POGODA na Kwiecień

Za oknem jeszcze śnieg, w nocy przymrozki ……gdzie ta wiosna ?

Pan Tadeusz MRoziński na swoim blogu pisze :
” Pogoda pierwszej dekady kwietnia to czas przełomów i skokowego pojawiania się stanów coraz to bardziej wiosennych. Na początku jeszcze dość zimno, jednak znaczna przebudowa układów barycznych w pierwszych dniach, a szczególnie 2,3 kwietnia połączona z wiatrem silnym i bardzo silnym przyniesie temperatury zwiastujące wiosnę. Podobnie 6,7 kwietnia również przeskokiem nastąpi znaczny wzrost temperatur szczególnie dziennych, połączonych ze zjawiskiem typowo wiosennym wystąpienia znacznych dobowych wahań temperatury. Stan znacznych dobowych wahań tempratury z małymi przerwami i o różnym nasileniu będzie nam towarzyszył do końca miesiąca. Jest to bardzo korzystne zjawisko hamujące topnienie śniegu w ciągu doby i może Nas uchronić przed powodziami. Sam koniec dekady wyraźnie cieplejszy.

Początek drugiej dekady już znacznie cieplejszy z wiatrem słabym zniezbyt dużymi wahaniami dobowymi tempratury, co może spowodować ciągłe topnienie śniegu w górach, a w konsekwencji zagrożenie powodziowe. Od 16,17 nastąpi wzrost wietrzności połączony ze znacznymi dobowymi wahaniami temperatury z czasowym rośnięciem amplitudy tychże wahań, możliwe że do stanu przymrozków, a nawet mrozu. Do końca dekady raczej słonecznie jednak bardzo wietrznie z wiatrem silnym i bardzo silnym. Zmniejszenia siły wiatru należy spodziewać się tuż przed końcem dekady.”…….więcej tu:
http://www.apokalipsa-eden.pl/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Słońce i Natura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

93 odpowiedzi na „POGODA na Kwiecień

  1. Maria_st pisze:

    „Należy sobie uświadomić , że stoimy na początku Małej Epoki Lodowej, cyklicznego zjawiska przyrodniczego powtarzającego się co około 200 lat, którego zamierzchłym opisem tego stanu przyrody są tzw. Plagi Egipskie. MEL charakteryzują się bardzo dużym nasileniem anomali przyrodniczych występujących w krótkim przedziale czasowym. Dotyczy to zarówno zjawisk atmosferycznych jak też sejsmicznych i tektonicznych. Po ustąpieniu skrajnego atku zimy na przełomie marca i kwietnia, oraz

    wzmożonej aktywności sejsmicznej i tektonicznej należy spodziewać się długotrwałej suszy, która potrwa do końca września. Po ustąpieniu wspomnianej suszy nastąpi krótki okres stabilizacji pogodowej. Zima będzie długotrwała połączona ze znacznymi opadami śniegu, oraz bardzo niskimi temperaturami. Jednak jeszcze ten czas nie będzie apogeum MEL. Latem tego roku nastąpi bardzo znaczny wzrost populacji owadów, co uruchomi nowe łańcuchy pokarmowe, a to z koleii przeniesie się na wzrost populacji

    zwierząt wyżej zorganizowanych do stanu plag egipskich. Takie zachowania przyrody bez wątpienia wywołają szereg różnego rodzaju chorób zakaźnych, przechodząc w stan epidemii. W Europie, Azji i Afryce sprawy wyżywienia poza suszą może pogorszyć nalot szrańczy, a stan zdrowia masowe występowanie kleszczy. W Ameryce przekroczony zostanie stan krytyczny w populacji mrówek ognistych i pszczół z południa, które już dziś stwarzają poważne zagrożenie.

    MEL-Mała Epoka Lodowa ”
    http://www.apokalipsa-eden.pl/

  2. Mezamir pisze:

    Przychodzi Ziemia do ginekologa i mówi:
    panie doktorze,wiosna mi się spóźnia.

  3. Mezamir pisze:

    Poprzez swoje przy­cią­ga­nie gra­wi­ta­cyjne, Księ­życ i pla­nety znie­kształ­cają kształt orbity Ziemi i nachy­le­nie jej osi wzglę­dem orbity, powo­du­jąc sub­telne zmiany w inten­syw­no­ści docie­ra­ją­cego do nas świa­tła słonecznego.

    „Uważa się teraz, że, zmie­nia­jąc poziom nagrze­wa­nia docie­ra­ją­cego do róż­nych sze­ro­ko­ści geo­gra­ficz­nych, zmiany te grają klu­czową rolę w powo­do­wa­niu ogrom­nej eks­pan­sji lodu polar­nego, cha­rak­te­ry­stycz­nej dla epoki lodow­co­wej”, tłumaczy.

    http://astrolog.pl/aktualnosci/astronomowie-znalezli-dowod-na-twierdzenia-astrologow/

    • Maria_st pisze:

      „MAŁE EPOKI LODOWE POJAWIAJĄCE SIĘ CO 200-210 LAT

      Trwający już poczatkowy stan Małej Epoki Lodowej, co sygnalizowałem w 2010 roku obejmuje swym zasięgiem rejony świata, które również zostały wcześniej wskazane. Dotyczy to szczególnie krajów tzw. cywilizacji zachodu. Tam to tegoroczna zima jest szczególnie dotkliwa i nie jest to atak ostatni, gydyż do początku kwietnia 2013r zima da się jeszcze mocno we znaki. MEL to nie tylko okresy skrajnie mroźnych i śnieżnych zim, okres innych anomali pogodowych w roku 2013 czeka cały glob. Potężna susza, która niemalże błskawicznie zajmie miejsce zimy zacznie się od kwietnia i potrwa do września. Latem tego roku w USA, a także w Europie mogą wystąpić burze piaskowe zrywające pył z dużych połaci pól uprawnych nie ograniczonych miedzami i zadrzewieniami, czy zakrzewieniami śródpolnymi. Jest całkiem możliwe, że doczekamy zjawisk znanych w historii jako „Plagi Egipskie”. Miejscowe nadmierne rozmnożenie owadów pobudzi łańcuch pokarmowy dla innych organizmów i tak mogą wystapić niekontrolowane wzrosty innych populacji organizmów żywych. Dużym zagrożeniem dla upraw rolniczych w Europie poza suszą mogą być inwazje szrańczy z terenów Azji jak i Afryki, odpowiednio dla wschodu i zachodu. Historycznie ów owad dolatywał do Sztokholmu, może też dojść do rozmnożenia rodzimych szarańczaków, bądź innych owadów. Rozszerzeniu tych zjawisk sprzyja bardzo niestabilna sytuacja polityczna w Afryce i Azji, dotychczas trzymająca pod kntrolą populację tych owadów. Propagacja wprowadzenia do europejskiego menu owadów, a szczególnie szarańczaków z podkreśleniem ich walorów odżywczych i smakowych jest przemyślanym działaniem mającym nas przygotować na taką ewntualność.” więcej tu :
      http://www.apokalipsa-eden.pl/

      • margo0307 pisze:

        Cyt.”..Trwający już początkowy stan Małej Epoki Lodowej,… Dotyczy to szczególnie krajów tzw. cywilizacji zachodu. Tam to tegoroczna zima jest szczególnie dotkliwa i nie jest to atak ostatni, gdyż do początku kwietnia 2013r zima da się jeszcze mocno we znaki…”
        No i proszę…..
        Cyt.” Silne śnieżyce, porywisty wiatr i deszcz uderzyły we wtorek [ 09-04.]w USA…

        Po kilku wiosennych dniach śnieg zasypał drogi… Pojawiło się też kilka tornad…
        Podaje portal Losy Ziemi.

  4. Ktoś pisze:

    Co tam wiosna, ważne że Judasz będzie miał ta swoją wymażoną 3 Wojnę Światową jaką właśnie próbuje rozpętać koniem trojańskim globalistów czyli podstawionym Kimem.

    Bo Judasz wbrew plotkom to wcale nie Osoba. To Nacja. Pierwotnie Judaszem były ludy Judei czyli „ukochani” Jude. To oni zdradzili „chrystusa” czyli Kaganat Indoeuropejczyków jaki powstał po działalnosci „króla Artura” vel naszego Piasta Kołodzieja (ta dynasta jest niedoszacowana czasowo i zył on znacznie wcześniej niz podają). Pierwotnie „chrystusem” był Piast Kołodziej – Król Królów Kaganatu a 12 apostołów było królami 12 prowincji w tym Judei. I jak w ewangeliach Judea (judejczycy) zdradzili „chrystusa” spiskując przeciwko Słowianom z Arabami za co zostali ukarani przez tych drugich wygnaniem z Jerozolimy. I tak jak w ewangeliach gdzie „zdrajca Judasz” notorycznie łazi za „chrystusem” tak zdradzieccy żydzi łażą i przywłaszczają sobie dorobek Słowian. Ukrzyżowaniem pierwotnym był rozpad Kaganatu Słowian przerobiony później na kłamliwą bajeczke o rabi żydku by ukryć legendy ludów Kaukazu o działalności Króla Królów – Piasty Świata.

    Bo sama nazwa Piast Kołodziej jest bardzo ciekawa. Piast to od PIASTY – OSI ŚWIATA którą jest Budda Wiaroczana (czy Budda Fizyczny związany z ta linią KRAKuczczhanda)(http://pl.wikipedia.org/wiki/Wajroczana) a przydomek KOŁODZIEJ pochodzi od

    „Koło Dharmy – jest ważnym symbolem buddyzmu. Odnosi się ono zarówno do koła życia składającego się z sześciu sfer egzystencji, czyli samsary (kręgu narodzin i śmierci, świata cierpienia dukkha) jak i do nauczania (ośmiorakiej ścieżki) Buddy Siakjamuniego, o którym mówi się, że puścił w ruch Koło Dharmy.” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Koło_Dharmy)

    i znaczy KRECĄCY KOŁEM DHARMY.

    W tej bajce Wawel to co pod nim jest wazne dla naszej historii dlatego podziemi strzeże Bestia Watykańska i mityczne pordelanowe miny semickich nazistów jahwe.

    • Maria_st pisze:

      Ktos mam pytanie, bo tu nawiązałes do Buddy….czy to wszechwidzące oko Buddy na ,,,,,,,,,swiatyniach Tybetańskich dotyczy Jego ?

    • Maria_st pisze:

      „(czy Budda Fizyczny związany z ta linią KRAKuczczhanda)—jak mam to rozumiec fizyczny Budda
      a tu cos ciekawego przeczytałam : „Słowo dharma pochodzi od źródłosłowu dhr – nosić, podtrzymywać, podpierać (por. polskie dzierżyć, greckie thronos, angielski throne i polski tron).”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Dharma
      tron…….jakos mi sie skojarzył z Metatronem….
      a ten obrazek
      http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://images.fanpop.com/images/image_uploads/Dharma-lost-788228_1024_768.jpg&imgrefurl=http://www.fanpop.com/clubs/lost/images/788228/title/dharma-wallpaper&h=768&w=1024&sz=147&tbnid=8H0jr8WF33PIJM:&tbnh=92&tbnw=123&zoom=1&usg=__NqG2IYwSLeBunhkhbrVTCXiWToQ=&docid=XSvwyJNV3QTisM&hl=pl&sa=X&ei=brRhUb-hHsPRtAbiu4HYAg&ved=0CF4Q9QEwCA&dur=7035
      przypomnial mi co mowil pan Tomasz Kuriata…o kształcie piorunów….a jaki to bożek zwiazany jest z piorunami?

      • Ktoś pisze:

        Fizyczny znaczy istniejący jako osoba w tym świecie, medytacyjny to idea (w dużym przybliżeniu).

      • Ktoś pisze:

        Mi to w środku przypina GĘŚ bądź LABĘDZIA.

      • Maria_st pisze:

        Mi to w środku przypina GĘŚ bądź LABĘDZIA.

        Oj tam……nie zwrocilam na to uwagi, ale moze mialo to przypomniec mi moj sen…….snił mi sie przelot bialych ptakow…nie pamietam czy to byly gesi czy labedzie—wiem ze biale…..2 z klucza znizylo lot i przelecialy po mojej lewej stronie, prawie mnie dotykajac, poczulam ich bliskosc

    • margo0307 pisze:

      Ktoś pisze: „..W tej bajce Wawel to co pod nim jest ważne dla naszej historii ..”

      „.. Etymologia Wawelu, wywodząca się od słowa Wąwelnia, Wąwelnica, oznaczającego suche miejsce położone na wodzie lub otoczone wodą.
      Czyżby wykorzystywano je do medytacji lub obrad?
      Czakram to swoisty rodzaj promieniowania ziemskiego z pewnymi uwarunkowaniami kosmicznymi.
      ” Słowo to pochodzi od pierwiastka “czar” oraz “kri”, a jego podstawowym znaczeniem jest “koło”, kojarzone z kołem astralnym lub mistycznym.
      Generalnie zrozumienia czakry należy się doszukiwać w filozofii indyjskiej, w połączeniu z jogą, gdzie istnieje teoria łącząca się z otwieraniem i zamykaniem czakramów człowieka.
      Energia jest podstawowym składnikiem ludzkiego ciała, dlatego tak ważna jest znajomość jej funkcjonowania.
      System energetyczny Ziemi również jest oparty na czakramach.
      Zgodnie z wierzeniami czakram mający oddziaływać na ludzi, a pochodzący z głębi ziemi, znajduje się w obrębie starych ruin kościoła, w kaplicy świętego Gereona, budowli pochodzącej z XI wieku, a zbudowanej z różnych elementów kamiennych.
      Energia, jaka ma z niego płynąć, jest w kształcie wirującego krzyża, czy też czteroramiennego wiatraka, którego ramiona się zwiększają lub zmniejszają w zależności od sytuacji. Wiruje ona lewoskrętnie, co mistycy uznają za korzystne dla człowieka.
      Ma powodować pewną harmonię w umyśle człowieka, wzrost wiedzy, większą jej kumulację oraz poprawność myślenia…
      http://oroasor.wordpress.com/zaklamana-historia-czakramy-na-wawelu/

    • Mezamir pisze:

      „Jeśli chodzi Kole dar (kolenda-Koleso-Kalendarz – Koło Czasu i konotacje z Piastem Kołodziejem – kręcącym Kołem czasu to jest to prawidłowe w odniesieniu do tytułu kagana i kaganboga – naczelnego wodza i kapłana – władzy wykonawczej Sistanu (kaganbog) oraz króla reprezentującego boga na ziemi – kagana – Koło Dziejów, Kołaka, Kolaksaisa.

      To nie konkretne osoby a tytuły i zjawiska porządku kosmicznego i przyrodniczego.”-CB

      • Maria_st pisze:

        legenda o Piaście Kołodzieju…..
        „uż obok domu Piasta i Rzepichy, gdzie trwała w najlepsze wesoła zabawa, biesiadnicy zauważyli przechodzących wędrowców. Widać – przyprowadzić ich tu musiał gwar i wesołe pieśni, które z domu Piasta rozchodziły się na całą okolicę. Ktoś z gości zwrócił uwagę Piasta na wędrowców przechodzących obok jego domu, choć i on, i Rzepicha obawiali się, czy starczy im zapasów w spiżarni, aby niczego na stołach nie zabrakło, postanowili zaprosić ich na ucztę.

        Goście z wielką chęcią przystali na to zaproszenie, widać, znali tutejsze obyczaje, bo gdy tylko zobaczyli kilkuletniego chłopca z płową czupryną – zrozumieli, że będą mieli honor uczestniczyć w pradawnym obrzędzie. Sam Piast też uznał, że czas już tego dokonać, wezwał synka do siebie, ale zanim zdecydował się przyciąć jego piękne, złote włosy popatrzył w stronę obu wędrowców, coś w ich spojrzeniach podpowiedziało mu, że ten honor powinien oddać właśnie im i poprosił swoich tajemniczych gości o to, aby to oni dokonali postrzyżyn…….
        ..gdy postrzyżyn tych dokonywali jeden z wędrowców nadał chłopcu imię – Ziemowit.
        Dumnym i przejętym rodzicom powiedzieli, że ich syna czeka wielka przyszłość, a i imię samego Piasta Kołodzieja będzie po wiek wieków sławne ……..
        Szybciej niż mogli przypuszczać – zapowiedź wędrowców zaczęła się ziszczać, gdy po ich odejściu Rzepicha po raz kolejny zajrzała do spiżarni – nie mogła uwierzyć własnym oczom… choć uczta trwała już długo, niemal nic z zapasów nie ubyło! Widząc jak godnie i bogato przyjmuje ich Piast z Rzepichą goście z coraz większym uznaniem patrzyli na tak hojnych i mądrych gospodarzy, którym widać nie brakło mądrości, ale też chęci do pracy, żeby tak wspaniałą ucztę przygotować…..”
        więcej tu :
        http://www.legendy.pl/1468-legenda-o-piascie-kolodzieju.php

      • Ktoś pisze:

        Sugerujesz, że Piast Kołodziej to był taki chłopek roztropek co widłami miesiące w kalendarzu zmieniał?

        Co może odnies się do tego:

        „Ponadto, w przeszłości, Budda imieniem Krakuczanda (Krakućhanda) pojawił się na świecie. Jeżeli mężczyzna lub kobieta usłyszy imię tego Buddy i szczerze będzie mu się przypatrywać, czcić lub wysławiać go, to ta osoba stanie się Wielkim Królem Brahmą w zgromadzeniach tysiąca Buddów tego Pomyślnego Eonu i tam otrzyma doniosłą przepowiednię.”

        Król Dharmy, Król Królów mówi ci to coś?

        Skąd się wzięły buddyjskie pamiątki na naszym terenie? Z nieba spadły? Ptaki w dziobach z Indii przytargały?

        Nie. Są lokalne ale ty masz nie wiedzieć bo Polska Serce Świata ma być martwa a juz nie daj yahwe by na tronie w Krakowie zasiadł SŁOWIAŃSKI Król Dharmy bo to wywali cały satanistyczny plan podboju świata. Do kogo się modlił hinduski premier jaki kiedys tam zwiedzał Wawel? Do kamienia czy ducha istoty tam bytującego?

        Chrobry walczył z CHRISTOS na Rusi. Kim byli CHRISTOS skoro to nie katolicy (chrzeascijanie wedle katoobłudników z KK).
        HRI to sylaba mandala Buddy Amitabhy – HRI-STOS to czciciele tego Buddy. Uczniowie Awalokiteśwary co miał chram w Gobekli Tepe. Proste?
        CHRISTOS- buddyści vel rodzimowiercy siła nawracani poprzez wymordowywanie przez poboznego an wskroś siepacza Chrobrego.

        .
        Jest kilka czy nawet kilkanascie przepowiedni wiążących się z Polską, Krakowem, Krakiem (Buddą Wairoczaną), buddyjskimi (chrześcijańskimi naukami) ale nie dryjmy ze strachu pod płotem okupacyjnych pojęć iż jesteśmy małpami co „kalendarz widłami zmienialy”. I dawajmy się nadal robić w bambuko tak politycznie i gospodarczo jaki i religine czy swiuatopoglądowe.

      • Maria_st pisze:

        Z tymi Buddami to zaczynam sie gubic……:
        ” Komentarz:

        Krakuczanda znaczy zarówno zwycięska kontemplacja, jak i wieloraka kontemplacja. Kiedy tekst mówi, że już poprzez samo usłyszenie lub recytowanie imion tych Buddów istoty nie popadną w stany niedoli, to ważne jest, aby zrozumieć, że oznacza to, iż musimy przestać czynić zło. Jeśli po usłyszeniu tych imion nadal czynimy zło, to ciągle możliwe jest, że wpadniemy do piekieł. Ludzie, którzy mówią, że kiedy teraz usłyszeli już imię Buddy, na pewno unikną piekieł i używają tego jako wytłumaczenia przy popełnianiu morderstwa czy podpaleniu i angażują się we wszelkiego rodzaju aspołeczne zachowania, i tak w nie wpadną. ”
        http://mahajana.net/teksty/sutra_jizo/13.html

      • Maria_st pisze:

        Ktoś….”Jest kilka czy nawet kilkanascie przepowiedni wiążących się z Polską, Krakowem, Krakiem (Buddą Wairoczaną), buddyjskimi (chrześcijańskimi naukami) ale nie dryjmy ze strachu pod płotem okupacyjnych pojęć iż jesteśmy małpami co “kalendarz widłami zmienialy”
        Może napisz troche o tych przepowiedniach, ja z checia sie zapoznam

      • JESTEM pisze:

        Na terenach dawnej Polski też była Atlantyda.
        Bursztyny są symbolem świadomości. ŚWIADOMOŚĆ – ŚWIA- SIWA (sziwa) – DOMOŚĆ… Dom świadomości… Może Polska jest takim Domem?
        Ale Słowian to ja bym zostawiła w spokoju. Dosyć już wybraństwa i wywyższania się jednych nad drugimi. To takie… męskie – w sensie że z umysłu, a nie z serca. Komu nie dosyć wybraństwa i wywyższania się, ten będzie kontynuował świat wojen, walki i cierpienia.

        Zapieczętowane szmaragdowe serce… zapieczętowana świadomość…
        Co znaczy „Hare Kriszna” na przykład… Podobno „HARE” znaczy SERCE Boga.
        To serce Kriszny to jego żeńska część, boginiczna… to zamknięta w sercu Kriszny BOGINI.
        Zapieczętowana została na wiele tysiącleci… Żeby patriarchalny świat mógł się rozwijać.
        UMYSŁ to BÓG… jak „WIELKI DUCH”.
        ŚWIADOMOŚĆ to BOGINI… jak „WIELKA DUSZA”.

        Obecny symbol TAO, DAO

        jest przedstawiany w ten sposób, że czarne pole otacza maleńkie białe pole po jednej części, a białe pole otacza maleńkie czarne pole w drugiej części…
        Tam gdzie duże pole ŚWIADOMOŚĆ, tam umysł maleńki, a tak gdzie duże pole UMYSŁU, pole świadomości maleńkie. Ogólnie, biorąc pod uwagę oba pola, harmonia jest zachowana, ale w każdym z tych pół OSOBNO harmonia świadomości i umysłu jest mocno zróżnicowana.

      • Ktoś pisze:

        1. Mezamir pytanie: co na tym posągu robi to coś zwane kłamliwie „gwiazdą dawida”


        (Kamienna statua Buddy Akszobi w Katmandu
        Stone statue of Akshobhya Buddha in Kathmandu).

        Posag jest na wskroś nieżydowski bo żydostwo od lat walczy z buddyzmem a gwiazda kłamliwie zwana zydowską widnieje na jego piersi.
        Wiesz co mozna osiągnąć stosująć we właściwy sposób we właściwym miejscu i czasie ten znak?

        Tak samo jest z Budda Krakuczandrą. Tyle, że ten został wymazany bo ich pokonał.

        2. Legenda o Piascie Kołodzieju – no wypisz wymaluj „cudowne rozmnożenie chleba i ryb nad jeziorem” czy mnozenie wina z wody. I tez zaraz będzie wrzask partyjotów o „burzeniu narodowej świętości” zwanej ZAKŁAMANIEM.

        3. Przepowiedni o Polsce jest mnóstwo. Wszystkie koncentrują się wokoło faktu iż z naszego kraju odrodzi się MORALNOŚĆ i przywrócone zostaną nie splamione semickim sodomizmem czy katoobłunictwem Nauki vel Słowo BOGA. Wszystkie wiążą się z osoba zwaną „40 i 4” na jaką wskazywał Mickiewicz i jaka wedle o Klimuszki ma pochodzić z Krakowa.

        Odrodzenie chrześcijaństwa – to odrodzenie w duchu BUDDYZMU (rodzimowierstwa) a nie katoobłędu czy judeosadosodomizmu w nowym bardziej kwiożerczym obliczu. Odrodzenie związane z krakowską czakrą i tradycją Buddy Wairoczany reprezentowaną przez naszego Kraka. To jest ten nasz Mesjanizm – gotowość do głoszenia Nauk Buddów a nie jak sie przyjęło kłamliwie uważać jakiś bujd i banaluk stworzonych przez naszych smiertelnych wrogów. Śmiertelnych dla całej słowiańskiej nacji R1a1.

        I z racji tej przepowiedni od lat nazisemizm z Londynu stara się wszelkimi możliwymi sposobami kontrolować nasz kraj zarówno politycznie jak i gospodarczo czy religijnie bez umiaru fałszując nam historię i kastrując wszelkie informacje mogące przywrócić Narodowi historyczną pamięć o przodkach sprzed najazdu na Polskę nazistowskiej rzeszy krzyżaków i innych chciwych mamony zwyrodnialców yahwe. Polaczki wedle „medrców syjonu” mają drżęć ze strachu pod krzyżem przed karą za nie dość wytężona harówke na rzecz swoich ciemiężycieli.

    • Margosia pisze:

      „… W tej bajce Wawel to…”
      ___
      A może… Babel ?

      http://www2.almamater.uj.edu.pl/104/17.pdf

      • Maria_st pisze:

        Dzięki Margosia za link, z przyjemnościa przeczytam.
        Pisałam, że kiedyś wizualizując Wawel zobaczyłam biały promień / szeroki / który z tamtąd wychodził w niebo…
        Wg Mukiego Babel to nie pomieszanie języków a raczej coś jak dzisiejszy uniwersytet….i zgadzam sie z Nim

        • siola pisze:

          Komu bije Dzwon.

        • Margosia pisze:

          „Wg Mukiego Babel to nie pomieszanie języków a raczej coś jak dzisiejszy uniwersytet…”
          ___
          Coś w tym musi być Maryś…
          Wydaje mi się wielce prawdopodobne, co napisał pan Piotr Makuch odnośnie Wawelu… 🙂
          A widziałaś Maryś tą załączoną fotkę podpisaną:
          „Babel – ziggurat w Babilonie” ?

          • mały budda pisze:

            http://www2.almamater.uj.edu.pl/104/17.pdf

            CiekaweNAJSTARSZE KRONIKI POLSKIE
            W jednym z dziewięciu rękopisów Kroniki wielkopolskiej18,
            źródła, które jako pierwsze wspomina nazwę Wawel, zawartym
            w tak zwanym Kodeksie Sędziwoja z Czechła19, kryje się słowo
            będące potwierdzeniem mojej teorii. W manuskrypcie tym na
            określenie wzgórza i zamku w Krakowie użyto słowa Babel!
            Dopiero później przekreślono je i zastąpiono słowem Wawel.
            Odpowiedź.

            Jakoś w moim odczuciu nie darzę miłością Wawelu.
            Kocham miasto nad Wartą, jakoś mnie do Wawelu nigdy nie ciągnęło.
            Jedynie jak przeczytałem słowa: ,, dziewięciu rękopisów Kroniki wielkopolskiej18,,
            Zacząłem się interesować ,,Wawel-Babel,,
            Widzieć w inny odmienny sposób.
            Coś jest na rzeczy.

          • mały budda pisze:

            Niemożliwa jest w zasadzie pomyłka kopisty polegająca na
            zapisaniu dwóch liter w jako dwóch b. Przyczyna musiała być
            inna. Albo uważał on z jakiegoś powodu Wawel i Babel za to
            samo, czyli posiadał na ten temat jakąś wiedzę, albo też, co uwa-
            żam za bardziej prawdopodobne, w źródle, z którego przepisywał,
            widniało od początku słowo Babel.
            Odpowiedź.

            Oczywiście, kopista musiał posiadać wiedzę, która mówiła dużo o historii Wawelu.
            Tak więc w moim miłym odczuciu specjalnie użył słowa Babel.
            Zwrócić możecie na pewien symbol jaki kopista stosuję. Żart albo geniusz z rodzaju Leonarda da Vinci, lecz w moim odczuciu trzeba słowo Babel czytać wstecz, czyli Lebab.
            Znalazłem u wujka google pewną informację załącze:

            לֵב – leb, לֵבָב – lebab – serce Serce czyste, stwórz mi, o Boże (Ps 51,12)
            http://www.wegrzyniak.com/1520-leb-lebab-serce

          • mały budda pisze:

            Ogniwo „Wawel” – grupa polskich teozofów emigrantów uważała, że wawelski czakram zmieni losy Polski. W maju kolejna rocznica śmierci zmarłego w Londynie Kazimierza Chodkiewicza, postaci niezwykłej – teozofa, ezoteryka, legionisty, pułkownika WP i masona. Dla jednych Chodkiewicz był autorytetem wiedzy tajemnej, dla innych szarlatanem, a dla niektórych nieszkodliwym wariatem. Dzięki niemu domniemany wawelski czakram stał się słynny na cały świat. Z Chodkiewiczem współdziałał również inny znany teozof, zastępca generała Władysława Andersa – gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski.

            Apoloniusz i tajemnicze „coś”

            Czakramy Ziemi to punkty energetyczne, zwane również miejscami mocy. Koncentruje się w nich pozytywne promieniowanie radiestezyjne, a podobno i kosmiczne. W odległych czasach w takich miejscach budowano świątynie, a niejednokrotnie grody. Przykładem tego może być Kraków. Według zwolenników teorii czakramów, w kaplicy św. Gereona na Wawelu znajduje się jedno z miejsc mocy. Z dość licznych publikacji wynika, że gdzieś w okolicach kaplicy św. Gereona pomiędzy zamkiem i katedrą spoczywa w ziemi od dwóch tysiącleci tajemnicze „coś” o niezwykłych właściwościach. Coś, co wytwarza niezwykłej mocy energię fizyczną i duchową. Jedni twierdzą, że jest to olbrzymi kryształ, inni, że kamień o nieznanym składzie chemicznym, pochodzący z kosmosu, jeszcze inni uważają, że to amulet zakopany w tym miejscu przez Apoloniusza z Tiany – pochodzącego z Kapadocji i pielgrzymującego po świecie myśliciela, proroka i jasnowidza. Miał go tam umieścić ok. 90 roku naszej ery. Jego wybór padł na to miejsce, ponieważ na wzgórzu zwanym później Wawelem znajdował się pogański ośrodek kultu. Apoloniusz uznał, że pogańscy szamani, którzy zawsze odnosili się z wielką czcią do amuletów, będą najlepszymi strażnikami przedmiotu obdarzonego niezwykłymi właściwościami.

            Miejsce czy amulet?

            Prawdę mówiąc, w kwestii czakramu łatwo się pogubić, bo według niektórych źródeł owo miejsce mocy, podobnie jak sześć pozostałych na świecie, powstało wraz ze stworzeniem świata i jest obszarem skoncentrowanej niewidzialnej energii kosmicznej, a nie przedmiotem, który posiada szczególną moc. Tak więc twierdzenie, że to amulet (czyli przedmiot) obdarza Wawel cudowną mocą, zaprzecza istnieniu czakramu w takim rozumieniu. No, ale idźmy dalej, trzymając się wersji Apoloniuszowego amuletu. Przybysz z Kapadocji podobno miał tę właściwość, że potrafił dowolną rzecz obdarzyć właściwościami nadprzyrodzonymi, a nadprzyrodzoność miała trwać bezterminowo. Nie tylko Wawel został obdarzony amuletem, ale i inne miejsca na naszej planecie. Niewiele ich, bo poza Wawelem sześć: New Delhi, Mekka, Delfy, Jerozolima, Rzym i Velehrad na Morawach.

            Co zakopał Tianejczyk

            Apoloniusz był niezgorszym obieżyświatem. Miejsca, w których Tianejczyk zakopywał swoje amulety, to właśnie czakramy Ziemi. Nie są to jednak samoczynne źródła energii, ponieważ ich moc musi być pobudzona na przykład przez osoby, które potrafią dostroić się do wysokich wibracji astralnych. Taką wibrację odczuwają na przykład okultyści hinduscy. Twierdzą oni, że w pradawnych czasach przywędrował z Indii na Wawel jeden z wielkich mistrzów riszi. Riszi to autorzy ksiąg wedyjskich. Wędrowali po świecie, szukając miejsc „górujących nad wodami”. W sanskrycie takie miejsce nazywa się właśnie „wawel”. W miesięczniku „Nieznany świat” czytamy: „Wyczuwają to bioenergoterapeuci, a schorowani ludzie do niedawna godzinami stali przytuleni do murów katedry. Istnienie tutaj epicentrum wawelskiej radiacji potwierdzili radiesteci. Być może źródłem energii są liczne cieki wodne przebiegające pod wzgórzem, a także specyficzne położenie Wawelu na styku dwóch płaszczyzn skalnych i związany z tym ruch skał, mogący wytwarzać prądy elektryczne”.

            Czakram, premier Indii i smok

            W książce Zbigniewa Święcha (autora bestselleru „Klątwy, mikroby i uczeni”) pt. „Czakram wawelski” napotykamy taki oto fragment: „(…) Słynny franciszkanin, ojciec Andrzej Czesław Klimuszko, w swoich wspomnieniach napisał: Hinduski profesor podczas zwiedzania Królewskiego Zamku na Wawelu, gdy opuścił komnaty zamkowe i znalazł się w kącie dziedzińca, prosił towarzyszących mu polskich uczonych, ażeby go zostawili na 15 minut zupełnie samego. Stał przez ten czas nieruchomo, skupiony i odwrócony twarzą ku wschodowi. Gdy dołączył do grupy polskich profesorów, został przez nich zasypany gradem pytań. Profesor odrzekł tylko tyle, że nurtowała go od dawna pewna sprawa i sądził, że właśnie tutaj będzie mógł ją rozwiązać. Na pytanie, czy znalazł rozstrzygnięcie, Hindus tylko lekko się uśmiechnął i nic nie odpowiedział. Wydaje się, że hinduskiemu profesorowi chodziło o czakram ziemski.” Hindusi jako pierwsi w latach 20. XX wieku i później w latach 50. przybywali na Wawel i prosili o udostępnienie klucza do kaplicy Gereona, by tam pomedytować. Gdy w 1955 roku do Polski przybył premier Indii Jawaharlal Nehru, poprosił, by go tam zaprowadzono i stał kilkanaście minut, rozmyślając, a potem powiedział, że to miejsce pomogło mu rozwiązać pewien męczący go problem. Ciekawe jest również to, że w legendach wzgórze wawelskie było siedzibą smoka – według feng shui smok był zawsze strażnikiem potężnych miejsc mocy.

            Żandarm okultysta

            Tu dochodzimy do osoby Kazimierza Stanisława Chodkiewicza. To postać wyjątkowo niezwykła, chociażby ze względu na bogaty życiorys.

            Urodził się we Lwowie w roku 1892. Na tamtejszym uniwersytecie studiował filologię klasyczną, filozofię i pedagogikę. Wcielony do armii austriackiej przeszedł kampanię galicyjską i włoską, po czym wstąpił do armii polskiej, w której został dowódcą żandarmerii. Od 1924 r. był dyrektorem naukowym w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii, a w latach 1931-33 dowódcą 10. Dywizjonu Żandarmerii w Przemyślu, a następnie 6. Dywizjonu Żandarmerii we Lwowie. W tym samym roku awansował do stopnia podpułkownika. Podczas kampanni wrześniowej 1939 r. dowodził żandarmerią w Armii „Karpaty”. Później przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie w latach 1940-1944 oraz 1946-1963 był szefem żandarmerii w Sztabie Naczelnego Wodza. W latach 1963-1968 był członkiem Rady Rzeczpospolitej. Był również masonem, zasiadał w loży „Orzeł Biały” zakonu Le Droit Humain do czasu jej samorozwiązania w 1938 r. W 1945 r. wstąpił do loży „International Concorde” tego zakonu. Od 1940 r. był członkiem Towarzystwa Teozoficznego w Edynburgu. W 1947 r. założył polskie Ogniwo „Wawel” Towarzystwa Teozoficznego w Anglii i został jego prezesem. Autor wielu prac z zakresu ezoteryki, m.in. „Kraków. Ognisko sił tajemnych”.

            Nie tylko Chodkiewicz

            Uchodził wśród przyjaciół i znajomych za człowieka mocno stojącego na nogach. Zresztą, gdyby było inaczej, to czy powierzono by mu dowodzenie jednostkami żandarmerii, gdzie poczucie realizmu jest wymogiem wręcz podstawowym? Tym bardziej więc zastanawia jego fascynacja okultyzmem, czyli czymś, co kojarzy się ze wszystkim tylko nie ze światem realnym. Warto odnotować, że – o czym na ogół nie wiadomo – wśród polskich wojskowych współczesnych Chodkiewiczowi była liczna grupa wysokich rangą oficerów, którzy (podobnie jak on) zgłębiali wiedzę tajemną. Należał do nich m.in. słynny generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski, zastępca gen. Władysława Andersa w Armi Polskiej na Wschodzie, który później na emigracji w Wielkiej Brytanii pełnił funkcję Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych oraz ministra sił zbrojnych w rządzie RP na uchodźstwie. Mało kto wie, że gen. Tokarzewski był również kapłanem Kościoła katolicko-liberalnego i wysoko postawionym w hierarchii wolnomularskiej masonem. Ciąg dalszy za tydzień.

            Janusz Młynarski
            http://thepolishreview.co.uk/index.php/home/kategoria-3/169-czakram-wawel-londyn-masoni-i.html

          • mały budda pisze:

            Taką wibrację odczuwają na przykład okultyści hinduscy. Twierdzą oni, że w pradawnych czasach przywędrował z Indii na Wawel jeden z wielkich mistrzów riszi. Riszi to autorzy ksiąg wedyjskich. Wędrowali po świecie, szukając miejsc „górujących nad wodami”. W sanskrycie takie miejsce nazywa się właśnie „wawel”.
            Odpowiedź.

            Czytając Mahabharate próbowałem się wczuć w treść zawartych w niej informacji.

            Tak więc w moim odczuciu ten mistrz riszi faktycznie mógł przybyć na Wawel.

          • mały budda pisze:

            Ryszi
            Ryszi, Riszi, Rishi – w hinduizmie oświecony czy natchniony mędrzec, mistrz mądrości, kategoria istot ludzkich reprezentujących Mądrość Dewów. Kobieta oświecona mądrością nazywana jest Ryszika (Riszika). Wyższy stopień mądrości określany jest tytułem Mahariszi – Wielki Mędrzec.
            Ryszich dzieli się na trzy kategorie, stopnie zrozumienia, oświecenia i mądrości:
            Brahma-Ryszi to po prostu boski, duchowy mędrzec, charyzmatyczny autorytet religijny
            Radża-Ryszi to król mądrości albo król pośród mędrców, przywódca grupy oświeconych mistrzów, suweren Ryszich
            Dewa-Ryszi to anielski mędrzec, mistrz-Bóg o najwyższym stopniu realizacji i wiedzy
            W każdej epoce istnienia świata, tak zwanej judze istnieje siedmiu głównych, wielkich mędrców. Mahabharata i Śiwa-Purana wymienia imiona takie jak: Marići, Atri, Angiras, Pulaha, Kratu, Pulastja i Wasisztha. W traktacie Śatapatha-Brahmana wymienia się inny zestaw imion: Gotama, Bharadwadźa, Wiśwamitra, Dźanmadagni, Wasisztha, Kaśjapa i Atri. Przyjmuje się, że są to imiona z różnych epok lub wspomina o posiadaniu kilku imion przez każdego z dawnych Mahariszich.
            Najbardziej znani współcześnie mędrcy indyjscy to Ramana Mahariszi oraz Maharyszi Mahesz Jogi. Rozpoznawanie istot ludzkich o tytularnym statusie Ryszi odbywa się wedle starodawnych reguł uwzględniających 32 wielkie fizyczne znaki oświeconej mądrości oraz kilkaset innych jakie występują w postaci i jej działalności.
            Riszi [czyt. Ryszi] – to w encyklopedycznym skrócie mędrzec; osoba błogosławiona urzeczywistnieniem Boga i darem mądrości Bożej; mistrz mądrości; święty i czysty Duch Boży; boska osoba oczyszczona z głupoty ignorancji, zabobonów, dogmatów, egotyzmu, fanatyzmu, ciemności, fundamentalizmu, ograniczeń rasowych, kastowych, narodowościowych, religijnych, teologicznych i z wszelkich innych postaci ciemnoty i niewiedzy; czysta boska osobowość; wcielona w ludzkie ciało, żywa duchowa i religijna filozofia miłości, harmonii i piękna; esencja wszystkich religii; czysta esencja bez łusek osobowości; odwieczna mądrość wszystkich wiar; czysta mądrość Boża; najstarsza ponad-wyznaniowa szkoła mistyki religijnej, korzeniami wywodząca się nawet z czasów przed Ryszi Dattatreya!
            Kategorie: BóstwaLaja Joga
            http://himalaya-wiki.org/index.php?title=Ryszi

          • Dawid56 pisze:

            Być może macie rację :)W języku hiszpańskim v i b jest często zamienne( pisze się vale( dobrze, O.K.) a czyta się „bale” a .Największym oszustwem jest polska litera w – nie ma takiej litery, gdyż „w” czyta się jak polskie ł. W zasadzie Wawel powinno się pisać po staropolskiemu Vavel i wówczas można zamienić Vavel na Babel bo to jet to samo 🙂

          • mały budda pisze:

            „Wg Mukiego Babel to nie pomieszanie języków a raczej coś jak dzisiejszy uniwersytet…”
            Odpowiedź.

            Pan Muki w moim odczuciu ma rację pisząc, że to dzisiejszy uniwersytet.
            Dodatkowo mogę dodać, że w moim odczuciu to Uniwersytet Magów.
            Powinien jeszcze być starożytny symbol słońca na Wawelu.

          • Margosia pisze:

            „…Powinien jeszcze być starożytny symbol słońca na Wawelu.”
            ___
            Pewnie nie jedną swastykę siepacze w czarnych sukienkach nakazali wymazać z murów wawelskich, myślę jednak, że jak by dobrze poszukał, to kto wie co by znalazł… ?!

          • Ktoś pisze:

            WAWEL = WA.w.EL == PAN WA

            przy czym WA to zmałpowany znak znany jako OMEGA
            ale on też jest zmałpowany z symbolu OM

            więc WAWEL to ŚWIĘTY PAN…..znany jako ALFA i OMEGA bądź JARYŁO

            … znafcy

          • mały budda pisze:

            Postać Pana Twardowskiego wzorowana jest prawdopodobnie na jednym z czarnoksiężników króla Zygmunta Augusta, Janie Twardowskim. Tenże miał rzeczywiście istnieć i przypisywane by mu było wywołanie ducha zmarłej Barbary Radziwiłłówny. Z kolei niektórzy badacze za pierwszą historyczną wzmiankę o Twardowskim uznają dokument znaleziony w Archiwum Diecezjalnym w Płocku z 1495 roku wspominający o czarnoksiężniku nazwiskiem Twardosky[1].

            Niemieccy badacze uważają że Jan Twardowski był Niemcem i studiował w Wittenberdze najprawdopodobniej magię (która w tych czasach była nauką równorzędną do wszystkich innych, a nawet stojącą ponad nimi). Wysuwają przypuszczenia, że naprawdę nazywał się Laurentius Dhur, z łaciny Durentius, co oznacza tyle co „twardy”. Skąd miało się pojawić jego spolszczone nazwisko.

            Jan Twardowski pozostawił po sobie dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk, z których żadna jednak nie przetrwała do dnia dzisiejszego. Przedmiotem utożsamianym z postacią Twardowskiego jest zwierciadło magiczne tzw. Lustro Twardowskiego przechowywane w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie.

            https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Pan_Twardowski_(postać)

          • mały budda pisze:

            Mnie jakoś wybił Twardowski. Jak zrozumiałem, że Wawel to Uniwersytet Magów.
            Okultyzm, magia to Polska tradycja, lecz siepacze również to zawłaszczyli dla siebie.
            Przyjeżdżali na Wawel aby się magii uczyć.

          • mały budda pisze:

            Menu Główne

            Zamek w Kórniku
            Pokaż Zamki i Pałace na większej mapielokalizacja

            Zamek w Kórniku Foto GaleriaLegenda Białej Damy

            Teofila z Działyńskich Potulicka zmarła 26 listopada 1790 i została pochowana w krypcie kościoła w Kórniku. Po jej śmierci dobra w Kórniku i Bninie przeszły w ręce jej jedynego syna Feliksa Szołdrskiego, na mocy wyroku sądowego w 1801 zwrócono je jednak Działyńskim.

            Pomimo niezaprzeczalnych zasług dla rozwoju Kórnika Teofilę już za życia zaczęły otaczać niepokojące opowieści. Szerzyły się plotki, że wdowa utrzymuje niemoralne stosunki z mężczyznami, w tym proboszczem katolickim z Kórnika i pastorem luterańskim z Bnina.

            Po śmierci Teofili źródłem legend stał się dodatkowo jej portret w białej sukni pędzla prawdopodobnie Antoine’a Pesne’a, obecnie wiszący w sali jadalnej zamku. W XIX w. wśród okolicznej ludności zaczęto opowiadać, że krótko przed północą Teofila schodzi z portretu i przechodzi na taras zamkowy. Następnie o północy do zamku przyjeżdża rycerz na czarnym koniu, który zabiera ją na przejażdżkę po parku. W ten sposób Teofila podobno pokutuje za rozebranie zameczku myśliwskiego Górków nad jeziorem Kórnickim, w którym diabły strzegły skarbów rodu Górków. Opowieść ta, przekazana przez XIX-wiecznego burgrabiego zamku Józefa Rychtera, utrzymała się do dzisiaj i dała początek legendzie o najsłynniejszym polskim duchu – Białej Damie.

            Zamek w Kórniku – obecnie muzeum i siedziba Biblioteki Kórnickiej PAN, ok. 20 km na południowy wschód od Poznania. Początki zamku sięgają średniowiecza, jego obecny kształt pochodzi z połowy XIX wieku.

            Rys Historyczny

            Według niektórych opracowań pierwotna budowla obronna została wzniesiona w XIV wieku z inicjatywy Wyszoty, brata poznańskiego biskupa Mikołaja z rodu Górków. Teza ta jednak nie znajduje potwierdzenia w źródłach, a pierwszy dokument dotyczący budowy zamku (kontrakt z cieślą Mikołajem) pochodzi z 1426 r. Ukończona prawdopodobnie ok. 1430 r. budowla, posadowiona na bagiennej wyspie, otoczona była fosą, dostęp do niej był możliwy przez most zwodzony oraz spuszczaną okutą kratę. Do dziś z tego okresu zachowały się stare mury i piwnice obiektu. Do 1592 r. Zamek w Kórniku był reprezentacyjną siedzibą rodu Górków, jednego z najpotężniejszych rodów magnackich Wielkopolski doby renesansu i reformacji. W 1574 r. gościł tu Henryk Walezy, przejeżdżający przez Kórnik w drodze na koronację do Krakowa.

            Po bezpotomnej śmierci Stanisława Górki w 1592 r. zamek przeszedł w posiadanie Czarnkowskich, a od 1610 r. Grudzińskich. Od 1676 r. zamek był własnością rodu Działyńskich.

            Pierwszą wybitną przedstawicielką rodu Działyńskich była Teofila z Działyńskich Szołdrska-Potulicka (1714-1790). Po śmierci pierwszego męża Stefana Szołdrskiego i rozwodzie z drugim Aleksandrem Potulickim Teofila od połowy XVIII w. poświęciła swoje życie sprawie rozwoju kulturalnego i gospodarczego Kórnika i przebudowie rezydencji. Obok zamku urządziła ogród w stylu francuskim (obecnie, po przebudowie w XIX w., arboretum), utworzyła szkółki drzew i zwierzyniec z egzotycznymi roślinami i zwierzętami, dbała o rozwój miasta, sprowadzając doń niemieckich rzemieślników-kolonistów. Sam zamek został gruntownie przebudowany w stylu barokowym.

            Namalowany przez A. Pesne portret Teofili w białej sukni, do dzisiaj zachowany w zamku, dał początek legendzie o Białej Damie – jednym z najsłynniejszych duchów w polskich zamkach.

            Przebudowa zamku przez Tytusa Działyńskiego
            Po śmierci Teofili Potulickiej Zamek w Kórniku przez krótki czas był w rękach Szołdrskich, na mocy wyroku sądowego w 1801 r. został jednak zwrócony Działyńskim. Rezydencję objął najpierw Ksawery Działyński, a od 1826 r. jego syn Tytus Działyński.

            Z powodu zaangażowania w powstanie listopadowe Tytus został ukarany przez władze pruskie konfiskatą majątku. Do Kórnika mógł wrócić z Galicji dopiero w 1839 r., po wygranym procesie o zwrot dóbr.

            Tytus Działyński planował całkowitą przebudowę zamku jeszcze przed powstaniem listopadowym. Zamawiał związane z tym projekty u Antonia Corazziego, Henryka Marconiego i Karla-Friedricha Schinkla. Po powrocie do Kórnika przebudował zamek w stylu neogotyku angielskiego, zachowanym do dzisiaj. Podczas przebudowy najwięcej zaczerpnął z projektu Schinkla, twórczo go jednak modyfikując we współpracy z architektem Marianem Cybulskim.

            W zamiarze Tytusa Działyńskiego, jednego z czołowych działaczy nurtu pracy organicznej w Wielkopolsce, zamek miał być nie tylko prywatną rezydencją, lecz służyć narodowi jako biblioteka i muzeum. Tytus zapoczątkował gromadzenie starodruków i rękopisów (m.in. Chopina, Mickiewicza, Bonapartego), które do dzisiaj są przechowywane w Bibliotece Kórnickiej. Ogród w stylu francuskim Teofili Potulickiej przekształcił w park w stylu romantycznym – obecne arboretum.

            Kórnik po śmierci Tytusa Działyńskiego
            Po nagłej śmierci Tytusa Kórnik znalazł się w rękach jego syna Jana. Jan kontynuował prace w zamku, bardziej interesował się jednak rozbudową rezydencji swojej żony Izabeli z Czartoryskich w Gołuchowie. Po bezpotomnej śmierci Jana w 1880 r. zamek odziedziczył jego siostrzeniec, Władysław Zamoyski. Ten, jako obywatel francuski, w 1885 r. został zmuszony do opuszczenia Kórnika (rugi pruskie) i zamieszkał w Galicji (w Kuźnicy koło Zakopanego), gdzie zasłużył się m.in. w walce o polskość Morskiego Oka. Do Kórnika powrócił dopiero w 1920 r. W 1924 r., tuż przed śmiercią, bezdzietny Zamoyski przekazał całe swoje dobra, w tym zamek wraz imponującą kolekcją dzieł sztuki, zbiorami bibliofilskimi i ogrodem dendrologicznym (Arboretum Kórnickie) narodowi polskiemu. Darowizną zarządzała fundacja „Zakłady Kórnickie”). W czasie wojny zbiory w znacznej części zostały rozgrabione. Fundacja „Zakłady Kórnickie”, jak i inne w PRL, została zlikwidowana w 1953 r., w 2001 r. została reaktywowana na mocy ustawy.

            Architektura zamku
            Obecny kształt zamku nawiązuje do neogotyku angielskiego, jednego z historyzujących stylów popularnych w XIX w.

            Główne wejście do zamku znajduje się od strony północnej. Charakterystyczną cechą jest zwieńczenie głównego okna nad wejściem łukiem Tudora (popularnie określanym jako „ośli grzbiet”). Jeszcze do okresu międzywojennego do zamku wchodziło się przez tak zwany „babiniec”, przedsionek w kształcie barbakanu, wyburzony w latach 1925-1939.

            Strona zachodnia to rozbudowany architektonicznie taras z widokiem na jezioro Kórnickie i „Zwierzyniec”.

            http://www.rodzinna-turystyka.pl/zamki-palace/zamki/zamki-wielkopolska/m-zamek-kornik.html

          • mały budda pisze:

            Krak (Krakus lub Gracchus) − legendarny władca Polaków, założyciel Krakowa.

            https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Krak

            Archimedes
            Fasada zwrócona jest na wschód – ku Warcie. Jej charakterystyczna, trójkondygnacyjna loggia jest bogato zdobiona. Między łukami arkad parteru znajdują się parami kobiece alegorie cnót:

            cierpliwość (patientia) z owcą oraz roztropność (prudentia) z lustrem
            miłość (charitas) z dwojgiem dzieci oraz sprawiedliwość (iustitia) z wagą i mieczem
            wiara (fides) z kielichem i mieczem oraz nadzieja (spes) z kadzielnicą i słońcem
            męstwo (fortitudo) ze złamaną kolumną oraz umiarkowanie (temperantia) przelewająca wodę z dzbana do misy
            Ostatnią parę stanowią dwie sławne kobiety starożytności

            Lukrecja (Lucrecia) ze sztyletem wymierzonym we własną pierś oraz Kleopatra (Cleapairi) z wężami oplatającymi ramiona.
            Pomiędzy parterem a pierwszym piętrem biegnie fryz z łacińskim tekstem, będącym przestrogą dla sędziów Ponad pierwszym piętrem biegnie pas medalionów z wielkimi postaciami starożytności:

            braćmi: Gajuszem Grakchusem i Tyberiuszem Grakchusem
            Brutusem
            Archimedesem
            Witruwiuszem
            Wergiliuszem
            Homerem
            Justynianem Wielkim
            Horacym
            Spartakusem
            Tyranobójcami: Harmodiosem i Aristogejtonem
            Attykę zdobi poczet królów z dynastii Jagiellonów od Władysława II Jagiełły i Jadwigi Andegaweńskiej po Zygmunta II Augusta. Na osi symetrii znajduje się wieżyczka z zegarem połączonym z mechanizmem koziołków. Pod nim znajduje się monogram Stanisława Augusta Poniatowskiego.

            https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ratusz_w_Poznaniu

          • mały budda pisze:

            POZNAŃSKIE HISTORIE
            Blog Macieja Brzezińskiego poświęcony historii i kulturze miasta Poznania

            niedziela, 6 maja 2012

            Dzieje poznańskiej masonerii, część 1

            Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy wszystkich sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy i zachować co do tego wieczne milczenie. Ślubuję i przysięgam na Boga nie wyjawiać nigdy żadnej rzeczy z tych, które mi powierzono od chwili obecnej i które powierzy mi się w przyszłości. Zobowiązuję się i poddaję się następującej karze, jeśli złamię swoje słowo: niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech mi utną rękę, przetną szyję i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie. Tak
            mi dopomóż Bóg i jego święta Ewangelia. Niech się tak stanie.
            Słowa przysięgi masonów konserwatywnych

            Temat, którym postanowiłem się dziś zająć, jest trudny i kontrowersyjny. Masoneria, zwana też wolnomularstwem, jest bowiem ruchem, obok którego nie da się przejść obojętnie. Ma ona bowiem tylu zwolenników, co przeciwników. Sympatycy wolnomularstwa podkreślają wielką rolę, jaką masoneria odegrała w Europie, gdyż to właśnie wolnomularze propagowali i zaszczepiali w społeczeństwie idee tolerancji, równości, braterstwa, pokoju, oświecenia i wolności. Przeciwnicy masonerii zarzucają jej jednak, że jako tajny związek prowadzi zakulisowe działania, wpływa na rządy i środki masowego przekazu, walczy z chrześcijaństwem, propaguje deizmu, czy wręcz ateizmu i stawia człowieka w centrum wszechświata, w miejscu, które należy się Bogu. To masoni, zdaniem ich przeciwników, odpowiedzialni są za laicyzację współczesnej Europy, a ich poglądy miały utorować drogę socjalizmowi komunizmowi (choć w krajach komunistycznych działalność lóż była i jest zakazana). Do dzisiaj zresztą katolik nie może być masonem, za co jeszcze do niedawna groziła kara ekskomuniki. Zanim przejdę do omawiania dziejów poznańskiej masonerii, przedstawię pokrótce historię wolnomularstwa, idee głoszone przez wolnomularzy, a także argumenty ich przeciwników. Mimo, że starałem się streszczać, to tekst jednak jest dość długi, ale temat tego wymaga. Pragnę zaznaczyć, że sam nie jestem masonem, choć nie ukrywam, że część ideałów wolnomularzy jest mi bliska, jak pewnie dla wielu z nas, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Pragnę jednak zachować obiektywizm i nie opowiadać się po żadnej ze stron. Zapraszam do lektury.

            Cyrkiel, węgielnica i litera „G” (wiedza) – symbole wolnomularstwa, źródło: Wikimedia.

            Początki masonerii sięgają XVIII wieku, a dokładnie za dzień jej powstania przyjmuje się 24 czerwca 1717 roku, kiedy to w londyńskiej gospodzie „Pod gęsią i rusztem” doszło do zjednoczenia czterech lóż angielskich w Wielką Lożę Londynu. Pięć lat później szkocki pastor James Anderson napisał zbiór zasad masońskich, zwaną Konstytucją Wolnych Mularzy.

            Konstytucja Wolnych Mularzy, J. Andersona, źródło: Wikimedia.

            Sami masoni jednak wywodzą swój ruch od budowniczego Świątyni Salomona w Jerozolimie – Hirama. Według innych legend, masoneria wywodzi się od Abrahama, Noego, czy greckiego boga Hermesa. Mieli oni przekazywać swoim uczniom wiedzę tajemną i nauki, na których opiera się dzisiejszy świat. Ponoć wtajemniczonym miał być sam Jezus Chrystus, ale odmówił przekazywania tej wiedzy swoim uczniom. W posiadanie najwyższej wiedzy mieli wejść egipscy kapłani i budowniczowie piramid, a ci z kolej przekazywali ją następnym pokoleniom architektów i budowniczych, aż do twórców średniowiecznych katedr włącznie. Budowniczowie katedr łączyli się w bractwa wolnych murarzy (dawniej mówiło się „mularzy” – stąd nazwa), których członkowie w tajemnicy przed innymi przekazywali sobie sekrety rzemiosła. Atrybuty budowniczych, jak cyrkiel, węgielnica czy kątownik, to jedne z najpopularniejszych symboli masonerii. Niektóre nurty wolnomularstwa odwołują się jeszcze do zakonu templariuszy, inne z kolei do różokrzyżowców. Jakby na to jednak nie patrzeć, historia masonerii sięga początków XVIII wieku.

            Mistrz murarski, źródło: Wikimedia.

            Masoneria nie jest jedną organizacją, a właściwie pewnym ruchem o charakterze mistycznym, ezoterycznym i intelektualnym. Dzieli się ona na wiele odłamów, jak choćby ruch liberalny, mistyczno-ezoteryczny i konserwatywno-tradycjonalistyczny. Idee wolnomularstwa ewoluowały, ale pewne cechy są wspólne dla wszystkich lóż i obediencji. Podstawowym cechą jest dyskrecja członków oraz elitarny charakter, a także osiąganie kolejnych stopni wtajemniczenia, których jest w sumie 33. Do lóż przyjmowani byli ludzie o różnych wyznaniach, ras, czy klas społecznych. Celem tego ruchu jest doskonalenie człowieka i społeczeństwa. Wolnomularze dążą do zjednoczenia i braterstwa wszystkich ludzi na świecie, niezależnie od pochodzenia społecznego, wyznania i rasy. Ich głównym hasłem jest równość wszystkich. Masoni dążą także do tego, aby ludzie samodzielnie myśleli i dążyli do prawdy poprzez indywidualne doświadczenia. Człowiekiem samodzielnie myślący staje się wolny. Nie można rządzić nim za pomocą nakazów i zakazów. Obce są im wszelkie dogmaty. Nie znaczy to, że propagowali ateizm. Wręcz przeciwnie, dla ateistów nie było miejsca w lożach. Masoni wierzą w Wielkiego Budowniczego Wszechświata, zwanego też Wielkim Architektem. Dla nich wszystkie religie są równe, bo wszystkie religie tak naprawdę wierzą w Wielkiego Budowniczego, niezależnie od tego, czy nazywany jest on Jezusem, Allachem, czy Buddą. Jednak fanatyzm, czy fundamentalizm religijny jest niedopuszczalny, podobnie jak ateizm. Tak więc masoni odrzucają wszelkie skrajności.

            Struktura wolnomularstwa, źródło: Wikimedia.

            Jednym z haseł masonerii jest: „wolność, równość, braterstwo”, nic dziwnego, że hasło to znalazło się na sztandarach rewolucji francuskiej. Masoni odegrali w niej wielką rolę. Wolnomularzami byli prawie wszyscy marszałkowie Napoleona. Sam cesarz co prawda masonem nie był, ale popierał wolnomularstwo. Członkami lóż wolnomularskich byli także prawie wszyscy „ojcowie-założyciele” Stanów Zjednoczonych, z Georgiem Washingtonem i Thomasem Jeffersonem na czele. Idee masońskie legły u podstaw kształtowania się ustroju USA. Również w Polsce, twórcy Konstytucji 3 Maja, byli w swej większości masonami. Trzeba przy okazji powiedzieć, że pomysł wzniesienia budowanej obecnie Świątyni Opatrzności Bożej, która miała powstać jako wotum za uchwalenie Konstytucji, jest… autorstwa masonów. Członkami lóż byli także m. in. król Stanisław August Poniatowski, Jan Henryk Dąbrowski i Józef Wybicki. Hasło Legionów Polskich we Włoszech brzmiało: „Wszyscy ludzie wolni są braćmi”, doprawdy, każdy wolnomularz podpisałby się pod tymi słowami.

            Król Stanisław August w stroju masońskim, źródło: Wikimedia.

            Rozwój masonerii jednak szybko zaniepokoił władze kościelne i świeckie. Kościół katolicki nie mógł zaakceptować idei zbratania i zrównania ludzi o różnych religiach, gdyż, według duchowieństwa, prowadzi to do relatywizmu i odrzucenia religii objawionej, jaką jest chrześcijaństwo. Ponadto krzewienie wolnomyślicielstwa i podważanie dogmatów wiary było nie do przyjęcia i to nie tylko przez Kościół katolicki, ale też przez i inne religie, tak wówczas, jak i obecnie. Masonerię potępia też Kościół prawosławny, ortodoksyjni Żydzi i muzułmanie. Bardziej przychylnie traktują ją kościoły protestanckie. Na reakcję Kościoła nie trzeba było długo czekać. W 1738 roku papież Klemens XII w bulli „In eminenti” potępił „sektę masońską” i zagroził katolikom wstępowania do lóż pod groźbą ekskomuniki. Prawie wszyscy kolejni papieże także wydawali pisma potępiające wolnomularzy, choć bywały przypadki i to wcale nierzadkie, że wśród członków lóż znajdowali się księża i biskupi katoliccy. Wśród z nich było dwóch polskich prymasów: Gabriel Podoski i Michał Jerzy Poniatowski, brat króla Stanisława Augusta i ostatni prymas I Rzeczpospolitej. Kościół począł zwalczać masonerię wszelkimi sposobami. Rozpuszczano pogłoski, że wolnomularze czczą Szatana i dążą do zniszczenia papiestwa i Kościoła. Od tego czasu datuje się powstanie „czarnej legendy” masonerii, jako organizacji będącej owocem spisku szatańskiego i żydowskiego. Zdarzało się, że tłum podburzany przez księży, niszczył budynki lóż. Wolnomularstwa, które propagowało wolność myślenia i działania oraz indywidualizm, nie akceptowały też kraje absolutystyczne (choć masonem był chociażby król pruski Fryderyk II Wielki) i reżimy totalitarne. Wolnomularstwo było zabronione w tych krajach. Jednakże, masoneria głosi legalizm, poszanowanie władz i patriotyzm. Jakakolwiek rewolucja społeczna, czy bunt przeciwko władzy jest sprzeczne z ideą wolnomularską. Konstytucja Andersona mówi: Wolnomularz jest spokojnym poddanym władz cywilnych gdziekolwiek by nie mieszkał czy pracował. Często jednak idee głoszone przez masonów prowadziły do rewolucji, a sami wolnomularze brali w nich udział.

            Inicjacja nowo przyjętego brata, źródło: Wikimedia.

            Zapewne na negatywny stosunek Kościoła do lóż wpłynął również fakt, że masoni często brali udział w dziewiętnastowiecznych ruchach rewolucyjnych tak w Europie, jak i w Ameryce Południowej, które nierzadko miały wydźwięk antyklerykalny. Masonem był prawdopodobnie wódz ruchu wyzwoleńczego w Ameryce Południowej – Simon Bolivar. Wolnomularze popierali też dążenie do zjednoczenia Włoch, któremu sprzeciwiali się papieże, jako że ruch ten dążył do likwidacji Państwa Kościelnego, a więc pozbawienia papieży władzy świeckiej. W 1877 roku we Francji doszło do wyłonienia się nowego kierunku w masonerii, zwanego nurtem liberalnym. Masoni liberalni odrzucili wiarę w Wielkiego Budowniczego i w ogóle dogmaty religie, uważając, że wszelka religia ogranicza, czy też nawet zniewala człowieka. Odstąpili oni także od starej zasady, że nie przyjmuje się ateistów do lóż. Francuscy masoni liberalni zdominowali wkrótce francuską scenę polityczną, sprzyjając laicyzacji państwa i szkolnictwa. W 1905 roku przyczynili się do wypowiedzenia przez Francję konkordatu ze Stolicą Apostolską i radykalnego oddzielenia się państwa od Kościoła. Wpływy masonerii we Francji spowodowały, że tradycyjnie francuscy ministrowie spraw wewnętrznych i edukacji, są masonami. Od tej pory w całej Europie wiązano wolnomularstwo z wszelkimi próbami laicyzacji Starego Kontynentu. Masoneria nie jest przeciwna religii, a jedynie fanatyzmowi i klerykalizmowi, rozumianemu jako dążenie duchowieństwa do wpływu na życie społeczne, polityczne i kulturalne.

            Symbole francuskiej masonerii, źródło: Wikimedia.

            Nadal jednak, szczególnie w Polsce, gdy dochodzi do dyskusji o roli Kościoła w państwie, czy też stosunku państwa do Kościoła, jakiekolwiek próby zmierzające do faktycznego, a nie tylko teoretycznego rozdziału Kościoła od państwa, są uznawane za „spisek masoński” lub też „żydo-masoński”. Od Klemensa XII począwszy, do naszych czasów, papiestwo wydało 226 dokumentów, w których zajęło się sprawą masonerii. Dziś, mimo że Kościół złagodził nieco wypowiedzi wobec masonerii (za przynależność do niej nie grozi już ekskomunika) dalej stanowisko duchowieństwa pozostało niezmienne – przynależności do wolnomularstwa nie da się pogodzić z przynależnością do Kościoła. Katoliccy konserwatyści i przeciwnicy reform Soboru Watykańskiego II, uważają wręcz, że masoneria dąży do opanowania Kościoła. Według wielu z nich, sam sobór jest dziełem masonów, a papieże: Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II dali się złapać w masońską sieć, bądź nawet sami sprzyjali wolnomularzom. Ci sami katoliccy konserwatyści uważają, że także ONZ czy Unia Europejska to dzieła masonów. Przeciwnicy masonerii uważają, że opanowała ona niektóre media i dlatego przedstawiają one w negatywnym świetle Kościół i konserwatywnych hierarchów, a wybielają tych bardziej liberalnych i otwartych na dialog ze współczesnością. Reasumując więc, każda negatywna opinia o Kościele, każde wezwanie do dyskusji o roli Kościoła w państwie, czy też każda próba ograniczenia roli Kościoła, to bez wątpienia dzieło masonów.

            Strój dziewiętnastowiecznego masona, źródło: Wikimedia.

            Dzisiaj masoneria jest w pełni legalnym ruchem w całej Europie. Wolnomularze nie są już tak tajemniczy, jak kiedyś. Nie znaczy to, że mówią o wszystkim, co dzieje się w lożach. Dalej obowiązuje ich dyskrecja. Wielu z nich otwarcie przyznaje się do przynależności do masonerii. Czy jednak można mówić o „spisku masońskim”? Wielbicieli spiskowej teorii dziejów nigdy zabraknie i zapewne nie da się ich przekonać do zmiany zdania. Według mnie, określenie działań masonów jako spisku jest błędne i krzywdzące. Po prostu wolnomularze byli ludźmi wywodzącymi się z elity społecznej, choć głosili równość. Często wchodzili do rządów lub wpływali na umysły współobywateli poprzez słowo drukowane lub wystąpienia publiczne. Nic więc dziwnego, że wprowadzali idee, w które wierzyli w życie, czy to jako politycy, czy pisarze. Niezależnie od tego, jaki mamy pogląd na działalność masonerii, trzeba sobie jasno powiedzieć, że spora grupa ludzi, podziela ich poglądy. Bo przecież idee wolności, równości, braterstwa ludzi i narodów, powszechne oświecenie, wiara w człowieka i potęgę jego rozumu, odrzucenie fanatyzmu i ciemnoty są większości nam chyba bliskie. Czy znalazłby się Amerykanin, który potępiłby rewolucję, która doprowadziła jego kraj do niepodległości lub też kwestionowałby konstytucję, na której opiera się ustrój jego kraju? Konserwatyści europejscy krytykują rewolucję francuską, ale faktem jest, że jej idee legły u podstaw współczesnej Europy. A w Polsce? Konstytucja 3 Maja jest dziś uważana ze wielkie osiągnięcie w dziejach Polski, a dzień jej uchwalenia jest jednym z największych świąt narodowych w naszym kraju. Polski hymn narodowy zaś, napisał mason, a w jego refrenie powtarza się nazwisko innego masona, który walczył o niepodległość pod masońskim hasłem.

            http://poznanskiehistorie.blogspot.com/2012/05/dzieje-poznanskiej-masonerii-czesc-1.html?m=1

  5. Maria_st pisze:

    Jeśli tak to wiele wyjaśnia……..więc to niekończąca się opowieść……a powinna sie zakończyć….opisywałam tu kiedyś własnie pewne wydarzenie–realne zwiazane z tymi oczami…..Muldaszewem i……..

    • Ktoś pisze:

      Ba nawet można przyjąć za pewnik iż Budda KRAKuczczhanda, Krak założyciel Krakowa (http://pl.wikipedia.org/wiki/Krak) i Król Artur to ta sama osoba. SŁOWIANIN. ;p

    • margo0307 pisze:

      Ktoś pisze: „…3. Przepowiedni o Polsce jest mnóstwo. Wszystkie koncentrują się wokoło faktu iż z naszego kraju odrodzi się MORALNOŚĆ… ”
      😀
      Cyt. „…Według informacji zawartych w Wielkiej Księdze Klaudiusza Ptolemeusza, imperium sarmackie rozciągało się na wschód od Germanii, aż do Dniepru, pomiędzy Górami Sarmackimi (Sudety, Karpaty) i Morzem Sarmackim (Bałtyk) z zatoka Wenedyjską. Długo jeszcze, w czasie, nazywano Polskę Sarmacją, a Polaków Sarmatami.

      Dlaczego więc- pyta autor- pomimo tak wielu danych historycznych, próbuje się bagatelizować i pomijać w szkolnych podręcznikach historii tak oczywisty fakt, jak istnienie Państwa Sarmackiego? Dlaczego usiłuje się nam wmawiać w ostatnich latach, po raz kolejny, że państwowość na tych ziemiach, pojawiła się dopiero w IX i X wieku?…”

      http://www.kroniki-wiedzy-niekonwencjonalnej.pl/artyku%C5%82y/tadeusz-xymena-modzelewski/okradanie-z-historii/

      • Ktoś pisze:

        Moskwa na wschodzie, Anglia na zachodzie i Jerozolimia na południu, Skandynawia na północy – 12 królestw wchodziło w skład Kaganatu Słowian nim sie rozpadło. 12 królestw od 12 rycerzy Króla Artura czy 12 apostołów czy 12 miesięcy.

        Ale cii. Niewolnicy nie mają myśleć o odzyskaniu niepodległosci. Niewolnicy mają drżeć o „dobro swiatowego wyzyskiwacza” czy też zaspokajać zachcianki swojego dręczyciela.

      • Maria_st pisze:

        Ktos co komu pisane to sie stanie…….
        Przeczytaj……
        Trwające od wieków zochydzanie Polski i Polaków najpełniej obrazują słowa :

        „Moja instynktowna sympatia do Polski zrodziła się pod wpływem ciągłych oskarżeń

        miotanych przeciwko niej; i – rzec mogę – wyrobiłem sobie sąd o Polsce na podstawie jej

        nieprzyjaciół. Doszedłem mianowicie do niezawodnego wniosku, że nieprzyjaciele Polski są

        prawie zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa. Ilekroć zdarzało mi się spotkać osobnika

        o niewolniczej duszy, uprawiającego lichwę i kult terroru, grzęznącego przy tym w bagnie materialistycznej

        polityki, tylekroć odkrywałem w tym osobniku,

        obok powyższych właściwości, namiętną nienawiść do Polski.”G. K Chesterton.
        http://www.apokalipsa-eden.pl/

    • Maria_st pisze:

      Mb i mnie czytając to co w linku o Babel-Wawel przyszło skojarzenie z Apoloniuszem

      „Nazwa miasta Babilon pochodzi od akkadyjskiego
      bab ili – brama boga ”
      O bramie bogów pisaliśmy i na tym blogu
      „Brama w Peru znajduje się ok. 35 km od miasta Puno. Na pierwszy rzut oka, brama Bogów (Puerta de Hayu Marca) wygląda jak zwyczajna skała, ale przypisuje się jej niezwykłe znaczenie. ”
      https://nnka.wordpress.com/2012/11/09/otwarcie-jedenastej-furtki-w-sekretnej-dolinie-inkow-w-peru-22-listopada-2012/

      Jezus / fikcja/ jakże podobny do Apoloniusza / prawda /

      • mały budda pisze:

        Maria wszystko się układa.
        Poprawić mnie możesz jeśli, się mylę.
        Widziałem w wizji pramidy w Gizie jak wypływają słupy światła z 3 piramid, które w Sieci kryształów przekazują światło do wszystkich zbudowanych piramid na matce naturze. Tak więc pierwotne są piramidy w Gizie, są postawą dla wytworzenia warunków do form życia.
        Kolejne piramidy chociażby brama w Peru, to moim odczuciu kolejna cywilizacja. Oparta na wiedzy piramid w Gizie.
        Różne piramidy, to różne w rozwoju cywilizacje.

  6. Maria_st pisze:

    A Ty Ktos widzisz juak wyglądala osoba która na podstawie tych oczu stworzył Muldaszew?
    Ona zyła także pod woda……..ha ha ha cos jak z mojego snu……szklane/kryształowe miasto w wodzie….ha ha ha…..

    • Ktoś pisze:

      Nie przekonuje mnie ta fotografia.

      • Maria_st pisze:

        a mnie przekonuje……gdzies tu opisalam to i laczy sie z tym co piszesz ….zwlaszcza z tym kotem,

      • margo0307 pisze:

        ” Nie przekonuje mnie ta fotografia.”

        Właściwie Ktosiu, to nie jest zwyczajna 🙂 fotografia, tylko komputerowy wydruk, który został zrobiony z fotografii oczu znajdujących się na świątyniach buddyjskich…
        Cyt.”..Zespół Muldaszewa stworzył procedurę, która – opierając się na stałych rozmiarach rogówki – tylko na podstawie wyglądu okolic oczu pozwala nie dość, że diagnozować psychiczny i fizyczny stan danej osoby, ale także zrekonstruować wygląd całej głowy – a więc formę i wielkość czaszki…” 🙂

      • Ktoś pisze:

        Sorki. Wiem, ale ja nie mam jakoś „głowy do twarzy”. Mi ona nikogo nie przypomina poza latexową lalką. Dla mnie przy „rozpoznawaniu” liczy sie zawartość nie wygląd. Jesli będzie to ta osoba bedzie wiadomo bez make upów i tym podobnych sztuczek.

      • Maria_st pisze:

        Ktos a co to za zawartośc ma być ?
        I co sobie obiecujesz po „Atlancie „…czekasz na jakiegoś czy na BIALEGO BUDDE…fizycznego ?
        mnie ta twarz wiele wyjasniła ….

      • Ktoś pisze:

        Przecież ma powrócić by zaprowadzić tu oczekiwany przez satanistycznych zwyrodnialców DOBROBYT. Chłopakom nie powiedzieli iż on „będzie budowany jak już wyginą”. I to przed powracającymi DEVAMi wszelkie globalne stołkosiadki tak drżą z niepokojem. Wiedzą iż z powrotem skończą się ich rządy jak i zostaną za nie dotkliwie ukarane.

        Przepowiednie o tym przecież mówią. Są nad zywymi i umaarłymi to sad jak wyznawcami judaizmu i wyrosłych na nim satanistycznych odstepst plugawiących świat nurzaniem go w sodomii czy wojnach.

    • margo0307 pisze:

      „..jak wyglądała osoba która na podstawie tych oczu stworzył Muldaszew?..”

      Z tego, co mówi sam prof. Muldaszew to prawdopodobnie jest to podobizna Atlanta…

      • JESTEM pisze:

        Margo0307:
        „Z tego, co mówi sam prof. Muldaszew to prawdopodobnie jest to podobizna Atlanta…”

        A ja myślę, że ten Atlant to właśnie „Budda KRAKuczczhanda – Krak założyciel Krakowa i Król Artur [w jednej osobie], pierwszy SŁOWIANIN”. Ponadto „Światowid / Świętowid, Piast Kołodziej czyli Budda Wiaroczana”. A kto wie, czy nie był on także protoplastą czystej rasy białej… czarnej, żółtej i czerwonej… Bo i tak – koniec końców wszystko jest jednym…
        😉

        Podobno pod koniec Kalijugi – umysł wielbiący Umysł popada w szaleństwo.

      • Ktoś pisze:

        Każda rasa ma własnego Budde. Ten był BIAŁY. Taka niechciana jak widze zbieżność.

      • Maria_st pisze:

        Ktoś…” Chłopakom nie powiedzieli iż on “będzie budowany jak już wyginą”. I to przed powracającymi DEVAMi wszelkie globalne stołkosiadki”……DEVAMI tzn kto ma powrócić…..bo z tego co wiem…..od dawna są…
        „Są nad zywymi i umaarłymi to sad jak wyznawcami judaizmu i wyrosłych na nim satanistycznych odstepst plugawiących świat nurzaniem go w sodomii czy wojnach.”…….hmm to co będzie……dotknie kazdego……sprawiedliwego czy niesprawiedliwego…….uważam że takie segregowanie…..moj i mojszy..jest blędem…nie powinno być segregacji…..nie zdaliśmy po prostu lekcji jako rasa…….raz…że sobie folgujemy we wszystkim a drugie ze pozwalamy sobie na to…..wybierajac takie a nie inne osoby…..
        niestety prawda jest okrutna……takie rządy jak my sami…….i mamy jak mamy…..
        wciąz przyklejamy sie do nazw, zamiast do tego co istotne……nalezy zacząc od szacunku
        juz tyle cywilizacji było i co pozostało po nich…….szczatkowe wspomnienia….i jakoś wciąz popelniamy to samo….nie wyciągamy wniosków…..

    • margo0307 pisze:

      Jeszcze taka ciekawostka odnośnie fotki Atlanta 🙂
      Cyt. ” Doktor Muldaszew i jego pracownicy przebadali wszystkie 35 znanych ras (wg klasyƒkacji A. Jarcho) i doszli do następujących wniosków: Nasze prace, dotyczące geometrii oka wykazały ostatecznie – obok kilku innych hipotez – że ludzkość rozwinęła się ze wspólnego pnia, z genów praprzodków. źródła należy poszukiwać w Tybecie. Średnica rogówki jest jedyną stałą wielkością ludzkiego ciała, będąc jednocześnie punktem odniesienia dla wszystkich wymiarów w geometrycznym wykresie układu wzrokowego.Można wyobrazić sobie liczne możliwości praktycznego wykorzystania geometrii oka: 1. identyfikowanie osób, 2. rekonstrukcja wyglądu zewnętrznego człowieka, 3. określanie charakterystyki mentalnej, 4. obiektywna analiza uczuć i doznań psychicznych, 5. diagnoza schorzeń psychicznych i somatycznych, 6. określanie narodowości, 7. studia nad pochodzeniem

      Opierając się na takich podstawach, Muldaszew wraz z zespołem poszukiwali dalej. Udało im się ustalić narodowość względnie rasę osób, których oczy sfotografowali. W swojej książce profesor opisał szczegółowo, w jaki sposób studiował i analizował różne rasy ludzkie, aby – posługując się odkryciami z zakresu geometrii oka – wyjaśnić pochodzenie ludzkości. Muldaszew powziął więc w wyniku swoich badań przekonanie, że korzenie ludzkości znajdują się w Tybecie. Bazując na tej teorii skoncentrował uwagę na obszarze Himalajów, gdzie dokonał kolejnego zdumiewającego odkrycia. Jeden z przyjaciół okulisty pokazał mu wykonane przez siebie zdjęcie pary oczu, których rysunek przedstawiony jest – jako tzw. wizytówka – na każdej tybetańskiej świątyni. Jeszcze tego samego dnia Muldaszew rozpoczął analizę wizerunku. Wprowadził go do swojego komputera, zbadał pod kątem opracowanych wcześniej parametrów i stworzył następującą rekonstrukcję głowy – Doktor Muldaszew w następujący sposób opisał wyniki pierwszej analizy:

      Od razu rzuca się w oczy brak nasady nosa, zawsze obecnej na zdjęciach „normalnych” par oczu. O czym może świadczyć ten brak? Wiadomo, że u współczesnego człowieka nasada nosa zasłania wewnętrzną część pola widzenia. Zewnętrzny kąt widzenia wynosi 80 do 90 stopni ale wewn´trzny tylko 35 do 45 stopni. Dlatego człowiek dysponuje zdolnością widzenia stereoskopowego (za pomocą obu oczu jednocześnie, dzięki czemu jest w stanie ocenić trzy wymiary obiektu i odległość od niego) we wszystkich kierunkach tylko w zakresie 35-45 stopni, a nie 80- 90 stopni. Ta niedoskonałość przy świetle dziennym w niczym nie przeszkadza, przy sztucznym świetle nabiera nieco znaczenia, ale dopiero przy oświetleniu o barwie czerwonej naprawdę daje się we znaki, bowiem utrudnia orientację w przestrzeni. Gdyby nie istniała przeszkoda w postaci nasady nosa, ludzie widzieliby obuocznie, w obrębie 80-90 stopni, we wszystkich kierunkach, co ułatwiałoby orientację w przestrzeni oświetlonej czerwonym światłem.Muldaszew postawił więc sobie pytanie, czy posiadacz tej niezwykłej pary oczu żył w środowisku, w którym był wystawiony na działanie czerwonego światła? Studiował stare księgi i odnalazł u Nostradamusa wzmiankę, że mieszkańcy legendarnego lądu – Atlantydy – żyli w środowisku o czerwonej barwie: czerwone było tam niebo, drzewa miały kolor nasyconej czerwieni itd. Nostradamus wyjaśniał to zjawisko w swoich pismach tzw. przeskokiem bieguna Ziemi, na skutek którego doszło do przesunięcia osi planety i do zmiany barwy nieba. Wszystko zdawało się więc wskazywać, że malowidła na ścianach tybetańskich świątyń przedstawiają parę oczu istoty należącej do wymarłej cywilizacji – oczy Atlanta! Dr Muldaszew pisze dalej: Po drugie – uwagę przyciąga niezwykły kształt górnej powieki wizerunków ze świątyń. Podczas gdy (…) powieki współczesnych ludzi mają formę wyraźnego łuku, na powiekach z malowideł widać pośrodku uwypuklenie, centralnie nad źrenicą.O czym może to świadczyć? Przede wszystkim o tym że szczelina pomiędzy powiekami nie była całkowicie zamykana, ponieważ nie pozwalała na to wypukłość górnej powieki. W tym wypadku oczy zachowywały zdolność widzenia poprzez boczne obszary. Jako że brak nasady nosa pozwalał na postrzeganie stereoskopowe w całym zakresie pola widzenia, posiadacz tak niezwykle zbudowanego narządu wzroku mógl widzieć nawet przy zamkniętych oczach. Jeszcze jedna cecha zagadkowej pary oczu wprawiła okulistę w osłupienie: Wygięte na dół i do wewnątrz kąciki oczu. Taka budowa powoduje wzmożone wydzielanie łez, co jest konieczne do utrzymania odpowiedniej wilgotności mimo szybszego wysychania przy niedomkniętej powiece. Czym wyjaśnić niepełne zamykanie oczu i powiązane z tym stałe zachowanie orientacji wzrokowej? Doktor Muldaszew znalazł jedno tylko rozwiązanie tej zagadki: konieczność ochrony wrażliwej rogówki przy szybkim pływaniu pod wodą! U Nostradamusa naukowiec przeczytał na temat Aliantów, że potrafili oni długo przebywać pod wodą, zakładali nawet i uprawiali podwodne plantacje. Profesor tak oto wyjaśnia swoje dalsze przemyślenia: Po trzecie, na wizerunkach z tybetańskich świątyń w miejscu nosa widnieje spiralny otwór. Cóż to takiego? Jeżeli Alianci rzeczywiście żyli częściowo pod wodą, otwór ten mógł spełniać role wentyla oddechowego. Podobne otwory, służące do oddychania, występują u ssaków morskich (np. delfinów, wielorybów) i w odróżnieniu od zwykłego nosa skutecznie zapobiegają dostawaniu się wody do dróg oddechowych przy zanurzeniu pod powierzchnią. Po czwarte: na świątynnych malowidłach, pośrodku nad oczami – widoczne jest znamię o kształcie kropli, mniej więcej w tym miejscu, gdzie hinduskie kobiety robią na czole tradycyjną kropkę. Znamię to przedstawia prawdopodobnie hipotetyczne „trzecie oko”. Wiadomym jest (potwierdzają to badania embriologiczne), że niegdyś, w zamierzchłych czasach, u ludzi występowało trzecie oko. Homo sapiens posiada już tylko szczątkowy jego ślad w postaci gruczołu szyszynki, ukrytego głęboko we wnętrzu mózgu. Przyjmuje się na ogół, iż trzecie oko było organem bioenergetycznym (umożliwiającym telepatię itp.) i źródłem „nadprzyrodzonych” (dla dzisiejszego człowieka) umiejętności: zdalnego transferu myśli, wpływania na grawitację, leczenia chorób itd. Powstaje jednak pytanie: jeżeli na ścianach świątyń rzeczywiście przedstawiono oczy Aliantów, dlaczego znajdujemy je właśnie w Tybecie? …”

      • Maria_st pisze:

        Jestem ” A kto wie, czy nie był on także protoplastą czystej rasy białej… czarnej, żółtej i czerwonej… Bo i tak – koniec końców wszystko jest jednym…”……..to po co tu jestes?

      • Maria_st pisze:

        Hmmm margo teraz cos sobie skojarzyłam w zwiazku z tym :” Nostradamusa wzmiankę, że mieszkańcy legendarnego lądu – Atlantydy – żyli w środowisku o czerwonej barwie: czerwone było tam niebo, drzewa miały kolor nasyconej czerwieni itd. Nostradamus wyjaśniał to zjawisko w swoich pismach tzw. przeskokiem bieguna Ziemi, na skutek którego doszło do przesunięcia osi planety i do zmiany barwy nieba.”
        To moze tlumaczyć jako wspomnienie 8 letniej dzis Wiktorii….nie lubi koloru czerwonego, kilka lat temu miała sen o powodzi…była tam pani ktora stała w wodzie i jak śpiewała włosy swieciły, potem weszła do jaskini, razem z panem i jaszczurka, wyszli z drugiej strony jaskini ale tam juz nie było wody……..do dziś ratuje z powodzi…..ludzi i zwierzeta….taka dziwna ” zabawa „…..

      • Maria_st pisze:

        Jestem, chodziło mi o to…dlaczego pojawiłas sie w czasach Kalijugi…by doswiadczyc szaleństwa…czy raczej by cos zamknąc w tej grze…..jak ja to nazywam….chyba nawet nie rozumiemy wszyscy co znaczy….ze wszystko jest jednym……..moze wyjasnisz……

      • Ktoś pisze:

        Czerwone swiatło, kropka w miejscu trzeciego oka, dziwny kształt twarzy etc
        profesor oczy dopasowywuje do człowieka. Sęk w tym iż:
        – to nie jest Atlant;
        – to nie jest humanoid.

        Mezamir juz nie raz wklejał linki do biblioteczka hatta (ruch wielbicieli Kryshny). Tam w jednej z części opisane sa planetu układu słonecznego i to iz na Jowiszu żują wężę jakie oświetlaja sobie drogę kryształami zlokalizowanymi na czole. Ponieważ jest wiele malowideł jak i legend o ludziach wężach jacy po potopie zeszli na Ziemię odtwarzać cywilizację jestem skłonny pójść z dociekaniami w tym kierunku niż jacyś „Atlanci” którzy zyli w okolicach Ameryki Środkowej.

        Jowisz w legendach to Czarne czy Czarowne Słońce a jeden z jego byłych księżycy możemy mieć własnie na swojej orbicie. Atlantowie wedle legend pochodzili z Marsa czy t eż tej lanetki dziś robiącej za pas asteroid.

        W heraldyce węże z legend zostały zastapione pawimi piórami. Tak sądze, ze jest to nawiązanie do legendy o wężu osłaniającym własnym ciałem medytującego Budde.

        PS. I jeśli to faktycznie był kosmita to to co brane jest za „oczy człowieka” może byc tylko obrazem jego skafandra.

      • Ktoś pisze:

        „To moze tlumaczyć jako wspomnienie 8 letniej dzis Wiktorii….nie lubi koloru czerwonego, ”

        – TRZY DNI CIEMNOSCI – to własnie 3 dni czerwonego światła i masowego uśmiercania ludzi przez „bogów i aniołów” judazmu, katolicyzmu z reszta wyrosłych na nich sektach. Trzy dni karmienia ziemi krwią po której pokonano żydostwo wyganiając precz.

        I jak to stało w ST to nie faraon kazał pouśmiercać pierworodne tylko zydzi (mojrzesz ze swoim amonem (aronem)) postanowili przejać włądzę państwową i religijną organizująć już 1 dnia rządów wielkie igrzyska krwii ku chwale swojego mzimu.

  7. Maria_st pisze:

    ” Wszystko zdawało się więc wskazywać, że malowidła na ścianach tybetańskich świątyń przedstawiają parę oczu istoty należącej do wymarłej cywilizacji-oczy Atlanta!”
    http://treborok.wordpress.com/about/ernest-muldaszew-i-tajemnice-himalajow/ernest-muldaszew-i-tajemnice-himalajow-2/
    Jeśli to Atlanta to wychodzi na to że nie wymarli…….są…….czy pod ziemia…..nie wiem…….tylko jeśli są to jaka jest ich rola na tej planecie?
    uwazaja sie za gospodarzy ?
    czy to Oni sa sprawcami ostrzeżen, objawien ?

  8. margo0307 pisze:

    Maria: To moze tlumaczyć jako wspomnienie 8 letniej dzis Wiktorii… kilka lat temu miała sen o powodzi…była tam pani ktora stała w wodzie …do dziś ratuje z powodzi…..ludzi i zwierzeta….taka dziwna ” zabawa “…”

    Hmm, podobno plemię Dogonów żyjące na Mali dysponuje wiedzą, którą NASA uzyskała dopiero w 1970 roku, i to tylko dzięki nowoczesnej technice satelitarnej. Od ponad 700 lat Dogonowie twierdzą, że znajdująca się poniżej lewego krańca Oriona gwiazda Syriusz posiada niewielką gwiazdę, która okrąża Syriusza raz na 50 lat i składa się z najgęstszej materii, jaka istnieje we wszechświecie…W 1970 roku wysłano w przestrzeń kosmiczną teleskop, który wykrył wreszcie pewną białą karłowatą gwiazdę, przy swoich 55 kilogramach na cm3…, niewiarygodnie ciężką i okrążającą Syriusza raz na 50,1 lat.
    Gdy Dogonów odwiedzili naukowcy, by zapytać o źródło owej wiedzy, członkowie plemienia wyjaśnili, że około 70 lat temu wylądował statek kosmiczny, którego załoga wykopała wielką dziurę i napełniła ją wodą, po czym owe istoty – amfibie – zeskoczyły z pokładu statku do jeziora, wyszły na drugi brzeg i podzieliły się z Dogonami pewnymi tajemnicami dotyczącymi kosmosu. Z relacji tamtych istot wynikało, że Syriusz jest zaludniony przez dwie różne rasy: rasę amfibii oraz tę, którą dziś określamy jako Homo sapiens, ale wzrost owych ludzi sięgał czterech metrów.
    Podobną historię opowiadają Aztekowie. Według ich opowieści, wiele tysięcy lat temu nad jeziorem Titicaca pojawiły się statki kosmiczne, z ich pokładu zeskoczyli do jeziora ludzie-ryby, osiągnęli brzeg i opowiedzieli tę samą historię, której wysłuchali Dogonowie.

  9. Dawid56 pisze:

    Być może są Strażnicy Wiedzy( a moze i też Srażnicy Cywilizacji).Mam wrażenie ze gdzieś w czeluściach odmętów Trójkata Bermudzkiego , moze istnieć swoiste archiwum tej Wiedzy

  10. Pingback: Gazeta Polska - POGODA na Kwiecień

  11. Mezamir pisze:

    Archiwum tajnej wiedzy znajduje się w watykańskiej bibliotece i w rękach władz USA.

  12. margo0307 pisze:

    Maria_st pisze: „…Widząc jak godnie i bogato przyjmuje ich Piast z Rzepichą goście z coraz większym uznaniem patrzyli na tak hojnych i mądrych gospodarzy, którym widać nie brakło mądrości, ale też chęci do pracy, żeby tak wspaniałą ucztę przygotować…..”
    Słynna polska gościnność ? 😀

    • Maria_st pisze:

      tak …gościnnosc, gospodarnośc i madrosc ……szkoda ze o tym zapominamy jakie zalety w nas tkwia…tylko wciaz sie w cierpienia ladujemy niepotrzebne

  13. JESTEM pisze:

    Maria_st:
    Jestem ” A kto wie, czy nie był on także protoplastą czystej rasy białej… czarnej, żółtej i czerwonej… Bo i tak – koniec końców wszystko jest jednym…”……..to po co tu jestes?”
    (…)
    Jestem, chodziło mi o to…dlaczego pojawiłas sie w czasach Kalijugi…by doswiadczyc szaleństwa…czy raczej by cos zamknąc w tej grze…..jak ja to nazywam….chyba nawet nie rozumiemy wszyscy co znaczy….ze wszystko jest jednym……..moze wyjasnisz……

    Z tego, co wiem, jedni są tu po to, by zamknąć coś w tej grze, a jedni są po to, by tę grę utrzymać do końca… Potem pójdziemy dalej…

    Próbowałam wyjaśniać (zgodnie z dostępną mi wiedzą) na swoim blogu, co znaczy, że wszystko jest jednym. Kto zechce zrozumieć, zrozumie. Na przykład poprzez bajkę o ROZBITYM LUSTRZE 🙂

    Jestem TU, żeby przypomnieć sobie, czym jest oddzielenie i zrozumieć, w jaki sposób doświadczamy tego oddzielenia, podzielenia, odseparowania oraz na przykład jak działają TUTAJ nasze fałszywe ja-ego. Może mam tutaj coś do zrobienia, żeby pomóc w zmianach? Możliwe. Robię to, co mam do zrobienia… Jestem maleńką cząstką całości, jednego…

    Sama wiesz Mario_st,, że wszystkie boginie są JEDNĄ. Pisałaś o tym. Podobnie Bogowie są JEDNYM.
    Na Ziemi żyje tak naprawdę JEDNA kobieta i JEDEN mężczyzna…

    Bogini i Bóg to nasi Przodkowie, ale także to my sami z innych wymiarowości.
    Bóg i Bogini to JEDNO, chociaz już podzielone… to jedno symbolizują pojęcia takie jak TAO, DAO, HUNABKU czy OMETEOTL… A potem następuje dzielenie… jak w bajce o rozbitym LUSTRZE. A potem jeszcze zamglonym… żeby bardziej oddzielić od siebie wszystkie cząstki CAŁOŚCI… Żeby mogły doświadczać siebie we wszelakich formach stworzenia…

    Po pierwsze:
    Prawda jest jedna i istnieje jako całość. Indywidualne, a nawet grupowe kawałki prawdy podobnie jak kawałki lustra są tylko częściami całości, dlatego już nie są całą prawdą…

    Może adekwatnie byłoby nazywać je ‚prawdusiami’?

    Dlatego też kłamstwami zwykliśmy nazywać kawałki prawdy, które nie są identyczne z „moimi” lub „naszymi” cząstkami prawdy jak kawałki kryształowego lustra różniące się między sobą kolorem, kształtem czy wielkością.

    Po drugie:
    Tutejsza czyli ziemska intensywność doświadczeń jest wyjątkowa, więc aby można tę intensywność odczuć, doświadczyć jej, musimy „nasz fraktal” mocno zagęścić do stanu bardzo gęstej materii… A to nas odcina od pamięci i połączenia z naszą wielowymiarowością, z naszym istnieniem w innych światach i czasoprzestrzeniach. Oczywiście takie odcięcie na jakiś czas jest konieczne, aby móc doświadczać tej wyjątkowej intensywności, w tym ziemskim świecie – tej gęstej „materii”. To odcięcie jest przyczyną zapomnienia tych części nas, które istnieją w innych czasoprzestrzeniach, innych gęstościach czy częstotliwościach – w innych wymiarach.

    Nikt z nas w oddzieleniu od CAŁOŚCI, JEDNI, nie ma monopoluna PRAWDĘ. Ale każdy może JEJ doświadczyć jedynie poprzez swój indywidualny byt. Ot, taki paradoks. Poszerzając swoją świadomość… Prawdy podstawowe są ułożone w pozornie sprzeczne ze sobą pary. Na przykład, abyśmy stali się bardziej świadomi, musimy być ludźmi metodycznymi, racjonalnymi, o trzeźwym umyśle, a jednocześnie musimy wyzbyć się tych wszystkich cech – być wolnymi od przywiązywania się do nich, by móc otworzyć swoje serce i mieć dostęp do wiedzy płynącej z serca. Jednak potrzeba sporej trzeźwości umysłu, by połączyć ze sobą przeciwieństwa. Tak „wielkiej”, że umysł staje się wówczas czystym, pustym, krystalicznym naczyniem…

    Bo WYJŚCIE Z TEGO Matrixa wymaga poszerzenia zakresu świadomości i odzyskiwania swojej energii (mocy – nie bardzo mi to słowo odpowiada, bo służyło przez tysiące lat do manipulacji, nadużywania magii i prowadzenia walk oraz gier). Z nikim wtedy nie musimy walczyć o energię ani o “moc”. Koniec walki…

    więc…Jestem tutaj, żeby zrozumieć ten świat i zintegrować, zharmonizować siebie stąd z sobą istniejącą poza tym światem. Z sobą wielowymiarową… ze sobą połączoną… w jedni. I dzielę się tym, czego doświadczam z innymi. Ale nie ode mnie zależy, kto to zrozumie.

    (…) wnikałam w głębię jestestwa innych ludzi i widziałam – wiedziałam, kim są, z jakich wzorców i energii (częstotliwości) utworzone są ich tożsamości. Ale nie miałam tego zapamiętać. Wiedziałam, że tylko przepływam, mam dostęp do tych informacji tylko na tu i teraz, a nie po to by pamiętać. Czułam wzajemne PRZENIKANIE, PRZEPŁYW, POŁĄCZENIE. Ale wiele z tych istot ludzkich nie miało pojęcia, że moglibyśmy wzajemnie tego doświadczać.
    Nieważne było zapamiętywanie tych wszystkich informacji, ponieważ one wszystkie są zapisane w naszych sercach. Poprzez serca albo coś, co jest umieszczone w sercach wszystkich istot, mamy dostęp do tej wiedzy, ale nie poprzez umysł (w mózgu). – http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2012/06/wielka-ceremonia-kosmiczna.html
    Nie poprzez umysł doświadczać możemy tego połączenia całością…

    • JESTEM pisze:

      Świadomość jest Naturą Całości. A Umysł jest Formą, jaką przybiera Natura. I tu zgadza się, że duch przyjmuje ciało utworzone z monad-dusz, które tworzą nie tylko ciało, ale wszystko, dosłownie wszystko w Całej Naturze, ale to Duch im nadaje formę…

      Różnica między Duszą, a Duchem jest taka, że… Dusza się powiela w nieskończoność, a Duch się dzieli… Świadomość jest Całością, ale staje się ukrytą świadomością czyli nieświadomością dla odrębnych części podzielonego Ducha. Natomiast poprzez dusze jesteśmy wszyscy połączeni ze sobą w JEDNO.

  14. Mezamir pisze:

    co na tym posągu robi to coś zwane kłamliwie “gwiazdą dawida”- Nie wiem 😀 ale „gwiady Dawida” Dawid na oczy nie widział 🙂

    Heksagram jest tak samo żydowski jak swastyka hitlerowska,pentagram satanistyczny a krzyż katolicki 🙂

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jidam
    http://bialczynski.wordpress.com/tag/krzyz-symbol/

    Odrodzenie chrześcijaństwa – to odrodzenie w duchu BUDDYZMU „-Jedna z tajemnic fatimskich mówi że neojudaizmy upadną gdy tylko ludzie nauczą się czytac ze rozumieniem.
    Chodzi o czytanie Biblii która jest najlepszym dowodem potwierdzającym sztuczność judeochrescijaństwa.
    Biblia przeczy samej sobie a w dodatku obala samą siebie.

    • Ktoś pisze:

      1. W linku nie ma Heksagramu.
      2. Rozumiesz różncę pomiedzy krzyżem katorżniczym (krucyfiks) a zwiastujacym (celtycki).
      3. Umiesz odpluskwić z krwii i ogólnie ciemnej energii taz „wasz krzyż” (cytat z linka) czyli katolicki,
      bo modląć się do niego wzmagacie okupanta. Swastyki nieba jak pamietam nie odpluskwiliście.

  15. Maria_st pisze:

    …..”Zapewne niewiele osób już pamięta symulację komputerową ziemskiej magnetosfery, która oferowana była przez japońskich naukowców w ramach projektu NICT. Gdy została nagle wyłączona od razu pojawiły się głosy, że zrobiono to aby coś ukryć, na przykład trwające przebiegunowanie naszej planety. Okazuje się, że ostatnia pozostała online symulacja magnetosfery, SWMF oferowana przez NASA zarejestrowała coś niezwykłego i od razu została czasowo wyłączona……..
    Anomalia wystąpiła 4 kwietnia o 21:05. Podobno chwilę po tym gdy te dane pojawiły się w Internecie unieruchomiono symulacjęmagnetosfery SWMF po prostu zaprzestając dostarczania nowych danych z satelitów. Zanim jednak do tego doszło okazało się, że stan magnetosfery w jednym momencie zmienił się dramatycznie.

    wiecej tu :
    http://innemedium.pl/wiadomosc/czy-ziemska-magnetosfera-dzieje-sie-cos-niedobrego

    Wkleiłam to z jednego powodu…pisze ze anomalia wystapiła 4 kwietnia……..a ja od kilku dni / 3 kwietnia było ok…ur. syna wiec pamietam / mam dziwne bóle kości….jakies inne niz przy przeziebieniu czy reumatyczne……..bolalo mnie punktowo…..najwiecej po prawej stronie ciała….nawet sie zastanawiiałam czy coś sie z Ziemia nie dzieje…….byc moze jest to zwiazane z tym…….no i dziwne zawroty glowy

    • JESTEM pisze:

      Mario, ja też „czuję w kościach”, a może bardziej jakimś dodatkowym zmysłem, że w polu magnetycznym Ziemi już zachodzą zmiany… Ale będą powolne.

      Dziś jednak śniła mi się powódź… Znajdowałam się w dolinie przylegającej do jakiejś góry. Udało mi się przejść przez wodę do pasa, a miejscami nawet głębszą (był tam metalowy płot, którego mogłam się przytrzymać i posuwałam się kawałek wzdłuż tego płotu). Chciałam się przedostać na polanę u stóp góry pokrytej jeszcze gdzieniegdzie śniegiem. Musiałam puścić się płota i przepłynąć jakieś dwa metry w bardzo wartko płynącej wodzie. Istniało ryzyko, że ten wartki nurt mnie porwie ze sobą. Udało mi się. Gdy dobrnęłam do granicy tej polany, złapałam się czegoś, ale nie wiem czego. Stałam w wodzie po pachy, a przede mną było bardzo strome wejście na polanę. Jakiś mężczyzna podszedł i podał mi kij, więc wdrapałam się na tę polanę. Wiedziałam, że jak przedostanę się na nią, to już wszyscy, co znaleźli się na tej polanie i na górze, będziemy mogli osiedlić się w wyższych partiach tej góry.

  16. Orinoko pisze:

    „Sarmatyzm – barokowa formacja kulturowa dominująca w Rzeczypospolitej od końca XVI do drugiej połowy XVIII wieku. Opierała się na przekonaniu, że szlachta polska pochodzi od Sarmatów – starożytnego ludu zamieszkującego początkowo między Dolną Wołgą a Donem. Po Sarmatach szlachta miała odziedziczyć umiłowanie wolności, gościnność, dobroduszność, męstwo oraz odwagę.
    SARMACI (lub Sauromaci) – nazwa IRAŃSKICH ludów koczowniczo-pasterskich. Sarmaci byli spokrewnieni ze Scytami, Medami, Partami i Persami. (…)Organizacja społeczna Sarmatów była bardzo podobna do scytyjskiej. Po okresie wojen i podbojów wytworzyła się warstwa arystokracji, przedstawiciele której chowani byli w bogato wyposażonych kurhanach.
    W XIII wieku spotykamy sarmackich Jazygów walczących z Mongołami nad rzeką Wołgą; Mongołów nie zatrzymali i migrowali m.in. na Węgry. Odnalezione w pochówkach słowiańskich przedmioty w stylu sarmackim skłaniają niektórych do poglądów, że: a) Sarmaci to stara nazwa Słowian lub ich części; b) Słowianie powstali ze zmieszania Bałtów z Sarmatami; c) część Sarmatów podbiła Słowian, po czym uległa slawizacji.
    RUSKI KAGANAT – nazwa stosowana w historiografii na określenie hipotetycznego tworu państwowego Rusów w IX wieku. Teoria o istnieniu w IX wieku państwa słowiańskiego na terenach późniejszej Rusi Kijowskiej powstała na skutek interpretacji źródeł pisanych, dotyczących tego okresu, w których na określenie wodza plemion WSCHODNIOSŁOWIAŃSKICH używano tytułu chacanus, tj. kagan (vel chakan). (…)Tytuł kagan używany był przez wielkich książąt kijowskich do połowy XI wieku.
    Kim Dzong Un również uważa się za mesjasza, którego zadaniem jest zwalczanie zachodniego imperializmu. Kiedyś mesjasze walczyli przy pomocy magii, potem – miecza, dzisiaj mają do dyspozycji bomby atomowe.
    Krzyż, czyli śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu symbolizuje ukrzyżowanie tzn. pokonanie ziemskiego ego, oczyszczenie się z niskowibrujacej energii, a zmartwychwstanie Chrystusa – zwycięstwo aspektu duchowego w człowieku. Niesienie krzyża to doskonalenie się poprzez cierpienie( a nie generowanie w sobie jeszcze większej nienawiści poprzez wyrządzone nam krzywdy). Dalaj Lama napisał doskonała książkę o tym, jak uzdrawiać gniew i nienawiść.

    • Maria_st pisze:

      Orinoko ….” Niesienie krzyża to doskonalenie się poprzez cierpienie( a nie generowanie w sobie jeszcze większej nienawiści poprzez wyrządzone nam krzywdy).”……..nie..nie..NIE ZGADZAM SIE Z TWOIMI SŁOWAMI.
      To zadne doskonalenie sie…to upodlanie tego co jest najpiekniejsze…DAR ŻYCIA ……
      Czy chciałbys w ten sposób doskonalic swoich bliskich którym dałes zycie ?
      Nikt mi nie wmówi ze ponizanie, upodlanie, mordowanie —- ma nam słuzyc w doskonaleniu…jak łatwo wypaczyć to co powinno świadczyc o czlowieczeństwie……” szanuj blizniego swego jak siebie samego „….to ściezka doskonalenia w drodze do szczęścia.
      I nie ma tu generowania tego co piszesz w nawiasie………..ci co krzywdza za to generują nienawiśc bardzo dużą…….a chca ja przenieść na tych ktorych męczą…….czy to doskonalenie ?
      To tworzenie ofiar i katow.

      • Orinoko pisze:

        Maria: „Nikt mi nie wmówi ze ponizanie, upodlanie, mordowanie —- ma nam słuzyc w doskonaleniu…”
        Oczywiście, że nie!! Miałem na myśli to, że los każdemu z nas (wierzę, że wynika to z karmy) zsyła w życiu cierpienie, w łagodnej lub bardziej dramatycznej formie. Reagowanie na to gniewem i nienawiścią, czyli generowanie tej nienawiści do winowajcy i gniewu prowadzi moim zdaniem donikąd. Cierpienie prowadzi do utraty etyki wewnętrznej lub uszlachetnia, w zależności od tego, jak na nie zareagujemy. To ofiara decyduje o tym, czy oprawca zwycięży nad nią i wywoła w niej nienawiść czy nie.
        Maria: „Czystość SERC……”
        Biblia (Mateusz 5): „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.

        Koran (Sura Szu’ara 88, 90): „„W Dniu Zmartwychwstania nikomu nie przyniesie korzyści ani majątek ani dzieci. Jedynie ci, którzy przyjdą do Allaha Najwyższego z czystym i prawym sercem. [Oni zostaną obdarzeni darami.]”

        Sri Raman Maharshi: „Umysł wiedzącego, utrzymywany w Sercu, łączy się ze Świadomością Serca, jak światło Księżyca ze światłem dnia.”

        Dalaj Lama: „“Wierzę, że celem wszystkich wielkich tradycji religijnych nie jest budowanie wielkich świątyń na zewnątrz, lecz tworzenie świątyń dobroci i współczucia w ludzkich sercach.”

        http://pl.wikipedia.org/wiki/Haplogrupa_R1a1_(Y-DNA) Haplogrupa R1a1 (Y-DNA)

  17. Maria_st pisze:

    Orinoko, dziękuje……mądre odpowiedzi dajesz…….teraz rozumiem o co Tobie chodziło
    …..” To ofiara decyduje o tym, czy oprawca zwycięży nad nią i wywoła w niej nienawiść czy nie „….

  18. Maria_st pisze:

    Do dnia dzisiejszego pogoda na kwiecien jest taka jak napisał to pan Mrozinski w prognozie na kwiecien……w każdym razie u mnie….wczoraj wracając przed 19 ” czułam bardziej lato niż wiosne ” — co mnie zaskoczyło :
    „Podobnie 6,7 kwietnia również przeskokiem nastąpi znaczny wzrost temperatur szczególnie dziennych, połączonych ze zjawiskiem typowo wiosennym wystąpienia znacznych dobowych wahań temperatury. Stan znacznych dobowych wahań tempratury z małymi przerwami i o różnym nasileniu będzie nam towarzyszył do końca miesiąca. Jest to bardzo korzystne zjawisko hamujące topnienie śniegu w ciągu doby i może Nas uchronić przed powodziami. Sam koniec dekady wyraźnie cieplejszy. ”
    Ciekawe jak dalej ?

  19. Maria_st pisze:

    Niesamowite jak prognoza pogody pana Tadeusza Mrozińskiego sprawdza sie…..wszystko co tu napisane…moge odnieśc do terenu na ktorym mieszkam ,,,
    ” Od 16,17 nastąpi wzrost wietrzności połączony ze znacznymi dobowymi wahaniami temperatury z czasowym rośnięciem amplitudy tychże wahań, możliwe że do stanu przymrozków, a nawet mrozu. Do końca dekady raczej słonecznie jednak bardzo wietrznie z wiatrem silnym i bardzo silnym. Zmniejszenia siły wiatru należy spodziewać się tuż przed końcem dekady.”
    Jedynie moj Ojciec potrafił podac tak dokładna prognoze…a tu miła niespodzianka…
    Panie Tadeuszu czekam na prognoze na maj…
    Dziekuje Panu.

    • JESTEM pisze:

      Ależ Ty masz szczęście Mario, że wszystko z tej prognozy się u Ciebie zgadza. Ja też dziękuję panu Tadeuszowi, że taką radość swoją prognozą Tobie sprawił i nadal sprawia. Gratuluję.

  20. Maria_st pisze:

    Jestem……no popatrz……u mnie sie sprawdza..tak jakos wczoraj intuicyjnie sprawdziłam jak z ta prognoza jest……i jak napisalam….
    Szczęście zawsze mam…….ja sie ciesze ” byle czym „…..więc mam go wiele …
    Taka progneze spelniająca sie trudno dzis otrzymac a tu masz——Polak…….i WIE.
    Z czegos ta prognoza wynika……
    Dobry kontakt z natura…..bystry obserwator…..analityk ?
    Trudno byc dzis realista w tej iluzji…..

    • margo0307 pisze:

      Marysieńko kochana – chcę Ci podziękować jak… nie wiem co 😀 za tą salwę śmiechu, którą ze mnie wyzwoliłaś dziś rano 😀 parsknęłam ze śmiechu prosto w ekran kompa 😀
      „…zamąciciel……ci wielcy tacy sami jak ta cala nauka na jakiej stoją…
      nazwisko Jung… ..przeczytaj je od tylu i…wszystko JASNE….”

  21. Maria_st pisze:

    JARYŁO ”

    JA–JARY—ARY–RYŁO / dostał ? /

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s