„Nowy najnowszy Wszechświat” 1.08.2013 i „Wszechświat pojednanie” 5.08.2013 -Tadeusz Owsianko

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Ezoteryka, Kosmos, Obserwacje Słońca, Rozwój duchowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

272 odpowiedzi na „„Nowy najnowszy Wszechświat” 1.08.2013 i „Wszechświat pojednanie” 5.08.2013 -Tadeusz Owsianko

  1. Dawid56 pisze:

    Dwa wykłady Tadusza Owsianko, który twierdzi, że tempo zdarzeń i wydarzeń „nabiera mocy” i że to dopiero początek zmian!

  2. NieZzaWinkla pisze:

    Czy on jest wiarygodny?

    • Ktoś pisze:

      Jak w dowcipach o „teoretykach”.

      • mały budda pisze:

        Witam serdecznie.
        Obejrzałem te dwa filmiki.
        Przy pierwszym filmiku serce szybciej biło temu guru tj. p. Tadeuszowi. Ten p. Tadziu ma czakrę serca zablokowaną, ma nadciśnienie tętnicze czyli zwężone tętnice. Prawdopodobnie umrze na zawał serca lub udar mózgu. Jeszcze ma symptomy cukrzycy.
        W jego wypowiedziach brak sensu i logiki.
        Tak się w niego wkręciłem, iż zobaczyłem jego wewnętrzną naturę jest wypełniony czarnym mrokiem czyli zobaczyłem jego czarną postać.
        Brak wewnętrznej wiedzy. Usposobienie ciemnej energii niesie ze sobą.
        Brak czystego Umysłu czyli Światła. Absolutu.
        Gada bzdury, iż ojciec sam z siebie otworzył wrota. Bujda na resorach.
        Brak miłości, wrażliwości. Nie jest sam działa w grupie.
        Niesamowite odczucie doznałem i poczułem zapach tego szampana który, otwarła ta urocza Pani. Mam odczucie, iż teraz mają zadanie wykorzystać Panie do swoich rytualnych obrządków. Panowie magowie lubią zabawy. To dobrze. iż nie wiedzą co się dzieje na ziemi i w kosmosie.
        Nie widzą swojego wewnętrznego Lustra.
        Przykro mi, iż oszukiwanie ludzi jest w modzie.
        Wewnętrzne to co czułem napisałem.
        Zenek czasami mam ochotę już umrzeć. Obłuda zbyt duża jest na ziemi.

        • Dawid56 pisze:

          Mały Buddo dobrze wiesz nie lepiej ode mnie, że sam tego nie MOŻESZ uczynić, możesz tylko oddać swoje życie za sprawę, czyli musisz walczyć.Jeśli sam byś „TO” uczynił swoimi rękami znalazbyś się dokładnie „za kotarą” w tym samym punkcie.Tylko, że „za kotarą” nie jesteś w stanie zmienić JUŻ NIC. A tu możesz bardzo wiele, nawet pomedytować, aby ten świat fizyczny. w którym zyjemy wrócił do równowagi.

        • JESTEM pisze:

          „Zenek czasami mam ochotę już umrzeć. Obłuda zbyt duża jest na ziemi.”

          Kochany Mały Buddo, zapomniałeś, że najskuteczniejszym lekarstwem uzdrawiającym nasze serca jest wybaczenie W SOBIE INNYM i INNYM W SOBIE tej obłudy? 😉

        • Ktoś pisze:

          Znam to uczucie, to walenie głową w mur bo świnie jakim rzucasz drogocennymi perłami pod nogi i tak wolą się tarzać w gównie swoich oszukańczych „chanelingów”. Ale się nie poddawaj, najwyżej ŚWIEĆ dla samego siebie. Po 13.13.13 wiele się wyjaśni, bo teraz tylko będziesz obserwował pikowanie w dół tych wszystkich celowo zwodzących POSZUKIWACZY „oświetlonych judaszowych kłamców”.

          Przesiew.

  3. ecik pisze:

    A czy wy jesteście autentyczni ?

  4. Ktoś pisze:

    (za Innemedia.pl)

    „Archeolodzy nabrali wody w usta.

    Tempalriusze czcili SŁOWIAŃSKIEGO boga Welesa,a nie Bahometa.

    http://argo.nowyekran.net/post/96820,weles-z-bydgoszczy

    Swoją drogą jest jeszcze lepsza figurka Welesa, Taka z jelenimi rogami i pentaggramem pomiędzy nimi. Figurka zupełnie niechciana i u swoijskich rodzimowierczych podobno jak i u kato obłudniczych czy kabalistycznych badaczy.

    • Mezamir pisze:

      „Weles to nie Wołos – to podstawowy bład powielany bez przerwy przez
      wszystkich – w tym wypadku należy wysłuchać Brucknera, bo inni badacze
      to potwierdzili z sensem.

      Przysięga na Pana Zaświatów jest oczywista bo on krzywoprzysięzcę
      ściągnie do Nawi w razie czego.

      Weles to nie Trzygław, Trojan to nie Weles, Trzygław to nie Trojan.

      Herb Rawa to dziewczyna – Dziewanna na Niedźwiedziu

      Mokosza nie jest żoną Welesa – jej rola jako mokszy z czego innego
      wypływa z tego że To Pani PLECENIA BAJI, Piatnica, a więc ona plecie
      prawdę i tylko prawdę – czyli leczy z mayi.

      ale bardzo ciekawy zbiór artefaktów
      do tego być może całkiem prawidłowy wniosek o tym kogo czcili
      Templariusze , a także oczywiste nawiązania między Wedą a Wiedą
      Słowian

      pozdrawiam

      bardzo ciekawe ale wprowadza pan ludzi w błąd chociaż daje do
      myślenia” – Czesław Białczyński

      http://bialczynski.wordpress.com/2013/08/16/duch-gor-gryfy-amazonki-i-inne-materialy-scyto-slowianskie/

      • Ktoś pisze:

        „Weles to nie Trzygław, Trojan to nie Weles, Trzygław to nie Trojan.”

        – fajnie, że umiesz to dostrzec ale to nie zmienia faktu iż się masoni ślinią do słowiańskiego Śhivy o czym pewnie sami nie wiedzą. ;p

        Interesujące są i inne jego artykuły jak i wyszukiwane smaczki w ornamentyce.

  5. Dawid56 pisze:

    Tylko żeby „nas spradzić” trzeba mieć od deski do deski przeczytane parę książek.Pozwól że wymienie niektóre:
    Opowieści z Narni
    Mitologię Graves’a
    Mahabharatę ( wystarczy III częściowy film)
    parę pozycji Zacharii Sitchina i von Denikena,Alana Alforda,Maurice Cotterela,Ariana Gilberta, Grahama Hanckoka, Roberta Bauvalla,
    Znać takich między innymi autorów jak Gregg Braden, Antony de Melo,Piotr Uspieński
    Wiedzieć kim byli Terence Mc Kenna, Johann Oldenkamp, Gurdzijew
    Zobaczyc trochę filmów jak:
    1.Wehikuł czasu( albo przeczytać ksiazkę)
    2.Matrix III części
    3.Close encounters of the Third kind,ET,Sztuczna inteligencja,Taken,Między niebem a Ziemią,Wersja ostateczna,Raport mniejszości, Pojutrze, 2012, Uwerz w ducha, Hair i wiele wiele innych

  6. Dawid56 pisze:

    Przepraszam ,że zapytam bezposrednio: Czy komuś też zdazyło się ostatnio takie „pływanie” w przestrzeni, o którym wspomina Tadeusz Owsianko.Myslałem że tylko ja to odczuwam że to jakaś dolegliwośc fizyczna mojego ciała, ale teraz…widzę, że chyba nie tylko ja coś takiego odczuwam…

    • JESTEM pisze:

      Codziennie🙂 dla mnie to normalka😉

    • Ktoś pisze:

      Git, podoświadczajcie „pływania” nim zaczniemy kolejny etap. ;p

      A i przyciągnijcie Małego Budde bo się chyba obraził.

      • mały budda pisze:

        Witam serdecznie wszystkich.
        Zenek mam ostatnio niesamowite loty.
        Kilka lat medytacji i jogi było dla mnie wewnętrznym doświadczeniem światła. Jogini wiedzą, iż te światło potrafi nieźle usypiać. Niekiedy doświadczyłem wewnętrznej nirwany, iż zasypiałem od blasku światła. Później zacząłem badać wewnętrzną naturę umysłu aby zrozumieć sens istnienia jako formy ludzkiej. Następnie kolejny etap rozciąganie mięśni i ścięgien aby przygotować ciało do bardzo dużego przepływu energii.
        Nie raz przewróciłem się na ziemie, gdyż nie mogłem ustać na nogach z powodu przepływu energii od postawy do korony. Kiedy to opanowałem przez odpowiednie techniki jogi. Przeszedłem do oddychania energią na poziomie buddy.
        Pracowałem nad sobą, gdyż to kochałem moją wewnętrzną naturę.
        Ostatnio doświadczyłem większego kalibru zjawisk.
        Z niedzieli na poniedziałek miałem taki przepływ energii, iż myślałem że głowę ,szczękę mi rozsadzi energia. Pierwsze oko tak mi wibrowało, iż z tyłu głowy energia rozsadzała mi głowę. Mam coraz lepsze odczucie wibracji z tyłu głowy. Może to jest jakaś z tyłu ważna czakra. Czuję jej intensywne wibracje.
        To się dzieje intensywniej od momentu doświadczania wewnętrznego mojego kryształu.
        Odczuwam w nogach i dłoniach coraz bardziej intensywne ciepło. Czasami mentalnie doświadczam światła w kanałach czyli meridianach. Przedtem to wszystko szło swoim rytmem.
        Teraz to przechodzę przyspieszony kurs nauki i mistycznych nie ukrywam fajnych zjawisk.
        Widzę ostatnio wzrokiem dużo ultrafioletowego blasku. Sądzę iż, widzę ten kolor wyniku burzy magnetycznej.
        Ostatnio miałem wizję matki natury jak się ,jej kolory pięknie zmieniły.
        Jakby matka ziemia wchodziła wyższe wibracje i zaczęła emanować energią światła.
        Zenek wiesz, iż ziemia może emitować nie spotykaną przez ludzi energię świetlną. Ty miałeś racje matka ziemia może stać się słońcem.
        Matka natura daje mi tyle informacji, iż mogę wiedzieć o kierunku transformacji i bieżących zmianach na ziemi.
        Odnoszę ostatnio wrażenie, iż ci którzy straszą tracą władzę nad ludźmi. Oznacza to zmianę drgań energii na ziemi i jej wnętrzu. Spokój muzyczka relaksacyjna i cicha spontaniczna obserwacja w spokoju i ciszy.

        • Maria_st pisze:

          Loty— dobre określenie, tez tak kiedyś mowiłam gdy zamiast po prostu być/życ poddalam sie modzie panującej w dziedzinie zwanej–rozwój duchowy.
          No i miałam loty..
          Teraz po prostu jestem—„żyje sobie ” i jestem szczesliwa

        • Ozyrys pisze:

          Tak @mały buddo ,mamy z tyłu głowy kolejną czakrę .Nazywa się
          czakra przyczynowa – umiejscowiona jest 8 – 10 cm za środkiem głowy.
          Wszystkich czakr jest 12 ,a nie 7 .Wszędzie we Wszechświecie posługujemy się systemem 12-tkowym.
          W takim razie napiszę ,że jest jeszcze czakra o pięknej nazwie
          Gwiezdna brama -około 30 cm nad czubkiem głowy ,
          czakra Gwiazda Duszy -około 15 cm nad czubkiem głowy
          czakra pępkowa – tuż nad pępkiem -wiąże nas srebrnym sznurem z Wszechświatem,
          Gwiazda Ziemi- około 15 cm pod stopami.
          Czakra przyczynowa przekazuje do ciała mentalnego siłę Duszy pomagając nam oderwać się od nabytych przekonań .Pozbywanie się ukrytych programów i przekonań ,nabytych przez wszystkie wcielenia ,jest bardzo ważne ,i trzeba robić to systematycznie ,by jak najbardziej oczyścić się o przestarzałych ,a przede wszystkim ograniczających nas aspektów z każdej komórki ciała i z każdego poziomu bytu.
          Otwarty umysł umożliwi czakrze przyczynowej transmisję kosmicznej energii.
          Umożliwia otrzymywanie informacji od świata duchowego ,ale uważam ,że z tymi informacjami musimy bardzo uważać ,bo świat duchowy to czwarty poziom ,a w nim egzystujące byty mają tzw. „swoją prawdę ‚ i nie zawsze jest ona zgodna z naszym postrzeganiem rzeczywistości.Są to byty jeszcze nie bardzo „oczyszczone” jest to zbyt niski poziom i dlatego należy uważać na przekazywane informacje ,bo nie wiemy od kogo i w jakim celu je dostajemy .
          Najbezpieczniej jest posługiwać się złotym i fioletowym światłem w ramach ochrony.
          Szyszynka to rodzaj naszej anteny ,łączności z Wszechświatem ,ale też musimy uważać ,kto przesyła nam jakie częstotliwości ,należy ją czyścić -srebrno -fioletowym płomieniem ze wszystkich śmieci energetycznych ,by nam nic nie zakłócało odbioru połączenia ze Stwórcą.

          • Mezamir pisze:

            Wszystkich czakr jest 12 ,a nie 7 .”- Dwunastu to było uczniów Buddy.
            Można prosić o źródła z których wynika że czakr jest 12?
            Ilość czakr liczona jest w tysiącach i żadna z nich nie jest pierwsza albo dwunasta.

          • Maria_st pisze:

            Mezamirze…w tysiacach ?
            Niesamowite …… teraz rozumiem dlaczego mnie nigdy nie zainteresowały…po co sobie glupotami ” głowe zawracać „….
            wow, Mezamir to zart ?
            12 uczniów Buddy, Jezusa i pewnie innych tez …..a ponoc uczni bylo 36 —-tak uważa muki i ja wiem ze On wie co przekazuje ale te tysiace czakr to mi sie z fizyka wyższego rzedu kojarzy…..

          • Mezamir pisze:

            To nie są wszystkie energetyczne punkty na ciele

          • Mezamir pisze:

            Miliony kanałów nerwowych płynących z mózgu zbliżają się do siebie w pewnych punktach wzdłuż kręgosłupa. W tym momencie powstają nowe obwody, nowe pola magnetyczne.
            To właśnie są centra energii albo czakry.

          • Ozyrys pisze:

            @Mezamirze ,w związku z tym ,ze nie widziałam iż mój komentarz się ukazał ,napisałam kolejny ,bardziej rozszerzony.
            Jednak teraz przytoczę skąd mam obecną wiedzę na temat ilości czakr i w żadnym wypadku nie napisałam ,która jest pierwsza ,która ostatnia ,one są tak usytuowane i ja to widzę.
            wiedzę zaczerpnęłam z tej książki:
            http://www.czarymary.pl/p_848437_atlantyda_diana_cooper_shaaron_hutton
            a mam duże w tej chwili zaufanie di Diany Cooper bowiem ,z jej poprzednich publikacji wiele sprawdziłam osobiście.
            To o czym piszesz są to punkty energetyczne ,a nie czakry.
            Tak się składa ,że studiuje medycynę chińską ,a ona generalnie opiera się na punktach akupunkturowych ,a co za tym idzie meridianach.
            Chociaż mnie akurat najbardziej w TCM(tradycyjnej chińskiej medycynie)najbardziej interesuje dietetyka ,ponieważ dzięki niej mamy doskonałe narzędzie do stymulacji pracy naszych organów,dopiero później stosujemy zioła ,następnie stymulacje punktów energetycznych ,by zlikwidować zastoje ,albo wzmocnić przepływ,a na samym końcu posługujemy się energiami ,co nie ukrywam bardzo lubię ,chociaż jest to droga na skróty.
            Niemniej ,jeżeli zastosujemy pracę energetyczną ,oczyści nam się świadomość ,dzięki temu ,możemy zacząć od podstaw pracę z naszym organizmem czyli prawidłowe odżywianie ,co z zapałem propaguje na swojej stronie.
            Jednakże te punkty to wg mnie nie to samo co czakry,ale może się w tej chili mylę.
            To nie są centra energetyczne ,tylko punkty przepływu energii w naszym ciele .
            Poza tym skupiłeś się na czakrach i ich ilości ,a nie na sensie mojej wypowiedzi.
            Brzmi ono tak:
            bądźmy ostrożni,nie wierzmy w nic co słyszymy i widzimy ,bo nie wiemy ,kto się do nas podłączył.Czyśćmy się z bytów energetycznych buszujących w naszej przestrzeni energetycznej,czyśćmy sie z programów jakie mamy nazbierane i wpojone przez wszystkie wcielenia.
            To nas wyzwoli.
            Żyjemy Tu i Teraz i nie ma sensu oglądanie się na to co było, bo to co było spowodowało ,że obecnie jesteśmy tym kim jesteśmy,a żeby nam było łatwiej wywalmy zbędne programy.Nie ma sensu szperanie w poprzednich wcieleniach ,bo doznamy bólu ,cierpienia ,łez.
            „Przerobiłam przez ostatnie pół roku jakieś 38 wcieleń.
            W życiu tyle nie płakałam jak przez ten ostatni czas .
            I po co??
            A poza tym ,czy one były prawdą ??
            czy czasem ktoś nie podesłał mi tych wizji ,by korzystać z mojej energii??
            Nie ma sensu się w to zagłębiać.
            Żyjemy Tu I teraz ,a dla małego buddy mały wpis :
            „według Stewarta nawet zabicie napastnika jest uprawnione, jeżeli tylko w ten sposób możemy obronić życie własne albo czyjeś inne; z kolei samobójstwo to według jego onegdaj sztucznie rozszerzonej intuicji coś w rodzaju „kosmicznego przestępstwa” w świetle odwiecznych praw obecnych między wszystkimi gwiazdami”
            Dawno temu napisałam : im większy rozwój ,tym większe pułapki na nas czyhają ,bowiem maluczkim interesują się mali…
            Tak to jest wielu z nas przeżywa niejednokrotnie „jazdę bez trzymanki”
            .ale…na takie doświadczenia się zdecydowaliśmy:)

          • mały budda pisze:

            Witam serdecznie.
            Dziękuję tobie Ozyrys za informacje.
            Jesteś inteligentny skoro masz pseudonim Ozyrys. Popraw mnie jeśli się mylę. Lubisz wiedzę.
            Ozyrys był królem- ostatnim z prabogów, którzy jako królowie władali ziemią.
            Izyda się napracowała aby pozbierać porzucone członki Ozyrysa. Kiedy już go poskładała. Izyda przemienia się w sokoła siada na klejnotach Ozyrysa i dochodzi do poczęcia Horusa.

            Ozyrys Pan śmierci starego umysłu i narodzenie nowej czystej świadomości umysłu. Przypomina mi to wiedzę Buddyjską polegającą na dążeniu do poznania mechanizmu śmierci a tym samym zainicjowaniu pozorowanego pożegnania się z życiem. Po to aby za życia narodził się nowy umysł wypełniony naturą światła.
            Kapłani egipscy też ,pozorowali swoją śmierć aby uwolnić umysł od stanu przywiązania się, do świata iluzji czyli fizycznej materii.
            Jeszcze raz dziękuję za informacje.
            Cały czas się uczę. Czakrę serca lotosu duszy ,splot słoneczny cały czas czuję te wibracje. Podstawa czakry to mnie ostatnio pali. Czuję to w postaci wzmożonego ciepła- gorąca.
            Odnoszę wewnętrzne wrażenie, iż dają znać mojej osobie czakry po wyżej.
            To co powyżej jest widoczne w postaci białego światła.
            Jestem skłony tobie uwierzyć, iż jest 12 najważniejszych istotnych jak dla mnie czakr. W tysiące czakr to nie wierzę. Natomiast meridianów są tysiące a nie czakr. Czakry wewnętrznie czuję w postaci wirującej energii i ciepła.
            Dzięki darowi od Zenka mogę kłucia czakry serca i duszy likwidować. Ludzie wokół mnie mają napięcia i blokady energetyczne. Ja działam jak urządzenie do wykrywania energii.
            Tak to czuję. Czucie energetyczne ma ostatnio świetne.

          • mały budda pisze:

            Ozyrys polecam książkę, którą mam w swojej kolekcji perełek książkowych.

            MEDYCYNA CHIŃSKA
            Od Akupunktury do Ziołolecznictwa.
            PRZEWODNIK PO TRADYCYJNYCH I NATURALNYCH SPOSOBACH LECZENIA I ZAPOBIEGANIA CHOROBOM.
            Pod redakcją. Dr. Duo Gao.

            ( TCM) Uczę się na swoim ciele Akupresury.

          • Ozyrys pisze:

            @mały Buddo – dziękuję za podpowiedź sprawie książki ,tej akurat w mojej obszernej kolekcji z zakresu TCM nie mam:)
            Tak ,czakr jest kilkanaście ,a punktów energetycznych w naszym ciele wg uczonego Wang-Wei-yi jest 657 ,opisane zostały przez niego już,za czasów dynastii Song(960- 1126),jednakże w tej chwili wykorzystuje się około 400 punktów .
            Polecam monumentalne dzieło z 221r.p.n.e autorstwa Żółtego Cesarza,zostało ono pięknie wydane przez wydawnictwo Galaktyka:
            http://www.galaktyka.com.pl/product,,543,15.html
            Jest tam zawarta uniwersalna wiedza na temat naszego ciała i duszy,dla wszystkich ,którzy chcą poznać proste sposoby na zdrowe i szczęśliwe życie .To cała filozofia med.chin.
            W trakcie studiowania TCM dotarła do mnie informacja : jak bardzo nasza edukacja ,naszych dzieci i następnych pokoleń jest bezsensowna.
            Zamiast nauczać podstaw zdrowego życia ,zamiast bezsensownego WF-u ,z którego wszyscy się urywają ,wprowadzić np.zajęcia z Tai Chi.
            Po pierwsze -są to wystarczające ćwiczenia ,by porozciągać wszystkie mięśnie i stawy,po drugie dzięki nauczeniu się prawidłowego oddychania mamy dostęp do życiodajnej energii z kosmosu,a to powoduje rozwijanie Ducha ,świadomości.Ćwiczenia te sa tak proste ,że żadna dziewczyna nie mogłaby się wykręcić z tych zajęć tzw.niedyspozycją ,a chłopcy wypuścili by z siebie nadmiar agresji.

            Przy okazji powiem skąd się wziął u mnie „Ozyrys”.
            Parę lat temu ,gdy musiałam poszukać nicka do rejestracji na jednym portalu ,zastanawiając się nad nim usłyszałam -Ozyrys i nie zastanawiając się wiele zaanektowałam to imię dla siebie.
            Po następnych dwóch miesiącach otrzymałam bezcenne remedium-talizman energetyczny ,któremu miałam również nadać imię -nazwałam Izyda:)tak usłyszałam.
            Nie dawało mi to spokoju,dlaczego właśnie te imiona usłyszałam.
            Posprawdzałam wszystkie dostępne info. na ich temat.
            Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłam ,że data urodzin Izydy ,a własciwie jej święto wypada dokładnie w dniu moich urodzin,jak by tego było mało,wiem że moim zadaniem na to wcielenie jest …uzdrawianie i pomoc w uzyskaniu dobrego zdrowia innym🙂
            No i czyż są „zbiegi okoliczności”? Nie nie ma .Są tylko znaki.
            W związku z tym rejestrując się na YT poszłam na całość🙂 mam nicka ozyrysIzyda i są tam piękne playlisty do medytacji i …miłości.
            Lubię mały buddo czytać Twoje posty ,sa takie czyste ,radosne i natchnione:)
            Tylko nie lataj za daleko:)

          • JESTEM pisze:

            Ozyrys:
            Czyśćmy się z bytów energetycznych buszujących w naszej przestrzeni energetycznej, czyśćmy sie z programów jakie mamy nazbierane i wpojone przez wszystkie wcielenia.
            To nas wyzwoli.

            Żyjemy Tu i Teraz i nie ma sensu oglądanie się na to co było, bo to co było spowodowało ,że obecnie jesteśmy tym kim jesteśmy,a żeby nam było łatwiej wywalmy zbędne programy.Nie ma sensu szperanie w poprzednich wcieleniach ,bo doznamy bólu ,cierpienia ,łez.
            “Przerobiłam przez ostatnie pół roku jakieś 38 wcieleń.
            W życiu tyle nie płakałam jak przez ten ostatni czas .
            I po co??
            A poza tym ,czy one były prawdą ??
            czy czasem ktoś nie podesłał mi tych wizji ,by korzystać z mojej energii??
            Nie ma sensu się w to zagłębiać.

            DROGA Ozyrys, wszystko jest doskonałe, więc skąd wiesz, że to, co Tobie jest potrzebne jest niezbędne także dla innych? Czyścić się z energetycznych bytów w naszej przestrzeni można na wiele różnych sposobów. Ty masz swoją skuteczną metodę (metody), którą na sobie wypróbowałaś, a ja mam swoją skuteczną metodę (metody), która na sobie wypróbowałam. Stąd dla mnie wniosek, że są różne skuteczne metody😉

            Pozdrawiam

          • Mezamir pisze:

            “Przerobiłam przez ostatnie pół roku jakieś 38 wcieleń.

            Dalajlama zapytany o poprzednie wcielenia odpowiedział że żadnego nie pamięta
            Ozyrys twierdzi że przerobiła 38…to bardzo interesujące.

          • Ozyrys pisze:

            Odpowiedź dla Jestem-:)
            tak Jestem -masz całkowitą rację ,dlatego nie napisałam o metodach tylko o samym fakcie.Wiem ,że osoby rozwinięte duchowo jak Ty-same sobie świetnie radzą na różne sposoby.Nie liczy się w tym przypadku metoda tylko tylko efekt🙂
            Natomiast @ Mezamirze Ty również masz całkowitą rację odnośnie wcieleń.
            Dlatego napisałam ,że nie ma sensu zaglądać w to co było,bo te wszystkie wcielenia doprowadziły nas do obecnego momentu i tylko to w tej chwili ma dla nas znaczenie – nasze Tu i Teraz.
            Nie bez powodu również napisałam o tym ,że nie wiemy kto i po co nam podsyła różne wizje,dlatego w tej chwili mogę śmiało powiedzieć ,że każde z moich „przerobionych wcieleń” przez te n ostatni czas odrzuciłam i nie wierzę w to co widziałam.I tu zgadzam się z Dalajlamą -nie oglądamy tego,nie wchodzimy w to.
            Napisałam wyraźnie ,że moje wspomnienia to wiele łez i sądzę ,że byłam wykorzystana energetycznie ,bo łzy to emocje.
            Nie wierzę natomiast w to ,że nie zobaczył nawet jednej sceny z poprzednich wcieleń ,ale swoim stwierdzeniem Dalajlama mówi nam – nie oglądajcie się za siebie ,idźcie do przodu:)

          • JESTEM pisze:

            Kochana Ozyrys-Izydo, dziękuję Ci, natchnęłaś mnie…😀 Tak, tu nie chodzi o ilość „przerobionych wcieleń”, lecz o wzorce (myślowe, emocjonalne i działań), które są powtarzane przez nas nieświadomie oraz rozpoznawanie tych wzorców – wyciąganie ich na poziom świadomy oraz ewentualną transformację tych wzorców (uwalnianie się od przywiązania do nich).

            Więc w takim przypadku wystarczy metoda, która by te wzorce „wyciągała” z nieświadomości (tzw. podświadomości) na poziom naszej świadomości (samoświadomości).

            „Nie liczy się w tym przypadku metoda tylko tylko efekt :-D”

            Powiedziałabym, że liczy się skuteczność metody😀
            Stąd rzeczywiście „babranie się” w poprzednich wcieleniach – bez wyraźnej intencji rozpoznania i uwolnienia się od starych nieświadomych wzorców, które utrzymują nas w cierpieniu i bólu – nie przynosi żadnych sensownych rezultatów prócz tego, co opisałaś: pławieniu się w bólu, cierpieniu i łzach.

            Serdecznie pozdrawiam

          • Ozyrys pisze:

            @Jestem – dokładnie to chciałam przekazać !
            czyśćmy sie z programów jakie mamy nazbierane i wpojone przez wszystkie wcielenia.
            Żeby dokładnie wywalić program ,musimy znaleźć jego korzeń,no i niestety czasem może nas zanieść do poprzednich wcieleń .
            Uważam jednak,że nie jest to konieczne ,bowiem wpojone i utrwalone przez wcielenia programy ,schematy myślowe,przekonania,przywiązania do kogoś lub czegoś co nas ogranicza,a nie wyrzucone wcześniej,teraz się u nas manifestują ,więc moim zdaniem wystarczy przypomnieć sobie najstarszą ,najbardziej bolącą sytuację związana z danym programem i…wykasować .
            Tak jak napisałaś @Jestem -byleby skutecznie ,a metodę każdy ma swoją .
            Tylko najważniejsze ,należy w życiu codziennym unikać powrotu do schematu ,bo się odbuduje.
            Tak jak napisałam o sobie ,w trakcie tych kilku miesięcy życia w ułudzie oderwaniu od rzeczywistości ,potworzyły się u mnie pewne nowe połączenia myślowe.
            Następnie jak sie systematycznie uwalniałam desperacko od tego,aż się uwolniłam ,to nagle doznałam zdziwienia -jak tak mogę żyć? taka pustka ??czegoś mi brak> To było przyzwyczajenie i to też musiałam usunąć,uzależnienie od obecności i rozmów telepatycznych.
            Przecież wcześniej tego nie miałam i było dobrze,a teraz nie mam i co?
            Ale to doświadczenie było mi potrzebne ,by zrobić kolejny krok ,bo sama wiedza jest niczym bez doświadczenia.
            Cieszę się ,że je przeżyłam ,wybaczyłam i..dopiero wtedy się uwolniłam🙂

        • Ozyrys pisze:

          Tak @ mały buddo,masz rację mamy jeszcze czakrę z tyłu głowy.
          Nie tylko ją ,bo jak wiesz we Wszechświecie funkcjonuje system 12-tkowy.
          czakr mamy najprawdopodobniej 12.Piszę -najprawdopodobniej ,bowiem zaczęłam negować ostatnio wszystkie przekazy,bowiem nie wiemy ,kto i dlaczego nam je przesyła.
          Ta czakra o której piszesz nazywa się :
          czakra przyczynowa i leży około 8 cm za środkiem głowy.
          jest jeszcze czakra zwana Gwiezdną brama – około 30 cm nad czubkiem głowy,
          Gwiazda Duszy – około 15 cm nad czubkiem głowy,
          czakra pępkowa – tuż nad pępkiem-moim zdaniem to z niej wychodzi nasz srebrny sznur ,dzięki któremu ,póki jest cały -żyjemy w Tu i Teraz,gdy ulega przerwaniu ,nasze obecne życie się kończy.
          Gwiazda Ziemi -około 15 cm pod stopami.Czakra przyczynowa przekazuje do Ciała mentalnego siłę Duszy pomagając nam się oderwać od nabytych przekonań,Otwarty umysł umożliwia czakrze przyczynowej transformacje kosmicznej energii.Jej aktywność umożliwia nam otrzymywanie informacji ze świata duchowego.
          Ale nauczona doświadczeniem ,jestem sceptycznie nastawiona do tzw.wiary w to co słyszymy ,bowiem tak naprawdę nie wiemy kogo i dlaczego słyszymy i dlaczego widzimy te obrazy.
          Obecnie większość z nas jest na czwartym poziomie ,a chwilami wskakujemy na piaty.
          Jednak na czwartym planie żyją różne istoty ,które mają swoje własne poglądy i własne cele.
          Nie zawsze ,a raczej powiedziałabym rzadko kiedy ich cele zbieżne są z naszymi.
          Dlatego potwierdzam pogląd Marii_st ,loty -to nie najlepszy pomysł ,jeżeli jednak taka jest nasza wola ,należy ochronić się fioletowym lub złotym światłem.Należy wydać rozkaz swojemu Jam Jest,że wszystkie informacje jakie otrzymamy pochodzą z Najwyższego Źródła (czy jak tam kto to nazwie ,ale wiadomo o co chodzi ) i są dla naszego najwyższego dobra.
          Moja przyjaciółka ,nota bene prowadzi piękna ezoteryczna strone ,ale teraz z wiadomych powodów jej nie podam,też odbywała takie loty i prosiłam ja by się chroniła ,bo nie wie na kogo trafi i kto podając się za kogoś dobrego ( eufemizm -ale najbardziej adekwatny),a takim nie jest -przechwyci ją .
          No i tak się stało.
          zapadła w śpiączkę ,trwało to 3 tygodnie ,ale…udało jej sie ,wyszła z tego.
          Teraz uważa.
          Dalej -mój własny przykład- 9 miesięcy znajomości z jak najbardziej fizyczną osoba ,maile itd…wyjechał ,w miejsce -gdzie nie ma internetu i dostępu do tel. kom.(hahaha)
          Rozmawialiśmy telepatycznie ,na początku nie wierzyłam w swoje możliwości ,pomagały mi koleżanki ,które mają ten dar(okazuje się ,że każdy go ma ,tylko nie każdy na go zaaktywowany),potem sam już rozmawiałam ,wszystko potwierdzało się w życiu fizycznym ,więc tak się działo.
          Jednak moje życie ,powoli z dnia na dzień zaczęło się niepostrzeżenie walić ,z prostej przyczyny,energia podąża za myślą .
          W momencie gdy ja bezustannie byłam na „łączach” ,wprawdzie wszystko co do mnie należało robiłam ,ale…nie poświęcałam temu energii i uwagi i..zaczęło się sypać .
          Zajęta ułudą ,zapomniałam o życiu doczesnym.Spalałam się wewnętrznie.
          Aż …moi opiekunowie -tak teraz myślę ,bo wyraźnie słyszałam ich głosy ,położyły temu kres.
          Było to bolesne ,musiałam na szybko przeprogramować swój umysł ,a nie było to łatwe ,bowiem umysł przez te kilka miesięcy przyzwyczaił się do nowych połączeń w neuronach ,do funkcjonowania w innych obszarach.
          Ale ..udało sie ,jeszcze chwilami liżę rany ,ale wiem doskonale już teraz ,jak można być łatwo przechwyconym i energetycznie wykorzystywanym.
          Zamieszcam link do artykułu ,który dał mi odpowiedź na to co faktycznie mi sie przydażyło.
          Na tem artykuł natknęłam się „przez przypadek” jak juz wiedząc ,że miałam tego doświadczyć i wiedziałam o jakie doświadczenia chodziło ,zadawałam pytanie : jak to funkcjonuje ?? jak to jest możliwe??
          dostałam na drugi dzień ,po skierowaniu pytania do Stwórcy taka odpowiedź:
          http://davidicke.pl/forum/j-bartley-wywiad-z-uprowadzanym-o-reptylianach-i-hybrydach-t12305.html
          jak by tego było mało ,za dwa dni czytając wypowiedzi na forum przeczytałam wypowiedź Margo ,która umieściła ten oto link:
          http://www.ukrytesprawy.org/info2.htm
          I tak już wiem co mnie spotkało ,bo …dlaczego wiedziałam juz wcześniej:)

          • Mezamir pisze:

            Każdy system pracuje z wybranymi czakrami,stąd pewne różnice .
            Nie chodzi o to że jakiś system wyklucza drugi,w różnych systemach pracuje się z różnymi czakrami.

          • margo0307 pisze:

            Ozyrys pisze: „..Nie zawsze ,a raczej powiedziałabym rzadko kiedy ich cele zbieżne są z naszymi…”

            Witaj Ozyrysku🙂
            Święta prawda ! Tu zachęcają by łączyć się i otwierać na płynące energie…
            Cyt. „.. Prosimy, gdy te energie będą przez was przechodzić, abyście całkowicie połączyli się z nimi i monitorowali swoje myśli nieprzerwanie przez 3 dni. Jednego dnia podczas portalu, drugiego w portalu i trzeciego dnia po zamknięciu bram.

            Staniecie się CZYSTYMI kanałami tej energii, podczas gdy cała ciemność zostanie przekształcona w światło, a wątpliwości i obawy w zaufanie i pokój. Należy pamiętać, że gdy ta energia będzie przez was przechodzić,oczyszczając was do głębi, mogą wystąpić w was różne wahania energii przez ten cały 3-dniowy cykl..”

            http://krystal28.wordpress.com/2013/08/21/wielki-sekstyl-25-sierpnia-2013/

          • Ozyrys pisze:

            Witaj Margo:) Ty wiesz co mi się przytrafiło,dlatego teraz jestem bardzo ostrożna jeżeli chodzi o odbiór i przesyłanie energii.
            Najważniejsze to: zaufać sobie !
            Im bardziej ufamy sobie tym mniej potrzebujemy innych autorytetów w naszym zyciu.Nie chodzi tu o to ,by odrzucać nowe informacje,ale by przepuścić je przez własny filtr wewnętrznej wiedzy i zaufania do niej.
            Ale żeby do tego dojść należy wywalić wszystkie programy związane z odrzuceniem.
            Uczucie odrzucenia w tym i w poprzednich wcieleniach maja wszyscy,powoduje to brak wiary w swoje możliwości.
            Mam klientkę ,którą stawiam „do pionu” energetycznie ,by mogła poskładać swoje zdrowie i relacje z bliskimi.
            Jakież było moje zdziwienie ,jak w trakcie sesji -właśnie przy programie odrzucenia i wpajania miłości do swojego ciała ,miłości do swojej boskości ,zapytałam ją o obrazy jakie przesuwają się jej przed oczami ,usłyszałam koledzy wybierali moje koleżanki,mama mnie nie chciała ,kochała brata…kolega umówił się z koleżanką ,a nie z nią ..tak to są jej doświadczenia ,ale jak głęboko tkwiły w jej podświadomości przez ponad 50 lat!
            To siedzi w nas i przenosi sie na przyszłe wcielenia ,jak nie skasujemy tego teraz i nie uporamy się z tym doświadczeniem to dalej je będziemy przerabiać i tak …aż się uporamy:)Zmierzymy się ,obejrzymy z każdej strony,wyciągniemy płynące dla nas wnioski i podziękujemy:)

        • Ktoś pisze:

          (mały budda pisze:)

          „Nie raz przewróciłem się na ziemie, gdyż nie mogłem ustać na nogach z powodu przepływu energii od postawy do korony. Kiedy to opanowałem przez odpowiednie techniki jogi. ”

          – jak będziesz doznawał „orgazmu” od pojedyńczych dzwięków ” będziesz gotowy” do kolejnego kroku.

          ——-
          „To się dzieje intensywniej od momentu doświadczania wewnętrznego mojego kryształu.
          Odczuwam w nogach i dłoniach coraz bardziej intensywne ciepło. Czasami mentalnie doświadczam światła w kanałach czyli meridianach. Przedtem to wszystko szło swoim rytmem.
          Teraz to przechodzę przyspieszony kurs nauki i mistycznych nie ukrywam fajnych zjawisk.”

          – git. Ucz się ucz, bo ci jeszcze podaruje małe co nieco byś miał lepsze rozeznanie.😀

          • Maria_st pisze:

            Ciekawie opisuje zmiany zachodzące w ciele czlowieka pani Wieslawa ”

            NASZE DOŚWIADCZENIA

            KUNDALINI I PRZEZNACZENIE

            Mamy XXI wiek, żyjemy w postępowej cywilizacji, ludzie dążą do nauki, wiedzy, a jednak Energia Kundalini nadal jest owiana tajemnicą i wywołuje te same odwieczne nieporozumienia. A przecież jest to naturalny proces człowieka.

            U każdego człowieka może być aktywowana i nie ma powiązania z ukrytymi praktykami okultystycznymi czy dogmatami religijnymi, jak to twierdzi duża ilość ludzi.

            Obecnie pojęcie „oświecenie” ograniczone zostało do poziomu kapłaństwa czy ziemskiego królowania, często uważa się, że tylko te dwie elity ludzi mogą być oświecone … albo święci wybranego kościoła, albo grupa iluminatów … a ja mówię, budząca się wyższa energia człowieka to nie zasługa żadnej magii, tylko jest to wyższa inteligencja i twórcza energia, która potrafi przebudzić się spontanicznie u każdego człowieka i może być zastosowana w służbie dla świata.

            Duchowe przebudzenie jakie powoduje ta energia zawsze czyni człowieka mądrzejszym, zdrowszym, pomocnym innym ludziom. Są to doskonali nauczyciele życia i duchowi przewodnicy, współpracują na wielu polach w służbie dla innych ludzi.

            Przez wiele stuleci Kundalini utrzymywano w wielkiej tajemnicy, dopuszczano do tej wiedzy tylko osoby wybrane. Wiedzę tą przekazywano z mistrza na ucznia, najczęściej w formie ustnej, toteż nadal nie można znaleźć wielu informacji na temat Kundalini w formie pisanej. Najwięcej zapisków na ten temat jest w hinduskich sanskrytach.

            Na temat Kundalini napisałam już bardzo dużo. Przeważnie są to moje osobiste doświadczenia – przebudzenie się tej energii w moim ciele. Kiedy już zrozumiałam, co się wydarzyło w moim życiu, postanowiłam, że tą wiedzą podzielę się ze światem. Od pierwszych chwil budzenia się we mnie tej energii czułam, że mam do czynienia z czymś niezwykłym, potężnym … aczkolwiek było to dla mnie jeszcze wielką zagadką i tajemnicą. Jeszcze nie wiedziałam jakie to będzie miało konsekwencje na moje życie. Nie przypuszczałam, że obecny świat ma ciągle tak wielkie braki wiedzy i tak wielu ignorantów, którzy czyhają na takie osoby tylko po to aby je ośmieszyć i próbują sprowadzić z powrotem do poprzedniego stanu … niestety, w tym przypadku, nie ma już powrotów, raz wyzwolona Energia Kundalini nie powróci już do starych form, działa niczym wyzwolona bomba atomowa. Przewróci całe życie i ciągle się rozszerza, nie można jej ani zamknąć ani ograniczyć. I aby podzielić się ze światem taką wiedzą, wymaga to wielkiej siły i odwagi a nawet walki … walki o prawdę.

            Energia Kundalini to nasza uśpiona siła życia, która daje życie. To jest cudowna potęga Boskiej Energii Kosmicznej, która znajduje się w nas i przenika cały Wszechświat. Wyzwolona oczyszcza, uzdrawia, odmładza organizm i rozwija wyższą świadomość.

            To Energia Kundalini sprawia, że bije nasze serce, że odróżniamy dobro od zła i budzimy w sobie wielki twórczy potencjał.

            Inaczej tą energię odczuwałam na samym początku, inaczej po kilku latach i jeszcze inaczej obecnie, ona ciągle wzrasta chociaż nie stosuję żadnych cudownych technik czy rytuałów. Żyję zupełnie normalnym życiem. Nie staram się być guru czy innym nauczycielem, a nawet mnie męczy ciągłe pouczanie ludzi, nie stwarzam wokół siebie „kultu” wielkiego i nietykalnego człowieka, jestem wtopiona w zwykły tłum ludzi i nawet moi najbliżsi sąsiedzi nie mają pojęcia, jaka siła we mnie działa. Są i tacy, którzy się czegoś domyślają, czy moi przyjaciele, którzy znają mnie od lat i nie mamy przed sobą tajemnic. Pomimo iż nie rozumieli tego zagadnienia to właśnie oni mi pomagali kiedy w tym procesie przechodziłam kryzysy, kiedy trzeba było mi pomóc w codziennym życiu, wesprzeć nie tylko duchowo ale nawet finansowo… ten proces wywrócił całe moje życie do góry nogami.
            Droga przeznaczenia z Kundalini jest jeszcze cięższa, zagubimy się nie jeden raz na pustyni, nawet nie będziemy wiedzieć, w którym jesteśmy miejscu. Ponownie zaczynamy wszystko od początku a w zasadzie tak nam się tylko wydaje, ponieważ jesteśmy już daleko na swojej drodze. Tkwimy tam, gdzie się zagubiliśmy, bo na tej drodze nie ma wycofania, Energia Kundalini płynie pod prąd, możemy w niej jedynie zatopić swoje wątpliwości, strach, lub zdumienie. Zanim dotrzemy do ogrodu radości przeżyjemy nie jedno rozczarowanie, rozpacz, a nawet utratę nadziei.
            Moja droga do mojego przeznaczenia nie była łatwa, nie był to szybki sukces, radość, szczęście … i jakże bawią mnie dyskusje czarujących ludzi, którzy opisują swoje doświadczenia Kundalini jako wielką ostoję szczęścia, spokoju … jakże śmiesznie brzmią ich nauki jak taki stan osiągnąć …a to wszystko osiągają czasami po jednym kursie Kundalini – jogi … i jakże śmieszne są ich wywody, kiedy określają siebie jako znawców w tym temacie, wszystkowiedzących, udowadniających swoją uniwersalną wiedzę.

            Dzisiaj ludzie wprowadzają w życie wiele mądrych duchowych haseł, jednak nie mają one nic wspólnego z ich doświadczeniem a nawet nie mają nic wspólnego z rozwojem duchowym. Niektóre są wielkim absurdem i rodzą między ludźmi wiele nieporozumień.

            I prawdą jest, że wiele prawd jest nadal przed nami ukrywanych i są dla świata wielką tajemnicą. Najczęściej wprowadza się nam w życie teatralną duchowość, ludzie brną w pięknych epitetach, wolą „puste” kawałki, nie chcą znać prawdy, tak samo jak boją się śmierci … a to wcale jej od nas nie odsunie … może tylko w czasie?

            Człowiek mądry umie wyciągnąć wnioski z różnych zdarzeń innych ludzi, umie uczyć się nawet od wrogów. Głupiec nie potrafi słuchać nawet swoich myśli, rządzi nim pycha a swoją głupotę uważa za mądrość.

            Nasza obecna ludzka tragedia polega na tym, że żyjemy w czasach, w których za dużo się czyta, zbyt wiele myśli, jeszcze więcej dyskutuje, swoją mądrość odmierza się ilością przeczytanych książek, informacji, ilością dyplomów … a tu można być mądrym nie czytając ani jednej książki.”
            http://www.vismaya-maitreya.pl/nasze_doswiadczenia_kundalini_i_przeznaczenie.html

          • Ozyrys pisze:

            Dziękuje Mario za ten wpis ,czasami odwiedzam Vismayę ,ale widać tutaj miałam to przeczytać🙂

    • Ktoś pisze:

      A tak z ciekawostek, wiecie iż w Matrixie Wyrocznia miała „zasłonkę” w ORŁY?
      Nasze swojskie orły.

      Jak nie to http://argo.nowyekran.net tu sa ciekawe „tajemnice”.

      • JESTEM pisze:

        Przed chwilą także napisałam coś o Orle albo ORLICY ŚWIADOMOŚCI ;-D

        • JESTEM pisze:

          A to dla Małego Buddy😉 :

          • Maria_st pisze:

            Fajna ta kaczka-dziwaczka na jakiej siedzi ten mutant ha ha ha

          • mały budda pisze:

            Dziękuje tobie Jestem@-}–
            Niedawno miałem sen. Jestem przyszła do mnie i poszliśmy do twojego kolegi który, miał piramidę. Sprawdziłem w śnie ,tą piramidę rozłożonymi rękami aby energię piramidy wyczuć i określić jej właściwości energetyczne. Jakby swoisty test twojego kolegi. Odniosłem wrażenie, że chciał się piramidą pochwalić i przy okazji mnie sprawdzić.
            Jestem masz dobre energetyczne fluidy czułem to w śnie. Odniosłem wyrażenie twojej bliskości jakby byłaś blisko mnie.
            Tak to czułem i opisałem.

          • JESTEM pisze:

            Mutant to chyba ten niby ptak, a ten co na nim siedzi to raczej „hemafrodyta” – dwupłciowe bóstwo czyli jedno ciało o cechach obu płci😀
            Mutantami to raczej my – ludzie jesteśmy🙂 Bogowie dwupłciowi się „udoskonalili” rozdzielając się na dwie części i tworząc dwa typy ludzkich istot jednopłciowych😉 ha ha ha…

          • JESTEM pisze:

            May Budda:
            „Odniosłem wyrażenie twojej bliskości jakby byłaś blisko mnie.
            Tak to czułem i opisałem.”

            JESTEM miłością😉

      • Maria_st pisze:

        Ktoś chodzi o film Matrix ?
        To mnie nie dziwi……z uwagi na twórców tej projekcji….chyba bracia Wachowscy …..
        nie ma czym sie podniecac.

        • Ktoś pisze:

          Co innego jest zastanawiające. Ta moda „na Polskę czy bycie Polakiem” tym bardziej intensywna im bardziej cuchnie strachem tak jakby panowało przekonanie iż BOGOWIE nie rozpoznają SWOJAKÓW.

          Dopełnieniem tych „starań” są ustawiczne próby wymordowania nas, wynarodowienia czy wymuszanie podejmowania „niekorzystnych” zobowiązań.

          • Ktoś pisze:

            O tu masz kolejny „judejski” kwiatek wtrącania się tych nazioli ze swoimi semickimi pierdami w odradzające się słowiaństwo zupełnie tak jakby je chcieli na siłe przejąć i na nowo sobie podporzadkować. I ideowo jak i i organizacyjnie.

            http://4gramm.blogspot.com/2013/03/tetragram-swarozyc.html

            Rzygać się już chce patrząc na te nieustannie fabrykowane przez nich kłamstwa o „wspólnych korzeniach”.
            Bleee. Tyle to jest „warte”, bleee.

  7. Pingback: “Nowy najnowszy Wszechświat” 1.08.2013 i “Wszechświat pojednanie” 5.08.2013 -Tadeusz Owsianko | Krystyna Sai Kręt (Szlosek)

  8. NieZzaWinkla pisze:

    hmmm..

  9. Maria_st pisze:

    Mutant to ten siedzacy na kaczce-dziwaczce.
    Bogowie byli dwuplciowi ?
    Całkiem możliwe, ze byli hermafrodytami .
    Ja tylko napisałam o swoim odczuciu patrzac na obrazek postaci z 2 parami rąk i dziwnego ptaka……lecz wiem ze to metafora .

  10. margo0307 pisze:

    Mezamir pisze: „..Dalajlama zapytany o poprzednie wcielenia odpowiedział że żadnego nie pamięta…”

    Skąd wiadomo, że Dalajlama mówi prawdę ?
    Oczywiście, nie znaczy to, że zarzucam Tybetańskiemu Przywódcy kłamstwo… ,:) znaczy tylko tyle, że może powiedzał tak dla żartu 😉 , a może powiedział tak w celu uniknięcia dalszych, dociekliwych pytań…?, wszak tego typu doświadczenia są bardzo osobistą i intymną sferą…
    Fakt, że my czegoś nie doświadczamy, nie musi zaraz oznaczać, że inni są tak samo ubodzy w doświadczenia co my…😛

    • Mezamir pisze:

      tego typu doświadczenia są bardzo osobistą i intymną sferą…

      Jak widać nie dla każdego i chyba po tym można poznać autentyczny rozwój
      lub jego brak.
      Skąd wiadomo że poznajemy poprzednie wcielenia a nie własne koncepcje na ich temat?

    • Ktoś pisze:

      Po co pytać o poprzednie „wcielenia”. Niech go zapytaja o wspólczesne dzieciństwo i JEGO Z DJĘCIA Z ADOLFEM HITLEREM. I o to czemu mnisi z nim WSPÓLPRACOWALI i co mu i za co PRZEKAZALI.

      • Maria_st pisze:

        to co było a nie jest — nie pisze sie w rejestr………wybaczanie

        • Ktoś pisze:

          W jego interesie jest się mi z tego wyspowiadać.

          I nie ma znaczenia dla mnie iż się jara posiadaniem Czarnej Korony,
          bo dla mnie ten stan jest tak szybko zmienialny iż nawet nie zajarzy
          kiedy ją straci. A ja nie poprosze 2 razy bo 1 to już zbytek łaski.

          „Wybaczanie to dar, jeśli jest przymusem
          równie dobrze można pić beczkami cykute.”

          • margo0307 pisze:

            Ktoś pisze: „W jego interesie jest się mi z tego wyspowiadać…”😀 😀 😀
            A czemu to Ktosiu jest w jego interesie wyspowiadanie się własnie Tobie ???

          • Ktoś pisze:

            Bo jak powróci „NIEBIESKI” będzie już na to zdecydowanie za późno.

        • JESTEM pisze:

          Ktoś:
          „W jego interesie jest się mi z tego wyspowiadać.”

          Dobry żart ;-D A może co najwyżej w „jego interesie” jest „wyspowiadać się” samemu sobie🙂

          • Ktoś pisze:

            Każda technika jest dobra jak prowadzi do celu a to czy to żart czy tylko upomnienie okaże się we właściwym czasie. ;p

          • Mezamir pisze:

            Dokładnie🙂
            Dalajlamę każdy zna, z twarzy i z dorobku naukowego,z niczym się nie kryje
            a kto widział Ktosia?Jak się nazywa,gdzie mieszka,kim jest?🙂

      • Mezamir pisze:

        czemu mnisi z nim WSPÓLPRACOWALI „-Pewnie dlatego by ocalić życie Tybetańczykom.
        Mnisi źli bo ich Hitler napadł?

  11. Ktoś pisze:

    Jak widzę Mały Budda i jego stan wzbudza u wielu zarówno powątpiewanie w PRAWDZIWOŚĆ jak i czynione po kątach podświewujki dlatego napisze to co napisze.

    1. Nie znamy się z reala ani nie umawiamy na teksty co poniektórzy zarzucają. Poznaliśmy się na Innych gdzie mnie ciekawiły jego wpisy jakie czasem tu przeklejałem.

    2. To co dostał można opisać jako „Touching by the SUN”. Wrażenia z jak i pretensje o tą personalną manifestację były zamieszczane i tu więc jak ktoś chce to sobie w archiwum pogrzebie co to było.

    3. Mały Budda nie ściemnia i nie konfabułuje w tym co pisze. Nie musi. Jest w stanie bhakti. Przynajmniej w początkowym etapie. To jest to coś co odróżnia Słowian od wszelkich bandyckich, złodziejskich satanistycznych Hebrończyków.

    Ekstaze można osiągać z posiadania i z BYCIA. On ją czerpie z otrzymanej MANIFESTACJI. Nie wynika ona z drażnienia zmysłów.

    4. Prezent jaki otrzymał jest jednym z wielu jakie jeszcze dostanie. Ostatecznie zamierzam go zabrać do miejsca o jakim biliardy biliardów biliardów istot może tylko pomarzyć.

    5. A to kim jestem naprawdę. Inteligentni to wiedzą. Ci którzy wierzą czują. A reszta ma swoich chanelingowych bajdupisarzy.

    To tyle co miałem do przekazania.

    • margo0307 pisze:

      W takim razie Ktosiu, wychodzi na to, że ja nie jestem ani inteligentna, ani nie wierzę…, ale co gorsze – nie mam też zadnych chenelingowych guru, bo… doprawdy nie wiem kim jesteś 😛

      • Mezamir pisze:

        Internetowi bogowie jeśli chcą głosić swoją boskość
        niech pokażą twarze i podpiszą się pod swoimi proroctwami imieniem i nazwiskiem🙂

        • JESTEM pisze:

          A cóż by Tobie Mezamirze powiedziało imię Jezus z Nazaretu, gdybyś żył w czasach głoszonych przez niego nauk i spotkał go gdzieś w gaju oliwnym… albo imię Siddhartha Gotama albo Budda Siakjamuni gdybyś w czasie, kiedy on żył, spotkał go na swojej drodze?

          Ktoś:
          „5. A to kim jestem naprawdę. Inteligentni to wiedzą. Ci którzy wierzą czują. A reszta ma swoich chanelingowych bajdupisarzy.”

          Według tej zasady nie jestem inteligentna, ponieważ nie wiem, kim jesteś. Masz kilka imion i to też piękne, ale ja czuję najbardziej Twoje imię Ktoś Wiem, że jesteś, kim jesteś ;-D

        • Mezamir pisze:

          A cóż by Tobie Mezamirze powiedziało imię Jezus z Nazaretu, gdybyś żył w czasach głoszonych przez niego nauk i spotkał go gdzieś w gaju oliwnym… albo imię Siddhartha Gotama albo Budda Siakjamuni gdybyś w czasie, kiedy on żył, spotkał go na swojej drodze?

          Różnica jest taka że internetowych bogów😉 nigdy nigdzie nie spotkasz.
          Objawił się bóg w internecie,no doprawdy świetnie😀

          A jak ktoś nie ma internetu albo prądu to co,nie będzie zbawiony?😀

          Przy klawiaturze,anonimowo to ja tez mogę być bogiem🙂

          • Mezamir pisze:

            PS.Tak się jeszcze zastanawiam jak to możliwe że bóg ma problemy z wysławianiem się?
            Czyżby piąty(a może siedemdziesiąty?) poziom wibracji zakłócał gramatykę?
            Pewnie tak,widocznie to jest tajemnica wiary
            co ja tam wiem w końcu ja zwykły człowiek jestem😀

          • Ozyrys pisze:

            @Mezamirze – nie bądź taki nabzdyczony🙂
            „A jak ktoś nie ma internetu albo prądu to co,nie będzie zbawiony? ”
            Przecież wiesz ,że do każdego to co ma dotrzeć to dotrze- jeżeli takie zadanie sobie wybrał -może być i internet🙂

            …a przy tym uśmiałam się setnie:
            „Objawił się bóg w internecie,no doprawdy świetnie :D”
            Mezamirze -idzie nowe-dawniej szczytem marzeń był papier,a teraz …no widzisz mamy postęp technologiczny:D

            A poza tym Masz rację Mezamirze – ufaj sobie i swojemu sercu ,ja tą lekcję przerabiałam niedawno ,wiec rozumiem Twój sceptycyzm ,ale ….zauważ Jestem ma rację ….niewielu rozpoznało ,ale każdy ma swoja lekcje do odrobienia .
            Wiem na pewno ,że każdy sceptyk napędza rozwój ,bo zmusza do dalszych kroków i Ty dajesz tego kopa🙂

          • JESTEM pisze:

            „Przy klawiaturze,anonimowo to ja tez mogę być bogiem :-D”

            A nie jesteś?😀 Ja tam widzę, że też możesz ;-D


            PS.Tak się jeszcze zastanawiam jak to możliwe że bóg ma problemy z wysławianiem się?
            Czyżby piąty(a może siedemdziesiąty?) poziom wibracji zakłócał gramatykę?
            Pewnie tak,widocznie to jest tajemnica wiary :-D”

            Może być, że na tym polega tajemnica wiary😀 Chyba nie byłam na tym poziomie, a nawet jeśli kiedyś byłam, to nie liczyłam, bo czym innym byłam zajęta i nie pamiętam, że to był ten poziom… więc nie wiem także, co dzieje się z człowiekiem, który staje się bogiem na piątym albo siedemdziesiątym poziomie. To nie będę się wypowiadać😉 Może tam ten poziom wibracji zakłóca gramatykę? Ale to byłby numer, gdyby tak było naprawdę😀

            „co ja tam wiem w końcu ja zwykły człowiek jestem :-D”

            Też jesteś😀

          • Mezamir pisze:

            nie bądź taki nabzdyczony „-Nie jestem🙂
            mówię jak jest,ciemny wiek kalijugi trwa w najlepsze.
            Anonimowe profile są bogami ,ciekawe gdzie mają swoje świątynie
            pewnie w jpg na imageshack😀

            Takich bóstw jest pełno w klinikach.
            Daj spokój,ludzie z głodu umierają a bóg powrócił do internetu i nie ma czasu pomóc umierającym bo się zalogować musi.

          • Mezamir pisze:

            Psychiatikloka – czysta kraina,wymiar e-bogów i wwwbóst.

        • Ktoś pisze:

          Nie przeżyjesz tego jak ci się w pełnej formie ukarze.
          Zwlaszcza jak się zapomnę co mi się ostatnio notorycznie zdaża.
          Ale prawdziwie przebudzeni lamowie powinni być w stanie to dostrzec.
          To czym jestem, te prawdziwą transcendentalną formę.

          I jeszcze jedno – ja nie tworzę „proroctw”. Ja im pomagam się spełniać. ;p
          Po co mi cudza sława jak własnej mam po dziurki w nosie.
          Ona jest jak ołowiane buty, a ja wole sobie latać.
          Gdzie chce, jak chce i z kim chce. Wyciagając ręce do tych co chcą się przyłączyć.

          Mały Budda się nie bał zaufać naszej pierwszej wymianie zdań.
          A ty budujesz mur z własnego strachu poparty spoiwem niewiedzy.😉

          • Maria_st pisze:

            Mezamir buduje mur z własnego strachu poparty spoiwem niewiedzy ?
            Jeśli nawet tak jest, tzn ze byc moze na tym etapie tak ma byc u Niego.
            Wow mozna nie przeżyc ” kontaktu ” z forma w jakiej sie ukarzesz……..jestes niczym piorun , ta elektryka…….fakt trzeba wiedziec gdzie pchać ” lapska „.
            Co to za forma co zabija miast nieść życie, zdrowie, szczęście ?
            Ktoś toż od dawna wymieniamy ze soba zdania i to jest piekne .

          • Mezamir pisze:

            Co to za forma co zabija miast nieść życie, zdrowie, szczęście ?

            Paranoja Mario.

          • Ktoś pisze:

            „Co to za forma co zabija miast nieść życie, zdrowie, szczęście ?”

            – tu nie chodzi o „zabijanie”. To jak z ogniem jest.
            Ogień ogrzewa ale zbyt bliskie podejście pali.

            A tu jest dokładnie podobnie.
            Nie chodzi o „formę” tylko intensywność doznań.

            Niektórzy na siłe otwierają meridany czy pobudzaja Kundalini.
            Też jak przetężą praktykę zostają kalekami mimo iż powoli by
            w zdrowiu doszli do tych samych wyników. Intensywność.

            Solarium jest fajne ale za długi kontakt owocuje „schodzącą skórą”.

            A jak ktoś jest domem złego ducha to tym bardziej będzie piszczał.
            Dlatego on tego nie przeżyje. Zwyczajnie odjedzie co już widać po pisaniu.

            PS. Ta forma nie jest Formą Budzącą Grozę. Nawet w promilowych procentach. ;p
            Ta druga jest dla specjalnych gości na specjalne okazje a na Ziemi już takich nie ma.

      • Ozyrys pisze:

        Margo – nie martw się nie TY jedna:)
        a ja już myślałam ,że wiem ,a okazuje się ,że nie wiem:)))
        Tak się wiele razy zastanawiałam ,jakie Światło dostał Mały Budda -że tak go niesie i jest taki natchniony,ale teraz juz wiem .
        Poza tym sprawdziłam :
        Bhakti polega przede wszystkim na kulcie wewnętrznym, tworzeniu emocjonalnego związku z Bogiem, poddania się mu. Wyrażane jest w różnych formach zewnętrznych. Popularne formy to bhadźan (śpiew pieśni dewocyjnych) i sankirtan (śpiewane powtarzanie świętych imion Boga). Ważną formą jest też taniec – szczególnie klasyczne tańce hinduskie
        Nie wiem dlaczego ,ale sobie wyobraziłam M.B.tańczącego i śpiewającego i …dostałam dobrego humoru:)
        Ktoś napisał ,że to początkowa faza ,więc może jeszcze bez śpiewów.
        No ale teraz poważnie.
        Super – im więcej istot tak rozwiniętych i dążących do Źródła,Kreacji ,Stwórcy – tym może szybciej i nam pójdzie .
        Mam jakoś zaufanie do energii rozchodzącej się jak pole morfogenetyczne.
        Tym bardziej mnie to cieszy ,ze przeczytałam ostatnio ,że ludzie niestety bardzo powoli ewoluują duchowo w przeciwieństwie do rozwoju technologicznego,a to niesie pewne zagrożenia .
        W związku z tym ,że nie lubię myśleć o zagrożeniach ,bo to ani mnie ani innym nie służy, to zawsze staram się dostrzec inne możliwości.
        Jednak informacja o tym ,że przez to ,że ludzie tak krótko żyją ,a przez to są uwikłani ciągle w powtarzanie lekcji od początku ,nie dawała mi spokoju.
        No bo tak żyją około 80 lat ,wiec to pryszcz w porównaniu z innymi cywilizacjami.
        Ludzie dopiero około 40-stki,obecne dzieci wcześniej ,albo co niektóre wcale -budzą się ,i zaczynają analizować swój rozwój ,a tu dopiero człowiek przejrzy na oczka ,a pora umierać .
        Rodzimy się i co ??zanim sobie przypomnimy co mamy do odrobienia ,znowu koniec .I tak powtarzamy w nieskończoność ,a tak na dobra sprawę nie mamy możliwości wprowadzenia większych zmian w swojej świadomości ,bo za krótko trwa,a tu znowu zasłona zapomnienia.
        Niezmiernie się ciesze ,że Mały Budda dostał taki prezent ,bo i może nam pomoże :)(pole morfog.)
        Może nie będziemy musieli się bujać przez następne 10mld lat zanim coś naprawdę do nas dotrze?:)
        Inni żyją po tysiące lat i mają świadomość co należy zmienić ,a my??jak te muchy ,urodzi się i za 30 dni już koniec,tyle nam po tych 80-latach w wymiarze kosmosu-:)

      • Ktoś pisze:

        Wybacz, ale nie moge napisać tego wprost z uwagi na czas w jakim się znajdujemy. W pewnym sensie mnie znasz ale nie jesteś chwilowo wstanie tego powiązać z tym co wiesz i co tu było pisane.

        Po 13.13.13 wiele się rozplącze i wyjaśni. Na razie po prostu musisz zaufać.🙂

        • Ozyrys pisze:

          Ktosiu -proszę napisz kiedy wg naszego kalendarza ma być ten 13.13.13 ,bo ja naprawdę nie wiem gdzie ,w którym kalendarzu tego szukać?
          „…nie jesteś chwilowo wstanie tego powiązać z tym co wiesz i co tu było pisane….”
          to prawda ,ten blog odkryłam niedawno:)
          Wprawdzie wyklupuję sobie niektóre „stare” artykuły” ,ale daleko mi jeszcze do pełnego rozeznania ,tym bardziej ,że na bieżąco dużo się dzieje i nie mam zbyt wiele czasu na odświeżanie historii🙂
          „..Na razie po prostu musisz zaufać..”
          a dopiero co wywalałam z siebie program zbytniego zaufania do innych :)))
          ale na pociechę dodam,że wpoiłam zaufanie do siebie i własnego Serca i…tym się teraz kieruję .
          Odnalazłam własne Serce i Ono mnie nie zawodzi:)
          Nigdy nie zawodziło ,ale ja nie słuchałam:)

    • mały budda pisze:

      Witam serdecznie.
      Zenek umysł wypełniony światłem mam już od siedmiu lat. Mimo iż, od urodzenia jestem wrażliwy to brakowało mi zrozumienia własnego wewnętrznego serca, gdyż kierowałem się rozumem.
      Wiesz Zenek, iż dziękuję tobie za dar nie, po to aby ego twoje pocieszyć.
      Mogłem palcami światło skierować do czakry serca. Dzięki temu mogę się bardziej skalibrować i zrozumieć mega broń serca.
      Jeśli chodzi o tych, którzy szyderstwo uprawiają na mój temat.
      Jestem naturalny to co pisałem było poziomem z wysokiej pozycji rozumienia manifestacji światła.
      Czasami mam chęć zebrać ludzi którzy, są nienaturalni i otworzyć przepaść w ziemi aby zapadli się oszuści.
      Może przydało by się, aby jakiś kamyk spadł na ziemię albo mega trzęsienie ziemi.
      Tak sobie myślę trzęsienie ziemi, które zniszczy kraj i rzuci je na kolona.
      Zenek zastanawiam się, z skąd oni to wiedzą. Przecież to ma się, dopiero zmaterializować.
      Sądzę iż, inaczej być nie może strach wyniku kataklizmów może ludzi zmusić do mówienia prawdy.

      • Dawid56 pisze:

        Kiedyś myślałem, być może tak jak Ty Mały Buddo że umysł jest najważniejszy( najwyższa czakra?), ale umysł nie potrafi odróznić dobra od zła.Potrafi to uczynić tylko serce i nie chodzi tu definicję akademicką czy religijną czy „Kalego”.Jeśli Twoje( moje) serce wie że czynisz(czynię) dobrze to czynisz(czynię) dobrze, a jeśli Twoje serce wie że czynisz(czynę) źle, to MUSISZ(MUSZĘ) zawrócic z tej drogi…

      • Maria_st pisze:

        Strach jest zawsze złym doradcą.
        Po co projektowac trzesienia ziemi, czy upadek meteorytu na ludzi, albo otworzyc przepaśc w ziemi by ” nienaturalni ludzie tam zgineli „, to chyba nie z dobroci serca ” zyczenia „.
        Ja bym zyczyła kazdemu szacunku dla siebie i innych ludzi, to naprawde nieduzy wysiłek.
        Pan Owsianko bardzo mądrze mówi o zmianach jakie zachodza aktualnie , bardzo wykład mi sie podoba.
        Dziekuje Panie Tadeuszu.

      • JESTEM pisze:

        „Tak sobie myślę trzęsienie ziemi, które zniszczy kraj i rzuci je na kolona.
        Zenek zastanawiam się, z skąd oni to wiedzą. Przecież to ma się, dopiero zmaterializować.”

        Ponosi nas pycha, gdy myślimy sobie, że to my wszystko Stwarzamy.😉 Ale gdy sobie przypominamy, że wszystko było, JEST i będzie, a my tylko doświadczamy tego, CO JEST w różnych światach – czasoprzestrzeniach, to przestajemy się dziwić, że ktoś, coś wie o tym, co ma się wydarzyć (zmaterializować)😀

        Maria_st napisała:
        „Strach jest zawsze złym doradcą.
        Po co projektowac trzesienia ziemi, czy upadek meteorytu na ludzi, albo otworzyc przepaśc w ziemi by ” nienaturalni ludzie tam zgineli “, to chyba nie z dobroci serca ” zyczenia “.”

        Chyba z czego innego wynikają takie „życzenia”… Może Mały Budda przypomni sobie z czego?

        Z MiŁOŚCIĄ Mały Buddo w sercu przesyłam pozdrowienia.

      • Ktoś pisze:

        Witaj

        To co dostałeś nie dostałeś dla rozgłosu. Po prostu nadszedł ten czas. A że potrafiłeś zaufać to masz teraz cukierka kiedy inni, wściekli, obmacują wzrokiem papierek po nim.
        Dokładnie jak w opowieści „Wielka Ryba” mistrza Zuang Zi „ci którzy zawsze łowią małe rybki nie są wstanie pojąć iż istnieją także nieprawdopodobnie wielkie”.

        Prezent jaki dostałeś jest pierwszy z serii. To wstęp do nauczenia się kontrolowania emocji. Do nie ulegania posiadanej MOCY. Po prostu otwórz się na te doznania i jak będziesz gotowy dostaniesz 2 część plus WIEDZE o jakiej normalnie mógłbyś tylko marzyć.

        Co do nerwów i zabijania to NIE RÓB TEGO. Zabijanie jest proste ale niczego nie rozwiązuje. Jest Twoją najwieksza porażka zwłaszcza z uwagi na Droge jaka podążasz. Mnie non stop dokuczają podobne uczucia ale w sumie od czasów dość przypadkowego odpalenia „Iskry” się im zwyczajnie nie poddaje. Bo jak to mówią TAOisci „czyje są te myśli”? Twoje jako osoby”?, „Twoje jako Buddysty”, „Twoje jako członka społeczeństwa”? , „Twoje jako obiektu manipulacji”? ….

        Czyje?

        Skoro są obce po co im ulegać. To czyjeś pragnienie krążące po „eterze”. Ja je obecnie wygaszam będąc świadomym ich istnienia. Jak ktos pragnie śmierci to wolna droga. Ale niech idzie sam a nie ciągnie za sobą innych. Ty jesteś jak katalizator przywracający zapomnianą równowagę. Dajesz ŻYCIE nie zabijanie.

        ŚWIEĆ WŁASNYM ŚWIATŁEM. Reszta przyjdze we właściwym czasie.

        • mały budda pisze:

          Witam serdecznie.
          Witaj Ktoś. Jesteś słonecznym blaskiem Balaramy, który wspiera mądrością Krysznę.
          Obydwoje znamy znaczenie i głęboki sens Mahabharaty.
          Przytoczę moim zdaniem istotne rzeczy w postaci fragmentów Bhagawad- gity.
          Czuję, iż będziesz widział ,o co mi chodzi Balaramo.
          ,,Synu Kunti, szczęście i nieszczęście przychodzą i odchodzą nieustannie niczym pory roku. Są one jedynie wytworami zmysłów, Bharato, i należy tolerować je bez niepokoju. Osoba która zachowuje spokój w każdej sytuacji, jest w stanie uwolnić się od wszelkiego cierpienia. Wielcy mędrcy, którzy poznali prawdę, dzięki obserwacji doszli do wniosku, że dusza i duchowa rzeczywistość nie zmieniają się, a tymczasowe ciało materialne nie ma ostatecznie nic wspólnego z prawdą. Dusza przenika ciało i jest niezniszczalna. Nikt nie potrafi unicestwić niezmierzonej i wiecznej duszy, lecz ciało bez wątpienia musi zginąć. Dlatego walcz, nie zważając na ciała swych krewnych, Ardżuno”.
          Ardżuna dobrze wiedział, o czym mówił Kryszna. Bez wątpienia dusza jest wieczna; czy można jednak w ten sposób usprawiedliwiać zabijanie? Śmierć i następujące po niej ponownie narodziny są bolesnymi doświadczeniami dla duszy.
          Z miłości dla Ardżuny, Kryszna- rozumiejąc jego wątpliwości-powiedział: ,, Ten, kto myśl, że żywa istota zabija, jak i ten, kto myśl, że jest zabijana, jest w błędzie, gdyż dusza nie może zabić ani być zabitą. Dusza nigdy nie rodzi się ani nie umiera; nigdy nie zostaje stworzona. Jest ona nienarodzona i wieczna; nie zginie, gdy zabijane jest ciało. Wiedząc to, nie będziesz uważał, że przyczyniłeś się do czyjeś śmierci. Gdy jedno ciało umiera, dusza przyjmuje następne, tak jak człowiek wyrzuca stare ubranie i zakłada nowe”.
          Ardżura zrozumiał, że Kryszna stara się zapewnić go, że jego ukochani krewni nie zostaną skrzywdzeni. Zabijając ich ciała, Ardżura uwolnił ich od bólu i cierpienia, jakie muszą znosić z powodu obecnego uwikłania i pozwoli im zacząć nowe życie w lepszych ciałach, prawdopodobnie gdzieś na planetach niebiańskich.
          Jednak Ardżuna obawiał się, że jego niebiańska broń mogłaby w jakiś sposób skrzywdzić duszę.
          Kryszna odpowiedział na tą wątpliwość następującymi słowami: ,, Nie ma takiej broni, czy będzie to Ogień, Wiatr, czy Woda, która mogłaby zniszczyć duszę.

          Prawo karmy nie zezwala aby zabijać. To jest skutek i przyczyna ponownych wcieleń i narodzin. Chyba, iż w obronie własnego życia lub ochrony kochanego członka rodziny.
          Po śmierci ciała fizycznego i tak przechodzimy przez rozpatrywanie swojego czynu jako takiego.
          Serce jest mądrością i to ono jest sędzią dokonanych czynów jako istot cielesnych.
          Natomiast Kryszna nie mówi o tym aby celowo zabijać bez sensu.
          Kryszna daję lekcje jak uczyć się korzystać z Broni Niebiańskiej.
          Ktoś przecież wiesz aby użyć broni Niebiańskiej trzeba mieć serce i umysł wypełniony światłem Apsolutu.
          Przecież wiesz, że broń Niebiańska to jest moc żywiołów: Ogień, Woda, Ziemia,Powietrze,Eter.
          Przecież oczyszczanie matki ziemi odbywa się za sprawą aktywowania tej Niebiańskiej Broni.
          Ogień jest istotą transformacji i wypalania starej karmy matki ziemi i ludzi.
          Ta krew przelana w wojnach jest wypalania ogniem.

  12. Dawid56 pisze:

    Jestem to było bardzo ciekawe „doświadzenie”.Tylko brakuje mi nadal początku: skąd jak dlaczego i ….czy przejściu za kotarę jest cień i czarne i białe czy tylko światło, a może nigdy nie było kotary tylko sen i sen i śnienie bez końca- czyli co ewolucja? a nie stworzenie? a gdzie Ci Liranie, Oriondzi, Arkturianie, Weganie- czy ich nigdy nie było? co z piramidami skąd one są co z Atlantydą?

    • Maria_st pisze:

      Dawidzie….
      Światło–informacja…..zapis…..mozna to porównac do GRY komputerowej…..ja tak to ” widzę ”
      wszystko ŻYJE….CZUJE…..GRA

    • JESTEM pisze:

      „.Tylko brakuje mi nadal początku: skąd jak dlaczego i ….

      Pytanie o początek? Kropla pyta, gdzie początek i koniec nieskończonego oceanu?… Znam taką odpowiedź: W każdej kropli…

      To ten Wielki Żart, który zafundowałeś sam sobie – Bezwzględnego początku nigdy nie było. Są tylko różne rodzaje śmierci i narodzin, zaśnięć i przebudzeń. Ty jesteś Istotą NIESKOŃCZONĄ. A nieskończoność przed kotarą jest trudna do objęcia. Za kotarą jesteś tylko świadomy tego, że jesteś nieskończonością i nie musisz już wiedzieć na czym ona polega, bo jest niedefiniowalna – nie ma początku ani końca to jedyne, co możemy o niej wiedzieć. Bo to właśnie jest Wielką Tajemnicą. Jesteś Wielką Tajemnicą🙂 czyli czymś NIEPOZNAWALNYM. Nic nie musisz. Możesz sobie wyśnić jakąś wersję siebie i rozumienia nieskończoności, gdy znów zaśniesz…ale to zawsze będzie tylko iluzją. Jesteś nieskończoną, niepoznawalną UNIWERSALNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ .

      Jesteś także jednocześnie czymś SKOŃCZONYM – UNIWERSALNYM UMYSŁEM i POZNAWALNYM w ramach swoich snów i marzeń… obdarzonym jakąś cząstką Uniwersalnej Świadomości.

      „czy po przejściu za kotarę jest cień i czarne i białe czy tylko światło, a może nigdy nie było kotary tylko sen i sen i śnienie bez końca- czyli co ewolucja?

      Tak. nieustanna ewolucja (cząstek świadomości). Zmienność, płynność, niekiedy zatrzymanie na jakiś czas, które wiąże się na przykład albo z cierpieniem i śmiercią albo nudą… Potem kolejna zmiana. I znów następne narodziny… To może być przerażające zwłaszcza dla tych, którzy marzą o jakimś „końcu świata” lub o tym, że po śmierci albo (obchodząc jakoś śmierć) żywcem pójdą do NIEBA, do boga, do jakiejś Krainy Totalnej Szczęśliwości. Jeśli sobie taki sen wyśnią, to tak się stanie… ;-D

      „a nie stworzenie? a gdzie Ci Liranie, Oriondzi, Arkturianie, Weganie- czy ich nigdy nie było? co z piramidami skąd one są co z Atlantydą?”

      {Kiedyś zobaczyłam wyraźnie, że wszystkie istoty z wyższej wymiarowości („wyższej gęstości”) są nami z innych czasoprzestrzeni. Mogą się z nami komunikować, gdy nie przywiązujemy się zbytnio do pojęcia czasu liniowego. chociaż kontakty z tymi istotami, to nie „mój sen”,ponieważ przypomniałam sobie i wiem, że to ja nimi jestem, a oni mną :-)}

      To WSZYSTKO elementy Snu Naszej Planety, w którym uczestniczymy wszyscy żyjący na planecie Ziemia. Dopóki nie zaczniemy śnić swojego snu… albo dopóki się nie przebudzimy. Chociaż nie wszyscy śnią o tych kosmicznych częściach siebie. A jak już śnią to traktują je/ich w tych snach różnie: jako przyjaciół albo wrogów, jako aniołów, mistrzów albo bogów… z przeszłości lub przyszłości albo swoich Przodków z Przyszłości.😉 Umysł uwielbia te zabawy. Świat Magii jak i cała KREACJA – CAŁE STWORZENIE jest fascynujące. Opiera się na życzeniach-marzeniach i wszelkiego rodzaju wyobrażeniach, które podsuwa nam Uniwersalny Umysł -ów Absolut- doskonały, najwyższy, pełny, całkowicie niezależny, nieuwarunkowany i niczym nieograniczony… męski przejaw Wszystkiego Co Jest). No i nie ma nudy😉

      Jedno z moich „doświadczeń”:
      W pewnym momencie razem z przewodnikiem prowadzącym mnie we śnie trafiliśmy do pola wypełnionego energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi „vortexami”, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie.
      Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział mi:
      – Przecież doskonale wiesz. Przypomnij sobie.
      Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy… W nim lub z niego właśnie w ten sposób powstawały różne światy.

      I inne moje dawne doświadczenie powrotu do PRA-DOMU (Praźródła): http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/powrot-do-pradomu.html

      • Dawid56 pisze:

        Jest małe ale” Taken – wybrańcy obcych”.Ale to już będzie temat osobnego wpisu.Ten sen jak piszesz, który śnimy mógł zostać zaprogramowany, ale jednak jest śniony w jakiejs konkretnej chwili A.D.2013 .Jest nas 7000000000 .Coś mi jednak stale umyka.Piszesz ze początek jest w nieskończoności, a nieskończonośc w początku, to prawda że to wszystko jest fraktalne.Ale po co te całe militaria, złoto pieniadze banki politycy na co to wszystko jest potrzebne za kotarą?

        • margo0307 pisze:

          Dawid56: „..Ale po co te całe militaria, złoto pieniadze banki politycy na co to wszystko jest potrzebne za kotarą?”

          Może rzeczywiście to.. taka gra.. ?
          I może zechcieliśmy doświadczyć czegoś takiego ?
          Tak się zastanawiam…, przyszły mi na myśl słowa mojego, nieżyjącego już Taty…
          „co cię nie zabije – to cię wzmocni” – zawsze mi to powtarzał, kiedy np. płakałam bo obdarłam sobie skórę na kolanie😉
          Może więc, wybraliśmy sobie takie „traumatyczne ” doświadczenia w celu wzmocnienia ?

          • margo0307 pisze:

            Dawid56 😀 Nie dawało mi spokoju Twoje pytanie ale też i moja – pełna domysłów i znaków zapytania odpowiedź i… natrafiłam na takie słowa:
            Cyt. „…Pod hasłami demokracji stworzono ostatnią ułudę – troskę o naszą Wolność Osobistą, której mocną przesłanką miały być m.in. prawa chroniące nasze dobra materialne! Tak więc zamknięto ludzkość w „załganej oczywistości” – iluzorycznej i na wskroś fałszywej rzeczywistości.
            Cel, dziś to już wiemy, był podstawowy – zakuć człowieka w kajdany śmiertelnego strachu!
            I oto nadeszła zmiana!
            Upada najmocniejsze narzędzie Systemu – wszelka propaganda! Mamy ogólny Krach licznych, urojonych wartości, wykreowanych w Matrixie! Wszystko, dosłownie wszystko, wywraca się do góry nogami! System się zakorkował!
            SYMBOLICZNY WĄŻ UDŁAWIŁ SIĘ WŁASNYM OGONEM!!!
            Ale Mrok jeszcze dokucza! Czai się i kłębi jak burzowa chmura, która sprowadza gromy, wicher i ulewę. Wszelkie informacje są tak zmanipulowane, zagmatwane i chaotyczne, że nie pozostaje nam już nic innego jak (nie) działanie z naszej wewnętrznej ciszy! I na szczęście! Bo w sumie owa burzowa chmura pozwala nam na własnej skórze odczuć istnienie w nas ukrytych możliwości. Musimy bowiem nauczyć się szybko adoptować do sytuacji, które wykraczają poza granice tego, co nam jest znajome, co potrafimy przewiedzieć i akceptować.
            Nie poddawanie się wichurze chaosu oznacza WOLNOŚĆ!
            Odrzucenie strachu, chciwości i zarozumiałości rodzi wielki Zapał!
            Zaś pokonanie wszelkich moralnych osądów i dystans do fałszywych wartości, przynosi kojąca Pokorę, nie mającą nic wspólnego ze służalczością!
            źródło: ostatniaszansa.bloog.pl
            OTO ŚCIEŻKA SERCA – JEDYNA DROGA KU WOLNOŚCI!!!😀

        • JESTEM pisze:

          Dawid56 pisze:
          „Jest małe ale” Taken – wybrańcy obcych””

          To nic nie zmienia. To historie… scenariusze… sny…

          nie muszę znać całej historii działań wszelkiej maści Istot z kosmosu, ponieważ śnię już inny sen, który prowadzi nas do PRZEBUDZENIA😀. historia jest tylko historią – scenariuszem filmu, w którym gram/grasz albo który oglądasz. A możesz zmienić scenariusz snu albo możesz się przebudzić😀

          Już nie napiszę, że to Twoja wolna wola😉 już wiem, że jako cząstki Pewnego Większego „Organizmu” mamy różne „zadania” do wykonania. I to jest doskonałe. A cały organizm będzie mógł zmienić swoją strukturę i swój Sen, gdy wszystkie jego cząstki będą wykonywały swoje zadania ;-D

          Natomiast skończyłam ze śnieniem wszelkich form walki, wojen… bogów i ich dzieci, doświadczeń i manipulacji kosmitów na ludziach i odwrotnie, wiecznych konfliktów na wszelkich możliwych poziomach… I wiem, że Ty możesz śnić inny sen albo być śnionym lub śnioną przez innych… A jednak, nawet wtedy, nadal jest to Twój sen, w którym całkowitą władzę nad sobą oddajesz komuś innemu.
          Nie, nie chodzi o przejmowanie czy odebranie innym tej władzy, lecz o uwolnienie się od jakiegokolwiek władania i kontroli mojej nad innymi i innych nade mną. Z jednoczesną odpowiedzialnością za to, co robię i JESTEM.

          I dziękuję Ci Margo0307 za to, co dodałaś w tym temacie😀

          • Dawid56 pisze:

            Też myślałem że to sen, ale tylko niestety jawa pozwala na „To” spojrzeć nieco inaczej.W przeciwnym wypadku umknie nam to co najważniejsze cel dlaczego Tu i Teraz jestesmy na Planecie zwanej Ziemia.

          • JESTEM pisze:

            „Też myślałem że to sen, ale tylko niestety jawa pozwala na “To” spojrzeć nieco inaczej.W przeciwnym wypadku umknie nam to co najważniejsze cel dlaczego Tu i Teraz jestesmy na Planecie zwanej Ziemia.”

            A Dawidzie56, wiesz, jaki to cel?

  13. Dawid56 pisze:

    Tak światło tu jest rzeczywiście najważniejsze, bo to najprostrzy a zarazem najtrwalszy zapis informacji np w Kryształowych Czaszkach, mozliwy do odczytania przez osoby o odpowiednio dostrojonych wibracjach.Natomiast te nasze komputery to „śmech na sali”.Z zawodu jestem elektrykiem automatykiem i wiem co to znaczy tzw ciągłość zasilania w energię elektryczną.Nie ma zasilania komputer jesli nie ma niezaleznego żródła zasilania(agregatu prądotwórczego) bo nie UPS-a to nadaje sie na złom, natomiast jeśli chodzi o trwałość zapisu informacji, to na dysku CD/DWD zaledwie max 30 lat( i to z górka) tasma video 40-50 lata mikrolfilmy 100-150 lat.

  14. Dawid56 pisze:

    Odpowiedź dla Jestem:
    Wydaje sie że Kazdy z nas ma inny cel. Być moze uda mi sie go poznać na jawie, a nie za kotarą.Te cele mogą byc zbieżne ale nie tożsame.Natomiast odpowiedź na pytanie dlaczego teraz???Żyjemy w bardzo ciekawych czasch , moze to czasy w których WSZYSCY na Planecie Ziemia będziemy wiedzieli ze nie jesteśmy sami w Kosmosie?

  15. Ktoś pisze:

    A teraz się zastanówcie nad taką kwestią.

    Psioczycie na mnie i Małegoo Budde iż to o czym piszemy jest niewiarygodne. No bo to czy tamto. Czyli generalnie „niewierzycie bo jestesmy nieznani”. Nieometkowani przez system, nie?

    Teraz w czasach ostatecznych” ma się pojawić wielu „fałszywców”. Naprawdę myślicie iż pokazanie ich w telewizji jak się będa obściskiwać z innymi fałszywcami. Że namolne pianie w mendiach „że to oto ukazał się …” ich w jakikolwiek sposób uwiarygodni?

    Co odróżnia nas od tamtych? Brak własnego często lewego blogu? Brak zdjęcia w mediach? To jest wyróżnik PRAWDZIWOŚCI?

    Osoba o nicku LALA wkleiła oświadczenie „pani od cheopsa” iż kończy ściemnianie w ramach projektu. Ona jest WIARYGODNA jak mówi o tych swoich aniołach czy też nie bo ich jakoś nikt poza nia nie widzi w jej głowie? Ale jest medialna bo całą ezoteryczna Polska o niej mówiła wiec pewnie spelnia te Mezamirowe „znanie”, nie? Znana czyli wiarygodna choć sama jej „działalność’ to jedna wielka ściema i klapa plus dokonane spore wyłudzenia.

    Mały Budda miał namacalne doświadczenie na odległość które sam świadomie wyzwolił (wykonał instrukcje). Nie wiem kiedy je wykonywał poza zakresem czasu jak napisał iż JEST SZCZĘŚLIWY po ich wykonaniu. No i „nieco” przerażony intensywnością doznań.

    A teraz się postawcie w osobie Jezusa, Kalkina czy innego zapowiedzianego mistrza duchowego jaki wraca. Wychodzi inkognito na ulicę z nadzieją iż … uratuje świat i …? …. i skoro nie pokazali go w mediach, nie ma profilu na fejsbooku, nie ma odpowiednio „tranwestyckiego” tfu „miszczofskiego” stroju to dla was to co będzie mówił będzie wiarygodne czy nie? (tekstów ze świętych ksiązeczek byle jełop może się wyumieć na pamięć więc to NIE JEST WIARYGODNY SPRAWDZIAN.)

    No przeca, że go zadepczecie przy pierwszym widzeniu bo … bo może zamiast kogoś zwyczajnie oczekujecie powrotu z Nieba ILUZJI jaka spełnia wyuczone, wykute na blachę dogmatyczne oczekiwanie?

    Tak ludzie przez własną niewiare mijają się z tym na co całe życie wytrwale czekali. Nie, nie na mnie czekacie. Ja tu tylko się lenie nagradzając tych co mnie kochają a sam powyższy tekst to tylko taka intelektualna wprawka. Takie ostrzeżenie jak łatwo jest przegrać SKARB przez IGNORANCJE.

    A Mały Budda naprawdę miał nieziemskie doświadczenie.😉

    A ogólnie to jest fajnie. Dziś podobno kilka milionów miało być wziętych poprzez „otwarty portal” do nieba. Co prawda nie wiem którego a znam wszystkie ale co tam. Jest chanelig, jest zabawa. Jutro na kolejnym blogu można zawiedzionym pościemniać iz za miesiąc czy dwa otworzy się kolejny, i kolejny, i kolejny i kolejny ……… Zresztą kto się na nich ośmieli przyznać iż nie miał tego zapowiedzianego przez same archanioły „wniebowzięcia”. ;D

    NO PRZECA IZ KAŻDY BĘDZIE ŚCIEMNIAC TAK JAK LIDER GRUPY.

    Ciao. ;p

    • Ktoś pisze:

      Tak to coś powyżej to jest to co się zwykło nazywać „mową Dharmy”.
      Zwykło bo zaraz 300% uczonych w ściemnianiu powie, że się nie znam.
      A potem napuści tabuny inkwizytorów z widłami i stosami.

      Ah La La So Ha.

      • Maria_st pisze:

        Hmmm Ktosiu Twoja mowa cos jak oczyszczanie ..– tak czuje.
        Mowa Dharmy, szczerze mówiac wole cisze……mowa to ponoc srebro a zloto milczenie, cos w tym jest.
        Tyle tych słow w eterze i co z nich wynika ?
        Ano, jeden wielki chaos informacyjny .
        Trudno w nim wyłapac jakiś sens.
        Uwazasz ze potrzebujesz inkwizytorów ?
        Bo to wyglada na podswiadome wołanie .
        Ja uwazam, że każdy na swej drodze napotyka to co jest mu potrzebne do zdobywania kolejnych doswiadczeń, które szlifują jego diament w nim.
        Nic na siłe, bo wtedy może pojawić sie w nim rysa.
        Czy to takie trudne kształtować swoja osobowosc by byc szczęsliwym ze swych wyborów. czy potrzebni sa nam kolejni zbawcy, wybawcy ktorzy na kolejne eony pogrąza nas w cierpieniu w imie swoich iluzji.

        Ja lubię koty i ich nature kocia……..ot co…

        • Ktoś pisze:

          Mowa czesto nie oddaje tego co się chce wyrazić dlatego na przykład Budda Siakjamuni przekazując swoje Nauki okazał tylko Kwiat Lotosu.

          Ilu tych samozwańczych guru od nauczania w pełni wie co to oznacza?
          Ilu z nich opierając się na własnej „boskości” popoprawiało w ramach własnych „tradycji” „przekaz” uszczególniajac go do „wyglądu kwiatka, długości korzenia, koloru płatków, ich rozwinięcia, ….” . Słowem zintelektualizowało to co im umyka. ;p

          • Maria_st pisze:

            Widac przekazał poprzez Kwiat lotosu to co sam doswiadczył.
            Budda pewnie uczył ze każdy sam sobie Nauczycielem jeśli jest swiadomy swego Istnienia Tu.
            Kazdy powinien ” naprawic ” to co WIE ze jest do naprawienia…..
            Kwiaty to ja lubie ogladac na grzadce…..

          • Ktoś pisze:

            A co doświadczył?

            Owocu z Drzewa Życia.
            Którym się tłumowi pochwalił.

          • Maria_st pisze:

            Owocu z Drzewa Życia.
            Którym się tłumowi pochwalił.

            Hmm gwiazdke z nieba z innej galaktyki otrzymał..oooooo

            O drzewie życia pisze muki…..
            Budda wiedzial widac skad przybylismy….z tego wyglada….

    • Mezamir pisze:

      Jeśli mały budda chce coś zrobić dla ludzkości,to niech jak najszybciej skontaktuje się ze specjalistą i nie lekceważy schizofrenii paranoidalnej.
      Jeśli chce naprawiać świat to niech najpierw zrobi porządek we własnej głowie

      Bóg z internetu,litości.
      Niech pokaże twarz i podpisze sie imieniem i nazwiskiem pod swoimi proroctwami ,czekamy na objawienie się/ujawnienie🙂

        • Maria_st pisze:

          Livio…masakra…nie dla mnie ta muza….jesli komus walilo dlugi czas 230 uderzen serca na minute to mnie zrozumial……na początku troche cos jak imitacja muzy Aborygenów/ dzwiek/ potem bzyczenie pszczol ale na warickich papierach……wytrzymalam do 3,13 min, potem przelecialam zgodnie z tempem muzy na 1,10,00 ….8 siekund mi wystarcz\ylo…przestalam sluchac.
          Co tzn ?
          Czyżby moj krysztal mial skaze?
          ha ha ha
          buziak

    • Maria_st pisze:

      Dziekuje Ci Ktosiu że martwisz sie i o mnie, ale ja zawsze lubie zadbac sama o siebie, mam wtedy największa z tego ” satysfakcje” a jesli bede potrzebowala pomocy—poprosze.
      Nic nie wiem o jakichs wzieciach poprzez portale…nie przepadam za randkami w ciemno, bo nieraz mozna sie ” poparzyc ” poprzez takie znajomości….po co mam szukać portal w innej części umysłu….jesli aktualnie poznaje ten w ktorym Jestem.

        • Maria_st pisze:

          No ja mało czytam, nieraz tylko słowo, obrazek…….wiec niezorientowana jestem
          Dziękuje Ktosiu.

        • Dawid56 pisze:

          Nie wiem dlaczego Krystal się pomylił w obliczeniach o miesiąc, wielki sekstyl( Merkaba) już był miesiąc temu, akurat w tym terminie o którym pisze Krystal 28 będzie nie wielki sekstyl, a wielki Krzyż – to jest naprawdę bardzo niebezpieczna konfiguracja, może nieco ale dosłownie nieco łagodzona przez ( tylko czego z czym ?) sekstyl Słońca do Saturna po koniec sierpnia AD2013.Najpierw trzeba będzie poradzic sobie z napięciem w Syrii- stad chyba ta prośba o modlitwę, bo jeśli zaatakuja Amerykanie i Anglicy moze byc naprawde niebezpiecznie.

          • Ktoś pisze:

            Bo to pewnie świadoma dezinformacja i to niekoniecznie jej ale tych od których tłumaczy arty. Ona jak zdecydowana większość jest tylko brutalnie „na piekne słówka” wykorzystywana by swoimi energiami wysyłanymi w świat zasilać judejską Bestię.

            Dariusz Kwiecień pisał o Misteriach Światła jakie mieli właśnie wykonać naziści. Wy pisaliście o Atlantydzie i wykorzystaniu niecnym kapłanów i ich mocy do złych celów. To o czym pisał Kwiecień to ten sam „atlantydzki” myk tylko w nowym wspólczesnym opakowaniu. Teraz „bo nie wyszło” to albo się mami ludzi dalej by czekali albo zamyka strony rżnąc głupa (patrz ci od Cheopsa). Że niby wyszło, że jest fajnie a kto nie czuje to „astralny brudas” jaki sie nie załapał na tzw „wznoszenie” choć cała ta akcja to jedna wielka hebrońska (żydowska) satanistyczna hucpa od samego początku była. takie przygotowanie by ich Antychryst był przez ;udzi wzięty za boga.

            I pewnie niedługo się doczekamy pokazów „znaków na niebie” ale nie tych prawdziwych a BLUE BEAMOWYCH by zachędzić białąsy do umierania w Syrii w obronie żydowskiej chuci i porządania dobra bliźniego.

            A wystarczy by ludzie mieli sami z siebie ŻYWY KONTAKT Z BOGIEM i już takie akcje nie wyjdą. Dlatego tacy Mezamirowie próbują takich Małych Buddów zamykać w psychiatrykach. Oni im niszczą Imperium na kłamstwie i chciwości zbudowane. Świat BESSTII w jaki wierzą udając „oświeconych”.

    • JESTEM pisze:

      „Psioczycie na mnie i Małegoo Budde iż to o czym piszemy jest niewiarygodne. No bo to czy tamto. Czyli generalnie “niewierzycie bo jestesmy nieznani”. Nieometkowani przez system, nie?”
      Czemu generalizujesz?
      Czemu różne wypowiedzi nazywasz „psioczeniem”?

      „A teraz się postawcie w osobie Jezusa, Kalkina czy innego zapowiedzianego mistrza duchowego jaki wraca. Wychodzi inkognito na ulicę z nadzieją iż … uratuje świat i …?”

      Myślisz, że Jezus czy Kalkin są takimi naiwniakami, że „uratują świat”?

      „Nie, nie na mnie czekacie. Ja tu tylko się lenie nagradzając tych co mnie kochają a sam powyższy tekst to tylko taka intelektualna wprawka. „

      System nagród i kar (osobiście) mam za sobą te doświadczenia. Jestem w innym punkcie. Nie nagradzam tych, co mnie kochają ani nie kocham wyłącznie tych, co mnie nagradzają. Nawet jeśli przyjmuję jakiś dar, to nie traktuję go jako nagrody. Jest taki wzorzec nagradzania za coś i karania za coś i jak ktoś chce grać w takie gry to fantastycznie, niechaj się dobrze bawi, jak ma takie potrzeby. Kocham Cię Ktosiu takim, jaki jesteś.

      „A Mały Budda naprawdę miał nieziemskie doświadczenie. ;-)”

      Nie wątpię.😉 Jego też kocham takim, jaki jest.

      Całusy w czółko😉

      • Ktoś pisze:

        Bo to jest „do was” jako „do was” a nie jako „do Was”.

        A poza tym wiesz, że się tylko drocze. ;p

        • JESTEM pisze:

          Ktoś:
          „A poza tym wiesz, że się tylko drocze. ;p”

          Wiem, wiem.
          Każdy ma swoje „zadanie”…🙂

          Ale teraz idzie naprawdę mocna fala trudnych do uwolnienia, podstawowych wzorców struktury tego świata… Co widać na przykładzie wątku żydowskiego… i jedynego boga, który „urodził” syna sierotę – „od początku” pozbawionego, bo odciętego od boskiej Matki.

          Widzę, że zobaczyłeś Buddę (Istotę Pełną) na Dysku Wenus. Zachwycające.😀

          Budda jako Istota Pełna (Całość) podzielił się najpierw na dwa aspekty, które symbolizują:
          Orlica Uniwersalnej Świadomości i Wąż Uniwersalnego Umysłu.

          Jak myślisz, czy T.Owsianko popełnił błąd twierdząc, że TAO o pełnej równowadze 50% na 50% było fałszywym symbolem dla tego świata? Że prawdziwa jest inna proporcja: 2 do 1 (2 części Yin i 1 część Yang)?

          • Dawid56 pisze:

            W tej chwili jest jeszcze 7/5 na korzyść Yang.Stawiam na pół na pół.Moim zdaniem tak to zostało pomyślane, nie inaczej.W świecie niemateri podział na Yang i Yin nie ma zadnego sensu.

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „W świecie niemateri podział na Yang i Yin nie ma zadnego sensu.”

            Myślisz? hmm… może. Ale ja nie mam w tej sprawie pewności😉

            „Koncepcja yin i yang pochodzi z antycznej filozofii chińskiej i metafizyki. Opisuje ona dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie.

            Yang (dosłownie rozumiane jako „nasłonecznione miejsce, południowe zbocze (wzgórza), północny brzeg (rzeki), światło słoneczne”) reprezentowana przez biel i Słońce oznacza siłę, aktywność, radość, ciepło i lato, symbolizuje męski aspekt natury, ekstrawersję oraz liczby nieparzyste; odpowiada jej niebo, dzień oraz dusza hun. Yang symbolizuje ogień lub wiatr. Wszyscy urodzeni w parzystych latach.

            Yin dosłownie rozumiane jako „zacienione miejsce, północne zbocze (wzgórza), południowy brzeg (rzeki), zachmurzenie, zaciemnienie” [cień]) reprezentowana przez czerń i Księżyc oznacza bierność, uległość, smutek, chłód i zimę, symbolizuje żeński aspekt natury, introwersję oraz liczby parzyste; odpowiada jej noc oraz dusza po. Yin symbolizuje woda lub ziemia. Wszyscy urodzeni w nieparzystych latach.”

            Czy dzień i noc lub duch i dusza są materialne czy niematerialne?

            Wszystko może być opisane jako obie siły yin i yang.
            1. Yin i yang nie wykluczają się wzajemnie.
            Wszystko ma swoje przeciwieństwo, jednak nigdy całkowite, a jedynie względne. Żadna rzecz nie jest nigdy w pełni yin ani całkowicie yang. Każde z nich zawiera w sobie pierwiastek swojego przeciwieństwa. Dla przykładu: zima zmienia się w lato, a „co się wzniosło – opaść musi”.
            2. Yin i yang są współzależne.
            Jedno nie może istnieć bez drugiego, tak jak dzień nie może istnieć bez nocy, światło bez ciemności, czy śmierć bez życia.
            3. Tak yin jak i yang jest podzielne.
            Każdy aspekt yin lub yang można dalej podzielić na mniejsze składowe yin i yang. Dla przykładu, temperaturę można określić jako gorącą lub zimną. Jednak gorąco można podzielić jeszcze na ciepło i upał, a zimno na chłód i mróz. W każdym spektrum istnieje mniejsze spektrum; każdy początek jest chwilą w czasie, więc posiada początek i koniec, tak samo jak godzina ma początek i koniec.
            4. Yin i yang wchłaniają i jednocześnie podtrzymują się wzajemnie.
            Yin i yang znajdują się zwykle w stanie równowagi – kiedy jedno wzrasta, drugie maleje. Mogą się też jednak nie równoważyć. Wyróżniamy cztery stany braku równowagi: nadmiar yin, nadmiar yang, niedostatek yin i niedostatek yang. Jednakże cały czas wzajemnie się uzupełniają: w przypadku nadmiaru yin występuje niedostatek yang i vice versa. Brak równowagi jest czynnikiem względnym: nadmiar yang „wymusza” zmniejszenie się yin.
            5. Yin i yang mogą przekształcić się w siebie nawzajem.
            W pewnej konkretnej sytuacji yin może przekształcić się w yang i odwrotnie. Noc zmienia się w dzień, ciepło stygnie, a życie zmienia się w śmierć. Niemniej jednak i ta przemiana jest względna, jako że noc i dzień mogą ze sobą współistnieć w tym samym czasie na Ziemi widzianej z kosmosu.
            6. Część yin znajduje się w yang, a część yang znajduje się w yin.
            Mniejsze koła w każdym z nich służą jako:
            przypomnienie, że zawsze pierwiastek jednego znajduje się w drugim. Tak samo jak zawsze znajdziemy odrobinę światła w ciemności (np. gwiazdy na nocnym niebie); żadna z tych cech nie jest nigdy skończona.
            przypomnienie, że ekstremalne skrajności zmieniają się natychmiast w swoje przeciwieństwo, jak również to, iż cechy yin i yang zależą od punktu widzenia obserwatora. Dla przykładu: najtwardszy kamień najłatwiej skruszyć. To pokazuje, że bezwzględne rozgraniczenie między jednym a drugim nie jest możliwe.”

            cyt. z Wikipedii

          • mały budda pisze:

            Kochano Jestem Tadziu zrobił to celowo. Brzydzę się manipulacjami nieświadomych ludzi.
            TAO jest prawdziwe. Ta energia mózgi wypali ludziom, jeśli będą się kierować własnym ego.
            Nie napisałem jednej rzeczy. Widząc Tadzia jak się zgrywa widziałem czarną postać. Telepatycznie otrzymałem informacje, że stoi za nim w czarnej sułtanie ksiądz.
            Przywódcy religijni nie chcą przebudzenia się ludzie.
            Kto twoim zdaniem zaatakował w Syrii ludność cywilną gazem?
            Napiszę prawdę nie wojsko, lecz rebelianci którzy otrzymali to w prezencie jako dar. Kto do wojny się przyczynia aby dolar nie upadł. Mimo tego, że jest bankrutem.
            Ja rozumiem jak Ktoś pisze o tych wybrańcach za których się, uważają.
            Naród wybrany, który skradł symbol.
            Niach, niach będzie bolesny upadek.

  16. margo0307 pisze:

    Maria st pisze:”…nie przepadam za randkami w ciemno, bo nieraz mozna sie ” poparzyc ” poprzez takie znajomości…”

    Hi,hi,hi… masz rację Maryś, czasem można się tak ‚poparzyć’, że później przez długie lata człowiek zastanawia się jak mógł tak ‚zgłupieć’ ? 😉
    Z drugiej jednak strony, gdyby ‚nie zgłupiał’, nigdy by nie przezył osobiście takiego doświadczenia a co za tym idzie – nigdy nie dowiedział by się – jak to jest, nie doświadczajac na własnej skórze😀😀

  17. Ktoś pisze:

    Jaka jest podstawowa różnica pomiedzy Cywilizacją Devów (Słowian) a tymi wszystkimi zazdroszczącymi im mocy kabalistami, semitami, Hebrończykami etc.

    Podstawa wynika ze źródła szczęścia.

    Zadowolenie mozna osiągać ze stanu posiadania, z drażnienia zmysłów, z chwilowych osiągnięć czy ze stanu bycia.

    Słowianie żyli w stanie pernamentnego Bhakti. Żyli w stanie pernamentnego kontaktu z Bogiem, On wypełniał ich ciała światłem i radością przez co byli wiecznie szczęśliwi i przez to niewrazliwi na bierzące zrządzenia losu. Traktowali je jako obce im. Jako tyczące się ziemskiej formy. Nieistotne. W Mahabharacie jest opisana kraina takiej szczęśliwosci gdzie sama woda, samo jej picie wystarczało do życia.

    Samoistny i wieczny kontakt ze Żródłe jako nagrodą premiuje MAGIĄ. To jest opisane jako „10 wół” w

    https://nnka.wordpress.com/2013/08/14/dziesiec-obrazkow-pasterskich-mistrza-kakuana/

    Ta magia nie potrzebuje żadnych swieczek, pentagramów czy innych bzdetów. Ona jest naturalna bo wypływa z serca. Jest aktem WOLI nie rytuału.

    Stan ich szczęścia oczywiście budził zazdrość u południowców. Oni go nie rozumieli. Dla nich szczęście miało materialny, przyziemny wymiar. Wynikało ze szpanowania swoją pozycją, bogactwem, erudycją czy ilością pozycji w bibliotece. W mitach jest mowa o „ilosciach wołów” w tym kontekście.

    Szczęście takie jest chwilowe i się szybko nudzi. Szczęście takie wymaga coraz intensywniejszych bodźców. Takie „szczęście” to „nieszczęście” w porównaniu do słowiańskiego bhakti a to rodzi PORZĄDANIE. Te uczucie jak wiadomo zakończyło się morderstwem Abla przez Kaina. Nieustającym morderstwem Abla przez Kaina w ramach DRANG NACH SLAVE jaki jest obserwowany od 5000 lat. Jednocześnie ci którzy nam zazdrościli SZCZĘSCIA robią wszystko byśmy nie odkryli a jak już je dostrzeżemy to wiecznie wypierali się własnych korzeni. Bysmy jak oni byloi ZAWSZE NIESZCZĘŚLIWI. Odzdzieleni od Źródła, oddzieleni od Stwórcy. No i usilnie przypisują sobie nasze osiągnięcia jako własne dokumentnie ich nie rozumiejąc.

    No bo na przykład co oznacza Przekaz Nauk dokonany przez Buddę Sakjamuniego poprzez okazanie tłumowi Kwiatu Lotosu?

    Dla paranoików jacy potrafią tylko kłamstwami i podstępami zdobywać kolejne „cele” to jest jak OVERPOVER ich światopoglądu. Oni nie wiedzą. Mogą taki kwiatek pomierzyć, ususzyć, okodować miliardami tak naprawdę nieistotnych ale dla nich bardzo ważnych komentarzy. I z tych komentarzy ukuć to czego nie rozumieją w tym okazaniu. NOWA RELIGIĘ. KOLEJNY SUBSTYTUT tak jak wcześniej z chciwości i okrucieństwa zrobili substytut stanu BHAKTI Słowian. I tym naprawdę jest cały judaizm z całą resztą od judejskich, tych od hebrońskich sekt. SUBTYTUTEM naszej zakazywanej nam dziś rasistowskim prawem KULTURY.

    Dzisiaj BYĆ = MIEĆ.
    Na koncie, w garażu, w życiorysie …..
    Najlepiej zdobyte po trupach innych bo wtedy „judejskie szczęście” może bez krępacji rozchodzić się po ludzie.

    Dzisiaj ludzie żyjący w Bhakti są … ten teges … nieprzystający do pomierzonej, poważonej, opisanej prawami judejskiej rzeczywistości. Ona się ich boi. Boi sie ich spontaniczności dlatego na przestrzeni wieków mistycy z żarliwym zapałem znających pisma i ich wiernych pomagierów śliniących się do przejęcia ich pozycji (czytaj władzy) wędrowali na stosy. By się kultura Słowian nie odtworzyła od takich wariatów.

    By na nowo nie zapłonął ŻAR W LUDZKICH SERCACH.

    I temu też służy to usilne promowanie w mediach wyśmiewanie się z cudzego nieszczęścia. Ten kult ZNIECZULICY SPOŁECZNEJ.

    NIE MASZ – NIE JESTEŚ TRENDY – znaczy NIE ISTNIEJESZ.

    Tu leży sedno przemiany, w powrocie do BYCIA a nie na jakiś durnych wzlotach w portale.

    PS

    „Internetowy Bóg
    żył… zmarł …”

    hmm – chyba takie cos każe wyryc sobie na grobie, niach, niach, niach.

    • Ktoś pisze:

      errata
      „Boi sie ich spontaniczności dlatego na przestrzeni wieków mistycy z żarliwym zapałem znających pisma i ich wiernych pomagierów śliniących się do przejęcia ich pozycji (czytaj władzy) wędrowali na stosy.”

      czytelniej będzie

      „Boi się ich spontaniczności dlatego na przestrzeni wieków wszelcy mistycy wędrowali na stosy pedzeni tam z żarliwym zapałem przez znających pisma i ich wiernych pomagierów śliniących się do przejęcia ich pozycji (czytaj posad i władzy po swoich zjudaizowanych kapłanach) .”

    • Maria_st pisze:

      “Internetowy Bóg
      żył… zmarł …”

      hmm – chyba takie cos każe wyryc sobie na grobie, niach, niach, niach.

      Tak sie nie stanie.

    • margo0307 pisze:

      Ktoś pisze: „..Jednocześnie ci którzy nam zazdrościli SZCZĘSCIA robią wszystko byśmy nie odkryli a jak już je dostrzeżemy to wiecznie wypierali się własnych korzeni. Bysmy jak oni byloi ZAWSZE NIESZCZĘŚLIWI…”

      No, nie da się ukryć, tym bardziej, że niemal przedstawiciele narodów niemal całego świata to…
      Ciekawe fotki i info…
      http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydowska-manipulacja-swiatowych-liderow-2013-05

  18. Dawid56 pisze:

    Podsumujmy krótko
    Mamy umysł i serce. Dużo jest filmów o „Aliens”. W tych scenariuszach filmów, które zaproponowali rózni reżyserzy, „obcy” robią eksperymenty bo poszukują serca.Tego im brak.Zastanównmy sie jeszcze chwilę co może być potrzebne po śmierci :
    1.Doświadczenia
    2.Umysł
    3.Serce
    W tych filmach z „obcymi” oni w trakcie ewolucji, kiedy się stali superumysłami zatracili właśnie serce.Myślę, że nie można zostawić tej Niebieskiej Planety na pastwę róznych sił, którzy wręcz by chcieli zorganizować nam ewakuację.
    Nie wiem czemu Mezamirze uważasz że Mały Budda powinien odwiedzić lekarza, czy o tych co zostali „wzięci” też bys powiedział ze cierpia na schizofrenie paranoidalną?

    • margo0307 pisze:

      Dawid56 pisze: „..czy o tych co zostali “wzięci” też bys powiedział ze cierpia na schizofrenie paranoidalną?”
      Albo o tych, którzy we śnie przemierzają LATAJĄC (bez skrzydeł) 😉 przestrzeń ?

    • Ktoś pisze:

      4. Klucze do Domu.

    • mały budda pisze:

      Witaj Dawidzie.
      Pisałem już jakiś czas temu, iż miałem wizję. Moja znajoma miała obraz, z piękna ludzką postacią. Ta postać miała piękne długie włosy. Był to mężczyzna, który po śmierć rozpuścił swoje ciało w tęczowe światło.To nie był jezus bo to postać fikcyjna jak wszystkie religie, które są na ziemi. Stąd te manipulacje za sprawą religii się odbywają.
      Ta istota telepatycznie przesłała mi myśli mówiące jesteś jednym z nas.
      Naprawdę dał mi niezłego kopa abym pracował bardzo ciężko z swoim wnętrzem.
      Nie mogę się doczekać śmierci, bo odnoszę ostatnio wrażenie, iż dołączę do istot światła.
      Może Ktoś wie, czy aby nasz przodek słowiański na terenach Polski rozpuścił swoje ciało w tęczowe światło.
      Moja reinkarnacja jest końcem początku na terenach ziem Polski.
      Coś bardzo ważnego znajduję się w Polsce w ziemi. Ma to być tak ukryte do momentu zamanifestowania się prawdy.
      Proszę nie śmiejcie się z mojej osoby. Tak czuję. Więc piszę.

      • Maria_st pisze:

        W zasadxie śmiech nie jest zły, życzenie spełnione..
        Cóż o tym co piszesz jest takze wzmianka na tym blogu, tylko trzeba sie troche cofnąć do poczatku….

      • margo0307 pisze:

        Nikt się nie śmieje Buddziątko, tym bardziej, że najprawdopodobniej to, co jest ukryte, a co powstanie w świetle dnia – znajduje się w okolicach Ślęży 😉

      • Ktoś pisze:

        A. „Nie mogę się doczekać śmierci, bo odnoszę ostatnio wrażenie, iż dołączę do istot światła.”

        – masz złe podejście. „Jak się nie da strząsnąć jabłek jabłoni to się nie scina drzewa tylko nagina gałęzie.”
        Ja tam „naginam rzeczywistość i mam ich na miejscu obecnych” mimo, że od dawna zapraszają do powrotu.

        B. „Może Ktoś wie, czy aby nasz przodek słowiański na terenach Polski rozpuścił swoje ciało w tęczowe światło.”

        – o tak. Naszym przodkiem był Budda Wairoczana wraz ze swoimi pozostałymi braćmi „stojącymi na dysku Wenus”. Buddyzm Mahajany pochodzi z Polski. To było to prawdziwe Rodzimowierstwo jakie schamiało. Ale to SEKRET. Wyklęty sekrtet. Lepiej wierzyć iż przywędrował ze Wschodu. Bo Polacy juz od tego „papugowania zachodu” maja tak ponasrywane w głowach iż łatwiej uwierzą w dowolne kłamstwo ale zamieszczone na zagramanicznej stronie niż w Najwyższą Prawdę mówioną przez rodaka. nawet ich własne odczucia są brane jako KŁAMSTWO jeśli stoją w sprzeczności z zagramanicznymi pouczeniami. Syzyfowa praca.

        • mały budda pisze:

          Ktoś teraz wiem dlaczego medytowałem aby doświadczać iluminacji światła. To tradycja Białych Buddów. Wiele razy wewnętrzne w medytacji doświadczyłem głosu, który uczył mądrości.
          Światło jest mądrością samą w sobie.
          Światło jest komunikacją z istotami światła.
          Wiesz Ktoś iż, jeśli w odpowiednim czasie nie zapoczątkowałem bym zmian na ziemi. To oni chcieli na ziemię przesłać kamyczek sporych rozmiarów aby wszystko zacząć od nowa. Tak w medytacji dostałem informacje. Teraz wiedzą ile serca włożyłem w pracę z energiami aby móc ich poprosić aby przybyli aby odbudować raj utracony na ziemi.
          Jak sobie myślę, iż dla ludzi jestem błaznem. Bo za takiego mnie uważają.
          Nazywają mnie kaczką dziwaczką która próbuję starać się, latać wśród orłów. To boli kiedy, nazywają mnie kłamcą.
          Przecież pisałem to co wewnętrznie czuje aby inny mogli zrozumieć aby czysta nadświadomość przez nich się, zamanifestowała. Takie miałem intencje wspaniałe czyste z pozycji światła i serca.
          Teraz rozumiem dlaczego dążyłem do uwolnienia istot Czujących od cierpienia. Tu nie chodziło o ludzi.
          Ludzie zawiedli na wielu płaszczyznach przywłaszczając innych ludzi energie.
          Tak naprawdę to mega moc jest w nas samych. W naszym wewnętrznym wnętrzu. Trzeba było ,tą swoją wewnętrzną iskrę wyzwolić aby przenieść ją na płaszczyznę matki ziemi czyli materię. Pchnąć światło w celu ewolucji zmian.
          Mistrzu Ktoś jak wyzwalałem tą iskrę to mentalnie nadałem treść energii wypalania, przepalania tym ,którzy będą próbowali zawładnąć i wpłynąć na energię. Więc zmiany są dla istot serca. Nie dla oszustów.
          Przywołuje cały czas tą wielokrotnie wysłaną energię światła. Jeśli ta energia powróci z tą ilością którą wysłałem to chyba zacznę świecić któregoś dnia.
          Pragnę spełnić Ktoś twoje marzenie aby matka ziemia stała się świecącym drugim słońcem.
          Widziałem swój wewnętrzny kryształ najpierw w pierwszym oku później w całym fizycznym ciele.
          Takie cudowne odczucie mieć świadomość bycia kryształem.🙂

          • Ozyrys pisze:

            @ Mały Buddo – napisałeś tak piękny post , wzruszyłam się .

            „…Jak sobie myślę, iż dla ludzi jestem błaznem. Bo za takiego mnie uważają.
            Nazywają mnie kaczką dziwaczką która próbuję starać się, latać wśród orłów…”

            Mały Buddo – nie zważaj na to.
            Nie oglądaj się na te wypowiedzi ,nie oglądaj się na tych ludzi.
            Jesteś Światłem ,pracujesz Światłem ,pracujesz Sercem i to jest najważniejsze.

            „…Jeśli ta energia powróci z tą ilością którą wysłałem to chyba zacznę świecić któregoś dnia.”
            Mały Buddo już Świecisz :))))Tak trzymaj !
            Niech energia opinii publicznej nie będzie wyznacznikiem Twojego zapału i pracy.

            Bardzo serdecznie przytulam do Serca.

          • Ozyrys pisze:

            „…Widziałem swój wewnętrzny kryształ najpierw w pierwszym oku później w całym fizycznym ciele.
            Takie cudowne odczucie mieć świadomość bycia kryształem.🙂 ”
            Te słowa to balsam na moją Duszę – jak ładnie nazwała Ciebie Margo -Buddziątko.
            Z fizyki kwantowej to wiemy , również wielokrotnie w każdym wywiadzie mówi to Gregg Braden -to co widzimy to nasza rzeczywistość ,to się dzieje !!!!

          • JESTEM pisze:

            „Nazywają mnie kaczką dziwaczką która próbuję starać się, latać wśród orłów. To boli kiedy, nazywają mnie kłamcą.”

            Kochany Mały Buddo, czyżbyś zapomniał, że to tylko testy dla Twojego czystego serca i czystego umysłu? Może być tak, że oczyszczanie emocjonalnego ciała to też część Twojej „pracy”? Można czuć ból, gdy ktoś nazywa nas kłamcą, błaznem czy kaczką-dziwaczką. A można zrozumieć, że inni mają prawo w taki sposób nas postrzegać, ponieważ działają według pewnych wzorców i przekonań, których z jakichś powodów nie mogą zmienić. Każdy ma swoje „zadanie” w tej „Grze”…

            Zrozumienie tego przychodzi, gdy „poszerzamy naszą świadomość”. I wtedy energie takich czy innych ocen twojej osoby przepływają sobie przez twoje „pole”, ale nie zaburzają go. Metaforą małego i większego pola świadomości może być kałuża i jezioro. Porównaj sam:
            Gdy do kałuży wrzucisz kamień, zaburzysz jego powierzchnię, a krople wody mogą wylecieć nawet poza granice kałuży. Gdy wrzucisz taki sam kamyk do jeziora, spowoduje tylko lekkie, delikatne rozchodzenie się malutkich fal na jego powierzchni…
            Wyobraź sobie, że jesteś jeziorem, a nie kałużą, że wszyscy jesteśmy cząstkami JEDNEGO… jak krople w bezkresnym oceanie. Niektóre „krople” mają tak ograniczoną świadomość swoimi przekonaniami, że wydaje im się, że są cząstkami kałuży. Kałuże też istnieją, więc to jest także doskonałe. Ale wybór należy do każdego z nas z osobna, czy chce być „mieszkańcem” kałuży, jeziora, morza czy oceanu…😀

            „Przecież pisałem to co wewnętrznie czuje aby inny mogli zrozumieć aby czysta nadświadomość przez nich się, zamanifestowała. Takie miałem intencje wspaniałe czyste z pozycji światła i serca.”

            Jeśli chcesz działać z czystymi intencjami, to w zasadzie powinieneś być wolny od tego, czy cel zostanie zrealizowany czy nie; tym jest właśnie czysta intencja, ponieważ inaczej musiałbyś zmusić innych do realizacji swojego celu, a być nawet ich zniszczyć, by dopiąć swojego celu. Bo inni mogą mieć inne cele. To jednak są stare sposoby manipulowania innymi i walki na moc. A działając w ten sposób w rezultacie powodujesz sam, że wszystko znów wraca do początku i z tymi samymi energiami, z tymi samymi. I tak w kółko się dzieje…… Jeśli jednak pragniesz zmiany, przede wszystkim potrzeba zrozumieć zasady działania i reguły tych „gier” i przestać je stosować. To jest droga wyjścia – przejścia czy też ewolucji, która niesie ze sobą prawdziwe, a nie iluzoryczne zmiany.

          • Maria_st pisze:

            maly buddo a kto cie nazywa kaczka dziwaczką…trzeba czytac ze zrozumieniem……opisalam moje pierwsze skojarzenie po spojrzeniu na rysunek ktory wkleiła Jestem….
            kaczka dziwaczka to ten orzeł
            a niebieski ludż to mutant ……..mozna sie z tym zgadzac lub nie, ja tylko napisalam to co napisałam……..zreszta prawdziwa cnota krytyki sie nie boi……nie bierz personalnie pewnych rzeczy do siebie…po co ?
            choc jesli to ma pomoć w twej drodze……

          • Ktoś pisze:

            Dobra robota, Przyjacielu.

            A resztą się nie przejmuj. I tak nie ma znaczenia poza nieprzywiązywaniem się do działań.

          • Dawid56 pisze:

            Myślę ze jeszce nie mam takiego wewnętrznego światła ja Ty Mały Buddo, chociaż w tym 2013 roku stało sie juz tyle rzeczy w moim życiu że nie pamiętam, kiedy równie doświadczyłem tylu spraw naraz.Mam wrażenie jakby wszystko( cały Świat wokól mnie) zaczął ogromnie przyspieszać i wibrować, a ja przyśpieszam razem z nim.Wyjaśnia się też coraz więcej spraw i wiele z nich łączy mi się z Atlantydą i kryształami i Strażnikami kryształu.

  19. Ozyrys pisze:

    Prorocy zawsze mieli pod górkę ,oświeceni tez ,więc Ktosiu ze spokojem ,równowagą i harmonią Duszy i Umysłu,serwuj nam takie teksty jak ten powyższy🙂
    Do leczenia to nadajemy się wg med. konwencjonalnej ,my wszyscy🙂
    Widzimy ,słyszymy i czujemy ,a tego . nam nie wolno:)
    Nasza wyobraźnia to nasze widzenie
    Gdyby pacjentom psychiatryków wytłumaczyć co i kogo widzą ,że mają otwarte 3 oko,a resztę bytów z ich otoczenia przegnać ,gdzie ich miejsce ,to te szpitale byłyby puste.
    W większości są to opętania,z których biorą się kolejne kombinacje jednostek”chorobowych”

    • Ktoś pisze:

      Wiem, tak sobie mantycze.

      Wedle NWO „psychiczny jest każdy kto nie ma ślinotoku na widok żyda” więc wiesz.
      Antysemityzm.🙂

  20. Dawid56 pisze:

    Mały Buddo dzieki za te miłe słowa, nie tylko Ty uważasz że coś ważnego jest ukryte w Polskiej Ziemi.Nnka też tak uważała.Słyszałem o dwóch miejscach Kraków? Gdynia.Nnka twierdziła że to jest jakis dosłownie obcy artefakt „pochodzący nie z tej Ziemi”.Ona twierdziła cały czas ( przynajmniej tak to odbierałem ) że będzie on „wkrótce” odnaleziony i zmieni on w jakiś sposób nasze życie.

  21. JESTEM pisze:

    cytat:
    „Imię dziesiątego awatara brzmiało Kalkin i miał on przynieść wyzwolenie czującym istotom w ostatnim, najmroczniejszym okresie Kali Yugi, w czasie, gdy upadały wszelkie wartości, panoszyło się zło, nietolerancja i nieograniczone pragnienie władzy. Kalkin, Pan Czasu i Wielki Czyściciel miał zjawić się na tysiącach planet i pokonać wrogów, obalić reżimy, powstrzymać atomowe konflikty. Wraz z nim zapanuje pokój na tysiąc lat, nastanie Raj na ziemi, zamanifestują się Czyste Kraina i Paruzje. Pan Kalkin nie będzie miał jednej formy i jednego imienia. Nadejdzie w wielu formach ale wszędzie będzie rozpoznawalny dla swych wyznawców. I wszystkim przyniesie wybawienie.

    Więc może dla tych, co czekają na wybawienie pojawi się Kalkin i ich wybawi. I zakończy ich sen… I przeniesie w inny?

    Jednakże… Ma się on – Kalkin zawsze pojawić w odpowiednim – wyznaczonym w planie kosmicznym czasie. Lecz jeśli po drodze da się uwieść jakiekolwiek iluzji, na przykład niespotykanej dotąd najcudowniejszej tancerki tańczącej najpiękniejszy taniec i śpiewającej pochwalne pieśni na jego cześć, może się okazać, że Kalkin przybędzie za późno, ponieważ dał się zwieść iluzji jakiegoś pożądania…

    • Maria_st pisze:

      Pieknie i madrze napisałas Jestem
      Dziękuje Ci

    • Ktoś pisze:

      A może tylko czekają aż ktoś rozpali w nich zapomniany płomień od jakiego się „ogrzeją” a jak się im wmawia „poparzą”.

      Może „ten cały Kalkin” to nie „Zbawca” a zapalniczka czy kartka z kalendarza jaka ma wyzwolić wyparte nofoczenym łobyfatelskim łobofionskiem WSPOMNIENIA?

      Co sprawia iż „człekoksztantne” jest CZŁOWIEKIEM? Tytuły, majątek, znajomości, pozycja czy osiągnięcia? NIE. To wszystko są przeszkody na drodze.

      „Podaruj mi kredki Boże a pokoloruje nimi świat swoich marzeń”?
      – kto potrafi w ten sposób myśleć ( nie mówiąć że czynić).

      Przecież to ZAŚCIANEK bo wszelkie „Owsianki” jak i ci „reżimowi” mówią jedną mantre:
      „bądź grzeczny i waruj to może ktoś kiedyś w geście litości cię czymś nagrodzi”.
      A jak nie nagrodzi to przecież wiadomo, że byłeś ZŁY i że ZGRZESZYŁEŚ (czytaj – dałeś się zgeić jak frajer).
      To rozwinięcie myśli ze „Sztuki Wojny” Sun Tsu. – „grzech pierworodny”. Śliniawka dla zdrajców własnej rasy.
      „Masz kosteczkę” zdradziecki piesku a teraz wydaj nam na ś mierć swoich wspólbraci.

      Ktokolwiek, gdziekolwiek widział jakiegoś „wzniesionego” w ramach nauk New Age?
      NIE, bo tak sie marnuje potencjał ludzi kanalizując w kretyńskie działalności i na końcu spychając w przepaść zwątpienia.
      Tak jak to demon yahwe kocha najbardziej. A on kocha „działalność swoich świetlistych” kapłanów.

      I tak macie szczęście iż wramach tych „medytacji” nie ma spędów rodem z sekt co to w każdej z nich lider obwoływał się reinkarnowanycm Jezusem Mojrzeszem bo było by łatwiej dostrzeć te techniki prania osobowości „na archanioła metatrona”. Ale niedługo ci od Cabataja Ćwi coś odwalą. Tylko pierwsze NATOwsie bmby spadą na Syrię. Oni tego jak deszczu wyczekują ze swoim Antychrystem.

      • JESTEM pisze:

        „Może “ten cały Kalkin” to nie “Zbawca” a zapalniczka czy kartka z kalendarza jaka ma wyzwolić wyparte nofoczenym łobyfatelskim łobofionskiem WSPOMNIENIA?”

        Może tak być.

        Chodzi o to Ktosiu, że ten wyznaczony termin nie jest znany i żadne przepowiednie, co wyznaczają jakieś „kartki z kalendarza” są „o kant d… potłuc”.🙂

        „Ale niedługo ci od Cabataja Ćwi coś odwalą. Tylko pierwsze NATOwsie bmby spadą na Syrię. Oni tego jak deszczu wyczekują ze swoim Antychrystem.”

        A jak nie spadną?

  22. Ozyrys pisze:

    Nie wiem czy to miejsce i czas na opis tego co mi się przytrafiło mniej więcej 2 tygodnie temu ,ale w kontekście Twojej wypowiedzi KTOSIU odnośnie Syrii(od wczoraj miałam ochotę by to opisać ,ale wydawało mi się nie na miejscu)
    „…Ale niedługo ci od Cabataja Ćwi coś odwalą. Tylko pierwsze NATOwsie bmby spadą na Syrię. Oni tego jak deszczu wyczekują ze swoim Antychrystem.”
    Otóż te kilkanaście dni temu,był piękny sierpniowy dzień ,słoneczny lecz już nie tak upalny jak wcześniej.Robiłam coś na ogrodzie,Zadowolona ,że jest cisza,spokój i tak sielsko.
    W pewnym momencie poczułam się …jakbym przeniosła się ..do sierpnia 1939 roku…pomyślałam sobie : zupełnie tak samo,też ciepłe lato ,koniec wakacji,zaraz będzie wojna.
    I w tym momencie ocknęłam się …przecież mamy rok 2013 !!jaka wojna??co mi się przyplątało w tej głowie??Fakt ,że ciągle na świecie się coś dzieje ,ale przecież nie wojna ,nie w Polsce !
    Jednak znowu mnie wrzuciło w „odczucie sielskości ” z ’39 roku,i znowu się upominałam..co jest ??co się dzieje?? i tak to trwało jakąś godzinę ,może 40 minut.
    Zapomniałam o tym doznaniu do wczoraj.
    Teraz Ty KTOSIU napisałeś o tej Syrii,a przed chwilą przeczytałam artykuł ,a w nim takie zdanie:
    „…książę Bandar argumentował, że w sprawie Syrii doszło do dramatycznego zwrotu, ale Putin, według relacji, miał pozostać niewzruszony…”
    I tak sobie pomyślałam…czyżby spirala wojenna już była tak dalece nakręcona ,że odebrałam tą energię???
    Bowiem to co mi się przytrafiło,to nie było odczuwanie tylko sielskości chwili i tego dnia ,ale czułam wyraźnie energetycznie wojnę.
    Zdecydowałam się to opisać nie ze względu na sianie strachu,( jestem ostatnia jeżeli chodzi o banie się )nie o to mi chodzi ,tylko …czy możliwym jest takie energetyczne przeniesienie się w czasie ?zdając sobie jednocześnie sprawę z tego,że mamy zupełnie inny czas?
    Po drugie – jeżeli faktycznie spirala zdarzeń jest już tak mocno nakręcona ,czy mogłam to odczuć??tą energię..
    Po trzecie – jeżeli tak ,to nie mamy wyjścia…energetycznie ,o ile jest to możliwe ,a wiem ,że jest…należy czyścić ten rejon.
    Robiłam to już kilka razy,by nie dopuścić do tego co tak silnie odczułam te kilkanaście dni temu,ale nie ukrywam ,że w natłoku moich osobistych wydarzeń, ostatnio po prostu o tym zapomniałam.
    Może nie jest to miejsce ,ten portal na pisanie o wojnie ,ale jest to miejsce ,gdzie mogę zapytać o energetyczne odczucia,tylko dlatego zdecydowałam się to opisać .

    • Maria_st pisze:

      Ozyrysie to Twoje nawiązanie do 1939 może wskazywać sedno tej energetyki.
      Wiemy kto wywołal ta wojne, co sie dzaiło w obozach koncentracyjnych i pamietajmy ze naziści wciaz sie odgrazaja ze wroca silniejsi, to jak uknuty perfidny plan.
      A gdzie ich teraz najwiecej?
      ponoc ” swiat ma zalac żółta rasa / taka przepowiednia o tej kolejnej zawierusze / a czy wlasnie naziści nie mowili ze z Azji bedzie pochodziła ich armia…..wyszkolone zbrojne ramie.
      Smutno sie robi gdy czyta sie o wojnach, rozruchach które nie niosa nic dobrego chociaz sa osoby uważajace inaczej sugerujac iz to naturalne zjawisko, taki naped naszego rozwoju .
      A wszystko to dzieje sie w naszych ” głowach „…jakto pisal Alef Stern.
      Bez Serc i ducha to szkieletów ludy.

      • Ktoś pisze:

        To „że żółci zaleją swiat” nie oznacza automatycznie iż „będą go podpalać”. Może akurat im wypada rola na jego „gaszenie”.

        Podpalacze chodzą w myckach i to od 6 tysięcy lat niezmiennie.

        • Maria_st pisze:

          Nie wiem Ktoś jaka role maja spelnic i czy spełnia–znaczy zdażą.
          Wyglądało to na okupacje ziem polskich przez żółta rase…….ludzie raczej nie byli szczesliwi, bo gdyby było inaczej okazywali by radość z okazji wyzwolenia spod władzy okupanta.
          Otrzymałam właśnie maila dotyczącego wpisu Ozyrys, jest bardzo podobny ….

          „Myślę czasami —ostatnio— właśnie o wrześniu 39r.

          Pamiętam jak byłam nastolatką (mieszkałam na wsi z rodziną) i opowiadałam sen

          mojej Mamie.Bylam bardzo przejęta , bo śniło mi się ,że następna wojna wybuchła też we wrześniu!!!!

          Było pięknie i słonecznie (w tym śnie) i ogromny smutek i straszne przerażenie. Więcej szczegółów

          nie pamiętam…. ”
          O wrześniu pisała kiedys także nnka……

          • JESTEM pisze:

            Wchodzimy w przestrzeń, która zawiera podobne wzorce, co w 1939 roku. Ta energia ma także „dwa bieguny ( negatywny – coś jak wojna i destrukcja i pozytywny – możliwość wielkich zmian. To tylko od nas zależy, od każdego indywidualnie, z jakim jej „biegunem” się zsynchronizuje albo… w jaki sposób tę energię przetworzy.

            Maria:
            :A wszystko to dzieje sie w naszych ” głowach “…jakto pisal Alef Stern.”

            Oczywiście. Więc także myśli, którym pozwalamy aby się myślały w naszych głowach zasilają taki a nie inny „scenariusz”.

            Ozyrys:

            „Zdecydowałam się to opisać nie ze względu na sianie strachu,( jestem ostatnia jeżeli chodzi o banie się )nie o to mi chodzi ,tylko …czy możliwym jest takie energetyczne przeniesienie się w czasie ?zdając sobie jednocześnie sprawę z tego,że mamy zupełnie inny czas?”

            To jest możliwe. Zdarzało mi się to czasami. Pewne cykle (czasoprzestrzenie z danymi wzorcami powtarzają się, co nie znaczy, że ten sam scenariusz musi się powtórzyć.

            „I tak sobie pomyślałam…czyżby spirala wojenna już była tak dalece nakręcona ,że odebrałam tą energię???”

            Zapytałaś, więc podzielę się… według mojego doświadczenia jest tak, że mogłaś odczuć energię „wzorcową” czasoprzestrzeni, w którą wchodzimy teraz. Jest ona, jak napisałam wyżej, podobna to do tej, przez którą przechodziła ludzkość w 1939 roku (74 lata temu) , ale z jakiegoś powodu „połączyłaś się” ze starą wersją „scenariusza”. Może po to miałaś taką ‚wizję”, by rozpoznać i uwolnić tamtą traumę w sobie i po prostu przestać zasilać „obawami” (lub nawet samym myśleniem, że tak może się zdarzyć) owe wzorce destrukcji i wojny,

            Swoją drogą teraz widzę, że mój wpis o Kalkinie pojawił się nie bez powodu. Myślenie o wojnie też jest pewną atrakcją dla umysłu. I powiązane jest z budzeniem dużych emocji, ale „negatywnych” dla nas samych (jak rak toczący organizm).

            Kalkin przybędzie za późno, jeśli da się zwieść iluzji jakiegoś pożądania…(gdy jakaś „atrakcji.” go uwiedzie i zatrzyma) Tak już było. Kslkin poprzednio dał się uwieść tańcowi Sziwy, który (ponieważ ma taką umiejętność) zamienił się w piękną tancerkę i uwiódł swoim tańcem ognia Kalkina. Gdy Kalkin przybył na Ziemię, było już za późno, ponieważ tym tańcem Sziwa zamienił wszystko na Ziemi w proch. I znów wszystko musiało zacząć się od nowa. Owo zniszczenie nie spowodowało jednak zmiany destrukcyjnych wzorców stanowiących podstawę tego świata, ponieważ taka transformacja dokonuje się przez każdego z nas indywidualnie.

            Dla mnie to jest przykład jako przypowieść o tym, że samymi swoimi myślami (uwagą dającą przestrzeń dla zaistnienia takiego scenariusza, że wojna może się wydarzyć) zasilamy i wspieramy taki scenariusz. „Wszystko dzieje się w naszych głowach” i manifestuje na zewnątrz.

            „Po trzecie – jeżeli tak ,to nie mamy wyjścia…energetycznie ,o ile jest to możliwe ,a wiem ,że jest…należy czyścić ten rejon.”

            Z mojej wiedzy wynika, że najważniejsze, by ten „rejon” i te wzorce „oczyścić w sobie.

            „Może nie jest to miejsce ,ten portal na pisanie o wojnie ,ale jest to miejsce ,gdzie mogę zapytać o energetyczne odczucia,tylko dlatego zdecydowałam się to opisać .”

            Dziękuję Ci Ozyrys, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem i przemyśleniami między innymi ze mną, a ja mogłam podzielić się między innymi z Tobą🙂

          • Ktoś pisze:

            „Tak już było. Kslkin poprzednio dał się uwieść tańcowi Sziwy, który (ponieważ ma taką umiejętność) zamienił się w piękną tancerkę i uwiódł swoim tańcem ognia Kalkina. Gdy Kalkin przybył na Ziemię, było już za późno, ponieważ tym tańcem Sziwa zamienił wszystko na Ziemi w proch.”

            – „tańce Śhivy”, ta, co złego to Shiva bo jest „NISZCZYCIELEM ŚWIATÓW”. Pstrykaniem palcami reuje i unicestwia całe galaktyki. Jest okropny bo niszczy ale porządany bo jest BRONIĄ ABSOLUTNĄ do której każdy psychopata się z zawzięciem ślinii.

            Śhiva zna 2 tańce „ŻYCIA” i „ŚMIERCI” („ZNISZCZENIA”). W obu wystarcza sobie sam jako tancerz i jako widz bo jest już POZA DUALNOŚCIĄ.

            I teraz czytając Twój post tak sobie myślę iż komuś usilnie zależy by sprowokować Śhive do zniszczenia tego świata. Ale chyba się nie uda, niach, niach, niach. ;p

            Pobite gary bo zagadka rozwiązana. ;D

            OMMMMmmmmmmmmm…..

          • JESTEM pisze:

            „- “tańce Śhivy”, ta, co złego to Shiva bo jest “NISZCZYCIELEM ŚWIATÓW”. Pstrykaniem palcami reuje i unicestwia całe galaktyki. Jest okropny bo niszczy ale porządany bo jest BRONIĄ ABSOLUTNĄ do której każdy psychopata się z zawzięciem ślinii.”

            W mojej wypowiedzi nie napisałam NIC ZŁEGO o Sziwie. Sziwa ma też swoje zadania do wykonania. Opisałam zdarzenia, bez osądzania i stawiania ocen. ;-D

            „-I teraz czytając Twój post tak sobie myślę iż komuś usilnie zależy by sprowokować Śhive do zniszczenia tego świata. Ale chyba się nie uda, niach, niach, niach. ;p

            Pobite gary bo zagadka rozwiązana. ;D”

            No cóż, mimo, że zagadka rozwiązana, to sama wiedza nie wystarcza…, by nie ulec jakiejś pokusie albo nie wpaść w pułapkę zastawioną przez ISTOTĘ o świadomości wykraczającej POZA DUALNOŚĆ albo przenikającej DUALNOŚCI i integrującej je w harmonii i pełni w sobie😀

          • Ktoś pisze:

            Ja często odpowiadam na posty ale myślami i treścią często odpowiadam jakby to jakieś „zgromadzenie” było.

            Więc się nie gniewaj o zarzuty bo to jakby per „ludzkości” a nie Ciebie się tyczy.

            Rozwiązałaś supeł psując komus intrygę i JEST FAJNIE. ;p

            Można dalej OMOwać…

          • JESTEM pisze:

            Ja się nie gniewam Ktosiu (Ty wiesz), bo i po co?
            bo po prostu rozumiem.😀
            I prowadzę dialog dzieląc się tym, co się przeze mnie przejawia ;-D

          • Ktoś pisze:

            Znowu nie uważałyscie jak pisałem

            BYŚCIE NIE ŚNIŁY O ŚWIECIE JAKI JEST ALE O TAKIM JAKI CHECIE POZOSTAWIĆ SWOIM DZIECIOM.

            Jak to szło: „Luke, nie używaj zmysłow. Luke, zaaufaj MOCY.” ;p

            Ja na przykład nie pamiętam swoich snów i tego co mi w nich kodują i jest HUDSON WE HAVE A PROBLEM bo jeszcze wszędzie nie wybuchają wulkany, nie biegają jakieś prehistoryczne stwory a z nieba nie pada kamieniami jak to gady by chciały w tych swoich „przepowiedniach”. Jestem off na ich „sugestię” bo śnie o czymś fajnym. A jak mi próbuja przeszkadzać to ich packą oganiam. A plaski gad już sobie nie pogada, niach, niach, niach. ;p

          • JESTEM pisze:

            „Jestem off na ich [„gadów”] “sugestię” bo śnie o czymś fajnym. A jak mi próbuja przeszkadzać to ich packą oganiam. A plaski gad już sobie nie pogada, niach, niach, niach. ;p”

            No właśnie. Fajny SEN sobie ŚNISZ.🙂

            „BYŚCIE NIE ŚNIŁY O ŚWIECIE JAKI JEST ALE O TAKIM JAKI CHECIE POZOSTAWIĆ SWOIM DZIECIOM.”

            Pięknie. Do wyboru, do koloru, do przekonań itd.😀

    • Ktoś pisze:

      Tego się właśnie boję i jak teraz Rosja stchórzy to po ptokach.

      Ma dwa wyjścia – jedno TSARAMI zabezpieczyć pokój i drugie naprowadzajac rakiety na statki NATO zapewnić im większe wrażenia z tego „herbacianego (jak o nim prasa twierdzi) wypadu”.

      Wojna niestety jest o PIENIĄDZ i jest do odbycia bo żydostwo samo z siebie nie odpuści. Jest już zbyt zadufane w swoją potęgę. Ono się boi tylko łomotu i TSAR w telawivie poprawiony drugim TSARem w Londynie szybko uspokoi rozanielone głowy ze im się odechce wojowania na kolejne kilka stuleci.

      Jeszcze jest 3 mało realne iz USA zaatakuje Izrael zrywając smycz na jakiej Obambo prowadzą. Ale czy go stać, tego pietaszka syjonu na taką niezalezność.

      Zima moze naprawde być bardzo zimna w Polsce ale nie od klimatu a z braku ropy i gazu. nasze F-16 jakby kto pytał to „przypadkowo” trenują naloty w Grecji. Wszystko cichcem poza kontrola jakichkolwiek mendiów. Sa przecież ważniejsze tematy od grożącej po raz kolejny przez chciwość żydów swiatowej wojny jak kibice co kogos bronili czy ta zaginiona z Gdańska w zastepstwie melogramatu „mała Madzia”.

      Wkroczenie Rosji do Pribałtyki jak jej „jakiś specjalista” proponuje niczego w zasadzie nie zmieni. Może jej da miesiąc czy dwa na pozycie przed trupim końcem. W Rosji ważna jest Syberia. Europejska część jest już dawno przewidziana w wojnie na straty o czym widac się tam zapomina.

      • margo0307 pisze:

        Ktoś: „Tego się właśnie boję i jak teraz Rosja stchórzy to po ptokach…”
        Na Forum KOD CZASU, w dziale III wś, toczy się ciekawa dyskusja na temat obecnych wydarzeń w Syrii i na świecie…
        Cyt.”..Póki co armie największych państw świata i wielu mniejszych są w stanie pełnej gotowości bojowej i do tego na pozycjach wyjściowych, w tym Rosji oczywiście też.
        Jak się to dalej potoczy niedługo pewnie się przekonamy.
        Jak na razie tylko Niemcy zdecydowanie odmówili wzięcia udziału w nadchodzącym konflikcie, a przynajmniej w I jego fazie, to jest ataku na Syrię.
        Oni wolą mieć swoją armię na swoim terenie…”😛
        A poniżej ciekawa odpowiedź:
        Cyt.”..Niby wszystko OK i nie ma co się tym zamartwiać, ale jakby nie patrzeć obiekt
        Rise w Górach Sowich jest utajniony do 2015.
        Czyli Niemcy założyli, że do tego czasu odzyskają kontrole nad tymi terenami…”

        • Ktoś pisze:

          „Jak na razie tylko Niemcy zdecydowanie odmówili wzięcia udziału w nadchodzącym konflikcie, a przynajmniej w I jego fazie, to jest ataku na Syrię.
          Oni wolą mieć swoją armię na swoim terenie…” ”

          – bo „wjadą nią w Polskę” z celem Kaliningrad (radar).

      • JESTEM pisze:

        „Tego się właśnie boję i jak teraz Rosja stchórzy to po ptokach.”

        poważnie się boisz, czy tylko to taki zwrot retoryczny? A może pora by wreszcie przestać się bać? uwolnić te lęki w sobie?🙂

        Wiem, wiem, Ty tylko się droczysz😀 Ale z jakiegoś powodu to ważne, że „trzymasz rękę na pulsie” i ogarniasz działania i taktykę Gry. Jak rozpoznasz i uwolnisz się od tych wzorców i reguł, zmieni się wszystko nie do poznania. Jak nie rozpoznasz i nie uwolnisz, GRA będzie kontynuowana. Proste.

        „Wojna niestety jest o PIENIĄDZ i jest do odbycia bo żydostwo samo z siebie nie odpuści. Jest już zbyt zadufane w swoją potęgę. Ono się boi tylko łomotu i TSAR w telawivie poprawiony drugim TSARem w Londynie szybko uspokoi rozanielone głowy ze im się odechce wojowania na kolejne kilka stuleci.

        No tak, GRY o władzę i bogactwo… a po kilku stuleciach (a może i wcześniej np. po kolejnych 74 latach) wrócimy znów do tego samego punktu?

        • Ktoś pisze:

          Niszcze im plansze i podmieniam pionki.

          74 lata to zawsze 3 pokolenia jakie można wychować we „Współczuciu” a nie faryzeuszowskim „zatroskaniu”.

          Z nimi jest jak z „bahorem w histerii co chce nową zabawkę”. Normalnie takiego odsresowywuje się klapsem. W polityce „klapsy” wymierza armia. To jak jest uzbrojona jest ważne ale ważniejsza jest wiedza kiedy mają stać w koszarach a kiedy wojować. Jeśli przegapi ten moment to jest po ptokach bo to tak jakby jej nie było i Państwo z taką armią wojny przegrywa.

          Teraz piłka jest w rosyjskich rękach. Czy stchórzy czy postawi WETO. Każda akcja na półśrodki tylko sprawi iż żydzi będą z większym samozaparciem ryć pod gojami te swoje dołki. Raz jaki otrzymają musi ich otrzeźwić iż nie są NIEPOKONANI jak to sobie wmówili (na potrzeby wojowania). W obu podanych lokacjach są głowy światowej hydry. Ich brutalne odstrzelenie oprzytomni wiele osób traktujących „arabskie rewolucje” jak jakąś grę komputerową a strach przed zakończeniem podobnie swego życia oprzytomni. Bo na razie dla „polityków” i wojskowych to giną jakieś piksele na monitorach.

          Dawniej wojny były prowadzone poprzez walki twarzą twarz. Kontakt z okropieństwem krółów powodował iż uczyli się doświadcza\lie „szafować cudzym życiem”. Dziś „królowie” tchóźliwie siedzą w szafach na dnie bunkrów zdobywając tylko odwagę by się „odszczekiwać na pejsbooku”. Już nie mają tego przełożenia wojak – życie bo od dawna są tresowani w pogardzie dla cudzego żywota (liczy się tylko własny interes, nawet kosztem rodziny). 74 lata to zawsze szansa na zmiane nauczania widzenia świata jak i wyłapanie i rozbrojenie tych psychopatów jak zawodzą inne pokojowe metody działań. A zawodzą bo się yudaiści wręcz kodują w swojej nieposkromionej paranoi.

      • mały budda pisze:

        Witam serdecznie.
        Spróbuję stłumić wibracje wojenne.
        Może Ktoś będzie dzisiaj słyszał moją ulubioną mantrę OM.
        Ogień Kundalini wzmocnie mamie naturze. Zatocze krąg ogniem. Intencja uwolnienia wszystkich Istot Czujących od cierpienia.
        Pozdrawiam.

        • JESTEM pisze:

          Powodzenia Mały Buddo🙂

          p.s. A jeśli chodzi o to, co napisałeś o T.Owsianko, że widziałeś „za nim” jakiegoś księdza czy coś takiego… to rzeczywiście „coś jest na rzeczy”. T.O. nie widzi jeszcze różnicy między znaczeniem słów: Ojciec i Matka. Niby WIE, ale jeszcze nie jest świadomy. Gdyby był świadomy to „ISTOTY”, która jest PODWÓJNA nie nazywałby Ojcem. Więc ten niby jego Ojciec-Matka nazywany wciąż Ojcem nie jest ISTOTĄ pełną w sensie PODWÓJNĄ.🙂 Jest nadal tyko Ojcem – Uniwersalnym Umysłem – Bogiem o nadal ograniczonej przekonaniami świadomości.😀, który stworzył „Syna Sierotę” (bo oddzielił go od Matki).

        • mały budda pisze:

          Pytanie do Ktoś o naturę formę natury błyskawicy?
          W medytacji uczyniłem gest. Od strony wewnętrznej wysunąłem prawą dłoń i palcem wskazującym skierowałem w ziemię. Widziałem iż, błyskawica z palca wychodzi i uderza w ziemię. Natomiast gest lewej dłoni był jakby ekran może tarcza.
          Fajne cudowne odczucie mocy mam.
          Tylko pod pachami, się mocno pociłem jak energia płynęła do góry.
          Odlot miałem cudownej mocy. Zatoki się cudownie oczyszczały.
          Te zabawki mocy w buddyzmie to jakaś bajka.
          Moc błyskawicy to palcem można wyzwolić.
          Tylko się, Ktoś z małego buddy nie nabijaj.
          Wewnętrzne to widziałem. Lekkość wyzwalanej z palca błyskawicy. To wygląda jak błyskawica prawdziwa z nieba. Tylko się zastanawiam dlaczego płynie energia błyskawicy zygzakiem a nie prosto.
          Niebo się oczyściło, że nawet gwiazdy świecą większym świetlanym światłem.

          • Ktoś pisze:

            „Te zabawki mocy w buddyzmie to jakaś bajka.”

            – takie zabawki jaki „rytuał”. Ja nie wciskam byle czego jak „renomowane firmy”. ;D

            Nie nabroj tylko. Prawa jest YANG, lewa YIN. Kiedyś się nauczysz nimi naraz mieszać.
            A i poszczególne palce naprawdę odpowiadają ŻYWIOŁOM. 😉

            Do reszty sam dojdziesz.

          • Maria_st pisze:

            maly buddo spytaj mukiego o to dlaczego taki kształt ma blyskawica z palca, z pewnościa odpowie .

          • JESTEM pisze:

            „Tylko się zastanawiam dlaczego płynie energia błyskawicy zygzakiem a nie prosto.”

            Pole – przestrzeń, to, co nazywamy powietrzem jest wypełnione pulsującą energią i energetycznymi ‚bąblami i wirami o różnych (zróżnicowanych) częstotliwościach. te „kule” i wiry są emocjami oraz myślokształami o zróżnicowanej wibracji częstotliwości i gęstości oraz wielkości. (Im silniejsza emocja na przykład tym większa kula lub wir).
            Dlatego błyskawica, którą wysyłasz w przestrzeń ma swoją własną częstotliwość wibracji – jak dźwięk, który przelatuje przez to zróżnicowane energetycznie środowisko i szuka niby najprostszej drogi, ale musi jednocześnie przesuwać się przez „labirynt” tych „bytów” energetycznych o zróżnicowanych gęstościach i częstotliwościach. Dlatego błyskawice nie latają po prostych🙂

            Z błyskawicami powstającymi w chmurach jest podobnie, ale w chmurach przebywa swoją drogę pomiędzy skupiskami krup lodowych, wolnych kryształków wody i kropel wody ( o różnej gęstości i temperaturze).


            Ciekawym zjawiskiem i dotąd nierozpoznanym przez naukowców jest piorun kulisty. Według mnie to „wehikuł duszy” – tzw. :merkaba” o takiej właśnie – najdoskonalszej geometrycznie formie.🙂

            krople w chmurze burzowej zamarzają i tworzą ciekawą strukturę:

            To są tzw. „krupy lodowe”.

            W japońskiej kulturze piorun jest jednym z pięciu żywiołów.

    • Ktoś pisze:

      Dasz radę „wygasić tę energię”? Na przykład jak się wchłania w jakąś gabke i w niej rozkłada?

      • Maria_st pisze:

        To powinni zrobic ci ktorzy ta energie generuja…….inaczej wciaz i wciaz bedziemy powtarzac w kolko te same lekcje.
        Jeśli ktos bedzie za mnie sprzatal w domu czy ja naucze sie trzymac w nim porzadek ?

        Uważam, że samo mowienie, pisanie o pewnych rzeczach dotyczących nas, ludzi, zmienia pewne zapisy.
        Byc moze ” zapoznajac sie z danym zapisem ” wczesniej……”przetrawiamy go „, oczyszczamy i wplywamy na usuwanie z niego ” wirusa ” .
        Wtedy nawet jesli cos sie ” zdarzy sie ” ma ” mniejsza siłe razenia ” i wiemy co mamy przed soba, jak sie zachować.
        Takie oczyszczanie drogi która samemu sie ” poblokowalo kamieniami, gałeziami i innymi śmieciami „

        • Ozyrys pisze:

          Mario – wiesz ,że Oni tego nie zrobią ,niestety:(
          Wydaje mi się ,że to przewartościowanie wszystkiego ,które ma miejsce od końca zeszłego roku powoduje bardzo wyraźny podział na czarne i białe.
          I myślę ,że nie ma co liczyć na nich w tej kwestii tylko przegnać energetycznie tam gdzie ich miejsce,niech tam dojrzewają do zmian świadomości.
          Popatrz Mario -Ja Mały Budda pracuje ze Światłem ,tez nim czasami wstrząsa ,by zrobić gwałtownie porządek.Jednak porzadek jaki możemy zrobić ,to jedynie odesłac ich w odpowiednie dla nich miejsce ,a nie unicestwic ,to zadanie dla kogo innego ,jak juz podejmie taka decyzje .
          natomiast liczyć na to ,że się zmienią ?-Niestety.
          Opisze wizję jaka miałam ,bodajże 14 -15 marca 2011 r.,,było to zaraz po „tsunami” w Japoni.
          Sprzątałam pokój córki ,i znowu był słoneczny dzień ,słońce wpadało przez okna i mimo ,że to marzec było bardzo przyjemnie.
          Nagle zobaczyłam jak rodzina królewska(Anglia – teraz)się cieszy,widze Elzbietę ,jej męża Filipa ,Karola i kilka innych osób ,które się cieszą ,ale nagle postacie przybierają wygląd „smoków wawelskich”,teraz to tak nazwałam ,bo wtedy widziałam wyraźnie gadzie sylwetki i tak mi migało przed oczami raz gadzia raz ludzka i…czułam ich wielka radość ,byli bardzo zadowoleni.
          Pokojarzyłam fakty z Fukuschimą, bardzo to wtedy przeżyłam -nie tą wizję ,tylko to co się stało w Japonii.Media przestały o tym mówić po tygodniu ,a tam dopiero zaczynało się najgorsze.Piotr Bein bardzo zaangażował się w informowanie nas o tym co tam się dzieje ,przypłacił to zdrowiem.
          I tak poskładało mi się znowu wszystko.
          Należy te wszystkie gady” wyprowadzić” stąd ,tylko jest pytanie -jak??

          • Maria_st pisze:

            Ozyrysie tak sie zastanawiam z czego te „gadziny ” sie cieszyły, czyżby im promieniowanie, skażenie gleby, wód słuzyło ?
            Ponoc gady sa ” gatunkiem wymierającym ” to dlaczego ciesza sie z tego ze ” ludzki pokarm ” zniknie im sprzed ” nosa ” ?
            Nie bedzie ludzi–nie będzie gadow bo umra z braku ” pozywienia „.
            Kiedyś w necie ktoś napisał by przeprosić Matke Ziemie za to co stalo sie wtedy w Japoni, zrobilam to i na samym poczatku zaczeły mi leciec łzy / same / i ogarnął mnie wielki smutek, wiedzialam ze najgorsze dopiero przed Japonia, napisalam nawet wtedy o swoim odczuciu.

          • Ozyrys pisze:

            Mario ,sadzę ,że im to promieniowanie nie szkodzi ,a ludzi jest tyle na Ziemi ,że nawet im to zaludnienie przeszkadza .
            Cieszyli się z dwóch powodów,inaczej – byli bardzo zadowoleni pijąc popołudniową herbatę,
            pierwszym jest – pokazaliśmy Japonii,gdzie jej miejsce,
            a drugim – no trochę ich wszystkich przetrzebimy.
            Mario -cały czas uzdrawiam naszą Matkę Gaję ,wodę ,przesyłam Światło,czyszczę Światłem,ale może nas jest za mało???Ludzi z takimi intencjami?
            „..Ponoć gady sa ” gatunkiem wymierającym ” to dlaczego ciesza sie z tego ze ” ludzki pokarm ” zniknie im sprzed ” nosa ” ?..”
            Mario ,ani nie wymierającym ,ani pożywienia im nie zabraknie ,nawet jak nas zredukują do planowanych 500 mln.
            Nie chodzę na Kod Czasu ,ale zerknę co tam piszą .

          • JESTEM pisze:

            Ozyrys:
            „Jednak porzadek jaki możemy zrobić ,to jedynie odesłac ich w odpowiednie dla nich miejsce ,a nie unicestwic ,to zadanie dla kogo innego ,jak juz podejmie taka decyzje .”

            Też tak to widzę kochana Ozyrys. Tak, odesłać ze swojej przestrzeni wewnętrznej transformując te wzorce w sobie🙂

            ” Należy te wszystkie gady” wyprowadzić” stąd ,tylko jest pytanie -jak??”

            To bardzo proste z jednej strony, a z drugiej bardzo trudne. Wymaga odwagi zajrzenia w swoją własną „strefę cienia” i przypomnienia sobie, KIM JESTEM…

            Można po prostu wybaczyć W SOBIE gadzią naturę, ponieważ każdy z nas kiedyś postępował w taki sam lub podobny sposób – bo to są także części MNIE jako Całości, które wciąż w sobie NEGUJEMY, których wciąż się WYPIERAMY. gdy przyjmiemy, wybaczymy i uwolnimy, wtedy „gdy” same odejdą.
            Miałam wizję z tym związaną przy pewnej Starej Lipie koło Jaszczurowa.
            Niestety albo „stety” (zależy co komu potrzebne) nasze ja- ego, które jest utożsamione mocno z wyobrażeniem siebie jako „lepszych” od tych „czarnych owiec czy baranów” nie pozwala nam na przyjęcie tego prostego rozwiązania.

          • JESTEM pisze:

            „Mario ,sadzę ,że im to promieniowanie nie szkodzi ,a ludzi jest tyle na Ziemi ,że nawet im to zaludnienie przeszkadza .”

            A może to promieniowanie im także szkodzi? Już kiedyś gady wyginęły. Były podobno wytrzebione na Atlantydzie.

            „Gady” miały swoje zadanie do wykonania na Ziemi. Nie były całkiem „złe”. Miały swoje „wady” i „zalety” jak każda „forma istnienia”, jak różne istoty we wszechświecie.
            Np. funkcje tzw. „gadziego mózgu” są podobno związane z silnymi emocjami. Gdybyśmy ich nie mieli, nie możliwe byłoby doświadczenie np.orgazmu w trakcie aktu seksualnego albo wielkiej radości czy płaczu ze stanu wielkiej szczęśliwości. Albo rozpaczy… Wszystkich emocji zarówno „pozytywnych” jak i „negatywnych”.
            Czyż uznacie, że tego typu doświadczenia były „złe”? Z jakiegoś powodu potrzebowaliśmy ich.
            Nasze ego (wiem to z własnego doświadczenia, ponieważ tak też działałam) ma łatwość generalizowania i dokonywania polaryzacji: o jest tylko białe, a to jest tylko czarne. Ale można też zacząć widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi, jakie wydają się być (dla naszego ego).

            Poprzez zrozumienie i dostrzeżenie tego, że „gady” nie są wyłącznie „złe” zmienia się nasza świadomość. Przychodzi przypomnienie, rozpoznanie, że „gady” są inne od nas, ale z tego powodu także nierozumiane przez nas. I na Atlantydzie na przykład zostały wytrzebione. A z tamtego doświadczenia być może także w nich pozostała trauma…

            Najprościej (takie jest moje doświadczenie) jest uzdrowić w sobie swoją „gadzią naturę”. Póki te wzorce są w nas i ukryte w naszej nieświadomości (podświadomości), to wciąż będziemy na nich przenosić i projektować „całe zło”, które głęboko ukryte jest w nas.

            No, ale takie jest „moje” doświadczenie i wiedza. Twoja czy Innych może być inna, ponieważ doświadczamy tego świata na różne sposoby.

          • JESTEM pisze:

            Ozyrys:
            „Mario ,sadzę ,że im to promieniowanie nie szkodzi ,a ludzi jest tyle na Ziemi ,że nawet im to zaludnienie przeszkadza .”

            Nie sądź innych, abyś i Ty nie była sądzona ;-D

            Po co „gady” miałyby się pozbawiać „pokarmu”, a dokładniej energii, która daje im jeszcze większą moc? Mogą być dwa powody:

            1. Mają już dosyć tego powiększania swojej mocy (za dużo energia ich zasilającej może ich „przepalić”😉

            2. Najlepszym „pokarmem” dla „gadów” jest ludzki strach i emocje (w tym oczywiście złość i nienawiść generowana pod ich adresem). Nawet gdyby chcieli sami odejść, to nie mogą, bo w pewnym sensie na siłę są zasilani przez ludzi właśnie tymi „ludzkimi emocjami” skierowanymi do nich.

          • JESTEM pisze:

            Ozyrys:
            „Mario -cały czas uzdrawiam naszą Matkę Gaję ,wodę ,przesyłam Światło,czyszczę Światłem,ale może nas jest za mało???Ludzi z takimi intencjami?”

            Hmmm…. Może wciąż za dużo zajmujemy się innymi, a za mało sobą?
            Szczerze mówiąc miałam także wizję związaną z Ziemią – Matką Gają, że ona nie potrzebuje uzdrawiania, jest na tyle potężna, że mogłaby się uzdrowić sama. To jej ludzkie dzieci mogą siebie uzdrawiać. Ale także doświadczyłam tego i wiem, że ludzie zajmują się uzdrawianiem innych i wpadają w piękną pułapkę „uzdrawiania”. Pułapkę dlatego, że to takie atrakcyjne dla naszych ego. A to wielka ILUZJA, kolejna GRA. Nikt nikogo nie uzdrowi. Każdy może uzdrowić wyłącznie sam siebie. Co najwyżej możemy wspierać siebie i innych w tym samouzdrawianiu.

            I kiedy ktoś przychodzi do mnie z prośbą o pomoc (uzdrawianie), nigdy nikogo nie uzdrawiam. Tylko wspieram procesy samouzdrawiania. Wtedy poszerza się nasza świadomość. Kiedy ktoś mnie prosi, bym pomodliła się za kogoś, mówię uczciwie, co czuję: pomódl się sam lub sama za siebie, a ja mogę tylko przesłać Ci energię wszechogarniającej miłości z serca. Poznałam różnych uzdrowicieli i rozpoznałam jak wielu jeszcze z nich bawi się w grę uzdrawiania innych podbijając tym samym bębenek swojego pięknego ego. Takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie (przypomnienie).

            Wiem, że inie rozumiejąc innych nie rozumiemy siebie samych… Dlatego wtedy nie potrafimy nikomu naprawdę pomóc. I nie rozumiejąc siebie nie rozumiemy innych.
 .. No cóż, przypomniałam sobie kiedyś, że najwięcej potworów zagnieździło się w nas samych. W naszej tak zwanej podświadomości (nieświadomości) ukrytej przed naszą świadomością. Dlatego zaczęłam się zajmować ich uzdrawianiem w sobie. I zrozumiałam, że nikt inny nie może tego zrobić za mnie. Owszem, może mnie wesprzeć, pomóc w czymś, ale nikt nie zrobi tego za mnie.
            No i wiem, że do tego potrzebna jest odwaga, by rozpoznać wszystkie swoje kłamstwa na swój własny temat.😀

            W ten sposób możemy się od nich uwolnić, a energię, którą je zasilaliśmy możemy „przetransmitować”😉 i zasilić inne wzorce, które będą sprzyjały naszej ewolucji świadomości😀

            ” ja otaczam swój dom ,Polskę ,Europę ,Syrię ,silnym Białym Światłem z intencją pokoju ,zabraniam rozprzestrzenianiu się działań wojennych zła i terroru.
            Ale fakt – podejdę do tematu jeszcze z tej strony,chociaż ,mam znowu poczucie dwoistości.’

            Kochana Ozyrys…No właśnie… Skąd to poczucie „dwoistości” w Tobie? Może dlatego, że zabraniasz przejawić się jakiejś części samej siebie w sobie – tej, której np. kiedyś się wyparłaś (przyjmując czyjeś wzorce myślenia za swoje własne)? I zamiast tę część („czarną”) siebie w sobie przyjąć ze zrozumieniem i miłością, by przetransformować – uzdrowić i uwolnić w sobie, zabraniasz im się przedostać z nieświadomości na poziom świadomości?

            Tak sobie „gdybam” i zadaję „sobie” różne pytania?😀

        • JESTEM pisze:

          Maria:
          „To powinni zrobic ci ktorzy ta energie generuja…….inaczej wciaz i wciaz bedziemy powtarzac w kolko te same lekcje.
          Jeśli ktos bedzie za mnie sprzatal w domu czy ja naucze sie trzymac w nim porzadek ?”

          Tak Mario_st, dziękuję Ci za to przypomnienie.

          „Byc moze ” zapoznajac sie z danym zapisem ” wczesniej……”przetrawiamy go “, oczyszczamy i wplywamy na usuwanie z niego ” wirusa ” .”

          DOKŁADNIE. Dziękuję.

          „Ozyrys pisze:
          Sierpień 28, 2013 o 11:39
          Mario – wiesz ,że Oni tego nie zrobią ,niestety:(„

          A ja nie mam takiej pewności. To jest PROJEKCJA. Myślę i jestem przekonana o tym, że tego NIE ZROBIĄ, no to nie daję szansy na zaistnienie takiej sytuacji, że zrobią. A ponadto teraz jest czas, w którym uczymy się ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SAMYCH SIEBIE. Nie wszyscy muszą przejść przez ten „test”. Po prostu, Nie wszyscy MUSZĄ.

          „Wydaje mi się ,że to przewartościowanie wszystkiego ,które ma miejsce od końca zeszłego roku powoduje bardzo wyraźny podział na czarne i białe.”

          Polaryzacja… ? może także służyć rozpoznawaniu.
          Zajrzałam do „mojej wersji „kalendarza Majów’ (zobaczyłam tę wersję w swojej wizji kilka miesięcy temu). Od 19.sierpnia do 7. września jesteśmy w Uinalu HARMONII – ORŁA. To jest czas, kiedy mamy szansę zharmonizowania w sobie tego ostrego podziału na „czarne i białe” poprzez uzdowienie czy oczyszczenie pewnych wzorców W SOBIE. 8. września rozpocznie się Uinal RUCHU DO PRZODU. Czyli to, co zdołamy teraz „przetransformować” wytyczy kierunek naszych dalszych działań.

          Nie jestem przywiązana do tego „kalendarza”, tylko czasem do niego zaglądnę, jak poczuję – tak, jak dziś. Bardziej kieruję się w życiu tak zwaną intuicją. Ale jak widać, znów dostałam znak – „potwierdzenie”.😀 (Kilka dni temu pisałam o Orle Świadomości, choć nie wiedziałam – nie pamiętałam, że rozpoczął się UINAL ORŁA😉 Intuicja działa ;-D

        • Ktoś pisze:

          Przecież jak kiedyś napisał jakiś żyd „oni specjalnie generują takie rzeczy by szybciej nastąpiła Apokalipsa i zstąpił mesjah dający im cały swiat u stóp”.

          To celowa polityka i liczenie iz sami zmądrzeją to jak liczenie iż słoń zacznie latać. Szansa jest ale jaka iluzoryczna.

          • JESTEM pisze:

            „To celowa polityka i liczenie iz sami zmądrzeją to jak liczenie iż słoń zacznie latać. Szansa jest ale jaka iluzoryczna.”

            W TYM ŚWIECIE i W TYCH GRACH, owszem, ale na początek można spróbować wyjść z GIER… jeśli ktoś czuje, że to jego droga.

            Chcesz dostrzec ten „wielce wysublimowany”myk umysłu”, który „produkuje” atrakcyjne przekonania utrzymujące TEN STARY ŚWIAT?

            1. mogę wierzyć, że „ONI” nie zmądrzeją i będą kontynuować „swoje GRY”, ale uważam, że to „złe”. Wtedy tą swoją wiarą – tym przekonaniem wciąż i wciąż zasilać będę w sobie energię złości na NICH i toczyć WEWNĘTRZNĄ WOJNĘ Z „NIMI”.

            2. mogę wierzy, że „ONI” kiedyś zmądrzeją i się zmienią. Wtedy taką swoją wiarą – tym przekonaniem będę zasilać wszelkie sposoby działania, by przekonać ICH” lub zmusić do dokoania jakichś zmian. W ten sposób także będę toczyć WEWNĘTRZNĄ WOJNĘ (a może i zewnętrzną także) Z „NIMI”

            Jest jeszcze jedno wyjście. To moja droga😉 odpuścić sobie taką „wiarę” i takie przekonania. Wtedy mogę zacząć tak działać, by znaleźć sposoby na zakończenie wewnętrznego konfliktu i WOJNY Z NIMI. Zadbać o siebie i tych, z którymi rzeczywiście współtworzę relacje, a nie ILUZJE w moim mocno ograniczonym różnymi przekonaniami umyśle.

            Każdy z nas ma swoje do zrobienia ;-D

          • Ktoś pisze:

            Sprytnie to co napisałaś. Co gorsza takich „rzepków” jest cała masa.

          • JESTEM pisze:

            Sprytnie to co napisałaś. Co gorsza takich “rzepków” jest cała masa.{

            Dokładnie. Jestem „kosmiczną specjalistką”😉 od wyłapywania takich „rzepków” i ujawniania ich. Musiałam najpierw porządnie oczyścić „swój” umysł, by wiedzieć, jak to działa.😉 Teraz rozpoznanie i zrozumienie jest proste. Ktoś, kto będzie chciał zobaczyć prawdę o nich – „rzepkach” i „mykach” i „trickach”, to zobaczy. A jak ktoś nie będzie chciał, nie zobaczy i będzie wciąż „zaczepiony”.

            Ludzie jeszcze nie za bardzo są gotowi, by to zobaczyć. Myślą, że będą musieli otworzyć swoje „Puszki Pandory”…i już na samą myśl ogarnia ich przerażenie. Wolą powiedzieć: „Ja tam nie mam nic z gada” albo skandować: ” gady won do Palestyny”, albo walić w nich jak packami w muchy🙂 itp. I kompletnie nie są świadomi, że są wciąż pozaczepiani do różnych „rzepków.”
            A to tylko ego się boi, ego – to nasze śliczne, malutkie „ja”, które tak idealnie utożsamia się z jakimiś wzorcowymi przekonaniami i „rzepkami”, że na samą myśl o zmianach dostaje drgawek i boi się, że umrze i zapadnie się w wieczny niebyt… A to tylko „strachy na lachy”😉

            Ale to nie moja sprawa. Robię to, co mam do zrobienia🙂

            Całusy w nos.

      • Ozyrys pisze:

        Dam🙂 dobry pomysł z tą gąbką, ja otaczam swój dom ,Polskę ,Europę ,Syrię ,silnym Białym Światłem z intencją pokoju ,zabraniam rozprzestrzenianiu się działań wojennych zła i terroru.
        Ale fakt – podejdę do tematu jeszcze z tej strony,chociaż ,mam znowu poczucie dwoistości.
        Tylko co to oznacza TSAR ??

        • Ktoś pisze:

          To taka nazwa bomby termojądrowej jakiej po testach wszyscy boją się uzywać z uwagi iż się orbita Ziemi zmieniła po jedynym testowym odpaleniu.

      • mały budda pisze:

        W medytacji w momencie doświadczenia światła można zmienić wibracje myśli. To możesz dążyć do ukazania prawdy aby wszyscy to odbierali w postaci napływających myśli z poziomu Apsolutu.
        Moim zadaniem jest zwiększanie przepływu energii kundalini matki ziemi i swojego wewnętrznego ciała.
        Cel przepalanie niskich wibracji w trakcie wzrostu energii kundalini.
        Przyjacielu te niskie wibracje się wypala.
        Jeśli przekroczą pewien poziom to będą mieli takie potężne drgania, trzęsienia ziemi. Japonia doświadczyła malutkiej mocy ognia. Ziemia od kilku lat była podgrzewania mistycznym ogniem kundalini. W tej obecnej chwili ziemia jest delikatna jaj dzidziuś.
        Pękają płyty i się przesuwają. Będzie jeszcze manifestacja mamy natury.

  23. margo0307 pisze:

    Maria st: „..Nie bedzie ludzi–nie będzie gadow bo umra z braku ” pozywienia “…
    To tak jak rak, on też nie zdaje sobie sprawy z tego, że zabija swego żywiciela😉

    • Maria_st pisze:

      Wow margo racja……
      tez to kiedys do raka porownalam…..
      ponoc on jest z nami od poczatku i tylko czeka …..ciekawe

      • JESTEM pisze:

        „To tak jak rak, on też nie zdaje sobie sprawy z tego, że zabija swego żywiciela „

        Ja swojego raka przyjęłam i zaakceptowałam w sobie, co nie było wcale łatwe. Presja lekarzy i niektórych znajomych, by go wyciąć i spróbować pozbyć się go w ten sposób była mocna. Nie podążyłam jednak za tym sposobem „uzdrawiania”.
        Przyjęłam możliwość, że jeśli będę miała umrzeć, to umrę. Ale w wolności i ufności, że zdarzy się to, co ma się zdarzyć… jednocześnie podjęłam decyzję, że zajmę się uzdrawianiem siebie ze wzorców (w sobie), które spowodowały tę „chorobę”. Przyjęłam odpowiedzialność za to, że rak pojawił się w moim ciele. że na jakimiś poziomie (nieświadomym wówczas) sama na to dałam przyzwolenie. Zrozumiałam nawet przyczyny, dlaczego w moim życiu pojawił się ten rak i zrozumiałam, jaką informacją dla mnie było pojawienie się tej „choroby”.
        W końcu sama zajęłam się „uzdrawianiem raka w sobie”. Minęło 8 lat.
        Żyję sobie nadal i pięknie odczuwam moje ciało, które jest moim domem i wspaniałym wehikułem w tym świecie. I czuję wdzięczność za WSZYSTKO, czego doświadczyłam i doświadczam😉 Również dla tego raka, który kiedyś w moim życiu się pojawił po to, bym mogła dokonać wielu zmian w sobie, które po prostu były mi z jakichś powodow potrzebne.😀

        • Maria_st pisze:

          Och ……… Jestem.
          Podobno ” rak ” jest naszym ” sublokatorem ” i jeśli w mieszkaniu, z mieszkaniem -” ciałem, psyche cos nie tak, pokazuje swoje ” niezadowolenie. Podobno…
          Wdzięczność za kazde doświadczenie – tak .
          Ja na to uzywam słow….nic nie dzieje sie przypadkiem i na wszystko jest czas i pora.

  24. Ozyrys pisze:

    Jestem – pięknie to wszystko opisałaś i nazwałaś .
    Z moją chorobą było tak samo ,Teraz JESTEM okazem zdrowia🙂
    Niemniej „dwoistość ” o której napisałam nie dotyczyła mnie ,tylko poczucia czasu -dzisiaj tak miałam -raz sierpień ’39 ,raz sierpień ‚!3🙂
    ale…zastosowałam Światło,którym to rozpuszczałam i gąbkę Ktosia ,która to wchłaniała ,a następnie odsyłałam do Światła Stwórcy:)
    Po południu już zaczęłam czuć tylko ’13🙂
    Wiem ,że gady są po to ,by ludzkość nie stała w miejscu ,bo przez brak bodźców ,nie rozwijała by się .Zaakceptowałam to jakiś czas temu,ale może zbyt krótki -jeszcze się to we mnie nie ugruntowało
    Jednak przestałam się zgadzać na takie metody jakie są obecnie stosowane.Nie walczę z nimi ,ale odsyłam i transformuję.
    Z tym uzdrawianiem jest tak jak napisałaś ,każdy musi sobie sam pomóc,nie odwalimy za nikogo roboty ,można jedynie pokazywać drogę i wspierać .Wiem to po sobie ,nic nie miałam na skróty ,sama musiałam do wszystkiego dojść ,co zrobiłam jeden krok i byłam już z siebie zadowolona ,to zaraz widziałam ,że jeszcze kolejne przede mną .
    I tak jest cały czas ,powolutku przechodzę etapy ,nie ma odpoczynku:)
    Ciągle są nowe wyzwania ,otwierają się nowe perspektywy.
    Nie ma uzdrawiania na skróty,bo to daje efekt na chwilę i potem wraca jak bumerang.
    Każdemu pokazuję co i jak należy zmienić ,tak jak Ty, wspomogę energetycznie ,ale nie zmienię ich świata muszą to sami zrobić.
    Idę tą droga już 14 rok ,a może dopiero:) hihihi
    Wyzwania czasami są ciężkie ,ale…daje radę :))

    • Maria_st pisze:

      I potem wraca jak bumerang…….no własnie to slowo——bumerang wraca wciaż i wciąz do mnie od czasu gdy go ” usłyszalam–odebrałam-soba, w sobie ” w czasie pojawienia sie dzwieku buczenia w pokoju, tym bardziej ze dżwiek odebralam jako zaokraglony prostopadlościan / ale nie okiem /
      Bumerang w kontekście tzw Bogów……i teraz i nie tylko teraz wciąż wskazuje ze dotyczy to uzdrawiania …inaczej powroci jak bumerang.
      Bogowie narozrabiali niewąsko i pewnie stad ten wszechpanujący na tej planecie archetyp matki, ojca i syna……….pod roznymi imionami–okresleniami…..

  25. Dawid56 pisze:

    Cyt za Jestem
    „Wchodzimy w przestrzeń, która zawiera podobne wzorce, co w 1939 roku. Ta energia ma także “dwa bieguny ( negatywny – coś jak wojna i destrukcja i pozytywny – możliwość wielkich zmian. To tylko od nas zależy, od każdego indywidualnie, z jakim jej “biegunem” się zsynchronizuje albo… w jaki sposób tę energię przetworzy”
    To dokładnie ten ten Kosmiczny Krzyż który od paru dni widnieje na niebie
    widzę jedynie nadzieję w pozytywnym rozwiazaniu opozycji Uran Wenus i opozycji Jowisz- Pluton
    Wenus już jutro powoli odpuscza a 1.09 Jowisz.Tak że „moja rada brzmi” wytrzymać z tym zaatakowaniem Syrii do soboty.Potem temat powinien sie jakos rozejść po kościach
    Kim był Sabaj Cwi
    http://portalwiedzy.onet.pl/63500,,,,sabataj_cwi,haslo.html

  26. margo0307 pisze:

    JESTEM napisała: „..Można po prostu wybaczyć W SOBIE gadzią naturę, ponieważ każdy z nas kiedyś postępował w taki sam lub podobny sposób – bo to są także części MNIE jako Całości, które wciąż w sobie NEGUJEMY, których wciąż się WYPIERAMY. gdy przyjmiemy, wybaczymy i uwolnimy, wtedy “gdy” same odejdą…”
    Moją uwagę, w związku ze słowami JESTEM zwrócił ten cytat z 2006r:😉
    „…Annunaki ( robotnicy z Nibiru) w końcu także się zbuntowali i wsparli Ziemian w ich walce wyzwoleńczej. Najważniejszym ziemskim ośrodkiem przybyszów był Eden, znajdujący się w środkowo- południowej Europie, czyli w kotlinie karpackiej, otoczonej 6- bocznymi górami, co uwidocznione zostało na medalionie celtyckim.
    W tym ośrodku dokonywano chirurgicznych i genetycznych przeróbek, co wyraźnie wynika z zapisów biblijnych i zawartych w Eddach ( szwy chirurgiczne na czaszkach i genitaliach przekazywane dziedzicznie z pokolenia na pokolenie przetrwały do dziś).
    Takie działania przybyszów musiały w końcu spowodować gniew Najwyższego i ostateczną klęskę najeźdźców, ale niestety pozostała po nich spuścizna i niezabliźnione rany somatyczne i psychiczne. Potomkowie przybyszów prowadzący najczęściej pasożytniczy tryb życia, tworzący rządzące zakulisowo establishmenty zakłamujące co tylko się uda, doprowadzające do zablokowania rozwoju gatunku ludzkiego, co znalazło swój wyraz w tak zwanej spiskowej teorii dziejów, czyli faktycznie będącej spiskiem przeciw normalnemu życiu.
    Wynika z tego, że wysoki poziom wiedzy nie jest gwarantem wysokiego poziomu moralnego i wiedza powinna być udostępniona jedynie tym, którzy przy jej pomocy nie zamierzają szkodzić innym.”
    http://www.kroniki-wiedzy-niekonwencjonalnej.pl/artyku%C5%82y/tadeusz-xymena-modzelewski/zagadkowa-atlantyda/

    • JESTEM pisze:

      cyt, podany przez margo0307
      „Wynika z tego, że wysoki poziom wiedzy nie jest gwarantem wysokiego poziomu moralnego”

      Wysoki poziom albo nawet ogromna wiedza o niczym nie świadczy i niczemu nie służy prócz wzmacniania naszego ego🙂.
      Można mieć świadomość ziarnka piasku, piłki pinpongowej, a wiedzę ho,ho,ho…

      Wiedza teoretyczna bez praktyki jest tylko dla zabaw intelektualnych😉 umysłu i stawiania pułapek, zagadek itp. Wspaniale, jak ktoś chce tak sobie pogrywać.

      Znam wiele osób, które mają już sporą wiedzę o tym, jak mogą się np. „uzdrawiać”, jak zmienić swoje wzorce myślenia i zachowań, by zacząć żyć w spokoju, pokoju i harmonii, a mimo to żyją „po staremu” i wciąż np. w cierpieniu, w rozchwianych emocjach, nieświadomej nienawiści itp… Ale spokojnie, mamy czas, by zmiany, które już się zadziewają, które nas jeszcze czekają, mogły się przejawiać…

      ” i wiedza powinna być udostępniona jedynie tym, którzy przy jej pomocy nie zamierzają szkodzić innym.”

      Ciekawe. Znów ktoś wie lepiej, co dla innych jest lepsze?
      Dla mnie jest to pogląd wspierający ewidentnie „kastowość” i wzmacniający podziały między ludźmi… dzieli ludzi na wybrańców – tych, co wiedzą lepiej i chcą swoje racje i swoje „lepiej” narzucić innym oraz tym, co nie wiedzą, ale… mogą sobie zasłużyć na odpowiednią (według tych, co wiedzą🙂 ) wiedzę lub nie. Tak, jest to sposób na wydzielanie wiedzy tylko tym, którzy na nią zasługują. To STARY WZORZEC, który utrzymywał tutejsze GRY.

      Na jakiej podstawie i kto będzie decydował, kto zasługuje na taką wiedzę, a kto nie?

      Kto i skąd ma pewność, że osoby, które zadeklarują nawet, że nie będą czyniły krzywdy innym, nie będą krzywdzić innych świadomie lub nieświadomie, gdy otrzymają tę „przyznawaną” im jako nagrodę wiedzę?

      Aj, tam. szkoda gadać.😉

    • Ktoś pisze:

      To kolejna fałszywka mająca mącić w głowie znaczy z DOBRYCH robiaca Złych i na odwrót.

      Jak nazywano w Chinach Słowiańskich bogów?

      per NAJWYŻSZE SŁOŃCE.

      To co opisujesz jako „Najwyższy” to tylko podszywacz.

      Zauważ, jest mnóstwo „materiałów” robionych na różne kopyta. Jedne bardziej inne mniej zintelektualizowane ale każde ma za zadanie udowodnić
      IŻ KULTURA SŁOWIAN, SPUŚCIZNA BIBLIJNYCH ANIOŁÓW TO ZŁO. Dlaczego ktoś się stara plugawić to na czym po ukradzeniu oparł swoją włądzę?

      To proste – to kolejny MEM BARYKADA by dojone łowieczki dzielnie i wytrwale zginały karki pod dręczącymi ich wisielczymi krzyżami. By się bały ba nawet wstydziły grzebać WE WŁĄSNYCH KORZENIACH traktując je jako NIECZYSTE i jako „kamień wegielny” kolejnego MEMA dręczącego świat swoją obłudą „GRZECHU PIERWORODNEGO”..

  27. Dawid56 pisze:

    Tutaj jest link o tym że Kali Yuga ma się skończyć dopiero w 2424 roku
    http://www.berzinarchives.com/web/pl/archives/study/islam/kalachakra_islam/holy_wars_buddhism_islam_myth_shamb/holy_war_buddhism_islam_shambhala_short.html
    Warto też wiedzieć ze ostatnia inicjacja Kalaczakry miała miejsce w styczniu 2012 a nastepna jest dopiero planowana na lipiec 2014
    http://www.dalailama.com/teachings/kalachakra-initiations

    • Ktoś pisze:

      „Warto też wiedzieć ze ostatnia inicjacja Kalaczakry miała miejsce w styczniu 2012 ”

      – i z tym tekstem bym polemizował. ;D

      • JESTEM pisze:

        Kolejne „MAGICZNE DATY”… jako punkty zaczepienia dla umysłów?

        • Ktoś pisze:

          Raczej „popatrzci e jaki jestem zajebiście ważny bo potrafię odegrać rytuał pozostawiony przez Przodków”.

          Wy tego nie potraficie więc „lękajcie się mojej mocy”.

          I szafa gra a poddani sami sie kłaniają do pasa czy ziemi.

  28. Dawid56 pisze:

    Powinienem dodać : ostatnia przeprowadzona przez Dalej Lamę.

    • Ktoś pisze:

      Z tym też moge polemizować. Poprawniej by brzmiało:

      „ostatni rytuał określany nazwą „Inicjacja Kalaczakry” przeprowadzony przez Dalajlame”

      bo z jego treścią może być jak to przy odtwórstwie bywa zdecydwanie gorzej.😉

  29. Ozyrys pisze:

    Ktosiu- jesteś inicjowany przez D.lamę ?

    • Ktoś pisze:

      Nie, nic z tych rzeczy. Gdzie ja do niego. Nawet go chyba na żywo mi nie było spotkać.

      A i z „inicjacją” nie mówie o sobie. To tak zeby była pewność.🙂

  30. Ozyrys pisze:

    to do kogo się to odnosi??? Ktosiu ,żeby była pewność ,bo ja czasami chyba za wolno myślę :))))
    zdaje się ,że nie tylko mnie to wprowadziło w błąd:)
    „Ostatniego “Inicjowanego” masz przed swoimi oczami.”
    byłam zdziwiona tym Twoim stwierdzeniem Ktosiu ,bo pamiętam co pisałeś parę dni temu o Dalajlamie:)
    Mario -tez sobie wygooglowałam ,żeby to sprawdzić🙂
    podsyłam:
    http://www.berzinarchives.com/web/pl/archives/e-books/published_books/kalachakra_initiation/pt2/kalachakra_initiation_03.html

    • Ktoś pisze:

      A o kim jak nie o Buddziątku? Przecież on ostatnio został wprost utopiony we Świetle.
      Miał personalne widzenie Samoświetlistej Postaci bo nie wciskam byle czego.

      Gdyby Dalajlama dał mi inicjacje to o czym mówisz przeca nie miało by sensu.
      A gdyby nierealność tego co dostał Mały Budda moje pisanie, nieprawdaż?

      A Ja jako Ja nie uczestniczyłem w żadnym buddyjskim rytuale.
      Przynajmniej takim robionym przez ziemskich mnichów.
      A Schronienie w Klejnotach przyjąłem samodzielnie z książki i z woli.
      Takie ze mnie ladaco. Normalnie zosiek samosiek.

      • JESTEM pisze:

        Znaczy Ty się sam zainicjowałeś, a Mały Budda przez kogo został zainicjowany?

        • Ktoś pisze:

          Z płaszczyzny fizycznej można powiedzieć, że tak. Że sam bo w rytuale żadnym nie uczestniczyłem.

          Z płaszczyzny niefizycznej, że przez „anioły”. Ja co prawda bardzo kiepsko pamiętam swoje sny a juz zupełny horror dla mnie pamietać co w nich robie poza mglistymi czasem odczuciami iż coś istotnego ale kiedyś mnie jakaś taka jasność w pokoju obudziła. Taka no nie wrokowa a odczuwalna i myślę iż wtedy ktoś coś mi tam zainicjował. Do dziś mam na szybie odbitą połówke skrzydeł. Jedni powiedzą iż to gołębie, bo żyją pietro wyżej (dach) a czasem i mój balkon. Dla mnie to pamiątka po tamtych aniołach.

          Co do Buddy to nie znam jego dokonań ale to co teraz odczuwa to „ja se mu to własnemi rękami sprawił” (znaczy on bo przyjął mój dar ;p). I rozumiem te tłumy „poukładanych” matrixowych istot które na to diktum spogladają z niedowierzaniem. Bo to w sumie jak bajka jest czy jakaś powieść Pratchetta. Własnie z powodu tego nieprawdopodobieńństwa. „Internetowy bóg znikąd” i „kryształowy szaleniec” – przecież to nie może dziać się naprawde. To przecież przetęża MATRIX swoim zwichrowaniem panujących w nim zasad.

          • margo0307 pisze:

            „..To przecież przetęża MATRIX swoim zwichrowaniem panujących w nim zasad.”
            I to mi się właśnie podoba😀 😀
            Ach Ktosiu !!! nawet nie wiesz co powiedziałeś…, a może wiesz ?!
            Tak ‚przetężyć’ matrix żeby… wyrwa, po wyrwie nareszcie rozpękł się na milion kawałków i trzasnął😀
            Teraz już wiem, dlaczego tak trudno mi było zawsze w chwilach, kiedy trwała śmiertelna powaga wokół…, utrzymać to uczucie w sobie…😀
            Pomimo karcących spojrzeń najpierw rodziców, później nauczycieli a jeszcze później znajomych i …nieznajomych, przeważnie tak się zadziewało, że powaga gdzieś ze mnie ulatywała a ja… – choć bardzo się starałam – nie potrafiłam nad tym zapanować😦 😛

          • JESTEM pisze:

            Ach, Margo0307, pamiętam pogrzeb dziadka… miałam wtedy ze 12. lat. Pożegnałam się z nim całując go z czułością w „martwą dłoń” i poczułam radość. Miałam odczucie, że jego niewidzialna dłoń duszy pogłaskła mnie po głowie na pożegnanie. Wiedziałam, że jego dusza jest tam, gdzie ma być. Obserwowałam dorosłych, którzy rozpaczali albo udawali rozpacz, ale udawali, że całują jego dłoń, ponieważ czuli obrzydzenie do tego martwego już ciała.
            Potem, gdy wyruszył z domu kondukt pogrzebowy, w tym samym czasie dorośli powadzili różne rozmowy i plotkowali z wielką powagą, a niekiedy i ze złością na innych członków rodziny. A gdy po drodze zdarzały się jakieś sytuacje zabawne, musieli z jakichś powodów powstrzymywać śmiech, a nawet uśmiech… jeśli komuś się wymsknął, to taka osoba była natychmiast karcona albo czyimś wzrokiem albo czyjąś złośliwą uwagą „przywracającą” niesforne zachowania do „porządku”. To był jeden wielki sztucznie wykreowany spektakl tragedii…

          • JESTEM pisze:

            I jeszcze druga sytuacja:

            Byłam w teatrze na spektaklu. Znany AKTOR grał na scenie i mówił „wielki” (długi) monolog… stał oparty o spory miecz. Jego granie było z typu: jak wyobrażam sobie wielkiego człowieka z 17.wieku czyli mówił z wielkim patosem. Niektórzy o takiej grze aktorskiej mówią, że to „gra kubłami”. Gdy aktor zmieniał w pewny momencie pozycję, miecz (na którym aktor był oparty) lekko jakby zsunął się miedzy deski podłogi na scenie. I w tym momencie aktor stracił „stabilność” i zachwiał z powodu tego niespodziewanego ruchu miecza. Aktor wydawał się być lekko skonsternowany, ale postarał się nie pokazać tego po sobie i dalej z poważną miną wrócił do kontynuowania monologu. Dalej grał swoją rolę „kubłami”. A ja w tym momencie wybuchłam śmiechem rozbawiona całą tą sytuacją. Miałam odczucie, że to jakiś duszek stworzył taką możliwość, aby AKTOR „wypuścił trochę powietrza” ze swojego do granic nadętego balonu ego, aby nie było takie aż wrażliwe na byle podmuch wiatru🙂 Ale AKTOR nie dostrzegł tego sygnału od DUCHA🙂 I to jeszcze wzmocniło energię mojego śmiechu.

            Tylu karcących spojrzeń wokół siebie i skierowanych na mnie nigdy wcześniej ani nigdy później nie czułam ani nie widziałam🙂 Mimo to pozwoliłam sobie, aby mój śmiech spokojnie sobie wybrzmiał.😀

          • Dawid56 pisze:

            Ostatnio „wszedł” na ekrany film „Elizjum” w którym przeładowanie systemu komputerowego enklawy dla bogatych „Elizjum” spowodowało to, że Ci co żyli w nędzy poza Elizjum mogli otrzymać kartę dostępu do Elizjum.
            Z drugiej strony przeaładowanie systemu to przeładowanie wiedzą, wyobraźmy sobie, że odrywamy starozytne Archiwum przedpotopowe( np atlantdzkie) zapisane w świetle nagle otrzymujemy do niego dostęp.W ułamku sekund następuje wtłoczenie w nasz mózg miliardów terabajtów informcji- żaden mózg ludzki tego nie przetrzyma.

          • JESTEM pisze:

            Dawid56:
            „Z drugiej strony przeaładowanie systemu to przeładowanie wiedzą, wyobraźmy sobie, że odrywamy starozytne Archiwum przedpotopowe( np atlantdzkie) zapisane w świetle nagle otrzymujemy do niego dostęp.W ułamku sekund następuje wtłoczenie w nasz mózg miliardów terabajtów informcji- żaden mózg ludzki tego nie przetrzyma.”

            no właśnie.😀
            Do odpowiedniej wiedzy trzeba się przygotować. Można przygotowywać się samemu (przy wsparciu innych). Przychodzi wtedy „sama”. Nie jest wówczas nagrodą, lecz naturalnym skutkiem wykonania pewnych działań.

            Co prawda „wysoki poziom” albo nawet „ogromna wiedza” o niczym nie świadczy i niczemu nie służy prócz wzmacniania naszego ego.

            Można mieć świadomość ziarnka piasku, piłki pinpongowej, a wiedzę ho,ho,ho…

            Wiedza teoretyczna bez praktyki jest intelektualną grą. Ale jak ktoś lubi takie gry, to też jest w porządku. Są tacy, co grają nałogowo w internetowe wirtualne gry. Ale czasem i z takiej gry można co nieco zrozumieć o tym świecie i zasadach jego działania…

            p.s. Miałam też kiedyś sen – wizję o konieczności dawkowania wiedzy, która do mnie przychodzi ;-D

  31. Ozyrys pisze:

    Na taką odpowiedź czekałam🙂
    Super
    Zosiek samosiek -naprawdę fajne:)
    „..Utopiony w Świetle” -pięknie nazwane

    • Maria_st pisze:

      Jestem dzieci, a przeciez 12 latka to jeszcze dziecko, inaczej postrzegaja odejscie osob a zwlaszcza tych ktore dazylo sie glebokim uczuciem.
      sama to obserwuje u Wiktorii, pamietam gdy dowiedziala sie o smierci pewnej osoby powiedziala ze jest w krainie szczesliwosci..ot tak, ni z tego ni owego majac 5 lat, rzekla.

      • JESTEM pisze:

        Jakże mądrze rzekła 5.letnia Wiktoria…
        Ale potem tracimy tę umiejętność… I zachowujemy się jak „niedojrzali” dorośli. „Niedojrzali”, bo ktoś nam wpakował jakieś dziwne przekonania (wzorce myślowe i zachowań), które nie pozwalają nam dojrzeć do mądrości, którą straciliśmy przez wychowujących nas i po-uczających, jak należy się zachowywać (np. bać śmierci) innych „niedojrzałych” dorosłych.

        Buziaki dla Wiktorii.

  32. JESTEM pisze:

    I wiecie co? Pytnie takie mam do Was: czy to nie jest ignorancją, gdy mówimy, że gady są takie, owakie i śmakie – obarczając je odpowiedzialnością za całe ZŁO na tej planecie, skoro KAŻDY z nas jest po części gadem, ponieważ każda istota ludzka, bez wyjątku ma w sobie „gadzią część” – „gadzi mózg”… Tylko wciąż i wciąż wypieramy się tego. Nadal NIEŚWIADOMIE korzystamy z wzorców, które są „gadzie”- utrzymując nieświadomie tę część naszej „gadziej” natury w sobie. Przykład: próby narzucania innym swojej woli, swoich racji zamiast dzielenia się i prowadzenia uważnego dialogu… Kiedy narzucamy na przykład swoją wolę dzieciom nie słuchając absolutnie ich potrzeb, które niezgodne są z naszymi przekonaniami).

    Napisałam powyżej
    https://nnka.wordpress.com/2013/08/18/nowy-najnowszy-wszechswiat-1-08-2013-i-wszechswiat-pojednanie-5-08-2013-tadeusz-owsianko/#comment-19822
    Np. funkcje tzw. “gadziego mózgu” są podobno związane z silnymi emocjami. Gdybyśmy ich nie mieli, nie możliwe byłoby doświadczenie np.orgazmu w trakcie aktu seksualnego albo wielkiej radości czy płaczu ze stanu wielkiej szczęśliwości. Albo rozpaczy… Wszystkich emocji zarówno “pozytywnych” jak i “negatywnych”.
    Czyż uznacie, że tego typu doświadczenia były “złe”? Z jakiegoś powodu potrzebowaliśmy ich Niektórzy nadal potrzebują.
    Nasze ego (wiem to z własnego doświadczenia, ponieważ tak też działałam kiedyś) ma łatwość generalizowania i dokonywania polaryzacji: to jest tylko białe, a to jest tylko czarne. Ale można też zacząć widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę, a nie takimi, jakie wydają się być (dla naszego ego).

    Poprzez zrozumienie i dostrzeżenie tego, że “gady” nie są wyłącznie “złe” zmienia się nasza świadomość. Przychodzi przypomnienie, rozpoznanie, że “gady” są inne od nas, ale z tego powodu także nierozumiane przez nas. I na Atlantydzie na przykład zostały wytrzebione. A z tamtego doświadczenia być może także w nich pozostała trauma…

    Najprościej (takie jest moje doświadczenie) jest uzdrowić w sobie swoją “gadzią naturę”. Póki te wzorce są w nas i ukryte w naszej nieświadomości (podświadomości), to wciąż będziemy na nich przenosić i projektować “całe zło”, które głęboko ukryte jest w nas. [Będą nam „lustrzyć”]

    No, ale takie jest “moje” doświadczenie i wiedza. Twoja czy Innych może być inna, ponieważ doświadczamy tego świata na różne sposoby.

    Czy ktoś uważa, że najlepiej byłoby wprowadzi obowiązkową „lobotomię” i nakaz wycięcia wszystkim ludziom tej gadziej części?

    Bywa i tak, że nie zdajemy sobie sprawy i nie potrafimy dostrzec faktu, że jesteśmy Istotami ludzkimi, które są kompilacją wielu dźwięków i i częstotliwości – wzorów pochodzących z różnych części kosmosu (makro i mikro) i wszechświata. Że jesteśmy jednocześnie „Instrumentami stworzonymi z tych dźwięków” jak i „grającymi różne dźwięki” w ten sposób utrzymujący takie, a nie inne światy. W nas – tych kosmicznych instrumentach łączy się kosmiczna przeszłość i przyszłość… Ale mamy także możliwość zmiany tych dźwięków, pieśni i wzorów. Tak, mamy. Jestem tu po to, by sobie i wam o tym przypominać🙂

    Różne wibracje, różne dźwięki tworzą wzory i w ten sposób manifestują się i przejawiają także różne formy materii…
    http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/energetyczne-kule-bable-balony.html

    Inne moje wypowiedzi w temacie transformacji „gadziej natury” w nas:
    https://nnka.wordpress.com/2013/08/18/nowy-najnowszy-wszechswiat-1-08-2013-i-wszechswiat-pojednanie-5-08-2013-tadeusz-owsianko/#comment-19823
    https://nnka.wordpress.com/2013/08/18/nowy-najnowszy-wszechswiat-1-08-2013-i-wszechswiat-pojednanie-5-08-2013-tadeusz-owsianko/#comment-19824

    • Maria_st pisze:

      Kochana Jestem ja tam sobie „zyje” z gadami czy bez……grunt ze mi dobrze a jak mi dobrze tzn jestem szczeliwa a ludzie szczesliwi czasu nie licza, skory nie dziela na niedzwiedziu …
      Zycie jest takie piekne wystarczy tylko to dostrzec.
      A ze raz zdobywamy gory, kiedy indziej zwiedzamy doliny, czasem zjezdzamy „pupa ” zgorki……i z tego nalezy sie cieszyc.
      Byle nie szkodzic sobie i innym…..

  33. Ozyrys pisze:

    Dokładnie tak…ale nie jesteśmy tu tylko po to by się bezczynnie temu przyglądać i biadolić z powodu zła ,lecz by pracować nad sobą :
    „… Według Stewarta Swerdlowa obecność Gadoidów w naszym Wszechświecie to …dar, dzięki któremu szeroko rozumiany rodzaj ludzki ma szansę nie skończyć jako kosmiczne pomyje, tzn. zepsute dzieci czy zadowolone z siebie duchowe trylobity; przy czym nie jest jakaś jego twórcza – nawiedzona interpretacja ani autorska hipoteza, tylko po prostu kluczowy punkt rzeczowej, kronikarskiej relacji o historii naszej galaktyki, zdawanej w oparciu o informacje zgromadzone w toku całego niezwykłego życia – naprawdę kiedyś ktoś gdzieś wpadł na taki pomysł, żeby ludziom wszystkich gwiazd sprawić tego typu prezent, tak jakby uzdolnionemu szachiście z prowincji wyszukać odpowiedniego dlań sparingpartnera, coby nie zatrzymał się na zawsze na swym niby-mistrzowskim poziomie. Według tej długofalowej rekonstrukcji dziejów, gdyby nie reptilianie, ludzie po prostu wegetowaliby sobie na zasadzie stagnacji duchowej i cywilizacyjnej, niczym sympatyczne ruchliwe roślinki, pozbawieni motywacji do dalszego rozwoju, samodoskonalenia się i odkrywania prawdziwej natury fizycznej rzeczywistości (że jest ona tylko iluzją, którą możemy przekraczać samą mocą własnej duszy, tak naprawdę tutaj nie należymy, a jedynie czasowo przebywamy „daleko od domu”, tj. całkowitej jedności z Boską Świadomością)….”
    z : http://www.ukrytesprawy.org/info3.htm
    i dalej..:
    Jednocześnie S. Swerdlow bardzo wyraźnie zaznacza, uwypukla i przy każdej nadarzającej się okazji przypomina, że jeśli nienawidzimy gadoidów, ma to charakter bezpośrednio autodestrukcyjny – wówczas nienawidzimy także samych siebie, gdyż tu na Ziemi chcąc nie chcąc wszyscy posiadamy reptiliańskie DNA, stanowi ono część nas; poza tym wkraczamy wtedy prosto w ich dialektykę, upodabniamy się do nich, oddalając się od naszej ludzkiej natury, której przeznaczeniem i jedynym możliwym w finalnej perspektywie spełnieniem jest bezwarunkowa miłość do wszystkich i wszystkiego, czyli godne odwzajemnienie uczuć kosmosu, Boskiej Świadomości stwórczej czy jakby to kto chciał nazywać, tak naprawdę odnosząc się przy tym również do siebie; z tym, że też byle bez zaślepienia z tą miłością – według Stewarta nawet zabicie napastnika jest uprawnione, jeżeli tylko w ten sposób możemy obronić życie własne albo czyjeś inne; z kolei samobójstwo to według jego onegdaj sztucznie rozszerzonej intuicji coś w rodzaju „kosmicznego przestępstwa” w świetle odwiecznych praw obecnych między wszystkimi gwiazdami. W życiu i na drodze samorozwoju wcale nie chodzi o to, by tłumić i zwalczać w sobie wszystko, co negatywne, zwracając się wyłącznie ku swojej „jasnej stronie” – wręcz przeciwnie, taka droga to naiwna ułuda bez szans na posunięcie się naprzód, ponieważ zarówno w nas, jak i w całym wszechświecie i jego Boskiej Duszy zawsze współistnieją czynniki pozytywne i negatywne, których rozróżnienie zależy zresztą tylko od subiektywnego punktu widzenia,

    • Ktoś pisze:

      „“… Według Stewarta Swerdlowa obecność Gadoidów w naszym Wszechświecie to …dar, dzięki któremu szeroko rozumiany rodzaj ludzki ma szansę nie skończyć jako kosmiczne pomyje, tzn. zepsute dzieci czy zadowolone z siebie duchowe trylobity; przy czym nie jest jakaś jego twórcza ”

      – ten punkt widzenia zakłada ” IŻ SZCZĘSCIE WYMAGA INTENSYWNEGO CORAZ MOCNIEJSZEGO POBUDZANIA ZMYSŁÓW”. A to do końca nie jest prawda. Owszem niesprzyjające okoliczności działają motywująco ale „gadoidy wyżynające dla yahwe miasto za miastem czy wioskę za wioską” to już niekoniecznie. A stella Manesa wyraźnie mówi iż „najechał dla krokodyli (czyli gadów)” bo mu kazały.

      Czuje kolejną ściemę w stylu „niewywalajcie swoich pasożydów one są takie milusie”. I to nic iż chcą was właśnie zdpopulować do 500 milionów.To przecież takie „ożywcze” dla waszej cywilizacji będzie.

      • margo0307 pisze:

        Ktoś: „..Czuje kolejną ściemę w stylu “nie wywalajcie swoich pasożytów one są takie milusie”. I to nic iż chcą was właśnie zdepopulować do 500 milionów.
        To przecież takie “ożywcze” dla waszej cywilizacji będzie.”
        Podzielam ten pogląd Ktosiu, bo to dokładnie tak, jak z tym plutonem z poniższego filmiku…😉
        Wspaniały pokaz manipulacji i propagandy…😛

      • JESTEM pisze:

        „““… Według Stewarta Swerdlowa obecność Gadoidów w naszym Wszechświecie to …dar, dzięki któremu szeroko rozumiany rodzaj ludzki ma szansę nie skończyć jako kosmiczne pomyje, tzn. zepsute dzieci czy zadowolone z siebie duchowe trylobity; przy czym nie jest jakaś jego twórcza ””

        KTOŚ:
        „- ten punkt widzenia zakłada ” IŻ SZCZĘSCIE WYMAGA INTENSYWNEGO CORAZ MOCNIEJSZEGO POBUDZANIA ZMYSŁÓW”. A to do końca nie jest prawda. „

        No tak kochany Ktosiu, znów zastosowałeś pewien TRICK. (Lubię Twoje tricki :-))

        Doczytałeś do końca?
        „– naprawdę kiedyś ktoś gdzieś wpadł na taki pomysł, żeby ludziom wszystkich gwiazd sprawić tego typu prezent, tak jakby uzdolnionemu szachiście z prowincji wyszukać odpowiedniego dlań sparingpartnera, coby nie zatrzymał się na zawsze na swym niby-mistrzowskim poziomie.”

        Po pierwsze: można się uwolnić od „nieustannego dążenia do mistrzostwa”, jednakże… jesteśmy PODRÓŻNIKAMI w NIESKOŃCZONOŚCI i gdy przechodzimy z jednego świata do innego, to zawsze ten NOWY jest NIEZNANY. I w tym sensie zawsze spotykamy się z tymi, którzy nasz rozwój i rozpoznawanie „ZASAD GIER” danego świata umożliwiają.

        Ty i Ja jesteśmy tego przykładem ;-D

        „Czuje kolejną ściemę w stylu “niewywalajcie swoich pasożydów one są takie milusie”.”

        Nie chodzi tu absolutnie o wychwalanie swoich pasożytów. To jest jak z tym rakiem zwanym „chorobą”, o którym pisałam tu: https://nnka.wordpress.com/2013/08/18/nowy-najnowszy-wszechswiat-1-08-2013-i-wszechswiat-pojednanie-5-08-2013-tadeusz-owsianko/#comment-19825
        Gdy traktujesz go jako wroga, zabije Ciebie. Albo będziesz próbował pozbyć się go, a zabijesz się chemią. Gdy potraktujesz jako przyjaciela, być może także Cię zabije, bo rozpanoszy w Tobie. Kiedy jednak potraktujesz go jako „część siebie”, która się z jakiego powodu w Tobie pojawiła (jako „pasożyt”), to możesz go „uzdrowić” w sobie.

        „Czuje kolejną ściemę w stylu “niewywalajcie swoich pasożydów one są takie milusie”.”

        I takie słowa pisze „milusi POTWÓR”? (cytuję Twoje słowa: „Wiem, że jestem okropny ale jako POTWÓR musze dbać o swoją reputację i to, że jednym dam za darmo nie oznacza iż inni nie zasmakują wynikłej z ich łakomstwa niestrawności.” – http://liviaspace.com/2013/08/15/orchidium/comment-page-1/#comment-6155

        Nie jesteś przecież WYŁĄCZNIE POTWOREM😀

      • Ozyrys pisze:

        Dokładnie tak ,Ktosiu,wkleiłam ten tekst w odpowiedzi dla Jestem ,że tak ,ta prawda została nam już objawiona ,ale ja całkowicie w tej chwili przestałam się z tym zgadzać .
        Wręcz dochodzę do wniosku ,Ok ,jeżeli nasz – mój świat jest Iluzją ,to w takim razie gdzie jest moja rzeczywistość ??
        Bo ,że jest grą to się zgodze ,ale jak jest ILUzją ,co nawet kilka lat temu przeczytałam w „Rozmowach z Bogiem”N.Walscha ,to przepraszam bardzo ,gdzie ja jestem??
        Bo nie znam w tej chwili innej rzeczywistości?!
        Snów przeważnie nie pamiętam ,chociaz budząc się wiem ,że byłam mocno zajęta.ale mam swiadomość ,że to był sen ,inna rzeczywistość ,ale nie pamiętam bym w tym śnie miała obecną rzeczywistość.To ,że sa rownoległe rzeczywistości to wiem ,ale w tej chwili moja śiadomość żyje Tu i Teraz.
        I własnie Tu i teraz przestałam się zgadzać na manipulację moją świadomościa -gady są Ok ,więc je zaakceptuj ,bo są cząstką ciebie .W tej chwili mając jako takie rozeznanie w obecnej rzeczywistości ,mówię Nię .
        Przestałam się zgadzać na doświadczanie tak ciężkich przeżyć ,przestałam się zgadzać na cierpienie ,ból i łzy.
        Jeżeli mam wolną wolę ,mówię Nie!
        Jeżeli jej nie mam to po co te wszystkie doświadczenia ,by sprawdzić jak zwierzątko sobie radzi w ekstremalnych warunkach?Przestałam się zgadzać z brakiem możiwości decydowania o sobie,mam świadomość ,która mówi doświadczaj ,a będziesz oświecona.
        Tzn.że jak nie będę doświadczała upadków nigdy nie przejrzę na oczka?
        Czy to oznacza ,że wszystkie poprzednie wcielenia ,gdzie były różne sytuacje zostały dobrze spożytkowane przez moją świadomość ?Czy w takim razie godzenie się z faktem ,że :
        „…. “niewywalajcie swoich pasożydów one są takie milusie”. I to nic iż chcą was właśnie zdpopulować do 500 milionów.To przecież takie “ożywcze” dla waszej cywilizacji będzie…”
        jest OK ??
        Nie jest Ok .Taka jest moja rzeczywistość .
        To ,że u mnie w tej chwili jest dobrze ,to jest dobrze czy to Iluzja ?
        Czy to ,że giną ludzie -taki najświeższy przykład Syria – to jest dobrze ,czy to ich Iluzja?
        Nie mam czasu i ochoty zbawiać świata ,dla mnie mój świat w tej chwili jest najbliższy,ale czy mam bez żadnych uczuć patrzeć jak w imię władzy i chciwości giną niewinni ludzie?
        Czy Oni sobie takie życie wybrali?
        Bo jak tak ,to i tak ich nie zbawimy ,bo nie mamy w takim razie co robić ?
        czy w takim razie, to jest ich ILuzja czy rzeczywistość?
        ,w jakiej w tej chwili są Iluzji??czy są we śnie ? czy są w równoległej rzeczywistości? i jest im dobrze?
        to dlaczego ja to widzę i całe 7 mld na świecie też ?
        Tą Iluzję zamieniam na inną ?? ale …oj …w tej chwili nie da się …
        Dlaczego??
        Czy ktoś mi zabrania??
        A jak tak to dlaczego??

        Czy wykorzystywanie ich energii cierpienia i bólu jest Ok? czy wręcz przeciwnie?
        Bo jak sobie tak wybrali to jest OK ,czyli…nie zajmujmy się nimi ,przestańmy wysyłać im Światło ,bo tak zadecydowali ,a że inni karmią się tymi emocjami ,tak jak Ci którzy jedzą mięso karmią się emocjami bólu i cierpienia zwierząt – to jest w porządku.

        Ja mówię tak ,są gady .przekonałam się -wiem ,widziałam – wiem ,doświadczyłam- wiem ,,Podziękowałam ,pogodziłam się z tym faktem,wybaczyłam ,uwolniłam ,a teraz ..wynocha .
        Koniec tej bajki.Sama rządzę sobą i swoim światem.
        Dochodzę do oświecenia swoją drogą,a na tej drodze jest całkowity brak cierpienia.

        • Maria_st pisze:

          Ozyrysie z ta iluzja—-rzeczywistościa to caly ambaras.
          Sen–jawa, jawa-sen ?
          Czy miałas kiedys tak jak mam ja………snisz/ wiesz o tym/, budzisz sie i czujesz sie jakby w zawieszeniu…….co tu jest snem a co jawa……tam czy tu…oczywiscie za chwile dylemat znika……ale daje do myslenia.
          Staram sie juz sobie nie zadawac zbyt zawilych pytan…….nie tesknie za zadnym domem–tu czy tam, wiem ze caly czas w nim i nim jestem.
          ja tu tylko sprzatam………..

        • JESTEM pisze:

          „nie tesknie za zadnym domem–tu czy tam, wiem ze caly czas w nim i nim jestem.
          ja tu tylko sprzatam………..”

          Kochana Mario_st, piękne, mądre słowa. Dziękuję.

      • JESTEM pisze:

        ” I to nic iż chcą was właśnie zdepopulować do 500 milionów.”

        Was, ale nie Ktosia na przykład ;-D

        Chcecie śnić sobie taki SEN? To sobie w niego wierzcie i śnijcie. Każdy dostaje to, czego na ścieżce swojego rozwoju potrzebuje.

        • Ktoś pisze:

          Ciii to miał być sekret. 😀

          A tak na poważnie, w dualnym świecie nie da się wyjść wybierąc bramkę A czy B bo to jak z kometami. Możesz mieć orbitę kołową albo coraz bardziej wydłużoną. Im dalej tym większy „power”. Ale POWER znajduje się u wyjścia 3 drogi.😉

          Dam Ci podpowiedź jaką bardzo kocham.
          To taka komiksowa historyjka mistrza Zuang Zi co cyferka to nowy obrazek.

          STANOWISKO
          1 .Qian Wu zapytał Sunshu Ao
          – Trzy razy byłes Kanclerzem i nie stałes się dumny. Trzy razy ustepowałeś i nie czułeś żalu???
          ( kanclerz to bardzo ważne stanowisko państwowe u nich – gubernator czy wyżej, słowem był szychą, pierwszą po Cesarzu)
          2.
          – Zyski i straty nie mają nic wspólnego ze mną. Czego miałbym żałować?
          3.
          Komu sie nalezy szacunek, Kanclerzowi czy mnie? Jeśli Kanclerzowi to mnie to nie dotyczy.
          4.
          Jeśli mnie to nie dotyczy Kanclerza.

          Ten świat to GRA jak mawia Maria. Jedni zdobywają 1 bazę (odkrywają reguły) inni 3 czy dalsze. Myślenie zasadami 1 bazy przy bramach 3 to błąd jaki popełnia Swierdłow. Myślenie o bazach będąc u wyjścia to błąd jaki spycha na początek gry. Ostatnia przeszkodą jest Błogość, że się rozpływaś z w Nirwanie nicości i jest ci fajnie. Tak zmysły przekupują Umysł i Ciało. Nie idź, zostań tu i ci będzie jak w domu.

          Ale przekraczając tę „szklaną ścianę” i jesteś i cię nie ma. Nie jesteś w świecie ale grasz postacią w nim będącą wiedząc iż pewne czynnosci wynigają tylko z mechaniki tego świata. Intensywność doznań, poziom bogactwa jak i inne dualizmy są drogowskazami prowadzącymi wszedzie tylko nie do wyjścia. Ale jeśli zrozumiesz iż każdy wybór „jaki masz podejmować” to pułapki systemu zacznie Ci być FAJNIE. Jesteś, robisz to czy tamto bo tego wymaga rola jaka grasz ale to gra aktor w jakiego ciele jesteś. tak jak to w tej historyjce jest. A wraz z tym jak to zrozumiesz zaczniesz jak Wybraniec oddziaływac na system. Będziesz pomiędzy pojęciami. Nie będziesz myśleć „korzyściami” ale „szczerością”. Jak ten typ od wołu na 10 obrazku.

          Chyba, że chcesz cukierka od POTWORA.
          Ale on niesmaczny jest, nie polecam. ;p

          • JESTEM pisze:

            „Ale przekraczając tę “szklaną ścianę” i jesteś i cię nie ma. „

            No proszę Ktosiu. Jesteś „głęboko”.😀

      • mały budda pisze:

        Mały budda i Ktoś nie ma gadziego genu. Niewątpliwie mamy czyste geny dna rasy słowiańskiej.
        Ktoś ja to czuję w sercu.
        Dałeś mi po przez dar cząstkę siebie.
        Ten dar to iskra, piorun.
        Paluszki dzisiaj mnie swędziały jakby energia chciała wyzwolić świadomie piorun.
        Ktoś tobie też energia wzrasta.
        Te dźwięki w uszach u mnie rosną. Gdybym nie przygotował ciała w porę ,to mi mózg by wypaliło albo wylew krwi do mózgu.

        • Ktoś pisze:

          Oddychaj, to wystarczy. Jak się zaczniesz bać to tak samo ułożoną ale lewą ręką dotknij ziemi. Tak się uziemisz.

          „Dałeś mi po przez dar cząstkę siebie.” – dokładnie. Dar Serca zawsze pozostawia ślad w obdarowanym Sercu. Taki nieprzemijający do którego zawsze można POWRÓCIĆ. 😀

    • JESTEM pisze:

      to ciekawe Kochana Ozyrys…

      „Jednocześnie S. Swerdlow bardzo wyraźnie zaznacza, uwypukla i przy każdej nadarzającej się okazji przypomina, że jeśli nienawidzimy gadoidów, ma to charakter bezpośrednio autodestrukcyjny – wówczas nienawidzimy także samych siebie, gdyż tu na Ziemi chcąc nie chcąc wszyscy posiadamy reptiliańskie DNA, stanowi ono część nas; poza tym wkraczamy wtedy prosto w ich dialektykę, upodabniamy się do nich, oddalając się od naszej ludzkiej natury, której przeznaczeniem i jedynym możliwym w finalnej perspektywie spełnieniem jest bezwarunkowa miłość do wszystkich i wszystkiego, czyli godne odwzajemnienie uczuć kosmosu, Boskiej Świadomości stwórczej czy jakby to kto chciał nazywać, tak naprawdę odnosząc się przy tym również do siebie; „

      No proszę, nawet znalazłaś tekst, który jest zbieżny z tym, czym się powyżej dzieliłam. Dzięki.

      „z tym, że też byle bez zaślepienia z tą miłością – według Stewarta nawet zabicie napastnika jest uprawnione, jeżeli tylko w ten sposób możemy obronić życie własne albo czyjeś inne; z kolei samobójstwo to według jego onegdaj sztucznie rozszerzonej intuicji coś w rodzaju “kosmicznego przestępstwa” w świetle odwiecznych praw obecnych między wszystkimi gwiazdami. „

      Powyższy cytat i przekonania Stewarta już ze mną i moją wiedzą oraz doświadczeniem (i świadomością) nie rezonują. Gdy zabijamy napastnika dla ochrony własnego lub czyjegoś życia, to takie działanie jest takim samym „przestępstwem” jak samobójstwo. Chodzi o to, że zakłóca nasze połączenie, w pewnym sensie „odcina” nasze połączenia ze Źródłem czy „Boską Świadomością”.

      A jeśli chodzi o zastosowaną analogię do gwiazd… są gwiazdy, które – wygląda, że się pożerają lub unicestwiają, ale to tylko tak wygląda. To jest całkiem inny proces, który nam – ludziom trudno zrozumieć. Są gwiazdy, które ulegają samospaleniu na przykład. Inne są jednak „jakościowo” i z innych powodów zazwyczaj zdarzają się: samobójstwo człowieka i „samobójstwo” gwiazdy, które tak naprawdę nie jest samobójstwem (tak to wygląda z perspektywy ludzkiej świadomości). Do samobójstwa gwiazdy można przyrównać samospalenie się jakiegoś buddyjskiego mnicha na przykład.

      W każdym razie, gdy zabijamy innych (lub siebie), takie działanie nadal wykonywane jest z poziomu z niezrozumienia i świadomości ograniczonej pewnymi przekonaniami i powiązanymi z nimi EMOCJAMI:-) Natomiast nie zabicie w takiej sytuacji napastnika nie wynika „z zaślepienia miłością”, lecz z pełnego zrozumienia i świadomości, czym zabicie jest. O „zaślepieniu miłością” może mówić i pisać ktoś, kto nie ma pojęcia (nie rozumie i nie ma świadomości) czym MIŁOŚĆ jest.

      W każdym razie w następnym wcieleniu czy nawet w innej formie będziemy musieli prędzej czy później przez tego typu doświadczenie przejść… rezygnując z możliwości zabicia w obronie własnego lub czyjegoś życia. Dodam, że nie jest konieczne, by doświadczyć takiej sytuacji w tzw. realu. Wystarczy, że sobie PRYPOMNIMY sobie podobną sytuację i ją „uzdrowimy”, przetransformujemy i uwolnimy w sobie. Ten wzorzec pochodzi od innych „kosmicznych Przodków z Przyszłości”🙂 I także jest w nas.

      „tak naprawdę tutaj nie należymy, a jedynie czasowo przebywamy “daleko od domu”, tj. całkowitej jedności z Boską Świadomością)….””

      Temat „daleko od domu” akurat „przerobiłam” na swój sposób.😉
      I opisałam tutaj: http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2009/12/powrot-do-pradomu.html
      W tej wizji zrozumiałam także, że ów pra-dom jest w sercu każdego z nas. Poczułam to. Moja wcześniejsza tęsknota (ta od dzieciństwa), by tam wrócić zamieniła się na pragnienie działania, by przebudzić w sobie pamięć uczucia, które „stamtąd” czyli z samego środka, z głębi serca pra-domu (wszechświata ?) pochodzi.

  34. Dawid56 pisze:

    Czyli mamy trzy części w sobie
    gadzią
    umysł
    serce
    Moje pytanie brzmi: co jest gadzie umysł czy serce?

    • JESTEM pisze:

      Mamy cztery części wspólne z gadami, tylko trochę inne:
      mózg
      serce
      ciało
      wzorce myślowe i działania

      W mózgu – mamy gadzi mózg powodujący np. emocjonalność
      W sercu – mamy przegrodę (u krokodyli np. przegroda jest pełna
      W ciele – mamy kręgosłup i mięśnie na przykład.
      Wzorce myślowe i działania możemy zmieniać.

      Tylko niektórzy ludzie bardziej rozwijają w sobie te „gadzie” wzorce myślenia i działania, a inni rozwijają w sobie wzorce Innych „naszych Przodków z Gwiazd” (Kosmosu).
      😀

      • Dawid56 pisze:

        I tu się zgadzam z Tobą „Jestem” w 100%.Co do gadziego implanta( energetycznego) to podobno można go usunąć zgodnie z następującą procedurą,ale czy to jest bezpieczne?
        http://www.openhandweb.org/removing_energy_implants
        http://www.energeticsynthesis.com/index.php/hgs/hgs-alien-implant-module

        • Ozyrys pisze:

          Dawidzie ,sprawdzam codziennie czy mam implanty.
          Był okres parę miesięcy temu ,że miałam sporo,co wyczyściłam to wracały pod inną postacią i w innym miejscu.Od pewnego czasu mam spokój,ale ten czas sobie zdefiniowałam…
          Ten czas to kiedy poznałam ,wybaczyłam i zabroniłam wstępu do mojej przestrzeni energetycznej.
          Nalezy zapytać czy mam implanty ?
          Usłyszysz ,ja oprócz tego jeszcze sobie robię test energetyczny.
          Jak mam to :rozkazuję Mojemu Jam Jest (widząc moje Jam Jest w pięknym perłowym Świetle ).że wszystkie implanty z mojej przestrzeni energetycznej są wyciągnięte ,usunięte, skasowane i odesłane do Światła Stwórcy.U mnie to działa.
          Pamiętam pierwszy raz ,kiedy zdziwiona dowiedziałam się ,że mam 4 implanty.
          Najtrudniej poszło mi z takim jednym:)
          Umieszczonym w brzuchu.
          Wyglądał jak taki wirnik ,ale z dwoma stalowymi skrzydłami ,wykręconymi jak w wirniku ,były błyszczące i bardzo ostre,w środku była wielka śruba.
          W końcu to wywaliłam ,ale uzmysłowiłam sobie ,ze przez wiele lat cierpiałam na …straszne bóle ,które skończyły się poważną operacją . I tak sobie pomyślałam ,Oki ,wiec nie wszystko jest zasługą naszej psychosomatyki ,ale też ingerencji innych.
          Oki.Poszło.
          Później wiele razy usuwałam z różnych miejsc.
          Najbardziej lubią blokować i ściągać sygnały z czakr ,szczególnie tych wyższych.
          Ale w tej chwili od dłuższego czasu mam spokój.
          Ważne przy tej całej procedurze jest by to zaobserwować ,jak wychodzi ,kasuje się i jego matryce tez i to wszystko jest odsyłane do Światła.
          Obserwacja czyni ,że to się zadzieje.Nie trzeba wchodzić w szczegóły jak wygląda ,jaki ma kolor ,z czego jest zbudowany,dowiedzieć się tylko ,że jest mniej więcej w jakiej okolicy i sio🙂

        • Ktoś pisze:

          Wchłoń go i rozpuść. Scal się. Nauczysz się obcować z własnym strachem.
          W ludziach jest pierwotny zwierzęcy strach wywołany kontaktami z wampirami i tymi gadami.

          A jak się boisz, zjedz cukierka od POTWORA. ;p

        • JESTEM pisze:

          Dawidzie56, nie znam tej procedury, musiałabym poczytać, co to takiego. Wiem tylko, że to bezpieczne przyjąć do świadomości, że ten „energetyczny implant w nas jest”, bo tylko w taki sposób można się go „pozbyć” , ale najpierw trzeba podjąć „na głębokim poziomie świadomości” decyzję o tej zmianie. Wtedy można rozpuścić i przetransformować „ten implant”. Jeśli tylko zechcesz dokonać takiej zmiany, to przyjdzie do Ciebie odpowiednia wiedza i będziesz wiedział i czuł, jak to masz zrobić.

          Ktoś napisał: „Wchłoń go i rozpuść. Scal się. Nauczysz się obcować z własnym strachem.”. To jest najprostsza metoda.

        • JESTEM pisze:

          Przeczytałam. Bardzo ciekawa i dosyć prosta metoda. I wygląda na bardzo bezpieczną.

          Na pewno stosowanie takiej diety na przykład, jaka tam proponowana, nikomu raczej by nie zaszkodziło🙂 No chyba tylko komuś, kto nie chce tego typu zmian.😉
          Tylko niektórym ludziom może wydawać się trudna…
          Dla mnie też mogłaby być trochę trudna, bo nie zrezygnowałam z cukru😀

          Nie odpowiada mi także używany tam termin – słowo „kontrolowanie” np. umysłu. Widziałam energię i wzorzec tego słowa „kontrolowanie”, a także jak to słowo funkcjonuje, więc zrezygnowałam w ogóle z używania tego słowa (zostawiam go „staremu matrixowi”🙂. Używam innych sformułowań typu: dokonuję wyboru myśli, jakim pozwalam się myśleć „we mnie”, ale nie mówię, że „kontroluję swoje myśli”.

          Nauczyć się być świadomym/świadomą tego, jakie myśli przepływają i zakotwiczają się w naszym umyśle – to jest wspaniała umiejętność. Daje wyzwolenie od myśli, które mogą działać na naszą szkodę. Rozpoznawanie prawdziwych treści i znaczeń myśli, słów i obrazów, które zahaczają się w naszym umyśle to inna wspaniała umiejętność.

          Dawidzie56, z Całego Serca życzę Ci powodzenia.

      • Maria_st pisze:

        Wyglada na to ze i „gady” sa naszymi przodkami z gwiazd.
        Jesli cos==cokolwiek jest mi potrzebne w czasie ” mojej wedrowki” to z tego korzystam pamietajac oczywiscie by pozostawic po sobie porzadek.
        Biedne gady …..skad maja wiedziec ze czynia zle jesli taka maja nature , mam koty i wiem ile trzeba poswiecic im cierpliwosci, milosci a jednak odzywa sie w nich ” drapieznik”…..
        Maly budda tak pieknie pisze o transformacji swiatlem milosci to co jest do uzdrowienia…

        • Ktoś pisze:

          Koty nie rozumieją iż przy głaskaniu jak wczepiają z zadowolenia we własciciela pazury to jego tym ranią. Dla nich to jest naturalne bo nikt ich tak w naturze nie ściska. Punkt widzenia, kolejny dualizm.

          Większość ludzi w tym momencie z wrzaskiem rzuca kotem o podłogę bo ich zranił. A wystarczy tylko delikatnie od tyłu podważyć mu łapki i sam przestanie to robić. ;p

          • JESTEM pisze:

            „Większość ludzi w tym momencie z wrzaskiem rzuca kotem o podłogę bo ich zranił. A wystarczy tylko delikatnie od tyłu podważyć mu łapki i sam przestanie to robić. ;p”

            prawda? Możliwe to, ponieważ poznałeś ‚zasady” działania i świadomość tego pozwoliła Ci znaleźć w tej sytuacji harmonijne rozwiązanie🙂

          • Maria_st pisze:

            Moje koty robia to bez głaskania, wtedy mowie al, boli i kot przestaje…..ale nie potrafi sie tego odzwyczaic.
            Natura

    • mały budda pisze:

      Wybaczcie będę szczery.
      Czytacie różne rzeczy i oglądacie różne filmiki. Tworzą różne formy myśli.
      Każda myśl ma naturę wibracji tj. pewnej częstotliwości fal energii.
      Nie macie w sobie genów gadzich.
      Macie natomiast w sobie wątpliwości. Serwują wam niestrawne potrawy, które spożywacie.
      Ludzie z gadzim dna nie odczuwają współczucia. Oni żywią się mięsem z ludzkich serc. Serce gorejące przepełnione miłością nigdy nie odczuwa lęku i strachu. Stany jakie może odczuwać to złość, gniew. To jest ludzkie i normalne. Trzeba nauczyć widzieć w sobie różne stany emocjonalne. Zazwyczaj bywa, iż ludzie zaburzają spokój a my bierzemy to niekiedy za swoje emocje.
      Jeśli chcecie poznać swoją naturę to w spokoju zapytajcie swojego wnętrza.
      Obserwujcie płomień białej świecy. Zobaczycie kim jesteście.

      • JESTEM pisze:

        Zawsze jestem szczera odkąd przestałam kłamać, a zaczęłam kiedyś od rozpoznawania swoich własnych kłamstw na swój własny temat.😀

        Można to wszystko „puścić w czambuł” i wymyślić sobie całkiem nowe „koncepcje” i idee. Tak. Można powiedzieć, że nie mam żadnych „gadzich genów” i już, po kłopocie.
        Ale planów kosmicznych nie zmienisz. I zapomniałeś całkiem, po co została utworzona planeta Ziemia. Ale może Ty nie musisz o tym wiedzieć ani być tego świdomym. Może masz inne „zadanie do wykonania”.
        Człowiek jest ISTOTĄ WYJĄTKOWĄ w tym sensie, że ma w sobie cechy co najmniej kilkunasty „RAS” Przodków z Kosmosu”. One są od siebie tak bardzo różne, że nawet sobie nie jesteś w stanie wyobrazić. Na przykład wyobraź sobie, że masz w sobie cechy Lwa, Orła, Krokodyla i na przykład Pioruna (i jeszcze wiele innych). Orzeł z Lwem lub Piorunem nie mogłyby się inaczej porozumieć jak właśnie poprzez Ciebie – Istotę ludzką, która ma ich cechy.😀 One mogą się porozumieć i zawrzeć pokój w Tobie, poprzez Ciebie. Ale nie muszą. Mogą też dalej toczyć ze sobą walkę.

        „Ludzie z gadzim dna nie odczuwają współczucia. Oni żywią się mięsem z ludzkich serc.”

        Pitu, pitu… Pokręciło Cię zbyt wczesne produkowanie piorunów? 😀

        „Serce gorejące przepełnione miłością nigdy nie odczuwa lęku i strachu. Stany jakie może odczuwać to złość, gniew. To jest ludzkie i normalne.”

        ??? No pięknie. Tak, złość i gniew to bardzo normalne ludzkie emocje w przeciwieństwie do strachu… toś mnie ubawił. Dziękuję. Owszem, złość i gniew to jest norma, ale to właśnie efekt działania twojego „gadziego mózgu”, kochany Mały Buddo.😀

        „Zazwyczaj bywa, iż ludzie zaburzają spokój a my bierzemy to niekiedy za swoje emocje.”

        No to o co chodzi z tymi emocjami? Są naturalne czy ich nie ma, a tylko inni zaburzają Twój spokój?

        Jeśli ktoś zaburza spokój, a Ty się na przykład złościsz, to może znaczyć, że ten ktoś pobudził Twoje emocje (np. wybuchowej mieszanki strachu i złości). Może być, że „niechcący” albo „chcący”. ten ktoś to robił. I poruszył nieświadome wzorce, które są zapisane w Twoim ciele i umyśle – to jak akcja i reakcja powodująca „emocjonalny odruch Pawlowa”. To cząstka naszej zwierzęcej natury.

        Ja nie oceniam, czy to „dobre” czy „złe”. Chcesz to sobie oceń sam.

      • Ktoś pisze:

        A wiekszość z tego co na YT jest serwowane jako „przemiana” ma …

        … ta dam bum cyk cyk cyk ….

        ma ….

        ma..

        UTRWALIĆ OBECNY SYSTEM robiąc w nim co najwyżej kosmetyczną zmiane.

        Dlatego też na prawo i lewo się WMAWIA LUDZIOM iż to co jest jest DOBRE i że są antygadzi i niewdzięczni i w ogóle iż chcą się z tego konsumowania wyzwolić.

        To takie pranie mózgu w oparciu o bezwzgledne wykorzystywanie humanitaryzmu ludzi (patrz „kotek” z 2 części Shreka).

        Ale E.T. GO HOME to jest to czego najskryciej pragnięcie nim ktoś kogo nerwicie pomówieniami zacznie wam TAŃCZYĆ pożegnalnego walca.
        W KAŻDYM ZAJĘTYM PRZEZ WAS ŚWIECIE.🙂

      • Ozyrys pisze:

        @Mały Budda napisał :
        „..Tworzą różne formy myśli.
        Każda myśl ma naturę wibracji tj. pewnej częstotliwości fal energii…”
        Tak Mały Buddo -tak tworzą się myślokształty,które należy transformować ,rozpuszczać …
        następnie napisałeś:
        „..Stany jakie może odczuwać to złość, gniew…”
        to mnie pocieszyłeś🙂,bo już myślałam ,że nie wolno:))) i zastanawiałam się jak by to zrobić ,żeby być 100% Aniołem🙂 ,ale wybawiłeś mnie z moich wątpliwości:)
        Tak niestety większość „nauczycieli” nam to wmawia, pocieszam się ,że mają na myśli te bardzo skrajne stany złości i gniewu.
        Natomiast nic nam po wyzbyciu się emocji,bowiem mam przyjaciółkę,która regularnie spotyka się z zaprzyjaźnioną Plejadianką i musiała jej pokazać jak się kocha ,jak to jest przytulić ,jakie to są uczucia ,jak wygląda miłość ,miłość macierzyńska.Robiła to z prostego powodu Ta Plejadianka miała urodzić dziecko i …nie wiedziała co to jest i jak się okazuje miłość macierzyńską .
        A podobno Plejadianie to Ziemianie z przyszłości ,więc jak już się wyzbędziemy tych wszystkich milusich uczuć ,to będziemy musieli się ich na nowo uczyć.
        A Ona -ta moja znajoma jest dowodem na to ,ze Billy Maier nie ma monopolu na rozmowy z Plejadianami.
        Poprosiłam ją ,o zadanie kilku pytań ,:) mam nadzieję ,że się niebawem dowiem co tam słychać :))))

        Mały Budda :
        „Zazwyczaj bywa, iż ludzie zaburzają spokój a my bierzemy to niekiedy za swoje emocje.”
        Tak Buddziątko ,ludzie ludziom potrafią podesłać emocje ,często nieświadomie ,i… robi się pole emocji ,rozprzestrzeniające się jak fala po wrzuconym kamieniu do wody.

  35. Ozyrys pisze:

    Dokładnie tak się dzieje.
    Tylko od wczoraj zachodzę w głowę ?co się ze mną dzieje.
    Jestem bardzo śpiąca,już drugi dzień:)Nie potrafię się za nic konstruktywnego zabrać ?
    Czuję sie jak wyzbyta energii,lekko podenerwowana.Normalnie jestem oazą spokoju:)
    Wpadłam na pomysł -posprawdzałam wszystko ,znalazłam co nieco-porobiłam swoje czary-mary🙂
    I co??
    pomogło na chwilę .
    Wiec zwalam to na pogodę ,że widać zły biomet:)
    Jakoś to muszę wytłumaczyć .
    Chociaż przychodzą mi do głowy tez takie rozwiązania:
    ten portal czyta sporo osób,tylko kilka się tutaj aktywnie udziela.
    Reszta czyta.
    Ostatnio napisałam tutaj kilka postów.
    Nie wszyscy ludzie odwiedzając takie portale ma czyste intencje.
    Przekonałam się ,że wiele osób zaglada na takie portale specjalnie ,czyhając na ..energię do pobrania.
    Czasami nieświadomie podłączają się do czyjegoś pola energetycznego(czyt.mojego ,bo mnie coś dowaliło,może innym też ,ale tego nie wiem ,chociaż kiedyś Mały Budda napisał ,że czuje obcą energię -jak go niszczy) i świadomie lub nie czerpie energię z tej osoby wypalając ją.
    Tak to teraz czuję ,chyba ,że to sprawka pogody :)))hihihi

    • mały budda pisze:

      Jeśli odczuwasz senność ,to jeśli masz pragnienie snu to śpij. To dobry znak. Też czasami tak mam.
      Słoneczko czasami wyrzuca silną energię aby zmienić właściwości energetyczne wszystkich Czujących Istot. Ja to nazywam przeładowaniem energetycznym. Dlatego bardzo ważne jest doświadczenie tej napływających cały czas energii oraz praca nad samym sobą. Proszę zapalać białą świeczkę i patrzyć w języczek ognia.
      Transformacja odbywa się przez ogień.
      Tak jak Ktoś napisał Ogień ogrzewa daje wewnętrzną czystość aby móc doświadczać i wypalać stare wzorce negatywne.
      Natomiast tych złych Ogień spala, gdyż chcą mocy do czynienia zła tj. jest mocy dla samej mocy. Nic więcej tylko moc ich podnieca. Przykładem są Lamowie, którzy medytują wśród trupów aby poznać naturę śmierci. Albo dają się zamordować karząc się zamurować w celi. Głupców jest mnóstwo, którzy pomijając doświadczenia życia, chcą się stać istotami światła bez doświadczenia procesu życia. Głupie ikony Lamów chcą się sami wyzwalać bez wyzwolenia Istot Czujących od cierpienia. Dlatego zostali ukarani ,po to aby się dzielić wiedzą. Mimo tego nie zrozumieli kary i nadal tworzą ikony pseudo świętych Lamów aby ich uczniowie klękali przed nimi myśląc, iż są napełnieni światłem. Tak nie jest bo są zasilani energetycznie przez ślepo oddanych buddyjskich fanatyków religijnych. Dlatego dotychczas blokowali się nawzajem. Teraz to oni się, pogubili w domysłach swojej ignorancji. Wewnętrzny mistrz zawsze musi sprzątać ,po ich zewnętrznych sporach i kłótniach.

      Ktoś i mały buda pragniemy aby światło stało się manifestacją matki natury. Odkąd poznałem Ktoś zrozumiałem jego manifestacje. Mamy zadanie pchać świat w stronę manifestacji natury światła.
      Nami kieruje manifestacja esencji natury światła. Nie bez kozery pisałem, iż Balarama jest dla Kryszny jak własne wewnętrzne odbicie.
      Istoty światła zawsze się, wspierają.
      Po przez reinkarnację, kiedy nadchodzi pora odnajdują się aby połączyć swoje mistyczne moce celem uwolnienia od cierpienia Istot Czujących.
      Kiedy już przypomnimy sobie zapomnianą przez ludzi wiedzę. Wówczas jesteśmy gotowi do pracy aby wyzwalać od niewiedzy innych, którzy tego chcą. Więc nasza praca jest dla pożytku wiecznie Czujących Istot.
      Śmierć dla nas nie istnieje, gdyż ciało umiera jak stare ubranie które, ulega zniszczeniu wyniku użytkowania.
      Żyjemy zakotwiczeni w świetle jako energii, która ma naturę nieśmiertelną.
      To jest nasz prawdziwy wewnętrzny dom. Do którego można wejść przez czakrę serca. Więc możemy sądzić innych z pozycji serca. Jednoczymy się w sercu aby wyzwalać daną nam moc. Kiedy to robimy wkraczają inny przywołani naszą energią serca.
      Tak zostało zapisana kiedy nadejdzie czas i pora połączymy się aby zjednoczyć się na nowo. Nie można tego zatrzymać. Można jedynie próbować zmienić się w lepszą energetyczną formę aby żyć pod postacią światła, które jest naszym wiecznym energetycznym życiem.
      Natomiast, ci którzy nie zmienią się, a będą przywłaszczać białą energię doświadczą kary tj. spalenia w energii kundalini.
      To już ma miejsce obserwuję ludzi jak się wewnętrzne spalają.
      Ktoś jeśli się zamanifestuje w tym ostatnim moim wcieleniu. Wynagrodzę ciebie za twój dar i dążenie do ukazywania prawdy.
      Dałeś cząstkę siebie poznałem twoją naturę serca. Więc wróci do ciebie jeszcze większa moc abyś wzrastał w mocy serca.

  36. JESTEM pisze:

    Ozyrys:
    https://nnka.wordpress.com/2013/08/18/nowy-najnowszy-wszechswiat-1-08-2013-i-wszechswiat-pojednanie-5-08-2013-tadeusz-owsianko/#comment-19897
    Ozyrys:
    „Dawidzie ,sprawdzam codziennie czy mam implanty.”

    Kochana Ozyrys. Szanuję Twoje doświadczenia i dziękuję, że dzielisz się nimi. Każdy z nas ma swoje sposoby „uzdrawiania siebie”. Ja też podzielę się swoimi.🙂 Nie sprawdzam codziennie czy mam implanty, ponieważ kiedyś (jakieś 14-15 lat temu) wydłubałam je sobie w snach.🙂 Miałam dwa. Wyglądały jak kamienie szlachetne: jeden koloru łososiowego, a drugi lapis lazuri. Miały też różne kształty. To były symboliczne sny…

    Owe implanty to „energetyczne dyskietki” z konkretnymi zapisanymi wzorcami, (częstotliwościami) i póki ich nie rozpoznamy, to nie uwolnimy ich. Za każdym razem, gdy je odeślemy BEZ ROZPOZNANIA, po jakimś czasie powrócą, ponieważ mamy w ciele (na różnych poziomach np, mentalnym także) te zapisy. Bez rozpoznania, jakie to zapisy – wzorce i bez UŚWIADOMIENIA sobie, co w nas powodują oraz bez DECYZJI o rezygnacji ze sposobów działania, które wynikają z tych „wzorków myślowych” ( nieświadomych) zapisanych w owych „implantach, nie ma możliwości „pozbycia się ich na stałe”. Można je „wyrywać”, próbować niszczyć, odsyłać je nawet do Źródła czy Światła, a one i tak – po jakimś czasie wrócą. W taki sposób zostały zakodowane i takie jet ich przeznaczenie (funkcja) – ponieważ działają na poziomie NIEŚWIADOMOŚCI (podświadomości). A ewolucja czy transformacja, która się obecnie dokonuje jest właśnie związana z ewolucją świadomości.

    „Ważne przy tej całej procedurze jest by to zaobserwować ,jak wychodzi ,kasuje się i jego matryce tez i to wszystko jest odsyłane do Światła.
    Obserwacja czyni ,że to się zadzieje.Nie trzeba wchodzić w szczegóły jak wygląda ,jaki ma kolor ,z czego jest zbudowany,dowiedzieć się tylko ,że jest mniej więcej w jakiej okolicy i sio :-D”

    Tak, dokładnie: nie ma potrzeby przyglądania się, jak wyglądają… dodam tylko, że aby takie działanie było skuteczne, potrzebujemy być świadomi tego, co – jakie wzorce TRANSFORMUJEMY. O transformacji piszę, ponieważ utrzymywanie takich wzorców jest związane z pewną energią… gdy tych wzorców się „pozbywamy” – wysyłamy „gdzieś”, to „tam” odsyłamy także jakąś część energii swojego indywidualnego pola. A gdy dokonujemy transformacji jednego wzorca na inny, wtedy ta energia pozostaje w naszym polu.

    Przykład: transformacji wzorca okłamywania siebie . Gdy rozpoznaję ten wzorzec w sobie, to wyciągam go ze „swojej strefy cienia” i wyciągam na poziom świadomości. Przyjmuję z akceptacją, zrozumieniem i miłością, a następnie podejmuję decyzję (na najgłębszym poziomie świadomości) zmiany tego wzorca na… na przykład: uczciwość wobec siebie.

    Jak rozpoznawałam w sobie wzorce, według których działam NIEŚWIADOMIE? Stosowałam prostą metodę PRACY Z LUSTREM. Opisałam tę metodę tutaj: http://tonalinagual.blogspot.com/2012/05/zadymione-lustro.html

  37. Ozyrys pisze:

    Jestem -dziękuję Ci serdecznie za ten wpis:
    Za każdym razem, gdy je odeślemy BEZ ROZPOZNANIA, po jakimś czasie powrócą, ponieważ mamy w ciele (na różnych poziomach np, mentalnym także) te zapisy.
    Tak tez oceniłam to co się w chwili obecnej u mnie dzieje ,bowiem tak jak napisałam od dłuższego czasu mam spokój.A to by sie zgadzało z tym co napisałaś .
    Dalej :
    Można je “wyrywać”, próbować niszczyć, odsyłać je nawet do Źródła czy Światła, a one i tak – po jakimś czasie wrócą.
    Dokładnie tak było u mnie ,ale widać ,udało mi się przetransformować wzorce myślowe🙂
    dziękuję ,że uświadomiłaś mi sedno sprawy. :))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s