MATERIA PRZYCZYNOWA Inglia

 

 comment-15761  Gdy żywatma(nasze niematerialna ja) rozpoczyna ewolucję w świecie Jawii, materialnym świecie, żywatmy łączą się i powstaje lider zwany Żywa

linie69

Co to takiego jest Przyczynowa Materia?
– Wedy mówią, że kiedy tworzy się ten materialny świat – nowy wszechświat, tworzą się nowe realności.
– W których to główne żywatmy tworzą metagalaktyki, galaktyki, tworzą słoneczne systemy, tworzą planety, organizują życie.
– Aby się tym wszystkim posługiwać, trzeba posiadać jakieś doświadczenie.
– I właśnie to doświadczenie zbierają żywatmy.
– Kiedy pojawi się wszechświat, to żywatmy – indywidualne samo promieniujące cząsteczki pierwotnego światła, one jakby formują ten świat i gromadzą indywidualne doświadczenie.
– I kiedy zaczyna się kurczenie tego wszechświata, tj. unicestwienie, one całe to doświadczenie składają w jeden kocioł, bagaż.
– W Wedach porównuje się żywatmy do pszczół, które to lecą na łąkę, zbierają nektar i potem składają to do jednego kotła, tak tworzą miód.
– Ten miód, nektar bądź doświadczenie tych żywatm nazywa się „przyczynową materią”.
– To jest doświadczenie wszystkich przejawów i skurczenia się wszechświatów.
– Inaczej się to nazywa Inglia – przyczynowa materia.
– In – to pojęcie gliny, lub prochu, to z czego składa się Pierwotny Świat.
– Kiedy zaczyna tworzyć się Nowy Wszechświat, każda żywatma przenikając do tego świata, tak jakby przyobleka się w obłoczek przyczynowej materii, w którym zawiera się całe doświadczenie, które znajduje się w tym przyczynowym oceanie lub przyczynowej materii, ponieważ kropelkę można porównać pod względem jej jakości i składowi(np. chemicznemu) z całym oceanem.
– Każda żywatma posiada swoją „kroplę” i ta kropelka daje możliwość posługiwania się doświadczeniem wszystkich żywatm.
– Wykorzystując to doświadczenie, tworzy się nowy materialny świat.
– Ta przyczynowa materia „niesie” w sobie także doświadczenie zniszczenia, dlatego niektórzy mistycy nazywają to „jajo-or”, lub „nasieniem diabła”, które jest w każdej istocie.
– Ona daje jeszcze możliwość dowiedzenia się, czym jest tak negatywne, jak i pozytywne doświadczenie.
– To negatywne doświadczenie zaczyna się pojawiać, kiedy żywatma zaczyna się doskonalić – żywatma nie dostaje większego doświadczenia, niż jest w stanie wytrzymać.
– Dlatego na określonym poziomie ewolucji, to „jajo-or” coraz bardziej zaczyna wpływać na świadomość żywatmy.
– Jest takie przysłowie: „Droga doskonałości, to droga walki poety i kata w swoim wnętrzu”.
– W każdym z nas, prędzej czy później, pojawia się energia zniszczenia, ponieważ zniszczyć można tylko to, co istnieje w tym świecie.
– Jeśli popatrzeć z punktu widzenia morale, to jest bardzo źle, od słowa mor – śmierć, ludziom stojącym na tym poziomie ewolucyjnego rozwoju jeszcze nie jest dane tego zrozumieć.
– Kiedy żywatma coraz bardziej się rozwija, człowiek wchodzi na dużo wyższe poziomy poznania, to on zaczyna żyć według praw Światłych – od słowa Ra – Światło, wtedy on zyskuje większe możliwości do walki z tymi przejawami samodestrukcji.
– W rezultacie tej walki, wytwarza się kolejne doświadczenie, jeszcze bogatsze niż żywatma otrzymała do czasu, zanim tu przyszła.
– Jajo-Or zawiera w sobie całe doświadczenie, wszystkich wcieleń – wszystkich żywatm i żeby opanować to doświadczenie trzeba przejść określone drogi, wyzwania.
– Jeśli żywatma zdecyduje się iść drogą negatywną, wychodzi naprzeciw tym emanacjom, to wtedy ta materialna przyczyna nazywa się „Karob” (ona się zagęszcza, kondensuje) – to demoniczna droga ewolucji.
– W czym tkwi różnica między jasnymi a ciemnymi drogami?
– Jeśli żywatma podąża drogą „ciemnych” – to ona myśli takim sposobem:
– „Jest Ja i jest Nie Ja, wszystko czym nie jestem, stanie się mną” – takim sposobem ona podąża drogą pochłonięcia wszystkiego w siebie.
– Takim sposobem materialność się zagęszcza.
– W materialnym świecie można porównać to do czarnej dziury, która wszystko w siebie pochłania, tj. materialność się zagęszcza – jest to demoniczna droga ewolucji.
– U jasnych jest na odwrót.
– Żywatma mówi: – „Jest Ja i jest Nie Ja, wszystko co nie jest mną, Ja się tym stanę” – ona stawia na ekspansję, ona obejmuje sobą wszystko co istnieje wokół niej, łączy się z tym, wtedy poszerzenie jeszcze bardziej się wzmaga – to droga jasnych sił.
– Ten kto podąża drogą – przyjmijmy lewej, on materialność zagęszcza, ten kto stoi na drodze jasnej, ten tą materialność wykorzystuje, tzn. on bierze tę przyczynową materię i uduchowia ją.
– Jeśli ta zebrana materia nazywa się „Karob” – od słowa kondensacja, to materia już przetworzona, przesiąknięta tym doświadczeniem i przynosząca pożytek wszystkiemu i wszystkim, tj. powodująca poszerzenie nazywa się „S j e a i r a” – jasna materia, takim sposobem tworzą się świetlane ciała.

wedy-sowiasko-aryjskie

Ten wpis został opublikowany w kategorii . i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „MATERIA PRZYCZYNOWA Inglia

  1. nnka pisze:

    cd dyskusji: https://nnka.wordpress.com/2013/02/10/pojmowanie-czasu-w-tradycji-indii/#comment-15770

    Fragment tekstu „Ciało przyczynowe” – Athur E. Powell

    (…)
    Gdy świadomość wznosi się dalej w wyższe sfery, wówczas, pokrywa się coraz bardziej z sąsiednimi, aż wreszcie, gdy dotrze do centrum, dokonuje się całkowite zlanie świadomości. Niemniej każdy oddzielny promień nadal istnieje i ma własny indywidualny kierunek i zewnętrzny wygląd. Patrząc na zewnątrz w niższe światy, każda świadomość zwraca się w odmiennym kierunku; jest aspektem jednej centralnej świadomości. Natomiast patrząc do wewnątrz, rozbieżne kierunki zbiegają się i jednoczą ze sobą.

    Poczucie zjednoczenia jest charakterystyczne dla sfery buddhi. W tej sferze wszelkie ograniczenia zaczynają znikać, a świadomość człowieka rozszerza się, aż wreszcie poznaje on, już nie tylko w teorii, że świadomość jego bliźnich znajduje się wewnątrz jego własnej; czuje wtedy, wie i doświadcza – z absolutną doskonałością współczucia – tego wszystkiego, co w nich jest, ponieważ ich świadomość stanowi w rzeczywistości jego cząstkę.

    W tej sferze człowiek wie, nie tylko na podstawie intelektualnego zrozumienia, ale i wyraźnego doświadczenia, że ludzkość stanowi naprawdę braterstwo, gdyż jego podstawą jest duchowa jedność. Chociaż dalej pozostaje on sobą i zachowuje swą świadomość, to jednak jest ona o wiele szersza i tak doskonale powiązana ze świadomością innych, że człowiek wie, iż jest naprawdę tylko cząstką potężnej całości.

    Podobnie jak człowiek znajdujący się na Słońcu, zalany jego światłem i odbijający je w przestrzeń, nie czuje różnicy pomiędzy poszczególnymi dwoma promieniami, lecz odbija je równie łatwo, tak człowiek w sferze buddhi odczuwa braterstwo ze wszystkimi i udziela się każdemu, kto potrzebuje pomocy. W każdej istocie widzi siebie i czuje, że wszystko, co posiada, jest w jednakowym stopniu zarówno ich, jak i jego własnością; w wielu wypadkach jest nawet bardziej ich niż jego, gdyż mają większe potrzeby, a mniejszą siłę.

    Tak jak w ciele przyczynowym dominującym elementem jest wiedza oraz w rezultacie mądrość, tak górującym elementem świadomości w ciele buddhi jest szczęśliwość i miłość. Pogoda mądrości jest cechą pierwszej, podczas gdy najtkliwsze współczucie płynie niewyczerpanie z drugiej.

    Dlatego ciało buddhi nazywa się w wedancie (późniejsza filozofia indyjska – przyp. red.) anan-damayakosza, czyli powłoka szczęścia. Jest to dom zbudowany nie rękami, ale wieczny w niebie, o którym mówił chrześcijański wtajemniczony, święty Paweł. Wynosił on miłosierdzie i czystą miłość ponad wszystkie cnoty, ponieważ tylko dzięki nim człowiek może sobie na ziemi zgotować to wspaniałe mieszkanie. Z podobnej przyczyny buddyści nazywają oddzielność “wielką herezją”, a “zjednoczenie” lub joga jest celem hindusów.

    Człowiek egoistyczny nie może działać w sferze buddhi, gdyż istotną treścią tej sfery jest współczucie i doskonałe zrozumienie, które wyłączają egoizm.

    Istnieje ścisłe powiązanie pomiędzy ciałami astralnym i buddhicznym, gdyż ciało astralne jest w pewnej mierze odbiciem ciała buddhi. Nie należy jednak z tego wnioskować, że człowiek może skoczyć z poziomu świadomości astralnej na poziom buddhiczny nie rozwinąwszy przedtem pośrednich ciał.

    Chociaż na najwyższym poziomie sfery buddhi człowiek jednoczy się ze wszystkimi, to nie powinniśmy sądzić, że ma jednakowe uczucia dla wszystkich. W istocie rzeczy nie ma podstawy do takiego przypuszczenia. Nawet bowiem Budda miał ulubionego ucznia Anandę, a Chrystus traktował ukochanego świętego Jana inaczej niż pozostałych apostołów. Prawda polega na tym, że w niedalekim czasie ludzie będą kochać każdego tak, jak obecnie kochają swych najbliższych i najdroższych; jest to taki rodzaj miłości, o jakim nieraz nie mają pojęcia.

    W sferze buddhi nie ma oddzielności. Świadomość nie musi zlewać się od razu na najniższym poziomie, ale stopniowo rozszerza się coraz bardziej; po osiągnięciu najwyższego poziomu, człowiek stwierdza, że w swej świadomości jest zjednoczony z ludzkością. Taki jest najwyższy poziom, na którym oddzielność absolutnie nie istnieje; pełnia świadomej jedności ze wszystkim należy do sfery atmy lub nirwany.

    Każdemu ego, które potrafi osiągnąć ten stan świadomości, wydaje się, że wchłonęło lub ogarnęło sobą wszystko inne; postrzega, że wszyscy są obliczami większej świadomości; doszło ono w istocie rzeczy do zrozumienia starożytnej formuły: Ty jesteś Tym („tat tvam asi” – przyp.red.).

    Należy też pamiętać, że świadomość buddhiczna daje człowiekowi poczucie zjednoczenia ze wszystkim, co jest wspaniałe i cudowne w innych, zjednoczenia z samymi Mistrzami, ale z konieczności harmonizuje też ich trwale z ludźmi występnymi i zbrodniarzami. Człowiek musi doświadczyć ich uczuć tak samo jak chwały i wspaniałości wyższego życia. Gdy człowiek wyzbywa się poczucia oddzielności i urzeczywistnia w sobie jedność, wówczas postrzega, że jest zanurzony w boskim życiu i że w stosunku do swych bliźnich, wysoko czy nisko stojących, może zachować jedynie postawę miłości.

    Gdy ego żyje w ciele przyczynowym, dostrzega boską świadomość we wszystkim; gdy spogląda na inne ego, wówczas jego świadomość dokonuje jakby skoku wzwyż, by rozpoznać w nim to, co boskie.

    W sferze buddhi nie wykonuje takiego skoku, by pozdrowić je od zewnątrz, gdyż ma je już w swym sercu.

    Gdy zatem człowiek wznosi się do sfery buddhi, może korzystać z cudzego doświadczenia; nie jest więc konieczne, aby każde ego przechodziło przez wszystkie doświadczenia jako oddzielna jednostka.
    (…) Z sześciu stanów umysłu, podanych w Ciele mentalnym, stan niruddha, czyli samoopanowanie, odpowiada aktywności w sferze buddhi.

    W ciele fizycznym żółta prana płynąca do czakry serca, czyli centrum siły, reprezentuje pierwiastek buddhi.

    W sferze buddhicznej przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją równocześnie w sposób, który oczywiście jest całkiem niezrozumiały dla fizycznego mózgu. Również żaden człowiek w tej sferze nie podlega ograniczeniom przestrzeni, jakie mamy w sferze fizycznej. Dlatego czytając kronikę akaszy (zob. Ciało mentalne) nie potrzebuje on już, tak jak w sferze mentalnej, przeglądać szeregu zdarzeń, gdyż przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są równocześnie przed nim obecne.
    Dlatego mając świadomość w pełni rozwiniętą w sferze buddhi, można doskonale przewidywać przyszłość, choć oczywiście człowiek nie potrafi doprowadzić wszystkiego, co widzi, do swej niższej świadomości. Niemniej może on dużo wyraźniej przewidywać, jeśli zechce korzystać z tej swej zdolności; nawet wtedy, gdy z niej nie korzysta, pojawiają się często w jego codziennym życiu przebłyski przewidywania przyszłości, dzięki czemu natychmiast wie intuicyjnie, jak się rzeczy potoczą, jeszcze zanim się zaczną.

    Sfera buddhiczną rozciąga się tak daleko, że to, co można nazwać ciałami buddhicznymi poszczególnych planet naszego łańcucha, zlewa się ze sobą; dla całego łańcucha istnieje wówczas tylko jedno ciało buddhiczne. Dlatego w ciele buddhicznym możliwe jest przejście z jednej planety na drugą.

    Możemy tu zauważyć, że atom materii buddhicznej zawiera 493, czyli 117 640 “baniek w koilonie”.

    Człowiek, który potrafi wznieść swą świadomość aż do stenicznego obszaru sfery buddhi, znajduje się w stanie absolutnego zjednoczenia ze wszystkimi ludźmi; jeśli zechce odnaleźć jakiegoś człowieka, wystarczy, aby nastawił się w jego kierunku, a natychmiast go odnajdzie.
    (…) Pierwiastek buddhi w duchu człowieka to czysty i współczujący rozum, który jest aspektem mądrości, Chrystusem w człowieku.
    W normalnym toku ewolucji świadomość buddhiczna będzie się stopniowo rozwijać w szóstej podrasie piątej rasy głównej, a jeszcze w większej mierze w samej szóstej rasie głównej.

    Można wykryć zadatki przyszłej szóstej podrasy u niektórych rozproszonych po świecie ludzi piątej podrasy, którzy wyróżniają się delikatnością. Szóstą podrasę charakteryzuje zdolność syntezy,

    WIĘCEJ ; http://www.samadi.republika.pl/rart147.htm

  2. Mezamir pisze:

    „JAŹŃ

    Mniejsza od najmniejszej,
    większa od największej,
    Jaźń wiecznie zamieszkuje
    we wszystkich sercach.
    Człowiek wolny od żądzy,
    o czystym umyśle i zmysłach,
    widzi chwałę Jaźni
    i wolny jest od cierpienia.

    KATHA UPANISZADA

    ŹRÓDŁO WSZELKIEJ RADOŚCI
    Na świecie nie ma nic wspanialszego od Jaźni. Z Jaźni biorą się
    wszystkie nasze radości, cała nasza inspiracja i siła. W rzeczywistości
    w Jaźni zawiera się cały wszechświat. Doświadczysz tego, kiedy
    zwrócisz się w głąb i zobaczysz to w medytacji.
    Jadźnawalkja był jednym z największych mędrców starożytności.
    Miał dwie żony: Katjajani, która była stara i Maitreji, która była
    bardzo młoda. Pewnego dnia Jadźnawalkja wezwał obie żony i
    powiedział im:
    * Wyrzekam się życia rodzinnego i udaję się do lasu, aby żyć tam
    jako pustelnik. Podzieliłem swój majątek na dwie części i każdej z
    was daję połowę.
    Starsza żona przyjęła swoją część, ale Maitreji zapytała:
    * Dlaczego wyrzekasz się majątku i odchodzisz?
    * Ponieważ Jaźni nie można zadowolić majątkiem – odparł
    Jadźnawalkja.
    * Czy ten majątek da mi nieśmiertelność? – spytała.
    * Nie – powiedział Jadźnawalkja. – Będziesz żyła życiem bogaczy.
    Nikt nie może osiągnąć nieśmiertelności za pieniądze.
    * Wobec tego nie chcę ich – rzekła Maitreji. – Poślubiłam ciebie,
    starca, nie dla twoich pieniędzy, ale dla twojej wiedzy. Pragnę
    osiągnąć Jaźń.
    Słysząc te słowa Jadźnawalkja był bardzo zadowolony.
    * O Maitreji – powiedział – byłaś mi zawsze bardzo drogą, ale teraz
    jesteś jeszcze droższa.
    * Oddaj całe swoje bogactwo materialne Katjajani – rzekła Maitreji. –
    Mnie daj bogactwo swojej wiedzy.
    W odpowiedzi Jadźnawalkja zaczął jej wyjaśniać, na czym polega
    wielkość Jaźni.
    * O Maitreji – powiedział. – Kochamy się nawzajem nie ze względu na
    nas samych, ale ze względu na Jaźń. Mąż jest drogi żonie nie ze
    względu na siebie samego, ale ze względu na Jaźń. Żona jest droga
    mężowi nie ze względu na siebie samą, ale ze względu na Jaźń.
    Wszystkie stworzenia są nam drogie nie ze względu na nie same, ale
    ze względu na Jaźń. Jaźń jest najdroższą rzeczą na świecie. O
    Maitreji, ujrzyj Jaźń, usłysz Jaźń, pogrąż się w kontemplacji Jaźni,
    medytuj nad Jaźnią. Spraw, aby Jaźń zamanifestowała się przed tobą.
    Słuchając nauk o zasadniczej naturze Jaźni, kontemplując i medytując
    nad zasadniczą naturą Jaźni, dostrzegając zasadniczą naturę Jaźni,
    poznasz wszystko, co może być poznane.
    Czyste „ja”
    Co to jest Jaźń? Jest to czysta świadomość „ja jestem”, pierwotna
    świadomość „ja”, towarzysząca nam od chwili narodzin. Chociaż to
    „ja” istnieje w kobiecie, nie jest ono kobietą, chociaż istnieje w
    mężczyźnie, nie jest ono mężczyzną. To „ja” nie ma formy, ani barwy,
    ani żadnej innej właściwości. Nałożyliśmy na nie różne pojęcia –
    pojęcia takie, jak „jestem mężczyzną”, „jestem kobietą”, „jestem
    Amerykaninem”. Ale kiedy wymażemy wszystkie te pojęcia, owo „ja”
    okazuje się czystą Świadomością i jest to najwyższa Prawda.
    Odczuwając to „ja”, wielki Siankaraczarja oznajmił: „Aham
    Brahmasmi” – „Jestem Absolutem”. Odczuwając to „ja”, święty
    suficki Mansur Mastana rzekł: „Ana`I-Hay” – „Jestem Bogiem”.
    To „ja” jest źródłem całego świata. Nasienie figowca jest maleńkie, a
    jeżeli je rozłupiesz, nic w środku nie znajdziesz. A jednak to nasionko
    zawiera w sobie całe drzewo z korzeniami, gałęziami i liśćmi. Tak
    samo Jaźń jest nasieniem, które zawiera w sobie cały wszechświat.
    Wszystko zawarte jest w Jaźni, tak więc poznając Jaźń, poznajemy
    wszystko, co można wiedzieć. Dlatego właśnie mędrcy nieustannie
    pogrążają się w kontemplacji Jaźni, medytując nad Jaźnią i zatracając
    się w Jaźni.
    Potęga Jaźni kontroluje cały kosmos i ta sama potęga sprawia, że
    wszystko w nas funkcjonuje. Oddech wchodzi i wychodzi dzięki woli
    Jaźni. Umysł zwraca się ku różnym przedmiotom dzięki woli Jaźni.
    Możemy mówić, ponieważ istnieje Jaźń. Możemy zrozumieć, co
    mówią do nas inni, ponieważ istnieje Jaźń. Pulsując w nas, potęga
    Jaźni sprawia, że zmysły stają się świadome, umożliwiając oczom
    widzenie, uszom słyszenie, a rękom chwytanie. Kochamy się
    nawzajem tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Widzimy promienność i
    piękno w innych tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Kiedy Jaźń opuszcza
    ciało, natychmiast staje się ono bezwartościowe i pozbywamy się go.

    Jaźń jest prawdziwym Bogiem
    Bez znajomości Jaźni nawet praktyki religijne nie zaprowadzą nas do
    Boga. Wielcy mędrcy powiadali, że Boga znajduje się nie tylko w
    meczetach, świątyniach czy kościołach. Bóg jest bezpostaciową
    podstawą wszystkiego, co istnieje, Jaźń jest prawdziwym Bogiem
    podstawą wszystkich religii i form wierzeń.
    Niezależnie od tego, w jaki sposób czcimy Boga, to właśnie Jaźń daje
    nam owoce naszych praktyk religijnych, albowiem niezależnie od
    tego, co kochamy na zewnątrz, szczęście, jakie z tego czerpiemy,
    pochodzi od wewnątrz. Dlatego ci, którzy znają Prawdę, porzucają
    wszelkie rytuały oraz religie i jedynie Jaźni oddają cześć. Kiedy
    wiemy, że wszystko pochodzi od Jaźni, uświadamiamy sobie, iż
    oddawanie czci czemukolwiek poza Jaźnią jest bez znaczenia. W
    pewnym okresie byłem gorącym wyznawcą Siwy. Kiedy udawałem
    się z wizytą do mojego Guru, zawsze najpierw szedłem do świątyni
    Siwy w pobliżu aśramu i tam oddawałem cześć bóstwu, obmywając
    lingam – symbol nieprzejawionej formy Boga. Któregoś dnia, kiedy
    poszedłem do mojego Guru, on zapytał mnie:
    * O Muktanando, gdzie byłeś?.
    * Oddawałem cześć Siwie – odparłem.
    * Czemuż to czcisz Siwę na zewnątrz? – zapytał. – Siwa jest w tobie.
    Tam oddawaj Mu cześć.
    Indyjski święty śpiewał: „O człowiecze, czcisz bóstwo zrobione z
    kamienia i to bóstwo staje się dla ciebie Bogiem. Świadomość istnieje
    we wszystkim, jeżeli więc stworzysz obraz Boga i będziesz go czcił,
    osiągniesz coś dzięki swojemu uczuciu. Ale Bóg żyje w tobie. A
    skoro tak jest, to czyż oddając cześć własnej Jaźni nie staniesz się
    Bogiem?”

    Natura Jaźni
    Jaźń jest najsubtelniejszą ze wszystkich subtelnych rzeczy. Jest wielce
    tajemnicza i zagadkowa, nie ma imienia, koloru, ani formy. A chociaż
    nie posiada żadnych właściwości, mędrcy opisują jej naturę jako sat
    czit ananda – byt, świadomość i absolutna szczęśliwość.
    Sat oznacza Prawdę absolutną. Prawdę, która istnieje wszędzie, we
    wszystkim i zawsze. Gdyby To nie było wszechobecne, nie byłoby
    Prawdą i nie miałoby absolutnego bytu. Na przykład krzesło, które
    istnieje w Nowym Yorku, nie istnieje w Los Angeles. Istnieje teraz,
    ale nie istniało w zeszłym roku. Takie krzesło nie posiada więc bytu
    absolutnego. Ale Jaźń istnieje na wschodzie, na zachodzie, na
    północy i na południu. Jest we wszystkich krajach. Jest tu dzisiaj,
    była tu wczoraj i będzie tu jutro. Jaźń nie jest ograniczona przez
    żadne miejsce, rzecz czy czas. Mędrcy Siwaizmu Kaszmirskiego
    zapytują: „Czyż jest taki czas, w którym nie byłoby Siwy? Czyż
    istnieje takie miejsce, w którym nie byłoby Siwy? Czyż istnieje taki
    przedmiot, w którym nie byłoby Siwy?” Bóg, Jaźń, istnieje wszędzie
    w całej Swojej pełni.9 Będąc obecnym we wszystkim, jest On obecny
    również w nas.
    Czit jest Świadomością, która wszystko oświetla. Czit sprawia, że
    zdajemy sobie sprawę zarówno z przedmiotów zewnętrznych, jak i z
    naszych uczuć wewnętrznych. Kiedy jesteśmy wytrąceni z równowagi
    lub jest nam źle, Świadomość oświetla te uczucia, a kiedy
    odczuwamy szczęście, Świadomość unaocznia nam to także.
    Uświadamia nam, że Bóg istnieje w nas, a jeżeli uważamy, że Boga
    nie ma, ponieważ Go nie widzimy, takie rozumowanie ma również
    swoje źródło w czit. Czit oświetla tę rzeczywistość, która istnieje
    wszędzie, we wszystkim i zawsze. Jaźń jest czit i oświetla zarówno
    siebie, jak i wszystko inne.
    Ananda jest szczęśliwością i możemy ją zrozumieć dopiero wtedy,
    kiedy zrealizujemy To. Można mówić o naturze Jaźni jako sat i czit,
    ale błogości Jaźni trzeba doświadczyć w medytacji. Ta szczęśliwość
    przewyższa wszystko, co płynie z oglądania pięknych kształtów, ze
    słuchania melodyjnych dźwięków, ze smakowania wykwintnych
    potraw, czy z doświadczania miękkości dotyku. Przyjemności
    zrodzone ze zmysłów zależą od zmysłów, a kiedy znikają przedmioty
    sprawiające przyjemność, znika również poczucie szczęśliwości. Ale
    szczęśliwość Jaźni nie zależy od żadnych czynników zewnętrznych.
    Jest całkowicie niezależna, powstaje nieuwarunkowana wewnątrz.
    Kiedy umysł i intelekt przybliżają się do Jaźni, mogą doświadczyć tej
    szczęśliwości.
    Wielki święty Dźnaneśwar Maharadż powiedział:
    „Blask Jaźni jest zawsze nowy”. Szczęśliwość Jaźni nieustannie się
    odnawia. Czasami, kiedy wędrowałem po Indiach, spotykałem
    świętych, którzy śmiali się bez przerwy. Zastanawiałem się wtedy, czy
    nigdy nie mają dość śmiechu? Teraz rozumiem, dlaczego zawsze się
    śmiali. Czuli szczęśliwość i wybuchali śmiechem, a za chwilę czuli
    nowy rodzaj szczęśliwości, więc na nowo wybuchali śmiechem.
    Ponieważ ich szczęśliwość była ciągle świeża, nie przestawali się
    śmiać. Ktoś, kto uzależnia szczęście od zmysłów, ciągle szuka
    nowych rzeczy, które przyniosłyby mu zadowolenie. Musi mieć nowy
    smak, nową muzykę, nową miłość. Ponieważ jednak szczęśliwość
    Jaźni jest coraz to inna, jogin nigdy się nią nie nudzi.
    Jaźń jest naszym najlepszym przyjacielem. Istnieje w nas w całej
    pełni, w samym środku serca. Chociaż Jaźń jest zawsze z nami, jest
    tak subtelna, że większość ludzi nie może jej zobaczyć ani usłyszeć.
    Jaźń jest nie posiadającym formy podłożem wszystkiego,
    fundamentem naszego życia. Nie możemy dojrzeć jej wzrokiem, ani
    dosięgnąć mową. Język może o niej mówić, ale prawdziwym opisem
    jej natury jest milczenie. Jaźni nie można osiągnąć przy pomocy
    umysłu czy zmysłów. Kiedy jednak wewnętrzne instrumenty
    psychiczne zostają oczyszczone przez medytację, objawia się nam
    sama. Dlatego mędrcy Indii kładą wielki nacisk na medytację. W
    Bhagawad Gicie Pan powiada do Ardżjuny: [dhyanen atmani
    pashyanci], „Jaźń widziana jest poprzez medytację”. Po prostu
    medytując spokojnie możemy sprawić, aby Jaźń zamanifestowała się
    przed nami.

    To w nas, które wie
    Czytałem wiersz, w którym święty napisał: „O mój drogi, posłuchaj
    moich słów. Mądrość Jaźni można osiągnąć bardzo łatwo. Nawet
    jeżeli zwykły człowiek wejrzy w siebie poprzez medytację, ujrzy on
    światło Jaźni”. Jaźń jest jawna, nie jest ukryta. Nie możemy jej
    zaobserwować swoimi zwykłymi zmysłami tylko dlatego, że to
    właśnie Jaźń jest obserwatorem.
    Ktoś zapytał kiedyś wielkiego mędrca:
    * Co to jest Jaźń?
    Mędrzec odpowiedział:
    * Jaźń jest świadkiem umysłu.
    Jest w nas istota, która obserwuje wszystko, co robimy na jawie. W
    nocy, kiedy zasypiamy, ta istota nie śpi: pozostaje przytomna i rano
    składa nam sprawozdanie z naszych snów. Kim jest to, które wie?
    Katha Upaniszada mówi, że to, które obserwuje zarówno marzenia
    senne jak i stany jawy, jest wszechprzenikającą Jaźnią.
    Kiedy Rama zapytał mędrca Wasiszthę:
    * Jaka jest natura Jaźni?
    Wasisztha wyjaśnił:
    * O Ramo, Jaźń jest tym, dzięki czemu dostrzegasz i odróżniasz
    wszelkie kształty, smaki, zapachy i dotyk. Jaźń jest tym, dzięki czemu
    zaznajesz rozkoszy miłości. To, dzięki czemu wszystko poznajesz, o
    Ramo, jest Jaźnią, która jest Prawdą najwyższą.
    Siwaizm Kaszmirski naucza, że Jaźń jest prakasza i wimarsza. Słowa
    te mają ogromne znaczenie. Prakasza oznacza „światło” i jako
    prakasza Jaźń oświetla wszystko. Na przykład, jeżeli przed nami stoi
    gliniany garnek, to właśnie prakasza sprawia, iż ten garnek ukazuje
    się nam. Wimarsza oznacza „świadomość” i jest to umiejętność
    zrozumienia, która sprawia, że wiemy, czym coś jest. Podczas gdy
    prakasza oświetla garnek, wimarsza uświadamia nam, że widzimy
    garnek ulepiony z gliny. Prakasza i wimarsza istnieją we wszystkim,
    oświetlając zarówno świat zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Będąc
    zarazem prakaszą i wimarszą, Jaźń oświetla umysł, intelekt i
    wszystkie zmysły. W Bhagawad Gicie Pan Kriszna mówi do
    Ardźjuny: [sarvendriyaguna bhasam sarvendriyavivarjitam; asaktam
    sarvabhich chaiva nirgunam gunabhoktri cha] – „To prześwieca przez
    wszystkie nasze zmysły, ale nie posiada zmysłów. Podtrzymuje
    zmysły, ale pozostaje od nich odrębne. Doświadcza wszystkich
    właściwości natury, ale pozostaje od nich oderwane”. Cokolwiek
    dzieje się wewnątrz czy na zewnątrz, Jaźń widzi to i wie. Ta Jaźń, ta
    Świadomość, poznaje siebie samą poprzez medytację. ”
    Swami Muktananda

    • nnka pisze:

      XIV Dalajlama Tenzin Gjatso

      Różne buddyjskie systemy doktryn na wiele sposobów, prymitywniej-szych i subtelniejszych, określają „ja”, które stanowi podstawę lub substrat dla rozpoznania natury rzeczywistości.

      Wrodzone formy fałszywego pojawiania się, niezawierające badania i analizy, ukazują się nawet małym dzieciom. Oznaką tego, że te pierwsze poziomy pojawiania się i błędnego pojmowania jaźni, zarówno we wrodzonych, jak i sztucznych formach, są pry-mitywniejsze, a te drugie są subtelniejsze, jest to, że kiedy nawet rozpoznajesz nieistnienie tych pierwszych i funkcjonowanie tego rozpoznania nie zdege-nerowało się, te drugie, subtelniejsze rodzaje koncepcji jaźni, nadal mogą operować.

      Jednak kiedy rozpoznajesz subtelniejszy poziom bezjaźniowości i funkcjonowanie tej rozpoznającej świadomości nie pogorszyło się, prymi-tywniejsze rodzaje koncepcji jaźni nie mogą operować.

      Odkrycie znaczenia bezjaźniowości wymaga zaangażowania się w medytację analityczną. Musisz analizować, posługując się argumentami.
      Dlatego Fundamentalny traktat o środkowej drodze Nagardżuny przedstawia wiele argumentów, które mają ukazać z wielu punktów widzenia, że zjawiska nie powstają same z siebie.

      „Rozdział pytań Kaśjapy” z Sutry stosu klejnotów (Ratnakuta), prezentując Trzy Bramy Wyzwolenia, mówi, w skrócie, że formy nie są puste z powodu pustki, formy same są puste. Zatem pustka nie oznacza, że jakieś zjawisko jest czegoś pozbawione, ale że nie istnieje samo z siebie, w odrębny sposób. Zatem nie jest to brak czegoś innego (pustka-innego), lecz brak siebie (własna pustka) w tym sensie, że przedmioty nie posiadają własnego niezależnego bytu.

      Podobnie Sutra serca mówi: „Forma jest pustką; pustka jest formą”. Biorąc za przykład formę, to, że forma jest pustką oznacza, iż ostateczną naturą form jest naturalny brak ich odrębnego istnienia; ponieważ formy powstają zależnie, są (puste) pozbawione niezależnego, samoistnego bytu.

      To, że pustka jest formą oznacza, iż ta ostateczna natura, pustka, która jest nieobecnością podstawowej, samowystarczalnej zasady rzeczy istniejących w sposób zależny od innych czynników – ów naturalny brak samoistnego bytu – umożliwia pojawianie się form, będących jej grą, w tym sensie, że są tworzone z niej w zależności od warunków. Ponieważ formy są pozbawione prawdziwego bytu – ponieważ formy są podstawami pustki -pustka jest formą; formy pojawiają się niczym odbicia pustki.

      Ta ostateczna natura form, która jest nieobecnością niezależność od innych czynników sprawia, że są one grą pustki. Jak dwie strony dłoni, kiedy patrzymy na nie z jednej strony, mamy pustkę samoistnego bytu, ostateczną naturę, ale kiedy patrzymy na nie z drugiej strony, mamy zjawisko, które jest substratem pustki. One są jednym bytem. Zatem forma jest pustką, a pustka jest formą.

      Kontemplując znaczenie pustki w ten sposób, stopniowo przechodzisz przez kolejne ścieżki. Do takiego postępu zachęca mantra zawarta w Sutrze serca-, gate gate paragate parasamgate bodhi swaha (idź, idź, idź poza, idź całkowicie poza, dotrzyj do oświecenia.) Pierwsze gate odnosi się do ścieżki nagromadzenia; drugie, do ścieżki przygotowania.
      Przez te dwa okresy rozpoznajesz pustkę jako dualistyczny przejaw urzeczywistnionej świadomości mądrości i pustki. Następnie „idź poza” wskazuje na przejście poza poziom światowy do ponadświatowego poziomu ścieżki widzenia, na której dualistyczne zjawisko znika.

      „Idź całkowicie poza” odnosi się do ścieżki medytacji, na której ciągle oswajasz się z pustką po raz pierwszy bezpośrednio ujrzaną na ścieżce widzenia. Dzięki temu ostatecznie przekraczasz cykliczną egzystencję i wchodzisz na poziom oświecenia (bodhi, bjang czub) – stan, w którym jesteś źródłem pomocy i szczęścia dla wszystkich czujących istot.

      Pytanie: Jeśli nie istnieje jaźń, to co przechodzi z jednego życia w następne?

      Odpowiedź: Jaźń nie istnieje odrębnie sama z siebie, lecz owa konwencjonalnie pojmowana – istniejąca w sposób zależny, niesamoistny – przechodzi z jednego życia w następne. Chociaż świadomość jest ściśle związana z materią, jest samą świetlistością i poznaniem i dlatego nie może powstawać z materii, lecz musi powstawać z wcześniejszej chwili samej świetlistości i poznania. Zatem kontinuum świadomości również nie ma początku ani końca. Istniejąca jaźń lub „ja” desygnowane jest poprzez to kontinuum umysłu. Negujemy jedynie samoistne istnienie jaźni.

      Pytanie: Jaka jest rola pragnienia w naturze jaźni?
      Odpowiedź: Są dwa rodzaje pragnień: błędne pragnienia oparte na nałożeniu tego, co w rzeczywistości nie istnieje, oraz rozsądne pragnienia. Pragnienie budzone przez uciążliwe emocje przysparza wielu problemów, podczas gdy rozsądne pragnienie może prowadzić do wyzwolenia i wszechwiedzy. Aby utrzymać nasze życie, z dnia na dzień musimy kierować się rozsądnym pragnieniem i musimy kontrolować pragnienia motywowane przez nierozsądne uciążliwe emocje.

      Pytanie: Czy miewasz sny?
      Odpowiedź: Oczywiście. Praktykujący jogę może wiele zrobić, kiedy śni. Po pierwsze, podczas snu trzeba rozpoznać, że sen jest snem.
      Jest tu wielu młodych studentów, a przyszłość zależy od młodszego pokolenia. Wiedza jest bardzo ważna, ale ważniejszy od wykształcenia jest umysł, który spożytkuje wykształcenie. Jeśli wykorzystujemy wiedzę, a brak nam czegoś w sercach – jeśli używamy tylko mózgu – możemy społeczeństwu zgotować więcej problemów i tragedii. Mózg musi być zrównoważony dobrym sercem.

      http://yeshe.republika.pl/dlj.htm

      • Mezamir pisze:

        „“Rozdział pytań Kaśjapy” z Sutry stosu klejnotów (Ratnakuta), prezentując Trzy Bramy Wyzwolenia, mówi, w skrócie, że formy nie są puste z powodu pustki, formy same są puste. Zatem pustka nie oznacza, że jakieś zjawisko jest czegoś pozbawione, ale że nie istnieje samo z siebie, w odrębny sposób. Zatem nie jest to brak czegoś innego (pustka-innego), lecz brak siebie (własna pustka) w tym sensie, że przedmioty nie posiadają własnego niezależnego bytu.”

        „Materia nie składa się z materii”- Hans Peter Durr

        „Rzeczy nie są tym czym zdają się być,ani też na odwrót”- Lankavatara Sutra

        „Wyobraz sobie jądro atomu powiększone do wielkości ziarenka ryżu.
        Caly atom miałby wówczas wielkość stadionu piłkarskiego,a elektrony byłyby innymi ziarenkami ryżu latającymi wokół trybun.
        Jak to określiłsir artur eddington,brytyjski fizyk z początków XX wieku:
        „Materia jest upiornie pustą przestrzenią”.
        Bardziej precyzyjnie możnaby powiedzieć ż pustą przestrzenią jest ona w 99,9999999 procentach.
        Jeżeli rzeczywistość fizyczna jest w większości pustą przestrzenią,dlaczego świat wydje się być tak konkretny i twardy?
        Dlaczego te 99,9…procent pustej przestrzeni mojej dłoni zwyczajnie nie przenika przez 99,9…procent pustej przestrzeni stołu na którym leży?
        Ponieważ elektrony krążąc szybko wokół jądra tworzą nieprzeniknioną skorupę,przez którą inne cząsteczki nie mogą normalnie przejść.
        Wyobraźmy sobie osobę która zawieszonym na na sznurku ciężarkiem wymahuje wokół swojego ciała.
        Nigdy nie podejdziesz dostatecznie blisko by jej dotknąć,bo krążący ciężarek trzyma cię z daleka.
        Analogicznie kiedy spotykają się atomy ich orbity elektronowe powstrzymują je przed przechodzeniem przez siebie
        zachowują się więc tak jakby były kulami z ciała stałego.”-Peter Russell

        Anatman buddyjski jest błędem w sztuce,tak jakby🙂
        Chodzi o to że nie istnieje trwałe Ja oznaczające mnie,tzn mój charakter,moją płeć mój zawód,mój wygląd itp.

        ” W czasach, gdy pojawił się Budda, ludzie w większości byli ateistami i gustowali nade wszystko w mięsie zwierząt. Pod pretekstem wedyjskiej ofiary większość miejsc zostało przekształconych w rzeźnię, ludzie pozwalali sobie na nieograniczone zabijanie zwierząt. Pan Budda nauczał braku przemocy, litując się nad biednymi stworzeniami. Nauczał, że nie wierzy w zasady Wed i podkreślał szkodliwe psychologiczne efekty jakie ponosizabijanie zwierząt. Mniej inteligentni ludzie wieku Kali, którzy nie posiadają wiary w Boga, podążali za jego zasadami, będąc trenowani w dyscyplinie i braku przemocy, wstępnych krokach na ścieżce realizacji Boga. W ten sposób zwiódł ateistów.

        Jeśli Siakjamuni zamierzał kompletnie i całkowicie odrzucić jaźń, czy duszę (atta w Pali, atma w Sanskrycie), dlaczego zatem w Digha nikaya mówi:„Trzymaj duszę niczym pochodnię i jedyne schronienie” oraz „Uczyniłem duszę mym schronieniem.”?Gdy Siakjamuni mówi o anatma, czy też bezduszności, obala jedynie fałszywą doktrynę duszy wysuwaną przez brahminów szkoły karma kanda będących zabójcami zwierząt i przeciwnikami misji ahimsy.Tym, co potępiał Budda była fałszywa dusza, jaźń lub ego; jednak zapewniał istnienie czystej niematerialnej duszy jako prawdziwej jaźni, w której powinniśmy przyjąć schronienie. Na tej podstawie starożytny buddyjski filozof Nagarjuna zaobserwował, że Budda nauczał zarówno o atmanie jaki i o anatmanie. Misją Buddy nie było ustanowienie odmiennej teorii duszy, Brahmana, Boga, itp. jako, że tematy te po prostu stawały się przyczyną pełnych nienawiści kłótni. Pytania na te tematy odrzucił uznając je za avyakrta, „takie, na które nie ma odpowiedzi”. Z tego powodu upieranie się współczesnych Buddystów, jakoby „Budda nauczał doktryny pustki, a nie doktryny pozytywnej duchowej egzystencji” przeocza prosty fakt, że Budda nie nauczał jakiejkolwiek doktryny. „Buddyjska doktryna”, (np. sunyavada, vijnanavada, yogacara, sautranika,itd.) została rozwinięta po odejściu Buddy.Budda nie twierdził, że naucza ostatecznej prawdy wszystkich czasów, a jedynie tego co buddyści byli w stanie zrozumieć.Byłoby niemądrym upierać się, że buddyzm jest ostatnim słowem
        w zrozumieniu egzystencji, jako że sam Budda temu zaprzeczył.Pewnego razu nauczając swych uczniów pod drzewem Simsapa został zapytany, czy istnieje jakaś wyższa prawda od tego, co wyjawił. Podniósł wówczas trochę leżących na ziemi liści i zapytał, czy więcej liści jest w tej dłoni, czy na drzewie. Gdy uczniowie odpowiedzieli „Na drzewie jest więcej” on rzekł, „Podobnie istnieje nieskończenie większa Prawda niż to, co wam daje.”Kanoniczne Pisma Buddyjskie są wątpliwą interpretacją nauk Buddy.Podobnie jak w przypadku Nowego Testamentu i Chrystusa, pisma
        buddyjskie nie zostały napisane przez Buddę, ani nie zostały spisane przez uczniów za jego życia. Zamiast tego uczniowie zapisywali jego nauki w pamięci. Jednak już po 100 dniach od odejścia Buddy z tego świata powstała kontrowersja pomiędzy Upali nazywanym „Opiekunem Prawa” oraz Anandą, uważanym za najbliższego ucznia Buddy, nad poprawnym sformułowaniem słów ich mistrza.

        • nnka pisze:

          to sa inne pojęcia „ja” i ” JA” czyli WJ .
          Rozmawiamy o psychologii czy o świadomości duchowej czyli DUSZY osnutej Materią zwanej czasem antymaterią? Świadomośc WCIELA SIE W RÓZNE STRUKTURY ANTY I MATERII to KIECKA. Mówimy o kiecce czy o tym co ją zamieszkuje po czym ją zrzuca pozostając „nagą” czyli bez jaźni?
          Ze swojego doświadczenia i wiedzy powiem tak TO JEST NAJWEKSZY PRZERĘT zastosowany na ściezce „rozwoju duchowego” . Nie jest prosto to wychwycić czym rózni sie JAZN od JA, ale da się.

  3. Mezamir pisze:

    Mówimy o tym że kiecka jest zależna i nietrwała,tzn pusta,czyli niesubstancjalna,zupełnie jak jaźń,z tym że jaźń jest trwała,nie ma początku ani końca,ponieważ moment świadomości nie może powstac bez poprzedzającego go momentu świadomości🙂
    Kiedyś byłem dzieckiem,teraz jestem dorosły,kiedyś będę stary-kiecka mi się zmieni ale poczucie tego ze istnieję jest ciągle to samo.Nadal tak samo wiem że ja jestem,a czym jest Ja?Ja-źnią😀
    a czym jest Jaźń?Niesubstancjalnym strumieniem świadomości :>

    • nnka pisze:

      SWIADOMOSC to DUSZA częśc BOGA wciela się w wiele JAZNI… To czym tu się zajmuje rozwój duchowy to NAUKA O KIECCE.
      Puste kiecki oddaje sie do Macierzy – do pralni kiedy nie jestes zbyt mocno związany z Materią, niestety niektórzy są na tyle , ze kiecke traktują jak siebie ( utożsamiają). Kiecka podlega transfromacji bo jest na niej mnóstwo KODÓW równiez zapis karmy na obecne wcielenie.
      DUSZA lub DUCH to JEDNO to jak kropla z oceanu. Moze mieć rózne kiecki w zalezności od PRZESTRZENI w jaka się wciela.
      W czasie wcielnia DUSZA ubiera się w KIECKĘ… a Duch niestety nie – to zbyt ryzykowne. Stąd nasza dusza może sie komunikować z CZYSTOSCIĄ.
      ZAchłannośc na Materię spowodowała UPADEK . Bo łatwiej sie ubrac niz rozebrać😀
      Rozbieranie to proces umierania.

      Ładniej KIECKĘ nazywa się SZATAMI ( wyprane w krwi baranka?)

      • nnka pisze:

        z całym tym procesem jest związana tzw magia astralna. Sa związane wcielenia atrybutowe oraz misje astralne . Związane jest przejmowanie „cudzych wzorców”… czyli tzw „pustej wiedzy” w konsekwencji daje to rozbicie okreslane maską. Specjalizuje sie w tym grupa dusz dążaca do władzy… czyli nieodpowiedni cżłowiek na nieodpowiednim stanowisku, gdzie z czasem rola delikwenta co do podjetych zadań go przerasta bo jego głownym atrybutem sa symbole i kody i duplikaty zyjących tu uduchowionych ludzi. FAŁSZYWY OBRAZ
        temat rzeka.

  4. nnka pisze:

    Żywatma – osnowa naszych wszystkich ciał

  5. Krysztal pisze:

    SYSTEM CZAKR JEST LIKWIDOWANY W NASZYCH CIAŁACH.

    NOWY SYSTEM ENERGETYCZNY- wraz ze zmianą świadomości, zmienia się również budowa naszego ciała energetycznego i fizycznego.

    Stare programy, które sterowały naszym ciałem fizycznym i energetycznym są sukcesywnie zastępowane nowym planem. Stary system oparty na 7 czakrach w ciele człowieka, odchodzi na korzyść jednego ośrodka energetycznego, znajdującego się między czakrą splotu słonecznego, a czakrą serca.

    Wraz z rozwojem nowego ośrodka, a zanikaniem starego, człowiek będzie zmieniał swoją dietę na energetycznie lżejszą . Pozostawi mięso, produkty odzwierzęce na korzyść warzyw i owoców. Będą osoby, które pójdą o krok dalej i odżywianie światłem stanie się dla nich codziennością.

    Nowy ośrodek energetyczny, umożliwi ludziom odżywianie światłem na szeroką skalę. Bretarianizm, nie będzie już zjawiskiem marginalnym, ale dość powszechnym, jako wolny wybór jednostek.

    Wraz ze zmianą systemu energetycznego, będziemy mieli dostęp do pozytywnych ekspresji, które były zablokowane systemem czakr.

    Odzyskujemy wolność na każdym poziomie, czy to się komuś podoba czy też nie. Coraz więcej ludzi będzie wychodzić z depresji, beznadziei , apatii, agresji a wchodzić w świat i doświadczenia oparte na miłości, współpracy, empatii, współtworzeniu i wielu innych pozytywnych wibracjach.

    W związku z tym przestańmy medytować z czakrami, energetyzować je i oczyszczać. Pozostawmy je w spokoju niech zanikną do końca i dajmy szansę na rozwinięcie się ośrodka energetycznego, który będzie transformował światło do naszych ciał i kasował pozostałości starego zaprogramowania. Chcę powiedzieć jeszcze, że wszystkie filozofie oparte na wiedzy o czakrach są już de mode, archaiczne i praktykowanie ich powoduje nasze uwstecznienie.

    Metody uzdrawiania oparte na regulacji czakr, to praktyki, które są już szkodliwe dla człowieka. Nie doprowadzają nas do zdrowia ale do choroby.

    Czas starego systemu energetycznego jest terminalny i zbliża się wielkimi krokami do końca.

    Koniec ery reiki, bioenergoterapii, medytacji i rozwijania czakr, joga jako system filozoficzny również odejdzie do lamusa.

    Wszystko to jest stara wiedza, która służyła zniewoleniu człowieka a nie wolności. To samo będzie z całą ezoteryczną wiedzą:

    numerologia, astrologia , tarot, wróżbiarstwo, talizmany, merkaby, znaki magiczne, pierścienie atlantów i szereg innych gadżetów, to wszystko zostało stworzone aby trzymać człowieka w ramach, w stygmatach , naznaczeniach, szufladach, podłączeniach pod istoty z ciemnych wymiarów. To wszystko zostało wtłoczone, aby zatrzymać nas jako ludzi w niskich przestrzeniach i uniemożliwić rozwój po jasnej stronie mocy.

    Podsumowując, wszystko co stare zostanie usunięte z naszej przestrzeni ziemskiej, czy jesteś drogi bracie i siostro na to gotowy czy też nie.

    Lepiej dla ciebie będzie przyjąć tę wiedzę i do niczego już nie przylegać , z niczym się nie identyfikować. Puścić stare dla swojego własnego dobra.

    Chcesz być wolny, to nie otaczaj się wiadomościami, przedmiotami, miejscami, ludźmi, którzy mają w tobie wywołać tylko lęk i poczucie niepewności. Wszystko to , co zbierałeś do tej pory, miało służyć podtrzymaniu w tobie poczucia małej wartości własnej. Miałeś nigdy nie dowiedzieć się o tym , że jesteś Bogiem. Wmówiono ci, że Boga trzeba szukać na zewnątrz, w religiach, w przedmiotach, w innych ludziach. Prawda, jest taka, że ty masz w sobie wszystko, co potrzeba aby miło i przyjemnie przeżyć to życie w miłości i dobrobycie.

    źródło: http://zmiany-2012.blogspot.com

    • nnka pisze:

      mhm zawsze mnie zadziwiały takie teksty znajomościa anatomii energetycznej człowieka. Odzywianie światłem to wzorzec karmiczny… jakby co wiadomego pochodzenia.😀
      Może ten tekst zabrzmiałby lepiej gdyby ktos po prostu napisał o „darach umysłu”, które staną się zbędne?

      Matrix Powrót Świadomości
      Opublikowano Październik 4, 2011

      Neo patrzy „Pod światło” na listę „szklanych darów”: prorokowanie, mesjanizm, uzdrawianie, nauczanie … . Biorę wszystkie-mówi i wychodzi.Za drzwiami zwraca się do Cienia- pilnuj tego jak oka w głowie. W moim Wymiarze to odrzut. TU w Labiryntach Umysłu to cenny Klucz otwierający następny Level Matrixa.
      https://nnka.wordpress.com/2011/10/04/matrix-powrot-swiadomosci/

      • margo0307 pisze:

        Nnka: „…Może ten tekst zabrzmiałby lepiej gdyby ktos po prostu napisał o “darach umysłu”, które staną się zbędne?” – 😀😀 😀 – jasne, wszystko co stare i niemodne i broń bossszzz służące poszerzeniu świadomości – won na śmietnik…
        Poza tym, jeśli dobrze pamiętam, to pewien Nauczyciel z Nazaretu powiadał, że Bóg mieszka w nas…, a nie gdzieś na zewnątrz😀

        • nnka pisze:

          Niedokładnie o to chodzi.
          1. System czakr tworzy człowiek , to on w czasie zycia kształtuje swoje czakry a nie czakry cżłowieka. Niemowle rodzi sie tylko z dwoma otwartymi czakarami i wraz z rozwojem kształtuje pozostałe przy udziale rodziców i srodowiska. Stąd pospieszna praca – moda na rozwój czakr moze bardziej zaszkodzic niz pomóc, bo cżłowiek wypada ze swojego tempa i ściaga inne lekcje, na które niekoniecznie jest gotowy.

          2. dary które są wymienione służa w środowisku destrukcyjnym do „uzdrawiania”… po co uzdrawiac to co zdrowe? Stąd wiele owych darów łącznie z bioterapia to kwestie ściezki karmicznej. Poza tym stara kadra pracowała głownie na 3 czakrze a nowa na 4

          3. Dary służą POZNANIU UMYSŁU w Sferze Cienia a tą sfere planeta opuszcza, więc i część ludzi.

          A poszerzanie świadomości? Tego sie nie poszerza albo ma się ją ( świadomość to domena DUSZY – Ducha cyt : pewien Nauczyciel z Nazaretu powiadał, że Bóg mieszka w nas…, a nie gdzieś na zewnątrz ) , albo nie ma.

          Poszerzyć można Umysł pytanie kto co w niego napakuje z ludzkich prawd głoszonych w matrixie.( kody i wzorce) ale też dogmaty i paradygmaty na jakich opiera sie obecna cywilizacja łacznie z religiami Tzw rozwój wcale nie jest od tego wolny… Natomaist świadomośc może być przyblokowana przez Umysł człowieka. Stąd OCZYSZCZANIE równiez z iluzji …

  6. White_Black_Feather pisze:

    „A poszerzanie świadomości? Tego sie nie poszerza albo ma się ją ( świadomość to domena DUSZY – Ducha cyt : pewien Nauczyciel z Nazaretu powiadał, że Bóg mieszka w nas…, a nie gdzieś na zewnątrz ) , albo nie ma.”

    Można mieć także ograniczoną świadomość. Ograniczają je myśli, z którymi utożsamia się indywidualna ja, przekonania, a nawet dogmaty i paradygmaty…

    Ja widzę i rozumiem to inaczej niż Ty, Nnko.
    Widzę i postrzegam to tak:
    Świadomość to „domena” Duszy, a nie Ducha.
    Umysł to „domena” Ducha.

    Można powiedzieć, że mamy działający Umysł i Świadomość i że nie potrzeba ich poszerzać, ponieważ najpierw potrzeba je oczyścić.

    Jesteś świadoma tego, jak działa Twój umysł? Co ci podsuwa, jakie myśli, wiedzę, przekonania? Obserwujesz to i postrzegasz te działania i ich zakres? To jest świadomość „wewnętrznego obserwatora”. Kim jest ten „wewnętrzny obserwator”?

    Umysł, gdy wycisza się, pojawia się świadomość. Jest to „wewnętrzny obserwator”. W umyśle jest spokój i cisza, wtedy pojawia się inna „czynność” – obserwacja związana z brakiem oceniania i brakiem identyfikowania się z czymkolwiek. Gdy pojawia się jakaś myśl, po prostu jest obserwowana… bez ocen i bez identyfikowania się z tą myślą. Umysł, który działa bez świadomości (wewnętrznego obserwatora), zawsze ocenia, wartościuje, klasyfikuje. Umysł, który współbrzmi ze świadomością, na przykład analizuje, ale bez wartościowania i bez identyfikowania się z przedmiotem analizy.

    Umysł galopujący można porównać do rozstrojonego instrumentu. Można na nim grać. Można mieć iluzję grania wspaniałych utworów. Można grać kilka dzwięków i to bardzo głośna. Można powtarzać je w nieskończoność i nie wiedzieć, że brzmią one fałszywie. Gdy cała energia jest skupiona w głowie, umyśle, nie dostrzegamy tego, co zadziewa się w ciele, w sercu, nie dostrzegamy np.: własnych emocji ani uczuć.

    Głowa i umysł jest centrum, w którym powinna być cisza i spokój. Ale jak tego spokoju nie ma, to co? Trzecie oko dostraja się do splotu słonecznego – Ego wraz z pragnieniami nie pozwala wewnętrznemu obserwatorowi na świadomą obserwację . Zamiast wewnętrznego obserwatora działa ego. To dlatego nie jesteśmy nawet świadomi, że myślimy. Nie możemy obserwować myśli, bo obserwator jest zaklejony, zamotany myślami. Wszystkie działania umysłu stają się wtedy nieświadome i automatyczne.

    Gdy świadomość (dusza) próbuje „dojść do głosu”🙂, najpierw potrzebujemy uspokoić i oczyścić umysł. To podstawa. Ale poszerzanie świadomości to inny proces…

    Bez poszerzania świadomości nie da się „poszerzać Umysłu”.
    Umysł JEST jak nieskończony, skomplikowany fraktal, ale jaki zakres Umysłu i jego działań używamy nieświadomie, a jaki świadomie, nie zależy od ograniczenia zakresu Umysłu (myśli, poglądy, oceny, identyfikacja z nimi = ja/ego), lecz ograniczenia świadomości. I jaki zakres Umysłu i jego działań rozpoznajemy i postrzegamy, zależy od zakresu świadomości (bo nasza dusza ma możliwość łączenia się z innymi duszami).

    Umysł „działa”, a Świadomość „obserwuje” i rozpoznaje działania Umysłu. Można mieć świadomość, że jest się człowiekiem. Można mieć świadomość, że jest się Bogiem, można mieć świadomość, że jest się jednym z wszystkimi dziećmi Ziemi itd.itp. a nawet z całym STWORZENIEM… Świadomość to nie tożsamość, to połączenie dusz doświadczających na różne sposoby, a nawet w różnych „królestwach”: minerałów, roślin, zwierząt, ludzi, aniołów, planet itp., itd.

    ”Natomaist świadomość może być przyblokowana przez Umysł człowieka. Stąd OCZYSZCZANIE równiez z iluzji …”

    Jak najbardziej może być przyblokowana „dogmatami i paradygmatami, na jakich opiera się obecna cywilizacja łącznie z religiami. Tzw rozwój wcale nie jest od tego wolny…”

    Odblokowanie świadomości to rozwój. Ewolucja świadomości ma dwa kierunki: wertykalny i horyzontalny i jest związana właśnie z uwolnieniem się od tychże dogmatów i paradygmatów, na jakich opiera się obecna cywilizacja… To kierunek wertykalny… ale polega także na łączności pomiędzy duszami. To kierunek horyzontalny. Wtedy możemy zacząć postrzegać coraz większe zakresy działania umysłu.

    No, ale to „moje” postrzeganie i może być różne od postrzegania innych🙂

    • nnka pisze:

      cyt : „Można mieć także ograniczoną świadomość. Ograniczają je myśli, z którymi utożsamia się indywidualna ja, przekonania, a nawet dogmaty i paradygm

      Poszerzyć można Umysł pytanie kto co w niego napakuje z ludzkich prawd głoszonych w matrixie.( kody i wzorce) ale też dogmaty i paradygmaty na jakich opiera sie obecna cywilizacja łacznie z religiami Tzw rozwój wcale nie jest od tego wolny… Natomaist świadomośc może być przyblokowana przez Umysł człowieka. Stąd OCZYSZCZANIE równiez z iluzji

      Piszesz to samo, być może inaczej to rozumiesz…

      cyt „Można powiedzieć, że mamy działający Umysł i Świadomość i że nie potrzeba ich poszerzać, ponieważ najpierw potrzeba je oczyścić.

      SWIADOMOSCI SIĘ NIE OCZYSZCZA ONA JEST CZYSTA.

      • nnka pisze:

        Ja widzę i rozumiem to inaczej niż Ty, Nnko.
        Widzę i postrzegam to tak:
        Świadomość to “domena” Duszy, a nie Ducha.
        Umysł to “domena” Ducha

        Tu jest sedno; piszesz o duszy i o JAZNI …
        Ja pisze o duszy która jest kroplą Wyższego JA – DUCHA wcieloną w JAŻŃ – UMYSŁ.
        Różnica polega na tym że Duch może być upadły w Materię. To już sa układy astralne. Upadek nie oznacza braku świadomości

        A świadomość to cos innego w tym kontekście niz samoświadomość i fałszywe ego czyli „ja” .

        To dlatego nie jesteśmy nawet świadomi, że myślimy.

        Jestem… większość ludzi NIE MYŚLI!
        Myśl to proces TWÓRCZY a nie odczyty z Umysłu swojego czy cudzego.😀 Myślenie OCZYSZCZA ze wszystkich paprochów fruwających wokół głowy… bo umysł nie jest w głowie tylko w promieniu przeciętnie 5 metrów wokół każdego człowieka i zbiera żniwo z innych umysłow . Jeśli ktos potrafi odróznić swoje od cudzego to już nie jest tak źle… i to własnie można nazwać świadomością ROZRÓŻNIAJĄCĄ

      • White_Black_Feather pisze:

        – Ja widzę i rozumiem to inaczej niż Ty, Nnko.
        Widzę i postrzegam to tak:
        Świadomość to “domena” Duszy, a nie Ducha.
        Umysł to “domena” Ducha

        Nnka:
        – „Tu jest sedno; piszesz o duszy i o JAZNI …
        Ja pisze o duszy która jest kroplą Wyższego JA – DUCHA wcieloną w JAŻŃ – UMYSŁ.”

        Nie pisałam i nie piszę o duszy i o JAŻNI.
        Piszę o Duszy, która jest kroplą ŚWIADOMOŚCI, i która się wciela w światy materialne (jak żywatma). I piszę o Duchu, który jest kroplą UMYSŁU wcielającego się w światy materialne.
        Dla mnie – tak to obecnie postrzegam, ale może się to zmienić – Duch to forma, jaką przybierają na przykład żywatmy, którym przewodzi Żywa. Ta forma istnieje także poza światem materialnym jako „niematerialna”. To może zabrzmieć, jak herezja🙂, ale z tego, co postrzegam wynika, że to, co pojmujemy jako myśl w świecie materialnym przypomina cień albo może raczej manifestacje myśli – istoty niematerialnej egzystującej w krainie duchów – istot nieorganicznych.

        Dla mnie TAO, DAO właśnie jest symbolem współdziałania Ducha i Duszy:
        Duszy – Świadomości w której zawiera się umysł – duch
        i
        Ducha – Umysłu, w którym zawiera się świadomość – dusza.

        W świecie „patriarchalnym”, kiedy działa lewa półkula mózgu, a prawa jest „uśpiona”, mamy do czynienia z Duchem – Umysłem, w którym zawiera się „dusza jako kropla Wyższego JA – DUCHA”.
        W świecie „matriarchalnym”, kiedy działa prawa półkula mózgu, a lewa jest „uśpiona”, mamy do czynienia z Duszą – Świadomością, w której zawiera się duch jako „kropla Wyższego JA – DUSZY”.

        W świecie harmonijnego współdziałania prawej i lewej półkuli mamy do czynienia z harmonijnym współdziałaniem… Ducha – Umysłu, który zawiera w sobie duszę – świadomość i Duszy – Świadomości, która zawiera w sobie ducha – umysł.

        „Jestem… większość ludzi NIE MYŚLI! Myśl to proces TWÓRCZY a nie odczyty z Umysłu swojego czy cudzego. „

        To wyjaśnij proszę, czym charakteryzuje się myślenie twórcze i co je różni od odczytów z Umysłu cudzego oraz własnego?

        Przez ludzki umysł przepływa ciągle całe mnóstwo różnych myśli, niemalże w każdej chwili. Jak jesienią liście i patyki w strumieniu🙂 Jedne się dłużej kręcą w jakimś wirze, inne przepływają szybciej, inne wolniej, a jeszcze inne przyklejają się do brzegu… To myślenie, które można by nazwać „odczytywaniem umysłu cudzego”, a gdy się „utożsamiamy” z tymi myślami i bierzemy je za swoje, wówczas możemy nazwać je myślami „własnego Umysłu”. A jak wygląda według Ciebie myślenie twórcze?

      • White_Black_Feather pisze:

        Mezamir podał cytat https://nnka.wordpress.com/2013/02/12/materia-przyczynowa-inglia/#comment-15774, a w nim:

        “JAŹŃ

        Mniejsza od najmniejszej,
        większa od największej,
        Jaźń wiecznie zamieszkuje
        we wszystkich sercach.
        Człowiek wolny od żądzy,
        o czystym umyśle i zmysłach,
        widzi chwałę Jaźni
        i wolny jest od cierpienia.

        * Co to jest Jaźń?
        Mędrzec odpowiedział:
        * Jaźń jest świadkiem umysłu.”

        Jaźń jest po prostu świadomością „wewnętrznego obserwatora”, a tym obserwatorem jest DUSZA.

        • nnka pisze:

          Jaźń jest po prostu świadomością “wewnętrznego obserwatora”, a tym obserwatorem jest DUSZA.

          A czym jest BEZJAŻNIOWOŚĆ? Brakiem Swiadomości?

          XIV Dalajlama Tenzin Gjatso

          Różne buddyjskie systemy doktryn na wiele sposobów, prymitywniej-szych i subtelniejszych, określają “ja”, które stanowi podstawę lub substrat dla rozpoznania natury rzeczywistości.
          Jednak kiedy rozpoznajesz subtelniejszy poziom bezjaźniowości i funkcjonowanie tej rozpoznającej świadomości nie pogorszyło się, prymi-tywniejsze rodzaje koncepcji jaźni nie mogą operować.
          Odkrycie znaczenia bezjaźniowości wymaga zaangażowania się w medytację analityczną
          Kontemplując znaczenie pustki w ten sposób, stopniowo przechodzisz przez kolejne ścieżki. Do takiego postępu zachęca mantra zawarta w Sutrze serca-, gate gate paragate parasamgate bodhi swaha (idź, idź, idź poza, idź całkowicie poza, dotrzyj do oświecenia.) Pierwsze gate odnosi się do ścieżki nagromadzenia; drugie, do ścieżki przygotowania.
          Przez te dwa okresy rozpoznajesz pustkę jako dualistyczny przejaw urzeczywistnionej świadomości mądrości i pustki. Następnie “idź poza” wskazuje na przejście poza poziom światowy do ponadświatowego poziomu ścieżki widzenia, na której dualistyczne zjawisko znika.

          Pytanie: Jeśli nie istnieje jaźń, to co przechodzi z jednego życia w następne?

          Odpowiedź: Jaźń nie istnieje odrębnie sama z siebie, lecz owa konwencjonalnie pojmowana – istniejąca w sposób zależny, niesamoistny – przechodzi z jednego życia w następne. Chociaż świadomość jest ściśle związana z materią, jest samą świetlistością i poznaniem i dlatego nie może powstawać z materii, lecz musi powstawać z wcześniejszej chwili samej świetlistości i poznania. Zatem kontinuum świadomości również nie ma początku ani końca. Istniejąca jaźń lub “ja” desygnowane jest poprzez to kontinuum umysłu. Negujemy jedynie samoistne istnienie jaźni.

          https://nnka.wordpress.com/2013/02/12/materia-przyczynowa-inglia/#comment-15774
          cytat z wpisu : Kiedy pojawi się wszechświat, to żywatmy – indywidualne samo promieniujące cząsteczki pierwotnego światła, one jakby formują ten świat i gromadzą indywidualne doświadczenie.

          cyt Piszę o Duszy, która jest kroplą ŚWIADOMOŚCI, i która się wciela w światy materialne (jak żywatma). I piszę o Duchu, który jest kroplą UMYSŁU wcielającego się w światy materialne

          Mędrzec odpowiedział:
          * Jaźń jest świadkiem umysłu.”

          SWIADOMOSC PRZESTRZENI… dyskusja powyzej z Mezamirem😀
          warto tez wiedzieć, że mamy trzy jażnie. Kazda odpowiada za inna sferę i posługuje się inna siłą

          ludzie różnie rozumieja pojęcie duszy, tak jak i różnie rozumieją pojęcie JAŻNI – Umysłu. A moją rolą nie jest nikogo przekonywać, że wcielamy się w UMYSŁ ANTYMATERIALNY – otaczamy kiecką co we wpisie jest nazwane Materią Przyczynową i nie jest to „kropla” tylko sieć tkana z nici.
          Wiem natomiast, że jeśli ktoś rozumie sedno zrozumie każdą nauką i każdy język , bez naginania do swoich przekonań.

          Jest jeszcze inna klasyfikacja podświadomość, swiadomośc Nadświadomość wszystkie trzy to jażnie .

      • White_Black_Feather pisze:

        Napisałam dość długi komentarz, ale chyba dla samej siebie, bo znikł🙂

        No to teraz krótko:

        „Pytanie: Jeśli nie istnieje jaźń, to co przechodzi z jednego życia w następne?

        Odpowiedź:
        Jaźń nie istnieje odrębnie sama z siebie, lecz owa konwencjonalnie pojmowana – istniejąca w sposób zależny, niesamoistny – przechodzi z jednego życia w następne.”

        Zamieńmy na próbę słowo jażń na świadomość:
        Świadomość nie istnieje odrębnie sama z siebie, lecz owa konwencjonalnie pojmowana – istniejąca w sposób zależny, niesamoistny – przechodzi z jednego życia w następne.”

        Podobnie jak żywatma.

        Następny fragment z podmianą słów:
        „Jednak kiedy rozpoznajesz subtelniejszy poziom [bezjaźniowości] nie-świadomości i funkcjonowanie tej rozpoznającej świadomości nie pogorszyło się, prymitywniejsze rodzaje koncepcji [bezjażniowości] nieświadomości nie mogą operować.”

        Zgadza się.

        Piszesz:
        „SWIADOMOSC PRZESTRZENI… dyskusja powyżej z Mezamirem🙂 warto tez wiedzieć, że mamy trzy jaźnie. Kazda odpowiada za inna sferę i posługuje się inna siłą.”
        Podobnie mamy trzy rodzaje duszy:
        DUSZA – ŚWIADOMOŚĆ
        Dusza – Świadomość
        i dusza – świadomość
        każda związana z inną „PRZESTRZENIĄ”.

        Nnka: cytat z wpisu : „Kiedy pojawi się wszechświat, to żywatmy – indywidualne samo promieniujące cząsteczki pierwotnego światła, one jakby formują ten świat i gromadzą indywidualne doświadczenie.”

        I tu mamy do czynienia z dwoma sposobami działania i przejawiania się żywatm:
        1. żywatmy współtworzą na przykład atomy, a z nich inne formy…
        2. żywatmy przechodzą przez te formy zbierając indywidualne doświadczenie…

        cóż to za podwójność: zbiorowe współtworzenie i indywidualne doświadczanie?

        „Wiem natomiast, że jeśli ktoś rozumie sedno zrozumie każdą nauką i każdy język , bez naginania do swoich przekonań.”

        Można rozumieć i nie naginać do swoich przekonań i można rozumieć zgodnie ze swoim rozumieniem i postrzeganiem. Mnie osobiście zależy na zrozumieniu, a nie naginaniu do swoich przekonań.

        • nnka pisze:

          hm…
          Wszystko to nie jest subiektywnym rozumieniem… część tej wiedzy to psychologia poziomy zrozumienia duchowego zaczynają się od DUCHA.

          Zamieńmy na próbę słowo jażń na świadomość:
          Nie wolno nic zamieniac na próbę…bo wszystko ma swój Porządek. SWIADOMOSC ISTNIEJE ODRĘBNIE czyli PONAD UMYSŁEM , który jest jej narzędziem

          Podobnie mamy trzy rodzaje duszy:
          DUSZA – ŚWIADOMOŚĆ
          Dusza – Świadomość
          i dusza – świadomość
          każda związana z inną “PRZESTRZENIĄ”.

          ???????? co to za koncepcja trzech dusz? Mozesz podac żródlo?

          Chińczycy ktorzy są twórcami TAO mają koncepcję dwóch dusz:

          cyt; Powstanie człowieka , życie i śmierć łączy się ściśle ze wspóldziałniem dwóch sił JIN – JANG.

          Wg Chińczyków człowiek ma dwie dusze: jedna pochodząca od pierwiastka Jang , a więc od nieba okreslana terminem HUN lub SZEN oraz druga zawierającą element JIN i pochodząca od ziemi, P’O lub KUEI.

          Gdy człowiek się rodzi dochodzi do połączenia w nim mikrocząstek odwiecznych sił JANG JIN, po śmierci cZłowieka dusza HUN wracała do nieba, a duch P’O wraz z ciałem składany był do grobu, gdzie łączył się z ziemią, będąca siedliskiem JIN.Dusza HUN jako żródło inteligencji i życia psychicznego była znaczenie wazniejsza od ducha P’O będącego w organiźmie człowieka receptorem doznan niższej kategorii tzn doznan zmysłowych.

          W ten sposób JANG rozumiane było jako najwyższa forma duszy SZEN , zywej i twórczej , wiecznie dzielącej sie na nieskończoną ilośc drobnych fragmentów i przebywającej w równie nieskończonej liczbie istot zamieszkujących swiat
          https://nnka.wordpress.com/2013/02/04/to-bardzo-popularny-mit-ale-niestety-nie-jest-prawda/#comment-15670

          Można rozumieć i nie naginać do swoich przekonań i można rozumieć zgodnie ze swoim rozumieniem i postrzeganiem
          Wiedza jest JEDNA i spójna opisywana i sprawdzana przez tysiące ludzi przez setki lat również mistyków i nauczycieli duchowych . Jest jeszcze inna klasyfikacja ciało- umysł – duch

          Duch może emanowac kilka dusz nazywa się to potocznie rodziną duchową lub tez wcieleniami równoleglymi gdzie JAZN nadaje indywidualną tożsamośc w ciele człowieka. Bywaja też wcielania równoległe w innych czasoprzestrzeniach Takie dusze zazwyczaj wracaja do tego samego Ducha WJ a ich dorobek jest wspólny.

          Jednak nie jest to jedyna ściezka ewolucji. Sa tez dusze które obrały indywidualna ścieżkę rozwoju zazwyczaj to najstarsze dusze, gdyż zejście na tą ścieżke wymaga już pewnego dorobku i dojrzałości. Są też dusze, które samowolnie oddzieliły się poprzez związanie z MATERIĄ zanim były gotowe ( BUNT ANIOŁOW) schodząć na inną ściezkę stworzyły swój „swiat” na wzór i podobieństwo.

          Ujmowanie więc z pozycji TAO ISTOTY DUCHOWEJ jest spojrzeniem z pozycji człowieka. Swiat duchowy jest wielobarny i wielopoziomowy i nie da sie szufladkowac w męskie i żenskie atrybuty . Dusza może dorostać tak jak dorasta dziecko, mamy w świecie duchowym MATKI DUCHOWE i OJCÓW ( opiekunów duchowych) wcielających się czasem w roli mistrzów i nauczycieli niosących wiedzę ponadczasową.

          1. żywatmy współtworzą na przykład atomy, a z nich inne formy…
          dusze pracują na różnych planach i nie zawsze w ciele fizycznym. Praca z Materią to nauka.

  7. White_Black_Feather pisze:

    „cyt Piszę o Duszy, która jest kroplą ŚWIADOMOŚCI, i która się wciela w światy materialne (jak żywatma). I piszę o Duchu, który jest kroplą UMYSŁU wcielającego się w światy materialne

    Mędrzec odpowiedział:
    * Jaźń jest świadkiem umysłu.””

    Dobrze. Może Dusza w takim razie jest kroplą ŚWIADOMOŚCI, która współtworzy i wciela się w światy materialne, a Duch jest strukturą – formą tych kropel i tworzy coś w rodzaju sieci dla tych kropli. Te sieci, ich nieskończoność form to UMYSŁ. Zatem duch będzie cząstką takiej sieci – Umysłu. A krople świadomości i tak, na odpowiednim poziomie (w odpowiedniej przestrzeni, na przykład poza czasem) łączą się w ocean ŚWIADOMOŚCI, którego częścią integralną jest także UMYSŁ, wa sieć form🙂

  8. White_Black_Feather pisze:

    O TAO, DAO… jest wiele szkół i interpretacji. Każdy wybiera, co z nim lub nią rezonuje. Ty wybrałaś dla siebie. Ze mną rezonuje ta:

    „Zasada leżąca u podstawy wszechświata, ciągle się zmieniająca. Nie można jej zdefiniować, gdyż każda definicja byłaby jedynie przybliżeniem, ponadto jej wprowadzenie spowodowałoby zmianę wszechświata, a więc i definiowanego dao. Mówią o tym pierwsze słowa księgi Daodejing: „Dao, które mogłoby zostać wypowiedziane nie jest wiecznym dao”. Po chińsku dao oznacza także powiedzieć, tak więc wers ten w oryginale brzmi szczególnie paradoksalnie – „Dao, które można dao, nie jest wiecznym dao” (chiń. 道可道非常道). Harmonia z dao (utożsamiana czasem ze znanym w innych wschodnich filozofiach oświeceniem) jest ostatecznym celem taoisty. Zgodnie ze źródłosłowem dao oznacza w taoizmie i konfucjanizmie także właściwą drogę życia, drogę cnoty.”

    Symbol TAO, DAO…
    Dwie części znajdują się we wspólnym układzie i każda z nich w swoim wnętrzu zawiera część tej drugiej czyli obie zawierają siebie wzajemnie. Yang i yin to nie „przeciwieństwa”, ale dwie części Jedni wzajemnie się uzupełniające i współtworzące zharmonizowaną Jednię (pełnię). Yang zawiera w sobie cząstkę yin, a yin zawiera w sobie cząstkę yang…
    Plus i minus nie istnieją bez siebie…

    • nnka pisze:

      O TAO, DAO… jest wiele szkół i interpretacji. Każdy wybiera, co z nim lub nią rezonuje. Ty wybrałaś dla siebie. Ze mną rezonuje ta:

      TAO to PRAWO nie ma nic takiego jak wybieranie sobie czegos co rezonuje lub nie. To po prostu PRAWO MATERII. Jedynie można je rozumieć lub tez nie. Nie napisałaś tutaj nic innego niz filozofie TAO.

      Tyle tylko, ze Ty posługujesz się wikipedią: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dao
      A ja miałam nauczycieli, którzy wiedzą dużo więcej niz wiki. Przy czym istotne , ze wogóle nie trzeba znać ani wiki ani nauczycieli, aby rozumieć to PRAWO bo przejawia się wszędzie. Nauczyciele mogą tylko pomóc uporządkować wiedzę bo TAO to odwieczne PRAWO dażenia do homeostazy. Jest to prawo przemian i manifestacji , dzięki , któremu z nieskonczonego oceanie niebytu wyłania sie każda rzecz, każde zjawisko tego świata i ponownie doń powraca.

      To, że ktoś widzi ogon słonia i go opisuje nie oznacza, ze nie opisuje słonia choć ów ogon zasłania mu oczy.Trzeba spojrzeć z innej perspektywy wtedy widzi się jak wiele jest jeszcze do POZNANIA.

      Na tej filozofii oparte jest tez DRZEWO POZNANIA. WIEDZA JEST JEDNA I JEDNO ROZUMIENIE ale przedstawiane na wiele sposobów, bo wielu ludzi dochodziło do tych samych PRAW różnymi ścieżkami i robiło zapiski starając się przekazać innym swój „kawałek dorobku”. cyt: 2. żywatmy przechodzą przez te formy zbierając indywidualne doświadczenie… co skomentowałaś: cóż to za podwójność: zbiorowe współtworzenie i indywidualne doświadczanie? Wyjasnienie o co chodzi napisałam TU: https://nnka.wordpress.com/2013/02/12/materia-przyczynowa-inglia/#comment-15832

      Zgodnie ze źródłosłowem dao oznacza w taoizmie i konfucjanizmie także właściwą drogę życia, drogę cnoty.”

      To inaczej : Z TAO wiązano tez drogę króla.
      Tak rozumiano sposób postępowania nieba i króla tzn: RUCH OBROTOWY NIEBA I KOLEJNE PRZEBYWANIE KRÓLA_ KAPŁAN W POSZCZEGÓLNYCH KOMNATACH PAŁACU_ ŚWIĄTYNI. Te ruchy miały kierować ładem przyrody i ładem społecznym
      Równolegle do TAO wszechświata istniało TAO CZŁOWIEKA, będące w pewnym sensie odbiciem tego pierwszego.”

      Bardzo uproszczoną , wspólczesną wersję TAO można przestawić za pomocą siedmiu Twierdzeń Uniwersalnych ( TAO) i dwunastu ZASAD WZGLĘDNOŚCI.

      rozumiem , że je znasz😀

      • White_Black_Feather pisze:

        Napisałam:
        cóż to za podwójność: zbiorowe współtworzenie i indywidualne doświadczanie?

        Owszem, odpowiedziałaś na to pytanie:
        https://nnka.wordpress.com/2013/02/12/materia-przyczynowa-inglia/#comment-15832, ale – jak da mnie – mało konkretnie🙂
        A te dwa zdania, które napisałaś:
        dusze pracują na różnych planach i nie zawsze w ciele fizycznym. Praca z Materią to nauka.”
        są wspaniałe i oczywiste dla mnie.

        No cóż…Tę podwójność: zbiorowe współtworzenie i indywidualne doświadczanie doskonale rozumiem. I doświadczam. I wiele się nauczyłam i uczę dalej🙂 Dostrzegam nawet potrójność działań i przejawów żywatmy, DUSZY i chyba DUCHA… ale o tym za chwilę.

        „Bardzo uproszczoną , wspólczesną wersję TAO można przestawić za pomocą siedmiu Twierdzeń Uniwersalnych (TAO) i dwunastu ZASAD WZGLĘDNOŚCI.

        rozumiem , że je znasz „
        Znam, nie dawno nawet sobie przypomniałam, ale co z tego? Ty je znasz, a czy praktykujesz – znaczy stosujesz te zasady i twierdzenia? A może żyjesz według tych twierdzeń i zasad nie zwracając na nie zbytniej uwagi?

        A jeszcze o żywatmach… żywatmy są niejako: nośnikami energii promienistej i strukturalnymi składnikami atomów, ale są także składnikami struktury przestrzeni. Mało tego, doświadczają jeszcze tego, co stworzyły jako indywidualne byty. Po to, by po przejściu doświadczenia tego indywidualnego doświadczenia wrócić do świadomości połączenia i współdziałania z innymi na kolejnych poziomach Stworzenia.

        • nnka pisze:

          Znam, nie dawno nawet sobie przypomniałam, ale co z tego? Ty je znasz, a czy praktykujesz – znaczy stosujesz te zasady i twierdzenia?

          TAO sie nie praktuje TO PRAWO KTÓREMU PODLEGA KAZDA ZYJACA ISTOTA, działa automatycznie czy ktos sobie tego zyczy czy nie.
          To pytanie jest w stylu : CZY PRAKTYKUJESZ tzn stosujesz zasady GRAWITACJi?

  9. Mezamir pisze:

    Jaźń jest po prostu świadomością “wewnętrznego obserwatora”, a tym obserwatorem jest DUSZA.

    Ciekawe czy obserwator/dusza,ma świadomość,czy tylko wykorzystuje do tego celu jaźń?😉
    Coś na zasadzie:żeby woda była słodka,potrzebuje cukru.
    Słodka woda to substancja jednorodna,przy czym cukier nie jest wodą a woda nie jest cukrem…chyba😀

  10. White_Black_Feather pisze:

    Słodka woda to substancja jednorodna, przy czym cukier nie jest wodą a woda nie jest cukrem…chyba „

    Cudownie, że dodałeś „chyba”. Jeśli cząstki wody i cukry stworzyły żywatmy, to na poziomie -współtworzących molekuły wody czy cukru – żywatmy są tym samym. Żywatmy są tym samym, ale struktura (forma) tych układów sprawia, że znajdują się one w różnych stanach i układach. Dlatego woda i cukier już nie są tym samym, chociaż żywatmy tak, ale w innym stanie😀
    I być może dlatego słodka woda może być substancją jednorodną.😉

  11. Mezamir pisze:

    Zamieńmy na próbę słowo jażń na świadomość:
    “Świadomość nie istnieje odrębnie sama z siebie

    Zamieńsmy świadomość na osobowość/charakter🙂
    Nasza osobowość nie jest trwała,ciągle się zmienia i nie przechodzi do następnego wcielenia.

    „Chociaż świadomość jest ściśle związana z materią”
    Materia nie składa się z materii🙂 Osobowość/charakter,jet ściśle związana z naszym aktualnym wcieleniem i naszym ciałem.Osobowość i osobowe Ja to dwie różne rzeczy.

    Jeśli Siakjamuni zamierzał kompletnie i całkowicie odrzucić jaźń, czy duszę (atta w Pali, atma w Sanskrycie), dlaczego zatem w Digha nikaya mówi:„Trzymaj duszę niczym pochodnię i jedyne schronienie” oraz „Uczyniłem duszę mym schronieniem.”?Gdy Siakjamuni mówi o anatma, czy też bezduszności, obala jedynie fałszywą doktrynę duszy wysuwaną przez brahminów szkoły karma kanda będących zabójcami zwierząt i przeciwnikami misji ahimsy.Tym, co potępiał Budda była fałszywa dusza, jaźń lub ego; jednak zapewniał istnienie czystej niematerialnej duszy jako prawdziwej jaźni, w której powinniśmy przyjąć schronienie. Na tej podstawie starożytny buddyjski filozof Nagarjuna zaobserwował, że Budda nauczał zarówno o atmanie jaki i o anatmanie. Misją Buddy nie było ustanowienie odmiennej teorii duszy, Brahmana, Boga, itp. jako, że tematy te po prostu stawały się przyczyną pełnych nienawiści kłótni. Pytania na te tematy odrzucił uznając je za avyakrta, „takie, na które nie ma odpowiedzi”. Z tego powodu upieranie się współczesnych Buddystów, jakoby „Budda nauczał doktryny pustki, a nie doktryny pozytywnej duchowej egzystencji” przeocza prosty fakt, że Budda nie nauczał jakiejkolwiek doktryny. „Buddyjska doktryna”, (np. sunyavada, vijnanavada, yogacara, sautranika,itd.) została rozwinięta po odejściu Buddy.Budda nie twierdził, że naucza ostatecznej prawdy wszystkich czasów, a jedynie tego co buddyści byli w stanie zrozumieć.

    • nnka pisze:

      JAŹŃ I OGRANICZENIE TEORIOPOZNAWCZE
      Mysterium coniunctionis

      Jak już wielokrotnie dowodziłem, przekazane w niniejszym studium wypowiedzi na temat lapisa z psychologicznego punktu widzenia odnoszą się do archetypu Jaźni. Fenomenologię Jaźni przedstawia symbolika mandali, która opisuje ją jako formację koncentryczną, często w formie kwadratury koła. Podporządkowane jej są wszelkiego rodzaju drugorzędne symbole wyrażające najczęściej cechy przeciwieństw, które mają być poddane procesowi zjednoczenia. Formację tę powszechnie traktuje się jako wyobrażenie stanu ośrodkowego czy jakiegoś centrum osobowości – punktu zasadniczo różnego od „ja”.

      (…) Jaźń, która chciałaby się urzeczywistnić, wykracza poza wszelkie granice osobowości „ja”; adekwatnie do swej natury jest ona jaśniejsza i ciemniejsza od niej, stawia więc „ja” w obliczu problemów, którym to ostatnie najchętniej zeszłoby z drogi. A zatem albo zawodzi odwaga moralna, albo wgląd, albo i jedno, i drugie – w końcu sam los rozstrzyga. „Ja” nigdy nie zbywa na moralnych i racjonalnych kontrargumentach, których dopóty nie można i nie wolno obalić, dopóki można na nich polegać. Dopiero wtedy można się czuć bezpiecznie, gdy kolizja obowiązków zlikwiduje się, by tak rzec, sama z siebie, a wtedy człowiek pada ofiarą decyzji podjętej poza własną głową czy poza własnym sercem. W fakcie tym objawia się numinalna siła Jaźni – siła, której zaiste niepodobna doświadczyć inaczej. Dlatego przeżycie Jaźni oznacza klęskę „ja”. Niesłychana problematyczność owego doświadczenia polega na tym, że Jaźń można jedynie pojęciowo odróżnić od tego, co od praczasu określano mianem „Boga”, praktycznie jednak niepodobna tego uczynić.
      ….Chodzi tu o świat względnie autonomicznych „obrazów”, wśród których znajdują się różnorodne obrazy Boga; obrazy te – niezależnie od tego, gdzie się objawiają – ludzie naiwnie zawsze określają mianem „Boga”,
      http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/w_labiryncie_duszy/jung_mysterium_coniunctionis06.htm

  12. Mezamir pisze:

    . Pierwotna Świadomość-Duch jest nieporuszona, a ciało fizyczne i rozum są
    jej ograniczonymi projekcjamihttp://www.jaceksieradzan.pl/dzogczen-a-sedlak.pdf

    Życie jest światłem – to wniosek wynikający z faktów i faktami potwierdzony. Czy życie umiera? Struktura organizmalna ulega zniszczeniu, ale wyemitowana wiązka przenosi się w próżni bez kresu i niewykluczone, że ulega relatywistycznemu zakrzywieniu obiegając wewnętrzną czaszę wszechświata. W naturalny obieg wracają więc nie tylko pierwiastki chemiczne struktur biologicznych, ale również elektromagnetyczna energia życia. (W.Sedlak)

    To nieprawda, że umierając wchodzi się w czerń tunelu. To przedpokój jasności. Może jest to sięganie poza krąg, po którym światło obiega wszechświat, zataczając krzywiznę o promieniu trzydziestu pięciu miliardów lat ziemskich, jak to obliczył Barnett w książce „The Universe and dr Einstein”. W tak wielkiej chwili wystrzelenia swej biologicznej egzystencji, nie wiadomo dlaczego nazywanej śmiercią, sięga się poza system wszechświata. Do samej światłości… (W.Sedlak)

    • nnka pisze:

      Życie jest światłem: “W koncepcji naukowej Księdza Profesora Sedlaka życie ma cechy elektromagnetyczne, podobnie jak świadomość. Istnieje Homo electronicus, a elementarnym pratworzywem jest dynamiczna bioplazma – piąty stan materii przynależny tylko żywym istotom”
      https://nnka.wordpress.com/2012/06/25/zycie-jest-swiatlem-homo-electronicus/

      “Odwirowany” informacyjnie układ bioelektroniczny przyjmie każdą informację będącą w rezonansie z jego konstrukcją; a elementarnym pratworzywem jest dynamiczna bioplazma – piąty stan materii przynależny tylko żywym istotom. W. Sedlak

      https://nnka.wordpress.com/2012/09/03/przy-okreslaniu-jakosci-materii-eterycznej-musimy-rozwazyc-dwie-sprawy-typ-materii-i-jakosc-materii/

      • nnka pisze:

        „Jest faktem natomiast , że psychika kobiety została w znacznym stopniu ukształtowana w historii przez mężczyznę. Męższczyzna zdeformował to lustro ludzkości. Osobowośc kobiety kształtowały tysiąclecia patriarchatu. Powszechnie oczekiwano, by płakała po idiocie, który poległ w walce, a nawet żądano niekiedy, aby szła z nim na stos.” W. Sedlak

        „Życie w całkowitym spokoju , bez jakichkolwiek przeszkód i trudności, oznaczaloby niespodziewaną degenerację człowieka . Nasza inwencja eksploduje zazwyczaj w sytuacjach przegranych, a wysiłek jest najlepszym segregatorem na mędrców i idiotów. Mędrzec łamie przeszkody, idiota łamie siebie” – W. Sedlak

        ” Epoka jest jak talia kart; w trakcie jej tworzenia panuje jeden wielki bajzel. Dopiero później po wymieszaniu sie jednostkowych treści , gdy wykrystalizuje sie jej ostateczny kształt , bedzie mozna powiedzieć , co było w niej srakowate , co pozorne , a co naprawde wielkie. W Sedlak

        cytaty z „TAKO RZECZE SEDLAK”

  13. Mezamir pisze:

    Najbardziej niezwykły jest jednak sposób, w jaki sposób mistrzowie dzogczen demonstrują swoje urzeczywistnienie. O ile urzeczywsitnieni lamowie i tulku siedzą przez
    kilka dni, a czasem tygodni po swojej śmierci w pozycji medytacyjnej* praktykując
    medytację śmierci (tzw. thugdam), o tyle mistrzowie dzogczen rozpuszczają swoje
    fizyczne ciało, którego esencją jest – jak powyżej wspomniano – światło, w ciągu siedmiu
    dni procesu umierania, stopniowo zmniejszając jego wymiary, tak iż w końcu pozostają
    z niego tylko włosy i paznokcie. Oznacza to całkowite zniesienie bariery pomiędzy sobą,
    a wszechświatem, którego każda istota stanowi centrum, będąc z nim tożsama (mikrokosmos jest makrokosmosem).
    1
    Urzeczywistniony jogin nie znika w nicości, ale staje się tym, czym zawsze, choć w
    sposób nieświadomy, był: Niezróżnicowaną Całością, a jego Tęczowe Ciało, Owoc
    Urzeczywistnienia jest widoczne dla tych, którzy osiągnęli już pewien stopień wglądu.
    Najsławniejszy przykład realizacji Tęczowego Ciała, cytowany m.in. przez St. Grofa w
    jego Beyond Death wydarzył się w 1952 roku:

    „W tej części Tybetu, z której pochodzę – pisze Namkhai Norbu – żył pewien
    stary człowiek, który w młodości był przez kilka lat czymś w rodzaju służącego czy
    pomocnika u pewnego mistrza dzogczen, przez co w naturalny sposób słyszał wiele
    nauk. Przez całą resztę życia żył bardzo skromnie, zarabiając na życie wycinaniem
    mantr w kamieniach. Zył tak przez wiele lat i nikt specjalnie nie zwracał na niego
    uwagi i nie przypuszczał, że mógłby coś praktykować. Aż któregoś dnia ów człowiek
    oświadczył, że zamierza umrzeć w ciągu siedmiu dniu i wysłafwiadomość do swego
    syna, który był mnichem, powiadamiając go, że pragnie zostawić swój dobytek jako
    ofiarę dla jego klasztoru. Klasztor rozgłosił po okolicy, że ten człowiek chce być
    zamknięty przez siedem dni przed śmiercią, a ponieważ każdy zdawał sobie sprawę
    z tego, co to oznacza, wielu ludzi przybyło tam i cała rzecz stała się publicznym
    wydarzeniem. Byli reprezentanci różnych szkół buddyjskich, wielkich klasztorów, a
    nawet przedstawiciele administracji chińskiej, którą w owym czasie stanowił
    wyłącznie wojskowy personel. Kiedy otworzono pomieszczenie, w którym ów
    człowiek był zamknięty przez siedem dni, wiele osób było tam obecnych. I wówczas
    okazało się, że człowiek ten nie zostawił żadnego ciała. Pozostały tylko włosy i
    paznokcie, nieczystości ciała.

    W swojej książce Kryształ i ścieżka światła Namkhai Norbu wspomina o wielu
    podobnych przypadkach, ten jednak uchodzi za potwierdzony naukowo, ponieważ byli
    przy nim obecni bezstronni świadkowie, nie skorzy do „popadania w mistycyzm”
    chińscy lekarze wojskowi. Zgodnie z relacjami jakie zachowały się w tekstach
    tybetańskich, tego typu urzeczywistnienie osiągnięli w przeszłości wielu innych mistrzów, w tym tak sławni jak Padmasambhawa czy Vimalamitra.
    W kilka tysięcy lat po pierwszych wielkich czarownikach Bon, w 2000 lat po Garab
    Dordże i kilkaset lat po siddhach, polski uczony Wł. Sedlak dochodzi do podobnych
    konstatacji, pisząc że naturą człowieka jest światło i podkreślając zarazem znaczenie
    źródła wszystkiego: tajemniczej pierwotnej próżni. Próżnia jest fizykalnym odpowiednikiem buddyjskiej Pustki, z tym że – jak zwrócił uwagę F. Capra – w buddyzmie Pustkę
    uważa się za źródło wszystkich, a więc i duchowych manifestacji.
    17
    „Próżnia nie jest Niczym
    Próżnia stanowi podstawowe Uniwersum
    Próżnia jest początkiem wszystkiego.
    Nierozwikłane sprawy mają rozwiązanie w Próżni.
    Próżnia stanowi największą zasadę Wszechbycia”
    – pisze Sedlak. – Klucz do zrozumienia Wszechświata leży w Próżni. I dalej: Tajemnicę
    próżni wyjaśnia tylko światło. (…) Jeśli mówi się, że życie jest światłem, to nie przenośni,
    w rzeczywistości jest ono elektromagnetyczne jak światło}* pisze autor książki Na początku było jednak światło} Także fizyk amerykański Jack Sarfatti oświadczył, że
    materia jest niczym innym, jak tylko uwięzionym przez grawitację światłem?®
    Dzięki odkryciom XX-wiecznej nauki, zwłaszcza fizyki cząstek elementarnych oraz
    transmisji ezoterycznych nauk Wschodu, a szczególnie buddyzmu tybetańskiego, wiedza naukowa i wiedza duchowa coraz częściej znajdują wspólne punkty, a odkrycia
    dokonywane we współczesnych laboratoriach naukowych potwierdzają te, których dokonywano w przeszłości i dokonują obecnie w laboratorium Umysłu medytujący jogini.

    • Maria_st pisze:

      No tak gdzies czytałam właśnie że czlowiek to 99,99999% próżnia a reszta to co najistotniejsze–światło ……
      A więc ŚWIATŁO sobie GRA……..
      tra..ta ta ta …
      7 kolorów ma

  14. White_Black_Feather pisze:

    Mezamir:
    „Z tego powodu upieranie się współczesnych Buddystów, jakoby „Budda nauczał doktryny pustki, a nie doktryny pozytywnej duchowej egzystencji” przeocza prosty fakt, że Budda nie nauczał jakiejkolwiek doktryny. „Buddyjska doktryna”, (np. sunyavada, vijnanavada, yogacara, sautranika,itd.) została rozwinięta po odejściu Buddy.Budda nie twierdził, że naucza ostatecznej prawdy wszystkich czasów, a jedynie tego co buddyści byli w stanie zrozumieć.”

    Zwłaszcza, że np.: taka pustka jest próżnią🙂

    Też tak to widzę Mezamirze.
    Podobnie z Jezusem z Nazaretu robili i jego naukami…
    I nadal tak jest, że każdy rozumie „po swojemu” różne nauki albo opiera się na wybranych autorytetach, które uznaje za nieomylne, albo sam docieka, rozpoznając indywidualnie prawdę tych nauk🙂

    Pozdrawiam

    • nnka pisze:

      operuje sie też pojęciem „wizja jest projekcją umysłu” i chyba jest to dokładniejsze. cyt: ….Chodzi tu o świat względnie autonomicznych „obrazów”, wśród których znajdują się różnorodne obrazy
      https://nnka.wordpress.com/2013/02/12/materia-przyczynowa-inglia/#comment-15852
      Te projekcje na „niższych poziomach” nazywa sie projekcjami astralnymi ( lub kliszami) przez które człowiek postrzega świat. I mniej więcej o tym jest na filmiku

      Maria czasem pisze w komentarzach „Wszystko mamy w głowie”.😀

  15. White_Black_Feather pisze:

    Dzięki Mezamir za filmiki.

    :Czym jest przejrzyste światło? Przejrzyste światło jest jednością.
    Przejrzyste odnosi się do pustki [– pełni], otwartości, a światło odnosi się do świadomości, świetlistości. I te dwa nie są oddzielnymi jakościami, również nie są dwoma oddzielnymi doświadczeniami. Są jednym doświadczeniem.
    Jedność jest wielką błogością.”

    Przejrzyste światło jest porównane do jasności słońca na czystym niebie bez chmur…
    Hmm… w swoich medytacjach przejrzyste światło widziałam trochę inaczej. Opisałam to jako światło kryształowe…

    Znalazłam się w kompletnej ciemności. Początkowo była jak gęsta, czarna i nieprzenikniona, ciężka mgła. Kojarzyła mi się z lawą. Zaczęłam spokojnie oddychać, coraz spokojniej… I powoli coś się zaczęło zmieniać… Najpierw bardziej to czułam niż cokolwiek widziałam…. w ciemności gdzieniegdzie zaczęłam dostrzegać kształty, kształty, które oświetlało, a właściwie je muskało i przenikało delikatne, jakby tęczowe światło. To światło – wiedziałam – było światłem krystalicznym albo kryształowym.

    Nie widziałam wtedy tak, jakbym weszła do ciemnej jaskini z latarką na głowie, która oświetla tylko pewne części-fragmenty tej jaskini, ale widziałam tak, jakby delikatne… hmmm… ledwo widzialne smugi mieniącego się kolorami światła wyłaniały wszystkie kształty w tej jaskini, ale żadnego z tych kształtów nie odcinały od TŁA. Nie myślałam. Widziałam. Ale czy to były „wizje umysłu” czy raczej otwarcie na świadomość. Dla mnie było to jak poszerzenie stanu świadomości.

    A innym razem „poszłam dalej” i…
    Doświadczyłam stanu, w którym zrozumiałam, że energia, którą nagle poczułam w splocie słonecznym, w zależności od tego, jaką wersję wybierze umysł, mogę nazwać albo lękiem albo radością. (Co ciekawe, nie było to zróżnicowanie między smutkiem i radością, ale właśnie lękiem i radością.) Po chwili zdałam sobie sprawę, że to chodzi nie o radość, ale wręcz o szczęśliwość. Zrozumiałam i uświadomiłam sobie, że to jest energia, która w zasadzie ma jedną i tą samą częstotliwość i może być – jako umownie ujemna – odbierana przez umysł jako lęk/strach, albo może być – jako umownie dodatnia – odbierana przez ciało jako szczęśliwość. Wyjście poza tę biegunową dualność: starach i szczęście, pozwoliło mi zrozumieć, że energia może istnieć jako nieokreślona w kategoriach biegunowych. Jest wówczas doświadczeniem przepływu przez ciało energii o pewnej zintensyfikowanej częstotliwości, która jest jedną z wielu form przejawu Miłości. Potem jeszcze poczułam, jakbym przestała myśleć umysłem, a „myślałam” sercem połączonym z całym ciałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s