Przywitania czy powitania to nie tylko savoir-vivre, „język” sztućców i innych symboli

Przywitania czy powitania to bardzo istotny element nawiązywania nowych znajomości jak i też okazywania szacunku w codziennych kontaktach. Dla potrzeby tego rozważania stwórzmy sobie modele 2, 3,4 osobowe i przyjmijmy jako model powitania wyciągnięcie ręki. W modelu 2 osobowym w zasadzie wszystko jest wyjaśnione kobieta podaje pierwsza dłoń mężczyźnie, szef podwładnemu, osoba starsza osobie młodszej. Sprawa nieco komplikuje się w modelu 3-osobowym. Przyjmuje się że gospodarze witają gości ale jak ma powitać swoich dwóch kolegów dziewczyna stojąca np. na przystanku autobusowym? Jeśli wyciągnie pierwsza ręka do kolegi X, to kolega Y często myśli w ten sposób” Ona lepiej lubi kolegę „X” dlatego do niego pierwsza wyciąga rękę. Jeśli ta sytuacja będzie się powtarzać codziennie, czyli że dziewczyna najpierw wita kolegę X a potem kolegę Y, to u kolegi Y może się pojawić uczucie zazdrości albo niedowartościowania, czyli dobrą praktyką byłoby jednego dnia powitanie jako pierwszego kolegi X-a ,a drugiego Y-greka, następnego dnia najpierw Y-greka a potem X-a. Modele 4 i więcej osobowe są jeszcze bardziej skomplikowane. Wyobraźmy sobie ,że powitaniu uczestniczą 4 osoby 2 młodszych kolegów jedna nieco starsza koleżanka i jeszcze jeden kolega który jest znacznie starszy od pozostałej trójki. Przywitanie wygląda w następujący sposób
Koleżanka i jeden z młodszych kolegów wita starszego kolegę i drugiego młodszego kolegę. Prawdopodobnie przywitanie powinno wyglądać w następujący sposób. Koleżanka wita najpierw wita starszego kolegę, a młodsi koledzy wymieniają uścisk dłoni między sobą. Co zrobić jednak gdy koleżanka wyciągnie dłoń jako pierwsza do młodszego kolegi, a dłoń starszego zawiśnie w powietrzu. W międzyczasie drugi młodszy kolega też wyciągnie swoją dłoń, ale ona też zawiśnie w powietrzu. starszy kolega jest w rozterce : czekał na wyciągniecie dłoni przez koleżankę, a dłoń do niego wyciągnął drugi młodszy kolega. Próbuje naprawić swój błąd cofa wyciągniętą rękę do koleżanki i wyciąga dłoń do wyciągniętej dłoni przez drugiego młodszego kolegę. Jednak koleżanka poczuła się nieswojo, bo już przywitała się z młodszym kolegą i chciała przywitać się ze starszym kolegą, a starszy kolega w międzyczasie też cofnął swoją dłoń od strony koleżanki i uścisnął dłoń młodszego kolegi. Koleżanka poczuła się nieco urażona…
Okazuje się, że pewne zachowania wynosimy z domu. Niektórzy nie wyobrażają sobie by np. pić herbatę z łyżeczką w środku szklanki. Według innych cała nasza mowa to zwykłe kłamstwa, bardzo rzadko mówimy i żyjemy prawdą wszystko, całe nasze zachowania, są niestety w większości nieprawdziwe. Uniwersalny jest tylko język symboli, jak np. tzw mowa sztućców:
Robiąc przerwę w jedzeniu sztućce kładziemy na brzegu talerza (układamy je na godzinę 7 i 5). Pamiętajmy przy tym, iż nie mogą one leżeć całkowicie na naczyniu, ani nie mogą całkowicie leżeć na obrusie.
By zakomunikować, że jesteśmy jeszcze głodni i prosimy o dokładkę należy skrzyżować nóż i widelec na pustym talerzu (sztućce układamy w okolicach godziny 7 i 5).
Natomiast kończąc posiłek układamy sztućce równolegle na godzinę 5.
Symbole są jedyną mową rozumianą w ten sam sposób na całym świecie( matematyka, chemia, kody DNA), trzeba jednak i tu uważać, bo np kolor żałoby w niektórych krajach to kolor czarny a winnych kolor biały.

Ten wpis został opublikowany w kategorii .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Przywitania czy powitania to nie tylko savoir-vivre, „język” sztućców i innych symboli

  1. Dawid56 pisze:

    Wg Gurdzijewa Cała wiedza jktórą zdobywamy w szkole jest wiedzą subiektywną( zawsze jest gdzieś jakiś punkt odniesienia) , natomiast wiedza obiektywna to język symboli i idei platońskich.

  2. Ktoś pisze:

    (z bloga Jestem)

    „”Spotkałam znajomą z Kotliny Kłodzkiej, która gościła pewnego Maya u siebie i usłyszałam, że: (mniej więcej przytaczam słowa znajomej) “powiedział, że czaszek jest 52. Są umówieni z wszystkimi kolekcjonerami, że ci stawią się na zawołanie. Miejsce nie jest jeszcze znane.”

    i

    „Argonauci (gr. l.mn. Ἀργοναῦται Argonautai, ‘żeglarze na Argo’, l.poj. Ἀργοναύτης Argonaútēs, łac. Argonautae) – w mitologii greckiej 52 uczestników wyprawy do Kolchidy po „złote runo” cudownego barana.”
    (http://pl.wikipedia.org/wiki/Argonauci)

    Te czaszki do jakich sie tak „modlicie” to czaszki najeźdzców ziemi z 1500 pne. Jednym z nich jest „kochający ludzkie flaki” yahwe. Teraz jest jasne związek majan z nazistami i ich takl uporczywe „przywoływanie przeszłości”. Oni na bezczela robia was w konia pasozydując na umiejętnościach a co tym bardziej dostepnej wam mocy by jej uzywać cichcem wbrew waszym intencją.

    • Livia Ether pisze:

      czarna czaszka którą widziała na Ślęży Jestem rzeczywiście może się kojarzyć z nazizmem, ale nie musi… prawdopodobnie są różne kryształowe czaszki.. jedne bardziej pozytywne, drugie negatywne.. w każdym bądź razie różnie zaprogramowane.. fakt, że historia Ślęży wiąże się także z nazizmem, ale nic w tym dziwnego skoro Hitler interesował się miejscami mocy i szukał wejścia do Agarthy.. a z tego co mi wiadomo poszukiwania miały miejsce między innymi na podkarpackiej górze Chełm…. Miałam też odnośnie Ślęży bardzo ciężki przekaz.. To historia związana z dziećmi i pewnymi osobami, które tak jakby zostały wplątane w tą historię, być może za pomocą szantażu….. dodam też jeszcze link do tego co pisałam u siebie: http://liviaspace.com/2012/11/25/budzenie-wawelskiego-smoka-i-sen-o-krysztalowej-czaszcze-w-wawelskich-podziemiach-ktora-miala-byc-czerwona/comment-page-1/#comment-584

      • Ktoś pisze:

        Mogą być białe, mogą być czarne. Hermes który był tatusiem Argonautów to Loki. O nich obu mówiono per Król Kłamstwa i Złodziei. Dla mnie coraz bardziej na powierzchnie wychodzi ich „motywacja” któa jest tym bardziej dostrzegalna iż „niebieska kahuna” jaką się tak wytrwale starali przywołać to też „hermes”. Ta sama frakcja kosmicznych morderców.

        Skoro swiat jest zapaćkany to po co „przywoływać” cokolwiek co go jeszcze bardziej zapacka. Nie lepiej te czaszki poniszczyć jak w bajkach pozbywając się w niebyt bytującego w nich złego ducha?

        Po co ponawiać poprzednie błędy? Dla kolejnej wojny o „władze” czy „super moce”?

      • JESTEM pisze:

        Podobno pod Ślężą był pensjonat, w którym „dobierano odpowiednie osoby obu płci i płodzono czyste rasowo aryjskie dzieci”. Potem te dzieci były odbierane tym biologicznym „rodzicom” i wysyłane do odpowiednich domów.

        Ktoś:
        „Nie lepiej te czaszki poniszczyć jak w bajkach pozbywając się w niebyt bytującego w nich złego ducha?”

        Te czaszki zapewne służą pewnym magicznym rytuałom. I być może najlepiej by one się zdematerializowały…

        „Po co ponawiać poprzednie błędy? Dla kolejnej wojny o “władze” czy “super moce”?”

        Oto jest pytanie…

    • JESTEM pisze:

      „Te czaszki do jakich sie tak “modlicie” to czaszki najeźdzców ziemi z 1500 pne. Jednym z nich jest “kochający ludzkie flaki” yahwe. „

      O jakich modlitwach mówisz Ktosiu? Kto się tak modli?

      • Ktoś pisze:

        To skrót myślowy. Chodzi o to „zainteresowanie podobne ćmom wlatującym w ogień”. Jeśli czaszki są takie „zajefajne” czemu tych rytuałów nie przeprowadzono wczesniej i nie ulepszono świata po czy nawet przed 1 wojną światową. Czy nawet jeszcze wcześniej.

        Skoro majanie przechowywali czaszki to mogli sami zrobić znany im (wedle info) rytuał i polepszyć świat czy chociazby swój los. A tu nic i tylko naciąganie ludzi na Plejadan – z WIKI – notorycznych kłamców, oszustów i podszywaczy (umiejętność zmiany prezentowanego wizerunku).

        Problem z tymi wszystkimi „chanelingami” jest jeden iż są stampowe i jadą na najniższych ludzkich uczuciach. Zwłaszcza uczuciach kobiet bo łatwiej się nimi manipuluje podając emocjonalna papkę. A z drugiej strony wykorzystując kobiety jak zauważył Pike łatwiej pozytywnie dokonywać różnych magicznych rytuałów (w jego sensie ciemnej magii). Więc wszelkie „świetliste” strony wprost emanują różami, słodkościami i innymi glutaśnymi ślicznościami (tak jak techniki psychomanipulacji tłumem uczą). Tfu emanowały bo się po 12.12.12 większość „PRZYPADKOWO” zawinęła. O tak jaby dostali INNE ROZKAZY.

        A przecież skoro się „udało” przeżyć 12.12.12 to tym bardziej strony lightworkerów powinny tryskać glutaśno-ślimaśnym różowiutkim szczęściem skoro sie udało zapobiec nieszczęściu, nie?

        A tu wręcz przeciwnie, złość, nienawiść czy wręcz OFF line.
        I co raz większa nachalna propaganda na mega rytuał „świateł”.
        Bo komuś nie uwidziało iż pokona Przeznaczenie.

        Białe nie musi być dobre bo jest białe. To STEREOTYP. TAKI LEP NA MUCHY.
        Inaczej mówiąc wykorzystywanie wszytego głeboko w ludzi wspomnienia.

  3. margo0307 pisze:

    „…Nie lepiej te czaszki poniszczyć jak w bajkach pozbywając się w niebyt bytującego w nich złego ducha?..”

    A to ci dopiero Ktosiu powiedziałeś…😀
    Jasne, najlepiej wszystko od razu wysadzić w powietrze tak, by nie pozostał kamień na kamieniu – wówczas jest gwarancja, że napewno nic się nie zachowa i… abarotno zaczynamy wszystko od nowa😀 Przecież te czaszki to m.in. także dowody historyczne !!!
    Tu mi stanął przed oczyma los zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej, Kodeksów Majów i wielu innych cennych dzieł, będących źródłami wiedzy, zniszczonych bez zastanowienia przez zaślepionych fanatyków, niszczących i fałszujących świadectwa historyczne a swych przeciwników zwalczających nie umysłami a wojennymi środkami… Ten kto zwycięsko wyszedł z tej walki – głosił swój pogląd jako ogólnie obowiązującą prawdę … I … do dziś nam tak pozostało…😛

    • Ktoś pisze:

      A mi stoi cały czas przed oczami obraz „przedmiotów opętanych złym duchem” (przeklete w bajkach) i nieświadomych swojej roli w całym przedsięwzięciu ich docelowych ciał (biologicznych pokrowców). Pomyslałaś o nich w ten sposób iż ktoś chce osobowości z tych czaszek wykorzystując waszą „czystą energię” wam samym wszczepić byście byli zombiakami do użytku tamtych bytów?

      Atlantyda, moc kryształowych czystych serc i jej uzycie w złym celu. Aż nadto podpowiedzi by majanom nie wierzyć tak bezgranicznie. Mnie ta ściema z czaszkami za bardzo pachnie kolejnym imuminackim rytuałem swiateł takim jak chociazby ten:
      „Reportaż prasowy z 1937 roku opisuje rytuał o niemal religijnym charakterze:

      ” Gdy Adolf Hitler pojawił się na lądowisku rozbłysło 150 refrektorów rozmieszczonych wokól całego kwadratu tworząc baldachim światła na nocnym niebie. Zaskoczonym widzom odjęło mowę , bo nikt dotąd nie widział czegoś takiego. Cały teren przypominał teraz gigantyczną gotycką światynię ze światła. 140 tys gości przybyłych na zjazd nie może oderwać wzroku od tego widoku. Jeśli przysięgi wznosi się ku niebu w świetlnym stożku, śpiewają uczniowie… ten spektakl przypomina niezwykłą mszę na która przybyliśmy wszyscy by zyskać nowe siły Trwa magiczna chwila skupienia członków naszego ruchu ocean światła chroni ich przed mrokiem na zewnątrz obiektu. ”
      (https://nnka.wordpress.com/2012/11/20/kod-kukuszetra-kod-atlantyda/)

      I ten wymóg dokonania tego w Rosji. W kraju jaki się im jako jedyny opiera.

      • margo0307 pisze:

        „…140 tys gości przybyłych na zjazd nie może oderwać wzroku od tego widoku…”
        Dobrze, że nie było 144 tyś…. 😀
        I co dało biednemu Adolfowi te 150 reflektorów ?
        I do czego go to doprowadziło ?
        Powiem Ci kochany Ktosiu tak, że za rzadne skarby nie chciałabym być w jego skórze 😀
        Chociaż…., w jednej z książek z cyklu „Rozmowy z Bogiem” czytałam, że ponoć Hitler przechadza się po niebie w towarzystwie jakiegoś Mośka… 😀 i obaj naświewają się do rozpuku ze swoich uprzedzeń, które mieli będąc w ciałach na Ziemi…. 😀

  4. Maria_st pisze:

    I co dało biednemu Adolfowi te 150 reflektorów ?

    ja tam nie wiem co dało, ale to ze nazizm sie odradza……coraz częściej słysze i ponoc w czasie przez nich zapowiedzianym……70-80 lat po wojnie……..

    Chociaż…., w jednej z książek z cyklu “Rozmowy z Bogiem” czytałam, że ponoć Hitler przechadza się po niebie w towarzystwie jakiegoś Mośka…

    ha ha ha niebo….dobre rozmowy……..a dlaczego nie w piekle sie przechadzaja i nasmiewaja

    a co do Ktosia…to może miec racje……
    w GRZE wszystko możliwe…..
    opętanie
    czary mary
    czaszki majace moc
    gadajace nawet łyzeczki

    • margo0307 pisze:

      „…a co do Ktosia…to może miec racje……
      w GRZE wszystko możliwe…..
      opętanie
      czary mary
      czaszki majace moc
      gadajace nawet łyzeczki…”

      Jasne Maryś, że w Grze wszystko jest możliwe.. 😀
      Szczególnie w takiej, w której wytrwanymi graczami są Świetliste Istoty posiadające zajerzaście Twórcze umysły 😀
      Może nawet zaistnieć to, co wydaje się nam n i e m o ż l i w e 😀
      Jazda bez trzymanki … ha, ha, ha… Lepiej zapiąć pasy 😀

    • Ktoś pisze:

      Samemu Hitlerowi może nic ale tym którzy mu pomogli dojść do władzy coś niecoś dało dziś już otwarcie ropiejącego.

      Hitler też wedle legendy uczestniczył w Wiedniu w rytuale „czaszek” który go drastycznie zmienił.

  5. JESTEM pisze:

    Z tego, co sobie przypomniałam (ale nikt nie musi w to wierzyć🙂, w tak zwanym Punkcie Zero następuje otwarcie wszystkich ziemskich tak zwanych „portali”. Wtedy “myśl automatycznie staje się rzeczywistością, i nie ma tu oczekiwania na rezultaty swojego myślenia ,- kreowania , wszytko będzie działo się natychmiast……. dokładnie, tak jak zostało pomyślane.”
    W taki momencie następuje takie „zagęszczenie równoległych rzeczywistości”, że aż trudno to sobie wyobrazić.
    Na przykład:
    Myśl o tym, że się dematerializujesz, będzie powodowała, że zaczniesz się dematerializować.
    Myśl o ataku kosmitów będzie powodowała, że zobaczysz ten atak kosmitów.
    Myśl o tym, że chcesz się bronić i mieć pistolet, będzie powodowała, że w ręku będzie pojawiał się pistolet.
    Nasze myśli i emocje to też energia o danej częstotliwości. Każdy swoimi myślami w takim momencie stworzy „tu i teraz”, natychmiast taką rzeczywistość, o jakiej będzie myślał.

    I tak było za każdym razem: następuje ZMIANA KODÓW w trakcie otwierania portali z powodu takich, a nie innych INTENCJI, bo intencja jest myślokształtem lub “obrazem”, który “zasysa” energię w takim momencie zgodnie z jej częstotliwościami.

    W takim momencie wszystkie ludzkie myśli stają się zasilnie dodatkową kosmiczną energią.

    Od tego, jakie będą ludzkie myśli w TYM momencie – przy otwarciu portali, będzie zależało, co się stanie na Ziemi.

    Chcecie to wierzcie, chcecie nie wierzcie i między bajki włóżcie.

    • margo0307 pisze:

      „…Każdy swoimi myślami w takim momencie stworzy “tu i teraz”, natychmiast taką rzeczywistość, o jakiej będzie myślał…”

      To chyba zbyt piękne – by mogło być prawdziwe 😀

      • JESTEM pisze:

        „To chyba zbyt piękne – by mogło być prawdziwe 😀 „
        Może…😀
        Oczywiście są też i tacy, dla których to nie może być prawdziwe, bo to by było „zbyt straszne”😀

      • Livia Ether pisze:

        moim zdaniem to wcale nie jest zbyt piękne, jak już to zbyt radykalne… i bardzo mi przypomina zlepek tego o czym pisał Drunvalo Melchizedek z tym o czym mowa w innych źródłach, ale może Jestem ma podobne wizje, a może i wspomnienia… mocno mi się to też kojarzy z twórcami karmy i gadami?….. te zasady, ta sztywność i bezwzględność… jak pułapka… po prostu takie mam odczucia…. dlatego też poprzestanę na zaufaniu sobie i wybieram własne wizje związane z przejściem, w których dla wszystkich jest równie wielka szansa na CUD🙂

      • Livia Ether pisze:

        „Oczywiście są też i tacy, dla których to nie może być prawdziwe, bo to by było “zbyt straszne” :-D”

        nie ma to jak naśmiewanie się z czyjegoś strachu… ale jest takie powiedzenie.. kto się śmieje ten się śmieje ostatni… hahaha?😉

      • JESTEM pisze:

        „mocno mi się to też kojarzy z twórcami karmy i gadami?….. te zasady, ta sztywność i bezwzględność… jak pułapka… po prostu takie mam odczucia….”

        Masz naprawdę ciekawe skojarzenia i odczucia. hmm… Ja tego tak nie postrzegam i nie kojarzy mi się to ani z twórcami karmy, ani z gadami, ani z tym, co pisał Drunvalo Melchizedek ani ze sztywnością czy bezwzględnością, no może po części z pułapką… ale taką specyficzną pułapką dla wybujałego ego. I kojarzy mi się to raczej z możliwością uwolnienia tak zwanej karmy, z pełną wolnością woli… rzeczywiście wręcz niesamowitą…
        Ale to nie jest pułapka przez zapętlenie, lecz możliwość, która dla jednych może stać się pułapką, a dla innych momentem przejścia czyli czegoś, co możemy nazwać CUDEM.

        Tak, jakby wszechświat w „Punkcie Zero” przekazał człowiekowi możliwość stania się „bogiem„, który nie tylko stwarza, ale jednocześnie doświadcza natychmiast swojej kreacji…

        „dlatego też poprzestanę na zaufaniu sobie i wybieram własne wizje związane z przejściem, w których dla wszystkich jest równie wielka szansa na CUD🙂

        A może podzieliłabyś się tym z innymi, jak Ty widzisz to przejście, tę wielką szansę… na CUD? …może napiszesz, co masz na myśli pisząc słowo „CUD :-)” , co się „kryje” według Ciebie pod tym słowem?

      • JESTEM pisze:

        JESTEM:
        “Oczywiście są też i tacy, dla których to nie może być prawdziwe, bo to by było “zbyt straszne”😀 ”

        LIVIA ETHER:
        „nie ma to jak naśmiewanie się z czyjegoś strachu… ale jest takie powiedzenie.. kto się śmieje ten się śmieje ostatni… hahaha? „

        Zastanawiam się, jak trzeba czytać, by z tego, co napisałam wyczytać, że naśmiewam się z czyjegoś strachu? Jeśli już to się śmieję, a nie naśmiewam i śmieję się z własnego strachu. A uśmieszek umieszczony jest w danym kontekście i znaczy, że jedni COŚ mogą widzieć jako piękne, a inni jako straszne.
        Straszne „rzeczy” próbują nas straszyć, ale czy my się ich boimy czy nie, to inna sprawa. Jeśłi oddajemy im nad sobą władanie, to te straszne „rzeczy” mają nad nami władzę i spełniają swoją funkcję jako straszne właśnie. Polecam przypowieść o Sarence. http://tonalinagual.blogspot.com/2013/05/sarna-i-jelen-to-tez-moi-nauczyciele.html
        Kto zechce skorzystać z Jej nauk, skorzysta, a kto nie zechce, nie skorzysta i powie może, że to jakaś bzdura… albo absurd. Tak też może być.

        „Hej, jeśli możesz odpowiedz proszę najpierw na moje pytania.. szczególnie to dotyczące snu, w którym trzykrotnie zrezygnowałaś z walki wybierając niebyt, ale tak jakby w wyniku tego obudziłaś się na Ziemi… „

        Napisałam co nieco: http://www.tonalinagual.blogspot.com/2013/06/ja-jestem-taka-jaka-jestem-zmienna-i.html

        dla mnie dokonywanie wyborów to jedno i związane jest z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje, a przeciwstawianie się czemuś lub komuś to drugie i jest powiązane z prowadzeniem walki z tym kimś lub czymś. Dla mnie to różnica, to kwestia zrozumienia, a nie poglądów, to kwestia nazywania „rzeczy” po imieniu”… to kwestiaróżnych „stanów” świadomości. Nie oceniam, nie mówię, że któryś z tych „stanów” jest lepszy, a inny gorszy.

        „Ja też nie lubię walki i chciałabym żyć w świecie od niej wolnym, ale w tej rzeczywistości niestety, każdy sprzeciw, odmienne zdanie, czy też zwykłe słowo nie może być uznane za przejaw walki właśnie… przykładów troszkę już podałam, choćby z tymi pacyfistami, którzy odmówili obowiązkowej służby wojskowej co przez system zostało odebrane jako przejaw walki z nim……”

        Właśnie napisałaś, że to „przez system zostało odebrane jako przejaw walki z nim…… „

        System jest skonstruowanych z takich, a nie innych wzorców, więc nie może zrozumieć jakichkolwiek działań spoza systemu (siebie jako wyodrębnionej części z Całości). Dlatego „system odbiera takie działania jako przejaw walki z nim”. Podobnie człowiek o takich, a nie innych przekonaniach (wzorcach myślowych) nie może zrozumieć innego człowieka działającego w inny sposób. I wtedy wydaje mu się, że ktoś występuje przeciwko niemu.

        O walce… Dla mnie teraz to nie jest coś, co można lubić czy nie lubić. Albo ktoś jest w systemie walki albo poza tym systemem. I tu mamy prawo dokonywać indywidualnych wyborów. Chociaż zazwyczaj wybór wyjścia z systemu walki jest wyborem świadomym, a tkwienie w nim – nieświadomym działaniem zgodnym z wzorcami systemu.

      • Livia Ether pisze:

        Jestem, czy Twoim zdaniem te osoby źle zrobiły, że się sprzeciwiły obowiązkowej służbie wojskowej i lepiej gdyby zgodnie z powiedzeniem, że tak już było jest i będzie zrobiły posłusznie to co im kazano? Bo moim zdaniem to właśnie dzięki takim osobom ten system się zmienił i wciąż zmienia…

    • Livia Ether pisze:

      Hej, jeśli możesz odpowiedz proszę najpierw na moje pytania.. szczególnie to dotyczące snu, w którym trzykrotnie zrezygnowałaś z walki wybierając niebyt, ale tak jakby w wyniku tego obudziłaś się na Ziemi… Ja też nie lubię walki i chciałabym żyć w świecie od niej wolnym, ale w tej rzeczywistości niestety, każdy sprzeciw, odmienne zdanie, czy też zwykłe słowo nie może być uznane za przejaw walki właśnie… przykładów troszkę już podałam, choćby z tymi pacyfistami, którzy odmówili obowiązkowej służby wojskowej co przez system zostało odebrane jako przejaw walki z nim……

  6. c pisze:

    wszystko kwestią wiary i pozytywnego rozmyślania, negatywne myśli powodują negatywne sytuacje, myśli pozytywne nie mogą powodować innych niż pozytywne..

    „z kukurydzy wyrośnie tylko kukurydza, a z pokrzyw – tylko pokrzywy”.

    • Livia Ether pisze:

      Jeśli pokrzywa ma być tutaj tą złą, to ja się sprzeciwiam;) bo to naprawdę wspaniała roślina o czym sama się przekonałam. Nazwałam ją nawet kiedyś strażniczką zdrowego ogrodu, a później pokrzywową wiedźmą.. Zalety Pokrzywy ceniono zresztą od dawna przez wielu🙂

  7. c pisze:

    hihi😀 oh nie nie ! : D tylko taka analogia, spodobał mi się cytat🙂 zgadzam się co do pokrzywy, wszyscy powinni korzystać z jej cudu : ) jutro wybieram się na pokrzywę ^& ^

  8. Mezamir pisze:

    Czy ktoś z czytających bloga,ma rodzinę lub zaufanych znajomych we Włoszech?
    Ewentualnie wybiera się tam w te wakacje(albo zna kogoś kto pojedzie)?

  9. Dawid56 pisze:

    Około 12 lat temu po raz pierwszy zagrałęm w gre Atlantis.Poniżej zamieszczam symulację.Szkoda ze jest ona w jezyku angielskim i jest trochę dłużyzn- nie mniej jednak jest to dość spójny przekaz

    • Livia Ether pisze:

      Wow, piękna gra.. Nie grałam w nią, ale na widok tej piramidalnej budowli, którą widać na filmiku przypomniał mi się ubiegłoroczny sen o największej piramidzie świata.. w tym śnie wchodziłam podobnymi schodami, docierałam do podobnych tarasów, a z jednego z nich rozpościerał się widok na plażę w Tulum… widziałam cudownie turkusowa wodę w dodatku niezwykłą bo tworzącą takie niesamowite energetyczne formy, które były dla mnie jak przekaz… Przypomniała mi się też notka o Majach i grach komputerowych…….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s