Weddyjska fizyka

Ten artykuł Mezamra pojawił się jako koment https://nnka.wordpress.com/2013/03/22/kocham-cie-nnko-i-na-zawsze-pozostaniesz-w-mym-sercu/
w innym temacie, ale zgodnie z życzeniem autora staje się treścią nowego wpisu.
Niniejszy artykuł to rezultat mojej fascynacji przeczytaną niedawno książką o fizyce wedyjskiej. Pisząc go, opieram na własnych przemyśleniach oraz na następujących źródłach:
1. Raja Ram Mohan Roy, Vedic Physics. Scientific Origin of Hinduism, Golden Egg Publishing, Toronto;
2. Gopinath Kawiradź, “Otwarcie się stworzenia”, niepublikowany rozdział książki Pogląd śaktyjski w literaturze tantrycznej, przełożonej z hindi przez Annę Rucińską.
Weda to po polsku “wiedza”. Oznacza prawdziwe poznanie, nie zaś powstałe w kali-judze (wiekach ciemności) martwe obyczaje. Skostniałe wierzenia i religie to tarcza ochronna niewiedzy. Pradawną, olbrzymią wiedzę naukową zakodowano w Wedach, aby mogła przetrwać niesprzyjający okres. W miarę jak człowiek coraz głębiej pogrążał się w materię, tracił świadomość swych możliwości i umiejętność czerpania z zapisów wiedzy kosmicznej. Obecnie, w związku z przejściem planety w nową epokę Prawdy (satja-jugę) dość gwałtownie ją odzyskuje.
Wedy przekazano po to, by wiedza zachowała się dla potomnych. Przemyślnie upostaciowano opisywane siły i zjawiska przyrody w barwny panteon bóstw. Źródło, czyli wszechprzenikającą Świadomość, podstawę manifestacji wszelkich bytów, Wedy nazywają brahmanem (Tym, co się rozszerza). Gdy ciemność niewiedzy skryła istotę prawdziwej, naturalnej religii (sanatana dharmy), uniemożliwiając bezpośredni kontakt ze Źródłem, TO stało się niezrozumiałym Bogiem, napawającym czcią, a w naszej kulturze wręcz bojaźnią. Ja sama, pisząc ten artykuł, używam dużych liter w określeniach Źródła. TO, bowiem, chociaż daleka jestem od mistycyzmu, napawa najwyższym szacunkiem i ciągle na nowo zadziwia.
Wedanta, czyli upaniszady, pisma stanowiące ukoronowanie, esencję treści Wed, określa Źródło jako samoświetlną Świadomość, jedyną Rzeczywistość (Sat) i zarazem szczęśliwość (ananda). Brahman zapragnął się podzielić i dlatego “wymarzył”, czyli wyprojektował z siebie wszechświaty. Dusze ludzkie, Jego cząstki, jak iskry jednego, ponadczasowego Ognia rozlatują się w nieskończonej przestrzeni, w miarę zagęszczania się energii (materii) stopniowo przybierając coraz gęstsze ciała. Świat jest zatem majakiem (mają), sennym marzeniem Stwórcy, ułudą wynikającą z błędu postrzegania i zasłaniającą jedynie istniejące TO.
Czym jednak jest owo TO, dlaczego, po co i jak się przejawia? Według niezwykle ciekawych badań Raja Ram Mohana Roya, kanadyjskiego fizyka hinduskiego pochodzenia, Wedy udzielają na to odpowiedzi, jeśli je umiejętnie odczytać.
TO
Twórcza Świadomość to Coś, co istnieje poza przestrzenią i czasem, a zatem według naszego pojmowania nie może mieć wymiarów. Inaczej mówiąc, jest nieskończona; pisma hinduskie opisują ją jako bezbrzeżny ocean, nam może prościej wyobrazić sobie TO jako bezwymiarowy punkt.
Przyczyna przejawienia
Dziesiąty Hymn Rygwedy głosi:
“Na początku nie było bytu ani niebytu […]
To Jedno oddychało, własną mocą, bez powietrza.
Nic prócz Niego nie było. […]
Wcześniej zrodziło się w Nim pragnienie”.
Klucz do zagadki leży właśnie w słowie “pragnienie”. Ekoham bahusjam
– “Jam jest Jeden. Zapragnąłem się podzielić”. Dlaczego to pragnienie się zrodziło, Wedy nie mówią wprost, jednak dają do zrozumienia, że TO chciało się bawić i tworzyć – jak wielki artysta. Chciało też kochać, nie da się jednak kochać, nie mając przedmiotu miłości.
Proces przejawienia
Proces przejawienia (tworzenia) jest już w dużej mierze poznany przez współczesną fizykę kwantową i molekularną, choć fizyka ta nie odkryła jeszcze wszystkiego, co zapisane zostało w Wedach. Stworzenie jest tylko przejawem Najwyższego Bytu. Przed stworzeniem Byt ten istniał w postaci “złotego łona, jedynego pana wszystkiego, co zrodzone. On podtrzymuje ziemię i niebiosa”. Złoty kolor to w literaturze wedyjskiej kolor bardzo wysokiej, “gorącej” energii. Z niej powstały wszechświaty. Wedyjski model powstania wszechświata różni się od modelu Wielkiego Wybuchu, a także od zarzuconej już koncepcji wszechświata stacjonarnego. Zgodnie z nim wszechświat ma początek i koniec, środek i oś, obraca się (wiruje), jest sferoidą (ma kształt jaja) i jest ograniczony. Na początku jego masa-energia jest zerowa. Masa jest stwarzana nieprzerwanie na obrzeżach wszechświata w postaci materii i antymaterii. Młodziutki wszechświat jest bardzo zimny. W miarę rozszerzania się jego temperatura rośnie, w miarę kurczenia się – maleje. Jeden taki cykl nazywa się oddechem Brahmy – stwórcy naszego wszechświata. Wszechświatów jest niezliczona liczba i każdy z nich ma swojego Brahmę. Według barwnych opowieści zawartych w puranach wszyscy oni mieszczą się w paznokciu dużego palca u stopy Wisznu, oczekując, aż im zleci ponowną zabawę w tworzenie.
Można sobie wyobrazić, że wszechświaty to piana na oceanie Świadomości. Jedne bąbelki nadymają się, inne kurczą i zanikają. W istocie bąbelki te mieszczą się w większym jajowatym bąblu, nieskończona liczba tych większych bąbli – w nieskończonej liczbie jeszcze większych, te jeszcze większe bąble – w największym, i dopiero za tym największym “spoczywa” Świadomość.
Kosmologia wedyjska mówi o dziesięciu wymiarach zwiniętych w struny, nadprzestrzeniach, olbrzymich próżniach w obszarach zbitek galaktyk, szczegółowo opisuje też wszystkie rządzące wszechświatem prawa – grawitację, odpowiedzialną za jego rozszerzanie się, przeciwnie doń skierowaną siłę napięcia powierzchniowego na jego obrzeżach, siły elektromagnetyczne, oddziaływania słabe i silne, cząstki elementarne itp.
Wszystkim siłom i zjawiskom nadano imiona bóstw, zaś cząstkom elementarnym nazwy zwierząt. Ich listę sporządził dr Raja Ram Mohan Roy, autor wspomnianej książki Vedic Physics. I tak na przykład zwierzęta udomowione to bozony, zwierzęta dzikie – fermiony, ptaki – cząstki pola; krowy to fotony, owce, kozy, konie – jeszcze inne cząstki. Dla przetrwania młodego wszechświata najważniejsze były dwie przeciwstawne siły: grawitacja i napięcie powierzchniowe. Gdyby grawitacja była za słaba, napięcie powierzchniowe spowodowałoby skurczenie się wszechświata do zera. Grawitację uosobiono jako Bryhaspatiego, zaś napięcie jako demona Wrytrę. Nasze istnienie zawdzięczamy Indrze, sile elektryczności, który pokonał Wrytrę w zaciętej walce. Między innymi, zagonił on rozproszone krowy (fotony) do jaskini, czyli na granice wszechświata. (Mówiąc o Wrytrze, warto wspomnieć, że stał się on później biblijnym szatanem. Jasne staje się też pochodzenie świętych krów w hinduizmie.) Dlatego właśnie Indrze poświęconych jest najwięcej wedyjskich hymnów. Okazuje się, że liczba hymnów też jest kodem, który można odczytać. Wisznu to cały wszechświat (wszystkie wszechświaty), jego pierwotną wibracją (OM, Słowem) jest Saraswati, Rudra to promieniowanie kosmiczne, itd.
Jajo wszechświata składa się z trzech rejonów: ziemi, strefy pośredniej i nieba. Ziemia to materia, sfera pośrednia – pole elektromagnetyczne, niebo – pole kwantowe. Światło kwantów, poruszające się skokowo, jest światłem wtórnym, wytworem Świadomości. Światło Świadomości jest nieruchome. Jak pamiętamy, TO jest samoświetlne. Byłoby dobrze nazywać je dla odróżnienia Blaskiem. W terminologii sanskryckiej występują różne nazwy światła: najwyższe Bhargo (znane z mantry Gajatri), dźjotir – światło ruchome, i jeszcze inne. Ziemia jest obszarem obserwatora, bowiem obserwujemy wszystko ze świata materii. Pośredni świat energii oraz niebiański świat światła nie są bezpośrednio dostępne naszym zmysłom. Ponieważ obserwując świat kwantów, zakłócamy jego funkcjonowanie, fizycy wedyjscy uważają, że nauka nigdy go nie pozna. Można powiedzieć, że wszystkie trzy światy są jakby perforowane; dopiero po nałożeniu ich na siebie “dziurki” mogłyby się wypełnić, co umożliwiłoby ogląd całości. Jednak taki całościowy ogląd dostępny jest tylko oświeconym mędrcom, którzy rozwinęli postrzeganie pozazmysłowe.
Nie wiadomo, kiedy powstały Wedy, uważa się, że są wieczne. Wiedza jest naturą wszechświata; trzeba tylko przypomnieć sobie, jak ją odczytywać. Nie wiadomo też na pewno, kto Wedy ułożył. Okazuje się, że różni mędrcy (riszi), którym się to przypisuje, nie są tak naprawdę ludźmi: zapis wiedzy istnieje gdzieś na poziomie cząstek elementarnych – na przykład słynny Wasisztha, nauczyciel Ramy, to jądro atomowe, Mitra (bóg słoneczny) to elektron, a Waruna – proton. I tak dalej.
Szczegóły procesu przejawiania
Poziom TEGO omówiony jest dokładniej poniżej. – Ogólnie mówiąc, następuje zasianie “‘”złotego nasienia” w niezróżnicowanym, przedwiecznym, pozostającym w równowadze oceanie energii – salila, “pierwotnych wodach”. Równowaga zostaje zakłócona – i zaczyna się ruch, twórczość.
Poziom przyczynowy – zapisanie idei.
Poziom mentalny – pochwycenie idei, obrazu bądź symbolu; stworzenie wzorca.
– Subtelna energia zaczyna wibrować mocą intencji, w umyśle powstają modyfikacje, myśli mające postać “wirków”.
– Wirki gęstnieją w cząstki elementarne.
Poziom energii i materii
– cząstki elementarne skupiają się w atomy.
– atomy wypełniają wzorzec przedmiotu.
– wzorzec zapisuje się w przestrzeni (akaśi), gdzieś na granicy światła i cząstek elementarnych. (Walter Russell, oświecony Amerykanin, podaje w swym dziele Secret of Light, że zapis istnieje w gazach szlachetnych.)
– wzorzec rozchodzi się w przestrzeni w nieskończoność na zasadzie fraktalnej
– wzorzec ładuje się, przyciągając podobne wzorce
– wzorzec manifestuje się na poziomie energii elektromagnetycznej
– wzorzec manifestuje się fizycznie.
Uwagi:
1. Umysł spokojny nie tworzy. Odbija światło duszy (atmy). W tym świetle ogląda “zapisy” wiedzy. Potem jej ewentualnie użyje.
2. Na poziomie fal elektromagnetycznych (antaryksza) zapis wzorca ma prawdopodobnie postać dwójkową. Na poziomie umysłu abstrakcyjnego – symbolu, litery, innego znaku?, a na poziomie umysłu konkretnego – obrazu, wyobrażenia.
3. Z chwilą zapisu wzorca, umysł może go dowolnie wychwytywać z przestrzeni i cały proces zaczyna się od nowa.
Możemy tworzyć dla eksperymentu bądź zabawy, ale nie to jest naszym celem.
Stopnie przejawiania według poglądów śaktyjskich,
unaocznione w Śri-czakrze
Filozofowie indyjscy niezwykle głęboko i wnikliwie dociekają procesu stworzenia. Oprócz wedanty możemy skorzystać z wiedzy skrytej w mandali zwanej Śri-czakrą – “Kręgiem Bogini Śri” (czyli Lakszmi). Przedstawia ona budowę wszechświata. Nadzwyczaj szczegółowo interpretuje ją między innymi Gopinath Kawiradź, wielki mędrzec i filozof indyjski, opisując powstanie i budowę wszechświata z punktu widzenia filozofii śaktyjskiej.
Stworzenie rozciąga się między punktem w centrum mandali a czworobokiem. Przekażę tu w wielkim skrócie tylko opis dwóch pierwszych etapów stworzenia, które Gopinath Kawiradź opisuje w książce Pogląd śaktyjsjski w literaturze tantrycznej. Dalsze streszczanie tego opisu wykracza poza ramy niniejszego artykułu. Zgłębianie Śri-czakry może potrwać całe życie. Punkt to odblask „Wielkiej Kropli” – („Wielkiego Bindu”, mahabindu). Jest to odbicie Źródła, czyli Świadomości i Mocy (Śakti) na ekranie „Światła”, który Źródło stwarza z Samego Siebie. Na ten ekran projektuje swoje „majaki” i na nim je ogląda. Wielka Kropla zwana jest w śaktyzmie Najwyższą Mateczką (w wedancie to brahman). Jest to niepodzielny Byt, przyczyna sprawcza (Śiwa) i tworzywo (Śakti) przyszłego wszechświata. Przed stworzeniem cząstka Świadomości Śiwy i cząstka Szczęścia Śakti znajdują się w równowadze, w jednakowym położeniu. Gdy pojawia się wola stworzenia, równowaga zostaje zachwiana; powstaje wtedy owa Wielka Kropla. Omówienie procesu jej powstania wykracza poza ramy niniejszego artykułu. Wielka Kropla stanowi wierzchołek stworzenia. Na obrazie Śri-czakry przedstawia ją punkt. Punkt otoczony jest trójkątem. Ten trójkąt to tajemnica, którą znają tylko najwięksi jogini. Od nich wiemy, że pierwotna Kropla, Źródło stworzenia, które nosi też nazwę Najwyższej Mowy, w określonych warunkach rozdziela się na trzy pojedyncze Krople. Te trzy Krople nazwano Mową Patrzącą, Mową Pośrednią i Mową Konkretną Trójkąt obrazuje zatem trzy aspekty pierwotnej, najwyższej wibracji (paravak, OM, Słowa), w których owa wibracja przejawia się u zarania stworzenia. Wibracja ta to podstawa całej różnorodności wszechświata. Tworzy ona wspomniane powyżej “pierwotne wody”, zaczyn materii subtelnej i następnie gęstej.
Trójkąt zawiera się w ośmiokącie, ten zaś w dwóch dziesięciokątach, wewnętrznym i zewnętrznym, dalej w czternastokącie, ośmiopłatkowym lotosie, w lotosie szesnastopłatkowym, w trzech okręgach i na koniec w czworoboku o silnie zaznaczonej granicy. Czworobok to zewnętrzny mur stworzenia, gęsta materia.
Dalsze rozważania na temat kolejnych elementów Śri-czakry pozostawiam zainteresowanym.
Tematem, który warto by poruszyć w ewentualnych kolejnych publikacjach, jest to, jak rożne kultury odczytywały wedę, czyli wiedzę, z zapisów w kosmicznej “biblioteki”. Prorocy biblijni, na przykład, którzy pojawili się w historii już w epoce pogłębiających się ciemności, dużo później niż autorzy pism wedyjskich, nie zdołali pojąć do końca tego zapisu, ponieważ nie było wtedy jeszcze nowoczesnej fizyki, która by im dostarczyła aparatu pojęciowego. Kto w czasach Mojżesza słyszał o setkach rodzajów cząstek elementarnych albo miał pojęcie o wymiarach zwiniętych w struny? Prorocy odczytali więc zapis na miarę swoich możliwości, i w ten sposób z naturalnej siły zagrażającej istnieniu wszechświata uczynili szatana. Wiedzę “kosmiczną” bezsprzecznie lepiej odczytali Majowie, których znamy dopiero z czasów naszego Średniowiecza; warto się zastanowić, czy nie mieli przekazów z czasów dawniejszych bądź skądinąd. Podobnie rzecz ma się z Toltekami i ludami przedinkaskimi, które miały obsesję na punkcie badania nieba. I tak dalej.
No i pozostaje temat religii – czy fakt przebrania wiedzy w szaty religijne, umożliwiające jej przetrwanie w tradycjach rozmaitych narodów, nie przyniósł nam więcej szkody niż pożytku? Być może, taka forma przekazu była jedyną możliwą. Epoka religii, według wszelkich przepowiedni, już się kończy. W nowej epoce, do której gwałtownie przechodzimy, kontakt ze Źródłem – miłością i wiedzą, będzie bezpośredni. Cel, któremu jogini poświęcali liczne żywoty trudnej dyscypliny, będzie widoczny przed naszymi oczyma. Na szczęście, wiedza jest nieskończona. “Im dalej w las, tym więcej drzew.” Nie ma kresu poznaniu, nie grozi nam nuda!
Jeszcze kilka uwag na temat istnienia światów boskich i demonicznych. Według fizyki wedyjskiej bóstwa i demony to upostaciowane siły przyrody (przyrody w szerokim sensie tego słowa, oznaczającym wszystko, co stworzone, a zatem i światy niewidzialne.) Nie musi to jednak oznaczać, że bóstwa i demony nie istnieją. Najpewniej istnieją, oczywiście na tej samej zasadzie jak my, jako “majaki”, twory kosmicznej inteligencji. Postrzegamy je w ich tak zwanych popularnie “formach”, czyli jako wyobrażenie symboliczne (np. postać z dziesięcioma rękami) bądź w ich ciałach subtelnych. Kontakt z bóstwami możliwy był jeszcze za czasów Ulissesa. Bhagawadgita opisuje Wirat Swarupę – formę Wisznu, najwyższą postać Świadomości. W buddyzmie wadźrajany medytacja nad formami bóstw jest podstawową praktyką. Współcześni święci o rozwiniętej percepcji ponadzmysłowej widują postacie bogów w wizjach: Śri Ramakryszna na co dzień przestawał z boginią Kali, Ojciec Pio widywał demony, Joanna d’Arc – anioły, Dante czy Swedenborg – całe światy piekielne i niebiańskie. Święci i nie-święci widują Wielkich Nauczycieli (Jezusa, Krysznę, a ostatnio całą plejadę innych, żyjących niegdyś na Ziemi) oraz, w naszej kulturze chrześcijańskiej, coraz powszechniej – anioły. Można powiedzieć, że panuje wręcz moda na anioły. Nie ma podstaw, by widzącym je nie wierzyć.
Na pytanie, kto stworzył światy niewidzialne, musimy odpowiedzieć, że uczynił to Stwórca. Jeśli jednak przestać dzielić na Stwórcę i człowieka i uwierzyć, że stanowimy jedną i tę samą Świadomość, że dusza ludzka tożsama jest z brahmanem, jak twierdzi wedanta, to na owym najwyższym poziomie tworzymy je “wspólnie”. Tu jednak, na Ziemi, pogrążeni w smutku ciała, ze świadomością, która do ciała właśnie się zazwyczaj ogranicza, dysponujemy drobniuteńkim ułamkiem twórczej mocy. Moc przecież jest ze świadomością nierozdzielna, a nawet tożsama. My, zwykli śmiertelnicy w okowach ułudy, tworzymy w większości myślą podświadomą i nie mając pojęcia o swych możliwościach twórczych, w ogóle ich świadomie nie wykorzystujemy. Zatem nasz udział w tworzeniu to kropla w bezbrzeżnym oceanie. Stworzyliśmy wokół planety brudny opar i zaludniliśmy astral okołoziemski najprzeróżniejszymi, często paskudnymi wytworami wyobraźni. Piękne myślokształty też się w nim zdarzają, ale to perełki w burym szlamie. Natomiast niezliczone myślowszechświaty przejawione potęgą Najwyższej Świadomości to twory tak przeogromne, majestatyczne i precyzyjnie zbudowane, że nasze choćby najbardziej oświecone dusze nie są w stanie ich pojąć. Mówi się, że w obecnym najdłuższym cyklu przejawienia naszego wszechświata (manwantarze) zdołamy dotrzeć najdalej do świata Brahmy, jego twórcy. Na dalsze poznanie trzeba będzie poczekać niezliczone wieki. No cóż, przed nami Nieskończoność, w istocie niepoznawalna, bo twórczość nigdy nie ustaje. Będziemy się przenosić do kolejnych wszechświatów, a od czasu do czasu odpoczywać w Czystej Świadomości. Jest to perspektywa zapierająca dech w piersiach!
Anna Łobocka-Oleksowicz http://jantra.com.pl/pliki/artykuly/art06.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Weddyjska fizyka

  1. Maria_st pisze:

    Swietny temat.
    Niektore rzeczy sa mi szczególnie bliskie w pojmowaniu….mnie,….np proton…foton, trojkat z punktem——fakt ze u mnie był to trojkat z 2 w srodku….ale jednak….i cos o „staniu ” światła…..kiedys często pisalam ze jako protono-foton smigam sobie po swietle…….i sobie podrozuje ha ha ha—— „Światło Świadomości jest nieruchome „, ciekawe jakie to bliskie……teraz i ten ” tunel ” z zywych trojkatów ” z 2 w srodku jest bardziej zrozumialy…..bardzo interesujace……bardzo duzo mi ten tekst uzmyslowil..bardzo wiele—–trzeba wsluchiwać sie w siebie, a tu znajdzie sie odpowiedz

  2. Pingback: Gazeta Polska - Weddyjska fizyka

  3. Mezamir pisze:

    🙂

  4. Mezamir pisze:

    Kod Rigwedy ?

    Informatyk i indolog Subhasz Kak wierzy, że ponownie odkrył ‘kod Wed’, który pozwala mu wydobyć ze struktury, zarówno ze słów i zdań Rigwedy, ważkie astronomiczne informacje, które jej autorzy przypuszczalnie w nią wbudowali.10 Założenie o takiej zakodowanej wiedzy naukowej uczyniłoby zrozumiałym, dlaczego istniał taki upór w celu zachowania każdej litery tekstu w dokładnej kolejności, którą autor zapisał. Można pozwalać sobie na pewną swobodę z jakąś opowieścią, lub nawet wierszem, zmieniając słowa, transponować wersy, dodawać wyjaśnienia, skracać jeśli to konieczne, i nadal przekazywać intencje i idee autora. Jednak należy pamiętać i odtwarzać naukowe formuły w dokładnie taki sam sposób, w jaki zostały zapisane przez naukowca, bowiem inaczej nie miałoby to sensu w ogóle. Gdy wspólnota naukowa arbitralnie przyjmuje pewne litery jako odpowiedniki dla fizycznych jednostek i procesów, zgodziwszy się na ich użycie, należy być posłusznym tym konwencjom w imię sensownej komunikacji.

    Nawet nie wyspecjalizowany czytelnik starożytnej literatury indyjskiej zauważy wysiłek łączenia makrokosmosu i mikrokosmosu, astronomicznych i fizjologicznych procesów, aby odnaleźć korespondencję pomiędzy różnymi sferami bytów i uporządkować wszechświat przez ustanowienie szerokiej klasyfikacji. Ofiary wedyjskie – centralny akt wedyjskiej kultury – miały być odbywane na dokładnie geometrycznie zaprojektowanych ołtarzach i wykonywane w dokładnie astronomicznie określonym czasie. Prawdopodobnie można by oczekiwać korelacji pomiędzy liczbą cegieł zalecanych dla poszczególnego ołtarza i odległości pomiędzy obserwowanymi gwiazdami, których ruch określał czas wykonania ofiarowań. Subhaś Kak rozwinął wiele fascynujących szczegółów z tym związanych w eseju o „Astronomii wedyjskiego ołtarza”. Wierzy, że chociaż wedyjscy Indusi posiadali rozległą wiedzę astronomiczną, którą zakodowali w tekście Rigwedy, kod został utracony w późniejszym czasie, a wedyjska tradycja została przerwana.

    http://nama-hatta.pl/articles.php?article_id=409

  5. Mezamir pisze:

    Ten, kto dostrzeże w bon nie system a wiedzę, nie coś orientalnego ale ludzkiego (w stosunku do czego nazwa nie odgrywa istotnej roli) zapewne usunie podstawowe przeszkody kulturowe na drodze do użytkowania tej cudownej nauki. Pracując z czakrami uzdrawiamy swoje ciało, transformujemy życie psychiczne, w sposób naturalny pozbywamy się ego i poznajemy siebie takimi, jakimi jesteśmy.

    http://www.sylwek.efbud.com.pl/www/php/showsong.php?id=189

  6. Adam pisze:

    Mezamir:
    “Na początku nie było bytu ani niebytu […]
    To Jedno oddychało, własną mocą, bez powietrza.
    Nic prócz Niego nie było. […]
    Wcześniej zrodziło się w Nim pragnienie”.
    Klucz do zagadki leży właśnie w słowie “pragnienie”. Ekoham bahusjam
    – “Jam jest Jeden. Zapragnąłem się podzielić”. Dlaczego to pragnienie się zrodziło, Wedy nie mówią wprost, jednak dają do zrozumienia, że TO chciało się bawić i tworzyć – jak wielki artysta. Chciało też kochać, nie da się jednak kochać, nie mając przedmiotu miłości.”

    No to biedne było to TO, chciało kochać, ale nie miało kogo, chciało się bawić, ale nie miało z kim…. Jednak skłaniam się ku opinii, że żadna religia nie odzwierciedla w całości PRAWDY. Nadszedł czas gdzie wcześniej czy później każdy zrozumie, że Prawdy należy szukać w sobie, co nie oznacza z drugiej strony że trzeba bezpardonowo i bez jakichkolwiek hamulców szkalować i
    atakować religie. Jest jeszcze sporo osób na tym świecie którym te religie są potrzebne. Należy to uszanować.

    • Maria_st pisze:

      Adamie :
      ” Prawdy należy szukać w sobie, co nie oznacza z drugiej strony że trzeba bezpardonowo i bez jakichkolwiek hamulców szkalować i
      atakować religie. Jest jeszcze sporo osób na tym świecie którym te religie są potrzebne. Należy to uszanować.”
      Dziekuje, cos mi uzmysłowiles…moja własną głupote……
      To co niepotrzebne i tak zostanie oczyszczone …..
      Dziękuje.

      • margo0307 pisze:

        Adam:
        „…Prawdy należy szukać w sobie, co nie oznacza z drugiej strony że trzeba bezpardonowo i bez jakichkolwiek hamulców szkalować i
        atakować religie. Jest jeszcze sporo osób na tym świecie którym te religie są potrzebne. Należy to uszanować.”

        Podzielam to zdanie jak najbardziej. Widzę w swoim własnym otoczeniu, że przynależność do religii jest wielu osobom wprost niezbędna i nie pozostaje mi nic innego jak to uszanować…🙂 co oczywiście nie znaczy, że z postępowaniem niektórych z jej przedstawicieli się zgadzam i milcząco aprobuję😀

  7. margo0307 pisze:

    Mario, czy możesz coś zrobić, by moje komenty nie trafiały do spamu ? 😀

    • Maria_st pisze:

      ha ha ha margo chyba takie nasze przeznaczenie….znaczy Twoje, moje i Ktosia..,.ze te 3 niki za kazdym razem ląduja w spamie…..
      Nie umiem tego zrobic…….
      Heh chiba……..tak ma byc…ha ha ha

      może to KOTY Shivy i Kali maczaja w tym swe pazurki…….

      • Ktoś pisze:

        Kociaki psocą tylko czasami, ogólnie to pieszczochy wiec to nie ich sprawka. ;D

        Stawiam na jakies „wędrujące” ustawienia WordPressa.

  8. Mezamir pisze:

    Zaletą Wed jest to że nie sugerują czytelnikowi żadnej jedynej słuszności🙂
    Prawda to cokolwiek o czym zdecydujemy ze nią jest,sens doświadczenia zależy od naszej interpretacji tego doświadczenia🙂

    „Cała literatura wedyjska będąc elitarną i tajemną,z natury rzeczy jest niejednoznaczna
    i często bardzo trudna do zrozumienia;dotyczy to zwłaszcza Upaniszad.

    Jej niejednoznaczność i trudność zrozumienia jest jednak CELOWA
    wszak nosi w sobie tajemną,również niebezpieczną moc.

    Stąd właściwie,ilu komentatorów czy badaczy,tyle recepcji tych tekstów
    które często różnią się między sobą nie tylko w mało istotnych szczegółach.

    Wystarczy porównać głóne założenia późniejszych sześciu ortodoksyjnych
    systemów filozofii indyjskiej-jakaż istnieje rozpiętość między tymi poglądami.

    Nawet w jednym systemie filozoficznym w Wedancie która jest najbliższa Upaniszdom
    pokrewna z nimi nawet w nazwie,mamy tak różne szkoły jak nauka Madhwy
    przedstawiająca skrajny dualizm
    i nauka Śankary mówiąca o czystej niedwójni.

    Oczywiście wszystkie odwołują się do Upaniszad i bardzo obficie potwierdzają to cytatami
    które z powodu swej niejednoznaczności można interpretować na wiele sposobów.

    Upaniszady generują różne poziomy znaczeń,które odnoszą się do niejednakowego poziomu przekazu.

    Na tym własnie polega ich wielkość i mądrość,że każdy może znaleźć w nich odpowiednie dla siebie inspiracje
    odpowiedzi na pytania które go w danym momencie życia nurtują.
    Nawet te same teksty odczytane przez tę samą osobę
    mogą w różnych momentach życia odsłaniać inne znaczenia.
    Stad tak wielka wieloznaczność interpretacji.Ta wieloznaczność nie jest przypadkowa.
    Upaniszady dokonują tego zabiegu zupełnie świadomie.

    Przykładem może być tu fragment Upaniszady Brihadaranjaki V.2
    gdzie na prośbę trzech potomków Pradżapatiego,bogów(Deva-Mez) ,półbogów(Daimonów/Asura-Mez)
    i ludzi,Pan Stworzeń wypowiada cały czas tę samą sylabę DA.

    Sylaba “da” została zrozumiana przez bogów jako damjata-bądźcie opanowani
    przez półbogów jako dajadhwam-bądźcie miłosierni
    a przez ludzi jako datta-bądźcie hojni.

    To samo słowo w zależności od odbiorcy niesie w sobie różne znaczenie.

    Kiedy weźmiemy pod uwagę że Upaniszady to głównie teksty pomocne podczas medytacji
    to staje się oczywiste że operowanie przez nie językiem pełnym symboli
    odwoływanie się do myślenia bardziej analogicznego niż technicznego
    ma za zadanie naprowadzić w medytacji intuicyjnie na pewną sytuację,stan świadomości
    który pomimo różnych metaforycznych ujęć,jest zawsze taki sam u każdego medytującego”.

    Ze wstępu do Upaniszad Marty Kudelskiej.

  9. Mezamir pisze:

    “Mniejsza od najmniejszej,
    większa od największej,
    Jaźń wiecznie zamieszkuje
    we wszystkich sercach.
    Człowiek wolny od żądzy,
    o czystym umyśle i zmysłach,
    widzi chwałę Jaźni
    i wolny jest od cierpienia.

    KATHA UPANISZADA

    ŹRÓDŁO WSZELKIEJ RADOŚCI
    Na świecie nie ma nic wspanialszego od Jaźni. Z Jaźni biorą się
    wszystkie nasze radości, cała nasza inspiracja i siła. W rzeczywistości
    w Jaźni zawiera się cały wszechświat. Doświadczysz tego, kiedy
    zwrócisz się w głąb i zobaczysz to w medytacji.
    Jadźnawalkja był jednym z największych mędrców starożytności.
    Miał dwie żony: Katjajani, która była stara i Maitreji, która była
    bardzo młoda. Pewnego dnia Jadźnawalkja wezwał obie żony i
    powiedział im:
    * Wyrzekam się życia rodzinnego i udaję się do lasu, aby żyć tam
    jako pustelnik. Podzieliłem swój majątek na dwie części i każdej z
    was daję połowę.
    Starsza żona przyjęła swoją część, ale Maitreji zapytała:
    * Dlaczego wyrzekasz się majątku i odchodzisz?
    * Ponieważ Jaźni nie można zadowolić majątkiem – odparł
    Jadźnawalkja.
    * Czy ten majątek da mi nieśmiertelność? – spytała.
    * Nie – powiedział Jadźnawalkja. – Będziesz żyła życiem bogaczy.
    Nikt nie może osiągnąć nieśmiertelności za pieniądze.
    * Wobec tego nie chcę ich – rzekła Maitreji. – Poślubiłam ciebie,
    starca, nie dla twoich pieniędzy, ale dla twojej wiedzy. Pragnę
    osiągnąć Jaźń.
    Słysząc te słowa Jadźnawalkja był bardzo zadowolony.
    * O Maitreji – powiedział – byłaś mi zawsze bardzo drogą, ale teraz
    jesteś jeszcze droższa.
    * Oddaj całe swoje bogactwo materialne Katjajani – rzekła Maitreji. –
    Mnie daj bogactwo swojej wiedzy.
    W odpowiedzi Jadźnawalkja zaczął jej wyjaśniać, na czym polega
    wielkość Jaźni.
    * O Maitreji – powiedział. – Kochamy się nawzajem nie ze względu na
    nas samych, ale ze względu na Jaźń. Mąż jest drogi żonie nie ze
    względu na siebie samego, ale ze względu na Jaźń. Żona jest droga
    mężowi nie ze względu na siebie samą, ale ze względu na Jaźń.
    Wszystkie stworzenia są nam drogie nie ze względu na nie same, ale
    ze względu na Jaźń. Jaźń jest najdroższą rzeczą na świecie. O
    Maitreji, ujrzyj Jaźń, usłysz Jaźń, pogrąż się w kontemplacji Jaźni,
    medytuj nad Jaźnią. Spraw, aby Jaźń zamanifestowała się przed tobą.
    Słuchając nauk o zasadniczej naturze Jaźni, kontemplując i medytując
    nad zasadniczą naturą Jaźni, dostrzegając zasadniczą naturę Jaźni,
    poznasz wszystko, co może być poznane.
    Czyste “ja”
    Co to jest Jaźń? Jest to czysta świadomość “ja jestem”, pierwotna
    świadomość “ja”, towarzysząca nam od chwili narodzin. Chociaż to
    “ja” istnieje w kobiecie, nie jest ono kobietą, chociaż istnieje w
    mężczyźnie, nie jest ono mężczyzną. To “ja” nie ma formy, ani barwy,
    ani żadnej innej właściwości. Nałożyliśmy na nie różne pojęcia –
    pojęcia takie, jak “jestem mężczyzną”, “jestem kobietą”, “jestem
    Amerykaninem”. Ale kiedy wymażemy wszystkie te pojęcia, owo “ja”
    okazuje się czystą Świadomością i jest to najwyższa Prawda.
    Odczuwając to “ja”, wielki Siankaraczarja oznajmił: “Aham
    Brahmasmi” – “Jestem Absolutem”. Odczuwając to “ja”, święty
    suficki Mansur Mastana rzekł: “Ana`I-Hay” – “Jestem Bogiem”.
    To “ja” jest źródłem całego świata. Nasienie figowca jest maleńkie, a
    jeżeli je rozłupiesz, nic w środku nie znajdziesz. A jednak to nasionko
    zawiera w sobie całe drzewo z korzeniami, gałęziami i liśćmi. Tak
    samo Jaźń jest nasieniem, które zawiera w sobie cały wszechświat.
    Wszystko zawarte jest w Jaźni, tak więc poznając Jaźń, poznajemy
    wszystko, co można wiedzieć. Dlatego właśnie mędrcy nieustannie
    pogrążają się w kontemplacji Jaźni, medytując nad Jaźnią i zatracając
    się w Jaźni.
    Potęga Jaźni kontroluje cały kosmos i ta sama potęga sprawia, że
    wszystko w nas funkcjonuje. Oddech wchodzi i wychodzi dzięki woli
    Jaźni. Umysł zwraca się ku różnym przedmiotom dzięki woli Jaźni.
    Możemy mówić, ponieważ istnieje Jaźń. Możemy zrozumieć, co
    mówią do nas inni, ponieważ istnieje Jaźń. Pulsując w nas, potęga
    Jaźni sprawia, że zmysły stają się świadome, umożliwiając oczom
    widzenie, uszom słyszenie, a rękom chwytanie. Kochamy się
    nawzajem tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Widzimy promienność i
    piękno w innych tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Kiedy Jaźń opuszcza
    ciało, natychmiast staje się ono bezwartościowe i pozbywamy się go.

    Jaźń jest prawdziwym Bogiem
    Bez znajomości Jaźni nawet praktyki religijne nie zaprowadzą nas do
    Boga. Wielcy mędrcy powiadali, że Boga znajduje się nie tylko w
    meczetach, świątyniach czy kościołach. Bóg jest bezpostaciową
    podstawą wszystkiego, co istnieje, Jaźń jest prawdziwym Bogiem
    podstawą wszystkich religii i form wierzeń.
    Niezależnie od tego, w jaki sposób czcimy Boga, to właśnie Jaźń daje
    nam owoce naszych praktyk religijnych, albowiem niezależnie od
    tego, co kochamy na zewnątrz, szczęście, jakie z tego czerpiemy,
    pochodzi od wewnątrz. Dlatego ci, którzy znają Prawdę, porzucają
    wszelkie rytuały oraz religie i jedynie Jaźni oddają cześć. Kiedy
    wiemy, że wszystko pochodzi od Jaźni, uświadamiamy sobie, iż
    oddawanie czci czemukolwiek poza Jaźnią jest bez znaczenia. W
    pewnym okresie byłem gorącym wyznawcą Siwy. Kiedy udawałem
    się z wizytą do mojego Guru, zawsze najpierw szedłem do świątyni
    Siwy w pobliżu aśramu i tam oddawałem cześć bóstwu, obmywając
    lingam – symbol nieprzejawionej formy Boga. Któregoś dnia, kiedy
    poszedłem do mojego Guru, on zapytał mnie:
    * O Muktanando, gdzie byłeś?.
    * Oddawałem cześć Siwie – odparłem.
    * Czemuż to czcisz Siwę na zewnątrz? – zapytał. – Siwa jest w tobie.
    Tam oddawaj Mu cześć.
    Indyjski święty śpiewał: “O człowiecze, czcisz bóstwo zrobione z
    kamienia i to bóstwo staje się dla ciebie Bogiem. Świadomość istnieje
    we wszystkim, jeżeli więc stworzysz obraz Boga i będziesz go czcił,
    osiągniesz coś dzięki swojemu uczuciu. Ale Bóg żyje w tobie. A
    skoro tak jest, to czyż oddając cześć własnej Jaźni nie staniesz się
    Bogiem?”

    Natura Jaźni
    Jaźń jest najsubtelniejszą ze wszystkich subtelnych rzeczy. Jest wielce
    tajemnicza i zagadkowa, nie ma imienia, koloru, ani formy. A chociaż
    nie posiada żadnych właściwości, mędrcy opisują jej naturę jako sat
    czit ananda – byt, świadomość i absolutna szczęśliwość.
    Sat oznacza Prawdę absolutną. Prawdę, która istnieje wszędzie, we
    wszystkim i zawsze. Gdyby To nie było wszechobecne, nie byłoby
    Prawdą i nie miałoby absolutnego bytu. Na przykład krzesło, które
    istnieje w Nowym Yorku, nie istnieje w Los Angeles. Istnieje teraz,
    ale nie istniało w zeszłym roku. Takie krzesło nie posiada więc bytu
    absolutnego. Ale Jaźń istnieje na wschodzie, na zachodzie, na
    północy i na południu. Jest we wszystkich krajach. Jest tu dzisiaj,
    była tu wczoraj i będzie tu jutro. Jaźń nie jest ograniczona przez
    żadne miejsce, rzecz czy czas. Mędrcy Siwaizmu Kaszmirskiego
    zapytują: “Czyż jest taki czas, w którym nie byłoby Siwy? Czyż
    istnieje takie miejsce, w którym nie byłoby Siwy? Czyż istnieje taki
    przedmiot, w którym nie byłoby Siwy?” Bóg, Jaźń, istnieje wszędzie
    w całej Swojej pełni.9 Będąc obecnym we wszystkim, jest On obecny
    również w nas.
    Czit jest Świadomością, która wszystko oświetla. Czit sprawia, że
    zdajemy sobie sprawę zarówno z przedmiotów zewnętrznych, jak i z
    naszych uczuć wewnętrznych. Kiedy jesteśmy wytrąceni z równowagi
    lub jest nam źle, Świadomość oświetla te uczucia, a kiedy
    odczuwamy szczęście, Świadomość unaocznia nam to także.
    Uświadamia nam, że Bóg istnieje w nas, a jeżeli uważamy, że Boga
    nie ma, ponieważ Go nie widzimy, takie rozumowanie ma również
    swoje źródło w czit. Czit oświetla tę rzeczywistość, która istnieje
    wszędzie, we wszystkim i zawsze. Jaźń jest czit i oświetla zarówno
    siebie, jak i wszystko inne.
    Ananda jest szczęśliwością i możemy ją zrozumieć dopiero wtedy,
    kiedy zrealizujemy To. Można mówić o naturze Jaźni jako sat i czit,
    ale błogości Jaźni trzeba doświadczyć w medytacji. Ta szczęśliwość
    przewyższa wszystko, co płynie z oglądania pięknych kształtów, ze
    słuchania melodyjnych dźwięków, ze smakowania wykwintnych
    potraw, czy z doświadczania miękkości dotyku. Przyjemności
    zrodzone ze zmysłów zależą od zmysłów, a kiedy znikają przedmioty
    sprawiające przyjemność, znika również poczucie szczęśliwości. Ale
    szczęśliwość Jaźni nie zależy od żadnych czynników zewnętrznych.
    Jest całkowicie niezależna, powstaje nieuwarunkowana wewnątrz.
    Kiedy umysł i intelekt przybliżają się do Jaźni, mogą doświadczyć tej
    szczęśliwości.
    Wielki święty Dźnaneśwar Maharadż powiedział:
    “Blask Jaźni jest zawsze nowy”. Szczęśliwość Jaźni nieustannie się
    odnawia. Czasami, kiedy wędrowałem po Indiach, spotykałem
    świętych, którzy śmiali się bez przerwy. Zastanawiałem się wtedy, czy
    nigdy nie mają dość śmiechu? Teraz rozumiem, dlaczego zawsze się
    śmiali. Czuli szczęśliwość i wybuchali śmiechem, a za chwilę czuli
    nowy rodzaj szczęśliwości, więc na nowo wybuchali śmiechem.
    Ponieważ ich szczęśliwość była ciągle świeża, nie przestawali się
    śmiać. Ktoś, kto uzależnia szczęście od zmysłów, ciągle szuka
    nowych rzeczy, które przyniosłyby mu zadowolenie. Musi mieć nowy
    smak, nową muzykę, nową miłość. Ponieważ jednak szczęśliwość
    Jaźni jest coraz to inna, jogin nigdy się nią nie nudzi.
    Jaźń jest naszym najlepszym przyjacielem. Istnieje w nas w całej
    pełni, w samym środku serca. Chociaż Jaźń jest zawsze z nami, jest
    tak subtelna, że większość ludzi nie może jej zobaczyć ani usłyszeć.
    Jaźń jest nie posiadającym formy podłożem wszystkiego,
    fundamentem naszego życia. Nie możemy dojrzeć jej wzrokiem, ani
    dosięgnąć mową. Język może o niej mówić, ale prawdziwym opisem
    jej natury jest milczenie. Jaźni nie można osiągnąć przy pomocy
    umysłu czy zmysłów. Kiedy jednak wewnętrzne instrumenty
    psychiczne zostają oczyszczone przez medytację, objawia się nam
    sama. Dlatego mędrcy Indii kładą wielki nacisk na medytację. W
    Bhagawad Gicie Pan powiada do Ardżjuny: [dhyanen atmani
    pashyanci], “Jaźń widziana jest poprzez medytację”. Po prostu
    medytując spokojnie możemy sprawić, aby Jaźń zamanifestowała się
    przed nami.

    To w nas, które wie
    Czytałem wiersz, w którym święty napisał: “O mój drogi, posłuchaj
    moich słów. Mądrość Jaźni można osiągnąć bardzo łatwo. Nawet
    jeżeli zwykły człowiek wejrzy w siebie poprzez medytację, ujrzy on
    światło Jaźni”. Jaźń jest jawna, nie jest ukryta. Nie możemy jej
    zaobserwować swoimi zwykłymi zmysłami tylko dlatego, że to
    właśnie Jaźń jest obserwatorem.
    Ktoś zapytał kiedyś wielkiego mędrca:
    * Co to jest Jaźń?
    Mędrzec odpowiedział:
    * Jaźń jest świadkiem umysłu.
    Jest w nas istota, która obserwuje wszystko, co robimy na jawie. W
    nocy, kiedy zasypiamy, ta istota nie śpi: pozostaje przytomna i rano
    składa nam sprawozdanie z naszych snów. Kim jest to, które wie?
    Katha Upaniszada mówi, że to, które obserwuje zarówno marzenia
    senne jak i stany jawy, jest wszechprzenikającą Jaźnią.
    Kiedy Rama zapytał mędrca Wasiszthę:
    * Jaka jest natura Jaźni?
    Wasisztha wyjaśnił:
    * O Ramo, Jaźń jest tym, dzięki czemu dostrzegasz i odróżniasz
    wszelkie kształty, smaki, zapachy i dotyk. Jaźń jest tym, dzięki czemu
    zaznajesz rozkoszy miłości. To, dzięki czemu wszystko poznajesz, o
    Ramo, jest Jaźnią, która jest Prawdą najwyższą.
    Siwaizm Kaszmirski naucza, że Jaźń jest prakasza i wimarsza. Słowa
    te mają ogromne znaczenie. Prakasza oznacza “światło” i jako
    prakasza Jaźń oświetla wszystko. Na przykład, jeżeli przed nami stoi
    gliniany garnek, to właśnie prakasza sprawia, iż ten garnek ukazuje
    się nam. Wimarsza oznacza “świadomość” i jest to umiejętność
    zrozumienia, która sprawia, że wiemy, czym coś jest. Podczas gdy
    prakasza oświetla garnek, wimarsza uświadamia nam, że widzimy
    garnek ulepiony z gliny. Prakasza i wimarsza istnieją we wszystkim,
    oświetlając zarówno świat zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Będąc
    zarazem prakaszą i wimarszą, Jaźń oświetla umysł, intelekt i
    wszystkie zmysły. W Bhagawad Gicie Pan Kriszna mówi do
    Ardźjuny: [sarvendriyaguna bhasam sarvendriyavivarjitam; asaktam
    sarvabhich chaiva nirgunam gunabhoktri cha] – “To prześwieca przez
    wszystkie nasze zmysły, ale nie posiada zmysłów. Podtrzymuje
    zmysły, ale pozostaje od nich odrębne. Doświadcza wszystkich
    właściwości natury, ale pozostaje od nich oderwane”. Cokolwiek
    dzieje się wewnątrz czy na zewnątrz, Jaźń widzi to i wie. Ta Jaźń, ta
    Świadomość, poznaje siebie samą poprzez medytację.

    Najrzadszy dar
    Chociaż Jaźń jest zawsze z nami, znajomość Jaźni jest najrzadszym z
    darów i przychodzi tylko dzięki łasce Boga. Poznanie Jaźni oznacza
    wyeliminowanie wszelkiego cierpienia i osiągnięcie najwyższej
    szczęśliwości. Dopóki umysł nie znajdzie zadowolenia przez stopienie
    się z Jaźnią, bezustannie płonie on w ogniu przywiązania i niechęci.
    Ale kiedy ktoś osiąga Jaźń, osiąga również doskonale wolną radość
    Jaźni, której nigdy nie może dotknąć ból tego świata. Z łona tej
    szczęśliwości bije fontanna nektaru. W jaki sposób ktoś, kto osiągnął
    tę szczęśliwość, mógłby kiedykolwiek odczuwać głód lub pragnienie?
    W jaki sposób ktoś, kto rozumie swoją Jaźń, mógłby kiedykolwiek
    cierpieć z powodu nieszczęść tego świata? Tak więc poszukuj Jaźni
    dla własnej radości. Kiedy już zrealizujesz chwałę Jaźni, będziesz
    wiedział, że nie istnieje nic wspanialszego. ”

    Swami Muktananda

    • Ktoś pisze:

      „Pewnego dnia Jadźnawalkja wezwał obie żony i powiedział im:
      * Wyrzekam się życia rodzinnego i udaję się do lasu, aby żyć tam
      jako pustelnik. ”

      – i w tym momencie WYRZEKŁ SIĘ BOGA jakiego „podobno” wielbił.

  10. margo0307 pisze:

    Czy wiecie co oznacza słowo: BOHOMAZY ?
    Otóż jak wyjaśnia Tadeusz Mroziewicz na swoim blogu, słowo to oznacza BOŻE ZNAKI 😀
    Cyt. „.. jednak przez wieki celowo upodlono tą nazwę ( sic!) obdarowując nas-ludzkość alfabetami upadku.
    Pamięć o glagolicy pozostała w alfabecie koptyjskim, oraz dewanagari co znaczy Dewa na górze- podwyższeniu, tam to możemy dopatrzeć się jednej z wielu form obrazowania, gdzie Dewa- tancerka poprzez układ tańca przekazuje obrazami-figurami mądrość Bożą…”
    http://www.apokalipsa-eden.pl/

    • Ktoś pisze:

      Tak samo upodlono „tancerki Śhivy” robiąc z nich „prostytutki sakralne.

      Głagolica (X w ne) pochodzi z DEVANAGARI (+- 5 tyś pne). Cokolwiek ruskie by nie bajały GŁAGOLICA i reszta ich języków są pochodnymi DEVANAGARI. Koptyjski jest młodym językiem. ;p

      Pisma zwane kłamliwie „semickimi” to też DEVAGARI tyle, że zachowana jako GATHA (uproszczona uzytkowa wersja pisma).

      Normalnie założe kiedyś bloga by opublikować tylko tą 1 stronę z Dharmy Pokoju bo już mnie mierzą te kłamstwa o DEVANAGARI.

  11. Ktoś pisze:

    Kto jest prawdziwym BOGIEM:
    – namalowany obraz?
    – farby uzyte do malowania?
    – materiał na jakim go namalowano?
    – pomysł na rysunek?
    – malarz jakiemu przyszła do głowy ochota wyrażenia poprzez obraz pragnienia?
    – ten kto go nauczył malowac?

    A może ten kto occenia dzieło?

    PS. OGIEN kontroluje WODĘ a ta MATERIĘ. Sam Vishnu w Mahabharacie stwierdził, iż nie jest Najwyzszy (najpotężniejszy).

    • margo0307 pisze:

      Ktoś, jesteś w gorącej wodzie kąpany..😀
      Cyt.”..Głagolica (X w ne) pochodzi z DEVANAGARI (+- 5 tyś pne). Cokolwiek ruskie by nie bajały…”
      Czy ja gdzieś powiedziałam, że wpis nt. BOHOMAZÓW pochodzi od ruskich ?
      Nie, nie pochodzi od ruskich !
      Pochodzi ze strony, do której podałam link. Gdybyś zechciał się pofatygować i otworzył byś tą stronkę, to dowiedział byś się do kogo należy ten blog 😀
      Cyt.
      „..Obrazowanie glagolicowe jest wartością samą w sobie, gdyż to ono właśnie stanowi o mocy sprawczej tegoż „ob-ie-ca-dla”. Obrazowanie to pojęcie czysto filozoficzne pobudzające umysł ludzki do wizualizacji, do tworzenia obrazów w naszej świadomości uprządkowanej znajomością glagolicy.

      Zakaz tworzenia fizycznych obrazów dzieła Bożego bezsprzecznie wywodzi się z głagolicy, gdyż to ona stwarza inne możliwości obrazowania.
      Społeczności (słowiańskie) posługujące się głagolicą nie czyniły żadnego obrazu (sic!). Wszystkie poznane orginalne teksty głagolicowe nie posiadają na swych stronach żadnego obrazu ukazującego istoty żywe…”

      • Ktoś pisze:

        Koles mówi o Głagolicy ale pokazuje znaki Cyrylicy. To trochę co innego.

        Nie ma Głagolicy sprzed wieków. Wieki to IX w jak ja wynaleziono przepisując Wiedy z Sanskrytu na nie. Jak pokaże „dowody” że istniała wczesniej zmienie zdanie. Na razie jego „post” jest późniejszy niż moja tabela przejść więc wierze sobie zwłaszcza iż wynikło z tego spełnienie kilku przepowiedni. W sumie to nawet wiem od kogo ma ten dokument choć zupełnie nie rozumie jego znaczenia (jako całości) i bajduży wyraźnie zafascynowany żydowskimi kłamstwami religijnymi. Niech udowodni przejście z hieroglifów hetyckich na głagolice jak taki kozak z niego. Bo jest.

        I dwa cytaty:
        „Badając czas powstania alfabetu-abecadła głagolicowego, zwanego też „obiecadłem” poniżej przedstawiam szereg rzeczowych dowodów co wiekowo stawia go na pozycji jako znacznie starszy od cyrylicy” (z artykułu p Mrozińskiego)

        „Historia
        Za twórcę cyrylicy uznaje się któregoś z uczniów Cyryla i Metodego, przy czym najczęściej przywołuje się tu imiona Klimenta Ochrydzkiego bądź Konstantyna Presławskiego. Pierwsze ślady użycia cyrylicy pochodzą z terenów wschodniej Bułgarii. Za najstarszy datowany zabytek cyrylicki uważana jest dobrudżańska inskrypcja cara Piotra, datowana na 943 rok. W ciągu X-XII w. cyrylica rozprzestrzeniła się z Bułgarii na tereny Serbii oraz Rusi Kijowskiej.” (z wiki)

        To wystarczy by stwierdzić iż „autor” robi ludziom wode z mózgu. Cyrylica powstała by wymazać z pamięci powstanie Głagolicy a co ważniejsze istnienie BIBLI przetłumaczonej na ten jezyk. BIBLI NIEOCENZUROWANEJ, PRAWDZIWEJ, WEDYJSKIEJ vel RODZIMOWIERCZEJ. Dopiero potem wydano biblie pisaną Cyrylicą juz ocenzurowaną wedle jedynie słusznej semickiej wersji wydarzeń i kultu Rasy Panów. A osoby zamieszane w wydanie Bibli pisanej Głagolica przykładnie ukrzyzowano w Konstantynopolu.

        „Zakaz tworzenia fizycznych obrazów dzieła Bożego bezsprzecznie wywodzi się z głagolicy” -bezprzeczny zakaz pokazywania „obrazów dzieła bożego” wynika z tego iż musiano by przedstawiać odrazające maszkary jakie napawały by wiernych semickich „religi” wstrętem, odrazą i strachem. A to powodowałoby iż ich bożkowie nie mieliby się czym żywić bo by „wyznawcy” pouciekali. Jak się poluje to się nie płoszy obiadu bo potem strasznie w brzuchu burczy.

  12. margo0307 pisze:

    Ktosiu, szczerze mówiąc wiki-miki nie jest dla mnie miarodajnym źródłem i ten cytat:
    „…Za twórcę cyrylicy uznaje się któregoś z uczniów Cyryla i Metodego, przy czym najczęściej przywołuje się tu imiona Klimenta Ochrydzkiego bądź Konstantyna Presławskiego. Pierwsze ślady użycia cyrylicy pochodzą z terenów wschodniej Bułgarii…” – bardzo mi podpada ale…
    Mam nadzieję, że już niedługo😀 wyjdzie szydło z wora i poznamy prawdę… Właśnie czytam COŚ bardzo interesującego, czym mam zamiar się z Wami podzielić 🙂
    Najpierw jednak muszę sprawdzić źródła…

    • Ktoś pisze:

      Osoby jakim przypisano powstanie Cyrylicy nie mają znaczenia. Wazny jeet kontekst. Wtedy była zarówno walka „semitów” z Chrześcijanami – Słowianami (o to ich zydostwo wymordowywało w Azji Mniejszej (genetyka nie kłamie) jak i walka „semitów” we własnym gronie – Konstantynopol-Watykan. Jedna i druga sekta „semicka” dążyła do przejęcia spuścizny po Słowianach (ich Wedy) bo od dawna wiedziała, iż tam sie kryje MOC SŁOWIAN – ICH PRZYMIERZE z DEVAMI jacy zniczyli królestwo demona yahwe swego czasu.

      Głagolica jest równoważna Sanskrytowi (z regułami gramatyki włącznie). Cyrylica powstała dla zmyłki – raz zawiera mylącą celowo nazwe jako „pochodząca od Cyrylego” bo to sugeruje nazwa „cyrylica” by osoby poszukujące „bibli głagolickiej” byli „przekeirowywani” autoamtycznie do ocenzurowanej kłamliwej „bibli cyrylickiej” (która i tak jest o lata swiętlne bardziej boska od tych wszystki katolickich bałwochwalczych gniotów uważanych jako „słowo boga”). Dwa zawiera okrojony i ze zmienionymi fonemami zestaw znaków by właśnie wypaczyc przez to treść „bibli”. Dawnymi czasy poprawna intonacja słów miała decydujące znaczenie. Wiele artefaktów aktywowanych jest „BRZMIENIEM”. Zmieniając wymowę zmieniasz modlitwę w bezwartościowy bełkot co było celem sztuczki zamiany Głagolicy w Cyrylice wraz z dalszymi „poprawkami” rosyjskiego alfabetu (u nas te wszystkie ogonki są pamiątką po Sanskrycie bo w nim też ogonkami zmiekczano sylaby).

      Jakby Głagolica nie była wywrotowym zagrożeniem dla „królestwa satanistów” to:
      – nie wymazywano by z taką pieczołowitością dokumentów w niej pisanych;
      – nie zabranianio by pod kara Ekskomuniki tłumaczenia Bibli na jezyki narodowe;
      – nie scigano by i nie wymordowywano wszystkich którzy mogli miec Biblie Głągolicową w rekach.

      Proste.

      PS. A „badacz słowiańszczyzny” jakiego zalinkowałaś robi z tego jezyka najzwyczajniejsze pośmiewisko bo nie do tego on został wynaleziony. I szukanie „kodu głągolicy” jest klasyczną kabalistyczną piedologią świadczacą o prawdziwej „motywacji” tego „wyznacy Rodzimej Wiary. Jego fascynacja kulturą satanistyczno-rzeźniczą jakiej zawdzięczamy wymordowanie naszej kultury. Jej UKRZYŻOWANIE (Xw Konstantynopol).

  13. k102slav pisze:

    Przydałoby się, żeby ktoś kto zna się na wedach i ogarniach fizykę – wypisał co oznacza każdy bóg w wedach słowiańskich.

    Elementy, cząstki, zjawiska. Bo na pewno to są zakodowane imiona jak Perun, Weles itd.

  14. c pisze:

    świetny tekst o jaźni🙂 polecam ” asztawakra gita – czyli poznanie absolutu „

    • Mezamir pisze:

      http://www.artoflivingshop.pl/site/products/product/Joga_Vasisthy_rzeczywistosc_wyzwolona-Joga_Vasisthy_rzeczywistosc_wyzwolona,353,13,49/
      🙂

      Pierwsze polskie wydanie
      Joga Vasisthy to zaskakująca lektura gdzie treści transformujące postrzeganie rzeczywistości podane są w formie wciągających, niczym wartka powieść, historii i przypowieści.
      Osią narracji jest soczysty, szczery dialog między duchowym mistrzem, a jego uczniem. Ten powstały setki lat przed Chrystusem, jeden z najważniejszych woluminów w tradycji jogi, to nie tylko intelektualna zabawa przyozdobiona wieloma opowieściami o świętych, królach czy demonach, to czytelny dla współczesnego odbiorcy przekaz który pozwala na skok kwantowy w rozwoju duchowym. Nie wiadomo kiedy to przekazywane z ust do ust podanie zostało spisane po raz pierwszy, bez wątpienia jednak ta starożytna wiedza pozostaje zdumiewająco aktualna i stanowi pozycję wręcz obowiązkową dla praktykujących wszelkie ścieżki samorozwoju.

      Joga Vasisthy to imponujący pod względem treści i sposobu przekazu jeden z najstarszych uniwersalnych traktatów o naturze…rzeczywistości. To z jednej strony opowieść o mędrcach, królach, demonach, ponadnaturalnych mocach, a nawet podróżach w czasie, z drugiej strony odpowiedź na zgoła najważniejsze pytania: czym jest umysł? Czym jest życie? Co jest rzeczywiste? Kim jestem? Już samo uważne śledzenie narracji i wątków tego woluminu powoduje, że zaczynamy gimnastykować dotychczasowe pojmowanie otaczającego nas świata i otwierać się na nowe. To ewenement, swoista wizytówka tej książki: wciągająca narracja pełna przygód i soczystych dialogów skonstruowana tak by uelastycznić umysł i intelekt. Treść niniejszego woluminu to coś więcej niż intelektualna zabawa, czy wycieczka w świat starożytnej wiedzy o bycie, to także czytelny dla współczesnego odbiorcy przekaz, który pozwala wniknąć w istotę duchowej przestrzeni…i jednocześnie świetnie się zabawić.

      Całość podzielona jest na kolejne dni roku tak, że można czytać dzień po dniu, bądź losując jeden dzień, bądź ciągiem sześć rozdziałów, kolejno: o beznamiętności, postępowanie poszukującego na ścieżce, o stworzeniu, o istnieniu, o rozwiązaniu wszechświata, o wyzwoleniu.

      Niniejszy tom został przetłumaczony z sanskrytu na angielski przez Swamiego Venktesanandę, a wyzwania tłumaczenia na język polski podjął się Leszek Krupa, anglista od lat regularnie medytujący co maksymalizuje wierność treściom Joga Vasisthy.
      Prezentowany tom, mimo iż jest początkiem cyklu, stanowi zamkniętą całość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s