Węgiel – pierwiastek nieznany?

Jednym z najważniejszych pierwiastków- budulców ludzkiego DNA jest Węgiel. Jest to jedyny pierwiastek z DNA występujący w stanie stałym. Tlen, wodór i azot są składnikami otaczającej nas atmosfery i głównymi składnikami powietrza. Mało kto jednak zwraca uwagę na to, że de facto węgiel( jako ciało stałe) jest lżejszy od gazów- azotu i tlenu. Węgiel zajmuje 6 pozycję w układzie okresowym pierwiastków Mendelejewa i posiada liczbę atomową 12, azot 7 pozycję i liczbę 14, a tlen ósmą pozycję i liczbę atomową 16.Lżejsze od węgla( poza wodorem i helem) są tylko metale lit i beryl oraz niemetal Bor. Jednak najbardziej w przyrodzie rozpowszechniony jest węgiel. Występuje on w postaci kopalnej jako węgiel kamienny i brunatny. Odmiana jego jest również grafit i sadza. Najbardziej tajemnicza jego postać to diament, który po oszlifowaniu nazywa się brylantem. Szlifowanie diamentu na brylant może się odbywać na wiele sposobów, to prawdziwa sztuka.
szlify_diamentow
I pomyśleć, że węgiel to raz diament albo brylant a z drugiej strony Antracyt, sadza czy grafit. Można powiedzieć, że w pewnym sensie właśnie węgiel dał człowiekowi ciało i być może zasługą obecności węgla w naszym DNA są też różne fizyczne uczucia. Podobnym pierwiastkiem do węgla jest krzem bo jest tez 4-wartościowy. Ciekawe czy mogłoby istnieć życie organiczne oparte na Kodzie, w którym zamiast łańcuchów węglowo-azotowo-tlenowo-wodorowych były łańcuchy krzemowo-azotowo-tlenowo-wodorowe. Krzem jest głównym składnikiem kwarcu( zegarki kwarcowe) i wielu innych kryształów, posiada właściwości piezoelektryczne i jest głównym „składnikiem” procesorów naszych komputerów. Wydaje się, że „ciała” krzemowców mogłyby „żyć” znacznie dłużej, tylko czy te ciała czułyby i kochały tak jak my?

Ten wpis został opublikowany w kategorii ., Człowiek. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Węgiel – pierwiastek nieznany?

  1. JESTEM pisze:

    „- Jednym z najważniejszych pierwiastków- budulców ludzkiego DNA jest Węgiel.
    – Węgiel zajmuje 6 pozycję w układzie okresowym pierwiastków Mendelejewa i posiada liczbę atomową 12”.
    – Jednak najbardziej w przyrodzie rozpowszechniony jest węgiel.
    – Odmiana jego jest również grafit i sadza.
    – I pomyśleć, że węgiel to raz diament albo brylant a z drugiej strony Antracyt, sadza czy grafit.
    – Można powiedzieć, że w pewnym sensie właśnie węgiel dał człowiekowi ciało i być może zasługą obecności węgla w naszym DNA są też różne fizyczne uczucia.

    >Diament można jednak spalić używając bardzo mocnej soczewki skupiającej słoneczne promienie. Wtedy spala się na węgiel. Paradoksalnie diament mimo swojej twardości jest kruchy. No i bywają też czarne diamenty przypominające wyglądem koks (tu oceniając „wartość” kamyka możemy się trochę zdziwić).

    Po drugie „ciało świetliste” jest tym, które może rozświetlać ów diament o ograniczonej formie struktury geometrycznej (zazwyczaj ośmiościan, rzadziej sześciościan). Lecz taka struktura ogranicza w pewnym sensie swobodny przepływ i świadomą aktywność materialnego kryształu, nawet diamentu w wielu wyższych wymiarach. Musiałby on zmienić swój stan – powiedzmy fizyczny. Po staniu się soczewką i samospaleniu światłem?

    Możemy kłócić się o przekonanie, czy bardziej wartościowy jest zwykły kamyk, kryształ górski czy diament. Przestajemy się kłócić, gdy nie oceniamy ich wartości, kiedy dostrzegamy, że każdy z nich jest tak samo wartościowy, ale ma inne właściwości.
    (…)
    Czyżby „ciało diamentowe” było symbolem osoby, której nie da się zaprogramować bez jej przyzwolenia? Czy takie „ciało diamentowe” umożliwia przechodzenie przez Sieć Krystaliczną?<
    http://www.tonalinagual.blogspot.com/2012/02/w-artykule-arka-przymierza-merkaba.html

  2. Rosemary Richmond pisze:

    Węglany i węgiel opuszczający piec objęte zostają przez zastosowanie współczynników konwersji o wartościach między 0 a 1, gdzie wartość 1 odpowiada pełnemu przetworzeniu węglanów lub pozostałego węgla. Dodatkowe określenie odpowiednich parametrów chemicznych produktów przeprowadza się zgodnie z przepisami sekcji 13 załącznika I.

  3. Pingback: Gazeta Polska - Węgiel – pierwiastek nieznany?

  4. Niezzawinkla pisze:

    Cytat; ‚Paradoksalnie diament mimo swojej twardości jest kruchy’ Nie paradoksalnie jest kruchy tylko Kruchość to nie to samo co twardość. Im bardziej plastyczny tym mniej kruchy. Im mniej plastyczny tym bardziej kruchy. Zasada wykresu żelazo węgiel z metrologii

  5. Mezamir pisze:

    Dzialu – język tybetański: ‘ja’lus tęczowe ciało) – oznaka pełnego urzeczywistnienia w dzogczen.
    Emanacja ciała, która widoczna jest wokół szczególnie uduchowionych umierających. Znana powszechnie w buddyzmie. W skrajnych przypadkach z ciała umierającego pozostają tylko paznokcie i włosy. [1][2] W tym czasie wśród zgromadzonych panuje szczególnie podniosła atmosfera. Jest to widomy znak urzeczywistnienia w tym życiu nauk Oświeconych Buddów oraz umiejętności kontrolowania żywiołów w trakcie procesu umierania. Obserwuje się także spadek ciężaru i rozmiarów ciała.

    O Tęczowym Ciele polscy czytelnicy mogli po raz pierwszy usłyszeć dzięki nauczaniu mistrza dzogczen Namkhai Norbu Rinpocze. Zgodnie z naukami tego mistrza Tęczowe Ciało jest zaawansowanym sposobem odchodzenia z tego świata, którego są w stanie dokonać osoby zaawansowane w praktyce kontemplacji.
    W Kulturze Tybetu praktyka świadomego umierania nosi nazwę Powa. Namkhai Norbu wyjaśniał, ze można mówić o pięciu rodzajach/poziomach praktyki Powa:
    1) Powa Nirmanakai – praktykujący w chwili śmierci (zgodnie z praktykami ćwiczonymi podczas swego życia) skupia się na opuszczeniu swego ciała poprzez Kanał Centralny i punkt na szczycie głowy. W punkcie tym wyobraża sobie duchową Czystą Krainę Sukhavati i skupia się na pragnieniu udania się tam.
    2) Powa Sambhogakai – praktykujący w ciągu życia praktykował w szczególności na jakiegoś Jidama (bóstwo medytacyjne). Podczas procesu umierania, kiedy manifestują mu się światła i wizje Bardo rozpoznaje siebie jako czysty wymiar swojego Jidama. Dlatego nie myśli o jakimś zewnętrznym udawaniu się do Czystej Krainy, ale rozpoznaje ją w sposób wewnętrzny.
    3) Powa Dharmakai – może zostać zrealizowane przez praktykującego obeznanego z praktyką kontemplacji. Kiedy manifestują się wizje i światła Bardo (podczas umierania, a wcześniej podobnie możliwe jest urzeczywistnianie tego podczas snu) praktykujący rozpoznaje krótki przebłysk pierwotnego światła Dhramakaji i wyzwala się w nim. Taki rodzaj umierania możliwy jest dla każdego, jednak szczególnie naturalnie mogą wykonać go osoby zaawansowane w praktyce zen, kontemplacji, czy mahamudry.
    4) Powa Tęczowego Ciała – jest to stopień dalej, niż Powa Dharmakai. Praktykujący nie tylko opanował biegle kontemplację, ale także nauczył się rozpoznawać w stanie kontemplacji materialne elementy swojego ciała jako świetliste esencje. Dlatego jeszcze za życia postrzegał, że jego ciało materialne w istocie jest światłem, a w momencie umierania wchłania wszystkie materialne składniki ciała (oprócz paznokci i włosów) w swoje świetliste odpowiedniki. Dlatego jego materialne ciało zamienia się w tęczowe ciało światła, a patrząc na to z płaszczyzny materialnej – ciało fizyczne znika pozostawiając po sobie jedynie paznokcie i włosy. Proces taki twa siedem dni.
    5) Powa Wielkiego Transferu – jest to szczególny sposób zrealizowania Tęczowego Ciała, który zamanifestowali nieliczni mistrzowie – np. Padmasambhava, czy Garab Dordże. Mistrz zrealizował w pełni Tęczowe Ciało jeszcze za swego życia (wchłonął wszystkie materialne elementy i przemienił je w świetliste esencje), dlatego w chwili umierania nie potrzebuje 7 dni na rozpuszczenie materialnego ciała w tęczę – zabiera je w takiej postaci wraz ze swoją świadomością natychmiast.

    Poniższy tekst autorstwa chińskiego mistrza (biegle znającego tradycję tybetańską) – Yogi Chena – dotyczy dwóch najwyższych realizacji. Oczywiście realizacja tęczowego ciało nie ma zastosowania jedynie do umierania, ale do jakichkolwiek manifestacji w całym wszechświecie. Jak podają biografie Padmasambhavy, kiedy jeden z królów próbował spalić tego mistrza na stosie, wtedy wykorzystał on swoją realizację do tego, że ogień nie był w stanie zniszczyć jego Tęczowego Ciała.
    Padmasambhava jest jednym z głównych duchowych mistrzów Tybetu. Zaproszony przez króla Trisong Detsyna wprowadził do krainy śniegu tajemną wadżrajanę, integrując z nią miejscową religie Bon. Uważa się, że wiele potężnych lokalnych bóstw zostało przez mistrza Padmasambhavę zobowiązanych do ochraniania tej nowej nauki. Nauczał on zarówno potężnych metod koncentracyjnych mahajogi, jak i ścieżki transformacji energii subtelnej anujogi, a także najbardziej esencjonalnego systemu dzogczen. Przekaz nauk dzogczen otrzymał zarówno fizycznie poprzez Śri Simhę i Wairoczanę, jak i bezpośrednio w wizji, od mistrza dzogczen Garaba Dordże, który podobnie jak Padmasambhava odszedł z tego świata za pomocą Wielkiego Transferu.
    Padmasambhava jest założycielem funkcjonującej jeszcze dotąd duchowej szkoły Nigmapa, jednej z czterech głównych szkól buddyzmu tybetańskiego, obok piątej szkoły duchowej Tybetu – Bon.

    Yogi C.M. Chen
    Tęczowe Ciało Padmasambhavy
    (On Padmasambhava’s Rainbow Body)
    http://www.otwartyumysl.republika.pl/t04.htm

  6. Mezamir pisze:

    O tym czym jest Dzialu pisałem jakiś czas temu.
    To tęczowe ciało jakie można uzyskać praktykując Dzogczen,jogę taoistyczną itp.

    Kiedy przyjrzymy się procesowi oświecenia, to wiele szkół, filozofii, na przestrzeni ostatnich paru tysięcy lat wiele szkół mistycyzmu utrzymuje, że:
    Oświecenie nie jest jedynie jakimś psychologicznym procesem.
    W wielu zachodnich umysłach idea oświecenia jest [właśnie] ograniczana jedynie do posiadania wewnętrznego spokoju, wewnętrznej harmonii i lepszego życia. Aczkolwiek, oryginalna idea oświecenia nie sprowadza oświecenia tylko do [jakiegoś rodzaju] wewnętrznego spokoju czy harmonii.
    Proces ten rozszerza się na to co nazywamy ciałem trans-zmaterializowanym, trans-materialnym (trans-substantiated body; tłum. przekraczającym materię). Oznacza to, że w pełnym procesie osiągania oświecenia, owo oświecenie rozciąga się nie tylko na przemiany w umyśle, lecz również [pociąga za sobą zmiany] w samym ciele [fizycznym].
    Wiele tradycji z całego świata wykształciło własne określenia tego [świetlistego, trans-materialnego] ciała:
    Na przykład, w tradycji judeochrześcijańskiej, która w dzisiejszym świecie jest jedną z najbardziej widocznych, ciało to nazwane jest: ciałem zmartwychstałym lub opromienionym blaskiem, niebieskim (resurrection or glorified body). Możecie to odszukać u Koryntian
    **************************************************************************************
    15:40: “I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich a inny ziemskich”
    15:47: “Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski; drugi człowiek jest z nieba”
    15:48: “Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek,
    tacy i sa niebiesccy”
    15:49: “Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka”
    15:50: “A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego
    ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”
    15:53: “Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność”
    ***************************************************************************************
    W tradycji sufi – jest ono nazywane: ciałem najbardziej sekretnym lub doskonałym ciałem niebiańskim (most secret or super celestial body) [[tłum. wujud al-aqdas lub jism asli haqiqi]
    W tradycji taoistycznej, w której toczyłem wiele żywotów, a pośród nich raz jako taoistyczny mistrz przekształciłem siebie w światło i energię – ciało to nazywane jest ciałem diamentowym (diamond body).
    W wedancie – nazywane to jest ciałem doskonale doprowadzonym (super conducted body).
    W gnostycyzmie – nazwane jest ciałem promieniującym (radiant body).
    W hermetyzmie – nazywane jest ciałem nieśmiertelnym (immortal body) [tłum. soma athanaton]
    W starożytnym Egipcie, w kolejnym systemie bliskim memu sercu, nazywano to ciałem świetlnym (luminous body) lub ciałem słonecznym (solar body).
    [tłum. Natomiast w tradycji buddyjskiej istnieją dwa główne rodzaje ciał, które korespondują z ciałem świetlistym, o którym mówi Dr Michell Gibson, tj. ciało iluzoryczne (tyb. gyulu; ang. illusory body) oraz ciało tęczowe (tyb. jalu; ang. rainbow body). Pierwsze stanowi rezultat wieńczący praktykę na poziomie tantry, drugie, bardziej zaawansowane – możliwe jest do uzyskania jedynie poprzez praktykę na poziomie dzogczen]

    Po śmierci, zarówno medytującym oraz niemedytującym pojawia się okres nieświadomości, który trwa nie dłużej niż 3 dni, ale może też być bardzo krótki. Medytujący są w stanie pracować z tymi uwarunkowaniami.
    Inni zaś nie mają takiej zdolności.
    W Biblii jest napisane że Jeszua trzeciego dnia zmartwychwstał

    Po tym okresie stanu tak jakby nieświadomości pojawiają się światła i kolory. Niemedytujący mają wtedy tendencje do powracania do wzorców widzenia tego jako coś realnego i znaczącego.
    Wkrótce potem wszelkie te nawyki prowadzą do powrotu do naszego normalnego, sfabrykowanego, konceptualnego sposobu definiowania rzeczywistości i [w wyniku czego] następują ponowne narodziny.

    Biblia nazywa to zmartwychwstaniem.

    W tradycji tybetańskiej mówi się, że proces ten trwa siedem tygodni. Oni mówią, że nie trwa to dłużej niż siedem tygodni. Możesz jednak odrodzić się podczas jednego z kilku etapów [całego tego] procesu, więc czasami może to nastąpić wcześniej.
    Podczas praktyki medytacyjnej w systemie dzogczen rzeczy stają się coraz bardziej subtelne i nawet solidne obiekty [ciała stałe] powracają do źródła, [a następnie] przejawiają się jako esencja wszelkich dynamicznych zjawisk, czyli światło.
    Różne kolory korespondują z pięcioma elementami: przestrzeni, wiatru, wody, ognia i ziemi, które powinny być traktowane jako wymiary energetyczne.
    Używa się odosobnienia w ciemnościach, które jest bardzo ważną praktyką [w dzogczen]. Zaraz się do tego odwołam.
    Odosobnienie to odbywa się w całkowitej ciemności i dlatego trzeba wtedy poradzić sobie ze wzniesieniem sposobu postrzegania kontinuum własnego ciała i umysłu w środowisku, w którym nie ma punktu zaczepienia do tego, co widzisz, jak wysoki jesteś [itp.]

    Mistrz bonpo Lopon Tenzin Namdak wyjaśnia
    że istnieją pewne praktyki nazywane Tregczio
    [tłum. zapisywane również: Trekcho, Trekchöd]
    które redukują ciało do cząstek atomowych.
    Natomiast kolejna seria praktyk nazywana Thogal [tłum. zapisywane również: Thogjal] jest już prawdziwym zjawiskiem świetlnym [mającym miejsce], gdy atomy te rozłożą się do postaci czystego światła. Kilkoro z jego uczniów było świadkami zjawisk tęczowego ciała w Tybecie wschodnim.
    Ostatnio, mnich bonpo ‘Rakshi Togden’, który zmarł na przełomie stycznia i lutego 2001 roku zamanifestował wszystkie te fenomeny świateł, tęczy, dźwięków, perfumowych zapachów w klasztorze oddalonym od Lhasy o dwa dni drogi.
    Chińskie praktyki taoistyczne nakierowane na uzyskiwanie nieśmiertelności wydają się czasami również przejawiać wszystkie te fenomeny, rozpuszczania się i znikania ciała bez oznak rozkładu.
    Ciało świetliste miało również miejsce w przypadku Swamiego Ramalingam, tamilskiego siddha-jogina, który zmarł w 1874 roku. Są naoczne świadectwa, które Brytyjczycy mają odnotowane w swoich rejestrach dotyczących całej tej sytuacji Swamiego Ramalingam. On wciąż pojawia się swoim uczniom [w doświadczeniach wizyjnych lub poprzez namacalne zmaterializowanie się].
    Wnioski z analizy świadectw dotyczących ciała tęczowego
    Posiadając te wszystkie świadectwa dotyczące rzeczywistości tego zjawiska mamy:
    (A)
    Fakt paranormalny utrwalony w literaturze w wielu różnych kulturach.
    (B)
    Wystarczającą ilość przykładów z ostatnich czasów potwierdzoną przez naocznych świadków, w tym również ludzi Zachodu
    (C)
    Wszystkie relacjonowane przypadki zdają się dotyczyć osób, których duchowa praktyka predysponuje (!) do [zamanifestowania] tego typu zjawiska. Duchowej praktyce towarzyszy wysoka moralność i motywacja. Nie ma doniesień [o przypadkach tęczowego ciała], w których elementy te nie występowałyby.
    [tłum. Relacja Reutersa o prostym mnichu Hua Chi – linki: wideo, artykuł. Mnich przez ostatnie 20 lat jako główną swoją praktykę wykonuje „Przyjmowanie Schronienia w Trzech Klejnotach”. Jest to pierwsza z pięciu wstępnych praktyk Ngondro wzmiankowanych w tłumaczeniu artykułu: Stadia treningu joginów (ngakpów) według buddyjskiej tradycji tantrycznej (link).
    Praktyka angażuje ciało (wykonywanie pokłonów), mowę (mówienie mantry) oraz umysł (utrzymywanie wizualizacji). Motywacją jej wykonywania jest bodhicitta – czyli motywacja przynoszenia pożytku wszystkim istotom oraz dopomożenia im w osiągnięciu oświecenia. W treningu dzogczen, po ukończeniu wszystkich pięciu praktyk wstępnych przechodzi się do dalszych praktyk, doprowadzających do ostatecznego rezultatu – osiągnięcia kompletnego oświecenia i zamanifestowania tęczowego ciała]
    (D)
    W niektórych przypadkach filozoficznym tłem, w obrębie którego zjawisko to manifestuje się jest generalnie bardzo radykalny punkt widzenia odnośnie zjawisk materialnych. Tak więc to zależy od sposobu w jaki się myśli. Myśli są kluczem.
    [tłum. Całkowita dematerializacja ciała występująca w momencie uzyskania tęczowego ciała przez jogina praktykującego dzogczen zdaje się być osiągnięciem bardzo szczególnym i bardzo rzadkim.
    Mniej szczególnymi oznakami bądź zapowiedziami powodzenia w duchowej praktyce są pojawiające się na ciele jogina charakterystyczne znamiona.
    Przybierają one m.in. formy kluczowych dla procesu praktyki sylab tybetańskich
    (np. OM, AH, HUNG).
    Mogą również przyjmować formę yidama (bóstwa medytacyjnego), którego praktyce szczególnie poświęca się jogin (np. Wadżrapaniego, Mańdziuśrego, itp.)]

    http://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/12/kryptookultyzm-w-religiach-abrahamowych-antyokultystycznychmistycznych/

    Teraz dopiero widać jak wyjątkowa jest jedyna słuszność
    i że wcale nie trzeba się na nic nawracać żeby osiągnąć postępy na drodze duchowego rozwoju.

    Każda tradycja ma swoje własne nazwy ale efekty te same.
    Może warto wypracować własną Rodzimą metodę osiągania tęczowego ciała
    i nazywać je w naszej tradycji np Ciałem Swarożym?

    • Ktoś pisze:

      W praktyce bardziej ważna jest intencja niż technika. Można sobie dowoli „błyszczeć i piszczeć” a i tak nie odrodzic się w niebie. Można takze olać takie „bajery rowery” i się tam odrodzić bez wahania.

      Wiem, że sie czepiam ale jako Potwór mam obowiązek z przekąsem zauważyć iż obceni „medytujacy” idą drogą Asów. Poszukują mocy, świetlistych bajerów i tym podobnych w sumie przeszkadzajacych w praktyce pierdów.

      Ten świat jest dwubiegunowy – dwupłaszczyznowy. Sztuką jest znaleźć z niego wyjście w 3 płaszczyźnie. Ulegając takim „bajerom” (myląc efekt z celem) tylko oddalasz się od niego.

      Poczatkujący buddysci i zeniści nie nawidzą praktyki z koanem MU. Ale odpowiednio praktykując można za MUUkać cały świat sprawiająć iż stanie się w całości (Planeta i zawartość) Tęczowym Ciałem. W czym tkwi sekret MU? Kto poprawnie odpowie dostanie podobno drogocenną nagrodę. ;D

      MMMUUUUUUUUUU ………

      • Maria_st pisze:

        MMMUUUU —-muczy KROWA………lubie to muczenie…która to bogini jestprzedstawiana jako krowa ?

      • Mezamir pisze:

        To co się z nami stanie po śmierci w stanie pośrednim między życiem a życiem
        zależy od tego co mamy na myśli w trakcie umierania,jakie emocje nam towarzyszą.

      • Ktoś pisze:

        A jak myślisz o czym będziesz myślał umierając jak całe życie myślałeś o „prywacie”?
        JA to , JA tamto, JA siamto …..

        PS. Tak, takimi pytaniami mistrzowie sprawdzają umysły uczniów czy są gotowe na wiedze.
        Ich motywacje i rozumienie.

    • margo0307 pisze:

      Już Hipokrates powiedział: „Jeżeli nie jesteś gotowy do zmiany swego życia – nie możesz oczekiwać pomocy ” 🙂

      Mezamir pisze: „…15:53: “Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność”…

      … Swami Ramalingam. On wciąż pojawia się swoim uczniom [w doświadczeniach wizyjnych lub poprzez namacalne zmaterializowanie się]…”

      [ wszystko ] … więc zależy od sposobu w jaki się myśli. Myśli są kluczem…” 😀

      Baird T.Spalding w swojej książce „Życie i Nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu” opisuje swoje doświadczenia i wnioski z uczestnictwa w 11-sto osobowej ekspedycji, jaka miała miejsce w 1894r, w góry Himalajów…
      Opowiada o spotkaniu Mistrzów, którzy wyrazlili zgodę by uczestnicy ekspedycji mogli obserwować ich życie i działalność z bliska oraz czynić z tych obserwacji notatki…
      Spalding twierdzi, że w jednej ze świątyń w Himalajach, znajduje sie kronika spisana przez jednego z Mistrzów o … Janie Chrzcicielu…
      Opowiada, że zapis w kronice stwierdza, iż Jan Chrzciciel żył pośród tego ludu i pobierał nauki od tamtejszych Mistrzów… Pomimo, że Jan uosabiał ogromną wiedzę i miał wielki umysł, nie doszedł jednak do dogłębnego jej [tej nauki] poznania, gdyż:
      Cyt. „.. gdyby urzeczywistnił ją w sobie w pełni – ‚ nie skosztował by śmierci na wieki ‚… ”
      Spalding opowiada…, że wszyscy Mistrzowie byli wyzwoleni od fizycznej śmierci – zabrali swoje ciała ze sobą i mogą powracać w nich w każdej chwili kiedy tylko zechcą…
      Spalding zaświadcza, że rozmawiał z takimi Mistrzami…
      Mistrzowie twierdzą, że niczym tak naprawdę nie różnią się od innych ludzi, poza tym, że każdą ludzką istotę postrzegają jako Chrystusa o ludzkim odbiciu…, że Chrystus – ta właściwość Boża – jest dla nich oczywistością we wszystkich…🙂

      Z kolei Elżbieta Nowalska w książce „Miłość Nieba i Ziemi”, opartej o przekazy ze Świata Energii, m.in. pisze:

      Cyt: „.. Eliksir szczęścia znajduje się w nas!..
      Źródłem wszelkich nieszczęść jest brak komunikacji człowieka samego ze sobą, brak rozumienia siebie a przez to – mało efektywe wpływanie na to, co dzieje się z ciałem, na teraźniejsze i przyszłe zdarzenia życia…

      Jedynym narzędziem, jakim możemy operować w sferze niematerii jest aktywizacja naszego potencjału myśli i uczuć…

      W Epoce Wodnika – Epoce Serca istnieje jeden, wielki nieprawdopodobny cel – osiągniecie takiego scalenia materii i energii, ciała i ducha, że
      zaczynają ich dotyczyć te same prawa [!!!] 😀

      To początek nieprawdopodobnej perspektywy – wpływania swoją wolą, uczuciami, myśleniem na to, co dzieje się w materii…

      To jest Rozwój Duchowy – przyspieszanie zmian z bycia odtwórcą życia – na bycie jego kreatorem.
      Rzecz toczy się o wielką stawkę – o Cud Wewnętrznego Przemienienia…😀

      Nową Epokę czynią ludzie, wszystko inne im towarzyszy… „

  7. Maria_st pisze:

    wow i moj komentarz wcielo….
    Może warto wypracować własną Rodzimą metodę osiągania tęczowego ciała
    i nazywać je w naszej tradycji np Ciałem Swarożym?……….

    mnie sie ze swarem kojarzy oraz rogiem jednorożca……
    ciało teczowe, swietliste—–to NATURAlne dla mnie okreslenia…piekne…….i jakże przybliża ŻRÓDŁO
    ŚWIATŁO

    Tęcza—– pryzmat swiatła……

    • Ktoś pisze:

      Chciałem sprzedać drogę na skróty ale jak NIE to NIE. ;p

      Róbta co chceta. Ja się ide wylegiwać na Swarogu. 😉

      • Maria_st pisze:

        Chciałem sprzedać drogę na skróty
        za wiela ?
        napisz jaka a zobacze …może pojde nia na skróty……często jeśli sprawdzona…warto skorzystać…….

        Ty mi nie wal tu słowami…róbta co chceta…….tylko PISZ i TYLA…..krótka gadka jeśli sa skróty….

      • Ktoś pisze:

        W sumie po znajomości to za darmo chciałem ale teraz to sam juz nie wiem,.

      • Maria_st pisze:

        W sumie po znajomości to za darmo chciałem ale teraz to sam juz nie wiem,.

        musi byc za darmo…darmo otrzymales darmo dajesz
        a zreszta na koncie mam 0…………..moze tak ma być

      • Ktoś pisze:

        Droga jest prosta i opiera sie na zrozumieniu czym naprawdę jest MU bedące odpowiedzią w koanie „czy pies ma naturę Buddy”.

        Większość grzęźnie na intelektualizacji pytania TAK, NIE (MU literalnie znaczy NIE).
        Reszta grzęźnie na złym MUkaniu. Tylko nielicznym sie udaje to przejść na takiej samej zasadzie jak
        czasami w opisach jest „mnich usłyszał dzwięk dzwonów i uzyskał oświecenie”.
        Poprawne MUczenie tez to potrafi i jest znacznie prostsze niz uzyskiwanie kontroli nad żywiołami
        które z racji bycia pod kontrolą mogą nie chcieć współpracować.

        Diamentowa Dharma MUczących Potworów, chyba szkołę taka założe.
        Brzmi równie fajnie jak Dharma Jednego Palca. ;p

        PS. „Lingamowanie” tez jest fajne ale jak nie ma zupełnej szczerości i bezwarunkowego oddania z wyrzeczeniem się własnych korzyści to hmm .. może być ciężko się zespolić.

      • JESTEM pisze:

        „Diamentowa Dharma MUczących Potworów, chyba szkołę taka założe.”

        Brzmi.

  8. Mezamir pisze:

    „Drzewa są w całej Polsce po prostu bandycko ścinane,jak w Palestynie gdzie chazarska dzicz wycina, pali stare Palestyńskie drzewa oliwkowe”.
    http://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/19/katolicki-wandalizm-i-pogarda-wobec-matki-natury/#comment-36553

    http://bialczynski.wordpress.com/2011/05/20/fotoraport-z-3-maja-2011-roku-kolejne-drzewo-otrzymalo-imie-a-12-przygotowano-do-nadania-imienia-w-swieto-kupaly/

    http://wawalove.pl/Sprzeciw-wobec-masakry-drzew-w-Ogrodzie-Krasinskich-a7783

    http://www.stopquadom.pl/
    Nowa debilna moda z zachodu.
    Las to nie jest tor wyścigowy dla znudzonych życiem gówniarzy
    którzy dostali od starych kłady po to by rodzice mieli z bachorami spokój.
    Do lasu się idzie odpocząć i pooddychać świeżym powietrzem,posłuchać ptaków itp
    a nie wdychać smród spalin i słuchać hałasu silników albo omijać doły i zrytą ziemię.
    Zero tolerancji dla brudasów.

    http://stopnwogdansk.blogspot.com/2011/02/czy-polsce-grozi-utrata-parkow.html?zx=2d0bad1927456dc
    http://dakini.org.pl/po/dla-ziemi/u-ratujmy-jezioro.html

    • Ktoś pisze:

      Nie moda tylko celowa, bezmyślna łapówkarska metoda przygotowywania uzbrojonych terenów miejskich pod budownictwo.

  9. Mezamir pisze:

    MMMUUUU —-beczy KROWA

    :DDD Kracze jak sowa😄

    Beczy baran😀 Krowa muczy

  10. Mezamir pisze:

    MMMUUUU —-beczy KROWA………lubie to muczenie

    Krowa muczy,krowa buczy,pewnie by coś zjadła
    już dobiera się do wędlin
    już dobiera się do sad-ła😀

    Nich to trwa😀

  11. Dawid56 pisze:

    Myślę ,że to co Ktoś pisze o 3 wyjściu ma bardzo głęboki sens, o trzecim wyjściu ze świata dwubiegunowego( wyjścia z koła narodzin i śmierci, albo jak kto woli wyjścia ze spirali życia i śmierci).To tak jakby móc wreszcie opisać galaktykę w której cały czas sie mieszkało, patrząc na nią z zewnątrz.

    • Ktoś pisze:

      Czym jest „Stworzyć swiat”
      – można rozumieć literalnie jak obecnie,
      – można nieliteralnie jako zakończyć wojne, przywrócić pokój, dać ludziom możliwość bezpiecznego życia.

      Kiedyś „światem” nazywano „swój dom”. Przestrzeń jaką omiotła świadomość mieszkańca.

  12. Za 5 mld lat, kiedy wyczerpią się zapasy wodoru w jądrze, reakcja termojądrowa w jądrze Słońca zatrzyma się, a sama gwiazda przemieni się w czerwonego olbrzyma. Helowe jądro gwiazdy zacznie się zapadać zwiększając swą temperaturę, a jej otoczka (części zewnętrzne) ekspandują i stygną. Jasność gwiazdy pozostaje w tym okresie w przybliżeniu stała, promień szybko rośnie, a temperatura powierzchniowa szybko maleje. Głównym źródłem energii gwiazdy pozostaje nadal spalanie wodoru, które zachodzi obecnie w cienkiej warstwie otaczającej helowe jądro. W ciągu kilkuset milionów lat Słońce pochłonie Merkurego. Chociaż powierzchnia będzie się ochładzać rozmiary sprawią, że czerwony olbrzym będzie 500 razy jaśniejszy od obecnego Słońca. Na Ziemi, z powodu wysokiej temperatury wyparują oceany, a olbrzym przykryje prawie całe niebo. Jeżeli temperatura w jądrze gwiazdy wzrośnie do ponad 85 milionów °C hel zacznie syntetyzować się do postaci.atomów węgla i tlenu produkując większe ilości ciepła. Reakcja przebiegnie bardzo szybko i spowoduje eksplozję jądra. Zewnętrzne warstwy zatrzymają podmuch wiatru. Jądro będzie się zapadać ponownie i z powrotem wybuchnie. Słońce może powtórzyć ten cykl kilkakrotnie, póki nie przeszkodzi temu węgiel gromadzący się w jądrze. Energia ze stapianego helu uwolni się tak gwałtownie, że gwiazda tak urośnie iż pochłonie Wenus i Ziemię. W końcu zewnętrzne warstwy zaczną uciekać w przestrzeń kosmiczną. Z czerwonego olbrzyma pozostanie samo jądro, zapadające się i spalające resztki helu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s