Czy Jezus Chrystus może być wzorem dla społeczeństwa XXI wieku?

To bardzo trudne pytanie i wydaje się, że odpowiedź powinna być jednoznaczna „TAK”. Ale wcale tak nie jest .Od dłuższego czasu na Blogu Mistyka Życia toczyła się dyskusja wielowątkowa n/t tej postaci. Chyba jednak najwięcej kontrowersji nie wzbudziły jego nauki, cuda czy nawet zmartwychwstanie, ile jego historyczność. Część dyskutantów po prostu zanegowała istnienie tej postaci i powiedziała, że to raczej wyobrażenie jakiś zbiorowy myślokształt .Próbowałem powiedzieć Jezus nie uważał się za Boga ale Syna Bożego, ale cały czas słyszałem Twój Jezus nie istnieje. Zrzucano na barki Jezusa wszystkie niegodziwe czyny i grzechy Kościoła Katolickiego od początku jego powstania. Zadawałem wtedy pytanie czy temu jest winien Jezus?. Oni odpowiada dali Twój Jezus to żydowski Jezus Jeszua Ben Josef i nie ma nic wspólnego albo niewiele z pierwowzorem tej postaci Kryszną czy nawet Mardukiem. Jako argument na zawłaszczanie cech innych postaci przez Jezusa przytaczali perskiego boga Mitrę i Sol Invictus i dzień 25 grudnia dzień urodzin Mitry przyjęty w IV wieku naszej ery jako Boże Narodzenie. To dziwne, że nie przekonywało ich nawet do Jezusa jego przesłanie Miłości .Natomiast „solą w oku” stało się zdanie o nadstawianiu drugiego policzka. Jednak cała misja Jezusa staje się jasna kiedy skonfrontujemy ją z astrologiczną Era Ryb. Jezus Chrystus był ( i jest) „sztandarową” postacią tej epoki. Ryby to najwyższa faza Zodiaku. Cierpięcnictwo ( na własne życzenie czy nie) jest wpisane –wdrukowane w ta fazę jak i bycie ofiarą. Z tą fazą związana jest też każdorazowo na każdej Mszy ceremonia Ofiarowania.Chrystus ofiaruje swoje uświęcone ciało i Krew. Miłość Chrystusa to największy dar dla Człowieka. Ciekawe czy gdyby człowiek doby XXI wieku dostał taką „propozycję nie do odrzucenia” od przedstawicieli obcych cywilizacji. Czy zgodzisz się na to aby oddać życie za uwolnienie Planety Ziemia od wielu wynaturzeń (jak np. zabijanie żyrafiątka) albo czy oddasz swoje życie jeżeli to miałoby ocalić 1000000 istnień ludzkich. Są zapewne te dylematy z którymi musiał się zetknąć Jezus. „Ojcze jeśli możliwe oddal ode mnie ten kielich Ojcze jeżeli trzeba chcę Twoja wole wypełnić”. Jezus wybrał wypełnienie woli Bożej bo chciał skupić na sobie całą nagromadzona nienawiść i wszystkie negatywne emocje. Zapytali go czy jesteś Królem, a on na to Królestwo moje nie jest z tego świata, kiwnąłbym palcem i Aniołowie by mnie uratowali. Ale tego nie zrobił .Nie mogę jednak zaakceptować tego że dopiero Jezus swoim oddaniem Życia i zmartwychwstaniem otworzył niebo.Wydaje się ze właśnie w Zmartwychwstaniu może być ukryta największa pułapka dla wiary, gdyż wypowiadając słowa Pawła z Listu do Koryntian „bo jeśli Chrystus nie zmartwychwstał to próżna jest nasza wiara”. Moim zdanie Przesłanie Miłości zostawione Ludzkości przez Jezusa Chrystusa ma niewiele wspólnego ze Zmartwychwstaniem. Jezus próbował nauczać również po Zmartwychwstaniu, ale nic nie mówił ze należy założyć ręce i czekać na drugie jego przyjście.Z drugi osobistym Przyjściem Chrystusa styka się każdy z nas w momencie śmierci, natomiast to ostateczne przyjście Jezusa jest straszakiem, aby cały czas trzymać Człowieka w napięciu ( a nuż już przyjdzie, „czekając na Godota”). Niestety taka postawa prowadzi do tymczasowości i ulotności życia tego tu na Ziemi. Wszyscy czekają na bliżej nieokreślony raj i bliżej nieokreślone życie wieczne. Prawdopodobnie będzie to życie bezczasowe i bezpłciowe w formie „duszy” jak kula energii, która może przybierać dowolny kształt.Co można jeszcze zarzucić naukom Kościoła, to przede wszystkim upór w stosunku do idei zbawienia czyli że dopiero Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa otworzyła Niebo ludzkości. Tylko wtedy każdy powinien sobie zadać podstawowe pytanie. Co ze starożytnymi Egipcjanami Kreteńczykami czy Majami a nawet Hindusami z czasów Mahabharaty czy nawet Adamem, Ewą, Abrahamem albo Noem .Czy oni cały czas czekali na przyjście Zbawiciela? Przez tysiące lat jak jest powiedziane w jednej ze zwrotek kolędy „Wśród nocnej Ciszy” Odpowiedź wydaje się być jedna: to tak nie jest, gdzieś w tym rozumowaniu tkwi błąd, bardzo duży błąd. Po drugie , po śmierci cześć duszy na pewno nie idzie do Czyśćca ale bezpośredni do nieba- np. osoby w stanie łaski uświęcającej albo nawet te które wyspowiadały się szczerze wobec boga ze swoje Grzeszności. Jezus przebaczył łotrowi ukrzyżowanemu razem z nim słowami „Zaprawdę powiadam Tobie- jeszcze dziś będziesz ze mną w Raju”

No i ostatni chyba najważniejszy problem. Czym moglibyśmy zaimponować przedstawicielom obcych cywilizacji które by odwiedziły naszą planetę. Czy zaimponowalibyśmy bezrozumnym zabijaniem zwierząt czy ustawicznymi Wojnami a może dążeniem do Bogactwa i gromadzenia dóbr doczesnych w tym Złota czy raczej bezinteresowna Miłością i chęcią niesienia bezwarunkowej pomocy drugiej istocie ludzkiej i uszanowaniem Matki Natury. Słowa Dezyderaty brzmią
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech C
i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez
wyrzekania się siebie
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę
jasno i spokojnie,
wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych,
oni też mają swoja opowieść a
oni też mają opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych,
Unikaj głośnych, są udręką ducha.
Niech twoje osiągnięcia
zarówno jak plany
będą dla Ciebie źródłem radości.
Bądź ostrożny w interesach,
Bądź ostrożny w interesach,
na świecie bowiem pełno oszustwa.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości,
bo ona jest wieczna jak trawa. Bo ona jest wieczna.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Jesteś dzieckiem wszechświata
nie mniej niż drzewa i gwiazdy,
masz prawo być tutaj.
Tak więc żyj w zgodzie z bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje,
w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Znalezione w starym kościele Św. Pawła w Baltimore. datowane 1692r

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Istota Ludzka, Mistyka, Rozwój duchowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

74 odpowiedzi na „Czy Jezus Chrystus może być wzorem dla społeczeństwa XXI wieku?

  1. Mezamir pisze:

    “Słońce jest jaźnią całego świata.
    Ze Słońca rodzą się, zaiste, żywe istoty.
    Ze Słońca ofiara, Deszcz (Pardżanja = Perkun), pożywienie i dusza.
    Pokłon Ci Aditjo, Synu Bezkresu!
    Ty jesteś naocznym sprawcą czynów,
    Ty jesteś naocznym Brahmanem – tym który się rozszerza,
    Ty jesteś naocznym Wisznu – tym, który przenika,
    Ty jesteś naocznym Rudrą – tym, który gromki dźwięk wydobywa,
    Ty jesteś naocznym Ryczem (Rygwedą) – hymnem pochwalnym,
    Ty jesteś naocznym Jadżusem (Jadżurwedą) – hymnem ofiarnym,
    Ty jesteś naoczną Samą (Samawedą) – hymnem-pieśnią,
    Ty jesteś naocznym Atharwanem (Atharwawedą) – hymnem-zaklęciem.
    Ze Słońca rodzi się Wiatr,
    Ze Słońca rodzi się Ziemia,
    Ze Słońca rodzą się Wody,
    Ze Słońca Ogień się rodzi.
    Ze Słońca Przestwór i kierunki w przestrzeni się rodzą,
    Ze Słońca Bogowie – świetliści się rodzą,
    Ze Słońca Wedy powstają,
    Zaiste, takie właśnie Słońce, tę oto tarczę rozpala.
    Tamto Słońce to Bahman, który się rozszerza,
    Słonce jest wewnętrzną strukturą człowieka –
    umysłem, rozumem, świadomością, tożsamością,
    Słońce zaiste jest tchnieniem życiowym, które wszędzie się rozchodzi,
    i tchnieniem życiowym, które integruje,
    i tchnieniem życiowym, które w górę płynie,
    i tchnieniem życiowym, które do dołu ciągnie,
    i głównym tchnieniem życiowym.
    Słońce zaiste jest słuchem i tym, co czuć pozwala przez skórę,
    i wzrokiem, i tym, czym smak się czuje, i tym, czym zapachy,
    Słońce zaiste jest dźwiękiem i tym, czego się dotyka,
    barwy postacią, smakiem i zapachem,
    Słonce zaiste jest mową i ręką, i nogą,
    i tym, dzięki czemu można się rozmnażać,
    i tym, czym nieczystości wydalać,
    Słonce jest zaiste i mówieniem, i braniem, i przemieszczaniem,
    i wytwarzaniem, i radością,
    Pełne radości, pełne mądrości, pełne rozróżniania jest Słońce!

    Pokłon Słońcu-Mitrze – Przyjacielowi Miłemu
    Pokłon Słońcu-Bhanu – który blaskiem świeci,
    Chroń mnie przed śmiercią!

    Pokłon Świetlistemu, Świata przyczynie!

    Ze Słońca powstają stworzenia
    i pod opieką są Słońca,
    W Słońcu się rozpuszczają
    i to, co jest Słońcem jest tym, czym jest ‘ja’ we mnie.

    Okiem naszym jest Savitar – Stwórca,
    i okiem naszym jest Słońce – to, które jest w górze.
    Niech Stwórca okiem nas obdarzy.

    Słońca wiedzę mamy, Tysiąc-promiennego dumamy,
    Niech więc nas Słońce obudzi.

    Ostatnie dwa wersety to tzw. Surja Gajatri – czyli najświętsza medytacja Słońca…

    Acha, jeszcze zamieściłem swoje rozważania na temat kultu Słońa w indiach: http://www.vivaswan.pl/pl/node/194

    bialczynski.wordpress.com/2014/02/07/stanislaw-kostka-potocki-1755-1821-i-jan-nepomucen-potocki-1761-1815-straznicy-wiary-slowian/#comments

    • Maria_st pisze:

      http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/celem-kosciola-jest-wladza,515856.html

      jeden z komentarzy:
      so_bass_pe 35 minut temu

      Podobno katolicy w Polsce są prześladowani, a pan Zelnik jako katolik w naszym kraju czuje się wolnym człowiekiem. To ja już się gubię. Po za tym miarodajne jest właśnie to, że w Polsce, biorąc pod uwagę pozycję kościoła katolickiego i jego działania w ostatnim czasie, że właśnie katolik w tym kraju czuje się wolnym człowiekiem, a ktoś, kto nie chce mieć nic wspólnego z kościołem, poczucia wolności w tym ponoć świeckim kraju nie ma. taka sytuacja…. Po za tym panie Jerzy, ja też się uśmiecham ze współczuciem, tak jak pan, ale ja się uśmiecham wtedy, jak słyszę, że taki facet jak pan nie da rady żyć dobrze i moralnie bez kościoła katolickiego, bez „kręgosłupa”, jaki panu zaszczepia obca, narzucona Polsce siłą religia. To smutne. Boję się myśleć, kim by pan był, i jakby pan się zachowywał, gdyby nie wtłoczono pana w katolicyzm…..🙂

      • margo0307 pisze:

        Co prawda, nie jestem fanką kościoła, bo zdaję sobie sprawę z blagi, fałszu i zakłamania jaką – co niektórzy – jego przedstawiciele uprawiali i nadal uprawiają, ale… odnoszę przykre wrażenie, że wraz z upadkiem całego kościoła – wylejemy dziecko z kąpielą…😕
        Niestety, prawda jest taka, że wielu jeszcze z nas nie potrafi samodzielnie myśleć i z pełną za siebie odpowiedzialnością postępować…
        Dzisiaj, jeszcze wielu ludzi, nie posuwa się do czynów najgorszych – jedynie z powodu strachu przed „karą bożą”… i strach pomyśleć, do czego mogą stać się zdolni ci ludzie, którzy – pozbawieni wszelkich hamulców moralnych poczują… „hulaj dusza, piekła i każącego Boga nie ma”… 😮 😦

        • toja1 pisze:

          Margo Dzisiaj, jeszcze wielu ludzi, nie posuwa się do czynów najgorszych – jedynie z powodu strachu przed „karą bożą”… i strach pomyśleć, do czego mogą stać się zdolni ci ludzie, którzy – pozbawieni wszelkich hamulców moralnych poczują… „hulaj dusza, piekła i każącego Boga nie ma”
          podałam krótki cytat, ale właściwie pod całą treścią komentarza podpisuję się obiema rękoma.🙂

          • Maria_st pisze:

            Dziewczyny ale przeciez piekla nie ma–to straszak wymyslony przez KK..wiec w czym problem.
            Zreszta jesli wymagamy sprawiedliwosci wobec przestepcy, dlaczego robic takie podzialy ?
            A mnie sie wydaje ze bez religii ludzie beda i sa lepsi…wnowiono im tylko co innego, takie stereotypy nie sa nikomu potrzebne.

        • toja1 pisze:

          Marysiu, to ważne co napisałaś
          Dziewczyny ale przeciez piekla nie ma–to straszak wymyslony przez KK..wiec w czym problem.
          Zreszta jesli wymagamy sprawiedliwosci wobec przestepcy, dlaczego robic takie podzialy ?
          A mnie sie wydaje ze bez religii ludzie beda i sa lepsi…wnowiono im tylko co innego, takie stereotypy nie sa nikomu potrzebne.

          teraz jestem zakopana w pracy, ale jak przypomnisz później to chciałabym z tobą tu przedyskutować ten temat, przekonać że jednak religie póki co są jeszcze potrzebne dla wszystkich nas.

        • Teresa Chacia pisze:

          I tu Mario pełna zgoda
          szkoda energii na podtrzymywanie tego fałszu co ludzkość zgnębiło szkoda

        • Dawid56 pisze:

          Jak zwykle podobnie myślę jak Ty w tej sprawie Margo. „TO” ma się dokonać w okresie znacznie dłuższego okna czasowego.Wyobraźcie sobie to co najważniejsze- musicie tym bardzo wierzącym ludziom dać coś w zamian i jednocześnie musicie im dać nadzieję.Niektórzy mają naprawdę bardzo głęboka wiarę.Nie można im ot tak powiedzieć ,że cała ta wiara w zmartwychwstanie fizyczne ciała jest nieprawdziwa,że tak naprawdę zostaliśmy stworzeni nie przez Boga, ale przez przedstawicieli obcych cywilizacji, że Jezus Chrystus Kryszna Budda był wysłannikiem innych cywilizacji.
          Natomiast jeśli niektórzy pomyślą jak napisałaś Margo hulaj dusza piekła nieba to mogą się bardzo zdziwić, kiedy będą musieli „zebrać to co zasiali”.

          • margo0307 pisze:

            „… Niektórzy mają naprawdę bardzo głęboka wiarę….
            jeśli niektórzy pomyślą … hulaj dusza piekła nie ma to mogą się bardzo zdziwić, kiedy będą musieli „zebrać to co zasiali”.”

            Ano Dawidzie😕

  2. Michaela pisze:

    PAN BLISKO JEST, OCZEKUJ GO
    PAN BLISKO JEST, W NIM SERCA MOC !

    PS. Dziękuję Dawid za artykuł🙂

    • klonek pisze:

      Ja również dziękują Ci za ten artykuł.
      Nasze szczęcie i Niebo obiecane przez Boga jest w nas samych. cyt.:,,Wystarczy otworzyć ramiona , aby w napotkanym człowieku odkryć Chrystusa…” Gorąco polecam książkę p.t. ,, Niebo jest wśród nas” W. Żmudzińskiego SJ

      • Michaela pisze:

        Cieszę się Klonku,że się odezwałaś🙂

        Wiadomo, przecież wszystkim,a to wszystkim , komu zależy żeby nas poróżnić , skłócić, Zło ma niewyobrażalne ku temu możliwości i zależy mu żebyśmy się totalnie nienawidzili! Jedni przeciwko drugim , a przecież w oczach BOGA wszyscy jesteśmy JEGO DZIEĆMI!
        Skąd takie rozeznanie, pytam się skąd ,że np. wyznawcy JEZUSA są najczęściej schizofrenikami jak wszędzie jedna pani głosi z uporem maniaka.Rozeznała to , przeprowadziła badania? Nie, ona ma w tym cel osobisty…

        PS.Klonku, postaram sie przeczytać tę książkę .

      • Michaela pisze:

        „Chrystus wie, co jest w waszych sercach – mówił św. Szarbel – i dlatego pragnie je przemieniać. Nie szukajcie prawdy poza Chrystusem. Kiedy Go poznacie, poznacie Prawdę i otrzymacie wolność i miłość. Chrystus pragnie, abyście byli wolni i nauczyli się kochać. Bądźcie pewni, że z Chrystusem zwyciężycie wszelkie zło”.

      • Dawid56 pisze:

        A ja dziękuję Ci Klonku za to, że po prostu jesteś .To prawda ze wystarczy się tylko otworzyć na drugiego człowiek .To nie ja powiedziałem „Ja jestem innym Ty” te słowa znaczą też słynne Namaste🙂. Jan Paweł II też nauczał również: Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa !

    • Michaela pisze:

      „MIŁOŚĆ jest jedynym skarbem, który możecie zgromadzić w ciągu ziemskiego życia i który będzie trwał na wieki.
      Św.Szarbel

  3. Mezamir pisze:

    PAN BLISKO JEST, OCZEKUJ GO”- Świetny przykład hipnozy,kodowania.
    Bądź niewolnikiem,bycie sługa jest dobre.

    Któż to może oczekiwać pana?
    Niewolnicy.
    Czy może istnieć pan bez niewolników?

    Jak znaleźć swojego pana?
    Wystarczy zadeklarować gotowość do bycia sługą
    a wtedy ktoś kto zechce być panem,szybko się znajdzie.
    Kto chce być panem?Kto ma predyspozycje do panowania?
    Tylko ktoś kto sam jest niewolnikiem.

    Ciekawe co takiego mają w sobie ludzie,że ta magia na nich działa?
    Czy to jest tylko wygoda i chęć zrzucenia odpowiedzialności
    za własne życie,na kogoś innego?

    Może jakiś rodzaj uzależnienia duchowego…np bite kobiety
    z jednej strony cierpią a z drugiej nie potrafią odejść od męża sadysty

    • Michaela pisze:

      PAN , tu JEZUS CHRYSTUS -.SYN BOŻY
      Kim jes dla nas ? SAM , to określił – PRZYJACIELEM, powtarzam PRZYJACIELEM🙂
      Ewangelia wg.ŚW. Jana 15(14-21)

      „14. Wy jesteście Moimi przyjaciółmi, jeśli będziecie czynić to, co wam
      nakazuję.
      15. Już was nie będę nazywał sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego
      Pan, lecz was nazywam przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co
      usłyszałem od Mojego Ojca.
      16. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja wam wybrałem i ustanowiłem was,
      abyście szli i owoc przynosili, i żeby wasz owoc trwał. I o cokolwiek
      będziecie prosić Mego Ojca w imię Moje, da wam.
      17. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.
      18. Jeśli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wcześniej niż was
      nienawidził.
      19. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jego. Ale ponieważ
      nie jesteście z tego świata, lecz Ja was wybrałem ze świata, dlatego świat
      was nienawidzi.
      20. Przypomnijcie sobie Moją mowę, którą do was mówiłem: Sługa nie
      jest większy od swego pana. Jeśli Mnie prześladowali, to i was będą
      prześladować. Jeśli zachowywali Moją mowę, również waszą będą
      zachowywać.
      21. A wszystko to czynić wam będą w powodu Mojego imienia. Bo nie
      znają Tego, który Mnie posłał.”

    • MAMA TIKA pisze:

      „Ciekawe co takiego mają w sobie ludzie,że ta magia na nich działa?
      Czy to jest tylko wygoda i chęć zrzucenia odpowiedzialności
      za własne życie,na kogoś innego?”

      Zrozumiesz, przestaniesz się dziwić😉

      „Może jakiś rodzaj uzależnienia duchowego…np bite kobiety
      z jednej strony cierpią a z drugiej nie potrafią odejść od męża sadysty”

      Nie potrafią… nie chcą, nie umieją, nie wierzą, że można, że poradzą sobie bez nich… tak samo, jak wielu mężczyzn nie potrafi „odpuścić” sobie swoich przekonań, a jedyne, co umieją, to udoskonalać stare.😉

      • Michaela pisze:

        MAMO TIKO , pragnę Cię poinformować (przepraszam ,że nie w temacie),że mnie również zrobiła wgląd Ozyrys i umieściła w sekcie Neokatechumatu (sic!), co z ręką na sercu piszę i mowię,że jest wierutnym kłamstwem.To jest takim papierkiem lakmusowym jakimi sztuczkami się ta Pani posługuje, lub ,że ją ktoś lub coś mami, więc te wglądy naTwój temat pod tytułem „Wredna, okrutna teściowa”, mozna śmiało włożyć między bajki .W temacie innych wglądów się nie wypowiadam .😉
        Pozdrawiam🙂
        PS. Ja na szczęście miałam bardzo krótki wgląd, ale mogłam to od razu zweryfikować🙂

        • MAMA TIKA pisze:

          Michaelo, dziękuje za pozdrowienia.
          Dodam, że to nawet nie Ozyrys zrobiła ten „wgląd”, lecz ktoś to zrobił „dla niej” albo „za nią”.
          Nie przejęłam się tym. I Ty też nie musisz się przejmować tym, w jaką „rolę” ktokolwiek Ciebie wkłada do swoich „wglądów”, poglądów czy „scenariuszy”.🙂
          Pozdrawiam Cię.

  4. Mezamir pisze:

    Z przyjemnością przeczytałem wiadomość, że Brazylijska Masoneria wreszcie zdecydowała się jeszcze raz odegrać aktywną rolę w sprawach tego narodu. Wtedy przypomniałem sobie rozmowę z tobą i nasze pożegnanie, gdy poczyniłeś uwagę, że twoim zdaniem Rzymski Kościół jest dla dzieci dobrym wstępem do dorosłego życia. Wtedy powiedziałem ci: “Być może, ale Masoneria jest nieskończenie lepsza”; i teraz korzystam z tej okazji, by powtórzyć i rozszerzyć to stwierdzenie.

    Nie chcę w tej chwili dyskutować o przydatności lub jej braku Rzymskiego Kościoła jako treningu dla dzieci. Nikt nie może dyskutować na ten temat. Temat ten musi – powtarzam, musi – zostać zbadany przez każdą odpowiedzialną jednostkę, w szczególności wysokiego stopniem Masona, i szczególnie w Brazylii, gdzie kościół ten ma tak duży wpływ na psychologiczną postawę ludzi – ze skutkami jakie obserwujemy obecnie.

    Dla takich badań, niezwykle ważna w tym momencie, szczegółowa analiza dowodów rozsianych w pracach wielu bezstronnych i szanowanych obserwatorów jest niezbędna – analiza, która nie może mieć miejsca podczas rozmowy lub być streszczona w argumencie. Ja znam fakty, ty w tej chwili nie; moje twierdzenia, mimo że oparte na faktach, mogą ci się wydać tendencyjne i niesprawiedliwe; tym bardziej, że podejrzewasz mnie i moje zamiary – Thelemici nie są obecnie bardziej lubiani lub budzą większe zaufanie niż Gnostycy i Esseńczycy w swoich czasach.

    Celem tego listu jest wyłożyć, w uporządkowany i przejrzysty sposób, moje wnioski, i wymienić prace, na których są one oparte; tak abyś mógł, jeśli zechcesz, zbadać je samodzielnie i dojść do własnych wniosków, które mogą lub nie, zgadzać się z moimi. Proszę tylko o to, że jeśli po przeczytaniu tego listu i, jeśli będziesz chciał, zbadaniu wymienionych w nim źródeł, dojdziesz do wniosku, że mój list i źródła są warte do przeczytania dla twoich znajomych Masonów, to przekaż im zarówno list jak i źródła, tak by mogli mieć szansę zbadać, rozważyć i zadecydować.

    Muszę rozpocząć powtarzając to, co powiedziałem podczas naszej rozmowy, a co tak bardzo zszokowało twoje szczere oddanie: człowiek w Ewangeliach nazywany “Jezusem Chrystusem” jest wyimaginowaną postacią; jego przygody są fikcją; nie był on i nie mógł być jedyną Inkarnacją Logosu; i jakikolwiek kościół, jakakolwiek sekta, lub grupa ludzi twierdząca inaczej albo okłamuje albo samemu jest okłamywana.

    Nie mam przez to na myśli, że taki człowiek nie mógł istnieć; nauczać; i cierpieć. Nie chodzi mi o to, że taki człowiek nie mógł się narodzić. Przeciwnie: Tacy ludzi rodzą się nieustannie i będą kontynuować rodzić się przez wieki: Inkarnacje Logosu, Świątynie Świętego Ducha, Krzyże Materii ukoronowane przez Różę Ducha.

    Powiem więcej: był, dawno temu, człowiek, który osiągnął najwyższy stopień poczucia swego własnego Bóstwa; i człowiek ten zmarł w analogicznych okolicznościach, lecz nie identycznych do tych opowiedzianych w Ewangeliach. Jego narodziny są zapomniane w nocy czasu; on był pierwowzorem Wisielca, Ofiary, Tarota, i Egipcjanie znali go pod imieniem Ozyrysa. Człowiek ten był twórcą Formuły Umierającego Boga.

    http://mroczny_budda.republika.pl/archiwa/mason.html

  5. Mezamir pisze:

    Dlatego królowie ziemi będą Królami zawsze: niewolnicy służyć będą.

    Argumentacja
    Przeciętny głosujący jest kretynem. Wierzy w to, co wyczyta w gazetach, syci wyobraźnię i zagłusza pragnienia kinem, łudząc się że może wyrwać się z niewoli podczas meczy piłkarskich, wypełniania krzyżówek i obstawiania zakładów.
    Jego niewiedza nie ma sobie równych. Nie potrafi myśleć niezależnie. Jest ofiarą strachu.
    Ale posiada głos.
    Można nim rządzić wywołując w nim szał wojenny, grając na jego lękach i uprzedzeniach, aż w końcu przyjmie represujne prawo będące wbrew jego oczywistym interesom. Wystarczy grać na jego próżności, by stał się ślepy na przejawy swojej nędzy i poddaństwa.

    Ludzi można jednoczyć tylko pod inteligentnym przywódcą, ponieważ każdy tak naprawdę wierzy tylko w jedną rzecz, opierając na niej wszelkie swoje działania.
    (Dotyczy to prawie wszystkich ludzi, niezależnie od rasy, kasty i wyznania.) Tą powszechnie akceptowaną regułą postępowania jest nauka.
    Nauka zdobyła tę pozycję dzięki temu, że nie wypowiada się na tematy, do których nie może przekonać swoich adresatów. (Tę zasadę znakomicie rozumieją wszyscy “fałszywi prorocy” – spirytyści, nauka chrześcijańska, etnologiczni dziwacy, poszukiwacze zagadek wielkich piramid oraz reszta czubków – którzy twierdzą, że potrafią udowodnić swoje twierdzenia. Podobnie czynili wszyscy królowie i wszystkie kościoły.)

    http://mroczny_budda.republika.pl/archiwa/goverment.html

  6. Mezamir pisze:

    „“A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas (tutaj znów Rzymsko-Aleksandryjska wersja ma “zamieszkało wśród nas” zamiast “w nas”, umyślny błąd w tłumaczeniu, który zmienia całe znaczenie tego fragmentu), i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma Pierworodny Syn od Ojca pełne łaski i prawdy.” (Pierworodny Syn to oczywiście Chokmah, Duchowy Świat, pierwsza emanacja Starożytnych Dni, Kether; Pierworodny przywodzi również na myśl “najstarszego z Synów Boga”, Lucyfera lub Szatana!)…

    W powyższej, oryginalnej wersji tego chrześcijańskiego dokumentu i zmianach wprowadzonych przez Rzymskich Aleksandryjczyków, Dr G., znajduje się streszczenie i podstawy Rzymskiego dogmatu.

    Jon, Apollon, Szymon (Szymon Piotr i “Szymon Mag”; zajmiemy się tym później), wszyscy ci Chrześcijańscy Adepci nauczali: Wy jesteście Świątyniami Żyjącego Boga. Spójrzcie, Światło jest w was, i wiedzcie, że jesteście Dziećmi Światła!

    Co rusz można odnaleźć to przesłanie w Ewangeliach, jednak zawsze przekręcone lub uwarunkowane lub błędnie wyjaśnione przez Rzymsko-Aleksandryjskie wpływy i teologizmy. W rezultacie “Jezus” czasami mówi jak święty, jak prawdziwa Inkarnacja Słowa; jednak zdecydowanie częściej przemawia jak fanatyk i sekciarz. Sprzeczności tego typu przeważają same siebie.

    Jest to rezultat edycji i wpływów Rzymskich Aleksandryjczyków. Skopiowali i przystosowali do ich tymczasowych potrzeb Esseńskie dokumenty opisujące nauczanie Jonasza (między innymi Kazanie na Górze). Wstawili cuda z rodzaju przypisywanych Apollonowi z Tiany. Zaaranżowali dramatyczne Misterium Męki na kształt kultów Mitry, Adonisa, Attysa, Dionizosa, Oannesa – rzecz niezbędna, by uczynić ich “Jezusa” inkarnacją Logosu Eonu Ozyrysa – ich Umierającym Bogiem. Wymieszali prawdę i kłamstwa tak starannie, że przez prawie tysiąc siedemset lat każdy Chrześcijanin, który poszukiwał Słowa w samym sobie – jedynym miejscu gdzie można je odnaleźć – spotykał, na progu swej własnej duszy, to zdradzieckie widmo, tą bluźnierczą chimerę, ten teologiczny koszmar: “Nasz Pan Jezus Chrystus”.”

  7. Mezamir pisze:

    “Czcij mnie!” krzyczy Egregor. “Ja jestem synem Boga; ty jesteś tylko bezwartościową i grzeszną istotą, potępioną od dnia swych narodzin i przeznaczoną piekłu, gdyby nie moja ofiara; i beze mnie nigdy nie osiągniesz nieba!”

    Być może zaczynasz rozumieć, Dr G., fatalną naturę tego co nazywamy Wielkim Czarodziejstwem?

    Po tysiąc sześciuset latach witalizacji rzeszami czcicieli i absorpcji pustych skorup kapłanów, zakonnic, zakonników i fanatyków, którzy pozwolili się tak wampiryzować, Egregor istnieje na tak zwanej “płaszczyźnie astralnej”; i jest to demon, to jest iluzoryczny byt, nie jest to prawdziwy Mikrokosmos, lecz skupisko ożywionych skorup, skupiających wszystko co negatywne, defetystyczne, płaczliwe, bigoteryjne, introwertyczne w ludzkiej naturze – mokradło całkowicie nieprzyjazne rozwojowi i duchowej ewolucji ludzkości.

    I z drugiej strony, nie ma nic bardziej świętego lub czystszego niż to, co jest ukryte pod imieniem “Jezusa Chrystusa”… Imię jest skomponowane z tytułów, którymi Esseńscy Kabaliści i Greccy Gnostycy nazywali Inicjowanych

    Chrystus, Chrestos, oznacza “Dobry” i “Namaszczony”. Był to królewski tytuł w Misteriach Eleuzyjskich. Inicjowany zawsze był kapłanem-królem od czasów starożytności; absurdalny przesąd o “boskim prawie” królów to kolejne fałszerstwo Rzymskich Aleksandryjczyków mające pomóc tyranom, którzy im pomogli. To rzeczywiście byłoby niezwykle proste, gdyby prawdziwe królestwo, bolesne wynagrodzenie Inicjacji, mogło być przekazywane metodami dynastycznymi, lub nadawane przez papieża! W celu usprawiedliwienia tego tematu, należałoby napisać całe tomy; powiedzmy tylko, że tradycyjne symbole władzy królewskiej są symbolami pełnej Inicjacji. Berło reprezentuje Fallusa, materialny obraz Słowa; Kula i Krzyż są formą Crux Anasta, symbolu nieśmiertelności, którą daje Inicjacja (ukazuje Kobiece “zdominowane” przez Męskie, to jest, wypełnione przez Męskie…); Korona to Kether, Sahaszara Czakra w pełnym rozkwicie, Pierwsza Sefira, Starożytność Dni, Ojciec; fioletowa peleryna wyhaftowana gwiazdami kwiatów przedstawia Nocne Niebo, Aurę Kapłana Nuit; wreszcie karmazynowe i złote szaty są symbolami Słonecznego Ciała, Ciała Chwały Inicjowanego – czerwień i złoto są heraldycznymi kolorami Słońca…

    Jeśli zaś chodzi o imię “Jezus”, po hebrajsku zapisuje się je jako JHShVH (wymawiane Jeheszuah). Proszę zauważyć, że jest to JHVH, Tetragrammaton, z Shin (Sh) w środku. Shin jest literą oznaczającą jednocześnie Ogień i Ducha, a w środku JHVH równoważy Cztery Elementarne Siły Demiurga. Jehova – Słowo Mojżesza – staje się Jeheszuah – Słowem Jona. W słowie tym zawarty jest Ukrzyżowany Bóg, Dr G.; jest w nim Pentagram, Znak Człowieka, Płonąca Gwiazda Sanktuarium; Krzyż rozdzielony w Pięć Elementów: Ogień, Wodę, Powietrze, Ziemię i Ducha; jest tu Kabalistyczny klucz Chrześcijańskiego Tetragrammatonu, INRI, co między innymi oznacza, Igne Natura Renovatur Integra, to jest: Poprzez Ogień (Świętego Ducha) Natura jest Całkowicie Odnowiona…

    Podstawową różnicą między Chrześcijaństwem i poprzedzającymi je religiami było to, że Misterium Ozyrysa, do tego czasu ujawniane jedynie starannie wybranym aspirantom w najgłębszych niszach najbardziej niedostępnych sanktuariów, zostało dane całemu światu. Przed Eonem Ozyrysa, podczas Eonu Izydy, człowiek czcił Boga w jednym z Jego wielu obrazów przystosowanych do duchowej wizji różnych jednostek i różnych narodów, w taki sami sposób w jaki dziecko kocha i czci swoją matkę: jako Kogoś kto chroni, karmi, daje pocieszenie, czasami poprawia lub karze; lecz zawsze jako Kogoś zewnątrz ich samych.

    To Egipt był miejscem, z którego przyszedł Nurt Ozyryjski, który, ze względu na różnorodność ludzi i języków, oraz przez trudności komunikowania się na płaszczyźnie materialnej, został odbity w różnych punktach kontynentu Indoeuropejskiego w rozmaitych formach, lecz zawsze zgodnie z podstawową formułą Zabitego Boga. Nurt ten zaczął się około 500 roku p.n.e. Rozentuzjazmowana postać z Azji Mniejszej, której przygody stały się folklorem, i która ostatecznie została poznana pod imieniem Dionizosa, podróżowała po Grecji, Azji Mniejszej i Indiach, nauczając nowej formuły Inicjacji. Ten Inicjowany, który jest prawdziwym pierwowzorem ewangelicznego “Jezusa Chrystusa”, był duchowym synem Kriszny, lub raczej Wisznu, którego Kriszna był głównym awatarem; i jego słowem było INRI, będące modyfikacją rozwiniętego Słowa Kriszny, AUM. Możemy tu zacytować Rozdział 71 LIBER ALEPH, jednej z najgłębszych prac MISTRZA THERIONA:

    “Kriszna ma niezliczone imiona i formy, i nie znam jego prawdziwych ludzkich Narodzin. Gdyż jego Formuła jest wielkiej Starożytności. Lecz Jego Słowo rozprzestrzeniło się na wiele ziem, i znamy je aż do dziś jako INRI z tajemnym IAO w nim zawartym. I znaczeniem tego Słowa jest Sposób Działającej Natury w Jej Zmianach; czyli, jest to Formuła Magii zgodnie z którą wszystkie Rzeczy reprodukują i odtwarzają siebie. Jednak to Rozszerzenie i Specjalizacja było raczej Słowem Dionizosa; bowiem prawdziwym Słowem Kriszny było AUM, przywodzące raczej wyrażenie Prawdy Natury niż praktyczną Instrukcję w szczegółowych Operacjach Magii. Lecz Dionizos, poprzez Słowo INRI, wyłożył podstawę wszelkiej Nauki, jak rozumiemy dziś Naukę w szczególnym sensie, to jest powodowania zmian w Naturze w Harmonii z naszą Wolą.”

  8. Dawid56 pisze:

    Kim Mezamirze był Jonasz czy chodzi Ci o tego od Wielkiej Ryby co go połknęła.To znaczy powiem Ci na ucho że ten Jezus nie był żadną fikcją ale autentyczna postacią.Ciekawe że wymieniłeś wszystkich poprzednich Avatarów czemu nie dopuszczasz myśli, że każdy Avatar jest podobny do poprzednego a wcale nie „skopiowany”?. Powiem Ci więcej będę bronił przesłania Miłości Jezusa jak najcenniejszej rzeczy po Słońcem.Nie widzę ważniejszej w tym mechaniczno-informatcznym Matrixie.
    Co do Jezusa dam Ci przykład z Tytana i Podróży Guliwera.Ta pierwsza książka opisywała na 30 lat przed katastrofą losy wiadomego parowca z 14.04.1912 a ta druga Jonatan Sfift w swych podróżach Guliwera opisał dokładny wygląd księżyców Marsa, które odkryto dopiero 100 lat później.Historia powtarza się cyklinie jeszcze raz mówię powtarza. Czy pamiętasz bardzo podobne losy dwóch zamordowanych prezydentów LIncolna i Kennedyego .Oba te morderstwa dzieli dokladnie 100 lat a podobieństwa obu zabójstw są niezwykłe.Kiedyś Był nakręcony polski horror Medium w który główną rolę odegrało straszliwe morderstwo , do podobnego doszło za 30 lat.
    Załóż mój drogi Mezamirze autentyczność postaci Jezusa tego z Betlejem i jego nauki i przesłanie Miłości, łatwiej może Ci będzie zrozumieć dlaczego to zostawione przesłanie Ludzkości było takie ważne.Czy któryś z wymienionych przez Ciebie Avatarów mówił , że Królestwo moje nie jest z tego Świata?

    • Mezamir pisze:

      Ciekawe że wymieniłeś wszystkich poprzednich Avatarów czemu nie dopuszczasz myśli, że każdy Avatar jest podobny do poprzednego a wcale nie “skopiowany”?.

      Ponieważ chrześcijaństwo zostało stworzone przez Rzym,dla celów politycznych.
      Cała mitologia została stworzona zgodnie z potrzebami władz.

      To Rzym wmówił owieczkom że potrzebują pana,że mają służyć
      i że władza pochodzi od Boga.

      Krótko mówiąc,nadano kłamstwu piękne imię Chrystus
      aby każdego kto zostanie przy prawdzie a tym samym przeciwko Rzymowi
      można było nazwać Antychrystem.

      • Mezamir pisze:

        “Czcij mnie!” krzyczy Egregor. “Ja jestem synem Boga; ty jesteś tylko bezwartościową i grzeszną istotą, potępioną od dnia swych narodzin i przeznaczoną piekłu, gdyby nie moja ofiara; i beze mnie nigdy nie osiągniesz nieba!”

        Być może zaczynasz rozumieć, Dr G., fatalną naturę tego co nazywamy Wielkim Czarodziejstwem?

        Po tysiąc sześciuset latach witalizacji rzeszami czcicieli i absorpcji pustych skorup kapłanów, zakonnic, zakonników i fanatyków, którzy pozwolili się tak wampiryzować, Egregor istnieje na tak zwanej “płaszczyźnie astralnej”; i jest to demon, to jest iluzoryczny byt, nie jest to prawdziwy Mikrokosmos, lecz skupisko ożywionych skorup, skupiających wszystko co negatywne, defetystyczne, płaczliwe, bigoteryjne, introwertyczne w ludzkiej naturze – mokradło całkowicie nieprzyjazne rozwojowi i duchowej ewolucji ludzkości.”….

  9. Dawid56 pisze:

    Problem jest z tym z tekstem zasadniczy
    1.Występuje świadoma relatywizacja Ciemnej Slły
    2.Brak przesłania Miłości
    3.Brak słowa o Eucharystii
    4.Era Ryb rozpoczęła się symbolicznie ok 7 p.n..e kiedy miała miejsce potrójna koniunkcja Jowisza i Saturna w fazie Ryb i nów w tej fazie, da facto rozpoczęła się dopiero ok 200 n.e. czyli pozostaje faktycznie jeszcze conajmniej 200 lat do rozpoczęcia Ery Wodnika
    5.Kriszna jest posatcią historyczną czy mitologiczną.Tak jak Ozyrys to postać mitologiczna czy historyczna?
    Żadna z tych postaci którą Essentiae Omnis podałeś nie jest postacią historyczną ale mitologiczną czyli z punktu nauk historycznych została wymyślona

  10. Michaela pisze:

    ALIEN NIGDY NIE DORÓWNA CZŁOWIEKOWI, O ILE TEN JEST CZŁOWIEKIEM !

    • Dawid56 pisze:

      Tylko że wśród Aliens też mogą być i dobrzy i źli.Mogą byc czyste świetliste Dusze i Istoty a mogą byc też istoty demoniczne czy nawet Wampiry.ale Niech Miłość zapanuje między Ludźmi, między Aliens również jak i miedzy Aliens i Ludźmi
      Dzięki Michaelo za tę piekną piosenkę🙂

  11. Mezamir pisze:

    Budda nie zaprzecza istnieniu Boga a nawet bogów twierdzi jedynie,
    że wszystkie istoty posiadające osobowe „ja” powstają z niewiedzy i żyją w złudzeniu,
    czasem nawet w złudzeniu swej boskości.

    Do tej grupy zaliczyłbym też znanego nam Boga Jehowę czy też Jahwe.
    Jego imię – JHWH – znaczy „Jestem ten, który jestem” (w domyśle „ja” jestem”).
    Jeśli przyjmiemy, że Bóg ten pragnie naszego oddania, wiary i miłości to nasuwa się pytanie
    dlaczego Mu tego brakuje?

    Czyżby nie był istotą doskonałą? (Pragnienia są cechą przypisywaną tylko istotom samsarycznym,
    a wiec ograniczonym). Wydaje mi się, że istota będąca miłością raczej miłość daje niż jej oczekuje, tym bardziej, że czysta miłość nie jest transakcją wiązaną, jest bezinteresowna.

    Zakładając, że Bóg jest istotą doskonałą, pełną samą w sobie to trzeba również założyć,

    że stworzył świat nie po coś, ale po prostu dla samego aktu stwarzania, że nie jest On (Bóg)
    gdzieś tam na zewnątrz, ale sam jest tym światem czyli też wszystkimi istotami.
    Że nie oczekuje naszej wiary w Niego, ale raczej harmonijnego współżycia
    wszystkich istot ze sobą nawzajem i cała resztą tego świata.
    Że wreszcie coś co nazywamy dobrem i złem istnieje i tworzy w nim (W Bogu) jedną całość.

    Zło jest kontrastem dla dobra, pojęciem które możemy zrozumieć tylko w przypadku porównania go z dobrem, jedno bez drugiego nie może istnieć.

    Gdyby istniał tylko Szatan to byłby zły czy dobry?.
    Istota (Szatan) będąca uosobieniem zła która potrafi przeciwstawić się Bogu
    ogranicza tym samym Jego wszechmoc, zubaża Go.

    Jeśli istnieje niewyobrażalnie wielkie zło to istnieć też musi równe mu dobro.
    Więc albo są jednym i tym samym, albo Bóg i Szatan będąc odrębnymi istotami nie są idealni,
    ograniczają siebie nawzajem.
    Bóg którego obraz możemy sobie stworzyć czytając pisma objawione
    nie wydaje się być tą ostateczną rzeczywistością, jakimś ideałem,
    jest raczej potężną choć nie wszechpotężną istotą.
    Tworem nie stworzycielem i opoką wszystkiego.
    Postawić go można w panteonie bogów greckich czy egipskich, ale nie ponad nimi.

    Prawdziwego „Boga” nie da się poznać studiując pisma,
    w ten sposób poznać można jedynie poziom zrozumienia piszących.

    http://www.amitaba.republika.pl/budd_nirv_sam_b.html

    • MAMA TIKA pisze:

      „Budda nie zaprzecza istnieniu Boga a nawet bogów twierdzi jedynie,
      że wszystkie istoty posiadające osobowe „ja” powstają z niewiedzy i żyją w złudzeniu,
      czasem nawet w złudzeniu swej boskości.

      Do tej grupy zaliczyłbym też znanego nam Boga Jehowę czy też Jahwe.”

      A dlaczego nie wszystkich Boga i bogów, tak, jak to uczynił Budda?

      • Mezamir pisze:

        Dlaczego…Ponieważ tylko Jehowa „jest bogiem zazdrosnym”(jak dziecko)
        tylko Jehowa żąda chwały na wyłączność,
        „nie wolno wam czcić innych bogów,ja chcę być czczony,
        tylko mnie się należy chwała” – jak dziecko które się wydziera
        bo mama nie chce mu kupić zabawki którą wypatrzyło na wystawie,
        a potem tupie i krzyczy z wściekłości gdy nie dostaje tego czego chce ,
        w efekcie:
        „Jehowa radować się będzie gubiąc was i wyniszczając.” Pwt.28,63

        “Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami“ 3 Moj 26,30 BT

        Zadajmy sobie pytanie; “co mają wspólnego ze sobą, tak znienawidzone przez Jehowe wyżyny słoneczne, oraz stele, z krzyżem, jako przedmiotem kultu religijnego?”

        Otóż, okazuje się, że “stele słoneczne” i “wyżyny słoneczne” mają bardzo dużo wspólnych cech z krzyżem, gdyż pochodzą, z tego samego źródła, które co najmniej 4000 lat wcześniej było przedmiotem kultu. Krzyż, znany daleko przed przyjściem Chrystusa, ma bezpośredni związek z kultem, którego Bóg Niebios, Jehowa, kategorycznie zabronił i potępił.

        Oczywiście w tekście na stronie buddyjskiej,jest mowa o Jahwe
        ale w kontekście Biblii
        bo tam,z jakiegoś powodu,żydowskie bóstwo nosi nazwę wedyjskiego boga.

      • Mezamir pisze:

        „dlaczego nie wszystkich”

        ‚zaliczyłbym też ‚
        ‚też’ czyli ‚również’🙂

        • MAMA TIKA pisze:

          „‘zaliczyłbym też ‘
          ‘też’ czyli ‘również’ :)”

          Sprawiedliwie😉
          No tak, rozumiem.

          Zazdrosny Bóg… Jak zazdrosny Bóg może być Miłością? Parafrazując podany przez Ciebie wyżej cytat przypisany Buddzie:
          Zazdrosny może być człowiek i bóg albo bogini – wszystkie istoty posiadające osobowe „ja”, które żyją w złudzeniu, czasem nawet w złudzeniu swej miłości.

          Jest wiele bogów i bogiń, którzy bywają zazdrośni i zazdrosne. Tak, jak i ludzie. Gdy uwalniamy się od zazdrości, diametralnie zmienia się nasze pojmowanie i odczuwanie miłości. Wówczas miłość staje się Miłością.

          Znalazłam ciekawy fragment o zazdrości Boga:

          „Ale o cóż jest zazdrosny? O jedną rzecz: o cześć naszego rozumu i miłość serca; nie idzie tu o cześć czysto rozumową, ale o taką, która by wpływała na wszystkie nasze uczucia i postępki.

          Na czym polega cześć rozumu? Na uznaniu, że Bóg jest wszystkim, że jest początkiem i końcem wszystkiego, że oprócz Niego wszystko jest niczym. Ta cześć polega głównie na tym, abyśmy przed Nim ukorzyli nasz rozum, poddali Mu go we wszystkim; albo raczej, abyśmy byli przekonani, że On jest naszym światłem w porządku przyrodzonym i nadprzyrodzonym; że tylko wtedy widzimy i sądzimy dobrze, kiedy tak widzimy i sądzimy, jak On; stąd wynika, że rozum nasz powinien być poddanym Bogu, że Jego radzić się mamy wiernie, trzymając się tego, abyśmy nigdy nie rządzili się własnym rozumem. Takiej czci Bóg od nas wymaga, ma prawo wymagać i o tę jest zazdrosny.

          Kto Mu tego odmawia, narusza Jego najwyższe prawa; przywłaszcza sobie niepodległość w tym, co stanowi najważniejszy przymiot człowieka, to jest pojęcie i rozum; postępuje tak, jakby te dary nie były mu dane od Boga i jakby ich mógł używać niezależnie od Jego woli: jest to czyn szalony, wyrządzający Bogu zniewagę, będący źródłem wszystkich błędów człowieka.
          (…)
          Bóg jest zazdrosny bez miary, nieskończenie. Ten, któremu się wszystko należy, który zasługuje na wszystko, który wszystkiego żąda, musi być koniecznie zazdrosnym o wszystko, nie może w niczym ustąpić. O, mój Boże! Daj mi łaskę, abym zrozumiał, o ile do tego jestem zdolny, jak daleko posuwa się Twoja zazdrość, abym w niczym jej nie zranił. Jeżeli jest prawdą, że powinienem Ciebie tylko kochać, dla Ciebie samego i że wszelka inna miłość jest miłością własną, zazdrość Twoja względem tej miłości własnej musi być nieskończona; ta zazdrość nie znosi nawet śladu miłości własnej w sercu i ściga ją, dopóki jej zupełnie nie wyruguje. Wierzę w to, o mój Boże; rozum i wiara przekonują mnie o tym.”
          cyt. za strony: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/564

          „Rozum i wiara”… Dla mnie to wygląda ciekawie… Jakbym czytała o Uniwersalnym Umyśle, który podporządkowuje sobie umysły wszystkich bogów i ludzi albo… który obdarzył cząsteczkami siebie (U.Umysłu) wszystkich bogów, a ci – cząsteczkami swoich umysłów – obdarzyli z kolei ludzi…

          • MAMA TIKA pisze:

            p.s.
            “Ale o cóż jest zazdrosny? O jedną rzecz: o cześć naszego rozumu i miłość serca; „nie idzie tu o cześć czysto rozumową, ale o taką, która by wpływała na wszystkie nasze uczucia i postępki.

            A dalej czytam:

            „Na czym polega cześć serca? Na tym, aby Bóg był środkowym punktem naszych uczuć, abyśmy go kochali z całych sił, dla Niego samego; abyśmy siebie kochali w Nim i ze względu na Niego; aby miłość nasza dla stworzeń podległa była tej miłości, którą mamy dla Niego. To jest zupełnie sprawiedliwe, albowiem Bóg jest nieskończenie godnym miłości, od Niego mamy zdolność kochania, On zatem nie może pozwolić, abyśmy całą naszą miłość zwrócili ku sobie albo do jakiego bądź stworzenia.”

            W tym drugim fragmencie słowa „miłość serca” zostały podmienione słowami „cześć serca”. Tu jest ten „myk” zmieniający tok „rozumowania”… i dokonujący zmiany interpretacji, a wręcz nakłaniający do kochania jedynie owego zazdrosnego Boga. Niesamowite…

            Oczywiście byłabym ostrożna w interpretowaniu słów, że Bóg jest zazdrosny o „miłość serca”… Ale wiem, że miłość serca obdarza tym uczuciem wszystkie istoty… w tym także ludzkie i boskie.
            od Niego mamy zdolność kochania
            No, nie wiem, czy to od takiego boga „mamy zdolność kochania”. Wręcz mam bardzo poważne wątpliwości… Prędzej Chrystus, którego nauki od wczesnej młodości bardziej kojarzyły mi się z naukami Buddy niż owego Boga z „Testamentów”.

            Poza tym samo słowo testament mnie zastanawia…
            Pamiętam taki sen, w którym pewien nauczyciel napisał testament. Była tam zapis dotyczący mojej osoby i mówiący, że nie wolno mi zająć się pewną (konkretną) sprawą. Co ciekawe, ten nauczyciel wcale nie umarł, a napisał testament😉. A potem przyszli do mnie jacyś ludzie, którzy czuli się skrzywdzeni i poprosili mnie, bym zajęła się ich sprawą. To była ta sprawa, którą według owego testamentu miałam się nie zajmować.

            Zadałam sobie wówczas pytanie, co mam zrobić? Posłuchałam wtedy serca i postanowiłam, że nikt za mnie nie będzie decydował, czym mam się zajmować, a czym nie. A w rezultacie okazało się, że sprawa, którą się zajęłam była bardzo pogmatwana, wiele tam było oszustw, zaniechań i zatajeń w celach… poszerzania czyjejś władzy nad innymi i oczywiście… manipulowania ludźmi w tym celu.

          • MAMA TIKA pisze:

            Wersja poprawiona:
            p.s.
            “Ale o cóż jest zazdrosny? O jedną rzecz: o cześć naszego rozumu i miłość serca; “nie idzie tu o cześć czysto rozumową, ale o taką, która by wpływała na wszystkie nasze uczucia i postępki.

            A dalej czytam:

            “Na czym polega cześć serca? Na tym, aby Bóg był środkowym punktem naszych uczuć, abyśmy go kochali z całych sił, dla Niego samego; abyśmy siebie kochali w Nim i ze względu na Niego; aby miłość nasza dla stworzeń podległa była tej miłości, którą mamy dla Niego. To jest zupełnie sprawiedliwe, albowiem Bóg jest nieskończenie godnym miłości, od Niego mamy zdolność kochania, On zatem nie może pozwolić, abyśmy całą naszą miłość zwrócili ku sobie albo do jakiego bądź stworzenia.

            W tym drugim fragmencie słowa “miłość serca” zostały podmienione słowami “cześć serca”. Tu jest ten “myk” zmieniający tok “rozumowania”… i dokonujący zmiany interpretacji, a wręcz nakłaniający do kochania jedynie owego zazdrosnego Boga. Niesamowite…

            Oczywiście byłabym ostrożna w interpretowaniu słów, że Bóg jest zazdrosny o “miłość serca”… Ale wiem, że miłość serca obdarza tym uczuciem wszystkie istoty… w tym także ludzkie i boskie.

            “od Niego mamy zdolność kochania”
            No, nie wiem, czy to od takiego boga “mamy zdolność kochania”. Wręcz mam bardzo poważne wątpliwości… Prędzej od Chrystusa, którego nauki od wczesnej młodości bardziej kojarzyły mi się z naukami Buddy niż owego Boga z “Testamentów”.

            Poza tym samo słowo testament mnie zastanawia…
            Pamiętam taki sen, w którym pewien nauczyciel napisał testament. Był tam zapis dotyczący mojej osoby i zakazujący mi zajmowania się pewną (konkretną) sprawą. Co ciekawe, ten nauczyciel wcale nie umarł, a napisał testament😉. A potem przyszli do mnie jacyś ludzie, którzy byli moimi przodkami i czuli się skrzywdzeni, i poprosili mnie, bym zajęła się ich sprawą. To była ta sprawa, którą według owego testamentu miałam się nie zajmować.
            Zadałam sobie wówczas pytanie, co mam zrobić? Posłuchałam wtedy serca i postanowiłam, że nikt za mnie nie będzie decydował, czym mam się zajmować, a czym nie. A w rezultacie okazało się, że sprawa, którą się zajęłam była bardzo pogmatwana, wiele tam było oszustw, zaniechań i zatajeń w celach… poszerzania czyjejś władzy nad innymi i oczywiście… manipulowania ludźmi w tym celu.

          • Mezamir pisze:

            Cały problem wynika z tego ,tzn w kontekście tego co napisałaś o boskiej zazdrości,
            że patrzymy na boga zgodnie z instrukcją dana nam przez ograniczonych ludzi.
            Biblia Koran i Tora nie są dziełem boga,są dziełem ludzi
            i nie mówią nam nic o bogu a jedynie o mentalności autorów.

            Problem znika gdy spojrzymy na boskość bardziej po ludzku
            czyli naturalnie,bardziej „pogańsko”.

            A co to znaczy?

            “Historię Przyszłości” z Bhavisya Puran to pierwowzór wielu historii w oparciu o które
            tworzono Stary Testament.

            Nyuha/Noe, stał się drugim ojcem dla całej ludzkości jak zostało powiedziane w Biblii.
            Trzema synami Noego byli Seem (Shem), Sham (Ham) I Bhav (Japeth/Japith).
            Według Bhavisia Purany, Noe był wielbicielem Pana Visnu.
            Medytowal on mantrę “soham”, która oznacza

            “Jestem tej samej jakości jak Najwyższa Duchowa Istota”.
            My jesteśmy bogami,bóg jest nami.
            W tym momencie nie mam na myśli jakiś bogów,chodzi tylko o naszą prawdziwą naturę
            o naszą Jaźń,która jest jedna i niepodzielna.
            Jedyny bóg jedyny jakiego znam,to Jaźń.
            W tym sensie jesteśmy równi Bogu,ponieważ poczucie Ja Jestem
            nie różni się u mnie od tego poczucia które mas Ty mówiąc Ja Jestem.

            Ja Jestem jest Jedno,ale lećmy dalej.

            Książka traktującą o Kundzie Dzialpo, uważanej za fundamentalną tantrę Dzogczen.
            Pełny tytuł oryginalnego dzieła w sanskrycie to
            Sarvadharma Mahasandhi Bodhichitta Kulayarāja Tantra
            (tyb. fonet. Chö Tamched Dzogpa Chenpo Changchub Kyi Sem Kunjed Gyalpo)

            “Jesteście Moimi dziećmi i jesteście równi Mnie. […] Ponieważ wszystkie rzeczy nie istnieją na zewnątrz Mnie, z całą pewnością twierdzę, że Jestem wszystkim”

            “[…] wszystko jest Mną, Wszystko Stwarzającym Władcą, umysłem pierwotnej czystości. […]
            Jestem przyczyną wszystkich rzeczy. […] Nie ma innego Buddy poza Mną, Wszystko Stwarzającym.”

            Proste🙂

            Co z tego wynika?
            Wynika z tego że Jeszua biblijny,mówiąc o boskości,nie uważał się za kogoś bardziej boskiego niż my.

            Ewangelia Jana

            Odpowiedzieli Mu Żydzi: “Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga”.

            34 Odpowiedział im Jezus: “Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?

            35 Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – 36 to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: “Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: “Jestem Synem Bożym?” 37 Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! 38 Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu”. 39 I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk.

            To jest jedna strona medalu,czyli wszyscy ludzie są bogami.
            Nie ma czegoś takiego jak słudzy boga,są tylko dzieci boga.

            “Ten, kto chce być wśród was wielkim, niech będzie waszym sługą, a kto chciałby być pierwszym między wami, niech stanie się waszym niewolnikiem.
            Tak właśnie Syn Człowieczy nie przyszedł, by Mu służono,
            lecz żeby służyć i dać życie swoje na okup za wielu” (Mt 20, 26-28).

            Teraz druga strona medalu

            Ewangelia Marka 13,32 – Niewiedza Jeszua świadczyła o tym, że Jeszua
            nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.
            “Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.”

            Ewangelia Marka 10,18 Sam Jeszua nie uważa się za Boga.
            “Jeszua mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.”

            Ewangelia Jana 20,17 Jeszua nazywa Ojca swym Bogiem, a więc nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.
            “Rzekł do niej Jeszua: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego.”

            “Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał.” (J 6,44)

            “Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.” (Mt 11,27)

            Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.Ew. Jana 14,28

            Czyli,Jeszua nie uważał się za jednego z wielu bogów/Elohim o których mówi Biblia.

            Uważał się za boga w tym sensie w jakim my wszyscy bogami jesteśmy.
            Chodzi o Jaźń.
            Bogiem jedynym jest Świadomość,obecna we wszystkich.

            Konflikt hinduistyczno-buddyjski ,Atman kontra Anatman,to doskonały dowód na to o czym mówię.
            Cały konflikt jest oczywiście sztuczny,bo kiedy hinduista mówi o Atmanie
            ma na myśli dokładnie to samo co buddysta mówiący o Rigpie.
            Buddysta mówiący o Anatmanie,ma na myśli osobowość,charakter
            coś co ciągle się zmienia,nie jest trwałe i wieczne.
            Charakter/osobowość,kończy się wraz ze śmiercią i to jest Anatman.

            Atman = Rigpa,konfliktu nie ma.Hinduiści nigdzie nie głoszą istnienia wiecznego charakteru.

            Budda odrzuca fałszywe ego, ale nie prawdziwe JA.
            Odrzucił Brahmana ślepych zwolenników doktryn, ale nie prawdziwego Brahmana.
            Jeśli Budda zamierzał kompletnie i całkowicie odrzucić jaźń, czy duszę (atta w Pali, atma w Sanskrycie),
            dlaczego zatem w Digha nikaya mówi:

            „Trzymaj duszę niczym pochodnię i jedyne schronienie” oraz „Uczyniłem duszę mym schronieniem.”?

            Budda nie twierdził, że naucza ostatecznej prawdy wszystkich czasów,
            a jedynie tego co buddyści byli w stanie zrozumieć.
            Byłoby niemądrym upierać się, że buddyzm jest ostatnim słowem w zrozumieniu egzystencji,
            jako że sam Budda temu zaprzeczył.
            Pewnego razu nauczając swych uczniów pod drzewem Simsapa został zapytany,
            czy istnieje jakaś wyższa prawda od tego, co wyjawił.
            Podniósł wówczas trochę leżących na ziemi liści i zapytał, czy więcej liści jest w tej dłoni, czy na drzewie.
            Gdy uczniowie odpowiedzieli „Na drzewie jest więcej” on rzekł,
            „Podobnie istnieje nieskończenie większa Prawda niż to, co wam daje.”

            W książce “Przekroczyć próg nadziei” papieża Jana Pawła II znajduje się szereg odniesień do buddyjskich nauk bądź terminologii, które w sposób oczywisty są oparte na nieporozumieniach. Poniżej przytoczę te fragmenty z książki, podkreślając kluczowe punkty i dodając w nawiasach numer strony, z której pochodzą i zaopatrzę je w krótkie komentarze. Mam nadzieję, że w ten sposób nieporozumienia się wyjaśnią i osiągnie się właściwe zrozumienie.

            buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=78

            Nie chcę mieć nic wspólnego z zazdrosnymi „bogami”/egregorami
            tak jak nie chcę mieć nic wspólnego z
            zazdrosnymi/niedojrzałymi emocjonalnie ludźmi.

          • MAMA TIKA pisze:

            Mezamir:
            „Nie chcę mieć nic wspólnego z zazdrosnymi “bogami”/egregorami
            tak jak nie chcę mieć nic wspólnego z
            zazdrosnymi/niedojrzałymi emocjonalnie ludźmi.”

            Swoją drogą, ciekawe, czy Twoje chcenie, a zwłaszcza niechcenie może coś zmienić?😉
            Bez względu na to, czego chce naszego ego-ja, i tak ci zazdrośni i niedojrzali emocjonalnie istnieją. Jeśli zaś sama jestem uwolniona z zazdrości i dojrzała emocjonalnie (i nie oszukuję siebie samej w tej „materii”), to nie będę walczyć z przekonaniami tych, co są zazdrośni i niedojrzali. Mogę dyskutować, mogę dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą, ale w wolności od tego, co kto z niej zrozumie.

            Jeśli rozumiemy, że inni są tacy, jacy są, dlaczego są tacy i że zawsze mogą się zmienić, jeśli będzie im to dane albo nie zmienią się jeszcze przez jakiś czas… wtedy uwalniamy siebie w nich i ich w sobie. Oni nie muszą przyjąć takiego uwolnienia🙂.
            Ponieważ nie uważam siebie ani za lepszą ani gorszą od innych. Jestem jednocześnie: matką, ojcem, siostrą, bratem, córką i synem, a nawet przodkami i potomkami…😉

            „Budda nie twierdził, że naucza ostatecznej prawdy wszystkich czasów,
            a jedynie tego co buddyści byli w stanie zrozumieć.”

            A jeśli chodzi o piękną przypowiastkę z liśćmi w garści Buddy i liśćmi na drzewie… Piękna. Każdy z nas może trzymać w garści takie liście. Nie dość, że jest ich mniej niż na drzewach, to jeszcze są to liście z różnych drzew. No chyba że… świadomość się poszerza i powoduje, że nagle… trzymasz w swoich dłoniach wiele drzew i liście na nich oraz obejmujesz sterty liści leżące wszędzie na całej ziemi… lub płynące z nurtem strumieni i rzek… itd. Ale nie zaśmiecasz nimi swojego umysłu, ponieważ możesz zawsze sięgnąć do odpowiedniego liścia, tego, który w danej chwili jest potrzebny – na tu i teraz. Stąd ta wspaniała zmienność…

            I tak jest dokładnie z nami wszystkimi. Wszyscy jesteśmy dla siebie wzajemnie potencjalnymi nauczycielami i uczniami, a każdy z nas uczy się tego jedynie, co jest w stanie zrozumieć. Są nadal tacy, którzy nie rozumieją głębi nauk Buddy czy Chrystusa, a tylko pewne fragmenty tych nauk – wiedzy-mądrości. Podobnie robili i robią nadal wszelcy kapłani różnych bogów.

            „Chodzi o Jaźń.
            Bogiem jedynym jest Świadomość,obecna we wszystkich.”

            Oczywiście dla mnie Jaźń nie jest Bogiem. „Bogiem” jest Umysł. Świadomość jest „Boginią”… Unia, Jednia… Umysłu i Świadomości… jest wszystkim, co istnieje. Bóg to Bóg… Bóg nie może być Bogiem i Boginią jednocześnie, ponieważ nie może być czymś więcej niż jest, skoro jest Bogiem.😉 Bóg nie może być wszystkim, co istnieje, ale póki tego ludzie nie zrozumieją, póty pewne zjawiska będą określać i nazywać nieadekwatnie to samych zjawisk🙂

            Kiedyś napisałam takie słowa:
            To, że staję się coraz bardziej świadoma i sobie wiele PRZYPOMINAM nie znaczy, że mam ZAPOMINAĆ o tym, kim w różnych częściach [SIEBIE], nieświadomie także NADAL… JESTEM.🙂

  12. Michaela pisze:

    Teresa Pulsatilla pisze:
    14 Luty 2014 o 19:01
    Stwórco zaopiekuj się mną
    i tymi którzy naprawdę tego chcą

    nawet gdy nie będę chciał
    wiem że Twoją miłość będę miał

    nawet gdy są przyjaciele
    to Twojej obecności potrzebuję wiele

    nawet gdy powodów brak
    będę w Twoich objęciach właśnie tak

    wtedy gdy w sercu smutek zagości
    przymnóż mi Stwórco dużo radości

    wtedy kiedy będę szczęśliwy
    Ty będziesz dla mnie zawsze życzliwy

    wtedy kiedy będę sam
    mam Twoją miłość mam mam mam.

    http://mistykabb.wordpress.com/2014/02/14/milosc-milosc/comment-page-1/#comment-103
    PS. Teresa , zachwycił mnie ten Twój wiersz i nie gniewaj się proszę ,że go tu dzisiaj zamieściłam…..Dziękuję…
    🙂 🙂 🙂

  13. margo0307 pisze:

    Taki filmik sobie obejrzałam…

    • MAMA TIKA pisze:

      Nowe pragnienia zawsze związane są z nowymi narodzinami, nowym cyklem, nowymi doświadczeniami, nowym cierpieniem… i wyzwoleniem… Nirwana jako wyzwolenie z cierpienia jest zawsze możliwa dla wszystkich i dla każdej z osobna istoty, bez względu na miejsce, w jakim się znajduje w Kole Życia – Samsary.

      cyt. z filmu:
      „Oto daję wam moc stąpania po wężach, skorpionach i po wszelkiej mocy nieprzyjaciela. jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, ”

      Ciekawe słowa… Świadomość daje moc… wyjścia z wzorców reprezentowanych przez węże, skorpiony itp. Stąd mowa o „stąpaniu”, a nie deptaniu czy unicestwianiu… A jednocześnie przekazane jest ostrzeżenie przed „pułapką mocy” przez słowa: „jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają”.

      więc te upadłe anioły są zamknięte w otchłani i będą wypuszczone (…)”

      To „zamknięcie w otchłani” powoduje wyparcie do „strefy Cienia” – nieświadomości tych części CAŁOŚCI, które powodują nasze samooszukiwanie się i udawanie, że nie korzystamy (nie korzystaliśmy) nigdy z wzorców reprezentowanych przez węże, skorpiony itp.

      Margo, chyba wiesz, że to niebo i piekło istnieje, i istnieć będzie zawsze dopóty…😀 Jak koło samsary… To są czasoprzestrzenie – światy, do których można wejść i z których można wyjść… Dlaczego tu wchodzimy i jak stąd wychodzimy… to każdy potrzebuje rozpoznać sam dla siebie.😉

      Koło Życia – Samsara:

      Górny – to świat bogów (dewa);
      Górny prawy , to świat półbogów (asura);
      Górny lewy, to świat ludzi (nara);
      Dolny prawy- to świat głodnych duchów (preta);
      Dolny lewy – to świat zwierząt (paśiu);
      Dolny – to świat istot piekielnych (naraka).

      W centrum koła: ptak, wąż i… świnia.
      Niektórzy interpretują to jako „Trzy trucizny umysłu”. Bez nich nie istniałaby samsara.
      Według mnie świnia, wąż i kogut reprezentują podstawowe wzorce Samsary. Każde z nich gryzie ogon tego z przodu, tak że tworzą okrąg.
      Świnia oznacza ignorancję, niezrozumienie pojęcia jaźni lub ego.
      Niewiedza prowadzi do negatywnych pragnień, reprezentowana przez koguta, który zawsze musi dziobać.
      Gdy nie możemy dostać tego, co chcemy, doświadczamy frustracji, podrażnienia, złości i nienawiść, te aspekty (wzorce) reprezentowana są przez węża. Złość wzmacnia poczucie ego i dlatego widzimy, że wąż gryzie ogon świni i tak całe błędne koło jest wzmacniane.
      Potwór trzymający Koło symbolizuje nietrwałość… Czasem postać ta to szkielet… Czasem postać z koroną z czaszek… Czaszka symbolizuje śmierć, czyli przemijalność. Budda też w niektórych wizerunkach (podobnie jak Kali) ma na sobie wieniec z czaszek, tzn. przeniknął przemijalność, przekroczył ją poprzez swoje przebudzenie. Refleksje na temat nietrwałości zjawisk mogą wprowadzić na drogę do wyzwolenia.
      Lekarstwem na wszystkie cierpienia jest trening umysłu, który pozwala dostrzec i wyeliminować chciwość, gniew i ignorancję, które są siłą napędową tego koła… Trucizna może stać się lekarstwem…
      ciekawy art. w tym temacie: http://www.rigpawiki.org/index.php?title=Wheel_of_Life

      Mnie ptak i wąż kojarzą się z „odwiecznym konfliktem” między Garudą i Nagami .
      Co ciekawe postać o głowie świni i ciele człowieka to także jeden z 10. awatarów Wisznu, który przywrócił Ziemię (wydostał z otchłani kosmicznego oceanu) na jej „właściwe” miejsce we wszechświecie… Istnieją też wizerunki orła Garudy i węża – Naga w przyjacielskich relacjach. A więc istnieją także pozytywne aspekty tych zwierząt. Mnie zastanawia ten obraz… pełnej harmonii pomiędzy orłem i wężem oraz Wisznu/Kriszną/Buddą:

      A na tym rysunku Koła Życia

      – jak się go powiększy, można zobaczyć białą nitkę, która prowadzi od postaci umieszczonej najwyżej w drugim kręgu poza koło samsary. Ta biała nitka prowadzi poza koło samsary i tam zamienia się w pięciokolorową „drogę” prowadzącą do Buddy – stanu oświecenia, wyzwolenia. Budda reprezentuje wszystkie istoty, które osiągają stan nirwany.

  14. Mezamir pisze:

    W najnowszej gazetce reklamowej sieć Lidl promuje francuskie sery w cenie 6,66 zł. – Są trzy szóstki, a obok nich rogi, to szatańskie wibracje – ocenia egzorcystka

    W nadchodzącym tygodniu w blisko 500 sklepach sieci Lidl w Polsce sprzedawane będą produkty z kuchni francuskiej. Ofertę reklamuje gazetka, na pierwszej stronie której umieszczone zostały różne rodzaje sera koziego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, cotygodniowe gazetki z serią nowych produktów to znak rozpoznawczy Lidla. Ale czytelnik z Kartuz, i być może nie tylko on, dopatrzył się w tej reklamie antychrześcijańskiej symboliki.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14686045,Trzy_szostki_i_rogi_w_reklamie_Lidla__Egzorcystka.html#BoxWiadTxt

    Egzorcyści znaleźli szatana w Lidlu

    Najpierw był szatański kotek Hello Kitty, potem koniki Pony z piekła, a teraz trzy szóstki i głowa kozła w gazetce sklepu Lidl. Brytyjski dziennik “Daily Telegraph” drwi z Polski i doniesień egzorcystów, którzy dopatrują się wokół siebie znaków działalności szatana.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/439337,lidl-ma-w-ofercie-glowe-kozla-i-666-egzorcysci-to-znak-szatana.html

  15. Dawid56 pisze:

    Mezamir tu raczej chodzi moim zdaniem o bardzo prostą sprawę.Jak historia i mitologia pokazuje decyzja o wybuchu Wojny zapada „na górze” i nie mam na myśli polityków czy przywódców Planety.Chodzi mi o Wojnę Trojańska i bitwę na polu Kurukszetra.To bogowie decydują czy ma sie rozpocząć Wojna o charakterze globalny.(Kolejne starcie sił Światła i Ciemności.Mam czasami wrażenie że to „Id” Ciemności i Światła walczą ze sobą a my luzie jesteśmy ich narzędziem.Mam pretensje właśnie do tych zbuntowanych duchów dlaczego się zbuntowaliście dlaczego wystąpiliście przeciwko Najwyższemu i przeciwko Człowiekowi?.Na co komu jest potrzebny dualizm w sferze ducha. W sferze materii dualizm ten jest zrozumiały ale w sferze ducha??????

    • Mezamir pisze:

      Żadnej wojny nie będzie jeśli nie będzie chętnych do uczestnictwa🙂
      Jeśli inspiratorzy chcą wojny to niech walczą sami,my popatrzymy.

      • Mezamir pisze:

        Z drugiej strony,o wojnie zawsze decyduje napastnik
        i to nie ważne czy ja chcę wojny czy nie
        jeśli mnie zaatakują to muszę się bronić ;p

        Pytanie:PO CO ludzie lubią walczyć ?😀
        Zaburzenia hormonalne,jakaś nierównowaga mikroelementów w mózgu
        i stąd agresja😉
        Może wystarczy zmienić dietę?
        Chociaż nie…raczej kwestia wychowania.
        Co może wyrosnąć z dziecka,programowanego od początku
        że jakiś grzech,że jakieś poczucie winy,że jakaś kara
        że jakaś służalczość,że cierpiętnictwo,że „radość? to nie wypada!”
        że łez padół,itd itd…
        Z takimi afirmacjami mądrość przychodzi z wiekiem…
        od trumny ;p bardzo szybko.

        • MAMA TIKA pisze:

          Mezamir:
          „Z drugiej strony,o wojnie zawsze decyduje napastnik
          i to nie ważne czy ja chcę wojny czy nie
          jeśli mnie zaatakują to muszę się bronić ;p”

          No, nie dokładnie tak jest. Ktoś może chcieć walki i może nawet być w stanie „wojny” ze mną, ale co się dzieje, jeśli ja nie jestem w stanie „wojny” z tym kimś?😉

          Miałam kiedyś sen, w którym zostałam zaatakowana przez mężczyznę z nożem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by z nim walczyć. Poddałam się i umierałam… w spokoju.
          Teraz rozumiem, dlaczego:
          zawsze możemy dokonać wyboru: kontynuacji walki i nienawiści lub rezygnacji z niej. Nawet, gdyby miała zakończyć tę walkę moja śmierć.🙂
          To oczywiście jest „ryzykowne” – stawianie swojego życia na szali, ale w obliczu takich sytuacji możemy także podjąć świadomą decyzję… co wybieramy.

          W jednym śnie umierałam i… opisałam to:
          Czuję się wspaniale – wiem, że jestem przy sobie, w zgodzie i harmonii ze swoim sercem, że wykonałam ( wykonałem ) swoje „zadanie” najlepiej, jak umiałam ( umiałem ).
          http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/przyjecie-smierci.html
          W drugim śnie umierałam i … opisałam to:
          Powoli, oparta o ścianę przesuwałam się w kierunku podłogi, ale mówiłam do niego:
          – Nie szkodzi. Nie ma znaczenia w jaki sposób umieram… Kocham Cię… i wybaczam Ci.
          I osuwając się na podłogę czułam ciepło rozlewające się w moim ciele. Nie czułam bólu czy cierpienia. Byłam szczęśliwa, że nie poddałam się ani przerażeniu, ani rozpaczy, ani nienawiści. Byłam miłością.
          http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/kolejna-smierc.html

          „Pytanie:PO CO ludzie lubią walczyć ?😀
          Zaburzenia hormonalne,jakaś nierównowaga mikroelementów w mózgu
          i stąd agresja ;)”

          I tu dotknąłeś sedna sprawy – zawsze mamy wybór: kontynuacja walki lub zaprzestanie walki.
          Otóż, gdy jestem atakowana, nie muszę się bronić.😀 Nawet ryzykując swoje życie.

          „Co może wyrosnąć z dziecka,programowanego od początku (…)”

          Dziecko może zacząć dojrzewać, bez względu na wiek. (ja zaczęłam dojrzewać w zasadzie po 40.stce.🙂 ). Dojrzewanie to proces polegający na zmianie owego „oprogramowania”…

          • Mezamir pisze:

            No, nie dokładnie tak jest. Ktoś może chcieć walki i może nawet być w stanie “wojny” ze mną, ale co się dzieje, jeśli ja nie jestem w stanie “wojny” z tym kimś?

            Pozwól że Ci to wyperoruję na przykładzie😀

            Przychodze do Ciebie z mieczem i próbuję odciąć Ci głowę.
            Krzyczę sobie coś o tym że jakiś mój bóg jedyny jest bardziej jedyny niż Twój
            i że moja racja jest mojsza,a właściwie to racja moja jest NAJ MOJ SZA!

            Ty nie jesteś w stanie wojny ze mną do czasu aż mój miecz nie zmierza w Twoim kierunku
            (i nie chodzi o aluzję,chodzi o miecz ciach-ciach😄 )

            Teraz jesteś w stanie obrony ze mną😀
            ale męczysz się stanem obrony
            i w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę
            że albo mnie zastrzelisz ze swojej podręcznej bazuki
            albo zginiesz.

          • Mezamir pisze:

            Dziecko może zacząć dojrzewać”-No,może,pewnie,pod warunkiem że miało szczęście.
            Moją koleżankę wychowywali bogobojni rodzice.
            Zamienili jej życie w koszmar a ją samą w stłamszoną istotę
            która każdym swoim gestem przeprasza za to że żyje.
            Wg rodziców to sukces!
            Jest zupełnie bierna,żadnej asertywności.
            Wg rodziców,asertywność to rodzaj braku kultury i ogłady.
            Trzeba być uległym,biernym i wystraszonym,paranoikiem najlepiej,tak jak oni.

            To jest przykład z życia a nie z teorii o tym co by było gdyby,niestety.

            A ile takich koleżanek i ich rodziców mieszka w Polsce?
            Nie wiadomo,część z nich pewnie leży w klinikach psychiatrycznych
            i nie ma siły pisać o sobie ,dzielić się świadectwem .

          • Mezamir pisze:

            Miałam kiedyś sen, w którym zostałam zaatakowana przez mężczyznę z nożem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by z nim walczyć. Poddałam się i umierałam

            Piękny sen,ale w życiu jest tak ze kiedy dziecko krzyczy „mamo ratuj”
            to nie zastanawiasz się nad wyborem tylko działasz…no chyba że jesteś psychomamą
            i nie wzrusza Cię krzyk dziecka .

          • MAMA TIKA pisze:

            „Piękny sen,ale w życiu jest tak ze kiedy dziecko krzyczy “mamo ratuj”
            to nie zastanawiasz się nad wyborem tylko działasz…no chyba że jesteś psychomamą
            i nie wzrusza Cię krzyk dziecka .”

            piszesz: „piękny sen, ale w życiu jest inaczej”…

            Bla, bla, bla…😀
            Wiesz, Mezamirze, piszesz to z własnego doświadczenia bycia mamą? Tą psycho i tą nie psycho?🙂
            W życiu tak niektórzy postępują, jak ja w tym śnie, ale niektórzy ludzie zwykli o takich przypadkach bardzo „źle” i często z wyższością się wypowiadać.

            trochę ten Twój przykład z ratowaniem dziecka naciągany, bo…
            Ratowanie dziecka porównujesz z poddaniem się atakującemu?
            Całkiem możliwe, że gdybyś naskoczył na mnie z mieczem, spróbowałabym zrobić coś, by uniknąć śmierci, ale nie ratowałabym swojego życia „za wszelką cenę” czyli zabijając Ciebie. Może „kiedyś” (w jakimś poprzednim wcieleniu) tak robiłam, a teraz tak bym nie zrobiła.🙂
            Co innego, gdybyś zaatakował dziecko. Być może próbowałabym uratować jego/jej życie, ale także nie za wszelką cenę – np. zabijając atakującego. WYBORY…

            Poza tym pisanie o takich hipotetycznych sytuacjach to tylko TEORIA. Dziś myślę tak, a jutro mogę już być w takiej sytuacji i zareagować… zgodnie z tym, co poczułabym w danej chwili.

            Możemy naprawdę wybierać, a Ty piszesz trochę tak, jakby wybór nie był możliwy… albo jakby był „przesądzony”… jak dla mnie – to pułapka umysłu tkwiącego we wzorcach „walki na śmierć o życie”.

  16. Mezamir pisze:

    Ratowanie dziecka porównuję do sytuacji kiedy przychodzą do Ciebie,do Twojego domu mordercy.
    Masz dom,rodzinę i nie zastanawiasz się nad tym co robić gdy dziecku grozi śmierć…
    chyba że jesteś trochę nie tego ;D a nie jesteś prawda?

    • MAMA TIKA pisze:

      „Ratowanie dziecka porównuję do sytuacji kiedy przychodzą do Ciebie,do Twojego domu mordercy.”

      A po co to robisz? Jaki masz w tym cel? Chcesz coś tym udowodnić?

      „Masz dom,rodzinę i nie zastanawiasz się nad tym co robić gdy dziecku grozi śmierć…
      chyba że jesteś trochę nie tego ;D a nie jesteś prawda?”

      Sugerujesz, że rzuciłabym się na morderców, by ich zabić?
      To dla Ciebie takie oczywiste?
      Jeśli byłoby ich kilku, to co by dało moje „rzucenie się na nich”, by ich zabić w obronie na przykład dzieci? Jak myślisz? Możliwe, że spotęgowałoby ich bezwzględność?

      „chyba że jesteś trochę nie tego ;D a nie jesteś prawda?”

      Sugerujesz, że gdybym się nie rzuciła na morderców w obronie dziecka, to znaczyłoby, że jestem „nie tego”?
      Możliwe zatem, że jestem trochę „nie tego”.😀 bo…
      Szczerze… nie wiem, jak bym się zachowała w takiej sytuacji. Dla mnie to GDYBANIE, co już napisałam powyżej.
      Zwłaszcza, że… nie mam swoich dzieci.

  17. Mezamir pisze:

    „Lecz kim do diabła – wybacz tę grę słów – naprawdę jest ten notoryczny Szatan, o którego czczenie oskarżają nas rzymscy kapłani, i którego winią za ich zmartwienia, zamiast obwiniać swą własną bigoteryjną głupotę?

    Kiedy Rzymski Kościół rozpoczął “katechizację” prowincji, nieustannie odnajdywał lokalnych bogów. Ucząc się legendarnych wyczynów tych bogów, przebiegli rzymscy misjonarze wynaleźli “świętych”, którzy dokonali tych samych czynów i opowiadali prostym poganom:

    “Ten wasz bóg jest niczym innym jak demonem, który próbuje odciągnąć was od Naszego Pana Jezusa Chrystusa, i w tym celu naśladuje wyczyny naszego świętego męczennika Jana Kowalskiego. A jeśli mi nie wierzycie, posłuchajcie historii życia naszego świętego męczennika…”

    I tu następowała zmyślona opowieść.

    W ten sposób Rzymski Kościół przyswoił do swojej liturgii cały panteon “pogańskich” bogów, przemieniając ich w całkowicie fikcyjnych świętych i męczenników; jedynymi chrześcijańskimi męczennikami wczesnego Chrześcijaństwa byli Gnostycy i Esseńczycy, których Rzymscy Aleksandryjczycy potępili przed Imperatorami. Przykład: Ci którzy czcili Chrystusa pod postacią osła (Priapus), ci którzy czcili Chrystusa pod postacią ryby (Oannes); ci którzy czcili Chrystusa pod Jego Imieniem Iacchusa, lub Dionizosa…

    Lecz był pogański bóg, którego Rzymski Kościół nie był w stanie pochłonąć, ponieważ jego wyczyny były zbyt męskie, by przypisać je rzymskiemu “świętemu”, koniecznie kastratowi na ciele lub duchu. Z drugiej strony jego obrzędy były tak witalne, tak powszechnie popularne na prowincjach, że niemożliwym było spodziewać się, że lud o nim zapomni; po sześciu stuleciach rzymsko-aleksandryjskiej tyranii, nadal był on znany i adorowany: bóg PAN, bóg z rogami i koźlimi kopytami…

    Zatem, Dr G., nie będąc w stanie uczynić go świętym, uczynili go diabłem…

    Obfitość danych o wszystkim co napisałem powyżej można znaleźć w następujących książkach:

    THE GOD OF THE WITCHES, Margaret Murray.

    THE BOOK OF THE DEAD, w tłumaczeniu Sir Wallis Budge.

    THE GOLDEN BOUGH, Sir James Frazer, kompletne wydanie w kilku tomach.

    W ostatniej monumentalnej pracy, znajdziesz szczegółowe studium pogańskich bogów, którzy zostali przemienieni w “świętych” i “męczenników” rzymskiego kalendarza”…

    • Mezamir pisze:

      W ostatniej monumentalnej pracy, znajdziesz szczegółowe studium pogańskich bogów, którzy zostali przemienieni w “świętych” i “męczenników” rzymskiego kalendarza…

      Lecz wracając do boga Pana: Rzymski Kościół walczył z obrzędami tego boga przez kilka stuleci. Święta Pana były orgiastyczne – stąd ich popularność – i były obchodzone na Równonoce i Przesilenia. Ostatecznie Rzymski Kościół był zmuszony włączyć te święta do własnej liturgii, uznając za niemożliwe wyeliminowanie ich; i bardzo przebiegle uczynili z nich najważniejsze święta kultu “Naszego Pana Jezusa Chrystusa”: Wielkanoc, Boże Narodzenie, Dzień Św. Jana Chrzciciela i Dzień Św. Jana Apostoła. Koniec końców reforma gregoriańska przesunęła “Boże Narodzenie”, które z początku było ruchome jak Wielkanoc i wypadało na Przesilenie; i w końcu wchłaniając orgiastyczny rytuał mający w ten dzień miejsce (pozostałość tych orgiastycznych aspektów to, na przykład, “całowanie pod jemiołą”. To było więcej niż całowanie za dawnych dni!…), rzymscy kapłani ustalili datę na 25 grudnia. Od tego czasu Rzymianie, ich późniejsi następcy i kilka złudnych okultystycznych zakonów obchodzi tego dnia “zmartwychwstanie” lub “narodziny” Słońca; jest to spowodowane tym, że Zimowe Przesilenie jest tą chwilą, kiedy Słońce osiągnąwszy maksimum południowej deklinacji na ekliptyce, zaczyna wracać na północ, przynosząc ocieplenie, które odnowi życie wegetacji na wiosnę.

      Lecz kim był, z Inicjacyjnego punktu widzenia, ten Pan?

      Był on, tak jak każdy bóg każdej krainy z każdego okresu historii świata, jedną z form pod którą czczone jest Duchowe Słońce, które jest prawdziwym Ojcem, lub jego Pierworodnym, który jest “Bestią”… Bestia różni się w zależności od daty Równonocy, ponieważ Wiosenna Równonoc jest ruchoma, na skutek przesunięcia punktu wiosny, od znaku do znaku Zodiaku średnio co dwa i pół tysiąca lat; a w Zodiaku znaki zawsze są przedstawione pod ludzką lub zwierzęcą postacią.

      W późniejszym Eonie, wiosenny punkt wypadł odpowiednio w Pannie i Rybach, Dziewica i Ryba; w poprzednim Eonie w Baranie i Wadze, Jagnię i Sprawiedliwość (kobieta z mieczem i wagą dawnych Rzymian); w obecnym, wiosenny punkt wypadł w Wodniku, to jest Kobiecie z Pucharem (BABALON), i w Lwie, to jest Wielkiej Dzikiej Bestii (THERION).

      Bóg Pan jest jedynie sędziwą formułą Logosu, pochodzącą z Eonu Raka-Koziorożca… Oto i zmora rzymskich kapłanów zredukowana do prawdziwych proporcji. Zredukowana?… Cóż, to kwestia punktu widzenia…

      Nie możemy bardziej zagłębić się w temat “Rogatego”, ani w cały symbolizm rogów, ani w pełną historię walki Rzymskiego Kościoła przeciwko Kultowi “Diabła”; Kultowi, którego, powiedzmy przelotnie, pomimo wszelkich wysiłków Rzym nigdy nie był w stanie zniszczyć. Znajdziesz podstawowe dane do przestudiowania w cennej książce, opublikowanej po raz pierwszy w XVIII wieku, jeśli się nie mylę, lecz obecnie ponownie wydanej w Stanach Zjednoczonych:

      TWO ESSAYS ON THE WORSHIP OF PRIAPUS, Payne Knight.

      Ograniczymy się tu do powiedzenia, że był to bóg czczony przez “wiedźmy”, które zachowały jego orgiastyczne obrzędy pomimo wszystkich diabelskich prześladowań, absurdalnych oszczerstw i strasznego ryzyka śmierci w ogniu i torturach narzuconych przez Rzymski Kościół nie tylko podczas Średniowiecza, lecz nawet w XVIII wieku – a które, gdyby nie cierpliwość i cicha praca Masonów, prawdziwych Chrześcijan, ten niesławny kościół z pewnością praktykowałby do dzisiaj…

      Po tym jak Rzymianie i Aleksandryjczycy zapewnili swoją teologiczną dominację na Soborze w Nicei (omówimy to później) i ustanowili dogmat “Jezusa Chrystusa” jako historycznej postaci i “jednej i jedynej” Inkarnacji Słowa, nieliczni Gnostycy i Esseńczycy, którzy przetrwali “czystkę” kontynuowali, w największym sekrecie, oryginalną i czystą tradycję Mniejszych Misteriów Egiptu i Formuły Dionizosa.

      Kilka razy, podczas ostatnich tysiąca pięciuset lat, ta lub inna grupa tych Inicjowanych próbowała otwarcie wznowić ich kult. Kiedykolwiek to robili, Rzymski Kościół interweniował z dziką furią, mordując mężczyzn, kobiety i dzieci, do tego stopnia, że w przypadku Albigensów, nawet średniowieczni kapitanowie, ludzie, którzy stali się brutalni od przemocy dzikich bitew tamtych czasów, zaniepokojeni masakrą poszli zapytać Papieża, czy może raczej powinni nie zabijać niewinnych ludzi razem z winnymi (Albigensi umierali tak cnotliwie, rozumiesz). I to w tej sytuacji Biskup Rzymu uhonorował “chrześcijańską” tradycję jego kościoła tymi pamiętnymi słowami:

      “Zabijajcie wszystkich; Bóg rozpozna swoich.”

      Rzeź, Dr G., objęła nawet nowo narodzone dzieci…

      I to nie było tak, Dr G., że Biskup Rzymu był ofiarą ślepej wiary w prymitywną teologię jego wyznania; nie było tak, że naprawdę wierzył w istnienie “zbawiciela” nazywanego “Jezusem”, i wierzył że Albigensi byli “istotami Szatana”. Nie, Dr G., nie było nawet wyjaśnienia fanatyzmu dla decyzji Biskupa Rzymu – gdyż Rzymski Papież wie, zawsze wiedział, że nigdy nie było żadnego “Jezusa Chrystusa”!

      Być może ciężko ci w to uwierzyć? W takim razie przypomnij sobie historyczne słowa, wyszeptane w momencie nieuwagi wywołanej władczą próżnością, jednego z najbardziej cynicznych i najlepiej prosperujących papieży, Leona X:

      „Quantum nobis prodest haec fabula Christi!”

      To jest: “Jak bardzo pomaga nam ta bajka o Chrystusie!”

      Musisz pamiętać, że oryginalne dokumenty tego co Rzymianie nazywają “Chrześcijaństwem” są przechowywane w Tajnej Bibliotece Watykanu. Jest najprostszą rzeczą dla nielicznych prałatów, którym Kuria zapewnia dostęp do takich dokumentów sprawdzić gdzie kończą się fakty a zaczyna fikcja.

  18. Mezamir pisze:

    Musisz pamiętać, że oryginalne dokumenty tego co Rzymianie nazywają “Chrześcijaństwem” są przechowywane w Tajnej Bibliotece Watykanu. Jest najprostszą rzeczą dla nielicznych prałatów, którym Kuria zapewnia dostęp do takich dokumentów sprawdzić gdzie kończą się fakty a zaczyna fikcja.

    Sądzę, że powiedzieliśmy wystarczająco o przeszłej historii Kościoła Rzymu. Nie ma konieczności przypominać ci o Joannie d’Arc, Jules de Retz, przeciwko którym poczyniono najbardziej przerażające zarzuty, nie przedstawiono żadnych dowodów, a ich sędziowie i oskarżyciele byli ich spadkobiercami; lub o Jacques de Molayu i reszcie Templariuszy, o Michel Servet, lub o Cesarzu Friedrichu Hohenstaufen, o Johannie Hussie, lub Henryku IV (zamordowanym przez zakon Jezuitów), lub o Katarach, o Albigensach, o Hugenotach, lub o Żydach i Arabach Hiszpanii i Portugalii, lub francuskich, niemieckich, szkockich i irlandzkich Gnostykach nazwanych “czarownicami” i zmuszonych do przyznania się do absurdów pod ohydnymi torturami, lub o Galileuszu, o Cagliostro, lub o ogromnej ilości Masonów, których kości bielą drogi prowadzące do Rzymu… Sądzę, że Masonowi, nie muszę mówić dalej o przeszłości tego niesławnego kościoła.

    Zamiast tego powiedzmy o teraźniejszości – o tym czasie “reform” i “Papieża Pokoju”.

    Czy Rzym się zmienił?

    Dr G., z pewnością myślisz, że te wychwalane reformy liturgiczne, to popularyzowane zgromadzenie ekumeniczne, dwie bulle późnego “Jana XXIII” (w rzeczywistości Jana XXIV; był czas w historii papiestwa, gdy było trzech papieży w tym samym czasie. Jeden z nich, nazywany Janem XXIII, został zmuszony do zrezygnowania z papiestwa, kiedy pozostałych dwóch zawarło przeciw niemu przymierze, i zaraz potem został otruty – z czyjej inicjatywy, pozostawię to twoim rozmyślaniom) uczyniły Kościół Rzymu bardziej humanitarnym, bliższym Boga i Jego Logosu?

    Bardzo dobrze; mam przed sobą, w tej chwili gdy piszę, rzymski elementarz zatytułowany “Chrześcijańska Doktryna”. Został wydany przez Pauline Editions i posiada numer 1: dlatego tez jest przeznaczony do indoktrynacji najczulszych dzieci. Powiedziałeś mi, że twoim zdaniem Rzymski Kościół był dobrym wstępem do dorosłego życia dla dzieci. Skoro tak myślisz, szczególnie rozważ następujące ustępy, które przepiszę z tej niesławnej broszury (nawiasy są mojego autorstwa):

    Lubię mój katechizm (nieświadoma auto-sugestia).

    Katechizm naucza mnie drogi do nieba (lub z drugiej strony, piekła).

    Droga do nieba to: poznać Boga (poprzez słowa kapłanów), kochać Boga (zgodnie z definicją miłości ludzi, którzy ślubowali unikać wszelkich zdrowych jej przejawów), i słuchać Boga (który rozkazuje ci przez usta księży, jedynych prawdziwych pośredników; wszyscy inni są sługami Diabła, i jeśli spróbujesz określić, samodzielnie, posłuszeństwo Bogu, jesteś winny dumy, śmiertelnego grzechu).

    Zawsze będę uczęszczać na moje lekcje katechizmu w celu poznania drogi do nieba (ukryta groźba, że jeśli nie będziesz chodzić na lekcje katechizmu, by poznać drogę do nieba, to skończysz w piekle).

    Zawsze będę studiować mój katechizm bardzo uważnie (a są ludzie uważający, że to komuniści wynaleźli pranie mózgu!)

    Powyższe to jedynie wstęp. Następnie są godne uwagi “prawdy”:

    Jezus zmarł na krzyżu by nas zbawić (historyczne kłamstwo, lecz dogmatyczna implikacja jest taka, że odkąd od urodzenia jesteśmy istotami potępionymi i skazanymi przynajmniej na czyściec, dzieci potrzebują zbawienia. Cóż za różnica pomiędzy tym a “Chodźcie do mnie małe Dzieci”!…)

    Małe dzieci bardzo kochają Naszą Panią (jeśli byłby to rosyjski elementarz i zamiast “Naszej Pani” byłoby tam “Nina Chruszczow”, nazwalibyśmy to zbrodnią przeciwko ludzkości. A ostatecznie Nina Chruszczow istnieje!…)

    Nasza Pani jest matką Jezusa (prawda, BABALON jest matką Adepta; lecz to nie w ten sposób to zinterpretowali!…)

    Następnie jest Kredo, z taką notką: Kredo jest podsumowaniem religii, której nauczył nas Jezus.

    Jest to bezwstydne kłamstwo, gdyż ani Jon ani Dionizos, pierwowzory ewangelicznego “Jezusa Chrystusa” nie nauczali “religii”. Budda nie nauczał Buddyzmu, Mahomet nie nauczał Islamu, ani Lao Zi nie nauczał Daoizmu, ani żaden inny wielki przywódca duchowy nigdy nie ustanowił formalnego dogmatu, z pojedynczym wyjątkiem Mojżesza; a on przynajmniej miał usprawiedliwienie, że musiał stworzyć kulturę gdzie jej nie było, stworzyć naród z motłochu zabobonnych i buntowniczych niewolników. To zawsze naśladowcy – dodajmy przelotnie, fałszywi naśladowcy – Mędrców organizowali religie i porzucali Ducha dla litery, wcześniej lub później postępując w sposób całkowicie przeciwny do zalecanego przez Instruktora.

    Jednak w obecnym przypadku kłamstwo jest złożone; gdyż oprócz faktu, że Jon nie pozostawił żadnej “religii” do naśladowania, Kredo Nicejskie, do którego odnosi się ten elementarz, nie było nawet podsumowaniem religii, która skrystalizowała się wokół nauk Jona. Kredo to było raczej kodeksem dogmatów, które Rzymscy Aleksandryjczycy uznali za podstawowe dla ustanowienia ich politycznej, materialnej, czasowej dominacji nad wieloma zgromadzeniami – kościołami – założonymi w Azji Mniejszej i na Rzymskim Półwyspie przez następców uczniów Jona, każdy z odmianą doktryny i temperamentem zdeterminowanym przez lokalne warunki i przez specyfikę zakładającego je ucznia. Ci zakładający je uczniowie byli pierwowzorami “apostołów” z “Dziejów apostolskich” (“Dzieje” są antologią, starannie ocenzurowaną i wypaczoną przez wstęp opisujący wielce wyimaginowane wydarzenia i imiona, działalności kilku uczniów Jona. Fałsz najbardziej rażącej postaci jest tam wymieszany ze strzępami historycznych faktów. Celem tego sfałszowania zapisów było potwierdzenie autorytetu Rzymskiego Kościoła, który, daleki od bycia najstarszym z kościołów Chrześcijańskich, był najmłodszy – i z pewnością najmniej chrześcijański z ich wszystkich! Interesującym przykładem jest “Św. Piotr”, “Szymon Piotr”, który jest tym samym “Szymonem Magiem” sprzeciwiającym mu się w “Dziejach Apostolskich”. Był on Gnostykiem, którego Rzymski Kościół musiał uznać za założyciela, ponieważ nauczał w Rzymie i był powszechnie szanowany przez wszystkie zgromadzenia; lecz jednocześnie musiał zaatakować z powodu doktryny wspólnej z Greckimi Gnostykami i Esseńczykami. “Piotr” i “Paweł” są prawdopodobnie tą samą osobą – lecz tylko przyszłe badanie bezstronnych badaczy posiadających prawdziwą dokumentację może to potwierdzić. Zapis sposobów w jaki Rzymscy Aleksandryjczycy zmusili Sobór Nicejski do przegłosowania tego Kredo do użytku jest gąszczem horrorów. Sytuacja była taka, że zaproszeni patriarchowie nie odważyli się chodzić ulicami Nicei, Rzymu i Aleksandrii bez przynajmniej tuzina ochroniarzy, ze strachu przed śmiercią z rąk Rzymsko-Aleksandryjskich patriarchów. (Patrz OUTLINES ON THE ORIGIN OF DOGMA i DECLINE AND FALL OF THE ROMAN EMPIRE; również LA MESSE ET SES MYSTERIES, dla pełnej dyskusji nad tym.)

    Lecz przeanalizujmy to “podsumowanie religii, którą nauczał Jezus”;

    Wierzę w Boga, Ojca Wszechpotężnego, Stworzyciela nieba i ziemi (dopiero zaczyna to zbaczać, gdyż “Ojciec”, do którego zwracał się Jon w swoich kazaniach był Dionizosem, Logosem Eonu, który był duchowym ojcem Jona. “Stworzyciel nieba i ziemi” to w rzeczywistości “Stworzyciele” – liczba mnoga. Genesis, Kabalistyczne dzieło, jest zawsze źle tłumaczone; “Elohim”, stwórcy nieba i ziemi, byli dosłownie “męsko-kobiecymi bogami” – to jest androgynicznym boskim zastępem. Zatem, możesz spytać, kim był Jehowa? Był Ojcem Mojżesza, w taki sam sposób w jaki Dionizos był Ojcem Jona!… Lecz idźmy dalej.),

    i w Jezusa Chrystusa, syna jego jedynego, Pana Naszego (te dziewięć słów spowodowało więcej śmierci na Soborze Nicejskim niż jakiekolwiek inne. Były przypadki rzymsko aleksandryjskich patriarchów prowokujących osobistymi obrazami innych patriarchów, którzy sprzeciwili się temu “jedynemu synowi” lub “Panu Naszemu”, aż do czasu gdy obrażany patriarcha zareagował – wtedy to byli zabijani od tyłu nożem przez wcześniej wyćwiczonych zabójców. Co do “Jezusa Chrystusa”, nikt szczególnie się temu nie sprzeciwił, gdyż prawdziwi Chrześcijańscy Inicjowani nawet nie pofatygowali się na Sobór, wiedząc że była to szachrajska sprawa, jak każdy inny sobór zwołany przez Rzymskich Aleksandryjczyków wcześniej lub później. Chrześcijańscy Wtajemniczeni już zaczynali się organizować, przewidując skrajną potrzebę tajnego stowarzyszenia braci, które otwarcie pojawiło się w Średniowieczu jako Masoneria – gildia wolnomularzy, która budowała wielkie gotyckie katedry. Ci wolnomularze utworzyli oddzielną klasę, gdyż, nie będąc szlachcicami czy kapłanami, nie byli też wieśniakami czy wasalami. Rzymski Kościół chronił ich, ponieważ potrzebował ich do budowy – Rzym samemu będący niezdolny, tak jak teraz, do zbudowania czegokolwiek… To przez te gildie Wolnomularzy prawdziwe Chrześcijaństwo było przekazywane od królestwa do królestwa i od miasta do miasta, i to dość ironicznie, pod życzliwą opieką Rzymian… Patrz THE ARCANE SCHOOLS i każde dobre kompendium masońskiej historii),

    który się począł z Ducha Świętego (kolejnym źródłem wielu morderstw był ten dogmat, którego nie będziemy komentować, gdyż list ten z pewnością będzie czytany przez rzymskich kapłanów, a naszym celem nie jest dostarczanie im informacji o naturze Ducha Świętego – inwokują go tak często, że przecież musza wiedzieć co To jest!…),

    narodził się z Maryi Panny (ta Panna Maria jest również Wielką Nierządnicą z Objawienia. Jest Wielką Nierządnicą, ponieważ oddaje się wszystkiemu co żyje; i jest panną ponieważ pozostaje Ona nietknięta przez to wszystko. Kim Ona jest? Jest Domem Boga, Naturą Wielkiej Matki – i naturalne prawa są jedynymi boskimi prawami… Isis-Urania, NUIT, Nasza Pani Gwiazd, jest najwyższą koncepcją tej Wielkiej i Wiecznej Matki, bezwstydnie i z zapałem kopulującej z Jej wszystkimi stworzeniami, gdyż w każdym z nich przejawia się Jej Pan, który w każdym z nich posiada Ją… Jest również najwyższą formą, prawdziwą formą PANa. Wiecznie nietknięta Izyda jest tą Nieskazitelną Dziewicą; a obrazy Dziewicy z Dzieciątkiem Jezusem w rzymskich kościołach są wiernymi kopiami wielu obrazów Izydy z Dzieciątkiem Horusem, które można obejrzeć w Brytyjskim Muzeum i w Louvrze…),

    cierpiał pod Poncjuszem Piłatem (bardzo wątpliwa osoba, ten Poncjusz Piłat, z historycznego punktu widzenia. Ostatnio “listy żony Piłata do przyjaciela” zostały “odkryte” i “ujawnione” w Stanach Zjednoczonych Ameryki, opisujące jak życie tej pary stało się najzwyklejszym melodramatem, po umyciu ich rąk z “Jezusa Chrystusa”. Więcej dziecinnych opowiastek dowcipnych Jezuitów, bez wątpienia…),

    został ukrzyżowany i pogrzebany, i zstąpił do piekła, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił do nieba, gdzie siedzi po prawicy Wszechpotężnego Ojca, skąd przyjdzie by sądzić żywych i umarłych (wszystko to posiada ezoteryczne znaczenie i jest prawdą każdego Chrystusa, każdego Adepta; lecz rzymscy kapłani sprofanowali te święte symbole interpretując je w najprymitywniejszy sposób).

    Wierzę w Ducha Świętego (nawet nie wiedzą co To jest, niezasłużywszy Jego obecności od tysiąca sześciuset lat!…),

    święty Katolicki Kościół (to jest prawdziwy i jedyny Kościół, poniżej Otchłani, wliczając w to wszystkie ludzkie kulty; lecz rzymscy kapłani rozumieją przez to, oczywiście, Rzymski Kościół…),

    odpuszczenie grzechów (wszystkich bluźnierstw tego wyznania wiary, to “odpuszczenie grzechów” czyniące z ludzkości nieczystą i potępioną rasę, jest największe i najmniej wybaczalne. To właśnie z tego powodu Kościół Rzymu nigdy nie zasłużył na objawienie Świętego Ducha!),

    zmartwychwstanie ciała (odnosi się to do doktryny regeneracji, to jest Uniwersalnego Leku; lecz to i inne sekrety wczesnego Chrześcijaństwa zostało zatracone przez Rzymian, zinterpretowali tę frazę w najbardziej rażący sposób. Patrz: Rytuał Egipskiej Masonerii Cagliostra dla traktatu na ten temat), wieczne życie (odnosi się to do Eliksiru Życia – znów błędnie zinterpretowanego). Amen.

    Teraz proszę rozważ następujące:

    Dawno temu, kilka aniołów zgrzeszyło (później jest wytłumaczone co to jest grzech).

    Upadłe anioły nazywa się diabłami.

    Upadłe anioły poszły do piekła (muszą mieć piekło, zrozum. Pomyśl jak nieszczęśliwe były te dzieci, które nie wiedziały o istnieniu piekła do czasu aż spotkały się Kościołem Rzymu!).

    Dlaczego Bóg nas stworzył? (petitio principii – jak zwykle.)

    Bóg stworzył nas abyśmy Go poznali (w rzymskiej wersji), byśmy Go kochali i służyli Mu na tym świecie (rodzice płodzą dzieci ponieważ potrzebują niewolników – żadna nadludzka istota nie mogłaby mieć innych motywów…), a potem byli z Nim w niebie (każdy grzeczny piesek zasługuje na nagrodę).

    Zbierzmy: rzymska wersja Stwórcy ukazuje niewiele twórczej wyobraźni!

    Lecz bajeczka następuje dalej:

    Adam i Ewa byli szczęśliwi w Raju.

    Jednak, pewnego dnia popełnili grzech.

    Czym jest grzech?

    Grzech jest świadomym nieposłuszeństwem wobec prawa Boga lub PRAWA KOŚCIOŁA (podkreślenie moje. Proszę zauważyć, że przebiegli panowie są podwójnie zabezpieczeni. Po pierwsze, ponieważ sami napisali “prawo Boga”; po drugie, ponieważ sami napisali prawo kościoła!…).

    Jezus umarł na krzyżu by zbawić nas od grzechu (oni nie wiedzą już czym jest Jezus i nigdy nie wiedzieli czym jest krzyż).

    Bóg nagradza dobrych i karze złych.

    Nagrodą za dobro jest niebo.

    Karą za zło jest piekło.

    Niebo i piekło NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZĄ (podkreślenie moje).

    Bóg nie tylko nie ma wyobraźni, ale nie ma i litości, żeby nie wspomnieć o poczuciu humoru!…

    Ten “Bóg” to demon – uczyniony na podobieństwo swoich wyznawców!

    Kto idzie do nieba?

    Każdy kto umiera bez poważnego grzechu idzie do nieba.

    Proszę zauważyć, że nie trzeba wcale być cnotliwym, wesołym, odważnym, uczciwym, honorowym, by iść do nieba. Pozytywne cnoty nie mają żadnego znaczenia dla “chrześcijańskich” dzieci Rzymu; wystarczy umrzeć bez “poważnego grzechu” by iść do nieba. Przeczytaj, Dr G., w Objawieniu, Rozdział III, wersy 14-22, co AMEN ma do powiedzenia Kościołowi w Laodycei!

    Kto idzie do piekła?

    Każdy kto umiera z poważnym grzechem idzie do piekła.

    W ten sposób panowie z Rzymu mogą jednocześnie zjeść ciastko i je zachować. Jeśli nie jesteś ochrzczony (przez nich) po urodzeniu, jesteś skazany przynajmniej na czyściec; i jeśli nie jest ci odpuszczone (przez nich) w chwili śmierci, jesteś skazany przynajmniej na czyściec (proszę pamiętać, że czyściec jest stosunkowo niedawnym wynalazkiem, powstałym gdy ludzie zaczęli skarżyć się, że Rzym okazuje niewielką dobroduszność dla ludzi; na początku mieli tylko piekło jako alternatywę dla nieba). A twoje życie pomiędzy narodzinami i śmiercią jest im całkowicie podporządkowane: komunia, sakrament, bierzmowanie, małżeństwo, spowiedź… Proszę pamiętać, Dr G., że cała ta teologia grożąca wieczną męczarnią dla nieakceptujących tego, cały ten syndrom ucisku, psychicznego i społecznego niewolnictwa, wszystkie te machinacje są oparte na zamierzonych i świadomych kłamstwach patriarchów Rzymu i Aleksandrii! Prawdziwie, mogą się szczycić:

    „Quantum nobis prodest haec fabula Christi!”

    Lecz na nieszczęście dla nich, Dr G., tak się składa, że Chrystus nie jest bajką!

    A Słowo ciałem się stało, i zamieszkało w nas.

    • Dawid56 pisze:

      Mezamirze to My sami wybieramy Piekło zamiast nieba.Piekło jest to po prostu nie osiągnięcie takich wibracji aby wznieść się poza wibracje astralu🙂 Natomiast nienawiść w sercu czy nawet pogarda na pewno tych wibracji nie podnosi.Dlatego też od pewnego czasu tak wiele pisze o Miłości co się Ktosiowi totalnie nie podobało

  19. Dawid56 pisze:

    O.K Mezamirze jakie z tego płyną wnioski jaki jest cel istnienia Człowieka tu Na Ziemi , a jaki Duszy w Niebie. Czy Dusza przypadkiem nie stanowi rodzaju pokarmu dla „Złych duchów” jeśli jest właśnie do „szpiku zła” ?

  20. Mezamir pisze:

    1- Człowiek nie ma żadnej duszy.Człowiek jest duszą i miewa ciało.
    2- Cel istnienia?Oświecenie,realizacja/odkrycie Natury Umysłu/Dzogczen/Mahamudra.

    Dusza jako pokarm?Myślałem kiedyś że dusze to pokarm dla bogów.
    Im więcej wyznawców tym silniejszy bóg🙂 ale to tylko twór intelektu
    jedna z wielu teorii które możemy sobie wymyślać bez końca.

    A może to my jesteśmy ci źli?
    Może to przed mani się bronią ci których nazywamy złymi,bo się bronią?

    • Dawid56 pisze:

      Trochę mało .Moim zdaniem to osiągnięcie jak najwyższego stopnia wibracji aby móc się uwolnić od wszelkich niskich wibracji.Tak jak napisałem gdzieś .Jeśli widzę jeszcze sens dualności w świecie materii, to jest dla mnie ta dualność jakimś nonsesem i kpiną w świecie ducha.Po prostu się na nią nie zgadzam i tyle🙂

  21. siola pisze:

    eschenbruch

  22. Mezamir pisze:

    Biorąc pod uwagę to, że Żyd Kissinger nie jest już postrzegany jako żarliwy przyjaciel Izraela, i że większość amerykańskich oficjeli, łącznie z autorami raportu IC jest pod wpływem pro-izraelskiego lobby, pojawiające się przekazy stają się bardziej niezwykłe, dodaje artykuł.

    Barrett twierdzi, że pojawiające się wśród amerykańskich oficjeli „samozadowolenie” w kwestii losu Izraela może wypływać z następujących powodów:

    – Amerykańscy politycy i działacze polityczni „coraz bardziej mają dosyć izraelskiej bezkompromisowości i fanatyzmu”

    – Amerykanie czują „coraz większą niechęć do apodyktycznej dominacji dyskursu publicznego izraelskiego lobby”

    – „Amerykańska społeczność żydowska nie jest już zjednoczona we wspieraniu Izraela”

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/kissinger-10-bedzie-juz-izraela-2014-02

  23. Pingback: Czy Jezus Chrystus może być wzorem dla społeczeństwa XXI wieku? | Koniec Świata 2012 i co dalej

  24. Pingback: Homepage

  25. toja1 pisze:

    Co prawda, nie jestem fanką kościoła, bo zdaję sobie sprawę z blagi, fałszu i zakłamania jaką – co niektórzy – jego przedstawiciele uprawiali i nadal uprawiają, ale… odnoszę przykre wrażenie, że wraz z upadkiem całego kościoła – wylejemy dziecko z kąpielą…😕
    Niestety, prawda jest taka, że wielu jeszcze z nas nie potrafi samodzielnie myśleć i z pełną za siebie odpowiedzialnością postępować…
    Dzisiaj, jeszcze wielu ludzi, nie posuwa się do czynów najgorszych – jedynie z powodu strachu przed „karą bożą”… i strach pomyśleć, do czego mogą stać się zdolni ci ludzie, którzy – pozbawieni wszelkich hamulców moralnych poczują… „hulaj dusza, piekła i każącego Boga nie ma”…😮😦

    Marysiu, wklejam cały tekst Margo, przeczytaj uważnie jeszcze raz, z nim się zgodziłam i napisałam że religie są nam wszystkim jeszcze potrzebne.
    mam nadzieje, że kiedyś wszystkie religie poznikają. teraz jednak jeszcze wielu ludzi będących członkami jakichś kościołów, wierzących w piekło jakie ma z racji przynależności do religii, a mających np porywczy charakter, hamuje np swoje mordercze instynkty. jeden taki nie zabija bo boi się pójść do więzienia, inni psychopaci drżą na samą myśl o piekle, więzienie w realu ich nie odstraszy bo dla wielu lepsze, wygodniejsze życie niż na wolności. i chociażby to jest w religii dobre dla mnie, dla ciebie i innych. bo to zmniejsza dla nas zagrożenie, pozwala spokojniej żyć.
    ani ja, ani ty nie musisz być czynną katoliczką, nie musisz uczestniczyć w obrządkach. podatki i tak musisz płacić i nie masz wpływu na co idą.
    nie ma co jechać tylko po katolicyzmie, wokół bardziej bzdurne religie. przyłożysz rekę do zniszczenia KK, a w to miejsce wejdzie inny twór, który może się okazać obowiązkowy i znacznie mniej przyjazny. spróbuj za głośno gardłować przeciwko islamowi czy judaizmowi tam gdzie obowiązują, a zatęsknisz za KK i wrócisz szybko tu.
    trzeba by zniszczyć wszystkie religie na raz, dwa, trzy🙂 ale tego nie da się zrobić gdy tylu gorliwych wyznawców. ludzie mylą wiarę z religią i w tym widzę problem.
    pozdrawiam miło

    • Maria_st pisze:

      Alez ja rozumiem co macie na mysli.
      Ja pisze ze ludziom nie jest potrzebna religia, bo oddalila ich od pracy nad soba.
      Kazda religia jest zlem, co nie znaczy ze ja nie szanuje ludzi roznych wyznan .
      Religie doprowadzily do blednego kola, niby maja uczyc prawdy, szacunku do drugiego czlowieka aje jest calkiem odwrotnie.
      Religie i zlo=jednosc

      • mały budda pisze:

        Religie to opium dla mas.
        Nawet dalajlamowie uwikłali się w iluzję życia w Matrixie.
        Teraz to trzeba coraz szybciej przyspieszać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s