Dlaczego nie wolno popełniać samobójstwa? Rozmowa Supramatiego z Ebramarem w powieści „Eliksir Życia” Wiery Krzyżanowskiej

Nie pamiętam gdzie przeczytałem tę myśl,czy sam to wymyśliłem, że Człowiek, który popełnia samobójstwo, jest w pewnym sensie zwieszony między życiem, a śmiercią. Wydawało mu się, że uwalnia się na zawsze od problemów dręczących jego Duszę czy Umysł, a okazuje się że jest zupełnie odwrotnie. Zostają problemy a nie ma ciała, a co najważniejsze nie może nic już naprawić , bo jego ręka trafia w „pustkę” Ten pogląd na samobójstwo jest bardzo podobny do rozważań Supramamtiego w rozmowie z Ebramamrem z Eliksiru Życia Wiery Krzyżanowskiej.
„Chciej mi powiedzieć mistrzu, jak się zapatrujesz na samobójstwo? W naszym materialnym świecie mówią, że życie jest jednym niezaprzeczonym dobrem człowieka i że on ma prawo rozporządzać życiem, czyli, że może się go pozbawić, jeżeli mu stanie się nieznośnym.Co się zaś tyczy potępiania samobójstwa przez Kościół, to ludzie uważają to za przesąd, do statecznie już przestarzały.
– Taki pogląd na samobójstwo z ludzkiego punktu widzenia jest prosty i logiczny – rzekł Ebramar. – Człowiek, niewierzący w duchowy swój początek, patrzy na rozkład materii jak na rzecz prostą i zwykłą, gdyż nikomu nie przynosi to szkody, a nieistniejący Bóg nie może się w to wtrącać.Takie zapatrywania są podobne do twierdzeń prostego ludu, że świat spoczywa na trzech wielorybach, czy też na plecach olbrzyma, bo lud ten nie może zrozumieć, jak może świat cały wirować w pustce. Pomówmy o samobójstwie z punktu widzenia etycznego, a następnie fizycznych i moralnych następstw.Z punktu widzenia etycznego jest to tchórzostwo, ucieczka z pola bitwy, przy czy na gorzkich, spóźnionych żalów i ciężkich rozpaczy na tamtym świecie, gdyż człowiek może się pozbyć materialnego ciała, ale nigdy życiowego fluidu, napełniającego jego ciało astralne, tej kropli pramaterii, która ożywia go i powinna w nim gorzeć przez cały czas jego ziemskiego istnienia. To życiowe jestestwo, będąc pozbawione warunków normalne go życia organicznego, nie przestaje gorzeć e fluidycznym organizmie, sprawiają mu niewypowiedziane udręczenia i rozbudzając w duchu wszystkie cielesne po zadania, które nie mogą już być zaspokojone.
Pod tym względem samobójstwo jest o wiele więcej godne potępienia od najbardziej wyuzdanych nadużyć, niszczących ciało i wyczerpujących płomień życia, gdyż jakkolwiek zbytki i nadużycia skracają życie człowieka w sposób poniżający
a nieraz haniebny, to jednak takie przyśpieszone rujnowanie organizmu nie różni się od zniszczalności naturalnej.
Popełniane nadużycia prowadzą do przykrych następstw w świecie astralnym, z którym duch musi się liczyć: każde naruszenie prawa prowadzi do nieuniknionej kary. Albo wiem życie pojawia się na zasadzie prawa rodzenia i musi trwać tak
długo, póki drugie prawo, śmierć, nie położy mu kresu. A kres ten bywa spokojny i niebolesny, jeżeli człowiek przestrzegał prawa natury i prowadził życie uczciwe i pracowite; bowiem praca, konieczny przewodnik życia człowieka, prowadzi go cicho przez zdrową starość do granic je go ziemskiego bytu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Istota Ludzka, OSTRZEŻENIE, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Dlaczego nie wolno popełniać samobójstwa? Rozmowa Supramatiego z Ebramarem w powieści „Eliksir Życia” Wiery Krzyżanowskiej

  1. margo0307 pisze:

    Ludzkie życie wg. Roberta Monroe

    • JESTEM pisze:

      Ciekawy filmik, kochana Margo0307.
      Dziękuję.

      od czas: 06.40
      Te zdania – dla mnie – prawie esencja ;-):
      „Jeżeli pozwalasz, aby emocje kontrolowały Twoje działanie jedynie wtedy, kiedy sam tego chcesz, to jesteś na właściwej drodze. Przestań karmić swoje ego. Ważne są głębsze pobudki emocjonalne, jakimi się kierujesz, a nie sama chęć wywarcia na kimś wrażenia.”

      Ciekawa jestem, ile ludzi to już rozumie? Choć trudno to „zjawisko” wytłumaczyć.
      Ujęłabym to trochę inaczej:
      Jeśli czujesz przepływające przez Ciebie energie jako emocje, pozwól im się przejawiać, poczuj je. Niech przelatują nawet jak błyskawice poprzez Twoje ciało… Pozwól na to, ale obserwuj to i bądż świadoma, świadomy… tego zjawiska…

      I możesz zacząć dbać o to, by pioruny nie waliły byle gdzie i nie niszczyły tego, co może istnieć…
      Podążając za emocjami jesteśmy co najmniej jak Zeus🙂 ciskający w zaślepieniu strzałami błyskawic byle jak i byle gdzie.
      Po pewnym czasie mogą pojawiać się takie błyskawice, a Twoim sercu i ciele mogą wyładowywać się (w energii Miłości) nie czyniąc krzywdy nikomu wokół.
      Można też od czasu do czasu używać tych błyskawic na przykład tylko do tego, by podpalić płomień ogniska, bo potrzebujemy się rozgrzać albo ogień w kuchni, by ugotować potrawę…

      A jeśli jesteśmy w stanie nie podążać dłużej za emocjami – nie poddajemy się ich” kontroli” ani nie „kontrolujemy” ich, lecz odczuwamy je, wtedy do nas (samo) przychodzi zrozumienie…,
      zrozumienie tego, na czym polega różnica pomiędzy współczuciem a współodczuwaniem…
      Współczucie to forma uczuć (przefiltrowana przez ego) użalania się nad sobą i/lub innymi a współodczuwanie to odczuwanie (z poziomu serca i ciała) wraz z innymi tego, co inni odczuwają…

      • margo0307 pisze:

        „..I możesz zacząć dbać o to, by pioruny nie waliły byle gdzie i nie niszczyły tego, co może istnieć…”

        Dodałabym jeszcze do powyższego:
        Dbając o to, by pioruny nie waliły byle gdzie i nie niszczyły kogoś lub coś – zawczasu przygotuj się na… dodatkowe straty w postaci np. pękniętego z hukiem wazonu tudzież popielnicy szklanej na stole, spadających z suszarki i rozbijających się talerzyków, czy odpadających kafelek ze ścian, etc… 😉
        Jednym słowem – spektakularnych przejawów działalności wzburzonej, szukającej ujścia energii emocjonalnej 😀

    • Dawid56 pisze:

      Ten film w sobie „coś” ma coś bardzo ważnego.To przesłanie brzmi tak jak obie napisałyście. Zapanuj nad emocjami , przezywaj je świadomie, nie karm nimi swojego Ego.❤

  2. JESTEM pisze:

    „Nie pamiętam gdzie przeczytałem tę myśl,czy sam to wymyśliłem, że Człowiek, który popełnia samobójstwo, jest w pewnym sensie zwieszony między życiem, a śmiercią. „

    Bruce Moen też o tym pisał… O odzyskiwaniu dusz, które utknęły. Z przenikaniem kiedyś „rozmawialiśmy” na jego blogu o tym…

    Zainspirowana znalazłam ciekawy fragment:
    „W filozofii pojęcie samobójstwa również było szeroko dyskutowane. Już w starożytności poruszano tę tematykę, choć wtedy samobójstwo nie było czymś złym. Nie było objawem tchórzostwa, wręcz przeciwnie było wyrazem pogardy dla śmierci [albo dla życia], wartościowaniem życia pozagrobowego ponad cielesne istnienie. Platon w Fedonie pisał wprost, że ciało jest złem. Traktował on cielesną powłokę jako swoiste ograniczenie w osiągnięciu pragnień. Jednak w starożytności również pojawia się naganne traktowanie samobójców, z uwagi na niewypełnienie przez nich zadania, jakie bogowie im powierzyli dając życie. Jednak występowały w starożytności wyjątki od zakazów dopuszczenia się samobójstwa. Dobrowolna śmierć wówczas nie tylko nie jest naganna, ale stanowi pomnik cnoty.
    http://machinamysli.wordpress.com/2014/04/26/rozumienie-siebie-i-swiata-nastepstwem-samobojstwa-czesc-i/

    I myślę, że to też był jakiś etap w rozwoju Świadomości człowieka.
    „czasami nie mozesz spojrzec na siebie bezposrednio, zwlaszcza na swoje ‚ciemne aspekty’
    nie mozesz bo moglbys stracic swoja self-esteem, poczucie wlasnej wartosci
    bo w tym systemie za dobre sie wynagradza a za zle karze” – Przenikanie.

    Więc jeśli uznamy samobójstwo za „złe”, to będzie czekała nas za nie jakaś „kara”. A jeśli uznamy za „dobre”, to będzie czekała nas za nie jakaś nagroda. Ale czy to „kara” czy „nagroda”, czasem postrzegamy z powodu oceniania pewnych zjawisk z pozycji naszych wybujałych ego (tego, z czym się utożsamiamy w odcięciu od Całości czy tzw. Żródła Żródeł🙂 ).

    Moje doświadczenie jest inne. Pisałam o nim niedawno…
    Teraz, z perspektywy tej samoświadomości, jak jest mi dostępna widzę, że jako młoda kobieta… chciałam popełnić samobójstwo, ponieważ:

    – z jednej strony była we mnie niezgoda na to, co dzieje się w tym świecie, na całe zło, kłamstwa, nieuczciwość ludzi itp. itd…

    – z drugiej strony nie akceptowałam życia, byłam nim przerażona… z powodu nadwrażliwości emocjonalnej. Bałam się życia bardziej niż śmierci.

    No, a potem „usłyszałam głos” i słowa, że i tak będę musiała tu wrócić, bo przyszłam tu po to, by zrozumieć ten świat, a potem będę wiedziała, co dalej…🙂 I tak się stało…

    Więc, gdyby udało mi się wówczas popełnić samobójstwo, to możliwe, że musiałabym tu znów wrócić… Chociaż… „spotkałam” kiedyś w takiej przestrzeni pomiędzy światami istotę – duszę, która bedąc wcześniej w ciele człowieka, doświadczyła tego, bo młody człowiek popełnił samobójstwo i jego dusza na wiele setek lat „utknęła” w przestrzeni „pomiędzy”. Jednak nie musiała już tu wrócić, ponieważ w pewnym momencie jej dusza została przeniesiona do… Pola Świadomości Buddy…

    więc tu nie chodzi o to, czy samobójstwo jest „dobre” lub „złe”, lecz by wiedzieć, jakie mogą być konsekwencje takiego lub innego działania, postępowania, uczynków… w tym także samobójstwa.
    I możliwe, że nie każde samobójstwo ma identyczne konsekwencje..,, ale każde jakieś ma…
    Możliwe, że ważniejsze jest jednak – w rozwoju (samo) świadomości człowieka, by rozpoznać przyczyny, dlaczego takie pragnienie w człowieku się przejawia. Bo i człowieka rzucającego się w płomienie, by ratować innego człowieka można nazywać albo „bohaterem” albo „samobójcą”…

    • margo0307 pisze:

      „..Bo i człowieka rzucającego się w płomienie, by ratować innego człowieka można nazywać albo „bohaterem” albo „samobójcą”…”

      Dokładnie 🙂
      Ja także zaliczyłam sytuację (niejedną zresztą), podczas której mogłabym się jawić jako samobójczyni, kiedy to wychodząc z domu odziana w szlafrok o 2,30 w nocy, poszłam na ogród sprawdzić dlaczego tak wściekle ujada mój pies…
      Byłam oczywiście uzbrojona w… latarkę😉
      Po powrocie do domu, kiedy już emocje opadły uznałam, że postąpiłam lekkomyślnie nie budząc męża…, bo mógł to być np. jakiś niezbyt sympatyczny amator cudzej własności, któremu nieopatrznie weszłam w drogę na własnym ogrodzie 😉
      Na szczęście – był to biedny jeżyk, który nieostrożnie dostał się na terytorium zajmowane przez mojego psa i właściwie to… dobrze się stało, że wyszłam na ogród, bo kto wie jak skończył by ten biedny jeżyk…🙂

  3. Mezamir pisze:


    Nowa płyta Grobokopa😀 tak jakoś mnie się skojarzyła z tematami ostatnich rozmów tutaj🙂

  4. Dawid56 pisze:

    Samobójstwo jest znakiem tchórzostwa czy męstwa. Myślę że może być znakiem męstwa, jak było w przypadku Pana Wołodyjowskiego i Ketlinga.Ich wysadzenie górnego zamku w Kamieńcu Podolskim w powietrze było raczej swoistym aktem odwagi, aniżeli tchórzostwa. Poddać się wrogowi- Nie!

    • siola pisze:

      Jako dziecko tez tak myslalem ,teraz raczej glupoty swoja smiercia nie nauczyl ani Jezus ani Sienkiewicz zdrajcow ludzkosci innego postepowania ,przyjac od kogos przsiege wiedzac ze i tak dla forsy twierdze podda,od czarna strona wiary faryzeusze .Ludzi podpuszczac jednego na drugiego a jak co glowa w piasek Jest tak od wiekow bo dajecie sie mikroweli nabierac ,robia was w glupkow i nawet tego nie widzicie a jak ktos zobaczyl i zrozumial zle konczyl .Dlatego bede o tym mowil ale nie walczyl ,wczesniej czy pozniej bedzie powrot i trzeba sie bedzie wytlumaczyc z podstepnego zlamania przymierza ,akt oskarzenia juz u przodkow.Kazde samobujstwo ma za soba cos co kogos do tego popycha albo nawet pomaga smobojcy czy robi by wygladalo na samobujstwo ,po znalezieniu srub w oponach rozmawialem z pewnym niemcem jak powiedzlem mu ze mysle ze to Rutkowski powiedzial tylko Rutkowski Bierut wiecej nie musial polaczylem jeszcze Rutkowski Leper i Rutkowski- bakterie coli i juz znalem mordercow Matki i Ojca:Zmory mysla ze wygraly a tu sie myla ,czasami mozna bez walki z nimi ich pokonac i to juz na wieki bedzie spokuj z nimi.Polaczenie orla z lwem.

  5. JESTEM pisze:

    Przejmujący… dla mnie film…
    Festival del Cristo Negro

    • JESTEM pisze:

      „Najgorzej jest wtedy, gdy osoby rozwijające się duchowo, biorą te problemy jako potwierdzenie słuszności swojej drogi i dochodzą do absurdalnych wniosków typu: „moje ciało się oczyszcza, zacząłem/zaczęłam wibrować wysokimi energiami, dlatego choruję”, albo „niskie energie – demoniczne chcą mi przeszkodzić na drodze rozwoju”.

      W kontekście tej części jak i całej powyższej wypowiedzi (o chorobach) polecam (zainteresowanym) art. Margo0307
      http://margo0307.wordpress.com/2014/07/03/59-hologram-oszustwa/

      cyt. 1:
      W chwili gdy przytrafia mi się coś niemiłego, to powinienem potraktować to tylko jako zaproszenie do zwrócenia mojej uwagi na ten właśnie temat w moim wnętrzu.
      Wszyscy źli ludzie i nieprzyjemne wydarzenia są w rzeczywistości tylko posłańcami, są mediami, nośnikami mającymi na celu uwidocznić to, co niewidoczne, a wówczas – niewidzialne stanie się widzialnym…

      Ten, kto to rozumie i jest gotów wziąć na siebie odpowiedzialność za własny los, nie będzie już bać się zagrażającym mu „przypadkom”.

      cyt.2:
      „Z unikanego wroga – przeznaczenie zamienia się w życiowego partnera, który zapobiega, żebyśmy z powodu naszej gnuśności i lenistwa sami się nie wykluczyli z procesu duchowej ewolucji [rozwoju świadomości]„.”

      więcej w podanym wyżej linku.

  6. Mezamir pisze:

    Lucyferyczna duchowość to taka, która tworzy zasady czystości duchowej, a wszystko inne piętnuje jako zagrożenie dla duszy a nawet grzech.

    Kolejny manipulant?
    To nie jest duchowość lucyferyczna tylko judeo-chrześcijańska w tym islamska.

  7. Mezamir pisze:

    Jestem podróżniczką astralną, egzorcystką i terapeutką duchową. Moim mistrzem duchowym jest Jan Witold Suliga.

    Wszystko jasne,kolejna uzależniona duchowo ofiara mistrza Sulijana…

    • JESTEM pisze:

      Bez oceniania, kochany Mezamirze, same fakty:

      Ty czytasz tekst i jeśli coś Tobie w nim nie odpowiada, zaraz taką osobę wkładasz do odpowiedniej „szufladki” z odpowiednią według Ciebie „etykietą”. Nie widzisz już wtedy w wypowiedziach takiej osoby treści, które mogą być mądrością? „Wylewasz dziecko z kąpielą.”😉

      Ja czytam tekst i znajduję te treści, które ze mną „rezonują” i przyjmuję, że przez tę osobę momentami przemawia mądrość (wiedza poszerzającą naszą {samo-}świadomość), mimo, że nie wszystko, co dana osoba mówi lub pisze jest dla mnie ową mądrością. Ponadto sama wiedza jest pusta… I nie każda wiedza np. pozwala nam zakończyć walkę, wyjść z cierpienia i dotrzeć do…np. radości istnienia w wolności albo harmonijnego istnienia (np.:”oświecenia”, „przebudzenia”, „urzeczywistnienia”). Ale też nie każdy takiej przemiany (np.:”oświecenia”, „przebudzenia”, „urzeczywistnienia”) potrzebuje. ;-D

  8. JESTEM pisze:

    „Znajdźmy kilku przyjaciół, którzy nas rozumieją i zostawmy w spokoju „normalnych” ludzi, jak i tych, którzy pomimo posiadania wyraźnych problemów – po prostu nie chcą pomocy.”

    Dokładnie😀

  9. JESTEM pisze:

    „Znam takich pseudo-mistrzów duchowych, którzy nie akceptowali żadnej z powyższych rzeczy i głosili kompletnie nienaturalne zasady rozwoju duchowego opartego na wstrzemięźliwości i ograniczeniach, po to by utrzymać czystość ducha i myśli. Otóż nie ma czegoś takiego jak czystość ducha i myśli. Dążenie do tego łatwo się może skończyć paranoją i frustracją, gdy zaczną nas atakować energie odrzucone, czyli te „niższe i ciemne”, których się wyrzekliśmy.”

    Jest spora różnica między:
    – wyrzeczeniem z powodu odrzucenia – oddzielenia
    – rezygnacją z powodu zrozumienia – poszerzonej (samo-)świadomości i świadomego wyboru takiej, a nie innej drogi przy jednoczesnej akceptaji innych sposobów działania, istnienia (innych części Całości).

    Tak samo jeszcze często ludzie nie dostrzegają różnicy między dyscypliną i odpowiedzialnością za swoje wybory.

    – Dyscyplina jest związana z próbą narzucenia sobie (lub innym) pewnych zasad, ale bez świadomości naszych „tendencji” oraz nieświadomości naszych sposobów działania i wzorców myślowych, które naszymi działaniami kierują.

    – Odpowiedzialność jest związana z pełną akceptacją konsekwencji podejmowanych decyzji i działań bez względu, czy były one podejmowane świadomie czy bardziej pod wpływem emocji i nieświadomości wzorców myślowych, które naszymi działaniami kierowały (kierują).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s