Tadeusz Owsianko na wakacjach 11.07.2013

W pierwszej czesci wystapienia Tadeusz Owsianko odpowiada na listy-To my jestesmy Ojcem a moze i Matka( bez wzgledu na plec).W drugiej czesci przedstawia ciekawe symbole, ale i jedna niesamowita i niewiarygodna mysl.Wbrew astronomom ktorzy twierdza, ze Uklad Sloneczny jest na peryferiach Drogi Mlecznej w ramieniu Oriona,Tadeusz Owsianko twierdzi, ze Ziemia jest srodkiem Wszechswiata.Po drugie (Margo o tym mowila -Sykstyna) wizja splywajacych 7 energi materialnych( Od Barana do Wagi?) i 5 (antymaterialnych-duchowych) (Od Skorpiona do Ryb?).No i wizja zlaczonych razem trojkatow.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek, Mistyka, Rozwój duchowy, Świadomość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Tadeusz Owsianko na wakacjach 11.07.2013

  1. Dawid56 pisze:

    Mysle ze warto porownac to co mowi Tadeusz Owsianko i Wedy o Kosmosie


  2. JESTEM pisze:

    Fragment wiersza cytowanego przez T.Owsianko:

    „(…)
    – „śniłem o tym – rzekł prorok. I posłuszny słowu –
    śniłem„ – powtórzył ciszej, a Bóg mówił znowu
    – „życiem tworzył! ,Tak, właśnie! Nieodparte życie !
    Na gwiazdach, na dnie jezior, na pagórów szczycie,
    W lwich paszczękach, w kłach wężów i w snu pozawzroczach,
    W jamach krecich, w łzach ludzkich, i w wargach i w oczach,
    Nawet w miazgach padliny, w tumanach bez treści
    Jeszcze coś się mocuje, krząta i szeleści!
    Cóżem jeszcze mógł czynić ? Jaką wybrać drogę ?
    To – wszystko. Twór skończony. Nic nad to nie mogę!”

    I głos rozległ się echem i zamilkł niebawem.
    Eliasz głosu Bożego słuchał mimopławem,
    Ale biegu nie zwalniał. – „Smugo! – szepnął – Smugo!
    Niech Cię z chmur tym imieniem wygarniam niedługo,
    Nim zgaśniesz! .. . A gdy zgaśniesz, znowu powiem: Boże!
    Nie wiem, gdzie Twoje brzegi, a gdzie znoje morze ?
    Lecz wiem, żem policzony pomiędzy Twe ptaki
    Chcę lecieć w Twoją przyszłość! O, daj mi lot taki!”
    Zaiskrzyła się Smuga – i mrok bez oporu
    Przyjął skrę… Coś błysnęło w pamięciach przestworu,
    Lecz nastała ta cisza, co nic nie pamięta.
    Słychać było, jak czas się po gwiazdach wałęta…

    I rzekł Bóg: – „Chciałbym ciebie zachować zazdrośnie
    Mym niebiosom. – Spójrz! Wszechświat ma się już ku wiośnie !”

    Eliasz z wozu wynurzył swą pierś i urwiście
    Zwisł nad głębią i dłonie w przód rozwiał, jak liście,
    I tak trwał, niby nagła mroków uroślina,
    Co pnączem swego ciała w bezmiary się wspina,
    I wargami zmacawszy chłód gwiezdnych przezroczy,
    Do Boga wzwyż i na wprost mówił w cztery oczy:
    „Tak, mogło być inaczej ! Słowa śmiesznie złote
    Dla zbłagania ciemności! Chcę iść w tę Innotę,
    Chcę być tam, gdzieś nie bywał! Chcę walczyć sam na sam!
    Niech czuję, że zwyciężam, lub wiem, że wygasam!
    Chcę wzburzoną swobodą przekroczyć mą dolę!
    Puść mię tam – w bezbożyznę! Puść – na wolną wolę!

    Postroń wszystko, co było! Nie poskąp mi lotu!
    Już – z Tobą! . . . Już – bez Ciebie! . . . Nie żądaj powrotu!”
    Smuga zgasła, i Eliasz wziął jej Zmrok za zgodę.
    Wiatr pobruździł głąb nieba, jak jeziorną wodę,
    A on pędził naoślep i Zgasłą ominął.
    Wolny, Bogu zbyteczny – sam teraz popłynął
    Wyżej i niebezpieczniej w ten zmierzch ponadniebny!
    Gdzie już nie ma stworzenia i Bóg – niepotrzebny!

    Wszechświat skończył się… w oczach, niby gwiazd utrata,
    Utkwiła mu ta nagła skończoność wszechświata.
    Zmógł się z lotem ostatnią swych pragnień bezsiłą.

    I odtąd już go nigdy w wszechświecie nie było.

    Wóz się zachwiał. Skry jego, niby ślepie wilcze,
    Lśniły, przejrzawszy na wskroś zamysły tubylcze.
    I spełniło się:.. Eliasz czuł przez jedną chwilę,
    Ze spełniło się właśnie… I czuł tylko tyle…
    Pochłonęła go drętwa i pilna Ciszyzna.
    Wiedział, że Bóg – daleko – że nic mu nie wyzna.

    Dreszcz lęku w nim zanikał raz jeszcze – raz jeszcze –
    I wstrząsnęły nim obce ciału przeciwdreszcze.
    Czekał, do jakich mroków pierś chętną dołoni?
    Dłoń wyciągnął w niewiedzę… Lecz minął czas dłoni!
    Rozwarł oczy… Czas oczu minął niepochwytnie!
    Już nie było błękitu, więc trwał bezbłękitnie.
    Dróg, nie było, więc drogi na pewno nie zmylił,
    I z wozu gasnącego w bezświat się wychylił,
    By stwierdzić jasnowidztwem ostatniego tchnienia
    Możliwość innej jawy, niż jawa Istnienia!”

    Bolesław Leśmian

  3. Ktoś pisze:

    Pieniądź nie śmierdzi a kazde wybite stado u konkurenta to

    1 – kłopoty z gromadzeniem zapasów na spodziewaną niedługo wojnę;
    2 – konieczność zakupu żywności od globalnych lichwiarzy i paserów.

    Ameryka walczy o przetrwanie. Jak pęknie bańka na dolarze to ich ich „mieszkańcy” normalnie obcasami w ziemie wkopia. I nie będzie zmiłuj bo tam podpadli wszystkim grupom społecznym włącznie z uważanymi przez nich a służącymi w wojsku „bezmuzgimi murzynami” od brudnej (krwawej) roboty.

    Coraz bardziej widać jak USA topi UE byle tylko ta bańka nie pękła. Coraz mocniej naciska na swoich „drogich sojuszników”. Im zalezy na globalnekj wojnie bo przy jej okazji globalne długi będzie można cichcem unieważnić. Zwłaszcza po spacyfikowaniu Chin odetchną z wielką ulgą.

    To jest plan a reszta niech się buja z tonami zielonej „semickiej” makulatury wierząc w „dobrobyt”, „raj”, czy „niewidzialną rękę kapitalizmu”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s