Jowisz-Saturn-Uran-Ziemia albo ogień, ziemia, powietrze, woda

Wiele pisało się na tym blogu o Trójcy- Bóg Ojciec-Syn Boży –Duch Święty. Ta Trójca mogłaby sobie działać niejako samoistnie. Pozostaje jednak jeszcze czwarty element – to Matka Boża albo Gaja, której przynależy żywioł wody.Piątym elementem jest sam Człowiek. Morza i Oceany stanowią aż 71 % powierzchni Ziemi a ciało ludzkie składa się również w ok z 70 % wody. Można by dodatkowo spróbować przyporządkować tym „osobom boskim” fazy Zodiaku. W tym wypadku Bóg Ojciec to Koziorożec, Duch Święty- Wodnik, Jezus Chrystus- Strzelec. Mamy tu do czynienia z palcem Bożym, którego anteny wypadają w fazach Strzelca i Wodnika, a odgromnik w fazie Raka. Polem rażenia tego Palca Bożego jest faza koziorożca. W tym miejscu znajduje się Chronos- Czas- Bóg Ojciec .Podświadomie czujemy, że jest to nasze ograniczenie- czas, nakazy, zakazy, co wolno robić, co nie wolno czynić – materia. Nie na darmo Saturn posiada pierścienie i nie na darmo właśnie Saturn był ostatnią planetą którą znali Starożytni Odkrywając Urana w XVIII wieku wyrwaliśmy się z okowów i pierścieni Saturna. Wiek XVIII i XIX stał się wiekiem wykorzystania nowych nośników energii -pary elektryczności. Zanim panteonem Bogów rzymskich zaczął zarządzać Jowisz przed Jowiszem tym panteonem zarządzał Janus- bóg o dwóch twarzach jedną zwróconą w przeszłość a drugą w przyszłość .Odpowiednikiem słowiańskim Janusa był Świętowit Jesse .Ciekawe że Janus i Jesse byli nazywani bramą – mieli klucz do innych Światów.
Jessa
http://www.bogowiepolscy.net/jassa-jessa-4.html
W czasach nowej ery bramą był zwany również Jezus Chrystus. Imię Jezus znaczy również Issa Jesse Jeszua czyli również związany jest niejako z bramą ( zbawieniem) .Tym kluczem jest Miłość, która „otwiera bramy do królestwa niebieskiego” co brzmi w dzisiejszym języku tak wibracje Miłości powodują niejako „zelżenie” materii i synchroniczność wibracji ciała i ducha Człowieka i Kosmosu( Człowiek rozpala się od wewnątrz ogniem Miłośći – Światłem). Przed nami czas Wodnika , czas Urana. Nie powinien być to czas kabli i sieci komórkowych, czy Internetu, ale czas wzajemnej empatii i telepatii i podróży na inne Galaktyki za pomocą teleportacji czy ciała świetlistego- czy tak będzie zależy tylko od nas. Ważny jest też odgromnik Palca Bożego, który jest ”zanurzony” w Gai- matce Ziemi- to ona jest najważniejsza i to ona jest jedyną karmicielką istoty zwanej Człowiekiem , dlatego Człowiek nigdy nie powinien wybierać życia w świecie wirtualnym od Życia w Ogrodach Matki Ziemi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Istota Ludzka, Mistyka, Obserwacje Ziemi, planety i komety, Słońce i Natura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

48 odpowiedzi na „Jowisz-Saturn-Uran-Ziemia albo ogień, ziemia, powietrze, woda

  1. margo0307 pisze:

    „..Człowiek nigdy nie powinien wybierać życia w świecie wirtualnym od Życia w Ogrodach Matki Ziemi.”

    Zgadzam się z tym w pełni 🙂
    A w Ogrodach Mateńki Ziemi, pan Tadeusz przewiduje do końca tego roku w miarę ciepłą aurę😉
    Za to od przyszłego roku już nie ma być tak sielankowo…

    Cyt „PROGNOZA POGODY NA GRUDZIEŃ 2013

    I-sza dekada

    Początek grudnia to czas typowo jesiennej pogody z dość dużą ilością słońca, jednak z mgłami i zamgleniami występującymi na obszarze całego kraju, o umiarkowanej wietrzności. Temperatury dzienne zasadniczo powyżej 0 C z możliwością temperatur dwucyfrowych. Po 05.12. nadal ciepło, nawet bardzo ciepło jak na grudzień, z możliwością zwiększenia wietrzności. Do końca dekady raczej bez ekstremów pogodowych chyba, że pozytywnych. 10 grudnia może być z silniejszym wiatrem.

    II-ga dekada

    Od początku dekady prognozuję wzrost dynamiki zjawisk atmosferycznych i rozpocznie się okres wchodzenia w stan zimy (ochłodzenia), może jeszcze niezbyt ostrej, ale z coraz widoczniejszymi jej symptomami. Pełen stan pogody zimowej na terenie całego kraju atmosfera osiągnie w dniach 15-16-17 grudnia. W tym czasie może konkretnie sypnąć śniegiem przy znacznym wzroście wietrzności , z temperaturami tak dziennymi jak i nocnymi poniżej 0 st C. Ok. 18 grudnia wzrost siły wiatru do bardzo silnego.

    III-cia dekada

    W tym czasie zaobserwujemy, szczególnie od 22.12. pogłębianie się pogody zimowej, co zaowocuje znacznie niższymi temperaturami do dwucyfrowych włącznie tak dniem jak i nocą. Spadki temperatur będą połączone z wiatrem. Od połowy dekady dynamika atmosfery zacznie stopniowo wzrastać do wiatrów silnych i bardzo silnych. Ciągłe wzrastanie siły wiatru szczególnie 31.12. oraz 01.01. i 02.01. 2014 roku może spowodować kataklizmy i katastrofy o poważnych skutkach gospodarczych, oraz społecznych.

    Rok 2014 to początek Małej Epoki Lodowej- cyklicznego zjawiska atmosferycznego wynikającego z tzw. nutacji osi słonecznej spowodowanej grawitacją planet Układu Słonecznego. Skutki klimatyczne owych nutacji występujących co 200-210 lat w przeszłości historycznej były notowane w postaci mitów o potopie, przepowiedni biblijnego Józefa o siedmiu latach tłustych i siedmiu chudych, także plagi egipskie to konsekwencja MEL, a nie cuda Mojżesza. W czasach bliższych nam historycznie przykłady MEL , to czas wojen polsko-rosyjskich z przełomu wieków XVI i XVII , czy okres wojen napoleońskich. Czas trwania MEL a także ich konsekwencji sięga do 20 lat, pogłębienie ich skutków może wystąpić w przypadku nałożenia się na apogeum MEL mniejszego zjawiska astronomicznego jakim są nutacje (drgnięcia ) osi ziemskiej wywołane przez grawitację koniunkcji Jowisza i Saturna występujące co ok.20 lat.

    Nutacje osi ziemskiej posłużyły Nostradamusowi do sporządzenia serii katastroficznych Centurii, w których charakter zjawisk oparł on na specyfice znaku zodiaku , w którym wystąpiła wspomniana koniunkcja.

    W roku 2014 stan zimy może potrwać do końca maja ,przy czym w wielu rejonach Naszego globu może dojść do skrajnych zjawisk atmosferycznych, tektonicznych jak i sejsmicznych. Bardzo niekorzystne zjawiska występujące w przyrodzie najbardziej zagrażają Europie Zachodniej i Północnej, oraz krajom Basenu Morza Śródziemnego i Azji Mniejszej. Tam to również należy spodziewać się największych niepokojów społecznych jak i rewolt czy wojen, szczególnie w miesiącu kwietniu.

    W styczniu, przez pierwsze dwie dekady, zima w pełni ze wszystkimi jej aspektami czyli mrozem , śniegiem i wiatrem silnym i bardzo silnym. Możliwe ocieplenie po 25 stycznia, jednak ciągle zima.

    Luty także zima z możliwym ociepleniem ok. 06.02. jednak od 15.02. powrót zimy. Po 20 lutego możliwe ocieplenie trwające do końca miesiąca.

    Marzec to czas kiedy pogoda okaże się dość łaskawa i zawita ociepleniem trwającym do ok. 20.03. W trzeciej dekadzie powrót zimy z wiatrem i śniegiem

    Kwiecień dwie pierwsze dekady to stan zimy, w trzeciej dekadzie nastąpi ocieplenie jednak nie wiosna.

    Maj połowa pierwszej dekady dość ciepła, jednak od 05.05. do ok. 20 nawrót do stanu zimy, po czym wejdziemy w stan wiosny jednak z pogodą dynamiczną i kapryśną.

    Prognozowany okres to czas występowania wiatrów silnych i bardzo silnych. Mimo skrajności nie będzie to zima stulecia, niebawem doczekamy takich, które w pełni zasłużą na takie miano.”

    http://www.apokalipsa-eden.pl/

    • Ktoś pisze:

      Miały być podobnież mrozy po -50* a tu w jego prognozie nic o tym. Kto przekłamuje on ci metereolodzy?

      • ozyrys19 pisze:

        może – 50 * nie będzie ,ale dzisiaj od rana słyszę ,że mam się zabezpieczyć w węglowodany ,ziarna kasze,będzie zimno…a ja zdziwiona zadałam pytanie ;jakie zimno ,przecież nawet jest dosyć ciepło jak na koniec listopada?a ze 2 miesiące temu pisałam jak usłyszałam ,że będzie dosyć zimna zima…pomyślałam rano…może to był blef ,może źle usłyszałam? 🙂
        Ostatnio we wtorek zakupiłam na targu od rolnika 2 kg żyta ,2 kg pszenicy i 1 kg prosa .
        Nigdy nie gotowałam ,ani nie jadłam pełnych zbóż ,ale widać przyszła pora:)
        Jeszcze zaopatrzę się w kasze…bo dzisiaj tak usłyszałam🙂
        Poszukam w necie jak się to gotuje🙂🙂🙂
        Kiedyś tylko tak się jadło,widać przyszła pora i na to🙂

      • margo0307 pisze:

        Ktoś: „Miały być podobnież mrozy po -50* a tu w jego prognozie nic o tym….”

        Tak Ci spieszno do tych -50 st.C ?

        „..Mimo skrajności nie będzie to zima stulecia [2013/2014], niebawem doczekamy takich, które w pełni zasłużą na takie miano.” 😛

  2. Ktoś pisze:

    „Odpowiednikiem słowiańskim Janusa był Świętowit Jesse ”

    – tu bym polemizował ale skoro profesorowie wrodzy słowiańszczyźnie to NIEPODWAŻALNIE ustalili to na pewno mają racje bo przecież ten ciągły DRANG NACH SLAVE czemuś ma służyć. I nie jest to doczekanie przez Polaków Nowej Ery.

  3. Mezamir pisze:

    “W czasach nowej ery bramą był zwany również Jezus Chrystus. Imię Jezus znaczy również Issa Jesse Jeszua czyli również związany jest niejako z bramą ( zbawieniem) .”

    Kościół wprowadzając nowe nazwy w miejsce imion dawnych bogów
    wykorzystywał zjawisko homofonii.

    yeSu is the locative plural case.

    ya is “a goer or mover”, “the wind”, “joining, restraining, or abandoning”, “fame or light”.
    yA is “going, restraining, and attaining”, indicating “a carriage, religious meditation
    or the yoniliÑgam”.

    yad is “who, which, what, whichever, whatever, or that”, indicating “the puruSa”.

    yahu is “restless or swift” or “mighty or strong” (synonymous with mahat); also indicating “an offspring or child”, as an equivalent of putra ~ e.g. sahasoyahuH = sahasoputraH (“son of strength”), both used in reference to Agni.

    yahva is “restless, swift, active (as agni, indra, soma), or continually moving or flowing (as the waters)”, and likewise it is synonymous with mahat; also indicating “the sacrificer” (yajamAna).

    YahvI is “heaven and earth” or “the flowing waters” (often as sapta yahvI).
    And yahvat is “the ever-flowing (waters)”.

    So that yahvaH or yahvIH (yahweh) and iLAH (allah) are almost identical terms ~ with the Rgveda as the primary source for all monotheistic religions.

    http://www.hindudharmaforums.com/showthread.php?t=3125

    Chrystus powstał na bazie postaci mitologicznych takich jak Prometeusz,Lucyfer
    (w liturgii Wielkiej Soboty Jeszua nazwany jest Lucyferem do dziś i nikt tego nie widzi)
    Fosforos,Agni,Swaróg,Esus,Jasza,Yeshe itp
    zupełnie tak samo jak św Mikołaj stał się nowym imieniem Welesa/Waruny.
    Zwykła podmianka i próba akulturacji.

    • Mezamir pisze:

      Samo imię Tara ma dwa znaczenia.
      Pierwsze to „Wyzwolicielka”, a drugie, mniej znane to „Gwiazda Przewodnia”.(Wenus-Mez)

      „Pagma“ jest odpowiednikiem sanskryckiego „arya“ i oznacza „wyższa, szlachetna”,
      przy czym „ma“ wyraża, że jest ona matką wszystkich buddów (czytaj oświeconych/przebuddzonych-Mez)

      http://www.diamentowadroga.pl/dd43/tara_zenska_energia_oswiecenia

      • Mezamir pisze:

        Znaczenie Wenus wśród Słowian-zwierzęca gwiazda/zwierzonka.
        Wg włościan pochodzi ona stad że Wenus zwierzynie świeci względnie że wieczorem
        kiedy ona wstaje zwierzęta się podnoszą.
        Podobną nazwę dla wieczornej Wenus mają Czesi(zviretnice) oraz Litwini(źverine).

        Wenus jest również nazywana Służebnicą Miesiąca lub Gwiazdą Księżyca,mówi się że idzie przed światłem tzn miesiącem i drogę mu kieruje,stad jej nazwy:”gwiazda miesiączkowa” i miśnica zirrnyci.

        Wenus związana jest z Księżycem a księżyc z okresem(miesiączką) u kobiet,Wenus ma również związek z pentagramem.
        matematyka.wroc.pl/system/files/u12/pentagram11d.jpg
        Tym który symbolizuje pierwiastek kobiecy,z dwoma ramionami w górze…
        czyli z “czarnym,złym,szatańskim” pentagramem 😉

        Kolejne koniunkcje Wenus ze Słońcem następują w przybliżeniu 13 razy na 8 lat ziemskich (ruch Wenus i Ziemi jest bliski rezonansu 13:8). Z tego powodu wykres jej położenia na niebie ma pięciokątną symetrię.

        Wenus obraca się wokół własnej osi w przeciwnym kierunku niż większość planet Układu Słonecznego.

        Auseklis, Aussauts – Gwiazda Poranna. Jeden z dwóch braci blizniaków personifikujących planetę Wenus. Syn boga nieba Dievsa, oblubieniec słonecznej panny Saule, o którą walczy z księżycem (Meness).Przedstawiany czasem w postaci konia.

      • margo0307 pisze:

        Mezamir: ” Pagma“ jest odpowiednikiem sanskryckiego „arya“ i oznacza „wyższa, szlachetna…”

        Hmm, dzisiaj tak bardzo wychwalasię pod niebiosa rasę Arya, że zupełnie zapomina się, iż oni – Arya – także mieli swoje „za pazurami”😦
        Zapominamy o tym, że „nic nie dzieje się przypadkowo”…

        I nie jest moją intencją – bo pewnikiem zaraz spadnie na moją głowę grad kamieni i szkalowania 😉 , by potępiać szystkich w czambuł, należy jednak – jak myślę – przy braku wiarygodnych dowodów – zachować zdrowy rozsądek i przynajmniej zastanowić się nad faktem – dlaczego zadziewa się to, co się zadziewa…

        • Mezamir pisze:

          Nie wiadomo czy to byli ci Arjowie czy ktoś kto pełnił ich obowiązki😉
          Moja sąsiadka np,pamięta wojnę i widziała żydów przebranych w niemieckie i rosyjskie mundury,strzelających do Polaków.
          Teraz dzięki nim mamy „dowody”, że Rosjanie i Niemcy nienawidzili Polaków.

  4. Mezamir pisze:

    Pani Lela – polańska Wenus
    Autor: Bogowiepolscy.net

    Dziedzilela – niebiańska bogini Polan. Wielu badaczy mitologii słowiańskiej od dawna uznaje jej kult za pewny lub prawdopodobny, a wyniki poszukiwań okazują się tu nadspodziewanie owocne. Przedstawiamy artykuł autorstwa Grzegorza Niedzielskiego – “Pani Lela – polańska Wenus”, w którym autor wskazuje kolejno na:

    1. Bogate informacje źródłowe wspominające imię Lela, jego liczne warianty oraz współgrające z nim, jak wnioskują badacze tematu, określenie/imię Łada:
    – Łada jako Wenus (glosy do Mater Verborum, XIII w.)
    – Yleli (Statua provincialia breviter -1420 r.)
    – Ylely (Sermones per circulum anni Cunradi, 1423 r.)
    – Dzidzileyla jako Wenera/Wenus (J. Długosz 1455 r.)
    – Łada, bogini mazowiecka (J. Długosz 1464–1480 r.)
    – Dzidzililya i Łada (Chronica Polonorum, 1521 r.)
    – Leli (Powieść rzeczy istej 1550 r.)
    – Zezylia jako Wenera/Wenus (M. Kromer, 1555 r.)
    – Zizilia i przyśpiew “Łado, Lelu moja” (M. Stryjkowski, 1582 r.)
    – Zyzylia (J. Wujek, 1584 r.)

    2. Staropolskie imię bogini – Dzidzilela / Dzydzilejla – poprzez znaczenie staropolskiego pojęcia dziedziczka jako władczyni, rosyjską rozdzielną formę Didi-Łada, bałtyjskiego boga Dzidzis Lado (czyli Wielki Łado w dialekcie dzukijskim) i wreszcie chorwackiej i serbskiej Królowej Ljelji należałoby współcześnie – w języku polskim – rozumieć rozdzielnie jako Pani Lela, Królowa Lela lub Wielka Lela.

    3. Kult bogini Leli / Lejli posiada szerokie poświadczenie w folklorze ludów słowiańskich. W pierwszym rzędzie należy wymienić tu wiosenny obrzęd Królowej Ljelji na terenie Chorwacji i Serbii, w szczególności taniec dziewcząt z mieczami, co ważne analogiczny taniec dziewcząt z mieczami opisuje dla Polski Łukasz z Wielkiego Koźmina w 1405 roku. Warto dodać, że taniec ten w Chorwacji jest nadal żywy i został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Następnie przywołać można rosyjskie i ukraińskie pieśni weselne z przyśpiewami “Łado, Lelu”, dziewczynę zwaną obrzędowo Lalej i wreszcie postać południowosłowiańskiej Dodoli / Diduli / Didilji, a wracając do Polski wiosenne zabawy zwane Dziedziłami. Z kolei na obszarze bałtyjskim analogiczne cechy “wenusjańskie” zaobserwować można u bogiń o imionach Laima i Saule.

    4. Ślady kultu bogini Leli / Lejli ujawniają szerokie powiązania indoeuropejskie. Świadczy to – jak wskazują badacze tematu – o niezwykłej pierwotności imienia naszej bogini. Dla przykładu wymienić można tu nordycką, łączoną z Freją boginię Frigg, określaną epitetem ELJA, następnie mityczna rzymska Rea ILJA (Sylvia), hetycka bogini Lelwani / Lilwani / Leluwani, hinduska Lalita i wiele innych. Dodatkowo takie pojęcia jak polskie / wielkopolskie lelać, lulać, białoruskie lalejeć/lalejić, niemieckie lalen/lallen, angielskie lull, sanskryckie lēlāyati / lālayati wyraźnie krążą wokół takich pojęć jak mowa dziecięca, piastowanie dziecka, kołysanie/lulanie (również w znaczeniu magicznym), usypianie (również w odniesieniu do przodków), zabawa, głaskanie, poruszanie (tam i z powrotem), pieszczoty (w zależności od kontekstu także dorosłych kochanków), falowanie, przelewanie się wody oraz iskrzenie czystych, jasnych wód. Imię Lela oznacza więc, zgodnie z wnioskami badaczy tematu, “tą która kołysze”, jednakże w powyższym szerokim znaczeniu tego zwrotu.

    5. Przedstawiając obraz bogini wenusjańskiej należy pamiętać o szerokim spektrum rozmaitych czarów miłosnych i zabiegów jakie miały zapewnić życzliwość bogini. Dotyczy to zarówno związków krótkotrwałych jak i stałych, znalezienia partnera, uwodzenia, obrzędów weselnych, łagodzenia konfliktów w powstałym związku (por. ziele lubczyka), powodzenia i zdrowia w czasie ciąży jak i wychowania dziecka, opieki nad rodziną i domostwem (por. znak ochronny rozeta / leluja), a nawet zapewnienia opieki nad zmarłymi przodkami (por. polskie porzekadło “pójść do Leli/Lalii”) co pozostaje w ścisłym związku z fazami i cyklami planety Wenus – Gwiazdy Lelowej.

    6. Za święte rośliny bogini Leli uznać można w pierwszym rzędzie drzewo – lipę i kwiat – lilię złotogłów, zwaną u ludu leliwą – identycznie jak stary polski herb szlachecki – Leliwa / Leliwita, następnie określenie pięknej dziewczyny – leliwka / lelija i wreszcie samej planety Wenus(!) – Leliwa / Gwiazda Lelowa. Z kolei święte zwierzęta lub zoomorficzna postać bogini to biedronka “boża krówka” i kukułka “zaklęta królewna”, obie zwane u ludu zazulą / zieziulą, niemal identycznie jak późne imiona bogini – Zizilia i Zezylia oraz przypisywane obu właściwości (por. kukułka jako berło greckiej bogini Hery). Pozwala to wysnuć przypuszczenie iż spisujący relacje kronikarze staropolscy posiadali weryfikowaną wiedzę na temat ówczesnych wierzeń ludowych.

    Źródło:http://www.bogowiepolscy.net/lela-lejla-1.html

    • Livia Ether pisze:

      „Z kolei święte zwierzęta lub zoomorficzna postać bogini to biedronka “boża krówka””

      BIEDRONKI? „BOŻA KRÓWKA”???

      o kurcze to może właśnie dlatego widziałam Biedronki w trakcie Tranzytu Wenus 2012:

      /ten kalendarz był jak żywy, wykonany z materii organicznej.. ruszał językiem i zapraszał.. wejdź we mnie, wejdź… zobacz jaki jestem od tyłu… nie chcesz mnie lepiej poznać? w pewnym momencie ujrzałam jak moja miniaturowa postać zbliża się do tego języka, który teraz przypominał ogromne schody, ale tak jakby ruchome, hmmm… może tak to odebrałam, bo wszystko się ruszało… szłam chyba o tych schodach, choć nie wiem czy doszłam do celu, bo chyba wtedy przysnęłam… w sumie nic odkrywczego…. powiem Ci też, że bardzo mnie zaciekawiła postać tego pana Iluzjonisty…. lubił się kręcić w kółko, kreślić świetliste spiralki…. i sprawiać wrażenie, że wszystko się dookoła niego kręci … kojarzy mi się trochę z Metatronem, który też potrafi tak pięknie czarować.. pojawił się poprzez ten kwiecisty portal utworzony z tańczących biedronek (naprawdę nie mam pojęcia dlaczego biedronki, a nie np. motylki).. a to mi się akurat skojarzyło z Bożym Ciałem, które wypadało na drugi dzień w czwartek, tj. w dzień po tranzycie… ujrzałam swoją…/

      http://liviaspace.com/2012/12/07/wielki-zderzacz-hadronow-zakonczy-kluczowy-eksperyment-w-dzien-konca-kalendarza-majow/

    • Ktoś pisze:

      „dziewczynę zwaną obrzędowo Lalej ”

      – ciekawe czy to potem nie zmutowało w Lelum od Lelum Polelum.

  5. Mezamir pisze:

    Raczej Lilit

  6. Mezamir pisze:

    Lel i Polel kojarzą mi się z Rahu i Ketu

  7. margo0307 pisze:

    Ktoś: „..I kto ma racje? ”

    Hmm.., pomimo całej sympatii, jaką mam w stosunku do Ciebie – racji Ci niestety nie przyznam😉

  8. mały budda pisze:

    Mam pytanko!!!
    Czy ktoś widział okrągłą kule z przytwierdzonymi dłońmi.
    Miałem wizje, iż pewien Pan dał mi tą kule do potrzymania.
    Widziałem orszak ludzi w pięknych długich jasnych szatach. Białe konie miały przytwierdzone jakby żółte czerwone z osobna wstążki.
    Dziwna sprawa jakby stary dwór chiński. Sam się zastanawiam, czy kiedyś w Chinach nie mieli relikwii Buddy.
    Kolejne pytanie narodziło się, co flota japońska przywiozła do Polski ? Może coś związane z Buddom.

    • Ozyrys pisze:

      W Chinach buddyzm jest bardzo mocno zakorzeniony.
      Chiny są ( były ) najbardziej ze wszystkich państw skierowane na kontakt i słuchanie praw natury,czerpali z niej wiedze garściami.
      Tam jest to bardzo silne do dziś .Nie mówię o wszystkich chińczykach ,ani o współczesnych Chinach w całości.
      Ale jako państwo środka ,do czasów XX wieku skutecznie opierało się konsumpcjonizmowi zachodniemu…brać…brać …mieć…mieć …
      dopóki hordy anglików..nie najechały Chin i siłą nie wprowadziły swoich zwyczajów w najważniejszych dziedzinach.

    • Ozyrys pisze:

      Nie ufam japończykom,mogli podrzucić „kukułcze jajo”,ale tutaj opieram się tylko na intuicji.

    • Ktoś pisze:

      Poniewaz żaden PROFESOR tego ani nie napisze ani nie potwierdzi napiszę coś co jednych ucieszy a innych rozeźli.

      Jak co poniektórzy Polacy wiedzą stolicą Polski przynajmniej tę nominalną bo preferencje wielu tu piszących sa jak słychać w postach zagramaniczne jest Warszawa. Legend warszawskich jest wiele, jedna to o Warsie i Sawie, 2 o syrence która może być tę rzeczoną Sawą choć nie musi.

      Ale do czego zmierzam.

      Warszawska Syrenka zawsze jest przedstawiana z tarczą i mieczem tak jak w/w w postach Mezamira Leda. Warszawska Syrenka porzez funkcję pasuje do bohaterki innej legendy – tej o Pani z Jeziora (syrenki to stworzenia wodne). A ona jak wieść niesie była opiekunką i zwierzchniczką całej Słowiańszczyzny.

      Opisany sen można rozumieć wielorako, jedno z jego tłumaczeń opiera się na zauważeniu iż kolor czerwony i żółty to kolory miasta Warszawy a co za tym idzie barwy heraldyczne Warszawskiej Syrenki.

      A to oznacza iz opisany sen jest tylko …. orszakiem slubnym przyszłej żony dla Króla z Polski. Żony z Gwiazd.

      A to oznacza gwałtowne ruchy demograficzne na całym swiecie. ;p

      • mały budda pisze:

        Wiesz Ktoś, że być może masz racje. Nawet napisze, iż masz zupełności racje.
        Te wibracje w tym orszaku mega wspaniałe. Ludzie na ziemi jeszcze takiej energii nie posiadają. Oprócz Pana Ktoś.
        Bo Ktoś to niezły gość z wibracją wspaniałego serca Buddy.
        Wiesz Ktoś ten orszak rzeczywiście jest Królewski.
        Ktoś twoje serduszko jest niebiańskie. Wielka mądrość, prawda i światło płyną w twoim serdecznym sercu.
        Mały budda śle ukłony buddyjskie do Ktoś.

      • Ozyrys pisze:

        dzięki Ktosiu…już wszystko wiem …wyjaśniłeś mi wiele tą wypowiedzią …jeżeli tak to tłumaczysz…
        Mały Buddo …jesteś pewny ,że to orszak ślubny ?

        • mały budda pisze:

          Czy jestem pewien, iż to orszak ślubny.
          Przede wszystkim kula z przytwierdzonymi rękoma oznacza statek kosmiczny.
          Ręce są jak skrzydła. Więc statek Marduk szybuje. Tego to jestem pewien.
          Dostałem kule, abym poczuł ich wibracje następnie zobaczyłem orszak tak jak pisze Ktoś ślubny. Przez myśl mi przeszło inicjacja, nowe przymierze.
          Czasami odnoszę wrażenie, iż matka ziemia ma mieć króla z rodzinny Budów.
          Odnoszę czasami wrażenie jakby naprawdę na ziemi miała się odbyć koronacja. Czuje iż to jest nawiązanie do starej tradycji Buddów.

          • Ozyrys pisze:

            Oki ,dziękuje ,chyba rozumiem .

          • mały budda pisze:

            Tak się zastanawiam. Jakie to ma znaczenie. Czy jest to orszak ślubny.
            Kiedy ludzie poznają najprawdziwszą prawdę. To zwariują, gdyż ich systemy pojęciowe nie zniosą prawdziwej prawdy o pochodzeniu człowieka.
            Cóż kiedy opuszczą matkę ziemie zostaną przeniesieni tam gdzie zaczną wszystko od początku.
            Prawdopodobnie plan jest taki matkę ziemie będą zamieszkiwać ludzie światła. Ci którzy nie sprostają nowym energiom zostaną przeniesieni.

      • Ktoś pisze:

        Nie każzdy będzie w stanie znieść aury aniołów więc ci od sodomii będą się palić a co za tym idzie spieprzać gdzie „zimniej”.

  9. mały budda pisze:

    Wizji widziałem drzwi do wnętrza matki ziemi. Dużo miejsca jest wewnątrz.
    Dostałem kulę jakby dłońmi przymocowanymi do kuli.
    Być może to jest wykonane z tego samego materiału co Budda z lewą skrętną swastyką.

    • Ozyrys pisze:

      Matka Ziemia woła o pomoc !!!!
      Od wczoraj prosi i błaga wszystkich o pomoc.

      • Ktoś pisze:

        I gdzie są ci wszyscy „krystaliczni” tak wciąż gadający o jakich sieciach stabilizujących „wszystko co widzialne i niewidzialne”?

        Gdzie ich „krystaliczność”, gdzie to chwalenie się pomaganiem Gai we „wniesieniu”. Czyzby to zwyczajna PROPAGANDA dla lemingów?

      • Ktoś pisze:

        Z Gają już OK?

      • Sagana pisze:

        Najfajniejsze jest to, że Ziemia istnieje bez ludzkiej formy, lecz ludzie nie istnieją bez Ziemi. Człowiek może zniszczyć pewien przejaw Ziemi a Ziemia? Może także zniszczyć tylko pewien przejaw człowieka, gdyż czym lub kim jest człowiek? Czyż nie jest zbiorem cząsteczek Wszechświata- cząsteczkami, elektrycznością, chemicznymi związkami itp? Życie nie kończy się – jest wieczne- lecz wieczność każdy rozumie na swój sposób. Niby umieramy- a może tylko rozkładamy ciało które odżywia Ziemię? Ziemia wpływa na inne Planety, inne Planety wpływają na… itp, itd. Po co tyle szumu i o co?

        „…ale czas wzajemnej empatii i telepatii i podróży na inne Galaktyki za pomocą teleportacji czy ciała świetlistego- czy tak będzie zależy tylko od nas…”
        My jesteśmy tym wszystkim, tylko poprzez widzenie siebie jedynie do granic ludzkiej skóry i odczuć, może czasami i aury, nie jesteśmy w stanie doświadczyć jedności Istnienia. My jesteśmy tą historią, planetami, bogami- a jesteśmy tym czym się nazwiemy i czym i poprzez co się definiujemy i czemu i komu nadajemy wartości. Więcej luzu i ciszy a pojawi się spokój i raj🙂

        • margo0307 pisze:

          Sagana: „.. czym lub kim jest człowiek?
          Czyż nie jest zbiorem cząsteczek Wszechświata – cząsteczkami, elektrycznością, chemicznymi związkami itp?
          Po co tyle szumu i o co? ..”

          Właśnie Saganuś – po co i o co ten szum ? – przecież wszystko jest połączone tak, jak połączone są krople aby powstała woda..😀

          Pięknie to odzwierciedla poniższy filmik 😀

          • Sagana pisze:

            Fajny filmik, tylko ta Istota też odczuwa oddzielenie mówiąc: Bóg, ja, my, wy, nas, czekamy na was…. te wszystkie duchowe przesłanki mieszają w głowie. Ludzie czują się w drodze do czegoś i muszą coś osiągnąć… Parę lat miałam kontakt z cywilizacją z Andromedy, ciekawe rzeczy mi mówili, piękne symfonie i krajobrazy, aż pewnego dnia opadła zasłona i rozpoznałam, że mówiłam sama ze sobą.🙂
            Teraz jak usłyszałam słowa Pani Gracjany, lub wielu innych fascynujących się kontaktami pozaziemskimi, to cieszę się na ich przebudzenie i rozpoznanie, że mówili o sobie do siebie i załapią te połączenie. Czasami przepełnia te zrozumienie smutkiem, że nie ma nikogo, ale to już emocja oddzielenia. I tak w kółko i w kółko aż do całkowitego zjednoczenia bez wątpliwości. Gdy zada się pytanie bogu:”jesteś?” lub „gdzie jesteś?” usłyszy się tą samą odpowiedź…karuzela, karuzela… Pozdrowienia serduchem😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s