Dziwna wizja Wiery Krzyżanowskiej przyszlości Ziemi po roku 2284

Wizja ta została przedstawiona w IV tomie pięcioksiągu Wiery Krzyżanowskiej p.t „Śmierć planety” cz I.Bardzo wiele elemntów tej wizji dosłownie ziszcza się na naszych oczach.Wygląda na to, że bieg wydarzeń znacznie się przyśpieszył!!!

„Następnego dnia Niwara zaproponował Supramatiemu, aby odwiedził jednego z głośnych uczonych, który zajmuje się specjalnie awatarami.
– Profesor Szamanow przenosi dusze bogatych starców w ciała maleńkich dzieci, które otrzymuje sposobem klonowania. To bardzo ciekawe.
– Rzeczywiście, to ciekawe, lecz dlaczego przenosi on starych satyrów w ciała dzieci, a nie dorosłych? A czy przesiedla także i stare kokietki w ciała dziewcząt, czy też umie tylko wyrabiać samych chłopców? – z ciekawością zapytał Supramati, uśmiechając się prawie z przymusem.
– Nie, on wytwarza obie płcie.To jest wielki uczony. Uprzedzę go o naszych odwiedzinach.Należałoby przypuszczać, że posługuje się wyłącznie dziecięcymi ciałami, ponieważ sądzą, że tak sporządzone ciała nie dochodzą do wieku dojrzałego, jeżeli w nich nie ma astralu.
–Możemy do niego udać się i podczas dnia,gdyż klienci Szamanowa nie zawsze mogą doczekać nocy dla swego “przesiedlenia”,
a on tak dobrze płaci swoim asystentom, że ci godzą się ofiarować nauce kilka godzin dnia. Tegoż dnia, po południu, powietrzny statek Supramatiego zatrzymał się przy obszernym pałacu z ogrodem. Przybyłych wprowadzono do rozkosznie urządzonej i wytwornie umeblowanej poczekalni, gdzie wkrótce zjawił się profesor, aby powitać hinduskiego księcia, pragnącego zwiedzić jego zakład. Szamanow był człowiekiem średnich lat; barczysty,krzepki,z dużą głową i szerokim czołem myśliciela,lecz spojrzenie głęboko osadzonych oczu było zimne, okrutne i podstępne; wiała od niego pycha i dumny, samolubny egoizm. Nisko skłonił się Supramatiemu i rozpływał się przed nim w zapewnieniach radości, że widzi go u siebie.
– Jestem niezmiernie rad, książę, iż mam możność w tej chwili pokazać ci jednego z awatarów, które cię interesują. Kient jest już zupełnie przygotowany i zamierzam przystąpić natychmiast do operacji. Niwara pozostał w poczekalni,a Supramati podążył za profesorem.Sala operacyjna stanowiła obszerny pokój z różnorodnymi instrumentami; po środku stały dwa długie stoły,a na jednym z nich leżał jakiś przedmiot,przykryty białym płótnem. Poprosiwszy Supramatiego, aby pozostał na chwilę i obserwował spoza zasłony, by nie męczyć chorego, profesor podszedł do stojącego przy pustym stole fotelu, na którym siedział człowiek w płóciennym chałacie. Spojrzawszy na niego, Supramati pomyślał, że jeszcze nigdy w życiu nie widział tak wstrętnej istoty ludzkiej. Był to niewątpliwie umierający i przy tym starzec,któremu nauka nadała pozory młodego,lecz zbliżająca się śmierć zeszpeciła tę sztuczną młodość i stworzyła coś okropnego. Czarne gęste włosy powypadały pękami, tworząc łysiny, a policzki zapadły i przybrały ziemisty kolor.
Kiedy podszedł do niego Szamanow, stary potwór z wysiłkiem wyprostował się w fotelu i lękliwie zapytał, chwytając za rękę uczonego:
– Drogi profesorze, przystąpisz zaraz do operacji, nieprawdaż? Czy jesteś pewien, że powiedzie się ona?
– Ależ bezwątpienia,Wasza Książęca Mość; wszak przeprowadzamy je często i wszystkie się udają.
– A czy wybrałeś mi zdrowe i krzepkie ciało? Wiesz, że pieniądze dla mnie nie mają znaczenia, daj mi więc – co masz najlepszego.
– Osądź sam wartość twojego “nowego mieszkania”– rzekł profesor, odrzucając przykrycie z drugiego stołu. Leżało na nim ciało chłopca lat dwunastu – trzynastu; wyglądało ono zdrowo i krzepko, lecz niezwykła bladość, zamknięte oczy, zastygły wyraz na nieruchomej, jak maska, twarzy, czyniły dziwnie ciężkie i nieprzyjemne wrażenie.
–Widzisz – ciągnął Szamanow – to przepiękne i wspaniałe udane ciało jest bez skazy – silne i twarde jak młody dąb. Po upływie czterech lat, niezbędnych dla asymilacji i rozwoju organizmu,będzie pan znowu upajał się długim i szczęśliwym
życiem.Nie obawiaj się,Wasza KsiążęcaMość i śmiało wypij to; czas już zaczynać,kiedy się pan ocknie wszystkie jego dotychczasowe dolegliwości i cierpienia znikną, wszystko będzie nowe i maszyna zacznie działać zupełnie rozumnie.
Wziął kubek, przyniesiony przez jednego z asystentów i podał go umierającemu, który chciwie wychylił go do dna, a po kilku chwilach twardo zasnął.
– Teraz do dzieła – rzekł profesor, dając równocześnie znak Supramatiemu, aby się zbliżył. Przy pomocy swoich asystentów, rozebrał klienta i położył go na kryształowym stole. Nagie ciało, żywo przypominające trupa, nakryto olbrzymim szklanym kloszem z kilkoma wychodzącymi z niego szklanymi rurkami, które znów połączono z jednym z aparatów i wprawiono go w ruch.Klosz ów obficie i szczelnie napełnił się parą,która całkiem zakryła ciało.
– Ta osobliwa para ma otwierać pory w ciele i ułatwić wydobycie eterycznego ciała – objaśniał profesor.
Po upływie dwudziestu minut takiej parowej jakby kąpieli, zdjęto klosz i zastąpiono go teraz kabą-przeciętą, zakrzywioną, szklaną rurą, jeden koniec której włożono w usta umierającemu, a drugi – w usta chłopca.Na ciele starca postawiono kilka maleńkich elektrycznych aparatów, które z trzaskiem kręciły się, klaskały i trzepotały napodobieństwo ptasich skrzydeł.Maleńkie te sparaty połączone były z dużym, który pracował głośno i hałaśliwie jako parowa maszyna. Następnie oba ciała nakryto pokrywą w formie daszka.Wszystko to trwało nie dłużej niż kwadrans, po czym nagle rozległ się trzask, ciało starca skurczyło się i z ust jego wyleciała mglista, sinawa i fosforyzująca masa, która wydawała się galaretowatą i jak gdyby od wewnątrz rozjaśnioną czymś gorejącym, na podobieństwo płomienia świecy.Masa owa,przypominająca także parę,zapełniła całkowicie rurę,a kiedy następnie przeszła do ust chłopca, rura została szybko odłączona.Ciało starca przybrało teraz barwę zielonawą, a usta pozostały otwarte. Był to już niewątpliwie trup; nakryto go prześcieradłem i wyniesiono z sali. Kierujący operacją profesor pochylił się nad ciałemchłopca, które drżało, trzęsło się i poruszało, jakby pod działaniem galwanicznego prądu.
– Sądzę, że operacja udała się znakomicie! – rzekł on z dumą, zadowolony z siebie.
–Widzi pan, książe – dodał, zwracając się do Supramatiego – jakie to proste i jak ograniczeni byli nasi biedni przodkowie, którzy dla przyniesienia sobie ulgi,lub uratowania życia,połykali najstraszniejsze przyprawy i preparaty,albo też poddawali się okropnym operacjom chirurgicznym i kładąc się pod nóż. Czyż więc nie lepiej i nie wygodniej wziąć po prostunowe ciało? Przypomina to historię z jajkiem Krzysztofa Kolumba.
– Nasi przodkowie nie mieli szczęścia posiadania tak znakomitego uczonego jak pan,profesorze,który uczynił zdumiewiające odkrycie – odrzekł Supramati.
– Dziękuję panu, książę, nie mogę jednak przypisać wyłącznie sobie zaszczytu tego odkrycia; udało mi się tylko uzupełnić i ostatecznie zastosować w praktyce zdobycze licznych pokoleń uczonych.
– A czy aby dużo podobnych awatarów przenosi się?
– Stosunkowo dość dużo; posiadam uczniów,którzy praktykują w wielu dużych miastach; ponieważ jednak operacja taka kosztuje dosyć drogo, więc tylko bardzo bogaci ludzie mogą sobie na nią pozwolić.
– A po jakim czasie klient pański wróci do przytomności? – zapytał Supramati.
– Zwykle pozostawia ich się w takim półśnie na trzy lub cztery godziny, sądząc po objawach i obserwując stan zdrowia, lecz zobaczę, czy dla zadowolenia pana, książę, nie będzie można skłonić go już teraz do wyrzeczenia kilku słów.Ostrożnie wyjął termometr z ust chłopca i zbadał serce.
– Temperatura normalna i serce pracuje prawidłowo,można więc zaryzykować – rzekł profesor, odkorkowując maleńki flakon i podsuwając go pod nos śpiącego chłopca, który wstrząsnął się i na chwilę otworzył oczy.
– No, jakżeż tam,Wasza Książęca Mość, jak się pan czuje? – zapytał profesor, uśmiechając się.
– Dobrze, lecz jakoś niepewnie i niezręcznie – odpowiedział słaby głos, po czym oczy natychmiast się zamknęły.
– Pozostanie w zakładzie moim przez sześć tygodni, w ciągu których, w niezmąconym spokoju i ciszy, pod moją oberwacją musi nastąpić zupełna asymilacja,po czym powróci do domu.Nie podejrzewając,że ma do czynienia z uczonym,professor udzielił Supramatiemu całego szeregu wyjaśnień.
– Jeżeli życzy pan sobie,książę – dodał – to pokażę mu ostatnie osiągnięcia nauki: nasze laboratorium wytwarzania ludzkich istot. Zobaczy pan i przekona się, że my nie tylko zatriumfowaliśmy nad śmiercią, lecz możemy dać i życie. Rozporządzamy wszystkim tym, co z powodu swej głębokiej niewiedzy przodkowie nasi przypisywali mocy jakiegoś tam Boga-Stwórcy, czyWładcyWszechświata.Cha! cha! cha!.
My już nie potrzebujemy więcej tego Boga, ani żeby umrzeć, ani żeby żyć i nie nakładamy już na kobietę obowiązku, ani nie wymagamy od niej takich strasznych cierpień. Supramati podziękował mu,zapewniając,że bardzo interesuje się tak zdumiewiającymi wynalazkami,a dumny ze swych skucesów profesor poprowadził go do drugiej części ogromnego zakładu. Po chwili weszli do obszernej,okrągłej sali bez okien,tonącej w słabym błękitnawym półmroku.Wsali tej długimi rzędami
ciągnęły się stoły, a na każdym z nich widoczne były podłużne skrzynie, nakryte różnokolorowym materiałem i połączone przewodami i rurkami z wielkimi elektrycznymi aparatami, które znajdowały się w dwóch końcach sali.
– Lewe rzędy będą dla pana mniej zajmujące, gdyż odbiorniki te mieszczą w sobie same embriony w pierwszym stadium poczynania i kształtowania się organizmu.
Widzi pan, książę, osiągnęliśmy już możliwość stwarzania ciała człowieka, a to dzięki chemicznej amalgamacji męskich i żeńskich pierwiastków.Jest to oczywiście dopiero świt,a ostatnie słowo będzie wypowiedziane wówczas,kiedy zdołamy wydobyć z atmosfery życiodajną “umysłową substancję”. I jestem przekonany, że chwila ta nadejdzie niedługo.
–Wszak mówi pan, profesorze, o tym, co przed chwilą przeprowadziłeś z jednego ciała w drugie, nieprawdaż? Czyż nauka wasza doszedłszy już tak daleko nie dała dotychczas klucza dla określenia składu tej “umysłowej substancji”, jak ją pan nazywa? – zapytał Supramati.
– Na nieszczęście dotąd jeszcze nie; wiemy tylko, że ta materia, czy też ciało, jest nieskończenie subtelne i eteryczne, coś w rodzaju rozrzedzonego ognia, lecz do tej pory dziwna ta substancja pozostaje nieuchwytną i nie poddaje się naszym badaniom i obserwacji.A teraz, książę, zechciej zwrócić uwagę na to. Podszedł do jednego ze stołów, po prawej stronie, odrzucił szare prześcieradło, okrywające skrzynie z ciemnego szkła, przekręcił emaliowany guzik i wówczas Supramati zauważył w końcu skrzyni otwór, w kształcie okrągłego okienka, przez które profesor polecił mu spojrzeć do wewnątrz. Schyliwszy się,Supramati zobaczył,że wnętrze skrzyni rozjaśnione było słabym błękitnawym światłem,a w niej,na warstwie galaretowatej materii leżało ciało maleńkiego dziecka już sformowanego, lecz jakby pogrążonego we śnie. Za pomocą plastikowych rurek do wnętrza ciałka przenikała lekka biaława para, którą ono wchłaniało; w istocie, było to sztuczne odżywianie niemowlęcia.Dziecko oddychało,organizm jego funkcjonował i dzieło sztuki chemicznej udało się niewątpliwie.
–Wielką jest twoja wiedza, profesorze, lecz mimo wszystko dziełu twemu czegoś brakuje…
– Ależ czego? – z żywością przerwał profesor.
– Ono nie posiada duszy.
– Chce pan powiedzieć,książę,że brakuje mu “umysłowej substancji”.Wszak mówiłem ci,że nie znamy jeszcze tajemnicy jej składu, ale tymczasem posługujemy się pokazanym ci przed chwilą sposobem.Okoliczność ta jest dla nas tym bardziej
przykrą, że w atmosferze unoszą się podobne “istoty”, pozbawione jednak ciała materialnego, w seansach spirytystycznych poprzez media można z nimi nawiązać łączność., lecz jak je uformować w porządane kształty – niewiadomo…
– I pan nie wiesz, profesorze, w jaki sposób ściągnąć owe “istoty”i wcielać w te ludzkie formy, które tak nadzwyczajnie wyrabiacie? – spytał Supramati i na twarzy jego ukazał się zagadkowy uśmiech. Równocześnie zauważył,jak w ciemnych kątach sali błyszczały palące oczy larw,które obecność jego odstraszała; brudne ciała ich wiły się i skręcały jak węże,one zaś pożądliwie strzegły i chciwie wyczekiwały,chwili,kiedy będą mogły zawładnąć choćby jednym z tych ciał.
– Ech, tak źle nie jest – z wyrazem przykrości i uszczypliwie odpowiedział profesor – nie potrzeba ich przyciągać – te tajemnicze istoty przychodzą same.
Nie mogę tylko wytłumaczyć sobie przyczyny ich szkodliwości, bo skoro tylko wejdą w nowo ukształtowane ciało, ono natychmiast się rozkłada i psuje,jak przy gangrenie i wkrótce umiera.Wszystko to są jednak drobne braki,najważniejszym zaś jest to, że nauka znajduje się już na progu tajemnicy stworzenia człowieka i w tym bezsprzecznie zawiera się największy triumf naszego wieku – hardo i dumnie zakończył profesor.
Supramati ze smutkiem i w zamyśleniu patrzył na tego “kapłana nauki”, obdarzonego niemałym rozumem, który potrafił rozwiązać trudne zadanie stworzenia ciała ludzkiego, lub zwierzęcego, lecz nie umiał dać mu rzeczywistego i czynnego życia. Był to prawdziwy przedstawiciel ciemnej i karmicznej nauki końca świata…
– Oddaję panu pełną sprawiedliwość, profesorze, jesteś pan wielkim uczonym i artystą w swej specjalności, tylko…to coś,którego wy szukacie i nie możecie znaleźć – to dusza ludzka,a tej pan nigdy nie stworzy,ponieważ jest ona tworem Boga, tego Boga, którego wyrwano z serca ludzkości.Dusza – to boski ogień, cudowne i niezniszczalne tchnienie, które uczyniło ciebie wielkim uczonym, śmiałym i niezmordowanym poszukiwaczem; to duch, ożywiający twój mózg, profesorze
i czyniący go zdolnym do przyswajania i poznawania wszystkiego. Nie miejcie nadziei i nie sądźcie, że uda się wam kiedykolwiek poddać analizie tę boską iskrę, której skład chemiczny dotychczas wymyka się waszej wiedzy i nie szukajcie jej; tajemnica jej zawarta jest w niezmierzonej wszechnicy Boga.Nadaremnie ludzkość odrzuca Ojca swojego,On istnieje i żadna piekielna zmowa, żadne wstrętne świętokradztwo nie pozbawi Go ani jednej najdrobniejszej cząstki samowładnej potęgi…
Profesor zmarszczył brwi i z kolei patrzył pytająco na kształtną i harmonijną postać swego rozmówcy, na jego duże, jaśniejące blaskiem,głębokie oczy,których wyraz przytłaczał go i dławił.Lecz pewność siebie,świadomość swej wielkości i pycha przemogły te uczucia.Dumnie wyprostował się i odrzekł trochę pogardliwie i trochę gniewnie:
– Jestem zdziwiony, książe. Pan wydaje się człowiekiem uczonym i światłym, a przy tym wierzysz pan w Boga, któremu przypisujesz bezgraniczną siłę. Takie nieprzyzwoite i niedorzeczne przekonania dobre były dla ciemnych narodów w ubiegłych wiekach.Teraz,kiedy każdy z nas może rywalizować z tym legendarnym Bogiem,podobne idee – wybaczy pan– są śmieszne,mówiąc łagodnie.
Oczy Supramatiego zapłonęły i głos jego dźwięczał poważnie i surowo.
– Nieszczęśliwy! W jakąż przepaść spycha cię diabelska pycha.Ośmielasz się porównywać z Najwyższym, który stworzył nieskończony wszechświat i kieruje nim!
Godną politowania,mizerną wiedzę swoją porównujesz z wszechwiedzą przemądrości Bożej.Niedoczekanie! Kiedy gniew Boży zagrzmi nad tą występną ludzkością,kiedy zaryczą wokoło was rozkiełznane i rozszalałe żywioły,wtedy pojmiesz i zrozumiesz, że wobec Boskiej wszechpotęgi – jesteś nikłym atomem, lub pyłkiem, którym burza targa i pomiata. Przemyśl i wstydź się swej pychy, śmiesznej i niegodnej prawdziwego uczonego. Profesor pobladł.Gniew,pycha i obrażona miłość własna,walczyły w nim z uczuciem,które nagle zbudziło świadomość i pewność, że stojący przed nim człowiek posiada wielką siłę, rozmiarów której on nie pojmował.
– Uważasz wiedzę moją za występną i bez wartości – rzekł po chwili profesor.
– A czyż ty ze swoimi wiadomościami możesz tchnąć ducha w to ciało?
– Nie. Ja podobnie jak ty, nie mam prawa i mocy stwarzać duszy.Mógłbym przyciągnąć z przestrzeni ducha i zmusić go do ożywienia tego ciała, lecz będzie to larwa, lub błądzący duch i wiem także, że będzie to dzieło niebezpieczne i niecelowe.
To samo i ty również możesz uczynić. Lecz czyż wiesz jak długo będzie trwało to życie, czy ciało to posiada wszystkie niezbędne warunki,ażeby pozostawić duchowi pełnię działania i czy jego chemiczny skład zawiera wszystko,co jest potrzebne,
aby asymilacja ducha, astralu i materii była zupełna? O tym pan nie wiesz nic.
Profesor pochylił głowę. On – poszukiwacz – wiedział, że dużo jeszcze brakowało do wydoskonalenia i dokończenia jego tworu i przez długie lata mozolnego trudu nie mógł ani uchwycić,ani zaobserwować tej tajemnej psychicznej iskry,którą hindus nazywał boskim ogniem.
– Ktoś ty, dziwny człowieku, który posiadasz bezwzględną wiarę w Boga, dawno już zapomnianego przez wszystkich?
– zapytał po chwili milczenia i namysłu.
– Jestem misjonarzem ostatnich czasów, albowiem zbliża się godzina zniszczenia, a głucha i ślepa ludzkość tańczy na wulkanie, który go pochłonie. Profesor pokręcił głową i uśmiechnął się.
– Ee! Pan jest prorokiem końca świata? Dziwna fantazja,książę,dla młodego,pięknego i bogatego człowieka,który przy tym wydaje się jeszcze i uczonym.
– Jak dziwnym by się to panu nie wydawało, to jednak koniec planety jest już bliski. Ludzkość sama zbliżyła tę chwilę, naruszając harmonię i równowagę żywiołów.
Nadeszła godzina przeznaczona ludziom przez los, którzy w zuchwałości swej podnieśli nieczystą i świętokradzką rękę nawet na świętość Bożą.
Ja nie przeczę, że posiadam wiedzę.Ojciec Przedwieczny uzbraja w siłę i pokorę wierne sługi swoje, które krok za krokiem wstępują po drabinie doskonałości ku światłu i wszelką zdobytą naukę zużytkowują tylko zgodnie z wolą Bożą – odrzekł Supramati, żegnając się z uczonym. Wizyta ta wywarła na Supramatim ciężkie wrażenie i bolało go kiedy widział jak ten rozum wszechstronny błądzi w mrokach. Przypominał sobie jego charakterystyczną głowę z szerokim czołem myśliciela, z którym nie harmonizowały zupełnie okrutne spojrzenie i cyniczny wyraz, towarzyszący zwykle ludziom, pozbawionym duchowego ideału, którzy pozwolili tającemu się w człowieku “zwierzęciu”rządzić i kierować swoimi czynami …
Jednakże odwiedzenie prof.Szamanowa obudziło w Supramatim pragnienie i chęć zapoznania się ze stanem zdrowotnym tej dziwnej ludzkości, dowiedzenia się, jakiego rodzaju choroby toczyły i zjadały ją i jak je leczono. Zagadnienie to, zawsze interesowało tego, który był niegdyś lekarzem Ralfem Morganem.
Dowiedziawszy się o jego życzeniu,Niwara poradził mu odwiedzić jednego z lekarzy,który ze względu na swą wiedzę, cieszył się wielką popularnością.W mieście uchodził wprawdzie za dziwaka i omal że nie maniaka, gdyż studiował starożytne języki, lecz Niwara widział w nim prawdziwego uczonego. Powiadomiony o zamierzonych odwiedzinach Supramatiego, doktor przyjął go bardzo życzliwie i zaprowadził wprost na duży,przylegający do gabinetu taras,upiększony wijącymi
się roślinami. Doktor Rezanow był to człowiek jeszcze młody, chudy i blady z poważnym, spokojnym obliczem i dużymi oczyma o rozumnym i smętnym wyrazie.
– Jestem do twoich usług, książę i będą uważał sobie za zaszczyt, jeżeli w miarę posiadanych sił potrafię udzielić ci żądanych objaśnień – rzekł doktor, kiedy obaj zajęli miejsca w wygodnych trzcinowych fotelach.
– Cóż zatem życzyłbyś sobie wiedzieć, książę?
– Ach! Bardzo wiele,doktorze i dlatego obawiam się,że nadużyję twojej życzliwości i uprzejmości.Chciałbym wiedzieć, na przykład,w jaki sposób organizm ludzki wytrzymuje i znosi to nienormalne życie; jak przyswaja on sobie nadmiar elek-
tryczności i innych substancji,możliwych i znośnych dla zdrowych i silnych organizmów,a nie dla ludzi ze starganymi nerwami i prawie zdziczałych, jak ci, z którymi ma pan przeważnie do czynienia? Jakie choroby i epidemie stwarza taki stan
rzeczy, jak wy, lekarze leczycie je i czy w ogóle duża jest śmiertelność?
– Prawda, wasza książęca mość, że jest to dosyć obszerny program – odrzekł z uśmiechem doktor.
– Lecz jednak postaram się najpierw dać panu ogólny obraz położenia,a następnie będę zatrzymywał się dłużej na najwięcej interesujących go szczegółach.
– Zaznaczyć muszę ogólnie,że higiena nadzwyczajnie posunęła się naprzód.Czystość stała się prawem obowiązującym każdego, a elektryczność, dzięki swym potężnym prądom, zniszczyła ogniska chorobotwórcze.W taki więc sposób zniknęły
zupełnie epidemie w rodzaju dżumy, cholery, suchoty itp., tak zgubnie działające w ubiegłych czasach. A jednak,mimo to,ludzkość,niestety,nie stała się ani silniejszą,ani mężniejszą i współczesna rasa,zamieszkująca ziemię – jest nerwowa,słaba i anormalna. Wszystkie narodowości tak się zmieszały,że prawie niemożliwym byłoby znaleźć człowieka czystej rasy,żeby móc z typu określić, czy jest to Polak, Niemiec,Włoch lub Rosjanin; zachowały się tylko nazwy narodowości, zniknęły natomiast zupełnie charakterystyczne różnice rasowe. Jestem przekonany, że podobna mieszanina tak różnorodnych elementów jest zgubna dla ludzkości. Przecież nie tylko każda rasa, lecz nawet i każdy poszczególny naród posiada swoje, wyróżniające go od innych, właściwości psychiczne, które przy zbyt częstym krzyżowaniu się narodów – zacierają się.W ten sposób z czasem rodzą się bardzo dziwne istoty i wszystko to w końcu wiedzie ród ludzki do zupełnego zwyrodnienia. Takie jest właśnie położenie współczesnego społeczeństwa, składającego się bez wyjątku z ludzi anormalnych; rozkwit zła,którego jesteśmy obecnie świadkami,sięga swoim początkiem w dane czasy.Miałem cierpliwość,jak pan widzi,wyuczyć się dawnych i starożytnych języków, zamienionych teraz na nasz międzynarodowy żargon i przestudiowałem dzieła powstałe w tej odległej przeszłości.Poznanie tego dowiodło mi,jak głęboko sięgają korzenie głównej choroby pożerającej nas, a która zwie się …szałem głupoty.
Proszę sobie wyobrazić, książę, że jeszcze w 20-tym wieku zaczęła przejawiać się tendencja w kierunku badania i wyjaśniania licznych zjawisk chorób mózgowych.
Pewien włoski uczony imieniem Lombroso, żyjący podówczas, uważał, że wszyscy genialni ludzie są psychicznie nienormalni i że wszystkie przestępstwa – to wytwór obłąkania. Lecz to, co w wieku tym było lub wydawało się paradoksem tylko,teraz stało się smutną rzeczywistością.I dziś cała ludzkość,od jednego końca świata do drugiego,składa się przeważnie z obłąkańców więcej lub mniej niebezpiecznych.
To ciebie,zdaje się,dziwi książę? Lecz ja obstaję przy swoim zdaniu.Ja również jestem obłąkany,podobnie jak inni; pod wielu względami mózg mój jest nienormalny.
Nadzwyczaj ciekawym jest studiowanie początków i rozwoju socjalnego obłędu,który bynajmniej nie uważa się za niebezpieczną i straszną psychiczną epidemię, przejawiającą się w różnych formach i pod różnymi pozorami. Początkowo pojawiła się niepohamowana spekulacja w pogoni za złotem i gra na giełdzie, która bogaciła lub rujnowała ludzi w przeciągu kilku dni, a czasem godzin kilku, wstrząsając do podstaw nerwowym ich systemem. Gry hazardowe prowadziły również do tego samego.Ta sama żądza nowych emocji zrodziła następnie głupotę i wszelkiego rodzaju sporty: rowery, samochody, lotnictwo, wyścigi, rekordy na szybkość, itp. W miarę rozwoju i rozrostu zła, pojawiły się epidemie zabójstw, samobójstw, przeciwnych naturze występków – orgie i erotyczne szaleństwa. Rewolucje z ich okropnymi i krwawymi wybuchami, bezcelowe morderstwa, ludzkie hekatomby, wciąż podniecały namiętności i ludzie opanowani zostali przez demona zniszczenia. Nienawiść do Boga stała się dewizą; Stwórcy swemu wypowiedziano wojnę, bezczeszczono i plugawiono Jego świątynie, zabijano Jego sługi i wszystko to dokonywało się pod przewrotnym złudnym hasłem rzekomej “wolności”. Czyniły to niewątpliwie ciemne hordy głupców,
których jednak niejednokrotnie uważano za ludzi mądrych. Na nieszczęście, pośród reszty zdrowych psychicznie, nie znalazł się nikt, kto by twardą i energiczną ręką, a przy tym silnym rozumem,zdołał powstrzymać tę straszną gangrenę.Niestety,pozwolono rozwinąć się jej i dziś opanowała ona świat
cały. Z obojętnością i apatią,niezrozumiałą dla mnie zupełnie,współcześni dopuszczali do podobnych stanów i choć widzieli wszystkie nienaturalne postępki, nie tylko że nie karali ich, lecz nawet nie zamykali tych wariatów w szpitalach; słowem, nie reagowali wcale na tych chorych żadnymi rozporządzeniami i możliwymi środkami, ażeby wywołać u nich uzdrawiającąreakcję.W taki więc sposób wyrosła na globie naszym i opanowała go ta wielka neuroza,niszczycielska i zgubna,na podobieństwo najsubtelniejszej i najgroźniejszej trucizny; albowiem nikt nie występował energicznie przeciwko dzikiemu i szalonemu pędowi do urojonej swobody, próżności I zaprzaństwa. Wielki najazd żółtych wywołał wprawdzie reakcję, lecz nie trwała ona długo; zło zakorzeniło się zbyt głęboko i odrodziło po tym w silniejszym jeszcze stopniu, niż było poprzednio. I znów wszyscy ci, którzy mogli byli i powinni przeciwdziałać złu, pozostali bezczynni. Psychoza ta objęła świat niby pożar, ogarniając wszystko od góry do dołu w społecznej drabinie. Nikt z pożarem tym nie walczył,a wszyscy ograniczali się tylko do roli widzów,patrzących z upodobaniem na wspaniałe widowiska rozkiełznanego żywiołu, nie chcąc nawet zastanowić się głębiej nad tym niebezpieczeństwem, jedynie dając mu głośne i puste nazwy. Jako następstwo podobnego stanu rzeczy pojawiło się nasze współczesne społeczeństwo…
Doktor zamilkł na chwilę, smutnie pochylił głowę i głęboko westchnął.
–Wybacz mi,książę,że dałem się porwać i unieść moim myślom – rzekł po chwili milczenia,przesuwając rękę po czole.
– O! To zupełnie naturalne,że pan się tak zamyślił,bowiem wszystko co pan powiedział,doktorze,jest aż nazbyt smutne, ażeby się nad tym nie zastanowić – odpowiedział, również wzdychając, Supramati.
– Tak, ażeby pojąć i zrozumieć teraźniejszość, starannie i troskliwie studiowałem przeszłość narodów i doszedłem do pytania: czy nie znajdujemy się już może u kresu życia naszej ziemi, lub w przededniu jakiejś okropnej katastrofy, która
zmieni wygląd naszego świata? Współczesna ludzkość jest niewątpliwie skazana na śmierć.To są ludzie nienaturalni,zupełnie jakby rośliny bez korzeni, lub jak krzewy hodowane sztucznie, aby zakwitły, a które przy braku żywotnych soków usychają natychmiast skoro tylko kwiat się rozwinie. Wszystko, co nas otacza – dowodzi zgrzybiałości. Ziemia tak urodzajna dawniej, staje się coraz mniej płodną, biedniejszą i wkrótce zamieni się w pustynię. Klimat stał się do tego stopnia anormalny, że czasami wydaje się, jakby pory roku następowały w zmienionym porządku. Śmiertelność wzrasta w zastraszających rozmiarach,urodzenia ciągle się zmniejszają,a jasnym oczywiście jest,że ludzie fabrykowani przez doktora Szamanowa – nie dadzą silnej fizycznie i moralnie rasy. Za wyjątkiem ściśle ograniczonej liczby uczonych, którzy jeszcze zajmują się nauką i szanują ją – reszta stroni od umysłowej pracy, nie pragnąc niczego w życiu prócz zmysłowych upojeń i zadowolenia swoich zwierzęcych instynktów i chuci. Czasami gorzko żałuję przeszłości z jej wiarą w Boga-Stwórcę, z jej klasami,miłością ojczyzny, ambicją i nawet, jeżeli pan chce – z wojnami, krwawymi oczywiście, lecz pełnymi sławy i bohaterstwa.W takim ustroju niezwodnie lepiej się żyło, niż teraz bez wojny…A dlaczego? Dlatego, że wynaleziomo okrutne i straszne narzędzia zniszczenia i zagłady przy pomocy których,w czasie ostatnich wojen,tracono i niszczono,z niesłychanym przy tym okrucieństwem,całe miasta wraz z ludnością,bogactwami i nawet całymi armiami.
– Zauważyłem, doktorze, że odżyły w panu silne wpływy atawistyczne – uśmiechnął się Supramati. – Zresztą, zgadzam się z panem najzupełniej w tym, że dawniej życie było o wiele lepsze. – A teraz bądź łaskaw, doktorze i powiedz mi jakiego rodzaju choroby zrodził obecny stan społeczeństwa; nie ma już cholery,ani dżumy,ani dyfterytu,powiadasz? Jakież więc inne zajęły ich miejsce?
–Wszak wiadomo, że choroby zjawiają się zawsze jako następstwo wywołujących je przyczyn. Dawniej cholera i dżuma brały swój początek z braku higieny z jednej strony i nieuleczalności ich z drugiej; teraz zaś ciągłe podniecanie systemu nerwowego i nadmiar elektryczności,wywołują choroby centrów nerwowych,letarg i ogólne rozprzężenie organizmu. Z podobnymi chorobami walczymy w ten sposób, że sztucznie usypiamy chorego na kilka tygodni, lub nawet miesięcy,budząc go tylko dla przyjęcia pokarmu.Takim więc sposobem,stosując niezmącony spokój,dajemy odpoczynek wszystkim organom i funkcjom ciała i przywracamy choremu siły.Wysyła się ich także w góry, w śnieżne obszary, gdzie ostre i świeże powietrze ożywia i uspakaja,a cierpiących z nadmiaru elektryczności zakopuje się po szyję w świeżą ziemię,lub też urządza się specjalne kąpiele wstrząsowe. Na co jeszcze potrzebny jest ten próżny, leniwy pozbawiony nerwowej energii i przemęczony życiem “inteligentny” tłum, z nadwyrężonymi mózgami i skazany najwidocznej na zagładę – pokaże przyszłość. Mnie się jednak wydaje, powtarzam, że zbliżamy się ku jakiejś wielkiej katastrofie. Supramati z ciekawością wpatrywał się w rozumne oblicze młodego uczonego, jednego z ostatnich przedstawicieli nauki na tej umierającej ziemi. Omówiwszy jeszcze kilka interesujących go zagadek,Supramati pożegnał doktora.Miejskie powietrze przygniatało go i dławiło, wydawało mu się jakby zakażonym i czuł się dobrze tylko u siebie w domu. Przy kolacji powtórzył Niwarze swoją rozmowę z młodym lekarzem i wyraził zdanie,że trzeba koniecznie postarać się uratować tego męczennika pracy, który może być pożytecznym w nowym świecie, ponieważ w duszy jego, jak widać, tlą się jeszcze iskry dobra.
– O! Kiedy nastaną dni okropności i strachu, kiedy Boskie światło przestanie oświecać ziemię i ludzie nie będą mieli gdzie i czym się ogrzać – niejeden jeszcze nawróci się na drogę pokuty i ukorzy się; będzie to już zbyt późno, lecz masz rację, nauczycielu, doktor Rezanow godzien jest, ażeby go w porę nawrócić.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, OSTRZEŻENIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

159 odpowiedzi na „Dziwna wizja Wiery Krzyżanowskiej przyszlości Ziemi po roku 2284

  1. Michaela pisze:

    Tu niecodzienna , dziwna piramida na asteroidzie …może Dawid wkleisz zdjęcie ?

    http://humomundo.pl/2014/07/piramida-na-powierzchni-nowo-odkrytej-asteroidy/

  2. Maria_st pisze:

    Japuk
    4 lipca 2014 o 13:50

    Fejk jak stąd na tą asteroidę ;]

    „ISRO nie posiada satelity NEOSSAT. To nie tak, że to jest satelita produkcji kanadyjskiej, tylko ISRO w ogóle nie posadia satelity NEOSSAT”.

    „Z resztą na wcześniejszych zdjęciach tej asteroidy nawet mało dokładnych nie ma śladu po takiej strukturze. A asteroida fotografowana była z każdej strony. Taką wystającą piramidę ciężko przeoczyć”.

    Dziękuje do widzenia.
    http://humomundo.pl/2014/07/piramida-na-powierzchni-nowo-odkrytej-asteroidy/

  3. gregor is back pisze:

    Maria_st: Ty za to jesteś ekspertem od kopiowania komentarzy, których nie rozumiesz…😉

    Bo naukowcy z Indii według Ciebie nie mogą korzystać ze sprzętu Kanadyjczyków oraz twierdzisz, że jeśli wcześniejsze zdjęcia robiła NASA to na 100% nic na nich nie zamazała tak jak nie modyfikuje zdjęć z Marsa lub Księżyca…

    Twierdzisz tym głupim komentarzem także, że skoro NASA zadecydowała niedawno, że wysyła w 2016 roku na tą asteroidę misję badawczą to na pewno nie mają żadnego szczególnego powodu tam lecieć bo przecież na zdjęciach Ci pokazali, że tam nic nie ma a międzynarodowe środowiska naukowe ze sobą nie współpracują i Ty im wierzysz oraz plewisz dalej tą manipulacje…

  4. Dawid56 pisze:

    Dokladnie tak, sprzet jest kanadyjski.
    http://www.spacesafetymagazine.com/isro-launch-canadas-space-telescope/
    Moze to fake(pierwsze zdjecie z linku) ale filmik na pewno warto wkleic.

  5. Mezamir pisze:

    John Murdoch odkrywa, że jest ścigany za serię brutalnych mordów.
    Problem w tym, że sam nie wie, czy ich dokonał.
    Nie pamięta co się z nim działo, gdzie był i co robił. Starając się odnaleźć swą prawdziwą tożsamość trafia do świata fanatyków, nad którymi władzę i kontrolę sprawuje grupa złowieszczych istot zwanych Przybyszami.
    Przybysze posiadają szczególną zdolność zatrzymywania czasu, zmieniania miasta i jego mieszkańców.
    Tylko Murdoch może stawić opór przybyszom i nie pozwolić im na kontrolowanie swego umysłu.
    Dlatego musi zostać zgładzony… W walce z przybyszami pomaga Murdochowi tajemniczy Doktor Schreber

    Mroczne miasto / Dark City (1998)

    Konceptalbum na temat tego filmu,został nagrany przez zespół Luciferion
    gdzie na gitarze i wokalu gra nasz wybitny gitarzysta Wojtek Lisicki

    Gitarowa uczta,prawie nikt tak nie gra
    z wyjątkiem Nocturnus i Atheist.

    Film jest świetny a muzyka genialna…sam nie wiem co lepsze.

    • JESTEM pisze:

      Mezamirze, czy masz może jakieś informacje na temat arianizmu i chrześcijaństwa Słowian przed IV. wiekiem czyli przed soborem w Nicei?

      Tak coś mi się poukładało, że na przełomie I.w.p.n.e. i I.w.n.e. popłynęło coś jak „fala zmiany świadomości”… wtedy nowa wiedza docierała do całej ludzi w całej Europie i był to prawdopodobnie buddyzm, ale… zmodyfikowany i być może zwany chrześcijaństwem (od cristal – kryształowy, a może i od cristos – krzyż, ale na pewno nie chodziło tu o ukrzyżowanie).
      Istnieje takie prawdopodobieństwo, że Jezus z Nazaretu był „lamą”, ale ukrzyżowali go. Potem, ponieważ pewni „wpływowi ludzie żadni władzy” nie mogli już powstrzymać owej „fali zmiany świadomości”, więc na soborze w Nicei „przegłosowali demokratycznie” uznanie Jezusa z Nazaretu za Boga (syna bożego), aby zrobić z niego swego „króla” i wprowadzić poprzez silną władzę „nową religię”, a w zasadzie zreformować starą. (To samo ma miejsce obecnie czyli KK zostanie przekształcony „za pomocą” Opus Dei).

      Ponoć „Chrześcijanie oczekują powszechnego zmartwychwstania”, ale… takie „zmartwychwstanie” mogło znaczyć kiedyś to samo co… Przypomnieniem… niektórzy je nazywają „Przebudzeniem”, „Oświeceniem” albo „Urzeczywistnieniem” albo „Wniebowstąpieniem”… Niektórzy używają tych słów, chociaż zapomnieli o ich znaczeniu… nie są świadomi ich znaczenia.

      W Nepalu jest ponoć Kryształowy Klasztor – Shey Gompa położony u stóp Kryształowej Góry Mógłbyś to sprawdzić?

      Podobno za czasów Konstantyna wprowadzono tzw. „wolność wyznania” w Cesarstwie Rzymskim. Edykt ten ogłoszony w 313 roku przyczynił się w rezultacie do wielkich zmian religii. I w roku 325 odbył się pierwszy Sobór Nicejski (około 80 km od Konstantynopola) zwołany właśnie przez Konstantyna.

      cyt. z Wikipedii: „Najważniejszym owocem soboru było wyznanie wiary, które jednoznacznie skierowane było przeciw nauce ariańskiej, (np. nieuznającej boskiej natury Jezusa Chrystusa [Christ od krzyża czyli Ukrzyżowanego]. Wyznanie nicejskie jednoznacznie określiło pochodzenie Syna od Ojca w Trójcy jako zrodzenie, a nie stworzenie.

      Odtąd 313 roku praktykowanie jakiejkolwiek religii miało być sprawą „osobistego wyboru obywateli”. Ale… Z jednej strony wprowadzono „wolność wyznania”, a z drugiej strony, 12. lat póżniej w roku 325 wprowadzono „wyznanie wiary”, co wydaje się być jakby sprzeczne ze sobą logicznie. Ciekawa zagrywka polityczna, czyż nie? Zwłaszcza, że na tym soborze potępiono Arian – tych chrześcijan, którzy „adorowali całe stworzenie”, czyli według niektórych biskupów popierali „ideologię” zaprzeczająca dogmatowi o Trójcy Świętej i tym samym popełniali bałwochwalstwo…”

      Ciekawe, że szacunek i uznanie dla całego stworzenia (Wszystkiego, Co Jest) zostało uznane za bałwochwalswo, a dogmat o Bóstwie (boskości) Ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu i uznanie go za boga, nie był już bałwochwalstwem…

      „Wyznanie wiary”- inaczej „deklaracja politycznej lojalności” wobec takich, a nie innych koncepcji na temat wiary spowodowała także odrzucenie przez K.K. koncepcji reinkarnacji.

      Słowianie i być może inne ludy żyjące dawniej w Europie (np. Celtowie) czcili całą Naturę, Wszystko, Co Jest, a Słońce traktowali jako boga (być może jednego z wielu) i Ziemię jako boginię (być może jedną z wielu) i kosmos jako boginię, co przedstawiają np. wizerunki Marii (Kosmicznego Oceanu ;-)) z płaszczem usianym gwiazdami.

      Kościół Katolicki na wiele lat zaczął reprezentować pewne dogmaty i prawa wykorzeniając „pogańskie” i wczesno-chrześcijańskie „nawyki” w Europie, a potem i na całej Ziemi. Jednak pozostałe gdzieniegdzie (a nawet – jak się okazuje – w bazylikach i kościołach) artefakty, które na szczęście nie uległy zniszczeniu, mówią teraz same za siebie.

      Istnieją dokumenty, według których owo głosowanie na soborze w Nicei także odbyło się po wcześniejszym „promowaniu” pewnych idei (coś jak lobbing ;-)) oraz przekupieniu głosujących intratnymi posadkami.

      Demokracja jest kiepska, bo zawsze większość narzuca wolę mniejszości, nawet gdyby ta mniejszość była dużo mądrzejsza od tej (przekupionej choćby potencjalnymi lub w części urzeczywistnionymi obiecankami) większości.

      Wszystko ma dwie strony.

      Wiesz, mam takie rozpoznanie, że swoją odnowę KK upatruje w… Opus Dei. I nie bez przyczyny obecny papież miał (ma) wiele wspólnego z tym „odłamem” KK czyli Opus Dei. Zresztą Jan Paweł II. też miał sporo.

      Opus Dei zapewnia osiągnięcie świętości za życia. Promuje niejako świętość życia codziennego, która jest jednak uwarunkowana… Czyż nie cudowna „marchewka” dla ludzkich ambicji? I możesz zostać świętą za życia pod warunkiem, że np. urodzisz ośmioro dzieci (albo jako kobieta spełnisz pewne „inne warunki)”, a mężczyżni też, nawet bankowcy, politycy i biznesmeni mogą zostać świętymi za życia, (gdy spełnią odpowiednie „obowiązki”… wobec organizacji).

      System tworzony przez Opus Dei jest mocno hierarchiczny, wręcz kastowy, zdecydowanie bardziej niż KRK i jest zdecydowanie bardziej „tajemniczy”, bo UTAJNIONY. To kolejny, bardzo mocny przejaw systemu patriarchalnego…
      Czeka nas powtórka tego, co zdarzyło się jakieś 1700 lat temu?

      Co jeszcze jest dosyć ciekawe?
      „Opus Dei to tzw. prałatura personalna – instytucja w Kościele katolickim tworzona dla właściwego rozmieszczenia duchowieństwa albo prowadzenia specjalnych dzieł duszpasterskich lub misyjnych, albo dla różnych grup społecznych, przy czym realizacja tych celów dotyczy różnych regionów i przez to wykracza poza możliwości pojedynczych diecezji.

      Zadania i funkcjonowanie prałatury są określone przez statuty, które nadaje Stolica Apostolska.

      Na podstawie umowy zawartej z prałaturą, wierni mogą się poświęcić jej dziełom apostolskim, nie przestają jednak należeć do swoich Kościołów partykularnych. Współpracując w ten sposób z prałaturą mogą także pogłębiać swoją formację chrześcijańską, zobowiązując się równocześnie do wypełniania obowiązków określonych w statucie i prawie prałatury.”

      „Aktualnie jedyną prałaturą personalną w Kościele katolickim jest Opus Dei, powołana w 1982 r. na mocy konstytucji apostolskiej Jana Pawła II Ut sit.”

      Jaki jest związek JP II z Opus Dei? Powołał tę organizację do życia. Dlaczego trzej ostatni papieże zostali tak szybko kanonizowani? Bo oczywiście i tak „osiągnęli świętość jeszcze za życia”.

      Coś słyszałam o takim pomyśle projektu w naszym sejmie, by dochody posłów zostały utajnione. Jeśli to prawda, to wiadomo już, skąd ten pomysł się wziął. Oczywiście jest to propozycja tych posłów, którzy już należą do Opus Dei w Polsce.

      Mało tego, to nie tylko polityka, to polityka i ekonomia „najwyższych lotów”.🙂. TA polityka ma oddać w ręce „świętym wiernym” tego Kościoła ekonomiczną władzę na całym świecie ( a będą oni zakres swoich wpływów utrzymywać w tajemnicy oczywiście). Takie są aspiracje tego Kościoła… „chrześcijańskiego”.

      Może jak zwykle, część „chrześcijan” obudzi się któregoś dnia z przysłowiową „ręką w nocniku”. I okażde się, że przynależą do Kościoła Opus Dei – zwą to „Dziełem”.

      =================
      ze strony: http://www.opusdei.pl/pl-pl/article/35-jak-wstapic-do-opus-dei/

      „1. Bóg zapragnął Opus Dei, żeby ożywić w świecie świadomość powszechnego powołania do świętości poprzez zapewnienie — wszystkim wiernym, którzy tego zapragną — chrześcijańskiej formacji i pomocy duchowej w realizacji tego ideału, tak bardzo logicznego, jeśli chodzi o katolików. Aby spełnił się ten cel, Kościół utworzył Prałaturę Świętego Krzyża i Opus Dei, składającą się z kapłanów i świeckich, którzy organicznie współpracują, każdy na swój własny sposób, przy realizacji tego celu, pod duszpasterskim kierunkiem Prałata.

      Członkowie Opus Dei „w pełni” uczestniczą w tym szczególnym obcowaniu Świętych i poświęcają się posłannictwu Prałatury (nie tylko konkretnymi czynami, ale całym życiem — każdy w zgodzie ze swoimi okolicznościami).
      (…)
      3. Wstąpienie do Opus Dei odbywa się poprzez oświadczenie woli ze strony zainteresowanego i deklarację złożoną przez tego, kto reprezentuje władzę Prałatury przy tej czynności, w obecności dwóch świadków. Wierny, który wstępuje do Dzieła, oświadcza, że stara się pozostawać pod jurysdykcją Prałata, żeby poświęcać się celowi Prałatury i wypełniać wszystkie obowiązki, jakie niesie ze sobą przynależność do Opus Dei w charakterze numerariusza, przyłączonego lub supernumerariusza.
      (…)
      8. Po pięciu latach czasowej inkorporacji wikariusz regionalny (z potwierdzeniem Prałata) może udzielić definitywnej inkorporacji, zwanej „wiernością”. [spisuje np. testament na rzecz O.D.]

      • Ktoś pisze:

        Wreście dobrze tylko to uporczywe trzymanie się j……. nic nie da bo
        sprawa dotyczy 1400 lat wczesn iej
        imie jezus jest zmodyfikowane i pochodzi od czegos zupelnie innego

        ale arianizm i buddyzm maja wspolne polskie korzenie, w tym caly dylemat

        wojna włąśnie prowadzona jest tak jak napisałaś przeciwko Ariom , przeciwko Szlachetnym czyli Dewom czyli właśnie Chrześcijanom

        bo HRIST to sylaba nasienna jednego z buddów.

        • Ktoś pisze:

          a od niej pochodzi nazwa HRISTOS i chrześcijanie

          sekrecik

          • JESTEM pisze:

            a od niej pochodzi nazwa HRISTOS i chrześcijanie

            Tak… wojownicza Walpurgia.🙂

            „Noc z 30 kwietnia na 1 maja w Europie była niegdyś swoistym świętem ognia, mającym właściwości oczyszczające. W tradycji celtyckiej rozpoczynała obchody święta Beltane, zwłaszcza w germańskiej połączyła się z sabatem czarownic.

            Baltane/Beltaine
            Nazwa wywodzi się z staroirl. baltene („światło ognia”). Beltane było świętem rozpoczynającym u Celtów letnią porę roku, znaczącym zmianę rytmu życia – przejścia od okresu „mroku” do okresu „jasności”, płodności i wegetacji przyrody, wyznaczającym równocześnie początek prac polowych i przepędzania stad na pastwiska. Najważniejszą praktyką w wigilię majowego święta było gaszenie starych i rozpalanie nowych ognisk.

            Zmartwychwstanie z Ciemności (przebudzenie z nieświadomości). Uznane póżniej za „sabat czarownic”.🙂

            No i… jest jeszcze słowo TRIST… smutny.

            Oraz Krzyż jako symbol połączenia w JEDNO tego co ludzkie i boskie (góra i dół) oraz męskie i żeńskie (prawo i lewo) z centrum – sercem.

  6. Dawid56 pisze:

    Według Wiery Krzyżanowskiej Jezus był jednym z nieśmiertelnych magów, który dlatego „zginał” na krzyżu, aby jego przesłanie objęło cały świat.Nie neguję tego, że jego dziecinstwo mogło zostac „dorobione¨”. Nieśmiertelni magowie maja zawsze po ok. 30 lat i wcielaja się w „nauczycieli” na różnych planetach.

  7. Mezamir pisze:

    być może zwany chrześcijaństwem (od cristal – kryształowy, a może i od cristos – krzyż, ale na pewno nie chodziło tu o ukrzyżowanie).

    Chyba raczej od chrztu i ognia,krzesanie ogni/Agni
    Krześcijanie wzięli swą nazwę od nas…jakiś czas temu była na ten temat dyskusja na blogu CB
    ale nie pamiętam pod którym artykułem,musiałabyś zadać to pytanie na tamtym blogu.

    masz może jakieś informacje na temat arianizmu i chrześcijaństwa Słowian

    To jest bardzo dobry wątek do rozwinięcia tutaj
    http://bialczynski.wordpress.com/2014/07/05/straznik-wiary-przyrodzoney-slowian-marcin-z-olkusza-1433-1493-mag-i-astrolog-krola-macieja-korwina-i-wladyslawa-jagiellonczyka/#comments

    CB ma znacznie więcej materiałów źródłowych na ten temat.

    • JESTEM pisze:

      Dziękuję za odpowiedz.

      „Chyba raczej od chrztu i ognia,krzesanie ogni/Agni
      Krześcijanie wzięli swą nazwę od nas…”

      No tak… Chris… Kris… Kriszna…🙂

      Może i Jezus z Nazaretu „vel” Chrystus (uznany za „maga”) to kolejny awatar…buddy – jak napisał Dawid56.😉

      A jeśli chodzi o to chrześcijaństwo Słowian, to z jakichś powodów mam się skupić na okresie od I.wieku p.n.e. do III.wieku n.e. I o ten okres historyczny pytałam.

      Mam jeszcze inne pytanie do Ciebie:
      Dlaczego napisałeś, a więc na jakiejś podstawie tak twierdzisz, że Mooji nie jest uczniem Papaji?

      • Mezamir pisze:

        Gdyby wywodzić nazwę chrześcijaństwo/krześcijaństwo
        od kryształu (po angielsku cristal/”kristal”/Kriszna/krasy-piękny)
        to mielibyśmy wtedy analogię do buddyzmu Wadżrajany/Diament
        gdzie „chrystusem/kryształem” byłby każdy kto zrealizował Ciało Wadżry/Diamentu
        Jalus/”Dzialu”

        Jalus Wadźra / Jezus Cristal

        Kras (procesy krasowe, krasowienie) – procesy rozpuszczania skał przez wody powierzchniowe i podziemne.

        Jest woda i motyw chrztu w wodzie,i skała czyli diament/wadżra/kryształ
        To co robi kościół polewając głowę wodą
        może być rytuałem magicznym który ma zniwelować krzest związany z ogniem/Agnim.

        Może chodzić o rozpuszczenie Ciała Wadżry lub uniemożliwienie osiągnięcia go.
        Ciężko powiedzieć ale same poszlaki są zastanawiające i dają do myślenia.

        „na jakiejś podstawie tak twierdzisz, że Mooji nie jest uczniem Papaji?”
        Na podstawie Papajiego który ostrzegał przed Moojim i jemu podobnymi.

        Może i Jezus z Nazaretu „vel” Chrystus (uznany za „maga”) to kolejny awatar…
        Kolejny – może
        Jedyny – na pewno nie.

        • JESTEM pisze:

          „Gdyby wywodzić nazwę chrześcijaństwo/krześcijaństwo
          od kryształu (po angielsku cristal/”kristal”/Kriszna/krasy-piękny)
          to mielibyśmy wtedy analogię do buddyzmu Wadżrajany/Diament
          gdzie „chrystusem/kryształem” byłby każdy kto zrealizował Ciało Wadżry/Diamentu
          Jalus/”Dzialu
          [wyr.jestem]”

          Jalus Wadźra / Jezus Cristal”

          Tak, o to mi chodziło.:-D Dziękuję.


          – „na jakiejś podstawie tak twierdzisz, że Mooji nie jest uczniem Papaji?”
          – Na podstawie Papajiego który ostrzegał przed Moojim i jemu podobnymi.”

          Masz możliwość dotarcia do jakichś zródeł tych informacji?

          Miałam takie dziwne odczucie, że Papaji jest trochę jak ten „Chrystus” dzielący się z innymi wiedzą prowadzącą do uwolnienia z koła karmy, umożliwiającą wyjście z „rozdarcia w dualności” , a Mooji jest jak jeden z tych „Apostołów”, którzy zrozumieli te nauki na tyle, ile mogli, choć nie przyjęli ich nigdy w pełni i rozpowszechniali je już ze swoją interpretacją, bo jednak pozostawali w owym „rozdarciu w dualności”.
          Nie wiem, „skąd” takie coś się we mnie pojawiło.😉 To było jak nagłe „rozpoznanie”.
          Nie wiem jeszcze, dlaczego to tak zobaczyłam… Ale wiem, że jak będę miała wiedzieć, dlaczego, to się dowiem😀

          • Mezamir pisze:

            Masz możliwość dotarcia do jakichś zródeł tych informacji?

            Najlepiej kierować się do wspólnoty http://www.avadhuta.com/

            Mógłbym poszukać czegoś więcej w necie gdyby nie to że mi net działa strasznie…
            spróbuj wejść na stronę yogin.pl
            Też masz blokadę i musisz najpierw podać hasło uwierzytelniające?

            http://www.ramakrishnananda.com/en/videos/hinduism-and-the-vedic-culture/spiritual-masters-of-hinduism/papaji/

            Tutaj nawet forum jest,można pogadać🙂

            Czy to nie ciekawe ze tak jak Mooji powołuje się na wielu swoich rzekomych nauczycieli
            tak na żadnej stronie tych mistrzów nie ma nic na temat Moojego?
            Na temat innych autentycznych uczniów coś można poczytać a Moojego brak.
            Mooji nie kłamie gdy mówi o Wedancie i jej filozofii
            Chodzi o to że każdy może o tym mówić a nie każdy jest mistrzem czy uczniem mistrza
            chociaż wielu by chciało „mistrzować”
            wielu chce i robią karierę na swoim rzekomym uczniostwie.
            Najłatwiej jest być uczniem mistrza który już nie żyje i nie może zaprzeczyć

          • JESTEM pisze:

            „spróbuj wejść na stronę yogin.pl
            Też masz blokadę i musisz najpierw podać hasło uwierzytelniające?”

            Też.

          • JESTEM pisze:

            Mezamir, a czyim uczniem był Treblow?

          • Mezamir pisze:

            Mezamir, a czyim uczniem był Treblow?

            Nie wiem,nie znam🙂

          • JESTEM pisze:

            ” -Mezamir, a czyim uczniem był Treblow?

            – Nie wiem,nie znam :)”

            A to Cię nigdy zastanowiło?

          • Mezamir pisze:

            ” -Mezamir, a czyim uczniem był Treblow?

            – Nie wiem,nie znam :)”

            A to Cię nigdy zastanowiło?

            Nje😀 a powinno?

          • JESTEM pisze:

            Nie wiem, czy powinno, ale może byś odkrył coś ciekawego. ;-D

        • JESTEM pisze:

          „Może chodzić o rozpuszczenie Ciała Wadżry lub uniemożliwienie osiągnięcia go.”

          Chodzi o uniemożliwienie osiągnięcia… zablokowanie tej możliwości.

          • JESTEM pisze:

            Bo nie da się Ciała Wadżry rozpuścić.
            Ale ta „magia” chrztu tak naprawdę nie działa albo działa tylko do momentu, gdy zdajemy sobie sprawę, że nie chcemy już dłużej zasilać systemu, który został stworzony między innymi po to, by blokować, uniemożliwiać przy pomocy różnej „magii” osiągnięcia stanu „Ciała Wadżry”.

            To, że ta niby magia działa zależy od ludzi. Jeśli ludzie wierzą, że działa, to działa.
            To jak w tym filmie, który zalinkowałam tutaj: https://nnka.wordpress.com/2014/07/10/dziwna-wizja-przyszlosci-ziemi-po-roku-2284-wiery-krzyzanowskiej/#comment-30060

            Ludżmi różni inni ludzie próbują manipulować, ale część ludzi z jakichś powodów daje się manipulować, a inna część się nie daje.

          • Mezamir pisze:

            Jeśli ludzie wierzą, że działa, to działa.

            To nie jest magia tylko sugestia,placebo i nocebo.
            Magia to coś więcej/inaczej,magia Cię nie pyta o pozwolenie czy może zadziałać
            tak jak grawitacja nie potrzebuje naszej zgody😀

            Jest już tyle różnych definicji magii że ciężko się połapać…i o to chodzi tym
            którzy tworzą tony teorii,ocean nie do przejścia
            a magia to po prostu działanie połączone z intencją.

            Im bardziej świadome tym silniejsza magia.
            Chrzest,bierzmowanie,ślub,pogrzeb,to wszystko są działania magiczne
            bo jest intencja i odwoływanie się do sił tzw „nadprzyrodzonych”
            Te siły są przyrodzone i nie ma w nich niczego nad,to ludzie są ciemni
            bo żyją w ciemnych wiekach.
            Kościół oczywiście wszystkie siły do których się odwołuje nazywa sobie „Duchem Św”
            albo Chrystusem,tak jakby nazwa była ważniejsza niż to co się nazywa.

            Piękne nazwy i obrazeczki służą do mydlenia oczu ludziom którzy i tak nic nie widzą
            dlatego tak ważne jest posiadanie pośrednika,który zobaczy za nich
            i opowie im co widział😉 powie to co chce żeby ślepiec sobie wyobraził.
            Ludzie się modlą sami nie wiedza do czego bo wierzą we własne
            wyobrażenia na ten temat,nie są w stanie sprawdzić bo nikt ich tego nie uczy
            a każdy kto może jest „złym satanistą”.

            Kiedy ktoś im chce wyrwać kleszcza,to dla nich jest to atak na ich świętość
            bo tak widzą kleszcza oczami wyobraźni,na podstawie słów pośrednika
            który ich uczy jak należy myśleć,jak być niezależnym i suwerennym ;D
            jak się nie dać złym siłą,no chyba ze są nasze,bo jak nasze to zawsze dobre
            bo my jesteśmy dobrzy bo tak twierdzimy ,gdybyśmy byli źli
            to byśmy przecież mówili że jesteśmy źli prawda?😀
            Nasze książki nie kłamią bo tak jest w nich napisane,że nie kłamią.
            Więc nie kłamią bo kłamstwo to grzech,bo tak pisze w naszych książkach
            i trzeba w to wierzyć gdy się chce być samodzielnym.

            Kiedyś to co dla nas jest nadprzyrodzone,było zwyczajne.
            Dziwny był brak tego wszystkiego a dziś gdy próbuje być normalnie
            ciemny lud krzyczy „anomalie,nadprzyrodzone,satanisty,diobeły,demoni”😀

            Ludzie nauczeni są bać się normalności i dbać o anomalie jakby była normą.

          • JESTEM pisze:

            „Jeśli ludzie wierzą, że działa, to działa.

            To nie jest magia tylko sugestia,placebo i nocebo.
            Magia to coś więcej/inaczej, magia Cię nie pyta o pozwolenie czy może zadziałać
            tak jak grawitacja nie potrzebuje naszej zgody
            pwyróżn. jestem] :D”

            Niby tak. To całkiem dobra definicja magii :-):
            Magia to działanie w celu podporządkowania sobie (ego, celom, ideom, przekonaniom) innych.
            ALE… Przypomnij sobie Buddę Siakjamuniego, który był uwodzony, któremu inne istoty próbowaly narzucić swoją wolę albo zadziałać na niego swoją magią. Nie udało się. A dlaczego magia na niego nie zadziałała?

            „Jest już tyle różnych definicji magii że ciężko się połapać…i o to chodzi tym
            którzy tworzą tony teorii,ocean nie do przejścia
            a magia to po prostu działanie połączone z intencją.”

            To fakt. A jednak każdy działa z intencją, choć nie każdy działa świadomie. I nie każdy też działa z intencją wpływania na innych bez ich zgody.😀
            Kiedy działasz w wolności od tego, czy Twoje działania mają jakikolwiek wpływ na innych czy nie, nie uprawiasz żadnej magii (działasz z intencją ufności, uczciwości, harmonii i pokoju).

            „Chrzest,bierzmowanie,ślub,pogrzeb,to wszystko są działania magiczne
            bo jest intencja i odwoływanie się do sił tzw „nadprzyrodzonych”
            Te siły są przyrodzone i nie ma w nich niczego nad,to ludzie są ciemni
            bo żyją w ciemnych wiekach.”

            Wszystko jest naturalne. Nawet takie działania, które mają na celu ograniczenie wolności czy też swobody innych. Dzień i Noc też są naturalne. Ale możemy nazywać je magią…

            „Kiedy ktoś im chce wyrwać kleszcza,to dla nich jest to atak na ich świętość
            bo tak widzą kleszcza oczami wyobraźni,na podstawie słów pośrednika
            który ich uczy jak należy myśleć,jak być niezależnym i suwerennym ;D”

            Jeśli ktoś będzie próbował wyrwać komuś kleszcza bez zgody tego kogoś, ale wmówi tej osobie, że może zastosować jakieś specjalne (magiczne) działanie, by uratować tę osobę od śmierci lub choroby… czy to nie będzie uprawianiem magii?

            „Kiedyś to co dla nas jest nadprzyrodzone,było zwyczajne.”

            To fakt. Ale znów można zadać pytanie, co jest tym „nadprzyrodzonym”?😉

            Może…
            Magia w tym sensie to każde działanie w celu podporządkowania sobie innych przy wykorzystaniu niewiedzy innych o tym, jaki jest skutek tych działań – po co naprawdę dokonuję się takich działań.

            Można też oczywiście mówić ludziom, że w ten sposób podpisują umowę z bogiem albo wobec boga, ale na przykład ci ludzie nie wiedzą, nie są świadomi, co to za bóg.😉

            I są jeszcze tacy, którzy uprawiają magię, ale nie są świadomi tego, że to jest manipulowanie innymi bez ich pozwolenia i że tak owe „czary” kiedyś będą musiały wrócić do tego, kto je „odprawia”, wysyła do innych.

        • JESTEM pisze:

          „Może i Jezus z Nazaretu „vel” Chrystus (uznany za „maga”) to kolejny awatar…
          Kolejny – może
          Jedyny – na pewno nie.”

          Oczywiście. Jedyny, na pewno nie.
          Mitrianizm mi się tu nasuwa.
          Do Jesusa przybyli ponoć trzej „magowie” zwani też „królami”.
          Mitra… był tez magiem i używał magii, ale potem przestał…
          Potrzebny był w jego życiu ten etap, żeby mógł sobie przypomnieć i UŚWIADOMIĆ, czym jest magia… Potem (podobno) już żadnej magii nie używał.

  8. Dawid56 pisze:

    Istnieje jeszcze inna, niejako rownolegla mozliwosc- stara Dusza-Avatar wciela się w istotę humanidalną( Czlowieka) i przekazuje swoją kosmiczną wiedzę w miarę uzyskiwania dojrzalosci(Jezus, Budda,prorocy, Dalaj Lamowie)

  9. JESTEM pisze:

    Polecam do obejrzenia film… „The Secrets of Food Marketing”.
    Dostępne są polskie napisy, wystarczy włączyć je na dole z prawej strony.

    Pewna pani opowiada o tym, jak manipuluje się potencjalnymi klientami…

    Nikt nie bił braw tej pani, bo widzowie byli zbyt zdegustowani by klaskać.
    Zwróć szczególną uwagę na to jak reagują ludzie na słowa, które padają.

    • JESTEM pisze:

      I ciekawy inny film w kontekście tego powyżej pt.”Odzież słowian cz1″:

      cyt. z filmu:
      „Człowek zawsze sam podejmuje decyzje i zawsze za wszystko on ponosi odpowiedzialność „

  10. Michaela pisze:

    Ewa Wierzbicka prezentuje tutaj tak wstępnie książkę Chrisa Thomasa „Human Soul, Universal Soul”
    Wspomina miedzy innym o…Ziemskich Strażnikach” (?) , którzy uaktywniaja się w i spełniają niesamowite role , gdy Ziemia i ludzie sa zagrożeni !!! Wspomina też ,,że Portale budowane były i to całkiem niedawno wg. instrukcji przez Anunnaki-Velon, ale zostały zniszczone…chodziło o kradzież ludzkich dusz!!!. Komu wierzyć Chrisowi Thomasowi , czy Ozyrys, która na blogu Mistykabb twierdzi,że jest to przyjazna rasa ?!!!

    • JESTEM pisze:

      Tu jest też historia powstania ludzi na Ziemi:

      Taka ciekawostka:
      ///”Sara: „A więc Anunnaki stworzyli ciało fizyczne do wydobywania złota. Masz na myśli roboty czy może mówisz, że to byli ludzie?”
      Dr Neruda: „Nie. To były odpowiedniki małpoluda; bardzo daleka wersja przedludzka. Jednak byli oni naszymi przodkami. Czasami nazywamy ich terminem: Człowiek 1.0.”
      Sara: „Ale byli robotami czy formą biologiczną?”
      Dr Neruda: „Mieli całkowicie formę biologiczną, lecz Ludzie 1.0 nie byli w pełni fizyczni. Częściowo mieli formę eteryczną. Zobacz, Anunnaki i Syriuszanie tak ich zaprojektowali, aby synchronizowali się z postępującym gęstnieniem Ziemi. A więc wraz z gęstnieniem Ziemi gęstniały też instrumenty ludzkie.”
      Sara: „Jeśli mieli formę biologiczną, to czy posiadali duszę?”
      Dr Neruda: „Nie nazywalibyśmy ich ludźmi jeśliby nie posiadali duszy. Pamiętasz jak mówiłem o Atlantach?”
      Sara: „Tak.”
      Dr Neruda: „Anunnaki i Syriuszanie umieścili ich – Atlantów – wewnątrz tych ludzkich uniformów. Atlanci byli bardzo rozwiniętymi istotami, ale najwidoczniej także naiwnymi.”
      Sara: „Chcieli być w tych… ciałach małpoludów i wydobywać złoto?”
      Dr Neruda: „Nie, zupełnie nie mieli takiego zamiaru. W rzeczywistości, pozwolili Anunnakom wydobywać ich złoto, ale gdy Ziemia zaczęła gęstnieć, powiedzieli im, że jeśli udałoby im się zbudować pojazd umożliwiający im kontynuowanie wydobywania złota Atlantów, to byłoby to dopuszczalne, ale na niewielką skalę.
      „Anunnaki doświadczyli jakiegoś rodzaju zgrzytu z Atlantami, i zaczęli spiskować z Syriuszanami oraz inną rasą znaną jako Węże (Serpentowie). Każda z tych trzech ras była zainteresowana dowiedzeniem się tego jak można wniknąć w wymiar planet fizycznych. Postrzegały one Ziemię za swego rodzaju laboratorium do dowiedzenia się tego. Anunnaki mieli już gotowy uniform ludzki; jedyne czego potrzebowali to zasilić go siłą życiową czy też duszą.
      „Głowili się mocno jak wprowadzić Atlantów w te pojazdy i trzymać ich w nich. Stąd też wspomniane trzy rasy uknuły spisek, aby Atlantów uwięzić w tych przedludzkich pojazdach. Atlanci stali się generatorami energii, które umożliwiały działanie owych bytów biologicznych.”
      Sara: „Chcesz powiedzieć, że te prymitywne małpoludy miały w sobie potężne dusze? Nie rozumiem jak to mogłoby być możliwe?

      więcej tutaj:
      http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=363&Itemid=1

      Chociaż ten pan także przedstawia tę historię dokonując oceny z poziomu niezrozumienia, kim byli Atlanci i dlaczego na to się zgodzili.😀 Ten pan po prostu jeszcze inaczej nie umie.
      A i tak po przeczytaniu tego wywiadu nasunął mi się wniosek:

      WSZYSCY JESTEŚMY UCZESTNIKAMI WIELKIEJ GRY (trwającej w nieskończoności) I CO NAJWYŻEJ, JAKO ISTOTY LUDZKIE, MOŻEMY STAĆ SIĘ „PORTALAMI KOMUNIKACYJNYMI” POMIĘDZY ILUZJĄ UMYSŁU – „HOLOGRAMEM OSZUSTWA” A TYM, „SKĄD „POCHODZIMY” CZYLI”RASĄ” ISTOT NIESKOŃCZONOŚCI, ISTOT SAMOŚWIADOMYCH SIEBIE jako CZĄSTEK INTEGRALNEJ, HARMONIJNEJ CAŁOŚCI.😀

      Jest poziom walki…
      Jest poziom gry…
      Jest i poziom zabawy…
      Zależy w jakim zakresie jesteśmy „samo-świadomi”…

      Można oceniać fakty, zdarzenia i działania z poziomu walki albo z poziomu gry. Z poziomu zabawy nie dokonuje się już ocen.

      • mały budda pisze:

        Dawno temu na matce ziemi żyli ludzie emanujący energią słoneczną. Jednak z pewnych przyczyn opuścili matkę ziemię.
        Jednak zapowiedzieli, że któregoś kończącego dnia przybędą w Niebiańskim Królewskim Rydwanie Słońca. Oni nie torturują ani nie porywają ludzi. To słoneczna Rasa naszych przodków czyli ludzi. Można z nimi rozmawiać po przez Gwiazdy.
        Natomiast na ziemi ludzie ludzi porywają i przeprowadzają różne eksperymenty. Chcą dorównać ludziom Gwiazd czyli słonecznych ludziom.
        Słoneczni ludzie to Buddowie, którzy osiągnęli za życia możliwość rozpuszczenia swojego fizycznego ciała. W tęczowo słoneczne Światło Słońca.

        • JESTEM pisze:

          „Natomiast na ziemi ludzie ludzi porywają i przeprowadzają różne eksperymenty. Chcą dorównać ludziom Gwiazd czyli słonecznych ludziom.”

          Albo rozpuszczają plotki, że to ufo, żeby „zwalić winę” na kogoś-coś, co jest… nie do „złapania”. 😉
          Wiem, jak jednemu szamanowi na gościnnych występach w Łodzi nie udało się coś (nie poradził sobie z czyimś trudnym procesem), to próbował zwalić winę na innego szamana, który nigdy w życiu w Łodzi nie był.

          Ludzie są niesamowicie pomysłowi, żeby tylko chronić swój tyłek i szukać różnych „kozłów, baranów itp….ofiarnych” do poświęcenia za nich na ołtarzach ignorancji.
          Żeby udawać, że oni tacy cudowni, doskonali, świetliści, a tylko jacyś inni są „be”.

          A całe kłamstwo przez to nasze piękne ja-ego zwodzące nas wciąż na manowce. Można powiedzieć, że ktoś nam je „wszczepił” i nic nie rozbić, by naprawdę siebie „naprawić”, a MOŻNA. Nie, wolą się skupiać na złości, nienawiści i dociekaniach, kto to „zrobił”, kto to „wszczepił”. Sami to sobie zrobiliśmy, żeby było fajnie. Zobacz, jaką ludzie mają „radochę” i satysfakcję: strasząc innych, drocząc się z innymi, oskarżając innych, kłócąc się z innymi, oczerniając innych itp.itd….
          Wygląda na to, że ten „Matrix” to najlepsza z możliwych zabaw dla ludzi.

          „Kłamstwo na kłamstwie siedzi i kłamstwem po-gania… w kółko”.
          Hej hopa sa, jak ona szybko mknie, hej dalej, dalej do zabawy śpieszmy się.

        • Maria_st pisze:

          Pieknie napisales maly buddo

    • JESTEM pisze:

      „Komu wierzyć Chrisowi Thomasowi , czy Ozyrys, która na blogu Mistykabb twierdzi,że jest to przyjazna rasa ?!!!”

      Każdy wybiera indywidualnie. Ty dokonujesz wyboru uznając tę koncepcję lub inną za „prawdziwą”, a potem i tak ponosisz konsekwencje tego wyboru.

      Na właśnie tym polega tzw.karma i sposób istnienia w kole samsary (samsara znaczy cierpienie (choć doświadczasz również radości i przeróżnych emocji zarówno pozytywnych i negatywnych, ale one są tylko odzwierciedleniem „sukcesów” lub „porażek” naszych ego-ja).

      Karma polega na tym, że wciąż dokonujemy wyborów pomiędzy jakimiś koncepcjami, które oddzielają nas od innych części Całości. Wtedy tkwimy w tzw, dualizmie – rozdarci pomiędzy tym, co uważamy za „prawdziwe”, „jedynie słuszne” i dobre a tym, co uważamy za „nieprawdziwe” i „niesłuszne” i złe.

      Ale jest też taka wiedza, która pozwala wyjść w koła karmy… Wtedy można wyjść z koła karmy – samsary.

      • JESTEM pisze:

        Ale jest też taka wiedza, która pozwala wejść w koło karmy i taka wiedza, która daje możliwość wyjścia z koła karmy…
        I wtedy można sobie wyjść z koła karmy – samsary.

      • Michaela pisze:

        Jestem, nie wiem dlaczego sprowadziłaś pytanie w/w do karmy? Wydaje mi się ,że jest to związane z tematem Ufo,szeroko pojętym a sprowadzenie tego do karmy jest pewna manipulacją myślową,prawdopodobnie nieświadoma z Twojej strony.

        Zachęcam do zapoznania się z filmikami Karli Turner , świetnej badaczki zjawiska zwiazanego z ufo, które jest ogromnie złożone i jak wpływa destrukcyjnie na ludzi,
        http://davidicke.pl/forum/dr-karla-turner-the-ufo-masquerade-1995-pl-t14140.html
        To pierwszy z filmikow:

        • JESTEM pisze:

          „Jestem, nie wiem dlaczego sprowadziłaś pytanie w/w do karmy?” Wydaje mi się ,że jest to związane z tematem Ufo,szeroko pojętym „

          Jak nie wiesz, czemu napisałam o karmie,( bo to nie nie „sprowadziłam pytania do karmy”), to nie domyślaj się byle jak, lecz zadaj proste pytanie. A tak… Wiesz, co z siebie generujesz? Słowotok… swojego pięknego ego i niezrozumienia…😀 To, że nie rozumiesz tego, co napisałam, a „rozumiesz to po swojemu”, to ja rozumiem, dlaczego. Ano dlatego, że za dużo różnych masz w głowie, by móc czytać z uwagą i rozumieć.

          „a sprowadzenie tego do karmy jest pewna manipulacją myślową,prawdopodobnie nieświadoma z Twojej strony.”
          😀 „sprowadzenie tego do karmy” to Twój wymysł i Twój sposób widzenia tego, co powyżej napisałam, więc to także Twoja nieświadoma manipulacja. Ponieważ ja wiem doskonale, co napisałam i o czym pisałam.

          Napiszę raz jeszcze. Odniosłam się tylko do tego zdania:
          „Komu wierzyć Chrisowi Thomasowi , czy Ozyrys, która na blogu Mistykabb twierdzi,że jest to przyjazna rasa ?!!!”

          Każdy wybiera indywidualnie. Ja dokonuję wyborów…. Ty dokonujesz wyborów uznając tę koncepcję lub inną za prawdziwą, a potem i tak ponosimy konsekwencje tych naszych wyborów. Każdy, każda wybiera indywidualnie, które informacje, jakie koncepcje czyli ogólnie CO chce uznawać za prawdziwe.

          A nasze dokonywanie tych wyborów ma związek z tak zwaną karmą. Karma polega na tym, że wciąż dokonujemy wyborów pomiędzy jakimiś koncepcjami, które oddzielają nas od innych części Całości. Wtedy tkwimy w tzw, dualizmie – rozdarci pomiędzy tym, co uważamy za „prawdziwe”, „jedynie słuszne” i dobre a tym, co uważamy za „nieprawdziwe” i „niesłuszne” i złe. Bywa i tak, że takie wybory są dokonywane nieświadomie, bo pod wpływem emocji i nieświadomych wzorców według których działamy, a nie wiemy, że one kierują naszymi działaniami.

          Ale ja rozumiem, kochana Michaelo, że Ty możesz nierozumieć, co zawiera się w tych słowach, które napisałam i że masz swoje powody, by odbierać je tak emocjonalnie i przesiewać przez filtr swojego „niezrozumienia”.

          • Dawid56 pisze:

            Dla mnie karma to wybor zaprogramowany(niejako automatyczny), a nie po przepracowaniu samego siebie i kierowaniu sie wolną wolą.

          • Michaela pisze:

            Jestem napisała:
            „Wiesz, co z siebie generujesz? Słowotok… swojego pięknego ego i niezrozumienia… ”

            Chyba tu zadziałało to już oklepane „lustereczko”, Ja generuje słowotok??? Raczej to Ty Jestem🙂 . Wytłumacz mi co ma karma do zjawiska ufo ? Tak prosto , bez tego „słowotoku.” Więcej wiem o zjawisku Ufo niż o karmie ,co rozprawiają nad nia uczeni Dalekiego Wschodu. Jeszcze dodam ,że karma wg. mnie może być niezłą ściemą….
            PS. Jestem nie odebrałam tego ,co napisałaś emocjonalnie…tylko napisałam jak ja to rozumiem. ..Wydaje mi się też ,ze temat Ufo Cię nie interesuje.
            PS. Pozdrawiam🙂

          • JESTEM pisze:

            „Chyba tu zadziałało to już oklepane „lustereczko”, Ja generuje słowotok??? Raczej to Ty Jestem🙂 .”
            🙂 Tak kochana, wiem co masz na myśli. Dziękuję. Czy… jeśli napiszę, że „masz rację”, to rzeczywiście poczujesz się na moment lepiej?

            „Mędrzec patrzy w lustro na obrazy pojawiające się jako on sam, ale nie jest zmieszany.” Taka Istota pozostaje nieporuszona, bo jest Miłością wszechogarniającą i jest świadoma tego, że choć jest cząstką, jest także Całością. ;-D

            …no to patrzę sobie w to cudowne Lustro, na obrazy pojawiające się jako cząstki mnie samej i rozumiem, że te cząstki grają swoje gry. Ach… Rozumiem i czuję miłość do wszystkich cząstek Całości, które grają te swoje gry. W każdej z tych cząstek zawsze istnieje taka cząstka, która świadoma tego połączenia…

            (O lustrze też ostatnio napisał co nieco Mezamir i świetnie uchwycił zjawisko potrzeby rozbijania Lustra…🙂 )

            „Wytłumacz mi co ma karma do zjawiska ufo ? Tak prosto , bez tego „słowotoku.””

            Wytłumaczyć Ci, czym jest karma? Tak prosto, bez tego „słowotoku.”?😉 Ja mogę tłumaczyć tylko tak, jak mogę i umiem.😉

            Oto „próba” wytłumaczenia Tobie, czym jest karma i jak się ma do zjawiska ufo…

            Po pierwsze:
            o karmie i „zerowaniu karmy” napisałam coś jeszcze tutaj:
            https://nnka.wordpress.com/2014/07/10/dziwna-wizja-przyszlosci-ziemi-po-roku-2284-wiery-krzyzanowskiej/#comment-30154 ale możliwe, że to także uznasz za słowotok”. Twoja wola i Twój wybór.🙂

            Po drugie:
            dla mnie „istoty z kosmosu” to my sami z innych „wymiarowości”, czasoprzestrzeni, światów. Nasze wewnętrzne konflikty „karmiczne” przenosimy nie tylko na innych, ale także na nas samych z tych innych „wymiarowości, czasoprzestrzeni, światów. I w ten sposób kontynuujemy nasze karmiczne gry na tych innych poziomach. . Traktując kogoś jako swojego wroga, traktujesz – nieświadomie – siebie jako wroga. Można grać w takie gry, To są gry w kole karmy.
            Czy to dla Ciebie zrozumiałe?

            Jak nie, to… poproś może o to kogoś innego, może komuś innemu się uda.😉 Choć wiesz, każdy z nas i tak rozumie to i tyle, ile w danym momencie jest w stanie zrozumieć. I bywa często tak, że ktoś może nam coś tłumaczyć bardzo „prosto”, a i tak nic z tego nie wychodzi, bo nie rozumiemy.🙂

            „PS. Jestem nie odebrałam tego ,co napisałaś emocjonalnie…tylko napisałam jak ja to rozumiem.

            Dziękuję Ci z serca. Może napisałaś to będąc szczerą z samą sobą. Choć może być i tak, że pierwsza część tego zdania nie do końca jest zgodna z tym, co rzeczywiście odczuwałaś (emocje), a druga jest zgodna: napisałaś tak, jak to zrozumiałaś.

          • Michaela pisze:

            „Tak kochana, wiem co masz na myśli. Dziękuję. Czy… jeśli napiszę, że „masz rację”, to rzeczywiście poczujesz się na moment lepiej?” (Jestem)
            Ha, nie napisałaś konkretnie ,że mam rację , więc jak mogłam się poczuć lepiej na moment czytania tego zdania ?🙂 🙂
            Mądrości, mądrości. same mądrości… wolę mieć czyste serce i sumienie.

            PS .Jestem , jeszcze raz Cię zapytam ,czy interesujesz się zjawiskiem UFO, ale nie kontekście karmy?

          • JESTEM pisze:

            „Mądrości, mądrości. same mądrości… wolę mieć czyste serce i sumienie.”

            to wspaniale. A jak to robisz? Bez mądrości?😉

            „PS .Jestem , jeszcze raz Cię zapytam ,czy interesujesz się zjawiskiem UFO, ale nie kontekście karmy?”

            Nie bardzo się interesuję i nie w taki sposób ja Ty czy Ozyrys. Dla mnie „istoty z kosmosu” to my sami z innych „wymiarowości”, czasoprzestrzeni, światów. Nasze wewnętrzne konflikty „karmiczne” przenosimy nie tylko na innych, ale także na nas samych z tych innych „wymiarowości, czasoprzestrzeni, światów. I w ten sposób kontynuujemy nasze karmiczne gry na tych innych poziomach. A ufo to – dla mnie – są różne aspekty nas samych. Jeśli przestaję traktować innych jako swoich wrogów, to dlaczego mam jakieś ufo traktować jako swoich wrogów? Albo jednych wywyższać nad drugimi?
            Więc jeśli mnie interesują sprawy związane z ufo, to tylko ewentualnie w celach poznawczych, by zrozumieć różne koncepcje ludzi na temat różnych aspekty nas samych i to, jak i dlaczego postrzegają samych siebie.

            Maria_st:
            Nie bójmy sie ” demonicznego UFO „, „szatanów” ,elfów czy innych „słów” lecz postarajmy sie im przyjrzeć , poznać, skonfrontować by zrozumieć dlaczego sie pojawiaja i co wyrażaja poprzez ” swoje sie pojawienie „.
            Nie bójmy sie siebie, gdy to pojmiemy ” cudownie wyzdrowiejemy” z wszelkich chorób fizycznych, ” umysłowych ” —bedziemy zdrowi na ciele i ” umyśle”.(…) — bo to nasza podświadomość podsyła nam ich abyśmy przypomnieli sobie kim jestesmy i dokad zmierzamy .

            Ci, co są gotowi zrozumieć te słowa, to zrozumieją, a ci co nie są jeszcze gotowi, zrozumieją wtedy, kiedy będą gotowi..😀

          • Michaela pisze:

            „to wspaniale. A jak to robisz? Bez mądrości?” (JESTEM)
            Napisałam tak,że uważam nie trzeba przesadnie szukać tej mądrości u różnej maści nauczycieli zwących się „mistrzami”,ponieważ każdy z nas ma ja w sobie .
            Jest takie przysłowie;’Kazdy głupi ma swój rozum” ,czyli mądrość🙂

            ” A ufo to – dla mnie – są różne aspekty nas samych. Jeśli przestaję traktować innych jako swoich wrogów, to dlaczego mam jakieś ufo traktować jako swoich wrogów? „(JESTEM).

            To ja się zapytam tak : Za kogo będziesz traktowała osobnika ,który zadaje Ci bol fizyczny i psychiczny tzn. okalecza Twoje ciało, zmusza do niechcianych czynności np. seksualnych i guzik go obchodzi jakie to ma dla ciebie konsekwencje fizyczne i psychiczne???

          • JESTEM pisze:

            „Napisałam tak,że uważam nie trzeba przesadnie szukać tej mądrości u różnej maści nauczycieli zwących się „mistrzami”,ponieważ każdy z nas ma ja w sobie .”

            Przesadnie nie należy szukać tej mądrości u innych nauczycieli, zwłaszcza, że dla mnie każdy może być nauczycielem (to zależy od sytuacji i tego, co umiem zrozumieć z różnych sytuacji i zdarzeń, w jakich uczestniczę), a ja dla każdego (tak samo).🙂 Ma ją każdy, ale jakoś dziwnie „głęboko ukrytą”. Są na świecie mądrzy ludzie, którzy dzielą się z innymi swoja wiedzą, więc nie rozumiem, dlaczego miałabym ich odrzucać. Nie traktuję ich jak „guru”, „mistrzów”, ale jak mądrych ludzi, dzięki którym mogę stać się jeszcze bardziej świadoma SIEBIE.

            „To ja się zapytam tak : Za kogo będziesz traktowała osobnika ,który zadaje Ci bol fizyczny i psychiczny tzn. okalecza Twoje ciało, zmusza do niechcianych czynności np. seksualnych i guzik go obchodzi jakie to ma dla ciebie konsekwencje fizyczne i psychiczne???”

            NIE WIEM, za kogo. Nie zamierzam GDYBAĆ ani snuć takich opowieści ani im dawać swojej energii i uwagi, nie będę DEKLAROWAĆ, że postąpię tak albo siak, bo to GDYBANIE, bo może już nigdy nie spotkam takich istot, które robią takie straszne rzeczy. I nie zamierzam nikogo się bać. Chcesz tworzyć taką rzeczywistość, w której istnieją takie stwory i potwory, to ją sobie i innym twórz.

            cyt.: „to nasza podświadomość podsyła nam ich abyśmy przypomnieli sobie kim jestesmy i dokad zmierzamy .”❤
            cyt. 2:
            „Dopóty człowiek nie zrozumie iz sam jest odpowiedzialny za to co dzieje się na ” zewnątrz ” wciąz bedzie z–wiedze–nie–m nazywał wszystko czego nie pojmuje.

            Możesz to nazywać ufo, bo w diabły już przestają ludzie wierzyć ;-)…
            (…) liczne niewiadome [człowiek] bedzie określal tak by jak najdalej oddalić zrozumienie iż to on sam jest projektantem tego wszystkiego co go uszcześliwia lub ” gnebi „.” https://nnka.wordpress.com/2014/07/15/demoniczne-ufo/#comment-30175

            I sama o tym pisałam wiele, wiele razy…😀 Ale jak ktoś chce tworzyć swoimi myślami taką koszmarną rzeczywistość, to jej lub jego wybór. Widać jeszcze potrzebuje takich doświadczeń. Bo wciąż jej/mu/im za mało tego „wrażeń” i horrorów, bo za mało widać jeszcze się do tej pory nacierpieli.

          • JESTEM pisze:

            Czyste serce bez wsparcia odpowiedniej wiedzy napływającej poprzez czysty umysł byłoby tylko „kawałkiem mięsa”.

          • Michaela pisze:

            „Ale jak ktoś chce tworzyć swoimi myślami taką koszmarną rzeczywistość, to jej lub jego wybór. Widać jeszcze potrzebuje takich doświadczeń.”

            JESTEM czemu Ty tak bagatelizujesz poważne problemy ? Już wiele razy zwracano Ci uwagę na to . Idąc Twoim tokiem rozumowania ,to na swiecie nie ma absolutnie żadnych problemów , tylko my je tworzymy własnymi MYŚLAMI . To znaczy ,że nie bylo żadnych wojen, obozów, ofiar , nie ma pedofili, nie mówiac już o negatywnym zjawisku UFO, o którym jak się okazuje nic prawie nie wiesz…ale ciężko Ci się do tego przyznać, więc nie pisz dyletancko,że ludzie wymyślają sobie koszmarne rzeczywistości.

            PS> Ja nie znam się na wielu sprawach , i wtedy normalnie milczę 🙂

          • JESTEM pisze:

            „JESTEM czemu Ty tak bagatelizujesz poważne problemy ?”

            Problemem to może dla ludzi jest ich ignorancja, zaprogramowanie i ślepota. A nie ufo. Ale ludzie lubią wymyślać sobie problemy, bo widać mają ich za mało.
            A jak chcesz postrzegać mnie jako „bagatelizującą problemy”, to sobie tak postrzegaj.

            „Już wiele razy zwracano Ci uwagę na to . „

            Że bagatelizuję? Może. Ale wiesz, nie jestem dzieckiem… Ale jak macie potrzebę, to zwracajcie mi uwagę, na co chcecie.
            I co? Mam się przejmować bzdurami razem innymi? Wybacz kochana, ale dla mnie obecnie ufo to bzdury, piękne halucynacje, wytwory umysłu. Dla niektórych nawet mogą one się materializować. Na tym polega „magia” umysłu.

            „Idąc Twoim tokiem rozumowania ,to na swiecie nie ma absolutnie żadnych problemów, tylko my je tworzymy własnymi MYŚLAMI .”

            ODWROTNIE: Problemy to my tworzymy własnymi MYŚLAMI: wpadają sobie takie różne dziwne myśli do głowy z astrala, a my nawet świadomi nie jesteśmy, że je myślmy i jakie to ma konsekwencje. Gdy myślimy… sobie różne myśli, dajemy im w ten sposób energię, by mogły się zamanifestować. Jak magnesy przyciągamy je do siebie. I one się materializują, pojawiają w rzeczywistości. „Cuda” takie, no „magia” – mówię ci.

            „To znaczy ,że nie bylo żadnych wojen, obozów, ofiar , nie ma pedofili, nie mówiac już o negatywnym zjawisku UFO, o którym jak się okazuje nic prawie nie wiesz…”

            BYŁY i są, ale to nie znaczy, że muszą w przyszłości. NIE MUSZĄ. Wybór zależy między innymi od Ciebie. To wszystko wymyślili ludzie. I niektórzy swoimi myślami za tym podążają.

            „ale ciężko Ci się do tego przyznać,”

            do czego? Że nie wiem nic o ufo? Trochę wiem. Wiem wystarczająco.😉 A Ty Kobieto, co Ty o mnie wiesz? Ty wiesz, czy mi ciężko czy nie ciężko i z jakiego powodu? Ha, ha, ha… Projektuj sobie na mnie co chcesz.😀

            „więc nie pisz dyletancko,że ludzie wymyślają sobie koszmarne rzeczywistości.”

            Oj, oj, poczułam tę energię i „usteczka w dziubek” jak pomyślałaś to i napisałaś… „Dyletancko”… hm… Ten epitet ciekawy. OCENA mojej osoby dokonana przez kochaną Michaelę.😉 Dziękuję.😀
            Ja może jestem „dyletantką” w sprawie ufo, a ponieważ Ciebie te sprawy interesują, to czytaj tylko tych, którzy w tych sprawach są profesjonalistami i ekspertami, a nie czytaj, co ja na te tematy piszę i nie podejmuj ze mną dialogu w tej sprawie. Bo mi niczego nie wmówisz ani udowadniać mi niczego nie trzeba. Wolę być taką „dyletantką” w „sprawach ufo”. Bo…

            Są dyletanci, a nawet więcej, ignoranci wiedzy o życiu… to wszyscy ci, którzy podtrzymują swoimi myślami te koszmarne rzeczywistości.

          • JESTEM pisze:

            Dodam coś w sprawie „ufo”:

            Wiem co nie co, czytałam i czasem sobie jeszcze poczytam, jak poczuję, że artykuł może zawierać jakąś istotną dla mnie informację. W celach poznawczych.🙂 Ale nie interesują mnie takie informacje o ufo, artykuły, filmy i takie przekazy, które mają ewidentnie negatywny kontekst i są pełne treści, które pobudzającą w ludziach i wzmacniają: lęki, strachy, oceny, oskarżenia i negatywne emocje no i… nienawiść itp.

          • Michaela pisze:

            Jestem , już nie jedna osoba Ci zwróciła uwagę,że RELATYWIZUJESZ zło…

            Sądzę ,żeystarczy tego naszego większego i mniejszego „słowotoku”
            „usteczka w dziubek” trochę mnie to rozbawiło🙂
            PS.Nic na Ciebie nie projektuję,chciałam Cię przekonać do …, ale pasuje 🙂

          • JESTEM pisze:

            „Jestem , już nie jedna osoba Ci zwróciła uwagę,że RELATYWIZUJESZ zło…”

            I co z tego? Czemu zasłaniasz się innymi? „Głupio Ci się przyznać, że nie rozumiesz” tego „słowotoku”, który przepływa przeze mnie?😉, więc powtarzasz „argumenty” używane przez innych?

            Cieszę się, że mogłam Cię rozbawić.

            „PS.Nic na Ciebie nie projektuję,chciałam Cię przekonać do …, ale pasuje.”

            No to… dziękuję.🙂😀

          • Michaela pisze:

            „I co z tego?”
            Może to, żebyś się zastanowiła? Podpieram się innymi , bo tak było rzeczywiście,że zwracano Ci uwagę i nie jest to mój wymysł.
            Absolutnie nie jest mi głupio, bo nie mam zadęcia bycia najmądrzejszą i nie muszę wiedzieć wszystkiego o czym pisujesz i wtedy się nie wtrącam do dyskusji🙂
            A o zjawisku dot. ufo akurat wiem wystarczająco dużo,żeby nie zgadzać się z tym ,co napisałaś. Rozumiesz mnie teraz ?

            Pozdrawiam🙂

          • JESTEM pisze:

            Zawsze Cię rozumiem (to, co piszesz), kochana Michaelo.😀
            Choć to oczywiście nie musi działać w obie strony😉❤

          • Maria_st pisze:

            „Leon Zawadzki
            KTO prze-bacza?
            z notesu joga

            Eckhart Tolle poucza i doradza:
            Sporo uczciwości wymaga stwierdzenie, czy nadal nosisz w sobie urazę i czy jest w twoim życiu ktoś, komu nadal całkowicie nie przebaczyłeś: twój „wróg”. Jeśli tak, postaraj się uświadomić sobie ten żal zarówno na poziomie myśli, jak i emocji, to znaczy znajdź myśli utrzymujące owe urazy przy życiu i poczuj emocję będącą reakcją twojego ciała na te urazy. Nie staraj się zapomnieć o swoich pretensjach.
            S t a r a n i e s i ę, aby zapomnieć, przebaczyć, nie sprawdza się. Przebaczenie następuje w sposób naturalny, kiedy zaczynasz rozumieć, że twoje animozje nie mają żadnego innego celu poza wzmocnieniem fałszywego poczucie ja, utrzymaniem ego na trwałej pozycji. Zrozumienie to wyzwolenie. Nauka Jezusa, aby „wybaczać nieprzyjaciołom”, dotyczy potrzeby zniweczenia jednej z głównych egotycznych struktur ludzkiego umysłu.
            Przeszłość nie ma żadnej siły zdolnej powstrzymać cię od przebywania w chwili teraźniejszej. Mogą to uczynić tylko twoje urazy z przeszłości. A czym jest uraza? Balastem starych myśli i emocji.
            Eckhart Tolle, Nowa Ziemia”

            Zapewne nadszedł czas, aby dogłębnie wniknąć w te powielane płycizny, zarówno psychologiczne, duchowe jak i semantyczne. Wymaga to obszernego traktatu, takiego jak np. prof. Anny Wierzbickiej Słowa Klucze (nakład kompletnie wyczerpany).

            Słowa WYBACZAĆ , PRZEBACZAĆ, ZOBACZYĆ mają wiele konotacji i odniesień. Ich wspólną cechą semantyczną jest starosłowiańskie BACZYĆ = uwaga, baczność, wzgląd, interes, spostrzeganie, zastanowienie się, oglądanie, uwzględnienie, czujność, bezpieczeństwo, ochrona, nadzór, tarcza, straż, osłona etc.

            Powoływanie się, w przytoczonym kontekście, na Chrystusa jest nadużyciem semantycznym, leksykalnym; i sprzecznym nie tylko z innymi Jego „zaleceniami”, lecz z rzetelną wiedzą historyczną: teksty Ewangelii były redagowane, w wersji mniej więcej aktualnej, czterysta lat po Jego śmierci. Do tego należy dodać język(i) źródłowy tekstów „kanonicznych”, no i „kisiel słowotwórczy” przekładów na języki europejskie, redagowanych wiadomo dla kogo i wiadomo przez kogo. A także uwzględnić Apokryfy Nowego Testamentu. ”

            wiecej Tu:
            http://www.logonia.org/content/view/602/2/

          • JESTEM pisze:

            O pewnej wypowiedzi E.Tolle, którą Maria powyżej zacytowała:

            „Zapewne nadszedł czas, aby dogłębnie wniknąć w te powielane płycizny , zarówno psychologiczne, duchowe jak i semantyczne. Wymaga to obszernego traktatu, takiego jak np. prof. Anny Wierzbickiej Słowa Klucze (nakład kompletnie wyczerpany).” – Leon Zawadzki napisał używając jako podpórki do swojej krytycznej oceny E.Tollego książkę pani profesor…

            E.Tolle przekazuje „płycizny zarówno psychologiczne, duchowe jak i semantyczne”? hm… A jak „płytkim” i jak bardzo zadufanym w sobie trzeba być, by nie rozumieć tego, co przekazuje Tolle i tak oceniać jego prace, i dokonywać takich projekcji na niego?🙂

            „Słowa WYBACZAĆ , PRZEBACZAĆ, ZOBACZYĆ mają wiele konotacji i odniesień. Ich wspólną cechą semantyczną jest starosłowiańskie BACZYĆ = uwaga, baczność, wzgląd, interes, spostrzeganie, zastanowienie się, oglądanie, uwzględnienie, czujność, bezpieczeństwo, ochrona, nadzór, tarcza, straż, osłona etc.

            BACZYĆ znaczy tyle, co BYĆ UWAŻNYM/UWAŻNĄ… BACZNOŚĆ to PRZYTOMNOŚĆ BYCIA w TU i TERAZ. Nie ma nic wspólnego z ani interesem, ani nadzorem…

            „Powoływanie się, w przytoczonym kontekście, na Chrystusa jest nadużyciem semantycznym, leksykalnym; i sprzecznym nie tylko z innymi Jego „zaleceniami”, lecz z rzetelną wiedzą historyczną: teksty Ewangelii były redagowane, w wersji mniej więcej aktualnej, czterysta lat po Jego śmierci. „ pisze pan Leon Z.

            Mario_st, czyżbyś Ty też tak uważała, jak ten pan, że to, że teksty ewangelii były redagowane przez 400 lat, udowadnia „rzetelność ich wiedzy historycznej” i interpretacyjnej… dokonywanej przez kolejnych redaktorów???

            A sobory Mario-st, Ty wiesz, co na nich się działo? Jak się chłopaki kłócili i przekupiali, którzy mają rację? Wiesz, jak powstawał ten system religijny?

            „teksty Ewangelii były redagowane, w wersji mniej więcej aktualnej, czterysta lat po Jego [Chrystusa] śmierci.”

            To „bardzo rzetelny argument” w dyspucie na temat nadużyć semantycznych i leksykalnych na temat „zaleceń Chrystusa… Ha, ha, ha…😉

            Jakiś pan podpiera się pracą pani profesor… semantyki, która stawia różne hipotezy i próbuje je udowadniać… bo taka jej praca… I coś czuje, że przekonania tego pana mogą być w pewnej sprzeczności z przekonaniami pani profesor, która wypioiada się np.tak:

            „”””Jezus przecież chciał mówić do wszystkich ludzi, a nie tylko do Żydów z I wieku, a jednocześnie był wcielony w historię, więc Jego sposób mówienia wpisał się w tradycję Biblii hebrajskiej i norm kulturowych tamtych czasów. Ale intencja Jego, moim zdaniem, była uniwersalistyczna, czyli to, co chciał powiedzieć, można – ja wiem, że to brzmi prowokacyjnie – tylko poprzez uniwersalny język taki jak NSM wyrazić bez żadnych zniekształceń i naddatków. W polskim, rosyjskim czy angielskim nie da się uniknąć kulturowych „zanieczyszczeń” przekazu. „”””

            „MOIM ZDANIEM” – powiedziała pani profesor… uff, co za ulga ;-D Ale pan Leon nie używa tej „magicznej” formułki, bo on ma „bezwzględną rację”?😉

            Bo znów pojawiają się kolejni i kolejni interpretatorzy, którzy wiedzą najlepiej, co miał do przekazania Chrystus…🙂

            JEST PRZE-BACZENIE PRAWDZIWE I UDAWANE z powodu jakichś, czyichś interesów.
            1. Można przebaczyć komuś i czuć miłość i zrozumienie do tej osoby, a
            2. można udawać, że przebaczyłaś/przebaczyłeś i nadal czuć urazę, i nawet nie przyznawać się do tego przed sobą.
            3. Są tacy, którzy „za Chiny Ludowe” nie mogą, nie potrafią przebaczyć i nie mieści ich się w ich „głowach” ani w „sercach”, że to w ogóle JEST możliwe… więc atakują na różne sposoby tych, którzy dzielą się wiedzą o istnieniu takiej możliwości – możliwości przebaczenia.

            Oczywiście, że można NIE PRZEBACZAĆ i czuć urazę do kogoś lub innych, a nawet ją głośno wyrażać…

            Każdy i każda z nas może też wybrać świadomie, który ze sposobów działania stosuje, wybiera i tym samym, które wzorce działania w ten sposób zasila…

          • Dawid56 pisze:

            Co do tej wypowiedzi Pana Leona Zawadzkiego o przebaczaniu to mama zupelnie inne zdanie.Przeslanie Jezusa jest jednoznaczne i mowi o „drugim policzku” i 77 krotnym przebaczeniu a nie o jakims baczeniu ;(

          • Mezamir pisze:

            Dla mnie to jest po prostu śmieszne gdy ktoś wypowiada się na temat postaci
            raz że z zamierzchłej przeszłości a dwa że tworzonej przez wieki przez elitę
            (postaci nie historycznej a mitologicznej)

            w taki sposób jakby był nausznym i naocznym świadkiem jej słów i czynów🙂

        • Maria_st pisze:

          Dzieki Michaelo za linki z Karla Turner, ale jesli chodzi o to Twoje zdanie to bym polemizowała :
          „Zachęcam do zapoznania się z filmikami Karli Turner , świetnej badaczki zjawiska zwiazanego z ufo, które jest ogromnie złożone i jak wpływa destrukcyjnie na ludzi,:

          Destrukcyjnie wplywa tylko wtedy jesli ludzi sie w ten sposob nakierowuje, straszy .
          Kiedys opisywalam jak bardzo mnie ” wystraszyl” moj wlasny strach, tak bardzo ze czulam jego obecnosc kolo siebie–gdy zrozumialam czym jest, odeszlo w tej samej sekundzie.

        • JESTEM pisze:

          I ciekawostka: deklaracja ze strony, którą zalinkowałaś, Mario_st:
          http://www.logonia.org/content/view/187/33/
          ZAŁOŻENIA PROGRAMOWE
          „Na stronie http://www.logonia.org chcemy zamieszczać materiały najwyższej próby, które powstały w harmonijnej zgodzie serca i umysłu.
          ?
          Zdaje się… że to kolejne „POBOŻNE ŻYCZENIA”…
          bo ten art, pana Leona raczej nie powstał w harmonijnej zgodzie serca i umysłu, lecz może wynikać z niezrozumienia przez pana Leona tego, co przekazuje E.Tolle.😉 I bardzo możliwe, że pan Leon, gdyby spotkał Chrystusa, także jego słowa rozumiałby „po swojemu” i interpretował je zgodnie z… „własnymi przekonaniami”.

          • Maria_st pisze:

            kazdy rozumie swoje „slowo-to-ki”, tak widac jest dobrze , nawet jeśli ” inni” nie rozumieją sensu tych słów.
            „I bardzo możliwe, że pan Leon, gdyby spotkał Chrystusa, także jego słowa rozumiałby „po swojemu” i interpretował je zgodnie z… „własnymi przekonaniami” ”
            tak…:)
            nic nie dzieje sie przypadkiem, na wszystko jest ” czas i po-ra „

          • JESTEM pisze:

            ‚kazdy rozumie swoje „slowo-to-ki”, tak widac jest dobrze , nawet jeśli ” inni” nie rozumieją sensu tych słów.”

            Mam pewną „wątpliwość” w tej sprawie… czy każdy rozumie swoje „slowo-to-ki”…
            Niektórzy jednak na przykład nie zdają sobie sprawy z tego, co generują z siebie. Sieją nienawiścią, złoszczą się na innych (czasem i na siebie). Czy tacy rozumieją te swoje „słowo-to-ki”? no chyba, że rozumieją… „po swojemu”.😉

            I czy rozumieją na przykład to, jaką rzeczywistość w ten sposób tworzą wokół siebie… i jakie wzorce myślowe i wzorce działania zasilają swoimi myślami i emocjami?

            p.s.Wiesz, kochana Mario_st, tak czasem sobie „gdybam”… pisemnie.😉

          • Maria_st pisze:

            Mam pewną „wątpliwość” w tej sprawie… czy każdy rozumie swoje „slowo-to-ki”…
            Niektórzy jednak na przykład nie zdają sobie sprawy z tego, co generują z siebie. Sieją nienawiścią, złoszczą się na innych (czasem i na siebie). Czy tacy rozumieją te swoje „słowo-to-ki”? no chyba, że rozumieją… „po swojemu”.😉

            rozumieja—po–swojemu🙂
            dla nich to co nazywasz—sianie nienawiścia, złoszczeniem–nie jest postrzegane przez nich jako generowanie czegos zlego/negatywnego–bo możliwe ze muszą tego doswiadczyć w tym zyciu.
            Tak jak nalogowcy musza upaść na samo dno by sie od niego odbic….choc to „.
            trudna nauka”

        • Maria_st pisze:

          E.Tolle przekazuje „płycizny zarówno psychologiczne, duchowe jak i semantyczne”? hm… A jak „płytkim” i jak bardzo zadufanym w sobie trzeba być, by nie rozumieć tego, co przekazuje Tolle i tak oceniać jego prace, i dokonywać takich projekcji na niego?🙂 ”

          a nie może?
          jesli nie potrafimy plywac, wybieramy plycizne—choc ponoc i w lyzce wody mozna sie utopic..

          „A sobory Mario-st, Ty wiesz, co na nich się działo? Jak się chłopaki kłócili i przekupiali, którzy mają rację? Wiesz, jak powstawał ten system religijny?”

          nie wiem, nie było mnie tam ….🙂

          „BACZYĆ znaczy tyle, co BYĆ UWAŻNYM/UWAŻNĄ… BACZNOŚĆ to PRZYTOMNOŚĆ BYCIA w TU i TERAZ. Nie ma nic wspólnego z ani interesem, ani nadzorem… ”
          slowa, slowa…wojna domowa o slowa…..

          slowa piosenki wojna domowa:
          „Wojna domowa od wielu wieków trwa
          Wojna na gesty wojna na słowa
          To każdy z domu na wyrywki zna
          Co dzień od nowa
          Łubudu bum bum grum…”
          A dziś już nowa, wojna domowa,
          którą z nas każdy bardzo dobrze zna…….
          http://www.teksty.jurek.com.pl/tekst-film-07.html

          • siola-kurka wodna pisze:

            CZAS POWROTU SARGONA —SAMOTNYMI SA ODWARZNI I SPRAWIEDLIWI ALE W NICH MIESZKA BOSKOSC

          • JESTEM pisze:


            „- A jak „płytkim” i jak bardzo zadufanym w sobie trzeba być, by nie rozumieć tego, co przekazuje Tolle i tak oceniać jego prace, i dokonywać takich projekcji na niego?🙂 ”

            – „a nie może?
            jesli nie potrafimy plywac, wybieramy plycizne—choc ponoc i w lyzce wody mozna sie utopic..”

            Ależ może, może, oczywiście, że może. Toć żem napisała:

            Każdy i każda z nas może też wybrać świadomie, który ze sposobów działania stosuje, wybiera i tym samym, które wzorce działania w ten sposób zasila…”

            Dodam, że wybieranie nieświadomie, to póki co jeszcze coś jak… „norma” .😉 Ale może to się zmienić… Zależy to od naszych wyborów…😀

          • A58 pisze:

            Tak Siolu.Mogłeś im przetłumaczyć całość , bo znów mądrala będzie się identyfikował z Sargonem.

            Er wird keinen fragen,
            er wird alles wissen.”

            On nie będzie pytał
            On będzie wszystko wiedział

          • Maria_st pisze:

            Dodam, że wybieranie nieświadomie, to póki co jeszcze coś jak… „norma” .😉 Ale może to się zmienić… Zależy to od naszych wyborów…😀

            A skąd wiesz Kochana Jestem, ze te wybory sa nieswiadome i dlaczego nazwałaś to ” norma”?
            Cały czas sie zmienia i zalezy od naszych wy—borów…..

          • siola-kurka wodna pisze:

            Dalem wskazowki i zwrocilem uwage by znaczenia slow nie przekrecali,ja tylko wiem ze nic nie wiem.Oj zanurkowala lyska na zwirowisku w Krzyzanowicach ,na wedzisku wzdrega i okon nie maly,znowu sie wszystkie angler razem zebraly.Oj wedzisko trzcinowe porzadne bedzie okladac z karzdej strony skromnie.A w Tworkowskim zamku chodza duchy po kruzganku,ludzka pycha juz powoli zdycha.UFO do Kietrza przylecialo narobilo zabawy nie malo:A w Wrocawiu co niekturym grunt pod nogami sie pali bo do tajemnicy sie nie dostali,robili z innych posmiewisko i dalo im po dupie biczysko.Na tym koncze i poczekam by granitowa skala skruszala.

          • JESTEM pisze:

            „A skąd wiesz Kochana Jestem, ze te wybory sa nieswiadome i dlaczego nazwałaś to ” norma”?”

            Stąd wiem, że wiele ludzi jeszcze wybiera nieświadomie – bo nie mają pojęcia o konsekwencjach związanych z tymi wyborami;
            stąd, że widzę to oszukiwanie siebie ludzi.
            Skąd? Stąd, że przeszłam przez to sama, rozpoznałam u siebie te oszustwa i uwolniłam się on nich jako osoba i dlatego teraz więc WIDZĘ w innych cząstkach tę siebie (bo żem się ich nie wyparła w sobie jako Całości – na poziomie samo-świadomości), które dokonują nieświadomych wyborów – nie mając pojęcia co i dlaczego zasilają… lecąc na lep różnych „atrakcji”.
            Dla kogoś może być atrakcyjnym np., że zostanie świętą albo świętym, a ktoś będzie postrzegał tę świętość jako prostytucję na przykład. Dla kogoś atrakcyjne mogą być prezenty i „gadżety” rozdawane przez różnych ktosiów… a potem… Niektórzy je otrzymują, doświadczają i zaczynają rozpoznawać i rozumieć, że to tyko takie „marchewko-kije”, atrakcyjne jak gówno w błyszczącym papierku.

            Czy świadomym nazwiesz wybór bycia „cool” i popadania w amok za tym, co „modne” albo wybór tego, co podobno jest „jedyną prawdą”, a powoduje, że ludzie z ludzmi nadal walczą w nienawiści dalej?

            „Cały czas sie zmienia i zalezy od naszych wy—borów…..”

            Ależ oczywiście… „wy-bo-rów”.

          • Maria_st pisze:

            ,ja tylko wiem ze nic nie wiem.

            siola-kurko wodna, ja tez wiem ze nic nie wiem……

          • Maria_st pisze:

            Ależ oczywiście… „wy-bo-rów”.

            moze te czastki Ciebie musza jeszcze dokonywac wy–bo–row swiadomie, choc dla Ciebie /jako Calosci/ , wydaje sie nieswiadomym?

          • siola-kurka wodna pisze:

            Jezeli ktos bedzie sie uwazal za boga to nie zmienisz tego ,ja tam wole byc nisko by upadek nie byl tak bolesny.

          • JESTEM pisze:

            ‚moze te czastki Ciebie musza jeszcze dokonywac wy–bo–row swiadomie, choc dla Ciebie /jako Calosci/ , wydaje sie nieswiadomym?”</i.

            Te cząstki Mnie😉 nic nie muszą.😀 Mogą, jeśli zechcą:-D
            Jak chcą świadomie, to muszą i będą świadomie dokonywać wyborów, a potem już nawet nic nie muszą…, jak "chcą" nieświadomie, to nie będą nawet o tym wiedziały, że wy-biera-ją nieświadomie.🙂

            Dla Całości cząstki nie mogą WYDAWAĆ się nieświadomymi. Całość WIE, które są świadome i czego są świadome, a które nie są świadome swoich działań. Skąd WIE? Ano stąd, że CZUJE i WIDZI ("trzecim okiem", "wewnętrznym widezniem"), które cząstki są zintegrowane z Całością, a które nie są.🙂 I nie z Całością/Mną, bo Całość, to MY WSZYSCY.😀

      • Dawid56 pisze:

        To nie wiedza, ale czyste serce pozwala „wyjsć” z koła karmy!

        • JESTEM pisze:

          „To nie wiedza, ale czyste serce pozwala „wyjsć” z koła karmy!”

          Czyste serce bez wsparcia odpowiedniej wiedzy napływającej poprzez czysty umysł byłoby tylko „kawałkiem mięsa”. Jest wiedza, która pozwala Ci odzyskać Twoje czyste serce i Twój czysty umysł. Mając czyste serce nadal masz dostęp do wiedzy…

          Czyste serce i czysty umysł nam potrzebne, jeśli chcemy „wyjść” z koła karmy.
          Pewne uczucia i pewna wiedza także.

          (Zobacz, jaką teraz wiedzę ma Mały Budda i jak potrafi prowadzić dialog z Ktosiem. Kiedyś prowadził inaczej i Ktosia postrzegał inaczej i wiedział o nim co innego… )

          Zmiany… transformacja… Wszyscy zmieniamy się… niektórzy zdecydowanie wolniej lub szybciej od innych, ale jednak… patrząc na to z szerszej perspektywy czasu – tak po prostu się dzieje. Ty, ja, on, ona, one, oni… My wszyscy.

          „Dla mnie karma to wybor zaprogramowany(niejako automatyczny), a nie po przepracowaniu samego siebie i kierowaniu sie wolną wolą.”

          Czy wiesz, na jakim „poziomie” lub w jakim zakresie działa owo „zaprogramowanie”? I kiedy następuje ten moment, że „przepracowaliśmy siebie”?

          Przecież każdy z nas ma wolną wolę i może wybierać… , a ktoś może wybrać na przykład bycie magiem albo mistrzem… I dążyć do tego… bo podobno… „cel uświęca środki”. Ale gdy jest to działanie, które zaburza wewnętrzną i zewnętrzną harmonię, a Twoja dusza ma inne przeznaczenie (dąży do harmonii i „wyzerowania” karmy), to podejmując takie działania nadal w ten sposób będziesz tworzył nową karmę. Używając wolnej woli – prawa wyboru.. Ponieważ wolna wola jest także zależna od chcenia (chciejstwa) naszych ego-ja. Oczywiście możemy ją wówczas nazywać „umownie wolną wolą”

          Może i tak się zdarzyć, że nasza wolna wola może połączyć się z Wolą… ale o tym może innym razem podialogujemy.😀

          • Dawid56 pisze:

            Czy wyzerowanie karmy znaczy dla Ciebie prawie to samo, co „ostatnia inkarnacja” w ciele fizycznym?
            Wspołodczuwanie jak to fajnie napisałas jest potrzebą serca. Umysł dla serca powinien byc czyms w rodzaju sprzezenia zwrotnego.Strachliwe serce moze pobłądzic, ale czyste serce nie.Dla mnie czyste serce jest podobne do serca, z ktorego wybiegaja promienie swiatła ( jak na obrazie „Jezu ufam Tobie”)- nic i nikt nie jest wstanie zakłocic tych promieni czystej Milosci.Kazde swiatło pochodzi z jakiegos zrodła, ale nie kazde zrodło swiatla jest polączone z boskim zrodlem stwarzania-początkiem Wszechrzeczy.

          • JESTEM pisze:

            „Czy wyzerowanie karmy znaczy dla Ciebie prawie to samo, co „ostatnia inkarnacja” w ciele fizycznym?”

            Karma – tak to widzę i rozumiem – polega na tym, że wciąż dokonujemy wyborów pomiędzy jakimiś koncepcjami, które oddzielają nas od innych części Całości. Wtedy tkwimy w tzw, dualizmie – rozdarci pomiędzy tym, co uważamy za „prawdziwe”, „jedynie słuszne” i dobre a tym, co uważamy za „nieprawdziwe”, „niesłuszne” i złe.

            Utrzymywanie się przy jednej z tych biegunowych koncepcji jako Prawdy (oddzielającej nas przede wszystkim na poziomie {samo-}świadomości od innych części Całości), blokuje możliwość „oczyszczenia” („wyzerowania”) karmy i uwolnienia się od tego programu (wzorca) utrzymującego nas w „rozdarciu, oddzieleniu os innych części Siebie jako Calości. Nadal wielu ludzi wybiera jedną z tych biegunowych koncepcji i w ten sposób utrzymują siebie w nieustannej walce – wojnie dobra i zła oraz zasilają lęk (a może i złość albo nienawiść?).

            „Wyzerowanie karmy” przede wszystkim harmonizuje nas wewnętrznie i harmonizuje z tym, co na zewnątrz, z Całością. Przynosi zrozumienie tego, KIM JESTEŚMY i tak zwane „wyzwolenie”.

            „Wyzerowanie karmy” nie znaczy dla mnie tego samego, co „ostatnia inkarnacja”. Nawet Nnka o tym kiedyś pisała, że nadal wcielają się na Ziemi w ludzkie ciała Istoty (Samo-urzeczywistnione *)) z tzw. „wyzerowaną karmą”.

            Natomiast dla mnie „wyzerowanie karmy” jest czymś, co sprawia, że odzyskujemy połączenie z Całością, co z kolei przywraca nam radość istnienia i przynosi coraz większe zrozumienie wraz z „czystością umysłu i czystością serca”, harmonią, pokojem; wypełnia nas miłością wszechogarniającą… (stajemy się Miłością), a nasza {samo-}świadomość niemalże ekspanduje jak „Wielki Wybuch”.🙂 I jak napisałeś: „nic i nikt nie jest wstanie zakłocić tych promieni czystej Milosci.”.

            A te części Całości, które łączą się na powrót z Całością, istnieją wiecznie. Mogą zmieniać swoje formy istnienia jako energetycznych bytów, istot, mogą zmieniać także swoje materialne formy; są zmienne, wciąż żywe i istnieją w nieskończoności przejawów i potencjalnych zmian. Dla nich śmierć jest tylko doświadczeniem przejścia z formy do formy, jest bramą przejścia. Z formy energetycznej do innej energetycznej, z formy energetycznej do materialnej, z formy materialnej do innej formy materialnej, z formy materialnej do innej formy energetycznej… itd…
            —–
            *) Jeśli chcesz wiedzieć, co znaczy owo Samo-urzeczywistnienie, zapytaj może Małego Buddy.🙂

        • Maria_st pisze:

          Czy❤ to sumienie?❤❤❤❤

    • Dawid56 pisze:

      Warto wspomniec o tym, ze Ci Kosmici pomagający są zazwyczaj pozbawieni ciala lub mają cialo eteryczne !!!

      • Mezamir pisze:

        Najważniejsze o czym nie wolno zapomnieć to to,że większość „kosmitów”
        jest związana z tajnymi eksperymentami wojskowymi
        prowadzonymi przez USA i kontynuowanymi zaraz po zakończeniu wojny

        Naziści po wojnie uciekli do stanów i tam pracują do dziś
        udoskonalają swoje projekty z czasów wojny.

        Zaraz po zakończeniu wojny nasiliły się kontakty z NOL /UFO
        dziwny zbieg okoliczności😉

        Ludzie są porywani przez „kosmitów”,w czasie wojny nie trzeba było udawać ufoludka
        były obozy i można było otwarcie eksperymentować na więźniach.
        Teraz potrzebni są „obcy” z kosmosu

        Wyższe cywilizacje wiedzą o nas więcej niż my sami
        te niższe są zbyt nisko by kogoś porywać i eksperymentować.

        UFO na Ziemi to robota nazistów z NASA,zasłona dymna,odwracanie uwagi.

        • Michaela pisze:

          Mezamir: „Wyższe cywilizacje wiedzą o nas więcej niż my sami”
          Dodam ,że wiedzą więcej o nas niż my sobie potrafimy wyobrazić w najśmielszych snach!!!

          Mogą nami manipulować na wszelkie sposoby, bo maja te niewyobrażalne dla nas MOŻLIWOŚCI, dlatego to ,co opisuje Ozyrys trzeba przyjmować z bardzo wielką dozą ostrożności!!! Nie pisze po to ,żeby wywoływać jakieś niepotrzebne kłótnie, ale to co pisuje Ozyrys to są prawie klasyczne tzw. wzięcia, bo opisuje pobyt na ogromnym objekcie (ufo). przekazy ,które nazywa natchnione i ….misja wybawienia ludzkości…?
          A jak sprawdzała tych „kosmitów”, ktorych nazywa Anu, Nuth i innych? Mowiąc do nich :”Pokażcie mi ŚWIATŁO! No i pokazali jej ,..ale, cóż to dla nich za dziecinny sprawdzian?
          To dla nich pestka!.
          Wiem,że Ozyrys chce dla ludzi samego dobra, ale czy to ta droga , która podąża???

          • Man pisze:

            I Ty to wiesz ,że to jest spektakl ?
            Nie masz pojęcia o czym piszesz ,a strach ,który jest w Tobie zakorzeniony przez zaprogramowanie Cię na KK ,ma się po porostu świetnie.

          • Michaela pisze:

            Man, wydaje mi,ze wiem się kim jesteś…

            Tak, to może być spektakl, MASKARADA !!!
            Możesz rozmawiać np. z hologramami postaci, które się ukazują, a wszystko jest perfekcyjnie wyreżyserowane!!! Oni są mistrzami iluzji , mimikry ect.
            Obejrzyj, przeczytaj filmiki ,co podałam wyżej Karli Turner.
            Wychwyciłam mnóstwo sprzecznych informacji na waszej stronie…Mbb.
            PS> Chciałabym się naprawdę mylić..

          • A58 pisze:

            Michaelo – nie mylisz się.

        • JESTEM pisze:

          „Najważniejsze o czym nie wolno zapomnieć to to,że większość „kosmitów””

          NAJWAŻNIEJSZE!!!! I… ABSOLUTNIE NIE WOLNO ZAPOMNIEĆ (…)!!!!!!!
          O, Mezamirze kochany, kochany, kochany, ale mnie ubawiłeś. Z serca Ci dziękuję.😀😀😀😀😀❤

          • Michaela pisze:

            JESTEM nie wiem doprawdy ,co Cię tak ubawiło?

            Wyjaśnisz?🙂

          • JESTEM pisze:

            JESTEM nie wiem doprawdy ,co Cię tak ubawiło?
            Wyjaśnisz? :)”

            Nie kochana Michaelo. Tym razem nie będę niczego wyjaśniać i Twoje oczekiwanie, że wyjaśnię, być może nie zostanie spełnione🙂 , bo napiszę tylko, że:

            różne koncepcje, idee, rzeczy, sprawy i przekonania mogą dla różnych ludzi być tymi… najważniejszymi. Dla Mezamira w tamtym momencie najważniejsze było to, co napisał. I on często wie, co powinno być najważniejsze dla innych.😀

          • Michaela pisze:

            Hmm…widocznie Mezamir napisał to co najważniejsze było dla…Ciebie i tak Cię to setnie ubawiło….niemniej w dalszym ciągu jestem zdumiona Twoją reakcją….temat naprawdę ciężki, bolesny …a TY uśmiechy od ucha do ucha ???
            Chyba,że dla Ciebie nie liczy się treść,ale sposob jej podania jej.?

    • Maria_st pisze:

      Komu wierzyć Chrisowi Thomasowi , czy Ozyrys, która na blogu Mistykabb twierdzi,że jest to przyjazna rasa ?!!

      Jesli bedziemy rozumieli te zalezności zwiazane z postrzeganiem jednej rzeczy na plus lub minus wtedy bedziemy wiedzieli i mieli pewnosc a nie wiare .

  11. Poza_Klasyfikacją pisze:

    • JESTEM pisze:

      To jest np. wiedza o tym, jak można pozostać w „kole karmy” i poza nim jednocześnie😉

      cyt.”Nie wiem, co znaczy być szczęśliwym, więc nie jestem nieszczęśliwy.”

      Bo nie warunkuje niczym bycia szczęśliwym czy nieszczęśliwym.

  12. Mezamir pisze:

    Magia to działanie w celu podporządkowania sobie (ego, celom, ideom, przekonaniom) innych.

    Absolutnie nie zgadzam się z taką definicją magii
    ponieważ to jest definicja presji,perswazji,manipulacji.

    Przypomnij sobie Buddę Siakjamuniego, który był uwodzony, któremu inne istoty próbowaly narzucić swoją wolę albo zadziałać na niego swoją magią.

    W tym wypadku nie chodzi o magię tylko o iluzję,o sztukę w stylu Koperfilda
    Często ,zwłaszcza na wschodzie,mówi się o magii w kontekście iluzji
    a o tym o czym ja mówię magia,mówi się inaczej,inaczej się nazywa.

    U nas ludzie też tak robią,modlą się,modlitwy to zaklęcia
    msze to rytuały,cała duchowość osadzona jest właśnie na magii
    ale dla większości osób magia to sztuczki z kartami,iluzje…
    Większość w ogóle nie jest świadoma tego co robi bo dla większości osób
    nazwy są ważniejsze niż to co się nazywa.

    A dlaczego magia na niego nie zadziałała?
    Bo to nie była magia tylko przedstawienie Koperfilda😉 iluzjonisty.

    Kiedy działasz w wolności od tego, czy Twoje działania mają jakikolwiek wpływ na innych czy nie, nie uprawiasz żadnej magii „- albo jesteś nieświadoma…tego że jednak wpływasz…
    Wszystko jest ze sobą połączone więc jak moje działania mogą być bez wpływu na innych?

    Ty piszesz o perswazji a ja o magii…już samo to że żyjesz jest magią ale czy to ma związek z perswazją?Ktoś nas zmusza do życia?…chyba tylko nasza bezosobowa karma…

    Jeśli ktoś będzie próbował wyrwać komuś kleszcza bez zgody tego kogoś, ale wmówi tej osobie, że może zastosować jakieś specjalne (magiczne) działanie, by uratować tę osobę od śmierci lub choroby… czy to nie będzie uprawianiem magii?

    To będzie manipulowanie drugim człowiekiem,magia jest wyżej niż to o czym piszesz.
    Teraz to się nazywa NLP i warto o tym wiedzieć jak najwięcej aby wiedzieć jak się bronić.

    Ale znów można zadać pytanie, co jest tym „nadprzyrodzonym”?
    Nieznane/zapomniane…

    Magia w tym sensie to każde działanie w celu podporządkowania sobie innych przy wykorzystaniu niewiedzy innych o tym, jaki jest skutek tych działań”- moja definicja manipulacji😀

    • JESTEM pisze:

      „Przypomnij sobie Buddę Siakjamuniego, który był uwodzony, któremu inne istoty próbowaly narzucić swoją wolę albo zadziałać na niego swoją magią.

      W tym wypadku nie chodzi o magię tylko o iluzję,o sztukę w stylu Koperfilda
      Często ,zwłaszcza na wschodzie,mówi się o magii w kontekście iluzji
      a o tym o czym ja mówię magia,mówi się inaczej,inaczej się nazywa.”

      Każda magia jest tylko iluzją, którą uznajemy za prawdziwą lub nie.
      Spróbuj może odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ta sama magia na jednych działa, a na innych nie działa?

      „Często ,zwłaszcza na wschodzie,mówi się o magii w kontekście iluzji
      a o tym o czym ja mówię magia,mówi się inaczej,inaczej się nazywa.

      U nas ludzie też tak robią,modlą się,modlitwy to zaklęcia
      msze to rytuały,cała duchowość osadzona jest właśnie na magii
      ale dla większości osób magia to sztuczki z kartami,iluzje…
      Większość w ogóle nie jest świadoma tego co robi bo dla większości osób
      nazwy są ważniejsze niż to co się nazywa.”

      Jeśli dla kogoś ważniejsza jest nazwa od tego, co się nazywa, to znaczy, że uprawiają magię, tylko nie są tego świadomi, jaka treść zawarta jest w nazwie. I w ten sposób też uprawiając magię żyją w iluzji.

      „Ty piszesz o perswazji a ja o magii…już samo to że żyjesz jest magią ale czy to ma związek z perswazją?”

      Nie, napisałeś coś, co nie jest zgodne z faktami, bo dla mnie to, że żyję, nie jest żadną magią, jest czymś naturalnym.

      JESTEM:
      Magia w tym sensie to każde działanie w celu podporządkowania sobie innych przy wykorzystaniu niewiedzy innych o tym, jaki jest skutek tych działań – po co naprawdę dokonuję się takich działań.

      MEZAMIR:
      „Magia w tym sensie to każde działanie w celu podporządkowania sobie innych przy wykorzystaniu niewiedzy innych o tym, jaki jest skutek tych działań”- moja definicja manipulacji :D”

      Jesteś tego w pełni świadomy i wiesz, że nigdy nie wykonywałeś i nie wykonujesz takich działań świadomie? Czy zawsze wiesz, jaki jest skutek Twoich działań, jeśli te działania służą chęci podporządkowania innych do swojej woli, racji czy do swoich przekonań na przykład?😀

      • Mezamir pisze:

        Dla Ciebie magia to coś sprzecznego z naturalnością
        dla mnie Natura jest magiczna
        Kościół np definiuje magię jako ingerencję w naturę
        Ingerencja w naturę to próba czynienia sobie jej poddaną
        Magia to droga do integracji z Naturą.

        To co Ty nazywasz magia ja nazywam iluzją.

        To że żyjesz jest naturalne ale nie jest banalne.
        To jest niesamowita i magiczna Natura właśnie😀

        Życie nam się nie wydaje.

        Nigdy nie wiem jakie są wszystkie konsekwencje moich działań.
        Np to że miałem długie kręcone włosy,było powodem nienawiści do mnie😀
        Moja koleżanka mi zazdrościła,dowiedziałem się o tym wiele lat później.

        Kto by pomyślał że coś tak osobistego jak włosy,będzie ingerowało w czyjeś życie😀
        Wystarczy mi świadomość tego że wszystko ma na coś jakiś wpływ.
        Nie muszę wiedzieć na co konkretnie i jaki ten wpływ jest.
        Nie jestem w stanie tego zrobić nawet gdybym chciał
        a to że ktoś czuje zawiść i gniew z powodu moich włosów
        świadczy nie o moim złu tylko o problemach tej osoby.
        Byłem czymś w rodzaju Saturna/Szatana dla swojej koleżanki
        Symbolem zła którego należy się pozbyć
        ale to nie ja byłem nadajnikiem „zła”,byłem tym który wywleka czyjeś brudy
        nie pozwala ich ukrywać
        I dlatego właśnie stałem się ofiarnym kozłem jak Saturn z którego religie pustyni
        uczyniły winnego i twórcę zła,które wyznawcy noszą w sobie
        (dzieki bogu,który jest wg nich stwórcą wszystkiego,a więc również tego co jest sprzeczne z boskim planem,taki ciekawy paradoks na który wierni pozostają ślepi.Jeśli istnieje jakiś bóg jedyny stwórca wszystkiego,tzn że stworzył również to czego nie chciał,a po co tworzyć aby niszczyć,skoro można nie tworzyć tego co i tak ma być zniszczone?To już jest paradoks dla zwolenników jedyności,ich problem z którym musza się uporać,nie mój😀 ).

        Nie da się zrobić czegoś z niczego.
        Typowy wyznawca to osoba która stara się wyglądać zamiast być tym na kogo pozuje
        Iluzja,maska,zdecydowanie nie magia.
        Typowy wyznawca to osoba nienawidząca każdego przez kogo nie jest w stanie udawać
        Niszczyć maski i wizerunki misternie tkane przez lata,to musi boleć i wywoływać nienawiść.

        Ale nienawiść/zło,nie pochodzi z zewnątrz ,to co na zewnątrz ,to co jest celem ataku,
        tylko wywleka ukryte brudy🙂 nie ma niczego w ukryciu-nie ma czego wywlekać.

        Mentalność wyznawców pustyni to mentalność osoby mającej pretensje do lustra
        o to że odbija ich twarze ,lustro nie ocenia,odbija wszystko tak samo.
        Chcesz być ładny to się umyj zamiast niszczyć lustro za brudne odbicie😀
        Łatwiej potłuc lustro ..i tak się toczy przez świat walec pogromca luster
        bo wszyscy tacy czyści i schludni😉 nikt nie powie że jest brudny.

        Każdy definiuje czystość i higienę po swojemu,dla tych co mieszkają w błocie
        czystość oznacza kilo mułu na gębie😀 bo tak jest łatwiej,zmienić definicję czystości zamiast siebie
        a wtedy każdy z gładką cerą to pomiot Szatana i juz można święte wojny wszczynać😄
        Pretekst jest,pismo mówi bo ludzie napisali w imieniu boga to co chcieli.
        Dobra,starczy bo się rozgadałem a już powiedziałem to co najwazniejsze😀

      • Ktoś pisze:

        „Każda magia jest tylko iluzją”

        – tu się mylisz, bardzo mylisz. Nie każda „magia” to bajanie.😉

      • JESTEM pisze:

        ‚Dla Ciebie magia to coś sprzecznego z naturalnością
        dla mnie Natura jest magiczna”

        Coś sprzecznego z naturalnością? A z czego to wynika.
        Napisałam, czym dla mnie jest magia. Niejako „zdefiniowałam”😉
        Choć nie jestem przywiązana do tej definicji.😉
        To, że żyję jest dla mnie naturalne i piękne. Tak samo to, że kiedyś umrę. I może znów się urodzę albo gdzieś przyjmę jakąś formę…

        Siły „nadprzyrodzone” to część natury.
        Ale ja nie wiem, czym są te „siły nadprzyrodzone”.
        „Magia” jakaś czy cóś?🙂

        Kiedyś u Margo0307 napisałam:

        ///to, co jest Naturą, jest naturalne, to dla mnie jest po prostu Naturą, a nie Magią. Ale rozumiem, że możemy „mieć inaczej” i [inaczej] rozumieć to słowo inaczej…🙂
        Szanuję to, że możemy rozumieć to słowo na różne sposoby.
        Szczerze mówiąc: już nie używam słowa magia… choćby dlatego, że… znaczenie „ogólne przyjęte” jest podobno takie:

        „Magia, czary – ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych, które można opanować za pomocą odpowiednich zaklęć.”

        I w tym sensie Magia dla mnie to czary, które służą podporządkowywaniu sobie (ego) [jakichś] „sił nadprzyrodzonych”[?]… za pomocą pewnych czynności, słów-zaklęć itp…😉 W tym się mieszczą rozróżnienia biegunowe takiej magii jako „białej” i czarnej”, a podobno nawet i „szarej”… (jako dobrej i złej oraz neutralnej[?]).///

        „Kościół np definiuje magię jako ingerencję w naturę”

        Kościół tak definiuje? Podasz przykład?

        „Ingerencja w naturę to próba czynienia sobie jej poddaną.”

        Każda ingerencja?

        „Magia to droga do integracji z Naturą.”

        Podasz przykład?

        „To co Ty nazywasz magia ja nazywam iluzją.”

        Niechaj tak będzie dla Ciebie.

        „To że żyjesz jest naturalne ale nie jest banalne”

        Dla mnie to oczywiste, ale… Skąd nagle to słowo „banalne”?

        To jest niesamowita i magiczna Natura właśnie :D”

        Chcesz dodawać przymiotnik „magiczna” opisując Naturę, to dodawaj.😀

        Natura – dla mnie – to jest wspaniała, ogromna siła manifestacji, przejawów… pięknej iluzji.
        Ja też jestem cząstką-przejawem tej iluzji😀 Nawet fizycznym w pewnej części.😀

        • Mezamir pisze:

          „Magia, czary – ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych, które można opanować za pomocą odpowiednich zaklęć.”

          I w tym sensie Magia dla mnie to czary, które służą podporządkowywaniu sobie (ego) [jakichś] „sił nadprzyrodzonych”[?]… za pomocą pewnych czynności, słów-zaklęć itp…

          No,i teraz przypomnij sobie modlitwy w intencji czyjegoś nawrócenia.

          Wierni się modlą,czyli wykonują praktykę magiczną,gdzie modlitwy to zaklęcia
          a ich celem jest takie zmanipulowanie Kowalskiego
          aby się „nawrócił”,tzn odwrócił od tego kim jest i zaczął beczeć razem ze stadem
          Bezrefleksyjnie powtarzać to co mu każą pośrednicy.

          Kościół tak definiuje? Podasz przykład?
          Wszystkie procesy inkwizycji wytaczane ludziom za to że ingerują w prawa natury za pomocą magii(definiowanej przez kościół wg własnych wygód,tak samo jak dobro i zło,prawda i fałsz).

          „Magia to droga do integracji z Naturą.”

          Podasz przykład?
          Szamanizm.

          • JESTEM pisze:

            Wierni się modlą,czyli wykonują praktykę magiczną,gdzie modlitwy to zaklęcia
            a ich celem jest takie zmanipulowanie Kowalskiego

            aby się „nawrócił”,tzn odwrócił od tego kim jest i zaczął beczeć razem ze stadem
            Bezrefleksyjnie powtarzać to co mu każą pośrednicy.”

            Tak. To jest „praktyką magiczną czyli jest magią.

            „„Magia to droga do integracji z Naturą.”

            To drugi biegun magii.

            „Szamanizm”. według Ciebie „to droga do integracji z Naturą.”

            Rozumiem. Sam szamanizm też jest różny, dualny. Np.:
            1. Są szamani uzdrowiciele.- mają sporą wiedzę o uzdrawianiu
            2. Są szamani czarownicy – mają sporą wiedzę o pracy z energią

            Ad.1. Są szamani, którzy
            a) uzdrawiają wmawiając innym, że mają taką moc i nie dzielą się swoją wiedzą z innymi; co najwyżej dając innym jedynie cząstkę tej wiedzy po to, by uzależnić innych od siebie
            b) uzdrawiają dzieląc się wiedzą o tym, jak inni mogą się sami uzdrawiać

            Ad.2. Szamani, którzy pracują z energiami
            a) Mogą przenosić kamienie dzwiękami w celu zbudowania piramidy.
            b) Mogą przenosić kamienie dzwiękami w celu zniszczenia piramid

            itd.

            Wszystko jest „dualne”. Magia może być „czarna” i „biała”, i obie są w opozycji względem siebie i jednocześnie wzajemnie się uzupełniają. Podobno – niektórzy twierdzą, że istnieje jeszcze magia „szara”, ale to „nowomoda”, iluzoryczne przekonanie według którego istnieje niby magia neutralna.🙂

          • JESTEM pisze:

            CAŁA NATURA jest MAGICZNA😉 I jeśli ktoś tak chce nazywać, niech nazywa cudowne zjawiska natury magią… . ;-D

  13. mały budda pisze:

    Bądź szczery Ktoś z samym sobą. Uprawiasz magię tworzysz iluzje swojego świata.
    Mogę tobie jedyną prawdę przestawić, że moim pragnieniem jest Uwolnić od cierpienia Wszystkie Czujące Istoty.
    Nie możesz pojąć wyższego celu jakim jest praca na dobra matki natury. Przez którą przejawia się współczucie do wszelkiego Czującego Życia.
    Więc ten stan jaki w/wym. przedstawiłem jest tobie obcy nieznany.
    Iluzją twoją są ludzie, gdyż uważasz głosić twoim zdaniem prawdę tym ludziom.
    Gdzie twoje współczucie do matki natury a tym samym miłość do Czujących Istot.
    Ludzie to gra i twoja iluzja tzw. stan majania bez wyzwalania.
    Napisałem to czuję bez złości.
    Bardziej z wnikliwej obserwacji.
    Jeszcze dodam, że światło ma różną moc blasku.

    • Ktoś pisze:

      Jestem ze sobą szczery i robię to co zostało dawno temu przepowiedziane choć może niekoniecznie tak jak różni zakapturzeni durnie tego oczekiwali.

      Co zaś do ciebie i twoich medytacji o Ktosiu to tak, mimo iż to dobra ścieżka, nie uzyskasz Samorealizacji. Gubisz cel wikłając się w pojęcia, w mamienie się nimi. Utonołeś w głowologii jak ci wszyscy sataniści porządający mocy Devów, w tym także tak tu wychwalani żydzi, jacy na końcu obwoływali się w „swej mędrkowatości” Rasą Pacanów mądrzejszych od Źródła. Jesteś już blisko tego miejca. Kolejny raz zresztą.

      PS. Uwazasz iż ISON to była ILUZJA?

      Sami astronomowie po wielkości komy szacowali wielkość tej „iluzji” na od średnicy Ziemi do wielkości większej od Jowisza.

      Spory ten miraż. I taki „techniczny”.

      • Ktoś pisze:

        Prawdziwi mistycy potrafią bez problemu bawić się własnym Światłem tak jak Ktos bawi się myszami ….

        Też o tym zapomniałeś. ;D

      • mały budda pisze:

        Mnie to nie dziwi co, o mnie piszesz.
        Samorealizacje to już dawno osiągnąłem po przez wgląd w naturę samego siebie.
        Wiem kim jestem znam cel do które zmierzam.
        Poznaj samego siebie. Wówczas będziesz sobą i nie będziesz potrzebował kręgu ofiarnego tj. ludzi.
        Ty nawet wobec mnie okazałeś ignorancję, gdy pisałem że można rozpuścić swoje fizyczne ciało w Tęczowe Światło.
        Tą planetę widziałem. Pisałem wówczas o przenikaniu w trakcie falowania nieba.

        • Ktoś pisze:

          „Samorealizacje to już dawno osiągnąłem po przez wgląd w naturę samego siebie.”

          – w takim razie pokaż mi swoją gwiazdę na niebie.

          Supernową związaną z twoimi „liczbami” i życiem jaka teraz po „osiągnięciu samorealizacji” rozbłysła.

          • mały budda pisze:

            Nie masz pojęcia dlaczego w 2014 roku doszło do eksplozji gwiazdy Supernowej.
            Pisałem, iż Supernowa eksplodowała w czasie rzeczywistym. Czułem i wiedziałem. Nie lata świetlne jak podają pseudo naukowcy.
            Wiesz Ktoś, iż wiedza zakresu geometrii w połączeniu złotymi proporcjami tworzą piąty element.
            Ktoś ty tak naprawdę nie wiesz jak zmiany zaszły i zachodzą nadal na matce ziemi i Wszechświecie.
            Wybacz, iż prawdę tobie napiszę. Za bardzo uwikłałeś się w sprawy ludzi. Czujesz węch ale nie widzisz.
            Widzisz swoje Ego typowe ludzkie mające wady.
            Założę się, że ty Ktoś przenigdy nie próbowałeś zamienić swoje wady na pozytywne cechy.
            Mogę tobie jedynie po gratulować jesteś mistrzem iluzji. Lecz udawać bycie bogiem i stwórcą. To twoja ludzka wada. Ego ludzie nad tobą góruje i kieruje.

          • mały budda pisze:

            Jeśli Ktoś uważasz, ze masz rację. Bo ludźmi kierujesz. To jesteś w błędnym kole własnego Ego.
            Masz ograniczenia w tym życiu nie osiągniesz najwyższej formy wszelkiego współczucia.
            Nie rozwijałeś się sam w nauce dochodzenia do doskonałości.
            Twoja nerwowość jest skutkiem przyjęcia nauk od ludzi. Ludzie tworzą iluzję na każdym kroku życia. Więc nie osiągniesz poznania, gdyż nigdy nie próbowałeś poznać Sam Samego Siebie.
            Stworzyłeś Ktoś Iluzję własnej boskości i karmisz tym ludzi.
            Ja na natomiast najpierw poznawałem siebie aby zrozumieć kim jestem.
            Więc przez to, mnie nie oszukasz ani ,nie zwiedziesz z mojej małego buddy drogi.
            Znam siebie doskonale, gdyż poznałem Sam Samego Siebie.
            Więc rozpoznałem twoją prawdziwą Ktoś naturę iluzji jaką tworzysz.
            Jesteś bardzo dumny Ktosiu z własnej iluzji gry jaką tworzysz i toczysz.

            Nie piszę w złości lecz szczerości, która się przejawia przez zemnie.

          • Ktoś pisze:

            „Nie masz pojęcia dlaczego w 2014 roku doszło do eksplozji gwiazdy Supernowej.”

            – ona wybuchła dokładnie wtedy kiedy się tego wybuchu spodziewałem i otwierdziła sobą wiele wcześniejszych znaków w tym błyskawice z 1970.

            „Ktoś ty tak naprawdę nie wiesz jak zmiany zaszły i zachodzą nadal na matce ziemi i Wszechświecie.”

            – zapytaj A58 czy nie wiem. On coś wie ale nie wie wszystkiego mimo iż mu usilnie próbowaliśmy podpowiedzieć Prawde. ;D

            Nawet tu był wpis o tym ….

          • Ktoś pisze:

            „Więc rozpoznałem twoją prawdziwą Ktoś naturę iluzji jaką tworzysz.
            Jesteś bardzo dumny Ktosiu z własnej iluzji gry jaką tworzysz i toczysz.”

            – nie rozpoznałeś, widzisz tylko to co chce pokazać. I to jest w tym wszystkim najbardziej zabawne iż na podstawie iluzji jaką widzisz opisujesz i wyrokujesz o tym kto ją tworzy.;D

          • mały budda pisze:

            Ktoś poznaj Sam Samego Siebie.
            Iluzja to energia.
            Wszelkie współczucie do Istot Czujących dają lepszą percepcje odczytu wibracji energii.
            To twoje intencje tworzenia finezyjnej twoim zdaniem iluzji. Karmią Twoje Ego. Taki schemat typowy dla ludzi. Powielasz system kapłański czyli ludzki.
            Wybacz za szczerość. Kiedy w końcu zrozumiesz, że zmiany mają na Celu Uwolnienie Wszystkich Istot Czujących od Cierpienia.

          • A58 pisze:

            Ktosiu nic nie wiesz , ale dowiesz się a wtedy będzie Ci bardzo głupio..Masz więcej szczęścia niż rozumu . Wiedza o tym kto Tobą manipuluje jest w odpowiednim miejscu.

          • Ktoś pisze:

            1. Zmiany zachodzą bo są celowo wywoływane wbrew oporowi takich MB chociażby, papug lubujących brylować w cudzych piórkach.

            2. Nostradamus twierdzi coś zupełnie przeciwnego, i kto ma rację A58?

            Kim jest Ktoś u Nostradamusa bo u Leonarda da Vinci to już wiem jak on Ktosia malował.

          • mały budda pisze:

            Ktoś ty już się zagubiłeś w tym swoim własnym stworzonym przez siebie Labiryncie Iluzji.
            Leonardo da Vinci Ktosia nie malował. Cóż nadal twoje Ego kontroluje ciebie.
            Powtarzam Ktoś poznaj Sam Samego Siebie. Wówczas będziesz miał możliwość zrozumienia Samego Siebie.
            Proszę Ktoś nie ściemniaj, że rozumiesz przesłanie Leonarda da Vinci.
            Dla ciebie mistrz Leonardo jest tobie obcy. Piąty element Leonardo da Vinci dobrze ukrył aby mógł zostać uaktywniony w odpowiednim dogodnym czasie.
            Twoja praca nic ,nie wniosła w obecne zmiany.
            Może chcesz nic prócz więcej.
            Być może jesteś tak uzależniony od netu, że nie widzisz życia bez internetu.
            Kogo chcesz oszukać innych ludzi. Sam Ktoś siebie oszukujesz.
            Nie masz szerokiej percepcji widzenia zmian. Więc piątym nie jesteś i nie będziesz.
            Natomiast będziesz nadal szedł według starych kapłańskich schematów. To twoje uzależnienie od ludzi.
            Wiesz co. Ty nie jesteś sobą.
            Zaprogramowali ciebie Ktoś abyś stanowił przeszkodę i był hamulcem. Więc nie jesteś sobą, lecz kimś innym.

          • Ktoś pisze:

            Zabawne iż słuchając ciebie to zupełnie jakby słuchać faryzeuszy:

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie wygląda jak żyd”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie śmierdzi jak żyd”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie jest chciwy, kłamliwy i zwyrodniały jak żyd”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie jest satanistą jak żyd”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie czyni tego co my żydzi mu kazaliśmy czynić w swoich księgach żądz i chciwości zwancyh ‚pismem świętym” ”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie czyni cudów na naszą żydowską chwałe”

            „nie to nie może być Zbawiciel bo nie wojuje z poganami o bogactwa dla nas Rasy Panów”

            i tak dalej i tak dalej ….

        • Dawid56 pisze:

          Mały Buddo masz zupełną racje pisząc że mozna rozpuscić swoje cialo w teczowe swiatło. Jest jeden podstawowy warunek trzeba mieć czyste intencje i czyste serce i mieć w sobie miłosć do wszystkich czujących istot🙂

  14. mały budda pisze:

    Lustro życia.
    Prawda was wszystkich zaboli a nieprawda zniewoli.
    Krzyk duszy oznajmił to w Wszechświecie.
    Ludzie mają obowiązek poznać samych siebie w swoim wnętrzu. Aby zrozumieć życie i śmierć.
    Życie ma wymiar liczby 1.
    Śmierć ma wymiar liczby 0.
    Gdy spojrzymy od strony wewnętrznej to śmierć nie istnieje.
    Istnieje ludzkie Ego na planie fizycznym które prowadzi ludzi do przywiązania do świata iluzji.
    Żeby to zrozumieć trzeba poznać- doznać,doświadczyć poznania.
    Czym jest życie według tworzonej iluzji ludzi ?
    Czym jest prawdziwe nie widzialne Życie Matki Natury Ziemi.
    Ludzie utracili kontakt z Matką Naturą z powodu zazdrości.
    Ego ludzkie to ,owa zazdrość.
    Każdy ma obowiązek samemu dążyć do doskonałości. Tym samym rozpoznać i poznać kim jestem od wewnątrz.
    Ocena ludzi jest i będzie na podstawie zdobytego doświadczenia procesów życia.
    Więc ocenie podlega czy dana dusza sama doszła do wyzwolenia samej siebie w procesie życia.

  15. mały budda pisze:

    Być może mam odczucie zerwania wszelkich kręgów kółeczek ludzi.
    Być może iluzja ludzi się rozpada,gdyż koniec czasu dobiega końca podróży kosmicznej.
    Może jeden wam w odpowiednim momencie powie co ludzi spotka. Jaki koniec ludzi czeka.
    Nie ważne być powinno dla ludzi co, ich czeka.
    Ważne powinno być utrzymanie miłości serca do Wszystkich Czujących Istot.
    Wszelkie współczucie.
    Współczucie to moc rozumienia wszelkiego żyjącego Czujące przejawiającego się procesu życia.

  16. Dawid56 pisze:

    Pięknie to napisałeś Mały Buddo.Pierwsza zasada nie szkodzić.Slowo ma Moc.Slowem można tworzyć, slowem mozna nisczczyć.To samo gestem, a nawet myslą.To jest uklad zero-jedynkowy jak slusznie napisaleś, tu na Ziemi – astral to stan pośredni -stan kwaternionowy.Ale stanem pośrednim dla obserwatora może tez być pudelko z tzw. Kotem Schrodingera. Dopiero po otwarciu pudelka mozna stwierdzić czy kot jest żywy czy martwy.Mag musi byc osoba w pelni odpowiedzialną za swoje czyny, a przede wszystkim musi wiedzieć komu sluży.Czy zależy mu na uwolnieniu od cierpienia czy wręcz odwrotnie spowodowaniu cierpienia wszystkich czujących istot jak to mądrze napisales🙂

  17. mały budda pisze:

    Dziękuje Dawidzie.
    Widocznie ludzie są sami sobie wini. Stają się ofiarami, gdyż nie potrafią rozpoznać swoich wad.
    Ktoś inny wykorzystuje ludzką naiwność, w celu tworzenia iluzji.
    Ten sam schemat kapłanów.
    Los ich jest z góry osądzony.
    Odstępstwo od prawdy i zniewalanie w celu krzywdzenia Czujących Istot.
    Ich próby szerzenia wrogości przypominają Kreta robotę.
    Wiadomo, że Kret nie widzi. Ale za to ma węch.
    Tak samo jak ludzie ludziom zgotowali ten los.
    Kapłani wraz z ludźmi coś czują. Ale nie widzą zmian po sobie. Będą grać i tworzyć swoją wyimaginowaną chorą iluzję. By zmieniać ludzi i świat.
    Nie rozpoznając w sobie pierwotnej przyczyny swoich egoistycznych błędów.

    • mały budda pisze:

      Proszę bardzo Mario_st. 🙂

    • Dawid56 pisze:

      Mialem dziś niezwykly sen zobaczyłem jakby drugiego siebie albo kogoś, kto był niesłychanie podobny do mnie.Zawołałem go imieniu , zaczął jakby uciekac i nie odpowiedział na moje wołanie.Moze jednak to nie bylem ja….

      • Michaela pisze:

        Dawid, to jest chyba ważny sen…może uciekasz od jakiegoś problemu…hmm takie mam skojarzenia.Wołałeś jakby sam siebie po imieniu…ciekawe, bo najczęsciej w snach ktoś nas wola imiennie…

      • JESTEM pisze:

        A może nie zostawiaj, kochany Dawidzie, tego „starego” siebie, przyjmij go do serca, a on się w Twoim sercu „rozpuści” w Twojej Miłości, w twoim Czystym Sercu. Nie odrzrucaj „starego” siebie samego, bo kiedyś i tak powróci ,i może Cię to bardzo zaskoczyć, z czym powróci.
        To wspaniałe, że go zawołałeś w tym śnie. Uciekł… On być może czuje, że jeszcze wolałbyś go odrzucić zamiast przyjąć do serca?

        Gdy akceptujemy siebie z przeszłości, wszystkie nasze doświadczenia, decyzje, te „dobre” i „złe”, wtedy następuje prawdziwa harmonia i „transformacja”.

        – Jak mogłam zachować się inaczej, gdy byłam młoda i czułam np. złość i wyzywałam kogoś…, bo inaczej nie umiałam i nie byłam świadoma, według jakich wzorców wtedy działałam i dlaczego.
        Nie odrzucam tej cząstki siebie. Przyjęłam ją kiedyś z miłością i zrozumieniem.
        Zmieniłam się bardzo. I każdy z nas może się zmieniać i stawać bardziej świadomą/świadomym siebie.

        Bywa, że jednak odrzucamy „stare” części siebie, jak Mały Budda napisał: „Nie rozpoznając w sobie pierwotnej przyczyny swoich egoistycznych błędów.” A to rozpoznanie jest nam potrzebne, jeśli chcemy stać się bardziej świadomi błędów, jakie popełniamy z tego powodu, że „wyrzekamy się” tych zagubionych i nieświadomych części siebie . „Ludzie mają obowiązek poznać samych siebie w swoim wnętrzu. ” Nie nazwałabym tego obowiązkiem, ale raczej wspaniałą możliwością, dzięki której nasze życie ulega diametralnej zmianie.

        Są ludzie, którzy uciekają przed samym sobą, przed tym jacy są, albo jacy mogą się stać. Ale to Ty sam dokonasz rozpoznania, (jeśli zechcesz i będziesz potrzebował), dlaczego jakaś część Ciebie ucieka jeszcze przed Tobą.🙂

  18. Dawid56 pisze:

    A może być też tak, że zostawiam po prostu swojego starego „Ja” i niejako odradzam się na nowo🙂

  19. JESTEM pisze:

    W tych naszych dialogach tutaj prowadzonych przez tak różne osoby kilka wątków łączy się dla mnie w jeden…

    O narzędziach MAGII, czarach…

    Milarepa BYŁ MAGIEM, MISTRZEM (jak Ktoś). Za namową swojej matki, która została oszukana i nie mogła pogodzić się z tym wymogła na młodym synu zemstę (pod groźbą odebrania sobie życia). Milarepa poszedł na nauki do Maga, Mistrza. Potem dokonał zemsty i według legendy zabił 35 osób. Gdy zobaczył jej rezultaty, zrozumiał, że stosowanie magii przynosi ludziom cierpienie. „Był przerażony wizją negatywnej karmy, jaką zasiał w umyśle zadając cierpienie wielu ludziom, odszedł w poszukiwaniu mistrza dharmy, który byłby w stanie mu pomóc. Tak właśnie spotkał Marpę”. A potem… PRZESTAŁ BYĆ MAGIEM, MISTRZEM i stał się joginem…

    Do nowonarodzonego Jezusa Chrystusa (awatara buddy ?) przybyli trzej MAGOWIE/królowie i oddali mu pokłon. Wiedzieli, że narodził się ktoś, kto jest w jakiś sposób „potężniejszy” niż oni. I Jezus Chrystus jeśli czynił cuda, to czy stosował MAGIĘ? NIE. Miał po prostu taką moc, ż mógł uzdrawiać ludzi. Ale ponieważ działał nie działał z własnego widzimisie, ze swoją wolą, lecz jego wola była połączona z wolą Całości, mógł dokonywać tych „cudów”.

    Mezamir:
    „Nigdy nie wiem jakie są wszystkie konsekwencje moich działań.
    Np to że miałem długie kręcone włosy,było powodem nienawiści do mnie😀
    Moja koleżanka mi zazdrościła,dowiedziałem się o tym wiele lat później.”

    Tak, zazdrość jest często nawet powodem uprawiania magii (czarów). Jak myśłicie, dlaczego ktoś chciał tutaj rozdawać ludziom pewien „prezent”? Właśnie po to, by robić z nich magów, ale… podporządkowanych sobie.

    Miałam ciekawe doświadczenie. Wspominałam już o nim tutaj kiedyś.
    Kilka miesięcy temu zaczęły mnie bolec ręce. Bolały tak, że miałam problemy z uniesieniem do ust kubka z kawą lub herbatą. Nie wiedziałam i nie rozumiałam, co się działo. Skąd ten ból. Ale chciałam to rozpoznać. I przyszło do mnie dziwne rozpoznanie: poczułam, że to ma związek z pewnymi działaniami Ktosia i być może ludzmi, którzy dla niego działają. I że to wynik pewnych działań „magicznych”, które mają być karą za coś dla mnie.
    (Uwaga: NIE MAM ABSOLUTNIE ŻADNEJ PEWNOŚCI ANI ŻADNEJ WIEDZY na ten temat i ABSOLUTNIE NIE OSKARŻAM o nic Ktosia.)
    Przyjęłam w siebie taką możliwość, że Ktoś lub ktoś mógłby tak zrobić oraz to, że to mogła być moja projekcja. Obie możliwości przyjęłam. I rozpoznałam, że nawet gdyby ktokolwiek robił mi coś takiego, a skutki tego, co działo się z moimi rękoma wypływały z jakichś „praktyk magicznych” stosowanych wobec mojej osoby, to zobaczyłam, że ode mnie zależy, czy podążę za tym (np. przestraszę się i poczuję złość, a może nawet nienawiść wobec takich działań) czy nie. Przede wszystkim postanowiłam nie zasilać ani takich ewentualnych swoich projekcji (iluzji) ani ewentualnej magii (czarów) stosowanej przez innych wobec mojej osoby. Przyjęłam w siebie potencjalne oraz te, które mogą się zadziewać w rzeczywistości… wszelkie takie działania i rozpuściłam je swoim sercu (we wszechogarniającej miłości).
    Ręce wkrótce przestały mnie boleć.

    Być może,,, jeśli moje rozpoznanie było” trafne”, nie było tylko moją iluzją, Mały Budda mógłby coś o tym wiedzieć. Ale nie oczekuję, że gdyby nawet wiedział, to coś napisze o tym.😀

    Mały Budda za to napisał do Ktosia między innymi:
    „Wszelkie współczucie do Istot Czujących dają lepszą percepcje odczytu wibracji energii.”

    (w tym zdaniu wymieniła tylko słowo „współczucie” na współodczuwanie, ale to „drobiazg” *). Bo co do reszty, to tez tak to widzę i czuję. Współodczuwanie to umiejętność odczytywania wibracji energii innych, ale nie po to, by komukolwiek szkodzić czy kogokolwiek „karać” lub nagradzać albo by z kimkolwiek o cokolwiek walczyć.

    Bo… ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie… Nie dostajemy go od nikogo z zewnątrz.

    Imię Maitreja pochodzi z sanskryckiego maitri co znaczy, nieuwarunkowana [doprecyzowałabym: wszechogarniająca], uniwersalna miłość.
    „Maitreja — doskonale współczujący [wg. mnie
    współodczuwający] — cieszył się niezwykłą popularnością. Stał się buddą światłości, pocieszycielem cierpiących, spowiednikiem grzeszników i przewodnikiem „dusz” po śmierci.”

    Jeśli Ktoś podaje się za tego „piątego”, to jest to jego zabawa.

    *) Dla mnie różnica pomiędzy współczuciem a współodczuwaniem polega na tym, że gdy współczujemy to jest to uczucie wspierane nadal ego i jest to coś jak użalanie się nad sobą w innych (bo widzę w innych swoje własne cierpienie) powiązane z nieświadomym jeszcze wywyższaniem siebie wobec innych,
    a
    współodczuwanie to coś jak zrozumienie i świadomość tego, KIM JESTEŚMY oraz dlaczego cierpimy i gdy zachodzi taka potrzeba, odczuwamy wibracje innych.

    • Mezamir pisze:

      I Jezus Chrystus jeśli czynił cuda, to czy stosował MAGIĘ?
      NIE. Miał po prostu taką moc
      🙂 Jaką moc?
      Magiczną,Biblia jest pełna opisów praktyk magicznych/okultystycznych.
      Zwłaszcza tych „czarnomagicznych”

      Necromancja
      Księga Ezechiela

      1 Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny.
      Była ona pełna kości. 2 I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. 3 I rzekł do mnie: “Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?” Odpowiedziałem: “Panie Boże, Ty to wiesz”. 4 Wtedy rzekł On do mnie: “Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: “Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!”
      5 Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. 6 Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan”.
      7 I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. 8 I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha.
      9 I powiedział On do mnie: “Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg:
      Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli”.

      10 Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. 11 I rzekł do mnie: “Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela.
      Oto mówią oni: “Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas”.

      12 Dlatego prorokuj i mów do nich:
      Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela

      To co ludzie nazywają cudem to nie jest żaden cud
      To są naturalne konsekwencje pewnych działań o których ludzie dziś nic nie wiedzą
      Wieki rządów elity nad ludźmi do tego doprowadził,bo tak miało być
      Ludzie mieli być zacofani aby łatwiej nimi było manipulować.

      Przykład zmanipulowanego człowieka:do kontaktu z bogiem potrzebny mu pośrednik🙂

      • JESTEM pisze:

        „To co ludzie nazywają cudem to nie jest żaden cud
        To są naturalne konsekwencje pewnych działań o których ludzie dziś nic nie wiedzą”

        Też tak to widzę i rozumiem. Dla mnie – tak samo jest z magią. To, co ludzie nazywają magią, czarami jest naturalną konsekwencją pewnych działań i zjawisk, o których inni ludzie nic nie wiedzą i nie rozumieją ich.😀 (Nie mają o nich ani wiedzy, ani świadomości, ani zrozumienia.)

    • mały budda pisze:

      Zastanawiałem się dlaczego Ktoś bez odpowiedniego przygotowania potencjalnego ofiarodawcy. Daję swój prezent.
      Prawdziwy Lama zanim przyjmie na nauki ucznia. Poznaje jego aby odpowiednio przygotować siebie i ucznia.
      Jestem uparty w dążeniu do prawdy.
      Więc dla dobra wszystkich napiszę co odkryłem.
      Ja prezentu Ktosia nie potrzebowałem.
      Byłem naiwny, że prezent przyjąłem. Ponieważ prezent Ktosia zrobił mi zwarcie czakramu serca.
      Prezent Ktosia to Klucz do serca ofiarodawcy. Może dać prezent a jak będzie chciał to odebrać podarunek. Ktoś przecież groził mi. Ja mu napisałem, że Gwiazdy kamienie spuszczą na głowę Ktosia.
      Jeśli już Ktoś połączy się prezentem z innym człowiekiem. To ma do niego dojście. Może swoje iluzje i wizje przenosić na swoich obdarowywanych. Mieszając tym samym w ludzkiej podświadomości.
      Typowe zachowanie i nauki kapłańskie zrobiły z Ktosia potwora.
      Sam Ktoś wiele razy pisał, że jest potworem. Pisał prawdę.

      • mały budda pisze:

        Nie będzie mnie dziwić, iż Ktoś stanie się bardziej nerwowy i będzie jeszcze zwiększą wściekłością atakował swoje ofiary. Będzie potrzebował krwi. Bo ofiary to energia.

      • Ktoś pisze:

        Pudło. Ale strzelaj dalej, może trafisz.

        Niekończona ilość mędrków w nieskończonej ilości światów tworzy nieskończone ilości „świętych” pism wymyślając latami kolejne podobne „przenajświętrze” odkrycia na temat Ktosia nie znając zarówno Prawdy o jego naturze jak i nie pojmując co tracą go obrażając.

        Ale spoko, zawsze kolejne doświadczenie o próżności „wzniesionej” natury..,

        • mały budda pisze:

          Ty swoje Ktoś.
          To ty wizji do mnie przyszedłeś przebrany za kobietę. Mówię tobie wizji, że boga nie ma. Wówczas ty rzucasz maskę i ubranie kobiety.
          Mało tego piszesz, ze nie jestem kreatywny jak kościelni. Ja nie wyzwałem ciebie na pojedynek.
          Lecz sam zwróciłem uwagę na twoją prawdziwą naturę twojej iluzji gry.
          Sam samego siebie oszukuj.

  20. Dawid56 pisze:

    Jako ludzkość utraciliśmy zdolności magiczne, czyli na przyklad zdolność wybudowania Piramidy Cheopsa za pomocą odpowiednich dzwiekow i formul.Nie znaczy to wcale ze niektorzy awatatrzy (niekoniecznie kosmici) takiej mocy nie mają, tak samo jak mają moc wskrzeszania zmarlych i moc panowania nad materią i nie musi być to wcale „moc demoniczna”🙂

    • Mezamir pisze:

      Ta moc nie jest niczym niezwykłym,danym wybrańcom.
      Każdy ją ma,nie każdy o tym wie,nie każdy umie jej użyć.
      Nikt nie powinien czuć się uprzywilejowany posługując się tą mocą

      Ci którzy o tym wiedzą,chcą być postrzegani jak wybrańcy przez tych którym zakazują dostępu do naszej naturalnej mocy.
      Chodzi o to abyśmy nie wykorzystali swojego potencjału,żebyśmy byli bezbronni i zdani na łaskę panów,pośredników itp

    • Mezamir pisze:

      Bo demoniczna wcale nie oznacza diabła.
      Demon pochodzi od słowa daimon,daimon oznacza stróża,istotę wyższa niż człowiek ale niższa niż bogowie(jeśli chodzi o poziom świadomości i realizacji swojego potencjału boskiego)

      Człowiek jest człowiekiem dopóki tego potencjału nie zrealizuje
      Daimon/Anioł/Awatar,już nie jest człowiekiem bo zrealizował część potencjału danego ludziom.
      Bogowie zrealizowali potencjał,teraz mogą tworzyć.
      Półbogowie Asury,tłuką się między sobą o to kto jest bardziej jedyny i komu należy się chwała na wyłączność i tytuł boga bogów,boga jedynego.

    • JESTEM pisze:

      Dawid56:
      „Nie znaczy to wcale ze niektorzy awatatrzy (niekoniecznie kosmici) takiej mocy nie mają, tak samo jak mają moc wskrzeszania zmarlych i moc panowania [wyr. jestem] nad materią i nie musi być to wcale „moc demoniczna” :)”

      poczułam, żeby zwrócić Twoją uwagę na jedno słowo, w tym, co napisałeś powyżej… Słowo „PANOWANIE” (nad nad materią).🙂

      Mezamir:
      Ta moc nie jest niczym niezwykłym,danym wybrańcom.
      Każdy ją ma,nie każdy o tym wie,nie każdy umie jej użyć.
      Nikt nie powinien czuć się uprzywilejowany posługując się tą mocą”

      W pierwszych dwóch zdaniach zawarłeś informacje (wiedzę), która prowadzi do samo-wyzwolenia”. Ale w trzecim już nie całkiem: „Nikt nie powinien czuć się uprzywilejowany posługując się tą mocą”
      „Nie powinien.” Oj, Mezamir, jak Ty „dobrze” wiesz, kto co powinien, a co nie powinien…🙂
      Są tacy, którzy uważają się za uprzywilejowanych odkrywając tę moc w sobie. I to „uprzywilejowanie staje się „pułapką mocy”.

      „Ci którzy o tym wiedzą,chcą być postrzegani jak wybrańcy przez tych którym zakazują dostępu do naszej naturalnej mocy.”

      Dokładnie.

      „Chodzi o to abyśmy nie wykorzystali swojego potencjału,żebyśmy byli bezbronni i zdani na łaskę panów,pośredników itp”

      Taka może być konsekwencja działań tych „uprzywilejowanych” wobec tych, którzy zapomnieli, że taką moc ma każdy. Każdy jest wyjątkowy, ale jednocześnie wyjątkowi jesteśmy wszyscy. A jak już to sobie przypominamy, słowo „wyjątkowy” przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

      „Chodzi o to abyśmy nie wykorzystali swojego potencjału,żebyśmy byli bezbronni i zdani na łaskę panów,pośredników itp”

      Chodzi też o to, żeby dalej toczyła się GRA. Bo co by to było, gdyby wszyscy nagle stali się Istotami Samo-urzeczywistnionymi, Przebudzonymi, buddami?😉 Dopuszczenie takiej możliwości jest trudne… bo Ego „strasznie” się boi nie-znane-go… ale świetnie sobie radzi z tym, co znane, choć nie do końca świadome i zrozumiałe…

      • Mezamir pisze:

        Wystarczy przeczytać biografię Deep Purple.
        Kiedyś zespół grał i zarabiał na siebie,menadżerzy stali w kolejce a zespół mógł ale nie musiał,wybrać sobie jednego z nich i dyktować mu warunki współpracy.

        Teraz jest odwrotnie,wydawca jest najważniejszy,zespół jest po to by menadżer mógł go doić.
        Teraz to zespoły stoją w kolejkach do wydawców i menadżerów a kiedy zespół nagra płytę i zacznie koncertować,90% najpierw trafia do menadżera i wydawcy,jak starczy to zespół też może coś dostanie a jak nie dostanie to się rozpadnieki i trzepie kasę na sprzedaży czegoś czego nie zrobił,nawet palcem nie kiwną przy komponowaniu i nagrywaniu.

        To są właśnie pośrednicy w przemyśle duchowym ,do nich trafiają pieniądze które powinny trafiać do muzyków.
        W religii jest dokładnie tak samo
        Ksiądz się za Ciebie pomodli,ksiądz Cie za ciebie zbawi😀 ksiądz powie Ci co masz myśleć i jak żyć,ksiądz będzie żył za Ciebie,ale żaden ksiądz
        nie będzie za Ciebie umierał🙂
        W związku z tym,żaden ksiądz nie ma prawa mówić Ci jak żyć.

        Gdyby ktoś mógł nas zbawić za nas,już dawno bylibyśmy zbawieni.
        Nikt nas nie zbawi za nas,żaden bóg tego nie dokonał a ksiądz pośrednik da radę?
        Jasne😀

        W kościele podobno Chrystus załatwił sprawę zbawienia.
        W takim razie o co i po co,modlą się wierni skoro już są zbawieni?
        Zbawienie się dokonało,nic go nie cofnie,nie trzeba nic robić.

        A jednak ciągle jakieś msze,rytuały,modlitwy/zaklęcia,po co to wszystko?
        Dla jaj,żeby nudę zabić?

  21. Dawid56 pisze:

    Lczby pentagramu to 72,144,216,288,360(0) czyli rok 2016 jest rokiem pentagramu, oprócz tego że jest rokiem „7” i „9” -to będzie niezwykly rok😉

  22. Mezamir pisze:

    http://bialczynski.wordpress.com/2014/07/14/slowianscy-mardowie/

    Niektórzy mogą być w szoku po przeczytaniu🙂 to dobry szok,potrzebny😀

    • Ktoś pisze:

      W sumie tylko 3 lata opźnienia od tego co pisałem i co było zakrzykiwane jako herezja ale brawo.

      Czekam na dalsze druzgocace spostrzeżenia usuwające żydzizmy tak usilnie promowane u banderowca bialczynskiego w jego „słowiańszczyźnie” bo ich być nie powinno.

  23. Dawid56 pisze:

    Czy UFO jest wytwrem ludzkiej wyobrazni?- to tak jakby powiedziec ze caly Wszechswiat jest wytworem ludzkiej(ziemskiej) wyobrazni.Niestety w ten sposob do niczego nie dojdziemy.Nie jestesmy sami we Wszechswiecie to pewne chyba ze jak napisalem caly Wszechswiat to tylko ludzka wyobraznia.Przypomina to mi hiszpanskich konkwiskadorow ktorzy sie zastanawiali czy indianie to ludzie.Czlowiek jest zapewne pepkiem WSzechswiata i pepkiem stworzenia.Mars i caly WSzechswiat to pole eksploracji czlowieka skoro jestesmy sami ?

    • JESTEM pisze:

      Kochany Dawidzie,
      wierz w co chcesz, myśl, co chcesz i rób, co chcesz.
      Szanuję Twoje wybory i kocham Cię takim, jaki JESTEŚ.
      Pięknego Życia i pięknej Podróży w takiej rzeczywistości, którą sobie dla siebie wybierzesz – Tobie życzę.❤

  24. siola-kurka wodna pisze:

    Klamstwo jeszcze raz klamstwo ,sa zmije ktore uwazaja sie za madrzejsze i sa zdania ze moga sterowac innymi.Jasne mamy mozliwosc nie stac sie takimi jak te zmije ,wystarczy mowic prawde.A klamstwem jest ze zeczywiscie mamy wolnosc mysli i slowa i ze sami odpowiedzialni jestesmy za swe czyny ,jeszcze zmory Maja swoje zabawki pytanie tylko jak dlugo jeszcze .Bo zabawa ich w panow zycia i smierci innych dobiega konca,obojetnie co jeszcze uczynia.Czas skonczyl pracowac dla nich coraz wiecej prawd wychodzi na wierzch .Ja swoj zamek juz odnalazlem i klucz do skarbu ukrytego w nim tez,zaluje ze nie wszyscy to rozumieja ale jak zrozumieja to moze byc juz troszke za pozno na wybor czasu bylo na zrozumienie dosyc.Tak jak i rzeka wpada do morza tak i czas na poprawe dobiega konca .Szkoda mi tych manipulantow zeczywistoscia ,ale za ich zbrodnie musi byc i kara.Wracaja przodkowie i trza bedzie oddac za kare zabawki,i rozliczyc si z swych czynow.Czas bialego wilka nadchodzi i ludzie o czystych sercach nie Maja sie czego bac,ale Ci madrzy uwazajacy ze manipulacja klamstwem i falszywa miloscia oszukaja moga byc pewni ze jezeli oszukali to tylko samych siebie.Koniec manipulacji i pasorzydnictwa tego zycze wszystkim sprawiedliwym.

    • Maria_st pisze:

      witaj siola
      czy juz jestes po drugiej operacji?
      jak sie czujesz?
      pozdrawiam Danusie i Ciebie

      • siola-kurka wodna pisze:

        Dzieki za pozdrowienia czuje sie dobrze 2 jeszcze przedemna ,chyba ze Ktos otworzy bramy to i operacja nie potrzebna.Ale mysle ze u niego to jak z Hiszpanskimi wiatrakami,i nocne nachodzenie tez sie jakos skonczylo to daje mi nadzieje ze za niedlugo wracamy do Domu ,koniec chorej iluzji .

        • Ktoś pisze:

          Niedawno straszyłeś Ktosia gwiazdami i bęckami a teraz żebrzesz o otwarcie Bramy? Bądź twardy i żebrz o to u swojej Baronowej jakiej z takim zapałem tak wiernie służysz.

  25. A58 pisze:

    Z uporem maniaka wpychasz się Ktosiu miedzy wódkę a zakąskę.Jak nie rozumiesz tekstu to dokładasz od siebie te bzdury .Może zacytujesz , gdzie mówiliśmy o baronowej?Gdzie mowa o służeniu jej.Gdzie ten skarb, dla którego wszyscy są zdrajcami?.Bredzisz w oderwaniu od realiów .Może zmień nick , bo brzmi bardzo pretensjonalnie i jest przyczyną nieporozumień takich jak ta powyżej z bramą.Nie Ty masz otworzyć bramę , ale Ktoś inny.Co Ty nie masz imienia.Może Adam ?

    • Ktoś pisze:

      Już te „baronowanie” było ci cytowane i co? I nic, jak kłamałeś tak nadal kłamiesz łącznie z tym iż bez pracy mojej, Ozyrys i innych wasze baronowanie” byłoby tylko” zebraniami grupy zramolałych tetryków pierdzących nad zakurzonymi annałami”.

      Co do nicku Ktoś, Ktoś jest jeden => JA. Jak macie innego ktosia to sobie go w „” wsadzajcie a nie kradnicie na bezczela mój nick robiąc celowo ludzom zamieszanie tandetne kseroboye.

      • Maria_st pisze:

        co sie z Toba dzieje Ktos?

        • A58 pisze:

          Nie widzisz Marysiu ,że Ktosiowi odbija?.Żyje w utopi swoich wyobrażeń .Wyssane z palca zarzuty.Ktoś mu kradnie nick.Powyżej jest propozycja ,żeby zmienił go ponieważ określenie „ktoś”może być opatrznie zrozumiane.Na prośbę ,żeby zacytował- w końcu Ozyrys pisała ,że ma pokopiowane posty odpowiada ,że to już zrobił.O nas Ktosiu się nie martw.

          • Ktoś pisze:

            Jakieś problemy z przyswojeniem treści? Może baronowa musi pomóc albo nostradamus zakodować?

            Ktoś jest moim nickiem i używanie w tekscie słów Ktoś odnosi sie do mnie.

            Jak zamierzacie odwoływać się do jakiegoś swojego przebierańca nazywajcie go inaczej. No chyba, że tak wam wychowanie radzi by kraść i przywłaszczać cudze nicki i prace.

            W pewnych baronowych kręgach już tak mają ….

          • JESTEM pisze:

            „Ktoś jest moim nickiem i używanie w tekscie słów Ktoś odnosi sie do mnie.”

            To troszkę, troszeczkę tak, jakbym napisała, że Jestem jest moim nickiem i używanie słowa Jestem odnosiło się [wyłącznie] do mnie.😀❤

      • Maria_st pisze:

        „” zebraniami grupy zramolałych tetryków pierdzących nad zakurzonymi annałami”.

        brak szacunku dla starszych ludzi mowi sam za siebie……….nazisci tez nienawidzili starych, chorych .
        zadnej BRAMY nie jestecie w stanie otworzyc, chyba ze do wlasnych umyslow , pewnie dlatego te slowa sa czeste w wykonaniu takich osob.

  26. Dawid56 pisze:

    Znalazlem dosc ciekawy i troche niepokojacy wpis na Zmianach na Ziemi.
    Co dość ciekawe do niedawna

    Silesian1905(nie zarejestrowany), wt., 2014-07-15 18:55

    Co dość ciekawe do niedawna program SIRI – dostępny na telefonach I-Phone po zapytaniu się:

    „What is July 27 2014?” /Jaki jest dzień 27 lipca 2014?/

    Odpowiadała:

    „It’s Sunday, July 27, 2014 /Jest niedziala, 27 lipca 2014/

    (Opening Gates of Hades)” / (Otwarcie się bram hadesu/piekła)/

    Natomiast po zapytaniu:

    „What is September 03, 2014?” /Jaki dziń jest 3 września 2014?/

    Odpowiadała:

    „It’s Wednesday, september 3, 2014 /Jest środa, 3 września 2014/

    Closing Gates of Hades)” /(Zamknięcie się bram hadesu/piekła)/

    Nie mam pojęcia dla czego taka odpowiedź została zaimplementowana w SIRI, co miała ona oznaczać oraz dla czego została niedawno usunięta? Czyżby jakaś mała podpowiedź w styli Illuminati?
    Co dość ciekawe do niedawna

    Silesian1905(nie zarejestrowany), wt., 2014-07-15 18:55

    Jestem za
    1 .

    Jestem przeciw!
    0 .

    Co dość ciekawe do niedawna program SIRI – dostępny na telefonach I-Phone po zapytaniu się:

    „What is July 27 2014?” /Jaki jest dzień 27 lipca 2014?/

    Odpowiadała:

    „It’s Sunday, July 27, 2014 /Jest niedziala, 27 lipca 2014/

    (Opening Gates of Hades)” / (Otwarcie się bram hadesu/piekła)/

    Natomiast po zapytaniu:

    „What is September 03, 2014?” /Jaki dziń jest 3 września 2014?/

    Odpowiadała:

    „It’s Wednesday, september 3, 2014 /Jest środa, 3 września 2014/

    Closing Gates of Hades)” /(Zamknięcie się bram hadesu/piekła)/

    Nie mam pojęcia dla czego taka odpowiedź została zaimplementowana w SIRI, co miała ona oznaczać oraz dla czego została niedawno usunięta? Czyżby jakaś mała podpowiedź w styli Illuminati?
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/cicha-inwazja-rosji-ukraine-trwa-czeka-nas-eskalacja-konfliktu

  27. karlos pisze:

    Ludzie, pomyślcie przez chwile co w owych czasach aktualnie dzieje się na świecie. W tej kłamliwej telewizji w kolo trąbią o „nasa” i ich wyprawach w kosmos, do europy napływają całe miliony muzułmanów, a w dodatku nie mało jest informacji ogólnie dostępnych na temat klonowania człowieka, lada dzień pewnie wyjdzie na jaw że po ziemi kręcą się „klony” pewnie powodem będzie jakiś atak terrorystyczny lub coś podobnego. Oby tylko nie sfingowali jakiś ataków, a potrafią tego dokonać. Bo przecież ludzie w strachu poddadzą się wszelakim zabiegom i godzą się na wszystko, by tylko dostarczyć im „spokoju” jaki w owych czasach przeżywamy. Godząc się na to wszystko, pozwalając nami pomiatać itp. myśląc, że wszystko się dobrze skończy. Jeśli sami się nie weźmiemy za siebie to nikt nas nie uratuje i nikt nam nie pomoże i skończymy niczym ci o których opowiada dr Rezanow (podejrzewam że to od rezonansu elektrycznego). Nastała era komputerów, dzieciaki zamiast biegać po lasach, łąkach i doglądać jak ten świat jest zbudowany to wklejają oczy tylko w te monitory. Wszystkie informacje na temat świata w którym żyją biorą z tych wszystkich „podprogowych” informacji jakie są już praktycznie wszędzie, gdzie się nie spoglądamy. Ostatnio jak próbowałem rozmawiać z moim młodszym bratem na temat świata i tego co nas otacza to usłyszałem te słowa „po co mam się tego uczyć i tego doświadczać skoro mamy NASA, oni tam są mądrzy i wszystko nam powiedzą, wolę sobie pograć”. Ostatnio jest w sieci dużo teorii spiskowych, ale żeby się przekonać, wystarczy że wyjdziecie z domu i popatrzycie na wschód lub zachód Słońca. Najlepiej jak zabierzecie ze sobą młodsze pokolenie i wytłumaczcie sobie jak i im dlaczego widzimy coś innego niż nam wmawiają i uczą tego w szkołach.

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s