Walka Dobra ze Złem, zagadnienie dualności- odwieczny problem Ludzkości

Niektórzy twierdzą i maja wielu zwolenników, że Zło nie istnieje i w zasadzie jest tylko inną odmianą Dobra. Dzień i Noc, Światło i Ciemność , siły tworzące i siły destrukcji. „Pan ta Rei” -jak powiada Heraklit- wszystko się zmienia ic nie pozostaje stałego .W Świecie dualności, obok jasnej strony, istnieje zawsze ciemna strona .To samo się dzieje w świecie materii. Kiedy kończy się Dzień zaczyna się Noc. Cieszymy się latem, ale rzadko kiedy ktoś zdaje sprawę z tego, że kiedy robi się coraz cieplej z każdą dosłownie sekundą dzień się skraca aż przychodzi równonoc jesienna i powoli władzę na „dobą” obejmują siły Ciemności. Ziemia jest jeszcze nagrzana jak gigantyczny zasobnik ciepła i nie pozwala aby temperatura jej atmosfery gwałtownie się obniżyła. Dzień się skraca i skraca i nadchodzi dzień przesilenia zimowego i Światło powoli zwycięża Ciemność- nie przypadkowo dni 21-25 grudnia a nawet 1 stycznia nazywane są dniami „Sol Invictus” dniami niezwyciężonego Słońca. Tak jest w świecie materii, w którym nie ma nic trwałego- w zasadzie można powiedzieć że już w chwili narodzin zaczyna się powolny ( czasami szybszy) proces umierania. Taka jest kolej rzeczy i takie są nieubłagane prawa spiralnego koła czasu- nic nie jest Wieczne. Wieczna może być jednak idea np. idea Miłości .Jeżeli potrzeba wzajemnej Miłości będzie nam wdrukowywana z chwilą naszych narodzin, my będziemy ja wdrukowywać następnym pokoleniom .Wydaje się jednak, że w Świecie Ducha nie powinno być miejsca na siły destrukcji czy nawet Zła. Zapewne wielu zadaje sobie to podstawowe pytanie kiedy Zło powstało, albo nawet jeszcze bardziej trudne pytanie kto dopuścił do powstania Zła. Jaki jest sens że „muszą?” istnieć demony. Co spowodowało, że w ogóle zaistniały. Jaki jest ich cel ich istniania? .Czy odciągnięcie ludzkości od prawdziwego Światła i ofiarowanie bogactwa czy zaszczytów? Co to znaczy w działaniu „ulec podszeptom złego ducha”. No i najważniejsze pytanie: co trzeba zrobić aby zminimalizować szerzenie się Zła nie tylko w świecie materialnym ale i też w Świecie Ducha . Na pewno nie ma jednoznacznej (obiektywnej) definicji Zła bo to co Człowiek myśli, że jest Dobrem staje się Złem i na odwrót. Wydawałoby się, że są tzw. uniwersalne wartości jak Życie i Miłość, Światło, Tworzenie. Niestety i tutaj nie ma jednoznaczności gdyż Człowiek od momentu ich dostrzeżenia za pomocą mikroskopu walczy z bakteriami i wirusami, walczy ( zabija np szarańczę czy inne pasożyty albo grzyby. Miłość tez nie jest pojęciem jednoznacznym ( może być Miłość egoistyczna),tworzyć można matrix, pułapki, intrygi. Nawet światło może być niszczące ( iskra od pioruna, zwarcia, w wyniku zjawiska elektrostatyki ) powodująca pożar. Czemu tak jest na tym Świecie, że tak trudno znaleźć uniwersalną Wartość, która byłaby bezdyskusyjna ? Często mówiąc o Świecie ducha mówi się, że na tamtym niematerialnym Świecie nie ma pojęcia czasu, że nie ma płci, ale niestety istnieje pojęcie dualności, gdyż są niematerialne siły Dobra i niematerialne siły Zła. Co zrobić aby była Jedność, aby Dobro wchłonęło całe Zło, które się wytworzyło na początku powstania Wszechświata?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ezoteryka, Istota Ludzka, Kosmos. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Walka Dobra ze Złem, zagadnienie dualności- odwieczny problem Ludzkości

  1. Mezamir pisze:

    W Świecie dualności, obok jasnej strony, istnieje zawsze ciemna strona .
    Tylko że świat dualności to fikcja,iluzja,matrix🙂
    Dopóki jesteśmy w matrixie,zasady matrixa nas obowiązują.

    • Ozyrys pisze:

      Dlatego Mezamirze wiedząc o tym ,nie zgadzam się na to i z tego powodu robię wszystko ,by to zmienić .
      Ta dualność ..wmówiona nam ,że tak jest ok …jest zwykłym wykorzystywaniem nas i robienie z nas ofiar.
      Tylko..należy zobaczyć gdzie leżą przyczyny tej dualności ,tego matriksa?
      zawsze mnie iteresowała początek,przyczyna ,a nie efekt.
      Rozbijając tylko skutek do niczego tak naprawdę sie nie dojdzie,wiem to po sobie .
      Kiedy w zeszłym roku …myslałam ,że to nad czym pracuje to przyczyna ,nie dawało to zamierzonego efektu.
      Kiedy dzięki wizjom i ‚słyszeniu’ dowiedziałam się przyczyn,zmieniła się moje podejście do tematu i sprawę w końcu załatwiłam.
      Jestem bardzo radykalna i pragmatyczna w swoim postępowaniu,tego nauczyło mnie życie i mój Annunaki,a urodzeniowy układ planet powoduje ,że te najważniejsze nie mają żadnych wpływów na mnie , a ja jestem uparta w dążeniu do celu.

      Teraz wklejam cos o czym wszyscy wiedza ,jednak ogladajac wczoraj i dzis zdjecia z Wlk.B.
      mam nieodparte wrażenie ,że wizja ,którą miałam jakieś 2 miesiące temu ,że zalewa Wyspy jest prawdą .
      Wprawdzie w pewnym momencie myślałam ,że to co zobaczyłam ,czyli tonięcie Wysp ma raczej związek z jej totalnym zatonięciem ,jednak teraz patrząc na te zdjęcia ..przypominam sobie ,że widziałam .wystające kominy i wieżowce …czyli ona nie zatonęła …tak całkiem, a fale ją zalewały i to bardzo głębokie.
      To było toniecie ,a nie zatonięcie.
      Też się uczę odczytywania swoich wizji🙂

    • Ktoś pisze:

      Punkt „religijnego widzenia” zależy od punktu siedzenia i to co jest dla „religijnego oszołoma” politycznie, finansowo czy społecznie dobre (przynosi mu wymierne korzyści) zamienia się w DOGMAT do krzewienia a to co jest w sprzeczności z jego interesami w HEREZJE do palenia na stosach.

      I tu jest problem. W tym narzucanu innym, nie zawsze słusznego, swojego, krzewionego w ramach nakazów, zakazów, religijnych tabu czy oczekiwanej najczęściej astralnej czyli urojonej nagrody EGOIZMU ometkowanego jako wiara.

      Dawni mistrzowie nie NAWRACALI, oni tylko uczyli tych którzy sami do nich po nauki się zgłaszali nie rzadko wyczekując dniami i nocami pod bramą domu takiego mistrza by ten zechciał przyjąć ich na uczniów. Dziś „religijność” zamieniła się w partyjność i tak jak była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza tak jest Partia Katolików. Piramidka gdzie doły znoszą łupy, żyjącym na ich koszt, partyjnym górom w plebanach, episkopacie, w watykanie. Dokładnie tak jak to teraz jest z PIS, PO, SLD, Palikociarniom czy innymi „kanapami” – gdzie szeregowi członkowie zwani frajerami potrzebni są tym od „przekretów” i „geszeftów” tylko przy kolejnych wyborach dla zachowania dostępu do okupowanego koryta władzy.

      • Ktoś pisze:

        I tak jak w ramach „kreacji popytu” konsumenci są wkręcani w „MUSISZ MIEĆ” 5 dom, 10 samochów, nową plazmę, ….. bo ktoś tam …. potrzebuje twojej ciężko zarobionej mamony

        … tak wierni satanistycznych religii odżydowskich w ramach zwyczajnego sekciarskiego PRANIA OSOBOWOŚCI są wkręcani w MUSISZ NAM WYDAJNIE I NIEWOLNICZO SŁUŻYĆ czy to poprzez „objawione księgi”, czy to poprzez „antyhumanitarne dogmaty swoich pasterzy” (rekieterów pilnujących zasobności stada podległych niewoników, czy to kupczac wirtualnymi nagrodami na spełnienie których nie mają wpływu czy też w ramach „kreowania popytyu” „paląc” konkurencję (zastraszając „wątpiących” i „niezdecydowanych” fizycznym, namacalnym i okrutnym cierpieniem dla „zbawienia ich duszy”).

        Bo im większa partia tym więcej głosów i tym większy udział w łupach. A tylko to, nieposkramialna władza i te góry judaszowych szekli, się na szczytach takich „piramid” liczy. Doły i tak są tylko od łykania kolejnych kłamstw i wytężonego harowania nad zaspokajaniem potrzeb swoich „ustawionych objawionym boskim prawem” panów .

        Religia Bestii, MIND CONTROL w pawłowym/ szawłowym wydaniu uswięconym rzeziami Mezopotamczyków i innych BOGATYCH pogan wydaniu.

  2. Dawid56 pisze:

    Widzisz dualność Ozyrysku tu na Ziemi nie jest nam wmówiona ona jest faktem to jest matrix tak jak napisał Mezamir .Dziwię się że jej nie widzisz, naprawdę serio się bardzo dziwię😦

    • Ozyrys pisze:

      Taki sam fakt jak kanibalizm eucharystii,wszystko do zmiany!

      • Dawid56 pisze:

        Skończ wreszcie gadać głupoty proszę .
        Co ma dualność do Eucharystii.A tak serio breatarianizm moja droga to też kanibalizm – bo żywisz się materią duchową pochodzącą od Słońca. Przecież Słonce jest myślącą istotą prawda? Tak jak nasza Matka Ziemia🙂
        A wchłanianie „obcych duchów” i zjadanie ich za ich zgodą to też swoisty kanibalizm prawda?.Zresztą każde żywienie się czyjąś energia to po prostu kanibalizm.Wyobraź sobie osobą która doprowadza innych do szału właśnie po to aby żywić się jego energia i pasożytować na jego energii.A teraz kolejna scenka -Jakaś osoba żywi się energia drugiej osoby do tego stopnia że ta druga osoba choruje

  3. Mezamir pisze:

    Z dobrem i złem jest jak z nocą i dniem.
    Na naszym niższym,matrixowym poziomie,noc i dzień jest faktem
    ale ta sama noc i dzień są jednocześnie fikcją
    ponieważ noc i dzień jest widoczna tylko z perspektywy kogoś
    kto stoi w jednym miejscu na Ziemi.

    Wystarczy polecieć w kosmos i co się okazuje?
    Nie ma dnia i nie ma nocy,Słońce świeci bez przerwy
    na tym czarnym tle które w matrixie nazywa się ciemnością
    przeciwieństwem światła.

    Ciemność to światło którego nie widać(ultra fiolet np)
    Nie ma żadnej walki światła z ciemnością.
    Jest iluzja walki i ludzie w te iluzję brną
    tak samo jak brną w sny nie wiedząc że śnią

    Gdy ktoś ma świadome śnienie,nie martwi się tym że spadnie z wieżowca
    sny nie są w stanie go zaangażować.
    Nie ważne że goni nas lew,nie ważne że do nas strzelają
    Jest świadome śnienie,jest spokój.

    No ale żeby zobaczyć iluzję trzeba najpierw wyjść poza nią.
    Z wnętrza iluzji widać tylko iluzje,projekcje(poglądy na temat prawdy).

    • Mezamir pisze:

      Wiara w konflikt i walkę dobra ze złem jest potrzebna elitom
      do sprawowania nad nami kontroli

      Niccolo Machiavelli
      Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.

      “Ludzkość MUSI NAJPIERW UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA”
      “Godzina szatana” – o. Livio Fanzaga, Diego Manetti

      Jesteście już wystarczająco wystraszeni?
      Jeszcze?
      To może jakieś świadectwo opętania i egzorcyzmu? *😉

      * Kwestia opętań jest banalnie prosta wbrew pozorom.

      „Tulpa” to tybetańskie określenie dotyczące stworzeń,
      które powstały w duchu, a później

      poprzez mocną wiarę

      i wizualizację naprawdę zaczęło istnieć.

      Tulpa powstaje zazwyczaj świadomie w głowie jednego człowieka lub też w grupie osób. Rozchodzi się tutaj o bardzo realne, fizycznie żyjące organizmy, które zaczynają prowadzić swoje własne życie.

      Te stwory stają się silniejsze im więcej osób w nie wierzy, a trudniej jest się je pozbyć niż stworzyć.

      “Ludzkość MUSI NAJPIERW UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA”

      Już wam się klocki zaczynają układać?Nie?To lecimy dalej🙂

      „Jedną z znakomitych uczonych w dziedzinie zjawiska Tulpa była Alexandra David-Neel w 1868 roku urodzona w Paryżu. Była nieustraszoną podróżniczką, pisarką i naukowcem, która podróżowała po całej Azji, zazwyczaj pieszo.

      W ten sposób poznała i praktykowała wschodni mistycyzm przez filozofię, techniki zmiany świadomości, aż do nauk buddy. Studiowała u indyjskich mnichów, w północnej Afryce została praktykującą muzułmanką i zajmowała się Koranem, cztery lata spędziła w jaskini z mnichem aby nauczyć się tybetańskiego spirytyzmu, i była pierwszą kobietą z zachodu, której pozwolono wejść do tybetańskiej stolicy Lhasy, która była jeszcze wtedy „zakazanym miastem” Tybetu. Jej niepohamowana rządza wiedzy w końcu doprowadziła ją do śmierci w roku 1969, miała wtedy 101 lat.

      Pewien element tybetańskiej kultury zainteresował szczególnie Alexandrę David-Neel. Było to zjawisko Tulpa, pomysł, który pozwalał stworzyć fizyczną, prawdziwie żyjącą istotę poprzez wymysł w swym duchu. Jak wszędzie jej ciekawość się przebudziła i podążyła nie łatwą drogą by zrozumieć ten fenomen, czytała książki na ten temat, a inaczej całkowicie się poświęciła temu tematowi. Była pewna, że może zrozumieć ten fenomen i tak długo go studiowała, aż sama wytworzyła taką postać. Więc pomyślała sobie w duchu o małym, „okrągłym mnichu. Mnich był miły, przyjazny, niewinny, była taki dobry, że dobrym nie można było być. Starała się coraz bardziej go wizualizować, coraz więcej o nim myślała i coraz więcej poświęcała czasu na kształtowanie go, aż w końcu mogła go zobaczyć w realnym świecie. Już nie istniał jako duchowy obraz w jej głowie, ale jako żyjące stworzenie, był tak samo realny jak reszta otaczającego nas świata do którego zresztą od teraz należał.

      Im więcej nad nim pracowała tym widoczniejszy się stawał. Dla jej nieszczęście mnich w niedługim czasie mógł być niezależny. Mnich w końcu sam zaczął myśleć i stawać się bardziej realnym mimo niezgody kobiety. Po kilku tygodniach ludzie z jej otoczenia, którzy nie mieli pojęcia o jej tulpa-eksperymencie, zaczęli ją pytać kim jest ten mały człowiek, którego coraz częściej z nią widywano. W końcu David-Neel stwierdziła, że mnich coraz bardziej się kształtuje i zamienia jej świadomość na swoją. Mały, okrągławy mnich rozrastał się coraz bardziej i bardziej, aż stał się szczupłym i silnym człowiekiem, był przeciwieństwem pierwszego obrazu, był ciemniejszy, bardziej zły i stwarzał większe zagrożenie. Kobieta uświadomiła sobie, że to co pochodzi z jej umysłu stało się za bardzo złe i samodzielne. Musiała podjąć odpowiednie kroki by albo pozbyć się mnicha, albo żeby go osłabić i zamknąć z powrotem w swojej głowie. Tulpa jednak przeciwstawiał się jej gdyż myślał, że ma już własną świadomość. Miesiąc tej samej koncentracji, która go stworzyła, był niezbędny by się go raz na zawsze pozbyć. Po tym procesie jej zdrowie uległo błyskawicznemu załamaniu, i jak ta mała ciemna postać mogła sama zostać zgładzona.

      Jeśli masz trudności sobie wyobrazić, że można coś stworzyć za pomocą samych myśli to powinieneś pomyśleć, że to wszystko co stworzyli ludzie najpierw istniało jako myśl.
      I jeśli w to wątpisz jak mocne mogą być planowane myśli i uczucia, to zgromadź kilku przyjaciół w jednym pokoju i poproś ich o skoncentrowanie się na jednym z uczuć i przedstawić je na zewnątrz”.

      “Ludzkość MUSI NAJPIERW UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA”
      MUSI UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA
      MUSI UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA
      MUSI UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA
      MUSI UZNAĆ SZATANA
      MUSI UZNAĆ SZATANA
      MUSI UZNAĆ SZATANA”

      Kto uczy wiary w Szatana?
      Kościół.

      Gdzie znajduje się cała satanistyczna teologia?
      W Biblii.

      Jak nazywamy osoby wierzące w istnienie Szatana?
      Sataniści.

      Czy wyznawcy Biblii,Tory lub Koranu,wątpią w istnienie Szatana?
      Nie.

      Kim są wyznawcy Biblii Koranu i Tory?
      Kryptosatanistami.

      Popularność satanizmu i Szatana wynika wyłącznie z popularności judeochrześcijaństwa.

      „Opuść pokój na kilka minut, by grupa mogła się zdecydować na uczucie i całą energię skoncentrować na tym uczuciu. Będziesz zaskoczony, jak szybko zdołasz rozpoznać to uczucie i jak ono wpływa na Ciebie, negatywnie czy pozytywnie. Tulpa są bardzo podobnymi i silnymi stworzeniami, utworzone myśli i emocje, które się z czasem przybierają fizyczną postać. Im więcej myśli i wiary się inwestuje w tego tulpa, to tym bardziej stają się realni. Gdy zaczną prowadzić swoje własne życie, i nie są uzależnione od czyichś myśli, to wtedy nie istnieją dalej w świecie duchów, ale są realne. Wtedy nie jest łatwo trzymać ich pod kontrolą, a pozbycie się ich też nie należy do prostych rzeczy.

      Yeti z Himalai jest dobrym przykładem tulpa, poznany przez mity i legendy, a później ożywiony poprzez szerzącą się po całym świecie bojaźń przed nim. Jego odciski stóp były wiele razy widziane, ale nawet gdy schodził poniżej 300 metrów nie udało się uwiecznić go na filmie. Tubylcy z Himalai wierzą mocno w istnienie Yeti i w to, że może znikać i pojawiać się tak samo jak mnich Alexandry David-Neel. Potwór z Loch Ness też jest przykładem tulpa. Ci, którzy wierzą, że widzieli diabła w prawdziwej postaci tworzą własnego tulpa rozmyślając o nim i nadając mu kształtów przez częste myślenie o nim. Ten stwór zaczyna nas terroryzować, ale nikt poza nami nie jest temu winien”.

      http://www.paramythology.pl/index.php/dusza-umysl-cialo/146-tulpas

      • Ktoś pisze:

        Znaczy to też iż „mityczni Archonci” to w większości Tulpy bo skoro powstali z „tej energii”, zywią się „tą energią” to i im zależy by mieli bogate pastwisko.

        Jak się kółko zamknęło.

    • MAMA TIKA pisze:

      Mezamirze, to coś napisał powyżej… to słowa pisane w stanie… oświecenia😉
      Jeśli pisałeś je sam, to w chwili głębokiego uwolnienia…
      te słowa są mi bardzo, ale to bardzo bliskie, wibrują we mnie, „jakby” były mną🙂
      dziękuję ci za te słowa, bo niosą w sobie piękną i mądrą treść.

      • Mezamir pisze:

        Mezamirze, to coś napisał powyżej… to słowa pisane w stanie… oświecenia” 😀

        Tiaa…oświecenie…Mezamir i oświecenie🙂
        Dziękuję za miłe słowa ale bądźmy realistami
        pracy znaleźć nie mogę a co dopiero oświecenie haha

        Chociaż…czytałem bardzo ciekawe słowa Anama Thubtena w jego nowej książce
        Nie Ma Ja-Nie Ma Problemu.

        Jest tam wyjaśnione że im cięższe staje się nasze życie
        im więcej w nim cierpienia i udręki
        tym bliżej jesteśmy oświecenia.
        Chodzi o to że wszystkie przeciwności losu które na nas spadają
        są okazją do wyjścia poza to wszystko w czym jesteśmy zanurzeni.

        Jeszcze nie bardzo to rozumiem ale powoli zaczyna mi świtać.
        To by oznaczało że Tybet i jego obecna sytuacja
        wynika z tego że Tybetańczycy jako naród
        są o krok od oświecenia…a my jako naród słowiański
        też mamy coraz więcej problemów…czyżby oznaka tego
        że jako naród jesteśmy o krok od przepracowania zbiorowej karmy
        i może właśnie stoimy na progu jakiegoś przełomu?

        • MAMA TIKA pisze:

          „pracy znaleźć nie mogę a co dopiero oświecenie haha”

          No… w każdym razie przebłyski masz ;-D

          „Chodzi o to że wszystkie przeciwności losu które na nas spadają
          są okazją do wyjścia poza to wszystko w czym jesteśmy zanurzeni.”

          Bywa tak, że trudne sytuacje, cierpienie, poważna choroba mobilizują nas, by zacząć coś zmieniać, ale tak na poważnie i na głębokich poziomach.Wtedy dokonujemy istotnych zmian… w sobie.
          Sytuacja materialna w zasadzie nie ma znaczenia. Można być „niemiłosiernie” bogatym i cierpieć albo być biednym i być szczęśliwym/szczęśliwą. Można być szczęśliwym/szczęśliwą będąc bogatym albo biednym. To kwestia stanu umysłu, emocji… stanu samo-świadomości…

          Dlatego wszystko jest doskonałe, (bo wszystko, czego doświadczamy jest nam potrzebne), ale w tym sensie, że kiedy przestajemy walczyć, to zaczynamy działać świadomie – świadomość obejmuje nas i całość, w której jesteśmy zanurzeni z zupełnie innej perspektywy niż ta, w której jesteśmy zanurzeni i nieszczęśliwi z powodu tego „zanurzenia”. Kiedy przestajemy się szarpać w sieci, znajdujemy wyjście z niej albo jakieś inne wyjście. Kiedy np. tracimy pracę, to wiemy dlaczego i co możemy dla siebie zrobić, by poczuć radość i wolność.

          „Jeszcze nie bardzo to rozumiem ale powoli zaczyna mi świtać.”

          Jak się rozjaśni, to będziesz nie tylko wiedział, ale będziesz też świadomym tego i ta wiedza będzie integralna z Twoim „sposobem” bycia, życia w „poszerzonym” stanie świadomości, zrozumienia i „wiedzenia” (dzogdzenowym) albo „widzenia” (tolteckim) z owym „Aha”😀

          A propos Tybetu… kiedy zaistniała w moim życiu pewna sytuacja, to miałam taką myśl, że mam swój „mini” Tybet.🙂 I jak ja rozwiążę tę sytuację, to się uwolnię, a wtedy Tybetańczycy też będą mieli taką możliwość (albo odwrotnie :-)). Po pewnym czasie zrozumiałam, że to chodzi o uwolnienie takiej sytuacji się w sobie.😉
          W ostateczności można się wyprowadzić z Tybetu, ale… w tym przypadku „Tybet” to nie tylko „kraj”, bo to może być pewien nieświadomy wzorzec w nas, który – nawet wyjeżdżając z „Tybetu” – możemy zabrać ze sobą, gdziekolwiek się udamy…

  4. Mezamir pisze:

    „Znasz „obrzęd” tzw „uwielbienia” (modlitwa wstawiennicza)-
    Jak dla mnie (brałem w nim udział) jest to wprowadzenie w trans
    (rytmiczne bębnienie przez dłuższy czas, w bardzo szybkim tempie, poprzedzona sugestywnym opisem „efektów obrzędu”) – zasypianie/ zapadanie w letarg u części uczestników
    w niektórych przypadkach z ograniczeniem samokontroli… – byłem tego świadkiem
    (praktycznie uzyskany u jednej z uczestniczek efekt miał postać ataku histerii, itp)
    U mnie efektem było znaczące osłabienie, wrażenie „bezcielesności”
    i całkowita utrata poczucia czasu (a wewnętrzny zegar mam dość dobry…)

    ps czas akcji i okoliczności – pielgrzymka na Jasną Górę, z zakonem Dominikanów (kilka lat temu)”

    http://ezoforum.pl/chrzescijanstwo/33637-okultyzm-magia-zagrozenia-czlowieka-7.html

    W nawiązaniu do jednego z moich wpisów
    na temat opętań
    w kontekście filmiku
    odnośnie nawróceń😀

    Nie chce mi się teraz szukać.

    • Ktoś pisze:

      Nie, nie znam. Swoją „edukację” zakończyłem na obowiazkowej komunii i później mimo „zaproszeń” na różne dziwne spotkania, mimo posiadania wielu oazowych znajomych jakoś mi było nie podrodze z satanizmem.

      Ale rozumiem zasady ich praktyk bo to tylko murzyńskie bębnienia przysposobione do betonowych, posępnych gmaszysk jakie poprzez wielkość i nasycenie krwistymi dewocjonaliami ma przytłączać przebywającego w ich wnetrzu „wiernego”. Taki krwisty kult Amona z jakim walczył wymazany egipcjanom Echnaton.

  5. Ktoś pisze:

    Dawidzie, znasz skrót IESU? Wiesz kogo on literalnie określa?
    1. prawdziwego Chrystusa
    2. polskiego Leszego (plus parę innych regionalnych imion)
    3. Marduka / Balarama z Mahabharaty

    Który z nich to Bóg, który Bożek a który tylko demon.

    To jest ORYGINAŁ jakie sobie żydostwo przywłaszczyło (stąd powiązanie z jozue) i użyło do swoich bezeceństw (ten podszywaniec z przełomu wieków). To jest to rozwiązanie zagadki w które i tak nie uwierzysz. Jest to też dowód iż katolicymzm to od samego poczatku „brednie” wymyślone dla manipulowania światopoglądem i zachowaniem innych. Ot tak by „mieszając w głowach” napuszczać brata na brata do walki o łupy dla żydowskich pedofilnych kacyków w turbanach.

  6. margo0307 pisze:

    „…Czemu tak jest na tym Świecie, że tak trudno znaleźć uniwersalną Wartość, która byłaby bezdyskusyjna ? …”

    Kochany Dawidzie 😀 w notce „Walka Dobra ze Złem, zagadnienie dualności- odwieczny problem Ludzkości”, poruszyłeś bardzo istotne pytania, na które wszyscy – i tu na tym – szczególnym – forum i na innych forach, czy portalach społecznościowych pragną uzyskać odpowiedź…
    Tym samym – prowokujesz nas wszystkich do sięgnięcia w głąb siebie samych i poszukania oraz posłuchania tego, co… nam dusza podpowiada…🙂
    Bardzo Ci za to dziękuję 😀
    Powyższe pytanie, które mnie osobiście sprowokowało do introspekcji, przypomniało mi słowa – niestety nieżyjącego już wśród nas – pana Tadeusza Xymeny Modzelewskiego, który w swojej książce „Naukowe Manowce” napisał m.in. te piękne słowa, które chciałabym wszystkim nam zadedykować :

    Cyt.
    „..Zakodowane jest nasze życie,
    tkwimy w niemocy żelaznym uchwycie,
    zakodowane jest nasze ciało,
    przez lata życia, by wciąż cierpiało.

    Gdy się rodzimy, jesteśmy niewinni,
    robimy to, cośmy powinni,
    bawimy się i radości doświadczamy,
    pamięć miłości jeszcze w sobie mamy.

    Lecz czas szybko mija i świadomość życia
    pakuje nam kłody w niewinność z ukrycia.
    Zapominamy, że z nieba przyszliśmy,
    że niebo na Ziemi tworzyć mieliśmy.

    Słuchamy tego, co nam inni każą,
    nieświadomi, że z przysługą obce kody włażą.
    Zaczynamy chorować, bo się z tym nie zgadzamy,
    lecz do dziecięcej miłości już nikły dostęp mamy.

    Idziemy do szkoły i znów nas kodują,
    w strachu i służalstwie każdego wychowują.
    Ksiądz na religii straszy Bogiem każącym,
    koduje szatanem w kościół wątpiącym.

    Przyjmujemy kody, żeśmy grzeszni od urodzenia,
    że tylko przez kościół świat na lepszy się zmienia.
    Brniemy w kłamstwie, szukając na zewnątrz Boga,
    bo nas zakodowano, że to jedyna droga.

    Rodzice nasi korzystając z naszej miłości,
    zmuszają nas do powielania swoich błędów młodości.
    Niby nas kochają, lecz ciągle kody dają,
    chyba już nie wierzą, że nad sobą władzę mają.

    I dalej brniemy w życia ślepym zaułku,
    przyjmując komunię pierwszą w kościółku.
    Od tego momentu Boga, swego przyjaciela,
    zjadać będziemy w kościele co niedziela,
    będziemy pić jego krew dla jego chwały,
    kodując się dalej, jaki człowiek mały.

    Idziemy przez życie z coraz większym kodów bagażem,
    pakując podarki niemocy od ludzi z większym stażem.
    W szkole się uczymy wszystkiego, tylko nie miłości,
    kodując się na innych w uczuciach uległości.

    I wtedy co niektórzy budzą się z letargu,
    nie chcąc uczestniczyć w życiu dusz przetargu,
    znajdują prawdę w sobie, z Bogiem rozmawiają,
    budząc strach w innych, że wpływ na życie mają,

    są izolowani od reszty społeczeństwa,
    za odbieranie kościołowi władzy palmy pierwszeństwa,
    że się ośmielili iść inną drogą, jak kościół każe,
    i zamiast cielce miłość i prawdę wznoszą na ołtarze.

    Ci, co Boga w swoim sercu do tej pory nie odkryli,
    do końca się zamkną i pod dyktando władzy będą żyli.
    Sakrament bierzmowania wetrze się w ich boskie ciało, żeby służyli hierarchii
    bo kościołowi jest wciąż mało.

    I tak docieramy do wieku mocy dojrzewania,
    tłumi się pod strachem energie naszego wzrastania.
    Nikt nam nie tłumaczy, jak wielką mocą dysponujemy,
    gdyż nieświadomi dobrymi niewolnikami systemu zostaniemy.

    Kształcić się będziemy przez lata w wielkim stresie,
    nie zdając sobie sprawy, że wiedza jest w nas a nauczyciele w lesie.
    Kończąc naukę zasilimy szeregi bezrobotnych armii,
    licząc na to, że władza i kościół nasze ciała nakarmi.

    Gdy już tak tkwimy w niewoli i chorzy z uzależnienia,
    nasze dusze wołają o pobudkę ze snu niemocy spełnienia.
    I niektórym się udaje zerwać kody nieświadomości,
    zdobywając Boską wiedzę napełniając się uczuciem miłości,
    zasilają szeregi ludzi pragnących wolności,
    doprowadzając tym system do uczucia wściekłości.

    Lecz większość niestety we śnie swym zostaje,
    licząc wciąż na to, że przy bogatym i głodny się naje.
    Większość też ludzi sakrament małżeński przyjmując,
    kochaną osobę wiąże, fałszywie miłość kodując.

    I rodzą się dzieci Boże w biedzie i braku miłości,
    byle było ich więcej, to kod kościoła dla swej chciwości.
    Kościół i władza obdzierają nas z ostatniego tchnienia,
    zabierając nam godność i możliwość samostanowienia.

    Ci co szczęście mają, pracować będą w pocie czoła,
    kodując się na ciężkie życie, smutek rozsiewając dookoła.
    Smutki i żale nasze zatopione w oparach alkoholu,
    wprowadzać będą zakłócenia i kody niemocy w ziemskim polu.

    Bogaci jeszcze bardziej bogacić się będą,
    nie wiedząc, że tacy do wnętrza klucza nie zdobędą.
    z każdym oddechem materialnego uzależnienia,
    będą patrzyli na swą duszę z pozycji własnego cienia.

    Jednak i z nich co niektóry ze snu się obudzi,
    i zapał do gromadzenia w swym sercu ostudzi.
    Gdy pojmą, że bogactwo i władza żądzą światem iluzji,
    zdejmą kody niewiedzy, budząc świat miłości, energii fuzji,
    i pionierami, głosząc prawdę w społeczeństwie,

    że życie bogate na zewnątrz jest fałszem w bezpieczeństwie,
    że świątynią Boga nie jest budynek kościelny,
    że ci, co tak myślą, w niewiedzy służą mocom piekielnym,
    że Bóg umiłował tylko jednego przedstawiciela,
    tego, co w nas żyje i jego nauki w życie wciela.

    Lecz takich osób jest i będzie bardzo niewiele,
    będą szykanowani i opuszczą ich przyjaciele,
    fałszywi zresztą, drżąc ze strachem o egzystencję,
    oddadzą swą wolność i prawdę w pazerne władzy ręce.

    I większość z nich będzie, nie mogąc z kodami sobie dać rady,
    Szukać na zewnątrz pomocy korzystając z lekarzy porady.
    Dożywając kwiecia wieku, wieku swego przekwitania,
    dusze bardzo wielu ludzi zanucą pieśń rozstania,

    pieśń rozpaczy dla ciała, dla duszy westchnienia,
    że znowu w tym wcieleniu mało było zrozumienia,
    co jest w życiu ważne, po co tu żyliśmy,
    za jaką prawdą w świecie ciągle goniliśmy.

    Niektórzy odeszli, lecz inni pozostają,
    dalszą szansę nauki od swej duszy dostają.
    I znowu tylko garstka z nich oprzytomnieje,
    że życie to nie starość, co jak metal rdzewieje,
    że ważna jest miłość do wszelkiego stworzenia,
    by u schyłku życia mieć poczucie zjednoczenia,
    że każda istota, co z miłości się tworzy,
    nasze serca na wszechświat miłości otworzy.

    Uczyć też będą ci szacowni ludzie,
    że żyjąc dla pieniędzy żyje się w ułudzie,
    że goli tu przyszliśmy i goli odejdziemy,
    że tylko w miłości swe spełnienie znajdziemy.

    Lecz i oni gdy odejdą, już na to wpływu nie będą mieli,
    złożą ich kości na cmentarzu w grobie, choćby tego nie chcieli.
    Ostatni kod przyjmą do swego martwego ciała,
    gdy zapłacą za pogrzeb w niebie ich czeka chwała.

    I skończyć w zasadzie tę smutną opowieść można by było,
    żeby nie myśl, że bez pieniędzy i władzy lepiej by się żyło.
    Bo cóż nam dają te wszystkie kody władzy i kontroli,
    niszczą nasze ciała i psychikę trzymają w niewoli,
    gdyż są zła mistrzami iluzji w swym piekielnym fachu.

    A gdyby tak spojrzeć na życie nasze z dobrej strony,
    i mieć wszystkie stworzenia i miłość przed złem do obrony,
    żyć chwila obecną, widzieć w każdym swe odbicie Boskie,
    być Bogiem za życia i prowadzić życie beztroskie,
    wierzyć w swą moc, o której Chrystus opowiadał,
    być taki jak on, by każdy świadectwo prawdzie dawał.

    Nie będzie morału z tej długiej o życiu opowieści,
    scenariusz niech każdy napisze sam, a życie jego prawdę obwieści…”😀

    • Dawid56 pisze:

      Dziękuje Margo bardzo piękny wiersz🙂🙂

      • MAMA TIKA pisze:

        Może kogoś zainteresuje:
        „Toltekowie to starożytny lud, który przed wiekami żył na terenie dzisiejszego Meksyku. Ich wiedza, która przetrwała do dnia dzisiejszego nie jest religią. Można ją określić jako „sposób życia, wyróżniający się łatwym dostępem do szczęścia i miłości”.
        Toltekowie dokonali bardzo prostego odkrycia: że każdy z nas żyje w swoim własnym świecie – świecie wyobrażeń, przekonań i nawyków wpojonych nam przede wszystkim w dzieciństwie. Każde takie wewnętrzne przekonanie Toltekowie nazwali umową, jaką zawarliśmy dawno temu z samym sobą – często tylko z tego powodu, że nie mieliśmy wystarczająco sił, by się przeciwstawić presji otoczenia. Takie słowa jak „do niczego się nie nadajesz”, „nikt Cię nie będzie chciał”, „nie zasługujesz na…”, „to przez Ciebie…” – to tylko niektóre z umów, jakie wpajano nam w dzieciństwie.

        Oczywiście nie wszystkie umowy są złe – wiele umów gwarantuje sprawiedliwe i bezpieczne funkcjonowanie w społeczeństwie. Jednak to umowy z przeszłości sprawiają, że postrzegamy siebie, innych ludzi, wydarzenia i okoliczności jako miłe i korzystne albo denerwujące, wstrętne lub budzące strach.
        I może nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie fakt, że umowy się dezaktualizują…

        Z obserwacji Tolteków wynika, że większość starych umów przestrzegamy nieświadomie, tak samo jak większość z nich nieświadomie „podpisaliśmy” w dzieciństwie. Taka sytuacja wyklucza świadomą zmianę umowy w chwili, gdy zmieniające okoliczności sprawią, że nie jest już aktualna. W ten sposób tkwimy latami w niepotrzebnych, ograniczających poglądach i przekonaniach, a moglibyśmy się od nich uwolnić porzucając tym samym okoliczności, które sprawiają nam przykrość i ból.
        Jak sobie z tym poradzić? Toltekowie twierdzili, że nikt inny prócz nas samych nie jest w stanie decydować o naszych umowach. Tylko Ty my masz klucz do swojego szczęścia, nikt inny. Co należałoby zrobić? Według Tolteków najlepszym rozwiązaniem jest wytropić wszystkie umowy i zastąpić je czterema poniższymi:”

        więcej tutaj:
        http://zdrowie.1krok.pl/umowy.htm

  7. Mezamir pisze:

    Michalski-Iwieński S.F., Bhagawadgita, czyli Pieśń o Bogu.
    Poemat filozoficzny indyjski, Ultima Thule, Warszawa 1927.

    http://www.bhagavadgita.eu/?page_id=1569

    Narajana jest wyższy od niezamanifestowanego (avyakta).
    Z niezamanifestowanego powstaje Jajo (aṇḍa) [świata].
    A wewnątrz jaja znajdują się światy [złożone z] siedmiu wysp oraz Ziemia.

    http://www.bhagavadgita.eu/?p=1321

  8. Mezamir pisze:

    Śrimad Bhagawatam Księga 12

    2.1
    Śukadewa Goswami powiedział:
    – O królu, religia, prawdomówność, czystość, tolerancja, łaska, długość życia, fizyczna siła i pamięć dzień po dniu ulegną zmniejszeniu pod wpływem potężnego
    wieku Kali.

    2.2
    W Kali-judze, samo tylko bogactwo będzie uważane za oznakę dobrych urodzin,
    odpowiedniego zachowania się i dobrych cech. Prawo i sprawiedliwość będą stosowane w oparciu o czyjąś pozycję.

    2.3
    Mężczyźni i kobiety będą żyć razem tylko w oparciu o zewnętrzną atrakcję cielesną, a sukces w interesach będzie polegał na oszustwie. Męskość czy kobiecość
    będzie oceniana stosownie do sprawności w seksie, a mężczyzna będzie przyjmowany jako bramin tylko dzięki noszeniu świętej nici.

    2.4
    Czyjaś duchowa pozycja będzie określana stosownie do zewnętrznych symboli i w
    oparciu o tę samą zasadę ludzie będą zmieniać duchowe porządki życia. Czyjaś
    własność będzie uważana za podejrzaną jeśli osoba ta nie będzie zarabiała wystarczająco na swoje utrzymanie, a sprytny mówca będzie uważany za uczoną osobę.

    2.5
    Osoba bez pieniędzy będzie uważana za pozbawioną świętości, a hipokryzja będzie
    przyjmowana za moralność. Małżeństwo będzie zawierane jedynie w oparciu
    o umowę słowną, za wystarczające oczyszczenie ciała, bez dekorowania go symbolami religijnymi, będzie jedynie wzięcie kąpieli.

    2.6
    Święte miejsca będą uważane jedynie za zbiorniki wody do wzięcia oczyszczają-
    cej kąpieli, a czyjaś piękność będzie oceniana w oparciu o sposób uczesania.
    Zapełnianie brzucha stanie się celem życia, a zuchwalstwo przyjmowane będzie
    za tak zwaną prawdę. Ten kto będzie w stanie utrzymać rodzinę uważany będzie
    za eksperta życiowego, a zasady religijne będą przestrzegane tylko dla reputacji.
    2.7
    Gdy Ziemia przepełni się taką skorumpowaną populacją to najsilniejsi z klas
    społecznych przejmą władzę polityczną.Symptomy Kali jugi

    2.8
    Tracąc swoje żony i własności dla skąpych i bezlitosnych władców zachowujących
    się nie lepiej niż złodzieje, ludzie pouciekają w góry i do lasów.

    2.9
    Nękani klęskami głodowymi i nadmiernymi podatkami ludzie uciekną się do jedzenia liści, korzeni, mięsa, dzikiego miodu, owoców, kwiatów i nasion. Gnębieni
    suszą będą całkowicie zrujnowani.

    2.10
    Ludzie będą cierpieć nadmierny chłód, silne wiatry, wielkie upały, deszcze i śnieżyce.
    Co więcej, będą dalej prześladowani zamieszkami, głodem, pragnieniem, chorobami
    i wielkim niepokojem.

    2.11
    Maksymalna długość życia człowieka w Kali-judze wynosić będzie 50 lat.

    2.12-16
    Pod koniec wieku Kali ciała wszystkich stworzeń poważnie zmaleją, a religijne
    zasady warnaśrama dharmy ulegną zatraceniu. Ścieżka Wed ulegnie całkowitemu
    zapomnieniu w społeczeństwie ludzkim, a tak zwana religia będzie głównie ateistyczna. Władcy w większości będą złodziejami, zajęcia ludzi opierać się będą na
    kradzieży, kłamstwie i niepotrzebnej przemocy, wszystkie klasy zredukowane
    będą do najniższego poziomu śudrów (robotników), krowy będą rozmiarów kozła,
    duchowe zgromadzenia nie będą różniły się od zwyczajnych domów, a rodzinne
    połączenia będą ograniczały się do natychmiastowych związków małżeńskich.

    2.17
    Pan Wisznu, Dusza Najwyższa i mistrz duchowy wszystkich ruchomych i nieruchomych żywych istot, który jest Bogiem, Najwyższą Osobą, rodzi się aby chronić
    zasady religijne i uwolnić świętych wielbicieli od reakcji materialnego działania.

    2.18
    Pan Kalki pojawi się w domu wielkiej duszy i najwybitniejszego bramina o imieniu
    Wisznujaśa, w wiosce Śambhala.

    2.19-20
    Pan Kalki, władca wszechświata, dosiądzie Swojego rączego konia Dewadattę i z
    mieczem w dłoni będzie podróżował po Ziemi ukazując osiem mistycznych bogactw, cech Najwyższego Boga i Swój niezrównany blask. W ten sposób będzie przemieszczał się z wielką prędkością i zabije miliony złodziei i oszustów pozują-
    cych na władców.

    2.21
    Po śmierci oszukańczych władców, mieszkańcy miast i wiosek poczują powiewy
    wiatru przynoszącego najświętszy zapach papki sandałowej i innych ornamentów
    Pana Wasudewy i w ten sposób ich umysły staną się oczyszczone duchowo.
    2.22
    Kiedy Pan Wasudewa, Bóg, Najwyższa Osoba, ukaże się w Swojej transcendentalnej formie czystej dobroci w sercach pozostałych przy życiu ludzi, ponownie
    obficie zaludnią oni Ziemię.

    2.23
    Kiedy Najwyższy Pan pojawi się w postaci Kalki, obrońcy religii, nastąpi ponownie
    Satja-juga i ludzkie społeczeństwo przywróci potomstwo w cesze dobroci.

    2.24
    Kiedy Księżyc, Słońce i Brihaspati ( Jowisz) znajdą się razem w konstelacji Karkata
    i wejdą jednocześnie do domu księżycowego Puszja, dokładnie w tym momencie
    rozpocznie się wiek Satja lub Krita-juga.

    2.25
    Tak oto opisałem przeszłych, obecnych i przyszłych władców dynastii księżycowej
    i słonecznej.

    2.26
    Począwszy od twoich narodzin do koronacji króla Nandy przeminie 1150 lat.

    2.27-28
    Spośród siedmiu gwiazd formujących konstelację Siedmiu Mędrców (Wielki
    Wóz), Pulaha i Kratu jako pierwsze ukazują się na nieboskłonie. Jeśli utworzy się
    linię biegnącą z północy na południe przez ich środek, to stosownie do tego jaki
    dom księżycowy przetnie ta linia, jest powiedziane, że ta gwiazda (lub układ
    gwiazd) rządzi konstelacją w odpowiednim sobie czasie. Siedmiu Mędrców
    (Wielki Wóz) będzie połączonych z poszczególnym domem księżycowym przez
    sto lat w kalkulacjach ludzkich. Obecnie, w czasie twojego życia Siedmiu Mędrców
    (Wielki Wóz) znajduje się w domu księżycowym zwanym Magha.
    http://bhaktiwedanta.files.wordpress.com/2010/02/att00145.pdf

    Oczywiście trzeba wziąć poprawkę że jest to tłumaczenie według Wisznuitów
    Czyli nie że jest fałszywe,tylko że jest interpretowane po wisznuicku
    wnioski są wisznuickie🙂

    Mnie najbardziej podobają się słowa na temat tego że nastaną czasy
    gdy fałszywe religie zdominują świat.
    Idealnie pasuje mi ten fragment w kontekście globalizacji
    globalnego judeochrześcijaństwa w tym islamu
    (judaizm+chrześcijaństwo+islam=1,trzy owoce jeden korzeń)

    • Mezamir pisze:

      „Właśnie ten tekst Gity jest zebraną esencją znaczenia wszystkich Wed,
      jest trudny do zrozumienia, choć, by ukazać jego znaczenie,
      wielu tłumaczyło [go] zgodnie z zasadą:
      ćwiartka wersu – znaczenie ćwiartki,
      wypowiedź – znaczenie wypowiedzi.

      Zrozumiawszy, że na skutek mnogości znaczeń będących niezwykle wielką przeszkodą zwykli ludzie go nie pojmują, po rozważeniu znaczenia wybranego spośród wielu znaczeń, będę pokrótce tworzyć objaśnienie.”

  9. Mezamir pisze:

    Koncepcja błędu (doṣa ) w kulturze indyjskiej. Traktaty z zakresu teorii literatury i sztuki

    http://www.academia.edu/3826825/Koncepcja_bledu_do_a_w_kulturze_indyjskiej._Traktaty_z_zakresu_teorii_literatury_i_sztuki

  10. Mezamir pisze:

    “„Subtelną przyczyną kryzysu ekologicznego jaki nastąpił,ignanasani widzieli w tym
    że zniknęli silni szamani,podtrzymujący harmonię świata ludzi i świata duchów.
    Dobre duchy-pomocnicy zaczęły ginąć
    a duchy-mordercy niszczyciele nabrały sił i zaczęły niszczyć życie na Ziemi.

    „Kiedy umierają szamani,umierają też Szajtani-tak powiedział diabeł*/duch Ziemi”.

    Słowa „diabeł” ignanasani używają dla bóstwa i ducha niezależnie od tego
    czy jest ono życzliwe czy nie(“anioł” i “demon” to dla nich diabeł).

    Drobniejsze duchy świętości rodzinnej(Kojka)
    nazywają oni Szajtanami
    (jest to wzięte od Rosjan którzy nazywają Szajtanami miejscowe duchy)
    Matka Drzew to Hore,zapewniająca harmonię biosfery,jej dzieci to siedem duchów Gagar.

    „Śmierci się zrobiło dużo bo szamani umarli
    gdy szamanów było dużo pogrzebów było miej”.

    W skutek zagłady szamanów zginęły też duchy Gagary zapewniające harmonię świata zwierząt i roślin.
    Najpierw gdy Ziemia powstała,siedem Gagar podtrzymywało nogi Ziemi.
    Siedem Gagar było Szajtanami.One trzymały nogi Ziemi i szajtańskie drzewa(Kojka)były żywe.
    Kiedy zabrakło szamanów powstało dużo mogił,nogi Ziemi zaczęto podcinać
    duch Ziemi zaczął gryźć,od tego zaczęły padać drzewa Szajtanów.
    My tutaj siedzimy,pewnie one(drzewa)tu leżą.

    Szajtańskie drzewa Kojka,to święte drzewa w których mieszkają duchy szamańskie.
    W rezultacie matka drzew Hore,straciła prawie wszystkie swoje oczy(jej oczy to szamani)
    nogi jej osłabły(jej nogi to Gagary i drzewa)zasnęła i przestała przeciwdziałać złu”.

    „Innym ważnym środkiem obcowania ze światem subtelnym
    jest miejsce,w którym znajduje się Duch.
    Funkcję tego urządzenia bardzo dobrze określił pewien szaman ewenkijski.

    Powiedział że idole ,wizerunki i inne święte przedmioty są
    „siedzeniem dla Ducha,które człowiek powinien przygotować nie tylko dla Ducha
    ale i dla swojego gościa”
    jeżeli chce aby gość był w stanie prowadzić rozmowę z gospodarzem.

    Takim”siedzeniem”może być figurka ducha wyrzeźbiona z drewna lub innego materiału
    jego narysowany wizerunek,szczególne drzewo,dziupla,pieczara,nora itp.
    Do dłuższego przebywania można przygotować domek
    może nim być np szamański bęben,zawieszki na ubraniu,kostur,miecz itd.

    W szeregu tradycji np Tajlandii,przygotowywane są specjalne domki dla duchów *
    podobne do maleńkich świątyń gdzie przynosi się ofiary
    (ofiary z jedzenia,czasem z roślin a nawet z intencji,ofiarowuje się własną modlitwę)

    Kosmos Mistyczny – Eugeniusz Fajdysz

    * Stąd pochodzi zwyczaj robienia “szopek betlejemskich”.

    Na twórcy spoczywa zatem duża odpowiedzialność
    w przypadku pomyłki, błędu podczas aktu tworzenia
    bóstwo nie zamieszka w wizerunku, który wyjdzie spod jego rąk.
    Dlatego też traktaty takie jak śilpaśastry,a pośród nich Ćitrasutra

    (często uważana za czołowy tekst będący źródłem informacji na temat śilpy
    i teorii ikonografii)

    są źródłem niezwykle precyzyjnych wskazówek dotyczących
    praktycznego sporządzania wizerunku bóstwa.
    Kluczem do sporządzenia właściwego dzieła jest przede wszystkim
    ikonometria, czylitalamana (tālamāna) zasady określające dokładne wymiary wizerunku.

    str 40

    “Ponieważ odpowiednie proporcje w indyjskiej estetyce
    są niezwykle ważne w kontekście kategorii piękna,
    dlatego też stanowią one podstawę tworzenia boskiego wizerunku. Osobna lekcjaWisznudharmottarapurany została natomiast poświęcona dokładniejszemu opisowiwizerunków b
    oskich oraz ewentualnym błędom popełnianym podczas ich formowania,
    a także skutkom mogącym wyniknąć z takiego właśnie przebiegu sytuacji.
    Wykład, którywygłasza mędrzec Markandeja,
    obejmuje dokładną charakterystykę oczu, twarzy, spojrzeń,ozdób,
    oraz ubrań.

    z drugiej części wynika zaś jasno, iż jak już wspomniano,
    wizerunek sporządzony wbrew przyjętemu kanonowi staje się bezużytecznym
    w wymiarze religijnym, gdyż bóstwo mające być w nim uosobione
    nie zstępuje do błędnie wykonanego dzieła

    Konsekwencje takiego „błędu w sztuce”, mogą być daleko idące.
    Wisznudharmottarapurana
    skrupulatnie wymienia wszystkie możliwe niedociągnięcia,
    a także wynikające z nich skutki.i tak:
    ūrdhvā dṛṣṭir

    adhodṛṣṭis
    tiryak t
    eṣāṁ vivarjayet |

    hīnādhikā vā dīnā vā kruddhā rūkṣā tathaiva ca ||

    ūrdhvā tu maraṇāyoktā śokāyādhaḥ prakīrtitā |
    tirya
    g dhanavināśāya hīnā bhavati mṛtyave ||

    adhikā śokajananī dīnā ca nṛpasattama |

    rūkṣā bhayāvahā proktā kruddhā bhayavivardhinī ||

    pramāṇahīnair

    aṅgaiś
    ca tvadhikair
    api pārthiva |

    śātodarī kṣudbhayadā maraṇāyādhikodarī ||

    sakṣatā maraṇāyoktā hīnā dhanavināśinī |

    adhikā śokajananī rūkṣavarṇā bhayapradā ||

    vivṛtena ca vaktreṇa kulanāśakarī bhavet |

    prāṅnatā dhananāśāya dakṣiṇena ca mṛtyave ||

    paścimena sutaghnī syād

    udag bhayavivṛddhaye |

    pramāṇahīnā nāśāya adhikā dehanāśinī ||

    aślakṣṇā maraṇāyoktā kruddhā rūpavināśinī |

    Wzroku wzniesionego unikać należy,
    jako i w dół skierowanego oraz skośnego.

    Za małe [wizerunki] być nie powinny, ni za duże.
    Nie powinny być ponure, okrutne, ni surowe.
    Ten, o wzroku ku górze skierowanym, za śmierć niosący jest uznany.

    W dół zaś [spoglądający] zgryzotę rodzi.
    Ten, o wzroku skośnym, majątku utratę niesie,

    A za mały ku śmierci wiedzie.

    Za duży zaś [wizerunek]i ponury, o Największy z Królów, smutek rodzi,

    A gwałtowność jego, za strach rodzącą [została] uznana.

    Ten zaś,o wyrazie zapalczywym, trwogę jeno wzmaga.

    O Panie, zbyt małymi partiam i ciała, ani zbyt dużymi
    [odznaczać się nie powinien].
    Ten o talii za szczupłej, głodu i strachu bowiem jest źródłem.

    Ten zaś w pasie szeroki śmierć ze sobą niesie.

    Uszkodzony ku śmierci wiedzie, za mały bogactwa kresu jest przyczyną.

    Gdy jest za duży,frasunek sprowadza, a znów o barwie ciemnej
    strachu jest zarzewiem.
    W [wizerunku] o twarzy odwróconej, rodu zguby [jest zalążek].

    Ku Wschodowi skłoniony bogactw stratę z sobą wiedzie.

    Gdy zaś [oblicze jego] ku Południu jest zwrócone, wtenczas –

    śmierci przewodnikiem.

    Ku Zachodowi się skłaniając – potomnych unicestwia.
    Ku Wschodowi bojaźń uwydatnia.
    Destrukcja przez miary niedostatek [następuje].
    Gdy [pewne] wymiary są za małe, powoduje destrukcję, gdy zaduże –

    ciało niszczy.

    Wizerunek niepoddany wygładzeniu uznany jest za
    sprowadzający śmierć
    Gdy wygląd jego groźny piękno zostaje zniszczone.”

    http://tonalinagual.blogspot.com/2013/07/kosmiczny-koowrotek-i-symbole-nie-tylko.html

  11. Mezamir pisze:

    Tak jak obiecałem,stary tekst w nieco odświeżonej odsłonie

    http://bialczynski.wordpress.com/2014/02/13/misjonarze-etnobojcy-zebral-merzamir-snowid/

  12. Mezamir pisze:

    Najpierw embrion jest bardzo mały, a potem rośnie by wkrótce zacząć żyć własnym życiem.
    Im bardziej walczysz ze “złem”tym bardziej staje się ono prawdziwe dla ciebie i bardziej Cię wykańcza.
    Definiowaniem zła wg własnych wygód zajmują się głównie “duchowni”.
    Doskonale wiedzą co robią i po co to robią
    Rozdają ludziom darmowe nocebo.
    Myśl rozpoczyna proces twórczy.
    Myśli prowadzą do uczuć, uczucia do działań, a działania do rezultatów
    http://www.sfora.pl/Ogromne-kolejki-do-egzorcystow-w-Polsce-a48466?utm_source=RSS&utm_campaign=RSS
    Nikt nie ma problemu z “opętaniami” tylko “wierni”

  13. MAMA TIKA pisze:

    Coś o dualizmie…

    … światło i ciemność stanowią dwie siły, dwa aspekty Rzeczywistości, Całości, Jedni czy Wszechświata, wzajemnie się uzupełniające i współtworzące w harmonii.

    W dualistycznym świecie faktycznie biegunowym pojęciem wobec NIENAWIŚCI jest UWIELBIENIE, gdyż zarówno nienawiść jak i uwielbienie zawierają w sobie ten sam „potencjał energetyczny o przeciwnej polaryzacji”. Natomiast MIŁOŚĆ ogarnia i harmonizuje te oba pozorne przeciwieństwa, które są dwiema wzajemnie uzupełniającymi się, dopełniającymi siłami: nienawiścią i uwielbieniem. MIŁOŚĆ jest tym uczuciem, które związane jest z „wyższą” świadomością wykraczającą poza dualne postrzeganie i ze ZROZUMIENIEM tejże części RZECZYWISTOŚCI, którą nazywamy naszym ziemskim światem.
    (…)
    Ludzie, którzy w zaślepieniu działają i mówią, że robią to z miłości, żyją w zapomnieniu. To nie miłość takimi ludźmi kieruje, lecz któraś z emocji fałszywie utożsamianych z miłością: uwielbienie czegoś / kogoś lub nienawiść wobec czegoś / kogoś, pożądanie lub cierpiętnictwo, poddanie lub chęć podporządkowania sobie innych, pożądanie władzy lub niewoli (znam takich, którzy mają wiedzę, ale wybierają cierpienie i rolę ofiary albo oprawcy, i użalanie się nad sobą).

    Miłość Wszechogarniająca jest podobna do stanu pełnego zrozumienia, połączenia w Jedni z Całością, Wszystkim, Co Jest. Jest stanem istnienia, w którym dostrzegamy doskonałość w całym Stworzeniu… A co to znaczy? Każdy z nas musi sam dojść do tego zrozumienia. Kiedy się jej doświadczy, wtedy przychodzi zrozumienie, czym jest miłość.

    I moje notatki z dnia
    23.11.2013

    Jednia, całość „stwarzając” istotę ludzką dała jej możliwość wyboru sposobu istnienia: w „Raju” i w szczęśliwości (świadomość połączenia) oraz w”Piekle” i w cierpieniu z powodu odłączenia od całości, Jedni (świadomość ograniczona tylko do ja-ego).

    W „Raju”, w świadomości połączenia, wszystko jest święte, każda góra i dolina, każdy zbiornik wody, każde drzewo, roślina, każde źdźbło trawy, kwiat, ziarno, każde zwierze, każdy kamień i każda istota ludzka. Także cała Ziemia, księżyce, planety, gwiazdy galaktyki i cała przestrzeń pomiędzy nimi… Wszystko, z istotą ludzką włącznie to są „cząstki” całości, Jedni, Wszystkiego Co Jest.

    W „Piekle” wyznaczone jest to, co jest święte, a co nie jest święte. To umożliwia tak zwane „poznanie” poprzez doświadczanie (symbol zerwania owocu z „Drzewa Poznania Dobra i Zła”). Dlatego wtedy, gdy jakakolwiek „cząstka” całości, Jedni oddziela się od Wszystkiego Co Jest, do akcji wkracza ego ze swoją wolną wolą i potrzebą nazywania, określania, oceniania i wartościowania wszystkiego, co się tylko da. Na tym polega owo „poznanie”. W ten sposób następuje dalsze oddzielanie poszczególnych części od całości, Jedni i technicyzacja oraz „specjalizacja”. No i oczywiście następuje wtedy jeszcze intensywniejsze ustalanie tego, co dla nas dobre i złe, co ma wartość, a co nie.

    Aby inni mogli uwierzyć w to, co dla nich dobre, a co złe i aby mogli podporządkować się odpowiedniemu „programowi dobra i zła”, ktoś sięga do pola pojęć, wzorów i idei Uniwersalnego Umysłu i „wymyśla” czyli wyjmuje z tego pola odpowiednie słowa, myśli oraz symbole i „stwarza” czyli konstruuje na przykład „Jedynego Boga”… A jeśli inny ktoś uważa, że co innego jest dla nas dobre i złe niż podaje „kapłan” owego „Jedynego Boga”, wtedy ten inny ktoś wymyśla (czyli wyjmuje z pola Uniwersalnego Umysłu) odpowiednie myśli i słowa, które konstruują innego boga. I staje się wówczas jego kapłanem.

    Każdy bóg daje możliwość rozróżniania dowolnie różnego „dobra i zła”, a właściwie ustalenia tego, co dobre dla nas, a co złe. I tak tworzą się różne lub zróżnicowane między sobą systemy wiary. Poprzez wielość bogów przejawia się całe bogactwo różnych przekonań i wiary w to, co dobre, a co złe. A owa możliwość ustalania dobr-ego i zł-ego jest przejawem tak zwanej wolnej woli.

    Jeśli ktoś ustala za nas, co jest dla nas dobre, a co złe, wówczas nasza wolna staje się „umownie” wolną wolą. Zasilamy dany system wiary (boga) czyli daną cząstkę pochodzącą z pola Uniwersalnego Umysłu i podtrzymujemy jego istnienie w takiej, a nie innej formie.

    Jeśli sami zaczynamy ustalać, co jest dla nas dobre, a co złe, wbrew panującym powszechnie (w danym środowisku czy kulturze) przekonaniom, wówczas sami stajemy się „bogami”. Ale nadal istniejemy w oddzieleniu i świadomość nasza jest określona przez nasze ego.

    Gdy przypominamy sobie o połączeniu, a potem docieramy w sobie do świadomości połączenia z całością, Jednią, wówczas nasza wolna wola stapia się z wolą Jedni, Całości… Wówczas w w pokorze i zrozumieniu realizujemy plan Jedni, Wszystkiego, Co Jest…
    😉

  14. marek pisze:

    a może jedyną wartością ,której w ogóle nie ma sensu analizować i której wszystko jest podporządkowane jest ” życie „. samo w sobie . Takie rozumienie wypływa u mnie z treści zdania usłyszanego we własnej głowie, a które brzmiało : ……. miłością jesteś , rosą życia , bo ja jestem w tobie …..

    • MAMA TIKA pisze:

      „a może jedyną wartością ,której w ogóle nie ma sensu analizować i której wszystko jest podporządkowane jest ” życie “. samo w sobie .”

      Witaj Marku. Tak, życie, istnienie samo w sobie jest tym, co JEST. Dlatego JESTEM, jesteśmy, istniejemy.

      „……. miłością jesteś , rosą życia , bo ja jestem w tobie …..

      Ano.🙂 A to, co robimy z tym życiem, istnieniem… jest po prostu przejawem tego życia, istnienia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s