pory chipy dozujące stosowano też w testowych programach medycznych zajmujących się leczeniem osteoporozy. Eksperymenty udowodniły ich przydatność podczas kuracji trwających dłuższy okres czasu. Aplikacja urządzenia wewnątrz ludzkiego ciała jest dosyć prostym zabiegiem wymagającym jedynie lokalnego znieczulenia, a cała procedura medyczna trwa najwyżej 30 minut.

zrodlo
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/powstal-chip-regulujacy-ludzka-plodnosc

Ten wpis został opublikowany w kategorii Istota Ludzka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „Powstał chip regulujący ludzką płodność

  1. Dawid56 pisze:

    To chyba jakis hoorror, albo koniec tej cywilizacji jest bliski.Tego absolutnie nie wolno robic !

  2. Mezamir pisze:

    http://opolczykpl.wordpress.com/2013/06/27/potega-bogow-natury/#comment-38840

    Nie do końca rozumiem o co chodzi z ogórkiem,czwarty film.
    Ogórki zawierają „sodium benzoate” przez co uszkadzają DNA
    czy dopiero po zmieszaniu ich z czymś innym,tworzy się substancja uszkadzająca DNA?

  3. Maria_st pisze:

    powoli na wszystko, każda ” bolączke” –chip

  4. Dawid56 pisze:

    Jesli te ogórki zawierające „sodium benzoate” zmiesza sie z witaminą „C” wystepującą w regulatorze kwasowosci uwalnia sie benzen, ktory moze spowodowac raka.

  5. Mezamir pisze:

    Dobrze ale „sodium benzoate” dotyczy wszystkich ogórków czy tylko tych z Wc Donalds?

    • Maria_st pisze:

      Zagrożenia

      W badaniu The International Programme on Chemical Safety nie stwierdzono szkodliwego wpływu dziennych dawek 647-825 mg benzoesanu sodu/kg masy ciała człowieka[10][11]. Substancja ta nie kumuluje się w organizmie i jest łatwo z niego wydalana wraz z moczem[4].

      Duże dawki benzoesanu sodu działają drażniąco na śluzówkę żołądka[3][4][12], dlatego spożycie zawierających go produktów może u osób nadwrażliwych (np. chorych na chorobę wrzodową) powodować dolegliwości bólowe. W połączeniu z witaminą C (E300) może przekształcić się w rakotwórczy benzen[12], co ma znaczenie szczególnie w przypadku napojów gazowanych, w których stosuje się jednocześnie obie te substancje. Temperatura i naświetlenie to czynniki przyspieszające formowanie się benzenu. Według badań z lat 2005–2007 w zdecydowanej większości napojów poziom benzenu był poniżej progu wykrywalności lub znacznie poniżej dozwolonego limitu 5 ppb[12][13].

      W bezpośrednim kontakcie może wywołać podrażnienia skóry, oczu, śluzówki nosa, a nawet wstrząs anafilaktyczny[4][7].

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Benzoesan_sodu

      • Mezamir pisze:

        Czyli napój cytrusowy jest napojem rakotwórczym,bo zawiera jedno i drugie.
        Można jeść ogórki pod warunkiem że nie popijemy ich gazowanym napojem?
        Dobrze rozumiem?Same ogórki nie mają niczego co uszkadza DNA?

  6. JESTEM pisze:

    I po co zaraz tak się oburzać? Wystarczy pomyśleć na spokojnie…

    Takie informacje puszczane są w obieg przede wszystkim po to, aby sprawdzić, czy będzie popyt na jakiś nowo-wymyślony „gadżet”. Takie artykuły to „sondy” zapotrzebowania”. Bo jak się okaże, że jest/będzie potencjalne zainteresowanie, to i popyt będzie. A jak się okaże, że zainteresowanie produktem jest, dopiero wtedy zostanie uruchomiony cały proces przygotowawczy i produkcyjny. Tu chodzi o kasę i to wielką kasę. Siedzą sobie „handlowcy” i kombinują, i wymyślają różne „zabawki” i jak wprowadzić coś „nowego, innowacyjnego”, żeby zarobić wielką kasę na „super produkcie” produkowanym na wielką skalę.

    Ciekawe, czy jakieś kobiety zdecydowałyby się na coś takiego…

    „Gdy para decyduje, że chce mieć dziecko kobieta może użyć pilota i wyłączyć chip. „

    Ale z tym „pilotem” mogą zdarzać się różne rzeczy. Może zostać np.:
    – zgubiony
    – ukradziony
    – przejęty przez kogoś
    – włączony przypadkowo
    – włączony umyślnie przez kogoś innego
    i mógłby też służyć do regulacji rozrodczości kobiet na Ziemi (poprzez satelity na przykład)
    Czy to nie wystarczające ryzyko dla kobiet kupowania takiej „zabawki”?

    No i może warto wspomnieć o tym, że taka „zabawka” wprowadzałaby całkowite zaburzenie naturalnych procesów w ciałach kobiet. Inaczej kontrola naturalnych procesów (nie ma znaczenia czy przez kobietę osobiście lub przez innych) mogłaby mieć poważne skutki, choć nie wiadomo, jakie. Dopiero wieloletnie doświadczenia mogłyby pokazać, jakie. Ale czy kobiety chciałyby być takimi królikami doświadczalnymi? To mają pokazać takie „sondy” jak ten powyższy artykuł…

    Z „czipami namierzającymi” oraz czipami mającymi zastąpić karty płatnicze było podobnie. Nie było zbytniego zainteresowania, więc i „moda na nie” się skończyła, bo… popytu było brak, żeby uruchomić ich produkcję na masową skalę. Tylko wyjątkowo „zakręceni” rodzice, którzy chcieli mieć całkowitą kontrolę nad swoimi dziećmi, zgodzili się na wszczepienie im czipów.

  7. Dawid56 pisze:

    Wybacz Jestem, ale chip to nie jest zadna zabawka, ale raczej potezna bron w reku tego kto steruje tym chipem.Na przyklad po uruchomieniu pewnego kodu ludzie ktorzy maja wszczepiony pwnego rodzaju chip beda sie zachowywac jak Zombie inni jak wampiry a jeszce inni jak pod wplywem hipnozy lub jak bioroboty😦

    • Mezamir pisze:

      Taki czip to jest śmierć w rękach producentów czipów.
      Mogą dowolne gówno umieścić w czipie a potem zdalnie likwidować całe populacje bez wojen i wychodzenia z domu.
      Zorganizujesz demonstrację,protest,wyłącza Cię bez względu na to gdzie się schowasz.

      • Maria_st pisze:

        chip regulujacy plodnosc a uprawy GMO powoduja bezplodnosc–ot paradoks, albo sztuczka

        • Mezamir pisze:

          Czip tylko z nazwy reguluje płodność,przecież nikt nie zrobi reklamy:
          „…teraz się wysterylizujemy bo jesteś bydłem
          roboczym a pan zawsze znakuje swoje bydło”

          Czip ma zapewnić bezpłodność,GMO to pomoc naukowa,razem łatwiej😉

          Nie każdy chce czipa,nie każdego stać na czipa(nie dość że go oznakują to jeszcze sam za to zapłaci)
          a jeść każdy musi🙂

          Koncerny tylko na to czekają żeby wpuszczać na rynek czipy z odpowiednią substancją regulującą chemię w naszych mózgach.

          Można by nas usypiać,wywoływać omamy albo zwiększać poziom agresji lub strachu.
          Wszystko z pokoiku wielkiego brata,bez wysiłku,bez użycia siły,w ułamku sekundy
          Klik i nie ma buntowników/grzeszników.
          Każdy myśli to co należy bo elita o to dba żeby sprowadzić ludzkośc do poziomu taniej siły roboczej,która tylko pracuje ,jest bierna,wszystko jej się podoba(dzięki odpowiedniej substancji rozweselającej w czipie)
          Pracować,jeść,spać – sens życia.

    • JESTEM pisze:

      „Wybacz Jestem, ale chip to nie jest zadna zabawka, ale raczej potezna bron w reku tego kto steruje tym chipem.”

      Nie mam już co wybaczać.
      Drobiazg… Napisałam: „zabawka”, a nie: zabawka.

      A co do reszty, tego, co napisałeś powyżej: nie mam zamiaru zasilać swoją energią takich „scenariuszy”.

      • Dawid56 pisze:

        Po raz ktorys raz z rzedu mowisz o zasilaniu swoja energia jakichs scenariuszy.Jestem tu chodzi o jednoznaczne wypowiedzenie sie, a nie stanie z boku !

        • JESTEM pisze:

          „Po raz ktorys raz z rzedu mowisz o zasilaniu swoja energia jakichs scenariuszy.”

          No i mogę jeszcze tak pisać sobie do „usranej śmierci”, ale są tacy, co i tak nic z tego nie rozumieją. Ale co mi tam, może ktoś… kiedyś… coś… zrozumie… może nie.🙂

          „Jestem tu chodzi o jednoznaczne wypowiedzenie sie, a nie stanie z boku !”

          Ja wiem, Dawidzie kochany, o co chodzi Tobie, ale – wiem, że mi wybaczysz – bo wiem też, że Ty masz… pewne… mgliste pojęcie o tym, o czym ja piszę. Mnie to nie denerwuje ani nie ujmuje mi w niczym.😉

          Wypowiedziałam się, ale snucie dalszych przerażających opowieści (konstruowanie scenariuszy horrorów) w stylu: co to będzie, jak ludziom powszczepiają czipy-sripy,… nie jest jednoznacznym wypowiadaniem się.
          Bo dla mnie to… snucie bajek i przepowiedni, które… może się zrealizować, jak będziemy o tym ciągle myśleć i gadać, i pisać. Rozumiesz? A jak nie rozumiesz, to też nie szkodzi.

          I nie interesuje mnie też składanie PUSTOSŁOWNYCH deklaracji w sprawach, które mnie/Ciebie NIE DOTYCZĄ, a znamy je tylko z opowiadań INNYCH.

          Ty naprawdę wiesz, jak byś się zachował, gdyby przy Tobie pojawiła się jakaś istota zwana ufo? Masz jakieś gotowe scenariusze jak i w jakim przypadku, w jakiej sytuacji się zachowasz? Wiesz, co zrobisz, jak Cię zaatakuje albo jak będzie chciał Ci pokazać inne światy? Ja nie mam gotowych scenariuszy, bo wiem, że one istnieją … (np. w tzw. „polu astralnym”), ale nie mam zamiaru ich przyciągać swoimi myślami, emocjami i gdybaniem. I nie zamierzam na ten temat gdybać. Choć mogę czytać i słuchać gdybań czy składanych deklaracji innych.

          Po pierwsze, osobiście nie spotkałam nikogo, kto byłby maltretowany przez jakieś ufo.
          Za to spotkałam kilka osób maltretowanych przez innych ludzi albo maltretujących innych.
          Po drugie, nie wiem, jak bym zareagowała, gdybym kogoś takiego spotkała, choć wiedziałabym, że jeśli taka osoba miała takie doświadczenie, to widocznie z jakichś powodów było jej to doświadczenie potrzebne. To ona ma wyciągnąć z niego wnioski, nie ja. mogłabym tę osobę co najwyżej wesprzeć, gdyby chciała w rozpoznaniu, dlaczego tę osobę spotkało to, co spotkało. I to nazywam szacunkiem do wyborów innych ludzi. A Ty możesz to postrzegać, jak chcesz i rozumieć „po-swo-jemu”.
          Po trzecie, nie mam żadnej pewności, czy takie zdarzenia, o których opowiadają ludzie, miały kiedykolwiek miejsce w rzeczywistości czy to tylko ich fantazje. Nie rezonuje to ze mną i tyle.

          Miałam swoje sny, w których wydłubywałam sobie czipy z głowy i miałam swoje sny, w których miałam spotkania z różnymi Istotami „z innej wymiarowości”. (Widzisz, już nawet nie nazywam ich ufo.🙂 I to były moje osobiste historie, które odkrywałam, których treść i przesłania odczytywałam powoli. Poradziłam już sobie z tym i „uzdrowiłam” siebie z tego. Dzieliłam się czasem niektórymi historiami pisząc o nich tu i tam. Ale nigdy nie robiłam z tego sensacji ani „ogólno-światowej afery”.

          … niczego nie oczekuję od Ciebie, żadnych deklaracji, żadnych zobowiązań, ponieważ dla mnie Ty JESTEŚ WOLNY w swoich WYBORACH. Choć może Ty wolałbyś, bym spełniła Twoje oczekiwania i jednoznacznie wypowiedziała się…
          A w jakiej sprawie? W sprawie czipów wypowiedziałam się.

          • Dawid56 pisze:

            Mysloksztalty sie juz wytworzyly, tego nie zmienisz.Mnie chodzi o to ze zauwazylem od pewnego czasu ze ta cala elektryka i elektronika obraca sie przeciw ludzkosci.Tu juz nie chodzi o zwykle wybory, ale o pinowanie logonowanie i tworzenie wirtualnego swiata, zasilanego nie przez Ciebie ale zewnetrznym zrodlem pradu.Kto w swoich rekach ma glowny wylacznik pradu, ten ma wladze nad cala ludzkoscia( oczywiscie jest to przenosnia)
            Co do chipow nie ma tu miejsca na dywagacje o pozytywach czy negatywach-jest to sztuczny implant i tyle🙂

          • Maria_st pisze:

            Po pierwsze, osobiście nie spotkałam nikogo, kto byłby maltretowany przez jakieś ufo.

            „UFO (ang. Unidentified Flying Object, pol. NOL – niezidentyfikowany obiekt latający) – wywodzące się z terminologii wojskowej sił powietrznych USA określenie obiektu latającego niedającego się zidentyfikować jako żaden znany pojazd ani wyjaśnić żadnym ze znanych zjawisk atmosferycznych. W okresie zimnej wojny utrwaliło się błędne (niezidentyfikowany nie musi oznaczać pozaziemski) potoczne znaczenie UFO jako pojazdu cywilizacji pozaziemskiej (latającego spodka). Zidentyfikowane po pewnym czasie obiekty otrzymywały status IFO (ang. identified flying object).”
            http://pl.wikipedia.org/wiki/UFO

            maltretowany:

            ciemiężony, dręczony, gnębiony, gnieciony, gubiony, katowany, krzywdzony, poniewierany, prześladowany, represjonowany, torturowany, tyranizowany, uciskany, udręczany, unieszczęśliwiany, upokarzany, wyzyskiwany, zadręczany
            http://synonim.net/synonim/maltretowany

          • Maria_st pisze:

            „Miałam swoje sny, w których wydłubywałam sobie czipy z głowy i miałam swoje sny, w których miałam spotkania z różnymi Istotami „z innej wymiarowości”. (Widzisz, już nawet nie nazywam ich ufo.🙂 I to były moje osobiste historie, które odkrywałam, których treść i przesłania odczytywałam powoli.”

            Zastanawiające ze miałaś sny z wydlubywaniem czipów z głowy, podobnie jak opisuja to tzw uprowadzeni przez istoty pozaziemskie lub ziemskie .
            Świetnie ze zrozumialas treść i przesłania tych doświadczeń .

        • Michaela pisze:

          Dawid, nie sądzisz,że niesamowicie łączy śię ta notka z poprzednią
          https://nnka.wordpress.com/2014/07/15/demoniczne-ufo/
          Energia seksualna jest z jedną z najpotężniejszycgh energii i dlategp te istoty
          tak się nią interesują… żeby było jej coraz więcej i więcej, więc pojawią się chipy , gender..

          • Maria_st pisze:

            Michaela, czy te linki w ktorych pokazane sa rysunki maja gorsza jakosc , czy tylko u mnie sa takie niewyrażne ?
            Te rysunki przypominaja mi wizje czlowieka przyszlosci i obserwujac to co sie dzieje na swiecie ma to nawet racje bytu.
            Dawidzie ta wizja czlowieka przyszlosci pasuje tez do tego cos napisal odnosnie wirtualnosci ” zycia”

          • Dawid56 pisze:

            Masz racje Michaelo, wystepuje tutaj pewna rownoleglosc tematyki i dzialan -porwania , eksperymenty seksualne i chipowanie.Na mnie kiedys olbrzymiw wrazenie zrobil film Piotra Szulkina z 1981 roku z niezyjacym juz Romanem Wilhelmim -Wojna Swiatow- nastepne stulecie

          • Michaela pisze:

            Dawid, nie wiedziałam o tym filmie, może go obejrzę.Wolałabym jenak ,żebyś króciutko napisał, o co chodzi w tej „Wojnie światów”, bardzo proszę🙂
            PS. nie moge za długo siedzieć przy kompie..

            @ Maria,
            Szkoda,że nie ma lektora i skupiłam się na czytaniu tekstu i umknęły mi te rysunki.

          • Dawid56 pisze:

            Prosze bardzo -to w miare pelne streszczenie🙂
            WOJNA ŚWIATÓW – NASTĘPNE STULECIE

            Scenariusz „Wojny światów” oparty został na powieści Herberta George’a Wellsa pod tym samym tytułem. Wellsowi oraz Orsonowi Wellesowi film został dedykowany.
            28 grudnia 2000 roku, dwunastego dnia pobytu Marsjan na Ziemi, Iron Idem – popularny dziennikarz prowadzący niezależny dziennik stacji telewizyjnej SBB -zostaje zmuszony do odczytania przed kamerami narzuconego mu tekstu wzywającego do nawiązywania przyjacielskich kontaktów z przybyszami z Kosmosu i dobrowolnego oddawania krwi. Dyrektor stacji, do którego Idem zwraca się z prośbą o wyjaśnienie ingerencji, bagatelizuje całą sprawę i unika konkretnej odpowiedzi na protest dziennikarza.
            Następnego dnia rano w mieszkaniu Irona pojawiają się włamywacze. Dziennikarz zostaje zakolczykowany „dowodem przyjaźni” a jego żona uprowadzona. Napastnicy zdemolowali też ich apartament. Z „dowodem przyjaźni” w uchu Idem zgłasza się w punkcie rejestracyjnym. Legitymacja „przyjaciela Marsjan” daje mu pewne uprawnienia, m.in. uwalnia od obowiązku dobrowolnego oddawania krwi. Choć Idem oficjalnie deklaruje swą przyjaźń dla przybyszów z innej planety, to wewnętrznie buntuje się przeciw wprowadzonym z okazji ich pobytu nowym porządkom. Na ulicy spotyka podobnie ustrojonego Starego, który o wszelkie zło oskarża telewizję, rozpowszechniającą wiadomości o pożytkach płynących z wizyty Marsjan…
            Dziennikarz traci swoje mieszkanie. Ulega presji dyrekcji stacji i relacjonując wiadomości zataja prawdę o wydarzeniach związanych z działalnością Marsjan. Wieczorem spotyka młodą prostytutkę Geę, przy której udaje mu się odzyskać utracony rankiem spokój. Jej apartament staje się dla niego azylem, ale wkrótce musi go opuścić. Na ulicy zatrzymuje go patrol, który – mimo posiadanych przez niego papierów „przyjaciela Marsjan” – odstawia go do domu noclegowego. Tu Idem ponownie spotyka Starego. Ten namawia Irona do wspólnego wysadzenia oszczerczej stacji telewizyjnej. Zmęczony wydarzeniami dnia dziennikarz zasypia – w sennym marzeniu uświadamia sobie, jak ogromnie jest uzależniony od telewizji, którą przecież współtworzy.
            30 grudnia 2000 r. Mimo swoich dokumentów Idem – za próbę buntu wobec reguł obowiązujących w domu noclegowym – przymusowo oddaje krew. Oczekujący przed noclegownią adwokat powiadamia dziennikarza o zablokowaniu jego konta w celu zabezpieczenia alimentów dla żony, która – według oficjalnej wersji – właśnie od niego odeszła.
            W telewizji Idem dowiaduje się, że zawieszono programy w związku z przygotowywanym wieczornym super-show z okazji odlotu przyjaciół z Kosmosu. W telewizyjnej toalecie Iron zabija Marsjanina. Umierający kosmita prosi go o „czerwony cukierek”…
            Na ulicach dziennikarz jest świadkiem dantejskich scen – ceną biletu na show jest obowiązkowa porcja krwi, oporni są wysysani do ostatniej kropli. Szukając azylu Idem odwiedza apartament Gei, ale zastaje tam tylko zmasakrowane, pozbawione krwi ciało dziewczyny…
            Trwa ogromny super-show. Idem wdziera się na scenę łamiąc ustalony porządek przedstawienia. Jego wystąpienie, wzywające do przeciwstawienia się najeźdźcom z Kosmosu i ludziom wykorzystującym ich pobyt na Ziemi, publiczność uznaje za nieefektowny żart. Iron zostaje siłą usunięty ze sceny. W chwilę później, podczas rozmowy z dyrektorem stacji tv, jest świadkiem przygotowywania scen masakry przewidzianych do emisji następnego dnia…
            Włóczący się po ulicach opustoszałego miasta Idem spotyka Starego, który przy pomocy zdobytych gdzieś materiałów wybuchowych zamierza zniszczyć budynki stacji SBB. Przeczuwając podstęp dziennikarz usiłuje skłonić szaleńca do zmiany planów, ale jego interwencja zostaje udaremniona przez policję i ludzi z telewizji. Po chwili na jego oczach Stary z zimną krwią zostaje wysadzony w powietrze.
            Następnego dnia zamknięty w celi Iron dowiaduje się z prowadzonego w nowym stylu dziennika telewizyjnego o odlocie Marsjan-najeźdźców oraz o masakrze, jaką po sobie zostawili. Wśród ofiar znajduje się też dzielny Stary, który próbował wysadzić… rakiety przybyszów. Z dziennika również Idem dowiaduje się, że za dezinformację społeczeństwa i namawianie do uległości wobec Marsjan czeka go proces. Telewizja będzie transmitowała przewód sądowy – wyrok na kolaboranta zależeć będzie od wyniku telefonicznego plebiscytu widzów.
            Zrezygnowany Iron poddaje się regułom gry – werdykt jest wiadomy. Spełniono ostatnią jego prośbę – chciał zobaczyć żonę. Do jego celi wniesiono czarny, plastikowy worek z ciałem pozbawionym krwi…
            1 stycznia 2001 r. Postawiony przed plutonem egzekucyjnym Idem jest świadkiem przygotowań do transmisji telewizyjnej jego śmierci. Padają strzały – na monitorze widać osuwające się ciało. Niedraśnięty nawet Iron Idem wychodzi ze studia…
            zrodlo
            http://filmpolski.pl/fp/index.php?film=12165

          • Michaela pisze:

            Dzięki Dawid , bardzo ciekawy opis…a szczególnie to zaskakujące zakończenie…
            Film ogladałeś w 1981r ,czy poźniej w telewizji?

          • Dawid56 pisze:

            Michaelo film ten ogladalem wiele razy w telewizji.Ma on tez zabarwienie polityczne( krecony byl w roku 1981), tuz przed stanem wojennym !Chyba z tego powodu wszdl na ekrany kin dopiero w lutym 1983.Nie ogladalem go wkinie.

  8. Mezamir pisze:

    Koszenila – barwnik z robaków
    Koszenila – E120 jest naturalnym czerwonym barwnikiem otrzymywanym z mszyc żerujących na kaktusach rosnących w tropikalnych rejonach Ameryki Północnej i Centralnej. Barwnik pozyskiwany jest zarówno z robaczych odwłoków jak i składanych przez nie jaj.
    http://ecostam.blox.pl/2010/08/Koszenila-barwnik-z-robakow.html

    Jakby kto pytał,barwnik naturalny…

  9. Maria_st pisze:

    Ciekawe, czy jakieś kobiety zdecydowałyby się na coś takiego…

    Reklama dzwignia handlu a jeszcze jesli za tym chodzi nie tylko o kase, to tym bardziej ta sonda przyniesie lub nie odpowiednie efekty, ten ktory sprzedaje bedzie chcial to sprzedac.
    Jak ludzie reaguja na nowosci?
    wystarczy popatrzec wokol siebie…….kazdy chce byc cool i na topie…….ot taka moda .

    Tylko wyjątkowo „zakręceni” rodzice, którzy chcieli mieć całkowitą kontrolę nad swoimi dziećmi, zgodzili się na wszczepienie im czipów.

    i oby tylko na tych rodzicach sie skonczylo .

    • Mezamir pisze:

      Pomyśl jaki to postęp i wygoda😉 gdy dzieci można zaczipować i kontrolować ich posłuszeństwo pilotem🙂

      Wracaj do domu
      ale maaamooo
      klik
      już śpi.

      Pomyśl o rodzicach którzy chcą dzieci a nie mają na nie czasu.
      Zamiast się dzieckiem zająć,klik.
      Włączymy se dziecko jak podrośnie i przestanie wymagać opieki.

      Oh nie wiem,nie jestem gotowy na dziecko,baterie takie drogie…

    • JESTEM pisze:

      „Jak ludzie reaguja na nowosci?
      wystarczy popatrzec wokol siebie…….kazdy chce byc cool i na topie…….ot taka moda .”

      Ty widzisz, że każdy???
      Nie każdy, Mario_st, nie każdy. Jest wokół mnie sporo ludzi, którzy nie lecą na te lepy i nie każdy chce być cool. Są wyjątki, a ile ich jest, to chyba nie wiemy. O tym może warto nie zapominać? Zresztą, zobacz sama (jeśli zechcesz🙂 ), jaką treść – informację przedstawiasz pisząc, że „każdy”.

      • Maria_st pisze:

        kazdy—jeden jako ” uduchowiony rozwojowiec”, inny np rajdowiec……tak to odbieram…..a wieć ” kazdy ” zależy tylko co dla danej osoby jest cool czy na topie–czyli modne……po prostu–wy–bory.
        no i ta wojna domowa na słowa wciąż trwa.

        • JESTEM pisze:

          „no i ta wojna domowa na słowa wciąż trwa.”

          Wiesz, kochana Mario_st, Ty piszesz o wojnie… a jednak…
          to może być… Gra…
          albo… Zabawa…
          albo… wzajemne dzielenie się tym, jak postrzegamy jako „wyodrębnione” cząstki Całości tę rzeczywistość, która nas otacza (czyli to, co na zewnątrz nas postrzegamy i widzimy) oraz wzajemne inspirowanie się.

          Mogę to opisać tak:
          lubię czytać innych… z uważnością, zrozumieniem i pełną akceptacją. Lubię różne historie, lubię różne przypowieści… lubię wymianę i wzajemną inspiracje…
          Nie czuję potrzeby przekonywania do czegoś innych, ale czuję, że to, co się przeze mnie przejawia ma być przejawione. Ufam. I widzę to, co widzę, czasem np. dostrzegam pewne nieścisłości w naszych wypowiedziach i dzielę się tym. W pełnej wolności, kto i jak przyjmie to, co piszę. Dla mnie jest to działanie z Przestrzeni – powiedzmy – Miłości, Serca. I cieszę, gdy ktoś w moich wypowiedziach dostrzega nieścisłości. I na nikogo się nie gniewam, nie obrażam, nie mam oczekiwań wobec innych. I dlatego też bardzo lubię dialogować np. z Tobą. Często mnie inspirujesz.😉

          I czuję pełne zrozumienie do tego, że inni mają potrzebę przejawiać się tak, jak się przejawiają… a że piszę to i jak piszę, to wynika z tego, co przejawia się przeze mnie.😀

          Zawsze są tacy, co są bardziej i są mniej od nas świadomi i „Przebudzeni”.🙂 Nie znaczy to, że jedni są lepsi od drugich. I to, że pisałam na przykład, że kocham wszystkich, także Ktosia🙂, nie jest czczym pisaniem. Tak czuję, bo… rozumiem to, co rozumiem i jestem może ciut bardziej świadoma od innych. A inni mogą być ciut bardziej świadomi ode mnie. Świadomi w sensie rozumiejący i wiedzący, jakie są konsekwencje pewnych wzorców myślowych i wzorców działania, przekonań i idei oraz stanów emocjonalnych.

          • Maria_st pisze:

            Kochana Jestem chodzi o ten film:

            GRA…ŻART — gdzie nie ma wygranych ani przegranych

            Pięknie napisałaś:
            „Zawsze są tacy, co są bardziej i są mniej od nas świadomi i „Przebudzeni”.🙂 Nie znaczy to, że jedni są lepsi od drugich. I to, że pisałam na przykład, że kocham wszystkich, także Ktosia🙂, nie jest czczym pisaniem. Tak czuję, bo… rozumiem to, co rozumiem i jestem może ciut bardziej świadoma od innych. A inni mogą być ciut bardziej świadomi ode mnie. Świadomi w sensie rozumiejący i wiedzący, jakie są konsekwencje pewnych wzorców myślowych i wzorców działania, przekonań i idei oraz stanów emocjonalnych”

            Ja w zasadzie nie zastanawiałam sie nad swoja swiadomoscia, przebudzeniem, czesto nazywam to życie-bycie GRĄ ŚWIATŁA .
            W tej GRZE jestem Maria lecz wiem ze to tylko Maya, jestem a jakoby mnie nie było .

          • JESTEM pisze:

            😀

            Jestem i mnie nie ma🙂

            p.s. Bardzo lubiłam ten serial…

          • JESTEM pisze:

            Dziękuję kochana za to przypomnienie ;-D


            Co za poczucie humoru… ACH…😀 :

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s