Grozi nam wielka powódź – to już nie żarty

641Trwa ogólnoświatowa dyskusja na temat zagrożenia, jakie niesie za sobą globalne ocieplenie. Naturalnym następstwem tego procesu jest roztapianie się lodowców, wskutek czego wzrasta ilość wody w oceanach. Jakie skutki wywoła podwyższenie się poziomu morza?

Poziom wody w oceanach podniósł się w całym XX wieku o 17 centymetrów. Wygląda na to, że w kolejnym wieku proces ten potoczy się znacznie szybciej. Naukowcy twierdzili do niedawna, że będzie to 59 centymetrów, obecnie wielu z nich uważa, że będzie to nawet metr, może i dwa

  • Holandia nie wytrzyma ani metra więcej
  • Wenecja będzie przeszłością
  • Kaukaz bardzo zagrożony
  • 30 metrów to w Polsce już tragedia

więcej → pogoda.wp.pl 

Ten wpis został opublikowany w kategorii . i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Grozi nam wielka powódź – to już nie żarty

  1. Mezamir pisze:

    Mahabharata
    Opowieść 2:Dynastia księżycowa

    1. Początek świata i koło istnienia

    Kiedy wszystko to było bez światła i niewyjaśnione, ze wszystkich stron pokryte ciemnością, pojawiło się jedno Wielkie Jajo, niewyczerpane nasienie wszystkich żywych istot. Była to boska przyczyna na początku eonu i to, na czym się ona opiera, zostało objawione jako prawdziwe Światło, wieczny Brahman. Ta nieujawniona trudno uchwytna przyczyna, która jest tym, co jest i czego nie ma, jest zdumiewająca i niewyobrażalna, doskonała w swym dopasowaniu wszystkich swych części.
    Z tej boskiej przyczyny wyłonił się bóg stwórca Brahma, nazywany dziadkiem lub przodkiem wszechświata i tajemniczy mędrzec Daksza, znany ze swych ofiarniczych rytuałów. Jak wieść niesie Daksza wyłonił się z kciuka Brahmy w okolicznościach, gdy dziesięciu synów Pracetasa zostało spalonych przez piorun monsunowej burzy. Z Brahmy i z jego synów proroków oraz z Dakszy i jego córek wyłoniły się pierwsze pokolenia mędrców, bogów, demonów asurów i rakszasów, boskich muzyków gandharwów, nimf apsar, zwierząt, wężów i ptaków. W dalszych pokoleniach zrodzili się ludzie. Narodzili się oni w trzech kastach (wojowników, braminów i pospólstwa) z półboga Manu, którego linia wywodzi się od boga śmierci Jamy, syna boga słońca Wiwaswata, który z kolei był jednym z ośmiu synów córki mędrca Dakszy, Aditi, zwanych aditjami.
    I to wszystko, co istnieje, wszystkie trzy światy (niebo, ziemia i powietrze) kręci się w cyklach kolejnych eonów. Początek nowego eonu jest jak wiosna, podczas której pojawiają się żywe istoty, a koniec jest jak zima, gdy wszystko uśpione gromadzi się znowu w Wielkim Jaju. I tak toczy się koło istnienia bez początku i końca jak pory roku, przynosząc światu ciągle jego nowy początek i nowe zniszczenie.

    http://tlvp.net/~b.mikolajewska/booknook/Mahabharata/Opow-02.htm

    • Borag pisze:

      Źródło newsa dla mnie niezbyt wiarygodne. Autor nie przytoczył w artykule żadnych danych naukowych, wyników pomiarów itp. Takie coś można określić nierzetelnym „dziennikarstwem”. Teza i wnioski wyssane z palca na zasadzie gdzieś ktoś coś powiedział, może będzie sensacja i zarobimy na reklamie.

      • Maria_st pisze:

        Moze ma to sens…..najpierw NY, tsunami, trzesienia ziemi, ” meteoryty ogniste „…….teraz powodzie niczym potop, powolny upadek moralnosci…….jakbym apokalispe czytala…..znaczy objawienie…no i nam sie objawia wszystko niczym przepowiednie…..
        cos nam to ma uzmysłowic ?

    • ann pisze:

      Podobno na początku marca ma nastąpić otwarcie jakiegoś portalu międzywymiarowego.

    • Ktoś pisze:

      „Jak wieść niesie Daksza wyłonił się z kciuka Brahmy w okolicznościach, gdy dziesięciu synów Pracetasa zostało spalonych przez piorun monsunowej burzy. ”

      – to taki eufemizm oznaczający pojawiający się i w mitach fakt zestrzelenia nadprogramowych Słońc (megawielkich UFO – których pracujący napęd powodował wrażenie oglądania Słońca właśnia) jakie zaatakowały kiedyś Ziemię (czasy Mojrzesza, Atona i czarów „wstrzymywania Słońca”).

      Z tych czasów pochodzi także rozszczepienie położenia bieguna magnetycznego z fizycznym i Księżyc (Wielkie Jajo) jako stabilizator orbity Ziemii. A także „3 dni ciemności” i zagłada cywilizacji Egipskiej (pierwszej – indoeuropejskiej).

      • Maria_st pisze:

        Ktoś boisz sie sam Siebie ?

      • Ktoś pisze:

        W pewnym sensie tak bo nie znając ograniczeń i potrzeb łatwo jest przedobrzyć (zagłaskać kota na smierć). A ponieważ mam nieco burzliwy charakter to łatwo jest przekroczyć niewidoczną barierę potencjału jaka się już odzwierciedli fizycznie w naturze.

  2. Mezamir pisze:

    Pożądanie i początek świata

    Na początku na to jedno przyszło pożądanie;
    było ono pierwszym nasieniem umysłu.
    Poeci, szukając z mądrością w swych sercach,
    znaleźli w nieistnieniu wiązanie istnienia.
    — Rigweda, Hymn o stworzeniu świata (Nasadiya), 10.129, 4

    1. Zwalczające się odróżnicowanie

    Rigwedyjski hymn Nasadiya formułuje trzy zaskakujące stwierdzenia:

    1. łączy tworzenie świata z pożądaniem:
    (4) Na początku na to jedno przyszło pożądanie …
    2. oddziela proces stwarzania od bogów i odróżnia proces stwarzania od stworzenia świata:
    (6) Skąd jest to stwarzanie? Bogowie przyszli później razem ze stworzeniem tego świata. Któż więc wie, skąd to wyniknęło?
    (7) Skąd to stwarzanie świata wyniknęło — być może samo się uformowało lub być może nie …
    3. widzi siłę życiową jako wyłaniającą się z kosmicznej nicości (próżni), która istniała na początku. Owa próżnia jest poetyckim odpowiednikiem girardowskiego zwalczającego się odróżnicowania charakteryzującego kryzys mimetyczny.

    Na początku wszystko było odróżnicowane. Nie było ani przeciwieństw, ani różnic:
    (1) Nie było w owym czasie ani nieistnienia, ani istnienia; nie było ani dziedziny przestrzeni, ani nieba, które sięga ponad.
    (2) Nie było w owym czasie ani śmierci, ani nieśmiertelności. Nie było znaku odróżniającego noc od dnia.
    (3) Na początku ciemność kryła się w ciemności; bez znaku odróżniającego wszystko to było wodą.
    Jednakże coś na początku istniało. Było jakiś działanie, coś się wyprodukowało:
    (1) Co poruszało? Gdzie? W czyjej obronie?
    (2) To jedno oddychało, bezwietrzne, samo z siebie. Poza tym nie istniało nic od tego odmienne.
    (3) Siła życiowa pokryta pustką, ona powstała mocą żaru.
    Różnice narodziły się mocą żaru, czyli mocą kontemplacji boskości i wyrzeczenia się pragnień (pożądań)[2]. Żar (tapas) jest rodzajem ascetyzmu dedykowanego bogom. O mocy żaru mówi 10.190 Hymn Rigwedy:
    (1) Porządek i prawda narodziły się z żaru, gdy wybuchnął on płomieniem. Z niego narodziła się noc i z niego narodził się falujący ocean.
    (2) Z falującego oceanu narodził się rok, który uporządkował dnie i noce, władając tym wszystkim, co mruga oczami.
    (3) Ów Porządkujący ustawił we właściwym miejscu słońce i księżyc, niebo i ziemię, środkowe królestwo przestrzeni i w końcu światło słoneczne.
    Stwierdzenia hymnu o stworzeniu świata mogą wydać się mniej dziwne, gdy zauważymy, że podobne stwierdzenia formułuje René Girard w swojej interpretacji Szekspira. Według Girarda w sztukach Szekspira ludzki wszechświat ma zarówno swój koniec jak i początek w wymazywaniu różnic. Mówiąc inaczej, nowy wszechświat ma swe źródło w odróżnicowaniu, w którym stary wszechświat rozpłynął się, jak rzeka rozpływa się w oceanie. René Girard wszechświatem nazywa różnicujący system kultury. Próżnię, odróżnicowanie nazywa również kryzysem mimetycznym. Kryzys ten jest sytuacją ostatecznego społecznego impasu, który jednak nagle kończy się dzięki tajemniczemu pojedynczemu aktowi przemocy. Nowe różnice wypływają z kontemplowania tego, jak się wydaje cudownego, pojedynczego aktu przemocy.

    Girard charakteryzuje odróżnicowanie jako zwalczające się lub używające przemocy. Działanie opisane w hymnie Nasadiya zdaje się również charakteryzować przemocą. Co poruszało? Gdzie? W czyjej obronie? Nowy wszechświat opiera się więc na fundamentach poprzedzającego ten wszechświat zniszczenia.

    Skąd się wzięło owo zwalczające się odróżnicowanie? Od czego się ono zaczęło?
    2. Na początku na to jedno przyszło pożądanie …

    René Girard nie znalazłby również nic niezwykłego w powyższym cytacie ze starożytnej Rigwedy. Uważa on bowiem, że zwalczające się odróżnicowanie, czy też mówiąc inaczej używająca przemocy próżnia, ma swój początek w pożądaniu. Powyższy cytat z Rigwedy prowokuje jednak dalsze pytania. Na kogo właściwie to pożądanie przyszło? Od czego się zaczęło? Na początku czego ono przyszło? Czy przyszło ono na początku stwarzania? A jeżeli tak, to co zostało stworzone?

    Girard prawdopodobnie poradziłby nam szukać odpowiedzi w lekturze Szekspira. Szekspirowscy bohaterzy cierpią z powodu pożądania. Pożądanie uderza w nich jak błyskawica i jest zaraźliwe jak zaraza.
    3. … na to jedno przyszło pożądanie …

    Na kogo przyszło owo pożądanie? Od czego się ono zaczęło?

    Od czego w ogóle to wszystko się zaczęło? Pożądanie nie przyszło na jedną osobę, lecz równocześnie na kilka. Pożądanie jest zaraźliwe i rozprzestrzenia się na innych. Czytając Szekspira możemy zauważyć, że to samo pożądanie pojawia się nagle u bliskich przyjaciół lub braci. Jak wytłumaczyć tę dziwną właściwość pożądania?

    Osoba doświadczająca jest podmiotem pożądania. Jednakże pożądanie nie ma swego źródła ani w podmiocie, ani w przedmiocie pożądania, lecz w mimetycznym związku, który mamy z Innym. Jednostkowy podmiot jest rzeczywistością wtórną. Rzeczywistością pierwotną jest dwoje ludzi połączonych przez mimesis (imitację). Związek mimetyczny jest pierwotnym związkiem międzyludzkim. Ludzkie ego ma swój początek we własnym odbiciu w oczach Innego, które imituje. Pierwotną boskością jest bycie Innego, gdyż ono zdaje się mieć boską wartość. Pożądanie zaczyna się od uwielbienia dla boskości cudzego bycia i rozwija się dzięki mimesis przez to uwielbienie sprowokowanej.

    Chęć posiadania, zwyczajowo zwana pożądaniem, jest również rzeczywistością wtórną. Subiektywne, emocjonalne doświadczenie głodu jakiegoś przedmiotu jest jedynie widoczną częścią tego, co powinno być nazwane pożądaniem. Pożądanie jest procesem i w związku z tym ma ono swój początek, środek i koniec. Proces pożądania zostaje uruchomiony przez mimesis, rozwija się dzięki mimesis i mimesis przyniesie jego zakończenie. Mimesis towarzysząca pożądaniu ma charakter skłócający. Zaszczepia ona konflikt w interakcje międzyludzkie i ostatecznie doprowadza je do stanu zwalczającego się odróżnicowania.
    4. … było ono pierwszym nasieniem umysłu …

    Czytając Szekspira można śledzić pożądanie od samego początku aż do końca. Można również śledzić jego wytwory. Proces pożądania zostaje sprowokowany przez mimesis między przyjaciółmi lub braćmi. Tworzą oni jednostkę powiązaną pierwotną mimetyczną więzią. Wzrastając razem imitują wzajemnie swoje przypadkowe wybory. Są do tego zachęcani zarówno przez nauczycieli, jak i przez ich własny związek przyjaźni. Można wręcz powiedzieć, że imitacja jest samą istotą przyjaźni. Imitacja jest również tym, co wiąże społeczeństwo. Społeczeństwo oczekuje rozwoju pragnień lub mówiąc inaczej celów, do których człowiek może dążyć. Girard przyjmuje, że człowiek sam z siebie nie wie, czego chce i że musi się dopiero swoich pragnień nauczyć. Przyjaciele, powtarzając nawzajem swoje wybory, tworzą swój pierwszy wspólny boski wizerunek. Przekonują siebie nawzajem o wartości pożądania pewnego przedmiotu poprzez tworzenie boskich symbolicznych reprezentacji jego wizerunku. Przyjaciele próbują wpływać na siebie nawzajem w kierunku upodobnienia swoich wyboru: chcą wręcz sprowokować mimesis. Mimesis jest bowiem nagradzająca. Dokonanie takiego samego wyboru jest potwierdzeniem, że dany przedmiot jest wart pożądania.

    W sztukach Szekspira tragiczny bieg wydarzeń rozpoczyna się od przyjaciół, którzy mimetycznie wytworzyli wspólny boski wizerunek przedmiotu, który nie może być w tym samym czasie posiadany wspólnie. Na przykład Valentine i Proteus z Dwóch szlachciców z Werony wytworzyli mimetycznie boski wizerunek Sylwii. Valentine wychwalając Silwię przed Proteusem i zapraszając go do udziału w nadawaniu boskości jej wizerunkowi, prowokuje u swego przyjaciela mimesis. Według Girarda cierpi on na syndrom “stręczyciela i rogacza”. U Szekspira jest to szeroko rozprzestrzeniająca się choroba. Proteus ostatecznie zakochuje się w Sylwii. Valentine staje się rogaczem. Proteus imitował wybór Valentina dokładnie tak samo, jak Valentine imitował jego wybór. Valentine zainspirował wybór Proteusa, aby móc samemu za tym wyborem podążać i zakochać się w boskim wizerunku Sylwii, który zaczął dostrzegać w oczach Proteusa. Boskość wizerunku przedmiotu pożądania uruchamia proces pożądania. Dotychczasowa jedność zostaje rozbita na trzy oddzielne elementy: dwa podmioty pożądania stojące w obliczu tego samego boskiego przedmiotu pożądania oraz sam ów przedmiot pożądania. Te trzy elementy konstytuują łącznie trójkąt pożądania (pragnienia).

    Przedmiot i dwa podmioty pożądania nabywają swego własnego życia. Boski wizerunek wprowadza w ruch ich umysły i rozpoczyna wypełnianie ich psychiki, motywuje ich zachowanie i zachęca do budowy nowej zewnętrznej społecznej rzeczywistości. Pożądanie jest procesem tworzenia i przekształcania zarówno ludzkiej subiektywności jak i ludzkich interakcji.
    5. Poeci, szukając z mądrością w swych sercach, znaleźli w nieistnieniu wiązanie istnienia.

    http://tlvp.net/~b.mikolajewska/booknook/Rigweda.htm

  3. Aga pisze:

    Global Coastal Event między marcem a czerwcem tego roku. To by się zgadzało, z tym bardzo ogólnie ujętym artykule.

  4. Maria_st pisze:

    no to juz sie dowiedzieliśmy co nam sie szykuje…….
    kolejna „samowypelniajaca sie ” przepowiednia

  5. dfdfdfd pisze:

    troszke krytycyzmu wrzuce…proponuje policzyć samemu, matematyka nie kłamie:)…srednia powierzchnia lodów artktyki * srednia grubość * 1,1 (bo to lod więc ma większa objętość)…i wyjdzie nam ilemetrów sześciennych wody ten lód stanowi….a teraz rozlejmy „matematycznie ” ten lód po wszechocanie…..i co wychodzi?…bo mi wyszło max 20 cm przyrostu wody w wyniku stopienia lodów arktyki (bez grenlandiii)…

  6. Dawid56 pisze:

    Ja bym nie siał paniki w tej materii, proponuję zobaczyć na stronę http://www.surf-forecast.com/breaks/Bundoran/seatemp
    okazuje się ,że dzisiaj mamy o 0,5 stopnia niższą temperaturę, aniżeli odnowaną do tej pory od 1980 roku- to rekordowo niska temperatura.Przy tak słabej aktywnosci Słonca jak w 24 cyklu grozi nam raczej zlodowacenie!

  7. helena pisze:

    Chciałam właśnie napisać o tym, że teraz ma być okres zlodowacenia ale uprzedził mnie Dawid 56

  8. Mezamir pisze:

    Ludzkość nam grozi.

  9. Maria_st pisze:

    A oj.Klimuszko w przepowiedni mowil ze bedziemy sobie z okna owoce cytrusowe zrywac…..
    Kurcze to gdzie lezy ta prawda ?
    Strasza wciąz a to meteorytami, przebiegunowaniem, potopami, zlodowaceniem a ja w tym widze obraz czlowieka i jego wnetrze…….
    oooooo
    No to se czlowiek nagrabił……..wow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s